Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Bar na plaży

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Wyspa Jura, Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 901
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 1341
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox




Moderator






PisanieTemat: Bar na plaży   Pon Cze 18 2018, 19:54


El bar en la playa



Gdzie lepiej odpocząć, niż w barze na plaży? Pod daszkami i palmami można schować się przed palącym słońcem, a uśmiechnięty, gadatliwy barman bardzo chętnie zaoferuje coś do zwilżenia gardła. Można tutaj nabyć wszystkie napoje bezalkoholowe i alkoholowe z tych spisów, ale i tak schodzi tu najwięcej tequili!

Chętni mogą skosztować "specjału barmana":
 


______________________


I am the werewolf, the creature of the night...
But I am also the creature of passion.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 416
Dodatkowo : różowy koczkodan
  Liczba postów : 556
http://www.czarodzieje.org/t15930-holden-a-thatcher-ii#430782
http://www.czarodzieje.org/t15932-wiec-chodz-zbuduje-ci-trumne#430785
http://www.czarodzieje.org/t15933-pluszak#430790
http://www.czarodzieje.org/t15929-holden-a-thatcher#430780




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar na plaży   Pią Lip 20 2018, 18:20

@Lennox X. Zakrzewski

Wakacje trwają w najlepsze, żar leje się z nieba, nadal nie znalazłem nigdzie unilamy, a na dodatek próbując się przedostać na basen, który notorycznie jest zatłoczony, wpadam na Zakrzewskiego, który bez słowa ciągnie mnie w stronę plaży. A może było zupełnie na odwrót? Trochę się gubię w tym wszystkim, więc najlepiej uznać, że po prostu obaj się dorwaliśmy i na zmianę ciągnęliśmy w miejsce, gdzie wbrew pozorom nie ma aż takiego tłumu. Aż dziw bierze, co nie? Ale najwyraźniej wszyscy inni zdychają w pensjonacie na chorobę Faraona (czy ja nie pomieszałem aby krajów?) albo inny tego typu wynalazek, na który nie ma żadnej siły nawet w czarodziejskim świecie.
Patrząc na ten bar, mam wrażenie, że lądujemy w jakiejś krainie surferów, a nie na meksykańskiej plaży. I chociaż deska informuje nas o możliwym grillu, tak naprawdę nic tu nie grillują. Nie żebym miał ochotę na jakieś żeberka z ognia, bo nie mam, ale trochę to oszukańcze. Dziwnym trafem okazuje się jednak, że to własność czarodzieja i drinki mają ciekawe dodatki, wiec szybko mu wybaczam to, że znaki drogowe i informacje są jedynie picem na wodę.
- Stary, czemu my tak nie wychodzimy do Hogsmeade? – pytam Lennoxa, kiedy już siedzimy na tych prowizorycznych drewnianych stołkach pod palmami, a barman przygotowuje mi drinka na „chybił-trafił”, bo sam nie wiem, czego chcę spróbować. Niby wychodzimy bez bab, a jednak moje podejmowanie decyzji dzisiejszego popołudnia jest iście kobiece. „A obojętnie”, „no sam nie wiem”, „ty coś wybierz”. Szlag człowieka może trafić i sam się już na siebie wkurzam, no ale że podsłuchałem na korytarzu, że lepiej dać kolesiowi wolną rękę, to co się będę pierdzielił i kombinował. W końcu dostaję pikantne, ogórkowe coś, które nawet mi smakuje.
- Sumie, w kim ty jesteś z pokoju w ej? – pytam i chociaż w mojej głowie to zdanie brzmi tak, jak powinno, w rzeczywistości coś innego wydobywa się z moich ust i przez chwilę nie ogarniam, o co biega, ale w końcu uświadamiam sobie, że ktoś mi dolał do drinka eliksir bełkoczący. No pięknie. A pytam, bo zdążyłem się przejść po wszystkich pokojach i zajrzeć już, gdzie kto mieszka, a na Zakrzewskiego nie trafiłem, więc albo się gdzieś w tamtym momencie zmył, albo trafił na jakieś piętro-widmo. I preferowałbym drugą opcję, bo z chęcią pozwiedzałbym te straszne pokoje.

kostka: 4 ._.

Wybrałam jednak bar, bo fajna miejscówka, a najwyżej uciekniemy gdzieś potem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : utracony Berlin, następnie Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2250
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 1451
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann




Moderator






PisanieTemat: Re: Bar na plaży   Pon Sie 06 2018, 21:18

soreczki, że wbijam, nie mam lepszej lokacji (wszystko w innym czasie of kors!)

