Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pokój 5

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Inverclyde, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 322
Dodatkowo : Oklumencja
  Liczba postów : 569
http://www.czarodzieje.org/t15543-aurora-therrathiel#417307
http://www.czarodzieje.org/t15572-relacje-aurory
http://www.czarodzieje.org/t15571-necessitas#418867
http://www.czarodzieje.org/t15522-aurora-hestia-therrathiel#416768




Moderator






PisanieTemat: Pokój 5   Wto Lip 10 2018, 17:15


Pokój 5


Choć pozornie organizatorzy wyjazdu postawili na klasykę wybierając pensjonat, to trudno ukryć, że w tym miejscu wszystko jest wyjątkowe! Wystrój pokoi łączy ze sobą przywiązanie do meksykańskiego folkloru oraz wyjątkowe zamiłowanie do sztuki. Na uczniów i opiekunów czekają bardzo kolorowe, przestronne pokoje z niezliczoną ilością unikalnych dekoracji - bądźcie jednak ostrożni, bo pomieszczenia są wprost naszpikowane magią! Nie zdziwcie się, gdy któregoś dnia pokój ujawni jedną ze skrywanych niespodzianek. W zależności od położenia, sypialnia ma widok na ogrody lub basen. Każdy pokój jest wyposażony w magiczne szafy, które z pewnością pomieszczą wszystkie bagaże, oraz łoże małżeńskie i cztery łóżka pojedyncze.  Miejmy nadzieję, że ten rozkład łóżek nie będzie źródłem zbyt wielu konfliktów. Wypoczynek w tak wyjątkowym miejscu musi być udany!

Lokatorzy:

1. Lysander S. Zakrzewski
2. Harriette Wykeham
3. Leonardo O. Vin-Eurico
4. Daisy Bennett
5. Enzo Zaccaria
6. Jordan Carter



______________________

Aurora Therrathiél
We keep this love in a photograph, we made these memories for ourselves. Where our eyes are never closing...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1101
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1479
http://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
http://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
http://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój 5   Pią Lip 13 2018, 23:20

Wcale nie miałem pretensji do @Harriette Wykeham, że w kwestii naszego zakładu spuściła mi bezwględny wpierdol, głównie dlatego, iż uważałem, że dałem jej fory. Czerwiec w całości poświęciłem badaniom nad bezróżdżkowością i nie miałem czasu na rozpierdalanie klas szkolnych. Nie zmieniało to jednak faktu, że nie zamierzałem jej tego mówic - choć jej napawanie się zwycięstwem nie było szczególnie miłe to byłem gotów się poświęcić po to, żeby te wakacje były wyjątkowe. Wyjechałem ze szkołą po raz ostatni jako uczeń - od przyszłego roku miałem już być poważnym panem aurorem i jedyna możliwość jaka wchodziła w grę to bycie opiekunem, dlatego chciałem zrobić wszystko, żeby mi i Ette te wakacje minęły wyjątkowo. Nawet kosztem przygodnego seksu z Meksykankami i chlania z Calumem i Basem, którzy mieli poważniejsze zobowiązania niż balowanie po Ameryce.
Swoją drogą znałem Meksyk całkiem nieźle, bo chociaż brakowało mi rozeznania Leo, to jednak klimaty południowoamerykańskie ze względu na naukę w Tecquali były mi bardzo bliskie. Wprawdzie nie było to RPA, ani Szwecja, ale i tak uważałem, że taka okolica jest idealna na wypoczynek.
Na całe szczęście jakiś opiekun był na tyle naiwny by przydzielić mnie do pokoju z Ette. Jak przystało na typową mentalną Kambodżę typowego mnie, tuż po dostaniu klucza urządziłem z Wykeham wyścig po łóżko. Na miejscu okazało się, że nie był on konieczny.
- Stara, nie ma opcji, bierzemy podwójne - rzuciłem, niezbyt delikatnie waląc walizką o podłogę, po czym w rozpędzie wskoczyłem na wielkie łoże.

