Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pośród Khoikhoi

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Lysander S. Zakrzewski

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 75
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1528
http://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
http://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
http://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Pośród Khoikhoi   Wto Cze 26 2018, 23:39


Retrospekcje

Osoby: Lysander S. Zakrzewski i Czarodziejowa Dusza (jako kilka osób)
Miejsce rozgrywki: RPA
Rok rozgrywki: Maj 2018
Okoliczności: W celu napisania pracy dyplomowej i dalszego zgłębiania magii bezróżdżkowej Lysander nawiązuje kontakt ze swoim kolegą z Drakensberg - Matamalą, który pierwsze lata życia spędził wśród ludu pierwotnego Khoikhoi. Lysander udaje się do kolegi i wraz z nim spędza kilka dni w zupełnie innej kulturze.

______________________


Ona nago, jestem Modigliani, Modigliani Złote włosy i bordowy stanik, jak Gryffindor. Świeci szyją jestem Modigliani, Modigliani. Zdejmuj suknię, W końcu sami


Ostatnio zmieniony przez Lysander S. Zakrzewski dnia Czw Sie 09 2018, 19:51, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lysander S. Zakrzewski

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 75
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1528
http://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
http://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
http://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Pośród Khoikhoi   Pią Cze 29 2018, 15:04

Nie musiałem długo się zastanawiać podczas wyboru tematu pracy dyplomowej - od razu wpadłem na pomysł, że skoro zgłębiam magię bezróżdżkową to powinienem iść w tę stronę. Sprawę utrudniał jednak fakt, że moja nauka choć postępowała, nie szła tak szybko jakbym tego pragnął i wciąż daleko było mi do biegłości. Podczas przemierzania biblioteki w poszukiwaniu kolejnych informacji na temat wymarzonej dziedziny przeczytałem o plemionach pierwotnych, które mimo postępu światowe żyły od wieków tak samo, a co najważniejsze nie korzystały z różdżek - ich magia nie była wprawdzie tak silna, ale posługiwali się bezróżdżkowością jako czymś swobodnym, naturalnym. Wśród wymienionych plemion odnalazłem również plemię Khoikhoi, które było powszechnie znane jak Hotentoci.
Informacja ta spadła na mnie nagle, ale dała mi nadzieję nie tylko na napisanie pracy, ale na dalsze zgłębianie wiedzy. Podczas nauki w Drakensberg miałem przyjaciela imieniem Matamala. Matamala mieszkał w RPA, ale nie był typowym południoafrykańczykiem. Wychował się wśród wyżej wspomnianego plemienia i chociaż starszyzna chciała by kontynuował magiczne tradycje pierwotnych ludzi, to matka nalegała by posłać go do cywilizowanej szkoły. Matamala skończył już studia i obecnie  pracował w Ministerstwie Magii. Biegle mówił zarówno po angielsku, jak i w afrikaans i języku Khoikhoi, dobrze radził sobie zarówno wśród cywilizacji, jak i w warunkach plemiennych (o czym dowiedziałem się z naszej korespondencji). Po wymianie kilku listów od razu zdecydował mi się pomóc, mimo iż od naszego ostatniego spotkania minęło już kilka lat.
Mógłbym godzinami mówić o Południowej Afryce - spędziłem tam zaledwie rok życia, ale i tak udało mi się w pewien sposób pojąć różnorodność tego kraju. Biali i czarni mieszkający razem na afrykańskiej ziemi, cywilizacja stykająca się z plemiennością, różnorodność językowa (rzecz jasna z naciskiem na angielski i afrikaans) - to wszystko było cholernie fascynujące, a jednocześnie trudne. Wiedziałem, że życie tutaj zmienia się błyskawicznie i biali są coraz częściej traktowani z pogardą, dlatego raczej nie zdecydowałbym się na powrót do tego kraju, jednak z przyjemnością przyjmowałem perspektywę podróży tutaj. Nie liczyła się fortuna wydana na świstoklik, ani tygodnie ciężkiej nauki - wiedziałem, że naucze się tutaj wiele i że zobaczę coś ciekawego. Trudno ukryć, że zamiłowanie do odkrywania świata zostało mi po ojcu.
Mój świstoklik po kilkunastu minutach podczas których myślałem, że wypadnie mi żołądek, wylądowałem w lesie. Gdy tylko udało mi się pozbierać teleportowałem się do Pretorii, gdzie obecnie mieszkał mój przyjaciel. Czułem się lekko zagubiony - bardzo dobrze znałem Kapsztad, w którym swego czasu mieszkałem, jednak Pretoria była zupełnie inna. Mimo to dość szybko odnalazłem dom Matamali, gdzie uciąłem sobie miłą pogawędkę ze znajomym, po czym oboje przepakowaliśmy się, tak by było nam wygodnie wśród plemienia. Nie było czasu na zwiedzanie miasta - szybko udaliśmy się w dalszą podróż, która wymagała od nas całkiem sporo pieszej wędrówki ze względu na zabezpieczenia magiczne stworzone przez Khoikhoi. Teleportowaliśmy się do lasu, z daleka od jakiejkolwiek cywilizacji przygotowani na bardzo długi spacer.

