Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Ej ziomeczku!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 165
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 64
http://www.czarodzieje.org/t16606-nicolas-korolov
http://www.czarodzieje.org/t16687-nicolas-korolov
http://www.czarodzieje.org/t16615-nicolas-korolov




Gracz






PisanieTemat: Ej ziomeczku!   Nie Paź 28 2018, 00:36


Retrospekcje

Osoby: Nicolas Kolorov oraz @Lennox X. Zakrzewski
Miejsce rozgrywki: Sala lekcyjna w Hogwarcie
Rok rozgrywki: Rok szkolny 2015/2016
Okoliczności: Znudzony lekcją Kolorov, postanowił podrażnić wybuchowego kolegę z roku, z nadzieja, że Ślizgon zrobi jakaś szopkę.


Wskazówki zegara leniwie poruszały się po jego tarczy. Wahadło bujało się na boki od lewej do prawej, a w mojej głowie rozbrzmiewało głośne stukanie. Wykład już dawno zaczął mi się dłużyć, a do jego końca wciąż było daleko. Nie wiedziałem co ze sobą zrobić. W ciągu jednej głupiej minuty, przetestowałem chyba każdą pozycję i w każdej było mi tak samo niewygodnie. Zrezygnowany westchnąłem i niemalże rozpłynąłem się na krześle. Dupą byłem gdzieś daleko poza siedziskiem, a ponad stół wystawała mi jedynie głowa.
Przed sobą dostrzegłem znajomego z roku Ślizgona, a przez moja głowa przeszły setki niecnych myśli. Nie mogłem się powstrzyma, żeby nie dać upustu kilku z nim. Nie byłbym sobą. Wyszczerzyłem zęby sam do siebie i kopnąłem krzesło Lennoxa. Lekko podniosłem się ze swojego i wychyliłem trochę do przodu, żeby chłopak mógł mnie lepiej usłyszeć.
-Ej Zakrzewski, gdzie siostrzyczkę zgubiłeś? - zabawne, że dla wielu łamacz językowy, którym było nazwisko Ślizgona, dla mnie nie stanowiło większego problemu. Coraz większy, zadziorny uśmiech malował się na mojej twarzy, a ja chciałem jeszcze bardziej brnąć w tym kierunku. Nie trudno było dostrzec, że Lennox miał kompleks starszego brata. Mniejsza o to, że byli bliźniakami.
-Taka dupeczka, pewnie zabawia teraz jakiegoś chłopaka. - zaśmiałem się, niemalże do ucha Francuza. Byłem niesamowicie podniecony oczekując jego reakcji. Czułem się trochę jakbym balansował na cienkiej linii, tuż nad przepaścią. Adrenalina powoli zaczynała szaleć w moich żyłach, a nuda i wykład odeszły gdzieś na dalszy plan.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Skąd : Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 282
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 270
http://www.czarodzieje.org/t15432-lennox-zakrzewski
http://www.czarodzieje.org/t15445-nieprzyjemniaczek#414806
http://www.czarodzieje.org/t15448-ostrzy-sobie-pazury#414843
http://www.czarodzieje.org/t15438-lennox-zakrzewski#414740




