Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Jaskinie podwodne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Wyspa Jura, Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 901
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 1341
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox




Moderator






PisanieTemat: Jaskinie podwodne   Sro Lip 04 2018, 16:14


Las cuevas


Charakterystyczną cechą tego wybrzeża jest spore zagęszczenie niesamowitych podwodnych jaskiń. Rośnie w nich mnóstwo skrzeloziela, które można samemu zażywać, by podziwiać podwodną faunę i florę. Niektóre jaskinie udostępnione są dla mugoli, zaś inne skrywają skarby znane tylko czarodziejom. Jeśli zdecydujesz się przedostać do takiej jaskini, masz trzy możliwości - użyć zaklęć polecanych przez tubylców (teleportacja tutaj nie działa!), zejść po wykutych w skale schodkach, albo... skoczyć.
Co zrobisz?

Jeśli używasz magii:
 

Jeśli wybierasz schody:
 

Jeśli odważysz się na skok:
 


______________________


I am the werewolf, the creature of the night...
But I am also the creature of passion.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 384
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 351
http://www.czarodzieje.org/t15878-daisy-bennett#429065
http://www.czarodzieje.org/t15880-daisy-zaprasza-kwiatuszki-stworzmy-lake
http://www.czarodzieje.org/t15881-poczta-daisy-b#429071
http://www.czarodzieje.org/t15879-daisy-bennett




Gracz






PisanieTemat: Re: Jaskinie podwodne   Sob Lip 14 2018, 16:18

Miała wrażenie, że aż zachłysnęła się Meksykiem i wakacjami. Chciała zobaczyć wszystko, co możliwe, niczego nie przepuścić. Jednocześnie była to idealne okazja na spędzenie czasu ze znajomymi i bliżej poznać inne osoby. Tym razem porwała na zwiedzanie Silvię, Puchonkę z równoległej klasy, która pojawiła się w szkole stosunkowo niedawno, ale zdecydowanie zaskarbiła sobie sympatię Daisy i chyba z wzajemnością.
- Chodźmy gdzieś dalej! Może w kierunku tamtych skał? - wskazała formacje, które wystawały z wody w oddali. Opuściły plażę, idąc niespiesznie w tamte okolice. W końcu spod stóp zniknął sypki piasek, a pojawiły się kamyczki, potem coraz większe kamienie, które już mogły spowodować poranienie stóp, gdy się niefortunnie postawi stopę. Daisy zatrzymała się i włożyła na nogi swoje ulubione rzymianki. Tak mogła iść dalej, spoglądając co i raz pod nogi. Co jak co, ale wolała nie zrobić sobie krzywdy na początku wyjazdu!
W końcu weszły między skały, a droga prowadziła nieco pod górę. Co i raz trzeba było wejść wyżej, wspinając się na skały. Skręciły nieco, oddalając się od wody.
- Ciekawe gdzie nas to doprowadzi? - rzuciła do koleżanki. Długo nie musiała czekać. Wspięła się na ostatnią skałę, a jej oczom ukazała się duża jaskinia, na dnie której połyskiwała lśniąca tafla wody. Część jaskini ukryta była pod skalistym dachem i woda tam przybierała kolor ciemnego granatu. Skalne ściany pokryte były mchem i innymi roślinami, które rosły również wokół jeziorka.
- Wow - powiedziała z zachwytem. - Chodźmy się tam wykąpać! - wykrzyknęła, wskazując na lazurowy błękit wody, który aż zachęcał do zanurzenia się. Rozejrzała się wokół.
- O, zobacz, są schody! - powiedziała, zbliżając się do nich na kilka kroków. Zmarszczyła brwi.
- Nie wyglądają na zbyt bezpieczne - stwierdziła sceptycznie. - Nie wiem czy nie znajdę się na dole szybciej niż bym chciała z poobijanym tyłem - wzięła się pod boki, uważnie obserwując ściany jaskini. Przyszedł jej do głowy szalony pomysł, żeby po prostu skoczyć do wody! Po sekundzie stwierdziła jednak, że to chyba nie taki dobry plan, kto wie, co kryje się pod wodą?
- Poradzę sobie inaczej - powiedziała optymistycznie i wyjęła różdżkę.
- Carpe retractum! - wypowiedziała formułę zaklęcia, celując w jedną ze skał. Zaklęcie zadziałało tak, jak powinno. Z różdżki wystrzeliła magiczna linia i zaczepiła się dokładnie tam, gdzie miała. Daisy odwróciła się jeszcze do Silvi z szerokim uśmiechem.
- Chodź! Widzimy się na dole!
Delikatnie przyciągnęła się do zamierzonej skały. Jej uwagę przykuły dziwne wyżłobienia na jej powierzchni. To chyba jakieś wygrawerowane napisy... Odczytała je, ale i tak były w innym języku. Szkoda, że swoje tłumaczki zostawiła w pokoju, a napis właśnie zniknął, pozostawiając skałę zwyczajnie chropowatą. Skierowała się w dół jaskini i gdy była już tuż nad wodą, która była krystalicznie czysta, a pod jej powierzchnią nie było żadnych niebezpieczeństw, Daisy cofnęła zaklęcie i radosnym okrzykiem skoczyła do wody.

