Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Ukryta plaża

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 170
  Liczba postów : 357
http://www.czarodzieje.org/t16083-heaven-olive-octavia-dear
http://www.czarodzieje.org/t16084-hood
http://www.czarodzieje.org/t16087-margarita
http://www.czarodzieje.org/t16082-heaven-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Ukryta plaża   Wto Lip 03 2018, 22:52

First topic message reminder :


La playa escondida


Niestandardowa plaża, znajdująca się wewnątrz wyspy. Formacja typowa dla Meksyku. To wyjątkowe i mało uczęszczane miejsce, do którego nie łatwo się dostać. A jednak to co tam zastaniemy wynagradza nam mniejszą dostępność i trud związany z dotarciem na tę oryginalną plaże.
UWAGA! Należy rzucić kostkę na wejście. Parzysta - udaje ci się wejść. Nieparzysta - niestety nie znajdujesz tego miejsca. Próbować można raz na dobę, Lokacje możesz zdradzić maksymalnie 3 osobom.

Kostki dla chętnych:
 

______________________


Don't say, don't you say it


One breath and it'll just break it. So shut your mouth and run me like a river
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 129
  Liczba postów : 93
http://www.czarodzieje.org/t16460-thomen-j-wessberg
http://www.czarodzieje.org/t16484-skoro-musisz#452915
http://www.czarodzieje.org/t16485-grozny#452917
http://www.czarodzieje.org/t16467-thomen-j-wessberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryta plaża   Nie Sie 12 2018, 16:30

Potrzebowała pomocy, aby go ugodzić? Zwykle pławiła się w otoczce osoby twardej i samowystarczalnej, najwidoczniej to jedynie fasada... A prawda jest taka, że nawet do ogryzienia się mu potrzebuje wsparcia, bo sama albo jest za słaba aby coś wymyślić lub zwyczajnie za bardzo się bała... I bardzo dobrze!
Czemu dręczyła jego osobę słabymi odzywkami, czemu tak bardzo do tego dążyła a sama nie daje nic w zamian? Gdzie jej wola walki i uprzykrzenia mu życia? Najwidoczniej dzisiaj był jej słabszy dzień, a jemu nie pozostaje nic innego jak odejść. Nie miał tutaj nic do roboty, nie będzie marnował swojego czasu na to, aby przyglądać się pustemu wyrazowi jej twarzy... Jednak niech wie, że naprawdę go zawiodła. Nie było z nią żadnej zabawy! Przecież nie był za ostry, toż to miód dla uszu!
Najwidoczniej była zdrowo popierdolona skoro uważała, że było w nim coś pociągającego... Chyba, że zbyt długo wpatrywała się w jego szlachecki tyłek, to wtedy jeszcze zrozumie to chwilowe zaćmienie. Jednak coś się w nim rzucało, a pięści same się zacisnęły. Czemu postanowiła odpuścić sobie ich małą grę wstępną? Przestała już go nienawidzić? Jej trzewia już nie skręcały się na sam widok jego parszywej mordy?
Wessbergowie to nie był temat, którym powinna zaprzątać sobie swoją blond główkę. I tak nie doszłaby do żadnych sensownych wniosków. Mogła równać go z gównem, jednak od Earl powinna się odwalić. I jasno dał jej to dzisiaj do zrozumienia.
Jedno lekkie zaciśnięcie wokół tej żyrafiej szyi i już straciła głos? Gdzie podziała się jej odwaga? Gdzie ten niewyparzony język, który rzucał jadem za każdym razem kiedy był w pobliżu? Prawie wyśmiał ją w twarz widząc przerażenie w jej jasnych oczach. A przecież... Prawie jej nie dotknął. To było wyobrażenie jej umysłu, to on podpowiadał, że zaciskał swoje palce coraz mocniej, coraz bardziej odcinając ją od dopływu powietrza.
Nie zarejestrował momentu, w którym rzuciła zaklęcie. Może dlatego, że znajdował się dosyć daleko, a może dlatego, że był kurwa odwrócony do niej plecami! Swoją drogą, nawet on nie byłby zdolny do tego, aby rzucać zaklęciami w czyjeś plecy( a może był, tylko jeszcze do tego nie doszło) Upadł na ziemię, twarzą prosto w piasek. Krzyk został zagłuszony przez jasny proszek, co nie powstrzymało fali bólu, które rozeszło się po jego ciele. Przeszło przez każdy mięsień, zatoczyło koło wokół krzyża i osiadła na skórze. Zapomniał już jakie to uczucie, jak to jest nie czuć własnego ciała, bo ból przejął nad nim kontrolę. A nie dlatego, że zwyczajnie nie reagujesz na bodźce zewnętrzne. Swąd spalonego mięsa był nie do zniesienia, jednak znalazł w nim swego rodzaju ukojenie. To był ogień, trawił go boleśnie i powoli... A gdy nacisk zelżał, jakby przestała zadawać mu te rozkoszne tortury, wciąż czuł jak przez jego ciało przechodzą gorące spazmy. Nie mógł się ruszyć, nawet oddychanie sprawiało mu trudności jakby ogień dostał się do jego płuc.
Krztusił się, a może bardziej... Śmiał? Histerycznie, trochę szaleńczo. Jak bardzo tragicznie wyglądał ten obraz z góry? Chciałby to zobaczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : aktualnie Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 27
  Liczba postów : 35
http://www.czarodzieje.org/t16457-josephine-redlinx#452301
http://www.czarodzieje.org/t16465-nie-jestem-taka-zla#452438
http://www.czarodzieje.org/t16464-josephine-redlinx#452437
http://www.czarodzieje.org/t16461-josephine-redlinx#452410




