Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Kolorowe ognisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 170
  Liczba postów : 357
http://www.czarodzieje.org/t16083-heaven-olive-octavia-dear
http://www.czarodzieje.org/t16084-hood
http://www.czarodzieje.org/t16087-margarita
http://www.czarodzieje.org/t16082-heaven-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Kolorowe ognisko   Pon Cze 18 2018, 21:25


El fuego colorido


To tutaj możesz usmażyć kiełbaski i rozgrzać się w chłodny wieczór. Nie musisz martwić się o rozpalanie - ognisko pali się bez przerwy, zawsze w taki sam, symetryczny sposób. W dodatku przybiera wszystkie kolory tęczy co dodaje mu uroku i czyni to miejsce wyjątkowym. Jeżeli myślisz, że tego wieczoru uciekniesz przed wyrazistym i pełnym życia klimatem Meksyku, jesteś w błędzie. Atmosfera zachęca do wyciągnięcia gitary i zaśpiewania ulubionego utworu. Co ciekawe, w pobliżu ognia nie ma miejsca na fałsz. Nawet jeżeli normalnie twój głos pozostawia wiele do życzenia - tutaj będzie brzmiał czysto i nikogo nie zrazi. Nic tak nie uprzyjemni chłodnej nocy jak nagrzany po całym dniu piasek, smagające ciepłem płomienie i pianki, które po upieczeniu tutaj zmieniają kolor na twój ulubiony. Zupełnie jakby to miejsce chciało przygarnąć cię i spełnić wszystkie twoje pragnienia.

______________________


Don't say, don't you say it


One breath and it'll just break it. So shut your mouth and run me like a river
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 153
Dodatkowo : Hipnoza, prefekt fabularny
  Liczba postów : 216
http://www.czarodzieje.org/t15475-terrey-balfour-thidley#415699
http://www.czarodzieje.org/t15609-czasem-cie-zahipnotyzuje#420464
http://www.czarodzieje.org/t15608-hypnos#420458
http://www.czarodzieje.org/t15476-terrey-thidley




Administrator






PisanieTemat: Re: Kolorowe ognisko   Sob Sie 04 2018, 20:51

Pięć bransoletek - pomarańczowa, fioletowa, zielona, żółta i czerwona, otaczały starannie jeden zaledwie zegarek o ręcznie plecionym, wielobarwnym pasku. Zegar, zamiast jednak do odmierzania godziny, służył do badania temperatury na miejscu oraz tej gdzie został wyprodukowany - Doliny Godryka. Przypominać miał on o tym, jak niebywałe szczęście miało się będąc na wakacjach, zamiast w pochmurnej Wielkiej Brytanii. Mówiąc wprost - nie był bardziej przydatny niż zwykły zegarek, z którego rzadko korzystałem, biorąc pod uwagę moją pokaźną listę spóźnień.  
Bez cienia wątpliwości mogłem prezentować swoją bogatą garderobę w stylu Żar tropików 1981, każda koszula jaką posiadałem w palemki (turkusowa, fioletowa, cytrynowa, pomarańczowa, błękitna) i  przede wszystkim okulary tak zwane clubmany zapełniły sporą część mojej walizki. Pełen szyk lat osiemdziesiątych. A tego wieczora, gdy właśnie wybierałem najlepsze miejsce przy kolorowym ognisku prezentowałem odcień palemek na tle błękitu, współgrający z krótkimi jeansami w zbliżonym kolorycie. W rękach dzielnie trzymałem najlepszy nabytek na ten wieczór - Meksykański Gin (podobno zero kaca, czy moralniaka też to dotyczy?). Zniecierpliwiony brakiem swojej dzisiejszej towarzyszki wspiąłem się na jeden z kamieni do siedzenia, by dodatkowo podbić centymetry swego wzrostu i umożliwiając tym samym sobie wypatrzenie białej czupryny. Dodatkowe wskazówki o mym położeniu dawać miały znaki dymne, unoszące się z mojego zapalonego papierosa (Merlinowe strzały oczywiście). Co chwila stawałem na palcach by po chwili zeskoczyć z kamienia i zaś wspiąć się na kolejny, niesiony upierdliwą chęcią ruchu, wywołaną palącą ekscytacją związaną z faktem przebywania na kompletnym końcu świata, chciałem się przemieszczać, działać i robić. Jednocześnie, najlepiej.

______________________

Ticking away the moments that make up a dull day

You fritter and waste the hours in an offhand way
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 132
  Liczba postów : 320
http://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
http://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
http://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
http://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle




Gracz






PisanieTemat: Re: Kolorowe ognisko   Sob Sie 04 2018, 21:23

To nie tak, że nie doceniała uroków Meksyku. Okolica była naprawdę ładna, pensjonat ciekawy, jedzenie przepyszne. Słońce świeciło od rana do wieczora - co niewątpliwie miało swoje plusy. Niestety, minusy również. Szczególnie dotyczyły one takich bladych osób jak Emily. Wystarczyło, że jednego dnia zapomniała o filtrze przeciwsłonecznym, a już czuła, jak jej ramiona i plecy płoną żywym ogniem. Cierpiała w samotności w pustym pokoju, kiedy przypomniała sobie o spotkaniu z Terrey'em. Odetchnęła z ulgą, że niezbyt atrakcyjne zaczerwienienie dotyczy jej pleców, a nie twarzy, czy innych widocznych miejsc. Narzuciła jedną ze swoich letnich sukienek (praktycznie wszystkich kupionych specjalnie na ten wyjazd, cienkie ubrania to nie jej bajka, umierała z tęsknoty za swetrami), zamknęła za sobą drzwi i ruszyła w kierunku miejsca, w którym byli umówieni. Co prawda nie miała pojęcia, gdzie dokładnie mają się spotkać, ale plaża nie była znowu taka wielka, więc założyła, że wypatrzy przyjaciela spojrzeniem.
Uśmiechnęła się, widząc chłopaka, który akurat wspiął się na kamień. Po chwili znalazła się tuż obok.
- Hejka - przytuliła go na przywitanie i po chwili zajęła miejsce na jednym z kamieni. - Wiem, że z lekkim poślizgiem, ale straciłam poczucie czasu umierając z bólu po bliskim spotkaniu z meksykańskim słońcem - poskarżyła się na swoje nieszczęście, rozsiadając wygodnie. - Widzę, że nas zaopatrzyłeś - stwierdziła, wskazując głową na butelkę, którą przy sobie trzymał.

