Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Mieszkanie Valenti

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Palermo
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 321
  Liczba postów : 533
http://www.czarodzieje.org/t16300-silvia-valenti#446874
http://www.czarodzieje.org/t16303-amami-o-odiami#446878
http://www.czarodzieje.org/t16304-romo#446901
http://www.czarodzieje.org/t16302-silvia-valenti




Moderator






PisanieTemat: Mieszkanie Valenti   Pią 31 Sie 2018 - 9:15


Mieszkanie Silvii i Vivien Valenti



Kuchnia salon i jadalnia


Jedno duże otwarte pomieszczenie. Tak naprawdę nie jest nawet w połowie tak wielkie i wystawne jak dom, który obie kobiety porzuciły w Palermo. Jednak Giovanni zadbał o to, aby miały wszystko to, co niezbędne do życia i utzymał ich wcześniejszy poziom życia.



Łazienka


Normalna, jasna łazienka, bez żadnych udziwnień czy czegoś, co plasowałoby ją w gronie tych wyjątkowych pomieszczeń w domu.



Sypialnia Silvii


Pokój do złudzenia przypomina ten, w którym mieszkała przez wiele lat w Palermo. Dziewczyna sama o to zadbała, żeby na wyspach mieć jakąś namiastkę domu rodzinnego. Kiedy jest w Londynie spędza w nim wiele czasu, bo z matką w zasadzie nie rozmawia.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Palermo
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 321
  Liczba postów : 533
http://www.czarodzieje.org/t16300-silvia-valenti#446874
http://www.czarodzieje.org/t16303-amami-o-odiami#446878
http://www.czarodzieje.org/t16304-romo#446901
http://www.czarodzieje.org/t16302-silvia-valenti




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Valenti   Sob 1 Wrz 2018 - 18:05

Szczerze mówiąc, to nie sądziła, że Daisy faktycznie wyrazi chęć odwiedzenia jej w Londynie. Wiedziała, że w czasie wakacji mocno się z dziewczyną zbliżyła, ale nie, że aż tak ją Daisy polubiła. To było naprawdę miłe uczucie w szczególności, że Silvia czuła się bardzo samotna ostatnimi czasy. Nie miała z kim porozmawiać tak od serca, jak z przyjacielem. Wszystkich swoich bliskich przyjaciół pozostawiła we Włoszech ze świadomością, że raczej nigdy już ich nie spotka. No bo nie mogła wrócić do Włoch. A na pewno nie teraz i przez najbliższych kilka lat. Dlatego musiała zbudować nowe znajomości. Daisy wydała jej się idealną do tego kandydatką. Już od samego początku pobytu Włoszki w Hogwarcie, dziewczyny przypadły sobie do gustu. Ta znajomość i jej zażyłość tylko się z czasem powiększała. Więc może teraz? Może właśnie to ta osoba była jej w życiu potrzebna?
Kiedy tylko otrzymała sowę zwrotną z potwierdzeniem przybycia panny Bennett, ucieszyła się niezmiernie i zaczęła starannie przygotowywać na tę okazję. Jej mama chyba wyczuła, że dzieje się coś ważnego, bo nawet okazała jakieś zainteresowanie córką i jej życiem. Był to naprawdę ogromny postęp w stosunku do ostatnich niespełna dwóch lat mieszkania w Londynie. Ba! Kiedy się dowiedziała, że szkolna koleżanka Silvii ma ich odwiedzić, zaproponowała, że upiecze swoje popisowe ciasto! Kilka godzin później cały dom wypełnił się zapachem migdałów, czekolady i innych składników, które wchodziły w skład ciasta parozzo.
Silvia nie mogła się doczekać momentu, w którym pojawi się Daisy. Nic więc dziwnego, że nie umiała usiedzieć na jednym miejscu, co chwila przesiadając się z kanapy na fotel, z fotela idąc do kuchni i sprawdzając, czy ma wszystko gotowe, z kuchni szła sprawdzić, czy w jej sypialni jest należyty porządek i tak w kółko. Czas wlókł się niemiłosiernie a ona niecierpliwiła się bardziej z każdą chwilą.
Odczuła ogromną ulgę, kiedy w końcu dzwonek zadzwonił do drzwi a jej mama udała się do swojego pokoju. Czyli jednak Daisy postanowiła przyjść! Przywdziała na usta ogromny uśmiech i czym prędzej udała się otworzyć jej drzwi.

