Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Thomen J. Wessberg

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Thomen J. Wessberg

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 188
  Liczba postów : 309
http://www.czarodzieje.org/t16460-thomen-j-wessberg
http://www.czarodzieje.org/t16484-skoro-musisz#452915
http://www.czarodzieje.org/t16485-grozny#452917
http://www.czarodzieje.org/t16467-thomen-j-wessberg




Gracz






PisanieTemat: Thomen J. Wessberg   Sro Sie 08 2018, 13:05


   Thomen Jonathan Wessberg
   

   DATA URODZENIA15.07.2000r.
   CZYSTOŚĆ KRWI 90%
   MIEJSCE URODZENIAShrewsbury, Anglia
   MIEJSCE ZAMIESZKANIAShrewsbury, Anglia
   W HOGWARCIE JEST OD KLASYI
   OBECNIE JEST NA ROKUI
   WYMARZONY DOM byleby z siostrą(Slytherin/Ravenclaw)
   WYBRANY WIZERUNEKSimon J. Loof
   

   
Wyglad

   WZROST 188 cm
   BUDOWA CIAŁA odpowiednia
   KOLOR OCZU powiedziałbym niebieskie, ale zależy czy jestem mocno czy tylko bardzo wkurwiony
   KOLOR WŁOSÓW ciemny blond
   ZNAKI SZCZEGÓLNE niewielka przerwa między jedynkami i wieczny grymas na ryju, może doliczcie szaleństwo w oczach i ostry uśmiech,
   PREFEROWANE UBRANIA najlepiej żadne, jednak skoro muszę to coś czarnego i może czarnego,


   Charakter
   


   Raczej nie wyróżniam się niczym specjalnym. Może niewyparzoną buźką, która zawsze musi wtrącić swoje trzy grosze. Podczas produkcji musieli złączyć szczyptę czarnego humoru, charyzmy oraz coś musiało się jebnąć z kroplami zdrowego rozsądku. Jestem człowiekiem z natury otwartym na wszelkie propozycje, uwielbiam konfrontacje(przeróżnego rodzaju). Czy to na polu sportowym, szkolnym, prywatnym, nie ma znaczenia. Wyzwij mnie, a ja stanę do walki... Nawet jeżeli tego nie chciałeś i jest to wytwór mojej wybujałej wyobraźni. Czy posiadam geny przywódcze? Jeżeli nie słyszę głosu sprzeciwu, czemu nie. Sprawdzam swoje możliwości na każdym kroku, bo to lubię, bo chyba po to zostałem stworzony, bo nie mam innego cholernego wyjścia.
Często unoszę głos i jestem nadpobudliwy, bardzo łatwo jest mnie zdenerwować... Bo cóż, świat jest wkurwiający, a ja nie będę udawał, że tak nie jest. Co jeszcze mogę rzec... Bawię się z eksperymentowaniem na własnym ciele, sprawdzam jak wiele zdoła wytrzymać. Kiedy w końcu coś poczuję... I chyba popadłem w obłęd, czy też szaleństwo bo jedyne do czego dążę w życiu to cierpienie. Jak na szaleńca przystało, nie zarejestrowałem momentu, w którym dokładnie się to stało. Mój lekarz mówi, że to normalne. Jestem młody, nie do końca pojmuję stan, w którym się znajduje, a moja podświadomość radzi sobie z tym jak tylko potrafi. Mój inny głos za to zastanawia się w tym samym momencie, czy gdyby podłączyliby mnie do krzesła elektrycznego, oprócz zapachu spalonego mięsa... Czy czułbym coś więcej. Nie uwierzę w coś, póki tego nie zobaczę, a najlepiej, nie poczuje na własnej skórze.



