Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Wrak statku piratów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 925
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 681
http://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Moderator






PisanieTemat: Wrak statku piratów   Pon Cze 18 2018, 21:41


El naufragio del piratas


W odległości niespełna kilometra od linii brzegowej, zatonął kiedyś statek piracki pod banderą niejakiego Álvaro Javiera José Gaela Marrero. Zwłok piratów nigdy nie odnaleziono sądząc, że mocny w tym miejscu nurt, porwał je na otwarte morze. Krążą pogłoski, że Álvaro przed swoją własną zgubą poprzysiągł zgon każdemu, kto ośmieli się przybyć do miejsca jego spoczynku w poszukiwaniu skarbów, które razem z nim poszły na dno. Wielu było takich, którzy pomimo tych gróźb i tak próbowali coś tam odnaleźć.

Aby odnaleźć skarb, musisz wyrzucić 1 lub 4. Jeśli uda Ci się wyrzucić któreś z tych oczek, dorzuć kostką, aby sprawdzić, co udało Ci się znaleźć. Każdy gracz może tylko raz rzucać kością, aby zobaczyć, czy udało mu się coś znaleźć w tym temacie


Spoiler:
 


______________________


All I want for christmas is food...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Wielka Brytania, Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 471
  Liczba postów : 557
http://www.czarodzieje.org/t13688-aleksander-cortez
http://www.czarodzieje.org/t13705-anty-temat-z-relacjami
http://www.czarodzieje.org/t13741-cortez-aleksander-korespondencja
http://www.czarodzieje.org/t13704-aleksander-cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Wrak statku piratów   Wto Lip 17 2018, 19:42

Aleksander od zawsze uwielbiał opowieści o piratach i niemal wszystko co było z nimi związane. Nic dziwnego więc, że po przyjeździe do Meksyku w przeciwieństwie do innych nie wybrał takich klasycznych miejsc jak piramidy - które swoją drogą już widział kilkakrotnie. A właśnie legendarny, nawiedzony statek. Wypytanie o drogę mieszkańców było niezmiernie proste. On sam biegle posługiwał się hiszpańskim, a to miejsce było na tyle kultowe, że większość mieszkańców wiedziała jak tutaj trafić, chociaż większość z pytanych osób zarzekała się tego, że kiedykolwiek próbowała tutaj nurkować. A tym bardziej przeszukiwać statek. Oczywiście każda z kolejnych osób odradzała mu nurkowanie i szukanie skarbów piratów, twierdząc, że po tym ludzie znikają w tajemniczych okolicznościach.
Dla niego to była kolejna okazja do podniesienia chociaż trochę adrenaliny, której od pewnego czasu aż za bardzo pragnął. A nic nie było w stanie mu jej dostarczyć.
W końcu udało mu się dotrzeć na plażę, która w zasadzie niczym się nie odróżniała od wszystkich innych. Może oprócz tym, że nie było na niej niemalże nikogo. Niesławna plaża dobrze odstraszała ciekawskich, co go niezmiernie ucieszyło. Był jednym z tych którzy o wiele lepiej odpoczywają w zupełnej ciszy i osamotnieniu niż wśród całej masy ludzi.
Poprawił słomkowy kapelusz, naciągając go nieco na oczy, kiedy to promienie słońca podrażniły jego źrenice. Przeszedł się do połowy plaży lustrując pośpiesznie otoczenie. Po czym rzucając na piasek duży, szary ręcznik kąpielowy, zaczął się rozbierać. Zaczynając od sandałów, po tym białą koszulkę bez rękawków w błękitne paski niczym woda, która rozciągała się przed nim. Pozostał w zasadzie w samych spodenkach kąpielowych i wkładając sobie różdżkę między zęby ruszył w stronę wody biegiem. Choć woda w pierwszym kontakcie wydała się zimna, nie zatrzymał się tylko pokracznymi skokami pokonał kolejne odległości wiedząc, że w rzeczywistości jest przyjemnie ciepła.
Rzucił się na szczupaka i zanurkował na moment przesuwając się tuż przy dnie. Wynurzył szybko i podciągając nogi stanął na miękkim piasku. Był zanurzony lekko ponad pas, wolnymi rękoma przeczesał mokre włosy, zaczesując je przy okazji do tyłu. Rozejrzał się ponownie dookoła po czym rzucił cicho:
- HOMENUM REVELIO - Zamierzał upewnić się, że jest tutaj sam i nie musi ukrywać się z swoją różdżką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Szkocja, Wyspa Skye
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1007
Dodatkowo : Prefekt Fabularny
  Liczba postów : 1143
http://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
http://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
http://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995