______________________


Ona nago, jestem Modigliani, Modigliani Złote włosy i bordowy stanik, jak Gryffindor. Świeci szyją jestem Modigliani, Modigliani. Zdejmuj suknię, W końcu sami


Ostatnio zmieniony przez Lysander S. Zakrzewski dnia Czw Sie 09 2018, 19:52, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Czarodziejowa Dusza

Nieokreślony
Galeony : 273
  Liczba postów : 215
http://www.czarodzieje.org/t10816-czarodziejowa-poczta




Specjalny






PisanieTemat: Re: Pośród Khoikhoi   Pią Cze 29 2018, 19:53

Chociaż kontakt Matamali z rodzinnym plemieniem zazwyczaj kończył się na odwiedzinach u matki i bliskich krewnych to mimo wszystko czuł się on zobowiązany wspomóc Lysandra, któremu był dłużny jeszcze kilka przysług z czasów szkolnych. Miał jednak szczerą nadzieję, że będą musieli rozmawiać jedynie z jego bliskimi - większość członków plemienia nie była szczególnie przyzna wobec młodego mężczyzny - był w ich mniemaniu zdrajcą, który wyrzekł się tradycji dla machania kijkiem. Lysandra postrzegaliby pewnie jeszcze gorzej - żaden z nich nie lubił białych.
Przez dwie godziny mężczyźni lasem, aż w końcu udało im się dotrzeć do wioski. Niestety dostrzegło ich jakieś dziecko, które wywołało burzę, po chwili wszyscy wyszli przed chaty patrząc na nich złowrogo - zapewne gdyby nie towarzystwo Matamali nie wahaliby się ani chwili i szybko pozbyliby się Lysandra.
- Mama niemal nie mówi po angielsku, słabo zna też afrikaans, więc będę musiał Ci tłumaczyć - powiedział Matamala i poprowadził Lysandra do zniszczonej chaty położonej z boku wioski. Gdy weszli do pomieszczenia ich oczom ukazała się lekko zgarbiona, siwa murzynka, w której oczach było widać niesamowite iskry. Pomieszczenie było oświetlone lewitującymi kulami.
Matamala ucałował czoło matki, po czym przeszedł na język plemienny i przedstawiwszy matce Lysandra wytłumaczył cel ich wizyty. Kobieta uważnie zmierzyła jasnowłosego, będąc najwyraźniej pod wrażeniem jego pochodzenia i powiedziała coś do Matamali. Młody Afrykanin uśmiechnął się do Lysandra i powiedział:
- Siadaj. Jest zaskoczona, że piękna istota nie umie czarować bez różdżki, ale zgodziła się na pomoc
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lysander S. Zakrzewski

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 75
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1528
http://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
http://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
http://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Pośród Khoikhoi   Pią Cze 29 2018, 22:40

