Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Tylko nie po twarzy!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 964
Dodatkowo : ścigająca Slytherinu
  Liczba postów : 1754
http://www.czarodzieje.org/t14309-vivien-o-i-dear
http://www.czarodzieje.org/t14332-w-odchlani#378419
http://www.czarodzieje.org/t14330-poczta-void
http://www.czarodzieje.org/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Tylko nie po twarzy!   Wto 3 Lip 2018 - 16:38


Retrospekcje

Osoby: Vivien i @Ezra T. Clarke
Miejsce rozgrywki: Mieszkanie Vivi
Rok rozgrywki: Czerwiec 2018
Okoliczności: Za sprawą polecenia Donny Ezra i Vivien muszą urządzić sobie własną próbę przed premierą Romea i Julii. Problem w tym, że jedyna chemia jaka jest pomiędzy nimi to kwas...

______________________

We ain't leaving this room 'til we both feel more. They say love is pain, well darling, let's hurt tonight


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 964
Dodatkowo : ścigająca Slytherinu
  Liczba postów : 1754
http://www.czarodzieje.org/t14309-vivien-o-i-dear
http://www.czarodzieje.org/t14332-w-odchlani#378419
http://www.czarodzieje.org/t14330-poczta-void
http://www.czarodzieje.org/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Tylko nie po twarzy!   Wto 3 Lip 2018 - 16:51

Z każdym dniem coraz bardziej żałowałam, że zgłosiłam sie do spektaklu. Wprawdzie zagranie głównej roli było moim marzeniem, jednak tak bliskie obcowanie z Clarke wydawało mi karą za wszystkie moje życiowe przewinienia. Chociaż byłam raczej przyjaźnie nastawiona do ludzi to wszystkie moje próby kontaktu z tym człowiekiem doprowadziły do tego, że pałaliśmy do siebie ogromną, wzajemną nienawiścią, która doprowadziła między innymi do tego, że kilka tygodni wcześniej złamałam mu nos. Oliwy do ognia dolał fakt, że w spektaklu zostaliśmy obstawieni jako para kochanków, a nasza nienawiść nie pozwalała nam zagrać tego wystarczająco przekonująco, więc zostaliśmy przymuszeni przez koordynatorkę do dodatkowych prób.
Całowanie się z Clarke wydawało mi się najobleśniejszą rzeczą na świecie, a fakt, że ktoś mógłby nas razem zobaczyć wstrząsał mną jeszcze bardziej dlatego wymusiłam na Krukonie próbę w moim mieszkaniu. Wiedziałam, że nie jest z tego zadowolony i gdyby nie jego zamiłowanie do scenicznej perfekcji na pewno nie zgodziłby się na dodatkowe próby.
Przed przyjściem Krukona dopilnowałam, żeby Violin wysprzątała mieszkanie, sprawdziłam również czy mój barek jest wyposażony w odpowiednią ilość alkoholu. Gdy byłam już pewna, że wszystko zostało przygotowane tak, że Ezra nie miałby się czego przyczepić, nalałam sobie odrobiny wina do kieliszka i na odstresowanie się usiadłam do pianina. Miałam nadzieję, że Clarke się spóźni, a ja w tym czasie spokojnie sobie pogram.

______________________

We ain't leaving this room 'til we both feel more. They say love is pain, well darling, let's hurt tonight


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1879
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1886
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Tylko nie po twarzy!   Sro 4 Lip 2018 - 0:01

Od początku wiedział, że droga, którą sobie wybrał, usłana jest nieskończenie wieloma ofiarami; rozumiał, że angaż do spektaklu może kiedyś pokrzyżować mu przyjemne plany, godził się z tym, że ewentualna sława oznaczać będzie wysoką kontrolę jego działań i lustrowanie przeszłości. Nie miał również złudzeń, że nie zawsze trafi mu się idealny sceniczny partner. W tych wszystkich założeniach Ezra zwyczajnie nie przyjmował możliwości, że kiedyś wyląduje na jednej scenie z Vivien Dear. Ona nie była nawet aktorką! Ale, mimo że życie napisało im tak wielką tragedię, porównywalną do samego szekspirowskiego dzieła, Ezra nie zamierzał zrezygnować ze swojej wielkiej szansy. Jeśli ktoś z ich dwójki musiał się wycofać, to na pewno nie będzie to on.
Początkowo wcale nawet nie chciał się zgadzać na żadne dodatkowe próby, na które tak naciskała Donna. Ale być może kobieta miała rację - to było trochę jak z oswajaniem fobii, tyle że Ezra próbował przyzwyczaić się nie do strachu, lecz do obrzydzenia. A tego niestety nie mógł ujawniać na scenie. Mógł zrobić więc coś znacznie gorszego - maksymalnie się przyłożyć i przyćmić Vivien podczas spektaklu. To dopiero by ją ukłuło...
Przyjście do mieszkania Vivien porównywalne było do wkroczenia na teren żmii. Ezra chciał mieć to jak najszybciej za sobą, żeby bardziej już nie psuć sobie tego dnia. Przez drzwi słyszał dźwięki pianina - był to jego ulubiony instrument, lecz w jej rękach zdawał się tracić wszystkie swoje walory. Nie znosił, kiedy grała na pół kamienicy, jakby sądziła, że jest ponad zasadami zakłócania innym spokoju. Teraz więc nie miał oporów, aby zastukać głośno i nagląco w drzwi, tym samym przerywając jej w środku utworu. Sam nie lubił, kiedy mu przeszkadzano. Liczył, że Vivien również i chociaż tym go tego dnia uszczęśliwi...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 964
Dodatkowo : ścigająca Slytherinu
  Liczba postów : 1754
http://www.czarodzieje.org/t14309-vivien-o-i-dear
http://www.czarodzieje.org/t14332-w-odchlani#378419
http://www.czarodzieje.org/t14330-poczta-void
http://www.czarodzieje.org/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Tylko nie po twarzy!   Pią 6 Lip 2018 - 18:21

