Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Louis James Blackbourne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Louis Blackbourne
Louis Blackbourne

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 186 cm
C. szczególne : tatuaże na całym ciele; czuć od niego dobrej jakości perfumy; wielka blizna na brzuchu; magiczna proteza prawej nogi
Galeony : 36
  Liczba postów : 194
http://www.czarodzieje.org/t16647-louis-james-blackbourne?nid=2
http://www.czarodzieje.org/t16839-blackbourne
http://www.czarodzieje.org/t16840-poczta-louis-a
http://www.czarodzieje.org/t16648-louis-james-blackbourne
Louis James Blackbourne QzgSDG8




Gracz




Louis James Blackbourne Empty


PisanieTemat: Louis James Blackbourne   Louis James Blackbourne EmptyNie Wrz 30 2018, 14:13


Louis James Blackbourne

DATA URODZENIA12.09.1996
CZYSTOŚĆ KRWI 100% 
MIEJSCE URODZENIARezydencja Blackbourne'ów w Londonderry, Irlandia.
MIEJSCE ZAMIESZKANIAHogsmeade.
UKOŃCZONA SZKOŁA Hogwart [tylko 7 lat].
WYBRANA POSADA DO OBJĘCIA Kucharz w restauracji Soul.
PRZEPRACOWANY CZAS W POWYŻSZEJ PRACYWłaśnie został zatrudniony.
WYBRANY WIZERUNEKSasha Trautvein
-> zmiana: James Quaintance


Wyglad

WZROST 186 cm
BUDOWA CIAŁA Szczupła, aczkolwiek wysportowana figura
KOLOR OCZU Czarne
KOLOR WŁOSÓW Brunet 
ZNAKI SZCZEGÓLNE Liczne tatuaże, podkrążone oczy, charakterystyczny tatuaż "wake up" pod prawym okiem 
PREFEROWANE UBRANIA Zależy gdzie się pojawia. W domu chodzi najczęściej w piżamie, a jeśli już się ubierze to w coś luźnego i przyjemnego: bluzy, swetry, golfy, dres - tak naprawdę to we wszystko co mu akurat się spodoba. Nikt by się nie spodziewał, że jeśli chodziło o wyjście z domu to jego garderoba zmieniała się niemal o 180 stopni. Wtedy też można go spotkać jedynie w eleganckim ubiorze - w często białej koszuli, ciemnym garniturze i długim płaszczu. W kieszeni płaszcza zawsze trzyma okrągły zegarek na łańcuszku. Czasem doda coś od siebie do tego stylu, przykładowo ubierając mugolskie sportowe buty, najczęściej bardzo znane większej (mugolskiej) społeczności, bądź też kolorowe skarpetki.

