Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Basen

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : utracony Berlin, następnie Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2195
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 1870
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann




Moderator






PisanieTemat: Basen   Wto Lip 03 2018, 20:48


Basen

Powstał na tyłach budynku - oraz zgodnie z kanonem miejsca - jest otoczony przez różnorodną roślinność. Można na jego taflę spoglądać z niektórych balkonów i okien; sam basen, znajduje się poniżej poziomu parteru oraz posiada specjalne dla siebie zejście. Wzdłuż niego, również zostały umieszczone, zabezpieczone odpowiednim zaklęciem obrazy.

OBRAZ:
 

______________________

cold silence
Has A tendency to Atrophy any Sense of compassion between supposed lovers And the circling is worth it Finding beauty in the dissonance
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1163
  Liczba postów : 2577
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Basen   Nie Lip 22 2018, 17:49

Lubiła tę niezwykle upalną pogodę, pełną słońca, które stopniowo pozostawiało swój ślad na skórze Fire, na szczęście nie w postaci oparzeń. Nawet włosy nieco dziewczynie jaśniały, przechodząc momentami w odcienie blondu, a błękitne oczy też zdawały się skrzyć mniejszym chłodem. Lubiła ciężkie powietrze przez które miało się ochotę jedynie odpoczywać na leżaku z mrożoną lemoniadą albo lodami obok. A trzeba przyznać, że nieco się rozleniwiła w ciągu tego tygodnia. I czuła się przez to lepiej. Bez ciągłego pędu i stresu - Blaithin zaczynało się zdawać, że w Meksyku nawet czas płynie nieco inaczej.
Jednocześnie nie poświęcała całych dni na te beztroskie przyjemności. Nieraz zaglądała do swoich notatek, które zdobyła po pobycie w Azji, korzystała jak najczęściej z tego, że ostatnio wszystkie zaklęcia wychodziły jej świetnie, kręciła się też systematycznie przy ruinach, które szalenie kusiły i wzbudzały zainteresowanie Fire. Właściwie to zdążyła już w wiele miejsc choć na chwilę zajrzeć, ale starannie omijała wszystko, co miało związek z wodą. Czy to plażę obserwowała jedynie z daleka, czy też nie zaglądała na basen w pensjonacie. Ale teraz właśnie przekroczyła próg zejścia na basen i zmarszczyła brwi na widok tak różnorodnej roślinności. Dlaczego tu była? W Blaithin rosło już od dłuższego czasu pewne postanowienie. Musiała przeanalizować je setki razy, żeby upewnić się w tym, że chce choć raz spróbować stanąć oko w oko z tym, co tak bardzo ją przerażało. Strach nie miał w sobie nic dobrego - mógł czasem napędzać do działania, ale w przypadku Gryfonki kompletnie zagłuszał racjonalne myśli i paraliżował tak, że liczyła się tylko ucieczka. Nienawidziła tego tak mocno, że na długo obrała taktykę unikania wszystkiego, co może wiązać się z tym szczególnym rodzajem niepokoju. Nie byłoby to może uciążliwe, gdyby miała tylko fobię związaną z wodą - ale bogin konkretnie uświadamiał rudowłosą, że tego jest zbyt dużo. I że bardzo łatwo to wykorzystać przeciw niej. A nie wątpiła, że nie brakowało osób, które byłyby do tego zdolne...
To był właśnie jeden z tych rzadkich momentów, kiedy mogła nosić strój kąpielowy, który notabene dostała od Leo. Na ramię zarzuciła długi, czerwony ręcznik, a włosy spięła w kucyk. Nie nastawiała się na wielkie postępy, bo gdy tylko zerknęła na taflę przejrzystej wody przed oczami stanęła jej wizja rozszalałego, czarnego morza związana z boginem. Grunt, że nikogo nie było w pobliżu. Będzie na pewno zabawnie wyglądać przy podchodzeniu do wody, jak do czegoś, co może ją oparzyć albo ugryźć... Wzięła głębszy oddech, koncentrując się na tym, że naprawdę miała ochotę nieco się zmoczyć przez panujący upał. Odrzuciła ręcznik na kafelki i ściągnęła z siebie błękitną tunikę sięgającą do ud - nie miała zamiaru paradować po ośrodku półnaga. Może i tak posiedzi tu tylko kilkanaście minut? Bez zwlekania podeszła do schodków i zrobiła krok. A potem drugi, głębiej. Woda była przyjemnie ciepła i nie wydawała się grozić jakimś magicznym wciągnięciem Fire w głębiny. Było tu jednak ślisko, dlatego dziewczyna przytrzymywała się bocznej ścianki nieustępliwie. Zrobiła nawet kolejny krok, zanurzając się po uda! Z basenem radziła sobie zdecydowanie lepiej niż z tak otwartą powierzchnią jaką stanowiło jezioro albo morze. A jeśli chciała jakoś leczyć ten problem to musiała się trochę psychicznie zanalizować. Patrzyła więc w wodę i myślała o tym, dlaczego wzbudza w niej taki lęk. Wyciągnęła nawet dłoń, żeby przesunąć ją po tafli. Mniej się skupiła przez to na następnym kroku, a jak się okazało następny stopień był o wiele niżej. Na ułamek sekundy Fire straciła równowagę i szarpnęła się, żeby odbić do tyłu. Oprócz tego, że zdążyła się cała ochlapać to przeżyła. Sukces. Wyprostowała się, żeby w tym punkcie, przy wodzie sięgającej do pasa się zatrzymać. Z boku musiała wyglądać całkiem śmiesznie, zwłaszcza że podchodziła do tego wszystkiego z niesamowitą powagą.
Panowała cisza, którą tylko zagłuszała cichym pluskiem od czasu do czasu. Od bardzo dawna nie czuła takiej potrzeby, ale właściwie to przydałoby się jakieś dobre towarzystwo.

