Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Karaoke

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30
  Liczba postów : 408
http://www.czarodzieje.org/t16083-heaven-olive-octavia-dear
http://www.czarodzieje.org/t16084-hood
http://www.czarodzieje.org/t16087-margarita
http://www.czarodzieje.org/t16082-heaven-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Karaoke   Sob Lip 07 2018, 00:44


Karaoke


W ciągu dnia to zwykła plaża i kilka leżaków, jednak wieczorem zmienia się w idealne miejsce na karaoke. W powietrzu pojawiają się kolorowe litery, a muzyka rozbrzmiewa w przestrzeń. Kto się podejmie i wybierze jakiś mugolski, albo magiczny hit? Można zażyczyć sobie absolutnie każdą piosenkę. Oczywiście można napić się też drinka z baru, który jest tuż obok i spędzić miło czas ze znajomymi.


______________________


Don't say, don't you say it


One breath and it'll just break it. So shut your mouth and run me like a river
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 106
  Liczba postów : 298
http://www.czarodzieje.org/t16163-carson-o-gilliams
http://www.czarodzieje.org/t16172-dolacz-do-mojej-swity#442693
http://www.czarodzieje.org/t16171-poczta-pantoflowa-carson#442692
http://www.czarodzieje.org/t16162-carson-o-gilliams




Gracz






PisanieTemat: Re: Karaoke   Sro Lip 25 2018, 03:54

Dziewczyna usłyszała, że w niedalekiej okolicy od słynnego baru przy plaży, a wręcz dosłownie tuż obok, tego wieczoru miało odbywać się karaoke! Atrakcja przyciągała z pewnością wielu zainteresowanych, bowiem gdy Carson dotarła na miejsce, było ono nieco zatłoczone. W tłumie miejscowych oraz znajomych z wycieczki szkolnej, niestety nie potrafiła odnaleźć znajomych i przyjaznych jej twarzy, wobec czego w samotności poszła do baru, by zamówić jakiś drink. Jako że pojęcie o alkoholach czy też innych ciekawych napojach miała bardzo niewielkie, zdała się na barmana oraz jego specjały. Ostatecznie opuściła lokal ze szklanką pomarańczowo-różowego napoju, który zdobyła papierowa parasolka. W smaku wyczuwała grejpfrut, za którym średnio przepadała, lecz skoro wydała już jakieś galeony, zdecydowała się dopić drink do końca. Sącząc go, miała wrażenie, że każdy kolejny łyk przybliżał ją do zmiany zdania - toż był to najpyszniejszy napój, jaki piła w życiu! A jakże pięknie wyglądał po nim świat! Wszystko, na co patrzyła, zdawało się krzyczeć kolorami, razić po oczach wyrazistością barw, stymulować niemalże każdy receptor wzrokowy. Z powodzeniem mogłaby dostać oczopląsu od oglądania zachodu słońca nad wodą - z wrażenia aż usiadła na piasku. Za plecami grała jej muzyka, a ktoś właśnie próbował swoich sił w śpiewaniu jakiegoś utworu, którego niestety nie znała. Może niedługo sama się odważy wyjść i zaśpiewać?

Jako że bar jest w pobliżu, wylosowałam sobie drink 5 i korzystam z jego efektu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : Cannes, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 285
  Liczba postów : 141
http://www.czarodzieje.org/t15512-ophelie-e-zakrzewski#416665
http://www.czarodzieje.org/t15514-ophelie
http://www.czarodzieje.org/t15516-poczta-ophelii
http://www.czarodzieje.org/t15513-ophelie-zakrzewski#416669




Gracz






PisanieTemat: Re: Karaoke   Sro Lip 25 2018, 23:25

Wieczorne spacery były idealnym sposobem na poznanie nocnego życia Meksyku. Już chwilę po wyjściu z pensjonatu Ophe napotkała roześmianą grupkę tubylców, a im dalej szła, tym weselej było. Lokale wręcz roiły się od biesiadujących ludzi, z każdej strony było słychać muzykę. Była zachwycona tym, jak świetnie Meksykanie potrafią się bawić i obiecała sobie, że jednego wieczoru zabierze kogoś wieczorem i dołączą do zabawy. Nogi niosły ją coraz dalej, aż w końcu zawędrowała na wybrzeże, gdzie usłyszała muzykę inną od tej, którą słyszała przemierzając miasto. Jej uwagę przyciągnęły kolorowe światła, w kierunku których od razu zaczęła iść, a kiedy dotarła na miejsce, szeroko się uśmiechnęła. Karaoke! Próba wypatrzenia kogoś znajomego w tłumie skończyła się fiaskiem, wobec czego podeszła do baru i zamówiła drinka-niespodziankę, bo przecież przed ewentualnym występem musi zwilżyć gardło. Prezentował się on naprawdę bajecznie, kusząc czerwono-żółtą barwą, więc nie czekając długo, upiła łyk. Niebo - to było pierwsze, co pomyślała. Sok pomarańczowy idealnie komponował się z tequilą i grenadiną, dając dziewczynie pełnię szczęścia.
Zadowolona wyszła z baru i rozejrzała się po twarzach, jednak nie znalazła nikogo znajomego, a nie widziało jej się spędzanie czasu w samotności. Tak więc postanowiła znaleźć sobie jakieś towarzystwo. Padło na dziewczynę siedzącą na piasku.
- Czemu siedzisz tak sama? - spytała i przysiadła obok niej, licząc, że nie zostanie odprawiona z kwitkiem. W najgorszym wypadku szukałaby wtedy nowych "przyjaciół" wśród nieznajomych. - W ogóle, rany, jak ja nienawidzę mojego ojczyma! - wypaliła totalnie z czapy i, o dziwo, nie czuła się źle, że wypowiedziała to na głos. Dobrze za to wiedziała, że tak nie powinno być, co nieźle ją zaniepokoiło. Starała się zachować wyraz twarzy, jakby nie palnęła właśnie niczego istotnego i upiła kolejny łyk drinka.

