Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pokój 3

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Inverclyde, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 757
Dodatkowo : Oklumencja
  Liczba postów : 492
http://www.czarodzieje.org/t15543-aurora-therrathiel#417307
http://www.czarodzieje.org/t15572-relacje-aurory
http://www.czarodzieje.org/t15571-necessitas#418867
http://www.czarodzieje.org/t15522-aurora-hestia-therrathiel#416768




Moderator






PisanieTemat: Pokój 3   Wto Lip 10 2018, 17:12


Pokój 3


Choć pozornie organizatorzy wyjazdu postawili na klasykę wybierając pensjonat, to trudno ukryć, że w tym miejscu wszystko jest wyjątkowe! Wystrój pokoi łączy ze sobą przywiązanie do meksykańskiego folkloru oraz wyjątkowe zamiłowanie do sztuki. Na uczniów i opiekunów czekają bardzo kolorowe, przestronne pokoje z niezliczoną ilością unikalnych dekoracji - bądźcie jednak ostrożni, bo pomieszczenia są wprost naszpikowane magią! Nie zdziwcie się, gdy któregoś dnia pokój ujawni jedną ze skrywanych niespodzianek. W zależności od położenia, sypialnia ma widok na ogrody lub basen. Każdy pokój jest wyposażony w magiczne szafy, które z pewnością pomieszczą wszystkie bagaże, oraz łoże małżeńskie i cztery łóżka pojedyncze.  Miejmy nadzieję, że ten rozkład łóżek nie będzie źródłem zbyt wielu konfliktów. Wypoczynek w tak wyjątkowym miejscu musi być udany!

Lokatorzy:

1. Ezra T. Clarke
2. Heaven O. O. Dear
3. Blaithin ''Fire'' A. Dear
4. Cherry A. R. Eastwood
5. Bianca Zakrzewski
6. Winter Rochelle



______________________

Aurora Therrathiél
We keep this love in a photograph, we made these memories for ourselves. Where our eyes are never closing...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1158
  Liczba postów : 2562
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 3   Czw Lip 12 2018, 02:43

Zmęczona.
Ostatni tydzień wyraźnie odbił się na Fire. Nawet jeśli przeciętny człowiek nie miał szans zobaczyć psychicznych śladów tak pewne fizyczne aspekty również się zmieniły. Pomimo tego, że była drobna teraz schudła jeszcze bardziej. I opaliła się - twarz i ramiona dziewczyny swobodnie odsłonięte przez czarną koszulkę na ramiączkach nie odznaczały się aż taką bladością jak zazwyczaj. Przede wszystkim jednak w błękitnych oczach kryło się znużenie ciągłą pracą i poszukiwaniami tego, co było nadal tak bardzo nieosiągalne. Wykańczała się całkowicie świadomie, podążając ściśle wyznaczoną ścieżką do finalnej autodestrukcji. Dla jakiego celu?
Do Meksyku podchodziła sceptycznie, tak jak i do wielu innych spraw. Fire wiedziała, że wszyscy ekscytują się wyjazdem i w gruncie rzeczy nawet rozumiała dlaczego. Bo nawet miło byłoby pozwiedzać te starożytne ruiny albo kupić parę pamiątek. Nie uważała, że potrzebuje relaksu, gdy jeszcze wczoraj była mocno pochłonięta intensywną pracą, ale teraz wszystko ją bolało, powieki ciążyły, a w butach przeszkadzał piach. Może jeden wieczór spędzony na czystym, niezmąconym niczym odpoczynku nie będzie taki zły... Nawet opalanie się nie brzmiało jakoś tragicznie. Wylądowała świstoklikiem razem z innymi, wtapiając się swobodnie w tłum ludzi z Hogwartu, choć planowała na cały wyjazd pozostać nieco odłączoną. Podobnie jak zresztą w Grecji. Czasem przypominała mocno kota, który chodzi własnymi ścieżkami.
Nie miała wielu bagaży, jedynie podręczna torba i mały plecak. Także futerał na skrzypce, bo planowała więcej czasu poświęcać na grę. Rzecz w tym, że "planowała" naprawdę wiele, choć w repertuarze Blaithin nie pojawiały się imprezy czy też wypady do baru na plaży. Spojrzała na numer wypisany na kluczach i od razu postanowiła przejść do pokoju. Chciała ominąć całą pierwszą falę ekscytacji, która przewinie się przez motel. Najprawdopodobniej wyjdzie wieczorem, kiedy przestanie też tak mocno grzać słońce... Ale o dziwo, pierwsze wrażenie Meksyk wywarł na Fire zaskakująco pozytywne. Było trochę zbyt głośno, tłoczno, kolorowo i intensywnie. Ale tak naprawdę tylko szukała jakichś drobnych minusów, żeby nie przyznawać przed samą sobą, że jest miło. Za to pokój mocno zniechęcił dziewczynę. Kwiaty. Kwiatki. Milion niepotrzebnych rupieci, wszystko aż bije po oczach. Nawet bez zbędnego rozglądania się podeszła do okien, żeby je mocno zasunąć. Od razu zrobiło się odrobinę ciemniej i przyjemniej, kiedy jaskrawe barwy nie biły po oczach.
Wybrała pojedyncze łóżko blisko okna, układając spokojnie swoje rzeczy u wezgłowia, żeby ewentualny współlokator wiedział, że zajęte. Listy nie sprawdzała. Nie chciała się już denerwować. Wiedziała, że wystarczająco dużo nerwów straci w tym Meksyku. Otworzyła kieszonkę w krótkich spodenkach i wyciągnęła rozjarzoną czerwienią salamandrę.
- Pilnuj - powiedziała, gładząc jeszcze przelotnie palcem łebek Ignis, która posłusznie wdrapała się na poduszkę i tam spoczęła, ślepiami wodząc po pokoju.
Zmęczona.
Fire przeszła od razu do łazienki, zamykając za sobą drzwi. Ściągnęła ciuchy byle jak, mając ogromną ochotę, jak najszybciej znaleźć się pod prysznicem. Zmyć brud, pot i rozluźnić choćby na parę minut spięte mięśnie. Zamknęła się więc w kabinie prysznicowej i pozostawało liczyć na to, że pozostali ludzie nie wpadną tutaj tak nagle. Bo na razie mogła mrużyć oczy ze znużenia, ale potrafiła w jednej chwili zmienić nastawienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 170
  Liczba postów : 357
http://www.czarodzieje.org/t16083-heaven-olive-octavia-dear
http://www.czarodzieje.org/t16084-hood
http://www.czarodzieje.org/t16087-margarita
http://www.czarodzieje.org/t16082-heaven-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 3   Czw Lip 12 2018, 11:59