@Daisy Bennett zaczęłam, jak będziesz mieć chwilę to odpisz, nie spieszy się <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 697
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 417
http://www.czarodzieje.org/t15878-daisy-bennett#429065
http://www.czarodzieje.org/t15880-daisy-zaprasza-kwiatuszki-stworzmy-lake
http://www.czarodzieje.org/t15881-poczta-daisy-b#429071
http://www.czarodzieje.org/t15879-daisy-bennett




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Valenti   Pon 3 Wrz 2018 - 20:22

Daisy bardzo się ucieszyła, kiedy otrzymała przemiły list od Silvii. Dziewczyna była w Hogwarcie stosunkowo od niedawna, ale Daisy od razu ją polubiła i miała nadzieję na naprawdę przyjacielską relację. Jak widać panna Valenti również zapałała do niej sympatią na tyle, że zaprosiła ją do siebie, tuż po powrocie z Meksyku! Została im zaledwie chwila wakacji i Daisy nie zamierzała spędzać jej w domu, dlatego też tym bardziej ucieszyła się z zaproszenia i tego, że Puchonka jej zaufała. Daisy nie szukała znajomych na siłę i nie próbowała zdobywać czyjejś sympatii, jeśli ktoś nie polubił jej albo odwrotnie. Za to o osoby, którym na niej zależało dbała bardzo mocno, dla przyjaciół zrobiłaby naprawdę wiele.
Czuła nawet lekkie podekscytowanie, kiedy szykowała się na wizytę. Pokusiła się nawet o próbę upieczenia jakichś ciasteczek, w końcu pierwszy raz szła w odwiedziny do Silvii i miała ochotę coś przynieść. Trochę obawiała się o wynik tych starań, ale - o dziwo - kruche ciateczka nawet całkiem jej wyszły! W końcu gotowa do wyjścia, z pudełkiem domowych łakoci pod ręką wyszła z domu i po kilku minutach zjawiła się pod podanym jej przez Silvię adresem. Zadzwoniła dzwonkiem i z lekką niecierpliwością czekała, aż ktoś jej otworzy. Nie musiała zbyt długo wystawiać swojej cierpliwości na próbę, bo drzwi uchyliły się już po kilku sekundach. Daisy uśmiechnęła się szeroko, widząc w nich Puchonkę.
- Oto jestem! - zawołała wesoło i postąpiła o krok, aby objąć serdecznie dziewczynę na powitanie. Daisy weszła do środka, rozglądając się po korytarzu i rzucając okiem na dalsze pomieszczenia. Musiała przyznać, że dom Silvii był naprawdę piękny!
- Wow, piękne mieszkanie! - pochwaliła, zdejmując buty w korytarzu. - Merlinie, zabrzmiałam jak bardzo dorosła osoba - zaśmiała się. - Ale naprawdę jest świetnie urządzone - dodała, rozglądając się z ciekawością. - Ach! - zawołała, chwytając ponownie pudełko, które odłożyła, zdejmując buty. Wyciągnęła ręce w kierunku Silvii. - Jak przystało na bardzo dorosłą osobę przyniosłam też coś od siebie jako prezent przy pierwszych odwiedzinach! Może nie jest to szczyt sztuki kulinarnej, ale robione własnoręcznie przez osobę, która raczej stroni od przebywania w kuchni, więc proszę to docenić! - powiedziała ostrzegawczo i zaśmiała się. Po chwili zwróciła uwagę na przyjemny i bardzo smakowity zapach, który towarzyszył jej od wejścia. - Ale ktoś tu chyba już zrobił coś lepszego? - zapytała, pociągając znacząco nosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Palermo
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 321
  Liczba postów : 533
http://www.czarodzieje.org/t16300-silvia-valenti#446874
http://www.czarodzieje.org/t16303-amami-o-odiami#446878
http://www.czarodzieje.org/t16304-romo#446901
http://www.czarodzieje.org/t16302-silvia-valenti




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Valenti   Wto 4 Wrz 2018 - 11:17