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryta plaża   Nie Sie 12 2018, 17:41

W grupie siła, jak głoszą wszyscy. Jednak to ona przewodziła tą grupą, ona była siłą przewodnią, ogniem, który podsycał płonące ognisko nienawiści wobec innych, niczemu winnych uczniów. Była okropna w swoich działaniach, miała tylko kilkoro równych sobie... A teraz? Co z nią? Czyżby chciała tak po prostu odpuścić, zaprzepaścić swoją pozycję i najzwyczajniej w świecie oddać koronę innemu? Choć nie raz rzucali w siebie jadem, jakoś to ona zawsze wychodziła zwycięsko, z podniesioną głową, zachowaną koroną; szerokim, nikczemnym uśmiechem na ustach. Wszystkie te wygrane bitwy miała teraz odpuścić przez to, że złapał ją za gardło? Może to przez to, że to była ta część ciała, która była aż nadto czuła, do tego przypływ gniewu chłopaka i emocje, które nią targały...
Powietrze. Czuła. Oddychała. Wcale nie potrzebowała tak dużo czasu. Wystarczyło tylko usiąść na ziemi, uspokoić swoje emocje, oczyścić umysł i po prostu nabrać głęboki oddech. Na moment zamknąć oczy i zaciągnąć się morską bryzą. W jej oczach na powrót zapłonął ogień, kiedy mogła już oddychać spokojnie i stała na równych nogach. Torbę zostawiła tam, gdzie leżała jeszcze przed momentem i podeszła do chłopaka, mocno zaciskając różdżkę w prawej dłoni. Uniosła brew, gdy słyszała jego reakcję. Śmiech? Co za pojebany człowiek. A podobno nie odczuwał bólu, czemu niby leżał na ziemi?
- Jesteś pojebany. Chory psychicznie; acusdolor - wypowiadając zaklęcie, wycelowała prosto w jego kark, idealnie w sam środek. Uniosła kącik ust w górę. - Masochista. A ponoć nie odczuwasz bólu, co? Acusdolor - kolejny raz do samo zaklęcie, jednak wycelowane niżej. Mamrotała je cicho przez chwilę, dopóki nie pożądliła go całkowicie wzdłuż krzyża. Śmierdział, był pożądlony... A ona mogła się jeszcze chwilę pastwić. Coś ją delikatnie od tego powstrzymywało, jeden, cichy głosik, ale przestała go słuchać. - Ciekawe, jakbyś reagował na magię zakazaną... - mruknęła, bardziej sama do siebie, po czym wycelowała w jego łydkę. - Relashio - znowu utrzymała płomień przez chwilę, przesuwając go wzdłuż pleców. Znów smród spalenizny. Westchnęła cicho, przyglądając się chłopakowi, leżącemu na ziemi. Nie miała pewności, czy rzuci się na nią, czy też po prostu będzie tak leżeć, dusić się... A może śmiać? Już sama nie wiedziała.
- Aquamenti - mruknęła, a kiedy z jej różdżki wydostał się strumień wody, przejechała nim po całych plecach chłopaka. Powinno to jedynie na moment wzmocnić ból, jaki odczuwał. Pieczenie po ogniu i tak nie powinno ustać. Przez moment, ten sam, cichy głosik zaczął narzekać, że tak nie powinna robić, że żal chłopaka... Jak gdyby ją to interesowało. Ciekawie reagował na zaklęcia. Nie była tego do końca świadoma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 129
  Liczba postów : 93
http://www.czarodzieje.org/t16460-thomen-j-wessberg
http://www.czarodzieje.org/t16484-skoro-musisz#452915
http://www.czarodzieje.org/t16485-grozny#452917
http://www.czarodzieje.org/t16467-thomen-j-wessberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryta plaża   Nie Sie 12 2018, 21:45