______________________




Clear aww
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 153
Dodatkowo : Hipnoza, prefekt fabularny
  Liczba postów : 216
http://www.czarodzieje.org/t15475-terrey-balfour-thidley#415699
http://www.czarodzieje.org/t15609-czasem-cie-zahipnotyzuje#420464
http://www.czarodzieje.org/t15608-hypnos#420458
http://www.czarodzieje.org/t15476-terrey-thidley




Administrator






PisanieTemat: Re: Kolorowe ognisko   Sob Sie 04 2018, 21:57

Pierw jeszcze przytuliłem Em na przywitanie, chociaż biorąc pod uwagę fakt, że dodatkowo stałem na podwyższeniu, to dzieliła nas niezła różnica wzrostu i moje przytulenie było nieco nieporadne, jakbym był kolejnym Hogwarckim synem olbrzyma - ogółem średnie wrażenia. Po tym dopiero zeskoczyłem z kamienia, by po prostu zaraz na nim usiąść, tuż obok mojej bladej towarzyszki. Ja też miałem czerwony od słońca nos, po którym co chwila się drapałem, co zapowiedzią miało być już niebawem schodzącej z niego skóry. Swoją drogą fakt, że nie miałem zegarka pokazującego czas działał na moją korzyść - wreszcie udało mi się przyjść na spotkanie przed kimś, bez dramatycznego spóźnienia. Ot tajemnica czasu - najlepiej go nie mierzyć.
- Już drugi raz w tym roku zostajemy wysłani na palące promienie słońca, myślę, że to atak władz na nasze celtyckie blade lica - stwierdzam automatycznie przypominając sobie o tym, że swędzi mnie przypieczony nos. Szybko jednak zauważam, że w obliczu kolorowych płomieni ogniska wcale nie widać zbyt wybitnie realnego odcienia naszych skór. Do ust wsadzam papierosa, by wolnymi rękoma zająć się odkręceniem ginowej butelki, wykonawszy to podaje ją do Emily, a papieros znów wędruje do wolnej dłoni.
- Słuchaj, to wyjątkowa lokalna mieszanka, podobno nie powoduje kaca, więc możemy wypić całą butelkę bez zawahania. Znaczy ja i tak bym się nie wahał - dodaję po chwili, szybko stwierdzając, że kac w wakacje to dość naturalny element pewnej części dni.
Dawno nie mieliśmy okazji po prostu spędzać razem czasu, ostatnio zdawało się, że częściej widywaliśmy się w ramach grupowych spotkań, a te na odosobnieniu gdzieś nam umykały. Dlatego podpieram głowę wolną ręką, wspierając się łokciem o nogę i przechylam się, by z boku tak patrzeć na Emily, jakbym ocenić chciał, czy zmieniła się od czasu naszych ostatnich samotnych pogawędek.
- Mów, coś się działo ostatnio u Ciebie? - Pytam w końcu, nieusatysfakcjonowany tym, że moje baczne spojrzenie nie było w stanie wywnioskować co u znajomej się dzieje. Podniosłem nawet okulary, by zostawić je we włosach, o tej porze dnia mogłem co najwyżej chować się przed blaskiem ogniska, a potem odebrałem gin, bo pić mi się tak bardzo chciało po tym długim spacerze do tego miejsca. - Zapomniałem o kubkach i popicie. - Dodaję dopiero po tym, gdy przełykam palący łyk.

______________________

Ticking away the moments that make up a dull day

You fritter and waste the hours in an offhand way
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 132
  Liczba postów : 320
http://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
http://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
http://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
http://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle




Gracz






PisanieTemat: Re: Kolorowe ognisko   Sob Sie 04 2018, 23:06

Faktycznie pozycja, w której przytulili się na powitanie nie była zbyt trafna. I bez tego Emily była już niziutka, dodatkowe podwyższenia zdecydowanie nie ułatwiały sprawy. Dla niej uścisk z chłopakiem zawsze był w pewien sposób niezręczny. Chętnie to robiła, wykorzystując okazje na to drobne zbliżenie, ale nigdy nie miała ochoty się zbyt daleko odsuwać. A że to był czysto przyjacielski gest, to starała się z tym nie przesadzać. Nie chciała, żeby to wyglądało dziwnie. Pewnie on by tak tego nie odebrał, ale Emily jak każda typowa nastolatka w takiej chwili nad interpretowała wszystko i wydawało jej się, że jej emocje są dla gryfona widoczne na pierwszy rzut oka. Za każdym razem zapalała jej się w głowie lampka, czy on się czegoś nie domyśla, albo czy nie robi się między nimi niezręcznie. To wszystko działo się oczywiście tylko w jej wyobraźni, na zewnątrz niewiele z tego było faktycznie widać. A przynajmniej on raczej tego nie dostrzegał.
- Zdecydowanie - potwierdziła słowa chłopaka dotyczące spisku i uśmiechnęła się, biorąc od niego łyka alkoholu. Tego, który podobno nie powodował kaca. Zastanawiała się, czy to nie powoduje, że znikają hamulce. Nie trzymała się tych myśli zbyt długo i wypiła kolejnego łyka, trochę większego. Dawno nie była z nim sama. Poczuła, że jest odrobinę spięta, a alkohol mógł łatwo to zniwelować.
Po chwili dostrzegła wlepione w nią zaciekawione spojrzenie. Mimowolnie trochę się wyprostowała i odgarnęła włosy za ucho.
- Hm. W zasadzie niewiele. Oceny końcowe wyszły bardzo średnio, ale chociaż zaklęć nie zawaliłam. Tak czy inaczej w domu i tak mam teraz przechlapane. A u ciebie jak tam, pozaliczane wszystko? - podpytała, podając mu z powrotem butelkę. Robiło się chłodniej, co przyniosło prawdziwą ulgę po całodziennych upałach. - Samo też jest do przeżycia - stwierdziła i dopiero zorientowała się, że nawet nie pomyślała o tym, żeby czymkolwiek to popić. Chyba naprawdę była zbyt spięta.

______________________




Clear aww
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 153
Dodatkowo : Hipnoza, prefekt fabularny
  Liczba postów : 216
http://www.czarodzieje.org/t15475-terrey-balfour-thidley#415699
http://www.czarodzieje.org/t15609-czasem-cie-zahipnotyzuje#420464
http://www.czarodzieje.org/t15608-hypnos#420458
http://www.czarodzieje.org/t15476-terrey-thidley




Administrator






PisanieTemat: Re: Kolorowe ognisko   Sob Sie 04 2018, 23:34

Meksykański trunek miał mocny smak, ale podbity charakterystyczną lokalną nutą - może zawierał limonkę? Albo ten sproszkowany skorpion, który był w składzie, wszystko zmieniał.
- Podobno zawiera sproszkowanego skorpiona - stwierdził biorąc łyk i rozważając czy ma to związek z brakiem konieczności popijania, nim oddał Emily butelkę. - Znasz jakichś wegetarian w naszej szkole? Właśnie zacząłem się zastanawiać, czy piją eliksiry. Przecież one wszystkie mają sproszkowane nietoperze czy inne jaszczurki - Zacząłem sobie paplać na temat dość oderwany od obecnej chwili, co właściwie zdarzało mi się niewiarygodnie często. Niemniej jednak temat wegetarian i eliksirów, co moim zdaniem w Hogwarcie nie mogło współistnieć, na chwilę pochłonął moje myśli, więc nawet utraciłem zainteresowanie wędrującą między nami butelką. Po chwili więc dopiero zwróciłem się do Em odwołując się do spraw ocen i innych tego typu rzeczy.
- Klasy jeszcze nie powtarzam, więc jak dla mnie jest perfekcyjnie - skwitowałem szybko jej wypowiedź na temat ocen. Nigdy nie przywiązywałem do nich nawet najmniejszej wagi. Dla mojego ojca też nie było ważne co mamy na świadectwie - najważniejsze było, czy potrafimy robić to, czego on sam nas uczył. Ja chyba potrafiłem. Niemniej jednak musiałem w głębi ducha przyznać, że przed tym zawaleniem roku uratowało mój tyłek parę zahipnotyzowanych osób i ich zadania domowe dla mnie napisane. - A tam, to nie koniec szkoły, podciągniesz za rok, jesteś przecież dobra z magii - rzuciłem kojarząc, że Emily raczej dobrze sobie radzi, a nawet jeśli nie, to na pewno wierzyłem w to, że jak zechce, to będzie.
Po tym gdy w me usta trafiła kolejna porcja trunku, a ciepło rozlało się po moim ciele (najwyraźniej meksykański upał nie był wystarczający), obróciłem się zwinnie na kamieniu, tak by być plecami do Emily i nim cokolwiek powiedziała, położyłem głowę na jej kolanach, tym samym spoglądając na nią z pozycji leżącej.
- Wiesz, że po tych obróbkach trafiłem do szpitala? Brałaś w tym udział? Coś nas z Meluzyną walnęło i obudziliśmy się w Mungu - pomarudziłem jej, domagając się tym samym uwagi i nieco troski. Och ja nieszczęsny!
Po tych słowach przemknęła mi przez myśl postać piegowatej syreny, której od tamtego felernego dnia nie widziałem. Najwyraźniej randka w której trafiamy do szpitala, spędzamy tam parę dni i spotykamy moją pozbawioną świadomości matkę, nie mogła sprzyjać naszej relacji.