______________________


Ona nago, jestem Modigliani, Modigliani Złote włosy i bordowy stanik, jak Gryffindor. Świeci szyją jestem Modigliani, Modigliani. Zdejmuj suknię, W końcu sami
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 298
  Liczba postów : 1387
http://www.czarodzieje.org/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://www.czarodzieje.org/t12490-ettie#336602
http://www.czarodzieje.org/t12491-poczta-ettie#336603
http://www.czarodzieje.org/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 5   Nie Lip 15 2018, 04:36

Biorąc pod uwagę jak wiele w porównaniu do Lysa miała do stracenia w związku z ich zakładem, czuła się w pełni upoważniona do rozsmarowywania mu jego porażki na twarzy przy każdej nadarzającej się okazji. Nie biorąc tego pod uwagę robiłaby dokładnie to samo, ale w ten sposób przynajmniej miała usprawiedliwienie. Zresztą sam był sobie winny - to był jego pomysł.
Przez ten ich zakład niewiele brakowało, a nie pojechałaby nigdzie, na szczęście nadal była w stanie manipulować ojcem do tego stopnia, że wybaczał jej wszystko. O tym jednak nie zamierzała nawet wspominać Lysowi. Było jej najzwyczajniej głupio przed przyjacielem, że nadal jest zależna od rodzica i tonie tak bardzo finansowo, jak emocjonalnie.
Na kolejną okazję do rywalizacji nie musieli czekać długo. Kiedy tylko dostali klucze do tego samego pokoju, od razu wystartowali w wyścigu o łóżko, nie musząc się nawet na taki umawiać. Lys wyprzedził ją nieznacznie (miał dłuższe nogi - nie fair), ale to, że wpadła do pokoju za nim wcale nie zmniejszało jej waleczności. Nie hamując, rzucając jedynie po drodze bagaże, wskoczyła chłopakowi na plecy, gotowa gryźć, dusić i drapać, ale wisząc już na nim jak koala, zobaczyła podwójne łóżko.
- O... - odpowiedziała tylko, zsuwając się z niego i zakładając zmierzwione w biegu włosy za uszy - No raczej! - wskoczyła za im na łóżko - Ktoś musi pilnować, żebyś się nie łajdaczył - zażartowała - Tylko rączki na kołderce.
Wcale nie raziła ją reputacja Lysandra, ani fakt, że obracał panienki na prawo i lewo. Tak długo jak nie musiała na to patrzeć, nie widziała problemu. Gdyby jednak złapała go kiedykolwiek na jakichkolwiek ekscesach w jej łóżku, zmusiłaby go do połknięcia własnych jąder. Ale tego nikomu nie trzeba było chyba tłumaczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1101
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1479
http://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
http://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
http://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój 5   Wto Lip 17 2018, 20:12

Jeśli mam być szczery, to z racji tego, że starzy hodowali mnie na sterydach czy innym syfie w postaci wilowych genów, wyrosłem na małego mutanta, więc wisząca na moich plecach Ette nie robiła na mnie żadnego wrażenia, bo była dla mnie jak pióreczko. Gdyby nie fakt, że zobaczyłem ją kątem oka, może nawet nie zauważyłbym, ze zlazła z moich pleców.
Leżeliśmy już w swoim łóżeczku, zadowoleni ze zdobyczy, gdy ona wypaliła o łajdaczeniu. Niby wiedziałem, że to żart, ale mimowolnie przewróciłam oczami.
- Okej, żadnego ruchańska w tym pokoju - rzuciłem niedbale obejmując przyjaciółkę ramieniem- Autoerotyzm też nie wchodzi w grę. Nie ma problemu, w te wakacje mogę pełnić rolę twojego przydupasa, w ramach bycia cwelem przegrywu, chujowym kapitanem i punktową pizdą.
Autohejt nie był mi obcy i mówiłem to pół żartem, pół serio. W sensie serio zamierzałem być jej przydupasem,a co do ciśnięcia po sobie samym - spuśćmy na to kurtynę milczenia. Mimo mojego zamiłowania do alkoholu, dziewcząt i balang obiecałem sobie, że to Ette będzie w centrum mojej uwagi - przez pracę i ten durny zakład poświęcałem jej za mało czasu, a teraz miałem iść już do poważnej pracy, co mogło utrudnić nasze relacje.