Gracz






PisanieTemat: Re: Wrak statku piratów   Pon Lip 23 2018, 22:22

To był jeden z tych nieznośnie dłużących się dni, kiedy Lanceleyówna postanowiła zostawić książkę w spokoju i udać się na spacer. Meksyk wciąż sprawiał, że wpadała w zachwyt. Wszechobecna radość i dobro lokalnych ludzi ujmowało ją za serce, podkreślone wiecznie grającą muzyką, doskonałym jedzeniem i jej ukochanymi owocami pod dostatkiem. Przemierzała więc brukowane alejki, wolno wychodząc z miasteczka i kierując się w stronę wybrzeża. Słońce znikało co jakiś za chmurami, pozwalając, aby chłodne powiewy letniej bryzy przyjemnie orzeźwiały, stąd też pomysł, aby posiedzieć na plaży. Chociaż teoretycznie skończyła z nauką, opasłe tomisko tkwiło schowane w jej plecak, podobnie jak ręcznik, krem z filtrem i kubeczek zakupionych wcześniej owoców.
Z początku była pewna siebie, pomagając sobie rozmówkami hiszpańskimi, aby dotrzeć do klifów. Im dalej jednak szła, tym bardziej traciła orientacje w terenie i po piętnastu minutach już całkiem zgłupiała, nie mając pojęcia, gdzie jest. Zatrzymała się więc na piasku, opierając jedną z dłoni na biodrze, a drugą poprawiając rondo słomianego kapelusza, który był chyba jej wielkości. Zawsze mogła się teleportować, jednak co to by była za przygoda, gdyby poszła na taką łatwiznę i wróciła do pensjonatu. Uśmiechnęła się więc pod nosem, poprawiając okulary przeciwsłoneczne i kierując się do linii brzegu. Zsunęła buty, mocząc stopy w chłodnym oceanie i idąc wzdłuż plaży.
Im dalej szła, tym bardziej pusto było. Wpatrywała się w horyzont w zamyśleniu, co jakiś czas przenosząc wzrok na kołyszące się fale. Drobna postać w białych, krótkich spodenkach i odsłaniającej ramiona, luźnej bluzce, mając tak duży kapelusz, musiała rzucać się w oczy. Kaskady rudych włosów zaplecione miała w luźnego warkocza, spływającego na przód, po lewym ramieniu. Nuciła coś pod nosem, zasłuchując się w dźwięk rozbijającej się wody, kiedy to jej uszu dobiegł znajomy głos. Ślizgonka zatrzymała się, rozglądając dookoła, aż w końcu w lazurowym błękicie dostrzegła znajomą, męską postać. Zamrugała kilkakrotnie, zsuwając z nosa okulary. Chyba nie chciał się utopić, prawda?

— Alek? A co Ty tutaj robisz, na Merlina? — krzyknęła, starając się przekrzyczeć wodę. Stanęła w miejscu, odwracając się przodem do niego, poprawiając torbę na ramieniu. Szum wody wydawał się zagłuszać, chociaż po pustej plaży echo niosło się przyzwoicie. Ostatecznie machnęła na niego ręką. Znał ją na tyle, żeby wiedzieć, że z wodą nie radziła sobie najlepiej. Z trudem przychodziło jej utrzymanie się na powierzchni, więc pływanie w oceanie zostawało jedynie marzeniem. Westchnęła cicho, cofając się na suchy piasek, rzucając na niego torbę. Wyjęła z niej ręcznik — okrągły, duży. Kupiła go tutaj, na straganie. Był więc kolorowy i obszyty frędzelkami. Biały, ozdobiony kolorowymi roślinami oraz flamingami, które tak robiła. Usiadła wygodniej, wsuwając okulary na nos i wyciągając z torby książkę. Cóż, niech sobie popływa. Przynajmniej Nessa będzie miała pewność, że się nie utopi. Wzięła się więc za podręcznik z zielarstwa, co jakiś czas podnosząc spojrzenie znad książki, aby upewnić się, że Cortezowa głowa wystaje ponad tafle wody. Gorzej, jeśli naprawdę by się coś działo, bo najlepsza do udzielania pomocy w wodzie to ona nie jest. Z jednej strony dobrze, że go spotkała — znał język i na pewno wiedział, jak wrócić do wioski bez teleportacji.

______________________



Growing stronger the voice of my father said
"Don't give up, don't be forgotten"


Wyjechała bez słowa, z dnia na dzień. Obecnie Nessa jest w Ameryce, w Ilvermorny na wymianie studenckiej związanej ze stypendium z transmutacji.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Wielka Brytania, Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 471
  Liczba postów : 557
http://www.czarodzieje.org/t13688-aleksander-cortez
http://www.czarodzieje.org/t13705-anty-temat-z-relacjami
http://www.czarodzieje.org/t13741-cortez-aleksander-korespondencja
http://www.czarodzieje.org/t13704-aleksander-cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Wrak statku piratów   Nie Sie 05 2018, 16:42