Jednak to w pojedynkę powinna nauczyć się walczyć. Tylko na sobie mogła polegać, tylko sobie mogła ufać, co jednak stawiał pod wielkim znakiem zapytania jeżeli o jego skromną osobę chodzi. Nie powierzyłby sobie życia, cóż, czyż nie robi tego cały czas? Grupy były silniejsze? Nie. To jednostka stawiająca czoło grupie stanowiła prawdziwą potęgę. Dlaczego? Jest to chyba oczywiste. Jednak skoro była taka mądra i obeznana w tych sprawach, taki jak on nie powinien jej tego tłumaczyć.
On to raczej widział tak, nie potrafiła zmierzyć się z przeciwnikiem w pojedynkę i użyczyła sobie energii osób drugich aby w ogóle móc ustać na nogach. Smutne.
Oczywiście. Nie mogła zaprzepaścić takiej okazji, jaką było zaatakowanie osoby, która była naga i bezbronna. W tym wypadku? Tak. Był cholernie bezbronny wobec zaklęć rzucanych w nagie plecy. Nie spodziewał się niczego innego po osobie jej pokroju, oh, jak bardzo chciał ujrzeć teraz jej twarz. Przepełnionej zadowoleniem, że udało jej się go pokonać. Przygwoździć go zaklęciem, patrzeć na ból wymalowany w każdym skrawku jego ciała. Chciałby znaleźć się na jej miejscu i również to obserwować.
Powietrze. Łykał je jak tania dziwka spermę. Nie wiedział jakie to uczucie, jednak z pewnością obezwładniające.
Kto jej naopowiadał takich bzdur? Gdzie usłyszała bajeczki o człowieku, który nie potrafił odczuwać bólu? Czy gdyby tak było, leżałby tutaj, wijąc się jak larwa chcąca wydostać się z zabijającego ją powoli kokonu? Czy przez jego gardło przedzierałby się krzyk, który wraz z próbą zaczerpnięcia oddechu, dławił go?
Pewnie w innym przypadku podziękowałby za tak ładne zakwalifikowanie jego osoby. Jednak w tym przypadku chichot zamienił się jęki wraz z kolejnymi użądleniami. Czuł jak coś wbije się w jego kark, aby po chwili uciec wzdłuż kręgosłupa. Tortury... Ona naprawdę to robiła. Poddawała jego ciało walce ze samym sobą, każdy mięsień krzyczał aby podniósł swoje cztery litery jednak kiedy jego palce próbowały zacisnąć się wokół piasku doszedł do wniosku, że nie potrafił nimi poruszyć. Warczał na nie, krzyczał, rozkazywał... Jednak one tylko drgały w konwulsjach bólu, jakie wywołało jej kolejne zaklęcie. Myślał, że jego ciało nie wytrzyma więcej... Teraz kiedy wyżerało jego ciało, nic więcej nie będzie w stanie czuć. Czy nadszedł ten moment, w którym zapragnie nie czuć niczego?
Robiło mu się słabo. Krzyk uwiązł mu w gardle, które paliło równie mocno jak plecy, które potraktowała ponownie ogniem. Wyczuwał ich zapach, jego ciało drżało, czyste cierpienie wypisane było na jego spoconej twarzy. Nie mógł zarejestrować momentu, w którym udało mu się dosięgnąć jej kostki. I nic poza tym, nie mógł zmusić się do zaciśnięcia palców. Chwycił ją, jakby miała być ostatnią rzeczą jaką stąd kurwa zabierze.
Ile to trwało? Przez jaki okres czasu ogień lizał jego ciało? Był wyczerpany, choć niczego nie zrobił. Leżał, pozwalając jej robić z nim cokolwiek tylko zapragnęła. Czy był w stanie wstać za pierwszym razem? Ból i krążąca adrenalina w żyłach pozwalała człowiekowi dokonać wielu rzeczy. Czy on również był zdolny do czegoś podobnego?
Nie czuł już jej nogi. Czy ją wyswobodziła? Czy ją puścił? Spróbował unieść głowę aby na nią spojrzeć, jednak jej obraz był zamazany. Mógł jedynie próbować ruszyć wyobraźnią... Jednak wir bólu jaki go porwał usilnie mu w tym przeszkadzał.
Ile razy powtarzał, że tego pragnął? Ile razy nasłuchał się, że nie powinien tego robić. Nie powinien uczestniczyć w pojedynkach, które mogą go zabić. Teoretycznie wszystko mogło go zabić, a on jedynie pragnął żyć. Trochę zdeformowana forma życia, jednak zawsze jakaś. Miała być ostatnią osobą, którą zobaczy? Ktoś się z niego naprawdę nieźle pośmiał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : aktualnie Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 27
  Liczba postów : 35
http://www.czarodzieje.org/t16457-josephine-redlinx#452301
http://www.czarodzieje.org/t16465-nie-jestem-taka-zla#452438
http://www.czarodzieje.org/t16464-josephine-redlinx#452437
http://www.czarodzieje.org/t16461-josephine-redlinx#452410




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryta plaża   Nie Sie 12 2018, 23:44

Patrząc tak na jego ciało, zaczęły ją przechodzić wyrzuty sumienia. A może to znowu ten cichy głos z tyłu jej głowy? Żałowała, że nie mogła rzucić czaru uciszającego na własne myśli. Nie mogła czuć czegoś takiego. Nie powinna mieć w sobie za grosz empatii do tego człowieka; do każdego, kto był jej ofiarą. Nie powinna wczuwać się w jego rolę; ba, nigdy w życiu nie miała takiego poczucia winy jak teraz. W tym momencie zwyczajnie pastwiła się nad niczemu winnym chłopakiem. Nikogo aż tak bardzo nie męczyła, chociaż to, co robiła, podchodziło już po torturowanie. Jej wyraz twarzy zrzedł, jakby po prostu się znudziła, jednak w oczach... Czy to był smutek? Współczucie? Jakby widziała siebie, zanim uciekła od ojca. Przecież on męczył ją w dość podobny sposób, ale... Nie, nie powinna o tym teraz myśleć. Chociaż już było za późno; z momentem, kiedy wspomnienie pojawiło się w jej głowie, zaczynała czuć się źle z tym, co robiła. Wiedziała, ze nie powinna tego robić. Przecież nie miał jak się bronić, do tego był prawie nagi i...
Bezbronny. Cóż to za pojedynek, kiedy podczas którego przeciwnik jest do ciebie odwrócony tyłem? Nie powinna tego robić, teraz była tego świadoma. Było to zwyczajnie nieuczciwe, nieetyczne; a co, jeśli Thomson umarłby przez nią? Czy skończyłaby w Azkabanie za ten czyn? Z resztą, po co miałaby się tym martwić w tym momencie, skoro jeszcze była w stanie "uratować" go, poprawić jego stan. Albo wspomóc, chociaż trochę?  Potrząsnęła głową, patrząc na swoje "dzieło". Merlinie, co ona uczyniła? Nie powinna być z siebie ani trochę dumna. Wymamrotała ciche zaklęcie, przywołując do siebie torbę, w której zaczęła poszukiwać jakiejkolwiek maści, czegokolwiek, co mogłoby mu pomóc, chociaż trochę...
Nie. Nic. Kompletnie. Mogła jedynie mieć nadzieję, że będzie w stanie odratować go uzdrowiciel. Rozejrzała się jeszcze po plaży, po czym machnęła kilka razy różdżką, przywołując kolejne części jego ubioru, wrzucając je sobie do torby. Jeszcze uniosła go za pomocą magii, idąc z nim do pensjonatu. Miała nadzieję, że znajdzie tam jakiegokolwiek uzdrowiciela...

zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1075
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1776
http://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
http://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
http://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Ukryta plaża   Pią Sie 24 2018, 20:02

Dzień mijał, a w życiu Bridget nie działo się nic szczególnego. Wciąż przeżywała swoje ostatnie odkrycie, którego dokonała podczas czytania najnowszego artykułu Obserwatora na wizbooku, starała się jednak zepchnąć wszelkie negatywne emocje gdzieś na bok i skupić się na przeżyciu ostatnich dni, które miała w Meksyku, w jak najlepszym humorze i z jak najlepszymi wspomnieniami. Chodziła po miasteczku, zatrzymywała się z koleżankami na kawę i ciastka, próbowała lokalnych potraw zarówno tych w restauracjach, jak i tych z foodtrucków i ogólnie rzecz biorąc korzystała z wyjazdu tak bardzo, jak tylko mogła. Nie była w stanie zliczyć godzin, które przeleżała na plaży, za to cieszyła się bardzo z efektów w postaci brązowej, opalonej skóry.
W zasadzie nie miała konkretnego celu - po prostu przyszła na plażę z ręcznikiem, książką do trytońskiego, różdżką i resztą pierdół w materiałowej torbie przewieszonej przez ramię i rozpoczęła poszukiwanie dogodnego miejsca, w którym mogłaby się rozłożyć. Dzień był bardzo słoneczny i ciepły, wiał delikatny wiaterek i pogoda była wprost idealna na kąpiele, stąd też całe mnóstwo ludzi wylęgło na złoty piach. Bridget chwilę krążyła, aż prawie zrezygnowała i podjęła decyzję powrotu do pensjonatu, gdy nagle pewien chłopak zwrócił jej uwagę. Nie kojarzyła za bardzo twarzy, nawet nie wiedziała, czy był na wycieczce z Hogwartu tak jak ona - szedł on jednak w nieco dziwnym kierunku. Zaraz później zniknął w okolicznej roślinności i widziała go jeszcze tylko przez chwilę, jak przedzierał się dalej w sobie tylko znanym kierunku. Co skusiło Bridget, by iść za nim?
Tego i sam Merlin nie wiedział.
W każdym razie przewiesiła ręcznik przez ramię i zaczęła kroczyć w tę stronę, w którą udał się tajemniczy nieznajomy. Nie spodziewała się, że podążanie jego tropem doprowadzi ją do jednej z piękniejszych rzeczy, jakie widziała w życiu. Plaża wewnątrz wyspy! Dziewczyna stanęła z rozdziawioną buzią i z zachwytem patrzyła na rozciągający się przed nią obraz.
- Wow!
Dopiero po kilku sekundach zorientowała się, że powiedziała to całkiem głośno, w dodatku stojąc w dość widocznym miejscu. A nie była tu przecież sama...


kostka dodatkowa: 6, 4

@Kai I. S. Snowflake wyrzucił parzystą i zdradza mi lokację, ale bardzo nie chce zaczynać gry, wobec czego mój post jest pierwszy xD

______________________

I might prefer desire to self control
I might prefer crying to being composed
I might prefer chaos to even flow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29623
  Liczba postów : 44105
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Ukryta plaża   Pon Sie 27 2018, 16:00

@Tyler Woods

Wakacje wcale nie zwalniały Cię z obowiązków, które miałeś jako fotograf. Los chciał, że zaraz przed wyjazdem zgłosił się do Ciebie pewien mężczyzna pracujący dla jednej z gazet i poprosił Cię o zdjęcie jakiegoś niesamowitego, tropikalnego miejsca! Kompletnie o tym zapomniałeś, jednak jegomość wysłał Ci list i sprawił, że zacząłeś szukać odpowiedniej lokacji. Od miejscowych słyszałeś opowieści o przepięknej plaży, ukrytej przed większością turystów i właśnie tam postanowiłeś się wybrać, zabierając ze sobą aparat oraz najpotrzebniejsze rzeczy..

Możliwe Scenariusze:
Rzuć Kostką!
1,3 Dotarłeś do plaży bez żadnych problemów. Miejsce było niezwykle piękne, na wpół dzikie. Szybko dostrzegłeś potencjał, zabierając się za robienie zdjęć. Tu kołyszące się palmy, tam odpoczywający żółw.. Materiału było naprawdę dużo! Pracowałeś w ciszy i skupieniu, otoczony rozbijającymi się o brzeg falami. Uśmiechnąłeś się pod nosem, a po powrocie do pensjonatu wysłałeś zamówione prace do klienta. List przyszedł szybko! Mężczyzna był zachwycony, a do nóżki sowy przyczepiony był mieszek z 35 Galeonami w środku! Upomnij się o nie w odpowiednim temacie!

