Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Ukryta plaża

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 139
  Liczba postów : 302
http://www.czarodzieje.org/t16083-heaven-olive-octavia-dear
http://www.czarodzieje.org/t16084-hood
http://www.czarodzieje.org/t16087-margarita
http://www.czarodzieje.org/t16082-heaven-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Ukryta plaża   Wto Lip 03 2018, 22:52

First topic message reminder :


La playa escondida


Niestandardowa plaża, znajdująca się wewnątrz wyspy. Formacja typowa dla Meksyku. To wyjątkowe i mało uczęszczane miejsce, do którego nie łatwo się dostać. A jednak to co tam zastaniemy wynagradza nam mniejszą dostępność i trud związany z dotarciem na tę oryginalną plaże.
UWAGA! Należy rzucić kostkę na wejście. Parzysta - udaje ci się wejść. Nieparzysta - niestety nie znajdujesz tego miejsca. Próbować można raz na dobę, Lokacje możesz zdradzić maksymalnie 3 osobom.

Kostki dla chętnych:
 

______________________



I might only have one match, but I can make an explosion
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 21
  Liczba postów : 16
http://www.czarodzieje.org/t16460-thomen-j-wessberg
http://www.czarodzieje.org/t16484-skoro-musisz#452915
http://www.czarodzieje.org/t16485-grozny#452917
http://www.czarodzieje.org/t16467-thomen-j-wessberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryta plaża   Nie Sie 12 2018, 16:30

Potrzebowała pomocy, aby go ugodzić? Zwykle pławiła się w otoczce osoby twardej i samowystarczalnej, najwidoczniej to jedynie fasada... A prawda jest taka, że nawet do ogryzienia się mu potrzebuje wsparcia, bo sama albo jest za słaba aby coś wymyślić lub zwyczajnie za bardzo się bała... I bardzo dobrze!
Czemu dręczyła jego osobę słabymi odzywkami, czemu tak bardzo do tego dążyła a sama nie daje nic w zamian? Gdzie jej wola walki i uprzykrzenia mu życia? Najwidoczniej dzisiaj był jej słabszy dzień, a jemu nie pozostaje nic innego jak odejść. Nie miał tutaj nic do roboty, nie będzie marnował swojego czasu na to, aby przyglądać się pustemu wyrazowi jej twarzy... Jednak niech wie, że naprawdę go zawiodła. Nie było z nią żadnej zabawy! Przecież nie był za ostry, toż to miód dla uszu!
Najwidoczniej była zdrowo popierdolona skoro uważała, że było w nim coś pociągającego... Chyba, że zbyt długo wpatrywała się w jego szlachecki tyłek, to wtedy jeszcze zrozumie to chwilowe zaćmienie. Jednak coś się w nim rzucało, a pięści same się zacisnęły. Czemu postanowiła odpuścić sobie ich małą grę wstępną? Przestała już go nienawidzić? Jej trzewia już nie skręcały się na sam widok jego parszywej mordy?
Wessbergowie to nie był temat, którym powinna zaprzątać sobie swoją blond główkę. I tak nie doszłaby do żadnych sensownych wniosków. Mogła równać go z gównem, jednak od Earl powinna się odwalić. I jasno dał jej to dzisiaj do zrozumienia.
Jedno lekkie zaciśnięcie wokół tej żyrafiej szyi i już straciła głos? Gdzie podziała się jej odwaga? Gdzie ten niewyparzony język, który rzucał jadem za każdym razem kiedy był w pobliżu? Prawie wyśmiał ją w twarz widząc przerażenie w jej jasnych oczach. A przecież... Prawie jej nie dotknął. To było wyobrażenie jej umysłu, to on podpowiadał, że zaciskał swoje palce coraz mocniej, coraz bardziej odcinając ją od dopływu powietrza.
Nie zarejestrował momentu, w którym rzuciła zaklęcie. Może dlatego, że znajdował się dosyć daleko, a może dlatego, że był kurwa odwrócony do niej plecami! Swoją drogą, nawet on nie byłby zdolny do tego, aby rzucać zaklęciami w czyjeś plecy( a może był, tylko jeszcze do tego nie doszło) Upadł na ziemię, twarzą prosto w piasek. Krzyk został zagłuszony przez jasny proszek, co nie powstrzymało fali bólu, które rozeszło się po jego ciele. Przeszło przez każdy mięsień, zatoczyło koło wokół krzyża i osiadła na skórze. Zapomniał już jakie to uczucie, jak to jest nie czuć własnego ciała, bo ból przejął nad nim kontrolę. A nie dlatego, że zwyczajnie nie reagujesz na bodźce zewnętrzne. Swąd spalonego mięsa był nie do zniesienia, jednak znalazł w nim swego rodzaju ukojenie. To był ogień, trawił go boleśnie i powoli... A gdy nacisk zelżał, jakby przestała zadawać mu te rozkoszne tortury, wciąż czuł jak przez jego ciało przechodzą gorące spazmy. Nie mógł się ruszyć, nawet oddychanie sprawiało mu trudności jakby ogień dostał się do jego płuc.
Krztusił się, a może bardziej... Śmiał? Histerycznie, trochę szaleńczo. Jak bardzo tragicznie wyglądał ten obraz z góry? Chciałby to zobaczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : aktualnie Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 27
  Liczba postów : 36
http://www.czarodzieje.org/t16457-josephine-redlinx#452301
http://www.czarodzieje.org/t16465-nie-jestem-taka-zla#452438
http://www.czarodzieje.org/t16464-josephine-redlinx#452437
http://www.czarodzieje.org/t16461-josephine-redlinx#452410




