Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pokój 15

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Inverclyde, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 340
Dodatkowo : Oklumencja
  Liczba postów : 443
http://www.czarodzieje.org/t15543-aurora-therrathiel#417307
http://www.czarodzieje.org/t15572-relacje-aurory
http://www.czarodzieje.org/t15571-necessitas#418867
http://www.czarodzieje.org/t15522-aurora-hestia-therrathiel#416768




Moderator






PisanieTemat: Pokój 15   Pon Sie 06 2018, 20:48


Pokój 15


Choć pozornie organizatorzy wyjazdu postawili na klasykę wybierając pensjonat, to trudno ukryć, że w tym miejscu wszystko jest wyjątkowe! Wystrój pokoi łączy ze sobą przywiązanie do meksykańskiego folkloru oraz wyjątkowe zamiłowanie do sztuki. Na uczniów i opiekunów czekają bardzo kolorowe, przestronne pokoje z niezliczoną ilością unikalnych dekoracji - bądźcie jednak ostrożni, bo pomieszczenia są wprost naszpikowane magią! Nie zdziwcie się, gdy któregoś dnia pokój ujawni jedną ze skrywanych niespodzianek. W zależności od położenia, sypialnia ma widok na ogrody lub basen. Każdy pokój jest wyposażony w magiczne szafy, które z pewnością pomieszczą wszystkie bagaże, oraz łoże małżeńskie i cztery łóżka pojedyncze.  Miejmy nadzieję, że ten rozkład łóżek nie będzie źródłem zbyt wielu konfliktów. Wypoczynek w tak wyjątkowym miejscu musi być udany!

Lokatorzy:

1. Isabelle Davies
2. Felicity D. Clarke
3. Mia Salvatore
4. Anseis Karsinis
5. Charlie C. Chapman
6. Earleen E. Wessberg



______________________

Aurora Therrathiél
We keep this love in a photograph, we made these memories for ourselves. Where our eyes are never closing...


Ostatnio zmieniony przez Aurora Therrathiél dnia Pon Sie 13 2018, 13:25, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 18
Skąd : Croydon
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 35
  Liczba postów : 157
http://www.czarodzieje.org/t16487-charlie-c-chapman#453068
http://www.czarodzieje.org/t16492-charlie-c-chapman
http://www.czarodzieje.org/t16494-chips#453415
http://www.czarodzieje.org/t16488-charlie-c-chapman#453086




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 15   Nie Sie 12 2018, 23:09