______________________

Ticking away the moments that make up a dull day

You fritter and waste the hours in an offhand way
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 132
  Liczba postów : 320
http://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
http://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
http://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
http://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle




Gracz






PisanieTemat: Re: Kolorowe ognisko   Nie Sie 05 2018, 00:04

Rozważania chłopaka zdecydowanie nie były jej obce. Niejednokrotnie wahała się, czy nie odpuścić sobie jedzenia mięsa, ale nie widziała w tym wiele sensu - między innymi właśnie dlatego, że niemożliwym było wykluczyć takie produkty z innych sfer życia. Zresztą, chociaż miała swoje poglądy, dosyć konkretne, nigdy nie robiła wiele w ich kierunku. Za to zawsze wspierała Holdena i podobało jej się, że chłopak naprawdę anagażuje się we wszystko, żeby poprawić sytuacje różnych dyskryminowanych stworzeń.
- Holden jest wege. Nie wiem jak z eliksirami, pewnie pije. Raczej ciężko tak całkiem to odrzucić - powiedziała po chwili zastanowienia. Może było to w jakiś sposób możliwe? Ciekawe, czy gdyby spróbować zmienić receptury, to wszystko dalej działało by tak samo. I tak pozostawała kwestia rdzeni różdżek, niektóre bywały naprawdę inwazyjne.  
Nie przejmowała się tymi ocenami aż tak, jak pewnie powinna. Dla niej najważniejsze były zaklęcia i obrona, a z tego poszło jej naprawdę dobrze. Nie widziała więc sensu w roztrząsaniu innych, znacznie gorszych ocen. Jej tata i bracia mieli na ten temat trochę odmienne zdanie, ale Emily zapewniała ich, że w przyszłym roku przyłoży się trochę bardziej. Jeszcze potem ta akcja z tatuażem... zaczynała mieć szczerą nadzieje, że w końcu nie wyrzucą jej z domu.
- Dla mnie w zasadzie też jest w porządku. Dla mojej rodziny trochę gorzej, ale trudno. Jeszcze trochę zdenerwowałam brata tatuażem. Właśnie! Mówiłam ci, że zrobiłam? W końcu udało mi się namówić Noxa. A raczej założyłam się i wygrałam. Ale grunt, że się udało - stwierdziła i po chwili spojrzała, jak chłopak zmienia pozycję i opiera głowę na jej kolanach. Zerknęła na niego uważnie. Lubiła ten gest, a jednocześnie zawsze, kiedy to robił, przez myśl przebiegało jej, że to dobry moment, żeby spróbować. Zrobić coś, wykonać jakiś delikatny ruch.
- Biedak - zaśmiała się i przypomniała sobie swoje przygody z obróbkami. Zaczęła się delikatnie i trochę niepewnie bawić jego włosami. - Tak, brałam udział z Annie i przeniosło nas do jakichś trolli. Tydzień w szpitalu ze sparaliżowaną połową ciała, więc no, wiem co czujesz - dodała. Pamiętała z jakim bólem to się wiązało, ale wbrew pozorom nie żałowała podjęcia się zadania. Zawsze to jakaś przygoda na koncie. Wzięła od niego butelkę i upiła kolejnego łyka,  przyglądając mu się przez chwilę.

______________________




Clear aww
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 153
Dodatkowo : Hipnoza, prefekt fabularny
  Liczba postów : 216
http://www.czarodzieje.org/t15475-terrey-balfour-thidley#415699
http://www.czarodzieje.org/t15609-czasem-cie-zahipnotyzuje#420464
http://www.czarodzieje.org/t15608-hypnos#420458
http://www.czarodzieje.org/t15476-terrey-thidley




Administrator






PisanieTemat: Re: Kolorowe ognisko   Nie Sie 05 2018, 00:33

Aż klasnąłem w ręce, gdy usłyszałem o Holdenie, no tak, dlaczego nie pomyślałem od razu, że zapewne on jest przykładem wege pijącego sproszkowane nietoperze? Musiałem w głębi ducha przyznać, że słowa Emily chyba pije aż mnie rozbawiły. Kto jak kto, ale Thatcher na pewno nie odmawiał sobie eliksirów. Byłem ciekaw czy analizuje skład każdego płynu i czy w związku z tym próbuje go zmienić.
- O właśnie dobrze, że mi o nim przypomniałaś. Na pewno ma na to jakieś świetne wytłumaczenie, o które będę mógł go zapytać - uznałem z uśmieszkiem, zakładając, że kumpel po prostu na rzecz mikstur ignoruje fakt martwych w nich zwierzątek. Nie no, nie miałem nic przeciwko jego walce o co tam sobie chce, ale lubiłem drążyć i wypytywać, dlatego teraz kwestia wegetarianizmu bardzo mnie zaintrygowała. Poza tym, dawno z nim nie piłem żadnej herbaty, a to fantastyczny pretekst do pogawędki i merlinowania.  
- Ooo co, gdzie zrobiłaś? I o co się założyłaś? - Zapytałem żywo podnosząc nieco głowę z jej kolan, lecz jedynie odrobinę, by wykazać zainteresowanie, badawczym wzrokiem szukając po jej ciele tatuażu, a jednocześnie licząc, że Em sama go pokaże i nie będę musiał się zupełnie podnosić do tego oglądania. Robiłem to nieświadomie. Szukałem kontaktu fizycznego na poziomie zwykłych przytuleń, układania głowy na kolanach znajomych, tak często jak tylko miałem okazję. Em mogła spokojnie spać ze swymi sekretami, ponieważ zupełnie nie dostrzegałem ewentualnej niezręczności jaką mogła odczuwać w moim towarzystwie. Wydawała mi się po prostu nieco bardziej zamknięta niż ja, nie miałem jednak świadomości, że w tych okolicznościach, to ja powoduję jej wycofanie. Nie wiem, jak zachowałbym się wiedząc, może po prostu siedziałbym na swoim kamieniu, a nie z głową na jej nogach.
Tymczasem jednak z zadowoleniem przyjąłem fakt jej delikatnego bawienia się moimi włosami. Automatycznie rozpływałem się pod wpływem tego jednego z ulubionych gestów. Strzelający w tle ogień w barwnym ognisku zdawał się działać dodatkowo uspokajająco swym rytmicznym dźwiękiem. Może nawet na sekundę dłużej przymknąłem oczy? Może to wtedy właśnie nie zarejestrowałem, iż jasnowłosa mi się przygląda?
- O Merlinie, to brzmi okropnie - odparłem znacznie się rozbudzając, kiedy zorientowałem się, że dziewczyna mówi o dość ciężkim pobycie w szpitalu. - U mnie raczej po wszystkim było już bezboleśnie. Następnym razem pisz, jak ugrzęźniesz znów w szpitalu, wpadnę i Ci przyniosę chociaż paczkę kanarkowych kremówek - dodałem, a by wiedziała, że mówię poważnie, podniosłem się i spojrzałem na nią uważnie. Przy tym, zabrałem jej jeszcze alkohol, by upić konkretny łyk, słodko wpływający na mój skołatany umysł. Prawie jak kremówki w czasie choroby.