Wrogie spojrzenia tubylców w żaden sposób mnie nie przerażały - zdecydowanie bardziej zaniepokoiła mnie matka Matamali. Błysk w jej oku, sposób poruszania sprawiał, ze mimo iż była kruchą starowinką wydawała mi się kobietą niebezpieczną. Z wymienianych przez nią i jej syna słów zrozumiałem jedynie swoje imię chyba po raz pierwszy od dawna pozostając bezradnym wobec jakiegoś języka.
- Piękna istota? - zapytałem zaskoczony, dopiero po chwili uświadamiając sobie, że kobieta instynktownie wyczuła moje pokrewieństwo z wilami. Po krótkiej wymianie grzeczności zabrałem się do zadawania pytań. Zacząłem od teorii, potrzebnej mi do pracy dyplomowej - zacząłem od pytania dlaczego nie stosują różdżek, a starsza kobieta wprowadziła mnie w kulturę ludową i wierzenia plemienia - różdżka była szkodliwym pośrednikiem, magia mogla być czysta tylko w bezpośrednim stosowaniu. Z trudem nadążałem z notowaniem tłumaczenia, jednak nie chciałem sięgać po samonotujące pióro obawiając się niedokładności. Nasza rozmowa szybko przeszła na różnice między magią różdżkową, a bezróżdżkową - w tej kwestii specjalistą był Matamala, który poprzez powiązania ze światem cywilizowanym oraz wychowanie w plemieniu znał oba rodzaje magii. Dowiedziałem się, że długo praktykowana magia bezróżdżkowa może osiągnąć podobną moc co ta znana mi ze szkolnej ławki, jednak wymaga to znacznie więcej wprawy i ćwiczeń, dlatego zdarza się to dość rzadko. W ciągu kilku godzin zapisałem caly zeszyt (dziękując Merlinowi, że nie wziąłem jednak pergaminu), w którym udało mi się zawrzeć wiedzę na temat samej historii plemienia, powodów korzystania z bezróżdżkowości, jej plusów i minusów, możliwości i mnóstwa innych rzeczy o których zapewne sam bym nawet nie pomyślał. Po owocnym dniu wróciliśmy z Matamalą do jego domu zupełnie wykończeni.
Następnego dnia powróciliśmy w to samo miejsce. Tym razem mieliśmy zająć się praktyką. Matka przyjaciela poprosiła mnie o podjęcie próby rzucenia prostego zaklęcia bez użycia różdżki. Dwukrotnie próbowałem stworzyć ogień - rzecz jasna, bezskutecznie.

______________________


Ona nago, jestem Modigliani, Modigliani Złote włosy i bordowy stanik, jak Gryffindor. Świeci szyją jestem Modigliani, Modigliani. Zdejmuj suknię, W końcu sami
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Czarodziejowa Dusza

Nieokreślony
Galeony : 273
  Liczba postów : 215
http://www.czarodzieje.org/t10816-czarodziejowa-poczta




Specjalny






PisanieTemat: Re: Pośród Khoikhoi   Czw Sie 02 2018, 19:51

Matka Matamali spoglądała na Lysandra z dystansem. Mimo iż był przyjacielem jej syna to nie do końca mu ufała - nie dość, że był biały to jeszcze mimo widocznego związku z wilami zachowywał się jak typowy mieszczański czarodziej. Wyglądał wprawdzie na inteligentnego i otwartego, ale kobieta nie była pewna czy uda jej się wpoić chłopakowi wszystkie konieczne informacje. Mimo wszystko Zakrzewski myślał jak białas, któremu wydawało się, że magia kumuluje się w różdżce, zarówno kobieta jak i jej syn musieli nauczyć go, że kawałek drewna jest jedynie swego rodzaju narzędziem, ułatwiaczem.
Tak jak się spodziewała Lysander nie był w stanie rozpalić nawet delikatnego ognia. Kobieta wybuchnęła śmiechem trochę z pogardą, a trochę po to by zirytować chłopaka i zmusić go do użycia emocji, mimo wszystko nie dało to żadnego efektu, oprócz widocznej złości na twarz chłopaka.
Kobieta położyła przed Lysandrem maleńki kawałek tkaniny i przemówiła, zaś Matamala tłumaczył:
- Przypomnij sobie czasy kiedy byłeś dzieckiem i rzucałeś zaklęcia przypadkowo. Pomyśl o emocjach jakie ci towarzyszyły, o przypływie energii. Skup się na tamtych uczuciach starając się jak najbardziej szczegółowo je odtworzyć, a następnie postaraj się podnieść szmatkę. Zapomnij o tym bezużytecznym kijaszku, poczuj się jakbyś znowu był dzieckiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lysander S. Zakrzewski