Śmieszył go niezmiernie fakt, że nawet zapomni, do jakiego miejsca się udaje oraz który ma dokładnie pokój. Niemniej jednak, zważywszy na jego jakże wspaniały umysł służący do zapamiętywania mniej zaawansowanych rzeczy (jeżeli coś w życiu Charliego nie było z tej kategorii), nie zdziwiłby się, gdyby po podróży świstoklikiem po prostu zapomniał, po co wziął ze sobą całe te ciężkie bagaże i z jakiego powodu zechciał zwyczajnie pojawić się w słonecznym Meksyku, gdzie podobno jest dużo imigrantów chcących dostać się do USA - mniejsza o to, skoro przecież jakoś nie interesował się tymi sprawami. Polityka zawsze zdawała się mieć miejsce gdzieś na poziomie podziemnego parkingu samochodowego, jeżeli oczywiście chodzi o jego dość specyficzny, wynaturzony przypadek - nigdy nie intrygowały go spory między przedstawicielami partii ani tym bardziej prawo, które przecież i tak w jakiś magiczny, tajemniczy sposób wylatywało z jego głowy jak ptak puszczony na wolność. Zamknięty ptak w klatce, poruszający charakterystycznie skrzydłami, byleby móc uwolnić się z tego, jaki koszmar człowiek mu zgotował. Miejsce tego stworzenia nigdy nie powinno być w złotej, pozbawionej innej duszy oraz niezależności klatce. Nawet osoba znajdująca się w więzieniu nie doceni tego, iż miejsce, w którym jest jej dane przebywać, zostanie wykonane z jakichś lepszych materiałów.
Jego myśli chciały wyfrunąć.
Znaleźć się w innym miejscu, pozostać zapomnianymi, pozostawiać charakterystyczne, trudne do wyzbycia luki w pamięci. Nie mógł im tego zabronić, choć starał się mieć świadomość tego, co robi. Niemniej jednak, nieraz nawet czas zdawał się go iście oszukiwać jak najgorsza dziewczyna - wskazówki bezlitośnie przesuwały się ze znacznie większą szybkością, kreśląc charakterystyczny, enigmatyczny łuk, który następnie spowodował jego zaćmienie umysłu. Rzadko kiedy był w stanie z łatwością wskazać, gdzie znajduje się pułapka, a przede wszystkim dlaczego dla niego godzina może trwać minutę, a minuta - godzinę. I chociaż Chapman'owi wydawało się to być nierealne, sięgające poza horyzonty, zdarzało mu się zapomnieć nawet o tym, że jego poczucie czasu jest zepsute oraz wymaga wizyty u wykwalifikowanego zegarmistrza.
Dobra, jako że się nie zabił przy świstoklikach (a mogłoby się wydawać, że przy nim to wszystko staje się możliwe), udał się wraz z grupką innych uczniów, żeby się oczywiście nie zgubić, do pensjonatu. Niemniej jednak, chwila wystarczyła, by zwyczajnie zapomniał drogi przez te wszystkie korytarze, które wydawały mu się być dość majestatyczne jak na tego typu klimaty - nie ma bata, żeby tutaj dotarł za drugim razem samodzielnie. Będzie musiał albo kogoś się zapytać uprzejmie i drogę oraz jednocześnie tłumaczyć, albo zwyczajnie jakimś cudem odszukać pokoju oznaczonego numerem... Eee... Jaki to był numer.
No żesz...
Charlie westchnął ciężko, wsadzając obydwie rączki do kieszeni od spodni - zazwyczaj śmiał zapisywać takie informacje, żeby przypadkiem nie zrobić z siebie jeszcze większego idioty. Włosy o charakterystycznym ubarwieniu poprawił prostym przeczesaniem ręki, zaś okulary postawił wyżej na nosie, by następnie z łatwością, opierając się o ścianę miejsca, odczytać zawartość względnie pogniecionej karteczki, którą upchał in case of emergency. Dobra, numer piętnaście. Źle nie może być. Numer piętnaście, numer piętnaście, powtarzał w umyśle, chcąc czy tego nie chcąc, byleby mieć w głowie jakąś podstawę do działania. Musi znależć pokój numer piętnaście. Jest dobrze, ewidentnie jest dobrze. Długo to nie trwało, choć o mało co przez własną nieuwagę o fotel się nie wywalił na twarz, by następnie wejść cichaczem do pokoju, coby pozostawić tam odpowiednie rzeczy oraz usiąść na łóżku, rozmyślając poważnie nad tym, dlaczego zdecydował się na Meksyk, skoro prędzej się zgubi, ludzie go porwą, wymienią za hajs i wytną z niego organy. Gdzieś zdołał usłyszeć o tym, że tutaj przestępczość jest większa, jednak czy mógł wierzyć plotkom? Westchnąwszy, z łatwością położył się na kanapie, od razu zapominając numer pokoju, do którego wszedł, a przede wszystkim o tym, iż powinien w jakiś sposób dogadać się ze współlokatorami, chociaż ich tutaj na razie nie było. Pomyślał o włosach, a przede wszystkim o tym, iż w sumie turkusowy to taki ładny kolor w porównaniu do tego, który ma obecnie na sobie i przydałoby się coś zmienić w swojej nienagannej aparycji składającej się z białej koszuli oraz letnich spodenek na lato.
Podniósł się do góry, gdy to nagle zauważył dryfujące w powietrzu bagaże. Bagaże, na razie tylko i wyłącznie jego. Zadowolone dostały nóżek, a Charlie tylko przetarł oczy, zanim zrozumiał powagę sytuacji - farby! Jego kochane farby! Rysowniki, szkicowce, po prostu wszystko! Ajajajaj, przydałoby się to jakoś odratować, inaczej rzeczywiście będzie źle, jeżeli postanowią dorosnąć oraz dostać się do mniej przyjemnej rzeczywistości! Nim jednak chwycił za różdżkę, cały bagaż runął mu w kompletnie innej części pensjonatu - jak na złość, wymuszając na nim udanie się po rzeczy.
- Nieee, bagaże, wracajcie! - powiedział do nich błagająco, jednak w tym przypadku "jak kocha, to wróci" nie zadziałało. Najwidoczniej za mało go te przedmioty kochały, żeby dostały ponownie skrzydeł i do niego powróciły.
Oby tylko drogi nie zapomniał.
z.t

Efekt: tutaj
Kostka: 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 18
Skąd : Croydon
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 35
  Liczba postów : 157
http://www.czarodzieje.org/t16487-charlie-c-chapman#453068
http://www.czarodzieje.org/t16492-charlie-c-chapman
http://www.czarodzieje.org/t16494-chips#453415
http://www.czarodzieje.org/t16488-charlie-c-chapman#453086




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 15   Pon Sie 13 2018, 12:10

Bardzo powoli, aczkolwiek w jakiś sposób, zaczął przyzwyczajać się do tych wszystkich ciemnych (sic!) korytarzy, które zdobiły pensjonat swoją tajemniczością oraz zarazem majestatem. Niemniej jednak, Charlie nie słynął ze zbyt szybkiego zapamiętywania różnych pomieszczeń oraz lokacji, dlatego po dłuższym wędrowaniu niczym włóczykij bez konkretnego celu (tak naprawdę tym konkretnym, aczkolwiek pozbawionym wydźwięku w jego głowie, był pokój oznaczony numerkiem piętnaście), musiał kogoś poprosić o pomoc oraz przyczepić się jak rzep psiego ogona. Na szczęście, przez swój łagodny oraz przyjazny charakter, pełny energii i wigoru ducha, z łatwością tworzył kolejne więzi, no ba, nieraz zapamiętywał nawet na dłużej imiona tych osób, które jakoś szczególniej się wyróżniały! Odziany w turkusowe włosy (przefarbował sobie), albowiem właśnie głównie z tego słynął, spotkał na korytarzu @Cherry A. R. Eastwood, którą pamiętał ze względu na to, iż jest Puchonką, no i ma dość charakterystyczne imię. Nie bez powodu używa po prostu odmian słowa "Wiśnia", inaczej pewnie by nie był w stanie skojarzyć nieszczęsnej dziewczyny, która w jego głowie byłaby tylko zagmatwanym obrazem przeszłości.
- Dzięki raz jeszcze za pomoc! Eheheh... Wiesz, że ja jakoś nigdy nie słynąłem z dobrej pamięci - chociaż tyle pamiętam, o! - dodał przyjaźnie, dostając się z jej pomocą do pokoju, no i oczywiście, jak żeby było inaczej, zaprosił ją do środka. Jak zwykle - nikogo nie było. Upały co prawda nie sprzyjały temu, by wychodzić, jednak najwidoczniej współlokatorzy świetnie się bawili - w innym jednak zgoła miejscu. Nie czuł się z tego powodu szczególnie zły, sam spędzał miło towarzystwo z innym przedstawicielem, a dokładniej - przedstawicielką - Puszków. Pomieszczenie było schludne, aczkolwiek bagaż Charliego zajmował o wiele więcej miejsca niż ktokolwiek byłby w stanie się spodziewać - różne spray'e, rysowniki, szkice, jakieś ciuchy oraz wiele innych. - Hej, wiesz, co uważam, że byłoby bardzo, ale to bardzo miło zobaczyć? - zapytał się, by po chwili odpowiedzieć na pytanie, zbliżając się do kosmetyków, które wziął ze sobą. - Wiśnię z końcówkami włosów o kolorze wiśni! - oznajmiwszy, rzucił szerokim uśmiechem w jej stronę, by po chwili wylądować na łóżku, siadając na tych swoich szanownych czterech literach. - Co Ty na to?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Montrose/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 123
  Liczba postów : 259
http://www.czarodzieje.org/t15998-cherry-a-r-eastwood
http://www.czarodzieje.org/t16000-i-swear-i-don-t-care#436296
http://www.czarodzieje.org/t16002-berry#436492
http://www.czarodzieje.org/t15997-cherry-a-r-eastwood