______________________

Ticking away the moments that make up a dull day

You fritter and waste the hours in an offhand way
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 132
  Liczba postów : 320
http://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
http://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
http://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
http://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle




Gracz






PisanieTemat: Re: Kolorowe ognisko   Nie Sie 05 2018, 08:11

No cóż, Holden teraz pewnie musiał przygotować się na parę niewygodnych pytań. Ciekawe, czy sam kiedyś się nad tym w ogóle zastanawiał. Czasami rezygnacja z eliksirów byłaby po prostu niemożliwa, choćby na lekacjach, albo w sytuacjach, kiedy trzeba użyć go jako leku. Oczywiście Emily nie miała pojęcia, że akurat u gryfona te mikstury wypełniają ponadprzeciętną część życia.
To faktycznie był dobry moment na pokazanie tatuażu. W tej chwili pożałowała, że nie był w trochę bardziej widocznym, oczywistym miejscu. Mimo to podciągnęła lekko koszulkę i pokazała średnich rozmiarów rysunek na swoich żebrach. Piórko miało na sobie naprawdę masę dodatkowych wzorów, detali, częściowo składało się z wzorów geometrycznych. Od razu jej się przypomniało, że było przy tym całkiem sporo roboty, a co za tym idzie - sporo bólu i rozgrzebywania.
- Kojarzysz Mefisto? Tego, którego poznałeś na imprezie dla waszej drużyny, stał ze mną - przypomniała mu, opuszczając koszulkę na swoje miejsce. - Już od jakiegoś czasu namawiałam go na tatuaż, ale jęczał, że jestem za młoda. Umówiliśmy się, że jak wygram z nim w durnia to sobie odpuści i zrobi zrobi mi go przed urodzinami. No i wygrałam - wytłumaczyła mu w skrócie, znowu nerwowo odgarniając włosy za ucho.
Nigdy wcześniej przy nikim nie czuła się tak niepewnie i dziwnie. Z jednej strony była chętna na każde spotkanie, z drugiej wyjątkowo ją to stresowało i rozbudzało niepewność. A z jeszcze innej - budziło cichą chęć zrobienia czegoś z tym stanem. Czasami przechodziło jej przez myśl, że tak by było lepiej. Jakby chłopak się dowiedział, wszystko by było prostsze i jaśniejsze. Jeśli nie był zainteresowany, trudno, przynajmniej nie robiłaby sobie złudnych nadziei. Tylko czy to nie byłby koniec ich przyjaźni? Wtedy dopiero zrobiłoby się niezręcznie, a tego naprawdę nie chciała.
- Tak, nieciekawie... jasne, następnym razem dam znać - uśmiechnęła się, trochę wyrwana z zamyślenia. Sięgnęła po kolejnego łyka napoju, drugą ręką owijając kosmyk włosów gryfona wokół palca.

______________________




Clear aww
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 153
Dodatkowo : Hipnoza, prefekt fabularny
  Liczba postów : 216
http://www.czarodzieje.org/t15475-terrey-balfour-thidley#415699
http://www.czarodzieje.org/t15609-czasem-cie-zahipnotyzuje#420464
http://www.czarodzieje.org/t15608-hypnos#420458
http://www.czarodzieje.org/t15476-terrey-thidley




Administrator






PisanieTemat: Re: Kolorowe ognisko   Nie Sie 05 2018, 12:47

Szybko powędrowałem wzrokiem za odsłoniętą bluzką Em, by przyjrzeć się nowemu dziełu zdobiącemu jej ciało. Był to ładny, delikatny tatuaż na jej bladej skórze (teraz muśniętej przez słońce), który szybko wydał mi się pasującym wzorem do właścicielki. Przez chwilę mu się przyglądałem, sprawdzając, czy posiada dodatkowe ruchome właściwości, niczym tatuaże połowy kadry narodowej quidditcha, nic jednak takowego nie zaobserwowałem.
- O jest super, nie wiedziałem, że jesteś taką mistrzynią durnia, teraz już wiem, na kogo mogę stawiać hajs - skwitowałem szybko, stwierdzając, że gdyby mi samemu ktoś zaproponował tatuaż pod warunkiem wygranej w grze, na stówę sam bym na to poszedł. Chociaż osobiście nigdy nie myślałem nad takim zdobieniem ciała, niemniej jednak, czemu właściwie nie? - Musisz dorwać jakiegoś speca od ożywania obrazów, wtedy to piórko będzie latało - stwierdziłem nagle, zastanawiając się czy kiedykolwiek poznałem kogoś, kto ożywia obrazy i czy oby na pewno można to zrobić kiedy już się ma rysunek, a nie gdy dopiero się go tworzy. - Mógłbym sobie wytatuować zegarek, nosiłbym wtedy przynajmniej o jeden mniej - stwierdzam wyrzucając wypalonego papierosa wprost do trzaskającego ogniska, a następnie wolną dłonią poprawiając rzemyki w ręcznie plecionym pasku mojego kolorowego zegarka. Wskazówki na nim oddalone są o dziesięć stopni, co wykazuje różnice między Anglią a Meksykiem. Przerwa na kolejny ostry łyk alkoholu, który stopniowo zaczyna krążyć w mym krwiobiegu i znów ląduję na kolanach Rowle, pozwalając jej niezobowiązująco bawić się moimi włosami.
- Aa tak kojarzę go, to ten co chyba byłaś z nim tam na randce, taki mrukliwy - komentuję jeszcze tego Ślizgona, który wolał kontemplować niż gadać. I przy okazji stwierdzam, że to była chyba-randka, bo cały czas żyję w przekonaniu, że Em go po prostu poderwała wówczas, a ja im trochę przeszkadzałem, nim znalazłem całą bandę moich znajomych. Wciąż lawiruję daleko od prawdy. A spojrzeniem obecnie świdruję Em, bo czekam na plotki dotyczące tej randki, ciekaw i pewien, że mam rację.

