Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Zamek z piasku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 139
  Liczba postów : 302
http://www.czarodzieje.org/t16083-heaven-olive-octavia-dear
http://www.czarodzieje.org/t16084-hood
http://www.czarodzieje.org/t16087-margarita
http://www.czarodzieje.org/t16082-heaven-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Zamek z piasku   Wto Cze 19 2018, 13:13


Castillo de arena


Marzyłeś kiedyś o tym, żeby zamieszkać w zamku z piasku? Jak się okazuje, nie jest to całkowicie nierealne. Ta budowla jest wspomagana magią, dlatego wszystko pozostaje na miejscu i tworzy schronienie na tyle duże, żeby swobodnie mogło zmieścić się w środku kilka osób. Pojawia się jednak tylko nocą i jedynie wybranym. Kiedy wzejdzie słońce cała konstrukcja znika, a wokół ciebie znajduje się już tylko zwyczajna plaża.
Jeżeli w głębokiej ciemności dostrzeżesz zamek, możesz wejść do środka. Tylko co tam zastaniesz? Ściany z piasku i pustą przestrzeń, a może coś więcej?

Obowiązkowy rzut kostką:
 


______________________



I might only have one match, but I can make an explosion
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1565
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 640
http://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
http://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
http://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
http://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn




Gracz






PisanieTemat: Re: Zamek z piasku   Sro Lip 18 2018, 20:50

Kiedy wokół brak szkolnych murów, łatwo jest się zapomnieć. Znajomość kiełkująca w atmosferze łamania szkolnych przepisów musiała kiedyś wyewoluować. Przełomem okazała się wspólna wyprawa do Zakazanego Lasu, ale to dopiero na wakacjach w Meksyku mieliśmy się lepiej poznać. Wędrowaliśmy ramię w ramię po piaszczystym wybrzeżu, a chociaż panowało między nami milczenie, wiedziałem, że oboje myślimy o tym samym. Chcieliśmy znaleźć coś niezwykłego. W Wielkiej Brytanii nie było takich pięknych plaż, a mimo tego żadne z nas nie uznało, że kawałek wody jest miejscem, którego poszukiwaliśmy. Dopiero wówczas, gdy niebo okryła mroczna zasłona nocy, zwróciliśmy uwagę na enigmatyczną budowlę wyłaniającą się z piasku.
- Wydaje mi się czy przed chwilą tu tego nie było? - Spytałem, najpewniej niepotrzebnie, lecz czułem przemożną potrzebę do przerwania milczenia. W końcu, wyrastający spod ziemi, ogromny zamek z piasku nie jest czymś, co widuje się na codzień. Zdaje się, że po prostu chciałem się upewnić, iż nie jest to kolejna fatamorgana, jakich widziałem już wiele podczas wyprawy do Egpitu. Meksyk także nie był łaskawy dla mej zimnolubnej osoby.
- Chodź, sprawdźmy to. - Zadecydowałem, zachęcając moją towarzyszkę do podążenia za mną. Jeśli dobrze oceniłem Demetrię to miała mnie ona wyprzedzić jeszcze tuż przed przekroczeniem piaszczystych murów. Wkroczyliśmy wspólnie do opustoszałego zamku. Musnąłem dłonią szorstki mur, lecz wokół nas zalegała jedynie martwa cisza. Wtedy pojawiły się widma, a jedyną reakcją, na jaką było mnie stać, okazało się stężenie w nagłym bezruchu. Zupełnie tak, jakby miało to przerwać scenę, jaka właśnie rozgrywała się na naszych oczach.

3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Nelson, Nowa Zelandia
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 158
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 93
http://www.czarodzieje.org/t15394-demetria-travers#412822
http://www.czarodzieje.org/t15396-omega#412861
http://www.czarodzieje.org/t15805-demi#426046
http://www.czarodzieje.org/t15395-demetria-travers#412833