Nie wyczuł niczyjej obecności w tym miejscu, zarówno na lądzie, jak i w wodzie. Więc mógł zanurkować spokojnie, rzucił na siebie zaklęcie Bąblogłowe, po czym wskoczył i popłynął przed siebie. Według słów mieszkańców statek piratów miał znajdować się gdzieś niedaleko brzegu. Musiał pokonać sporą odległość nim go ujrzał. Jego wrak zdawał się stapiać w jedno wraz z nieprzyjemnie wyglądającymi skałami o które jak się mógł jedynie domyślać, statek uderzył i przez nie zatonął. Tutaj ziemia była cała pokryta ostrymi kamieniami, nie to samo co przyjemny piasek na plaży. Dlatego wolał nie stawać na dnie, gdzie mógł łatwo się poślizgnąć i o coś zahaczyć. Nie miał pojęcia czy są tutaj rekiny więc wolał nie zwabiać ich zapachem krwi. Zresztą w takim przypadku to rekiny byłyby jego najmniejszym problemem. O wiele bardziej obawiał się innych stworzeń. Przez co rozglądał się cały czas, czuł się tutaj niepewnie. Tak jakby cały czas ktoś go obserwował z ukrycia. Zaklął siarczyście pod nosem uznając, że będzie musiał odpuścić sobie podwodne zwiedzanie statku. Nie był na tyle szalony by w pojedynkę zapuszczać się w tak niebezpieczny i niegościnny teren. Rzucił jeszcze jedynie raz tęskne spojrzenie okrętowi i zawrócił płynąc pod wodą. Od czasu do czasu zerkając za siebie, czy nic go nie ściga. Grunt ponownie zaczął się zmieniać i ewidentnie szedł ku górze, przez co pod koniec złapał sporą ilość powietrza w płuca i odwołał zaklęciem bankę, która to rozprysnęła się tworząc w około jego głowy kilka skupisk bąbelków mknących szybko ku górze. Nie było ich zbyt wiele. Czar sam za chwilę by zniknął, więc wolał to zrobić sam niż zostać zaskoczony przy samym dnie, bez dostępu do tlenu. A tak to mógł jeszcze pokonać sporą odległość, bez problemu stając na nogach.
Wynurzył się nagle z morza, zarzucając czarnymi włosami do tyłu, pozbywając się mokrych kosmyków z twarzy. Wtedy dopiero zauważył jakąś postać na plaży, szybkim ruchem schował rękę z różdżką w wodzie, lecz po chwili walczenia wzroku ten się ustabilizował i skoncentrował na twarzy dziewczyny. Nessa... Uśmiechnął się, choć jego uśmiech nie był przyjemny. Przypominał raczej głodnego rekina ludojada, który właśnie wypatrzył swoją ofiarę.
- No jak to co!? Dopłynąłem na wakacje, bo cholerne Ministerstwo nie chciało mnie zabrać jak innych!- Rzucił rozgniewany w stronę dziewczyny i jakby na potwierdzenie swojego gniewu uderzył ręką w wodę chlapiąc przed siebie.
- Miło, że chociaż ty wyszłaś mnie powitać- ciągnął dalej z poważnym wyrazem twarzy idąc cały czas w jej stronę. On już się napływał na chwilę obecną. Nogi pomału zdawały się o sobie upominać poprzez przyjemny ból i zmęczenie mięśni.
- A co robisz tutaj ty? No bo chyba nie chcesz mi powiedzieć Ness, że się uczysz? Co nie?... - Jego ton głosu na końcu zabrzmiał złowrogo, a on sam uśmiechnął się złowieszczo. Szybko pokonał odległość ich dzielącą po czym opadł na ręcznik dziewczyny cały jeszcze mokry. A dokładniej to raczej na samą dziewczynę, na książki i na jej wszystkie rzeczy. Mrucząc przy tym wielce zadowolony.
- Ależ cieplutko- wymruczał jeszcze tylko leżąc tak przy niej/na niej i odwrócił swoją twarz w stronę jej twarzy, a złośliwe ogniki w jego oczach mówiły, że on jeszcze nie skończył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 37
Skąd : Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 190
Dodatkowo : depresyjny i autystyczny;
  Liczba postów : 827
http://www.czarodzieje.org/t16392-matthew-alexander#449540
http://www.czarodzieje.org/t16401-matthew-alexander#449750
http://www.czarodzieje.org/t16400-matthew-alexander#449655
http://www.czarodzieje.org/t16387-matthew-alexander