W tej całej nienawiści mnie i Ezrę bez wątpienia łączyły dwie rzeczy - upór i ambicja, która sprawiały, że każde z nas chciało być w swojej roli doskonałe, albo przynajmniej na tyle dobre by przyćmić tę drugą stronę. W gruncie rzeczy ta zawziętość miała swoje plusy dla widowiska, nie zmieniało to jednak faktu, że z samej chęci rywalizacji trudno ukuć na scenie chemię. W scenach dialogowych udawanie zakochanych wychodziło nam naprawdę dobrze, jednak sceny miłosne w naszym wykonaniu przypominały raczej interakcje człowieka z gumochłonem, chociaż jeśli mam być szczera to gumochłony budziły we mnie znacznie mniejsze obrzydzenie niż Clarke.
Gdy usłyszałam, że Clarke puka do drzwi nie przerwałam gry - wiedziałam, że on tego nienawidzi, miałam jednak świadomość tego, że jestem doskonała w swoim fachu i nie zamierzałam mu ustępować. Dopiero po mniej więcej minucie, gdy udało mi się skończyć utwór, pomknęłam w stronę drzwi.
- Witaj - powiedziałam chłodno, gdy tylko zza otwartych drzwi wyłoniła się podła facjata Krukona. Wskazałam mu wysprzątany salonik, do którego od razu się udaliśmy. Na szafce stało wino i dzbanek z wodą, wraz z szklankami - chociaż nie podejrzewałam Krukona o przyjecię ode mnie czegokolwiek.
- Miejmy to już z głowy. Mam nadzieję, że znasz scenariusz - rzuciłam do chłopaka. Byłam już gotowa do startu, kiedy w pomieszczeniu pojawiła się Violin, moja skrzatka.
- Panienko Vivien, czy mogłabym pooglądać? - zapytała cichutko, bardzo nieśmiałym głosikiem. Nie zamierzałam pytać Clarke o zgodę, ani przyjmować jego pogardliwych spojrzeń - traktowałam skrzatkę jako członka rodziny i nie zamierzałam udawać, że jest inaczej.
- Oczywiście, skarbie, usiądź sobie na kanapie. - rzuciłam w stronę Violin, która posłusznie skierowała kroki ku wypoczynkowi, po czym zwróciłam spojrzenie na Clarke - Od czego zaczynamy?

______________________

We ain't leaving this room 'til we both feel more. They say love is pain, well darling, let's hurt tonight


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1879
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1886
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Tylko nie po twarzy!   Wto 10 Lip 2018 - 0:24

Oczywiście, że zamierzała go przytrzymać pod drzwiami, w końcu musiała mieć z tego wszystkiego chociaż drobną satysfakcję. Ale on nie zamierzał tego potęgować; stal więc twardo na wycieraczce, a na jego ustach widniał pobłażliwy uśmieszek, którym zamierzał powitać Vivien.
- Dziecinnie - odparł tylko, kiedy wreszcie otworzyła drzwi. - Ale czego mógłbym się spodziewać po rozpieszczonej arystokratce? Następnym razem pamiętaj, nie marnuj mojego czasu. Nie jesteś nawet w połowie tak ważna, jak może ci się wydawać - poinformował ją chłodno, podążając do saloniku. Jego wzrok padł na szklanki i wodę - jakąkolwiek niechęcią darzył Vivien, po długich monologach mogło im zaschnać w gardłach. Nie miał powodu, aby nie pić. O ile i ona będzie piła to samo.
- Nie obrażaj mnie - parsknął, bo oczywiście, że znał scenariusz. Nie przyszedłby do niej, będąc nieprzygotowany; przecież tylko na to czekała. Nie wiedział, czy to już czas, aby zarzucić jakimś tekstem, ale na szczęście nie musiał wiedzieć, bo w tym momencie do akcji wkroczyła skrzatka. Ezra spojrzał na nią z zainteresowaniem, by ten wyraz utrzymać, kiedy Vivien odpowiadała na pytanie. Jego wzrok nie był pogardliwy, błyszczał w nim raczej duży sceptycyzm. To była jakaś pokazówka? Clarke zwyczajnie nie wierzył w ten miły głos i niemal czułe "skarbie". Vivien Dear może i nie stanowiła w jego oczach uosobienia złych cech czystokrwistych czarodziejów, ale wyczuwał ducha, w którym została wychowana. Jak osoba, która niechęcią potrafiła darzyć osoby tylko dlatego, że miały brudną krew, mogłaby obdarzać ciepłymi uczuciami skrzatkę? Jak mogłaby traktować ją jako członka rodziny? Miał zbyt złe zdanie o Vivien, aby w to uwierzyć.  
- Darujmy sobie scenę balową, akt pierwszy ćwiczyliśmy najwięcej razy - zdecydował. Jeśli przerabiali scenariusz od początku, zawsze najwięcej siły i chęci mieli na początku. A potem dodatkowo czas szybko uciekał, przez co nie mogli powtarzać scen tyle razy, ile chcieli. Wcale nie chodziło o to, że nie miał ochoty na wstępie całować Dearówny... - Ślub? To  krótkie, dobre na rozgrzewkę - podsunął. Do tej sceny brakowało im jeszcze Ojca Laurentego, ale chyba oboje znali na tyle dobrze kwestie, że jedno z nich mogło je dopowiedzieć. A jeśli nie... - Potrafisz czytać? - zwrócił się do skrzatki z błyskotliwym i ciepłym uśmiechem, nie zastanawiając się, czy nie pozwala sobie na zbyt dużo w mieszkaniu Vivien. - Chcesz być naszym suflerem, gdyby coś nie szło? I jeśli twoja pani wyrazi zgodę, oczywiście -  zapytał, a nieznaczna kąśliwość ulokowała się w ostatnim słowie. Wiedział, że Vivien mogła swojej skrzatce kazać to zrobić, jeżeli rzeczywiście posiadała ona takie umiejętności. I być może poniekąd to Clarke chciał sprawdzić. Była tym "skarbem", czy może tylko pomocą domową, nawet jeśli lubianą i dobrze traktowaną?
- Amen! lecz choćby przyszedł nawał smutku, nie sprzeciwważyłby on tej radości, jaką mię darzy jedna przy niej chwila. - Wyobrażał sobie jedynie postać, do której mówił, ale jego mimika nie była przez to mniej żarliwa. - Złącz tylko nasze dłonie świętym węzłem; niech go śmierć potem przetnie, kiedy zechce, dość, że wprzód będę mógł ją nazwać moją - zakończył, recytując już tylko w głowie odpowiedź, którą miał otrzymać. Trzecia opcja w końcu była taka, że mogli milczenie wstawiać w miejsce kwestii i grać tylko swoje. Dalej więc była kolej Vivien...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 964
Dodatkowo : ścigająca Slytherinu
  Liczba postów : 1754
http://www.czarodzieje.org/t14309-vivien-o-i-dear
http://www.czarodzieje.org/t14332-w-odchlani#378419
http://www.czarodzieje.org/t14330-poczta-void
http://www.czarodzieje.org/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Tylko nie po twarzy!   Sro 11 Lip 2018 - 23:58

