Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Ukryta plaża

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 170
  Liczba postów : 357
http://www.czarodzieje.org/t16083-heaven-olive-octavia-dear
http://www.czarodzieje.org/t16084-hood
http://www.czarodzieje.org/t16087-margarita
http://www.czarodzieje.org/t16082-heaven-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Ukryta plaża   Wto Lip 03 2018, 22:52

First topic message reminder :


La playa escondida


Niestandardowa plaża, znajdująca się wewnątrz wyspy. Formacja typowa dla Meksyku. To wyjątkowe i mało uczęszczane miejsce, do którego nie łatwo się dostać. A jednak to co tam zastaniemy wynagradza nam mniejszą dostępność i trud związany z dotarciem na tę oryginalną plaże.
UWAGA! Należy rzucić kostkę na wejście. Parzysta - udaje ci się wejść. Nieparzysta - niestety nie znajdujesz tego miejsca. Próbować można raz na dobę, Lokacje możesz zdradzić maksymalnie 3 osobom.

Kostki dla chętnych:
 

______________________


Don't say, don't you say it


One breath and it'll just break it. So shut your mouth and run me like a river
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 954
  Liczba postów : 1333
http://www.czarodzieje.org/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://www.czarodzieje.org/t12490-ettie#336602
http://www.czarodzieje.org/t12491-poczta-ettie#336603
http://www.czarodzieje.org/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryta plaża   Nie Sie 05 2018, 22:31

Mecz ciągnął się w nieskończoność, a żar leciał z nieba. Pierwszy raz od przyjazdu Ettie zaczęła tęsknić za deszczową Wielką Brytanią. Nie zamierzała jednak zwalniać. Kiedy druga drużyna znów przejęła piłkę, Ettie ignorując lepiącą się do ciała koszulkę pomknęła do najbliższego tłuczka i sieknęła nim w stronę Vivien Dear. Niestety ten minął ją o włos i mogła rzucać do pętli. Sytuacja była o tyle gorsza, że niedaleko kręcił się jej narzeczony i Ettie dałaby sobie rękę uciąć, że spróbuje ten sam tłuczek wykorzystać przeciwko Bridget, a ona nie zdąży tam dolecieć z pomocą.

Kostka: 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2399
Dodatkowo : ścigająca Slytherinu
  Liczba postów : 1459
http://www.czarodzieje.org/t14309-vivien-o-i-dear
http://www.czarodzieje.org/t14332-w-odchlani#378419
http://www.czarodzieje.org/t14330-poczta-void
http://www.czarodzieje.org/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Ukryta plaża   Nie Sie 05 2018, 22:41

Dzięki pomocy Cassa strzeliłam bramkę. Posłałam mu pełen boleści uśmiech, ale nie byłam w stanie zdobyć się na nic więcej, bo musiałam wracać do gry. Trochę pokombinowałam i udało mi się zabrać Melusine kafel, po czym niezłym zwodem ominąć konkurencję i po raz kolejny wrócić do Bridget. Starałam się chociaż w pewnym stopniu wyjść na prostą i nadrobić stratę oraz moją niedyspozycję z pierwszej części meczu. Cass był świetnym partnerem i doskonale mnie osłaniał, więc mogłam grać na luzie, nie obawiając się psychopatycznych zapędów Wykeham i Zakrzewskiego. Cieszyłam się bardzo, że przejął nade mną opiekę, bo bardzo jej potrzebowałam.
Okrążyłam pętle i korzystając z pozycji Bridget wyrzuciłam kafel od dołu w lewą pętlę licząc, że nie zdąży jej osłonić.

Kostka: 3->6
Kuferek: 30 + 10
Przerzuty: 2/4

______________________

Kiss me hard before you go
Sum­mer­time sad­ness


Ostatnio zmieniony przez Vivien O. I. Dear dnia Nie Sie 05 2018, 22:43, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : utracony Berlin, następnie Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2467
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 1780
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann




Moderator






PisanieTemat: Re: Ukryta plaża   Nie Sie 05 2018, 22:42

- Trudno zaprzeczyć - zgodził się Daniel Bergmann; wcześniejszej kwestii nie skomentował - z mugolami, nawet brytyjskimi grupami mugoli - mimo identycznego języka, dojście do konsensusu mogło stanowić iście wydłużoną katorgę. @Matthew Alexander miał jednak - lub raczej, powinien mieć, tak uważał jego przyjaciel z zamierzchłych czasów - bez porównania lepsze podejście do niemagicznych. W końcu - jakby nie patrzeć - znaczniejsza część jego krewnych pochodziła prosto od niemagicznych; Bergmann z kolei wychowywał się w hermetycznym światku, nie mając kompletnie pojęcia o cudach rozwijającej się ciągle techniki.
Kolejne słowa otrząsnęły mężczyznę z letargu; zebrał on w sobie pokłady - wykrzesał ostatki siły, aby zwyciężyć podświadome pragnienie oddania się prosto w Morfeuszowe ramiona. Nie spoglądał już nawet specjalnie na akcję, na rozgrywany mecz - z niepodważalną pasją; nie umiał.
To miało sens
tak samo jak jego nie miało.
- Dość ironiczna hipoteza, nie sądzisz? - zapytał, tłumiąc zawiązkę śmiechu, rodzącą się w jego krtani. Podniósł się w tym momencie; w związku z tym, strumień oddechu zapewne musnął skórę na szyi towarzysza, obciążony słowami - brzmiącymi stosunkowo w pobliżu ucha. Otrzeźwiał, przynajmniej epizodycznie, wyprostował się, rozejrzał - w miarę dyskretnie, z możliwie najbardziej uważnym wyrazem twarzy.
- Może kogoś wzięło na głupie żarty? - wątpił we właściwości miejsca; mecz Quidditcha na usypiającym stadionie? Reszta obserwujących bawiła się wyśmienicie. - Przynajmniej oszczędził ciebie - ośmielił się dodać.
W zasadzie, poniekąd celowo.

______________________

it has been destined
to fail
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 25
Skąd : Iverclyde, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1325
  Liczba postów : 188
http://www.czarodzieje.org/t16132-cassian-lycus-therrathiel
http://www.czarodzieje.org/t16136-cassian
http://www.czarodzieje.org/t16135-linda#451649
http://www.czarodzieje.org/t16131-cassian-therrathiel#451696




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryta plaża   Nie Sie 05 2018, 22:42

Po raz kolejny ją osłaniam, żeby nie oberwała jeszcze mocniej. Znowu świetnie sobie radzi, znowu mija wszystkich przeciwników, mimo iż widzę, że ledwo siedzi na miotle. Gdy dolatuje do pętli chcę jej pomóc, ale tym razem nie trafiam, a tłuczek przelatuje z boku pętli. Trudno, i tak zrobiłem podczas tego meczu bardzo wiele. Mam tylko nadzieję, że mimo braku mojej pomocy Vivien poradzi sobie i strzeli dla kolejną bramkę. Nie jestem obiektywny, ale uważam, że za tak świetną grę i masę cierpienia należy jej się odrobina radości. Wiem, że jej zależy, zdecydowanie bardziej niż mi, ale nie chcę jej zawieźć.

