Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Laguna syren

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Wyspa Jura, Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 901
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 1341
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox




Moderator






PisanieTemat: Laguna syren   Sro Lip 04 2018, 02:38


La laguna de las sirenas


Już z daleka można wyczuć dziwną atmosferę tej laguny. Skaliste wybrzeże charakteryzuje się jaskiniami, do których wpływa woda i to, co w niej żyje. Lepiej nie zagłębiać się w tajemnice tego miejsca, bo miejscowe legendy głoszą, że łatwo stąd nie wrócić.

Rzuć kostką, aby zobaczyć co cię spotka:
 


______________________


I am the werewolf, the creature of the night...
But I am also the creature of passion.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Llanfihangel-yng-Ngwynfa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 560
  Liczba postów : 634
http://www.czarodzieje.org/t15703-neirin-vaughn#423773
http://www.czarodzieje.org/t16512-don-t-do-love-don-t-do-friends#454064
http://www.czarodzieje.org/t15736-kruk-pocztowy#424226
http://www.czarodzieje.org/t15719-neirin-vaughn#423916




Gracz






PisanieTemat: Re: Laguna syren   Wto Lip 24 2018, 00:00

Działanie skrzeloziela z wolna się kończyło. Od godziny pływali z Jackiem, badając skaliste wybrzeże oraz występujące przy nim jaskinie i zatoczki. Na razie jednak nie znaleźli nic ciekawego. Trochę ryb, trochę ptaków, kilka krabów. Parę magicznych stworzeń mignęło w odmętach, ale szybko uciekały.
Nie narzekał mimo to. Mogli wyrwać się gdzieś z Jackiem sami. Odpocząć od pensjonatu oraz niewątpliwych atrakcji mieszkania w tyle osób w jednym pokoju. Nie wybierać się na wycieczkę krajoznawczą całą grupą.
Neirin co prawda udawał się co rano na samotne spacery. Idąc logiką, winno mu w tych okolicznościach brakować towarzystwa. Jednak kiedy padała jakakolwiek propozycja wyjścia gdzieś... Zaraz pociągała za sobą "wypada zaprosić (tu wstaw imię)" czy ze zwykłej grzeczności pytało się akurat przebywającą w pokoju osobę o towarzystwo. Co kończyło się większymi wycieczkami.
Miło było popływać. Pomilczeć razem pod wodą. Odpocząć od hałasu i dać się unosić w toni wodnej. Relaksujące.
Wskazał w pewnym momencie ręką lagunę, do której zaraz wpłynął. Skrzela z jego szyi zniknęły, ostatnie metry przepłynął już wstrzymując powietrze. A gdy przebił głową taflę, rozkaszlał się nieco, chwytając skał. Wciągnął się po nich na brzeg, czekając na Jacka.
Ścierał słoną wodę z twarzy i odgarniał włosy, gdy dosłyszał za sobą głośny chlupot. Odwrócił się, spoglądając po wnętrzu laguny, lecz nie zauważył nic niepokojącego. Wstał wobec tego, obchodząc kamień, aby rozejrzeć się.
Nikogo. Niczego. Pustka. Ah nie. Jednak nie tak całkiem nicość. Dojrzał na szorstkich skałach kartki. To ciekawe, że leżą na wilgotnym kamieniu i nie zniszczały? Podszedł, kucając przy kupce pergaminów oraz biorąc je w ręce. Papier pokryty był czymś w rodzaju plastiku, ale bardzo miękkiego. Prawie niedostrzegalnego, jedynie faktura zwojów była gładsza.
Woda z palców rudzielca spłynęła po papierze, nie czyniąc mu szkody. Nie umknęło to jego uwadze. Ale na razie nie mógł mocniej zanalizować zwojów, bowiem z wody wynurzył się drugi Walijczyk. Neirin wrócił bliżej brzegu i usiadł na nim.
- Hej, patrz, co znalazłem - miło było z kimś rozmawiać po walijsku. Rozruszać język. Tak samo jak przyjemnie słyszało się go w domu. W Hogwarcie Walijczyków nie było zbyt wielu, tym mocniej jeszcze Vaughn wdzięczny był losowi za postawienie na jego drodze szatyna.
- Wygląda to na czyjeś notatki. O roślinach i zwierzętach - dodał, kartkując pergaminy.
- Myślisz, że jakaś syrena je tu zostawiła?