Gracz






PisanieTemat: Re: Ej ziomeczku!   Wto Paź 30 2018, 12:23

Spóźnił się... A tak naprawdę to w ogóle by się nie pojawił na zajęciach, gdyby ktoś nie wyprowadził go z tego cudownego snu, w którym się znajdował. A prawda jeszcze większa była taka, że był to koszmar, niekończący się... Zawsze wracał do miejsca, w którym skończył i nigdy nie miał problemu aby zapamiętać, co działo się ostatnim razem.
Chwycił pierwszą lepszą książkę i przecierając zaspane oczy, ruszył w kierunku sali lekcyjnej. Gdzie mieli zajęcia? Cóż, gdyby nie jego nadzwyczajna pamięć, która jednak czasem gromadziła niepotrzebne informacje, takie jak na przykład miejsce zajęć, jakie powinny odbywać się w tym miejscu... Nie wiedziałby gdzie teraz powłóczyć nogami.
Kiedy znalazł się na miejscu, nadzwyczaj grzecznie burknął szybkie przepraszam, licząc na to, że zostanie dodatkowo ukarany za spóźnialstwo i niechlujnie wyglądający szkolny mundurek. Cóż się dziwić, przed chwilą powstał z martwych. Najgorsze jednak było to, że jego ostatnie łatwi były zajęte... Cudownie.
Kiedy lekcja dłużyła się w nieskończoność, a Lennox skrobał coś na skraju swojego pergaminu... Nagle poczuł ruch z jego prawej strony, po chwili do jego uszu doszły słowa jakiegoś Gryfona. Oczywiście wiedział kim był ten frajer, jednak postanowił nie reagować. Był na tyle tępy, że uważał, że rzuci się na niego podczas lekcji? Nie zostało im wiele czasu, obije mu mordę tam, gdzie nikt nie będzie mógł mu przeszkodzić.
Zacisnął pięść. JAPIERDOLENIECHSIĘTEZAJĘCIAJUŻSKOŃCZĄ.
Chwycił wolny pergamin i zgniótł go w średniej wielkości kulkę. Rzucił w nią zaklęcie zapalające i rzucił od tyłu, tuż przed wykrzywiony ryj Nicolas'a. Przynajmniej miał chwilę aby zająć się rzeczami, które mogły chociaż w minimalnym stopniu zajść ogniem. Na twarzy Lennoxa wykwitł szeroki uśmiech, jakby już w głowie wyobrażał sobie co zrobi z jego twarzyczką i całą resztą tej pokraki.
-A co, dała Ci kosza?-Uniósł wysoko brwi, jednak wciąż się nie odwrócił. Syndrom nadopiekuńczego brata? Cóż. Nikt oprócz jego samego nie tyka jego rodziny. W końcu nic nie może ich zranić tak, jak może to zrobić on... Jednak chwytanie się jego siostry jako punktu zaczepienia Lennoxa to naprawdę słaby pomysł. Przecież przywali mu bez powodu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 165
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 64
http://www.czarodzieje.org/t16606-nicolas-korolov
http://www.czarodzieje.org/t16687-nicolas-korolov
http://www.czarodzieje.org/t16615-nicolas-korolov




Gracz






PisanieTemat: Re: Ej ziomeczku!   Czw Lis 01 2018, 19:01

Nie zależało mi na tym, żeby Lennox wybuchnął i rzucił się na mnie - nie w tym rzecz. Chciałem raczej patrzeć jak się irytuje i zaciska pięści w nerwach. Oglądać jak jego twarz przybiera czerwony kolor od nerwów. W pewnym sensie, byłem masochistą. Chciałem, żeby się do mnie odwrócił i zaczął bluzgać. Pragnąłem śmiać się z jego wyzwisk, kierowanych w moją stronę. Nie bałem się, że Ślizgon mógłby chcieć mnie uderzyć. Miałem to gdzieś. Wiedziałem, że gdyby doszło do czegoś, to nie stałbym jak kołek tylko bym mu oddał. Właściwie to tej myśli towarzyszyła pewnego rodzaju ekscytacja. Wiele pozytywnych emocji. Chyba miałem już strasznie popierdolone w głowie, ale uważałem, że bójka byłaby ciekawym urozmaiceniem dla codziennych zajęć. Większość lekcji już dawno przestała sprawiać mi przyjemność, więc szukałem jej w innych miejscach.
Płonąca kulka była bardzo ciekawym posunięciem. Kiedy pojawiła się tuż przed moją twarzą nawet się nieco odsunąłem, bo nie spodziewałem się takiego obrotu spraw. Szybko zdmuchnąłem ją na podłogę i przydepnąłem butem, żeby zgasić. Nie chciałem niepotrzebnie zwracać na nas uwagi nauczyciela. Na całe nie zorientował się. W klasie trochę zaśmierdziało, ale niewielką ilość dymu udało się bardzo szybko rozwiać.
-Wręcz przeciwnie, szukam jej bo trochę się nudzę. - odparłem ze spokojem. Słowa Ślizgona w ogóle mnie nie ruszyły. Liczyłem na coś więcej, miałem nadzieję, że będzie w stanie chociaż spróbować mnie obrazić. Spróbować, bo w obecnej sytuacji nie brałem niczego do siebie.
Nie chciałem używać zaklęć, ale skoro Lennox już zaczął, to postanowiłem się trochę zabawić. Miałem o tyle komfortową sytuację, że to ja siedziałem z tyłu, więc dopóki się nie odwróci, czułem się jakbym mógł wszystko. Lekko zakręciłem różdżką w palcach, a na mojej buźce zagościł wredny uśmieszek.
-Balvoes - mruknąłem, prawie dźgając Zakrzewskiego, drewnianym patykiem. Odchyliłem się na krześle do tyłu i rozłożyłem jak na jakiejś wielkiej kanapie. Różdżkę trzymałem w dłoni, chociaż jej większą część chowałem w długim rękawie. Z aroganckim uśmieszkiem na twarzy, czekałem aż moja biedna owieczka zabeczy na całą klasę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Skąd : Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 282
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 270
http://www.czarodzieje.org/t15432-lennox-zakrzewski
http://www.czarodzieje.org/t15445-nieprzyjemniaczek#414806
http://www.czarodzieje.org/t15448-ostrzy-sobie-pazury#414843
http://www.czarodzieje.org/t15438-lennox-zakrzewski#414740




