Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pokój 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Inverclyde, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 322
Dodatkowo : Oklumencja
  Liczba postów : 569
http://www.czarodzieje.org/t15543-aurora-therrathiel#417307
http://www.czarodzieje.org/t15572-relacje-aurory
http://www.czarodzieje.org/t15571-necessitas#418867
http://www.czarodzieje.org/t15522-aurora-hestia-therrathiel#416768




Moderator






PisanieTemat: Pokój 2   Wto Lip 10 2018, 17:11


Pokój 2


Choć pozornie organizatorzy wyjazdu postawili na klasykę wybierając pensjonat, to trudno ukryć, że w tym miejscu wszystko jest wyjątkowe! Wystrój pokoi łączy ze sobą przywiązanie do meksykańskiego folkloru oraz wyjątkowe zamiłowanie do sztuki. Na uczniów i opiekunów czekają bardzo kolorowe, przestronne pokoje z niezliczoną ilością unikalnych dekoracji - bądźcie jednak ostrożni, bo pomieszczenia są wprost naszpikowane magią! Nie zdziwcie się, gdy któregoś dnia pokój ujawni jedną ze skrywanych niespodzianek. W zależności od położenia, sypialnia ma widok na ogrody lub basen. Każdy pokój jest wyposażony w magiczne szafy, które z pewnością pomieszczą wszystkie bagaże, oraz łoże małżeńskie i cztery łóżka pojedyncze.  Miejmy nadzieję, że ten rozkład łóżek nie będzie źródłem zbyt wielu konfliktów. Wypoczynek w tak wyjątkowym miejscu musi być udany!

Lokatorzy:

1. Jerry Davies
2. Holden A. Thatcher II
3. Lilah Sorensen
4. Everett C. Harrison
5. Terrey Thìdley
6. Gemma Twisleton



______________________

Aurora Therrathiél
We keep this love in a photograph, we made these memories for ourselves. Where our eyes are never closing...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 34
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 95
http://www.czarodzieje.org/t16046-lilah-aoife-srensen#439030
http://www.czarodzieje.org/t16045-lilah-srensen#439023




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 2   Sro Lip 11 2018, 15:19

Co za cholerna podróż!
- O my gosh! - mruknęła pod nosem, gdy już wreszcie doszła do siebie, a całe stado rozwrzeszczanych, młodocianych gnojków rozpierzchło się z ogrodu. Nie rozumiała, ba!, nie pojmowała - dlaczego szkoła pokroju Magii i Czarodziejstwa Hogwart, do którego rzecz jasna wróciła, postanowiła za pomocą świstoklików przenieść ich o niemal dziesięć tysięcy kilometrów od Londynu. Czemu nie pomyśleli o rejsie czarodziejskim statkiem? Powozami zaprzęgniętymi w abraksany? No tak, lepiej żeby dzieciaki rzygały przez trzy dni dalej niż są zdolni widzieć.
Z takim też o to podejściem, Lilah, niegdyś wyluzowana i spontaniczna istota o niebywałej pojemności abstrakcyjnych pomysłów w głowie, powędrowała pod wskazany pokój. Chciała jeszcze popsioczyć na fenomenalnie absurdalną organizację wycieczki, ale brakło jej dostatecznie dużej ilości synonimów na głupotę zarządu dyrekcji szkoły. Owszem, zdążyła się odzwyczaić od tej całej otoczki najprostszych lokomocji, ale czy to oznaczało, że musieli wykorzystać najbardziej znienawidzony element czarodziejskiego transportu? Nie pojmowała tego, podobnie jak faktu, że w sypialni znajdowało się łoże małżeńskie i cztery pojedyncze łóżka. - Flón! - to nie był jej dzień, zdecydowanie. - Czy mamy mieszkać z opiekunami? Jeszcze pewnie z jakimś stretryczałym małżeństwem! Uch... - burczała jak najęta, ale po chwili cała złość minęła, wszak Bennett nie mogła się okazać aż tak zidiowaciała, prawda? A skoro nikogo jeszcze nie było - postanowiła się rozgościć, toteż bez zastanowienia podniosła z ziemi wielką walizkę, która chwilę wcześniej zdążyła się przewrócić i rzuciła ją na podwójny materac. Z prędkością niuchacza wypakowała swoje pogniecione ubrania i czym prędzej poukładała je na kolorowej pościeli. Enigmatyczny obraz samotności jawił się jak doskonała perspektywa spędzenia kilku najbliższych tygodni z dala od deszczowej Anglii, tylko - czy wszyscy ci, których znała wybrali się na te wakacje? Nieistotne; najważniejszy było ogrom miejsca i ciuszki, które już leżakowały i mogły dojść po niedogodnościach podróży do naturalnego stanu. Biedne poruszające się bananki na plażowej chuście! Jeszcze biedniejsze pozaginane piórka na sukience, a kropeczki?! Kiedy tak patrzyła na ruchome obrazki na swoich strojach, od razu łapała ją irytacja, choć starała się ją ukoić, wszak ta wynikała z całej tej aury pensjonatu. Czemu był tak duży? Mogłaby go zwiedzić w jeden dzień i jeszcze stałby na fundamentach!, o ile wcześniej czegoś (z przypadku) nie puściłaby z dymem. Całe szczęście, że pod łóżkiem było sporo miejsca i mogła tam ukryć plecak i walizkę, bo przecież - kto miał się tu zjawić? Troll? - Zacnie, przynajmniej nikt nie będzie stanowił zagrożenia! - powiedziała jeszcze do siebie i zanurkowała pod metalową ramę kondygnacji, by to tam ułożyć pozostałe rzeczy zabrane do Meksyku.

Jeśli ktoś chce wbić - zapraszam <3 Lilsona nie widać, tkwi na klęczkach pod łóżkiem...

