Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pokój 8

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Inverclyde, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 323
Dodatkowo : Oklumencja
  Liczba postów : 570
http://www.czarodzieje.org/t15543-aurora-therrathiel#417307
http://www.czarodzieje.org/t15572-relacje-aurory
http://www.czarodzieje.org/t15571-necessitas#418867
http://www.czarodzieje.org/t15522-aurora-hestia-therrathiel#416768




Moderator






PisanieTemat: Pokój 8   Wto Lip 10 2018, 18:03


Pokój 8


Choć pozornie organizatorzy wyjazdu postawili na klasykę wybierając pensjonat, to trudno ukryć, że w tym miejscu wszystko jest wyjątkowe! Wystrój pokoi łączy ze sobą przywiązanie do meksykańskiego folkloru oraz wyjątkowe zamiłowanie do sztuki. Na uczniów i opiekunów czekają bardzo kolorowe, przestronne pokoje z niezliczoną ilością unikalnych dekoracji - bądźcie jednak ostrożni, bo pomieszczenia są wprost naszpikowane magią! Nie zdziwcie się, gdy któregoś dnia pokój ujawni jedną ze skrywanych niespodzianek. W zależności od położenia, sypialnia ma widok na ogrody lub basen. Każdy pokój jest wyposażony w magiczne szafy, które z pewnością pomieszczą wszystkie bagaże, oraz łoże małżeńskie i cztery łóżka pojedyncze.  Miejmy nadzieję, że ten rozkład łóżek nie będzie źródłem zbyt wielu konfliktów. Wypoczynek w tak wyjątkowym miejscu musi być udany!

Lokatorzy:

1. Bridget Hudson
2. Marceline Holmes
3. Areum Reynolds
4. Melusine O. Pennifold
5. Blase Shercliffe
6. Ophélie Zakrzewski



______________________

Aurora Therrathiél
We keep this love in a photograph, we made these memories for ourselves. Where our eyes are never closing...


Ostatnio zmieniony przez Aurora Therrathiél dnia Czw Lip 12 2018, 13:16, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Oksford
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 63
  Liczba postów : 70
http://www.czarodzieje.org/t16145-areum-reynolds
http://www.czarodzieje.org/t16177-areum#442890
http://www.czarodzieje.org/t16176-pandora#442887
http://www.czarodzieje.org/t16158-areum-reynolds




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 8   Czw Lip 12 2018, 02:28

Świstoklik w mgnieniu oka przeniósł dziewczynę do celu podróży - z ponurej, deszczowej Anglii do słonecznego, gorącego Meksyku, w którym szata roślinna znacznie różniła się od tej, z jaką Reynolds była zaznajomiona. O roślinności w innych strefach klimatycznych uczyła się dawno temu, jeszcze kiedy uczęszczała do mugolskiej podstawówki. Kaktusy, opuncje i jakieś nieznane jej krzewy nie wskazywały na makię, co początkowo trochę ją zasmuciło, gdyż miała nadzieję na podróż w okolice basenu Morza Śródziemnego, już od dawna pragnęła zwiedzić Grecję. Szybko jednam uznała, że smucenie się nie ma najmniejszego sensu - w końcu były wakacje, celem wycieczki okazał się kraj położony w ciepłej strefie klimatycznej, chociaż nie do końca była pewna, na ile ten kraj jest bezpieczny. Ale co złego mogłoby przytrafić się młodej czarownicy, która właśnie bez uszczerbku na zdrowiu dotarła na miejsce za pomocą świstoklika i odnalazła swój pokój? No właśnie. Żyć, nie umierać! Rozglądając się po pomieszczeniu nie mogła nadziwić się ilości barw, które, wbrew pozorom idealnie ze sobą współgrały. To było piękne. Obrazy na ścianach, znajdujące się w pokoju rośliny, kolorowe dywaniki, pięknie zdobione, wydawałoby się nawet, że robione ręcznie, leżące na łóżkach narzuty. Puchonka, nie mogąc oderwać wzroku od wiszących na ścianach obrazów i innych ozdób wpadła na szafę, do której podążała wraz ze swą walizką. Uderzając o drewniane drzwi obiła do krwi czoło, jednak w mgnieniu oka opatrzyła niedużą rankę uroczym, pomarańczowym plastrem z błękitnym konikiem morskim. Wypakowała swoje ubrania i trzymając w dłoniach tom Strażników Galaktyki przysiadła na pierwszym lepszym pojedynczym łóżku, ciągle nie mogąc nawet zmusić się do spojrzenia na komiks, tak bardzo spodobał jej się wystrój wnętrza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 299
  Liczba postów : 290
http://www.czarodzieje.org/t15444-meluisne-pennifold
http://www.czarodzieje.org/t15452-meluzyna#414962
http://www.czarodzieje.org/t15473-meluzyna#415677
http://www.czarodzieje.org/t15446-meluisne-pennifold#414814




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 8   Czw Lip 12 2018, 12:50

Oparłabym głowę o olbrzymie okno, w nadziei, że jego tafla jest jakimś cudem chłodna i ostudzę swoje emocje. Ale nie w głowie mi odpoczynek. Miałam go pod dostatkiem w swoim domu, w którym błogo nie robiłam kompletnie nic większość wolnego czasu, wylegując się nad jeziorem i prowadząc leniwe konwersacje z domownikami i trytonami. Urozmaicałam sobie te dni sporadycznymi spotkaniami ze znajomymi z Doliny Godryka i to z nimi pojawiłam się w gorącym Meksyku. Szybko jednak dostaje wytyczne co do mojego powodu i zostaję całkiem sama. Co w żadnym wypadku nie sprawia, że jestem zdezorientowana. Samodzielność sprawia, że odkrywam w sobie jeszcze większe pokłady energii. Kilka razy nieudolnie macham różdżką, by moje niebotycznych rozmiarów bagaże leciały za mną. I nawet udaje mi się to na jakiś czas, ale z psotnym działaniem magii w tych okolicach nagle jedna z nich otwiera się na środku schodów i muszę łapać moje kolorowe fatałaszki. Odpuszczam sobie magię i muszę korzystać z jakże niewiarygodnej siły moich mięśni. Z radością widzę piękny numer osiem na mosiężnych, drewnianych drzwiach. Otworzyłabym zaklęciem, ale moja różdżka jest obecnie w moich zębach, bo ręce mam zajęte przez wielkie walizki. Poza tym i tak nie ufam szczególnie magii w dzisiejszej sytuacji. Na szczęście ktoś już otworzył zamek, bo wystarczył mi sprytny ruch łokciem, by z łomotem wpaść do kolorowego pokoju. Równie kolorowego jak ja. Mam wrażenie, że idealnie tutaj pasuję w mojej zwiewnej, egzotycznej sukience na ramiączka oraz czerwonym, wzorzystym turbanem na głowie. Z werwą połączoną z zachwytem, rozglądam się dookoła i wyjmuję z ust różdżkę, na której zostaje kilka czerwonych śladów mojej szminki.
- Moje! - krzyczę do kogoś kto tu jest i biegnę w stronę wielkiego, podwójnego łóżka, by rzucić się na nie jak najszybciej, jakby ktoś miał nagle wyjść zza moich pleców i zabrać mi moją wielką zdobycz. Dopiero kiedy leżę zmęczona, aczkolwiek radosna, na pościeli widzę swoją pierwszą współlokatorkę.
- Hejka - cieszę się na widok znajomej twarzy i w sekundę schodzę z łóżka, by przytulić Cię i pocałować w policzek. Kiedy wypuszczam Cię z moich wątłych ramion idę w stronę bagaży, by położyć je obok mojego, największego łóżka. - Była gdzieś rozpiska z kim jesteśmy? Jak wakacje? - pytam, równocześnie rozglądając się w poszukiwaniu notki, rzucając Ci szeroki uśmiech, po czym z impetem otwierając moją pierwszą walizkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Annecy, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1179
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1109
http://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
http://www.czarodzieje.org/t15273-sow
http://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 8   Czw Lip 12 2018, 19:21