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój 15   Pon Sie 13 2018, 12:52

Puchoni to jednak rzeczywiście byli pomocni - i cierpliwi. Wiśnia przekonywała się o tym za każdym razem, kiedy wpadała na Charliego. Ten chłopak jakimś cudem potrafił o wszystkim zapomnieć (poważnie - była pewna, że kiedyś wejdzie do Wielkiej Sali nieubrany, albo nie weźmie różdżki na lekcję Zaklęć), a mimo wszystko był jedną z bardziej uroczych osób, jakie poznała. Trzeba było go tylko trochę pokierować, żeby zaraz okazało się, że nic poważnego się nie wydarzyło i sprawę można szybko opanować. Teraz, kiedy przechodziła korytarzem pensjonatu, po prostu zaśmiała się na jego widok, szybko domyślając się, jaki był problem. Cóż, normalni ludzie nie mieli problemu z zapamiętaniem jednej liczby... i chociaż ona w żaden sposób z Trójką nie czuła się związana, tak jakoś po prostu wbiło jej się do głowy, gdzie trzyma wszystkie swoje rzeczy.
Przynajmniej kojarzył. Kiedy podeszła, dowiedziała się dokładnie o co chodzi, to mogła kombinować. Wystarczyło trochę się zakręcić, popytać, a ostatecznie wbić do pokoju i sprawdzić, czy rzeczywiście znajdują się w nim odpowiednie rzeczy. Nie było to nic wielkiego, bo Cherry przecież nie była prefektem ani nikim takim, kto miałby dostęp do wszystkich list... Ale zawsze raźniej było robić z siebie głąba razem z kimś, nie? Przynajmniej po wejściu do Piętnastki nie mieli żadnych wątpliwości, bo porozrzucane przy torbie rzeczy z całą pewnością należały właśnie do Chapmana.
- Nie ma problemu - machnęła lekceważąco ręką, wskakując na jego łóżko. Było gorąco, a ona pod jasną koszulką i szortami miała kostium kąpielowy. Chciała nawet zaproponować chłopakowi pójście na basen, albo w ogóle na plażę, ale zaskoczył ją swoim pytaniem. - Hm? - Może słyszał o jakimś fajnym miejscu w pobliżu pensjonatu, do którego mogliby się wybrać? Poważnie szkoda było marnować czas w czterech ścianach, a Wisienka w końcu znalazła towarzystwo!
Szeroki uśmiech rozświetlił jej twarz, kiedy w końcu padła niesamowita propozycja. Bez zastanowienia poderwała się i ściągnęła koszulkę, zostając w górze od kostiumu kąpielowego.
- To jest świetny pomysł! Jestem bardzo, bardzo za. Mógłbyś nawet po całości tak pociągnąć, o ile masz wystarczająco dużo farby... czy tylko sprej? Ja się na tym nie znam, ale żeby nie zostało na zbyt długo, bo mnie matka zabije. Dobra, żebyś mi koszulki nie ubrudził... - Rzuciła materiał na łóżko i przeczesała palcami włosy.

______________________



If you call me baby

I'll be always yours.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Winchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 50
  Liczba postów : 101
http://www.czarodzieje.org/t15457-anseis-karsinis
http://www.czarodzieje.org/t15458-relki-hansa#415181
http://www.czarodzieje.org/t15468-skrzynka-karsinisa
http://www.czarodzieje.org/t15456-anseis-karsinis




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 15   Pon Sie 13 2018, 13:41