- Wystarczyło nie przychodzić za wcześnie, tylko punktualnie - powiedziałam grzecznie, bez zdobywania się na zbędne złośliwości. Nie zamierzałam zniżać się do żałosnego poziomu, który prezentował Clarke. Niczego nie udawałam - ani mojego stosunku do Violin, ani reszty zachowania, bo w przeciwieństwie do Krukona byłam autentyczna i profesjonalna. Zignorowałam wszystkie jego zaczepki odpowiadając tylko na wybór sceny cichą zgodą.
Nie sądziłam, że Clarke będzie zagadywał Violin, ale nieszczególnie mi to przeszkadzało - traktowałam skrzatkę jako pomoc, nie niewolnika. Bez niej miałabym pewnie problem zapanować nad całym moim życiowym rozgardiaszem, dlatego byłam jej niezmiernie wdzięczna, co często okazywałam.
- Oczywiście, że umiem - powiedziała Violin okazując Ezrze nieufność. Chociaż wstydziła się to powiedzieć, to wiedziałam, że jest jej przykro.
- Uraziłeś ją - powiedziałam wyraźnie zirytowana w stronę Krukona, by później wziąć głęboki oddech i przejść do względnie poprawnego tonu - Violin, sama zdecyduj
Nie byłam wyzwolicielką skrzatów domowych, traktowałam je jako pomoc domową, jednak uważałam, że każdej istocie należy się sympatia (no chyba, że ta istota nazywa się Ezra Clarke) albo przynajmniej szacunek i fakt, że Ezra potraktował Violin jak jakiegoś głupota mnie również zdenerwował.
Mimo wszystko Violin przystała na propozycję, więc zabraliśmy się za próbę.
- Gwałtownych uciech i koniec gwałtowny. Są one na kształt prochu zatlonego, co wystrzeliwszy gaśnie. Miód jest słodki, lecz słodkość jego graniczy z ckliwością i zbytkiem smaku zabija apetyt. Miarkuj więc miłość twoją, zbyt skwapliwy, tak samo spóźnia się jak zbyt leniwy. Otóż i panna młoda. Mech najcieńszy nie ugiąłby się pod tak lekką stopą. Kochankom mogłyby do jazdy służyć, owe słoneczne pyłki, co igrają latem w powietrzu; tak lekką jest marność. - wyczytała płynnie Violin bez silenia się na recytację.
- Czcigodny spowiedniku, bądź pozdrowion - odparłam wczuwając się w rolę. Nawet obecność Ezry nie była w stanie zbić mnie z tropu - chociaż w przeciwieństwie do niego nie pracowałam jako aktorka to czułam się na scenie wyjątkowo swobodnie i nie pozostawałam w tyle.
- Romeo, córko, podziękuje tobie za nas obydwu - po raz kolejny przeczytała Violin, na co ja odparłam (wyobrażając sobie, że na miejscu Ezry stoi ktoś godny uwagi) - Pozdrawiam go również,by dzięki jego zbytnimi nie były.