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 75
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1528
http://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
http://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
http://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Pośród Khoikhoi   Pią Sie 03 2018, 19:22

Zarówno poczucie bezsilności i nieudana próba były dla mnie irytujące, a staruszka prowokująca mnie swoim poczuciem wyższości wcale nie pomagała. Mimo to zacisnąłem zęby, nie chcąc wyjść na gbura przed matką przyjaciela, który załatwił mi to wyjątkowe spotkanie, więc posłusznie pokiwałem głową, mimo iż wzbierał we mnie coraz to większy gniew.
Wziąwszy dwa głębokie oddechy zgodnie z instrukcją zacząłem grzebać w pamięci szukając moich dziecięcych, nieświadomych użyć magii. Poszukiwania były rozczarowujące, gdyż większość takich wybuchów wiązała się z moimi problemami emocjonalnymi, niechcianym darem przodków, chorobą matki, nienawiścią do macochy i całą masą innych, nieszczególnie przyjemnych rzeczy. Zrobiło mi się smutno - irytacja i gniew mieszały się z żalem, który wzbierał we mnie od lat. Nienawidziłem rozpamiętywania przeszłości i starałem się iść przed siebie, zaś kobieta kazała mi postąpić zupełnie odwrotnie niż pragnąłem.
Tak naprawdę nie moja siła magiczna, ale gotujące się emocje doprowadziły do tego, że po dłuższym czasie leżący na podłodze skrawek materiału po wyszeptaniu odpowiedniej inkantacji delikatnie się poruszył. Nie uniósł się, ale ruch zawsze był jakimś postępem. Pytanie tylko czy byłem gotowy poświęcić rozdrapywanie starych ran, tylko (a może aż?) po to by posiąść nową umiejętność. Kobieta obdarzyła mnie grymasem przypominającym uśmiech i zagoniła do dalszej pracy.

______________________


Ona nago, jestem Modigliani, Modigliani Złote włosy i bordowy stanik, jak Gryffindor. Świeci szyją jestem Modigliani, Modigliani. Zdejmuj suknię, W końcu sami
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Czarodziejowa Dusza

Nieokreślony
Galeony : 273
  Liczba postów : 215
http://www.czarodzieje.org/t10816-czarodziejowa-poczta




Specjalny






PisanieTemat: Re: Pośród Khoikhoi   Pią Sie 03 2018, 23:12

Porywczość chłopaka i jego silna emocjonalność była dla kobiety odrobinę niepojęte. Jako oaza spokoju, niemal do cna zrośnięta z naturą nie potrafiła pojąć złożoności negatywnych emocji niesionych przez Lysandra. Choć była obdarzoną wielką mądrością, to jej myślenie było znacznie prostrze, a życie pozbawione przekleństw nowoczesności. Mogła wydawać się dzikuską, lecz w gruncie rzeczy inne podejście do życia było drogą do wolności.
Przez następne godziny wpatrywała się w Lysandra, który z łzami gniewu, rozpaczy i wysiłku starał się osiągnąć wymarzony efekt. W końcu po wielu próbach materiał nieznacznie uniósł się w górę. Próbę można było uznać za udaną.
- Teraz spróbuj zrobić to jeszcze raz, ale tym razem na spokonie - przetłumaczył Matamala celowo unikając dodawania matczynych złośliwości. On w przeciwieństwie do swojej piastunki wiedział, że w przypadku Lysandra zepchnięcie uczuć na drugi plan jest misją trudną do przeskoczenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lysander S. Zakrzewski

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 75
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1528
http://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
http://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
http://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Pośród Khoikhoi   Pon Sie 06 2018, 21:11