______________________

Ticking away the moments that make up a dull day

You fritter and waste the hours in an offhand way
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 132
  Liczba postów : 320
http://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
http://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
http://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
http://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle




Gracz






PisanieTemat: Re: Kolorowe ognisko   Nie Sie 05 2018, 15:40

Pewnie ślizgon nie miałby problemu z wykonaniem ruchomego tatuażu. Tak jej się przynajmniej wydawało, w końcu robił je również magicznymi metodami, to zapewne też potrafił. Ona jednak zdecydowała się na te zwykłą, mugolską formę. Co trudno przegapić - Emily kochała i była zafascynowana wszystkim, co mugolskie. Stąd ten wybór pewnie nie budził większego zdziwienia, nawet jeżeli wiązał się z dodatkowym, większym bólem. Zresztą wtedy oczywiście uparcie udawała twardziela, choćby dlatego nie poszła na skróty. Nie miała pojęcia czy w takiej sytuacji, kiedy rysunek od początku do końca wykonany jest tradycyjnie, istnieje jeszcze możliwość zmiany koncepcji.
- Pewnie by umiał, ale to akurat nie jest zrobione zaklęciem. Normalną igłą - wyjaśniła. W zasadzie naprawdę cieszyla się, że odcierpiała swoje, żeby wprowadzić drobny element ich kultury do siebie na stałe. - A co do durnia to oczywiscie. W razie czego zawsze na mnie - uśmiechnęła się i pokręciła głową, na uwagę o zegarku - bez wskazówek byłoby ciężko... Nie, żeby działające zegarki ci coś dawały - zauważyła rozbawiona, robiąc mało subtelną aluzje do jego licznych spóźnień. Jej dłonie po raz kolejny powędrowały w kierunku włosów chłopaka i aż znieruchomiały po jego kolejnych słowach. Zaraz, jaka randka? Czyli gryfon w ten sposób to zinterpretował? Nawet nie wiedział, jak daleko od prawdy się teraz znajduje.
- Na randce? No coś ty. Jak do nas podszedłeś to właśnie zagadywałam go o ten tatuaż... To zdecydowanie nie była randka, my się tylko... Nawet słowo przyjaźnimy chyba nie byłoby dobre. Po prostu znajomy - powiedziała szybko, nie mając pojęcia jak zaklasyfikować Mefa. To była specyficzna reakcja. Dotarło do niej, że zaczęła się strasznie szybko i chaotycznie tłumaczyć, co nie wypadało zbyt naturalnie. No bo właściwie, po co?
W pewien sposób żałowała, że to nie była randka. Bynajmniej nie tego, że nie była to randka z Noxem. W końcu to nie dla niego się tak wystroiła i nie jego wytrwale wypatrywała przy wejściu. Kolejne łyki alkoholu coraz mocniej rozgrzewały i niewątpliwie oboje zaczynali odczuwać jego rozluźniające działania. Emily przestawała być aż tak spięta.

______________________




Clear aww
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 153
Dodatkowo : Hipnoza, prefekt fabularny
  Liczba postów : 216
http://www.czarodzieje.org/t15475-terrey-balfour-thidley#415699
http://www.czarodzieje.org/t15609-czasem-cie-zahipnotyzuje#420464
http://www.czarodzieje.org/t15608-hypnos#420458
http://www.czarodzieje.org/t15476-terrey-thidley




Administrator






PisanieTemat: Re: Kolorowe ognisko   Nie Sie 05 2018, 15:59

Nigdy nie rozumiałem wyboru mugolskich rzeczy nad czarodziejskie. Przez chwilę patrzyłem na Emily zastanawiając się, czy na pewno zrozumiałem, że ona chciała tatuaż nieruchomy, jakbym pojąć nie mógł, czemu ktoś woli mniej niż więcej. To nie tak, że miałem coś przeciwko mugolskiemu światu, po prostu wydawał mi się... tak nudny.
- Ale mógłby mieć wskazówki, ja się znam na zaklęciach do zegarów, on do ożywiania obrazów, a gdyby to wszystko połączyć, to albo wyszedłby prawdziwy zegar, albo wypalona czarna dziura na mojej ręce - stwierdziłem, szybko tłumacząc, że jak najbardziej chciałbym ożywić mój zegarek o ruchome wskazówki, jeśli tylko byłby gotów zaryzykować poświęceniem swego ciała. A ponieważ to brzmi jak nowa odnoga dla naszego biznesu, to pewnie prędzej czy później spróbuję. Ach, czego się nie robi dla utrzymania siły rodziny i miernego biznesu w jej dłoniach!
- Poza tym, ja nie potrzebuję zegarków, odmierzanie czasu mam w krwi, te na rękach mam tylko dla ozdoby i żeby mnie nie wzięli za jakoś Deara, czy innego Fairwyna - wytłumaczyłem z lekceważącym machnięciem ręką. Jeśli rzeczywiście pomiar czasu miałem we krwi i notorycznie się spóźniałem, to chyba powinienem przeanalizować drzewo genealogiczne i sprawdzić, czy przy mojej matce nie kręcił się jakiś nie-Thìdley.
Nagle Em zaczęła tak żywo tłumaczyć się ze swojej na-pewno-nie-randki, jakbym podejrzewał ją o gorący romans w schowku na miotły z Pattonem Crainem. Podniosłem się do pozycji siedzącej, by odebrać od niej w milczeniu butelkę alkoholu, jakbym bał się, że przy tych chaotycznych tłumaczeniach gdzieś rozleje nasz drogocenny napój.
- Okejokej! - Powiedziałem podnosząc ręce w poddańczym geście, tuż po tym jak wypiłem trochę ginu, co dało mi chwilę, żeby przeanalizować tą dramatyczną sytuację i tym razem spojrzeć na nią z bliskiej pozycji siedzącej. - Myślałem, że to randka, bo ładnie wyglądałaś, a dziewczyny chyba lubią takich jak on, co odzywają się tylko żeby poburczeć na cały świat, a do tego robią modne tatuaże - jeśli miałbym wskazać na klisz, który lubią dziewczyny, na pewno bym wskazał na tego Ślizgona. Nie sądziłem, że Em aż poczuje się zaatakowana moją sugestią randki, najwyraźniej ten chłopak musiał totalnie nie być w jej typie - kto by pomyślał?

______________________

Ticking away the moments that make up a dull day

You fritter and waste the hours in an offhand way
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 132
  Liczba postów : 320
http://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
http://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
http://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
http://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle




Gracz






PisanieTemat: Re: Kolorowe ognisko   Pon Sie 06 2018, 10:51

Emily, swoją drogą, była minimalistką w wielu aspektach życia. Zawsze doceniała prostotę, wybierała te zwyczajne, nieprzekombinowane rozwiązania. Wystarczyło jej, że jest tatuaż był bogaty w przeróżne, nie łączące się ze sobą w oczywisty sposób wzory. Jakby te elementy miały być dodatkowo ruchome, to byłoby jak dla niej stanowczo za dużo.
- To jest w sumie serio dobry pomysł. Jak ktoś wiecznie zapomina o zegarku to nie musi się trudzić... Odmierzanie czasu we krwi? Czyli te spóźnienia to celowe, przemyślane działanie? - spojrzała na niego, kręcąc głową z udawaną dezaprobatą. Do poślizgów chłopaka latwo było się przyzwyczaić, a i ona miała je ostatnio dość często. Miała wrażenie, że robi się coraz bardziej zakręcona. Zupełnie jakby mogło być gorzej.
Po jego reakcji odrazu zrozumiała, że ta jej była stanowczo zbyt mocna. Oczywiście z wypowiedzi gryfona odrazu wychwycila "ładnie wyglądałaś" i uśmiechnęła się mimowolnie. Czyli opłacało się przemęczyć jeden wieczór w sukience. Nawet dla takiego pojedynczego zdania.
- Ja mam chyba inny gust - mruknęła. Butelka robiła się coraz lżejsza a ona coraz częściej przyglądała się chłopakowi uważnie. Tak, jej preferencje były zdecydowanie zupełnie inne.