Wyczekiwałam tych wakacji już od dłuższego czasu. Intensywna końcówka roku i egzaminy sprawiły, że marzyłam tylko o oderwaniu myśli od Hogwartu. W domu oczywiście trudno było naprawdę odpocząć, po dwóch dniach zaczęłam tęsknić za szkołą i świętym spokojem, jaki w gruncie rzeczy tam miałam. Wiedziałam już, że na studiach tam nie wytrzymam. To było po prostu nierealne. Najwyższy czas zacząć odkładać kasę na coś swojego.
Ucieszyłam się z Meksyku. Piękna pogoda, piaszczyste plaże i z tego co słyszałam, całkiem niezła kuchnia. Ten ostatni czynnik był najmniej istotny, ale dobrze od czasu do czasu zjeść coś smacznego i innego niż zazwyczaj. Motel wydawał się być specyficzny, ale miał swój klimat i nawet to doceniałam. W zasadzie naprawdę podobał mi się styl tego miejsca. Dużo kolorów i specyficzny wystrój. Ciekawe, czy w pokojach sytuacja wyglądała podobnie. Bezmyślnie wzięłam klucz, nie przysłuchując się nawet dość istotnej kwestii - z kim dziele tę niewielką przestrzeń. Zamiast tego rozglądałam się po pomieszczeniu myśląc, że koniecznie trzeba zrobić sobie długi spacer w tym miejscu. Z drugiej strony plaża również już mnie wzywała. A ja marzyłam o ciepłym piasku i chłodnej, orzeźwiającej wodzie. Może będzie okazja trochę popływać?
Do pokoju weszłam ze sporych rozmiarów walizką i doszłam do wniosku, że chyba jestem pierwsza. Przynajmniej w pierwszej chwili tak oceniłam sytuacje. Oczywiście nie zamierzałam marnować tej okazji i zajęłam największe łóżko. Dopiero kiedy odłożyłam rzeczy i rzuciłam się zmęczona na materac usłyszałam dziwny szum wody. Najwidoczniej pomyliłam się i ktoś mnie uprzedził, a teraz w łazience obok brał prysznic. Rozejrzałam się po pokoju dokładniej i wtedy zorientowałam się, że przy jednym łóżku leżą cudze bagaże. Nie było tego dużo, ale moją uwagę przyciągnął futerał na skrzypce. Pewnie niespecjalnie bym się tym przejęła, ale następnie mój wzrok przeniósł się na małe stworzenie czujnie wlepiające we mnie oczka. Zwierzątko spoczywało na poduszce, a mi wydawało się dziwnie znajome. Po paru minutach połączyłam fakty i pokręciłam głową.
Nie, to chyba niemożliwe. Prawda?