Gracz






PisanieTemat: Re: Zamek z piasku   Wto Sie 07 2018, 14:58

Czyż Meksyk nie był jednym z najlepszych substytutów Australii? Woda, piasek, wszystko to, z tego co było jej wiadomo, miała tuż pod nosem wybierając się na szkolne wakacje. Dodając upały obrazek się uzupełniał i takim sposobem uzyskano w miarę szczęśliwą Demi. W miarę, bo przy okazji jakoś tak się złożyło, że nie zdała do następnej klasy. Nie stało się to ot tak, właściwie to sama do tego doprowadziła, co prawda nie do końca samodzielnie, ale wciąż. Z tej właśnie okazji włóczyła się po okolicy, dopóki nie spotkała Rileya, a wiadome już było to, że Demi plus Fairwyn równa się coś ciekawego. Nie znali się jakoś super dobrze, ale najwyraźniej lubili pakować się razem w kłopoty, tym razem miało być inaczej. Po prostu... spacerowali po plaży nawet nie rozmawiając. Każde z nich pogrążyło się w myślach, na szczęście nie czując tej niezręczności spowodowanej milczeniem. Takich znajomych ceniła najbardziej.
Jedyne co jej przeszkadzało to jej własne włosy - nazywane przez nią w myślach kudłami, które miotały się na wszystkie strony świata, przez co prawie potknęła się o własne nogi przy próbie uporządkowania ich. W końcu zdenerwowała się na tyle, że pomstując na ich długość, a przy okazji nie chcąc zmieniać nic magicznie, rozpoczęła poszukiwania patyka. Badyl miał jej posłużyć jako przyrząd do związywania włosów, tak więc był dla niej teraz bardzo ważny. Na szczęście dość szybko jakiś znalazła, po czym związała sobie wyżej wspomniane kudły w kok, mogąc już z pełną satysfakcją maszerować dalej. Przeliczyła się myśląc, że teraz już wszystko będzie w porządku. Z biegiem czasu robiło się coraz ciemniej, szli dalej, aż Riley nagle przerwał ich milczenie - Co? - powiedziała cicho, wyrwana ze świata, który stworzyła jej wyobraźnia. Nie miała pojęcia o czym mówi kolega, dopóki nie spojrzała dalej przed siebie, tym razem przytomnym spojrzeniem - Nie było tu tego wcześniej? - dopytała naprawdę nie mając pojęcia czy Krukon na przykład nie postanowił sobie zażartować. Poszła za nim, spodziewając się nawet tego, że właśnie występuje w ukrytej kamerze. Zamek był okazały, jednak na początku wyglądał jak zwyczajny wytwór ludzkich rąk - Widziałam kiedyś takie w Australii, zawsze chciałam zbudować podobny, ale... - przerwała w momencie wkroczenia do budowli. Chęci do kontynuowania opowieści nagle odeszły, za to przyszły wizje, które zdecydowanie chciała pozostawić dla siebie. Spojrzała na towarzysza, stał jak zamurowany patrząc się w swoje, które dopiero co się tworzyły. Narastał w niej smutek, niepokój, a nawet odrobina frustracji, bo jeśli ona widziała to co ukazało się jemu, to równie dobrze on mógł widzieć jej - szczerze mówiąc dość prywatne przeżycia. Były to czasy, gdy usilnie starała się usunąć swoje mankamenty metamorfomagią, bez skutku. Do tej pory pamiętała jakie to było irytujące i ile czasu poświęciła na to by móc wyglądać zwyczajnie. Przesiadywała w swoim pokoju, odcinając się od wszystkiego, jakby odmienny wygląd miał być końcem świata. Teraz wstydziła się swojego podejścia, które miała w tamtych czasach.
- Powiedz mi, że tego nie widzisz - zażądała, by upewnił ją w przekonaniu, że być może jej własna wizja, była dla niego zamazana czy jakkolwiek nieczytelna. Inaczej, cóż, dowiedziałby się o wiele więcej niż prawdopodobnie kiedykolwiek by chciała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1565
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 640
http://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
http://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
http://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
http://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn




