Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Młodość Beauxbatons

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Curtis Mousseau

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka, kiedyś Paryż, Francja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 252
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 111
http://www.czarodzieje.org/t14918-curtis-mousseau
http://www.czarodzieje.org/t14966-znajomi-curtisa#398628
http://www.czarodzieje.org/t14965-poczta-curtisa#398627
http://www.czarodzieje.org/t14964-curtis-mousseau#398626




Gracz






PisanieTemat: Młodość Beauxbatons   Pią Sie 03 2018, 21:41


Retrospekcje

Osoby: Curtis Mousseau i @Marceline Holmes
Miejsce rozgrywki: Akademia Magii Beauxbatons
Rok rozgrywki: kiedy Curtis był w na pierwszym roku, a Marceline na drugim, takie dzieciaczki w Beauxbatons.
Okoliczności: korytarz w Beauxbatons, Curtis poznaje Marceline przez przypadek wpadając na nią. Czy to był przypadek? Nie sądzę. xD


Błękitna szata zdobiła jego drobne ciało. Wyglądał bardzo dobrze jak na jedenastolatka, który nie jest anorektykiem i który nawet nie ma pojęcia, że istnieje takie słowo. Dzieciństwo i te dwa lata w Akademii Magii Beauxbatons były naprawdę pięknymi chwilami. Nic nie zapowiadało, że miało się to zmienić za rok. Nikt nic nie mówił, że w wieku trzynastu lat Curtis opuści to miejsce i straci kontakt z przyjaciółmi i ze znajomymi, a także z niedawno poznaną Marceline.
Wracał z zajęć malarskich. Nie uważał, żeby miał jakiś talent do rysowania, ale jego brat wydawał się mieć. Zresztą nie chciał robić mu przykrości i zawsze z nim chodził na zajęcia z rysunku i malarstwa. Umówił się z Jasperem w sali jadalnej, po posiłku mieli pójść popływać. Była naprawdę ładna pogoda i grzechem byłoby z niej nie skorzystać.
Szedł szybko, już nie mogąc się doczekać pływania w błękitnej wodzie i wtedy zrobił błąd. Odwrócił się jakoś odruchowo za siebie i ten ułamek sekundy wystarczył, żeby prawie wybił sobie zęby i wpadł z dużym impetem na @Marceline Holmes.
- Oj... Przepraszam. Nie chciałem. - Szybko podniósł się z dziewczyny, która upadła na posadzkę. To naprawdę musiało boleć. - Przepraszam. - Powtórzył kolejny raz, nie zważając na bolące kolano czy dłoń, zaraz to chciał pomóc dziewczynie, której nie znał. Musiała nie być z jego roku, ale jak sądził zapewne starsza. Ze swojego rocznika prawie wszystkich znał i raczej kojarzył. Należał do towarzyskich dzieciaków. Z takim życiem, dzieciństwem... Kto by nie był towarzyski?
- Przepraszam. - Zaczął zakłopotany. Co on zrobił? Nie powinien patrzeć za siebie. Nie wolno tak traktować dziewczyn ani wpadać na nich. Zapewne na niego nakrzyczy. - Przepraszam, nie krzycz. - Wymsknęło się jedenastolatkowi. Tak bał się tych małych kobitek, o pięknych długich włosach, ale okropnych charakterach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marceline Holmes

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Annecy, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1220
  Liczba postów : 1168
http://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
http://www.czarodzieje.org/t15273-sow
http://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes




Gracz






PisanieTemat: Re: Młodość Beauxbatons   Wto Sie 14 2018, 21:31

Beauxbatons.
Jedno z najpiękniejszych miejsc na ziemi. Dość niezwykłe w swej prostocie, a zarazem na tyle szykowne, że nie pozostawało żadnych złudzeń. Chciała rozkoszować się pobytem tutaj jak najdłużej, ba!, mogłaby spędzić tu całe życie, o ile los zacznie jej sprzyjać, a przecież na razie – jak to małe dziecko – wodziła wzrokiem po korytarzach, obserwowała rówieśników i nieco starszych przedstawicieli różnych domów, utwierdzając się w przeświadczeniu, że była stworzona do egzystencji w czarodziejskim świecie. Dostatecznie onirycznym, a zarazem otwartym w swej prostocie na tych, którzy nie lękają się poznawania czegoś, co wydawać mogłoby się obce.
Balet był tym co ukochała sobie nad wyraz mocno, podobnie jak zajęcia muzyczne. Oczekiwała od losu, że w przyszłości będzie znana i ceniona, ale jej myśli szybko roztrzaskały się o posadzkę, na której wylądowała, choć wcale tego nie pragnęła.
- Nie chciałem?! – jęknęła, gdy poczuła jak ból przeszył na wskroś jej drobne ciało. Sądziła, że to głupi żart, jednak gdy jej oczom ukazała się chłopięca twarz, zastygła w bezruchu. Nigdy wcześniej nie znajdowała się w takiej sytuacji, toteż skrępowanie i wstyd narastał z każdą kolejną minutą, która odbierała dziewczęciu oddech.
Uniosła wymownie wzrok, bo nie pojmowała tych kilku powtórzeń zacnego słowa – przepraszam. Nie musiał. Żyła – wciąż, a przynajmniej tak sądziła. Uśmiech mimowolnie przyozdobił jej delikatne usteczka, a smukłe palce skrzyżowały się z tymi należącymi do nieznajomego, by wreszcie podniosła się z ziemi i bez trudu stanęła na równych nogach. Obserwowała uważnie chłopca, który mimo wszystko – jak na szczenięce lata – spodobał się Marceline, będącej nazbyt wycofaną i odosobnioną.
- Nie musisz ciągle tego powtarzać – powiedziała ledwie słyszalnie, a pyzate policzki wydęły się jak u małego króliczka. Sądziła, że raz wystarczy, ale takie przeprosiny były całkiem miłe, toteż eskalowała je i zapamiętywała, jakby w obawie, że nigdy już ich nie usłyszy. - Musisz patrzeć pod nogi, tak mówi moja babcia – poradziła mu jeszcze, by po chwili sięgnąć po książkę, która leżała u jego stóp.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Młodość Beauxbatons

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
retrospekcje
-