3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1075
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1776
http://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
http://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
http://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Ukryta plaża   Nie Sie 05 2018, 22:51

Historia lubi zataczać koło i Bridget miała wrażenie, że ktoś zamknął ją w jednym momencie czasu - normalnie miała deja vu, gdy po raz kolejny natarła na nią Vivien i po raz kolejny mężczyzna z przeciwnej drużyny skierował tłuczek w jej stronę. W jej głowie zawitała myśl, że to chyba niezbyt fair, by tak rosły, dorosły koleś celowo próbował zrzucić nastolatki z mioteł... Nie udało mu się jednak trafić w Bridget, co ją cieszyło - lecz przy tym wszystkim bardziej zajęła się unikaniem rozpędzonej piłki, niż łapaniem kafla, który widowiskowo przeleciał przez środek jednej z pętli. Jak to się stało, że nagle wyrównali? A jeszcze chwil temu Bridget tak bardzo cieszyła się z tego, że nabili przewagę. Nieco zrezygnowana poleciała po kafel, który następnie podała w ręce Gemmy, która była najbliżej.

kostka: 5

30:30

______________________

I might prefer desire to self control
I might prefer crying to being composed
I might prefer chaos to even flow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29623
  Liczba postów : 44105
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Ukryta plaża   Nie Sie 05 2018, 22:59

Nie no, on tam dalej nic nie widział. Do tego grzało tak strasznie, że cała gra przestawała mu się podobać i straciła dla niego sens. Wisiał na miotle ociekając potem i nie przejmując się już w ogóle zniczem, kiedy zobaczył, że Patty Trevor mknie w jakimś kierunku. Poderwał się natychmiast i poleciał za nią chociaż zupełnie nie wiedział za czym leci ona. Okazało się jednak, że coby to nie było, to jej uciekło. Od tej chwili jednak na poważnie uwierzył w obecność znicza na boisku i ponownie zaczął się za nim rozglądać.

Kostki: złe
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Elstow, Bedfordshire
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 419
Dodatkowo : vel ENEMA - one man band, prefekt fabularny
  Liczba postów : 773
http://www.czarodzieje.org/t13545-gemma-harper-twisleton
http://www.czarodzieje.org/t13551-gemm-dobry-c#360801
http://www.czarodzieje.org/t13552-najbardziej-poturbowana-sowa-w-hogu#360803
http://www.czarodzieje.org/t13553-gemma-harper-twisleton#360808




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryta plaża   Nie Sie 05 2018, 23:00

Czy działo się tak dużo, że nie ogarniała, czy to od słońca. Trochę kręciło jej się w głowie i chyba przestawała ogarniać, co dzieje się z tłuczkiem... tfu, kaflem. Chyba powinna była wziąć jakąś czapkę. Tyle dobrego, że pamiętała, do których pętli strzelać.
Nie wiedziała skąd i kiedy w jej ręce ponownie trafił kafel. Nie oglądała się na nic, ani nikogo, bo po prostu nie dała rady. Pomknęła w stronę pętli, która na szczęście była nieruchoma. Nie sprawdziła nawet, gdzie jest obrońca. Tylko się zamachnęła. I niech się dzieję wola nieba.

Kostka: 6

______________________


THE NAME'S TWISLETON. GEMMA TWISLETON
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1292
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1442
http://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
http://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
http://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Ukryta plaża   Nie Sie 05 2018, 23:02

Nie wiedziałem kim był ten typ na pale w przeciwnej drużynie. Dopiero fakt, że tak oblazł Dearównę uświadomił mnie, że to pewnie ten jej przydupas, co trochę mnie zirytowało, bo oznaczało to, że będzie bardzo zaangażowany w kwestii jej osłaniania. Zdecydowałem się, więc na inną taktykę - celowanie w Thidleya. Zdecydowanie nie był dzisiaj w formie, a nawet zdrowa Vivien (a trudno ukryć, że ledwie się telepała na tej miotle) nie byłaby w stanie nadrobić wszystkich jego strat.
Tym razem odwróciliśmy nasz flagowy manewr dodając do tego mały zwód. Zanurzyłem się w powietrzu i odbiłem napotkany tłuczek w górę, tak żeby Ette mogła go odbić mocniej w stronę Thidleya.

2

______________________


Ona nago, jestem Modigliani, Modigliani Złote włosy i bordowy stanik, jak Gryffindor. Świeci szyją jestem Modigliani, Modigliani. Zdejmuj suknię, W końcu sami
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29623
  Liczba postów : 44105
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Ukryta plaża   Nie Sie 05 2018, 23:05

Patty leciała i leciała, i jeszcze chwila, a wyleciałaby poza obszar boiska zdecydowanie za daleko. Czym prędzej ogarnęła się, potrząsnęła głową i zawróciła, tym razem obniżając lot. Co jeśli znicz leżał w piasku, bo np. kilka ziarenek wpadło mu w szparki między złotą okową a skrzydełkami i unieruchomiły go one? Lub jeśli ktoś przypadkiem kopnął go butem i biedna piłeczka zakopała się w piaskowej wydmie? Nie udało jej się jednak tego sprawdzić, bowiem prawie zleciała z miotły. Zdecydowanie lepiej szło jej na wysokościach... Wzbiła się wyżej w powietrze, sunąc między zawodnikami i rozglądając się na około z narastającym poczuciem beznadziei. No gdzież się podział ten cholerny znicz?! Ktoś go sobie w dupę wsadził, czy jak?

kostka: 4, 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 37
Skąd : Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 366
Dodatkowo : depresyjny i autystyczny; impotencja do 03.12.2018
  Liczba postów : 493
http://www.czarodzieje.org/t16392-matthew-alexander#449540
http://www.czarodzieje.org/t16401-matthew-alexander#449750
http://www.czarodzieje.org/t16400-matthew-alexander#449655
http://www.czarodzieje.org/t16387-matthew-alexander




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryta plaża   Nie Sie 05 2018, 23:06