______________________


Ona nago, jestem Modigliani, Modigliani Złote włosy i bordowy stanik, jak Gryffindor. Świeci szyją jestem Modigliani, Modigliani. Zdejmuj suknię, W końcu sami
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 298
  Liczba postów : 1387
http://www.czarodzieje.org/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://www.czarodzieje.org/t12490-ettie#336602
http://www.czarodzieje.org/t12491-poczta-ettie#336603
http://www.czarodzieje.org/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 5   Czw Lip 26 2018, 20:06

Wyciągnęła się na łóżku, po czym rozluźniła mięśnie, które natychmiast zupełnie zflaczały. To łóżko było stanowczo zbyt wygodne.
- Nie potrzebuję przydupasa - mruknęła ospale, patrząc na Lysandra spod półprzymkniętych powiek - Tylko przyjaciela.
Zawsze uważała się za silną i niezależną, i tym bardziej gardzila laskami, które leciały na “szarmanckich” chłoptasiów pokroju Zakrzewskiego. Ze wszystkich niesamowitych prezentów, które od niego dostała, najlepszym było to, że traktował ją na równi z sobą i w gruncie rzeczy niczego innego sobie nie życzyła. Nie zmieniało to oczywiście faktu, że nie chciała przyłapywać go in flagranti we własnym łóżku, ale to nie miało już związku z nim, a z jej przestrzenią osobistą.
- Nie twoja wina, że przejąłeś drużynę w rozsypce - zauważyła nadzwyczaj jak na nią uprzejmie, ale denerwowało ją wieszanie psów na Lysie za kiepski sezon Gryfonów i nawet nie dlatego, że był jej przyjacielem, a dlatego, że było to po prostu nielogiczne. W końcu mecze, w których on prowadził drużynę wygrali, a nic nie mógł poradzić na to, że pierwszy mecz był taką porażką. Tak naprawdę chłopak odwalił kawał dobrej roboty, więc chociaż on mógłby jej oszczędzić i zebrać się do kupy.
- Ale z punktami to zjebałeś - dodała złośliwie, unosząc kącik ust - Myślisz, że jak sypnę złotem, to szkoła odsprzeda mi Puchar Domów? Przykleiłabym ci go trwałym przylepcem na kominku, żeby już zawsze przypominał ci, że to twoja wina.
Mniej więcej od trzeciej klasy Ettie miała w głębokim poważaniu punktową rywalizację domów, ale Puchar mimo wszystko ją cieszył. Może i jej było wszystko jedno, ale takim ambitnym Ślizgonom czy kujonowatym Krukonom pewnie nie, a nic nie cieszyło bardziej niż porażka przeciwnika. Ukrywała jednak swoje zadowolenie, nie chcąc, żeby ktoś (szczególnie Lys) pomyślał, że przejmuje się jakąś dziecinną domową punktacją.
Leżała nadal z zamkniętymi oczami, słuchając odgłosów zza okna i rozkoszując się wpadającym przez nie ciepłym wietrzykiem. Westchnęła głęboko, przeciągając się jak kot, po czym nagle zerwałą się i zeskoczyła z łóżka.
- Ruszaj dupę! - klasnęłą w dłonie - Bo zaraz zasnę. Sen jest dla słabych!
Spać mogła sobie w domu. Nie po to uciekała na drugi koniec świata, żeby siedzieć w pokoju, a tym bardziej w łóżku.
- Jedynym snem jaki zaaprobuję, będzie alkoholowy zgon - oświadczyła, raźnym krokiem kierując się do drzwi - Ostateczny zgon może też wybaczę, ale tylko w przypadku, gdy nastąpi w wyniku jakiejś ekstremalnie nieodpowiedzialnej przygody, o kurwa... - otworzyła drzwi i wbiła wzrok w bagno, które blokowało przejście - Mamy jakiś wrogów? - zapytała głupio, odwracając się na Lysa i przystępując na bok, żeby mógł zobaczyć o co chodzi. Nie potrzebowała odpowiedzi. Z marszu mogłaby wskazać z dziesięć osób, które mogłyby wyciąć jej podobny numer. Wyjrzała na korytarz, jakby spodziewała się, że zobaczy tam sprawcę.
- Wiesz, co powinniśmy zrobić? - spojrzała na przyjaciela z błyskiem w oku - Odkryć sprawcę i jakoś się odwdzięczyć.
Wizja hotelowej wojny bardzo jej się podobała. Oparła się głową o otwarte drzwi w myśli juz eliminując podejrzanych. WIedziała, że w pokoju obok była Gilliams, ale coś takiego nie wyglądało na jej styl. Holmes i Lennoxa Zakrzewskich mogła wykluczyć ze względu na Lysandra. Mondragona chyba nie było w Meksyku, właściwie to nie widziała nikogo z drużyny Slytherinu, prócz Dearówny, ale ona pewnie nie brudziłaby swoich arystokratycznych rączek.
- Obstawiam Thatcheta - oznajmiła z pełnym przekonaniem - Masz kogoś innego na myśli