Charakter

Zacznę od najważniejszego. Na moją uwagę trzeba sobie zasłużyć. Co przez to rozumiem? Nie jestem typem człowieka, który potrzebuje ludzi w swoim życiu, żeby coś osiągnąć. Z reguły odrzucam wszelkie rady, żądania od ludzi, którzy w żaden sposób mi nie zaimponowali. Wolę w takich wypadkach sam podejmować decyzję i je realizować. Zawsze postawiam na swoim, jestem wyjątkowo uparty, jeśli już o tym mowa. Jednocześnie szukam najlepszego rozwiązania, nie skupiam się jedynie na tym by to moja racja wygrała w dyskusji.
Bywam też nieufny, choć nie zawsze. Wszystko zależy od tej drugiej osoby – czasem od razu wydaje mi się, że jest to osoba, którą mogę obdarzyć czymś więcej niż beznamiętnym wzrokiem. A z innej strony są też i tacy ludzie, którym za nic nie potrafię zaufać i żaden argument, obojętnie jak bardzo trafny, tutaj nie zdziała. Można to nazwać idiotyczną upartością. Nie zaprzeczę, bo faktycznie tak to można zdefiniować.
Wpływ na moje życie prywatne i szkolne ma z pewnością moja rodzina. No właśnie, zapomniałem o niej wspomnieć, wywyższając jakąś inną wartość ponad nią. Oby tylko nikt się nie dowiedział, niczym by to się nie różniło od ciernia oplątującego serce mej matki. Bo tak naprawdę to właśnie moja rodzina jest dla mnie wartością pierwszorzędną. Zrobię wszystko by zapewnić jej bezpieczeństwo i dostatek. Szanuję ją i nie pozwolę nikomu skrzywdzić kogoś z nazwiskiem Blackbourne. Niech też ma się na baczności ten, kto zszarga reputację tej rodziny i obrazi ją. Takim nie wybaczam, ani nie mam dla nich litości. Nawet jeśli obraza ta jest po części żartem, bądź też wypowiedziana została przez kogoś pijanego, nie cofam się. Tak dla zasady.
Mimo swoich dość sztywnych zasad, nie byłem nigdy nielubiany przez szersze grono osób. Wręcz na odwrót, swą charyzmą przyciągałem ciekawe osobistości, dzięki czemu poznawałem nowych ludzi, przyszłych przyjaciół. Gdyż gdy już komuś zaufam, dla mnie jest to już członek rodziny, tylko pod innym nazwiskiem. W każdym razie – będę go chronić za wszelką cenę.
Co do moich zainteresowań to mam ich wiele i nie zamierzam się dzielić nimi wszystkimi. Od małego lubiłem gotować, dlatego też na częstych zjazdach rodzinnych mi przypadało przygotowanie posiłku, o ile miałem taką ochotę – zawsze mogłem powierzyć to zadanie skrzatom. Przyrządzanie potraw mnie odprężało, mogłem odrzucić wszystkie myśli i skupić się jedynie na wykonywanej czynności. Dlatego też zdecydowałem się zatrudnić w restauracji Saul jako kucharz, przynajmniej do czasu, aż dostanę się na studia.
No właśnie, Hogwart. Dobrze go wspominam. Dużo się nauczyłem, dzięki tamtejszej bibliotece byłem w stanie wyprzedzić innych uczniów w innych dziedzinach magii, takich jakich się nie uczy na lekcjach. Oczywiście mowa tu o Czarnej Magii, która od dziecka mnie ciekawiła. Nie jako przejaw dziecinnej i patologicznej chęci ranienia każdego wokoło, a bardziej być jeden krok przed przeciwnikiem. W tej rodzinie, z takimi wrogami jakich ona posiada, taka wiedza jest naprawdę przydatna. I nie myślcie sobie, że temat poznałem tylko pobieżnie - oj nie, wgłębiłem się w niego bardzo głęboko, ucząc się naprawdę krwawych i bolesnych zaklęć. W pewnym czasie miałem nawet obsesje na punkcie owej dziedziny magicznej.
A gdy już można odłożyć biznes na bok, życie zawodowe też, to czas na kwestie spotkań towarzyskich. Chętnie znajduje wolny czas na spędzony wieczór ze znajomymi czy to w klubie, pubie, czy mieszkaniu. Każda impreza jest inna, a ja też jestem bardzo dobrym obserwatorem i słuchaczem. We wszelkich tego typu wyjściach najbardziej intrygujące są właśnie historię ludzi, którzy zwierzają się swym przyjaciołom, nie mając pojęcia, że słyszę to ja. Ale nie oceniajcie mnie zbyt szybko, nie chodzę na imprezy tylko po to, żeby podsłuchać jak to pan x się schlał, a pan y ma zjazd. Najczęściej ten cały natłok informacji, który słyszę zapominam już po godzinie – więc po co? Cóż, gdy tak je słucham, wgłębiam się w nie, czuje się jak w jakiejś książce, dość średniej, ale wciąż jakiejś historii, na której koniec czekasz z zaciśniętymi kciukami, marząc o swoim własnym zakończeniu tej opowieści. I żeby było jasne – nigdy na trzeźwo.