Matthew nawiązywał relacje stosunkowo lepsze z mugolami - możliwe nawet, że udzielił mu się skierowany wobec nich szacunek wynikający z genów ojca, który nie miał za złe Sophie, że po prostu ta nie ma żadnych, nawet najmniejszych powiązań z czarodziejskim świstem oraz jego historia. Uwielbiał tę teoretycznie zakazaną miłość - gdzie kiedyś czystość krwi miała szczególnie na znaczeniu, choć on sam nie mógł się pochwalić tym, iż pochodzi z rodu, gdzie stawiano tę rzecz na najwyższym miejscu. Poniekąd działanie świata, do którego należał dzięki matce, wydawało się być dla niego iście ciekawe - nowe technologie nie skrywały przed nim żadnych większych tajemnic, z powodzeniem korzystając ze sprzętu przeznaczonego bardziej dla tych ogarniętych technicznie. Na pewno, gdyby oczywiście zebrał się na odwagę i zaprosił kogokolwiek z pracy do siebie, nie spotkałoby się to z aprobatą, aczkolwiek Matthew nie mógł narzekać na sam fakt tego, iż technologia mugoli potrafiła ułatwić mu w dość prosty sposób życie. Z rodziną jednak kontaktu większego nie miał, choć nadal nie potrafił odpuścić sobie pytań dotyczących sytuacji, przez którą musiał wraz z ojcem zmieniać co chwilę miejsce zamieszkania - a raczej ulicę. Męczyło go to i zwyczajnie dusiło. Jednak mniej znał się na rzeczach wywodzących się ze świata czarodziejskiego - jakoś nie kojarzył żadnych pisarzy, malarzy oraz mniej lub bardziej ważnych osób. W tym na pewno @Daniel Bergmann byłby w stanie go przebić - jednak, w ramach rewanżu, Alexander dałby mu do obsługi chociażby laptopa.
- Aczkolwiek wydaje się być prawidłowa. - poczuł ten cholerny dotyk powietrza na szyi. Pierwszy raz coś i zarazem ktoś doprowadzał go do stanu gorączki, a umysł wewnątrz walczył z własnym sobą, nie rozpoznając go - Matthewa. Myśli zdawały się wgryzać się nawzajem w skórę, bezmyślnie atakując oraz starając się dowieść racji, a biedny Matt znajdował się pod coraz to cieńszą i cieńszą skorupką samokontroli. Wydawało mu się to absurdalne, poniekąd nierealistyczne - on i jakiekolwiek pożądanie? Śmiać mu się chciało z takiego irracjonalnego stosunku życia do jego seksualności. Ale również płakać, bo jakimś cudem, tutaj i w tym miejscu, zdawał sobie sprawę, że zaintrygowanie rudzielcem, kiedy prowadził z nim prostą rozmowę, sięgało granic możliwości, a jak na złość, poczuł, że ma gęsią skórkę.
- Nie śmiem zaprzeczyć. - przytaknął, biorąc głębszy wdech i jakoby, żeby odgonić dotychczasowe myśli, sięgnął po tego nieszczęsnego "Wariata z Krupówek", dłonią grzebiąc w torbie, by po chwili na kolanach pojawiła się lektura. Mugolska, ale miał nadzieję, że zdoła zapomnieć o tym, iż zwyczajnie coś się z nim nienormalnego dzieje. A gdyby mógł, to na ostatnie słowa zakrztusiłby się powietrzem, jednak nie mógł. Podniósł jedynie brew w częściowym rozbawieniu, jak i okrutnej prawdzie. - Nie byłbym tego taki pewien.

______________________



Take me to church
I'll worship like a dog at the shrine of your lies
I'll tell you my sins so you can sharpen your knife
Offer me that deathless death
Good God, let me give you my life

| Do 03.12.2018 jest impotentem i mu nie stanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 954
  Liczba postów : 1333
http://www.czarodzieje.org/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://www.czarodzieje.org/t12490-ettie#336602
http://www.czarodzieje.org/t12491-poczta-ettie#336603
http://www.czarodzieje.org/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryta plaża   Nie Sie 05 2018, 23:12

Tak jak podejrzewała koleś od Dearówny skorzystał z jej tłuczka. Na szczęście był badziewnym pałkarzem i nie trafił Bridget, chociaż ta i tak nie obroniła. Trzeba było znowu nadrabiać. Ich puchońska ścigająca zgarnęła kafla i poleciała w stronę drugich pętli jak opętana. Ette widziała już po drugiej stornie czającego się Lysa, więc podążyła za dziewczyną. Zdążyła akurat, żeby przejąć podbitego przez przyjaciela tłuczka i z podwójną mocą posłać go w stronę Terreya, którego nie zamierzała oszczędzać. Trafiła go całkiem solidnie, dzięki czemu kafel wleciał do pętli. Posłała chłopakowi niezbyt szczere przepraszające spojrzenie i pognała na środek boiska. Powinien zrozumieć - taki w końcu był quidditch.

Kostka: 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 153
Dodatkowo : Hipnoza, prefekt fabularny
  Liczba postów : 216
http://www.czarodzieje.org/t15475-terrey-balfour-thidley#415699
http://www.czarodzieje.org/t15609-czasem-cie-zahipnotyzuje#420464
http://www.czarodzieje.org/t15608-hypnos#420458
http://www.czarodzieje.org/t15476-terrey-thidley




Administrator






PisanieTemat: Re: Ukryta plaża   Nie Sie 05 2018, 23:24

To nie był mój dzień, mój mecz, albo po prostu mój sport. Szło mi okropnie żałośnie i chyba powinienem porzucić na przyszłość granie jako obrońca. Chociaż myśląc o ostatnim meczu, być może nie było mi po prostu pisane zostać gwiazdą quidditcha. Znów przez długi czas mogłem robić wywrotki na miotle, odpoczywać pod bramkami, czy krzyczeć coś do znajomych z trybun, aż ostatecznie gracze przypomnieli sobie o mojej bramce i znów zaczęli na nią pędzić. Tym razem nie udało mi się jednak uchronić przed trafnym tłuczkiem lecącym od Etki, którym to porządnie oberwałem. Zakręciło mi się w głowie, acz w porę złapałem się miotły, by totalnie żałośnie z niej nie zlecieć. Bramka? Tak oczywiście gol. Dla przeciwnej drużyny.

40:30

______________________

Ticking away the moments that make up a dull day

You fritter and waste the hours in an offhand way
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29623
  Liczba postów : 44105
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Ukryta plaża   Nie Sie 05 2018, 23:25

Co mu strzeliło do głowy, żeby iść na szukającego. Merlinie, ta pozycja była okropna. Dick znów przestał szukać znicza, ale tym razem nie dlatego, że nie wierzył w jego istnienie, a dlatego, że miał go głęboko w dupie. Było mu gorąco, nie miał ochoty wisieć w jedym miejscu, w pełnym słońcu i wypatrywać tej cholery. Wolne krążenie nad boiskiem też nie dawało ochłody. Zamiast tego więc, zapierdzielał wokół boiska na pełnym speedzie i rozkoszował się podmuchem powietrza. A znicz? Sami sobje łapcie ten znicz!

Kostki: złe
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : utracony Berlin, następnie Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2467
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 1780
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann




Moderator






PisanieTemat: Re: Ukryta plaża   Nie Sie 05 2018, 23:29

Umysł Bergmanna - pragnął obecnie pracy na swych najwyższych obrotach - lepkie nici zaś pajęczyny snu, oblepiające korytarze - pełne przemykających myśli - uniemożliwiały prawidłowe okazywanie skupienia. Okradały z naturalnej bystrości, przymgliły błękit tęczówek; przymrużone spojrzenie zdawało się być parodią właściwie kojarzonego z mężczyzną. W jego wnętrzu podobnie toczyła się istna walka - aczkolwiek kompletnie inna, walka jasna, walka niezwykle łatwa do dostrzeżenia - usiłował on stłumić i zatuszować senność - niemniej opary ogarniającej go magii wykazywały znaczniejszy upór; nie umiał zabijać w sobie instynktów.
- Chcesz czytać podczas rozgrywki? - zdziwił się, kątem oka zerkając na planowane zajęcie swojego rozmówcy. W końcu - nad nimi, wokół nich, przemykały wzniesione w powietrze postacie; przekazywany kafel zmieniał się z każdym podejściem; gdzieś - prawdopodobnie - pędził też złoty znicz, najważniejszy, stanowiący największe wyzwanie.
Zupełnie, jakby potrzebował na siłę, radykalniej oderwać swe myśli - aczkolwiek skoncentrowanie na meczu wydawało się teraz najlepszą, równie rozpraszającą opcją. Sam Bergmann, utkwił swój wzrok w zawodnikach - nie miał zamiaru się poddać.
- Czyżby miejsce działało na każdego inaczej? - wyciągnął po chwili wniosek, ponownie obracając swą głowę w kierunku @Matthew Alexander. Senności nie dało się oczywiście łatwo powstrzymać, zaś wypowiedź przyjaciela wskazywała pośrednio na jakiś symptom; nieznany Danielowi - chociaż - usiłował się w tym odnaleźć. Rozwikłać zagadkę ogromnych, ciążących łańcuchów zmęczenia.