Złocisty dotyk promieni słońca ogarniał sylwetkę ciepłem - przesadnie, rozprowadzał wzdłuż skórnych powłok nieprzyjemne wrażenie piekącego gorąca - całe szczęście, przytłumionego dzięki bliskości morza - wybawcy, zwołującego tchnienie orzeźwiającej bryzy. Wprawiona w stan nieprzerwanej dynamiczności, pełna grzbietów niepoliczonych fal, pomarszczona tafla - błyszczącej się w świetle wody - koiła szumem, przetykanym (niestety) gwarem okolicznych turystów. Daniel Bergmann poszukiwał dla siebie miejsca - nie znosił bliskości tłumów; o wiele bardziej, preferował ukryte plaże, nieodwiedzane przez głupkowatych mugoli; w związku z tym wszystkim nie wiedział, dlaczego jeszcze tu był - dlaczego nie odwrócił on się, tak zwyczajnie, tak podobnie do siebie - odwrócił się oraz zniknął. Z mętności ludzi wyłuskał obecność baru - tutaj, postanowił skierować więc swoje kroki, licząc na choć namiastkę odpoczynku, darowanego przez wyrwę niestabilnego urlopu (obecnie, patrolowali inni). Cień kładł się przyjemnie przed ladą, nęcąco.
Barman zachęcał - dosyć natrętnie - do skosztowania swoich specjałów; wydawał się mocno być zawiedzionym odmową niespotkanego dotąd klienta. Daniel Bergmann, nie był obecnie świadomy - jak wielki był jego zawód, jak przypadkiem została dodana nuta eliksiru, jak bardzo
będzie żałować.
Tuż po wypiciu kilku spokojnych łyków, wpierw kątem oka dostrzegł niestety znajomą sylwetkę; świat jednak zdawał się Bergmannowi inny - wypełniony żywszymi barwami, nagłym zachwytem oraz ogarniającym go pożądaniem, pragnieniem rozpoczęcia rozmowy - jaka pomiędzy nimi dotąd nie miała miejsca.
- To smutne - oznajmił nagle, przemieszczając się blisko, z drinkiem dzierżonym w dłoni - zmienił miejsce oraz - dzięki samozwańczej ocenie (wystawiającej opinię - Zakrzewski jest aktualnie sam) bezceremonialnie usadowił się - tuż obok byłego studenta, wbijając weń intensywne spojrzenie swoich niebieskich oczu.

______________________

» czasami wolę być zupełnie sam, niezdarnie tańczyć na granicy zla «
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1039
Dodatkowo : Ćwierć wil, Kapitan Drużyny Gryfonów
  Liczba postów : 1346
http://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
http://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
http://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Bar na plaży   Sro Sie 08 2018, 17:43

Naprawdę czerpałem z tych wakacji pełnymi garściami - teraz gdy zakopałem topór wojenny związany z zakładem z Ette mogłem znów pozwolić sobie na swobodę. W towarzystwie przyjaciółki czas mijał zdecydowanie szybciej, głównie na piciu, tańcu i wszelakich wygłupach, na które zapewne nie powinien pozwalać sobie przyszły auror. A jednak atmosfera luzu nie pozwalała mi na martwienie się nieubłaganie nadchodzącą dorosłością, bo w głowie miałem tylko i wyłącznie to co było teraz.
Ktoś mógłby zapytać co w takim Lysander Zakrzewski robił samotnie w barze, skoro mógł spędzać ten czas w towarzystwie przyjaciół na swobodnej zabawie. Wbrew pozorom nie siedziałem tutaj bez przyczyny, a wypatrywałem ofiary - bo oczywiście, jak przystało na mnie wplątałem się w kolejny zakład. Propozycja Eiv wydawała się szalona, ale zapewne gdyby powiedziała mi, że nie uda mi się przejść na rękach przez środek Wielkiej Sali bez pomocy magii to również podjąłbym próbę. Perspektywa zakładu była dla mnie najwyższą motywacją, zaś swój honor ceniłem ponad wszystko.
Tak więc sącząc koktajl wypatrywałem zgodnej ze specyfiką zakładu panny i ku mojemu zdziwieniu szło mi zaskakująco źle - choć w okolicy kręciło się zaskakująco dużo hogwarckich dziewczyn to żadna nie wpasowywała się w zakład albo ewentualnie w moje zasady moralne. Jedna chłopaka, druga dziewczynę, trzecia była siostrą kumpla, czwarta jego byłą, z piątą już spałem, szósta w żadnym stopniu nie spełniała wymagania cnotliwości, a siódma była po prostu odrzucająca. Byłem zawiedziony. Dopiłem koktajl i poprosiłem kelnera o Red Cherry. W oczekiwaniu na drinka dostrzegłem, że po mojej lewicy siada wyjątkowo niechciany gość. Z trudem zdusiłem jęk i słysząc słowa Bergmanna zwróciłem się ku niemu.
- Dzień dobry - przywitałem go z udawaną grzecznością - Na pana miejscu uważałbym na picie w barze. Byłoby wyjątkowo niefartownie, gdyby któraś studentka pisnęła słówko profesor Bennett.