______________________


Don't say, don't you say it


One breath and it'll just break it. So shut your mouth and run me like a river
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1072
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1730
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 3   Czw Lip 12 2018, 12:47

To nie był także najlepszy tydzień dla Ezry. Tydzień, miesiąc... czas w bardzo szerokim pojęciu. Miał wrażenie, że każdy sukces otoczony był serią mniejszych porażek, także na polu relacji. Odpoczynek w Bristolu w otoczeniu matki i siostry wcale nie podziałał na niego odświeżająco; widział zmartwione spojrzenia, wyczuwał niewypowiedziane słowa, czające się gdzieś na końcu języka - wyraźnie dostrzegał, że nie wszystkie jego decyzje były aprobowane i tylko jego gorszy stan kondycyjny stanowił ochronę przed poważniejszymi rozmowami.
Cieszył się, że nie zostawał tam na dłużej.
Miał jednak mieszane uczucia odnośnie tych wakacji - z jednej strony byli w cholernym Meksyku, co dla raczej niepodróżującego z własnej woli Ezry było ekscytującym wydarzeniem. Lubił tę otwartą i przyjazną kulturę, lubił ten klimat, idealny na wakacje, lubił ten język, a przede wszystkim jak najszybciej chciał zacząć badać okolice, żeby móc powiedzieć, że miejsca również lubił. Z drugiej strony... byli w cholernym Meksyku, który Ezra miał już okazję trochę zobaczyć, dwukrotnie odwiedzając rodzinę Leonardo. Skojarzenie przychodziło zatem bardzo naturalnie i nawet jeśli nie było paraliżująco bolesne, to zostawiało w głowie nieprzyjemną myśl. W dodatku czuł kłucie rozczarowania, ponieważ mały wypadek pokrzyżował jego plany z wyjazdem na najbardziej prestiżowy festiwal teatralny, jaki mógł sobie wyobrazić. Pokrzyżował mu też plany ze zdaniem do następnej klasy, a to już w ogóle nie poprawiało mu humoru.
Być albo nie być tych wakacji w dużej części zależało od pokoju i współlokatorów. Nie czytał wcześniej żadnej listy, dowiadując się tylko o numerku własnego pokoju. Trójka. Szczęśliwa trójka. Jeśli wierzyć numerologii - a poniekąd lubił jej wierzyć -  był to pokój wibrujący pogodą ducha, otwartością i tendencją do skrzykiwania spontanicznych imprez. Optymistycznie zatem podchodził do tajemniczych współlokatorów. Jak widać, całkiem słusznie.
Swój bagaż Ezra porzucił praktycznie w samym progu, przez co następna wchodząca osoba, jeżeli nie była dostatecznie uważna, mogła się o niego potknąć.
- Heaven! - ucieszył się, wyciągając ramiona nagląco, żeby sobie nie pomyślała, że może go na powitanie nie wyściskać. Była przyjaciółką, która nie miała nic do gadania, jeżeli Ezra potrzebował kontaktu fizycznego. Zaraz jednak ją puścił, żeby otworzyć klatkę, którą przyniósł wraz z bagażem, i wyciągnąć z niej ciekawską puchatą fretkę. - Heaven to Frytka. Frytka, przywitaj się ładnie z Heav - powiedział, gładząc czule główkę pupila. Było to to samo zwierzątko, które niegdyś zamierzał podarować Margo. Sprawy się jednak skomplikowały i fretka została z nim. Odstawił Frytkę na jedno z łóżek, dając jej możliwość zapoznania się z przestrzenią - przestrzenią wypełnioną wieloma bibelotami, które Ezra uznawał za niepotrzebne. Na pierwszy rzut oka pokój był przesadnie zagracony, a przez to duszący. - Tylko my jesteśmy?
Zaraz jednak i on zwrócił uwagę na śliczną salamandrę. Zupełnie za to go nie zainteresował szum wody i pozostawione przy łóżku rzeczy, pomimo że je dostrzegł. Przysiadł na łóżku, wyciągając rękę do stworzenia i mając nadzieję, że się nie spłoszy.
- Sama się tu przypałętałaś czy już do kogoś należysz? - zapytał jej, pozwalając sobie łagodnie przesunąć po jej łebku. Salamandra mierzyła go raczej spokojnym spojrzeniem i zdawała się nie mieć nic przeciwko, więc Ezra jeszcze chętniej przetransportował ją sobie na dłoń. Posłał Heaven radosny uśmiech. - Chyba mnie lubi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Montrose/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 322
Dodatkowo : Kapitan Drużyny Puchonów
  Liczba postów : 346
http://www.czarodzieje.org/t15998-cherry-a-r-eastwood
http://www.czarodzieje.org/t16000-i-swear-i-don-t-care#436296
http://www.czarodzieje.org/t16002-berry#436492
http://www.czarodzieje.org/t15997-cherry-a-r-eastwood




