Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Cassius Swansea

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Cassius Swansea
Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : niewielkie blizny łobuza weterana, dość często mam ślady farby na dłoniach
Galeony : 1147
  Liczba postów : 540
http://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
http://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
http://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
http://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
Cassius Swansea QzgSDG8




Gracz




Cassius Swansea Empty


PisanieTemat: Cassius Swansea   Cassius Swansea Empty19.10.18 23:45


Cassius Swansea

DATA URODZENIA 13 listopada 1999r.
CZYSTOŚĆ KRWI 75%
MIEJSCE URODZENIADolina Godryka
MIEJSCE ZAMIESZKANIADolina Godryka
W HOGWARCIE JEST OD KLASYI
OBECNIE JEST NA ROKUIX
WYMARZONY DOM Prawdopodobnie Slytherin
WYBRANY WIZERUNEKMatthew Bell

Wyglad

WZROST 185cm
BUDOWA CIAŁA Smukła i zwinna. Spod skóry wyłaniają się gęste sploty żył, kreśląc linie dookoła (wbrew pozorom) wyraźnie zaznaczonych mięśni - zaleta posiadania niewielkiej ilości tkanki tłuszczowej. Postawa jest wypracowana - wysoko uniesiona głowa i proste plecy. Nigdy nie pochylam głowy.
KOLOR OCZU Niebieskie. Spróbujesz zmierzyć się ze mną na spojrzenia?
KOLOR WŁOSÓW Ciemnobrązowe, niekiedy sklejone farbą na skutek przypadkowego muśnięcia pędzlem.
ZNAKI SZCZEGÓLNE Raczej niewidoczne na pierwszy rzut oka blizny, pamiątki po licznych bójkach, których był uczestnikiem - na lewym łuku brwiowym, dłoniach, lewym przedramieniu.
PREFEROWANE UBRANIA Skórzane kurtki; ciemne materiałowe spodnie; jeansy (poszarpane lub nie), koszulki z zabawnymi nadrukami. Czarodziejskie szaty są pedalskie. Mundurki też, więc noszę swój z prawdziwą niechęcią.