Faktycznie, upały nie nadawały się na zabawę. Próba wyjścia nad wodę okazała się bardzo głupim pomysłem - całe szczęście, że Ans się znał na uzdrawianiu bo wyglądałby jak spalony kotlet. Mrucząc przekleństwa pod nosem wrócił do pokoju, przez całą drogę na zmianę drapiąc się w poparzone miejsca, sycząc z bólu i używając magii do zmniejszenia bólu i przyśpieszenia gojenia. Otwierając drzwi do swojego pokoju nie spodziewał się zastać kogokolwiek. A tu proszę, dwójka znajomych mu puchonów którym chyba w czymś przeszkodził. Zdążył zamknąć drzwi, więc o cichym wyjściu nie było mowy. Stanął, przekrzywił głowę i otworzył usta jakby chciał coś powiedzieć. Podniósł palec do góry, spojrzał niego i wreszcie przemówił:
-Eeee, to ja już sobie pójdę.
Wszystko ułożyłoby się wspaniale, Charlie i Cherr spędziliby upojne chwile razem(mógł im jeszcze powiedzieć by następnym razem zamknęli drzwi na klucz) a on pójdzie zapijać samotnie smutki w barze. Niestety w chwili kiedy chwycił klamkę i chciał ją pociągnąć w dół poczuł, że coś jest nie tak. Spróbował jeszcze parę razy, spróbował zaglądnąć do dziurki od klucza by ogarnąć mechanizm ale wszystko było magiczne, a na takich się nie znał. Wyciągnął różdżkę, mruknął alohomora i...nadal nic się nie stało.
-Ej, ludzie, drzwi się zablokowały.
Rzucił przez ramię do obecnej pary i podrapał się po głowie patykiem. Cholera, i co on ma teraz niby zrobić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 18
Skąd : Croydon
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 35
  Liczba postów : 157
http://www.czarodzieje.org/t16487-charlie-c-chapman#453068
http://www.czarodzieje.org/t16492-charlie-c-chapman
http://www.czarodzieje.org/t16494-chips#453415
http://www.czarodzieje.org/t16488-charlie-c-chapman#453086




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 15   Pon Sie 13 2018, 15:05

Charlie doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że nieraz po prostu za bardzo wędruje między niebieskimi migdałami, ale - hej - przecież nie ma z nim aż tak źle, czyż nie? Zawsze jakaś tam mniej ważna informacja utkwi mu w głowie, a jak będzie ją powtarzał nieustannie, to jakoś o niej nie zapomni... Chyba. Niemniej jednak, Puchoni byli tym domem, który był w stanie odpowiednio zająć się tą niezdarną osobą - wędrującą między korytarze, nieraz zapominającą o tym, że jest zadanie domowe, a przede wszystkim energiczną oraz pełną życia. Zdawał sobie sprawę, że może być dla niektórych drobnym lub trochę większym problemem, niemniej jednak był na tyle pojętny oraz inteligentny, że rozumiał, co się do niego mówi. Myśli zdawały się ulatywać z jego głowy jak przez otwarte okno, ku światu i ku lepszemu jutrze. Nie martwił się jednak tym aż tak, nawet jeżeli otrzymywał za swoją niesubordynację odpowiednie szlabany - jakoś polubił w ciągu tych ośmiu lat sprzątanie łazienek oraz innych tego typu bzdet, nucąc sobie piosenkę w głowie podczas odbywania stosownej ku temu kary oraz wymyślając coraz to dziwniejsze ruchy. Jakoś nie potrafił znaleźć negatywów, wieczny optymista, wyginający ciało podczas sprzątania jak zawodowy tancerz, nucący mniej znane mugolskie piosenki. Nawet tak śmieszna i poniżająca rzecz sprawiała mu radość - hej, zawsze wyręczy tych biednych woźnych, czyż nie? Takiego nastawienia do życia można było tylko pozazdrościć, przy jego ogromnym nieszczęściu - nie załamywał się, a przede wszystkim nie dopuszczał do swojej głowy negatywnych myśli, czerpiąc z życia garściami.
Chapman szczęśliwie i bez jakichkolwiek obrażeń (co jest u niego typowe) Pokój dotarł do pokoju oznaczonego numerem piętnaście. Tak, te wszystkie porozwalane po stolikach rzeczy ewidentnie należały do niego. Prawda jest taka - nigdy nie należał pod tym względem do idealistów. No ba, często zdarza się, że gdy ktoś po prostu zechce go odwiedzić, zastanie istną stajnię Augiasza - kredki, gdzieś z boku pergamin z poezją i twórczością (która zresztą mu nie wychodzi), puszki, farby, szampony koloryzujące oraz miliard innych bzdet - i weź się tutaj w tym znajdź. Na szczęście zdołał zapamiętać, gdzie dokładnie wylądował jego bagaż, zanim zdołał kompletnie odzyskać nad nim pieczę.
- Zawsze mam ze sobą dużo tych rzeczy! - przyznawszy, przysiadł wygodniej na łóżku, kompletnie nie zwracając uwagi na to, jak mogło to wszystko wyglądać. Hej, przecież nie jest jakimś zboczeńcem, czyż nie? I każdy, kto zna Charliego, wie o tym doskonale. Jakoś nigdy nie patrzy na to, jak ktoś wygląda lub co ma na sobie (bądź nie ma) w danej chwili. Uśmiechnął się szeroko. - Spray pozostanie na jeden dzień, ale jak Ci się spodoba, to machnę kolor na przykładowo dwa tygodnie, o! Być może wtedy nie pomylę i nie przekręcę w żaden dziwaczny sposób Twojego imienia... - zastanowił się, przykładając na chwilę dłoń do twarzy i zastanawiając się jak ten bohater z książek o imieniu Sherlock. Serial w sumie był ciekawy, nawet jeżeli został osadzony w czasach rzeczywistych. Mniejsza, nie odpływaj, bo zapomnisz, co masz dokładnie robić! I będzie źle. Chwycił za wiśniowy spray, przygotował grzebień (wcześniej go wyczyścił, więc nie ma bata, żeby Cherry się czymkolwiek zaraziła), by następnie usiąść tuż za nią jakoś wygodnie oraz zacząć nakładać odpowiednią ilość farby z puszeczki. Robił to ostrożnie, jednak było po nim widać, że zna się na rzeczy i bardzo szybko uporał się z koloryzacją, no ba, nawet ledwo co zdołał upaćkać plecy należące do Puchonki. Kiedy to starał się doszlifować ostatnie rzeczy i kosmyki, kiedy to się skupił niczym Yoda, nagle do pokoju wparował inny Puchon.
-  O, hej, Ananas! - nawet nie zdał sobie sprawy, że przekręcił imię, no ale przynajmniej mężczyzna może poszczycić się nowym przezwiskiem. Dopiero potem zdał sobie sprawę, że na jego twarzy maluje się pewnego rodzaju przejęcie całą sytuacją, że może to dwuznacznie wyglądać i tak dalej...  - T-To nie tak, jak myślisz, Ananasie! - nagle się wzdrygnął, choć nie okazywał niczego szczególnego. Był po prostu trochę zakłopotany - bo przecież żadnych złych zamiarów nie miał. Kiedy to się tak porwał, zahaczył nogą o kołdrę i o mało co sobie tego głupiego ryja nie rozwalił, resztkami sił ratując się poprzez chwycenie wolno stojącej lampy, otworzył ze zdziwienia szerzej oczy, nie mogąc uwierzyć. - Jak to? - zapytawszy się bardzo głupio, poderwał się na nogi oraz podszedł do drzwi, nie mogąc uwierzyć w to, co się właśnie stało. Próbował się najpierw siłować z klamką, lecz ta jakoś uporczywie trzymała się swojego miejsca, zaś pochwycenie różdżki i rzucenie Alohomora nie zadziałało. - Cherry, drzwi nie działają pomusz! Popsuły się, chyba trzeba je na gwarancję wysłać...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Montrose/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 123
  Liczba postów : 259
http://www.czarodzieje.org/t15998-cherry-a-r-eastwood
http://www.czarodzieje.org/t16000-i-swear-i-don-t-care#436296
http://www.czarodzieje.org/t16002-berry#436492
http://www.czarodzieje.org/t15997-cherry-a-r-eastwood