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój 3   Nie Lip 15 2018, 23:34

MEKSYK.
Wiśnia poważnie nie wiedziała, czego się spodziewać. Wyjazdy hogwarckie miały to do siebie, że mogły ich nieźle zaskoczyć; kadra nauczycielska rok w rok przebijała poprzednie wycieczki, jak gdyby sami sobie organizowali konkurs. Cherry nie była jakimś wielkim podróżnikiem, toteż jeszcze bardziej cieszyła się przed tego typu "obozami". Jej jedyne wyjazdy były organizowane przez rodzinę, zatem albo ograniczały się do Mistrzostw Quidditcha, albo do jakichś pokazów mody mamy. Nigdy nie było czasu na leżenie na plaży, popijanie drinków czy słodkich napojów, albo grzebanie się w piasku. Nic dziwnego, że moment wylądowania w ogrodzie był tym, w którym serduszko dziewczyny znacząco przyspieszyło. Słuchała z zafascynowaniem mężczyzny, który ich tam powitał; zanotowała sobie w pamięci, by nie zacząć szastać zaklęciami w bardziej zabieganej części miasta, bo można wpaść na mugoli. Potem już zupełnie się wyłączyła, rozglądając jak zaniepokojona surykatka i obracając nerwowo kluczyk pomiędzy palcami. Miała się nawet zabierać już do tej Trójki, kiedy po drodze zauważyła basen umiejscowiony na tyłach pensjonatu i tam też postanowiła zrobić sobie przystanek. Miejsce było niebywale zjawiskowe - Wiśnia wyciągnęła swój magiczny aparat z torby podręcznej i rozpoczęła strzelanie fotek. W ten sposób do pokoju dotarła chwilę później, całą drogę uwieczniając swoim najukochańszym przedmiotem. Uznała, że ktoś już jest w środku i wcale się nie pomyliła - na szczęście, bo inaczej zatrzymałaby się gwałtownie na zamkniętych drzwiach. Z nosem za obiektywem, wskoczyła do środka i...
- MERLINIE NAJSŁODSZY - wyrzuciła z siebie piskliwie, wpadając na czyjś porzucony bagaż i lecąc do przodu. Wykonała mało zgrabne, fikołko-podobne coś, lądując ostatecznie na podłodze i to na tyłku. Aparat obejmowała szczelnie rękoma, przyciskając go do klatki piersiowej. Co z tego, że poobijała sobie nogi i plecy, a nawet w karku łupało ją od tej szalonej wywrotki? Liczyło się to, że cudeńko nie uległo zniszczeniu. - Kto...? - Wydukała, unosząc spojrzenie i szukając sprawcy całego zamieszania. Spojrzeniem zaraz napotkała @Heaven O. O. Dear, przez co zalała się rumieńcem i aż jej słów zabrakło, żeby wyrazić własne rozgoryczenie. W dodatku obok był jakiś chłopak, którego kojarzyła z domu Ravenclaw, ale niewiele więcej o nim wiedziała. Chociaż kiedyś krążyły plotki w Obserwatorze o jego dzikich romansach - chyba. Jak mu tam? Enzo? Ezio? Ezra? Do Eastwoodówny dopiero po chwili dotarło, że to znany wszystkim Romeo. Zdążyła się już bardziej skoncentrować na tym, że w pokoju ktoś założył zoo.
Fretka, salamandra. Nawet pufek Wiśni się tym towarzystwem zainteresował, wychylając z kieszeni sukienki czarownicy.
- O, jaki zwierzyniec. Normalnie jak w domu - zaśmiała się nerwowo, podnosząc powoli. W Hufflepuffie zwierzaków było od cholery, ale to teraz nie było zbyt istotne. - Co to za pułapki na wejściu? Mogłam zginąć! Cherry jestem - wyjaśniła pospiesznie, na jednym wydechu, bo towarzystwo Heaven wytrąciło ją z równowagi. Pozerkiwała bardziej śmiało na Ezrę, nie chcąc w pełni zamilknąć ze skrępowania.
Ręki mu nie podała. W jednej trzymała aparat fotograficzny, drugą namiętnie pocierała swój poobijany kark.