Gracz






PisanieTemat: Re: Wrak statku piratów   Sro Sie 08 2018, 14:12

| Inna pora |
Gwiazdy na niebie powoli zaczęły obsypywać nieboskłonem swoim charakterystycznym, jasnym światłem. Jedne z nich świeciły blaskiem porównywalnym do drobnego błyśnięcia, inne zaś zdawały się wyróżniać wśród płótna utkanego przez dłonie należące do deus artifex. Dziwna atmosfera zaczęła korcić w narządzie węchu uzdrowiciela, przyciągając go w miejsce za pomocą rytmicznych kroków do taktu piosenki jednego z mugolskich zespołów. Pomimo dziwnej nazwy, miękki, subtelny głos piosenkarki z łatwością wpadał w pamięć Matthew'owi, który bez problemów był w stanie przypomnieć sobie każdą zwrotkę melancholicznych, pełnych jednocześnie żalu, nut. Nawet jeżeli to był dość trudny do przetrawienia dla osób nieobeznanych z magią zespół o gotyckim usposobieniu i tym samym gatunku, mężczyzna znalazł w nim cząstkę samego siebie. Mało ktokolwiek słyszał o The Birthday Massacre, ledwo co docenianym oraz spostrzeganym wśród innych, nie posiadających "tego czegoś" kapel. I być może to, czego słucha i czym karmi umysł, może być kontrowersyjne, to sentyment zasiedlił się w jego sercu na dobre, nie pozwalając dopuścić do siebie jakichkolwiek negatywnych myśli - jedynie opinie, które bez problemów akceptował.
Nogi poniosły go do pewnego rodzaju nieznanego miejsca, z którym jeszcze nie miał do czynienia. Odbijający światło sierp na niebie dawał o sobie przypominać w najgorszych wspomnieniach, skutecznie zatrzymując Matthew'a w charakterystycznych, niechcących puścić objęciach, duszących go i uniemożliwiających podjęcie jakiejkolwiek decyzji wystającej poza schemat. Brak wzroku przestał mu dokuczać, ugryzienie na łydce zaspokoił prostym zaklęciem Episkey, by te w prosty sposób zostało zażegnane. Z każdym dniem wakacji tworzył w swoim umyśle kolejne pokoje, do których miał z osobna inne klucze, dzięki którym można byłoby uzyskać do nich dostęp. Do niektórych jednak nie zamierzał ponownie wracać, tylko w razie wymuszonej tego konieczności, aczkolwiek czuł, że problem jest zażegnany na tyle, iż ten pozwoli mu odpocząć choć na chwilę. Przyjemny, ciepły jeszcze piasek, delikatnie muskał skórę, zaś charakterystyczne, rześkie powietrze orzeźwiało umysł należący do uzdrowiciela, który z biegiem czasu ponownie zjawił się w nietypowym, być może ciut niebezpiecznym miejscu.
Słyszał pogłoski. Słyszał o tym, że gdzieś niedaleko, około kilometr od linii brzegowej, znajduje się zatopiony statek piracki. Jak na złość, a jak przede wszystkim na idiotyzm, Matthew chciał sprawdzić, co tam się rzeczywiście znajduje. Długo nie trzeba było czekać, zanim rzucił prostym machnięciem różdżki zaklęcie, które utworzyło wokół jego głowy bańkę powietrza, gdy to woda zaczęła muskać jego włosy. Rzeczy, dla pewności, biorąc oczywiście ze sobą różdżkę, zostawił przy brzegu, zapamiętując lokalizację na tyle, żeby mógł w razie potrzeby w mniej lub bardziej dramatyczny sposób się teleportować.

Kostka: 6

______________________

#include <iostream>using namespace std;
int main()
{
cout << "I think there is ";
cout << "a flaw in my code";
return 0;
}
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Llanfihangel-yng-Ngwynfa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 849
  Liczba postów : 918
http://www.czarodzieje.org/t15703-neirin-vaughn#423773
http://www.czarodzieje.org/t16512-don-t-do-love-don-t-do-friends#454064
http://www.czarodzieje.org/t15736-kruk-pocztowy#424226
http://www.czarodzieje.org/t15719-neirin-vaughn#423916




Gracz






PisanieTemat: Re: Wrak statku piratów   Sro Sie 08 2018, 23:03

Na życzenie gracza, dorzucam kostki dla @Matthew Alexander.

1,2 - Zupełnie nie zauważasz zagrożenia, skupiony na własnych sprawach. To z resztą nic dziwnego. Ośmiornice to mistrzynie kamuflażu, a na domiar złego ta ma ładnych kilkanaście metrów. Macki owijają się wokół Twojej osoby, przysysając mocno do skóry. Ostry dziób rozgryza udo, zostawiając ogromną ranę, jaka wcale niemało krwawi. Myślisz już, że nie ma dla Ciebie nadziei, gdy nagle z różdżki ściśniętej macką wystrzeliwuje strumień wrzątku prosto w otwarty do następnego ugryzienia dziób. Oparzony głowonóg wypuszcza Cię i ucieka, Ty zaś możesz wypłynąć oraz uleczyć się. Rana na udzie zagoi się bez śladu. Niestety... Z jakiegoś dziwnego powodu osobliwe malinki po przyssawkach nie chcą zniknąć nawet po zastosowaniu każdego znanego Ci zaklęcia. Będziesz chodzić z nimi jeszcze dwa wątki, po tym się wygoją samoczynnie. A pokryte masz nimi całe ciało - szyję i twarz też!

3, 4 - A mówili, że prądy tu są zdradzieckie? Nawet jeżeli, prawdopodobnie nie słuchałeś albo uznałeś, że poradzisz sobie. Niestety, nagłe zawirowanie wody pcha Cię w dziwnym kierunku, a potem rzuca Tobą o dno. Czujesz ogromny ból, szybko zauważasz też smugi czerwieni wokół Ciebie. Na szczęście jesteś przytomny na tyle, by pomimo cierpienia, zebrać się oraz odpłynąć. Zdając sobie uprzednio sprawę, w co wpadłeś. Nie byłeś bowiem pierwszym nieudacznikiem nieumiejętnym pływakiem w tych rejonach. Prąd porwał wielu przed Tobą i wielu rozbił o skały, zaś ryby wyjadły mięso, pozostawiając same kości. Uderzyłeś w kupę gnatów tak mocno, że niektóre połamałeś, a niektóre wbiły Ci się w ciało. W efekcie masz trzy dodatkowe żebra w udzie, jedno w ramieniu, kość udową w brzuchu oraz żuchwę po zębodoły w pośladku. Wszystko dałoby się zaleczyć, niestety kość udowa, jako ułamana w połowie i ostro zakończona, przebiła wątrobę. Tutaj nie skończy się tylko na zaklęciach, a musisz ratować się eliksirem. Możesz albo sam go uwarzyć, albo kupić. Gotowy kosztować Cię będzie 20g, zaś składniki na niego - 10g + post warzenia wywaru. Stratę odnotuj w odpowiednim temacie.