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój 15   Pon Sie 13 2018, 15:43

Dobrze mieć kogoś, z kim można się powygłupiać. Cherry zawsze najlepiej czuła się właśnie w czyimś towarzystwie, zatem teraz uśmiech jej z twarzy nie schodził. Jeszcze bardziej fascynowało ją to, że Charlie farbowaniem zajmował się mugolsko. Nie korzystał z prostego zaklęcia, o którego trwałość możnaby się kłócić - nie, on miał różne cuda, które miały określony termin działania i kolory tak niezwykłe, że Wiśnia ze swoją wybujałą wyobraźnią nie trafiłaby na odpowiedni odcień.
- Ooooch, okej! Dzień, tak na początek. Fajnie. To duża zmiana będzie? Bo wiśniowy jest niby taki ciemny, to wiesz, może na brązowym nie będzie go aż tak widać... Znaczy ja w sumie nie wiem, czy te twoje cuda są mocne, ale mam nadzieję, że jednak ludzie zauważą! Ciekawe co powie Heaven. Nie, żebym się jakoś bardzo martwiła jej opinią, ale po prostu... no... O MERLINIE. Ale ten kolor będzie fenomenalnie wyglądał z zieloną koszulą Neirina. Tylko aż głupio ją od niego brać, bo nie oddałam jeszcze niebieskiej... ale może jeśli dam też bluzę, to nie będzie zły... - Słowotok Wisienki z pewnością zabijał wszelką ciszę i przy okazji w pewien sposób umilał proces farbowania. Przymknęła się tylko na chwilę, gdy Charlie już kończył, a ona zaczęła się podnosić. Cichym jękiem poinformowała Puchona, że jej nogi niezbyt były zadowolone z tego klęczenia na podłodze, ale nie miała szans dodać niczego więcej, bo w pomieszczeniu pojawił się Anseis.
- Ans! - Uśmiechnęła się promiennie (jeszcze bardziej?), zapominając o fakcie, że ma na sobie czarny biustonosz, niby kąpielowy, ale ze swoją koronką przypominający raczej bieliznę. Bardziej przejęła się tym, że jej włosy mają inny kolor; zgarnęła je i przerzuciła sobie przez jedno ramię, przechylając lekko głowę i wlepiając spojrzenie ciemnych oczu w chłopaka. - Co myślisz? - Zdziwiła się, niezbyt rozumiejąc o czym chłopaki teraz mówią i dlaczego Charlie tak nieskoordynowanie się miota. W dodatku bredzili coś o zamkniętych drzwiach, co już w ogóle nie miało sensu, bo nikt ich nie zamykał. I przed chwilą działały. - Co wy gadacie... - Różdżkę, na szczęście, zawsze miała przy sobie. Wyciągnęła ją ochoczo z tylnej kieszeni spodni (mama zawsze mówiła, że nie wypada jej tam nosić, a bracia żartowali sobie o nieprzyjemnych efektach ubocznych, ale... no, nie mogła łazić z nią przylepioną do dłoni, nie?) i podeszła do tych nieszczęsnych dwóch Puszków. Najpierw spróbowała Alohomory, potem powiesiła się na klamce, odrobinę blednąc z zaskoczenia. Nic nie działało...
- Dobra, odsuńcie się - nakazała, by zaraz potem rzucić Depulso. Zaklęcie odpychające uderzyło w drzwi i lekko się od nich odbiło, zatem Wiśnia poleciała do tyłu, wpadając na Anseisa i wraz z nim lądując na podłodze. - Merlinie, nie to... Chodziło mi o Diffindo. Na zamek, może by zadziałało. Ej, myślicie, że dałoby się to potem naprawić? - Zaniepokoiła się, zbierając w międzyczasie z kolegi i zakłopotanym uśmiechem przepraszając za ten drobny wypadek.