Bardzo się cieszyła z faktu, że Daisy postanowiła jednak przyjąć jej zaproszenie i ją odwiedzić. Bo w sumie nie miała zbyt wielu znajomych, których chciałaby zaprosić do siebie do domu, więc fakt, że ktoś z nich się zgodził napawał ją optymizmem. Może jednak ten rok szkolny nie będzie wcale taki zły, jakby mogła uważać?
-Bardzo się cieszę, że przyszłaś - uśmiechnęła się szeroko przepuszczając ją w progu i odpowiadając również przytuleniem dziewczyny. Co prawda widziały się stosunkowo niedawno, bo w Meksyku spędziły razem trochę czasu, ale Silvia już czuła, że to było zbyt dawno. Dlatego kilka dodatkowych chwil spędzonych wspólnie wydawało jej się najlepszym możliwym rozwiązaniem. -Rozgość się i czuj jak u siebie w domu
Machnęła tylko lekceważąco ręką na wzmiankę o pięknym mieszkaniu. Owszem, było piękne, ale Silvia w ogóle tego nie odczuwała. W ogóle nie czuła się w tym miejscu jak w domu. Ich poprzedni w Palermo był o wiele piękniejszy. Może przez wspomnienia, które tam wykiełkowały i rozrosły się niczym pędy bluszczu? Tutaj tego nie było. To były ściany pięknie pomalowane, przyozdobione, ładnie udekorowane parkiety, ale nic poza tym. Wnętrze było puste, bo nie było tu ludzi, którzy by je wypełnili.
-Dziękuję, cieszę się, że Ci się podoba. Mój wujek urządzał to miejsce. - odpowiedziała zgodnie z prawdą zapraszając gestem Daisy dalej. Bo w sumie to Giovanni decydował o tym, co tak właściwie znalazło się w tych pomieszczeniach. On dał Vivien pieniądze, które rzekomo należały się jej mężowi. A było ich dostatecznie dużo, aby dwie kobiety mogły żyć bez żadnych zmartwień. Przynajmniej tych materialnych...
Kiedy Daisy wyciągnęła w kierunku Silvii pudełko z ciastkami, które własnoręcznie wykonała, ta poczuła się delikatnie wzruszona tym gestem. Był taki miły, jakby nie wymagała niczego w zamian. Jakby zrobiła to, bo po prostu miała ochotę, nic więcej.
-O jejku, Daisy... To takie miłe, nie musiałaś tego robić. - jej głos stał się delikatnie odmieniony, jakby Silvii niewiele brakowało, aby się rozpłakała. Jednak nagła zmiana tematu przez Gryfonkę skutecznie ją od tego wybawiła. -Moja mama postanowiła zrobić typowe Włoskie parozzo, abym miała Cię czym poczęstować. W takim razie. - pociągnęła dziewczynę do kuchni, gdzie na blacie postawiła ciastka obok ciasta przygotowanego przez jej matkę. Poczęstowała się jednym ciasteczkiem i z zadowoleniem stwierdziła, że są pyszne. - Jakie to dobre! Ale powiedz lepiej, czego się napijesz? Kawy, herbaty, soku z dyni, piw kremowego? - klasnęła w dłonie niespodziewanie i wymierzyła w Daisy palcem. -Albo lepiej, powiedz mi, co chcesz robić? - odgarnęła jeden z niesfornych loków, które zaplątały się gdzieś w okolicy jej oczu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 697
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 417
http://www.czarodzieje.org/t15878-daisy-bennett#429065
http://www.czarodzieje.org/t15880-daisy-zaprasza-kwiatuszki-stworzmy-lake
http://www.czarodzieje.org/t15881-poczta-daisy-b#429071
http://www.czarodzieje.org/t15879-daisy-bennett




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Valenti   Sro 19 Wrz 2018 - 12:48