Nie znosiła świstoklików.
Wycieczka do Egiptu dostatecznie obrzydziła jej ten środek transportu, toteż wolała poprzestać na jakiejkolwiek innej formie przemieszczenia, aniżeli skupiać się na magicznych przedmiotach mających za zadanie wywrócenie żołądka podróżnika na drugą stronę. Powtórzenie tego po wyprawie stanowiło dla Holmes ogromne wyzwanie, gdyż w ostatniej chwili chciała się wycofać i ubłagać w listach ojca, by zorganizował cokolwiek, ale będące dalekim od ewentualnej podróży tym ustrojstwem. Na jej pech - przyszła kolejka następnej, małej grupy i od razu musiała przystąpić krok do przodu, a po wylądowaniu - niestety - ledwie uniosła się na prostych nogach. Zawroty głowy, podobnie jak nudności dawały o sobie znać, dlatego nie interesowały ją słowa wypowiadane przez mężczyznę, którego głos mierził sam w sobie, a jedyne o czym myślała to jak najszybsze wejście do pensjonatu, odnalezienie pokoju i zanużenie się w sypialnianej pościeli. Musiała zdecydowanie odespać idiotyczny pomysł organizatorów.
Szła wolnym krokiem, ciągnąc za sobą walizkę w klimatach retro i co jakiś czas poprawiając materiałej białej sukienki, która idealnie spełniała funkcję dekoratywną, bo wygodnie w niej nie było wcale. Dopiero po dotarciu pod odpowiedni pokój odetchnęła z ulgą i wypuściła powietrze ze świstem. Obawiała się - kogo tu zobaczy, dlaczego i z jakiego powodu zawiniła komuś rozdzielającemu osoby do pokojów, ale ku zaskoczeniu Marceline - nie było tak źle. Uśmiechnęła się szeroko na widok Meluzyny i od razu podeszła do niej, po czym (bez pytania!) rzuciła się na ogromne łóżko.
- Fantastycznie, jeszcze tylko kąpiel i mogę iść spać! - zakomunikowała w dość wesoły sposób, po czym przewróciła się z pleców na brzuch i wyciągnęła dłoń w stronę Areum. - My się chyba nie znamy, Marceline Holmes i jestem z Ravenclaw, a ty? - zagaiła nieznajomą, po czym usiadła i spojrzała na swoje rzeczy, które leżały obok tych należących do Pennifold. - Ach, rozumiem... Zajęłaś największe łóżko, a my się mamy gnieść na tych małych? Cwaniara... - zażartowała i puściła jej oczko. Zadziwiające, że pomimo niedogodności - dobry humor nie opuszczał Francuzki. - Wiadomo jakich mamy współlokatorów? - całe szczęście, że nie była z żadnym oszołem z Gryffindoru, cóż, przynajmniej na ten moment.

______________________

i've been waiting so, so long
i will judge myself
guilty of loving you too much
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Oksford
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 63
  Liczba postów : 70
http://www.czarodzieje.org/t16145-areum-reynolds
http://www.czarodzieje.org/t16177-areum#442890
http://www.czarodzieje.org/t16176-pandora#442887
http://www.czarodzieje.org/t16158-areum-reynolds




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 8   Czw Lip 12 2018, 23:24

Areum, początkowo kontemplując wystrój pokoju, w którym przyszło jej zamieszkać, z czasem niekontrolowanie odcięła się od rzeczywistości, by zamknąć się w świecie własnych fantasmagorii. Siedziała więc, wgapiając się raczej tępym spojrzeniem w jakiś nieduży bibelot stojący na półce. Słyszała dźwięk otwieranych drzwi i huk upuszczonych na podłogę bagaży, jednak dopiero głos nowo przybyłej współlokatorki wyrwał ją z tego zamyślenia. Spojrzała w jej kierunku. Znała tę dziewczynę całkiem dobrze i szczerze powiedziawszy, kolorystyką swych ubrań wpasowała się w wystrój pokoju. Już odłożyła tom komiksu, już uśmiechała się na widok tego, jak Melusine rozłożyła się wygodnie na największym łóżku, już miała się z nią przywitać, kiedy ostatecznie została uprzedzona - Krukonka, gdy tylko zauważyła, że Areum to Areum, niemalże w mgnieniu oka się przy niej znalazła. Taka bliskość zawsze wprawiała Puchonkę w jakiś dziwny stan, jednak coś sprawiało, że przy tej dziewczynie nie czuła się aż tak niezręcznie jak przy innych osobach. Odwzajemniła uścisk, lekko poklepując starszą o rok dziewczynę po plecach.
- Cześć - odparła pogodnie, ciągle jednak nie do końca ogarniając rzeczywistość. Pozwoliła swojemu mózgowi przetworzyć pytanie Melusine. - Z tego co pamiętam, to jesteśmy z Bridget i Marceline, chyba jeszcze Blase, ale nie jestem pewna. A wakacje, w sumie dopiero się zaczęły, ale zapowiadają się całkiem przyjemnie, podoba mi się tutejsza pogoda i... Ten pokój jest taki piękny - w głosie dziewczyny dało się wyczuć zachwyt, gdy znów rozejrzała się po pomieszczeniu, tym razem jednak skupiła swój wzrok na współlokatorce.
Nie trwało to jednak długo, gdyż drzwi otworzyły się ponownie, więc to w ich kierunku spojrzała. Kolejnej współlokatorki nie znała, jednak dziewczyna niedługo po zajęciu łóżka postawiła się jej przedstawić.
- Miło cię poznać, Marceline - uśmiechając się pogodnie ścisnęła dłoń dziewczyny. - Areum Reynolds, Hufflepuff.
Trochę rozbawił ją komentarz, jaki nowo poznana dziewczyna skierowała w stronę Melusine.
- Mnie to akurat nie przeszkadza, zważywszy na to, że nie lubię spać na dużych łóżkach. Mają do nas dołączyć jeszcze Bridget i Blase.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 299
  Liczba postów : 290
http://www.czarodzieje.org/t15444-meluisne-pennifold
http://www.czarodzieje.org/t15452-meluzyna#414962
http://www.czarodzieje.org/t15473-meluzyna#415677
http://www.czarodzieje.org/t15446-meluisne-pennifold#414814