______________________

it has been destined
to fail
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 105
  Liczba postów : 296
http://www.czarodzieje.org/t16163-carson-o-gilliams
http://www.czarodzieje.org/t16172-dolacz-do-mojej-swity#442693
http://www.czarodzieje.org/t16171-poczta-pantoflowa-carson#442692
http://www.czarodzieje.org/t16162-carson-o-gilliams




Moderator






PisanieTemat: Re: Ukryta plaża   Nie Sie 05 2018, 23:30


Carson miała już powoli dość. Latanie tam i z powrotem męczyło ją już, bo słońce wcale nie ułatwiało im zadania. Chociaż tyle, że mknąc po niebie pęd powietrza rozwiewał jej włosy i dawał chwilowe ukojenie w tym gorącu. Czuła jednak, że skóra na policzkach piekła ją, a ramiona parzyły, gdy tylko na moment przystawała i czuła promienie słońca liżące jej ciało.
Starała się mimo wszystko skupić na grze i gdy stracili kolejną bramkę, chwyciła kafel w dłonie i poszybowała do pętli przeciwników. Zamachnęła się, chcąc oddać rzut do jednego z metalowych okręgów, na moment wahając się, czy dobrze zdecydowała, która z nich powinna być tą właściwą. Piłka jednak leciała już w powietrzu i jedyne, co pozostało Carson, to śledzenie jej z szeroko otwartymi oczami i delikatnie rozchylonymi wargami, gotowymi wydać z siebie albo okrzyk szczęścia, albo jęk zawodu.

kostka: 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1075
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1776
http://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
http://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
http://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Ukryta plaża   Nie Sie 05 2018, 23:34

Atakom na pętle Bridget nie było końca i dziewczyna musiała mieć oczy dookoła głowy, by uważać na wszystko, co się działo. Zawodnicy przelatywali obok na miotłach z głośnym świstem, pęd powietrza targał jej włosy i przez to zaburzał widoczność, także co jakiś czas musiała oderwać jedną dłoń od miotły, by poprawić niesforne, zabłąkane na twarz kosmyki ciemnych włosów. Bystrym spojrzeniem omiatała boisko, chcąc dostrzec przeciwników lecących w jej kierunku - bingo, ścigająca drużyny B właśnie przejęła kafla i leciała prosto do Bri, by spróbować wbić jej gola. Zaparła się jednak i ścisnęła miotłę nieco mocniej, przygotowując się do szybkiej reakcji. Kafel poszybował w powietrzu i trafił prosto w ręce Puchonki. Z zadowoleniem odrzuciła go zawodniczkom swojej drużyny, posyłając tamtej ścigającej tryumfalny uśmiech. Ach, dobrze było nie nawalać!

wciąż 40:30 dla drużyny A

______________________

I might prefer desire to self control
I might prefer crying to being composed
I might prefer chaos to even flow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29623
  Liczba postów : 44105
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Ukryta plaża   Nie Sie 05 2018, 23:36

No z pewnością tak musiało być. Ktoś musiał złapać znicza przed nią i schować go w jakimś ciemnym zakamarku! A co jeśli nadal ów gagatek trzymał znicz w kieszeni i Patty wyłącznie marnowała czas na przeczesywanie niebios i ziemi w jego poszukiwaniu? Ależ by się zdenerwowała, gdyby tak właśnie było. Chyba by tego kogoś udusiła gołymi rękami albo utopiłaby go w tej lazurowej, błyszczącej wodzie. A może zakopałaby żywcem w piasku? Zamrugała gwałtownie, orientując się nagle, że jej myśli zboczyły na bardzo niebezpieczne tory. To nie było w jej stylu, by życzyć komuś strasznej śmierci, od razu zrobiło jej się głupio. Pewnie tylko by na złodzieja krzywo spojrzała...
Poprawiła uchwyt na trzonku miotły i wychyliła się na bok, by spojrzeć za siebie i spróbować dostrzec złoty błysk. Nasłuchiwała, czy gdzieś nieopodal nie trzepoczą delikatne skrzydełka - zupełnie jakby była w stanie je faktycznie dosłyszeć. Uniknęła dwóch tłuczków, a także zderzenia z drugim szukającym, po czym wzbiła się jeszcze trochę wyżej, chcąc rzucić jeszcze jedno spojrzenie z "wyższego piętra".

kostki: 1, 3






KOŃCZYMY JUŻ GRĘ!
Ostateczny wynik przedstawia się w ten sposób:
160:170
Szukający drużyny B złapał znicz!


Dziękujemy za zabawę i aktywny udział w grze, a także liczymy, że jeszcze uda nam się coś w wakacje rozegrać, czysto towarzysko I love you
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 37
Skąd : Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 366
Dodatkowo : depresyjny i autystyczny; impotencja do 03.12.2018
  Liczba postów : 493
http://www.czarodzieje.org/t16392-matthew-alexander#449540
http://www.czarodzieje.org/t16401-matthew-alexander#449750
http://www.czarodzieje.org/t16400-matthew-alexander#449655
http://www.czarodzieje.org/t16387-matthew-alexander




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryta plaża   Nie Sie 05 2018, 23:50

Matthew sam nie wiedział, co jest o wiele bardziej ciążące na duszy - niemożliwa do opanowania senność czy może trudne powstrzymywanie się przed podjęciem jakiegokolwiek radykalnego, pełnego wątpliwości kroku, ważącego na dalszym postrzeganiu jego osoby? Z miłą chęcią teraz wyszedłby, choć byłoby to niegrzeczne, z oglądania meczu, chcąc jak najszybciej opuścić to miejsce, by nie wydało się, że znalazł sobie w przyjacielu z dzieciństwa jakiegoś nowego obrazu mężczyzny idealnego - bo teraz w sumie to każdy mu się podobał. Myślenie za pomocą tego drugiego, mniej przydatnego w jego życiu mózgu, wydawało się być absurdalną sytuacją, która by go w normalnych warunkach nie spotkała - aczkolwiek ktoś postanowił sobie z niego zażartować i z miłą chęcią przyczynił się do obudzenia w uzdrowicielu tych niższych potrzeb, podobnych do zwierzęcych, które były dla niego obce. Westchnął głębiej, męcząc się z własnymi myślami, które to zaczęły powoli wywoływać u niego bezsilność i bezradność.
- Kiedyś trzeba dokończyć to, co się zaczęło. - oznajmiwszy, otworzył przed sobą lekturę pochodzącą z przekładu na język angielski. Dość nietypowa, aczkolwiek właśnie będąca symptomem do miłości mugolaków - potrafiących sięgnąć nieraz wyobraźnią dalej niż niejeden czarodziej. Przed tym jednak wziął głęboki wdech, przytrzymał go na chwilę w sobie, kompletnie nie zwróciwszy uwagi na rozgrywkę toczącą się między drużynami. Musiał znaleźć coś, co będzie wymagało od niego większego skupienia, przycisnąć myśli do ściany i wymusić na nich określone zachowanie, skutecznie je tłumiąc jak powstania na Ukrainie. Quidditch wydawał mu się za dynamiczny i jednocześnie za przenikliwy, jakoby nie potrafiło zaspokoić jego umysłu, zatrzymać przed galopującymi myślami - iście nieczystymi. Potrzebował mocniejszej rzeczy do otumanienia samego siebie, kto wie, może i nawet ciosu ze strony osób oglądających rywalizację.
- Najwidoczniej. - oznajmił, wczytując się w lekturę na tyle, iż dopiero po chwili zdał sobie sprawę z tego, że ciążył na nim wzrok @Daniel Bergmann, który spowodował, iż się rozpraszał podczas śledzenia kolejnych wierszy tekstu, jakoby po części zastanawiając się, za jakie grzechy ktoś postawił go w takiej sytuacji. Kiedy zwrócił ciepłe, zielone oczy w jego stronę, można było zauważyć w nich strach i niepewność, jednak tylko na chwilę, zanim ponownie, zmieszany i kompletnie bezradny, powrócił do zapoznawania się z treścią książki.