______________________

We ain't leaving this room 'til we both feel more. They say love is pain, well darling, let's hurt tonight


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1879
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1886
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Tylko nie po twarzy!   Nie 15 Lip 2018 - 17:28

- A gdybym przyszedł - o zgrozo - dwie minuty później, to wcale byś mnie nie wpuściła, bo czas minął? Rozmawialibyśmy przez drzwi? - zaszydził z tak głupiego podejścia do punktualności. Akurat on sobie złośliwości nie żałował - po co miałby udawać, że widok Vivien nie wywoływał w nim jedynie odruchu plucia jadem? Rozładowanie go przed sceną, mogło dobrze służyć grze.
Sprawdziłoby się tu pewnie powiedzenie, jaka właścicielka, taka skrzatka. Violin z miejsca chyba uznała, że Ezra miał coś złego na myśli, zadając to pytanie. A przecież nie byłoby niczym niemożliwym, gdyby Dearowie nie mieli czasu ani ochoty na doszkalanie swoich skrzatów. Zresztą, Ezra sam takowego nie posiadał i trudno było mu określić, jakimi umiejętnościami dysponowały te stworzenia. Patrząc na statystyki analfabetyzmu wśród Brytyjczyków... Pytał, bo nie był pewny. Wydawało mu się, że to grzeczniejsze niż odgórne założenie.
- Przepraszam, nie miałem takiego zamiaru, Violin - odparł miękko i szczerze, Vivien za to traktując jak powietrze. Być może powinni się byli spotkać na bardziej neutralnym gruncie - miał wrażenie, że tu czuła się zbyt swobodnie i pewnie.  
Słuchał wypowiadanego tekstu, w odpowiednim momencie spoglądając na wchodzącą w rolę Vivien. Łagodny, niemal zauroczony uśmiech pojawił się na jego ustach, jakby Dearówna rzeczywiście wcale nie była jego kulą u nogi. Nie miał pojęcia, gdzie ta lekkość.
O! Julio - niby westchnął, niby zawołał, wkładając w to czułe uradowanie, jakby Vivien była warta takich starań. Nie pozwolił jednak, by niechęć go rozproszyła i nie odrywając wzroku od twarzy Ślizgonki, z pełnym zaangażowaniem kontynuował: - jeśli miara twej radości równa się mojej, a dar jej skreślenia większy od mego: to osłódź twym tchnieniem powietrze i niech muzyka ust twoich objawi obraz szczęścia, jakie spływa na nas oboje w tym błogim spotkaniu.
To była przyjemna, krótka scena i mimo wszystko nie mieli tu zbyt wiele miejsca do popisu; wiedział, że oboje więcej z siebie dadzą przy momencie pożegnania po nocy poślubnej, który miał znacznie bardziej emocjonalną energię, a w którym mimo wszystko trudniej było im się odnaleźć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 964
Dodatkowo : ścigająca Slytherinu
  Liczba postów : 1754
http://www.czarodzieje.org/t14309-vivien-o-i-dear
http://www.czarodzieje.org/t14332-w-odchlani#378419
http://www.czarodzieje.org/t14330-poczta-void
http://www.czarodzieje.org/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Tylko nie po twarzy!   Nie 15 Lip 2018 - 20:19

Mimo iż byłam zirytowana postawą Clarke apropos przedwczesnego pojawienia się na miejscu i niesprawiedliwego zachowania wobec Violin podczas próby starałam się rzucić to wszystko na bok, zapomnieć. Mimo to atmosfera wciąż nie była szczególnie przyjemna - moja skrzatka z radością przyjmowała wszystkich gości, jednak widziałam, że mimo iż stara się to ukryć jest uprzedzona do nieszczęsnego Krukona. Trudno jej się dziwić - była żywą istotą z inteligencją i silnymi zdolnościami magicznymi, zaś Clarke potraktował ją jak jakiegoś niedorozwoja.
To wszystko nie odbijało się jednak na grze - zarówno ja, jak i Clarke radziliśmy sobie doskonale, tak jakby wzajemna nienawiść i chęć bycia lepszym od swojego przeciwnika była paliwem napędowym. Każde z nas byłoby głupcem, gdyby odmówiło drugiemu talentu. Chociaż przedtem rozważałam przyjście na spektakl pod wpływem substancji odurzających, żeby wytrzymać całowanie tego kretyna, to teraz wiedziałam, ze moja nienawiść i ambicja pomogą mi lepiej się z tym uporać.
- Czucie bogatsze w osnowę niż w słowa. Pyszni się z swojej wartości, nie z ozdób, żebracy tylko rachują swe mienie. Mojej miłości skarb jest tak niezmierny, że i pół sumy tej nie zdołam zliczyć... - wypowiedziałam z wielkim zaangażowaniem wyobrażając sobie zupełnie inną twarz, co znacznie ułatwiło mi zadanie.
- Pójdźcie, załatwim rzecz w krótkich wyrazach, nie wprzód będziecie sobie zostawieni, aż was sakrament z dwojga w jedno zmieni. - przeczytała Violin.
Scena dobiegła końca, więc podeszłam do dzbanka i nalałam wody do obu szklanek (po raz kolejny nie chcąc się zniżać do poziomu grubiaństwa, który reprezentował mój gość), po czym wzięłam kilka łyków z mojej powoli nawilżając usta.

______________________

We ain't leaving this room 'til we both feel more. They say love is pain, well darling, let's hurt tonight


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1879
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1886
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Tylko nie po twarzy!   Wto 24 Lip 2018 - 23:14