Kostki: 1
@Silvia Valenti
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Palermo
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 73
  Liczba postów : 59
http://www.czarodzieje.org/t16300-silvia-valenti#446874
http://www.czarodzieje.org/t16303-amami-o-odiami#446878
http://www.czarodzieje.org/t16304-romo#446901
http://www.czarodzieje.org/t16302-silvia-valenti




Moderator






PisanieTemat: Re: Jaskinie podwodne   Pon Lip 16 2018, 01:57

Dla niej samej wakacje nie rozpoczęły się w najlepszym stylu. Co prawda nie najlepiej dobrani współtowarzysze z pokoju nie byli jednak tak straszni, jak na początku sądziła, że będą, ale wciąż czuła się niekomfortowo na myśl, że przyszło jej spędzić noc w tym samym pomieszczeniu co wąż. Ciarki przechodziły ją po plecach na samo wspomnienie, a serce zaczynało bić szybciej, kiedy myślała o kolejnych wieczorach, które czekają ją w tym pensjonacie. Cholerny Neirin... I jego wąż też... Z nieskrywaną ulgą przyjęła zaproszenie Daisy na odkrywanie tajemnic Meksyku. W końcu, były wakacje, tak bardzo przez wszystkich upragnione. Nie zamierzała zamartwiać się cały wyjazd obecnością tego cholernego gada. Musiała się rozerwać. A że uwielbiała towarzystwo gryfonki, to nie mogła jej po prostu odmówić.
-Prego, nie biegnij tak! - rzuciła tylko, kiedy Daisy wskazała skały w kierunku których miały zmierzać. Mimo, że szły wolno mimo, że Silvia miała raczej dobrą kondycję, w końcu grała w quidditacha, to ni jak miało się to do marszu pod górę, w dodatku po skałach.
Po jakimś czasie ich perspektywa zaczęła się delikatnie zmieniać. Pokiwała tylko głową na propozycję rzuconą przez dziewczynę, aby wejść głębiej, między skały. Sama była ciekawa tego, co odkryją, więc nic dziwnego, że rwała się do maszerowania dalej. Czuła nie małe podniecenie na myśl, że być może zobaczą coś niezwykłego. Coś, czego w Wielkiej Brytanii po prostu by nie miały okazji spotkać.
Nie myliła się. Widok w środku zapierał dech w piersiach. Trafiły do jakiejś dziwnej jaskini, w której to było jeziorko, niewiele pod ich stopami. Wyglądało to wszystko obłędni, niczym w jakiejś bajce. Skały, zielona roślinność, woda. Krótko mówiąc wszystko to, co dziewczyna po prostu uwielbiała.
-Nie mogę się doczekać, aby tam zanurkować! - odpowiedziała na propozycję kąpieli w błękitnej toni. Czuła, że to może być jedna z lepszych decyzji na tym wyjeździe.
Spojrzała we wskazanym przez Daisy kierunku. Widziała, że schody są śliskie i prawdopodobnie bardzo wysłużone przez wiele lat użytkowania. Podzielała w tej kwestii jej zdanie: poruszanie się nimi było przynajmniej głupotą.
-Wiesz, to pierwszy dzień, nie chciałabym od razu zakończyć go u uzdrowiciela. - jej słowa były swoistym przytaknięciem. Głupotą by było ryzykować tak od razu, dopiero co po pierwszej nocy w tym pięknym miejscu.
Widziała jak panna Bennett wyciąga różdżkę i jak wykonuje zaklęcie, dzięki któremu miałaby znaleźć się na dole. Silvia nie była tak optymistycznie nastawiona względem czarowania. Nie wiedziała, czy magia w tym miejscu również lubiła płatać takie figle jak w Londynie. Nie miała jeszcze okazji się o tym przekonać.
A potem przypomniała sobie o jednej rzeczy, którą kiedyś obiecała ojcu. Że zawsze będzie żyć. Nie będzie się bać, że da sobie radę. Tak wiele czasu minęło od kiedy to słyszała po raz pierwszy i nie miała okazję zastosować się do jego słów wcześniej. Pewnie właśnie dlatego, postanowiła zrobić to, co zrobiła.
-Ostatni na dole stawia kolację! - rzuciła tylko do oddalającej się koleżanki i nim tamta zdążyła cokolwiek odpowiedzieć, po prostu rozbiegła się i skoczyła prosto do wody, zwijając się w kulkę w locie.
Pęd rozwiał jej włosy i zdążyła tylko zatkać sobie nos palcami a po chwili uderzyła mocno zadkiem w taflę wody. Zniknęła pod jej powierzchnią i dopiero po sekundzie lub dwóch otworzyła oczy i rozejrzała się wokół siebie. Niedaleko miejsca w którym wylądowała, widziała niewielki, złoty przedmiot. Zanurkowała w jego kierunku, co skutkowało tym, że nie wynurzała się znacznie dużej niż powinna.
Po chwili miała go w dłoni i popłynęła w górę, na powierzchnię.
-Aaaa! - zapiszczała radośnie, wynurzając głowę i chlapiąc swoimi włosami we wszystkie strony. Była cała mokra, ubrania lepiły się jej do ciała i obciążały ją, ale była szczęśliwa. Uśmiechała się szeroko do Daisy. -To było cudowne! Bella, koniecznie musisz spróbować! - powiedziała, podpływając do brzegu, aby po chwili usiąść na nim i zacząć oglądać przedmiot wyłowiony z wody. To przypominało kompas, ale jeszcze nie wiedziała, z czym konkretnie ma do czynienia.