Nasza kostka c:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1101
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1479
http://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
http://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
http://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój 5   Pią Lip 27 2018, 22:47

- Dobra stara, jeszcze jedno słowo na temat tego Pucharu, a spuszczę Ci łeb w kiblu - rzuciłem niby ze śmiechem, ale lekko zirytowany. Temat przegranego zakładu trochę mnie już nudził, bo Ette zdążyła mi to wypomnieć dziesięć miliardów razy. I choć niezawiniona przegrana w pucharze Quidditcha bolała mnie bardziej, to obawiałem się, że ciagłe wypominanie Etki odwróci tę sytuację.
-Niech będzie - rzuciłem podnosząc się z łóżka, by po chwili ryknąć - Kurwa, pora na przygodę!!!
Zaśmiałem się głośno z uwagi dotyczącej zgonów - w tym roku było zdecydowanie łatwiej, bo Ette była pełnoletnia. Miałem tylko nadzieję, że ceny alkoholu będą tak samo korzystne jak w Grecji - mimo odłożonych oszczędności byłem jednak bezrobotnym absolwentem, więc przepicie tysiąca galeonów wydawało mi się (nawet jak na moje standardy) cholernie nieodpowiedzialne.
Nasze rozmyślania o wspólnym zgonowaniu przerwała bluzga młodszej koleżanki. Uniosłem wzrok i dostrzegłem, że wyjście z pokoju uniemożliwia nam małe bagienko.
- O żesz kurwa, ja pierdolę - rzuciłem, by po chwili spojrzeć na Harriette z miną "Are you fucking kidding me?" - Połowa szkoły nas nienawidzi, geniuszu. A druga chce nas wyruchać.
Zmierzyłem bagno analitycznym spojrzeniem starając się nie tylko wybrać odpowiednie przeciwzaklęcie, ale również dojść do tego kto zrobił nam świństwo. Zastanawiałem się kto był na tyle ogarnięty, żebyśmy nie zauważyli jego kombinatorstwa.
- Szkoda, że Mondragóna nie ma, chętnie zjebałbym na niego. Najbardziej nienawidzą nas Bergmann i Craine, ale oni są z kadry, więc chyba odpadają - zwerbalizowałem swoje myśli starając się nie wyjść przy tym na totalnego kretyna - Chyba masz rację. Nie przychodzi mi na myśl nikt lepszy niż Thatcher.
Mimo miłości do Gryffindoru nie mogłem dogadać się z Holdenem - po pierwsze miał spinę z Ette, co znacznie utrudniało naszą znajomość, zaś po drugie - był przyjacielem Lilah, co totalnie ją rujnowało. W gruncie rzeczy Thatcher idealnie nadawał się na kolesia od bagna - nie lubił nas obojga i na dodatek tego typu cienki żart byłby w jego stylu.

______________________


Ona nago, jestem Modigliani, Modigliani Złote włosy i bordowy stanik, jak Gryffindor. Świeci szyją jestem Modigliani, Modigliani. Zdejmuj suknię, W końcu sami
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 298
  Liczba postów : 1387
http://www.czarodzieje.org/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://www.czarodzieje.org/t12490-ettie#336602
http://www.czarodzieje.org/t12491-poczta-ettie#336603
http://www.czarodzieje.org/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 5   Sob Sie 04 2018, 16:55