2,6 Chodziłeś po plaży, długo szukając idealnego do uchwycenia momentu. Pogoda Cię nie rozpieszczała. Wiatr był porywczy, a ocean wzbudzony, zupełnie jakby zapowiadało się na deszcz. Zrobiłeś jedno czy dwa zdjęcia, jednak to nie było to! Zniechęcony zacząłeś spacerować wzdłuż linii brzegowej, gdy z nieba runęły pierwsze krople! Szybko schowałeś aparat i schowałeś się pod palmą, chcąc uniknąć przemoczenia! Wygląda na to, że dziś nie uda Ci się wykonać zlecenia i wrócisz do pensjonatu z niczym..

4,5 Spędziłeś już na plaży pół dnia i nadal nie miałeś dość! Zdjęcia wyszły Ci naprawdę cudownie, a do tego przygotowałeś się i zabrałeś ze sobą prowiant, dzięki temu mogłeś spędzić tu niemalże cały dzień. Korzystałeś z uroków tego miejsca! Po skończonej pracy było Ci ciepło, więc zdecydowałeś się wykąpać.. Wbiegałeś do wody, kiedy potknąłeś się o coś wystającego z piasku i poleciałeś na kolana, zaskoczony. Szybko obejrzałeś się za siebie, czy aby na pewno nie uszkodziłeś jakiegoś żółwia, a Twoim oczom ukazał się wystający z ziemi Magiczny Flet ! Znalezisko sprawiło, że uśmiechnąłeś się pod nosem — to był Twój szczęśliwy dzień! Zgłoś się po przedmiot w odpowiednim temacie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : -5
  Liczba postów : 24
http://www.czarodzieje.org/t16503-kai-snowflake?highlight=Snowflake
http://www.czarodzieje.org/t16534-kiss-me-like-you-miss-me#455285
http://www.czarodzieje.org/t16518-hugs-and-kisses#454214
http://www.czarodzieje.org/t16507-kai-snowflake?highlight=Snowflake




Moderator






PisanieTemat: Re: Ukryta plaża   Czw Sie 30 2018, 13:17

Kai musiał przyznać, że całkiem mu się w Meksyku podobało. Po tym jak cały rok jeździł w poszukiwaniu wrażeń, odpoczynku szukał w domu starszej siostry... I różnie to wychodziło, bo Miranda zawsze wiedziała jak zagonić go do pracy. Z ręką na sercu mógłby stwierdzić, że jego rok przerwy wcale nie oznaczał niekończącej się balangi, bowiem Kai pracował, uczył się i robił naprawdę, naprawdę wiele. Wyjazd wakacyjny wpasował się idealnie, a w dodatku klimat Meksyku potrafił urzec chyba każdego.
Oczywiście, wszelkie ruiny Majów były niesamowicie ciekawe, nawet dla kogoś kompletnie niezainteresowanego historią. Snowflake nie miał smykałki do tej dziedziny nauki, a jednak z zaciekawieniem słuchał i starał się zapamiętać jak najwięcej. Teraz też postanowił, że plaża to będzie ostateczność, ten odpoczynek bierny, ten prawdziwy chillout. Kręcił się po okolicy, nadrabiając zaległości związane z późniejszym przyjazdem; zupełnie przypadkiem usłyszał rozmowę dwóch Hogwartczyków dotyczącą jakiejś tajemniczej plaży, ulokowanej na lądzie. Sam z siebie zawsze ochoczo podejmował się tego typu poszukiwań, a teraz dodatkowo w głowie mignęła mu myśl, że w tak spektakularnym miejscu musi znajdować się wiele niesamowitych roślin... I szybko pokierował się na tę ukrytą plażę. Włosy spięte miał w koka, okulary zsunięte na nos przyjemnie chroniły przed słońcem, do pływania zawsze był gotowy, a w dodatku miał torebkę z ziarnami dymnicy. Chrupał, rozkoszując się słodkością smakołyku. Ze znalezieniem plaży nie miał problemu - gorzej, że było tam piekielnie gorąco! Planował pobuszować odrobinę na wydmach, ale zgrzał się do tego stopnia, że czym prędzej zsunął się na piasek, marząc o wejściu do wody. Pewnie by tam nawet wbiegł, gdyby nie zainteresował go czyjś okrzyk.
Odwrócił się, przywołując na twarz uśmiech, którym powitał ciemnowłosą dziewczynę.
- Pięknie tu, nie? Jeszcze z tą roślinnością... - Pokręcił lekko głową z niedowierzaniem, zerkając na białą kępę kwiatostanu mikołajków. - Żeby jeszcze nie było takiego upału...

2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1608
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1562
http://www.czarodzieje.org/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://www.czarodzieje.org/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://www.czarodzieje.org/t13807-love-letters#365644
http://www.czarodzieje.org/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Ukryta plaża   Czw Sie 30 2018, 16:03