______________________



If you call me baby

I'll be always yours.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Winchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 50
  Liczba postów : 101
http://www.czarodzieje.org/t15457-anseis-karsinis
http://www.czarodzieje.org/t15458-relki-hansa#415181
http://www.czarodzieje.org/t15468-skrzynka-karsinisa
http://www.czarodzieje.org/t15456-anseis-karsinis




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 15   Czw Sie 16 2018, 13:57

Prychnął słysząc swoje przekręcone imię. Lubił ananasy, szczególnie suszone, a sok to już uwielbiał. Mimo wszystko wizja rówieśników krzyczących na cały zamek "Ananas, gdzie jesteś?" nie była zbytnio zachęcająca. Będzie musiał kupić swojemu koledze przypominajkę czy jakieś zioła poprawiające pamięć. Na chwilę obecną mieli jednak większe zmartwienie - pomimo prób trzech osób drzwi niewzruszenie pozostały zamknięte. Przy okazji został powalony przez Wiśnię...och, w jego kieszeni pojawiły się kluczę do parafii, niesłychane! Zarumieniony wstał zaraz po dziewczynie i odwrócił się od towarzystwa by się uspokoić. Nieładnie było mówić plecami do kogoś, ale muszą mu wybaczyć.
-Nie wiem, nie znam się na tym. Gdyby drzwi były istotą żywą to mógłbym je zbadać, uleczyć czy coś, a tak to nie mam pomysłu. Chociaż...klasyczna bombarda? Musimy się tylko liczyć z tym, że narobimy dużego huku. Zdecydowanie ja się za tego typu zaklęcia nie biorę.
Pomimo braku zakłóceń magii w Meksyku wolał nie rzucać zaklęć bojowych, nawet tych zaliczanych do podstawowych. Będą musieli to rozegrać jak w battlefieldzie - on będzie medykiem, a Charlie i Wiśnia będą się bawić w techników albo szturmowców, zależnie jaki sposób wybiorą na otworzenie drzwi. Ochłonąwszy już nieco odwrócił się i dostrzegł inny kolor włosów u koleżanki. Pewno o to jej wcześniej chodziło.
-Wracając do Twojego pytania - dość ciekawie, kolor pasuje do Twojego imienia. Wyglądasz bardzo ładnie.
Ponownie zrobiło się mu gorąco, ale co mógł na to poradzić? Rozmawianie z ładnymi kobietami nigdy nie było jego mocną stroną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 18
Skąd : Croydon
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 35
  Liczba postów : 157
http://www.czarodzieje.org/t16487-charlie-c-chapman#453068
http://www.czarodzieje.org/t16492-charlie-c-chapman
http://www.czarodzieje.org/t16494-chips#453415
http://www.czarodzieje.org/t16488-charlie-c-chapman#453086




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 15   Czw Sie 16 2018, 14:47