- Nie umiesz przegrywać - wzruszyła ramionami, odzywając się głównie po to, żeby nie było, że jego groźba jakoś ją przejęła. Niewątpliwie miała z tym większy problem niż on i nawet była tego świadoma, ale co ją to obchodziło, skoro wygrała. Zresztą gdyby miał w związku z tym przestać zadręczać się przegraną Gryffindoru w walce o Puchar Quidditcha, to chyba jeszcze był jej winny podziękowanie.
W każdym razie, topienie głów w kiblu, było czymś, co równie dobrze można było robić w Anglii, a więc nie mieściło się w jej grafiku. Chciała jak najszybciej uderzyć w meksykańskie miasto, pić meksykański alkohol i poznawać meksykańskich ludzi i ich meksykańskie zwyczaje. ¡Olé!
Plany jednak pokrzyżowało im bagno.
- Chyba ciebie - odpowiedziała na uwagę Lysandra. Ją tam chcieli tylko zabijać i w sumie to bardzo dobrze. Brakowało jej tylko do szczęścia zboczeńców.
Najwyraźniej oboje zgadzali się co do winy Thatcheta i Ettie z całą pewnością nie zamierzała tej sprawy tak zostawić. Dlaczego ten różowowłosy sukinkot nie mógł zostawić jej w spokoju? Tak jakby kiedykolwiek miała zapomnieć o tym, że zniszczył jej życie i potrzebowała ciągłego przypominania o jego żałosnym istnieniu.
- No i git - stwierdziła, gdy Lys potwierdził jej przypuszczenia, po czym wyjęła różdżkę, rzuciła niewerbalne Glacius i prześlizgnęła się po zamarzniętym bagnie, zapominając o tym, żeby w ogóle powiadomić Lysandra, gdzie idzie.
Po minucie była już jednak z powrotem. Ślizgiem wjechała do pokoju i zatrzasnęła za sobą drzwi.
- Jest w dwójce - oznajmiła, zdradzając tym samym, co robiła przez ostatnie kilka chwil - Mogłam się domyślić: jak słyszę Thatchet, to dwójka jest jednym z pierwszych skojarzeń - usiadła na łóżku, podwijając jedną nogę i oparła o nią brodę, głęboko się nad czymś zastanawiając - No to burza mózgów. Łajnobomba jest zbyt oklepana. Myślałam o postawieniu nad progiem butelki z jakimś eliksirem bujnego owłosienia czy czymś takim, ale po pierwsze, trzeba to najpierw zamówić, a po drugie nie wie wiadomo czy wyleje się na niego... czy diabelskie ziele to byłaby przesada?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1101
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1479
http://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
http://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
http://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój 5   Pon Sie 06 2018, 20:43

Uciąłem temat mojej nieumiejętności przegrywania - po pierwsze mieliśmy do roboty znacznie ciekawsze rzeczy, zaś po drugie nie chciałem się z nią kłócić, a na pewno by się tak to skończyło. Znałem ją kurewsko dobrze i wiedziałem, ze gdyby ona przegrała, ja miałbym przejebane do końca wszechświata i jeden dzień dłużej.
Uwagę o dwójce, choć była cholernie prymitywna, skwitowałem rechotem - przy młodszej Gryfonce mogłem sobie pozwolić na tego typu humor. Stopień zaufania w naszej przyjaźni był tak wysoki, że zapewne mógłbym się przy niej spierdzieć, a ona nawet by tego nie zauważyła. Jedyne tabu jakie mieliśmy to to dotyczące relacji seksualnych, ale umówmy się - gadanie o tym z Ette byłoby prawie tak krępujące jak gdybym miał się zwierzać z tego Biance.
- Z naszym szczęściem przy diabelskim ziele ten idiota by zginął i poszlibyśmy do Azkabanu. No kurwa, czaisz - zabijesz amebę, a za człowieka pójdziesz siedzieć - powiedziałem siląc się na bardzo skomplikowany ciąg myślowy - Rozważyłbym samotopiące się kąpielówki, ale trochę obawiam się, że zobaczenie jego chuja wymusiłoby kąpiel oczu na wszystkich uczestnikach wycieczki. Czekoladki z afrodisią skierowaną w stronę Craina? Albo klasyka - zamieńmy jego olejek do opalania z eliksirem bujnego owłosienia i patrzmy jak zamienia się w yeti. Albooo....
Mój tok myślowy wyglądał na wyjątkowo powolny, ale wcale tak nie bylo - przez moją głowę przepłynął milion myśli, zamierzałem jednak uwolnić tylko najlepsze - Moglibyśmy jeszcze ukłuć go falszywym piórem i wysłać list miłosny do jakiegoś gorszego przyjeba. Do Bergmanna? Może dalby mu szlaban na wrzesień.