Kostka na drinka była 3, więc przez co najmniej 2 posty Ophe nie może kłamać i wygaduje swoje sekrety. Ups Ing face
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 619
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 394
http://www.czarodzieje.org/t15878-daisy-bennett#429065
http://www.czarodzieje.org/t15880-daisy-zaprasza-kwiatuszki-stworzmy-lake
http://www.czarodzieje.org/t15881-poczta-daisy-b#429071
http://www.czarodzieje.org/t15879-daisy-bennett




Gracz






PisanieTemat: Re: Karaoke   Czw Lip 26 2018, 17:43

Nadszedł kolejny wieczór wakacji i Daisy zamierzała spędzić go... jakoś aktywnie. Nawet jeżeli aktywność miała się przejawić w piciu kolorowych drinków. Słyszała o fajnym karaoke na plaży tuż obok baru, w którym owe drinki można nabyć. A że ostatni wypad na karaoke był bardzo udany to miała z nim dobre skojarzenia. Założyła na siebie coś lekkiego i wsunęła ulubione rzymianki na stopy. To było piękne, że tutaj nawet wieczorem była cudowna temperatura. Daisy, jako typowy zmarźluch, czuła się tu świetnie. Nie zauważyła po drodze nikogo znajomego, ale była pewna, że albo spotka kogoś po drodze, albo w barze.
Po kilku minutach znalazła się na plaży. Nie lubiła chodzić po piasku w butach, zresztą małe ziarenka  uwierały ją w stopy, więc szybko zdjęła sandałki i schowała do torby. Znajdował się tutaj już tłum ludzi i na pierwszy rzut oka nie dostrzegła nikogo znajomego. Nic to, nie przejrzała jeszcze całego tłumu, ale stwierdziła, że zrobi to za chwilę. Swe kroki skierowała do baru, którego dzisiaj będzie pewnie częstym gościem. Wybrała żółto-pomarańczowego drinka, Tequila Sunrise czy coś tam. I tak zaraz zapomni o tej nazwie. Upiła łyk, czując lekko kwaśny smak spowodowany prawdopodobnie pomarańczą. Ze słomką w ustach ruszyła na poszukiwanie przygód znajomych. Już miała się odwrócić i szukać w innym kierunku, kiedy jakiś obcy człowiek poruszył się w bok, odsłaniając dwie postaci, siedzące na piasku. W jednej rozpoznała Carson! Zaszła dziewczyny od tyłu i przytuliła Krukonkę, opierając sie o jej plecy.
- Hej, hej! - zawołała i obdarzyła dziewczynę buziakiem w policzek. Odwróciła się w stronę drugiej dziewczyny, rozpoznając w niej Puchonkę z tego samego roku.
- Hej, Ophélie! - posłała dziewczynie szeroki uśmiech. Kojarzyła ją z lekcji, wydawało jej się, że kojarzy większość osób z jej rocznika i cieszyła się, że zdołała zapamiętać imię Puchonki. Moze dlatego, że zawsze jej się podobało, było ładne i oryginalne.
- Ale fałszuje, nie? - powiedziała, mając na mysli osobę, które właśnie usiłowała wykonać swoją wersję piosenki. Było prawdą, że nie wychodziło jej to najlepiej, ale czy musiała od razu wypaplać to na głos? Sama nie wiedziała, co nią kierowało.
Spojrzała zdziwiona na Puchonkę. Co nią kierowało, że zaczęła temat o swoim ojczymie? Może przerwała im jakąś rozmowę? W końcu nie wiedziała czy Carson kumpluje się z Ophélie.
- Mam nadzieję, że nie przerwałam wam poważnych rozmów? - zapytała, patrząc pytająco raz na jedną, raz na drugą. W końcu zwróciła się do Puchonki. - A tak swoją drogą to dlaczego go tak nienawidzisz? - zapytała. W końcu jeśli Ophélie sama rozpoczęła ten temat to chyba nie ma nic przeciwko, aby o to zapytać? Usiadła obok nich po turecku, sącząc powoli drinka i wczuwając się w wakacyjny klimat.

--
Kostka 3, również mówię prawdę :)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 106
  Liczba postów : 298
http://www.czarodzieje.org/t16163-carson-o-gilliams
http://www.czarodzieje.org/t16172-dolacz-do-mojej-swity#442693
http://www.czarodzieje.org/t16171-poczta-pantoflowa-carson#442692
http://www.czarodzieje.org/t16162-carson-o-gilliams




Gracz






PisanieTemat: Re: Karaoke   Pią Lip 27 2018, 14:09

Carson myślała, że była jedyną osobą, która nie potrafiła usiedzieć w pensjonacie tego wieczoru, bowiem im dłużej patrzyła na tłum ludzi przy barze i karaoke, tym mniej znajomych twarzy widziała. Na szczęście plusem miejsca, w którym się zatrzymali jako wycieczka, była kameralność - prędzej czy później uczniowie z Hogwartu powinni się znaleźć, nawet zupełnym przypadkiem na ulicy. Tym razem nie było inaczej, ledwie usiadła ze swoim drinkiem na piasku, by obejrzeć niesamowicie jaskrawy, pełny kolorów zachód słońca, a obok niej przysiadła się koleżanka z Hufflepuffu. Carson przeniosła na nią błyszczące spojrzenie - jej tęczówki przybrały kolor różowy, o czym Krukonka nie wiedziała, lecz co było z pewnością dostrzegalne z perspektywy Ophelie.
- Cześć! - odpowiedziała, uśmiechając się szeroko. Jak ona to robiła - miała tak różowe policzki i lazurowe oczy... Złapała się na tym, że przygląda jej się z otwartą buzią, nie wierząc w obraz malujący się przed jej oczami. - Wyglądasz dziś zjawiskowo! - stwierdziła, a zaraz po tym poczuła ciężar czyjegoś ciała na swoich plecach. Pisnęła w odpowiedzi, przyjmując na policzek buziaka od Daisy, którą poznała po głosie. - Cześć, słońce! - przywitała się, przesuwając się nieco w bok, by zrobić Gryfonce miejsce pośrodku. Ona też była jakaś taka... jaskrawa. Zupełnie jak ten zachód, który zupełnie stracił na wartości w obliczu tak pięknych dwóch koleżanek. - No właśnie, co z tym ojczymem? - spytała tuż po Daisy, bowiem wcześniej nie zdążyła. Sprawa jednak musiała być poważna, skoro Ophelie chciała poruszyć z nią ten temat. Może potrzebowała się wygadać? Carson była bardzo dobrym i chętnym słuchaczem, wobec czego przybrała zaciekawiony wyraz twarzy i czekała, aż Puchonka doda coś więcej do sprawy.