W to, że będzie się czuła dobrze w mieszkaniu Silvii nie wątpiła. Lubiła takie wnętrza, a spędzenie czasu w towarzystwie Puchonki na pewno będzie najlepszą opcją na dzisiejszy dzień. Obie cieszyły się na tą wizytę, więc Daisy była pewna, że z niechęcią opuści za kilka godzin dom Silvii i będzie czekać do następnego spotkania, które prawdopodobnie nastąpi już w Hogwarcie.
Silvia dopiero po chwili skomentowała komplement na temat mieszkania, Daisy myślała, że ze skromności. Oczywiście, stosunkowo krótki czas znajomości nie dał im jeszcze możliwości, aby Silvia powiedziała coś więcej o sobie, dlatego Daisy nie znała prawdy o jej historii ani odczuć na temat obecnego domu. Może kiedyś, kiedy poznają się bliżej… Dzisiaj jednak zapowiadał się dzień miły i wesoły!
- W takim razie wujek ma niezły gust – dodała jeszcze, przechodząc dalej, zgodnie z zaproszeniem Silvii. Wręczyła dziewczynie swoje ciasteczka i z ukrywaną niecierpliwością czekała na jej reakcję. Daisy naprawdę upiekła je, bo po prostu miała ochotę obdarować nimi koleżankę, ale czy nie oczekiwała niczego w zamian? Oczywiście, że oczekiwała! Uśmiechu! Miała nadzieję, że to będzie dla Silvii bardzo miła niespodzianka i nie zawiodła się. Jej twarz rozpromieniła się, a Daisy w jej głosie usłyszała coś jakby wzruszenie? Uśmiechnęła się szeroko i powiedziała:
- Ale chciałam! I jak ci zasmakują i się nie zatrujesz – puściła jej oczko – to mogę takie robić na każdą wizytę. Robi się je akurat tyle czasu, żeby przebywanie w kuchni nie podniosło mi ciśnienia – roześmiała się. Cóż, mamie Silvii to chyba nie podnosiło ciśnienia, bo typowe włoskie parozzo brzmiało jakoś tak skomplikowanie! Daisy uwielbiała próbować nowych rzeczy, to było jedno z jej ulubionych zajęć w Meksyku. Niektóre potrawy jej posmakowały, a niektórych nigdy więcej już nie zje, ale chociaż z pełną świadomością może ich odmówić! Teraz zapach ciasta tak nęcił, że Silvia nawet nie musiała wskazywać jej kuchni, dotarłaby tam po zapachu!
- To bardzo miłe z jej strony! – powiedziała szczerze. – Jeśli nie będę miała okazji jej spotkać to podziękuj jej ode mnie – dodała jeszcze, opierając się o kuchenny blat. Miała stąd widok na elegancko urządzony salon z białymi kanapami, które aż zachęcały do zatopienia się w miękkich poduszkach. Oczywiście w zupełnie czystym stroju. Nawiedziła ją bowiem dziwna wizja kogoś, kto wskakuje na nieskazitelnie czyste kanapy w ubłoconych butach. Brrr! Nie żeby była jakąś pedantką, ale brudne buty na tym jasnym meblu nawet ją doprowadziłyby do palpitacji serca.
Odetchnęła z ulgą, że Silvii smakują ciastka.
- Cieszę się! Mam nadzieję tylko, że nie mówisz tego z uprzejmości – zaśmiała się i sama chwyciła za jedno ciastko. Nie, naprawdę wyszły jej całkiem niezłe! Jednak jej uwagę przykuło ciasto, które aż wołało do niej, żeby go spróbowała.
- Herbatę, poproszę. Do tego ciasta będzie idealna! – powiedziała, nie mogąc się już doczekać, aż go spróbuje, bo zapach był nieziemski. Daisy przeniosła wzrok na Silvię, bo na razie jedyne co chciał zrobić to zatopić widelczyk w cieście, hehe! Wsparła głowę na dłoni, nadal opierając się o blat. Zmarszczyła brwi w minie zastanowienia.
- Mamy babskie spotkanie, a co robią kobiety na takich spotkaniach? Cóż, pewnie piją morze wina i obgadują facetów, ale może zostawmy to sobie na jakiś inny wieczór – zaśmiała się krótko. – A co robią nastolatki w ciepły sierpniowy dzień, kilka dni przed szkołą? Nie wiem, może plotkują, przeglądają kolorowe pisma, malują paznokcie albo farbują włosy? – podsunęła kilka stereotypowych pomysłów, choć w sumie ten ostatni nie był taki zły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Palermo
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 321
  Liczba postów : 533
http://www.czarodzieje.org/t16300-silvia-valenti#446874
http://www.czarodzieje.org/t16303-amami-o-odiami#446878
http://www.czarodzieje.org/t16304-romo#446901
http://www.czarodzieje.org/t16302-silvia-valenti