@Everett C. Harrison, @Jerry Davies, @Holden A. Thatcher II, @Terrey Thìdley, @Gemma Twisleton
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Skąd : (nie) od zawsze Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 317
Dodatkowo : metamorfomag
  Liczba postów : 157
http://www.czarodzieje.org/t16051-jeremiah-m-davies
http://www.czarodzieje.org/t16112-lookin-for-trouble
http://www.czarodzieje.org/t16111-iggy
http://www.czarodzieje.org/t16063-jeremiah-m-davies




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój 2   Sro Lip 11 2018, 16:18

Meksyk podsyca ciekawość z różnych, rozległych względów - Jerry Davies pragnie, w końcu otrzepać się z cuchnącego przeszłością pyłu introligatorskiej pracowni, ubogich dzielnic Londynu, ze swoich obaw i kiełkującej, dziecięco bezsilnej żądzy odbycia zemsty. Ponadto, naturalna ciekawość - nakierowana do starożytnych kultur, historii magii (oraz upodobanie ciepła; tutaj - podobno - miało być znacznie cieplej, niż na przeklętych smaganiem kropel terenach Wielkiej Brytanii), wzmacniają w nim przekonanie, dlaczego wyjazd okaże się w zupełności dobry. I Jerry Davies, po raz pierwszy od dawna, nie chce spoglądać na podróż dosyć sceptycznym wzrokiem - nawet, jeśli przemieszczanie się świstoklikiem to w jego oczach idiotyzm; a raczej, bardziej, w odczuciu jego żołądka - tańcującego przez nieprzyjemną chwilę jakiś splątany układ. Całe szczęście, obeszło się bez zwracania uprzednio pochłoniętego posiłku na świeżo skoszony trawnik.
Może udać się do pokoju.
W zasadzie - powinien aktualne otrzymać specjalną nagrodę - po raz pierwszy od dawna, zjawia się w luźnej koszulce oraz ciemniejszych szortach. Jest w końcu pierwszym, ażeby sięgnąć po szalik; obecnie, wchodzi do pomieszczenia oraz nie zauważa nikogo
niemniej zauważa - że ktoś był.
Był - i cóż z tego; Jerry Davies łakomy jest na wygodę, a w swojej walecznej naturze nie odda czegoś bez walki. Wyciąga różdżkę, celuje w stertę wszelakiej formy leżących bezwładnie ubrań, leżących na najlepszym z dostępnych łóżek.  
- Co to za szajs? - prycha, dostatecznie słyszalnie; wtedy kilka czynności zdoła zlewać się w jedno - ledwo, z zadowoleniem zrzuca zaklęciem wszelkie ciuchy wprost na podłogę, to właśnie… Potyka się o czyjś niezbyt szacowny tyłek.
Kurwa!!!, pragnie natychmiast wylecieć wprost z jego gardła, choć winowajca był zgoła inny.
- SØRENSEN! - krzyczy, z płonącą w nim irytacją; nieznanym cudem spektakularnie wieńczy upadek, utratę swej równowagi na materacu łóżka (zawsze mógł zyskać bliskie spotkanie wybijające zęby). - Jak zamierzasz robić za taboret, ustaw się przynajmniej w porządnym miejscu - dodał. I co najgorsze, nie żałował tych słów.

______________________


my shadows

but you didn't hear what is wrong what is true your narrow mind takes the air that i need i have to fight for air

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 34
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 95
http://www.czarodzieje.org/t16046-lilah-aoife-srensen#439030
http://www.czarodzieje.org/t16045-lilah-srensen#439023




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 2   Sro Lip 11 2018, 18:54

Podsyca - podsyca.
Gdyby Lilson usłyszała tak wzniosłe określenia na temat Meksyku, cóż, zapewne Jerry skończyłby z różdżką w dupie, ale przecież dziewczę nie było nawet świadome, że ten gówniarz jedzie na wakacje. Zjawiła się w Londynie już po zakończeniu roku, przez co nie chciała też kontaktować się z dawnymi znajomymi, którzy zapadli jej w pamięć. Owszem, czekała na dzień spotkania z Holdenem, choć i jemu nie przyznała się do powrotu, a teraz tkwiła tu - w pensjonacie - w cudownym pokoju, gdzie była samiuteńka.
No, prawie.
- Hóra! - warknęła ostro, po czym złapała się za pośladek. Nie wiedziała, kto wymierzył jej taką sprawiedliwość, ale z pewnością poniesie surową karę. Kiedy więc podniosła się na względnie równe nogi i dostrzegła twarz młodocianego gryfona, zagryzła policzek od środka i zwężyła wargi w cienką linię. Irracjonalne! Co za egoista! Co za... Dupek!
- Miło cię widzieć, szczurku - powiedziała z nutą cynicznego uśmiechu, zupełnie celowo używając tego określenia na chłopaka. Zapomniał po tak długim czasie, że uwielbiała złośliwie przypominać mu o małym stworzonku z mugolskiego świata, którego imię nosił? Nie mógł; nie dałaby mu porzucić tej myśli, nigdy. - Proszę, proszę... Z chłopczyka stałeś się trochę większym chłopcem, bez manier i ogłady i... O my gosh! Co ci się stało z tą koszulką?! - buchnęła od razu, całkowicie zmieniając temat i w opuszki złapała materiał odzienia kolegi. Serce zatrwożył wstręt do takiej modowej ignorancji. - Och, nie... Siedzisz na moich banankach! Złaź! - warknęła jeszcze, po czym bez pomyślunku złapała go za nadgarstek i pociągnęła, a przynajmniej próbowała - pociągnąć, ku górze osobnika płci męskiej. Szkoda, że siła nie szła w parze z kreatorskim podejściem do świata, toteż pechowo wylądowała na Daviesie, choć czy dla niego tak niefortunnie? Płaskorzeźba w postaci piersi Lil wylądowała na jego twarzy, przez co śmierć może okazać się przyjemniejsza, aniżeli przez typową formę uduszenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 605
Dodatkowo : różowy koczkodan
  Liczba postów : 644
http://www.czarodzieje.org/t15930-holden-a-thatcher-ii#430782
http://www.czarodzieje.org/t15932-wiec-chodz-zbuduje-ci-trumne#430785
http://www.czarodzieje.org/t15933-pluszak#430790
http://www.czarodzieje.org/t15929-holden-a-thatcher#430780