______________________



Take me to church
I'll worship like a dog at the shrine of your lies
I'll tell you my sins so you can sharpen your knife
Offer me that deathless death
Good God, let me give you my life

| Do 03.12.2018 jest impotentem i mu nie stanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : utracony Berlin, następnie Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2467
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 1780
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann




Moderator






PisanieTemat: Re: Ukryta plaża   Pon Sie 06 2018, 00:17

Nie rozumiał doszczętnie zachowania Matthewa - co prawda posiadał zdolność podzielności uwagi, co prawda potrafił - zanurzyć się w swoim świecie; niemniej - nigdy nie był on w stanie - wyjmować książki w tak chaotycznym miejscu. Krzyki obwieszczające wynik, przeplatały się z okrzykami widowni; hałas odbitych piłek również się dawał we znaki.
- Do wszystkiego potrzeba okoliczności - dodał więc, wciąż nie pojmując nagłej, najwyraźniej powstałej w rozmówcy potrzeby całkowitego odcięcia. Na całe szczęście ich dwóch - mecz ostatecznie się skończył, emocjonujący, niezdolny do przewidzenia swych rezultatów w ostateczności - choć owym razem, Daniel Bergmann nie mógł się nim klasycznie nacieszyć. Potrzeba snu wygrywała. Nieustannie.
Nie dała siebie odpędzić.
- Teraz - oznajmił, przy obwieszczeniu wyników oraz wybuchu radości ku czci zwycięzców - będziesz mieć lepszą szansę dokończyć. - Nie zamierzał tutaj zostawać; Alexander nie wydawał się teraz idealnym towarzyszem do prowadzenia dialogu. Ewidentnie nie miał nastroju - z jakiego powodu, mógł już jedynie gdybać. Był on zamkniętą w sobie, trudną w czytaniu księgą; podobny, choć zarazem różny w tym od Bergmanna - czyniącego z siebie człowieka o setkach twarzy, pełnego nieukrywanej pewności oraz niepodważalnej charyzmy.
- Chodźmy stąd. Zobaczymy, czy twoja teoria się spełni - powiedział, dokończając jedynie formalność. Później - miał zamiar rozejść się w swoje strony.

| zt Daniel i Matthew

______________________

it has been destined
to fail
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : aktualnie Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 27
  Liczba postów : 35
http://www.czarodzieje.org/t16457-josephine-redlinx#452301
http://www.czarodzieje.org/t16465-nie-jestem-taka-zla#452438
http://www.czarodzieje.org/t16464-josephine-redlinx#452437
http://www.czarodzieje.org/t16461-josephine-redlinx#452410




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryta plaża   Sob Sie 11 2018, 10:42

/po festynie

Ach, wakacje! Nie ma nic lepszego od chwil wolności od wszystkich obowiązków, wytchnienia od książek i nauki... Bo czy jest coś piękniejszego od takiego błogiego lenistwa? Prawdę mówiąc, pewnie wiele jest takich rzeczy, jednak kogo to obchodzi? Wakacje są tylko raz na rok, dlatego też dobrze byłoby je wykorzystywać w pełni. Cały ten czas wolny, piękną pogodę; trzeba wychodzić z domu i oddychać tym świeżym powietrzem, niekiedy upalnym, ale nadal świeżym! Albo wyjechać na wakacje organizowane przez szkołę. Kiedy Josephine dowiedziała się o tym od przyjaciół, bez wahania sama zapisała się na listę chętnych do wyjazdu, orientując się dopiero przy pakowaniu walizek, w co ona sama się wpakowała. Chociaż Meksyk brzmiał aż nadto egzotycznie, nic jej przecież nie straszne. Jej matka niedawno wydała książkę  roślinach właśnie z tego regionu, więc przynajmniej mogła mieć pewność, że jej nigdzie nie minie, że nie będzie musiała patrzeć w jej prawdziwe oczy, bo przecież pełno tego w każdej księgarni. Nie musiała się niczym martwić. Mogła zapomnieć o wszystkich zmartwieniach, szeroko się uśmiechnąć i dobrze bawić na zasłużonych wakacjach. Zasłużonych dlatego, że przecież zaliczyła, zdała, do tego została przekonana do kolejnego roku nauki w tej cudownej szkole.  Była niemal idealnie przygotowana na meksykańskie upały, spakowana, z dostatecznym zapasem pieniędzy oraz wody, przynajmniej na sam początek pobytu. A nuż kogoś pomęczy, tak dla zwyczajnej zabawy psując mu wyjazd, a może wymyśli coś innego, coś bardziej oryginalnego...
Może odpuści sobie tą rozrywkę przynajmniej na ten wakacyjny czas? Cóż, kto ją wie. Redlinx bywa trudniejsza do rozgryzienia niż zagadka do pokoju wspólnego Krukonów. Chociaż prawda jest taka, że to wszystko zależy tylko i wyłącznie od jej  humoru. Aktualnie miała ochotę na relaks, może dodatkowo alkohol, ale na papierosy miała największą chęć. Całe szczęście, miała paczkę w kieszeni. Dlatego też wzięła jednego między palce, odpaliła i dopiero zaczęła iść przed siebie. Chciała znaleźć jakąś plażę, coś z dostępem do zimnej wody, albo chociaż jakiś bar. Zwyczajny, typowy bar, gdzie będzie mogła zamówić sobie drinka, ognistą, cokolwiek. Mogłaby też znaleźć jakiś wachlarz, wiatrak, albo chociaż wietrzne miejsce. Chociaż starczyłoby jej do ochłody zaledwie machnięcie różdżką, nie miała ochoty męczyć się z tą jakże ciężką czynnością. Dlatego tylko zaciągnęła się papierosem, rozkoszując się jego przecudownym, czekoladowym smakiem, delikatnie się uśmiechnęła i ruszyła przed siebie równo z wydmuchaniem dymu w powietrze.
Może to wcale nie był taki zły wybór? przeszło jej przez myśl, kiedy tak rozglądała się po terenie, po jakim przyszło jej chodzić. Może zabawię się kosztem jakiegoś meksykanina?... aż uśmiechnęła się sama do siebie, znów zaciągając się papierosem. Powinna to rzucić w cholerę, dać sobie spokój z tym nieszczęsnym nałogiem, ale jakoś nie potrafi. Nawet zapomniała, że to przecież jej ojciec palił, że potrafił na jej skórze zgaszać te papierosy, zostawiając na niej brzydkie rany. Je było najciężej zatuszować. Wystarczyło delikatne otarcie o materiał, a piekło niemiłosiernie. Redlinx mimo to paliła, jakby nie pamiętała tego bólu. Z resztą, te, które palił jej ojciec były... inne. Paskudnie śmierdziały, do tego dymiły tak bardzo, że nie dało się nabrać powietrza bez kaszlu. Wizz-Wizz były inne. Smakowały inaczej, a dym nie był taki zły. Lubiła je. Były dla niej w pewnym sensie wyjątkowe.
Nawet nie zauważyła, kiedy zdążyła znaleźć się nad wodą. Wprawdzie, nawet nie wiedziała gdzie jest, jednak to miejsce wydawało się jej dość... spokojne. Oddzielone od gwaru, zgiełku, wszystkich ludzi;  a ona jeszcze nie skończyła palić. Chodziłaby tak dalej, gdyby ktoś nie zmaterializował się przed nią, przez co wpadła na tą osobę. Początkowo skomentowała to tylko warknięciem, utrzymując równowagę i unosząc głowę tylko po to, żeby spotkać się ze spojrzeniem chłopaka, którego przecież tak dobrze znała. Uśmiechnęła się wrednie, zaciągając papierosem i buchając mu dymem prosto w twarz.
- Patrz jak łazisz, palancie - skomentowała tylko, rzucając peta na piasek i przygniatając go butem. - Chyba, że już jesteś ślepy, Wessberg - zakpiła, krzyżując ramiona na klatce piersiowej i chichocząc cicho, oczekując odpowiedzi od strony wyższego. Przecież jej nie uderzy. Kto bije kobiety? Z resztą, uwielbiała go w ten sposób irytować. Nawet nie zauważyła, kiedy weszło jej to w nawyk.

