Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Mieszkanie Thatcherów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 605
Dodatkowo : różowy koczkodan
  Liczba postów : 644
http://www.czarodzieje.org/t15930-holden-a-thatcher-ii#430782
http://www.czarodzieje.org/t15932-wiec-chodz-zbuduje-ci-trumne#430785
http://www.czarodzieje.org/t15933-pluszak#430790
http://www.czarodzieje.org/t15929-holden-a-thatcher#430780




Gracz






PisanieTemat: Mieszkanie Thatcherów   Pon 1 Paź - 20:19


Mieszkanie Thatcherów



Kuchnia


Wchodząc do mieszkania, od razu ląduje się w kuchni, która pierwotnie była salonem, jednak Thatcherowie zamienili miejscami te pomieszczenia. Często unosi się tu zapach ciastek albo wszelkiej maści domowych obiadów. Jest bardzo jasna i - pomimo codziennego użytku - utrzymana w większej czystości niż przestrzeń należąca do Holdena.



Łazienka


Łazienka jest niewielka, do tego przypomina miniaturowy las ze względu na sporą ilość roślin leczniczych, które hoduje pani Thatcher. Lubią one wilgoć, dlatego też idealne dla nich miejsce to półki nad wanną i toaletą.



Salon




Salon jest zarówno częścią wspólną, jak i pokojem rodziców. Pomieszczenie jest dość spore, dlatego wydzielili sobie przestrzeń zasłoną, odgradzając swoje łóżko. Znajduje się tutaj mnóstwo kanap i poduch, nadających pokojowi przytulnego klimatu. Ojciec Holdena stworzył również prowizoryczny regał na płyty winylowe, które razem z synami kolekcjonuje za sprawą swojego brata posiadającego sklep muzyczny. Wszędzie wiszą i stoją rośliny ozdobne.



Pokój chłopaków



Ze względu na niewielką rozległość tego miejsca, synowie Thatcherów dzielą pokój. Ten burdel na kółkach przy drzwiach należy oczywiście do Holdena, który nijak zna słownikowe określenie "porządku". W rzeczywistości na jego łóżku znajduje się też mnóstwo pluszaków, do których oczywiście nigdy się nie przyzna. Część przy oknie należy do jego młodszego brata i jest bardziej ogarnięta, chociaż ze względu na dzielenie przestrzeni z największym bałaganiarzem w tym domu, i tak nie można mówić o idealnej czystości.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 605
Dodatkowo : różowy koczkodan
  Liczba postów : 644
http://www.czarodzieje.org/t15930-holden-a-thatcher-ii#430782
http://www.czarodzieje.org/t15932-wiec-chodz-zbuduje-ci-trumne#430785
http://www.czarodzieje.org/t15933-pluszak#430790
http://www.czarodzieje.org/t15929-holden-a-thatcher#430780




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Thatcherów   Pon 1 Paź - 22:40