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 2   Czw Lip 12 2018, 13:35

Pierwsze, co zadziwia mnie w Meksyku, to pogoda. Spodziewam się raczej skwaru jak na egipskiej pustyni, a temperatura chyba nawet nie dochodzi do trzydziestki. Myślę jednak, że to dobrze, bo po świstokliku chce mi się rzygać, a gdyby słońce paliło jak spojrzenie Bergmanna na transmutacji, raczej wszyscy by padli zanim zdążyliby się podnieść.
Pensjonat wygląda trochę jak mieszkanie prababki Mary Rose, kiedy miała świra na punkcie orientu, ale jest to do zniesienia. Mam tylko nadzieję, że nie gotują tutaj jak ta stara wiedźma, bo inaczej wszyscy pomrzemy. A nie mam zbyt wiele galeonów, żeby jeść codziennie na mieście. Właściwie to chyba będę musiał przewalić to, co odkładam na gitarę, a nic mi już więcej nie wpłynie, skoro Zonko powiedział: sayonara, bejbe.
To moje pierwsze wakacje z Hogwartem, ale mam wrażenie, że więcej entuzjazmu wykazywałem w Egipcie. Mam tylko nadzieję, że nie otworzę drzwi pokoju i nie ujrzę tam Wykeham, bo chyba wyskoczę przez okno do tego basenu na zewnątrz. A muszę przyznać, że to całkiem ładny basen na śmierć.
Odebrawszy klucz od tego Meksykanina, który wygląda, jakby w swojej brodzie robił spiżarkę na resztki obiadu, zmierzam do swojego pokoju. Wokół kręci się mnóstwo innych uczniów, ale i tak największe wrzaski słychać z dwójki, którą przydzielili i mnie. Niemalże od razu rozpoznaję właścicieli głosów.
- Davies, co się tak drzesz jak rozpruwane galoty Merlina? – pytam, po tym, jak otwieram na oścież drzwi. Nie wymieniam od razu nazwiska drugiej osoby, bo muszę się upewnić, czy to jednak nie jakieś halucynacje wywołane zawrotami po-świstoklowymi. Widok mnie jednak nieco… szokuje? Tak, to zdecydowanie dobre słowo.
- Sørensen, kurwa, czemu deprawujesz gówniarzy? –pytam, a choć cieszę się, że ją widzę i to tak, że mam ochotę na nich teraz wskoczyć, żeby ją przytulić, to jednak jestem też wściekły. Wręcz wkurwiony na to, że:
a) wyjechała praktycznie bez słowa,
b) nie raczyła poinformować, że jednak wraca.
Sørensen sobie u mnie cholernie nagrabiła, ale nie zmienia to faktu, że w końcu się nie powstrzymuję i zrzucam na podłogę swój plecak, po czym z rozbiegu skaczę na łóżko tuż obok nich, przy okazji ciągnąc Lilkę, żeby jednak skończyła swoje kontakty pierwszego stopnia z twarzą Jerry’ego. Siła łomotu sprawia przy okazji, że spada na ziemię jedno z lusterek z katolickiej wystawki, uderzając z trzaskiem o ziemię.
- Myślicie, że te siedem lat nieszczęścia, o którym gadają mugole, rozłoży się na naszą trójkę? – pytam, chociaż nie przejmowałbym się tym, bo i tak jestem chodzącym nieszczęściem. Co pewnie Lilka potwierdzi, widząc moją koszulę w ananasy, którą mi chyba przynieśli z jednego z tych sklepów, gdzie zaopatruje się w nie Thìdley, bo sam bym jej sobie nie wybrał. No ale idealnie pasuje do wakacji.
- Swoją drogą wypad z mojego wyra – dodaję jeszcze, bo to duże łóżko jest całkiem wygodne, a pościel idealnie komponuje się z kolorem moich włosów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Skąd : (nie) od zawsze Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 317
Dodatkowo : metamorfomag
  Liczba postów : 157
http://www.czarodzieje.org/t16051-jeremiah-m-davies
http://www.czarodzieje.org/t16112-lookin-for-trouble
http://www.czarodzieje.org/t16111-iggy
http://www.czarodzieje.org/t16063-jeremiah-m-davies




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój 2   Pią Lip 13 2018, 21:59

- Przecież nie poplamiłem jej, do cholery - obrusza się Jerry Davies, jak zresztą zawsze; co ta wariatka, u licha, dostrzega niewłaściwego w ubiorze? Zawsze jest identycznie: co założyłeś, jak mogłeś, bla bla bla setki irytujących uwag, od których robiło się Gryfonowi niedobrze - coś na wzór kolejnego przedostawania się świstoklikiem. Na domiar niefortunności tej sytuacji, kaskada nieszczęść miała dopiero spadać - tym razem - niekoniecznie na barki - niemniej jednak, na Daviesową facjatę, dławiącą się wtem ubraniem oraz… Nie. Woli nie myśleć.
Pomyślał.
- Ughhmhmhhhhh - usiłuje cokolwiek powiedzieć, warknąć, niemniej nieskutecznie. - Nie… - …duś mnie swoją szczątkową oznaką piersi! Dobrze, że spada lustro - jako element rozpraszający uwagę. W przeciwnym razie, zostałby pewnie ewidentnie czerwony jak burak - jeszcze ktoś by pomyślał, że podkochuje się w projektantce za złamanego knuta.
On się nie podkochuje.
Naprawdę.
- Naprawiaj lustro, Margaret Thatcher - posiada utkwione w pamięci, stwierdzenie od jednego z mugolaków oraz ośmiela się zapożyczyć w tej wypowiedzi (nie posiada rzecz jasna wiedzy, o kim właściwie mówi) - nie mam zamiaru płacić za twoje szkody. - Dodaje, wściekły za uzyskany efekt próby uratowania i rozdzielenia ich dwoje. Dobre sobie! Nie rzucił nawet Reparo i jeszcze ośmiela się zająć łóżko (a jeszcze, wcześniej nazywa gówniarzem!). Kolejny, który wyrzeka się, rzuca wyzwanie wprost wojowniczej, nieustępliwej naturze Jerry'ego Daviesa; na litość Merlina, ktoś mógłby go wreszcie docenić. Po jego trupie, włożonym do tej dziwacznie rzeźbionej szafy. Miał ochotę już rzucić niewybredną wiązanką, chociaż znajduje lepszą do przekazania opcję.
- Łóżko jest moje. Każdy, kto się ośmieli sprzeciwić, obudzi się obok Craine'a - zaznacza oraz na wstępie jego włosy stają się całkowicie siwe, jakby zapowiadały pielęgnowane umiejętności.
Jedno słowo - wynocha, albo wybierze lepsze techniki zachowań uciążliwych jak czyrak wyrastający na tyłku.