4 na wejście
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 129
  Liczba postów : 93
http://www.czarodzieje.org/t16460-thomen-j-wessberg
http://www.czarodzieje.org/t16484-skoro-musisz#452915
http://www.czarodzieje.org/t16485-grozny#452917
http://www.czarodzieje.org/t16467-thomen-j-wessberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryta plaża   Sob Sie 11 2018, 12:05

Wyjazd to chyba dobry pomysł. A przynajmniej tak sobie wmawiał kiedy pakował plecak, a raczej obserwował jak Earl go pakuje, bo ten cały poroniony pomysł wyszedł z jej główki. Uznał, że to należyta kara za to, że będzie jednym z uczestników tej wycieczki. Dlatego siedział wygodnie w fotelu i mówił jej co powinna spakować, a co zostawić bo kompletnie mu się nie przyda. Sam nie miał zielonego pojęcia, dlatego ta cała zabawa była dosyć zabawna... Szczególnie kiedy siostra biegała od torby do kufra i do szafy, za każdym razem kiedy się rozmyślał aby ponownie spakować to, co wypakowała. Nic dziwnego, że w pewnym momencie rzuciła plecakiem w jego osobę i wyszła. Eh.
Nadszedł dzień wyjazdu, bla, bla, bla, było świetnie, podróż była niesamowita. A jedyne o czym mógł myśleć Thomen było to, kiedy znajdzie się w wodzie. Kiedy będzie mógł ściągnąć z siebie te wszystkie ubrania, które jego zdaniem zdecydowanie nie były człowiekowi do życia potrzebne. Nawet nie zajrzał do pokoju, który został mu przydzielony... Nie musiał zaznajamiać się ze swoimi współlokatorami, nie zamierzał bowiem spędzać tam zbyt dużo czasu. Noce również zamierzał spędzić nieprzespane i z dala od pensjonatu. Zostawił plecak Earl, która miała się nim zająć kiedy ten ruszył biegiem w kierunku plaży. A raczej myślał, że to właśnie w tym kierunku się udaje. Nie znał kompletnie miejsca, nie przygotował się na to, że może zgubić się w pierwszej lepszej alejce. Nic dziwnego więc kiedy za pierwszym razem znalazł się nie na wybrzeżu, a w samym środku cholernego miasteczka. Wsunął dłonie do kieszeni spodni i rozejrzał się po rozchodzących się wzdłuż ulicy straganach. Przyglądał się wazonom, naszyjnikom i innym ręcznie robionym biżuteriom. Słodkie.
Kiedy godzinny spacer stał się zbyt męczący, a słońce było zbyt wysoko na niebie, zmienił kierunek. Teraz również nie wiedział dokąd zmierza, jednak wiedziałby gdyby już tutaj był. Miał pamięć do takich rzeczy, a przynajmniej tak sobie wmawiał jak wiele innych rzeczy.
Odetchnął głęboko powietrzem, które tak bardzo różniło się od tego w Anglii. Rzekłby, że w pierwszym momencie czuł, jakby się dusił. Było zbyt gęste i gorące jak na jego standardy. Jednak było to dziwnie przyjemne uczucie, jakby siłowanie się z zaczerpnięciem chociaż jednego oddechu stanowiło wyzwanie.
Poczuł pod butami piasek, rozejrzał się spokojnie a kiedy jego wzrok dostrzegł mieniąca się w słońcu taflę wody, nie zastanawiał się zbyt długo, tylko ruszył biegiem w kierunku brzegu. Po drodze zrzucił z siebie koszulkę i gdzieś przy tamtej wydmie stracił buty i spodnie. Wbiegł do wody, lądując pod wzburzoną przez niego powierzchnią. Czuł ukłucia, które raczej przypominały w dotyku zetknięcie z puchem, niżeli szpilkami wbijanymi w ciało. Pragnął poczuć wodę tak, jak powinna przywitać jego zgrzane ciało. Jedyne co otrzymał, to świadomość znajdowania się pod powierzchnią. Wypłynął, a kiedy to zrobił, ułożył się na plecach i dryfował tak, jak niósł go prąd. Podróż była niewygodna, a jedyne o czym myślał to właśnie o tej chwili. I przeszło to chyba wyobrażenia. Cóż, zawsze powtarzał, że lepsza jest rzeczywistość.
Wychodząc z wody, rozejrzał się w poszukiwaniu swojego odzienia, które znajdowało się zdecydowanie dalej niżeli chciałoby mu się iść. A kiedy już ruszył swoje cztery litery aby pofatygować się po te nikomu niepotrzebne rzeczy, ktoś uderzył w jego plecy, sprawiając, że zrobił niebezpieczny krok do przodu. Wyprostował się i odwrócił, dostrzegając ostatnią osobę, którą chciał dzisiaj tutaj widzieć. Jego oczy lekko się zwęziły, a linia szczęki mocno zacisnęła.-Kurwa. A nie przepraszam, Redlinx.-Mruknął. Podążył wzrokiem za jej butem.-Wiem, że nie powinienem spodziewać się po Tobie grama przyzwoitości, jednak może trochę kultury. Podnieś to.-Sam był palaczem, sam wyrzucał kiepy gdzie popadnie, ale nie kurwa w piasek, na tak czystej i nieskalanej przez człowieka(jeszcze) plaży. Kto nie bije kobiet? Jak zasłuży? Chyba tylko mięczak... Wessberg nie posiadał zahamowań. Nigdy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : aktualnie Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 27
  Liczba postów : 35
http://www.czarodzieje.org/t16457-josephine-redlinx#452301
http://www.czarodzieje.org/t16465-nie-jestem-taka-zla#452438
http://www.czarodzieje.org/t16464-josephine-redlinx#452437
http://www.czarodzieje.org/t16461-josephine-redlinx#452410