@Ezra T. Clarke
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1506
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1784
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Basen   Pon Lip 23 2018, 20:15

Nie miał pojęcia, czy to w Meksyku słońce przygrzewało mocniej niż rok temu w Grecji, czy może atmosfera wytwarzana przez entuzjastycznych, wyciągających do wszystkich ramiona Meksykanów była momentami zbyt przytłaczająca. Wiedział jednak na pewno, że rok temu o wiele częściej wychodził poza pensjonat i ogólnie wynosił więcej ważnych wspomnień, lepszych i gorszych. Leżenie na plaży było miłe, tak jak promienie słońca, które prześlizgiwały się po jego skórze zostawiając na niej wyraźne ślady. Dni przelewały mu się przez palce, a on nieszczególnie robił cokolwiek, aby temu zapobiec. Świadomość jakiegoś wybrakowania odbijała się jednak echem po jego głowie i Ezra wiedział, co ona oznacza. Bo wolałby aby jego skóra naznaczana była fizycznym, choć wcale nie widzialnym śladem po ludzkich palcach, nie tych słonecznych. Heaven więcej zainteresowania - z oczywistych względów - oferowała ich słodkiej współlokatorce, Bridget wcale nie było tak łatwo zastać w dostatecznie ustronnym miejscu, a przewijające mu się przed oczami przypadkowe dziewczyny nie budziły w nim ciekawości. W takich momentach brak Leonardo doskwierał mu nieco mocniej - Ezra nie spędzał z chłopakiem dawniej tyle czasu, bo był sympatyczny, lecz dlatego, że był pod każdym względem zajmujący. A takich ludzi ze świecą trzeba było szukać... Co jednak nie znaczyło, że byli niemożliwi do znalezienia.
Ezra stwierdził, że w pierwszej kolejności trzeba przeszukać najbliższe otoczenie; uznał więc że wizyta na pensjonackim basenie będzie odpowiednim wyborem, tym bardziej, że ze swoimi wyraziście limonkowymi włosami, które nie chciały się odbarwić po grze terenowej Ruth, nieszczególnie miał ochotę wyrywać się do miasteczka.
Nie był jednak typem samotnika; w razie gdyby los nie był mu zbyt przychylny, na jego ramieniu siedziała Frytka, wczepiając się mocno łapkami w materiał koszulki i ciekawsko poruszając noskiem, gdy obserwowała otoczenie. Być może czuła, że będą robić coś fajnego. Ezra jeszcze wcześniej nie testował, jak Frytka radzi sobie w środowisku wodnym, dlatego też zaopatrzył ją w urocze kółko ratownicze, żeby na pewno nie stała jej się żadna krzywda.
Ezra miał wrażenie, że w pensjonacie jest zdecydowanie więcej przedmiotów niż powinno znajdować się na takiej przestrzeni. Nie tylko sypialnie były zagracone, ale i nawet basen. Do tego niewątpliwie trzeba było już mieć talent.
Przez krótką chwilę wydawało mu się, że rzeczywiście nikt poza nim nie wykazywał zainteresowania pomieszczeniami, które kryły się w pensjonacie. Wystarczyło jednak przekroczyć wejście usłane milionem małych liści, żeby odkryć prawdę. Rozmowy i odgłosy pluskania nie dochodziły do uszu Ezry, ponieważ jedyną użytkowniczką basenu była @Blaithin ''Fire'' A. Dear, a jej nie posądziłby o podobne zachowanie nawet w obliczu śmierci. Przystanął więc, trochę z zaciekawieniem, a trochę z rozbawieniem obserwując te pełne rozwagi kroki. Mina Fire wyglądała, jakby już lada moment z wody miała wyskoczyć chmara druzgotków lub dziewięciogłowa hydra. Nic takiego jednak się nie działo, a tafla wody przez większość czasu pozostawała niezmącona.
W przeciwieństwie do poważnej atmosfery, którą przeciął urwanym śmiechem, spowodowanym raczej łaskotaniem futerka Fretki niż osobą Fire. Takie przynajmniej wytłumaczenie przygotowane miał Ezra. Wiedząc, że jego obecność się wydała, podszedł bliżej brzegu basenu - Fire już nie musiała obawiać się braku towarzystwa, to na pewno.
- Źle to robisz - powitanie zaczął od pouczenia i spojrzenia pełnego dezaprobaty. Rzucił ręcznik obok siebie, a potem ściągnął sobie z ramienia Frytkę i puścił ją wolno, żeby w swoim tempie zapoznała się z otoczeniem. Sam za to szybko pokonał ostatnią odległość, bezczelnie wskakując do wody z dużym pluskiem, który mógł sięgnąć także Fire. Woda nie była zimna, ale nagłe zderzenie rozgrzanego ciała z jej taflą sprawiło, że przeszył go gwałtowny dreszcz. Koszulka, której nie zdecydował się wcześniej pozbyć - przecież nie będzie się rozbierał przed Fire. Jeszcze - przykleiła się do jego ciała, a zawsze ułożone włosy obciekały kropelkami wody. Najbardziej w oczy rzucał się jednak jego uśmiech; szeroki, radosny i tak denerwujący, jak tylko Ezra potrafił. - Tak się korzysta z basenu, moja droga.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn.
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 747
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 626
http://www.czarodzieje.org/t15707-liam-a-rivai#423856
http://www.czarodzieje.org/t15777-liam#425298
http://www.czarodzieje.org/t15717-liam#423907
http://www.czarodzieje.org/t15708-liam-a-rivai#423857