______________________


Ona nago, jestem Modigliani, Modigliani Złote włosy i bordowy stanik, jak Gryffindor. Świeci szyją jestem Modigliani, Modigliani. Zdejmuj suknię, W końcu sami
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 298
  Liczba postów : 1387
http://www.czarodzieje.org/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://www.czarodzieje.org/t12490-ettie#336602
http://www.czarodzieje.org/t12491-poczta-ettie#336603
http://www.czarodzieje.org/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 5   Nie Sie 12 2018, 01:48

- Właśnie dlatego chcę iść do Wiznegamotu - przyznała Lysandrowi rację - Żeby ludzie nie chodzili siedzieć za ameby.
Pomijając fakt, że coś takiego przekreśliłoby wymarzone kariery ich obojga i tak oczywiście nie porwałaby się na diabelskie ziele, chociaż byłoby to idealnym sposobem na zamknięcie rozdziału Thatchera. Jakby nie patrzeć to właśnie rośliną zniszczył jej życie, całkiem logicznym byłoby więc odebranie mu jego przy pomocy rośliny. Niestety była w stanie robić to tylko w marzeniach.
Pomysły Lysa bardzo do niej trafiały i najchętniej wykorzystałaby wszystkie, ale wpakowanie gnoja w kłopoty było zdecydowanie najbardziej kuszącą opcją. Co prawda wolała nie mieszać w to wszystko akurat Bergmanna i aż jej się przewracało w żołądku na samą myśl, że miała znów - po zaklinaniu się przed samą sobą, że nigdy więcej tego nie zrobi - wyciąć jakikolwiek numer związany z tym człowiekiem. Nie bała się konsekwencji. Była z resztą pewna, że tych udałoby im się uniknąć. Sęk był w tym, że ona naprawdę szczerze przepraszała go wtedy pod koniec roku i chociaż mogło wydawać się inaczej, nie lubiła rzucać słów na wiatr. Jeszcze bardziej nie lubiła jednak wyglądać źle w oczach znajomych, szczególnie Lysa, więc natychmiast zaczęła szukać usprawiedliwień. Porównując do zepsucia lekcji i rzucania w człowieka zaklęciami, pisanie heheszkowych listów miało raczej niską szkodliwość społeczną.
- A masz fałszywe pióro? - zapytała, bo niestety w jej arsenale ciekawych przedmiotów, tego akurat brakowało. Była za to gotowa wykorzystać w celu ukłucia czapkę niewidkę, a nawet pelerynę, chociaż oszczędzała ją na jakieś grube akcje. Właściwie to zdążyła się tak wkręcić w ten pomysł, że wysłała by ten list nawet bez fałszywego pióra. Bergmann uczył wiele osób i pewnie nie kojarzył charakteru pisma większości z nich. Trzeba by to tylko odpowiednio sprzedać...
- Wiesz co... - jej głowę również bombardowały miliony pomysłów i nawet kiedy wydawało się, że uczepiła się już jakiejś idei, ta nadal przechodziła liczne transformacje - A gdyby napisać coś na poważnie? Żeby nie dostał szlabanu za bycie śmieszkiem, tylko tak, żeby miał przesrane do końca swoich dni w Hogwarcie za bycie bucem...
Nie rozwinęła swojej myśli, tylko zanurkowała w stronę swojego bagażu i po chwili wyciągnęła kawałek pergaminu i pióro.
- "Szanowny panie profesorze," - zaczęła skrobać list na brudno, co jakiś czas przygryzając końcówkę pióra - "od jakiegoś czasu interesuję się sztuką animagii i bardzo chciałby rozwijać swoje umiejętności w tym kierunku. Byłbym zobowiązany, gdyby zechciał pan udzielić mi dodatkowych lekcji. Jestem skory zapłacić za korepetycje (być może byłby pan zainteresowany trumną na miarę?). Nie miałem okazji przeprosić za moje zachowanie na ostatniej transmutacji, ale szczerze mówiąc, nie czuję się winny. Wszystko zaczęła Wykeham i uważam, że postąpił pan właściwie zabraniając jej uczestnictwa w zajęciach. Sam chciałem dać jej wtedy nauczkę i stąd moja niesubordynacja. W gruncie rzeczy, to powinien mi pan jeszcze podziękować. Z poważaniem Holden Thatcher II". Coś byś tu poprawił?