5, 6 - Przepływający w pobliżu węgorz wygląda naprawdę pięknie. Wydaje się dość spokojny, załatwia swoje węgorzowe sprawy. Przynajmniej do momentu, aż nie poruszysz się gwałtownie, chcąc odpłynąć. Przypadkowo wchodzisz w kontakt z jego skórą, strasząc biedne stworzenie. Wysoki ładunek elektryczny przepływa przez Twoje jestestwo, sprowadzając niesamowity ból i drgawki na całe ciało. Jakimś cudem udaje Ci się wypłynąć na powierzchnię, cierpienie z czasem też słabnie. Nie możesz jednak pozbyć się nagłych spięć mięśni ani zwarć w umyśle. Przez dwa wątki będziesz dostawał losowych tików (drgająca połowa twarzy, podskakujące palce, drżąca noga, etc) w jeszcze bardziej losowych momentach (minimum 3 tiki na wątek), jakie na szczęście po tym czasie ustaną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 37
Skąd : Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 190
Dodatkowo : depresyjny i autystyczny;
  Liczba postów : 827
http://www.czarodzieje.org/t16392-matthew-alexander#449540
http://www.czarodzieje.org/t16401-matthew-alexander#449750
http://www.czarodzieje.org/t16400-matthew-alexander#449655
http://www.czarodzieje.org/t16387-matthew-alexander




Gracz






PisanieTemat: Re: Wrak statku piratów   Sro Sie 08 2018, 23:59

Sądziłeś, że kogo oszukasz, Matthew Alexander?
Zanurzył się w szczypiącej, oceanicznej wodzie, muskającej jego szatynowe włosy, niczym we własnej głowie oraz myślach. Fale zdawały się nie być żadną przeszkodą, zaś przyjemna, ciemna noc okrywała go jak do snu, śpiewając kołysankę. Pozostawiwszy swoje rzeczy w miarę bezpiecznym miejscu (aby nikt ich nie ukradł), zapomniał o istnieniu tych całych wakacji, ruszając pod wodę z bańką na głowie, która zapewniła mu dostęp do tlenu. Nic się teraz nie liczyło - żadne wydarzenia nie przeszywały na wskroś umysłu należącego do uzdrowiciela, żadne ze zaburzeń spokoju wody nie wpłynęło na jego spostrzeganie świata. Jedyne, co chciał zdobić, to być może nie chęć poszukiwania skarbu kryjącego się pod wodą, a bardziej ucieczki do rzeczywistości w celu zostania zapomnianym. Może rzeczywiście tego chciał, przecież to słowo jest szerokie i głębokie, ale podejrzewał, że melancholia złapała go w swoje nieszczęsne sidła, ciągnąc go tym samym na dno dziwnego miejsca, w którym się znalazł, mając ze sobą różdżkę, tak na wszelki wypadek. Wszystko wydawało się być jedynie gwałtownym pójściem, desperacją oraz względnie próbą ucieczki od tego, co wydawało mu się być nie do zrozumienia.
Nim jednak dane mu było do końca zaznać spokoju smak, musiał się dość porządnie zdziwić na widok innego, morskiego stworzenia w okolicy. Powoli udając się do wraku, przystając pod wodą w charakterystycznej, przygotowanej do potencjalnego poruszenia się, pozycji, zdołał zauważyć nowego towarzysza - węgorza morskiego, najwidoczniej na tyle niebezpiecznego, iż samo dotknięcie, zapoznanie się z jego charakterystycznymi łuskami, wydawało się być za dużym zagrożeniem. Panująca w tym miejscu cisza trwała przez dłuższy moment, kiedy to Matthew nie mógł dostrzec żadnej z gwiazd, spoglądając na samą górę, jakoby szukając odpowiedzi na pytanie, jak głęboko znajduje się pod wodą. To jednak wystarczyło do tego, by doprowadzić do tragedii na tyle poważnej, iż na pewno niemożliwej do przeżycia bez konkretnych zasobów szczęścia.
A może je gdzieś miał, w skarpecie, pod poduszką, zamiast na koncie bankowym?
Uzdrowiciel poczuł, jak prąd przeszył jego ciało, wydając zduszony, głośny krzyk, by następnie oddać się w częściowy stan agonii, poprzedzający zgon naturalny. Nie no, nie przesadzajmy, aż tak tragicznie nie było, nie znajdował się na granicy życia i śmierci, aczkolwiek wysoki ładunek elektryczny mógł doprowadzić do nagłego zatrzymania krążenia, czego osobiście nie chciał. Być może szczęście mu się przytrafiło w nieszczęściu, gdy to bardziej prawa część ciała oberwała nagłym porażeniem, czując niemiłosiernie cierpienie, a przede wszystkim napięcie się mięśni. No tak. Każdy, kto znalazł się choć raz w takiej sytuacji, wiedział doskonale o występującym skurczu, który na szczęście wystąpił na bardzo krótki okres czasu. Jednak nie musiał zbyt długo czekać, kiedy to zdołał częściowo wyzwolić się z drgawek oraz jakimś cudem dostać na brzeg, zatrzymując się miękkim, wilgotnym piasku. Nie wiedział, jak dokładnie tego dokonał, aczkolwiek podejrzewał, że zwyczajnie ktoś z góry jeszcze nie chciał, by opuszczał ten świat. Tyle dobrego.
Leżał tak, czując jeszcze skutki przepływu prądu elektrycznego przez jego ciało - nieprzyjemne tiki obejmowały całe ciało, umysł zaś zdawał się szwankować, łącząc myśli z widzianą przez niego rzeczywistością na tyle, iż zdawało się to być realne, lecz tak naprawdę nie było. Z łatwością uzdrowiciel zdał sobie sprawę, że głównie obrażeniom uległ układ nerwowy, z każdą chwilą odczuwając coraz to mniejsza dawkę bólu. Mokre wlosy stały się pełne małych ziarenek, czując, jak serce bije mu w klatce jak szalone. To też nie będzie bez skutków. Słyszał o przypadkach kopnięcia prądu z gniazdka, które wydawało się niegroźne, aczkolwiek w ciągu dwudziestu czterech godzin nastąpiło zatrzymanie krążenia. Z trudem mógł ścisnąć dłoń w pięść w miejscu, gdzie niechcący przestraszył morskie stworzenie, czując piekący ból, który dawał o sobie znać nawet przy najmniejszym ruchu. Nie było to zbyt przyjemne.
Jak bardzo w dupie się znalazł?
Nie znał żadnego czaru na sprawdzenie uszkodzeń w wyniku przepływu prądu elektrycznego. Serce z czasem uspokoiło się do mariowego rytmu, aczkolwiek nadal minęło zbyt dużo czasu od chwili, kiedy to był w stanie usiąść normalnie, odczuwając coraz to mniejszą dawkę cierpienia. Gwałtowne, niekontrolowane poruszania palcami wydawały mu się oznaką zaburzenia sygnałów wysyłanych ze strony umysłu - a być może się mylił? Przecież całe ciało to drobne sygnały elektryczne - jednak, na całe szczęście, zdołał wstać odnaleźć w jakiś logiczny sposób torbę po dłuższej chwili zaćmienia umysłu oraz dostać się chwiejnym krokiem do miasteczka, a tym samym: pensjonatu.