______________________

Ona znowu ma te piwne oczy, Twoje miasto, twoja noc, tak się lipiec toczy
Wisła dziś kołysze się jak twoje biodra, to prognoza raczej dzikiej nocy

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : utracony Berlin, następnie Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2250
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 1451
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann




Moderator






PisanieTemat: Re: Bar na plaży   Sob Sie 11 2018, 23:31

Wichura uczuć, rozpętana w umyśle mężczyzny, była czymś całkowicie nieznanym; zjawiskiem - wcielonym nagle, niepostrzeżenie w szeregi trwałych latami instynktów; odmiennym, nowym - oraz doskonale mamiącym każdą - z linii oporów rozsądku. Chaos emocji, wydawał się Bergmannowi naturalny, rozkoszny, kuszący - bez najmniejszego wahania zatapiał się, coraz bardziej w ułudną, stwarzaną wizję - przez ukrywany w napoju eliksir. Trucizna kłamstwa przyjemnie wsiąkała w tkanki, mknęła wraz z przyspieszonym tętnem - ożywiającym się biciem serca, ilekroć tylko był w stanie na niego spojrzeć. Wszystko zakrzywiało się teraz, niczym w wadliwym zwierciadle, niemniej - dla Daniela Bergmanna wydawało się - prawidłowe, zupełnie zgodne; niezdolne do powstrzymania.
- Nie teraz - odpowiedział. Z trudem wciąż grał i ukrywał zranienie tą oziębłością, rażącym go, przeraźliwym dystansem. Dlaczego to jemu robił? - Teraz cieszę się czasem wolnym. - Zapewnił; opiekunowie wymieniali się bowiem - pomiędzy sobą obowiązkami. Nie rozumiał? Chorobliwie pragnął, obecnie - być towarzystwem, prowadzić jakąś rozmowę, kierującą się wreszcie w stronę - przekraczającą najśmielsze wyobrażenia; dokładnie ponad pustymi zwrotami oraz zwracaną krnąbrnemu podopiecznemu uwagą. Nie umiał znieść myśli, z pojawieniem się jakiejś kolejnej, niedojrzałej, wpatrzonej - która zdeptałaby jego plany w ruinę.  
Tylko ty
i ja.

Nikt więcej.
- Masz za złe moją surowość? - wyrzucił w końcu to z siebie; czyżby w tym zakopany był powód? To całkiem ujmujące - nie wiedział jeszcze
och, jak niewiele on wiedział.

______________________

» czasami wolę być zupełnie sam, niezdarnie tańczyć na granicy zla «
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1039
Dodatkowo : Ćwierć wil, Kapitan Drużyny Gryfonów
  Liczba postów : 1346
http://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
http://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
http://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Bar na plaży   Yesterday at 14:10

Zagadujący mnie Bergmann był w moim mniemaniu dziwactwem na poziomie uroczej tentakuli czy sympatycznej i kontaktowej sklątki tylnowybuchowej. Oczekiwałem podstępu, próby kolejnego utrudnienia mi życia.
- To chyba dobrze - odpowiedziałem głównie z grzeczności. Obecność nielubianego profesora mnie krępowała. Marzyłem tylko i wyłącznie o tym, żeby w końcu utrzymać drinka i móc odpuścić sobie ten pozór rozmowy. Szukałem w Bergmannie podstępu - wiedziałem, że nie cierpi mnie jeszcze goręcej niż ja jego - czyżby fakt, że już nie może odjąć mi punktów, dać szlabanu albo wypierdolić za drzwi sali tak bardzo mu przeszkadzał?
- Co ma pan na myśli? - zapytałem lekko zirytowany. Na całe szczęście na ratunek przyszedł mi barman, który podał zamówiony przeze mnie napój. Uregulowawszy odpowiednią kwotę chwyciłem podane przez kelnera Red Cherry upijając duży łyk. Naprawdę nie miałem ochotę na dyskusję z tym pieprzonym Szwabiskiem. Wziąłem jeszcze jeden łyk, tym razem głębszy trochę dając do zrozumienia nauczycielowi, że nie mam ochoty na obcowanie z nim. Zwróciłem wzrok w jego stronę chcąc sprawdzić czy zrozumiał sugestię i nagle moje serce niemal stanęło w miejscu. Zapomniałem o całej niechęci, która pojawiała się we mnie na samo wspomnienie Niemca, a zamiast tego wpatrywałem się w każdy, nawet najmniejszy rys jego twarzy z nieskrywanym zachwytem.
- Danielu - szepnąłem cicho próbując poradzić sobie z tym dziwnym, niespotykanym uczuciem, które nagle zaczęło rozpierać moje serce. Chciałem jednocześnie rzucić się na stojącego naprzeciw mnie mężczyznę i uciec na drugi koniec świata. Zupełnie straciłem kontrolę.

______________________

Ona znowu ma te piwne oczy, Twoje miasto, twoja noc, tak się lipiec toczy
Wisła dziś kołysze się jak twoje biodra, to prognoza raczej dzikiej nocy

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Bar na plaży   

Powrót do góry Go down
 

Bar na plaży

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
Meksyk
 :: 
Wybrzeże
-