1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Skąd : Aberystwyth
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 548
  Liczba postów : 333
http://www.czarodzieje.org/t15713-jack-moment
http://www.czarodzieje.org/t15795-moment#425581
http://www.czarodzieje.org/t15733-moment#424167
http://www.czarodzieje.org/t15720-jack-moment#423917




Gracz






PisanieTemat: Re: Laguna syren   Wto Lip 24 2018, 22:11

Uwielbiał wodę, uwielbiał jaskinie, uwielbiał morze i niebo, a jeszcze bardziej te wszystkie rzeczy razem! To chyba był jeden z tych nielicznych momentów, kiedy Jack nie lata na miotle, a cieszy się niczym przyszły multimilioner. Żarł to skrzeloziele garściami, jakby właśnie stało się ono jego nową ulubioną potrawą. Pizza ze skrzelozielem, nachosy ze skrzelozielem, żelki ze skrzeloziela... smakowało okropnie. ALe za to jaki efekt. Na pewno pomyśli o tym aby zabrać go trochę ze sobą na odchodne. Jeszcze nigdy nie był tak długo pod wodą. Kiedy się już w niej znalazł, to nie chciał opuszczać. Jeszcze trochę, a popchnie swoją ewolucję w kierunku jakiś trytonów i wyhoduje sobie ogon, bo te skrzela to mu chyba nie zejdą do następnego roku. Przy takiej prędkości w jakiej pochłaniał te glonowate roślinki, to może zabraknąć ich w tym sezonie innym turystom. Całe szczęście, że na podbój jaskiń nie udał się sam. Neirin zachował jeszcze trochę zdrowego rozsądku, nie pozwalając się Jackowi tak całkiem zamienić w rybę, nadzorując spożywane przezeń ilości magicznego zielska. Jeszcze trochę i musieliby stawiać w pokoju osobne akwarium dla puchona. Zero umiaru. Nawet teraz gdy Rudzielec wynurzył się z wody, aby pooddychać zwykłym powietrzem dla odmiany oraz zwiedzić jaskinie, Jack był wciąż zanurzony w wodzie. Chyba reagował gorzej aniżeli Liam w czasie euforii. Jednak te chwile były tak rzadkie, że ciężko było psuć Momentowi zabawę.
Szatyn wynurzył się po dłuższym czasie, na ostatnim wydechu, głośno parskając i kaszląc wodą. Ten pierwszy oddech po byciu syrenką był strasznie ciężki. Rozejrzał się dysząc. Początkowo wyglądał tak, jakby szukał drugiej dawki skrzeloziela. Na bank się uzależnił, jednak prawda była zgoła inna. Pod wodą dostrzegł coś błyszczącego i kiedy w końcu udało mu się to wydłubać, niemal zdzierając paznokcie, chciał się koniecznie pochwalić.
-Neirin? Neirin? Patrz co znalazłem i jak to się... Aaaah?! - Wydyszał po walijsku, jednak coś mu przerwało wynurzając się tuż za jego plecami i zalewając ponownie wodą. Odwrócił się, zaciskając dłoń na kolorowej łusce, plecami przywierając do skały. - Co to jest? Kucyk? - Pierwszą jego myślą było - kto do jasnej wyrzucił takiego sprawnego kucyka do wody? Przecież mógł się utopić. Po chwili jednak dostrzegł ogon zwierzaka. - Nie jesteś kucykiem... - Nie znał się na morskich stworach ale ten był wyjątkowo ciekawy. Konie zawsze kojarzyły mu się z pewnym majestatem.. ale morskie konie? Duży był na pewno. Większy niż pławikoniki, które widział w mugolskich książkach z fauną morską.
Dłuższą chwilę mierzył go wzrokiem, trzymając się brzegu, po czym chlapnął w niego wodą. Najwyraźniej nie zrobiło to na stworzeniu wrażenia, bowiem za moment odpowiedział mu tym samym. Jedynie z większą siłą, ponownie zalewając Jacka wodą. - Hej! Czekaj... bulb... Ah! Ty jesteś... Marcepan! Tak! - Nadał mu jakże dumną nazwę słodkiej masy cukrowo orzechowej, po czym wrócił do zabawy - znaczy się, złośliwego chlapania się wodą i unikania podtopienia. Jak nie przepadał za stworzeniami wszelkiej maści, tak ten konik przypadł mu do gustu. Pewnie dlatego, że mieszkał w wodzie i miał rybi ogon. Warto respektować morskie zwierzątka czasem ratują przed utopieniem, a czasem czynią cię topielcem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Llanfihangel-yng-Ngwynfa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 560
  Liczba postów : 634
http://www.czarodzieje.org/t15703-neirin-vaughn#423773
http://www.czarodzieje.org/t16512-don-t-do-love-don-t-do-friends#454064
http://www.czarodzieje.org/t15736-kruk-pocztowy#424226
http://www.czarodzieje.org/t15719-neirin-vaughn#423916