Strasznie przepraszam za jakość tego posta xD ale nie chcę blokować gry
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : Cannes, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 285
  Liczba postów : 141
http://www.czarodzieje.org/t15512-ophelie-e-zakrzewski#416665
http://www.czarodzieje.org/t15514-ophelie
http://www.czarodzieje.org/t15516-poczta-ophelii
http://www.czarodzieje.org/t15513-ophelie-zakrzewski#416669




Gracz






PisanieTemat: Re: Karaoke   Pią Lip 27 2018, 17:18

Większość piosenek, które śpiewali ludzie na karaoke, były dla niej średnio znane. Albo może inaczej - nie potrafiła podać wykonawcy czy chociaż tytułu, bo niektóre z nich kojarzyła, co prawda nie wszystkie. O, na przykład ta, którą teraz śpiewała jakaś dziewczyna. Niejednokrotnie przecież Ophelie słyszała ją w radiu, a i tak wykonawca jak i tytuł były dla niej "nieznane". Kiedy przy refrenie posypały się fałsze niemiłe dla ucha, aż się skrzywiła i powróciła myślami do rzeczywistości.
- Hejka i wow, co zrobiłaś ze swoimi oczami? - przeciągnęła samogłoskę w "wow" i z uniesionymi brwiami przybliżyła się do dziewczyny, żeby móc dokładnie przyjrzeć się jej oczom. Nie przywidziało jej się, one naprawdę były różowe! Ophelie wiedziała, że istnieją soczewki, dzięki którym można zmienić sobie kolor tęczówek, ale sama jeszcze nigdy z nich nie korzystała; efekty widziała jedynie u innych. Wyglądało na to, że dzisiaj Krukonka postanowiła poeksperymentować. Była bliska pomachaniu Carson dłonią przed oczami, żeby wyrwać ją ze swego rodzaju transu - Krukonka siedziała i wpatrywała się w nią jak w obrazek - ale nie było to potrzebne, bo już zaraz sama się otrząsnęła. - Dzięki, ty też wyglądasz super. - ledwie skończyła mówić, a dołączyła do nich wesoła Gryfonka, która to na powitanie postanowiła uwiesić się na Carson. - Hej Daisy! - odpowiedziała na przywitanie z uśmiechem. Nie znała za bardzo dziewczyny, ba, kojarzyła ją jedynie z lekcji, bo były na tym samym roku. Jednak coś czuła, że tego wieczoru może się to zmienić.
- Myśli, że jak jest jednym z pracowników Ministertwa, to może rządzić światem. A przynajmniej nami. - powiedziała z rozżaleniem, licząc, że towarzyszki domyślą się, iż "my" to w rzeczywistości ona i jej rodzeństwo. - A dla Lennoxa jest nad wyraz okropny. - tutaj w ostatnim momencie ugryzła się w język i nie wytłumczyła, o co dokładnie chodziło. Spojrzała jedynie na dziewczyny wzrokiem mówiącym "to dla mnie naprawdę trudne", a następnie jej wzrok powędrował na zachodzące nad morzem słońce. Wiedziała, że Lennox nie chciałby, aby akurat o tym dowiedziały się osoby trzecie i może i ucięła w połowie, ale trudno. Ten temat był dla niej bardzo ciężki na rozmowy, a mimo to sama go zaczęła, właściwie po co? Nie wypadało go teraz porzucać, ale z drugiej strony... - Ja nie wiem, czy mogę wam o tym powiedzieć. - pobiegła z wyjaśnieniami i po chwili dodała: - Nie to, że wam nie ufam, po prostu tu bardziej chodzi o mojego bliźniaka, a on raczej by nie chciał, żebym o tym mówiła. - westchnęła i podniósłszy szklankę do ust, przechyliła ją i wypiła jej zawartość do końca. Pozostawała teraz sprawa, co ma zrobić ze szklanką, bo co jak co, ale Puchonce  nie chciało się wstawać i iść ponownie do baru. Ostatecznie postanowiła martwić się tym później.
- To co, może pokażemy im, jak się śpiewa? - zaproponowała z błyskiem w oku i czekała na odpowiedź dziewczyn. W duszy coś jej mówiło, że się zgodzą, bo jak to, być na karaoke i nie zaśpiewać przynajmniej jednego kawałka? Humor poprawił jej się w oka mgnieniu.

Zdążyłam jeszcze przed wyjazdem, yeah Cool
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 619
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 394
http://www.czarodzieje.org/t15878-daisy-bennett#429065
http://www.czarodzieje.org/t15880-daisy-zaprasza-kwiatuszki-stworzmy-lake
http://www.czarodzieje.org/t15881-poczta-daisy-b#429071
http://www.czarodzieje.org/t15879-daisy-bennett