Gracz






PisanieTemat: Re: Basen   Czw Sie 09 2018, 01:18

{ rozgrywka ma miejsce w innym czasie, niż powyższe posty }
{ @Warren Samuel Wilson ❤ }

Pogoda jak zwykle była wspaniała. Słońce grzało niemiłosiernie, a Liam nareszcie miał dzień, w którym mógł te promienie słoneczne przywitać z uśmiechem, a nie zgrzytaniem zębami i wewnętrznym płaczem. Minął ostatni dzień jego zakładu z Neirinem i Jackiem, podczas którego przez siedem dłużących się dni miał chodzić bez przerwy w garniturach bądź frakach. Brzmi jak coś niesamowicie łatwego do zrealizowania, ale prawda była taka, że meksykańskie temperatury doprowadziły Puchona do hipertermii… całe szczęście zdążył się wylizać i mógł na nowo wrócić do słodkiego klimatu nicnierobienia.
Obijanie się zaczął od podróży na basen. Tuż po śniadaniu przebrał się w kąpielówki i wybył z pokoju, zgarniając przy okazji szkicownik i kredki. Co prawda zamierzał wypluskać się w wodzie i cieszyć jej chłodem, spragniony basenowej kąpieli po tygodniu łażenia we fraku, ale przewidywał, że kiedyś na pewno mu się znudzi udawanie pływaka, toteż zapewnił sobie dodatkową rozrywkę… może zaczarowałby notes tak, aby nie zamókł i rysował w wodzie…?
Odłożył przytachane rzeczy na leżak i… wskoczył z pluskiem do basenu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 433
  Liczba postów : 250
http://www.czarodzieje.org/t14615-warren-samuel-wilson
http://www.czarodzieje.org/t14616-spis-kamratow-i-nie-kamratow-sammy-ego
http://www.czarodzieje.org/t14618-poczta-sama
http://www.czarodzieje.org/t14617-kuferek-sammy-ego




Gracz






PisanieTemat: Re: Basen   Czw Sie 09 2018, 19:40

Słońce grzało, momentami nawet troszkę przesadzało. Sammy generalnie jest zdania, że każda pogoda to dobra pogoda. Tego dnia jednak postanowił zostać w pensjonacie, na wszelki wypadek, chyba nikt nie lubi przegrzania. Właśnie spacerował sobie myśląc o... przyszłości. To trochę do niego nie podobne, ale jeszcze niedawno utrzymywał, że nie idzie na studia a tu nagle proszę. Przez chwilę chciał nawet zostać w pokoju i pomyśleć nad przyszłą robotą, ale... nie przesadzajmy, wakacje to wakacje. Przechodząc obok basenu kątem oka zauważył Liama pluskającego się wesoło w tym jakże cudownym wakacyjnym miejscu. Po cichutku odłożył rzeczy i Harolda oczywiście na leżak i wskoczył z pluskiem do wody zaraz obok drugiego puchona.
-No to jak ci wakacje mijają?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn.
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 747
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 626
http://www.czarodzieje.org/t15707-liam-a-rivai#423856
http://www.czarodzieje.org/t15777-liam#425298
http://www.czarodzieje.org/t15717-liam#423907
http://www.czarodzieje.org/t15708-liam-a-rivai#423857




Gracz






PisanieTemat: Re: Basen   Pią Sie 10 2018, 12:20

Dryfował sobie na grzbiecie, lekko odpychając się nogami i ciesząc chłodem, jaki zapewniała mu letnia woda w basenie. Czuł się wyjątkowo odprężony, a dobry nastrój stał się tylko lepszy, gdy zauważył, że na obiekt wchodził jeden z jego kolegów. Z miejsca szeroko się do niego uśmiechnął i przewrócił na brzuch, zaraz szukając stopami dna, by móc do niego pomachać zwolnioną ręką.
- Warren, heeeej! – powitał go, machając energiczne i chlapiąc kroplami na wszystkie strony. Ale masterem chlapania został jednak Wilson, gdy spektakularnie wskoczył do basenu, zalewając Liama pokaźną falą. Rivai przyjął to jednak ze śmiechem. – Weź.. nie mogłem wyobrazić sobie lepszego wejścia. – zachichotał, trąc zalane oczy. – A fajnie! Ogółem prawie nie umarłem przez głupi zakład z kolegami. Pamiętaj: ubieranie się w czarny garnitur przy czterdziestu stopniach nie jest dobrym pomysłem. A poza tym… w sumie w większości odpoczywam. – był potworną gadułą, ale Warren powinien być do tego jako tako przyzwyczajony. Liam zawsze dużo mówił. – A Tobie? Mam wrażenie, że dość dawno cię nie widziałem, a przynajmniej dawno nie gadaliśmy! Robiłeś coś ciekawego? O! Albo coś kupiłeś?! Wiesz, że sprzedają sombrero w sklepie z pamiątkami?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 433
  Liczba postów : 250
http://www.czarodzieje.org/t14615-warren-samuel-wilson
http://www.czarodzieje.org/t14616-spis-kamratow-i-nie-kamratow-sammy-ego
http://www.czarodzieje.org/t14618-poczta-sama
http://www.czarodzieje.org/t14617-kuferek-sammy-ego