Wpadam do domu tak, jakby mnie ktoś gonił, a nie jakbym miał przyjmować gości. Chociaż na jedno wychodzi, bo czas nieubłaganie mnie ściga, zbliżając coraz bardziej do poniżenia przez bałagan, jaki panuje nie tylko w moim życiu, ale także i w otoczeniu. Po drodze spuszczam ze smyczy Psikusa, który wyprzedza mnie, a potem znów do mnie wraca, myśląc, że to jakaś zabawa w berka, ale nie tym razem. Popełniłem błąd, zapraszając Nessę tak spontanicznie, nie ogarnąwszy wcześniej wszystkiego. Nawet nie wiem, jak będzie postrzegać tę naszą klitkę, skoro sama mieszka w pałacu z lochami wypełnionymi niedźwiedziami polarnymi.
- Holden, co się dzieje? – pyta od razu mama, kiedy zziajany ściągam w biegu bluzę i mijam ją w kuchni praktycznie bez słowa. Ma w rękach tacę ze świeżo upieczonymi bułkami cynamonowymi. Kiedy ona ma na to wszystko czas? Rozumiem, że dostała w pracy dwa dni wolnego, ale żeby od razu spędzać je na gotowaniu? Przy pracy w szpitalu, ja bym pewnie przespał cały swój urlop, niezależnie od tego, ile by trwał.
- Nic takiego, biegałem z Psikusem – odpowiadam głośno, bo już jestem w salonie, kierując się prosto do swojego i mojego brata pokoju. Młody akurat pomaga ojcu skręcić gramofon, więc mam całe pomieszczenie dla siebie.
Wciskam ubrania z podłogi pod łóżko, rozglądając się jeszcze za czymś, co powinno znajdować się w śmietniku, a nie na widoku, ale nie znajduję nic więcej. Tak mi się przynajmniej wydaje, bo kiedy Psikus wpada za mną do pokoju i od razu wskakuje na łóżko, zauważam coś, co Lanceley pewnie by rozczuliło, a mnie totalnie przyniosło wstyd. Multum pluszaków, których nie pozbywamy się przez nasz głupi, rodzinny sentyment.
- Jak myślisz, gdzie to wcisnąć? – pytam psa, a ten posyła mi tylko to swoje nieogarnięte spojrzenie, bo nie wie, o czym do niego gadam. Ostatecznie wpycham maskotki do szafy, prawie że na wcisk, a kiedy domykam drzwi, do pokoju zagląda mama. Unosi brwi ze zdziwienia, lustrując mnie tym swoim przenikliwym, błękitnym spojrzeniem, ale o nic nie pyta i za to ją teraz najbardziej doceniam.
- Podejrzewam, że nie idziesz z nami do dziadka na kolację – mówi, a ja w odpowiedzi kręcę głową, nadal opierając się o drzwi od szafy, jakbym chował tam jakiegoś trupa. – Zostawić ci bułkę? Resztę zabieramy ze sobą.
- A może cztery? – proponuję, uśmiechając się niewinnie. – No co? Jestem głodny.
Mama wzdycha tylko, pewnie już zmęczona tym moim wydziwianiem. Tak samo kręci głową z politowaniem, kiedy mija tatę w salonie, dzierżącego mugolskie śrubokręty, jakby to był najwspanialszy artefakt naszej cywilizacji. Przynajmniej za jakiś czas znikną, dzięki czemu będziemy mieć święty spokój chociaż na chwilę. O ile wcześniej nie zejdę na zawał, kiedy ostatecznie do mnie dotrze, że zaprosiłem do siebie Nessę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Szkocja, Wyspa Skye
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1092
Dodatkowo : Prefekt Fabularny
  Liczba postów : 1091
http://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
http://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
http://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Thatcherów   Sro 3 Paź - 19:58

Nie spodziewała się takiego obrotu sprawy. Planowała pouczyć się w spokoju na zewnątrz, a potem wrócić do dormitorium, aby, przygotować wszystko na następny dzień i może zrobić dodatkowe notatki z zielarstwa. Na chwilę obecną jej PO było dość nierealne, więc chciała włożyć w przedmiot więcej pracy. Zamiast tego — spotkała czarnowłosego gryfona, który nie ustąpił i uparł się, że jej pomoże z tymi cholernymi roślinkami, a do tego u siebie w domu! Nie było mowy, żeby odwiedziła go w tak odważnym swetrze i z pustą ręką, więc po otrzymaniu dokładnych wskazówek, skorzystała z teleportacji i udała się do Doliny Godryka, gdzie Lanceleyowie mieli swoją posiadłość.
Pojawiła się przed domem, od razu kierując się do drzwi i z cichym trzaśnięciem wchodząc do środka. Szybkim krokiem minęła hol i skierowała się do dużych schodów, które prowadziły na piętro, gdzie miała pokój. Panował w nim porządek, unosił się zapach świeżych kwiatów w wazonie, które regularnie wymieniała Migotka i wszystko można było z łatwością zlokalizować. Podeszła do szafy, ściągając z siebie wcześniej musztardowy sweter i sięgnęła jedną z wiszących na wieszakach koszul, rozpinając guziki i w międzyczasie kierując się w stronę toaletki, gdzie leżała szczotka do włosów. Wpuściła delikatny materiał bluzki w spódnicę z wyższym stanem, która wcześniej niknęła pod szerokim ubraniem. Zapięła pod szyję guziki, podwijając rękawy, wypuszczając ze świstem powietrze spomiędzy warg. Zwykle nosiła koszule, więc ludzie byli przyzwyczajeni do Nessy w takim wydaniu, dzięki temu wiedziała, że nie przesadzi. Włosy zaplotła w gruby warkocz, opadający leniwie na prawe ramię i ciągnący się niemalże do połowy talii. Złapała za siwy płaszcz, narzucając go na ramiona, przepakowując swoją torbę i zabierając wszystko to, co uznała za potrzebne do nauki zielarstwa, a także wsunęła do bocznej kieszonki jakieś drobiazgi, uśmiechając się pod nosem. Nucąc, zbiegła po schodach i wparadowała do kuchni, opierając dłoń na biodrze i rozglądając się na boki. Ciszę przerwał kolejny odgłos uderzających o posadzkę obcasów, tym razem jednak nie należały do niej.