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 8   Pią Lip 13 2018, 16:48

Jestem najwyraźniej zaiste magiczna, bo nikt nie czuje się przy mnie niekomfortowo. Nawet osoby, którym zazwyczaj przeszkadza nadmierna bliskość, czy zbyt rozhukane towarzystwo. Dobrze, że tego nie słyszę, bo popadłabym w jeszcze większy samozachwyt nad sobą, o ile to jest możliwe.
Słucham jak wymieniasz osoby z którymi jesteśmy i kiwam głową z aprobatą. Nie brzmią źle nasi współlokatorzy.
- Brzmi przyzwoicie. Trochę niesprawiedliwie jak duże łóżko dostałam w przydziale, ale co zrobić! - mówię żartobliwie, w bezradnym geście rozkładając ręce. Rozglądam się po pokoju, kiedy wzdychasz nad nim z zachwytu. Chcę coś powiedzieć, ale wtedy wpada Marcelinka. Niczym prawdziwa trzpiotka piszczę z radości na widok przyjaciółki. Kiedy tylko rzucasz się obok mnie na łóżko, ja (również bez pytania) rzucam się na Ciebie i przygniatam swoim cielskiem, twoje drobne ciałko. Równocześnie chcę pocałować Cię w policzek na przywitanie, ale wyszło mi w czoło przez nasze nieskoordynowane ruchy. W końcu jednak wypuszczam Cię z meluzynowej pułapki i pozwalam Ci przywitać się z Areum. Prycham na komentarz a propo łóżek i wzruszam ramionami.
- Jak chcecie możecie mnie odwiedzać. Wracając do tego co mówiłaś Areum, zanim jakaś niewychowana osoba nam nie przerwała, to prawda, jest bardzo klimatyczny, chociaż nie tak dużo miejsca jak na tyle osób... i nie ma żadnych kotar! Nie wiem czy wobec tego macie mnie po co odwiedzać... - mówię wesoło równocześnie robiąc jakże nieszkodliwe uśmieszki do obu dziewczyn i machając zalotnie brwiami. Nie przejmując się wprawianiem kogokolwiek w zakłopotanie walam się znowu na swoim łóżku i słucham jak Areum musi uświadomić kolejną osobę kto będzie razem z nami. - Kto lubi spać na małych łóżkach?- jęczę jeszcze zdziwiona z głową w poduszce. W końcu jednak podnoszę się i patrzę na swoją otwartą walizkę. Gdzie ja mam podziać wszystkie moje bzdety w tym nie za wielkim jak na mój gust pokoju.
- Swoją drogą cztery dziewczyny i chłopak? Może czuć się odrobinę stłamszony. Dziwne rozmieszczenie - zauważam ze wzruszeniem ramion i zerkam na obie kobiety. - Rozpakowujemy się czy pójdziemy gdzieś sobie połazić? - pytam jeszcze bo nie chce mi się jeszcze walczyć z moimi ciuszkami i innymi bzdetami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Annecy, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1179
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1109
http://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
http://www.czarodzieje.org/t15273-sow
http://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 8   Sob Lip 14 2018, 16:09

Zaskakujący obrót spraw nastąpił dopiero w chwili, gdy to Melusine postanowiła okazać nadmiar emocji i od razu przystąpiła do obezwładnienia drobnej sylwetki Holmes. Rudowłosa była tym całkowicie zaskoczona, ale przecież rozbrajająca pewność siebie koleżanki z domu stanowiła dla niej niebywałą zagadkę. Owszem, miały jakiś czas temu cudaczną przygodę w Dolinie Godryka, przez co Francuzka zapewne czuła się jeszcze swobodniej w towarzystwie ciemnowłosej, stąd mogła bezpardonowo powalczyć o miejsce w dużym łóżku.
- Nie zamierzam cię odwiedzać – powiedziała z nikłym cieniem uśmiechu, po czym podniosła się i już później wszystko popłynęło szybko. - Zamierzam tu spać – wyjaśniła od razu i skupiła się na słowach wypowiadanych przez puchonkę.
Towarzystwo Bridget było doskonałe, bo jakby nie patrzeć – dziewczyny naprawdę zaprzyjaźniły się w ostatnim czasie i wyjaśniły wszelkie niesnaski, dlatego wakacje mogły przybrać nieoczekiwany obrót spraw. Blase… Stanowił dla niej zagadkę i nie do końca wiedziała jak ustosunkować się do jego obecności w czterech ścianach, które będą dzielić przez najbliższe dwa miesiące. Może nie będzie tak źle?
- Myślicie, że przygotowali dla nas kolejne niespodzianki? Sam pomysł ze świstoklikami uważam za co najmniej dziwny, dlatego obawiam się o ich nieoczekiwane możliwości – skwitowała, wszak żadną tajemnicą nie było, jak bardzo Holmes gardziła tym środkiem transportu. Obserwowała z zaciekawieniem obydwie dziewczyny, choć nie ukrywała, że ostatnio dość mocno wyczerpany organizm potrzebował chwili regeneracji, toteż propozycja Pennifold była tą, której zupełnie się nie spodziewała.
- Osobiście mam ochotę na sen, ale chyba mogę to przełożyć o trzy godziny, by pójść do miasteczka albo na wybrzeże? Widziałam nawet gdzieś mapę… – zaproponowała, aczkolwiek w głosie dało się wyczuć niepewność płynącą z ów frazy. Nerwowo przygryzła policzek od środka i podniosła do pozycji siedzącej, by jeszcze poprawić delikatny materiał sukienki. - To co? Idziemy? Lokatorom możemy zostawić kartkę, gdzie nas znajdą – tak, to był świetny pomysł; powinna otrzymać za to jakąś czarodziejską nagrodę.

@Melusine O. Pennifold haha proszę mi odpisać też przy strumieniu! luzak latif

______________________

i've been waiting so, so long
i will judge myself
guilty of loving you too much
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Oksford
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 63
  Liczba postów : 70
http://www.czarodzieje.org/t16145-areum-reynolds
http://www.czarodzieje.org/t16177-areum#442890
http://www.czarodzieje.org/t16176-pandora#442887
http://www.czarodzieje.org/t16158-areum-reynolds




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 8   Nie Lip 15 2018, 21:02

Słysząc pytanie jednej z Krukonek tylko wzruszyła ramionami. Tak było jej wygodniej, poza tym mniejsze łóżko zmniejszało prawdopodobieństwo na to, że ktoś postanowi położyć się obok, gdy będzie spać. Tym bardziej, że lubiła spać sama. W trakcie ostatniego generalnego remontu w jej domu, ze względu na to, że jej łóżko jeszcze nie zostało poskładane, przez kilka nocy spała na średniej wielkości kanapie wraz ze starszą siostrą. To była istna męczarnia, gdyż Byeol, nie dość, że czasem pochrapywała, to jeszcze niemiłosiernie się rozpychała, przez co później na łydkach Areum widoczne były dość spore siniaki.
- Możemy się przejść, mam wrażenie, że natrafimy w tym kraju na wiele ciekawych rzeczy - odparła.
Przy okazji splatania włosów w kucyki sprawdziła, czy przyklejony na czole plaster ciągle jest na swoim miejscu. Był. Może i trochę głupio wyglądała z plastrem, na którym widniał konik morski, ale właśnie takie najlepiej się trzymały. Co prawda mogła użyć jakiegoś zaklęcia, ale wpadła na to już po opatrzeniu rany.
- Wydaje mi się, że są tu ruiny obserwatorium, może tam się wybierzemy? - zaproponowała, mając w głębi duszy cichą nadzieję, że dziewczyny podzielą jej zainteresowanie astronomią i zrozumieją ekscytację związaną z tym, że niegdyś w pobliżu znajdowało się tak wspaniałe miejsce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 82
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 80
http://www.czarodzieje.org/t15817-blase-shercliffe
http://www.czarodzieje.org/t15822-poczta-blase-a#426611
http://www.czarodzieje.org/t15818-blase-shercliffe#426485