Sposób bycia Vivien był dla Ezry zbyt drażniący, bo dziewczyna postępowała sztucznie, nawet jak na jego gust. Clarke nie był święty, niejednokrotnie zdarzało mu się posługiwać krętactwami, ale Dearówna miała w sobie coś fałszywego. Jak ta żmija, która w każdym momencie może ukąsić. Mogła uważać go za źle wychowanego, kiedy wchodził do jej mieszkania z tymi wszystkimi niemiłymi słowami na ustach. Ezrze nie zależało na jej opinii i nie udawał, że było między nimi cokolwiek więcej niż wspólny cel.
Nie odmawiał Vivien talentu, tacy jak oni mieli najwyraźniej dar wszechstronności. Mimo to zwracał uwagę a drobne szczegóły i podczas jej kwestii niejednokrotnie przychodziła do niego myśl "to zrobiłbym inaczej". I choć nie nazywał tego po imieniu, kryło się w tym przekonanie o własnej wyższości. Przyjął szklankę z wodą, dziękując jedynie skinieniem głowy, a tym samym prezentując dokładnie ten sam poziom grubiaństwa przez cały czas.
- Dlaczego zgłosiłaś się do tej roli? - zapytał ni stąd, ni zowąd, nie dlatego, że był ciekawy, ale dlatego, że było to lepsze niż cisza. - Jesteś przecież wokalistką, a nie aktorką. Skąd myśl, że się nadajesz? - Jedno przecież nie oznaczało drugiego, a Clarke raczej nie porwałby się na nagrywanie płyty. Wiedział, że miał dobry głos i radził sobie w musicalach, była to jednak zupełnie inna dziedzina.
Odstawił szklankę na blat i przez chwilę milczał. Uważał jednak, że i tak nadwyrężali swoją cierpliwość wzajemnym towarzystwem, więc zrezygnował z dalszych prób nawiązania jakiejś rozmowy. Nie po to tu byli.
- Pochodnie nocy już się wypaliły i dzień się wspina raźnie na gór szczyty. Chcąc żyć, iść muszę lub zostając — umrzeć - wyrecytował, wybierając jedynie fragment kwestii, narzucając jej w ten sposób dosyć nagłe wejście w rolę. Nawet najlepszym zdarzało się czasem zapomnieć tekstu, jeżeli wcześniej nie powtórzyli kwestii go poprzedzających. Zatem chyba trochę ją w tym wszystkim testował...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 964
Dodatkowo : ścigająca Slytherinu
  Liczba postów : 1754
http://www.czarodzieje.org/t14309-vivien-o-i-dear
http://www.czarodzieje.org/t14332-w-odchlani#378419
http://www.czarodzieje.org/t14330-poczta-void
http://www.czarodzieje.org/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Tylko nie po twarzy!   Pią 27 Lip 2018 - 19:07

W jego obecności było coś nieprzyjemnego i irytującego, co sprawiało, że nawet, gdy milczał czułam się jakby rzucał we mnie obelgami. Nie obchodziło mnie co o mnie myślał, jednak byłam osobą szczerą, lecz nie trawiącą niepotrzebnego chamstwa, co sprawiało, że Clarke wyjątkowo mi przeszkadzał. W mojej opinii był pragnącym atencji bucem, który wziął sobie za dopieczenie mi. Nie miałam pojęcia czy czuł się lepszy, czy gorszy - ja sama nie oceniałam go przez ten pryzmat, widziałam w nim tylko i wyłącznie kogoś kto mimo niewątpliwego talentu aktorskiego, rujnuje całą aurę swojej osoby poprzez bycie nadętym dupkiem.
- A dlaczego nie? Większość występujących to amatorzy, a ja byłam już dublerką musicalową - powiedziałam zwięźle, nie czując potrzeby tłumaczenia mu się z mojego prywatnego życia. Byłam dobrze wychowana, więc nie zignorowałam pytania i odpowiedziałam na nie całkiem grzecznie, chociaż wiedziałam, że na moim miejscu Clarke zapewni odwaliłby jakąś chamówkę.
Po wzięciu łyka wody wróciliśmy do grania - Krukon najwyraźniej chciał mnie wytrącić z gry zaczynając od środka sceny i kwestii. Jeśli myślał, że będzie tak łatwo, to zdecydowanie się mylił.
Owo światełko nie jest świtem; jest to jakiś meteor od słońca wysłany - zaczęłam - Aby ci służył w noc za przewodnika i do Mantui rozjaśniał ci drogę. Zostań więc, nie masz potrzeby się spieszyć.



______________________

We ain't leaving this room 'til we both feel more. They say love is pain, well darling, let's hurt tonight


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1879
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1886
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Tylko nie po twarzy!   Sro 1 Sie 2018 - 14:32

Ezra rzadko spotykał się z opinią, jakoby miał być "bucem". (Już prędzej faktycznie "nadętym dupkiem".) Nawet ludzie, z którymi miał na pieńku, zazwyczaj dostrzegali wypracowany wdzięk i precyzję jego złośliwości. Clarke uwielbiał bawić się pasywno-agresywnymi odzywkami ubranymi w bystre słowa, uwielbiał mącić i pozostawiać za sobą ofiary bez jawnego przestępstwa. Dodatkowo Vivien mogła tego nie dostrzegać, zbyt zaślepiona własną opinią na jego temat, ale Clarke znał prawdę o sobie i nie dawał się poznać jako przesadny zarozumialec. Zdecydowanie nie lubił, kiedy był przeceniany i nigdy do tego nie dążył. Do określenia tak prymitywnego jak "buc" było mu zatem bardzo daleko.
- Pewnie tak - wzruszył ramionami, jeszcze bardziej odrzucony jej tonem. Nie odpowiadało jej, kiedy nie zachowywał się zgodnie z jej arystokratyczną etykietą, jednocześnie jednak nie odpowiadało jej, kiedy wybierał coś w neutralnym tonie. Nie wiedział więc już, czego ta dziewczyna od niego chce. - Nie sądziłem, że cię to interesuje. - Ale przecież interesowało ją wszystko, co mogło przynieść jej rozgłos. Jej rozpieszczona arystokratyczna część zapewne nie mogłaby przetrwać, gdyby nie zrobiła wokół siebie szumu.
Skinął lekko głową, kiedy nie zgubiła nawet jednej frazy ze swojej kwestii. Gdy mówiła, zbliżył się do niej, przełamując swoją niechęć. Tak się składało, że jako Romeo wypadało mu dotykać Julii... Clarke miał tendencję do improwizacji; nie uczył się na pamięć każdego gestu, robiąc to, co akurat dyktowała mu chwila. Tak więc złapał za dłonie Vivien, przyciągając ją bliżej i z przejęciem patrząc jej w oczy, gdy mówił:
Niech mię schwytają, na śmierć zaprowadzą, rad temu będę, bo Julia chce tego. - Odetchnął głębiej, opuszczając dłonie i spoglądając za wyimaginowane okno, gdy recytował dalej piękne metafory o brzasku. Dopiero przy ostatnich słowach ponownie przyjrzał się Vivien, a nadzieja błysnęła w jego oczach. - Cóż, luba? prawda, że jeszcze nie dnieje?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 964
Dodatkowo : ścigająca Slytherinu
  Liczba postów : 1754
http://www.czarodzieje.org/t14309-vivien-o-i-dear
http://www.czarodzieje.org/t14332-w-odchlani#378419
http://www.czarodzieje.org/t14330-poczta-void
http://www.czarodzieje.org/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Tylko nie po twarzy!   Pon 6 Sie 2018 - 20:01