Gracz






PisanieTemat: Re: Laguna syren   Pią Lip 27 2018, 23:23

Rzeczywiście ciężko było psuć szatynowi zabawę. Nawet Neirin nie miał serca, aby to uczynić. Szczery uśmiech na twarzy Jacka oraz jego skrzące od euforii oczy to rzadki widok w przypadku zazwyczaj gburowatego Momenta. Niech ma. Niech się bawi.
Neirin także lubił pływać. Woda była chłodna, czysta, przyjemna. Nie czuć było tak upału, nie wspominając o ruchu, od którego miejscami paliły mięśnie. Aktywność fizyczna to coś, co Walijczykowi odpowiadało, po czym czuł się odrobinę lepiej niż zwykle. Łączył zatem przyjemne z pożytecznym, zabierając Jacka na długie kąpiele w morzu, rwąc skrzeloziele porastające skały oraz pilnując, aby Moment nie przesadzał z przebywaniem w słonej wodzie. Może Neirin nie miał serca wyciągać chłopaka po godzinie zabawy na brzeg, ale zdecydowanie "miał serce", aby nie pozwolić koledze zamieszkać na dnie oceanu. Starczy im terrarium ze zwierzakami Neia w pokoju. Nie będą robić jeszcze basenika dla skrzelowatego Puchona.
Kiedy wybijała trzecia-czwarta godzina ich podwodnej przygody, zazwyczaj bez sprzeciwów wyciągał Jacka na brzeg, aby zjeść coś, co nie było glonami, odpocząć i przejść się miastem. Ewentualnie wrócić do wody, jeśli szatyn miał tyle sił. Zmęczenie odczuwało się dopiero na suchym lądzie, gdzie nie było podtrzymującej ciało wody.
Wodoodporny, mugolski zegarek nosił ze sobą także z innego powodu. Pilnowania, ile zostało im czasu do końca działania skrzeloziela. Wpierw testowali - jeden listek, dwa listki, kępka, garść. A potem wyłapali zależność między ilością a czasem utrzymywania się skrzeli na szyjach. Neirin nie zapominał się na tyle w morskiej toni, aby nie zerknąć w strategicznych momentach na czasomierz i nie pociągnąć Jacka bliżej brzegu. Tak, aby brak rybich dodatków nie złapał ich zbyt daleko od powierzchni.
Spojrzał na znalezioną przez Jacka rzecz, siadając wygodnie na skałach.
- To wygląda jak łuska. Bardzo du- oh? - Coś wychynęło z wody za nimi. Miało koński łeb oraz rybi ogon.
- Marcepan jest hipokampusem - wyjaśnił, kartkując notatki oraz znajdując zwoje dotyczące owych stworzeń.
Już miał zacząć czytać, gdy zastanowił się nad czymś. Zostawił na moment pergaminy, po czym wstał i podszedł do kępki glonów rosnącej po drugiej stronie laguny. Wrócił z garścią skrzeloziela, z którego odliczył kilka mniejszych listków.
- Chodź tutaj - reszta glonów rzucona została na kamień. Neirin za to klęknął obok Jacka i chwycił go za głowę, wsuwając kciuk między wargi. Zmuszając do otwarcia ust, w które zaraz włożył mu liście skrzeloziela.
- Nie będziesz mógł rozmawiać, ale przynajmniej nie utopi cię ten hipokampus. Masz 15 minut. Nie odpływaj za daleko - zabrał dłonie, spoglądając po tym na zegarek, aby wyłapać czas. Zabrał też łuskę, kładąc ją na skałach obok kupki skrzeloziela.
- Poczeka tu na ciebie.
Znów usiadł, biorąc na kolana notatki.
- Tu jest napisane, że jest kilka podgatunków hipokampusów. Różnią się kolorami i ułożeniem płetw. Najpopularniejsze są srebrne, płetwy są krótkie, a ogon średniej długości - spojrzał na Marcepana, aby ocenić jego wygląd. Przeleciał potem wzrokiem listę. - Nasz jest bardziej niebieski niż srebrny, co? Widzę tu parę niebieskich... Powiedz, ile on ma wyrostków na płetwie grzbietowej? Ma czerwony koniec ogona? - Zaraz dojdą, kim dokładniej Marcepan jest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Skąd : Aberystwyth
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 548
  Liczba postów : 333
http://www.czarodzieje.org/t15713-jack-moment
http://www.czarodzieje.org/t15795-moment#425581
http://www.czarodzieje.org/t15733-moment#424167
http://www.czarodzieje.org/t15720-jack-moment#423917