/Odkurzam strasznie stary wątek i przepraszam mocniutko @Ezra T. Clarke/

Nie chciał się zastanawiać nad motywami Ezry; nie chciał w ogóle wspominać tamtej sprzeczki. Leonardo sam nie wiedział jakim cudem spoglądał na swojego byłego chłopaka i jednocześnie utrzymywał z daleka nękające go wspomnienia o fenomenalnym związku. Zdecydowanie bardziej podobało mu się rozmawianie na temat surfowania, tu przynajmniej czuł się stabilnie.
- Skoro mnie utrzymuje... - Wzruszył ramionami łagodnie, uważając ten argument za trafny i, poniekąd, kończący dyskusję. Miał nawet jeszcze na poparcie pociągnąć monolog odnośnie konstrukcji desek do sportów wodnych, wspominając przy tym o samej w sobie technice owych aktywności uprawiania, ale Ezra dalej szukał dziury w całym. Co więcej, jego narzekania sprawiały, że Gryfon czuł się coraz bliżej celu - w końcu dostał okazję na obalanie głupich wymówek swojego rozmówcy! - Może są, trzeba być ostrożnym. Woda jest przejrzysta, raczej ciężko przegapić jakieś skały czy kamienie... Zresztą, mógłbyś trafić na gorszego ratownika ode mnie - zauważył, dumnie wypinając pierś i jakby upominając Krukona, że miał styczność z meksykańską syrenką, której w wodzie warto było zaufać. Czuł już posmak wygranej (albo raczej zaskoczenia, bo w życiu by się nie spodziewał, że jego luźno rzucona propozycja przerodzi się w debatę i zakończy zaciągnięciem Ezry na deskę; w szczególności teraz, kiedy ich relacja jeszcze bardziej się pokomplikowała), gdy kolejnym problemem okazały się żyjątka czyhające na smaczne mięsko Anglika. - Och, daj spokój. Gdybym chciał cię skrzywdzić, to nie w ten sposób. Szkoda na ciebie rekinów - zapewnił, a potem aż go zatkało, bo Clarke rzeczywiście wstał i ruszył do wody, pozbywając się koszulki. Leonardo gapił się na niego chwilę zbyt długo, ostatecznie próbując uratować się szerszym (acz bardziej wymuszonym i nerwowym) uśmiechem. Ezra wyglądał dobrze; zawsze wyglądał dobrze. Szkoda, że wraz z zerwaniem nie udało się Gryfonowi powrócić do stanu, w którym bezproblemowo mógł nazywać chłopaka patyczakiem. Wtedy mniej żenująco wpatrywałby się w jego odsłonięty tors.
- Jaka zimna? Niesamowicie przyjemna - protest przemknął cicho, niezbyt przyciągając uwagę - Leo wychylał się niezgrabnie i pospiesznie, żeby jakoś pomóc temu szczurowi lądowemu, który przedzierał się przez niewielkie fale. Wiele mogło się wydarzyć, ale nie można było nazwać Leo niechętnym do nawiązania kontaktu fizycznego... Po prostu uważał go za coś zupełnie normalnego.
Jak się okazuje - do czasu.
- Ezra - nie miał pojęcia czy w jego głosie dało się wyczuć jakąś naganę, bo sam wychwycił coś na kształt nuty pytającej; nie miał pojęcia co jego były chłopak wyczyniał, ale ten błysk w zielonych tęczówkach przypominał Leonardo o tym, o czym pamiętać nie chciał. To było stanowczo zbyt... kuszące? Zsunął się z deski, jednocześnie odrobinę od Krukona oddalając. - No powiem ci, że to niezły zaszczyt dla Reiny... - Gestem zaprosił chłopaka, żeby po prostu na desce usiadł. Leo wielokrotnie miał styczność z osobami, które się za surfing w życiu nie porywały... Ale chyba dopiero teraz aż tak wahał się odnośnie możliwych do udzielenia instrukcji. O tyle dobrze, że stał w wodzie i fale przyjemnie go obmywały, dzięki czemu trochę zapominał o duszącym go gorącu.

______________________

One little lesson


is gonna lead to more.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1075
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1776
http://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
http://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
http://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Ukryta plaża   Pią Sie 31 2018, 13:28

Było za późno, żeby się schować, mimo że wkoło rosła piękna, bujna roślinność, toteż Bridget wyłącznie zastygła w miejscu, na twarzy mają wymalowane przerażenie wymieszane z jeszcze niedawnym zachwytem nad roztaczającymi się wkoło widokami. Bardziej jednak obawiała się reakcji chłopaka, którego, jakby nie było, śledziła aż do tego punktu. Miała nadzieję, że uzna całą tę sytuację za zwyczajny zbieg okoliczności - w końcu nie było wykluczone, by przybyli w prawie tym samym czasie w jedno miejsce, prawda? Uśmiechnęła się w pierwszej sekundzie nieco niemrawo, lecz usłyszawszy jego pierwsze słowa, odetchnęła z ulgą i pozwoliła sobie rozluźnić się nieco, rozciągając usta w szerszym uśmiechu.
- Tak, to prawda, jest pięknie - przyznała, kiwając głową na potwierdzenie swoich słów. Wyprostowała palce, wcześniej nieświadomie zaciśnięte i formujące piąstki, po czym przeczesała nimi rozpuszczone, czekoladowe włosy. Przyjrzała się chłopakowi, próbując rozpoznać w jego twarzy coś znajomego, lecz z przykrością (czy aby na pewno?) stwierdziła, że nie ma pojęcia kim był jegomość w koczku na głowie. To jednak nie zniechęciło jej do dalszej rozmowy - wręcz przeciwnie, była bardzo ciekawa i chętna do poznania nowego człowieka! Ostatnimi czasami obracała się wyłącznie w towarzystwie znanych jej już ludzi i nie miała zbyt wielu sposobności, by poszerzyć grono znajomych. Słyszała po jego głosie i płynnej, poprawnej angielszczyźnie, że prawdopodobnie był uczestnikiem szkolnej wycieczki lub turystą z Wysp. - Na upał najlepsze są kąpiele - stwierdziła, skinąwszy w kierunku pięknej plaży i pieniących się fal obmywających piaszczysty brzeg. Sama marzyła o zanurzeniu nóg w zimnej wodzie... Zeszła nieco niżej, by znaleźć się bliżej chłopaka, wciąż przyglądając mu się z uwagą. - Przepraszam, ale czy Ty jesteś tu na wycieczce z... ze szkoły? - odważyła się zadać chodzące jej po głowie pytanie, w ostatniej chwili rezygnując z nazywania Hogwartu jego nazwą.
A co jeśli rozmawia z mugolem?