Gracz






PisanieTemat: Re: Basen   Pią Sie 10 2018, 14:21

Sammy położył się wygodnie na wodzie słuchając wypowiedzi kolegi. Wiedział że zajmie mu to chwilkę.. lub dwie. Dzisiaj się streścił skubany.
-Serio w garniturze? Ej a ja myślałem, że to ty jesteś ten mądry- zaśmiał się. Wiedział że Liam się nie obrazi bo przecież to Liam. Prawda jest taka, że Warren nie miał żadnych akcji w te wakacje. Sam zapomniał o swoich urodzinach i gdyby nie urodzinowa babeczka od liama chyba żyłby dalej w nieświadomości.
-W sumie to wszystko po staremu, a raczej dużo spokojniej niż ostatnio. Wow Sombrerooo? Dlaczego jeszcze mnie tam nie ma - i znowu śmiech puchona rozniósł się po całym basenie.
-A jak e..- gdy chciał zapytać o egzaminy usłyszał pisk i tupot małych stupek Harolda. Szybko się odwrócił i zobaczył.. małego słodkiego kociaka. Po zwierzaku Sama ani śladu.
-Serio? kotek? serio?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn.
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 747
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 626
http://www.czarodzieje.org/t15707-liam-a-rivai#423856
http://www.czarodzieje.org/t15777-liam#425298
http://www.czarodzieje.org/t15717-liam#423907
http://www.czarodzieje.org/t15708-liam-a-rivai#423857




Gracz






PisanieTemat: Re: Basen   Nie Sie 12 2018, 03:04

„Serio w garniturze? Ej, a ja myślałem, że to ty jesteś ten mądry”
Faktycznie, ciężko było wprowadzić szatyna w stan naburmuszenia. Irytacja często omijała go szerokim łukiem, a jeżeli już ktoś nacisnął na właściwą nutę, to Puchonowi prędzej robiło się przykro, niż myślał o jakimkolwiek obrażeniu się. Niemniej miał spory dystans do siebie i często sam bywał dla siebie okrutny. Lubił śmiać się ze swoich dziwactw… ile to razy sam nie zganił się za gadulstwo…
Przy tej uwadze oczywiście też nie poczuł się dotknięty, a prędzej parsknął szczerym śmiechem, będąc w naprawdę dobrym humorze.
- No wieeesz? – zagadnął go z udawanym wyrzutem, by zaraz tylko szerzej się uśmiechnąć i zaczepić go chluśnięciem wody, którą wycelował prosto w twarz Warrena. – Oczywiście, że to ja jestem ten mądry. Po prostu uznałem, że w tym wypadku doskonale będzie przybrać postawę nie tylko mądrego, ale i eleganckiego! – pociągnął temat dalej, robiąc nieco głupiutką minę. Wiedział aż za dobrze, że ten zakład był idiotyzmem. O mało co nie wylądował przez niego w jakimś meksykańskim odpowiedniku Munga…
- Nie wiem dlaczego jeszcze Cię tam nie ma, ale popełniasz duży błąd! Ja kupiłem takie tęczowe. Dasz wiarę, że po nałożeniu zaczyna się tańczyć? Są super! Choć idę o głowę, że mają też takie najzwyklejsze, mugolskie. – rozgadał się nieco, by zaraz wsłuchać się w następne pytanie towarzysza, które… ucięło się w połowie. Również spojrzał w miejsce hałasu, by zaraz zrobić nieco przejętą minę. – O rany… wcięło Harolda-… - brawo, Sherlocku. – Kurczę… myślisz, że zwiał? Takie małe kociątko raczej nie wchłonęłoby go na raz, a prędzej zadławiło się futrem tego puszka… - zaczął gdybać powoli podpływając pod ściankę, by zaraz wynurzyć się z wody i usiąść na brzegu, wciąż mocząc nogi. Rozejrzał się po okolicy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 433
  Liczba postów : 250
http://www.czarodzieje.org/t14615-warren-samuel-wilson
http://www.czarodzieje.org/t14616-spis-kamratow-i-nie-kamratow-sammy-ego
http://www.czarodzieje.org/t14618-poczta-sama
http://www.czarodzieje.org/t14617-kuferek-sammy-ego