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Valenti   Pon 24 Wrz 2018 - 9:20

Czy smakowały jej te ciastka? Oczywiście, że tak! Włoszka nie była typem osoby, która mówiła coś tylko po to, aby sprawić innym przyjemność. Jeśli uważała, że coś chce powiedzieć, to to mówiła. Nawet ciężkie rzeczy potrafiła powiedzieć innym, wtedy oczywiście w bardziej delikatny sposób. No, zazwyczaj był to delikatny sposób... Jeden wyjątek w Meksyku potwierdzał tylko regułę.
- Zapewniam Cię z całą świadomością wagi tych słów, że te ciastka są przepyszne! - mruknęła tylko z pełnymi ustami, próbując się przy tym uśmiechnąć. Cóż, efekt musiał być raczej komiczny. I jakby na potwierdzenie swoich słów, wgryzła się ponownie w ciastko, zjadając je do końca i otrzepując dłonie z okruszków.
Tak, to naprawdę było bardzo miłe ze strony mamy Silvii. Sama dziewczyna nie pamięta, kiedy ostatni raz mogła zjeść ciasto domowej roboty wykonane przez zręczne dłonie jej mamy. Po tym, jak po śmierci jej ojca, matka podupadła na zdrowiu, dziewczyna musiała stać się bardzo samodzielna i wiele rzeczy, dotychczas dla niej nieznanych, musiała robić sama. Dlatego tak doceniała takie małe gesty, jak ten właśnie.
- Z pewnością jej to przekażę. Jest w swoim pokoju, pewnie szybko z niego nie wyjdzie, aby nam nie przeszkadzać. - tymi ostatnimi słowami, próbowała jakoś usprawiedliwić nieobecność matki. A uważała, że to nie jest odpowiedni moment, aby mówić Daisy, że jej mama po prostu nie jest zdolna do tego, aby wyjść i porozmawiać z nimi, jak normalna matka powinna.
Złapała za czajnik i wstawiła go na kuchenkę gazową, aby przygotować dla nich napój. Nie minęło wiele czasu, a gwizdek zaczął gwizdać przeciągle, tym samym obwieszczając, że czas zalać dwa kubki. Kiedy napar parzył się, Silvia naszykowała widelczyki, talerzyki i ukroiła po sporym kawałku ciasta, aby móc poczęstować nim koleżankę ze szkoły.
Parsknęła śmiechem na dźwięk jej słów. Picie wina i obgadywanie facetów? Ani w jednym ani w drugim temacie nie miała żadnego doświadczenia. Ona się nawet nigdy nie całowała, ale o tym chyba nie należało wspominać w tym momencie.
-Wiesz, może faktycznie to zostawmy na jakiś inny dzień. - nadal się uśmiechała, kiedy wypowiadała te słowa.
Na wzmiankę o farbowaniu włosów, jakby machinalnie spojrzała na swoje brązowe, długie pukle. Nigdy nie myślała nad tym, aby zmienić kolor włosów. Uważała, że dobrze wygląda w takim a nie innym kolorze.
-Wiesz, swojego czasu myślałam nad tym, czy aby nie obciąć trochę moich włosów. Są długie i uciążliwe przez to. - fakt, były długie. Sięgały dziewczynie niemalże od lędźwi, a pewnie gdyby były wyprostowane, miałyby większe pole do manewru. -Tylko nie jestem pewna, czy dobrze by się to prezentowało. - dodała po chwili, naprawdę tego ciekawa. Bo w sumie, od kiedy tylko pamiętała, miała właśnie takie włosy. Może przyszła pora na jakieś zmiany w jej życiu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 697
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 417
http://www.czarodzieje.org/t15878-daisy-bennett#429065
http://www.czarodzieje.org/t15880-daisy-zaprasza-kwiatuszki-stworzmy-lake
http://www.czarodzieje.org/t15881-poczta-daisy-b#429071
http://www.czarodzieje.org/t15879-daisy-bennett