Historia


Historia tego rodu zaczęła się dwieście lat temu, w 1814 roku. Wtedy Edward Blackwood został wydziedziczony i wygnany z magicznej rodziny za zabójstwo. Fakt ten został utajniony przez rodzinę i dali mu możliwość nowego życia, lecz nie w tej rodzinie. Zmienił nazwisko na „Blackbourne”, ożenił się z czarownicą, podtrzymując tradycję czystości krwi i dożył sędziwej starości.
Za to lata 20. XX wieku traktowane są jako „rozkwit” działalności całej rodziny. Wtedy też po raz pierwszy została ona ujawniona jako gangsterska rodzina czystej krwi, która zaczynała powoli rozszerzać swe liczne nielegalne działalności. Od kradzieży różnych dóbr i artefaktów, aż po sprzedaż narkotyków, różnych rodzajów, nawet nowych, które dopiero dostały się na czarny rynek. W ten sposób rodzina się wzbogaciła, wybudowała całą rezydencję na przedmieściach Londonderry w Irlandii i interes dalej się kręcił. Minęły pokolenia, nielegalne interesy oficjalnie zniknęły, Ministerstwa Magii przestało się interesować tym rosnącym w siłę „gangiem”. Aczkolwiek, wszystkie działalności dalej prężnie działały i się rozwijały, teraz jednak bardziej skrycie, zaś gdy ktoś podejrzewał Blackbourne’ów o cokolwiek albo był przekupywany, manipulowany zaklęciem Imperio, bądź po prostu kończy w rowie, martwy. Tak wtedy to wyglądało. Teraz, w XXI wieku wciąż rodzina słynie z szemranych interesów, które oczywiście prowadzi, chodź jeszcze dyskretniej niż lata temu. Członkowie rodziny obsadzeni są w Ministerstwie na ważnych stanowiskach co samo w sobie było już znaczną ochroną tego, co działo się w głębi rezydencji rodziny. Pozostała też pewna mentalność przeszłych czasów. Wszyscy ubierają się jakby przenieśli się w czasie z dwudziestolecia międzywojennego -  płaszcze na tamtą modę, garnitury, nawet maniera palenia papierosów wygląda jak ze starych filmów przedwojennych – tak mówię tu o technologii mugoli, na której się trochę tam znam, a to dlatego, że nasza rodzina nie ogranicza spraw interesu jedynie do czarodziejskiej części świata – obie są otwarte na nasze usługi, dlatego żebym nie wyszedł na kompletnego idiotę, musiałem poczytać to i owo o ich świecie. Co o nim sądzę? Jest naprawdę ciekawy, jednak wciąż wolę świat magii… jest w nim pewna arkadyjskość, można by powiedzieć, że nasz świat to utopia, czyli rzeczywistość idealna. Można by się oburzyć faktem, że rodzina czystej krwi spoufala się z mugolami. Stało się to za czasów mego dziadka, który zobaczył w tym istny biznes, niemalże bez jakiegokolwiek ryzyka. Moja rodzina nigdy nie była negatywnie nastawiona do mugoli, raczej byli dla niej powietrzem. Dopiero od momentu, kiedy zwęszyli interes, zaczęli się bardziej w nią wgłębiać. To, co jest przemycane dla mugoli jest też zwykłym produktem, w ogóle nie czarodziejskim. Czasem się zdarza, że doda się niektóre magiczne składniki wpływające na jakość produktu.
Dwunastego września, roku 1996 rodzę się ja, Louis. Nie jestem ani najstarszym dzieckiem moich rodziców, ani też najmłodszym, kilka lat po mnie urodziła się jeszcze trójka mojego rodzeństwa, zaś mam jeszcze jedną starszą siostrę i brata. No i nie mógłbym zapomnieć o niezliczonych wujkach i ciotkach, których imion nawet nie zamierzam zapamiętywać. Byłoby to cholernie ciężkie, zważywszy na fakt, że mają naprawdę dziwne imiona, jak to zwykle bywa w „arystokratycznej” rodzinie, choć ta do końca do tej arystokracji nigdy nie należała, przynajmniej nie pod tym nazwiskiem.