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 8   Pią Lip 20 2018, 22:10

Wycieczki... To nie była jego domena. W sumie to nie pamiętał aby kiedyś uczestniczył w szkolnych wyjazdach, czy nawet tych wyjazd, których nie organizowała szkoła. Zwyczajnie był potrzebny gdzie indziej. Chciał być potrzebny gdzie indziej. Teraz? To chyba należyty odpoczynek, biorąc pod uwagę fakt, że nie skończył roku szkolnego tak, jak to sobie zaplanował. Agresywnie wciągnięty do świata, z którego próbował uciec... Nieudolnie.
Raczej rozwodzenie się nad warunkami przenosin do Meksyku to niezbyt interesujący temat, dlatego pomińmy go i skupmy się na kolorach tego miejsca. Jedyne co mu przychodziło do głowy, to słowo kolorowe. Jakby jego mózg pod napływem tylu barw stracił możliwość prawidłowego funkcjonowania i wysilenia się w kwestiach nazewnictwa. Aż ciarki przeszły mu po plecach kiedy odnalazł numer swojego pokoju. Nie zwrócił uwagę na listę osób, z którymi będzie dzielił to miejsce. I tak nie zamierzał spędzać tam zbyt wiele czasu. Noce prawdopodobnie również będzie spędzał z dala od ludzkiego wzroku. Nie nazwałby się turystą... Bardziej głodnym nowych doznań i widoków.
Wszedł do pokoju, w którym przywitały go trzy osoby. Dwie znał, jedna była mu całkowicie obca. Można było dać mu wybitny za sposób, w jaki ukrył swoje zdziwienie widząc Marceline. To z nią miał tutaj mieszkać? Gama uczuć, niezidentyfikowanych i równie przez to irytujących osiadła na dnie jego żołądka. Nie podobało mu się to.
Posłał niezobowiązujący uśmiech w kierunku Areum, ktoś chyba robił sobie z niego niezłe żarty... Tak? Dobór współlokatorów uznałby za bardziej zabawny niż pokazywała rzeczywistość.-Cześć.-Przywitał się ogólnikowo, słowo mogło być skierowane do każdej z osobna jak i do całej tej grupki. Podszedł do najbliższego i wolnego łóżka, zostawiając tam swoją torbę. Nie była za ciężka, ani wypchana po brzegi. Minimalizm i porządek. Nie zamierzał tutaj siedzieć, jednak skoro one prawdopodobnie zamierzały się stąd ulotnić(co wyłapał z strzępków rozmowy kiedy wchodził do środka), mógł swobodnie rozłożyć się na pięć minut na łóżku. Pozwolić odpocząć oczom i duszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Annecy, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1179
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1109
http://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
http://www.czarodzieje.org/t15273-sow
http://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 8   Nie Lip 22 2018, 20:47

/z racji, że Melu wyjechała - pomijam kolejkę

- Jeśli chcesz zobaczyć te ruiny - dlaczego nie? - zaproponowała ze szczerym uśmiechem. Spacer zapewne dobrze, by im zrobił, o ile rzecz jasna była takowa szansa. Liczyła, że wszystko potoczy się zgodnie z planem, ale tak naprawdę obawa przed spotkaniem Shercliffa była coraz większa. Oddech Holmes spłycił się zatem w chwili, gdy już go dostrzegła.
Pamiętała ich ostatnie, dość nietypowe rozmowy, ale czy miało to jakiekolwiek znaczenie? Nie, bo przecież teraz mieszkali w kilka osób, a jemu nie zagrażało nic niestosownego ze strony dziewczyny. Łudziła się jedynie, że jakoś dadzą sobie radę w tej niezwykle absurdalnej sytuacji.
- Cieszę się, że pojechałeś na wakacje - powiedziała spokojnie, a lekki uśmiech przyozdobił jej wargi. Sądziła, że chłopak podziela jej emocjonalne podejście, bo skąd mogła wiedzieć, że był tym zirytowany? Zmarszczyła lekko nos i przeniosła wzrok na puchonkę. - Panienka Reynolds ma ochotę na zwiedzanie, co o tym myślisz?. skierowała pytanie do krukona i obdarzyła go kolejnym uśmiechem, po czymmodezwała się ponownie: - To co? Idziemy? - zaproponowała, bo gdyby oczywiście Blaee chciał - mógł do nich dołączyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Oksford
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 63
  Liczba postów : 70
http://www.czarodzieje.org/t16145-areum-reynolds
http://www.czarodzieje.org/t16177-areum#442890
http://www.czarodzieje.org/t16176-pandora#442887
http://www.czarodzieje.org/t16158-areum-reynolds




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 8   Sro Lip 25 2018, 01:13

Słysząc aprobatę Krukonki, na twarzy Areum wykwitł uśmiech, szczerze trochę wątpiła w to, czy inni wraz z nią zechcą oglądać jakieś ruiny. W przypadku odmowy zaplanowała już nawet, że posyłając błagalne spojrzenia, będzie próbowała przekonać swoich kompanów do tej wyprawy, ale na szczęście obyło się bez tego.
- To miejsce na pewno jest fascynujące - założyła, bo w końcu jakie inne mogłoby być obserwatorium? No dobra, jego ruiny. A nuż nam się poszczęści, i coś tam znajdziemy! Zerknęła w kierunku chłopaka, który dołączył do nich w pokoju. To pewnie Blase. - Cześć. Areum jestem - powitała go, odwzajemniając uśmiech i przy okazji się przedstawiając.
Zabrała się za przepakowywanie swojego plecaka, wizja zwiedzania wprawiła ją w swego rodzaju ekscytację, przez którą czuła, że nie usiedzi w miejscu, przynajmniej nie tego dnia. I właściwie to dlaczego wszyscy wyglądają na takich zmaltretowanych po używaniu świstoklików, zastanowiła się, w zamyśleniu wpatrując się w jeden z kolorowych obrazów. Można było pomyśleć, że Areum kontempluje właśnie ten obraz, jednak nic bardziej mylnego. Po chwili jednak otrząsnęła się z tego stanu i zaczęła wykładać wszystkie niepotrzebne rzeczy na niedużą komódkę stojącą tuż obok jej łóżka. Plastry, z których już korzystała musiała z powrotem zapakować, w końcu nie wiadomo, co jej się przytrafi. Wzięła także portfel i butelkę wody, różdżkę schowała w kieszeń jeansów.
- W sumie jestem już gotowa - poinformowała, zarzucając plecak na ramię i poprawiając na czole plaster.
Może to i dziwne, ale czując pod palcami delikatny materiał opatrunku jedyna nadzieja jaką miała to to, by błękitny konik morski nie wyblakł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 299
  Liczba postów : 290
http://www.czarodzieje.org/t15444-meluisne-pennifold
http://www.czarodzieje.org/t15452-meluzyna#414962
http://www.czarodzieje.org/t15473-meluzyna#415677
http://www.czarodzieje.org/t15446-meluisne-pennifold#414814




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 8   Pon Lip 30 2018, 12:14

- Chodźmy gdziekolwiek! - mówię, klaszcząc radośnie w dłonie. Szybko próbuję zrobić coś z moimi rzeczami, by nie zajmowały całego pokoju, ale marnie to wygląda, szczególnie, że moje walizki są naprawdę duże. Na dodatek rozważam poważnie czy może się nie przebrać, więc trochę przekopuję się przez walizkę zastanawiając się czy to ma sens. W końcu biorę jakieś krótkie spodenki i w czasie waszej rozmowy poważnie się rozpisuję w głowie za i przeciw przebraniu się.
Wtedy do pokoju wchodzi krukon, którego kojarzę prawdopodobnie z pokoju wspólnego, ale nigdy nie zamieniłam z nim większej ilości słów. I najwyraźniej się na to nie zanosi, bo nie przedstawia mi się, witając nas tłumnie. Mruczę jakieś hej, oceniając go jako typowego, przesadnie uprzywilejowanego mężczyznę, jak kiedyś zawsze to robiłam, przy każdym chłopcu. Zerkam na Marceline, która najwyraźniej zna go i podchodzi do niego zagadując słodko. Patrzę z ukosa na nich, zastanawiając się czy to jest ten ton, który jest zarezerwowany dla jakichś Twoich byłych kochanków, czy chłopaków. Oceniam mniej lub bardziej dyskretnie jego wygląd, rzucając szybkie spojrzenia na Shercliffe'a. Nie wiem czy jest w moim stylu, nie znam jeszcze dokładnie swojego typu urody chłopców. Póki co ich jedynym wspólną rzeczą jest przynależność do Gryffindoru.
- Idziemy? - pytam w końcu, kiedy uznaję, że Marc miała wystarczająco czasu na zwrócenie na siebie uwagę chłopca i teraz może wrócić do poświęcania mi paru chwil. Zerkam na Areum gotową do drogi, biorę podręczną torebkę i wystawiam stopę, by klepnąć nią po pupie Holmes.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 82
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 80
http://www.czarodzieje.org/t15817-blase-shercliffe
http://www.czarodzieje.org/t15822-poczta-blase-a#426611
http://www.czarodzieje.org/t15818-blase-shercliffe#426485