Gracz






PisanieTemat: Re: Basen   Nie Sie 12 2018, 19:39

Oj ten to dopiero ma poczucie humoru. Nic dziwnego, że Warren go lubi, on wręcz kocha takich ludzi, z dystansem do siebie i do świata. Fakt był taki, że Liam rzeczywiście był dużo... dużo mądrzejszy od Sammy'ego, no ale cóż nikt sobie umysłu nie wybiera... co prawda można nad tym pracować, ale... komu by się chciało.
-No dobra już dobra, bo zaraz z tej mądrości i elegancji ministrem zostaniesz- zaśmiał się szukający Hufflepuff. No właśnie jak ktoś jest mądry to se jakąś fajną robotę wytrzaśnie. A taki Sammy przecież on nic nie umie... ewentualnie grać w Quidicha i żartować z ludzi.
-Prędzej by się udławił, koty to jednak są mądre- podpłynął do krawędzi basenu i wyszedł z wody. -No dobra, z racji iż ty jesteś tym mądrym to... jaki mamy plan Watsonie?- zażartował, był pewny że jego puszysty przyjaciel się odnajdzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn.
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 747
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 626
http://www.czarodzieje.org/t15707-liam-a-rivai#423856
http://www.czarodzieje.org/t15777-liam#425298
http://www.czarodzieje.org/t15717-liam#423907
http://www.czarodzieje.org/t15708-liam-a-rivai#423857




Gracz






PisanieTemat: Re: Basen   Pon Sie 13 2018, 10:40

Liam raczej tylko żartował z tą mądrością. Był bystry, ale szczególnie się tym nie przechwalał, bo nawet jemu zdarzało się popełniać potwornie głupie błędy. Nawet w tym roku szkolnym nie brakowało u niego idiotyzmów, jak na przykład wyjście sobie podczas pełnię do Zakazanego Lasu… co prawda robił to w dobrej wierze, ale do dzisiaj chyba ma się za ten wyczyn za strasznego głupka. Nie pomagają w tym również jego oceny na zakończenie roku. Poszło mu tak potwornie źle…
- Moja babcia byłaby ze mnie niesamowicie dumna, jakbym faktycznie nim został, wiesz? – wyszczerzył się i zachichotał. Ile on się nasłuchał o tym od rodziny… tak to jest jak większość z nich to czystokrwiści Ślizgoni. Ambicja aż się z nich wylewała, kapiąc nieznośnie na niewinnego wychowanka Hufflepuffu. – Ale wyobrażasz sobie, co by się wtedy działo w naszym świecie? O rany… chyba rozpocząłbym jakąś wojnę czarodziejską przez swoje nieudolne rządy… lepiej być mądrym i eleganckim bez żadnej funkcji. – zakończył swój wywód, znów chichocząc.
A później zginął im Harold.
- Hmm… - powinien zacząć żałować, że nazwał się w żartach inteligentem? – Słyszałeś, w którą stronę uciekł? Może by przynieść z kuchni jakieś jedzenie i go zwabić? Ewentualnie najpierw poszukajmy w samych krzakach. – podszedł do wspomnianych i zaczął szukać, robiąc pod sobą dość pokaźną kałużę. Nie wytarł się, gdy wyszedł z basenu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 433
  Liczba postów : 250
http://www.czarodzieje.org/t14615-warren-samuel-wilson
http://www.czarodzieje.org/t14616-spis-kamratow-i-nie-kamratow-sammy-ego
http://www.czarodzieje.org/t14618-poczta-sama
http://www.czarodzieje.org/t14617-kuferek-sammy-ego




Gracz






PisanieTemat: Re: Basen   Pon Sie 13 2018, 21:50

O nie, tylko nie wojny, Sammy byłby chyba pierwszą ofiarą tych starć... tak to jest jak jesteś niepoprawnym optymistą i za bardzo ufasz ludziom. O masz mroczny znak na ramieniu? haha ale super żart, gdzie robiłeś tatuaż. Z drugiej strony tak mieć wtyki w MM? To by było życie. Z ocenami Warrena to raczej nigdy tam nie będzie pracował.. chociaż kto wie, może jako sprzątaczka?
-Kurde ale weź, wtyki w ministerstwie by mi się przydały. Może bym awansował z sprzątaczki na sekretarkę? Chociaż nie, musiałbym wtedy chodzić w takich niewygodnych ciuchach. Ministerstwo to nie dla mnie, ale jak przez przypadek coś nabroję to przynajmniej pan minister poratuje.
W sumie pomysł Liama byłby przydatny gdyby Sam nie był nieczuły na czynniki zewnętrzne i popatrzył gdzie biegnie ten mały księciuniu a nie wpatrywał się w pusty leżak. Czasem to jednak mógłby się trochę ogarnąć. Może jutro?
-Super plan ale... nie mam oczu za uszami jeśli się nie mylę-zaśmiał się przechodząc koło Liama... Jak nastąpił na kałuże, tak pokoziołkował pod najbliższą ścianę z szybkością błyskawicy. Walnął o posadzkę z takim rozmachem, że pare milimetrów a już by ząbków nie było. Pojawimy mu się ptaszki przed oczami. -Żyje?- powiedział gdy już się ogarnął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn.
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 747
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 626
http://www.czarodzieje.org/t15707-liam-a-rivai#423856
http://www.czarodzieje.org/t15777-liam#425298
http://www.czarodzieje.org/t15717-liam#423907
http://www.czarodzieje.org/t15708-liam-a-rivai#423857