Moje urodziny były dla rodziny wielkim świętem. Rodzice oczekiwali drugiego syna, który pomoże im w przyszłości w interesach (tak też się stało) i Bóg, w którego wierzą ich wysłuchał i proszę – jestem i ja. Za młodu byłem urwisem, często rozbijałem meble, bawiłem się z duchami, które nawiedzały naszą rezydencje – jeden z nich to mój pra-pra-pra-pra-dziadek. Zmarł w młodym wieku, bo mając dwadzieścia lat, aczkolwiek wiek nie przeszkodził mu w zostawieniu po sobie trzech synów i jedną córkę. Jak byłem młody z nim najbardziej uwielbiałem się bawić. Często go pytałem czemu jest duchem i czemu nie znika tak jak inni zmarli ludzie, lecz nie chciał mi nigdy wytłumaczyć, uważając, że jest to dla mnie zbyt skomplikowane. Może było, kto wie. Ostatecznie nigdy się nie dowiedziałem.
Całe moje dzieciństwo było pełne magii i stworzeń magicznych, które żyły w naszym ogrodzie. Mugole nie mieli szans się dostać na teren rezydencji Blackbourne’ów – teren otoczony jest dekoracyjnym murem wysokim na dwa metry. A nawet jeśli jakiś uparty nikczemnik chciałby się wkraść, magia sprawiała, że za każdym razem ześlizgiwał się z muru, tak że nie był w stanie przejść tej diabelnej przeszkody.
Nic szczególnego w moim dzieciństwie się już nie działo. Polegało ono głównie na poznawaniu świata, ale także i nauk historii o naszej rodzinie, o szacunku do niej i też wzajemnie się wspieraliśmy, pomimo dość napiętego grafiku w pracy niektórych z nas. Moje pierwsze zdolności magiczne ukazały się gdy bawiłem się kartkami, składając je w origami – złożyłem hipogryfa. Bardzo chciałem, aby poleciał i ku mojemu zaskoczeniu, tak właśnie się stało. Wzleciał nad moją głowę i szybował, okrążając mnie niczym jakiś pachołek, na którym ćwiczyli nowicjusze. Miałem wtedy sześć lat.
Następne lata nie odchodziły od typowego schematu czarodzieja – dostałem list, pojechałem na ulicę Pokątną z rodziną kupić potrzebne mi rzeczy, wszyscy zwrócili uwagę na moją różdżkę, która nie należała do najzwyklejszych. Była wykonana z Osiki i była pięknie "wystrugana", jeśli można tak na to powiedzieć. Przez materiał, z jakiego została wykonana wyglądała bardziej jakoby była z kości słoniowej, była też pięknie zaprojektowana - na całej jej długości przedstawione zostały różne wzory, które przy bacznej obserwacji mieszały się ze sobą i tworzyły jeden obraz. Co ciekawe, każdy widział w tym coś innego - nie było to spowodowane magią, a samymi liniami, które zostały wystrugane niejednoznacznie.
Lata szkolne nie były czymś nadzwyczajnie przełomowym. Szybko minęły i został postawiony pierwszy wybór dotyczący przyszłej kariery każdego z nas, mnie i moich znajomych na roczniku. Koniec edukacji czy dalsza jej kontynuacja na studiach. Ja sam postanowiłem, że zrobię sobie przerwę. Musiałem zająć się interesami w rodzinnym biznesie, a także pozałatwiać wiele własnych spraw. W tym czasie też pojawiły się wszystkie moje tatuaże – może to brzmieć głupio, ale one mnie określały. Najbardziej napis na moim policzku.
Interesy rodzinne załatwiałem w Stanach Zjednoczonych i stacjonowałem tam do dwudziestego roku życia, rozszerzając tam wpływy naszych działalności. Jednocześnie poznawałem tamtejszą kulturę, która mimo wszystko się różniła od brytyjskiej.
Gdy wyjechałem ze Stanów, mogłoby się wydawać, że to czas powrotu do domu – wszystkie sprawy załatwione, mogłem czuć się naprawdę spełniony. Jednak napadła mnie nagła chęć na zwiedzania świata i poznawanie jego tajemnic - dlatego też do Irlandii wróciłem dopiero rok później. Przez jakiś czas po powrocie całe dnie poświęcałem na debaty z ojcem na temat „firmy” rodzinnej. Trzeba było wszystko ustalić, zorganizować, a mój tata widział we mnie bardzo duży potencjał.
Ostatecznie znalazłem sobie pracę w restauracji i póki co czekam na nowy rok szkolny w Hogwarcie, gdzie miałem nadzieje się zapisać na kontynuację edukacji. Nie żeby było mi to jakoś ekstremalnie potrzebne, mogłem pracować jako pomocnik w firmie Blackbourne’ów, albo łącznik z innymi krajami. Jednak zostałem, czując w głębi siebie, że była to dobra decyzja.