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Valenti   Sro 26 Wrz 2018 - 22:31

Roześmiała się, widząc jak Silvia próbuje połączyć jedzenie z uśmiechem. Rzeczywiście wyglądało całkiem komicznie, ale wobec tego wydawało się, że ciastka naprawdę są smaczne! Nawet najlepsza aktorka by tak dobrze nie udawała, ha! Z zadowoleniem obserwowała, jak Puchonka pałaszuje ciastko do końca.
Daisy machnęła ręką.
- Nie przeszkadza, w końcu to jej dom – zauważyła ze śmiechem. – Ponownie miło z jej strony, czasem bywa tak, że nie da się spokojnie zamienić z przyjaciółką dwóch zdań, żeby któreś z rodziców nie zajrzało do pokoju co najmniej raz – przewróciła oczami. Jej rodzice usiłowali uszanować, że ktoś ją odwiedza, ale nie zawsze się to udawało. Daisy wiedziała, że chcą dobrze, w końcu co chwilę proponowali herbatę, ciastko, kanapki, obiad… Jednak dla nastolatki to może być jednak męczące i wywołujące nieco zażenowania. W związku z tym, że Bennett nie znała sytuacji rodzinnej Silvii to uważała, że jej matka dobrze rozumiała potrzeby nastolatek, jeśli chodzi o odwiedziny znajomych.
Niecierpliwie czekała, aż woda na herbatę zagotuje się i w końcu będzie mogła spróbować ciasta.
- Dawaj, dawaj, wodo! – dopingowała czajnik, jakby to miało doprowadzić wodę w nim do wrzenia szybciej niż powinno. – Przyznaj, że twoja mama dodała do tego ciasta jakiejś amortencji czy czegoś, bo zapach ma taki, że niemal nie mogę wytrzymać, żeby nie porwać całego – zwróciła się do Silvii ze śmiechem. Klasnęła w dłonie, kiedy usłyszała niecierpliwy gwizd czajnika. Obserwowała ruchy panny Valenti, kiedy szykowała im talerzyki na ciasto. W końcu spory jego kawałek wylądował na jej talerzyku, a herbata zaparzyła się w pękatym kubku. Daisy złapała za widelec i z lubością wbiła go w ciasto. W końcu mogła spróbować popisowego wypieku pani Valenti, który drażnił jej nos od kiedy weszła do ich domu. Merlinie! Ciasto było przepyszne i Daisy uniosła wysoko brwi, mimo że w końcu spodziewała się czegoś smacznego po zapachu, który czuła.
- Mistrzostwo świata! – powiedziała z błogą miną, kiedy zjadła już pół kawałka. Wskazała na pozostałą część widelczykiem. – Chyba muszę dostać przepis. Może ja osobiście nie będę go wypróbowywać, ale może moja mama będzie miała ochotę? Każę jej robić to ciasto dopóki nie będzie smakowało jak to – zaśmiała się i zjadła swoją porcję do końca, popijając co i raz herbatą.
Kiwnęła głową.
- Zostawimy, trzymam za słowo – mrugnęła do dziewczyny. Mimo że jeszcze nigdy taki wieczór im się nie zdarzył to Daisy z powodzeniem go sobie wyobrażała.
Gryfonka zastanowiła się chwilę. Ona w sumie też nigdy nie zmieniała koloru włosów, ale co i raz je podcinała. Zdecydowanie wolała siebie w krótszych niż takich do pasa.
- Masz świetne włosy i w długich ci do twarzy, ale mi osobiście wygodniej jest w krótszych – powiedziała i przechyliła nieco głowę, przyglądając się Silvii. Zmrużyła oczy i spróbowała sobie wyobrazić ją w krótkich włosach. – Wiesz, myślę, że mogłabyś całkiem fajnie wyglądać – stwierdziła i wyprostowała się energicznie. – Czas na zmiany! Jak tego nie zrobisz to się nie przekonasz – zawołała z entuzjazmem i wzięła się pod boki. Ten pomysł coraz bardziej jej się podobał. Klasnęła w dłonie i przyskoczyła do Silvii. – Magia czy mugolskie nożyczki?[/b] – zapytała podekscytowana, ujmując pukiel jej włosów między palce. – Kto wie, może skończymy dzisiaj na farbowaniu? – roześmiała się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Palermo
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 321
  Liczba postów : 533
http://www.czarodzieje.org/t16300-silvia-valenti#446874
http://www.czarodzieje.org/t16303-amami-o-odiami#446878
http://www.czarodzieje.org/t16304-romo#446901
http://www.czarodzieje.org/t16302-silvia-valenti