Na spokojnie?
Nie byłem w stanie. Moim ciałem rządził gniew, smutek, zagubienie, ale chyba przede wszystkim zmęczenie. Nie mogłem się skupić, ani tym bardziej odepchnąć emocji na bok, bo byłem jednym, wielkim wulkanem wypełnionym energią czerpaną z moich pozytywnych i negatywnych przeżyć.
Jak łatwo się domyślić - kolejne próby się nie powiodły. Wprawdzie udało mi się jeszcze kilkukrotnie minimalnie poruszyć przedmiot, to wciąż nie potrafiłem odciąć się od napędzającego mnie gniewu. Łzy spływały mi policzkach, ale moje samozaparcie był zbyt silne, żebym mógł się tak łatwo poddać. Wolałem zamęczyć się do skraju emocji, niż powiedzieć: "Nie jestem w stanie".
Lekkie unoszenie się szmatki nie dawało mi satysfakcji, wręcz przeciwnie - napędzało mój wkurw. Nie znalazłem w sobie źródła mocy, a jedynie złe wspomnienia związane z jej objawieniem. Doznałem swego rodzaju olśnienia, które mówiło mi o tym, że magia, którą przecież uwielbiałem nad życie była przyczyną moich wszystkich niepowodzeń.
- Dość - jęknąłem w końcu, po raz pierwszy w życiu się poddając.

______________________


Ona nago, jestem Modigliani, Modigliani Złote włosy i bordowy stanik, jak Gryffindor. Świeci szyją jestem Modigliani, Modigliani. Zdejmuj suknię, W końcu sami
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Czarodziejowa Dusza

Nieokreślony
Galeony : 273
  Liczba postów : 215
http://www.czarodzieje.org/t10816-czarodziejowa-poczta




Specjalny






PisanieTemat: Re: Pośród Khoikhoi   Sro Sie 08 2018, 23:29

Starsza kobieta z lekkim pobłażaniem spoglądała na Zakrzewskiego, a gdy się poddał wybuchnęła gromkim śmiechem. Mimo jej podeszłego wieku, chichot ten brzmiał bardzo młodo, niemal delikatnie. Znała się na ludziach zdecydowanie bardziej niż oczekiwał tego Lysander i piekielnie bawiło ją, że dotychczasową butę chłopaka zastąpiła słabość i poddanie się
- Musisz się jeszcze wiele nauczyć, chłopcze - powiedziała korzystając z tłumaczenia Matamali - Przyjdź do mnie pojutrze, a jutro poćwiczyć z Matamalą relaksację. Dopóki nie będziesz w stanie oczyścić umysłu z niepotrzebnego gniewu, nie będziesz w stanie rzucać zaklęć bez różdżki na spokojnie. Wtedy te ćwiczenia nie będą miały sensu.
Kobieta zmierzyła Zakrzewskiego wzrokiem krótkim gestem dając mu do zrozumienia, że pora opuścić jej chatkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lysander S. Zakrzewski

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 75
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1528
http://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
http://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
http://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Pośród Khoikhoi   Czw Sie 09 2018, 19:50

Tak ja powiedziała - cały następny dzień poświęciłem na ćwiczenia. Głównym zadaniem Matamali było prowokowanie mnie wyciąganiem przykrych rzeczy z przeszłości, ja zaś musiałem oczyścić z nich umysł i wyzbyć się gniewu. Rozumiałem jaki był cel ćwiczenia - miałem nauczyć się korzystać z umiejętności bezróżdżkowości bez konieczności wybuchania gniewem co kwadrans. Mimo wszystko było to dla mnie cholernie trudne i prawie wybiłem Matamali zęby, gdy po raz kolejny wyciągnął jakiś bolesny fakt z moich lat dziecięcych lub nastoletnich. W końcu jednak udało mi się wyciszyć i chociaż wiedziałem, że jest to proces chwilowy i najpewniej wkrótce znowu zacznę wybuchać, to czułem, że zrobiłem jakiś krok w przód. Po udanych ćwiczeniach położyłem się do łóżka, gdzie chwilę jeszcze ćwiczyłem bezróżdżkowość. Wynik wprawdzie zawiódł moje oczekiwania, ale nie zamierzałem się poddawać.
Kolejnego dnia znowu udaliśmy się do wioski - byłem spokojny i zrelaksowany, a jednocześnie zdeterminowany, żeby osiągnąć lepszy wynik, a tym samym zetrzeć sarkastyczny uśmieszek z twarzy matki Matamali.
- Witaj - przywitałem kobietę tradycyjnym gestem i korzystając z tłumaczenia mojego przyjaciela zapytałem - Mogę już zaczynać?