Gracz






PisanieTemat: Re: Basen   Wto Sie 14 2018, 10:26

Uniósł nieznacznie brew, słysząc wypowiedź Warrena. Nie mógł mu odmówić, że podobne wtyki byłyby naprawdę pożyteczne. Sam miał obojga rodziców w Ministerstwie i zdarzyło mu się raz pojechać na wycieczkę z ich ramienia! Co prawda nie była jakaś spektakularna, bo polegała na „jedziemy w sprawach służbowych, nie ma co zrobić z synem, więc syn jedzie z nami”, ale trochę świata zawsze zwiedził…
Liam za to zdecydowanie bardziej skupił się na innym aspekcie tej wypowiedzi.
- Podoba mi się, że powiedziałeś „sprzątaczka, sekretarka. – zaśmiał się, zaczepnie trącając go w ramię. – Bardziej cię ciągnie do damskich ról? Ale, ale… może lepiej ci pasują, w sumie! – zażartował, przyglądając mu się badawczo. – Oj tam, niewygodnych… wyglądałbyś chociaż bajecznie! Jako taka sekretarka miałbyś na przykład wysokie, czarne szpilki… od razu wydłużyłoby i wyszczupliło ci nogi. – puścił mu oczko al’a „jestem ekspertem w dziedzinie mody, zaufaj mi”, a później znów zachichotał. Warren chyba nie potrzebował sobie wychudzić i wydłużać nóg… - Pewnie, że bym poratował… jakbym najpierw uciszył bunty przeciw mojej władzy. – zasalutował i parsknął śmiechem.
„Boom!”
Warren rąbnął w ścianę.
- O, chłopie… - westchnął Liam, gdy podszedł do niego i przykucnął tuż obok. – Nic ci się nie stało? – chciało mu się tak strasznie śmiać, bo jego galop wyglądał przekomicznie… ale pytanie rzucił z wyraźną troską, wyciągając do niego rękę, żeby pomóc chłopakowi wstać. – Błagam cię… patrz, gdzie biegniesz. Aż taki „mądry” z magii uzdrawiającej nie jestem, żeby móc cię później poskładać. – zachichotał, a później przeniósł wzrok na ścianę, w którą rąbnął Sam. – O… ale powiem ci, że gust masz niebywale dobry. Widziałeś? Ty to masz dopiero „pociąg do sztuki” – teraz już ryknął śmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 433
  Liczba postów : 250
http://www.czarodzieje.org/t14615-warren-samuel-wilson
http://www.czarodzieje.org/t14616-spis-kamratow-i-nie-kamratow-sammy-ego
http://www.czarodzieje.org/t14618-poczta-sama
http://www.czarodzieje.org/t14617-kuferek-sammy-ego




Gracz






PisanieTemat: Re: Basen   Sro Sie 15 2018, 15:51

Pffy - pomyślał Warren słuchając puchona, jednak potem zaśmiał się razem z nim. No tak oczywiście, może jednak powinien urodzić się kobietą? Na samą myśl o tym Sammy wybuchnął, nie to że ma coś do kobiet, nie nie, broń panie Boże, ale wyglądałoby to komicznie gdyby w pracy zamiast parzyć kawę zastanawiał by się nad sensem ludzkości.
-No widzisz! Typowy polityk- powiedział udając obrażonego Sam-Tak to właśnie jest, człowiek przejęzyczy się raz czy dwa a ten tylko o tym myśli-pokręcił głową i zwrócił się do kolegi -Ale masz racje w szpilkach wyglądałbym cudownie.
Gdy po paru sekundach Sam stał już w pozycji pionowej odparł -Oj już nie udawaj mój drogi przyjacielu że ci mnie tak szkoda-a po chwili dodał -No już, śmiej się śmiej, bo zaraz wybuchniesz przecież- dalej udając focha spojrzał na obraz - No baa! Co ty nie wiedziałeś że ja to przecież światowej słowy krytyk sztuki? A ten obraz.. co tu dużo mówi wyczuwam silne pokłady pozytywnej energii w tym..dziele. A te barwy i kolorystyka szkoda gadać, dorzuciłbym tu parę kresek w ciepłym odcieniu ale to już zamysł autora - odparł udając mądrego z akcentem francuskim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn.
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 747
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 626
http://www.czarodzieje.org/t15707-liam-a-rivai#423856
http://www.czarodzieje.org/t15777-liam#425298
http://www.czarodzieje.org/t15717-liam#423907
http://www.czarodzieje.org/t15708-liam-a-rivai#423857