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie Valenti   Nie 30 Wrz 2018 - 16:00

Uśmiechnęła się, bo w końcu udało jej się zjeść ciasto do końca i była w stanie cokolwiek powiedzieć więcej.
-Nie, moja mama nigdy nie należała do tego typu rodziców. Dawała mi dużo swobody, nawet jeszcze gdy mieszkałyśmy we Włoszech. - powiedziała zupełnie swobodnie, nie do końca świadoma, czy kiedykolwiek wcześniej w ogóle wspominała Daisy, że wcale nie mieszka w Londynie od zawsze. Ale nawet jeśli o tym nie wspominała, to Gryfonka nie była głupia. Słychać było i widać z daleka, że Silvia nie pochodzi stąd, że nie ma nic wspólnego z Londynem a tym bardziej Wielką Brytanią. Po tych dwóch latach mieszkania tutaj, co prawda jej akcent trochę zmalał, ale wciąż był wyczuwalny w każdym wypowiadanym przez nią słowie. Włoszce jednak to nie przeszkadzało. Była dumna z tego, kim była, nawet jeśli sytuacja zmuszała ją do zapomnienia o swoim wcześniejszym życiu. Nie chciała tego robić. I robić tego nie zamierzała. Nigdy.
Zaśmiała się głośno na wzmiankę o amortencji w cieście. O tym w sumie nie pomyślała świadoma, że mamusiny wypiek sam się obroni bez udziału takich środków odurzających.
-No coś ty! Moja mama nawet nie wie, co to jest amortencja a co dopiero jak ją używać. - wydusiła w końcu, kiedy na kilka chwil udało jej się opanować swój śmiech. - Poza tym, nie martw się, wszystko co zostanie mam polecenie spakować Ci na wynos do domu, więc będziesz mogła tam się nacieszyć w spokoju ciastem. - dodała po chwili przypominając sobie uwagi swojej matki. Ona naprawdę starała się, aby Daisy poczuła się dobrze w ich domu, chociaż w ogóle jej nie znała. Może faktycznie wracała do zdrowia? Może była jeszcze dla niej jakaś nadzieja?
Cieszyła się, że dziewczyna czuła się swobodnie w jej towarzystwie w tym domu. To naprawdę wiele dla niej znaczyło. Nie zapraszała nigdy wcześniej nikogo tutaj do Londynu i może w końcu była szansa na to, aby zaprzyjaźniła się z kimś w tym miejscu?
Nadal była mocno sceptyczna względem pomysłu skracania swoich pięknych włosów. No bo naprawdę, zawsze była z nich dumna i jeśli cokolwiek w swoim wyglądzie lubiła, to właśnie to przede wszystkim. Chociaż z drugiej strony...
-Dobra. Tniemy - zawyrokowała i ruszyła w kierunku jednej z szuflad, gdzie jak wiedziała, znajdzie nożyce kuchenne, w ogóle nie nadające się do obcinania włosów. Ale przy obecnych zakłóceniach magicznych, nie zamierzała ryzykować używania zaklęć.
Wręczyła je dziewczynie z nietęgą miną zastanawiając się, czy ma jeszcze szansę się wycofać.
-Zrobisz to? - zapytała. Gdzieś jeszcze kryła się nadzieja, że może jednak odmówi i Silvia nie będzie musiała ścinać włosów. Jednak wzmianka o farbowaniu włosów sprawiła, że dziewczyna po prostu musiała parsknąć śmiechem. No bez przesady! -Na to nie masz co liczyć! - stwierdziła pewnym siebie głosem. Tego w ogóle nawet nie brała pod uwagę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Mieszkanie Valenti   

Powrót do góry Go down
 

Mieszkanie Valenti

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
Świstokliki
 :: 
Mieszkania
-