- W gruncie rzeczy nie znamy się za dobrze - powiedziałam wzruszając ramionami, sama odrobinę tym zaskoczona. Nie miałam wrogów, Ezra był jedną z moich nielicznych antypatii i w gruncie rzeczy dziwiło mnie jak między dwójką ludzi, którzy prawie nic o sobie nie wiedzą mógł powstać taki nawał negatywnych emocji. Nie zamierzałam wychodzić w jego stronę z przeprosinami, gdyż wyczuwałam, ze większość winy leży po jego stronie - to on obrażał moją przyjaciółkę, obgadywał mnie z Thidleyem i wyzywał od desperatek. Moje zaklęcia, pięści i zimne słówka były jedynie barierą ochronną, którą roztoczyłam wokół siebie - Zapewne ty również masz inne hobby, które byłoby dla mnie zaskakujące.
Biorąc pod uwagę naszą trudną relacje moje słowa brzmiały zaskakująco normalnie, niemal tak jakbym prowadziła z nim koleżeńską pogadankę. W gruncie rzeczy nie lubiłam go tylko dlatego, że mnie atakował i zachowywał się (w mojej opinii) chamsko. Nie lubiłam go, wywoływał we mnie coś w rodzaju wstrętu, ale zapewne gdyby nie traktował mnie w taki sposób to byłabym w stanie pozostać z nim w neutralnych stosunkach.
Grając z nim wyobrażałam sobie różne inne osoby dzięki czemu łatwiej było mi zdobyć się na spontaniczność. Gdy chwycił moje dłonie nie cofnęła się, tylko z pełnym profesjonalizmem odwzajemniłam dotyk. Gdy opuścił ręce skierowałam wzrok w stronę okna.
- O, dnieje, dnieje! - zaczęłam - Idź, spiesz się, uciekaj!
Wypowiedziałam całą dalszę kwestię z zaangażowaniem, a następnie odegrałam rozmowę z piastunką angażując w dialog Violin. Gdy nadeszła pora ponownie zwróciłam się do Ezry - tym razem podeszłam bardzo blisko i położywszy dłoń nieopodal jego serca zaczęłam:
Już idziesz; o mój drogi! mój milutki! Muszę mieć co dzień wiadomość o tobie, a każda chwila równą będzie dobie. Zgrzybieję licząc podług tej rachuby, nim cię zobaczę znowu, o mój luby!

______________________

We ain't leaving this room 'til we both feel more. They say love is pain, well darling, let's hurt tonight


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1879
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1886
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Tylko nie po twarzy!   Pią 10 Sie 2018 - 18:25

- To akurat prawda - przytaknął, nie wyrażając głośno myśli, że przecież żadne z nich nigdy tego nie pragnęło i do tego nie dążyło. Ezra przez swój niewyparzony język miewał większe i mniejsze konflikty i pewnie nawet nie starczyłoby mu czasu, gdyby z każdą osobą, z którą miał słowną utarczkę, próbował odnaleźć wspólne tematy. Stało się. Być może gdyby poznali się w innej sytuacji, Clarke mógłby bardziej tolerować Vivien, być może nawet teraz, po tym wszystkim, byłby do tego zdolny. Ale to wymagałoby starania się, a Ezra nie dostrzegał w niej nawet przebłysku czegoś, dla czego byłoby warto i z tego powodu nie uganiał się za przeprosinami. Vivien nie mogła też liczyć na to z jego strony - gdy obrażał jej przyjaciółkę, było to wyłącznie w obronie Leonardo i ani przez sekundę tego nie żałował. Za własnymi przyjaciółmi Ezra stał murem, choćby przeczyło to logice i choćby sam siebie skazywał na towarzyskie faux pas. Każde kolejne słowa były tylko reakcją łańcuchową, która swój początek miała w greckim basenie.
- Zwierzęta - rzucił krótko, traktując to jako pośrednie pytanie, nawet jeśli Vivien nie miała takiej intencji. Wydawało mu się to jednak niezręczne i wymuszone, tym bardziej że nie wątpił, iż Dearówna szybko wyrzuci tę informację z pamięci. - Twoim pewnie będą eliksiry - zauważył, kierując się nazwiskiem. Nie wyobrażał sobie, aby rodzina nie odcisnęła na niej jakiegoś piętna.
Kiedy położyła dłoń na jego klatce piersiowej, przez jego twarz przebiegł ledwie dostrzegalny cień, nie przeszkodziło mu to jednak w tym, aby niemal czułym dotykiem przesunąć po jej policzku.
- Ilekroć będę mógł, tylekroć twoję drogą troskliwość pewnie zaspokoję - zniżył głos. jakby chcąc nadać dialogowi iskry intymności, i przeciągnął o dwie sekundy kontakt wzrokowy. Dopiero potem z wyrazem żalu oddalił się pospiesznie w stronę okna, grając dalej, aż do swojej ostatniej kwestii w tej scenie. Spojrzał na Vivien, a smutny uśmiech pojawił się na jego ustach. - I twoja także twarz jak pogrobowa. Smutek nas trawi. Bądź zdrowa! bądź zdrowa!
Pozwolił jeszcze wybrzmieć słowom Vivien zanim wyszedł z roli.
- Teraz ty wybierz jakiś dialog albo scenę - zaproponował wspaniałomyślnie, zerkając odruchowo na zegarek na nadgarstku. Był niemalże miło zaskoczony; na początku dawał im nie więcej niż pięć minut, aż zaczną się gryźć, ale najwyraźniej czasem odrobina optymizmu była wskazana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 964
Dodatkowo : ścigająca Slytherinu
  Liczba postów : 1754
http://www.czarodzieje.org/t14309-vivien-o-i-dear
http://www.czarodzieje.org/t14332-w-odchlani#378419
http://www.czarodzieje.org/t14330-poczta-void
http://www.czarodzieje.org/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Tylko nie po twarzy!   Wto 14 Sie 2018 - 18:32