Gracz






PisanieTemat: Re: Zamek z piasku   Sro Sie 08 2018, 15:48

Domagała się, abym wydał z siebie jakikolwiek odgłos, lecz zamiast tego jedynie skamieniałem. Patrzyłem na mgliste, coraz wyraźniejsze widma kształtujące się na naszych oczach i wtem uświadomiłem sobie, że nie powinienem tego oglądać. Nie teraz, nie bez jej zezwolenia i wtem zawstydziłem się na tyle, że nieomal odwróciłem wzrok. Nieomal, gdyż alternatywą było podziwianie moich własnych sekretów, pomysłowo ubranych w postać mojego ojca. Póki co, Garrett Fairwyn jeszcze nie wyrósł nam przed oczami, lecz widząc absurdalnie drogie i pracowicie wypolerowane buty, utworzone z mlecznobiałego dymu, już wiedziałem czego się spodziewać. Zapragnąłem spłonąć ze wstydu. Tu i teraz. Śmierć też byłaby dobrym wyjściem z tej sytuacji.
Milczałem, a jednocześnie zawstydziłem się nie tylko swojej przeszłości, ale również i głupoty. To co robiła Demi z przeszłości… to nie była zwykła magia. Przełknąłem ślinę, niemalże dosłyszalnie, nieznacznie się nachylając, jakby mało mi było tych nachalnych wizji.
- Obawiam się, że oboje to widzimy. - Przyznałem ostrożnie, świadom, że za chwilę nie tylko Travers załamie ręce nad złośliwościami Meksykańskiej magii. Oklapnąłem na ziemię. Tak po prostu, siadając na piasku. Jakby to miało w jakikolwiek sposób pomóc nam w przywróceniu rozmowie naturalnego, niezmąconego poczuciem żenady rytmu. Nic z tego. - Jesteś metamorfomagiem? - Zapytałem zamiast tego, trochę zaskoczony, że wcześniej tego nie dostrzegłem. Demetria mimo wszystko była mi bliższa, niż wcześniej mogłem przypuszczać. Doskonale zamaskowała utratę palca, nawet pomimo zakłóceń magicznych, jakie przez cały rok szkolny uparcie nawiedzały Hogwart. Oblizałem spierzchnięte wargi, kiedy widmo ojca zaczęło karcić mnie na naszych oczach, a emocje jakie we mnie eksplodowały po dojrzeniu tych wizji zaskoczyły nawet mnie samego. Byłem bardzo spokojnym dzieckiem, lecz jak każdy miewałem chwile słabości. Rozładowywałem tego typu emocje w lesie. Zawsze i odkąd pamiętam, ale to… ten gniew… nie był mój. Tak chciałbym uważać. Do tej pory nawet nie zdawałem sobie sprawy jak bardzo jestem do niego skory. Wściekłość to doprawdy niszczycielska siła, a jej potęga niemalże wyrwała mi wówczas stery. Zagryzłem wargi i zamknąłem oczy. Nie chciałem więcej patrzeć na drwiącego z moich umiejętności Garretta. To był jeden z wielu moich kompleksów. Moja matka była wspaniałym metamorfomagiem, niezwykle utalentowanym. Wiedziałem, że nigdy nie osiągnę jej poziomu zaawansowania, a mój wrodzony perfekcjonizm sprawiał, że świadomość moich niedoróbek dokuczała mi nie od dziś. Rodzina nie pozwalała mi zapominać o moich wadach. Nigdy… a to było tylko mgliste widmo prawdziwych wydarzeń. Mimo tego poczułem się dotknięty do żywego. Znowu, jakby ta scena miała miejsce ledwie wczoraj. Zasłoniłem twarz dłonią, aby potrzeć skórą o skórę i skoncentrować się na czymś innym. Szorstka faktura odcisków i blizn pokrywających moje dłonie - pamiątek po leśnych wycieczkach oraz spotkaniach ze zwierzętami - nieco mnie uspokoiła. Nie mogłem utracić przy niej kontroli, a aby nie dać się ponieść, spróbowałem zażartować, chociaż kosztowało mnie to więcej, niż mógłbym przyznać.
- To było trochę… niespodziewane. Zawsze myślałem, że w takich zamkach raczej organizuje się imprezy. Jeszcze nigdy nie spotkałem się z koniecznością wezwania do nich egzorcysty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Nelson, Nowa Zelandia
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 158
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 93
http://www.czarodzieje.org/t15394-demetria-travers#412822
http://www.czarodzieje.org/t15396-omega#412861
http://www.czarodzieje.org/t15805-demi#426046
http://www.czarodzieje.org/t15395-demetria-travers#412833