Rodzina


Jeszcze musze wspomnieć o całej hierarchii w naszej rodzinie. Głową rodziny jest mój ojciec, Morphius Blackbourne, wraz z moją mamą, Victorią Blackbourne, która jest jego osobistą doradczynią. Głowa rodziny zajmuje się interesami na wszelką skalę, utrzymuje kontakty międzynarodowe. Jestem pewien, że kiedyś sam zasiądę na tym stanowisku. Od lat tata powtarza, że mam do tego talent. Oficjalnie zaś Morphius pracuje jako szef jednego z departamentów w Ministerstwie, Victoria zaś jako sędzia w Wizengamocie.
Inne stanowiska są już bardziej personalne, dostosowane do każdego z nas. A jest nas dość dużo – przede mną urodziła się jeszcze moja siostra i brat, którzy jednak nie traktują interesów tak poważnie jak ja. A może coś ukrywają? Czekają na odpowiedni moment? Nie wiem.
Potem urodziłem się ja, a po mnie – jeszcze trójka brzdąców, którzy niesamowicie szybko dorastali w mych oczach. Jeszcze jakiś czas temu się z nimi bawiłem w ogrodzie, dziś mogę porozmawiać z nimi o sprawach rodzinnych.
Do rodziny zalicza się jeszcze multum innych osób – ciotek, wujów, kuzynów. Starsze pokolenie (dziadek i babcia z obu stron, matki i ojca) nie żyło już, nie miałem zaszczytu ich nigdy poznać.


Ciekawostki


★ Moje reakcje czasem są lekko spowolnione ze względu na wieczne niedospanie.
★ Umiem mówić w kilku językach - angielskim, rosyjskim i francuskim. Języki te moja mama uznała za podstawę w biznesie rodzinnym poza granicami Irlandii.
★ Jeszcze rok temu, wieczorami chodziliśmy z braćmi do naszego ulubionego baru, gdzie były walki w ringu i zdarzyło nam się walczyć raz czy dwa (mi raz czy dwa na dzień), dzięki czemu umiałem walczyć na pięści. Niekiedy były to pojedynki magiczne, te jednak odbywały się w innych okolicznościach i miejscu - na nich również, jeśli mogłem, brałem udział.
★ Jestem oburęczny, lecz cały świat myśli, że tylko praworęczny. Uznałem zatajać tę informację ze względu na możliwość wykorzystania tego w walce.



Ostatnio zmieniony przez Louis Blackbourne dnia Nie Gru 02 2018, 20:53, w całości zmieniany 6 razy
Powrót do góry Go down


Louis Blackbourne
Louis Blackbourne

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 186 cm
C. szczególne : tatuaże na całym ciele; czuć od niego dobrej jakości perfumy; wielka blizna na brzuchu; magiczna proteza prawej nogi
Galeony : 36
  Liczba postów : 194
http://www.czarodzieje.org/t16647-louis-james-blackbourne?nid=2
http://www.czarodzieje.org/t16839-blackbourne
http://www.czarodzieje.org/t16840-poczta-louis-a
http://www.czarodzieje.org/t16648-louis-james-blackbourne
Louis James Blackbourne QzgSDG8




Gracz




Louis James Blackbourne Empty


PisanieTemat: Re: Louis James Blackbourne   Louis James Blackbourne EmptySob Gru 01 2018, 12:18

Karta gotowa.
Prosiłbym również o zmianę nicku konta na "Louis Blackbourne".
Miłego sprawdzania :>

Dopisek: obecnie mam za mało punktów w magicznym gotowaniu, ale po kursie i stażu będę mieć odpowiednią ilość, przegadane z Mefisto
Powrót do góry Go down