Charakter

Jeszcze nie znalazł się człowiek, który potrafiłby ocenić mnie tak sprawiedliwie, jak na to zasługuję. Znaczy się, nikt nigdy nie rozumie co tak naprawdę mam na myśli. Kiedy mówię, że wyglądasz kiepsko w tej sukience, wcale nie chodzi mi o to, iż w innej wyglądałabyś lepiej. Po prostu w niczym już nie będzie ci dobrze. Nie masz po co się starać. Stara, jesteś szkaradą. Zaufaj mi, mam oko artysty i wiem co mówię. Co z tego, że chcesz wyglądać jak najlepiej? Nie da się, słońce, po prostu nic z tego nie będzie. Nie zrobisz z kundla pudla. Popatrz jak zabawnie zawijasz biodrem gdy się poruszasz! Naprawdę sądziłaś, że nikt tego nie zauważy? Próbuj dalej, nie ze mną te numery. Dostrzegę nawet najmniejszą zmianę w otoczeniu, nie wspominając o ludziach. Obserwuje ich, chociaż oni myślą, że mam ich gdzieś. Chociaż, prawdę mówiąc, to właśnie tak jest. Nie interesuje mnie to co robicie po lekcjach, jakie macie preferencje muzyczne czy ile punktów zdobyliście podczas ostatniego meczu Quidditcha. Dla mnie ważne są tylko wasze sylwetki. Delikatne krzywizny kobiecych piersi, łuk bioder, szczupłe ramiona. Ludzie ciało mnie fascynuje, co rusz zaskakuje. Jest moją inspiracją, bez której cała moja rodzina nie miałaby co do garnka włożyć. Artyści z pokolenia na pokolenie. Pisarze, śpiewacy, muzycy, chociaż głównie malarze. Różni członkowie mojej rodziny specjalizują się w innych stylach. Ja upodobałem sobie akty. Na każdą dziewczynę patrzę jak na potencjalną modelkę. Maluję je później, wyobrażając je sobie bez zbędnego dodatku jakim jest ubranie. Większość nosi te paskudne szkolne szaty, wyobraźcie więc sobie jak trudną pracę muszę wykonywać! Czasami opuszcza mnie fantazja, a wtedy proszę którąś z nich, aby zrzuciła przy mnie ciuchy. Kilka jest oburzonych, inne zachwycone. Czasami muszę je dotknąć, aby się odprężyły i zapomniały, że tak naprawdę nie są kłodami drewna rzuconymi w płomienie ogniska. Karykaturalne wicie się przed sztalugą mnie nie interesuje. Naturalność nie wszystkim przychodzi tak łatwo jak mnie. Kiedy nie podoba mi się ułożenie ich nóg, natychmiast o tym wiedzą. Nie przebieram w słowach, niektóre dziewczyny uciekają ode mnie z płaczem. Potem przychodzą do mnie ich kumple, aby szarpać mną i niszczyć moje płótna. Nigdy nie jestem łatwym celem. Mój cięty język chodzi w parze z silną pięścią. Potrafię się bić, zawsze umiałem i chętnie dążyłem do starcia z tymi, którzy mają odmienne zdanie ode mnie. Chociaż często jestem tym szczuplejszym, wiem gdzie uderzyć, aby bolało - przecież znam na pamięć każdą kość i mięsień. Malując miałem czas, aby doskonalić się w tej sztuce. Wyrażam siebie na tyle głośno i wyraźnie, że jeżeli ktoś ma ze mną problem, jestem gotów, aby przyjąć wyzwanie, a jeżeli akurat brak mi chętnych... cóż, sam upatruje sobie ofiary. Lubię nienawiść, to takie gorące uczucie. Pobudza mnie do działania, wypycha na trening, a wówczas biegam godzinami, aby wyrzucić z myśli dekoncentrację. Gdy ciało odmawia mi już współpracy, niezmordowanie trenuję umysł. Poznaje nowe języki, aby móc szeptać dziewczętom słodkie słówka w ich ulubionym lub gram na skrzypcach. Kiedy moje palce dotykają instrumentów, zwykła muzyka nabiera głębi. Gram z zapamiętaniem, ostro, a gdy ostatnia tęskna nuta dobiega końca zawsze wiem, że mi się udało. Wzbudziłem emocje - tak, to jest coś w czym się specjalizuję. Nie grzeszę skromnością, jak większość światowych ludzi. Jeżeli tylko wpasujesz się w sztywne ramy, jakie zawsze wyznaczam każdej nowo napotkanej osobie, masz szansę się do mnie zbliżyć. Jednakże, nie mów później, że nie ostrzegałem. Droga do mojego zaufania będzie ciężka i wyboista, bo kto tak naprawdę wie co siedzi w głowie wariata? Nie dyskryminuję ze względu na pochodzenie, już i tak jestem zbyt wymagający. Poza tym, to byłaby skończona hipokryzja. Moja rodzina od lat sprzedaje swoje obrazy każdemu, nawet najplugawszemu mugolowi, a ja nie mam z tym problemu. Pieniądz to pieniądz, prawda? Nie ma dla mnie znaczenia czy zarabiam w galeonach czy funtach, dla każdej waluty znajdę zastosowanie. Jestem próżny, wydaję sporo i to lekką ręką. Tak nauczono mnie w domu. Dobra doczesne przemijają i są po to, aby przeznaczać je na różnorakie przyjemności. Cieszy mnie życie w zgodzie z taką filozofią, bo gdyby nie ona, najpewniej nigdy nie osiągnęlibyśmy takiej sławy. Jesteśmy odważni i butni, chociaż bez sztuki bylibyśmy nikim. Nawet ja. Czy potrafię coś więcej poza ożywianiem obrazów, mydleniem oczu i obijaniem twarzy? Chciałbym kiedyś powiedzieć, że tak, bo naprawdę się staram, lecz na swój sposób. Chorobliwa ambicja nie zawsze przekłada się na dobre stopnie. Czasami po prostu bywa źle ulokowana.
Historia
   