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 8   Pią Sie 03 2018, 21:12

Nie chodziło o to, że czuł się z tym faktem źle i kompletnie mu to nie pasowało. Nie irytowało go to. Zwyczajnie w świecie doznał lekkiego szoku na widok znanej sobie dziewczyny, z którą zamienił więcej niż kilka zbędnych słów, które były wynikiem uprzejmości wymuszonej. Każda uprzejmość był wymuszona, przynajmniej w jego przypadku. To mógł powiedzieć chyba każdy, kto kiedykolwiek miał z nim styczność lub jej nie miał. Wystarczyło jedno spojrzenie.
Teraz? Zwyczajnie nie wiedział jak się zachować, nie wiedział co miał zrobić z rękoma, aby nie zrobić czegoś, czego później którekolwiek mogłoby żałować. Z jednej tak, z drugiej tak... Wszystko wydawało się tak mało skomplikowane, a on jedynie to pogarszał. Wzruszył lekko ramionami.
-Sam w ostatnim momencie nie wiedziałam, czy to zrobię. A jednak, jestem tutaj.-Powiedział a coś w tonie jego głosu mówiło, że to wcale nie był rodzaj wypoczynku o jakim marzył. Był to przymusowy urlop, a raczej ucieczka, która jedynie przybierała miłą nazwę. Podniósł swoje spojrzenie na dziewczynę, o której mogła mówić Marceline. W końcu nie poznał ich nazwisk, zapewne nigdy z resztą nie pozna.
Czy to go interesowało? Czy zwyczajnie nie było czasu? Wybierajcie.
-Ja?-Ponownie utkwił swoje uważne spojrzenie w Marceline. Tym razem mówiło, że zdecydowanie nie był zwierzęciem stadnym i czy naprawdę zadała mu to pytanie. Nie było w tej propozycji nic nadzwyczajnego, prawda? Jednak dla Blase'a byłby to wielki wyczyn. Jednak raczej poszedłby z przymusu niżeli własnej chęci. Pokręcił lekko głową.-Muszę złapać Alexis. I jeszcze coś załatwić.-W połowie wcale nie kłamał. To przychodziło tak łatwo, tak zwyczajnie słowa bez znaczenia przechodziły przez jego usta, że aż go piekło. Czy jego siostra w ogóle znajdowała się w tym miejscu? Nie wiedział.
Skierował się do drzwi, po czym je otworzył. Odwrócił jeszcze głowę i podniósł rękę do góry, co mówiło o jakimś dziwnym geście pożegnania. Strasznie niezręcznie i strasznie dziwnie. Po chwili zniknął za drzwiami.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Annecy, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1179
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1109
http://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
http://www.czarodzieje.org/t15273-sow
http://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 8   Pon Sie 13 2018, 18:53

Marce chciała, by Blase był dla niej kimś istotniejszym niż tylko kolegą, choć uczucia wydawały się nie wchodzić w grę, mimo emocji jakie względem niego żywiła. Oczekiwała zrozumienia, akceptacji, chociaż to czego wymagała było cholernie trudne i ciężkie. Brak szczerości potęgował to, a kolejne spotkania opiewały o niewiadome, jak gdyby czyniąc z nich postaci enigmy, tak odległej od wszelkich przypuszczeń.
Uniosła wymownie wzrok na Pennifold, której entuzjazm zarażał i niewątpliwie chciała ulec jej propozycji. Towarzystwo tej konkretnej dziewczyny napawało Holmes swoistego rodzaju pragnieniem przebywania obok, a pocałunek, który miały za sobą często wracał we wspomnieniach, jak gdyby nie dając krukonce szansy na wyplewienie z siebie tegoż obrazu. Uśmiech przyozdobił piegowate lico rudzielca, po czym wstała i dokładnie w tym samym momencie dostrzegła jak książki, które leżały na jej szafce, podobnie jak drobne przybory (szczotka czy grzebień) zaczęły się unosić. To samo stało się z pozostałymi przedmiotami, na co Marce zachowując zdrowy rozsądek, wyciągnęła różdżkę i wycelowała nią w lewitujące rzeczy. Liczyła, że to się skończy szybciej niż początkowo zakładała, ale niestety finite w jej przypadku nic nie dało. Jaka szkoda!
- Spróbujcie coś zrobić! – jęknęła żałośnie, po czym ponownie wyrzuciła inkantacje, która i tym razem nie przyniosła oczekiwanego skutku.

Kostka: nasze rzeczy osobiste lewitują, ktoś musi rzucić 4-6 i wtedy one zostaną w naszym pokoju, jeśli nie, cóż, musimy ich poszukać na terenie pensjonatu!
Kostka druga: 3…

______________________

i've been waiting so, so long
i will judge myself
guilty of loving you too much
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Oksford
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 63
  Liczba postów : 70
http://www.czarodzieje.org/t16145-areum-reynolds
http://www.czarodzieje.org/t16177-areum#442890
http://www.czarodzieje.org/t16176-pandora#442887
http://www.czarodzieje.org/t16158-areum-reynolds




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 8   Sro Sie 15 2018, 00:41

Jeszcze chwilę wcześniej była gotowa do wyjścia i cierpliwie czekała na swoich kompanów. Ku jej zdziwieniu chłopak, którego imienia nie zdążyła poznać postanowił je opuścić, by poszukać jakiejś Alexis, kimkolwiek była. Melusine również zdawała się już gotowa do drogi, wywnioskowała to nie tylko po jej pytaniu, ale i po tym, że wzięła torebkę. Miała nadzieję na to, że Marceline także weźmie jakiś nieduży, podręczny bagaż, jednak zamiast tego wyciągnęła różdżkę, co zwróciło uwagę Areum, bo sama z siebie jakoś nie zauważyła, że wkoło nich dzieje się coś trochę odbiegającego od normy. W świecie czarodziejów lewitacja była czymś naturalnym, jednak rzeczy raczej nie powinny robić tego same z siebie. Tom komiksu od jakiegoś czasu radośnie unosił się w powietrzu, powoli zbliżając się w kierunku Areum, zupełnie jakby miał zamiar opuścić pokój. Zaklęcie rzucone przez jedną ze współlokatorek nie przyniosło oczekiwanego rezultatu, więc postanowiła spróbować, jako że dziewczyna o to poprosiła. Z resztą, pewnie i tak rzuciłaby finite, o wiele bardziej wolała zwiedzać ruiny obserwatorium, niż biegać po całym pensjonacie w poszukiwaniu komiksu, który postanowił uciec. Rzuciła zaklęcie dwa razy, jednak obie próby okazały się nieudane, a dziewczynę zaczęło zastanawiać to, jak silna jest magia tego miejsca, w końcu to zaklęcie w większości przypadków jej wychodziło.
- Na Merlina - westchnęła. - Może ty spróbuj, Melusine? - zasugerowała, pokładając resztki nadziei w koleżance.