Anthony Selwyn
Anthony Selwyn

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 31
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1527
  Liczba postów : 334
http://www.czarodzieje.org/t15911-anthony-thomas-selwyn
http://www.czarodzieje.org/t15914-wszystkie-zwierzaczki-tony-ego#430068
http://www.czarodzieje.org/t15915-lucia#430069
http://www.czarodzieje.org/t15910-anthony-thomas-selwyn
Louis James Blackbourne QzgSDG8




Moderator




Louis James Blackbourne Empty


PisanieTemat: Re: Louis James Blackbourne   Louis James Blackbourne EmptyNie Gru 02 2018, 12:28

Cześć! miłoooośćććć

Mam kilka uwag odnośnie Twojej karty i bardzo proszę o poprawienie ich, bądź doprecyzowanie odpowiednich kwestii:
1) Chyba najważniejsza jak dla mnie sprawa: nie ma możliwości, aby Twoja postać miała różdżkę, która została wykonana z czarnego bzu. Jest wyraźnie napisane w kanonie, że była tylko jedna różdżka wykonana z tego drewna (czarna różdżka), która zresztą została zniszczona przez samego Pottera po tym jak naprawił swoją. Więc to jest bezsprzecznie do zmiany.
2) Kolejna kwestia to fakt, że twoja postać ma zdecydowanie za dużo punktów z czarnej magii w kuferku. Uznajemy na forum, że jak ktoś ma 15 to już jest sporo, a ty masz ich 20 w dodatku w tak młodym wieku, przy czym wspominasz o tym, że się tym interesował w jednym czy dwóch zdaniach podczas całej karty i dodatkowo piszesz, że Louis zna podstawowe zagadnienia z tej dziedziny. To zdecydowanie za dużo i ilość tych punktów musi zostać zmniejszona.
3) Nie do końca przekonuje mnie koncepcja wielkiego rodu czarodziejów czystokrwistych, którzy jak piszesz są gangsterami i szmuglują różne rzeczy. O ile to jeszcze jestem w stanie przyjąć, tak fakt, że przemycają również narkotyki czy coś do mugoli jest głupie, bo nie jestem skłonna uwierzyć, że czarodzieje czystokrwiści zrobili sobie klientelę pośród mugoli. Niech zostanie, że rozprowadzają w świecie magicznym tylko, będzie to o wiele lepsze rozwiązanie. Poza tym, czy konieczne jest powiązanie ze światem mugoli i rozszerzanie rodzinnego biznesu? W końcu na forum mamy naprawdę dużo różnych używek typowo magicznych i przeznaczonych dla czarodziejów. Trochę to traci klimat kiedy wspominasz, że mugole też z nimi współpracują ;)
Powrót do góry Go down


Louis Blackbourne
Louis Blackbourne

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 186 cm
C. szczególne : tatuaże na całym ciele; czuć od niego dobrej jakości perfumy; wielka blizna na brzuchu; magiczna proteza prawej nogi
Galeony : 36
  Liczba postów : 194
http://www.czarodzieje.org/t16647-louis-james-blackbourne?nid=2
http://www.czarodzieje.org/t16839-blackbourne
http://www.czarodzieje.org/t16840-poczta-louis-a
http://www.czarodzieje.org/t16648-louis-james-blackbourne
Louis James Blackbourne QzgSDG8




Gracz




Louis James Blackbourne Empty


PisanieTemat: Re: Louis James Blackbourne   Louis James Blackbourne EmptyNie Gru 02 2018, 14:02