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryta plaża   Sob Sie 11 2018, 13:05

- Przepraszam? - to nie tak, że głos podwyższał jej się o kilka tonów, gdy była zirytowana i chciała to podkreślić, jak na przykład teraz. To wszystko przez to, że było... z resztą, kogo ona chciała oszukać. Przecież tak już miała, chociaż działo się to naprawdę rzadko. Czyżby trafił w czuły punkt, porównując ją do pani lekkich obyczajów? Nie, to nie tak, niemożliwe. Po prostu ją zirytował, to tyle. Albo nie spodziewała się aż takiego odszczeknięcia. Dużo było niewyparzonych buziek w Hogwarcie, po prostu o tym zapomniała. Och, musi zacząć znęcać się nad trudniejszymi celami, bo jeszcze wyjdzie z formy i nie będzie szczyciła się swoim zacnym tytułem "niszczycielki marzeń"! Jednak te łatwiejsze cele, nie wyszczekane na tyle, żeby jej odpowiedzieć... Och, po co miała psuć sobie frajdę? Przecież z tymi wyszczekanymi, nie tak łatwymi jak reszta, też było zabawnie! Problematycznie, ale zabawnie.
- Bo co, uderzysz mnie? - fuknęła, jednak mimo wszystko schyliła się po peta, który schowała do pełnego opakowania papierosów, a to z kolei do niewielkiej torby. Planowała wybrać się na plażę, może dość nieświadomie, jednak miała w torbie ręcznik, a zamiast bielizny strój kąpielowy. Trochę magii, a torby nawet nie czuła na ramieniu. Przydatne, a jakże gubiące. Skoro już wspomniałam o jej stroju; dość sporo odsłaniała, ale to tylko przez ten upał. Biała koszulka z logiem Fatalnych Jędz (sama namęczyła się, żeby je przyczepić) kończyła się nad jej brzuchem, natomiast czarne, dżinsowe spodnie były długie na może 1/4 uda? Japonki też miała czarne, a ciemne, kwadratowe okulary na nosie dodawały jej trochę pewności siebie. Nie patrzył jej prosto w oczy, kiedy ona...
Merlinie, dlaczego ona to robiła? Złapała się na obczajaniu ciała chłopaka. Nie ma w tym przecież nic złego, jednak sytuacja, w której się znaleźli nie za bardzo sprzyjała temu procederowi. Nie powinna tego robić, a mimo wszystko i tak to zrobiła. Dopiero po chwili znowu przeniosła wzrok na oczy chłopaka, znów krzyżując ramiona na klatce piersiowej.
- Czyżbyś zostawił siostrzyczkę na pastwę losu? - uniosła brew w górę; kącik ust mimowolnie też się uniósł. - Pewnie ktoś już na nią poluje. Taka urocza kruszynka... - zaśmiała się cicho, po czym odwróciła w stronę wody. Miała już w tym momencie ochotę tam wejść. Nie chciała cackać się z Wessbergiem, ale skoro sam przed nią już stał, nie chciała odpuszczać. Jeszcze wyszłaby na mięczaka, a przecież wcale tego nie chciała. Odrobinę za długo mrugnęła, kierując spojrzenie na Thomena. Właściwie, to znów na jego klatkę piersiową, dopóki się na tym nie złapała i nie spojrzała na jego twarz. Może to przez tą temperaturę wydał jej się atrakcyjny w samej bieliźnie, do tego mokry od zapewne wody...
Co ty pieprzysz, Redlinx? W myślach już spoliczkowała się za ten tok myślenia. Miała skupić się na jednym, na jak najlepszym wypadnięciu ze swoimi dogryzkami, wredotą i ripostami. A co robiła? Dawała sobie patrzeć na chłopaka i myśleć o nim w sposób inny, niż myśli się o obiekcie, który chciałoby się obrazić! Definitywnie musiała wejść do wody i ochłonąć. To gorąco nie wpływało dobrze na jej myśli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 129
  Liczba postów : 93
http://www.czarodzieje.org/t16460-thomen-j-wessberg
http://www.czarodzieje.org/t16484-skoro-musisz#452915
http://www.czarodzieje.org/t16485-grozny#452917
http://www.czarodzieje.org/t16467-thomen-j-wessberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryta plaża   Sob Sie 11 2018, 16:42

-Nie trzeba.-Powiedział spokojnie, jakby nie rozumiał tego, dlaczego postanowiła go przeprosić. Przecież stali sobie spokojnie na tej cudownej plaży... Nie zrobiła niczego, za co musiałaby się kajać. Choć widok na pewno byłby niesamowity. Czy była zirytowana? Świetnie. Nie był to jego życiowy cel, jednak o wiele lżej mu się żyło ze świadomością, że uprzykrzył kolejnej osobie życie. Szczególnie, jeżeli tą osobą była właśnie ona.
Nie pamiętał kiedy to się zaczęło, myślał, że nigdy również żadnego początku nie było... Jakby ten stan miał swoje miejsce długo przed tym, kiedy naprawdę się poznali. Jospehine zawracała jego cztery litery rzadko, jednak kiedy już to robiła zawsze to odczuwał. Męczenie się z jej osobą to rodzaj relaksu, na który mógł sobie pozwolić.
-A chcesz? Wystarczy ładnie poprosić. A wiemy, że to już potrafisz.-Kącik jego ust drgnął, drwiąco. Raczej nie uderzy jej za jednego papierosa wbitego w czysty piasek. Jeżeli by tego nie zrobiła, jest duże prawdopodobieństwo, że zwyczajnie by go podniósł i wbił za jej koszulkę, wsadził do spodenek, wsunął do torebki... Cokolwiek, byleby tylko nie niszczył tego miejsca. Nie był psychofanem segregacji śmieci, w dupie miał środowisko. -I jeszcze wykonujesz rozkazy. Ładnie Cię wytresowali.-Zaśmiał się i przeczesał mokre włosy. Jego wzrok podążył za rzeczami, które rozniosły się po plaży. Musiał je zebrać, jeżeli nie chciał wracać o samych bokserkach do pensjonatu po resztę rzeczy. Nie zarejestrował momentu, w którym jej wzrok lawirował po zakamarkach jego ciała. Miała okulary, a on odwrócony wzrok, po trzecie, miał to gdzieś. Jednak kiedy z jej ust popłynęła reszta słów, cóż, nie mógł pozostać obojętny bo zwyczajnie uruchomiła jakiś dziwny wihajster, który był odpowiedzialny za to, co miał zrobić za moment. Jego spojrzenie stało się ciemniejsze, a cała postawa zesztywniała, jakby nie zarejestrowała ruchu ręki w kierunku Redlinx, chcąc jeszcze ją zatrzymać. Jednak po co miały to robić? Jego mokre palce zatrzymały się na jej gardle, a sam przysunął się do niej na odległość, która pozwoliła mu zidentyfikować zapach jej szamponu. Bardzo drażnił jego nozdrza, tyle mógł powiedzieć-Nie waż się... O niej mówić.-Warknął przez zaciśnięte zęby. Ostatnią rzeczą jakiej teraz chciał, to imię Earl wychodzące z ust tej dziewczyny. Jeżeli będzie musiał, zamknie je skutecznie i na bardzo długo, choć szkoda, na pewno można znaleźć dla nich lepsze zastosowanie.
Przejechał palcem wskazującym po jej skórze, aby po sekundzie, która dłużyła się w nieskończoność, puścić ją i odsunąć się na odpowiednią odległość.
Mogła obserwować go tak długo jak sobie tylko chciała, nie zamierzał przy niej sterczeć ani minuty dłużej. Rozejrzał się po plaży, odszukując wzrokiem koszulkę i spodnie, które wcale nie znajdowały się tak daleko od siebie. Najwidoczniej źle oszacował odległości podczas swojego swobodnego dryfowania w wodzie.
Mogła teraz podziwiać piękno ruchu mięśni na jego plecach, niestety bądź stety musiała ograniczyć się do tej partii jego ciała. Nie będzie dłużej zawracał sobie nią głowy. Czy naprawdę nie mógł trafić na coś przyjemniejszego? Oddałby wszystko za coś z kłami, skrzydłami i morderczymi szponami. Zapewne oba te stworzenia mają ze sobą wiele wspólnego, jeden jednak nie posiadał umiejętności mowy, co w tym przypadku bardzo by się przydało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : aktualnie Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 27
  Liczba postów : 35
http://www.czarodzieje.org/t16457-josephine-redlinx#452301
http://www.czarodzieje.org/t16465-nie-jestem-taka-zla#452438
http://www.czarodzieje.org/t16464-josephine-redlinx#452437
http://www.czarodzieje.org/t16461-josephine-redlinx#452410