   Maluję odkąd tylko sięgam pamięcią. Mój pokój był zawalony sztalugami i pędzlami. Zamiast pluszaków miałem farby, bloki rysunkowe i dziesiątki kałamarzy ze zmieniającym kolor atramentem. Nie wychodziłem z posiadłości prawie nigdy. Zapewne dlatego nie miałem prawdziwego przyjaciela. Po co miałbym to robić? Tu, w środku, miałem wystarczająco wielu modeli. Nie liczyło się dla mnie absolutnie nic poza sztuką, która otaczała mnie od maleńkości. Moje siostry wyginały grzbiety w tańcu, łamiąc palce w fikuśnych baletkach. Bracia dążyli do perfekcji w wybranym przez siebie instrumencie. Chociaż, chyba było na odwrót? Nie, u Swanseach każdy robił to co chciał. Nawet jeżeli ktoś nie przejawiał zacięcia do aktorstwa, wypychano go na scenę tak długo, aż nauczył się porządnie grać. Wtedy mógł wybrać własną ścieżkę. Nic na siłę, oczywiście. Mogli zostać prawnikami, sprzątaczami czy sprzedawcami w Mc'Magic, wszystko jedno. Jednak ulubieńcami rodziny zawsze byli ci, którzy potrafili tworzyć cuda za pomocą własnych rąk czy głosu, twarzy lub stóp.
Zwiedziłem w młodości setki galerii sztuki. Podziwiałem nasze obrazy, wiszące dumnie na wystawach. Chciałem widzieć pod nimi swoje nazwisko, dlatego dawałem z siebie wszystko. Nie liczyły się dobre stopnie, przyjaciele czy prawdziwe życie. Żyłem w iluzji, wedle której mój świat już był doskonały. Brakowało mi tylko i wyłącznie sławy, ale i ona miała przyjść z czasem. Jakoś udawało mi się prześlizgiwać z roku na rok. Nauczyciele załamywali ręce nad moim podejściem do nauki. "Zdolny, ale leniwy" - powtarzali uparcie mojej matce, a ona wierzyła im jak papieżowi. Wypchnęła mnie siłą na studia, a ja nie miałem siły się jej sprzeciwiać. Bo, wiecie, kocham swoją mamę. Kocham też ojca, który nauczył mnie palić zielsko i pozwalał mi się malować, gdy brakowało ochotników wśród sióstr. Kurwa, nie macie pojęcia jakie to jest uczucie malować nagiego ojca, równie upalonego małoujaraną. Nie ma bardziej wyrozumiałych starych na świecie, daję wam na to słowo. Jednak ani liczna grupa krewnych, ani moje złote palce nie mogły powściągnąć mojego gniewu, skierowanemu przeciw całemu światu. Zawsze byłem zapalczywy. Z moich ust wypływały steki przekleństw, a początkowy czar, jaki rozsyłałem wokół siebie swą nieco przyćpaną gębą zawsze mijał, gdy coś powiedziałem. Jestem szczery, aż do przesady. Laski tego nie lubią, dlatego czasami milczę, głównie wtedy, gdy już znudzi mi się malowanie i pragnę chwil samotności. Takie sytuacje pewnie zdarzałyby się częściej, gdyby nie ten niewyparzony język. Moi przyjaciele mają do mnie anielską cierpliwość, a ja jestem im za to wdzięczny. Obracam się w mocno zamkniętym gronie, chociaż nawet bardziej lubuję się w samotności. Sam na sam z wyobraźnią.
Do domu wiecznie przylatywały sowy z Hogwartu, informujące o moich licznych szlabanach, lecz nikt nigdy na nie nie odpowiadał. Matka jest wyrozumiała, ojciec wiecznie na rauszu, więc miałem luz. Korzystałem z niego i zawsze odpowiadałem na atak. Nie dałem sobie w kaszę dmuchać nawet wówczas, gdy na miazgę stłukło mnie troje starszych Gryfonów. Zemściłem się następnego popołudnia, tuż po wypisaniu się ze skrzydła szpitalnego, gdy podczas obiadu dolałem im do zupy nierozcieńczonego soku z czyrakobólwy. Ich wrzaski były niezapomniane. I ten odgłos skwierczących przełyków, ach...
Wycieczki do mugolskiej części Londynu swego czasu były moją ulubioną rozrywką. Szwendałem się po okolicy, kopałem piłkę z kumplami z podwórka, obżerałem się z nimi lodami z maszyny. Polubiłem tych prostych ludzi, którzy nie musieli się martwić co mi wyjdzie, jeśli dodam sproszkowanego korzenia asfodelusa do nalewki z piołunu. Żyłem wśród aktorów, więc nigdy nie przyłapano mnie na braku pojęcia o elektryczności. Zresztą, rodzice zadbali o to, abyśmy nie grzeszyli niewiedzą podczas kontaktów z nabywcami naszych dzieł czy umiejętności. Z żalem wracałem do szkoły, z którą nijak nie czułem się związany. Moim celem jest jak najszybciej zakończyć te durne studia i nareszcie móc w pełni poświęcić się sztuce. Tylko do tego zawsze się nadawałem.
Rodzina
   