Kostka: 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 384
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 351
http://www.czarodzieje.org/t15878-daisy-bennett#429065
http://www.czarodzieje.org/t15880-daisy-zaprasza-kwiatuszki-stworzmy-lake
http://www.czarodzieje.org/t15881-poczta-daisy-b#429071
http://www.czarodzieje.org/t15879-daisy-bennett




Gracz






PisanieTemat: Re: Jaskinie podwodne   Sro Lip 25 2018, 20:42

Z tego co Daisy zdążyła zauważyć to ona nie miała w pokoju żadnego zwierzęcego gada, więc gdyby wiedziała, że Silvia musi z takowym dzielić pokój to z pewnością by ją do siebie zaprosiła! Cóż, w pokoju mają już pełen skład, ale jakoś by się pomieściły nawet na pojedynczym łóżku. Przecież obie są raczej szczupłej budowy. Swoją drogą nie wiedziała jak bardzo będą pilnowane te nieuniknione rotacje w pokojach, w końcu to pierwszy dzień, ale jak na razie nie było wiecznego wołania na zbiórki czy pilnowania na każdym kroku. Zresztą miała wrażenie, że oni też przyjechali tu bardziej na wakacje niż do pracy, więc mogła mieć nadzieję, że tak pozostanie do końca wyjazdu, o ile wszyscy będą się zachowywać tak, aby nie rzucać się w oczy.
Gdy doszły na miejsce Daisy widziała, że jaskinia i jezioro zrobiły na Silvii podobnie wrażenie jak na niej. Podzielała też jej opinię o tym, że wizyta u uzdrowiciela pierwszego dnia zdecydowanie nie było najlepszym planem. Ona w ogóle nie miała zamiaru tam bywać. Cieszyła się, że nie złapała żadnego przeziębienia, bo miała tendencję do chorowania, kiedy na zewnątrz panował upał.
Na szczęście jej zaklęcie zadziałało tak, jak powinno, bo nawet nie pomyslała, że i tu mogą działać zakłócenia. Ale nie miała zamiaru się już nad tym zastanawiać. Udało się i to najważniejsze! Roześmiała się radośnie, patrząc jak Puchonka po prostu skacze do wody. Widocznie ona nie zastanawiała się czy pod taflą wody jest coś, co może zrobić krzywdę. Daisy stwierdziła, że sama za dużo się zastanawia. Po chwili również znalazła się w cudownie orzeźwiająej wodzie. Mokre kosmyki włosów przykleiły się do twarzy, a ona strzepnęła je niedbałym ruchem, poszukując wzrokiem Silvii, która zanurkowała i nie wynurzała się zdecydowanie zbyt długo. Zanim jednak zdążyła się poważnie zmartwić dziewczyna pojawiła się ponad powierzchnią.
- Merlinie, Silvia! Przestraszyłaś mnie, już myślałam, że porwał cię jakiś potwór z głębin. Kto wie co tam się kryje - spojrzała z lekkim niepokojem na taflę wody. E, nie, jakby tu było niebezpiecznie to na pewno byłoby jakieś ostrzeżenie. Spojrza na Puchonkę.
- No to wychodzi na to, że stawiam ci kolację - zaśmiała się, bo rzeczywiście Silvia wybrała dużo szybszy sposób dotarcia na dół jaskini. - Na pewno spróbuję! Przetarłaś szlaki, nic się nie stało, więc możemy robić zawody na najbardziej widowiskowe salto do wody! - powiedziała podekscytowana, bo już nie mogła się doczekać, aż sama zeskoczy z góry. Daisy podpłynęła do Silvii i wspięła się na brzeg. Cienka sukienka lepiła jej się do ciała, ale jeśli miały pływać to i tak nie będzie jej potrzebna. Szybko zdjęła ją przez głowę i odłożyła na bok razem z małą torebką, pozostając w stroju kąpielowym. Miała zamiar się ruszać w nim wszędzie, w końcu nie wiadomo kiedy przyjdzie jej niespodziewana kąpiel w jeziorku.
- Mam w torebce syreni grzebień, więc włosy wysuszy nam raz dwa - powiedziała, wyciskając wodę z włosów. - A ty co znalazłaś? - zapytała zaintrygowana.