Z.t

Kostka: 6 (za leniwy, by wkleić)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Szkocja, Wyspa Skye
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1007
Dodatkowo : Prefekt Fabularny
  Liczba postów : 1143
http://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
http://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
http://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995




Gracz






PisanieTemat: Re: Wrak statku piratów   Pią Sie 10 2018, 23:32

Nauka na plaży była doskonałym pomysłem! Łączyła przyjemne z pożytecznym i Nessa nie mogła doczekać się zagłębiania w stary, ciężki podręcznik o rozszerzonym zakresie materiału. Obiecała sobie, że popracuje we wakacje nad swoją wiedzą i poprawi się, zwłaszcza z zielarstwa, bo dostała z niego tylko marne Z. Nie była tego dumna. Ambicja nie pozwalała jej odpuścić, nawet jeśli jest odrobinę niezdrowa. Szum wody, rozbijające się o brzeg fale i trzepot mewich skrzydeł sprawiały, że po bladej i drobnej buzi błąkał się cień subtelnego uśmiechu.
Odetchnęła głębiej, czując jak rześkie, morskie powietrze wypełnia jej płuca. Stała nad brzegiem, czując pod stopami mokry piasek i uderzającą o skórę zimną wodę oceanu. Zostawiała na skórze dreszcz, a jednak zachęcała do dalszego korzystania z jej dobrodziejstw. Zważywszy jednak na swoją ułomność, rudej nie w głowie było pływanie czy nurkowanie, nawet jeśli podwodny świat wydawał się jaj naprawdę intrygujący. Obserwowanie ryb, wraków czy kolorowych raf musiało być naprawdę cudowne. Uniosła dłoń, odgarniając kosmyki włosów za ucho i lustrując horyzont. Błękitny, niekończący się i mający dodatek w postaci Aleksandra Corteza, który pojawił się znikąd, przerywając taflę wody i wynurzając się gwałtownie z granatowej otchłani oceanu, bawiąc się w syrenkę czy inne mityczne, zamieszkujące wody stworzenie. Biedna Lance nie widziała uśmiechu, który przyozdobił twarz ślizgona.
Ledwo usłyszała jego odpowiedź, bo otoczenie skutecznie ją zagłuszało. Zamrugała kilkakrotnie, przekręcając głowę w bok i rozdziawiając usta, starając się dopowiedzieć sobie fragmenty, których nie zdołała niestety zrozumieć. Przypłynął tu? Nie prościej było świstoklikiem albo jakimś magicznymi środkami transportu mugoli? Podrapała się po głowie, nie bardzo wiedząc, czy gratulować mu odwagi, czy raczej współczuć, że musiał tyle machać rękoma. Nie widziała sensu w krzykach, więc machnęła ostentacyjnie ręką i położyła się na piasku, szykując ręcznik, siadając wygodnie i łapiąc za podręcznik. Zerkała oczywiście znad książki, aby upewnić się, że Cortez się nie utopił czy nie zjadło go jakieś morskie, drapieżne stworzenie. Im bliżej brzegu podchodził, tym bardziej dorosły i wielki się jej wydawał. Czemu była przekonana, że jego chłopięcy urok i zadziorność nigdy nie znikną? Westchnęła cicho do swoich myśli, kolejny raz uświadamiając sobie zawrotną prędkość, z którą uciekał im czas oraz życie. Dlatego właśnie nie mogła go marnować! Orzechowe ślepia powróciły do rozdziału, a na usta wstąpił zadziorny uśmieszek, którym Alek kiedyś posługiwał się tak często.