  Duża i bardzo znana zarówno w czarodziejskich jak i mugolskich kręgach artystycznych. Mam matkę, ojca, braci i siostry. Kuzynów i kuzynki też. Wszyscy są w jakiś sposób związani ze sztuką, chociaż nie wszyscy zajmują się tym zawodowo. To właśnie są te czarne owce, które ostatnie siadają przy stole i zawsze zmywają po kolacji wigilijnej. Ale po co o nich wspominać? W tej historii liczę się tylko ja.


Ciekawostki  

★ Malarstwo - to wokół niego kręci się całe moje życie. Zawodowo ożywiam i maluje obrazy. Każdy członek mojej rodziny jest w jakimś stopniu spowinowacony z działalnością artystyczną.
★ Mogło się zdarzyć, że oglądaliście nasze obrazy w mugolskich galeriach sztuki. Jesteśmy tolerancyjni. W końcu, pieniądz to pieniądz, prawda?
★ Tak, wiem do czego służy lodówka, pralka i te inne mugolskie duperele. Wbrew pozorom, nawet ja potrafię mieć przyjaciół znajomych. Kilkoro z nich nie posiada różdżek.
★ Ludzkie ciało nie ma przede mną tajemnic. Badam je dokładnie już od lat. Znam na pamięć umiejscowienie każdej kości i mięśnia, wiem jak powinno się je ułożyć, aby wyglądało jak najlepiej. Jestem koneserem piękna. Dzięki tej wiedzy...
★ ...jestem diabelnie zdolny w amatorskiej walce. Dokładnie wiem gdzie uderzać, aby zabolało i bez trudu potrafię unieszkodliwić większego od siebie przeciwnika.
★ "Lubię nienawiść, to takie gorące uczucie. "
★ Mam naprawdę cięty język i nieuleczalnie niewyparzoną gębę. Jeśli mam inne zdanie niż większość, nigdy nie waham się przed jego wyrażeniem. Głośno, wyzywająco. Mam skłonności do chronicznego popadania w różnorakie konflikty, np...
★ ...z prawem. Ale to wyłącznie ze względu na moje zamiłowanie do szybkiej jazdy. Nieustannie zdarza mi się ponad dwukrotnie przekroczyć dopuszczalną prędkość w terenie zabudowanym. Mandatów nie płacę... tak dla zasady.
★ Z rysunkiem jest jak z malarstwem. Jedno nie istnieje bez drugiego, więc często poświęcam się mu podczas lekcji. Szkoda mi marnować ten czas na badanie żabiego skrzeku.
★ Gram na skrzypcach. Amatorsko, ale podobno jestem obiecującym uczniem. Tak długo jak przychodzę na lekcje. Czyli nieczęsto.
★ Umiem śpiewać. Naprawdę. Chociaż nieczęsto się tym chwale. Prawdę mówiąc, śpiewam jedynie pod prysznicem i to najczęściej jakiś totalny obciach. Słyszeliście kiedyś dwudziestolatka wyjącego "Baby One More Time"?
★ Lubię się uczyć, naprawdę. Jednakże nie znoszę, gdy ktoś mówi mi czego mam się nauczyć. Zapewne dlatego mówię płynnie w trzech obcych językach (francuskim - a jakże - niemieckim i hiszpańskim), a w co najmniej następnych pięciu umiem zamówić duży zestaw w Mc'Magic. Wkuwanie słówek nie sprawia mi trudności, ale to wina...