--
Przepraszam, że tak długo odpisywałam <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 36
Skąd : Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 25%
Galeony : -222
  Liczba postów : 256
http://www.czarodzieje.org/t16392-matthew-alexander#449540
http://www.czarodzieje.org/t16401-matthew-alexander#449750
http://www.czarodzieje.org/t16400-matthew-alexander#449655
http://www.czarodzieje.org/t16387-matthew-alexander




Gracz






PisanieTemat: Re: Jaskinie podwodne   Pon Sie 06 2018, 16:33

| Inna pora |

Noc była młoda, noc nadal trwała. Ulice miasteczka meksykańskiego pewnie tętniły życiem, zaś pełne i przeludnione za dnia plaże po prostu krzyczały ciszą, błagały, by ktoś przyszedł i dostrzegł piękno bezchmurnego, nocnego nieba. Strach panujący w sercu Matthewa już dawno przeminął, kiedy opuścił zatokę, by udać się w kolejną, majestatyczną podróż - z dala od ludzi, z dala od gwaru miejskiego, sam na sam ze sobą oraz myślami, mogąc prowadzić w głowie spokojną konwersację między swoimi dwiema stronami rozdartych niemiłosiernie myśli. Starał się znaleźć punkt zaczepienia, starał się uporządkować umysł, poustawiać w porządku części, które rozwaliło istne tornado, starał się zrozumieć samego siebie. Rozdzielili się już dawno, aczkolwiek nieraz powracał do tamtej sytuacji, która wywoływała u niego zażenowanie własną osobą - jako że rudzielec mu przypadł do gustu. Teraz nie odczuwał niczego w jego stronę, zauroczenie zniknęło jak pęknięcie bańki wysłanej w powietrze, aczkolwiek na samą myśl czuł się nieswojo, jako że Daniel zaczął kojarzyć mu się z tamtą sytuacją. A tym bardziej, że nie powiedział, o co chodzi, przez co nieświadomy i pozbawiony jakichkolwiek skrupułów śpiący nauczyciel na jego ramieniu wywoływał u niego reakcję gorszą niż chęć podrapania się w miejscu, gdzie niedawno postanowił skorzystać sobie komar.
Paliło go wtedy wręcz od środka.
Przebywanie samemu działało terapeutycznie na jego umysł. Szum fali z wcześniejszej lokacji jeszcze gdzieś dudnił mu z tyłu głowy, uspokajając rozkojarzone i pełne rozpędu myśli. Nogi doprowadziły go do całkowicie innego miejsca, obsuszony już delikatnie, albowiem nie miał zamiaru korzystać ze zaklęcia, które jedynie przyniosłoby mu brak ochłody w tę gorącą, meksykańską noc. Był niczym na jawie, trudno było odgadnąć, czy posiada jakąkolwiek świadomość, czy może po prostu lunatykuje. Jakby znajdował się w całkowicie innym świecie, zamknięty, wycofany, bez jakiejkolwiek krzty emocji. Dostęp do tego miejsca był jednak dostępny przez dwie różne drogi - albo poprzez zastosowanie zaklęcia, albo poprzez wejście przez schody. Matthew bez zastanowienia postanowił użyć tej drugiej, bardziej radykalnej metody, jako zwolennik spacerów wśród blasku księżyca. Jak się okazało, jego miłość do mugolskich metod została wystawiona na próbę - paskudnie