______________________


my shadows

but you didn't hear what is wrong what is true your narrow mind takes the air that i need i have to fight for air

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Elstow, Bedfordshire
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 428
Dodatkowo : vel ENEMA - one man band, prefekt fabularny
  Liczba postów : 788
http://www.czarodzieje.org/t13545-gemma-harper-twisleton
http://www.czarodzieje.org/t13551-gemm-dobry-c#360801
http://www.czarodzieje.org/t13552-najbardziej-poturbowana-sowa-w-hogu#360803
http://www.czarodzieje.org/t13553-gemma-harper-twisleton#360808




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 2   Sob Lip 14 2018, 14:43

Kiedy dotachał się do pokoju, z wnętrza dobiegła ją już jakaś zażarta dyskusja. Nic dziwnego, bo dotachanie się tu ze sporych rozmiarów walizką i jeszcze większym futerałem z basem akustycznym, wymijając po drodze szukających swoich pokoi gości nie należało do najprostszych i najprzyjemniejszych czynności. Nie wiedziała jeszcze z kim przyszło jej dzielić pokój, ale już modliłą się, żeby nie było wśród współlokatorów żadnego nieprzystosowanego do życia w grupie, uprzywilejowanego szczyla jak to jej się trafiło rok temu. Na szczęście dźwięki dochodzące zza drzwi brzmiały jak kłótnia normalnie zsocjalizowanych nastolatków, z czym nie miała najmniejszego problemu.
Nacisnęła klamkę łokcie i popychając drzwi barkiem wsunęła się do pokoju, ciągnąc za sobą bagaże, na wejściu już zderzając się z nazwiskiem swojego ulubionego profesora. Zdmuchnęła z twarzy rudy kosmyk i spojrzała na chłopaka, który wywoływał wilka z lasu.
- Biorąc pod uwagę, że zaklepujesz podwójne łóżko, masz chyba na to największe szanse - wyszczerzyła do niego zęby i korzystając z tego, że reszta była zajęta walką o łoże małżeńskie, zrzuciła swoje rzeczy na pojedyncze, które najbardziej jej się podobało - przy oknie z widokiem na ogrody.
- Twisleton - przedstawiła się, siadając obok walizki i futerału po turecku - Gemma Twisleton.
Wyjęła z kieszeni paczkę zaczętych ślimaków-gumiaków i usiadła wygodniej, przyglądając się pozostałej trójce. Ciekawe czy wiedzieli, że w pokoju miała ich być szóstka i że ktokolwiek zajmie sobie duże łóżko, będzie je musiał z kimś dzielić. Gemma osobiście wolała nie martwić się tym, że ktoś zabierze jej kołdrę lub zepchnie na krawędź materaca.
- Kontynuujcie - posłała im szeroki uśmiech, wrzucając do ust żelek.

______________________


THE NAME'S TWISLETON. GEMMA TWISLETON
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 34
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 95
http://www.czarodzieje.org/t16046-lilah-aoife-srensen#439030
http://www.czarodzieje.org/t16045-lilah-srensen#439023




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 2   Nie Lip 15 2018, 15:57

- Może i nie poplamiłeś, ale nie pasuje ci do nosa – skwitowała i wzruszyła lekko ramionami, wszak zaraz potem leżała już na nim.
No pięknie!
Tego akurat panienka Sørensen nie przewidziała, ale skoro trafił jej się pokój z dzieciakiem Daviesem, a mało tego z Thatcherem – cóż, musiała robić dobrą minę do złej gry, a raczej do rzucanego przez zacną dwójkę chłopców wyzwania. Owszem, mogła napisać do Holdena i popełniła błąd, z czego zdała sobie sprawę dopiero, gdy dostrzegła jego blond czuprynę kątem oka. Tęsknota była ogromna, jednak pewne sprawy pozostawały nadal niewyjaśnione, a jak miałaby mu wyjawić sekret związany z ucieczką do Ardeal? Nie była w stanie, tak po prostu, po ludzku. Znała jego zawziętość i wybuchowy charakter i jeszcze poszedłby z różdżką na Lysandra, a to nie było nic dobrego.
Zdecydowanie.
Uśmiech przyozdobił dziewczęce lico, dokładnie tak jak wtedy, gdy chciała wszystkich udobruchać i jedynie podniosła się na przedramionach, by choć trochę dać oddechu Jerremu. Ją samą zawstydzało takie ułożenie ich ciał, wszak nie była ani doświadczona ani wprawiona w kontaktach damsko-męskich, toteż wolała skupić się raczej na dyspucie, aniżeli przekomarzaniu się z nimi.
- A ty czemu przeklinasz? – odbiła piłeczkę, po czym usiadła okrakiem na biodrach Jerrego i wybuchła dzikim śmiechem, od razu dopadając Hola, na którego rzuciła się bez zastanowienia. Chciała go przytulić, upewnić się, że jest prawdziwy, toteż kiedy już leżała wsparta o tors przyjaciela, nogi zarzuciła przez ciało drugiego chłopaka. Och, biedni oni będą i to doprawdy, skoro mieli przeżyć w jednym pokoju z Lilsonem najbliższe dwa miesiące.
Zbite lustro pozostawało zagadką, podobnie dla niej i jak zapewne dla towarzyszy, dlatego kiedy już pojęła zaistniałą szkodę, podniosła się i stanęła na własnych kończynach, by czasem nie przytłaczać nikogo swą osobą.
- Och-och… – przejęła się groźbą Daviesa, po czym wybuchła niepohamowanym śmiechem na jego zmianę wyglądu. Siwe włosy jawiły się jako doskonałe odzwierciedlenie profesora transmutacji, ale Lil nie do końca pamiętała te wszystkie historie, które były z nim bezpośrednio powiązane. - Ja też nie odpuszczę spania w tym łóżku, więc panowie – kobietom się ustępuje – rozłożyła bezradnie ręce, a zaraz potem patrzyła jak do pokoju wchodzi jakaś dziewczyna. Nie znała jej, nawet nie kojarzyła w odmętach pamięci, przez co wolała trzymać ją tymczasowo na dystans.
- Lilah, a tych gamoni pewnie znasz – odpowiedziała na przywitanie i wyciągnęła bananową sukienkę spod tyłka najmłodszego gryffona. - Niemniej, nie oddam łóżka, dlatego może zagramy w jakąś wspaniałą grę, która pozwoli stwierdzić, kto zajmie honorowe miejsce w małżeńskim łożu, oczywiście, obok mnie? – lepszej propozycji nie była w stanie wymyślić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 605
Dodatkowo : różowy koczkodan
  Liczba postów : 644
http://www.czarodzieje.org/t15930-holden-a-thatcher-ii#430782
http://www.czarodzieje.org/t15932-wiec-chodz-zbuduje-ci-trumne#430785
http://www.czarodzieje.org/t15933-pluszak#430790
http://www.czarodzieje.org/t15929-holden-a-thatcher#430780