Gracz






PisanieTemat: Re: Laguna syren   Sob Sie 04 2018, 23:33

Hipokampus. Brzmiało jak nazwa jakiegoś leku na stawy. Co za nadęty wielbiciel fauny i flory nadał mu taką głupią nazwę? To przez ogon? Brak tylnych kończynek? Marcepan brzmiało o niebo lepiej. Smaczniej. Sprawiało, że od razu konik stawał się lubianym, kojarzącym się z czymś więcej niż krzywym zgryzem oraz strzykającym kolanem stworzonkiem. Nabierał osobowości. A przynajmniej w świecie Momenta. Wszystko co nie zrobiło na nim większego wrażenia, ale w jakiś minimalny sposób mu się podobało, otrzymywało swoją nazwę - zazwyczaj związaną z deserem - aby jeszcze bardziej pogłębić tę więź jaka się stworzyła miedzy nim a przedmiotem. Sympatia od pierwszego wejrzenia można rzec. Bo przecież nie miłość. O nie... To legendarne słowo Margerita czy Capricciosa pada jedynie przez słuchawkę w telefonie. Co niekoniecznie znaczy, że Moment właśnie umawia się na randkę z włoskim kucharzem, tylko zamawia sobie jedzenie na wynos.
Niemniej, Marcepan w swojej wyjątkowości odzwierciedlał również tę przypadłość, jaka występowała pośród niektórych osób pokaranych uczuleniem na orzechy. Zatem nie każdy mógł go mieć i się z nim bawić. Był niebezpieczny. Neirin dobrze wyczuł, że te zabawy mogą się źle skończyć dla Puchona, który mimo braku skrzeli znajdował się pod wodą nieco dłużej i częściej aniżeli powinien normalny człowiek.
Ledwie wynurzył się z wody, unikając zachlapania, gdy usłyszał nad sobą, niespodziewanie blisko, głos rudzielca. Nim zdążył w jakikolwiek sposób zareagować, szczupłe i długie palce objęły jego szczękę, zmuszając go odchylenia głowy w tył. Niewygodna pozycja, stwierdził w myślach, zanim w jego ustach zagościł słony smak, wilgotnej skóry Neirina, a zaraz za nim miękkie i oślizgłe liście skrzeloziela. W samą porę, bowiem po chwili zalała go kolejna fala wody, wywołana poprzez zniecierpliwionego kucyka. Chyba nie spodobało mu się, że ktoś unieruchomił Momenta na dłuższą chwilę. Niestety tego wymagały środki bezpieczeństwa. Brunet osunął się pod wodę, miotając lekko, nim na jego szyi nie pojawiły się skrzela, a między palcami delikatne błony. Sądził, że Neirin nie pozwoli mu na więcej ziela. Miła niespodzianka. Zaskoczył go tym gestem.
Nie czekając dłużej - wszak dostał jedynie piętnaście minut na zabawę - natychmiast podpłynął do konika, chwytając go za ogon i próbując się nań wdrapać, co nie było wcale takie łatwe. Stworzenie było wyjątkowo żywiołową bestią i dość szybko uciekało przed jego dłońmi.