- Nessa? Skarbie, co Ty tu robisz? Myślałam, że wrócisz do domu dopiero na następny weekend! - gdy w kuchni rozległ się zaskoczony głos jej matki, skierowała głowę w stronę kobiety, która stała w drzwiach, mając skrzyżowane pod biustem ręce. Nawet w domu musiała być elegancka! Dziewczyna uśmiechnęła się do kobiety, wzruszając ramionami.
- Ja też tak myślałam. Wyobraź sobie, że znalazłam sobie korepetycje z zielarstwa, a akurat dziś był wolny termin. Wiesz, że nie lubię marnować czasu. Powiedz mi mamuś, gdzie schowałaś swoje przetwory? - wyjaśniła, aby zaraz zapytać, kierując się do szafek pod wyspą stojącą na środku i przeszukując kolejno, marudziła coś pod nosem. Nigdy nie potrafiła się tu odnaleźć, było za dużo szafek i wszystkiego. Matka dziewczyny klasnęła w dłonie, robiąc kilka kroków do przodu i wołając jednego ze skrzatów.
- Przygotuj, proszę dla niej coś. Skarbie, to cudownie, że ktoś Ci z tym pomoże, ale jest już trochę późno. Jutro też masz zajęcia, a jestem przekonana, że na studiach zasypali Cię materiałem. Może powinnaś odpuścić i trochę odpocząć, przygotować wszystko na bieżące przedmioty, a roślinami zająć się w dni wolne? Zresztą, zrobisz tak, jak zechcesz. - westchnęła ze zrezygnowaniem, widząc minę swojej córki. Kobieta wywróciła oczyma, podchodząc do ślizgonki i przesuwając dłońmi po jej ramionach, ucałowała jej czoło, poprawiając następnie kołnierzyk pod szyją. - Tylko pamiętaj Nessa, że nie wolno siedzieć u kogoś zbyt długo, nawet nad książkami. Teleportuj się potem od razu pod bramkę zamku, nie chciałabym, żebyś sama chodziła wieczorami. Wiesz, że różni są ludzie. Dobrze, dobrze, już nic nie mówię.
Tym razem to ruda wywróciła oczyma, kiwając głową dla świętego spokoju. Cieszyła się, że jej matka nie ma bladego pojęcia o jej swoim trybie życia i sposobie funkcjonowania. Poprawiła torebkę na ramieniu, rozglądając się za hałasującym gdzieś w spiżarni skrzatem. Podziękowała mu, gdy podał jej przygotowany pakunek i pożegnała się z mamą, wychodząc przed dom i teleportując do Hogsmade.
Kilka minut zajęło jej trafienie do miejsca, które Holden jej wskazał — nie miała najlepszej orientacji w terenie. Zerknęła na zegarek, kręcąc z niedowierzaniem głową i uniosła dłoń, pukając do drzwi. No cóż, to zawsze trochę dodatkowej nauki, a może faktycznie Gryfon będzie jej w stanie znacznie lepiej wytłumaczyć pewne zagadnienia. Zdawała sobie sprawę, że mogła uczyć się zbędnych rysunków czy zastosowań, bo wolała dmuchać na zimne i zapamiętać więcej materiału. Zawsze było to większą szansą na lepszą, pozytywną ocenę. Cofnęła dłoń, wsuwając ją do kieszeni płaszcza.

______________________



Growing stronger the voice of my father said
"Don't give up, don't be forgotten"


Pobudzona. Uzależniona od kawy, ciut od alkoholu + bezsenność,zaburzenia żywienia. Rozdwaja się jej obraz, kręci się w głowie, wyłącza się.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 605
Dodatkowo : różowy koczkodan
  Liczba postów : 644
http://www.czarodzieje.org/t15930-holden-a-thatcher-ii#430782
http://www.czarodzieje.org/t15932-wiec-chodz-zbuduje-ci-trumne#430785
http://www.czarodzieje.org/t15933-pluszak#430790
http://www.czarodzieje.org/t15929-holden-a-thatcher#430780




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Thatcherów   Sob 13 Paź - 19:53