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 2   Nie Lip 15 2018, 16:59

Chociaż pokój jest dziwny, staroświecki i naprawdę przypomina mieszkanie prababki, czuję się w nim jak w domu – nie ze względu na jego klimat, a przez ludzi, którzy się w nim znajdują. Do pełni szczęście brakuje mi tu tylko Everetta i Terreya. I liczę na to, że wspaniałym zrządzeniem losu się tutaj pojawią.
- Bo mogę – zwracam się w stronę Lilah, wystawiając do niej język, by chwilę potem wylądować na łóżku tuż obok nie i Daviesa, co kończy się rozwaleniem lustra. – Patrz, Sørensen, obiecałaś mi ministra, a zostałem premierem – dopowiadam jeszcze, szczerząc się do przyjaciółki, bo tylko nasza dwójka dokładnie wie, o co chodzi. Dziewczyna rzuca się na mnie, więc przytulam ją w trochę pokracznej pozycji, w której jej nogi wciąż leżą na Jerrym. Naprawdę cieszę się, że ją widzę, jednocześnie będąc wściekłym. Czy można czuć aż tyle naraz w stosunku do jednej osoby?
- Starszy młodszemu też powinien ustąpić – odgryzam się Gryfonce. – A Myszy i ludzie głosu nie mają, albo coś pomieszałem – zwracam się jeszcze do Daviesa, a potem patrzę z nadzieją na Lilkę, czy może jednak ona zna odpowiedź na to, czy tak brzmiało to powiedzenie. Bo coś mi tu jednak do końca nie gra.
- Do twarzy ci, Craine. Może ty zacznij prowadzić transmutację – stwierdzam, gdy widzę, jak chłopak zmienia kolor swoich włosów na identyczny odcień, co ten profesora. Bardziej bym się jednak martwił, gdybym obudził się obok Pattona w sypialni nauczycieli, niż swoim własnym pokoju, przyzwyczajony już do głupich żartów moich kolegów.
Kiedy Lilah wstaje, sięgam do kieszeni po różdżkę i, nadal nie podnosząc się z łóżka, celuję nią w rozbite lustro. Gdyby nie eliksir euforii, który zdołałem już wypić po drodze do pokoju, pewnie bym się na to nie zdecydował, ale teraz – mając ogromną nadzieję na brak zakłóceń – rzucam niewerbalne Reparo i, ku mojemu ogromnemu zdziwieniu, przedmiot scala się w całość. Mniej więcej w momencie, gdy odwieszam go na miejsce, w pokoju pojawia się Twisleton.
- Wow, dasz pograć? – pytam, gdy dostrzegam, że niesie ze sobą futerał. Raczej w to wątpię, ale zapytać nie zaszkodzi, czyż nie? Poza tym, moim zdaniem, jeśli ktoś wygra małżeńskie łoże, niekoniecznie musi na nim spać z kimś. Zawsze można wykopać ostatnią osobę na podłogę, czyż nie? – Jeszcze możesz przegrać, Sørensen, ale proponuję jakieś karty, skoro tak cię ciągnie do hazardu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Skąd : (nie) od zawsze Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 317
Dodatkowo : metamorfomag
  Liczba postów : 157
http://www.czarodzieje.org/t16051-jeremiah-m-davies
http://www.czarodzieje.org/t16112-lookin-for-trouble
http://www.czarodzieje.org/t16111-iggy
http://www.czarodzieje.org/t16063-jeremiah-m-davies




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój 2   Nie Lip 15 2018, 19:14