To będzie trudne. Wysunął głowę ponad taflę wody aby spojrzeć na brzeg i posłuchać tego co miał mu jeszcze rudzielec do przekazania. Może jakieś porady odnośnie postępowania? Hm? Wyrostków? Ogon? Czy czerwony? Czy to było takie ważne w tym momencie? - Zaskrzeczał nienaturalnie, niczym syrena wyciągnięta z wody i zanurkował ponownie, aby czepić się konika. Nie był w stanie dokładnie przekazać Neirinowi odpowiedzi - ten skrzek ranił uszy istot naziemnych równie skutecznie co fałszoskop - wiec jedynie wynurzył z wody wolną dłoń i najpierw na palcach wskazał ilość wypustek, a później kciukiem czy widział czerwony kolor. O ile się nie pomylił rzecz jasna. Dla Jacka wypustką mogłaby być równie dobrze odstająca nieregularnie łuska, a czerwony kolor łysą blizną po zadrapaniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Nowy Orlean
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 601
  Liczba postów : 274
http://www.czarodzieje.org/t11832-freya-tulle
http://www.czarodzieje.org/t11867-relacyjki
http://www.czarodzieje.org/t11870-bird-s
http://www.czarodzieje.org/t11869-kuferek-frey-i




Gracz






PisanieTemat: Re: Laguna syren   Nie Sie 12 2018, 17:23

/zupełnie inny czas./

Freya uwielbiała zwiedzać, miała to we krwi. Zgrabnie sterowała łódką za pomocą swojej różdżki. Poznała trochę tamtejszych zwierząt, między innymi ryby, ptaki i meduzy. Parę magicznych stworzeń też przykuło jej oczy ale nie specjalnie, nie lubi wodnych stworzeń mających magiczne zdolności. Uraziły ją z lekcji Opieki Nad Magicznymi stworzeniami kiedy to musiała oswoić wodnika kappa. Zaraz w pewnym momencie zerknęła na lagunę, skierowała swój przekaźnik mocy i rozkazała łódce aby ta wpłynęła w tamtą stronę. Płynęła, płynęła docierając do brzegu. Wyszła z łódki mocując ją liną na jedną z skał, sama zaś następnie rozejrzała się po terenie. Słońce zbytnio nie docierało do laguny, lecz padały z małych szczelin promyki które na chwile rozświetlały tą okolicę. Dziewczyna nie musiała długo zwlekać aby coś znaleźć, szczególnie gdy to się świeciło. Potupała parę metrów przed siebie dostrzegając naszyjnik. - A co to jest? Rzekła podnosząc go do ręki przyglądając mu się. - Wygląda to na syreni naszyjnik, jaka syrena go tutaj zostawiła? Uniosła brwi i schowała go do swojej torby. Szybkim krokiem ruszyła do swojej łodzi twierdząc - Nie mogę tutaj zostać bo jeszcze te harpie tutaj przyjdą - I gdy odcumowała łódź, wbiła na nią i wróciła tak samo jak przypłynęła. Tą samą trasą.