Gracz






PisanieTemat: Re: Basen   Czw Sie 16 2018, 12:01

Chyba nawet noszone szpilki nie przebiłyby tej spektakularnej wpadki ze ścianą. Liam nawet nie chciał zaprzeczać, że Warren wyglądałby bajecznie w wyższych obcasach: sam tę tezę zapoczątkował i trzymał jej się bardzo kurczowo… niemniej niezdarność kolegi chyba cieszyła jego świadomość jeszcze bardziej. Oczywiście, upewnił się, że sytuacja faktycznie była zabawna, bo nie śmiałby parskać nawet najcichszym chichotem, gdyby szukającemu stało się coś poważniejszego… ale najwyraźniej był cały i zdrów.
- Hej, hej… nie udaję! Przecież wiesz, że jestem troskliwym misiem. – zaplótł ręce na piersi, patrząc na niego z udawanym wyrzutem. – Jakby było trzeba, to nawet bym cię w to kuku pocałował, ale chyba doszedłeś do siebie na tyle, że nie muszę cię tak karać. – zażartował, wybuchając już śmiechem, skoro dostał na to pozwolenie. – Poza tym! Przecież miałem aspirować na ministra, prawda? Muszę okazywać ludziom współczucie, żeby ukryć fakt braku umiejętności rządzenia! – empatyczny przywódca to chyba dobry przywódca… chyba?
Uniósł nieznacznie brew, patrząc na niego z niedowierzaniem. Był okropnie rozbawiony.
- Francuski akcent? – zagadnął, podchodząc bliżej pod obraz, ostatni raz zaczepiając spojrzenie na koledze. – Całe siedem lat żyłem w błędzie i tak naprawdę nie jesteś Anglikiem? Tak naprawdę nazywasz się „La Varenne Sámuel de Wilsonnè”? – zapytał, również parodiując francuską wymowę. A później skupił się już na obrazie.
- No, panie krytyk, co za głęboka analiza! – zachichotał. – Masz rację.. coś monotonnie niebieski ten obraz. – zmarszczył nieco nos. – Całkiem spokojny, odprężający… ale nie mam zielonego pojęcia, co on przedstawia-… - parsknął znów śmiechem. – To jest jakieś wybrzeże? Tylko wtedy co robią te gwiazdki w prawym dolnym rogu? Czy to nie są gwiazdki…? Chyba nie umiem w sztukę, tak jak ty… takie same gwiazdki widziałeś, jak rąbnąłeś w ścianę, gdy... właśnie, Harold! - spojrzał czujniej na krzaki, choć niewiele tam wypatrzył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 433
  Liczba postów : 250
http://www.czarodzieje.org/t14615-warren-samuel-wilson
http://www.czarodzieje.org/t14616-spis-kamratow-i-nie-kamratow-sammy-ego
http://www.czarodzieje.org/t14618-poczta-sama
http://www.czarodzieje.org/t14617-kuferek-sammy-ego




Gracz






PisanieTemat: Re: Basen   Sob Sie 18 2018, 19:32

Jaki wspaniały byłby nasz świat gdyby Liam był ministrem... jeśli w ogóle coś by z niego pozostało. Co jest dosyć prawdopodobne w porównaniu do kraju zarządzanego przez Samuela.
-No tak tak, będziesz najlepszym ministrem mówię ci, a tak w ogóle? wybierasz się gdzieś do pracy po wakacjach?- zapytał bardzo ciekawy odpowiedzi. Puchon jest dosyć mądry życiowo i może podsunie jakiś spoko pomyślunek Warrenowi? Oby, chociaż w sumie najbardziej prawdopodobne jest to że skończy w jakimś sklepidle czy warzywniaku.
-No baa- odpowiedział na zapytanie kolegi-Ja drogi przyjacielu jestem rodowitym francuzem, w sumie to mało pamiętam z tego jak jeszcze mieszkałem z rodzicami... może to najprawdziwsza prawda?- zaśmiał się Warren, tak naprawdę doskonale wiedział gdzie mieszkał przedtem, przecież nawet jego ojciec odwiedzał go czasem w dolinie godryka.
Sammy już chciał go pouczyć, że to nie żadne gwiazdki tylko odbłyski na wodzie. Swoja drogą ten obraz naprawdę miał to coś. Gdy przypomniał sobie o Haroldzie.
-Harold, ser Harol pierwszy, kici kici, taś taś, no chodź tu tu mały parszywy...- nie dokończył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn.
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 747
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 626
http://www.czarodzieje.org/t15707-liam-a-rivai#423856
http://www.czarodzieje.org/t15777-liam#425298
http://www.czarodzieje.org/t15717-liam#423907
http://www.czarodzieje.org/t15708-liam-a-rivai#423857