//przepraszam za jakość tego posta, ale nie chcę zwlekać czekając na lepsze czasy ;p
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1101
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1479
http://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
http://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
http://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój 5   Pon Sie 20 2018, 14:59

- Chcesz wprowadzić specjalne przepustki na mordowanie skrajnych debili? - zapytałem, a moje oczy wręcz rozbłysły od entuzjazmu. Jasne, żarty żartami, ale nasze życie byłoby znacznie łatwiejsze bez kanalii pokroju Thatchera - z drugiej jednak strony odkąd Walker zdecydował się zostać ojcem roku nasze życie stało się trochę bardziej monotonne, bo nie mieliśmy nikogo na kim moglibyśmy się wyżywać.
Co do Bergmanna - znałem sytuację Ette i byłem gotowy wziąć odpowiedzialność na siebie, bo w końcu wiedziałem, ze jako absolwent jestem nie do ukarania. W najgorszym razie ten kretyn napisałby do ojca, ale umówmy się - tata był w kwestii moich wybryków liberalny. Nie chciałem, żeby przyjaciółka miała problem na świeżo rozpoczynanych studiach, więc krycie jej nie było dla mnie żadnym problemem, choć wiedziałem, ze namówienie jej na to, że może być trudne. Harriette była uosobieniem cech Gryfindoru.
- Mam, sama mi kupiłaś - powiedziałem traktując ten drobiazg jako bezcenny nabytek każdego nałogowego żartownisia. Miałem świadomość, że możemy ten żart przeprowadzić równie dobrze bez niego, niemniej jednak wiedziałem, że Bergmann jest popieprzonym socjopatą i może pamiętać takie rzeczy jak charakter pisma. Trudno było ocenić mi sytuację - mimo wszystko Niemiec był zdecydowanie mniej przewidywalny niż Craine czy Bennett.
Gdy wsłuchiwałem się w wypowiadaną przez Ette treść wszystko wydawało mi się w porządku, nie mniej jednak zdecydowałem się przejrzeć wszystko w poszukiwaniu ewentualnych niedociągnięć. Usiadłem koło niej i spojrzawszy przez ramię zacząłem mikroanalizę treści tego zacnego listu.
- Daj "panie" z dużej. I zrób literówkę w "niesubordynacji", bo to za trudne słowo dla tego dekla - rzuciłem wpatrując się w pergamin i po raz kolejny analizując każde zapisane przez Wykeham słowo - A, wydaje mi się, że on w listach nie daje tej swojej zjebanej dwójki, ale mogę się mylić.

// ja też przepraszam XD

______________________


Ona nago, jestem Modigliani, Modigliani Złote włosy i bordowy stanik, jak Gryffindor. Świeci szyją jestem Modigliani, Modigliani. Zdejmuj suknię, W końcu sami
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 298
  Liczba postów : 1387
http://www.czarodzieje.org/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://www.czarodzieje.org/t12490-ettie#336602
http://www.czarodzieje.org/t12491-poczta-ettie#336603
http://www.czarodzieje.org/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 5   Wto Sie 21 2018, 20:25

- Jak najbardziej - odparła z powagą. Właściwie to próby przepchnięcia takiego przepisu, zapewne spotkały by się z mniejszym protestem społecznym niż jej faktyczna prawnicza misja - zastąpienie Kodeksu Tajności czymś bardziej dwudziestopierwszowiecznym.
Absolutnie nie zgodziłaby się na żadne branie winy na siebie przez Lysandra i bez względu na to jak byłoby to logiczne ze względu na jego nietykalność. Chłopak i tak zbyt często usiłował to robić, a jej wcale nie odpowiadała rola księżniczki, której honoru trzeba było bronić. Doskonale radziła sobie z tym sama, chociażby będąc gotową ponieść konsekwencje własnych wybryków.
- Serio? - spojrzała na niego, przymykając jedno oko i przypominając sobie wszystkie Święta i urodziny Lysa, ale za nic nie mogła sobie przypomnieć kupowania fałszywego pióra. Nie rozumiała też, dlaczego przy okazji sobie również go nie sprawiła, bo jakoś nie wydawał jej się szczególnie drogim przedmiotem.
- Wszystkie? - dopytała, nanosząc do "panów" poprawki. Zawahała się, zastanawiając się jaki niby błąd można popełnić w "niesubordynacji", żeby nie był zbyt podejrzany - "Niesubordynancji" brzmi idealnie wsiursko, nie? - upewniła się i też przeprawiła - A ja bym zostawiła. To ładnie kontrastuje z tą "niesubordynancją". Jak taki małomiasteczkowy dorobkiewicz, który chciałby uchodzić za szlachtę.
Odłożyła pióro i jeszcze raz przeczytała całość.
- No - kiwnęła głową zadowolona - To teraz musimy tylko zapolować na niego z tym piórem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1101
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1479
http://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
http://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
http://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój 5   Sob Sie 25 2018, 15:28