z/t

Kostki: 3 - co mnie czeka, 6 - syreni naszyjnik Ing face
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Llanfihangel-yng-Ngwynfa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 560
  Liczba postów : 634
http://www.czarodzieje.org/t15703-neirin-vaughn#423773
http://www.czarodzieje.org/t16512-don-t-do-love-don-t-do-friends#454064
http://www.czarodzieje.org/t15736-kruk-pocztowy#424226
http://www.czarodzieje.org/t15719-neirin-vaughn#423916




Gracz






PisanieTemat: Re: Laguna syren   Pon Sie 13 2018, 17:44

Strzepnął z dłoni kropelki śliny - albo wody, w tym momencie ciężko było stwierdzić - zanim wrócił do siedzenia na skałach. Kilka chwil przyglądał się zabawie Jacka z hipokampusem. Woda w morzu jak i lagunie była niesamowicie czysta, mógł przez fale wciąż śledzić poczynania obu towarzyszy, jakkolwiek konik (czy też Marcepan) nie byłby przygodnym i tymczasowym kolegą.
Przekręcił lekko głowę do boku, kiedy Jack wynurzył się i zaczął skrzeczeć.
- Nie rozumiem cię - przypomniał, ale nie zrobił nic więcej. Niech sobie skrzeczy. Nieprzyjemne to nieprzyjemne, acz nie przeszkadzało chłopakowi jakoś szczególnie. Wkrótce i tak rudzielec wrócił do wczytywania się w notatki.
- Hm? - Uniósł głowę znad papieru, słysząc plusk. Jakieś dziwne znaki. Czy to liczba wyrostków oraz kolor? Sprawdził, co ma na liście zanotowane, czy jakiś opis odpowiada podanym przez chłopaka informacjom.
- To podgatunek atlantycki - przeczytał, wodząc mokrym palcem po wodoodpornym papierze.
- Młode wykluwają się z cienkim paskiem czerwonego koloru na krawędzi płetwy. Wraz z dorastaniem, barwa ta nabiera intensywności, rozprzestrzeniając się na całą płetwę. Dorosłe osobniki mają czerwony nie tylko koniec ogona, ale także pręgę wzdłuż kręgosłupa. Wielkość, natężenie koloru i jego odcień określają stan zdrowia hipokampusa. Im jaskrawsza barwa, tym zdrowszy jest osobnik. Jest to znak dla płci przeciwnej, że dany hipokampus posiada dobre geny - przeczytał, przerzucając po tym stronę. - Dojrzałość płciową osiągają w wieku czterech lat. Samica składa od trzech do czterech jaj, z których po roku wykluwają się młode. Zwykle przeżywa tylko jedno z miotu, rzadziej dwa - zakończył. - Więcej o tym podgatunku nie ma. Ale są informacje ogólne. Wielkość: do dziewięciu metrów długości. Waga: do półtora tysiąca kilogramów. Dieta: wszystkożerne. Glony, skorupiaki, ryby, głowonogi. Myślisz, że by zjadł skrzeloziele? Chyba nie jest głodny. Po prostu się bawi. Tutaj jest jeszcze sporo o ich zachowaniu, mam czytać dalej? - Czy cię to nudzi i wolisz po prostu popływać sobie z konikiem? Zamachał nogami, rozbryzgując nieco wodę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 18
Skąd : Croydon
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 35
  Liczba postów : 157
http://www.czarodzieje.org/t16487-charlie-c-chapman#453068
http://www.czarodzieje.org/t16492-charlie-c-chapman
http://www.czarodzieje.org/t16494-chips#453415
http://www.czarodzieje.org/t16488-charlie-c-chapman#453086