Nie.
Nie.
Nienienienienienienie.
- Złaź ze mnie - warczy do Liliah Sørensen, która aktualnie świruje w (indywidualnym) konkursie na możliwie najbardziej kretyńskie ułożenie sylwetki (w stosunku do jego cierpiącej niezasłużenie postaci). Nie wyobraża sobie osoby własnej - zupełnie - w roli poduszki, podpórki, czy co ona sobie - u licha - myślała pod tymi czarnymi włosami, o ile myślała cokolwiek.
- Małpy są znacznie niżej w hierarchii - odpowiada, mierząc nieprzyjemnym, chłodnym spojrzeniem Thatchera. Nie znosi, kiedy przyrównuje się jego do jakiejś myszy (dlaczego?), nie znosi, kiedy starsza o rok osoba śmie zastosować sformułowanie gówniarz. Czuje się już dojrzale, nawet - jeśli, zdaniem niektórych, wygląda zupełnie młodo. Nie jest mu dane stać się chodzącym bożyszczem. Musi robić. Za cholerny. Element otoczenia dla Sørensen, pchającej się ciągle z rękami, nogami albo z czymś całkiem innym.
- Już lecę. Zwolnią Bergmanna i wyląduje pod mostem - twierdzi z ironią oraz powraca do swojej normalnej formy. W życiu! nie nadaje się wcale na profesora, nie wlewałby siłą wiedzy w umysły zdecydowanej większości transmutacyjnych tępaków. Poza tym - wiedzę najlepiej zachowywać dla siebie. Jerry Davies czasem - trochę - jest egoistą.
Wita się z Gemmą Twisleton, która najwyraźniej preferuje pozostać w roli obserwatora. I może lepiej - tworzą wystarczające już zamieszanie. Jerry Davies czasem zazdrości innym - ukierunkowanych muzycznie talentów - sam doskonale potrafi grać tylko na czyiś nerwach. Niemniej, zawsze wspiera. Słucha. Docenia sztukę.
- Nie radziłbym jemu dawać - ostrzega biedną Gemmę oraz nie życzy jej osobistej gitarze, skończenia niczym rozbite przedtem lusterko. Nie potrafią dojść do porozumienia, toteż rozpoczynają sypać się propozycje - albo coś na kształt propozycji. Wzrusza ramionami, jemu to obojętne - z pewnością, wyłącznie, nie oddałby łóżka w bardzo wspaniałomyślnej formie - ustępując, tak najzwyczajniej. Jeśli chcą grać, mogą grać. Proszę bardzo.
- To co robimy? Ja nie mam żadnych kart ani niczego w ten deseń - przyznaje. Oczekuje na rozwój wydarzeń - cokolwiek będzie postanowione, on weźmie udział. Z pewnością.

______________________


my shadows

but you didn't hear what is wrong what is true your narrow mind takes the air that i need i have to fight for air

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Elstow, Bedfordshire
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 428
Dodatkowo : vel ENEMA - one man band, prefekt fabularny
  Liczba postów : 788
http://www.czarodzieje.org/t13545-gemma-harper-twisleton
http://www.czarodzieje.org/t13551-gemm-dobry-c#360801
http://www.czarodzieje.org/t13552-najbardziej-poturbowana-sowa-w-hogu#360803
http://www.czarodzieje.org/t13553-gemma-harper-twisleton#360808




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 2   Nie Lip 15 2018, 21:54

To był dziwny rok. Zniknęła tylko miesiąc i to ponad pół roku temu, a miała wrażenie, że nie było jej w szkole cały rok. A może tak właśnie miały wyglądać studia. Nie była wielką fanką lekcji, więc nie specjalnie jej to przeszkadzało, gorzej jednak, że wydawało jej się, że ludzi też już żadnych nie kojarzy, a tym bardziej oni jej. Tym bardziej zamierzała się integrować, chociaż patrząc na zżytą ze sobą trójkę przed nią, wbicie się w towarzystwo wyglądało trudniej niż jej się wydawało.
Nie była jednak aż tak zdesperowana, żeby komuś dawać do łap swojego Yngve!
- Pod nadzorem? - zapytała samą siebie, w odpowiedzi Holdenowi, chociaż od razu zdecydowała, że co najwyżej może mu dać harmonijkę i sądząc po reakcji Jerry’ego to była dobra decyzja.
- Mugolskie mogą być? - zaoferowała, żując żelka. Gdzieś w torbie na pewno walała się jej talia ze Skyfall, chociaż trochę nie chciało jej się teraz szukać - Możecie też ciągnąć najdłuższego ślimaka - wyciągnęła w ich stronę paczkę gumiaków.

______________________


THE NAME'S TWISLETON. GEMMA TWISLETON
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 34
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 95
http://www.czarodzieje.org/t16046-lilah-aoife-srensen#439030
http://www.czarodzieje.org/t16045-lilah-srensen#439023




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 2   Sro Lip 18 2018, 21:49

- Premierem pluszowej krainy? – odgryzła się od razu i żeby tylko nie przytłaczać swoich współlokatorów – od razu wstała z miejsca. Miała nadzieję, że nie odczuwali zbyt dużego dyskomfortu, toteż uśmiechnęła się szerzej do Hola i Jerrego, bo względem Gemmy była zachowawcza. Mimo wszystko otwartość w stosunku do obcych dziewczyn było jak samobójstwo, a doskonale wiedziała, że te potrafią być większymi psychopatkami niż zazdrośni faceci. Niemniej – wolała teraz o tym nie rozmyślać.
- Nie żeby coś, ale powinnam was obu wywalić z tego łóżka, bo bywam księżniczką, która uwielbia się rozpychać, więc jeśli nie jesteście tchórzami to… – rzuciła z rozbawieniem, kiedy Thatcher pożerał wzrokiem jakieś ustrojstwo należące do nowej koleżanki. Sama w tym czasie rozpoczęła poszukiwania mugolskich kostek, które przywiozła z Japonii, by mogli rozegrać honorowo pojedynek o łóżko. - Rzucamy pięcioma kośćmi, ten kto zbierze najwięcej oczek śpi na tym łóżku; gotowi? -zagaiła bez namysłu, po czym oddała rzut na blat szafki. - Och, chyba będziecie spać tutaj we dwójkę, ale może to i lepiej? Nie jestem pewna czy zniosłabym noc, z którymkolwiek z was… – owszem, nie umiała przegrywać i to nie pozostawiało żadnych złudzeń, jednak wizja snu obok Hola albo Jerrego jawiła się jako niewykonalna. Bała się obecności mężczyzn (nawet tych młodocianych) przy sobie, głównie przez problemy z Lysandrem, toteż pospiesznie sięgnęła po jedną z sukienek, która leżała na pościeli i poczuła chłód. Chłód, który sparaliżował ją i sprawił, że delikatna skóra stała się bardziej czerwona, a przez to Lilah nie była w stanie trzeźwo myśleć. - Cholera! O my gosh! Dlaczego tu jest tak zimno? Merlinie meksykański! – jęknęła żałośnie i potarła przedramiona, po czym sięgnęła po futrzany sweterek, by zaraz potem się nim otulić. Nie rozumiała takiego zwrotu sytuacji, ale musiała zachować się honorowo, toteż zwróciła się do Gemmy. - Masz coś ciepłego do nałożenia? Jeśli nie to wybieraj coś – mruknęła i jednym ruchem różdżki otworzyły walizkę, by z niej wyskoczyło kilka kolorowych szmatek nadających się do rozgrzania, choć czy na pewno? Sama już nie była pewna. - Co za dziwaczny pensjonat!