- Okej, liczę że po wydaniu papierka na Thatchera zrobimy sobie szalone polowanie - zażartowałem. Mimo braku realnej chęci wyobraziłem sobie nas zapierdalających za Gryfonem z siekierą i zrobiło mi się wyjątkowo wesoło. Niestety plany mordu musiały na razie zejść na dalszy plan pozostawało więc się skupić na bieżącym dowcipie.
- Serio, serio - rzuciłem, po czym spróbowałem wezwać pióro beżróżdżkowo. Łatwo się domyślić, że bez skutku, więc po chwili nie chcąc przyznawać się do porażki sięgnąłem do kieszeni po różdżkę i niewerbalnie wezwałem pióro. Zaprezentowałem przedmiot Ette w całej jego okazałości
- Chyba we wszystkich - mruknąłem zastanawiając się nad każdą, nawet najdrobniejszą poprawką tak mocno jakby od tego zależało całe moje życie O, niesubordynancji brzmi spoko. Znaczy nie spoko, tylko raczej odpowiednio chujowo jak na tego cwela.
Po chwili zastanowienia przyznałem jej rację w kwestii tej pieprzonej cyferki, chociaż jeśli mam być szczery nie do końca byłem przekonany - niemniej jednak zdecydowałem się zostawić tę decyzji w jej gestii.
- Zajebiste. Definitywnie jesteś najmądrzejszą osobą jaką znam - powiedziałem śmiejąc się, choć w gruncie rzeczy wypowiedziane przeze mnie słowa był stuprocentową prawdą - Jestem gotowy. Może zaczaimy się na niego na stołówce?

______________________


Ona nago, jestem Modigliani, Modigliani Złote włosy i bordowy stanik, jak Gryffindor. Świeci szyją jestem Modigliani, Modigliani. Zdejmuj suknię, W końcu sami
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 298
  Liczba postów : 1387
http://www.czarodzieje.org/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://www.czarodzieje.org/t12490-ettie#336602
http://www.czarodzieje.org/t12491-poczta-ettie#336603
http://www.czarodzieje.org/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 5   Nie Wrz 23 2018, 17:19

- Czy ja wtedy byłam pijana? - zapytała, podejrzliwie przyglądają się fałszywemu pióru, które ponoć mu sprezentowała - Bo totalnie nie pamiętam, kiedy ci je dałam.
Nie zamierzała się jednak kłócić. Wymienili między sobą tyle świetnych prezentów, że faktycznie coś tam się mogło zapomnieć. Prawdę mówiąc przez ostatnie dwa lata było kilka incydentów, które nie do końca  pamiętała. Być może gdzieś w przerwie pomiędzy budzeniem się na kacu na deptaku w Grecji, a lizaniem dywanu pod wpływem oprylaka, faktycznie kupiła jakieś fałszywe pióro. Swoją drogą ciekawe, czy on pamięta, że dał jej fałszoskop.
- Dziekuję - odpowiedziała wdzięcznie, trzepocząc teatralnie rzęsami. Nie zamierzała przeczyć ani się peszyć - Też uważam, że jest najmądrzejszą osobą jaką znasz.
Uśmiechnęła się szeroko i przytaknęła na pomysł ze stołówką. Na szczęście dla nich, Ettie niejednokrotnie wykorzystywała już najróżniejsze okazje, żeby podstawić Thatcherowi nogę, czymś go potrącić, coś na niego wylać, czy czymś w niego rzucić, tak więc to, że dziabnie go piórem nie powinno wydawać się podejrzane.

//zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Pokój 5   

Powrót do góry Go down
 

Pokój 5

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
Meksyk
 :: 
Pensjonat
 :: 
Pokoje mieszkalne
-