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryta plaża   Nie Sie 12 2018, 17:41

W grupie siła, jak głoszą wszyscy. Jednak to ona przewodziła tą grupą, ona była siłą przewodnią, ogniem, który podsycał płonące ognisko nienawiści wobec innych, niczemu winnych uczniów. Była okropna w swoich działaniach, miała tylko kilkoro równych sobie... A teraz? Co z nią? Czyżby chciała tak po prostu odpuścić, zaprzepaścić swoją pozycję i najzwyczajniej w świecie oddać koronę innemu? Choć nie raz rzucali w siebie jadem, jakoś to ona zawsze wychodziła zwycięsko, z podniesioną głową, zachowaną koroną; szerokim, nikczemnym uśmiechem na ustach. Wszystkie te wygrane bitwy miała teraz odpuścić przez to, że złapał ją za gardło? Może to przez to, że to była ta część ciała, która była aż nadto czuła, do tego przypływ gniewu chłopaka i emocje, które nią targały...
Powietrze. Czuła. Oddychała. Wcale nie potrzebowała tak dużo czasu. Wystarczyło tylko usiąść na ziemi, uspokoić swoje emocje, oczyścić umysł i po prostu nabrać głęboki oddech. Na moment zamknąć oczy i zaciągnąć się morską bryzą. W jej oczach na powrót zapłonął ogień, kiedy mogła już oddychać spokojnie i stała na równych nogach. Torbę zostawiła tam, gdzie leżała jeszcze przed momentem i podeszła do chłopaka, mocno zaciskając różdżkę w prawej dłoni. Uniosła brew, gdy słyszała jego reakcję. Śmiech? Co za pojebany człowiek. A podobno nie odczuwał bólu, czemu niby leżał na ziemi?
- Jesteś pojebany. Chory psychicznie; acusdolor - wypowiadając zaklęcie, wycelowała prosto w jego kark, idealnie w sam środek. Uniosła kącik ust w górę. - Masochista. A ponoć nie odczuwasz bólu, co? Acusdolor - kolejny raz do samo zaklęcie, jednak wycelowane niżej. Mamrotała je cicho przez chwilę, dopóki nie pożądliła go całkowicie wzdłuż krzyża. Śmierdział, był pożądlony... A ona mogła się jeszcze chwilę pastwić. Coś ją delikatnie od tego powstrzymywało, jeden, cichy głosik, ale przestała go słuchać. - Ciekawe, jakbyś reagował na magię zakazaną... - mruknęła, bardziej sama do siebie, po czym wycelowała w jego łydkę. - Relashio - znowu utrzymała płomień przez chwilę, przesuwając go wzdłuż pleców. Znów smród spalenizny. Westchnęła cicho, przyglądając się chłopakowi, leżącemu na ziemi. Nie miała pewności, czy rzuci się na nią, czy też po prostu będzie tak leżeć, dusić się... A może śmiać? Już sama nie wiedziała.
- Aquamenti - mruknęła, a kiedy z jej różdżki wydostał się strumień wody, przejechała nim po całych plecach chłopaka. Powinno to jedynie na moment wzmocnić ból, jaki odczuwał. Pieczenie po ogniu i tak nie powinno ustać. Przez moment, ten sam, cichy głosik zaczął narzekać, że tak nie powinna robić, że żal chłopaka... Jak gdyby ją to interesowało. Ciekawie reagował na zaklęcia. Nie była tego do końca świadoma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 21
  Liczba postów : 16
http://www.czarodzieje.org/t16460-thomen-j-wessberg
http://www.czarodzieje.org/t16484-skoro-musisz#452915
http://www.czarodzieje.org/t16485-grozny#452917
http://www.czarodzieje.org/t16467-thomen-j-wessberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryta plaża   Nie Sie 12 2018, 21:45