Gracz






PisanieTemat: Re: Karaoke   Pią Lip 27 2018, 21:19

Z zadowoleniem umościła się między dziewczynami, sącząc drinka. Dopiero teraz zdążyła przyjerzeć się Krukonce. Zmrużyła oczy, przybliżając nieco twarz do jej twarzy.
- Carson! Co zrobiłaś z oczami? Wyglądasz niesamowicie! - powiedziała z podziwem. Spostrzegła, że Caroson nie bardzo rozumiała o czym one mówią w związku z jej oczami.
- Jak zrobiłaś różowe tęczówki? - wyjaśniła jej. - Jakieś zaklęcie, soczewki? Zaklęciami trochę bym się bała eksperymentować z czymś tak ważnym jak oczy - stwierdziła, upijając kolejny łyk drinka. Zadziwiająco szybko zbliżała się do dna szklanki. Odgarnęła z twarzy kosmyki wpadające jej do oczu i z uwagą przeniosła wzrok na Ophélie. Prychnęła wyobrażając sobie tego typu pracownika Ministerstwa.
- Typowy urzędas co to myśli, że jak pracuje w Ministerstwie to jest nie wiadomo kim - powiedziała z pogardą. Może trochę za ostro, ale słowa same wypłynęły z jej ust. A że Ophélie nienawidziła swojego ojczyma to chyba się nie obrazi? Owszem, domysliła się, że Ophélie prawdopodobnie mówi o swoim rodzeństwie, może również o matce? Zakrzewskich też trochę było, ale Daisy nie do końca wiedziała kto z kim ma jakie powiązania. Ach, Lennox! No tak, brat bliźniak, rzeczywiście. Po minie widziała, że to trudny temat dla Ophélie, choć nie rozumiała do końca dlaczego Puchonka go zaczęła. Skąd zresztą mogła wiedzieć, że drink koleżanki, jak i jej miał dodatek veritaserum. Pokiwała głową na słowa Ophélie, nie drążąc tematu. Zresztą przyszły się tu pobawić i porzucenie tego typu rozmów było jak najbardziej dobrym pomysłem!
Klasnęła w dłonie wyrażając swój entuzjazm na propozycję zaśpiewania karaoke. Gdy była na karaoke w Hogsmeade to szło jej całkiem dobrze, choć śpiewała obcym głosem. Ciekawe jak jej pójdzie z własnym.
- Ja jestem za. Powiem wam, że generalnie lubię śpiewać, chodziłam nawet na lekcje śpiewu, ale porzuciłam to. Po prawdzie to na złość mamie. Wiele rzeczy robiłam na złość rodzicom, bo nie lubiłam jak ktoś mną komendrował. Starałam się być grzeczna, ale nie zawsze wychodziło - wzruszyła ramionami i dopiła drinka do końca. Również przez chwilę nie wiedziała, gdzie odłożyć szklankę, ale w końcu położyła ją na piasku obok. Wstała i otrzepała spodenki i nogi z piasku. Wzięła się pod boki i spojrzała na dziewczyny.
- To co śpiewamy? Może coś z repertuaru Felix Felicis? - zaproponowała, spoglądając głównie na Carson, bo wiedziała, że dziewczyna także jest ich fanką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 106
  Liczba postów : 298
http://www.czarodzieje.org/t16163-carson-o-gilliams
http://www.czarodzieje.org/t16172-dolacz-do-mojej-swity#442693
http://www.czarodzieje.org/t16171-poczta-pantoflowa-carson#442692
http://www.czarodzieje.org/t16162-carson-o-gilliams




Gracz






PisanieTemat: Re: Karaoke   Pon Lip 30 2018, 21:30

Carson nie miała bladego pojęcia o tym, jak wyglądają jej oczy, wobec czego, gdy obie dziewczęta zbliżyły się do jej twarzy, chcąc podziwiać efekt, Krukonka instynktownie odsunęła się, jednocześnie przez wzgląd na przekroczoną strefę komfortu, jak i na to, że jaskrawość kolorów bijących z ich twarzy poraziła ją lekko. Zamrugała gwałtownie, po czym wybałuszyła na nie oczy. Różowe?
- Co? Ja nic nie robiłam - stwierdziła, kręcąc głową przecząco, bo przecież nie rzucała na siebie żadnych zaklęć, a na magiczne soczewki zawsze było jej szkoda pieniędzy, których zresztą i tak nie miała zbyt wiele. Zbierała od bardzo dawna na aparat i tego typu pierdoły odciągały ją od swojego marzenia w postaci dobrej, magicznej "lustrzanki". Co jednak mogło spowodować tak nagłą zmianę? - Wiecie co, to może być ten drink... - dodała, powoli łącząc fakty. Spojrzała ze zdziwieniem na trzymaną w ręce szklankę, do połowy opróżnioną. Nie wiedziała, że powinna się spodziewać po lokalnych barach tego typu zagrywek... - Odkąd go piję, mam takie dziwne wrażenie, że wszystko wkoło jest takie kolorowe i barwne, jaskrawe... - wyjaśniła jeszcze, jakby z automatu mrużąc oczy, nie będące w stanie przyjąć blasku bijącego od lazurowej wody i naznaczonego czerwienią nieba.
Sprawa jej niecodziennego koloru oczu zeszła jednak na dalszy plan w obliczu zwierzeń Ophelie, na które Carson otworzyła uszy i których z zainteresowaniem słuchała. Co jak co, ale ploteczki, dodatkowo z pierwszej ręki, były jej ulubioną rzeczą na świecie. Uwielbiała dowiadywać się przeróżnych faktów o swoich znajomych, a o nieznajomych także. Składowała to wszystko w głowie i czekała na odpowiedni moment, by z owej wiedzy skorzystać. O dziwo nie potrzebowała magicznie rozbudzać wspomnień, mimo iż były poupychane w najciemniejszych zakamarkach jej pamięci, by któregoś dnia po prostu przywołać to, na czym jej zależało. Zmarszczyła nieco brwi, gdy dziewczyna wspomniała o tym, że jej ojciec jest szczególnie okropny dla Lennoxa - podświadomie zastanawiała się, czy chodzi o to, że robił im krzywdę? Czy po prostu był zimnym człowiekiem, który nie potrafił okazywać serca i miłości swoim dzieciom?
- Co masz na myśli? - zapytała delikatnie, nie chcąc przekroczyć granicy przyzwoitości. Zresztą Ophelie zawsze mogła powiedzieć, że to nieważne. Carson i tak kiedyś spróbuje wyciągnąć od niej lub od Lennoxa, cóż takiego robi im ojciec... Zaskoczyła ją natomiast reakcja Daisy, która odezwała się niezbyt pochlebnie pod adresem ojczyma Puchonki. - Myślicie, że serio tak jest? Pracownicy Ministerstwa jako rodzice wydają się być z opowieści najgorsi... - powiedziała, a następnie wzruszyła delikatnie ramionami. Ona nie miała o tym pojęcia, jej rodzicom daleko było od pracy w ministerstwie, chyba że mieliby sprzątać tym urzędasom biura...
Temat zmienił się i rozmowa nabrała innego tempa, gdy przyszło im zdecydować się na udział w karaoke. Carson nie miała wątpliwości, że powinny się tam wybrać - niemal podskoczyła, by ruszyć w kierunku sceny i mikrofonów.
- Ja jestem na tak! - odparła w odpowiedzi na pytanie Daisy. Śpiewanie piosenki Felix Felicis wydawało się jedyną słuszną opcją dla Gilliams. - Znasz ich? - zapytała Ophelie, bo w końcu mogło się okazać, że nie jest zaznajomiona z ich twórczością i niezbyt miała ochotę na wykonywanie akurat ich piosenki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : Cannes, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 285
  Liczba postów : 141
http://www.czarodzieje.org/t15512-ophelie-e-zakrzewski#416665
http://www.czarodzieje.org/t15514-ophelie
http://www.czarodzieje.org/t15516-poczta-ophelii
http://www.czarodzieje.org/t15513-ophelie-zakrzewski#416669