Gracz






PisanieTemat: Re: Zamek z piasku   Czw Sie 09 2018, 23:42

Zdecydowanie za wcześnie uznałam ten dzień za całkiem dobry. Ten często miał w zwyczaju psuć się zaraz przed końcem, pozostawiając mnie ze świeżym przeżyciem i przemyśleniami na resztę wieczoru. Zawsze uznawałam, że wieczory są właśnie po to, aby się wyciszyć i uspokoić przed snem, a przynajmniej większość z nich, te, na które nie zostały zaplanowane jakieś atrakcje. Zawsze było też miejsce dla tych zupełnie spontanicznych, z nimi bywało różnie. Jednak żadne z nas nie mogło przewidzieć nawiedzonego zamku z piasku, który pogrąży nas oboje. To zupełnie jak pokazanie swojego albumu z dzieciństwa, nie pomijając tych bardziej krępujących zdjęć, nie, to nawet było gorsze. W końcu nie ma to jak cała historia ukazana jak w filmie i to bez zgody żadnego z nas. To właśnie przyszło nam oglądać, choć póki co jedynie moja wizja była klarowna, z drugiej strony czy interesowało mnie co ukaże się Rileyowi? O wiele lepiej byłoby gdyby kiedyś sam zechciał mi o tym wszystkim opowiedzieć, cóż, najwyraźniej faktycznie przyjdzie nam przejść przyśpieszony kurs poznawania się, a ja będę musiała o wiele wcześniej przyznać się do tego co ukrywam przed wszystkimi. Kto wie, czy wieść o tym nie rozniesie się potem po całej szkole, miałam nadzieję, że tak się nie stanie, musiałam mu zaufać.
- Świetnie - mruknęłam, prawie uznając, że tak w sumie to wszystko mi jedno, ale nie do końca tak było. W mojej głowie rozgrywała się bitwa emocji, poczucie wstydu przegrywało ze zdenerwowaniem, lecz na horyzoncie pojawiała się wspomniana obojętność. 'No niech sobie ogląda, nic na to nie poradzę' - pomyślałam, zastanawiając się jednak nad jego reakcją. Spojrzałam na kolegę, dopiero wtedy, kiedy siedział już na piasku, ucieczka od odpowiedzi nie wchodziła już w grę, wszystko miał wyłożone na tacy, a ja nie mogłam zaprzeczyć. Kątem oka wciąż widziałam swoją wizję, milczałam, myśląc nad tym co powiedzieć, w końcu postanowiłam nie mówić nic. Może nie byłam w stanie? Poza tym na ten moment o wiele lepsze było rozwiązanie numer dwa. Emocje i tak wciąż nie pozwalały mi na ułożenie czegoś sensownego. Miałam w zwyczaju chować uszkodzoną rękę, mimo tego, że ubytki nie były widoczne, latem bywało to trudniejsze, jednak do tej pory wszystko odbywało się zgodnie z planem. Musiałam teraz z tym skończyć, choć na chwilę, wyciągnęłam dłoń, która nie była już wspomagana metamorfomagią, bez palca oraz z bliznami po ataku stworzenia, które mógł już doskonale znać. Nie miałam pewności czy będę gotowa opowiedzieć mu resztę historii, jeśli o nią zapyta. Teraz bardziej liczyłam na to, że tego nie zrobi, w końcu miał też do pokonania swoją, która stawała się coraz bardziej widoczna. Nie miałam zamiaru się w nią zagłębiać, a tym bardziej drążyć temat, uznałam, że najważniejsze będzie poradzenie sobie z odczuciami z tym związanymi. Na pewno nie chciał, żebym o tym wszystkim wiedziała, tak więc, najgorszym wyjściem będzie bycie ciekawskim. Podeszłam do niego, starając się ignorować swoją wizję, w końcu znałam każdy jej szczegół, przykucnęłam przy nim widząc, że nie radzi sobie najlepiej, nie żebym ja to robiła... po prostu, znalazłam w sobie siłę, która pozwoliła mi zrobić to co w tej chwili było priorytetem. Ze swoimi emocjami mogłam poradzić sobie później, o ile nie zagłuszę ich w jakiś sposób, na dobre. 'Tylko weź się nie rozpłacz' - myślałam, wiedząc, że mogę sobie pozwolić na skupienie na tej jednej myśli i tak nie chciałam teraz gadać. Na chwilę położyłam rękę na jego ramieniu, wiedząc, że gest prawdopodobnie zostanie odrzucony, zwłaszcza jeśli będzie trwał zbyt długo. Musiałam jednak w pewien sposób okazać Fairwynowi wsparcie.
- Kto wie jak kończą się meksykańskie imprezy, może główną atrakcją są egzorcyzmy? - odpowiedziałam żartem z serii być może niezbyt śmiesznych, przy okazji starając się zobrazować sobie coś takiego. Potrząsnęłam głową wyrzucając sobie te głupawe obrazki, to nie czas na bujanie w obłokach - Teraz nie wiem czy mam być zainteresowana innymi atrakcjami w okolicy, szkoła wybrała nam jakieś nawiedzone miejsce pobytu - ciągnęłam, możliwe nie zahaczając o to co działo się w tym przeklętym zamku z piasku - Chcesz tam temu miejscu jeszcze jedną szansę? Tylko starajmy się trzymać z dala od takich rzeczy - 'o ile się da' dopowiedziała sobie w myślach. Czekając aż ochłonie, przyłapałam się na tym, że zapomniałam o swoim kamuflażu, w pierwszym odruchu chciałam z powrotem wszystko zamaskować, jednak z tego zrezygnowałam, jaki był sens to ukrywać, kiedy wiedział już o co się rozchodzi? Westchnęłam spoglądając na wodę i myśląc jakie to wszystko będzie miało konsekwencje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1565
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 640
http://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
http://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
http://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
http://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn




Gracz






PisanieTemat: Re: Zamek z piasku   Pią Sie 10 2018, 22:36

Jej nienachalny dotyk na moim ramieniu z początku nie spotkał się z żadną reakcją z mojej strony. Po prostu siedziałem na lekko wilgotnym piachu, starając się ułożyć sobie w głowie wszystkie te zbędne emocje, jakie wywołały we mnie te nieprzyjemne wizje. Nie chciałem jej odtrącać, chociaż skłamałbym, gdybym powiedział, że jej dotyk sprawił mi przyjemność. Było wprost przeciwnie. Nie znałem jej na tyle długo, aby przyjmować podobne objawy współczucia z jej strony, ale nie dałem tego po sobie poznać. Doceniłem, że nie pozostała obojętna, lecz nie odwzajemniłem jej dotyku… a przynajmniej na początku. Zgrabnie wykorzystałem okazję do urwania kontaktu fizycznego. Kiedy Demetria odsłoniła swoją największą skazę, zgrabnie chwyciłem ją za nadgarstek, aby przelotnie rzucić okiem na jej zdeformowaną rękę. Byłem niemal pewien, że wówczas ją cofnie, ale nie tylko dlatego zdobyłem się na ten ruch. Prawdę mówiąc, byłem cholernie ciekawy historii, jaka kryła się za jej bliznami. Jednakże, zamiast zapytać, postanowiłem podarować jej spokój. Ona również nie wnikała w moją żenującą historię, byłem jej winien równie wielkoduszne zrozumienie. Puściłem jej skórę zaledwie po kilku sekundach.
- Masz swoje drugie „ja” czy jeszcze nad nim pracujesz? - Zapytałem, chcąc określić jak bardzo zaawansowane są jej zdolności. Cóż, jakikolwiek temat, jaki tylko nie oscylował wokół naszych przypałowych historii był dobry. Prychnąłem cicho po jej słowach. Zabrzmiało to odrobinę sztucznie i tak też było w rzeczywistości. Nic nie szkodzi, oboje byliśmy teraz nieswoi. - W takim razie ja się wypisuję. Już chyba wolę być skończonym nudziarzem. - Oznajmiłem, uśmiechając się z nieco większą swobodą, niż miało to miejsce przed chwilą. Jak to zrobiłem? Cóż, zwyczajnie przyjąłem tą samą taktykę co Demetria. Kosztowało mnie to naprawdę wiele, ale czy nie robiłem tak przez całe życie? W tłamszeniu emocji byłem już całkiem wprawiony. Wysłuchawszy jej słów, nie wahałem się ani przez chwilę. - Wracajmy do pensjonatu. Nie podoba mi się ta złośliwa plaża. - Zawyrokowałem, podnosząc tyłek z ziemi i otrzepując spodenki w kilku krótkich ruchach. Wyminąłem swoją wizję, rzucając po drodze Garrettowi iście mordercze spojrzenie. - Idziesz? - Zawołałem, znikając za piaskową ścianą. Chyba jeszcze nigdy aż tak bardzo mi się nie spieszyło z powrotem do pensjonatu.

Idziemy tutaj. [ztx2]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Zamek z piasku   

Powrót do góry Go down
 

Zamek z piasku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
Meksyk
 :: 
Wybrzeże
-