Kostka: 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1221
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1854
http://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
http://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
http://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój 8   Sro Sie 15 2018, 22:17

Jeden Merlin będzie wiedział, gdzie zniknęła Bridget tuż po przylocie do Meksyku. Prawdopodobnie nie czekając na nikogo i na nic pobiegła w kierunku wybrzeża, by rzucić okiem na plażę, chociaż tylko przez chwilę i z daleka. Czuła się, jakby spełniała właśnie wszystkie swoje marzenia - aż jej się łezka w oku zakręciła, gdy dostrzegła na horyzoncie bezkres lazurowej wody i czyste, błękitne niebo. Słońce, mimo wczesnej pory, prażyło już nieźle, łaskocząc ciepłymi promykami jej spragnioną skórę. Jak tylko nacieszyła się tym widokiem, wstała i czym prędzej ruszyła do pensjonatu, by zebrać potrzebne rzeczy i od razu ruszyć na plażę. Jakież było jej zdziwienie, gdy przekraczając próg pokoju zobaczyła w nim swoje koleżanki oraz masę lewitujących rzeczy, w tym również jej własność. Stanęła jak wryta, patrząc po reszcie dziewczyn i szukając odpowiedzi.
- Co się dzieje? - spytała w pierwszej chwili, lecz szybko zorientowała się, że przedmioty zostały wprawione w lewitację nie przez współlokatorki, lecz za sprawą jakiejś nieodgadnionej siły. Albo żarciku sąsiadów. - Finite - rzuciła zaklęcie, dobywszy swojej różdżki, lecz nie zadziałało. Zamiast tego kilka z rzeczy postanowiło wyfrunąć na korytarz. - Hej, nie! - zawołała, sięgając ręką w stronę przepływającej w powietrzu książki.

kostka: 3 :c

______________________

I might prefer desire to self control
I might prefer crying to being composed
I might prefer chaos to even flow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1221
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1854
http://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
http://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
http://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój 8   Pią Sie 31 2018, 14:17

Gdyby życie było kreskówką, idąca korytarzem Bridget byłaby wiedziona za nos przez tajemniczy, snujący się dymek symbolizujący bardzo kuszący, piękny zapach. Dziewczyna szła korytarzem, chcąc wrócić do pokoju, gdy nagle do jej nozdrzy dotarła słodka woń waty cukrowej. Oho! Czyżby któraś z jej towarzyszek siedziała właśnie w pokoju numer osiem i zajadała się tym przysmakiem bez niej?! Przecież tak nie mogło być! Drzwi opatrzone pozłacaną ósemką były uchylone i Bridget musiała wyłącznie pchnąć je, by poszerzyć otwór i przestąpić próg. Wtedy poczuła kolejna nutę zapachową roznoszącą się w powietrzu - tak uwielbiane przez nią drzewo sandałowe. Zapach tak mocny, że aż odurzał i Puchonka aż stanęła, złapawszy się za głowę. Zamrugała gwałtownie, chcąc odgonić z nagła pojawiające się mroczki, odczuwając w głowie dziwną lekkość. Jej wzrok spoczął na jedynej osobie obecnej w pokoju - Marceline Holmes, piękna, rudowłosa koleżanka siedząca na swoim łóżku, w dłoniach dzierżąca butelkę z winem. Nawet nie zdążyła zorientować się, czy jej wnętrze było do połowy puste, czy w zupełności pełne. Nie dbała o to, bowiem jedyne, na czym potrafiła się skupić, to zniewalająca z nóg uroda Krukonki.
- Marceline... - powiedziała cicho, po czym westchnęła, robiąc kilka powolnych kroków w jej kierunku. Przysiadła na brzegu łóżka, wpatrując się w nią szeroko otwartymi, błyszczącymi tęczówkami w kolorze ciepłej, mlecznej czekolady, a jej usta niekontrolowanie rozciągały się w szerokim uśmiechu.
Dlaczego jej serce biło tak szybko?


kostka: tutaj

______________________

I might prefer desire to self control
I might prefer crying to being composed
I might prefer chaos to even flow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Annecy, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1179
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1109
http://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
http://www.czarodzieje.org/t15273-sow
http://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 8   Pią Sie 31 2018, 18:20

Nie chciała iść zwiedzać miasteczka przed powrotem. Meksyk przysporzył jej ogromu problemów, które tłamsiły ją ponadwymiarowo, jak gdyby celowość losu zmusiła Marceline Holmes do ponoszenia odpowiedzialności za czyny innych. I tak też ulegała pokusom; upijała się, robiąc drobne przerwy na chwilową naukę czy spacery po plaży, zapominając o dawnej sobie, która pogrążała się z pragnieniem w onirycznej ciszy, od której ten jeden raz uciekała.
Zapewne to było powodem, dla którego cieszyła się z nieobecności współlokatorów, bo czy nie był to idealny moment na odpoczynek? Niesiona zapachem jego perfum i koszoną trawą - wróciła do czterech ścian pomieszczenia, w którym to nie odnalazła postaci Daniela Bergmanna. Nawet jej książki nie znajdowały się na wierzchu, a mimo to zapach był wyczuwalny ponad miarę. Czy ktoś mieszał w jej głowie? Jeśli tak - to robił to dobrze, bo jedyne o czym rudowłosa myślała to kieliszek wina i zatopienie się w tej rozkoszy zapachów, choć spokój tuż po znalezieniu dla siebie miejsca został zaburzony przez...
- Bridget - jak mogła wcześniej tego nie zauważyć? Tych pięknie skrojonych warg, niezwykle delikatnych, równie kuszących do skradania pocałunków. A oczy!, ach - jej oczy były jeszcze bardziej przenikliwe, gdy mieniły się światłem ledwie co wzeszłego słońca. Krukonka poczuła jak jej serce zabiło szybciej, zbyt szybko, podobnie - zbyt szybko - wstała z miejsca i zrobiła krok w przód. - Ja... Nie wiem sama, ale... Myślałam o tobie i... - zaczęła się nienaturalnie jąkać, choć w międzyczasie to prawa dłoń zniekształciła wydźwięk słów, gdy sięgnęła po opadający na twarz Hudson kosmyk włosów, odgarniając go za ucho. Czuła przyjemne perfumy, tak iluzorycznie szepczące w umyśle działania, których być może nie zdecyduje się podjąć, lecz czy na pewno? Pokusa wydawała się być nieskazitelnie czysta, bo która z nich myślała, że przekraczając próg pokoju, znajdą się pod działaniem uroku? - Nie jestem w stanie przestać.

______________________

i've been waiting so, so long
i will judge myself
guilty of loving you too much
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1221
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1854
http://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
http://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
http://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój 8   Pią Sie 31 2018, 20:57

Bridget wydawało się, że wybiła ostateczna godzina jej szaleństwa.
Jakim cudem nigdy na to nie wpadła? Nigdy nie spojrzała na Marceline w ten sposób, by dostrzec jak bardzo delikatne były rysy jej twarzy, jak pięknie była ona zdobiona przez całą konstelację brązowo-rudych piegów. Nigdy nie podejrzewała, że zapach jej skóry będzie przyprawiał ją o zawroty głowy. Może to woń jej włosów przywodził jej na myśl watę cukrową? Pragnęła na moment zamknąć oczy i delektować się nią, lecz nie była w stanie oderwać od Holmes wzroku. Od dawna była wręcz na wyciągnięcie ręki - teraz jej własna zdawała się czynem wyprzedzać zuchwałą myśl, gdy wystrzeliła ku niej, oplatając smukłe palce wokół szczupłego ramienia Krukonki. Źrenice zdawały się przykleić do warg Marceline - miały taki piękny kształt, tak intensywny karminowy kolor...
- Marce... - szepnęła zmysłowo, chwytając jej dłonie i ściskając je w swoich, przelewając z nagła odkrytą siłę swoich uczuć wobec dziewczyny na ów uścisk. Jednym kciukiem zdawała się kreślić na wierzchu alabastrowej skóry koleżanki okręgi i serca, nie mogąc się nadziwić nad tym, jak delikatny był jej naskórek pod opuszkami. Rozchyliła lekko wargi, po czym przeniosła spojrzenie na jej błyszczące, zielone tęczówki. - Naprawdę? - zapytała, a jej oblicze rozjaśniło się w prawdziwej euforii. - Ja chyba też nie umiem przestać - przyznała, orientując się, że brakuje jej tchu w piersi. Jej oddech był płytki i przyspieszony, poganiany coraz szybszym biciem serca. Nie potrafiła się dłużej powstrzymywać, wszak była wyłącznie kobietą o bardzo prostej potrzebie bliskości. Ściągnęła koleżankę za wciąż trzymane ręce, by przysiadła wraz z nią na skraju łóżka, po czym zbliżyła się i złożyła pełen namiętności pocałunek na jej pełnych wargach.