______________________



Birds flying high

You know how I feel.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1158
  Liczba postów : 2562
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 3   Wto Lip 24 2018, 14:36

Rzadko kiedy mogła określić wodę jako tak przyjemną. Potrafiła wzbudzać w Gryfonce tak negatywne odczucia, a jednocześnie była potrzebna do przetrwania, do poprawnego funkcjonowania i niosła ze sobą czasem miłe doznania. Czy nie tak było z wieloma rzeczami w życiu Fire? Albo osobami... Pozwoliła sobie na kilka minut stania w letnim strumieniu, a z każdą kolejna chwilą czuła, jak jej mięśnie się rozluźniają. Oczywiście, nadal była gotowa do rozbudzenia całej swojej czujności na nowo i to właśnie nastąpiło, gdy usłyszała jakiś pisk. Drgnęła, odruchowo nieco się zasłaniając, ale nikt nie wpadł do łazienki. I dobrze. Dla niego; różdżkę już miała w dłoniach - pozostawało liczyć na to, że drewno zniesie trochę wilgoci. Pozostali zjawili się szybciej niż przypuszczała. Niestety...
Kiedy zmniejszyła ciśnienie wody, mogła przez szum więcej usłyszeć. Przyjemny dla ucha męski głos, drugi damski i... trzeci też damski, jakiś podniecony. Fire chwyciła za długi, biały ręcznik, którym owinęła się najszczelniej, jak tylko się dało. Podsuszyła różdżką włosy na tyle, żeby z nich nie kapało. Nie mogła do końca zrozumieć o czym mówili ani nie była pewna, czy ich zna. Otworzyła drzwi, żeby spokojnie przez nie przejść i zdenerwować się na tę głośną zgraję możliwie jak najpóźniej.
Wtedy zobaczyła jakiegoś chłopaka w swoim łóżku. Ze swoją salamandrą. Zdrada! Tym samym widok nieznajomego zrzucił Fire z nóg - a konkretnie to stopa się jej nieco poślizgnęła na podłodze. Utrzymałaby równowagę, gdyby nie to, że niedaleko przebiegło coś włochatego i podłużnego, a Blaithin z zaskoczenia nie zdążyła przytrzymać się framugi drzwi. Dawno nie zaliczyła aż tak niezgrabnego upadku prosto na tyłek i zaklęła głośno po szkocku. Powstrzymała się jednak przed komentarzem na temat tego stworzenia, które uciekło dziewczynie z pola widzenia.
- To salamandra bojowa. - burknęła głośno po części do nieznajomego, po części informując wszystkich tu obecnych. Zebrała siebie i swoją godność do kupy, przy okazji poprawiając ręcznik. Wolała zignorować to, jakie zrobiła pierwsze wrażenie na nieznajomej trójce - spojrzeniem zdążyła tylko zaczepić o ładną ciemnowłosą dziewczynę i drugą, tę, która chyba przewróciła bagaże w wejściu. I miała aparat fotograficzny! Mogłaby zgadywać ich imiona, ale absolutnie żadne nie przychodziło Gryfonce na myśl. Niczego też nie kojarzyła z tymi osobami. - Szkolona w odgryzaniu palców natrętów. Teraz taktycznie zdobywa twoje zaufanie. - powiedziała z powagą, krzywiąc się nieco na widok dłoni gładzących salamandrę. A przecież mówiła, żeby pilnowała łóżka! Ona jednak zdawała się wręcz przymilać do chłopaka - czy Fire nie dostarczała jej wystarczająco wiele bliskości? Cóż, pewnie nie...
Nie myślała o przedstawianiu się współlokatorom, nie myślała o jakichkolwiek grzecznościach. Na to mogła przyjść pora później. Podobnie jak zapoznanie się z dziewczynami. Teraz musiała uświadomić ich, że zajęła już ten konkretny kawałek przestrzeni, więc podeszła do swojego łóżka i skrzyżowała ręce na piersi.
- Zajęte. - oświadczyła, w gruncie rzeczy licząc na to, że uśmiechnięty nieznajomy po prostu ustąpi. Okoliczności nie sprzyjały ewentualnej walce. I obie rzeczy były zajęte - łóżko i salamandra też. Patrząc w zielone oczy chłopaka z jakiegoś powodu poczuła ukłucie czegoś dziwnego, ale dalej utrzymywała zaciętą minę.