Dobre towarzystwo było tym, czego Charlie nie mógł zwyczajnie pożałować - jego umiejętność tworzenia sobie przyjaciół z naprawdę różnych domów prosiła wręcz o to, żeby wpadł w jakiś większy konflikt, chociaż... nie, lepiej nie, bo jeszcze wpierdziel dostanie porządny za bycie po prostu Borsukiem i na tyle skończy się jego gwiazdorzenie, gdy jest głodny. W sumie, jak ten oto urokliwy chłopak czuje, że burczy mu w brzuchu, można go przekupić nie tylko mandarynkami, ale również innym, mniej lub bardziej podobającym się Puchonowi żarciem. Wszystko zależało od sytuacji, w jakiej się znalazł, no i ile będzie w stanie wytrzymać, zanim biedny nie zezgonuje i nie straci resztek sił na turlanie się do pensjonatu. Niemniej jednak, jest na tyle żywiołowym szkrabem, że raczej powinien odnaleźć w sobie ukryte, nieznane jeszcze pokłady energii, zanim plackiem odda się wylegiwaniu twarzą w beton, piasek bądź miękkie ręczniki/dywany, z których słynął Meksyk. Długo jednak nie myślał o tym, że za jakiś czas brzuch będzie się domagał jedzenia, skoro miał robotę do wykonania! I - tak - korzysta z mugolskich farb, które można łączyć, by otrzymać bardzo ciekawe, niespotykane dotychczas kombinacje. Colovaria... no, kolory łacińskie. Czy da się jednak wybrać odpowiedni odcień, zmienić go, zastosować miejscowo...? Jakoś chyba nie. Poza tym, trudno będzie powiedzieć "błękit paryski" po łacinie, a przynajmniej tak uważał.
- Spokojnie, nawet na ciemnych włosach to chwyta, jak w sumie w moim przypadku widać! - przyznawszy, miał na myśli ten dziwny, podejrzanie jaskrawy turkus na swoim łbie, jednak narzekać nie mógł. Nie zmienia to faktu, iż miał delikatne sombre, więc tak, sprawa w jego przypadku była znacznie ułatwiona. Niemniej jednak, jeżeli zaszłaby taka potrzeba, bez trudu rzuciłby pierwsze jaśniejszym kolorem imitującym przejaśnione końcówki, by następnie narzucić na to wiśniowy. Nie żałował jednak spray'u, bo nie dość, że udawało mu się to zdobyć po taniości, to jeszcze miał tego pod dostatkiem. Na jego włosy puszka spokojnie wystarczała na kilkanaście użyć, no ba, nawet więcej! - Zauważą, żeby Wiśni z włosami pomalowany na wiśniowy nie zauważyli? - parsknął śmiechem, rzucając pogodnym uśmiechem w stronę dziewczyny. Jakoś nieszczególnie zwrócił uwagę na to, że jej strój bardziej przypominał bieliznę - no dobra, zauważył, był jego zdaniem ładny, jednak w żaden szczególny sposób nie komentował, nie chcąc wychodzić na debila. - Pewnie będzie chciała również przefarbować, o! Jakby co, to się polecam na przyszłość. Ej, rzeczywiście, nawet nie musi to być koszulka Neirina, aczkolwiek z zielonym to będzie miód, cud i malina! - przyznawszy, powoli dokończył swojego dzieła, kiedy to do pomieszczenia wszedł bezwstydnie Ananas. Nie miał mu co prawda za złe, jednak czuł się trochę speszony, jakby ktoś go właśnie przyłapał na jakimś złym uczynku... Od razu odgonił negatywne myśli, wstając i nie czując przy okazji biednych nóg. Tak, biedne nogi, kiedy to został nakryty na czymś, co mogło oznaczać tylko jedno - grę wstępną czy cokolwiek, co miał Ananas na myśli. Też nie miał zamiaru go w żaden sposób obrazić, jednak tak po prostu wyszło - stał się oto dość egzotycznym owocem o cierpkim smaku (przynajmniej po dłuższym jego jedzeniu) - mniejsza! Przypominajka na nic by mu się nie zdała, bo by zapomniał o tym, że ją ma...
- Bombarda? Czy tylko ktoś tego nie zauważy, hm... - zastanowił się Charlie, myśląc nad tym, co rzeczywiście mogłoby im się przydać, pomagając przy okazji znajomkom wydostać się z plątaniny kończyn, którą zapewniła Cherry, kiedy to użyła niefortunnego zaklęcia. - Chociaż Diffindo byłoby chyba bezpieczniejsze, żebyśmy się nie wparowali w tarapaty. - powiedziawszy, ostrożnie wyjął swoją różdżkę, przybliżając się delikatnie do magicznego zamka, który, jak na złość, nie chciał pozwolić im wyjść. Wiedział, że coś może popsuć, coś może, mówiąc łagodnie, spierdolić, jednak starał się myśleć pozytywnie. Poza tym, wolał nie używać inkarnacji przez jeden prosty powód - wiedział, iż może przekręcić nazwę zaklęcia, zaś łatwiej jest mu się skupić, kiedy słowo trzyma w głowie. Pomyślał o Diffindo, jednak coś go jeszcze bardziej zaskoczyło, bo zamiast przeciąć zamek, jakimś cudem spowodował ogromny strumień palącego ognia, który natychmiastowo nie tylko sfajczył drzwi, lecz także ścianę znajdującą się w pomieszczeniu oraz tą na korytarzu. Kompletnie nie kontrolował potencjału mocy, która w nim drzemie, dlatego też nawet zapomniał, jak to cholerstwo wyłączyć, kiedy Relashio zaczęło zbierać kolejne żniwa, a smuga czarnego dymu opanowała pomieszczenie, drapiąc w gardło. Na szczęście zdołał się odsunąć ostrożnie gdzieś parę kroków do tyłu, kiedy to zdał sobie sprawę z powagi sytuacji, unikając obrażeń wynikających z takiej działalności. - To nie ja! Miało być Diffindo! - powiedział, mając nadzieję, że nikt tego nie zauważy. Nikt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : utracony Berlin, następnie Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2250
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 1451
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój 15   Sob Sie 18 2018, 16:43

| ingeruję Cool

W pierwszym momencie zagłuszał podszepty zmysłów
to niemożliwe
później - swąd spalenizny nie ustępował, wdzierał się w drzewo dróg oddechowych oraz podrażniał niewidzialnymi palcami gardło. Wybiegł więc - nie musiał wybiegać daleko - tuż obok swego pokoju zauważył wijące się, ciemne kłęby, rozwarstwione w ograniczonej przestrzeni przejścia. Spalające się drzwi? Spalająca się ściana?
Kurwa. Mać. Czy jemu zawsze będą się przytrafiały same - fatalne wybryki uczniów? Instynktownie, z dłoni Bergmanna wydostał się strumień wody; nawet nie sięgał po różdżkę - odkąd udoskonalił swoje zdolności, czuł się w tych polach o wiele bardziej pewniejszy - zresztą, liczyła się tutaj każda z przeskakujących sekund. Czas działał na absolutną niekorzyść - nie wiedział, jak wszystko wygląda od środka. Dopiero po jakimś czasie, w odgłosie gaszącego syczenia oraz ulatującej pary, z objęć tumanów resztek uchodzącego dymu - wyłoniła się postać Daniela Bergmanna. Skute chłodem zirytowania oblicze, wwiercało spojrzenie w grupę (winnych lub niekoniecznie) Puchonów: @Cherry A. R. Eastwood, @Anseis Karsinis i @Charlie C. Chapman oraz ewidentnie nie wydawało się aprobować nagle wdrożonych działań.
- Czy wyście postradali już zmysły? - cisnął w nich retorycznym pytaniem; niby opanowanym, choć oczywistym było - był wściekły. Kto znał Bergmanna, mógł doskonale wiedzieć (zwłaszcza po sławnej-niesławnej sytuacji z Harriette Wykeham w roli głównej, z pomniejszą rolą studentów) - nie bawił się w detektywa, tylko natychmiast wyciągał ukształtowane konsekwencje; zupełnie nie ważył winy.
Co za wstyd. Co za cholerny wstyd - obsługa z pewnością nie chciałaby przyjąć takiej hałastry raz jeszcze.
- Macie szlaban. Wszyscy - powiedział, tyle ze swojej strony mógł zrobić. - Obyście mieli dobrą przemowę dla pracowników - dodał.
W co wątpię.
Oddalił się, kiedy sytuacja została już całkowicie opanowana - szczegóły kary miał zamiar ustalić później.