Gracz






PisanieTemat: Re: Karaoke   Pon Sie 06 2018, 23:54

Na wspomnienie o drinku, sama zaczęła się zastanawiać czy do jej napoju też czegoś nie dodano, bo w końcu poprosiła o specjał barmana, a nie coś sprawdzonego. Fakt, że nagle rozpoczęła rozmowę o swojej rodzinie był dla niej, cóż, dziwny, chociaż z drugiej strony tyle się w niej działo, że chyba musiała się w końcu komuś wygadać. Komuś spoza tej wielkiej rodziny, kto nie osądzałby jej opinii pochopnie, jak i zachował to dla siebie. Oczywiście nie miała pewności, że może liczyć na to ze strony dziewczyn, ale była gotowa, żeby zmierzyć się później z konsekwencjami. Nie utrzymała języka za zębami? Trudno. Teraz postara się nie wypaplać nic więcej.
- Mam na myśli to, że lekko mówiąc, ma nas w głębokim poważaniu i najchętniej pozbyłby się wszystkich dzieci z domu. Takie odnoszę wrażenie. - odparła ze spokojem, choć w środku zaczynało jej się robić coraz cieplej. Zignorowała jednak to uczucie, tłumacząc je sobie wypitym drinkiem i miała ochotę wyściskać Daisy za uratowanie od kolejnych odpowiedzi. Gryfonka trafiła w sedno, tak właśnie myślała o ojczymie Ophelie, co już zresztą zdążyła im oznajmić.
Z trójki partnerów, którzy byli z Yvonne dłużej niż tylko na chwilkę, to właśnie Christopher okazał się być najgorszy. Ophelie bardzo się cieszyła, że nie musiała przebywać w jego toksycznym towarzystwie dłużej niż było trzeba i widywała go, będąc w domu, na szczęście nie za każdym razem. Przez pracę w ministerstwie miał wiele obowiązków, a jeśli nie przebywał tam - dziewczyna robiła wszystko, żeby tylko nie spotkać go na swojej drodze. Co jak co, ale próby wywalenia jej bliźniaka z domu nie były czymś, co dało wymazać się z pamięci i uznać za popełniony błąd, głupotę, coś nieistotnego. Nie, gdy zdarzyło się to niejednokrotnie. Zresztą nie chodziło nawet tylko o to, po prostu krótko mówiąc, był on człowiekiem niezdolnym do okazywania uczuć. Ophelie dziwiła się, jak jej matka mogła rozstać się z Josephem i wyjść za takiego snoba. Stokroć bardziej wolała już Theodore'a, ich ojca. Chociaż nie widziała się z nim już szmat czasu, to ostatnio coraz częściej wysyłał listy i pytał, co u nich. W głębi duszy wciąż żywiła do niego urazę o to, że od przeszło dziesięciu lat ani razu go nie widziała, a do tego ich rodzina stale się powiększała przez jego kolejne związki. Ale czy tego samego nie robiła również jej matka? Nie mówiąc już o tym, że przechwycała listy, które pisał do nich Theodore, przez co latami w Ophe narastała niechęć do ojca, do momentu otrzymania listu na Boże Narodzenie w Hogwarcie. Tego już Yvonne nie była w stanie przejąć, a od tamtego czasu pogląd na rodziców zmienił się u młodej Zakrzewski diametralnie.
- Na pewno nie wszyscy tacy są. - powiedziała, chociaż nie mogła dać na to konkretnych przykładów, bo przecież oprócz ojczyma nie znała żadnego urzędnika. Owszem, kojarzyła kilka osób, ale to jedynie z widzenia, więc nie mogła tutaj mówić, że ten jest taki, a ten jeszcze inny. Wierzyła jednak mocno w swoje słowa.
- Oczywiście, że ich znam! - odpowiedziała, udając obrazę i teatralnie kładąc prawą rękę na klatce piersiowej. Jak mogła nie znać Felix Felicis, których utworów namiętnie słuchała i podśpiewywała je pod nosem przy wykonywaniu najprostszych czynności? Jak w ogóle ktokolwiek mógł ich nie znać, skoro w magicznym radio co chwila można było usłyszeć tę grupę? Zakrzewski błyskwicznie podniosła się z piasku i otrzepawszy z drobnych ziarenek, zaczęła kierować się z Daisy i Carson w stronę sceny. Uwaga, oto zaczyna się prawdziwe show!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 619
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 394
http://www.czarodzieje.org/t15878-daisy-bennett#429065
http://www.czarodzieje.org/t15880-daisy-zaprasza-kwiatuszki-stworzmy-lake
http://www.czarodzieje.org/t15881-poczta-daisy-b#429071
http://www.czarodzieje.org/t15879-daisy-bennett