★ ...pamięci fotograficznej. Diabelnie dobrej. Potrafię zapamiętać i wyrecytować bez zająknięcia nawet najdłuższe ciągi cyfr czy równań matematycznych (chociaż częściej przydaje się do zapamiętania układu pieprzyków na plecach modela - ułatwia to malowanie, zwłaszcza gdy ochotnik zaczyna się wiercić). Jak na ironię, moje stopnie w Hogwarcie nie odzwierciedlają tego geniuszu. Zdolny, ale leniwy. Słyszę to nieustannie przez całe życie. Najpewniej dlatego, że...
★ ... w szkole nie wyróżniam się niczym szczególnym. Chyba, że dyrka zorganizuje plebiscyt na najniższą frekwencję i najwięcej trolli z historii magii w Hogwarcie. Wtedy byłbym mistrzem.
★ Zwierzęta za mną nie przepadają... z wzajemnością. W młodości zdarzyło mi się spaść z aetonana i złamać rękę. Od tej pory darzę je szczerą nienawiścią i jeśli tylko mam okazję, próbuje nakarmić któregoś mordownikiem.
★ Każdy mój eliksir staje się trucizną, nawet leczniczy. Nie wiem jak mi się to udaje. Może to znak, że powinienem zostać asasynem?
★ Poszedłem na studia tylko i wyłącznie ze względu ma matkę, która wierciła mi dziurę w brzuchu tak długo, że wreszcie zgodziłem się dla świętego spokoju.
★ Mam talent do popadania w nałogi, ale to chyba przywilej artystów, prawda?
★ Nigdy w życiu nie dam się namówić na przejażdżkę na desce czy rowerze. To okropnie lamerskie. Jak wszystko, czego nie potrafię robić.
★ Uwielbiam biegać. To wspaniale oczyszcza umysł.


______________________


To zycie zbyt normalne, nie chce sie przystosowac
Powrót do góry Go down


Mefistofeles E. A. Nox
Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; zaostrzone kły; wilkołacze blizny; umięśniony; skórzana obroża
Galeony : 1260
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2347
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
Cassius Swansea QzgSDG8




Moderator




Cassius Swansea Empty


PisanieTemat: Re: Cassius Swansea   Cassius Swansea Empty19.10.18 23:58



SLYTHERIN!

Witamy Cię na Czarodziejach! Twoja karta zostaje zaakceptowana, dostajesz więc uprawnienia do gry. Poniżej znajdziesz przydatne w dalszych krokach na forum linki, z którymi warto abyś się zapoznał!


stwórz pocztę
załóż relacje
zacznij grę




Życzymy

miłej gry!


______________________


Thanks for making me a fighter.

Powrót do góry Go down
 

Cassius Swansea

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Cassius Swansea QCuY7ok :: 
karty postaci
 :: 
karty studentow
-