Gdybyśmy nie poznali się w tragicznych okolicznościach, na pewno wszystko byłoby inaczej. Jasne, Clarke nie zostałby moim kumplem, ale jego charakter zapewne nawet nieszczególnie by mi przeszkadzał. Mijalibyśmy się jak większość ludzi z którymi się zna, ale nie ma zbyt głębokiej więzi. W gruncie rzeczy ja unikałam konfliktów - to on mnie prowokował i obgadywał, zaś mój atak był jedynie formą obrony.
- Ogólnie czy jakieś konkretne? - zapytałam zaskoczona, że w ogóle coś powiedział. Trudno powiedzieć czy pytając kierowałam się bardziej ciekawością, czy grzecznością, jednak nie było w żaden sposób wymuszone - I Quidditch.
Jasne, byliśmy znani z eliksirowarstwa i Ezra jako bliski znajomy Caluma i Heaven miał tego świadomość. Z drugiej jednak strony ja sama już od dawna nie poświęcałam eliksirom, aż tyle czasu, bo zwyczajnie skupiałam się na muzyce. Byłam niemal pewna, że Ezra widział podczas finału mój gniew, kiedy mimo moich starań i spektakularnych wyczynów drużyna Slytherinu przegrała z Ravenclawem. Nie zamierzałam jednak doszukiwać się w pytaniu celowych złośliwości.
Zadziwiająco sprawnie dokończyliśmy scenę, po czym Clarke łaskawie dał mi możliwość wyboru kolejnego dialogu. Zdecydowałam się uderzyć w klasyk, bo chociaż wybrana przeze mnie scena była jedną z najbardziej rozpoznawalnych, to jednak uważałam, że nie przećwiczyliśmy jej wystarczająco dobrze. Odsunęłam się od chłopaka i z boleścią rozpoczęłam mowę.
- Romeo! Czemuż ty jesteś Romeo! - wyartykułowałam starając się, żeby w moim głosie wybrzmiała zarówno rozpacz, jak i swego rodzaju czułość Wyrzecz się swego rodu, rzuć tę nazwę! Lub jeśli tego nie możesz uczynić, to przysiąż wiernym być mojej miłości, a ja przestanę być z krwi Kapuletów!

______________________

We ain't leaving this room 'til we both feel more. They say love is pain, well darling, let's hurt tonight


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1879
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1886
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Tylko nie po twarzy!   Pią 31 Sie 2018 - 23:25

Zabawnie było w takich sytuacjach dostrzegać ciąg przyczynowo-skutkowy wszystkich ich działań. Zazwyczaj Ezra nie zastanawiał się nad genezą swoich relacji; rozumiał, że nie można być lubianym przez wszystkich, tym bardziej kiedy miało się tak niewyparzony język. I akceptował to. Zresztą negatywne relacje cenił i pielęgnował równie mocno, jak te pozytywne. Na kim innym wyzłośliwiałby się w złym humorze?
- Ogólnie. Na razie trzymam się klasycznych domowych pupili, ale mam plany na poszerzenie tego grona. Smoki miniaturki, może. I zawsze marzyły mi się wielkie nawałniki burzowe, ale trzeba do tego jednak trochę więcej miejsca niż mieszkanie - zaśmiał się krótko, wzruszając ramionami. Akurat o własnych zainteresowaniach łatwo było mówić niezależnie od osoby, do której się mówiło. - Och, no tak. Ja rzadko bywam na meczach, chyba tylko jak ktoś mnie akurat zaciągnie, więc nie znam szkolnych perełek w tej dziedzinie. - Na meczu Slytherinu z Ravenclawem zwyczajnie go nie było, więc nie mógł nawet zorientować się, że cokolwiek w tym temacie mogłoby zostać wzięte za złośliwość. Wyjątkowo do tego nawet nie dążył.
Nie dało się zaprzeczyć, że były sceny, do których musieli się przyłożyć szczególnie mocno ze względu na ich ogromną rozpoznawalność. Gdyby zepsuli któryś z klasycznych dialogów, zapewne nie przeszłoby to niezauważone.
- Mam-że przemówić czy też słuchać dalej? - zamilkł, pozwalając Vivien na kolejny monolog. Niewątpliwie ta scena to jej dawała więcej możliwości do popisania się swoimi umiejętnościami. - Biorę cię za słowo: Zwij mię kochankiem, a krzyżmo chrztu tego sprawi, że odtąd nie będę Romeem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 964
Dodatkowo : ścigająca Slytherinu
  Liczba postów : 1754
http://www.czarodzieje.org/t14309-vivien-o-i-dear
http://www.czarodzieje.org/t14332-w-odchlani#378419
http://www.czarodzieje.org/t14330-poczta-void
http://www.czarodzieje.org/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Tylko nie po twarzy!   Sro 5 Wrz 2018 - 13:24