Gracz






PisanieTemat: Re: Karaoke   Wto Sie 14 2018, 12:56

Daisy spoglądała na Carson z rozbawieniem, kiedy dziewczyna nie rozumiała o co im chodzi. Była jednak coraz bardziej zaintrygowana, bo co mogło spowodować tak dziwną zmianę w wyglądzie Krukonki? Carson zwróciła uwagę na drinka. Daisy zmarszczyła brwi, przyglądając się szklankom w ich rękach.
- Myślisz? – zapytała retorycznie. W sumie mogło tak być. Ona sama również dziwnie się czuła po drinku, którego piła. Nie to, żeby się upiła, ale miała wrażenie, że ma zamiar powiedzieć więcej niż zamierzała.
- Hej, to ja też chcę mieć różowe oczy! Jak się nazywał ten twój drink? – zwróciła się do Carson podekscytowana. Chyba nie mógł być groźny, skoro tylko zmieniał kolor oczu i powodował, że barwy były bardziej soczyste i jaskrawe. Choć może skutki uboczne jeszcze się nie ujawniły?
Odchyliła się do tyłu, biorąc się pod boki.
- Albo najpierw powiedz mi czy to jedyne działanie tego napoju. Czujesz coś jeszcze? Poza oczami wyglądasz normalnie, ale kto wie co ten napój jeszcze ma w sobie – powiedziała, obserwując uważnie Krukonkę.
Widziała, że Carson też zainteresowała się opowieściami Ophelie, ale Daisy nie zamierzała już tematu drążyć. Ścisnęła dziewczynę tylko lekko za rękę i uśmiechnęła się ciepło. Nie lubiła wyciągać z ludzi zwierzeń, kiedy oni wyraźnie nie mieli już na to ochoty, chyba, że chodziło o aktualną krzywdę bardzo bliskich jej osób. Wtedy starała się dowiedzieć co się stało, aby spróbować pomóc, ale też nie za wszelką cenę. Chciała, żeby przyjaciele widzieli w niej wsparcie, ale również osobę, z którą mogą pomilczeć, kiedy tego potrzebują i może w końcu wyrzucić z siebie to, co sprawiało im problemy.
Daisy wzruszyła ramionami na pytanie Carson.
- Nie wiem, moi rodzice też nie pracują w Ministerstwie – powiedziała. Nie mogła się wypowiadać za innych, ale rzeczywiście często słyszała, że ludziom, którzy dostali się do Ministerstwa zaraz sodówa uderzała do głowy i jako rodzice pewnie byli wymagający i dumni, w złym tego słowa znaczeniu. Ophelie pewnie miała rację, że nie wszyscy tacy są, ale żeby się przekonać musiałaby takich rodziców znać w większej ilości.
Na szczęście zeszły z tematów poważnych i wszystkie skierowały się w stronę miejsca dla śpiewających. Daisy zaśmiała się, widząc udawaną obrazę Ophelie, ale z drugiej strony przecież nie wszyscy ich znają. No dobrze, może wszyscy znają, ale nie wszyscy lubią! Dla niej samej nie lubić Felix Felicis jest jedną z niewyobrażalnych rzeczy i w tej kwestii dogadała się z Carson, ale przecież każdy ma inny gust! Na szczęście jednak Ophelie nie dość, że znała ten zespół to jeszcze tak samo go uwielbiała! No, to świetnie się we trzy dobrały!
- Teraz my! – zawołała do ostatniej śpiewającej osoby, zgłaszając swój udział. Stanęły w wyznaczonym miejscu i Daisy zwróciła się do koleżanek.
- Może zaśpiewamy ich tytułową piosenkę? Eliksir szczęścia? – zaproponowała towarzyszkom.  – Przydałyby się nam ich złote tiary i szaty – powiedziała, wyobrażając sobie jak śpiewają przebrane ze zespół Felix Felicis i robią furorę na plaży!
Wybrały piosenkę i przed nimi pojawiły się kolorowe litery, układające się w tekst, a wokół nich popłynęły pierwsze takty tak dobrze znanej im piosenki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 106
  Liczba postów : 298
http://www.czarodzieje.org/t16163-carson-o-gilliams
http://www.czarodzieje.org/t16172-dolacz-do-mojej-swity#442693
http://www.czarodzieje.org/t16171-poczta-pantoflowa-carson#442692
http://www.czarodzieje.org/t16162-carson-o-gilliams




Gracz






PisanieTemat: Re: Karaoke   Pią Sie 17 2018, 10:47

Zamyśliła się na kilka sekund, próbując sobie przypomnieć, czy przypadkiem też się nie sugerowała opinią barmana na temat drinków.
- Szczerze mówiąc... Nie pamiętam nazwy. Ale smakuje grejpfrutem! Chyba to mnie skusiło, bo bardzo lubię - odpowiedziała. - Jestem pewna, że jak poprosisz o to grejpfrutowe cacko, po którym świat wygląda jak w kalejdoskopie, to dostaniesz to co ja - dodała, machnąwszy ręką i uśmiechając się szeroko.
Temat rodziców Ophelie, czy też raczej jej ojczyma, może nie był najodpowiedniejszy na rozpoczęcie rozmowy, lecz Carson była go niesamowicie ciekawa. Bardzo lubiła dowiadywać się faktów na temat cudzych rodzin - to bardzo niezdrowe, by się porównywać, lecz nie potrafiła w sobie zdusić tej potrzeby. Sama nie miała najgorzej, jej rodzice byli małżeństwem od dawna i spodziewali się niedługo czwartego dziecka, które raczej nie było przemyślane i zaplanowane, chociażby dlatego, że Gilliamsowie nie spali na pieniądzach. Może zmieniło się coś jeszcze? Nie miała żadnych wieści na temat ewentualnych awansów czy zmiany pracy (bo w sumie ciężko awansować będąc barmanem) rodziców, a dziwnym trafem byli w stanie wyłożyć wystarczająco dużo pieniędzy, by zarówno ona, jak i Finnegan mogły wyjechać ze szkołą na wakacje i jeszcze miały możliwość kupić sobie coś na miejscu.
Wywróciła oczami i uśmiechnęła się przepraszająco, zarzucając ramię na szyję Ophelie i przyciągając ją do siebie.
- Nie obrażaj się, tak tylko pytałam! - rzuciła, śmiejąc się. Humor naprawdę jej dopisywał i aż nie mogła się doczekać wyjścia na scenę, szczególnie w towarzystwie dwóch koleżanek, które darzyły jej ulubiony zespół podobnie wielką miłością co ona sama. - Ja na przykład nie znam żadnej z piosenek Lady Morgany, więc jeśli chciałybyście którąś śpiewać, miałabym znacznie trudniej! A tak - wszystkie znamy Felix Felicis! - dodała jeszcze, oczywiście podszywając swoją wypowiedź kłamstwem. Znała sporą część piosenek Lady Morgany, choć publicznie nie przyznałaby się do tego bez veritaserum. To nie była rzecz, o której powinno się mówić, jednak każdy z nas posiadał jakieś guilty pleasure i kiczowata wokalistka była jednym z nich dla Carson.
Daisy ruszyła jako pierwsza, a Krukonka zaraz za nią, przytakując po drodze na jej wybór repertuaru. Stanęła obok dziewcząt, po czym wbiła wzrok w pojawiające się w powietrzu litery. Musiała nieco mrużyć oczy, bowiem kolorowy tekst wydawał się razić - jakie to szczęście, że doskonale znała piosenkę na pamięć! Niedogodności wzrokowe nadrabiała z pewnością głosem. Nie szkoliła się nigdy w tym kierunku, lecz co nieco zaśpiewać potrafiła, a także miała niezłe ucho. Występ okraszony szerokim uśmiechem z pewnością należał do tych bardziej udanych w jej życiu, co napawało ją ogromną radością. Zebranym ludziom również się podobało!
Gdyby ich trójka stanowiła Destiny's Child, Carson z pewnością byłaby Beyonce...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : Cannes, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 285
  Liczba postów : 141
http://www.czarodzieje.org/t15512-ophelie-e-zakrzewski#416665
http://www.czarodzieje.org/t15514-ophelie
http://www.czarodzieje.org/t15516-poczta-ophelii
http://www.czarodzieje.org/t15513-ophelie-zakrzewski#416669