Gracz






PisanieTemat: Re: Laguna syren   Czw Sie 16 2018, 20:05

Zwiedzanie Meksyku sprawiało mu nie tylko ogromną radość, ale także ogromny stres. Mimo wcześniejszych wydarzeń, nie miał zamiaru ot tak poddawać się oraz pogrążać - hej, wypadki chodzą po ludziach, nawet jeżeli tamto wydarzenie nie nadawało się do kategorii najprzyjemniejszych, nie mógł zwyczajnie stać w miejscu oraz zatrzymać się - dlatego ponownie pierwsze zawitał u ulicznych grajków (którzy zresztą zaczęli go kojarzyć ze względu na jego ogromną chęć do śpiewania oraz zabawy), by następnie ruszyć na mniej zaludnione tereny, które mimo wszystko nie należały do typowo bezpiecznych, jednak na pewno nikt go nie porwie... To znaczy się, chyba. Miał taką względną nadzieję, że nic nie założy na jego kudłaty łeb jakiegoś czarnego worka, wbije igłę i wtłoczy do organizmu jakąś nieznaną substancję, która spowoduje, że opadnie w ciemność oraz zwyczajnie obudzi się w innym miejscu... Na pewno nie chciałby w momencie, w którym wycinaliby mu nerkę czy coś - w sumie, to kto by chciał? No właśnie. Tak jakoś nie śpieszyło mu się do tego, by utracić ten narząd, więc wolałby raczej, żeby przestępcy nie dosięgnęli go swoimi brudnymi łapeczkami oraz zwyczajnie się od niego odjaniepawlili, jak to oczywiście przystało.
Szedł zatem w rytmie "Seven Nation Army", dostając się do ciut mniej oświetlonego miejsca. Bez zastanowienia młodzieniec wyciągnął różdżkę, by następnie rzucić Lumos oraz zwyczajnie oświetlić sobie drogę do celu. Nie widział jednak, co jest dokładnie jego celem - bezkresne siedzenie przy brzegu? A może wejście do wody? Może nie widział, co się tam znajduje, jednak postanowił zdjąć swoje ubrania, by następnie pozostać w samym stroju kąpielowym oraz zwyczajnie wejść do przyjemnej wody, która może była trochę wzburzona, aczkolwiek starał się nie odpływać aż nadto od bezpiecznego miejsca. Wtem, jak błyskawica, bez żadnego ostrzeżenia, poczuł, jak ogromna fala wody zwala mu się na tę biedną głowę oraz zwyczajnie zostaje kompletnie mokry, zauważając dziwne stworzenie. Koń? Koń tutaj? Czy mu się śni? Niemniej jednak poczuł, że nie wie, co ma dokładnie zrobić, kiedy niezbyt kojarzone przez niego zwierzątko postanowiło bardziej zapoznać się z Charliem, zaczepiając go co chwilę.
- H-hej, chyba nie zamierzasz mnie zjeść, co? Smaczny jakoś nie jestem... - powiedział, by następnie poczuć, jak dłoń delikatnie przejeżdża po grzywie stworzenia. Było ono... dziwne. Nie miał wcześniej do czynienia z konio-rybą żyjącą w odmętach tej dziwnej, jeszcze bardziej zaskakującej laguny. Myślał jednak, że zwierzę będzie nim zainteresowane tylko przez chwilę - kiedy przysiadł na brzegu, te zaczepiało równie przyjaźnie, co wcześniej. No dobra, fala nadchodzącej wody nie była zbyt ciekawa, niemniej jednak Chapman czuł, że może nie jest taki zły w relacjach ze stworzeniami i moooże po prostu nie miał wcześniej szczęścia? Uśmiechnął się szerzej do stworzenia, kiedy to poczuł pod dłonią dziwny materiał - łuska należąca do stworzenia. Czy da się ją jakoś oddać? Chyba nie, skoro sama odleciała... Niemniej jednak, Charlie postanowił ją wziąć ze sobą, tak na wszelki wypadek - kto wie, czy się do czegoś nadaje, o!

z.t

Kostka: 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Laguna syren   

Powrót do góry Go down
 

Laguna syren

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
Meksyk
 :: 
Wybrzeże
-