   
Historia
   


  Moja historia zapewne rozpoczyna się w momencie, w którym postanowiłem wydać z siebie pierwszy wrzask. Byłem nieznośnym gówniarzem chyba od samego początku. Od pierwszego pociągniętego warkocza, czy urwania głowy lalce swojej siostry. A doczepianie jej części innej zabawki było jeszcze zabawniejsze kiedy podawała mi ich kończyny.
Sinedolorem to bardzo ładna nazwa, prawda? W sumie wszystko co chociaż przypomina w brzmieniu łacinę wydaje się bardziej podniosłe i istotniejsze. Cóż, dla to mnie to tylko nazwa wytłuszczonym drukiem w karcie zdrowia, która liczy już swoje strony. To zmora, która dyktowała i wciąż dyktuje tempo naszego życia. Jeszcze zanim wykryli to cholerstwo u mnie, prawdopodobieństwo zachorowania moje i Earl wynosiło tyle samo. Jonathan postanowił więc pozwolić nam żyć swoim typowym dziecięcym życiem w błogiej nieświadomości czyhającej na nas katastrofy. To ja zawsze byłem ten pierwszy, to ja ciągnąłem siostrę za dłoń, to ja przemawiałem w jej imieniu, to ja pchałem ją w kierunku nieznanego. Tak mocno wpatrywałem się w oblicze swojej siostry, że trudno jest mi teraz spojrzeć na kogokolwiek innego. Podczas naszych szóstych urodzin, jeden z kundli sąsiada postanowił odwiedzić nasz ogród przekopując się przez jedną z wcześniej wykopanych dziur pod płotem. Pech chciał, że zaatakował Earl kiedy ta uciekała przed tłumem niepożądanych gości. Biegłem za nią, jak zawsze. I mnie też użarł. Nie płakałem, nawet nie wydałem z siebie dźwięku. Ojciec odciągnął zwierzę, a Elisabeth widząc nas w takim stanie wpadła w szał. Chyba nigdy nie widziałem aby jej zawsze idealna twarz wyrażała jednocześnie tyle emocji. Nie przypominała siebie.
Kilkutygodniowy pobyt w Mungu, wielogodzinne rozmowy i badania. Padło na mnie. Nie musisz mi dziękować, Earl. Raczej trudno wytłumaczyć takiemu gówniarzowi na czym dokładnie polega przypadłość, którą odziedziczył po staruszku. Wielkie dzięki, Tato. Jak to jest tęsknić za czymś, czego nigdy się nie znało? Jakie to uczucie, o czym wtedy myślisz, jak reaguje Twoje ciało. Obniżona odporność to jeden ze skutków ubocznych tej przypadłości, drugą jest to, że ból wywołać mogą jedynie zaklęcia specjalnie przeznaczone do zadawania cierpienia. Skoro nie widelcem czy nożem, to zaklęciem, co?
Tak bardzo pragnę czegoś, czego nie mogę dostać bezpośrednio, że uciekam się do sztuczek. Nielegalnych pojedynków, które kończą się morzem krwi i niemożnością poruszania kończynami. Ciało drętwieje, czuje jak każdy mięsień pulsuje i wykrzykuje jak bardzo mnie nienawidzi. Jak jest to w ogóle możliwe? Czemu nie potrafię odpuścić skoro wiem, że nie powinienem? Jara mnie zbliżający się koniec. Nie ma na to lekarstwa. Nie jest istotne ile razy wbije widelec w dłoń, czy przytrzymam ją nad ogniem... Widzę zaczerwienie skóry, czuję zapach spalonych włosów. Jednak przez moje ciało nie przechodzi nic, nawet najmniejsze mrowienie. To tak, jakbym był odcięty od tego, co dzieje się na zewnątrz. Jednak kiedy podnoszę różdżkę, całe 12 cali i widzę szał w oczach przeciwnika kiedy nie odpuszczam i próbuję dalej... Wtedy dopiero zaczynam żyć, wtedy zaczynam się uśmiechać jak ten pięcioletni chłopiec, który jeszcze nie wie...
Dlaczego?
Dlaczego ojciec odszedł tak wcześnie. Nie zadałem mu tych pytań, które gotowały mi się w głowie... Nie zadam tych, które napływają mi z każdą kolejną minutą. Odszedł, zabierając do grobu własne tajemnice i demony. Mam nadzieję, że świetnie się tam bawi. I czuje jak jego ciało zżera robactwo.
Brak odpowiedzi na moje pytania to nie jedyna rzecz, którą mogę zarzucić nieboszczykowi. Zostawił mnie i Earl z matką. Z kobietą, która oszalała zaraz po tym kiedy jej męża wsunięto do ziemi. Została sama z dziećmi, a wszystkie swoje troski i całą swoją miłość ulokowała w chorym. Kolejnym tragicznym przypadku, którym musiała się zająć. Kocha mnie, za to nienawidzi Earl. Nigdy tego nie rozumiałem, nigdy też się szczególnie nie starałem. Nie przeszkadza mi również to, że krzywdzę ją za każdym razem kiedy staję w obronie swojej siostry. Odtrącam ją za każdym razem kiedy wyciąga w moim kierunku dłonie. Najchętniej zamknęłaby mnie gdzieś daleko, gdzie nie miałbym dostępu do świata. Muszę ją zmartwić, bo cholernie mi się tutaj podoba.
Rozumiem. Mogę szybko zdechnąć. Jednak nigdy nie będę udawał, że nie pragnę żyć. Nieważne jak nagle może się skończyć, jak sam je prowokuje do tego aby przyspieszyło swój bieg.
Hogwart to miejsce, które nie wywołuje we mnie emocji. Nie wiem co mam myśleć o murach, które zastępowały mi dom przez te wszystkie lata. Jest to jeden z rozdziałów, jakie zamierza napisać moje życie? Pierdolenie. Dzięki niemu mogę oddychać swobodnie chociaż przez te dziesięć miesięcy w roku. W niczym mnie nie ogranicza, nie czuję jednak żebym szedł w jakimkolwiek kierunku. Próbuję, brnę dalej... Jestem przepełniony irytacją, złością i wiecznym niezadowoleniem. Drwina stała się moją odpowiedzią na wszystko.
Próba pierwsza...
Druga.
I kolejna.
Kiedy w końcu coś poczuję?