Gracz






PisanieTemat: Re: Karaoke   Nie Sie 19 2018, 16:29

Z ciekawością przysłuchiwała się, jak Daisy wypytuje o drinka Carson i zastanawiała się, czy dziewczyna serio ma zamiar iść jeszcze raz do baru i zamówić kolejnego. Mogła poprosić o "ten, który smakuje grejpfrutem", ale skąd miała mieć pewność, że barman nie dodałby tam czegoś innego? Teraz, gdy już wiedziały o jego małym sekrecie, kolejna wizyta w lokalu mogła zasiać jeszcze więcej wątpliwości co do drinków, a już zwłaszcza specjałów barmana. Zakrzewski jednego była prawie pewna - kolejnym razem (jeśli takowy w ogóle będzie) nie da się tak łatwo nabrać na przyciągające uwagę nazwy. A przynajmniej tak sobie mówiła.
- Wiem przecież i się nie obrażam. - ona również się śmiała i objęła ramieniem Carson. Czyżby jej udawana obraza była aż tak realistyczna? W życiu nie uważała siebie za dobrą aktorkę, a wręcz przeciwnie - trudno było zamaskować jej czasem uczucia, których nie powinna w danej chwili okazywać lub nie chciała, żeby ktoś je akurat widział. - O nie, ja na pewno nie zaśpiewam nic, co jest Lady Morgany. - zastrzegła od razu na wzmiankę o tej artystce. Znała ją, a jakże. Jej muzyka często pojawiała się na imprezach i chcąc nie chcąc, Ophelie była zaznajomiona z jej twórczością, choć tekstów piosenek na pamięć nie znała. Nie mówiąc już o tym, że nie słuchała Lady Morgany na co dzień i - Merlinie, broń! - nie śpiewała jej utworów. W każdym razie nie w stanie trzeźwości. Swoją drogą niesamowite było to, że tak idealnie się dobrały i wszystkie uwielbiały Felix Felicis!
Kiedy już stanęły na scenie i muzyka zaczęła grać, w powietrzu pojawiły się kolorowe litery, chociaż zdecydowanie nie były im potrzebne. Zarówno Ophelie, jak i Carson oraz Daisy tak dobrze znały każdą z piosenek Felix Felicis, że zaśpiewanie jednej z nich nie sprawiało im najmniejszego problemu. Zwłaszcza, że była to piosenka tytułowa. Czuła się naprawdę świetnie na scenie w towarzystwie koleżanek, mogąc razem powariować, a pozostałym ludziom najwidoczniej też się podobało! Puchonka pomyślała, że jeden utwór to o wiele za mało i koniecznie musiały coś jeszcze zaśpiewać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 619
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 394
http://www.czarodzieje.org/t15878-daisy-bennett#429065
http://www.czarodzieje.org/t15880-daisy-zaprasza-kwiatuszki-stworzmy-lake
http://www.czarodzieje.org/t15881-poczta-daisy-b#429071
http://www.czarodzieje.org/t15879-daisy-bennett