______________________

I might prefer desire to self control
I might prefer crying to being composed
I might prefer chaos to even flow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Annecy, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1179
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1109
http://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
http://www.czarodzieje.org/t15273-sow
http://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 8   Sob Wrz 01 2018, 10:57

Szaleństwo, a czymże jest jeden dzień wariacji w obliczu dni, które nie nadeszły?
Marceline od dawna wiedziała, że kobiety stanowiły nietypowy element jej życia, toteż nie oponowała przed narastającymi emocjami zalewającymi ją z każdej możliwej strony. Pamiętała o Ulli, o pocałunku z Melusiną, ale to jednak osoba Bridget sprawiała, że jej serce biło nad wyraz szybko, zbyt intensywnie, jakby uczucia kierowane pod jej adresem były intensywniejsze od jakichkolwiek wcześniej poznanych.
Czy to normalne?
Obserwowała błękitnymi tęczówkami twarz przyjaciółki, łaknąc nieustannie jej obecność, pomimo iż odległość nadal pozostawała niebotyczna. Wodziła po linii żuchwy, zaraz potem powróciła na usta, których chciała skosztować i nim to się stało - już tkwiła na łóżku. Śmiech odbił się echem od ścian pokoju, nadając całej sytuacji komicznego wyrazu, pomimo że Marceline wcale nie poczuwała atmosfery żartu, wręcz przeciwnie. Starała się skupić na czymś innym, pomimo że serce gnało w przeciwną stronę, pod adresem Hudson.
I wtedy stało się nieoczekiwane.
Miękka struktura warg puchonki zahaczyła o te należące do rudowłosej, co poskutkowało chwilową utratą powietrza. Wariacja narastająca w głowie Holmes była ogromna, zbyt otępiała trzeźwość umysłu, co trwało dobrą chwile. Po upływie kilku sekund, Marce odzyskała zdolność komunikacji i realizując własny sen o osobie Bri - uległa jej pocałunkowi, tym samym starając się przejąć inicjatywę i zdominować dziewczynę, by ta wreszcie się położyła, jakby w ten sposób miało im to ułatwić cokolwiek. Jednak tak faktycznie było, umożliwiłoby im to przełamanie wszelkich możliwych barier.
- Czekałam na to długo... - rzuciła pod nosem, w krótkiej przerwie między kolejnymi pocałunkami. - Ale było warto - dodała z rozbawieniem i żeby nie tracić czasu, którego i tak miały mało, chełpiła się w ułożeniu Bridget na łóżku, po czym sama zawisła nad nią niczym kat. Usta delikatnie zaczęły powodzić po łabędziej szyi ciemnowłosej, zaś opuszki palców badały fakturę odsłoniętej skóry.
Nic nie istniało.
Nic ponad miarę ich nietypowego uczucia.

______________________

i've been waiting so, so long
i will judge myself
guilty of loving you too much
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1221
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1854
http://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
http://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
http://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój 8   Nie Wrz 02 2018, 14:32

Bridget Hudson nigdy nie myślała, że w jej życiu nastąpi moment, w którym będzie całowała dziewczynę.
Zawsze, ale to zawsze zwracała uwagę wyłącznie na chłopców. Wręcz wydawało jej się, że posiadanie partnera płci męskiej było tym, co sprawi, że poczuje się w końcu spełniona, bez tej ziejącej w jej wnętrzu pustki, którą dość często zdarzało jej się odczuwać. Sądziła, że bez męskiej ręki nie poradzi sobie odpowiednio w życiu - że to, i nic innego, zapewni jej stabilność. Że też nigdy wcześniej nie szukała w ramionach Marceline czegoś więcej niźli tylko dobrej rady i pocieszenia... Dopiero ta jedna chwila sprawiła, że dostrzegła w niej znacznie więcej. Jej serce mówiło jedno - to było dokładnie to, czego pragnęła i czego potrzebowała.
Była idealna.
Miała wrażenie, że jej usta płonęły żywym ogniem w kontakcie z miękkimi wargami Marceline i wyłącznie dalsze pocałunki były w stanie go ugasić. Pragnienie bliskości było obezwładniające. Na tyle, że bez oporów uległa jej próbom dominacji. Nie miała nic przeciwko, by przejęła kontrolę nad nią i nad sytuacją. Nim się spostrzegła, leżała w miękkiej pościeli łóżka. Marceline była taka piękna, gdy się nad nią pochylała. Bridget czuła łaskotanie jej długich, miedzianych włosów, które odgarniała z drogi trzęsącymi rękami. Jedną dłoń położyła na jej plecach, mnąc pod palcami materiał bluzki, w którą była ubrana.
- Ja też - odparła gorliwie tuż po niej. Brązowe oczy Bridget błyszczały z ekscytacji. Kiedy usta Marceline zetknęły się ze skórą na jej szyi, jęknęła cicho, a następnie westchnęła błogo, oddając się tej nieznośnej pieszczocie.

______________________

I might prefer desire to self control
I might prefer crying to being composed
I might prefer chaos to even flow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Annecy, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1179
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1109
http://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
http://www.czarodzieje.org/t15273-sow
http://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 8   Nie Wrz 02 2018, 22:11

Holmes natomiast wielokrotnie o tym myślała.
Zachodziła w głowę - jak to jest badać miękką fakturę kobiecego ciała, tak perfekcyjnie delikatną, a zarazem rozpalającą zmysły. Bridget była w stanie ofiarować jej to wszystko, niemo, lecz na tyle dosadnie, by Marceline traciła dla niej głowę. Czy można oczekiwać czegoś więcej? Rudowłosa jedynie pragnęła tej nuty nostalgii, zapomnienia w ramionach, które skrywały emocjonalne ciepło, którego nie odnajdywała od dawna, a Hudson bez trudu oddawała jej wszystko, co winno zespolić je obie.
Rudowłosa zatraciła się w pocałunkach serwowanych na łabędziej szyi puchonki, jak gdyby miało ją tu upewnić, że jest niewątpliwie przez nią pożądana. Smukłe palce poczęły swój bieg; ramię zahaczała delikatnie, lecz przy obojczyku i dekolcie zatrzymała się na dłużej, jednak dopiero linia piersi i żeber stanowiła dla Holmes stację dostatecznie intrygującą, by czasem nie odpuścić w tak efemerycznej pieszczocie. Nienachalnie wręcz badała ciało Bri przez materiał ubrania, który wydawał jej się niebywale zbędny, niepotrzebny, stanowiący odgórną barierę zmuszając je do nienależytego dystansu.
Musiała to przerwać.
Teraz. Natychmiast. Nagle.
Aczkolwiek - nie zrobiła nic, oprócz skradnięcia kolejnego pocałunku z idealnie skrojonych warg.
- Jesteś pewna? - zapytała, choć w jej głosie pobrzmiewała nuta obawy. Lęk ten był spowodowany ewentualnym odrzuceniem, choć umysł nie był dostatecznie trzeźwy, by skupiać się na tak absurdalnych aspektach. Były razem, toteż winny z tego korzystać, jak nigdy wcześniej.