   
Rodzina
   


Earleen Wessberg- Siostra. To ona wykopała się mnie na ten świat, więc mogę być jej jedynie wdzięczny. I będę jej uprzykrzał życie do końca swoich dni. Nie będę pieprzył bzdur o nadzwyczajnej bliźniaczej więzi, bo takowa nie istnieje. A to, że wiem o czym myśli, czy czego potrzebuje jest jedynie wynikiem wieloletnich obserwacji. Niczym więcej. Earl to taka zdecydowanie lepsza wersja mnie. Chowa się przed światem, jakby ten miał wyrządzić jej krzywdę jeżeli tylko pokaże kim naprawdę jest. I cudowne jest to, że nigdy się przede mną nie ukrywa. Nie ma tej wiecznej ściany czy wycofania, które zarezerwowane jest dla reszty. Mogę czuć się cholernie wyjątkowy. Nie pierdoli się ze mną jak matka, nie obchodzi jak z jajkiem, które zaraz może ulec pęknięciu. A choć ma świadomość tego, że jestem taki jak Jonathan, nie daje mi tego po sobie poznać. Jest jedyną osobą, o którą byłem w życiu zazdrosny do tego stopnia, żeby rozjebać komuś gębę własną pięścią.
Jonathan Wessberg- Ojciec. Kiedyś był bohaterem, wzorem do naśladowania dla małego i głupiutkiego chłopczyka. Nauczył mnie jazdy na rowerze, poczęstował pierwszym papierosem, sprawił, że nie czuję i nie potrafię przestać o tym myśleć. Próbował być normalny, próbował funkcjonować jak każdy zdrowy człowiek. Chodził do pracy, rozmawiał z współpracownikami, posiadał wiele zalet i jeszcze więcej wad. Był majsterkowiczem, choć nigdy by się do tego nie przyznał. Nie lubił kiedy ktoś wykonywał pracę, którą sam mógł zrobić. Umarł młodo i boleśnie, a przynajmniej tego mu życzyłem. Tego, żeby poczuł moment w którym ulatuje z niego życie. Tym żyję i tego się trzymam. Wiem jak myślał, wiem, że tego chciał równie mocno jak ja. Z tym wyjątkiem, że nie śpieszyło mu się na tamten świat. Zabrał do grobu tajemnicę, która została podzielona na naszą dwójkę.
Elisabeth Wessberg-Matka. Kiedy byłem małym gnojkiem dawała mi spokój. Opatrywała mi zranione kolana i łokcie, za każdym razem między jej brwiami pojawiała się dziwna zmarszczka, której znaczenie zrozumiałem dopiero później. Zapewne dopiero wtedy kiedy umarł ojciec. Wtedy rozpoczęło się piekło... Dla niej jest to forma opieki, przelania uczuć, których ujście przerwała śmierć męża. Zaczęły się wizyty u lekarza, płacz, rozmowy. Gdyby mogła, podcierałaby za mnie tyłek... Do tej pory! Cholera mnie bierze za każdym razem kiedy mam ponownie wrócić do domu. Do jej zmartwionego oblicza, do obaw, nadziei i miłości wypisanej na jej starzejącej się twarzy. Nie wie co robię, nie wie, że cały czas próbuje... Nie wiem już czy zaczęło się to dlatego, że chciałem jej zrobić na złość. Czy pomysł był tylko mój, czy mnie tam pchnęła... Powoli ją zabijam. I pewna część mnie nie może pozbyć się uczucia podekscytowania tym faktem.
reszta- czyli niezliczona ilość kuzynek i kuzynów, cioć, wujków i innego cholerstwa,