Coś wywraca się w szafie, powodując głośny huk, przez co uderzam głową w spód łóżka, pod którym akurat leżę.
Auuu.
Pies wtóruje mi we wrzasku i cieszę się, że cała moja rodzina zdążyła już wyjść, bo gdyby mama usłyszała, jak się brzydko wyrażam o łóżku i nieszczęsnej szafie, pewnie trzasnęłaby mnie jakimś zaklęciem. A potem kolejną, zorientowawszy się, że wciskam miotłę gdzieś pod ścianą, by zniknęła z widoku. Należała do wujka Theseusa, który zginął w tym nieszczęsnym pożarze dziadkowych cieplarni i według rodziców powinienem traktować ten prezent z większą czcią. Nie mam nic do brata mamy, zwłaszcza że nawet go nie pamiętam, ale niech nie oczekują, że będę się rozczulał nad kijem z doczepionymi witkami, z którego nawet nie korzystam. Już częściej tata używa tej miotły, kiedy pomaga komuś naprawić dach czy okna, bo łatwiej mu wtedy dostać się na górę.
Maskotki znajdują się wciśnięte w szafie gdzieś między książkami, brudne ubrania lądują tam, gdzie ich miejsce, czyli do wielkiego kosza w łazience, a ja – mniej więcej – zadowolony z efektu, przenoszę się do kuchni. Psikus oczywiście podąża za mną, nie do końca ogarniając, co ja, na pantalony Morgany, najlepszego wyrabiam.
Czy powinienem zrobić herbatę?
A może to niegrzeczne, wybierać napój, zanim pojawi się gość? Mógłbym to też zupełnie zignorować, wciskając Nessie tylko bułki cynamonowe, które mama zostawiła na blacie, przykrywając je kwiecistą serwetką, żeby Psikus nie pokusił się po nie sięgnąć. Tak, jakby cokolwiek mogło go przed tym powstrzymać poza zwracaniem na niego ciągłej uwagi.
Opieram się plecami o futrynę drzwi prowadzących do salonu i przyglądam stojącemu w oknie aloesowi, tak jakby stał się centrum świata. Trochę mnie to uspokaja, chociaż nie zmienia to faktu, że i tak żołądek skręca mi się z nerwów. Odwiedzało mnie już wielu znajomych, głównie Gryfonów, ale jeszcze nigdy dziewczyna, na której mi zależy. Nawet nie wiem, jak się przy niej zachowywać, zważywszy na to, że nie jest między nami jak wcześniej, ale też zazwyczaj widywaliśmy się w miejscach publicznych. Teraz mam pewność, że przez kilka najbliższych godzin moja rodzina się tu nie pojawi, więc o wiele łatwiej o głupstwo z mojej strony.
Weź się w garść, Thatcher.
Nawet nie dotarłoby do mnie pukanie do drzwi, gdyby Psikus nie zaczął strasznie głośno szczekać, podbiegając przy tym do wejścia. Zrywam się z miejsca i idę za nim, by otworzyć Nessie, bo spodziewam się, że to właśnie ona.
- Przebrałaś się – zauważam na powitanie, rozdziawiając przy tym usta, chociaż zdecydowanie bardziej wolałem ją w tym żółtym swetrze. – Eee, cześć. Ładnie wyglądasz.
Mam ochotę strzelić sobie z pięści w łeb za fakt otwarcia gęby, ale jest już za późno, więc szukam szybko jakiegoś punktu zaczepienia i przez to też skupiam wzrok na koszyku w jej rękach.
- Co to? – pytam zaciekawiony, ale też nieco przerażony tym, co znowu wymyśliła, po czym przepuszczam ją, by mogła wejść do środka na tyle, na ile pozwala jej na to zadowolony z jej obecności Psikus. – Odsuń się – mówię, ciągnąc go za obrożę, bo mam wrażenie, że za chwilę przewróci swoim entuzjazmem rudzielca.
Odciągam psa w głąb kuchni, tak mniej więcej do wysokości kredensu z bułkami, pilnując jednak, by obrażony nie połasił się na cynamon, bo jeszcze mu to zaszkodzi, a ja będę potem zmuszony się nim opiekować, na co nie mam dziś szczególnej ochoty. Jest strasznie nieznośny.
- Jesteś głodna? – pytam Lanceley, puszczając swojego pupila i ściągam kwiecistą serwetę z bułek, które nadal są lekko ciepłe, a ich zapach roznosi się po całym pomieszczeniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Mieszkanie Thatcherów   

Powrót do góry Go down
 

Mieszkanie Thatcherów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Mieszkanie Travisa
» Pokój w burdelu (mieszkanie Jinxa - nikt nie ma tu wstępu)
» Mieszkanie Adavieny, gdzie wtarabanił się Kaukaz
» Wciśnięte w kąt mieszkanie na poddaszu L. Davis
» Apartament nr 78 [Kira i Ryouma]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Aleja Amortencji
 :: 
Kamienica nr 23
-