______________________

I might prefer desire to self control
I might prefer crying to being composed
I might prefer chaos to even flow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 190
  Liczba postów : 103
http://www.czarodzieje.org/t16355-tyler-alan-woods#448683
http://www.czarodzieje.org/t16358-relki-tajlera#448706
http://www.czarodzieje.org/t16359-skrzynka-pocztowa-tylera#448744
http://www.czarodzieje.org/t16356-tyler-woods#448682




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryta plaża   Pią Sie 31 2018, 19:08

Wakacje wcale nie oznaczały dla Tylera odpoczynku od fotografii, wręcz przeciwnie - obecność tylu pięknych miejsc naokoło jeszcze bardziej rozbudzała w nim chęć do biegania z aparatem w ręce. Zwłaszcza, kiedy dostawał w zamian parę galeonów, które przecież mógł przeznaczyć na swoje przyszłe mieszkanie w Hogsmeade. I choć w Meksyku było pełno ciekawych rzeczy do roboty, postanowił poświęcić jeden dzień, by wykonać jakieś zlecenie. Był pewien, że będzie ciekawe, niezależnie od tego czy dostanie do pracy modelkę, czy będzie musiał fotografować martwą naturę. Każdy wariant dobrze się zapowiadał.
Tuż przed wyjazdem, Woods otrzymał list od jakiegoś faceta, który poprosił go o zdjęcie jakiegoś egzotycznego meksykańskiego miejsca. Fotkę miał umieścić w najbliższym numerze lokalnej gazety. Chłopak nie mógł przegapić takiej okazji, więc natychmiast zabrał się za poszukiwanie jakiejś ciekawej lokacji. Od miejscowych słyszał o ukrytej dla większości turystów plaży. Do tej pory jeszcze nigdy tam nie był, więc oczywistym dla niego było to, że się tam wybierze. Wziął ze sobą aparat i suchy prowiant.
Na plaży spędził ponad pół dnia i o dziwo, wcale nie miał dość! Zdjęcia wychodziły mu dziś naprawdę przepięknie. Co więcej, decyzja o wzięciu zapasów była słuszna, bo dzięki temu Ślizgon mógł siedzieć tam aż do zachodu słońca.
Człowiek nie żyje jedynie pracą, więc po skończonej sesji, korzystając z uroków tego miejsca, postanowił zasmakować fal słonej wody na skórze. Spragniony schłodzenia, wbiegł i potknął się o coś wystającego. Pospiesznie obejrzał się za siebie, sprawdzając czy to przypadkiem nie jakiś żółw albo inne morskie stworzenie, ale jedynie co dostrzegł, to Magiczny Flet. No proszę, kto by pomyślał, że znajdzie takie fanty?

kostka:5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1072
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1730
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryta plaża   Pią Sie 31 2018, 23:26