Heeej aż tryska miłością

1) Co do różdżki bazowałem na spisie drewna i też wiki:
Cytat :
Bez należy do najrzadszego rodzaju drewna, z jakiego tworzy się różdżki. Ma złą reputację, mówiono, iż przynosi pecha. Różdżki z bzu opanowuje się najtrudniej. Zawierają w sobie wielką magiczną moc, ale lekceważą każdego, kto nie jest jej prawowitym właścicielem. Nawet największym czarodziejom długi okres zajmuje poskromienie takiej różdżki. Stary przesąd "różdżka z czarnego bzu szczęścia nie przyniesie" wziął się stąd, iż czarodzieje bali się ogromu jej mocy, jednak w rzeczywistości to uprzedzenie jest bezpodstawne. Niektórzy wytwórcy różdżek w żaden sposób nie używają bzu, ponieważ bardziej wątpią w ich sprzedaż, niż w strach przed ich mocą. Prawdą jest, iż tylko nietuzinkowym osobom ta różdżka przypadnie do gustu. Występują też rzadkie przypadki, gdy istnieje powiązanie między różdżką z bzu a czarodziejem, jednak ma to swoje przeznaczenie.


z której wynika, że różdżek z tego materiału jest więcej (co nie znaczy, że dużo). No i też widziałem, że niektórzy gracze mają różdżkę z tego materiału (przykładowo Blaithin).

2. dodałem wpis, który mam nadzieje wystarczy, abym mógł mieć tą ilość, która jest (20)

Cytat :
I nie myślcie sobie, że temat poznałem tylko pobieżnie - oj nie, wgłębiłem się w niego bardzo głęboko, ucząc się naprawdę krwawych i bolesnych zaklęć. W pewnym czasie miałem nawet obsesje na punkcie owej dziedziny magicznej.

3. Również dodałem wpis, który ma rozwiać wszelkie wątpliwości :>

Cytat :
Można by się oburzyć faktem, że rodzina czystej krwi spoufala się z mugolami. Stało się to za czasów mego dziadka, który zobaczył w tym istny biznes, niemalże bez jakiegokolwiek ryzyka. Moja rodzina nigdy nie była negatywnie nastawiona do mugoli, raczej byli dla niej powietrzem. Dopiero od momentu, kiedy zwęszyli interes, zaczęli się bardziej w nią wgłębiać. To, co jest przemycane dla mugoli jest też zwykłym produktem, w ogóle nie czarodziejskim. Czasem się zdarza, że doda się niektóre magiczne składniki wpływające na jakość produktu.
Powrót do góry Go down


Beatrice L. O. O. Dear
Beatrice L. O. O. Dear

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Brak
Galeony : 1234
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 817
http://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
Louis James Blackbourne QzgSDG8




Gracz




Louis James Blackbourne Empty


PisanieTemat: Re: Louis James Blackbourne   Louis James Blackbourne EmptyNie Gru 02 2018, 19:49

Jeśli chodzi o różdżkę i przypadek innej użytkowniczki forum: ona nie miała jej od początku, tylko została przez nią nabyta w późniejszym czasie. Poza tym, czarny bez jest bardzo silny jak sam zauważyłeś i nie pozwalamy na to, aby ktoś od samego początku gry na forum miał taką różdżkę. Opcją jest kupienie jej w sklepie Fairwynów za 200g :)

Cała reszta wygląda już o wiele lepiej i nie mam nic do zarzucenia prócz tej różdżki właśnie
Powrót do góry Go down


Beatrice L. O. O. Dear
Beatrice L. O. O. Dear

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Brak
Galeony : 1234
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 817
http://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
Louis James Blackbourne QzgSDG8




Gracz




Louis James Blackbourne Empty


PisanieTemat: Re: Louis James Blackbourne   Louis James Blackbourne EmptyNie Gru 02 2018, 21:05



DOROSŁY!

Witamy Cię na Czarodziejach! Twoja karta zostaje zaakceptowana, dostajesz więc uprawnienia do gry. Poniżej znajdziesz przydatne w dalszych krokach na forum linki, z którymi warto abyś się zapoznał!

zdobądź posadę
stwórz pocztę
załóż relacje
zacznij grę
kup dom


Życzymy

miłej gry!

Powrót do góry Go down


Sponsored content

Louis James Blackbourne QzgSDG8








Louis James Blackbourne Empty


PisanieTemat: Re: Louis James Blackbourne   Louis James Blackbourne Empty

Powrót do góry Go down
 

Louis James Blackbourne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Louis James Blackbourne QCuY7ok :: 
karty postaci
 :: 
karty studentow
-