Jednak to w pojedynkę powinna nauczyć się walczyć. Tylko na sobie mogła polegać, tylko sobie mogła ufać, co jednak stawiał pod wielkim znakiem zapytania jeżeli o jego skromną osobę chodzi. Nie powierzyłby sobie życia, cóż, czyż nie robi tego cały czas? Grupy były silniejsze? Nie. To jednostka stawiająca czoło grupie stanowiła prawdziwą potęgę. Dlaczego? Jest to chyba oczywiste. Jednak skoro była taka mądra i obeznana w tych sprawach, taki jak on nie powinien jej tego tłumaczyć.
On to raczej widział tak, nie potrafiła zmierzyć się z przeciwnikiem w pojedynkę i użyczyła sobie energii osób drugich aby w ogóle móc ustać na nogach. Smutne.
Oczywiście. Nie mogła zaprzepaścić takiej okazji, jaką było zaatakowanie osoby, która była naga i bezbronna. W tym wypadku? Tak. Był cholernie bezbronny wobec zaklęć rzucanych w nagie plecy. Nie spodziewał się niczego innego po osobie jej pokroju, oh, jak bardzo chciał ujrzeć teraz jej twarz. Przepełnionej zadowoleniem, że udało jej się go pokonać. Przygwoździć go zaklęciem, patrzeć na ból wymalowany w każdym skrawku jego ciała. Chciałby znaleźć się na jej miejscu i również to obserwować.
Powietrze. Łykał je jak tania dziwka spermę. Nie wiedział jakie to uczucie, jednak z pewnością obezwładniające.
Kto jej naopowiadał takich bzdur? Gdzie usłyszała bajeczki o człowieku, który nie potrafił odczuwać bólu? Czy gdyby tak było, leżałby tutaj, wijąc się jak larwa chcąca wydostać się z zabijającego ją powoli kokonu? Czy przez jego gardło przedzierałby się krzyk, który wraz z próbą zaczerpnięcia oddechu, dławił go?
Pewnie w innym przypadku podziękowałby za tak ładne zakwalifikowanie jego osoby. Jednak w tym przypadku chichot zamienił się jęki wraz z kolejnymi użądleniami. Czuł jak coś wbije się w jego kark, aby po chwili uciec wzdłuż kręgosłupa. Tortury... Ona naprawdę to robiła. Poddawała jego ciało walce ze samym sobą, każdy mięsień krzyczał aby podniósł swoje cztery litery jednak kiedy jego palce próbowały zacisnąć się wokół piasku doszedł do wniosku, że nie potrafił nimi poruszyć. Warczał na nie, krzyczał, rozkazywał... Jednak one tylko drgały w konwulsjach bólu, jakie wywołało jej kolejne zaklęcie. Myślał, że jego ciało nie wytrzyma więcej... Teraz kiedy wyżerało jego ciało, nic więcej nie będzie w stanie czuć. Czy nadszedł ten moment, w którym zapragnie nie czuć niczego?
Robiło mu się słabo. Krzyk uwiązł mu w gardle, które paliło równie mocno jak plecy, które potraktowała ponownie ogniem. Wyczuwał ich zapach, jego ciało drżało, czyste cierpienie wypisane było na jego spoconej twarzy. Nie mógł zarejestrować momentu, w którym udało mu się dosięgnąć jej kostki. I nic poza tym, nie mógł zmusić się do zaciśnięcia palców. Chwycił ją, jakby miała być ostatnią rzeczą jaką stąd kurwa zabierze.
Ile to trwało? Przez jaki okres czasu ogień lizał jego ciało? Był wyczerpany, choć niczego nie zrobił. Leżał, pozwalając jej robić z nim cokolwiek tylko zapragnęła. Czy był w stanie wstać za pierwszym razem? Ból i krążąca adrenalina w żyłach pozwalała człowiekowi dokonać wielu rzeczy. Czy on również był zdolny do czegoś podobnego?
Nie czuł już jej nogi. Czy ją wyswobodziła? Czy ją puścił? Spróbował unieść głowę aby na nią spojrzeć, jednak jej obraz był zamazany. Mógł jedynie próbować ruszyć wyobraźnią... Jednak wir bólu jaki go porwał usilnie mu w tym przeszkadzał.
Ile razy powtarzał, że tego pragnął? Ile razy nasłuchał się, że nie powinien tego robić. Nie powinien uczestniczyć w pojedynkach, które mogą go zabić. Teoretycznie wszystko mogło go zabić, a on jedynie pragnął żyć. Trochę zdeformowana forma życia, jednak zawsze jakaś. Miała być ostatnią osobą, którą zobaczy? Ktoś się z niego naprawdę nieźle pośmiał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Skąd : aktualnie Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 27
  Liczba postów : 36
http://www.czarodzieje.org/t16457-josephine-redlinx#452301
http://www.czarodzieje.org/t16465-nie-jestem-taka-zla#452438
http://www.czarodzieje.org/t16464-josephine-redlinx#452437
http://www.czarodzieje.org/t16461-josephine-redlinx#452410