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryta plaża   Sob Sie 11 2018, 21:38

Pozwoliła sobie zignorować odzywki chłopaka. I tak nic nie wnosiły do jej głowy, poza tym… nic jej nie dadzą najtwardsze zagrania, na jakie ją stać. Nie dość, że była sama, to jeszcze nie miała w głowie żadnych pomysłów, jak mogłaby wykorzystać jakikolwiek słaby punkt chłopaka. Z resztą, słaby punkt? On? Przecież ona wyzywała go dla frajdy, żeby posłuchać, jak choć raz ktoś odpowiada jej tym samym, a nie osuwa się w kąt. Może przez to zaczęła nawet tę rozmowę od wyzwisk. Lubiła go tylko pod tym względem, no i może też przez to, że lubiła popatrzeć. A było na co, widziała te spojrzenia. Irytował ją, to fakt, jednak było w nim coś… pociągającego, tak, mogła chyba to nazwać w ten sposób. Coś ją do niego ciągnęło. Jak widać, nawet zawędrowała w to samo miejsce co on, prawda? A może był to po prostu przypadek? Chodzą przecież po ludziach. Nic nowego.
Dopiero po momencie zrozumiała, że “słaby punkt” może być też “nie mów o tym”, ale było już i tak za późno. Słowo się rzekło, a do niej dopiero doszło, jak bardzo zawaliła sytuację. Wessberg byli nierozłączni, nie byli dobrym wyborem na dręczenie. To był błąd, a Jose…
Jose właśnie poczuła koszt swojego błędu na własnej skórze. Mogłaby przysiąc, że czuła zaciskające się struny głosowe, jak zaczynało brakować jej tlenu.  Jednak mogła sobie odpuścić bycie wredną dla tego akurat człowieka. Był zbyt brutalny. Nie chciała, żeby sprawy potoczyły się w ten sposób. Czy wakacje w Meksyku miały być ostatnimi wakacjami w jej życiu? Nie, na pewno nie byłby aż tak okropny, ale… Kto by go wiedział?
Puścił ją, puścił ją! Alarm odwołany. Przez kilka pierwszych sekund nie mogła nabrać oddechu; zdołała jednak wydobyć różdżkę z torby i, dysząc, skierowała ją w stronę chłopaka, przeciwną ręką trzymając swoje gardło.
- Relashio - wysapała, a z jej różdżki wydobył się strumień ognia, wprost na plecy chłopaka. Utrzymywała ten strumień przez chwilę, dopóki nie zaczęła bardziej dyszeć. Dopiero wtedy przestała, Wzięła głęboki oddech, próbując wstać, ale nawet to jej nie wyszło. Nie mogła przypomnieć sobie żadnego zaklęcia, które pomogłoby jej uciec, lub mogłaby się ukryć. Tylko rozmasowywała sobie swoją szyję, ciężko oddychając. Czuła łzy zbierające się w jej oczach. Nie mogła nabrać głębszego oddechu. Pewnie uspokoiłaby się, ale zajęłoby to jej zbyt wiele czasu. Nie mogła sobie pozwolić na czekanie. W szczególności, że nie wiedziała, czy Thomen nie odwdzięczy się jej tym samym. Kiedy pojedyncza łza spłynęła po jej policzku, jedynie mocno przygryzła wargę, ścisnęła różdżkę, drugą dłoń w mocną pięść... No, Redlinx... Oddychaj... błagała siebie w myślach, mając nadzieję, że się uspokoi. Nie mogła sobie pozwolić na płacz. Nie teraz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Nowy Orlean
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 601
  Liczba postów : 276
http://www.czarodzieje.org/t11832-freya-tulle
http://www.czarodzieje.org/t11867-relacyjki
http://www.czarodzieje.org/t11870-bird-s
http://www.czarodzieje.org/t11869-kuferek-frey-i




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryta plaża   Nie Sie 12 2018, 14:50

/zaraz po fontannie, zahaczając o pesjonat/

Nie wiedziała dokładnie jak tutaj dotarła, prowadził może ją los? Tak czy inaczej zeszła na dół rozstawiając powoli swoją parasolkę i krzesełko do siedzenia. Usiadła na nim napawając się promykami słońca. Po jakimś czasie zrobiło się nad wyraz gorąco, to sięgnęła po do torby po coś do picia. Wypiła całą zawartość duszkiem opierając głowę o krzesło. Wiatr delikatnie wiał ale nie ochładzał od gorącego klimatu Meksyku. Piasek który był rozwiewany przyspawał Freye o zmęczenie, spadek siły. Praktycznie jak przy używaniu swojego magicznego przedmiotu - Skrzydła Morgany. Powoli zamykała swe oczy zasypiając na swoim siedzisku. Będąc tam już dłuższy czas odczuwała dziwne mrowienie, pieczenie na skórze. No tak, spaliła się na słońcu gdy przysnęła od piasku. Szybko zebrała swoje rzeczy i postanowiła uciekać od tej dziwnej plaży. - Już drugie takie cholerne miejsce w tym Meksyku

z/t
Kostki; 6 - na wejscie, 2 i 4 na efekty Jess na owcy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Ukryta plaża   

Powrót do góry Go down
 

Ukryta plaża

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

 Similar topics

-
» ISLAMIZACJA EUROPY

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
Meksyk
 :: 
Wybrzeże
-