   
Ciekawostki
   


★ choleryk,
★ pływak,
★ nałogowy palacz,
★ i troszkę despota,
★ mam swojego prywatnego psychologa, choć bardziej przydałby się psychiatra,
★ uwielbiam szpitale,
★ próbuję animagii, jednak wciąż nie mogę osiągnąć zamierzonego celu,
★ nie jarają mnie mugolaki, choć rodzice nie wpoili mi nienawiści do nich, wyobrażam sobie życie bez nich,
★ nienawidzę wszystkiego co ma związek z manualnymi robótkami,
★ na ciele mam niezliczoną ilość blizn, których powód oraz przyczynę jestem w stanie wyrecytować z pamięci,
★ nie umiem śpiewać,
★ uważam, że nie dożyje swoich dwudziestych piątych urodzin,
★ zamierzam zdychać powoli i boleśnie,
★ Sinedolorem- choroba jest dziedziczona, zwykle przypada na męskich członków rodziny ze względu na chromosom, który definiuje płeć. Przynajmniej takiej wersji trzymają się obecnie magomedycy. Choroba objawia się już w wczesnym dzieciństwie, czasem zdarza się, że uaktywnia się pod wpływem ciężkiego uszkodzenia ciała czarami. Polega na tym, że czarodziej nie odczuwa uszkodzeń cielesnych wywołanych w naturalny sposób, dopiero przy użyciu czarów jego ciałem wstrząsa ból przewyższający oczekiwane skutki ów zaklęcia. Są to zaklęcia, które mają na celu uszkodzenie ciała lub zadania bólu,





   


Ostatnio zmieniony przez Xdxdxdxd dnia Pią Sie 10 2018, 21:12, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Thomen J. Wessberg

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 188
  Liczba postów : 309
http://www.czarodzieje.org/t16460-thomen-j-wessberg
http://www.czarodzieje.org/t16484-skoro-musisz#452915
http://www.czarodzieje.org/t16485-grozny#452917
http://www.czarodzieje.org/t16467-thomen-j-wessberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Thomen J. Wessberg   Sro Sie 08 2018, 22:32

gotowa
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lysander S. Zakrzewski

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 75
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1528
http://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
http://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
http://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Thomen J. Wessberg   Sro Sie 08 2018, 23:25

Mam jedną wątpliwość, co do karty, niestety jest ona dosyć duża, gdyż wpływa na całą historię postaci. Analgezja wrodzona jako mugolska choroba mogłaby zostać zaakceptowana w przypadku czarodzieja o niskim, najlepiej mugolskim statusie krwi, zaś czarodzieje o wysokim statusie cierpią na typowo magiczne schorzenia, opisane w tym spisie.

______________________


Ona nago, jestem Modigliani, Modigliani Złote włosy i bordowy stanik, jak Gryffindor. Świeci szyją jestem Modigliani, Modigliani. Zdejmuj suknię, W końcu sami
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Thomen J. Wessberg

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 188
  Liczba postów : 309
http://www.czarodzieje.org/t16460-thomen-j-wessberg
http://www.czarodzieje.org/t16484-skoro-musisz#452915
http://www.czarodzieje.org/t16485-grozny#452917
http://www.czarodzieje.org/t16467-thomen-j-wessberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Thomen J. Wessberg   Pią Sie 10 2018, 21:13

no dobrze, pozmnieniałam wszystko pod zmieniona wersje choroby :) mam nadzieję, że będzie si
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lysander S. Zakrzewski

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 75
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1528
http://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
http://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
http://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Thomen J. Wessberg   Pią Sie 10 2018, 21:32



SLYTHERIN!

Witamy Cię na Czarodziejach! Twoja karta zostaje zaakceptowana, dostajesz więc uprawnienia do gry. Poniżej znajdziesz przydatne w dalszych krokach na forum linki, z którymi warto abyś się zapoznał!


stwórz pocztę
załóż relacje
zacznij grę




Życzymy

miłej gry!


______________________


Ona nago, jestem Modigliani, Modigliani Złote włosy i bordowy stanik, jak Gryffindor. Świeci szyją jestem Modigliani, Modigliani. Zdejmuj suknię, W końcu sami
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content











PisanieTemat: Re: Thomen J. Wessberg   

Powrót do góry Go down
 

Thomen J. Wessberg

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
karty postaci
 :: 
karty studentow
-