— To masz szczęście, że nic Cię nie zjadło. — odparła w końcu głośno, gdy słyszała w wodzie jego kroki. Pokręciła z niedowierzaniem głową, wciąż bijąc się z myślami. — Może myśleli, że przypłyniesz później i szykują Ci przyjęcie powitalne w pensjonacie?
Kontynuowała jeszcze z delikatnym wzruszeniem ramion, przewracając stronę. Ruda miała doskonałą podzielność uwagi, którą wyrobiła sobie przez lata. Na jego pytanie prychnęła, unosząc się na łokciach i podnosząc na niego wzrok. Posłała mu przeciągłe, ciepłe spojrzenie. A co niby innego robiła? Była nudną, przeciętną dziewczyną, która uciechę znajdowała pośród starych manuskryptów i receptur. Lustrowała jego twarz wzrokiem, pozwalając sobie na odszukanie jego spojrzenia.
— Szukałam miejsca do nauki. Nie muszę Ci skarbie mówić, widzisz przecież! Mam zaległości. — wytłumaczyła tonem, jakby była to rzecz najbardziej oczywista na świecie. Biedna, nieświadoma zagrożenia ofiara z westchnięciem — kolejnym — wróciła do lektury, ciesząc się w głębi ducha, że Aleksander się nie utopił czy coś. Chociaż pewnie zaraz to sama będzie mu tego życzyła..
Jakże wielkie było zaskoczenie na jej buzi, gdy poczuła na sobie ciężar, chłód i przede wszystkim wilgotne ciało mężczyzny, co wywoływało w niej odruchowy pisk. Krótki, całkiem głośny i wprawiający jej rękę w ruch, alarmujący o konieczności ratowania trzymanej w dłoniach książki. Zacisnęła powieki, czując na twarzy krople wody i odrzuciła podręcznik, modląc się w duchu, żeby aż tak go nie poniszczył. Zabaw mu się zachciało? Znów dotarło do niej, jak Alek bardzo wyrósł i się zmienił.

— Cortez, na Merlina. Nie ważysz kilograma, jesteś mokry, zimny , pochlapałeś mi książkę i do tego wszystkiego nie mam na sobie kostiumu. — mruknęła, wyjmując z trudem rękę i unosząc ją do góry, aby przetrzeć z oczu słoną wodę, którą miał na włosach i całym sobie. Uniosła powieki, napotykając przed sobą jego twarz. Zmarszczyła nos i brwi, wywracając teatralnie oczyma i unosząc rękę jeszcze wyżej, pstrykając mu palcami w czoło. — I co? Teraz mam się bać tych dzikich błysków w tych Twoich ładnych oczach? Ahh, nie sądziłam, że drzemie w Tobie jeszcze takie dziecko!
Dodała z rozbawieniem, mierzwiąc mu włosy i rozluźniając ciało, opadając na plecy i mając okazję na złapanie głębszego, luźniejszego oddechu, który cielsko towarzysza jej uniemożliwiało. Nie widniał na jej twarzy cień zawstydzenia czy dziewczęcego rumieńca. Naprawdę sądziła, że oczy mu się udały, więc nie widziała niczego złego w swoich jak zwykle bezpośrednich i dosadnych słowach. Znów pokazywał się jej nieco męski charakter. Dmuchnęła, próbując pozbyć się z twarzy kosmyków włosów, które pod wpływem gwałtowniejszych ruchów wcześniej się tam znalazły. Nawet nie umiała być na niego zła, chociaż karmelowe oczy uciekały gdzieś na bok, starając się dostrzec uszkodzenia na książce.
— Kiedy Ty tak urosłeś? — zapytała z powagą w głosie, posyłając mu krótkie spojrzenie w międzyczasie, czując, jak ubranie coraz bardziej przykleja się jej do skory, a różnica temperatur w ich ciałach wzbudza w niej dreszcz.

______________________



Growing stronger the voice of my father said
"Don't give up, don't be forgotten"


Wyjechała bez słowa, z dnia na dzień. Obecnie Nessa jest w Ameryce, w Ilvermorny na wymianie studenckiej związanej ze stypendium z transmutacji.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Llanfihangel-yng-Ngwynfa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 849
  Liczba postów : 918
http://www.czarodzieje.org/t15703-neirin-vaughn#423773
http://www.czarodzieje.org/t16512-don-t-do-love-don-t-do-friends#454064
http://www.czarodzieje.org/t15736-kruk-pocztowy#424226
http://www.czarodzieje.org/t15719-neirin-vaughn#423916