Może i za dużo analizowałam, ale wychowałam się w takim środowisku, gdzie każdy krok miał znaczenie. Naprawdę nie lubiłam mieć wrogów, bo wbrew temu co sądził o mnie Ezra nie byłam zadowolona z mojego wychowania i starałam się przezwyciężyć nawyki wpajane przez rodziców. Nie zależało mi na pielęgnowaniu czystości krwi, ani na chłodnych stosunkach do całego świata - niestety ktoś kto mnie nie lubił nie miał szans dostrzec we mnie tej ciągle pielęgnowanej serdeczności, gdyż pod wpływem ataków stawałam się agresywna lub zabójczo chłodna.
Słuchałam go z zainteresowaniem, które wcale nie było udawane. O smokach miniaturkach miałam jakieś tam pojęcie, jednak moją szczególną uwagę znacznie bardziej przyciągnęło nieznane mi dotąd zwierzę - wychowałam się w czarodziejskiej rodzinie, a co za tym idzie niewiele wiedziałam na temat niemagicznych stworzeń.
- Co to są nawałniki burzowe? - zapytałam naprawdę zaciekawiona, co sprawiło że już nie drążyłam tematu Quidditcha - fakt, że osoba o opinii czystokrwistej damulki pociła się na miotle mógł być zaskakujący, lecz mimo wszystko niekoniecznie wart drążenia. O Quidditchu mimo wszystko każdy miał jakieś tam pojęcie, zaś zwierzęta wydawały się bardziej skomplikowaną sprawą.
Odegrałam kolejny monolog starając się by w moim głosie było jak najmniej recytacji, żeby słowa same mnie niosły. Ważny był każdy ton, każda wypowiedziana głoska, ale też emocje i chemia pomiędzy mną i Ezrą. Stworzenie tego wszystkiego wymagało ode mnie dużo wysiłku i wysilenia wyobraźni, niemniej jednak czułam, że z każdą chwilą nam obojgu idzie coraz lepiej. Talent? Pewnie trochę tak, ale najistotniejszą rolę odgrywało tu zaangażowanie i determinacja.
Skończywszy monolog pozwoliłam mu wypowiedzieć kwestię, a sama wyciągnęłam w jego stronę dłonie tak jakbym nie mogła go chwycić, chcąc podkreślić tak ciężką dla naszych postaci rozterkę.
- Ktoś ty jest, co się nocą osłaniając, podchodzisz moją samotność? - zapytałam cicho. Gdybym była odbiorcą nie mającym pojęcia o naszej niechęci, byłabym w stanie uwierzyć w te słowa. Byliśmy autentyczni.


______________________

We ain't leaving this room 'til we both feel more. They say love is pain, well darling, let's hurt tonight


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1879
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1886
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Tylko nie po twarzy!   Sob 27 Paź 2018 - 12:58

Bycie ocenianą przez pryzmat rodziny niewątpliwie musiało być dla niej uciążliwe. Podświadomie Ezra całkiem to rozumiał - z jakiego innego powodu zawsze pomijał historię własnego wychowania, nigdy nie wspominał o zdeprawowanym ojcu, bardzo rzadko o niemagicznej matce? Nie przeszkadzało mu to jednak w osądzaniu w dokładnie taki sposób, jakiego nienawidził. I być może trzeb było go w tym tragicznym myśleniu po prostu uświadomić?
- To taki olbrzymi japoński ptak. Dzieciaki na nich latają do szkoły i z powrotem - wyjaśnił krótko, nie myśląc oczywiście o mugolskim ptaku, lecz jego magicznym "kuzynie", o którym Vivien mogła sobie przypomnieć w momencie usłyszenia charakterystyki. Tak jak Ezra nie przepadał za latającymi środkami transportu, tak na takim ptaku zdecydowanie chciałby się przelecieć. Inna sprawa, że w tym wieku pewnie byłby za ciężki, więc miało to pozostać wyłącznie w zakresie niespełnionych marzeń. Nie mniej, mieć i tak chciał. Może dla własnych dzieci w przyszłości?
W końcu wydawało się, że udało im się zgrać - być może nieco pogodzili się już z myślą o konieczności współpracy, a może ta krótka wymiana zdań wyrwała ich ze sztywnych ram. Wrogiem niechęci było poznawane się, dlatego też Clarke raczej tego unikał, nie potrzebując widzieć w Vivien więcej niż na pierwszy rzut oka. To, co na płaszczyźnie towarzyskiej nie było mu w smak, jednocześnie było bardzo pożądane na scenie; łatwiej było się uczepić tego jednego pozytywnego wrażenia, a następnie je rozdmuchać na tyle, aby przejęło każdego widza i uderzyło w autentyczny, poruszający ton. I w tym momencie widział, że byli w stanie to zrobić. Wymagało to jeszcze zapewne wiele pracy, ale już teraz stawali na wysokości zadania; taka myśli towarzyszyła mu już do końca tej nieprzewidywalnej indywidualnej próby...

ztx2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Tylko nie po twarzy!   

Powrót do góry Go down
 

Tylko nie po twarzy!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
retrospekcje
-