______________________




Clear aww
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 153
Dodatkowo : Hipnoza, prefekt fabularny
  Liczba postów : 216
http://www.czarodzieje.org/t15475-terrey-balfour-thidley#415699
http://www.czarodzieje.org/t15609-czasem-cie-zahipnotyzuje#420464
http://www.czarodzieje.org/t15608-hypnos#420458
http://www.czarodzieje.org/t15476-terrey-thidley




Administrator






PisanieTemat: Re: Kolorowe ognisko   Sro Sie 08 2018, 10:35

Uśmiechnąłem się w pełni niewinnie na jej pytanie o spóźnienia, to że potrafiłem bezbłędnie odmierzać czas (a przynajmniej tak twierdziłem), nie oznaczało, że w związku z tym muszę cokolwiek robić punktualnie.
- To, że go dobrze odmierzam, jeszcze nie jest równoznaczne z tym, że potrafię nim ładnie dysponować, doba ma zawsze za mało godzin - wyjaśniłem, stwierdzając, że cokolwiek bym nie robił i tak ostatecznie nigdy nie zdążę się wygrzebać na czas. Zawsze gdzieś tam brakowało tej jeszcze jednej i jeszcze jednej chwili. Może to też było w moich żyłach - w końcu nie bez powodu próbowaliśmy cofnąć się w czasie i móc zrobić więcej i więcej.
Zmrużyłem lekko oczy przyglądając się jej mimice, gdy zapewniła, że ma inny gust. Tak naprawdę nie potrafiłem sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz mówiła mi, żeby była kimś zainteresowana. Raczej była zachowawcza i daleko jej było od jednej z tych dziewczyn paplających o tym, z kim chciałaby się umówić. A przynajmniej nie robiła tego przy mnie.
W międzyczasie sięgnąłem po jeszcze jeden rozgrzewający łyk, choć podnosząc się z kolan Em, by go zaczerpnąć, poczułem że w mojej głowie wszystko delikatnie się kołysze pod wpływem trunku. Zaraz więc znów opadłem, pozwalając dziewczynie nadal bawić się moimi włosami.
- Taak? A jaki? - Zacząłem drążyć, wypytując o jej zachłannie skrywany gust, licząc, że choć tym razem namówię ją na malutkie choćby zwierzenia. Uwielbiałem plotkować, a Em nieustannie twardo broniła mi dostępu do ploteczek na temat tego, na kim ostatnio zawiesiła wzrok. Oczywiście byłem gotów z zamian podzielić się własnymi zwierzeniami, z tym nigdy nie miałem problemu. - Skoro nie tajemniczy Ślizgon, to może pomocny Puchon? O! A może bystra Krukonka? - Nie dawałem za wygraną próbując czegoś więcej się dowiedzieć, swobodnie sobie paplając i krążąc daleko, daleko od prawdy.

______________________

Ticking away the moments that make up a dull day

You fritter and waste the hours in an offhand way
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 132
  Liczba postów : 320
http://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
http://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
http://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
http://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle




Gracz






PisanieTemat: Re: Kolorowe ognisko   Czw Sie 09 2018, 12:24

Fakt, odmierzanie, a dysponowanie czasem to były dwie różne rzeczy. No i drugi fakt - gryfon był tego najlepszym przykładem. Chyba dla każdego czasami doba wydawała się być zbyt krótka. Nieraz obstawiała, że jakaś czynność zajmie jej pięć minut, a potem okazywało się że trafia na lekcje ze sporym poślizgiem, bo zakręciła się i straciła poczucie czasu. Nie była przeczulona na punkcie punktualności, u innych również.
Emily w zasadzie w ogóle nie była wylewna. Nikomu się nie zwierzała z takich spraw. Nie wyobrażała sobie usiąść i zacząć komuś opowiadać, kto jej się podoba, na kogo ostatnio zwróciła uwagę. Dlatego jej gust szczegółowo znały obecnie dwie zupełnie przypadkowe osoby i obie na pewno nie z jej opowieści. Calum, który dowiedział się podczas gry w durnia i Nox, który miał jakiś szósty zmysł.
Nic dziwnego, że nie zwierzyła się z tego Terrey'owi.
Jeżeli miała nadzieję, że szybko zejdą z tego tematu i skupia się na czymkolwiek innym, była w błędzie. Widocznie przyjaciela bardzo interesował jej gust w tej kwestii. O ile na początku zignorowała pytanie, o tyle kiedy zaczął dopytywać musiała coś w końcu z siebie wykrztusić. No i co miała powiedzieć, odważny gryfon? Znając życie nawet wtedy chłopak uznałby, że chodzi o jakiegoś jego kumpla z domu. A gdyby się domyślił? Tym gorzej. Przegryzła wargę.
- Koniecznie chcesz znać mój gust, nie? - pokręciła głową, biorąc kolejnego, naprawdę dużego łyka napoju. Czuła, jak ją rozluźnia. Szkoda, że na początku nie czuła, że dodaje jej też sporo odwagi. A to mogło się skończyć różnie. Powoli zaczęły pojawiać się nachalne myśli, że nie ma nic do stracenia. Nic złego nie może się stać. Warto spróbować.

______________________




Clear aww
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 153
Dodatkowo : Hipnoza, prefekt fabularny
  Liczba postów : 216
http://www.czarodzieje.org/t15475-terrey-balfour-thidley#415699
http://www.czarodzieje.org/t15609-czasem-cie-zahipnotyzuje#420464
http://www.czarodzieje.org/t15608-hypnos#420458
http://www.czarodzieje.org/t15476-terrey-thidley




Administrator






PisanieTemat: Re: Kolorowe ognisko   Pią Sie 10 2018, 18:07

To nie tak, że koniecznie musiałem znać jej gust, że nie spałem po nocach tego nie wiedząc, raczej chodziło mi tu o pewne kwestie zaufania. Czasem było dobrze po prostu porozmawiać i chciałem, aby Emily miała pewność, że ze mną może. Dlatego podniosłem głowę z jej kolan, siedząc jednak nadal tuż przy jej nogach. Chciałem jednak być na jej wysokości, by równo na nią spojrzeć, trochę uważniej niż z leniwej, leżącej pozycji. Wziąłem pierw od niej jeszcze alkohol, by uraczyć się kolejnym łykiem, a następnie przechodząc, do tego, o co mi chodziło.
- To nie tak, że ja muszę koniecznie znać twój gust, chodzić mi tylko o to, że możesz mi powiedzieć. Wiesz, że twoje sekrety są ze mną bezpieczne? - Zapytałem uważnie ją obserwując. Po prostu miałem teraz wrażenie, że Emily w jakiś sposób mi nie ufa, dlatego nie chce mi powiedzieć nic tak osobistego, jak to, kogo lubi, kto się jej podoba. Być może szumiał mi już nieco alkohol w głowie, co powodowało, że kwestia zwierzeń wydawała mi się tak ważna. W końcu kto po pijaku nie siedział, wyrzucając z siebie co mu na sercu siedzi? - Nie ufasz mi? - Zapytałem w końcu, próbując dociec nie tego, jaki Rowle ma gust, ale dlaczego tak silnie go przede mną ukrywa. Popijałem przy tym alkohol, co raz podając i jej butelkę, licząc potajemnie, że po alkoholu też się otworzy i pogadamy zupełnie szczerze. Bo miałem wrażenie, że w powietrzu wisi jakaś bariera, której dziewczyna nie chce przekroczyć. Jakby czegoś się obawiała. Ja zaś chciałem ją zapewnić, że może powiedzieć jak wiele chce. Byliśmy tu sami, a nasze niegłośne rozmowy i tak zagłuszało trzaskające ognisko, ja zaś nie miałem aż tak długiego języka. Czego tu się bać?