śliskie schody przyczyniły się do utraty równowagi, jednak, na całe szczęście, chwycił się korzenia, dzięki czemu uniknął niebezpiecznego spotkania z taflą wody na dole, gdzie gdzieniegdzie wystawały skały oraz kamienie. Mimo wszystko nie należało to do najszczęśliwszych wydarzeń, gdyż wystarczyła chwila, gdy poczuł na swojej prawej kończynie korniczaki, a zapach zgnilizny dotarł do jego nozdrzy. Z trudem odgonił magiczne stworzenia, nabawiając się dodatkowych obrażeń, aczkolwiek, nawet jeżeli na początku ból był dość trudny do zniesienia, to po czasie przestał mu dokuczać. Zamiast tego skorzystał z uroków miejsca, dostając się na dół, pierwsze zostawiwszy bagaż gdzieś na brzegu. Jeszcze raz wyczarował Patronusa, by ten oświetlił mu drogę, a ciemność znowu została rozdarta przez światło. Tuż nieopodal zauważył rosnące skrzeloziele, z którego natychmiastowo skorzystał, zażywając je w celu możliwości zanurkowania pod wodą. Chwila wystarczyła Matthew'owi, by poczuł, jak wyrasta błona między jego palcami, zaś koło uszu, niemniej jednak boleśnie, pojawiają się skrzela, umożliwiając poznawanie jaskiń podwodnych, oświetlanych jedynie poświatą rzucaną przez księżyc.
Nadal jednak myślał, zaś nawet jeżeli miejsce, w którym się znalazł, zaintrygowało go na tyle, iż odtrącił falę negatywnych emocji gdzieś na bok, to sytuacja na stadionie przerastała go. Uzdrowiciel otworzył ramiona, zamykając oczy, upadając plecami dość boleśnie na dno, kiedy to pozwolił na swobodne zatopienie się we własnym umyśle. Znowu, no właśnie, znowu pozwolił sobą zmanipulować. Westchnąwszy, obejrzał obok siebie jedynie strażnika, który zapobiegał ciemnościom, uśmiechnąwszy się delikatnie. Jasne tęczówki zwrócone były ku górze, ręce zaś znalazły się na brzuchu, bez konkretnego celu wpatrując się w rozmazane, gwieździste niebo. Starał się przetrawić emocje, rozłożyć je na czynniki pierwsze, wiedząc, że będzie tutaj sam i nikt mu nie przeszkodzi. Czuł się źle z myślą, że zaczął o kimkolwiek myśleć na tle chęci dotknięcia rozgrzanej skóry opuszkami palców, objęcia ramionami, zapoznania się z tajemnicami, naruszenia strefy prywatności, którą przecież sam starał się zachować. Przymknął oczy, oddając się na chwilę odpoczynkowi, licząc bezmyślnie czas i minuty, jakie mu pozostały, by powoli zaczął wygrzebywać się na sam brzeg. Po tym, zupełnie niezauważony, przebrnął tym razem w inny sposób, dostając się powoli w stronę miasta oraz pensjonatu.

z.t

Kostka: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 18
Skąd : Croydon
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 35
  Liczba postów : 157
http://www.czarodzieje.org/t16487-charlie-c-chapman#453068
http://www.czarodzieje.org/t16492-charlie-c-chapman
http://www.czarodzieje.org/t16494-chips#453415
http://www.czarodzieje.org/t16488-charlie-c-chapman#453086