| zt

______________________

» czasami wolę być zupełnie sam, niezdarnie tańczyć na granicy zla «
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Montrose/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 123
  Liczba postów : 259
http://www.czarodzieje.org/t15998-cherry-a-r-eastwood
http://www.czarodzieje.org/t16000-i-swear-i-don-t-care#436296
http://www.czarodzieje.org/t16002-berry#436492
http://www.czarodzieje.org/t15997-cherry-a-r-eastwood




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój 15   Yesterday at 00:17

Nie mogła posiąść się z radości, w tej niesamowitej beztrosce oddając się w ręce Charliego. Uwielbiała swoje włosy i były dla niej ważne, trochę martwiła się o ich zdrowie, ale przecież Puchonowi ufała i wiedziała, że nie trafiła na amatora. Już od jakiegoś czasu zazdrośnie pozerkiwała na jego godne podziwu fryzury, a teraz miała szansę spróbować czegoś sama na sobie!
- A tak, ja o konkretnej mówię po prostu, dlatego Neirina, bo od niego, eee... pożyczam czasem - bez pytania i bywało tak, że zapomniała określić termin zwrotu, ale nie to było tutaj istotne. Była prawie pewna, że Vaughn nie zezłości się z powodu utraty kolejnej koszuli - cóż, on się zwyczajnie nie złościł. Gdzieś tam w duchu chyba koleżankę z domu lubił... - Miód, cud i wiśnia - poprawiła Chapmana z szerokim uśmiechem.
Dalej nie miała pojęcia, o co chłopakom chodzi i czemu Charlie jest taki zakłopotany, a Anseis planował błyskawiczną ucieczkę. Niezbyt się tym mimo wszystko przejmowała, bo w grę wchodziły ważniejsze rzeczy, takie jak odblokowanie drzwi. Jej pierwsza próba okazała się straszną porażką i trochę się Wiśni głupio zrobiło; z tego wszystkiego niezbyt zauważyła jakiekolwiek zakłopotanie Anseisa. Zbyt zajęta była nerwowym obracaniem różdżki w palcach i wpatrywaniem się w tajemniczy zamek w drzwiach.
- Bombarda lepiej nie - zaprotestowała szybko - na całe szczęście, w tej jednej kwestii wszyscy się zgodzili. Nikt nie miał ochoty ściągać do Piętnastki całego składu opiekunów... Zresztą, skoro Depulso zakończyło się tak nieprzyjemnie, to jak mogła odbić się na nich Bombarda?
Nim biedne dziewczę zdołało zwątpić w to, czy Charlie jest odpowiednią osobą do machania różdżką, ten już kombinował przy zamku. Nie to, że Cherry jakoś umniejszała jego umiejętnościom, zwyczajnie niepokoił ją jego problem z pamięcią, który mógł wywodzić się (albo skutkować?) sporym rozkojarzeniem. Intuicja jej nie zawiodła, bo zamiast słodkiej wolności... cóż, poczuli zapach dymu, gdy Relashio zaatakowało drzwi.
- O cholera - powitała profesora, który wpadł do nich, zanim ktokolwiek miał szansę jakoś zareagować. Eastwoodówna nawet nie zabrała się za gaszenie małego pożaru, bo za bardzo ją on zdziwił; jedynie odskoczyła bardziej w tył, prawie upuszczając przy okazji różdżkę. Zmarszczyła lekko brwi, obserwując nauczyciela od transmutacji, który z pewnością był ich wybawcą, ale przy okazji trochę chyba zaszalał. Puchonka nie miała pojęcia, dlaczego z miejsca ukarał całą trójkę, zupełnie nie zastanawiając się nad tym, czy ktoś nie był tutaj niewinny. Nie to, że zamierzała wskazywać palcem na Charliego... ale Anseis ani jednego zaklęcia nie rzucił, a przy tym nawet nie chciał w tym pokoju przebywać. Czemu Bergmann nie wziął pod uwagę, że to wszystko było niefortunnym wypadkiem?
- To niesprawiedliwe - stwierdziła cicho, strasznie zaskoczona - na całe szczęście, profesor zdołał się już oddalić i nie miał szans tego usłyszeć.

______________________



If you call me baby

I'll be always yours.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Pokój 15   

Powrót do góry Go down
 

Pokój 15

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Pokój przesłuchań
» Pokój w burdelu (mieszkanie Jinxa - nikt nie ma tu wstępu)
» Pokój medyczny
» Pokój gościnny
» Pokój nr 69

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
Meksyk
 :: 
Pensjonat
 :: 
Pokoje mieszkalne
-