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryta plaża   Nie Sie 12 2018, 23:44

Patrząc tak na jego ciało, zaczęły ją przechodzić wyrzuty sumienia. A może to znowu ten cichy głos z tyłu jej głowy? Żałowała, że nie mogła rzucić czaru uciszającego na własne myśli. Nie mogła czuć czegoś takiego. Nie powinna mieć w sobie za grosz empatii do tego człowieka; do każdego, kto był jej ofiarą. Nie powinna wczuwać się w jego rolę; ba, nigdy w życiu nie miała takiego poczucia winy jak teraz. W tym momencie zwyczajnie pastwiła się nad niczemu winnym chłopakiem. Nikogo aż tak bardzo nie męczyła, chociaż to, co robiła, podchodziło już po torturowanie. Jej wyraz twarzy zrzedł, jakby po prostu się znudziła, jednak w oczach... Czy to był smutek? Współczucie? Jakby widziała siebie, zanim uciekła od ojca. Przecież on męczył ją w dość podobny sposób, ale... Nie, nie powinna o tym teraz myśleć. Chociaż już było za późno; z momentem, kiedy wspomnienie pojawiło się w jej głowie, zaczynała czuć się źle z tym, co robiła. Wiedziała, ze nie powinna tego robić. Przecież nie miał jak się bronić, do tego był prawie nagi i...
Bezbronny. Cóż to za pojedynek, kiedy podczas którego przeciwnik jest do ciebie odwrócony tyłem? Nie powinna tego robić, teraz była tego świadoma. Było to zwyczajnie nieuczciwe, nieetyczne; a co, jeśli Thomson umarłby przez nią? Czy skończyłaby w Azkabanie za ten czyn? Z resztą, po co miałaby się tym martwić w tym momencie, skoro jeszcze była w stanie "uratować" go, poprawić jego stan. Albo wspomóc, chociaż trochę?  Potrząsnęła głową, patrząc na swoje "dzieło". Merlinie, co ona uczyniła? Nie powinna być z siebie ani trochę dumna. Wymamrotała ciche zaklęcie, przywołując do siebie torbę, w której zaczęła poszukiwać jakiejkolwiek maści, czegokolwiek, co mogłoby mu pomóc, chociaż trochę...
Nie. Nic. Kompletnie. Mogła jedynie mieć nadzieję, że będzie w stanie odratować go uzdrowiciel. Rozejrzała się jeszcze po plaży, po czym machnęła kilka razy różdżką, przywołując kolejne części jego ubioru, wrzucając je sobie do torby. Jeszcze uniosła go za pomocą magii, idąc z nim do pensjonatu. Miała nadzieję, że znajdzie tam jakiegokolwiek uzdrowiciela...

zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Ukryta plaża   

Powrót do góry Go down
 

Ukryta plaża

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5

 Similar topics

-
» ISLAMIZACJA EUROPY

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
Meksyk
 :: 
Wybrzeże
-