Nie miał nic przeciwko temu, aby kotara milczenia opadła na przeszłe wydarzenia. Ezra był dobry w omijaniu trudnych tematów.
- U ciebie wszystko ładnie się równoważy. Natomiast u mnie poczucie godności przerasta ciało i Reina może chcieć pozbyć się niepotrzebnego balastu - wyjaśnił (i jednocześnie przypomniał sobie, że o desce Leonardo nie wypada mówić to) już nie z pesymizmem, ale rozbawieniem, w którego tle pobrzmiewała złośliwość. Jej ofiarą na razie był sam Clarke, ale Leo lepiej niż ktokolwiek wiedział, że ezrowy humor był niczym zaraza i dopadał każdego, kto chociaż na moment stracił czujność. Na razie jednak Ezra był zmuszony zamknąć niewyparzoną buźkę, aby Vin-Eurico mógł obalić jego wszystkie obawy. Nawet posłusznie kiwał głową, potwierdzając słowa osobistego nauczyciela (aczkolwiek należało zaznaczyć, że Ezra nie martwił się, iż skały przegapi. Raczej tym, że brak umiejętności sprawi, że Reina wpłynie w nie jakby z premedytacją). Dopiero przy ostatnim stwierdzeniu zmarszczył brwi i niemal wciął się Gryfonowi w zdanie.
- I tu się mylisz, kole-eanie - zająknął się, nie mogąc się zdecydować pomiędzy "kolegą" a "kochaniem" (podpowiedź: obie opcje były złe) i ostatecznie niemal kończąc na "kolanie". Uśmiechnął się ze zmieszaniem, pokrywając tę pomyłkę kolejnymi słowami. - Nie mogłem trafić na lepszego.
Komu jak komu, ale Ezra ufał Leonardo, jeżeli w grę wchodziła woda - i osoby pamiętające zeszłoroczny bal końcoworoczny powinny być tym bardzo zszokowani! Kto inny, jak nie Vin-Eurico, podtapiał Ezrę na tym basenie? Dwukrotnie! To nie były dobre referencje na ratownika, a chłopak wciąż mógł się cieszyć zaufaniem. (Kto by nie ufał facetowi z taką klatką piersiową?) Jednak po raz kolejny Leo dał popis tego, jak bardzo nie potrafił odwdzięczać się komplementami. Ezra prychnął z oburzeniem, uzbrajając swoje spojrzenie w dezaprobatę.
- Czy ty, Vin-Eurico, chcesz mi powiedzieć, że nie jestem wystarczająco dobry na śmierć z paszczy rekina? - Uważał, że to raczej jego krukońskiego i już wcale nie tak patyczakowatego mięska było szkoda na jakieś tam pierwsze lepsze rekiny. Ale Leo nigdy nie przykładał wagi do takich subtelnych szczegółów, więc Ezra rzucił krzywdzący komentarz w niepamięć. Były rzeczy ważniejsze, jak choćby dotarcie do tego morskiego wilka. Lekki uśmiech cały czas utrzymywał się na jego ustach; Clarke nie wypełniał go żadnymi celowymi znaczeniami, lecz spokojnie dało się z niego odczytać zadowolenie. Stąpał po niestabilnym gruncie, lecz był to szlak, który przetarł już dawno temu; teraz jedynie próbował przypomnieć sobie odpowiednie kroki. I biła od niego ta pewność siebie pomieszana z przekorą - źródło całej charyzmy, którą posiadał.
- Leonardo - odparł miękko, zupełnie nie słysząc (lub sprawnie ignorując) jakąkolwiek naganę. - Tylko stwierdzam fakty. Słońce nieźle cię... rozpaliło. Aprobuję, jako specjalista od tego. - Clarke niewątpliwie był mistrzem sprzeczności; kto inny potrafił zmierzyć czyjąś sylwetkę tak oceniająco-łakomym spojrzeniem, a jednocześnie uśmiechać się w prawie czysty i niewinny sposób? Jego palce zsunęły się po ramieniu Leo, gdy ten zwiększył między nimi odległość. Zdusił w sobie zirytowane westchnienie, jak i komentarz, że to nie Reinę chciał obdarzać zaszczytem. Palce niemiłosiernie go mrowiły w doskwierającym uczuciu pustki. Merlinie, Ezra w tym momencie mógłby zabić, gdyby ktoś znajomy wciął się pomiędzy nich. Usiadł posłusznie na desce - nie wykonywanie poleceń Gryfona mogłoby zostać odebrane jako niechęć do współpracy, a to z kolei mogłoby pokrzyżować plany Clarke'a.
- I co dalej? - Niestety podejrzewał, że Leonardo sam nie wpadnie na to, że deska może stanowić dobrą podporę dla przyjemniejszych czynności niż surfowanie. - Czy jeśli dobrze mi pójdzie, będę mógł sobie wybrać nagrodę? - zagadnął, na końcu języka mając już inne pytanie.
Czy jeśli pójdzie mi źle, mogę liczyć na nagrodę pocieszenia?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn.
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 740
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 612
http://www.czarodzieje.org/t15707-liam-a-rivai#423856
http://www.czarodzieje.org/t15777-liam#425298
http://www.czarodzieje.org/t15717-liam#423907
http://www.czarodzieje.org/t15708-liam-a-rivai#423857




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryta plaża   Wto Wrz 04 2018, 11:58

Uśmiechnął się zaczepnie na pociągnięcie tematu o komiksach. Chyba wyrósł już z wieku, w którym specjalnie by się tego wstydził. Znaczy, sprostowanie: wolał, aby nikt nieupoważniony nie oblepiał swoimi brudnymi palcami jego najcenniejszego zbioru literatury lub nie snuł sobie przykrego osądu o jego osobie, ale Mefistofeles miał już swój kredyt zaufania u Puchona i ten wiedział, że nic złego się nie stanie, jeśli wyciągnie na wierzch ten jeden, intrygujący fakt.
- Czy mam tego więcej…? no tak z dwie półki…?Nie aż tak dużojak sam bym tego chciał… Uśmiechnął się uroczo na chęć Mefistofelesa do poznania całej barwnej historii o niepokojącej fascynacji Liama, ale wyjątkowo nie ciągnął tematu dalej, zajęty sprawą rodzinną. Nie omieszkał jednak puścić mu wesoło oczka, że może coś kiedyś mu powie… lub pokaże…
„Dziękuję.”
- Nie ma za co! Mam nadzieję, że mama da radę załatwić to jak najszybciej i jak najsprawniej się da! – powiedział przyjemnie, melodycznie, zadowolony, że udało mu się dołożyć cegiełkę do przyspieszenia procesu Ślizgona, który jego zdaniem przecież mu się nie należał. – I zbierajmy się, jeśli mama mówi, że chce ode mnie list w „najbliższym czasie”, to ma na myśli teraz. – zaśmiał się głupiutko, wzruszając ramionami. Takie były matki.
- Tak, dziadek. – podrapał się nieco niezręcznie po głowie. – Nie wiem, mnie nie pytaj, dlaczego skrzypce! – odparł aż z żałością. – Jestem absolutnie beznadziejny w grze na każdym możliwym instrumencie, ale dziadek jakoś się uparł, żeby….
I zaczął snuć opowieść, wyprowadzając Mefistofelesa z plaży, trajkocząc mu tuż przy uchu historie swojego życia… choć nie omieszkał spojrzeniem pilnować go czy aby na pewno wszystko jest z nim dalej w porządku.

{ z.t + Mefistofeles }
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Ukryta plaża   

Powrót do góry Go down
 

Ukryta plaża

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5

 Similar topics

-
» ISLAMIZACJA EUROPY

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
Meksyk
 :: 
Wybrzeże
-