______________________


Ona nago, jestem Modigliani, Modigliani Złote włosy i bordowy stanik, jak Gryffindor. Świeci szyją jestem Modigliani, Modigliani. Zdejmuj suknię, W końcu sami
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Czarodziejowa Dusza

Nieokreślony
Galeony : 273
  Liczba postów : 215
http://www.czarodzieje.org/t10816-czarodziejowa-poczta




Specjalny






PisanieTemat: Re: Pośród Khoikhoi   Czw Sie 09 2018, 21:05

Kobieta nie wierzyła, że Lysander do niej powróci. Chociaż była zaskoczona to ukryła to uśmiechając się do niego z pobłażaniem. Uważała, że jest zbyt choleryczny, emocjonalny i skupiony na sobie, zamiast na magii, by pojąć sztukę magii bezróżdżkowej. Gdyby nie obietnica złożona Matamali na sto procent wyrzuciłaby go za drzwi, bo w jej opinii był przeciętnie zdolnym chłopaczkiem, któremu wydawało się, że jeśli czegoś używają ludzie mieszkający w lesie, to oznacza, że jest to prymitywne i łatwe. Durny, zaślepiony białas.
- Proszę, zaczynaj - powiedziała, a po chwili Matamala przetłumaczył to na angielski. Kobieta usiadła na ziemi świdrując Zakrzewskiego spojrzeniem. Nie wierzyła, że zrobił jakikolwiek postęp.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lysander S. Zakrzewski

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 75
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1528
http://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
http://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
http://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Pośród Khoikhoi   Pią Sie 10 2018, 18:25

Widziałem pogardę kobiety, ale mimo to zignorowałem ją. Nie zamierzałem zniżać się do poziomu tego typu złośliwości. Usiadłem na podłodze i przypomniałem sobie wybraną sytuację, kiedy jako dziecko użyłem magii. Wyobraziłem sobie krzyk mojej macochy, kłótnię z nią i gniew jaki czułem - to on doprowadził do tego, że podpaliłem jej buty. Skupiłem się na gniewie i innych odczuciach, lecz po chwili wziąwszy bardzo głęboki oddech zepchnąłem negatywne emocje na bok skupiając się tylko i wyłącznie na samym procesie uwalniania magii. Gdy wyczułem swoją moc, przekierowałem uwagę na ten sam kawałek tkaniny, na którym ćwiczyłem dwa dni wcześniej.
- Wingardium leviosa - powiedziałem wykonując delikatny ruch dłonią.
Efekt zaskoczył nawet mnie samego - choć tkanina nie podniosła się zbyt wysoko, to jednak uniosła się w górę. Na mojej twarzy zakwitł uśmiech.
Kontynuowaliśmy te ćwiczenia z lepszych i gorszym skutkiem przez następne dwa dni. Później niestety musiałem wracać do Anglii, jednakże wskazówki, które otrzymałem od kobiety były niezwykle pomocne w dalszych ćwiczeniach.

/zt

______________________


Ona nago, jestem Modigliani, Modigliani Złote włosy i bordowy stanik, jak Gryffindor. Świeci szyją jestem Modigliani, Modigliani. Zdejmuj suknię, W końcu sami
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Czarodziejowa Dusza

Nieokreślony
Galeony : 273
  Liczba postów : 215
http://www.czarodzieje.org/t10816-czarodziejowa-poczta




Specjalny






PisanieTemat: Re: Pośród Khoikhoi   Pią Sie 10 2018, 19:03

Zakrzewski zaskoczył kobiecinę, bo choć to co zrobił nie było w jej mniemaniu żadnym wyczynem, to mimo wszystko nie spodziewała się po nim, że jest w stanie choć minimalnie panować nad swoim emocjonalnym rozpieprzem.
- Nieźle - powiedziała powściągliwie nie chcąc by chłopak utonął w pochwałach. Już i tak wyglądał na zbyt pewnego siebie, a przecież nie miał ku tego zbyt wielkich powodów, oprócz swojego pokrewieństwa z pięknymi istotami. Jednak jak można być dumnym z czegoś na co się nie miało wpływu?
Mimo swojej niechęci kobieta przez najbliższe dni udzielała mu wskazówek licząc, ze jej praca nie pójdzie na marne, a Zakrzewski sięgnie po rozum do głowy.

/zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content











PisanieTemat: Re: Pośród Khoikhoi   

Powrót do góry Go down
 

Pośród Khoikhoi

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
retrospekcje
-