______________________

i've been waiting so, so long
i will judge myself
guilty of loving you too much
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1221
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1854
http://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
http://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
http://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój 8   Pon Wrz 03 2018, 14:22

Bridget jeszcze wiele nie wiedziała o życiu, najwyraźniej nie wiedziała też zbyt wiele o samej sobie. Dotyk delikatnych warg Marceline wzbudzał coraz to nowe ogniska pożądania pod skórą Puchonki. Jej zapach upajał ją, podobnie jak wciąż wisząca w powietrzu woń drzewa sandałowego, pobudzająca wszystkie zmysły do głębszego odczuwania. Z ust Bridget uciekały westchnienia, jedno za drugim niczym miłosna symfonia pieszcząc uszy rudowłosej. Drżała pod opuszkami jej palców, niemalże przysuwając się bliżej do nich, by wzmocnić wspólne doznania.
Materiał istotnie przeszkadzał.
Rozchyliła w końcu powieki, spoglądając błyszczącymi oczami na piegowatą buzię Marceliny. W jej wzroku kryło się nieme błaganie, podobnie w jej rozchylonych, zaróżowionych od wcześniejszych namiętności ustach. Pragnęła jej, choć nie potrafiła tego powiedzieć. Jej klatka piersiowa unosiła się szybko, a w jej wnętrzu kołatało serce - wydawało jej się, że było doskonale słyszalne, tak mocno obijało się o żebra, wyrywając się do przyjaciółki.
Czy tylko przyjaciółki? Czy właśnie przypadkiem nie przypieczętowały czegoś zgoła innego?
- Tak - szepnęła w końcu, a jej usta rozciągnęły się w szerokim, szczerym uśmiechu. Swoimi dłońmi sięgnęła odważnie w stronę dziewczyny, by pomóc jej uwolnić się w materiału okalającego jej ciało. Jednocześnie nie protestowała przed rozpinaniem kolejnych guziczków jej własnej koszulki.
Zupełnie zatraciła się w tym doświadczeniu.

______________________

I might prefer desire to self control
I might prefer crying to being composed
I might prefer chaos to even flow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Annecy, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1179
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1109
http://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
http://www.czarodzieje.org/t15273-sow
http://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 8   Wto Wrz 04 2018, 16:27

/No to chyba +18? Ing face


Była coraz śmielsza w swoich ruchach, które nieustannie błądziły po ciele Bridget.
Nie przestawała, ba!, nawet coraz chętniej podejmowała się wszelkich prób, które raz po raz miały odpowiadać za zadowolenie dziewczyny o niezwykle intensywnej aurze, która przyciągała Marceline. Dzisiejszego popołudnia jeszcze bardziej, aniżeli kiedykolwiek wcześniej. Robiła to z przyjemnością; każdy pocałunek, który zostawiała na łabędziej szyi czy wargach puchonki był okraszony delikatnością, podobnie jak muśnięcia opuszek palców, które zahaczały o nagą skórę. Nie myślała już trzeźwo, kierowana jedynie potrzebą zadowolenia, bez względu na samą siebie. Chciała, wręcz maniakalnie pragnęła, by panienka Hudson wiła się z nadciągającej rozkoszy, która winna nadchodzić falami.
Uśmiech przyozdobił oszronione piegami lico Holmes, kiedy wreszcie pozbyły się zbędnych ubrań, a zaraz potem przylgnęła miękką powłoką ust do obojczyków Bri. Nie czekając dłużej zeszła nimi na linię dekoltu, następnie ledwie wyczuwalnie językiem zahaczyła o zarysowane wyraźnie piersi, które więził stanik. Serce rudowłosej uderzało gwałtownie, szybko, a oddech spłycał się z każdym kolejnym dotykiem, który niósł za sobą odosobnionego w efemerycznej strukturze katharsis. Smukłe palce poczęły grę z guziczkami spodni, stanowiącymi analogiczną barierę do wcześniejszych granic oddzielających od siebie dwa – nad wyraz – kruche ciała. Odczuła niebywała satysfakcję, kiedy i ta część garderoby ustąpiła, zaś opuszki zahaczyły nieśmiało o najwrażliwszy punkt w kobiecej postaci, co wzbudziło w Marceline cudaczne poczucie i chęć posunięcia się o kilka kolejnych kroków, jakby to miało czynić zeń niewolnice sekretnego aktu, odległego od wścibskich oczu – na całe szczęście.
Bez pytania – egoistycznie, delektując się hedonistycznym scenariuszem, dobyła do haftek, które puściły pod naporem subtelnej siły i pozwoliły na eskalację sensualnej sylwetki pozbawionej niepotrzebnych elementów. Karminowe wargi Francuzki igrały, wodziły po zaróżowionych sutkach, kiedy to wreszcie nie dzieliło ich nic, pomimo że Holmes nadal pozostawała w dużej mierze ubrana, co stanowiło niebywale problematyczną konstrukcję, ale teraz to Hudson była w zasięgu jej dłoni – nie powinna się sprzeciwiać, podobnie jak rościć sobie praw do dominacji.
Później,
ale nie t e r a z.

______________________

i've been waiting so, so long
i will judge myself
guilty of loving you too much
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1221
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1854
http://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
http://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
http://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój 8   Sro Wrz 05 2018, 23:03

+18

Z Marceline to wszystko było inne, niż dotychczas doświadczała Bridget, lecz nie była to inność, która krępowała lub która odstręczała. Przeciwnie, im dłużej kosztowała smaku tej nowości, tym bardziej nie chciała przerywać. Szczupłe dłonie rudowłosej były delikatniejsze niż te dotąd jej znane. Dotykały ją z pewnego rodzaju wyrozumiałością, gładko przesuwając opuszkami po jej skórze - dokładnie rozumiały, jak kobieta chciała, by ją dotykano. Pannie Holmes nie brakowało wyczucia, zdawała się doskonale wiedzieć, co zrobić w następnej kolejności, by oddech brunetki ponownie przyspieszył i by serce zabiło mocniej, a ciało wiło się w rozkoszy.
Bridget nie potrzebowała więcej zapewnień, że znajdowała się w dobrych rękach.
Kiedy ostatni guzik został rozpięty, a materiał lekkiej, zwiewnej koszuli odsłonił skrywany pod nią biust odziany w koronkową bieliznę, bluzka Marceline również wylądowała gdzieś z boku i nie był to koniec zrzucania ubrań, bowiem niedługo później na podłogę spadły spodenki Puchonki. Nagość o dziwo nie krępowała dziewczyny. Była przepustką do zjednoczenia ich ciał, do poczucia bliskości, której tak bardzo pragnęły. Jęknęła, gdy poczuła jej palce tam. Odchyliła głowę w tył, dłońmi mocno przywierając do gładkich pleców Marceline, pod opuszkami czując rysujące się pod jej skórą żebra. Zupełnie straciła kontrolę nad sytuacją i nie przeszkadzało jej to. Oddała ster przyjaciółce, po prostu poddała się jej działaniom. Szybki oddech poprzetykany był pełnymi satysfakcji westchnieniami. Wszystko odczuwała znacznie wyraźniej niż wcześniej, zarówno dotyk jej ust na własnej piersi, jak i zmiętą pościel pod sobą. Zanurzyła palce w długich, miedzianych włosach Marceline...
I wtedy coś ją tknęło.
Rozchyliwszy powieki naszła ją myśl, że coś było jednak nie w porządku. Uczucie to było jeszcze mocno stłumione przez panującą w pokoju atmosferę, lecz z każdą kolejną sekundą przeżywanych namiętności stawało się coraz bardziej wyraźne, wyodrębniające się z ogromnej masy drzemiącego w jej kruchym ciele podniecenia.
- Marceline... - Dźwięk jej imienia dodatkowo otrzeźwił Bridget, która dopiero wtedy uświadomiła sobie, z kim przeżywała upojne chwile w złudnym zaciszu meksykańskiego pensjonatu.

______________________

I might prefer desire to self control
I might prefer crying to being composed
I might prefer chaos to even flow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Pokój 8   

Powrót do góry Go down
 

Pokój 8

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
Meksyk
 :: 
Pensjonat
 :: 
Pokoje mieszkalne
-