Gracz






PisanieTemat: Re: Jaskinie podwodne   Sro Sie 15 2018, 23:39

Ciągle kusiło tego młodzieńca do zapoznawania się z terenami Meksyku - pierwsze napotkał się na bardzo miłych ludzi, którzy zaprosili go do wspólnych śpiewów mimo negatywnie nastawionej pogody, a potem udał się jakimś cudem do altanki, gdzie, kiedy dotknął końcem różdżki, pojawiły się zapiski o tym, jakie zaklęcia zostały naniesione, by uchronić magiczne budowle. Następnie udanie się na plażę, gdzie znalazł jakiegoś dziwnego żółwia, no i ostatecznie wzięcie go pod swój dach - jakkolwiek by to nie brzmiało, po prostu młody różecznik znalazł w nim nową mamę. Albo ojca, choć pod względem fizycznym i psychicznym, bardziej nadawał się na rodzicielkę, choć wcale rodzić nie chciał. Po prostu wykazywał więcej emocji typowych dla przedstawicielek płci pięknej niżeli tej przeciwnej, ale jakoś sobie nie zawracał sobie głowy, mając nadzieję na to, że kiedyś osiągnie magiczne metr osiemdziesiąt wzrostu i wreszcie zdobędzie jakiekolwiek mięśnie - bo nadal przypomina pod tym względem osobę niezwykle delikatną oraz skorą do wszelkich nieszczęść - wszędobylskie siniaki dawały o sobie znać w najmniej przyjemnym wydaniu. Też nie chciał, by ktokolwiek sądził o nim lub jego znajomych negatywnie - nawet jeżeli Neirin sprzedał go za słodycze w stronę Mefisto, po prostu nie mógł narzekać, no ba, kochał swoją paczkę, która zastępowała mu rodzinę, której nie miał. Na wspomnienie o tym, że rudzielec spowodował ożenienie się z poduszką przez dobrą większość czasu, uśmiechnął się szerzej, nie przerywając wędrówki przez nieznane wówczas tereny. Może nie wiedział, gdzie dokładnie jest, aczkolwiek liczył na to, że jakoś się odnajdzie w tym gwarze oraz zwyczajnie dotrze do pensjonatu na czas - nie chciał mieć jakichkolwiek nieprzyjemności z tego tytułu. W sumie... kto by chciał? On sam boi się ciemności, tudzież z miłą chęcią zebrałby się powoli do domu, gdyby oczywiście nie fakt tego, że znalazł jakąś nową atrakcję, której po prostu nie mógł odstąpić.
Tajemnicza budowla, a w sumie to miejsce, gdzie znajdowało się ciut dużo wody. Może dobra, może nie budowla, a bardziej wgłębienie, do którego po prostu czuł, że musi się dostać. Postanowił do tego użyć zwyczajnie schodów, byleby się jakoś poważniej nie zabić - chociaż nie wiadomo, czy w tej kategorii jest coś mniej lub bardziej poważnego - niemniej jednak wiadomo, o co dokładnie chodzi. Magia w jego przypadku potrafi być kompletnie niemożliwa do opanowania, zaś skok wiary jakoś dziwnie wydawał mu się być... trudny do wykonania? Coś w tym stylu. Nie chciał ryzykować swojego własnego szczęścia i zamiast wbić się na kamienie, wolał po prostu, jak prawdziwy mężczyzna, wybrać najbezpieczniejszą z dróg - jednocześnie najstabilniejszą ze wszystkich. Trzymając się przypadkowych wgłębień w ścianie, Charlie powoli pokonywał kolejne stopnie w dół, starając się w żaden sposób nie zaliczyć gleby - upadek ze schodów też boli oraz może być po prostu niezbyt przyjemnym doświadczeniem. Długo jednak nie szedł, kiedy to wyczuł między palcami w jednym z tym zagłębień jakieś zawiniątko, które postanowił wziąć do ręki. Fiolka zawierała w sobie przezroczysty płyn, o którym jednak mało mógł powiedzieć - co nie zmienia faktu, że postanowił ją wziąć, zanim całkowicie zszedł na dół, aczkolwiek postanowił pozostać przy brzegu, wyjmując jakiś prosty szkicownik z torby oraz zwyczajnie oddając się na chwilę duszy artysty. Całość jaskiń podwodnych wyglądała majestatycznie, jakby człowiek rzeczywiście nie miał wpływu na ostateczny wygląd tego miejsca. Uśmiechnął się pod nosem, kolejne pociągnięcia ołówka rejestrując za pomocą białej jak śnieg kartki - oj, nie chciał, by cokolwiek mu umknęło. A wiedział, że kiedy się obudzi następnego dnia, to zwyczajnie zapomni większości rzeczy z dzisiejszego. Nie chciał zapominać, chciał zapamiętać. Szkoda, że nie ma aparatu, którym mógłby uwiecznić ten moment... Dlatego zbyt długo tutaj nie ostał.

z.t

Kostka: 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Jaskinie podwodne   

Powrót do góry Go down
 

Jaskinie podwodne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
Meksyk
 :: 
Wybrzeże
-