Rozgrywany efekt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1072
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1730
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 3   Wto Lip 24 2018, 18:06

Trudno byłoby nie zauważyć w jak dobrym nastroju był Ezra, szczególnie komuś takiemu jak Heaven. Dziewczyna była świadkiem tego druzgocącego wypadku na scenie i musiała wiedzieć, że nie spłynęło to po Ezrze, jak krople deszczu po materiale płaszcza. Szeroki uśmiech i wszędobylski błysk w oczach zapewniał ją jednak, że teraz wszystko już było dobrze.
Chaos, który Clarke powodował, nie przeszedł jednak bez echa. Zdążył już zapomnieć o kufrze, który został bezpańsko porzucony blisko drzwi, tym samym zagradzając przejście kolejnej współlokatorce. Zdążył jedynie otworzyć usta, w momencie gdy dziewczyna przekoziołkowała zabawnie przez pokój i wylądowała na podłodze. Na jej okrzyk nawet salamandra wychyliła główkę, spomiędzy palców Ezry, żeby zobaczyć, kto robi tyle rabanu. Zmartwione "oj" wyrwało mu się z gardła - byłoby mu przykro, gdyby pierwszego dnia wakacji z jego winy ktoś sobie kręgosłup pokiereszował.
- To moje, więc wina chyba też - przyznał się, wykrzywiając usta ze skruchą.  Wolałby żeby padło na kogoś, kogo znał lepiej, przy nich nie musiał się starać o pierwsze wrażenie. Spojrzenie, które nieznajoma rzuciła Heaven nie umknęło jednak jego uwadze. Podobnie jak ten uroczy rumieniec. - Och, a wy się pewnie znacie? - dopytał, przenoszą spojrzenie na przyjaciółkę, jakby z niej chciał odczytać odpowiedź.
- No, to najlepsza selekcja ludzi. Jak kogoś nie polubią, śpi na korytarzu, więc lepiej uważaj - zdecydował, mrugając do niej żartobliwie. Dziewczyna wydawała się promieniować pozytywną energią i Ezrze bardzo przypadało to do gustu. - Test z kufrem przeszłaś. Witaj więc. Jestem Ezra, jeśli jakimś cudem jeszcze ci się to nigdy nie obiło o uszy, ma chérie. - Uśmiech, w szczególności tak ładny, zupełnie wystarczał za podanie ręki.
Chciał zadać jeszcze jakieś pytanie, ale w tym momencie drzwi łazienki się otworzyły i Ezra podniósł wzrok na wchodzącą do pokoju dziewczynę, owiniętą szczelnie w ręcznik, którego biel tak ładnie kontrastowała z jej wciąż wilgotnymi kosmykami rudych włosów. Na moment się zawiesił, zupełnie zapominając o dwóch koleżankach. Łatwo było zapomnieć wobec takiego widoku. Kąciki ust Ezry drgnęły już, a na końcu języka formował się niewybredny komentarz. Frytka miała jednak tyle wyczucia, co jej właściciel i przecięła rudowłosej drogę, najwyraźniej trochę ją strasząc. Tak oto drugi raz tego dnia, kobieta padały na ziemię, pośrednio z jego winy.
- Frytka! - zawołał pupila z dezaprobatą, bo nie można było robić tak złego pierwszego wrażenia. Ona jednak, jak to rozpieszczone zwierzęta Clarke'a miały w zwyczaju, go nie posłuchała, a zamiast tego dalej ruszyła myszkować po pomieszczeniu. Ezra przekręcił głowę i doznał małego szoku, kiedy okazało się, że nie był w pokoju z jedną śliczną panią, ale aż trzema. Miał wrażenie, że jeszcze chwilę temu znajdował się w pomieszczeniu sam i nie miał pojęcia, jakim cudem pominął przyjście dwóch dziewczyn. Na początku wybąkał więc tylko mało inteligentne "um".
- Właściwie... kim wy jesteście? Jestem pewny, że mówili mi, że nie mam jeszcze współlokatorów... - zauważył, nie rozumiejąc, co tu się dzieje. Może należało pójść do recepcji i wyjaśnić całe zajście? Ale zresztą, zawsze było fajnie poznawać nowych ludzi, a nie wyglądało na to, aby te dziewczyny zamierzały gryźć. A nawet jeśli... cóż.
- Musisz być słabym treserem - zauważył, bo salamandra wcale nie zdawała się mieć ochoty na jego palce. Po co, skoro skończyłoby się wtedy głaskanie? Nieznajoma zupełnie nie znała się na zwierzętach... - Albo ja świetnym zaklinaczem. I właśnie taktycznie zdobywam zaufanie twojej salamandry, żeby potem łatwiej wślizgnąć się w łaski właścicielki - odparował, puszczając jej oczko i wcale nie przestając obdarowywać salamandry czułym pieszczeniem płaziej skóry. To najwyraźniej nie był jednak koniec dyskusji, a rudowłosej zależało na postawieniu na swoim. Ezra westchnął i otaksował bezczelnie powolny spojrzeniem sylwetkę nieznajomej, której zacięta mina nie robiła na nim wrażenia. Nie w takich warunkach. Jakby nie patrzeć, to nie Ezra miał na sobie jedynie ręcznik, którego możliwości utrzymywania się jako odzież wierzchnia były mocno wątpliwe. W ostateczności nie miał jednak nic przeciwko, by je przetestować.
- Wiem, przeze mnie, ale możesz usiąść - przesunął się, robiąc jej nieco miejsca. Jego zielone oczy błyszczały nieco chłopięcą przekorą, ale nie było w nich ani śladu nieprzyjemnej złośliwości. Clarke lubił drażnić się z ludźmi i w tym momencie jakieś podszepty intuicji zdawały się przekonywać go, że granie rudowłosej na nerwach mogłoby być zajęciem, które polubi. Być może nawet za bardzo. Kim jednak był, aby z tym walczyć?