______________________

Ticking away the moments that make up a dull day

You fritter and waste the hours in an offhand way
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 132
  Liczba postów : 320
http://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
http://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
http://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
http://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle




Gracz






PisanieTemat: Re: Kolorowe ognisko   Sob Sie 11 2018, 12:10

Przegryzła mocniej wargę, rozważając wszystkie za i przeciw. Szumiało jej w głowie, a oni nie zwalniali tempa. Chłopak co chwilę podawał jej butelkę, a ona niespecjalnie się opierała i wypijała alkohol sprawnie. Na początku myślała, że on pomoże. Poczuje się pewnie, rozluźni się, będzie miło. Nawet jeżeli w pewnym momencie zapaliła jej się lampka, pojawiła się jakaś myśl, że trunek może pomóc i rozluźnić ją za bardzo - to wszystko szybko zgasło. Nie zapowiadało się na to, żeby Emily jeszcze miała pomyśleć w ten całkiem rozsądny, racjonalny sposób.
To przecież nic wielkiego. Aura wieczoru sprzyjała głupim spontanicznym decyzją. Było jej coraz cieplej, coraz przyjemniej. Chociaż już wcześniej przyglądała mu się uważnie i pozerkiwała co chwilę mało subtelnie, po jego kolejnych słowach, spojrzała na niego w inny sposób. Głęboko w oczy, mierząc się z jeszcze jednym, krótkim dylematem. Oczywiście, że ufam . Niezależnie od wszystkiego, wiedziała, że Terrey nie będzie chciał jej zranić. Co najwyżej delikatnie i ostrożnie da jej do zrozumienia, że nic z tego. Nie wyśmieje jej i nie zignoruje jej uczuć. Nie miała tylko pojęcia na ile to pomoże i złagodzi potencjalny ból.
Na głos nie odpowiedziała absolutnie nic, czuła, że coś ugrzęzło w jej gardle i nie jest w stanie wypowiedzieć ani jednego konstruktywnego zdania. Dopiero teraz przestała przegryzać wargę i zbliżyła się do gryfona. Szybko, ale bardzo delikatnie i niepewnie musnęła jego usta, zaciskając mocno powieki ze stresu.
Poczuła zarówno niepokój o jego reakcję, jak i ulgę, że w końcu mogła przestać się zastanawiać. Kości zostały rzucone.

______________________




Clear aww
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 153
Dodatkowo : Hipnoza, prefekt fabularny
  Liczba postów : 216
http://www.czarodzieje.org/t15475-terrey-balfour-thidley#415699
http://www.czarodzieje.org/t15609-czasem-cie-zahipnotyzuje#420464
http://www.czarodzieje.org/t15608-hypnos#420458
http://www.czarodzieje.org/t15476-terrey-thidley




Administrator






PisanieTemat: Re: Kolorowe ognisko   Pon Sie 13 2018, 17:17

Obserwowałem ją w ciszy, spoglądając jej w oczy i wypatrując zmian w spojrzeniu, chęci do zwierzeń i wyjaśnienia, dlaczego ukrywa tak wiele. Patrzyłem nieśpiesznie, początkowo nie rozumiejąc jej ruchów. Przekonany byłem, że zbiera się do wypowiedzenia tego co jej leży na sercu, ale w żaden sposób nie wiązałem tego ze swoją osobą. Byliśmy przyjaciółmi i jeśli ja to tak traktowałem, to wychodziłem z założenia, że Rowle również. Tak naprawdę, zdarzyło mi się już wyjść z przyjaźni do romansu i może właśnie dlatego raczej nie miewałem przyjaciółek, a w tego typu relacjach stawiałem jednak na mężczyzn. Tu wydawało mi się, że jest bezpiecznie, bo przecież blondynka była ode mnie tak młodsza... nawet nie zauważyłem jednak, kiedy dorosła na tyle, by rzeczywiście móc być moim punktem zainteresowań. Gdzieś umknął mi posuwający się na przód czas.
Przysunęła się szybko, a ja pozwoliłem jej na ten delikatny pocałunek. Był krótki, a ja ledwo zdążyłem przymknąć oczy, gdy zaraz znów uniosłem na nią wzrok. Nadal dzieliły nas małe milimetry, a ja nieukrytym zaskoczeniem w oczach patrzyłem na nią, czując, jak wszystko wokół układa się w sensowną całość. Pojąłem, że to ja byłem brakującym elementem tej zagadki. Narastały mi w głowie pulsujące pytania, które jednak skutecznie spychałem teraz na bok, czując, że alkohol, którego działaniu byłem poddany, pozwala mi o wszystkim zapomnieć. Emily była uroczą dziewczyną i właśnie całowała mnie w mroku rozjaśnionym jedynie leniwym ogniem z ogniska, a ja miałem zbyt mało siły i rozumu, by zastanowić się, czy to wszystko jest dobrym pomysłem. Całowała mnie, więc jak na miłego chłopca przystało - powinienem odwzajemnić ten gest.
Odstawiłem butelkę na bok, kładąc rękę na jej ramieniu i wsuwając ją pod jej jasne włosy, które lekko zaplotłem wokół palców, nim stanowczo się do niej przysunąłem, niwelując dzielącą nas jakąkolwiek przestrzeń. Pocałowałem jej usta, nieco pewniej i bardziej stanowczo, w stosunku do tego, jak zrobiła to ona przedtem. Namiętnie smakując tego niespodziewanego rozwoju wydarzeń.

______________________

Ticking away the moments that make up a dull day

You fritter and waste the hours in an offhand way
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 132
  Liczba postów : 320
http://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
http://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
http://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
http://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle




Gracz






PisanieTemat: Re: Kolorowe ognisko   Czw Sie 16 2018, 13:39

Dziwnie jej było być zauroczoną. Zawsze patrzyła trochę z niechęcią na wszystkie słodkie pary w okół. Nie wyobrażała sobie, że miałaby z kimkolwiek zbudować romantyczna relację. Jako dziecko w ogóle nie widziała takiej potrzeby. Wydawało jej się, że najlepszą opcją jest samotność, wolność i trzymanie się z daleka od uczuć, które ogłupiają. Zdarzało jej się oczywiście dojść do wniosku, że jakiś chłopak był naprawdę przystojny, a koleżanka całkiem ładna i interesującą. Nigdy jednak nie czuła takiej nieodpartej ochoty zbliżenia się do kogoś w ten sposób. Nie czuła motylków w brzuchu, nie robiła maślanych oczy i nie wiedziała, że to wszystko może się tak łatwo zmienić. Na początku Terrey był dla niej tylko starszym przyjacielem. Z czasem zaczęła patrzeć na gryfona inaczej, dostrzegać coraz więcej zalet i czuć się w jego towarzystwie lepiej, niż w jakimkolwiek innym.
A później zaczęła czuć się przy nim dziwnie. Niezręcznie i niepewnie. Zaczęła odczuwać delikatny ścisk w żołądku przed spotkaniem. Przejmowała się każdą głupotą, która powiedziała, każdym potknięciem, na które normalnie machnełaby ręką. W końcu przeanalizowała fakty i zrozumiała co się dzieje. A raczej w co się mimowolnie wpakowała.
Tak naprawdę wiedziała, jak Terrey na nią patrzył. Między innymi dlatego nigdy nie zrobiła pierwszego kroku. A jednak teraz pod wpływem trunku - całkowicie zmieniła podejście do sprawy. Postawiła na spontaniczność. Później będzie się mierzyła z konsekwencjami.
Ze zdziwieniem przyjęła reakcje chłopaka. Mimo wszystko nie spodziewała się, że tak po prostu odwzajemni pocałunek. Zamknęła oczy, tym razem nie ściskając ich nerwowo. Nie miała pojęcia co zrobić z rękami, jak się zachować. Jedną oparła delikatnie na klatce piersiowej chłopaka, przyjmując pocałunek z cichym westchnieniem. Zapomniała o wszystkim innym, koncentrując całą swoją uwagę na gryfonie. Nie zastanawiała się co oznacza jego reakcja. Na szczęście. Jeszcze wysnułaby błędne wnioski nie łącząc sytuacji z okolicznościami. Poddała się chwili i pocałunkowi, którym powoli się rozkoszowała.