Gracz






PisanieTemat: Re: Basen   Czw Sie 23 2018, 23:41

Nie nazwałby się mądrym życiowo. Lubił idiotyczne, nikomu niepotrzebne rzeczy, często porywał się na głupoty, a jego zapał do edukacji był wynikiem jego rodzinnego usposobienia, bo jak tu się nie przykładać na nauki, gdy zarówno ojciec jak i matka oczekują od niego bycia prymusem? W takim położenia absolutnie nie chciał ich zawodzić… ale fakt. Akurat kwestia podjęcia pracy była przez niego rozważana. Za co innego miałby kupować sobie te wszystkie pierdoły, jak pluszami, słodycze i ubrania?
- Tak! Myślałem nad pracą dorywczą w jakimkolwiek sklepie… może Miodowe Królestwo? – zastanowił się przez chwilę. – Gdziekolwiek w Hogsmeade. Ewentualnie w Londynie, choć nie wiem czy chciałoby mi się podróżować tyle razy w ciągu dnia przez Sieć Fiuu czy teleportację… chyba lepiej, jakby to było jednak bliżej, niż dalej, nie? – rozgadał się nieco, taka jak to on zazwyczaj potrafił.
- A więc jednak rodowity Francuz? – zaśmiał się, biorąc się pod boki. – Oui, oui.. a jak smakują żabie udka, mój najdroższy La Varenne? – podpytał, znów prześmiewczo udając francuski akcent, gdy wypowiadał imię Wilsona.
Obraz mu się podobał, choć nie był według niego jakoś mocno spektakularny. Za dużo niebieskiego, za dużo wody, nic się nie wyróżniało… i wciąż nie rozumiał tych gwiazdek na wodzie. Dzieło nie wzbudziło w nim większych emocji, poza subtelnym zaintrygowaniem… no i jednak niebieski był jego ulubionym kolorem, więc chociaż nuda, to jednak ładna nuda.
- Haroooldziiik! – zawołał zwierzaka, chodząc wzdłuż krzaków. – O rany, oby nie uciekł nigdzie dal-… ej! Chyba widzę kępkę futra tam! Tam pod tą gałęzią, widzisz? – przywołał Samuela gestem ręki, samemu opierając się kolanami o ziemię. – Myślisz, że to Harold? Coś daleko stoi… jak nie będzie chciał sam podejść to go nie sięgniemy…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 433
  Liczba postów : 250
http://www.czarodzieje.org/t14615-warren-samuel-wilson
http://www.czarodzieje.org/t14616-spis-kamratow-i-nie-kamratow-sammy-ego
http://www.czarodzieje.org/t14618-poczta-sama
http://www.czarodzieje.org/t14617-kuferek-sammy-ego




Gracz






PisanieTemat: Re: Basen   Pon Sie 27 2018, 19:52

-Miodowe Królestwo to dobra myśl...- urwał na chwilę i popatrzył na Liama -Może w końcu byś trochę przytył, chudzielcu, patyczaku!- zaśmiał się Sam i poklepał znajomego po plecach -Obawiam się jednak, że zarówno ja, jak i Ty, wylecielibyśmy z niego równie szybko, za podjadanie.- trzeba spojrzeć prawdzie w oczy, Sam to żarłok i nie zamierza się z tym kryć. -A tak serio, to ja myślałem nad jakimś sklepie z Quidichem, może bym się nadał.
Puchon wziął głęboki oddech i znów zaczął udawać akcent Francuski. - Oui, Oui, wiesz... nie wiem czy jadłeś kiedyś śliwkę z robakiem, smakują tak jakbyś wyrzucił śliwkę i zjadł samego robaka, ewentualnie polewając jakimś sosem.- Poklepał się po brzuszku i oblizał. To był iście obrzydliwy żart, idealny na tę porę dnia.
-Harold! Ty pokrako, jak zaraz nie wyjdziesz to cię przerobię na szczotkę do kibla, albo wycior do mycia naczyń.- krzyknął Sammy. Spojrzał się na Liama i rzekł. -Wiem, nie będę dobrym ojcem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn.
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 747
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 626
http://www.czarodzieje.org/t15707-liam-a-rivai#423856
http://www.czarodzieje.org/t15777-liam#425298
http://www.czarodzieje.org/t15717-liam#423907
http://www.czarodzieje.org/t15708-liam-a-rivai#423857




Gracz






PisanieTemat: Re: Basen   Wto Wrz 04 2018, 11:24

Dał się poklepać po plecach i choć usilnie udawał, aby przywołać na twarz iście urażony wyraz, to i tak nie potrafił powstrzymać się od swojego standardowego, szerokiego uśmiechu.
- Hej, hej… jaki tam patyczak! – oburzył się, a następnie poklepał się po brzuchu, w istocie dość płaskim, ale nie na tyle, by powstrzymać go od złapania się za jakąś malutką fałdkę. – Patrz co te wakacje ze mną zrobiły…! Już nie mam takiej figury jak dawniej… - pobiadolił sobie, przeplatając swoje narzekania szczerym śmiechem. Tłuszczu za wiele to on nie miał, ba, gdyby był ciut wyższy może mógłby startować na modela…? – Będę się uparcie pilnować z tym podjadaniem. Taka dobra fucha… wolałbym nie tracić jej za byle obżarstwo. – a później aż się wyprostował. – O! Sklep z wyposażeniem Quidditcha pasuje do ciebie idealnie! Może mają zniżki pracownicze i kupisz sobie jakąś miotłę za pół darmo, hm? – zagadnął wesoło, znów przenosząc skupienie na schowanego pufka.
- Chodź, malutki… oferuję pełen pakiet głaskania i… i nakarmię cię! Tylko proszę, wyjdź. – zawołał za nim, wciągając rękę w krzaczory, nim nie usłyszał słów Warrena. – O rany, stary… gdybyśmy byli małżeństwem, byłaby między nami idealna równowaga… - zachichotał, zauważając te rozbieżności. – Wiesz co… chyba.. chyba go dosięgnę… - niemal położył się na ziemi, wyciągając się jak kot. – Mam! Czuję coś puchatego! O błagam, żeby to był Harold, bo jak wyciągnę jakieś zwłoki, to więcej się z tobą nie bawię, War…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Basen   

Powrót do góry Go down
 

Basen

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Basen + gorące źródła

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
Meksyk
 :: 
Pensjonat
-