bezczelnie mieszam kolejkę, bo potem mnie nie będzie :c
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 170
  Liczba postów : 357
http://www.czarodzieje.org/t16083-heaven-olive-octavia-dear
http://www.czarodzieje.org/t16084-hood
http://www.czarodzieje.org/t16087-margarita
http://www.czarodzieje.org/t16082-heaven-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 3   Sro Lip 25 2018, 21:02

Łączenie faktów nie zajęło mi dużo czasu i już po chwili wiedziałam z kim przyszło mi dzielić pokój. W dodatku dotarło do mnie, kto znajduje się w łazience, z której dochodzi szum wody. Nie wiedziałam czy powinnam się załamać i uciekać stąd czym prędzej, czy spojrzeć na plusy sytuacji, takie jak możliwość zepsucia siostrze wakacji? Trudno było zdecydować czy śmiać się, czy płakać, więc jedynie siedziałam, modląc się, żeby reszta osób w pokoju była bardziej trafiona. Na szczęście los postanowił być łaskawy i następny lokator przekraczający próg pomieszczenia okazał się być Ezrą. Lepiej trafić się właściwie nie dało, bo przy nikim nie czułam się tak swobodnie i dobrze. W zasadzie i tak planowaliśmy spędzić ze sobą dużą część wyjazdu, a wspólny pokój tylko to ułatwi. Mocno wtuliłam się w chłopaka na powitanie, a ten po chwili przedstawił mi swoje nowe zwierzątko. Wiedziałam, że uwielbia kontakt wszelkich małych stworzeń. Ja nie byłam aż taka otwarta na kontakty z nimi, ale fretka wydawała się być przyjaźnie nastawiona. Delikatnie pogładziłam jej główkę.
- Nawet nie wiesz, jak się ciesze, że trafiliśmy na siebie. Możliwe, że z resztą współlokatorów nie będziemy mieć aż tyle szczęścia... - zaczęłam, a on akurat zapytał czy ktoś jeszcze pojawił się w pokoju. Zawahałam się. Czy powinnam tak na wstępie psuć mu humor? Może to jednak cudze skrzypce, na przykład Nessy? A salamandra mogła się tylko zawieruszyć, wszystkie te okoliczności nie musiały przecież wskazywać na najgorsze... a jednak. Kiedy chłopak zainteresował się niecodziennym zwierzęciem, odchrząknęłam.
- Ostrożnie, jeżeli pluje jadem tak jak właścicielka to ja bym trzymała dystans - mruknęłam znacząco, patrząc na chłopaka. Już pojawienie się przyjaciela poprawiło mi humor, a na widok Cherry całkiem odetchnęłam z ulgą. W takim towarzystwie da się wytrzymać jedną, irytującą Fire. Jedno jest pewne - nudno w takim składzie nie będzie.
Kiedy puchonka runęła na ziemię, potykając się o torbę Ezry, od razu chciałam wstać i pomóc. Po chwili jednak poradziła sobie sama, więc rozsiadłam się wygodnie na swoim łóżku, zerkając na nią z uśmiechem. Oczywiście nie uszedł mojej uwadze ten rumieniec i delikatne, niesamowicie urocze zagubienie dziewczyny. O dziwo chyba towarzystwo obcego dla niej Ezry dodawało jej otuchy.
- Znamy, znamy. Powiedziałabym, że trafił mi się idealny skład pokoju, ale dalej mam pewne obawy... - zaczęłam, ale po krótkiej chwili z jakiegoś powodu nie byłam w stanie dokończyć. Zagubiona spojrzałam na swoich współlokatorów. Nie miałam pojęcia kim oni są i kiedy zdążyli się pojawić. Dziwne, że nie kojarzyłam ich nawet z widzenia. Może byli nowi w Hogwarcie? Coś tutaj nie grało i nie miałam pojęcia co dokładnie. W dodatku po chwili pojawiła się kolejna osoba, również całkowicie mi obca i co ciekawe, w samym ręczniku. Zerknęłam na nią. W tym wydaniu wydawała się być całkiem atrakcyjna, co jak widać dostrzegł również brunet zajmujący jej łóżko. Po chwili wywiązała się między nimi krótka rozmowa, której biernie się przysłuchiwałam.
- Nie chce ci przeszkadzać w podrywie, czy coś, ale kim wy właściwie jesteście? Jacyś nowi? Nigdy nie widziałam was w zamku - podpytałam, kładąc się wygodniej na swoim łóżku.
Skoro mieliśmy razem mieszkać przez całe wakacje, chyba wypadałoby się poznać, prawda?