Gra: 2, 2, 2, 1, 3 heheheheh
Event: Ogarnia nas przeraźliwy chłód i nawet ciuchy nam nie pomagają luzak latif sorry nie mogłam się powstrzymać
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 605
Dodatkowo : różowy koczkodan
  Liczba postów : 644
http://www.czarodzieje.org/t15930-holden-a-thatcher-ii#430782
http://www.czarodzieje.org/t15932-wiec-chodz-zbuduje-ci-trumne#430785
http://www.czarodzieje.org/t15933-pluszak#430790
http://www.czarodzieje.org/t15929-holden-a-thatcher#430780




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 2   Pią Lip 20 2018, 20:45

Nadal brakuje dwóch osób, ale moje spostrzeżenia na temat współlokatorów już się dosyć mocno zarysowują: Davies chyba ma okres, bo zachowuje się jak niezadowolona z każdego powodu diva, więc chyba lepiej nie nadeptywać mu na odciski, bo najwyraźniej ma ich wiele. Chociaż i tak go lubię, może po prostu klimat mu nie służy, albo naprawdę spodobało mu się to wielkie łóżko. Ewentualnie nie lubi, kiedy się go nakrywa z niektórymi częściami ciała Sørensen na twarzy. Co do niej, to moja najlepsza przyjaciółka, więc nie mogę na nią narzekać, ale jednak nie oddam jej tego dwuosobowego łoża zbyt łatwo. A może jednak? No i lepiej, żeby schowała swoje ubrania z powrotem do walizki, bo w końcu przerobię je wraz z Ponurakiem na hamaki albo namiot-bazę, w której się ukryjemy przed babami. Czemu dziewczyny zawsze zostawiają wokół tyle swoich rzeczy? Twisleton zaś chyba woli zostać obserwatorem. Chociaż ma żelki, mam ochotę wcisnąć jej też do rąk pudło popcornu, żeby mogła siedzieć i się przyglądać, chociaż trochę to creepy. Nie znam jej za dobrze, ale i tak wyczuwam, że nie pozwoli mi pograć na basie, a to wszystko wina Jerry’ego. No bo chyba nie moja?
- Chyba muszę się zastanowić nad moją własną tożsamością, bo się trochę gubię. Minister, premier, małpa. Jeszcze jakieś propozycje? – wołam, chociaż większa część grupy znajduje się tuż obok mnie. – Coś jest nie tak z pluszową krainą? – pytam jeszcze zdezorientowany. Chociaż wyjawianie moich sekretów o wielkiej kupie pluszaków, które wciąż leżą w moim pokoju w domu rodziców nie jest tym, o czym marzę na chwilę po przyjeździe na wakacje.
Niech cię, Sørensen
Biorę od niej kości i też rzucam, trochę się podśmiechując z jej wyników, chociaż – tak szczerze mówiąc – liczę jednak po cichu, że wyrzucę gorzej od niej, bo nie chcę wylądować w łóżku z Jerrym. Z Everettem jeszcze by uszło, ale spać z myszą? Co ja jestem, kawałek sera? No chyba że mowa o tym umieszczonym na pułapce, ale wtedy oznacza, że to łóżko nią jest i tym bardziej nie powinienem o nie walczyć.
- Wiesz co, Lila, ja ci chyba oddam swoje miejsce – stwierdzam, gdy widzę swoje wyniki i niespecjalnie mi się to wszystko podoba, więc ostatecznie, gdy lustro już wraca na swoje miejsce, a kości pozostają nierzucone wyłącznie przez Daviesa, zgarniam swój plecak z podłogi i przenoszę się na jedną z wolnych jedynek. A te wbrew pozorom też nie są wcale takie mikroskopijne, jak początkowo mi się wydawało. – Ej, my nie wylądowaliśmy przez przypadek na biegunie północnym? – pytam, gdy nagle robi się okropnie zimno i trochę się kulę, bo mam na sobie tshirt i krótkie spodenki, co nie jest najlepszym wyborem na mróz. Podchodzę do okna, by sprawdzić, czy się gdzieś aby nie przenieśliśmy, ale widok pozostaje taki, jak początkowo. Wracam więc do swojego łóżka i zarzucam na ramiona kołdrę, ale to nic nie daje. – Co tu się, kurwa, dzieje?
Miałem nie przeklinać, ale cóż… Lilah, wybaczysz mi to małe przewinienie?

kości: 5, 5, 2, 6, 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 34
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 95
http://www.czarodzieje.org/t16046-lilah-aoife-srensen#439030
http://www.czarodzieje.org/t16045-lilah-srensen#439023




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój 2   Pon Lip 30 2018, 21:51