Gracz






PisanieTemat: Re: Karaoke   Sro Sie 22 2018, 10:24

- Hm, grejpfrut? – zamyśliła się za chwilę. – Nie jest to jeden z moich ulubionych owoców, ale lubię! Chyba później się na niego skuszę – stwierdziła, bo naprawdę była ciekawa efektu działania tego eliksiru. – Byle to nie były autorskie drinki, gdzie każdy smakuje inaczej i różni się tajemniczym składnikiem – zaśmiała się, wypowiadając na głos to, o czym myślała Ophelie. – Już nie chcę kupować „kota w worku” – powiedziała z przekonaniem, bo gdyby wiedziała jak działał jej drink to nigdy by go nie kupiła. Rzeczywiście musiały tera uważać na specjały barmana i najlepiej zamawiać to, co jest dobrze znane. Choć z drugiej strony… do tego co jest dobrze znane też mógł czegoś dolać! Chyba najbezpieczniejsze będzie zakorkowane piwo kremowe! Ale to jednak nie było to, czego chciałaby na imprezie na plaży w Meksyku!
Ją osobiście też ciekawiły fakty z życia innych ludzi, to normalne, gdy się z kimś rozmawia, ale nie w takim stopniu jak Carson. Daisy znała ją już na tyle długo, że aż wyczuwała od niej palącą potrzebę usłyszenia całej prawdy i wszystkich faktów. Daisy nie naciskała na zwierzenia, uważała, że każdy ma swoje sprawy i jak będzie chciał to się nimi podzieli i zapominała o temacie, ale przeczuwała, że zakończenie tematu rodziny Ophelie było dla Carson rozczarowujące. Uśmiechnęła się pod nosem, bo ta cecha charakteru panny Gilliams była dla niej w jakiś sposób rozczulająca.
Było jej nieco przykro, jeśli chodzi o rodzinę Puchonki, bo ona sama mogła cieszyć się całkiem zwyczajną rodziną, bez dramatów i rozłamów i ta zwyczajność była właśnie najlepsza. Była jedynaczką, rodzice kochali ją nad życie i nigdy nic jej nie brakowała. Szanowała i była wdzięczna swoim rodzicom za swoje życie. Chciałaby, żeby każdy mógł zaznać takiego rodzinnego życia.
Zawtórowała towarzyszkom w śmiechu.
- Rzeczywiście, Ophelie, zabrzmiałaś bardzo przekonująco!
Przewróciła oczami na wzmiankę o Lady Morganie.
- Jasne, jasne, nie ma chyba osoby, która nie zna choć jednej piosenki tej… wokalistki – zawahała się, bo miała na końcu języka słowo „artystki”, ale nie mogła się przemóc, żeby tak ją nazwać. – Ona jest wszędzie, pojawia się wszędzie, mam wrażenie, że zaraz wyskoczy mi z kominka, więc, chcąc nie chcąc, teksty niektórych jej piosenek niestety siedzą mi w głowie – westchnęła ciężko, bo czasem cały dzień nie może uwolnić się od tego wycia w głowie. Nie miała problemu, żeby przyznać się, że częśc piosenek zna i nawet bawi się do nich na imprezach, bo mają taneczny, skoczny rytm, ale na pewno nie była jej fanką i nie miała zamiaru śpiewać tego na karaoke. – Nie, ja też nie będę jej śpiewać, więc tutaj mamy zgodność.
W końcu stanęły na środku i mogły popisać się fenomenalnym występem. Rzeczywiście tekst raczej nie był im potrzebny, ale dodawał klimatu. Nawet jak się przebywa z kimś na co dzień to nie zawsze słyszy się jego ukryte talenty, więc była szczerze zachwycona tym, jak ich trio świetnie brzmiało w ich trzech głosach! Każda miała inną barwę, każda dobrze śpiewała, a razem brzmiały po prostu niesamowicie! Daisy mocno wkręciła się w piosenkę, zagrzewając publiczność do zabawy i naprawdę czując się jak gwiazda! To był ich wieczór!
Kiedy skończyły ludzie na plaży skandowali, aby kontynuowały. To chyba dostatecznie pokazało jak dobrze im poszło? Daisy z wypiekami na twarzy i uśmiechem szczęścia na ustach odwróciła się do koleżanek.
- Ja mogę jeszcze! – zawołała. – tylko tym razem wy wybieracie piosenkę. Co proponujecie? – zapytała, czekając na decyzję dziewczyn.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 106
  Liczba postów : 298
http://www.czarodzieje.org/t16163-carson-o-gilliams
http://www.czarodzieje.org/t16172-dolacz-do-mojej-swity#442693
http://www.czarodzieje.org/t16171-poczta-pantoflowa-carson#442692
http://www.czarodzieje.org/t16162-carson-o-gilliams




Gracz






PisanieTemat: Re: Karaoke   Czw Sie 23 2018, 01:13

Carson wzruszyła ramionami.
- Niewykluczone, że "specjał barmana" to raczej "aktualna fantazja barmana". Kolejny grejpfrutowy drink może zawierać, ot, amortencję! To by była katastrofa - powiedziała, po czym poświęciła kilka sekund na wyobrażenie sobie samej siebie pod wpływem eliksiru miłosnego, smalącej cholewki do barmana lub, co gorsza, przypadkowego, napotkanego na drodze człowieka, który mógł być zarówno koleżanką z roku, jak i pięćdziesięcioletnim Meksykaninem. Wizja ta skrzywdziła ją na tyle, że szybko pozbyła się podobnych myśli z głowy, licząc na zmianę tematu i zajęcie się czymś innym, póki wyobrażenie czarnego wąsa doszczętnie nie wyparuje.
Jasne, że Ophelie udawała, lecz Carson mimo wszystko decydowała się na podobne kroki jak objęcie jej ramieniem, czy też gorliwe zapewnienia o swoich dobrych intencjach z prostej przyczyny - chciała, by Puchonka widziała ją jako osobę przyjacielską, miłą i pozytywnie nastawioną do ludzi. Wywieranie dobrego wrażenia na innych należało do głównych intencji Carson w relacjach międzyludzkich. Zawsze starała się przedstawić siebie w jak najlepszym świetle i utrzymywać swój wizerunek nieskazitelnym. Przed chwilą wygłupiła się przez zbyt mocne zainteresowanie sytuacją rodzinną Ophelie i nie chciała w żadnym wypadku, by przez wzgląd na wrodzoną wścibskość ciekawość spojrzała na nią nieprzychylnie.
Temat Lady Morgany skomentowała wyłącznie wywróceniem oczami, nie chcą się przypadkiem podłożyć, w głębi duszy zaklinając się, że nigdy nie przyzna się do bycia zaznajomioną z twórczością Pani-Której-Przydomku-Artystycznego-Nie-Powinno-Się-Wymawiać-Na-Głos.
Karaoke było chyba najlepszą opcją na spędzenie wieczoru. Carson, stojąc w towarzystwie dobrych koleżanek i śpiewając piosenkę Felix Felicis, czuła się spełniona! A jako że pierwsza piosenka poszła im świetnie i spodobały się reszcie przysłuchujących się ludzi, postanowiły zaśpiewać jeszcze coś.
- To może teraz "summer luck"? - zaproponowała kolejną z tych bardziej znanych piosenek Felix Felicis, starając się wybrać coś, co na pewno znały wszystkie trzy. - Idzie nam tak dobrze, że powinnyśmy założyć zespół - dodała jeszcze, w pierwszej chwili mówiąc to w ramach żartu. Dopiero po chwili zaczęła myśleć nad tym na poważnie... Sprawa jednak musiała zostać przesunięta do obgadania później, jako że w powietrzu rozeszły się pierwsze nuty kolejnej z piosenek i Carson zajęła się bardziej śpiewaniem, niż obgadywaniem planów nowego projektu muzycznego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Karaoke   

Powrót do góry Go down
 

Karaoke

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
Meksyk
 :: 
Wybrzeże
-