______________________


Don't say, don't you say it


One breath and it'll just break it. So shut your mouth and run me like a river
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Montrose/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 322
Dodatkowo : Kapitan Drużyny Puchonów
  Liczba postów : 346
http://www.czarodzieje.org/t15998-cherry-a-r-eastwood
http://www.czarodzieje.org/t16000-i-swear-i-don-t-care#436296
http://www.czarodzieje.org/t16002-berry#436492
http://www.czarodzieje.org/t15997-cherry-a-r-eastwood




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój 3   Pon Sie 13 2018, 13:13

Prawdę mówiąc, pomimo zaliczenia niezbyt eleganckiego wejścia, Wiśnia była całkiem zadowolona. Nie tylko znalazła się w pokoju z Heaven, ale dodatkowo miała szansę poznać jakiegoś mało rozsądnego, ale najwyraźniej sympatycznego chłopaka. Ktoś powinien walnąć go za takie rozrzucanie bagaży w nieodpowiednich miejscach, ale na jego szczęście, Cherry była niesamowicie pokojową osobą. Plus wyglądał na znajomego Heaven...
- Uważaj, bo mój pufek wygoni cię na wycieraczkę - zażartowała, niezbyt szczęśliwa z wizji sypiania na korytarzu. Jeśli kogoś miały zwierzaki nie polubić, to pewnie właśnie jej, bo zupełnie nie miała do nich ręki. Nie miała pojęcia jakim cudem tak dobrze dogadywała się z Neirinem (czy z nim można się dobrze dogadywać?...), skoro sama z siebie najchętniej wszystkich futrzaków, pierzaków, łuskowców (?!) i innych omijałaby szerokim łukiem. Taką fretkę na przykład widziała na żywo pierwszy raz w życiu, nie miała nawet pojęcia co ten gryzoń (CZY TO JEST GRYZOŃ?!) jada, ani czy takie bieganie po pokoju to coś normalnego...
- Romeo, nie? Dobrze, że żyjesz - stwierdziła. Chciała dodać coś jeszcze, pewnie zażartować z tej jakże wyrafinowanej znajomości francuskiego i doborze słów, a jednak pojawiło się jakieś potworne zamieszanie. Z ust Puchonki wyrwało się tylko pełne niedowierzania fretka Frytka?. Rozpoznała Dearównę i błyskawicznie się speszyła, bo ta rudowłosa dziewczyna zawsze sobie dziwnie z Heaven docinała... no i Cherry nie chciała się w to wszystko mieszać. Poza tym, czarownica nie miała na sobie chyba nic poza ręcznikiem...
I wszyscy zachowywali się bardzo, bardzo dziwnie.
- To wy się nie znacie? - Skoro ona kojarzyła Fire, to jakim cudem przyjaciel Heaven wyglądał na takiego zagubionego? I o co chodziło z tym brakiem współlokatorów? Eastwoodówna chyba mocno się poobijała przy tym koziołkowaniu przez kufer... Przeniosła swoje rzeczy w lepsze miejsce, nieufnie pozerkując na pozostałych mieszkańców Trójki.
- Nowi? - Teraz to już w ogóle się pogubiła. - Dobra, o co chodzi? Bo zachowujecie się, jakby ktoś na was rzucił Obliviate, a przecież... - Zmarszczyła lekko brwi. - Merlinie, kto zostawił bagaże tak przy drzwiach? Przecież ktoś się zaraz o to potknie. - Zamieszania ciąg dalszy. Cała wypowiedź Wiśni zaraz odeszła w zapomnienie, bo teraz przyglądała się swoim nowym współlokatorom z wyraźnym brakiem zrozumienia. - A-ale ja miałam mieszkać sama, więc... i nie jestem nowa w zamku - robiło jej się coraz bardziej nieswojo, a na policzki wypłynęły mocne rumieńce. Nie lubiła takich dziwnych, niewyjaśnionych sytuacji... - C-cherry jestem - wymamrotała jeszcze, z drobnym zająknięciem.

______________________



Birds flying high

You know how I feel.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Pokój 3   

Powrót do góry Go down
 

Pokój 3

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
Meksyk
 :: 
Pensjonat
 :: 
Pokoje mieszkalne
-