Gracz






PisanieTemat: Re: Wrak statku piratów   Pią Sie 31 2018, 23:36

Nie powinien pływać w czasie sztormu. A jednak. Wyszli z Jackiem i wskoczyli w zimne wody, łykając uprzednio oślizgłe liście skrzeloziela. Wkrótce burza nad ich głowami przestała być problemem, gdy z dna obserwowali pioruny oraz wyładowania. W głębiach nie słyszeli nawet grzmotów. Wszystko rozbijało się odległych echem o skały, niknąc w falach.
Zatrzymał się na kawałku piaszczystej połaci, obserwując kłębiący się nad głowami mrok, przecinany jasnymi nitkami błyskawic. Przerażająco piękne. Odległe, a jednocześnie niemalże na wyciągnięcie ręki.
Otworzył szerzej oczy, gdy piorun uderzył w powierzchnię, rozchodząc się po falach. Na ułamek sekundy zalewając morze porażającą jasnością.
Trwałby tak i patrzył się na sztorm, gdyby nie został pociągnięty przez Jacka. Szatyn szarpnął go w stronę majaczącego w oddali wraku, zmuszając do skupienia uwagi na celu ich podróży. Wszak nie mają nieskończonej ilości czasu. Muszą zmieścić się w limicie, danym przez zażytą ilość glonów.
Neirin zerknął jeszcze tylko ostatni raz na niebo, zanim wpłynął za Momentem do wnętrza statku.
W drewnie burt ziały olbrzymie dziury, zaś większość skrzyń została już albo zdewastowana przez hieny łase na zysk, albo była zabita na tyle mocno, że nie dało się ich otworzyć. Wszelkie inne skarby dawno rozgrabiono, zostawiając jedynie zmurszałe, obrośnięte glonami deski.
Rozdzielili się. Neirin wpłynął do dalszych pomieszczeń, odnajdując kolejne skrzynie. Te nie dały się otworzyć, zapieczętowane magią lub wyjątkowo długimi gwoździami. Aż któraś z kolei ustąpiła.
W środku nie było wiele. W większości stare, zniszczone szmaty, rozwalające się pod wpływem wody i czasu. Przezornie jednak przejrzał wszystkie.
Spomiędzy materiału wyleciał spory kamień. Błyszcząc w nikłym świetle, opadł na drewnianą podłogę. Chłopak zgarnął go, uznając jak nie za szlachetny, a przy tym wart trochę grosza, to ładny. Posprawdzał po tym resztę skrzyń i nie znajdując nic więcej, wrócił do Jacka.
Poszukiwania nie były zbyt owocne dla Momenta. Wkrótce zatem odpłynęli, kierując się na płytsze wody, wraz z jaśniejącym niebem i uspokajającą się burzą.

z/t

4, 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Skąd : Aberystwyth
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 95
  Liczba postów : 387
http://www.czarodzieje.org/t15713-jack-moment
http://www.czarodzieje.org/t15795-moment#425581
http://www.czarodzieje.org/t15733-moment#424167
http://www.czarodzieje.org/t15720-jack-moment#423917




Gracz






PisanieTemat: Re: Wrak statku piratów   Nie Wrz 02 2018, 21:24

Kolejne miejsce w którym można zarobić szybki zgon, jeśli wierząc legendom. Jak dotąd jednak najbardziej przerażająca okazała się wycieczka do odległej zatoki. Tam naprawdę było nieprzyjemnie. Chyba brakowało młodym puchonom wrażeń skoro wybrali się na kolejną eskapadę akurat w czasie sztormu. Możliwe, że chodziło o klimat, albo po prostu błyskawice rozjaśniające dno morza. Z jednej strony niebezpiecznie mieszające się ze sobą silne prądy, a z drugiej porażenie piorunem. Czyżby zapomnieli już, że woda przewodzi elektryczność? Nawet jeśli szansa bezpośredniego wyładowania stanowiła jedną milionową procenta, to i tak dało się odczuć silnie naładowane ozonem powietrze, od którego aż jeżyły się włosy na karku. Pod wodą było imo bezpieczniej. Ciszej. Spojrzał na rudzielca stojącego nieopodal. Dlaczego się zatrzymał? Mają misję do wykonania! Przeczesać wrak i szybko ewakuować się, jak najdalej od niebezpieczeństwa. Pociągnął rudzielca w swoją stronę, chwytając go za ramie i wskazując na majaczący w oddali statek. Tam na pewno będzie równie ciekawie co tu o ile glony nie przestaną działać.
Dość szybko się rozdzielili. Moment nie tracił czasu na spenetrowane - prawdopodobnie nie jeden raz - skrzynie, poszukując czegoś głębiej. Trochę jak szczur zaglądający w każdą dziurę, w poszukiwaniu czegoś dobrego. Nic jednak nie przykuwało jego wzroku na dłużej. Żadnych drogocennych błyskotek, zero połyskujących szkiełek. Pusto. Zamszałe, pokryte planktonem i skorupami morskich ślimaków - deski. Wręcz z desperacji, by tylko wynieść cokolwiek ze statku, wyciągnął dłoń po po podłużny przedmiot - flet. Też dobre. Może nie zbyt cenne jeśli przeliczyć go na galeony, ale jednak przydatne. Obejrzał go dokładnie, przywołując w myślach swoje poprzednie znaleziska. Czy w Meksyku był jakiś popyt na fujarki? Dość sporo tych przedmiotów tutaj. Niemniej, zabrał znalezisko ze sobą. Wraz z Neirinem oddalając się w stronę nieco spokojniejszych akwenów. Ziele zakończy swoje działanie już niedługo, a płukanie gardła słoną wodą do najprzyjemniejszych nie należało.

Kostki: 4, 3

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Wrak statku piratów   

Powrót do góry Go down
 

Wrak statku piratów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
Meksyk
 :: 
Wybrzeże
-