Spoglądała na wszystkich zgromadzonych i bynajmniej - nie zamierzała tkwić dalej w tak lodowatym pomieszczeniu. Zrzuciła wątpliwej jakości materiał z ramion, po czym uśmiechnęła się na ten swój wrednawo-rozbrajający sposób.
- Wszystko jest okay, o ile jakiegoś pluszaka ze sobą zabrałeś - powiedziała z dozą rozbawienia, choć nie kpiła z żadnych maskotek. Sama pozbyła się swoich już dawno temu, stąd zazdrościła Holdenowi, że on dba o swoje. Dopiero potem podeszła do Jerrego, który zapewne czuł się niekomfortowo z myślą, że musiałby z nią spać, toteż pogładziła go subtelnie po czuprynie. - Nie martw się, Thatcher nie chrapie, tylko nie kop w trakcie snu, bo zapewne mogłoby się to różnie spotkać - uśmiech przyozdabiał jej twarz, pomimo odczuwanego bólu serca przez feralność rzucanych kości. Wiedziała jednak też, że gryffoni nie odwalą żadnego szajsu i będą stosować się do zasad gry, w którą weszli. Sama Lil wolała swoje duże łoże, ale może jakoś wytrzyma te dwa miesiące? Zawsze mógł ją ponieść wiatr i wylądowałaby zapewne poza sferą zasięgu wzroku.
- Nie wiem jak wy, ale ja idę na spacer, bo nie zamierzam zdychać z przeziębienia - rzuciła w eter, po czym sięgnęła po kapelusz i ruszyła w stronę drzwi. - Wy też lepiej wygrzejcie swoje tyłki - zaproponowała, a zaraz potem opuściła cztery ściany pensjonatu.

Zt L.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Skąd : (nie) od zawsze Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 317
Dodatkowo : metamorfomag
  Liczba postów : 157
http://www.czarodzieje.org/t16051-jeremiah-m-davies
http://www.czarodzieje.org/t16112-lookin-for-trouble
http://www.czarodzieje.org/t16111-iggy
http://www.czarodzieje.org/t16063-jeremiah-m-davies




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój 2   Czw Sie 09 2018, 18:06

Jerry Davies nie lubi hazardu.
Hazard kojarzy się Daviesowi z ryzykiem - to dobrze, chociaż z cholernym szczęściem - to bardzo źle - problem jest absolutnie okropny. Życie naszpikowane ma całe niefortunnością, niefortunnymi sytuacjami, wypadkami oraz innymi - równie beznadziejnymi - komplikacjami losu; bo owszem, los skomplikował, co tylko był w stanie - stając na jego drodze. Los jest okrutny - nie zna choć odrobinę zdefiniowania litości, nawet, jeśli on sam owej łaski nie oczekuje, jeśli - nie należy do osób, preferujących użalać się nad zniszczoną ścieżką swojego prowadzonego życia. Odpowiedzią jest zawsze impuls, wściekłość, która wypełnia ciało oraz rozsadza komórki; na każdą, nastręczającą się jemu przeciwność zwykł reagować zdenerwowaniem, nieprzemyśleniem czynów oraz słów wylewanych raptownie z gardła. Nie lubi - oglądania się, z wielkim przesadzeniem na przeszłość, chociaż zarazem oplata jego pragnienie w nieokreślonej przyszłości zemsty
ale to inna sprawa.
Przyjemny dreszcz emocji tańcuje chwilowo w ciele; naprawdę, liczy na swoją wygraną - chociaż raz, mogłaby ona zapaść. Przez moment, instynktownie obarcza beznadziejny wynik Sørensen własną, wręcz namacalną radością - radość przemija, kiedy przypomina on sobie o obecności Thatchera. Że co? Z nim? Razem? Wyrzuca w porządku kości, ot, dla samego faktu - liczy, że dzięki temu wykopie Holdena, który spędzi noc na niewdzięcznej podłodze; zanim jednak Jerry Davies otwiera swoje, jeszcze tak niedojrzałe usta - Holden się wycofuje. Ustępuje? Jej?
Nie wierzy, najzwyczajniej nie wierzy; wobec tego wracają do punktu wyjścia, do swej pierwotnej kłótni - albo przynajmniej, przez jeden ułamek chwili odnosi identyczne wrażenie. Naiwne, jakże naiwne. Znikąd - jego ciało zostaje przeszyte chłodem, oddech przenikliwego zimna wgryza się coraz głębiej w odziane w letni strój ciało. Cóż, wspominano coś o nieszczęściach? Jerry Davies nienawidzi uczucia zimna, lęka się jego panicznie - jakby najbardziej na świecie; posiada w zwyczaju ubierać się oczywiście zbyt ciepło. Dokucza jemu obecnie jedno z najgorszych odczuć - jakie wyłącznie mogłoby się pojawić.
- Ja pierdolę - klnie ciszej; ma najzwyczajniej gdzieś obecność kobiet, dziewczyn, jak zwał tak zwał, koleżanek - dobrze, że wziąłem też cieplejsze ubrania. - Rozpaczliwie zaczyna szukać jakiegoś swetra, bluzy - pragnie odnaleźć cokolwiek. Na swoje nieszczęście, opatulenie grubym materiałem przynosi mizerne skutki - albo brak, chociaż najmniejszych efektów. Świetnie. Cudownie.
- TAK CZUŁEM - rzuca, pełen wściekłości, obrażony na cały świat oraz na wszystkich wokół. Liliah wychodzi; cóż, jeden problem mniej, z głowy - chociaż, to wcale a wcale nie rozwiązuje jego osobistego problemu. W obliczu tego, zanurza się ostatecznie w pościel, okrywa tym wszystkim niczym wielowarstwowy naleśnik - oraz zamiera w bezruchu. Nic nie pomaga? Cóż.
Może kiedyś przestanie.
(Oby - możliwie najszybciej.)

Kości: miałem jakieś dobre, okej

| zt Jerry w tym wątku

______________________


my shadows

but you didn't hear what is wrong what is true your narrow mind takes the air that i need i have to fight for air

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Pokój 2   

Powrót do góry Go down
 

Pokój 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Pokój w burdelu (mieszkanie Jinxa - nikt nie ma tu wstępu)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
Meksyk
 :: 
Pensjonat
 :: 
Pokoje mieszkalne
-