Gracz






PisanieTemat: Re: Ej ziomeczku!   Wto Lis 06 2018, 12:24

Lennox był w gorącej wodzie kąpany, jednak dla kogoś takiego jak Gryfon, dojrzenie emocji na jego obliczu było prawie niemożliwe. Kim był, aby w ogóle móc cokolwiek dostrzec? Doskonale wiedział, dlaczego to zaczepił właśnie jego podczas gdy w sali lekcyjnej znajdowało się wiele innych smacznych kąsków. Z Ślizgonem się nie zadziera, a jak już się to robi, wtedy mogą naprawdę się zabawić. A skoro jest z niego taki masochista, na pewno ucieszy się z tego, co stanie się kiedy nauczyciel wyjdzie z sali.
Lennox nie chciał czekać do zakończenia zajęć. Już teraz najchętniej przypieprzył by Nicolas'owi z bardzo oczywistych powodów, był irytującym debilem. A z takimi trzeba sprawy załatwić szybko i prawie bezboleśnie. Nie chciało mu się z nim bawić jak z dzieckiem, którym oczywiście obydwoje byli. Okey, fajne jest to oczekiwanie i ekscytacja, jednak Zakrzewski nie miał dzisiaj wcale humoru. Poza tym, nie zaczynałby tematu od obrażania jego siostry, jeżeli chciał aby była to naprawdę dobra zabawa.
-To co, dać Ci do niej numer?-Warknął i choć Gryfon nie mógł tego zobaczyć, wysoko uniósł brwi. Olie zdecydowanie miałaby niezły ubaw słysząc tak żałosną wymianę zdań. Obydwoje byli tacy twardzi? Oh, z pewnością. W końcu żaden nie da sobie w kaszkę dmuchać. Jednak kiedy chciał coś ponownie odszczekać, zapewne coś iście inteligentnego. Z jego ust wydobyło się beczenie...
Nie dosłyszał kiedy w jego kierunku zostało rzucone zaklęcie, najwidoczniej był zbyt zajęty wyzywaniem chłopaka w swojej głowie.
-Zakrzewski, wstań!-Krzyknął nauczyciel, który najwyraźniej nie zrozumiał żartu. Na co, Lennox posłusznie wstał, jak baranek albo w tym wypadku owca przy okazji kopiąc ławkę za sobą, przy której siedział Nicolas. Musiała nieco przesunąć się do tyłu, a to, czy Gryfon się zorientuje w porę czy nie, to już zależy od niego. Zakrzewski miał jedynie nadzieję, że szybko spadnie z krzesła.
-Wynocha! Masz się do mnie zgłosić po zajęciach! I Ty Korolov. Idź z nim. Przeszkadzacie mi w zajęciach.-Powiedział, siadając ponownie za biurkiem. Najwidoczniej dostrzegł wyciągniętą różdżkę i dodał dwa do dwóch, a może stwierdził, że zwyczajnie ta dwójka nie nadaje się do usiedzenia w jednym miejscu na jego zajęciach i mają coś lepszego do roboty.
Lennox wyszedł z sali, nawet nie zabrał swoich rzeczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Ej ziomeczku!   

Powrót do góry Go down
 

Ej ziomeczku!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
retrospekcje
-