______________________




Clear aww
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 153
Dodatkowo : Hipnoza, prefekt fabularny
  Liczba postów : 216
http://www.czarodzieje.org/t15475-terrey-balfour-thidley#415699
http://www.czarodzieje.org/t15609-czasem-cie-zahipnotyzuje#420464
http://www.czarodzieje.org/t15608-hypnos#420458
http://www.czarodzieje.org/t15476-terrey-thidley




Administrator






PisanieTemat: Re: Kolorowe ognisko   Wto Sie 21 2018, 20:40

Lubiłem uczucie zauroczenia. Łatwo mu ulegałem, sądząc, że za każdym razem znajduję nową miłość życia. Szybko też rozumiałem, że znów się pomyliłem lecz nim nadążałem wyciągnąć wnioski już fantazjowałem o kimś innym. Oczywiście nie zawsze się kończyło to czymkolwiek. Nie raz, nie dwa, zadowalałem się serią spojrzeń, spoza których nigdy nie wychodziłem dalej. To wszystko smakowało tak lekko.
Wcale nie myślałem trzeźwo. Na pewno powinienem przeanalizować co właśnie dziewczyna mi dała do zrozumienia - to chyba nie był przypadek, że właśnie mnie pocałowała. Dlaczego nie mogłem po prostu przestać całować jej ust i zastanowić się nad tym, czy oby nie oznaczało to, że coś do mnie czuje? Skoro najwyraźniej musiałem być w jej guście, musiała być mną zainteresowana już jakiś czas? To tajemnicze zbywanie pytania o to kogo lubi, oburzanie się na sugestie randek z kimś innym... naprawdę wszystko to tak wyglądało bo dotyczyło poniekąd mnie? Tej nocy nic o tym nie myślałem, następnej czekało mnie poważne przeanalizowanie, co teraz do cholery mam z tym zrobić.
Była moją młodszą koleżanką, a ja głupi i pijany, interesowałem się tylko tym, że dobrze całuje. Było miło i przyjemnie i moja ręka błądziła po jej gładkich włosach zsuwając się na smukłe plecy, za które to do siebie ją przysunąłem, by zachłanniej i namiętniej wbić się w jej usta. Czułem przyzwolenie, gdy sama nie protestowała, a wręcz jej ręka lądowała gdzieś na mojej klatce piersiowej. Och Gryffindorze, zapomnijmy o rzekomej Gryfońskiej szlachetności! Moje myśli dalekie były od pompatycznych uprzejmości. Najwyraźniej załapałem się tylko na odwagę. I właśnie dawałem o niej znać, kiedy pociągnąłem Emily za sobą, kładąc się na piasku rozsypanym dookoła ogniska, doskonale najwyraźniej wiedząc, co mam robić. Z pozycji leżącej było znacznie wygodniej, a dodatkowo w mojej głowie jakby było stabilniej (co najwyżej pod względem kręcenia się w głowie, myśli - nadal nieprzyzwoicie skupione na Rowle). Instynkt zmieszany z alkoholem doskonale bawił się w mojej głowie podsuwając mi bardzo śmiałe plany i co więcej, wszystkie wydawały mi się trafione w dziesiątkę.

______________________

Ticking away the moments that make up a dull day

You fritter and waste the hours in an offhand way
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 132
  Liczba postów : 320
http://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
http://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
http://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
http://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle




Gracz






PisanieTemat: Re: Kolorowe ognisko   Czw Sie 30 2018, 00:06

Próbowała sobie wmawiać, że tylko wymyśla sobie to dziwne i stanowczo zbyt duże zainteresowanie gryfonem. Nie raz starała się racjonalnie wytłumaczyć pewne zachowania i myśli, które ewidentnie wskazywały na zauroczenie, a wolałaby, żeby były czymś zupełnie innym. Dla niej różnica wieku była kolejnym czynnikiem, który działał na korzyść chłopaka. Starszy, dojrzalszy (przynajmniej zdaniem Rowle), z odrobinę innym spojrzeniem na świat niż jej rówieśnicy. Zawsze bardzo dobrze dogadywała się z osobami w tym wieku. Czym innym była jednak przyjaźń, czy luźne znajomości, a czym innym głębsze relacje w których nie miała żadnego doświadczenia.
Emily na ogół zgrywała twardą. Z bardo różnym skutkiem. Czasami udawało jej się sprawić pozory osoby obojętnej i zdystansowanej do świata, innym razem gołym okiem można było dostrzec, że to tylko kolejna zagubiona nastolatka, która chciałaby być kimś innym niż jest w rzeczywistości. Ślizgonka była szalenie wrażliwa i każdy kto miał okazję poznać ją trochę bardziej mógł się o tym przekonać. Nawet jeżeli starała trzymać się to głęboko w sobie, w pewnym momencie takie rzeczy wychodziły. Dla niej ten pocałunek był ważny. O ile chłopak odnajdował w tym zabawę i krótką przyjemność, o tyle ona dostała coś na co długo czekała i nie trzeba było być psychologiem, żeby zgadnąć jakie ciągi myślowe pójdą za czymś takim. Będzie miała nadzieje, że to coś znaczy i ostatecznie może do czegoś doprowadzić. A kiedy się zorientuje, że to tylko jej złudzenia - będzie bolało.
O ile w ogóle sama będzie w stanie dojść do tak pozornie oczywistego wniosku. Dla zauroczonej dziewczyny nie zawsze jest to takie proste i jasne, jak pewnie normalnie by było. Niewykluczone, że po powrocie do domu poczuje jeszcze większą radość i ekscytacje, a zimne przebudzenie nastąpi znacznie później, kiedy chłopak wyraźnie da jej do zrozumienia, że to była tylko nic nie znacząca chwila. Dla niego.
To co teraz czuła trudno było porównać z czymkolwiek innym. Nie miała ochoty ani na chwilę odsuwać się od ust chłopaka, przyjmując każde muśniecie z ulgą i wdzięcznością. Cieszyła się, że jej nie odtrącił. Przynajmniej na tę chwilę wydawało jej się to cudowne. Piasek był miękki i wygodny, niewiele się zastanawiając ułożyła się na nim wygodnie kierowana przez gryfona. Czuła przyjemne ciepło bijące od ogniska, a przede wszystkim to, które emanowało od chłopaka. Drugą, wolną rękę wplotła w jego włosy, nie otwierając oczu nawet na moment.

______________________




Clear aww
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Kolorowe ognisko   

Powrót do góry Go down
 

Kolorowe ognisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Ognisko
» ognisko

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
Meksyk
 :: 
Wybrzeże
-