Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Siedlisko Prawdy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Wyspa Jura, Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 627
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 1729
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox




Moderator






PisanieTemat: Siedlisko Prawdy   Pon Cze 18 2018, 12:13


La Casa de la Verdad


Wszyscy polecają udanie się do miejsca, które podobno potrafi pomóc w rozwiązaniu wszelkich problemów. Od każdego tubylca można usłyszeć inne legendy i teorie - najlepiej po prostu przespacerować się samemu do niewielkiego wodospadu, którego woda połyskuje jak zaczarowana. To tutaj mają się rozjaśnić wszystkie myśli; to tutaj giną sekrety. Łatwo można także dostrzec przejście za kaskadą szumiącej wody. Okazuje się, że jest tutaj ukryta ogromna jaskinia, której ściany emanują tajemniczym blaskiem...
Wystarczy chwila spędzona w tym miejscu, aby każdy dostrzegł jego efekt. W Siedlisku Prawdy nie da się kłamać - postacie tutaj przebywające zmuszone są do mówienia tylko i wyłącznie prawdy!

A jeśli...
...jesteś wężoustym:
 
...jesteś wilkołakiem:
 
...jesteś potomkiem wili:
 
...jesteś legilimentą:
 
...jesteś oklumentą:
 
...jesteś hipnotyzerem:
 
...jesteś animagiem:
 
...jesteś metamorfomagiem:
 
...jesteś jasnowidzem:
 
...jesteś czarodziejem bezróżdżkowym:
 

Posiadanie kilku genetyk oznacza zmieszanie się kilku efektów.


______________________


Shadows fall over my heart,
I black out the moon, I wait for you to come around.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 648
  Liczba postów : 385
http://www.czarodzieje.org/t15607-tilda-thidley#420456
http://www.czarodzieje.org/t15651-tilda-thidley#421488
http://www.czarodzieje.org/t15652-tilda-thidley#421489
http://www.czarodzieje.org/t15637-tilda-thidley




Moderator






PisanieTemat: Re: Siedlisko Prawdy   Nie Lip 22 2018, 02:19

Pomoc w rozwiązaniu problemów - czyż nie tego potrzebowałam?
Odkąd moja stopa stanęła w Meksyku, większość czasu spędzałam na unikaniu wszystkich ludzi wkoło. Nie miałam najmniejszej ochoty wędrować za uczniami z Hogwartu i przypatrywać się ich zachowaniu, dając im ogromny kredyt zaufania, że nie narobią świństw pod moją nieobecność. Braci również pozostawiłam, uznając, że sami sobie poradzą lepiej niż w pakiecie ze mną. Z pewnością pragnęli zaznać chociaż odrobiny relaksu, odpoczynku od codziennych problemów w domu, pobawić się, wyszaleć, a ja nie zamierzałam im w tym przeszkadzać. Siedzenie w pokoju z kolei doprowadzało mnie do szału - powroty do miejsca, w którym byłam narażona na konfrontacje z Ronnie, nie uśmiechały mi się, toteż starałam się być poza hostelem jak najdłużej oraz wychodzić jak najwcześniej. Skutkowało to nieodstępującym mnie na krok uczuciem zmęczenia, ale także goryczy, że byłam takim tchórzem...
Podobno w tym miejscu można znaleźć odpowiedzi na nurtujące pytania. Ja z kolei bardzo chciałam rzucić się i płynąć wraz z nurtem wody. Wodospad wyglądał pięknie, a szum spadających mas wodnych koił uszy i skołatane nerwy. Wyciągnąwszy rękę, by zanurzyć ją w nich, spodziewałam się napotkania po drugiej strony choćby namiastka skalnej ściany - zamiast tego jednak moje palce przeszły na wskroś wodospad i zawisły w powietrzu. Ze zmarszczonymi brwiami postanowiłam zbadać tajemne przejście, które okazało się prowadzić do przestronnej jaskini. Przetarłam twarz i oczy ręką, po czym rozejrzałam się, analizując i kontemplując otoczenie. Opuszkami palców wodziłam po zimnej, wilgotnej skale, ostrożnie stąpając po kamiennym podłożu. Szum wody odbijał się echem w ścianach jaskini.
Usiadłam i pogrążyłam się w myślach.

______________________



You are the hole in my head, you are the space in my bed
You are the silence in between what I thought and what I said

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : utracony Berlin, następnie Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2391
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 1945
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann




Moderator






PisanieTemat: Re: Siedlisko Prawdy   Nie Lip 29 2018, 16:21

Błądził.
Bogactwo niedalekich terenów było wciąż niepoznane - stłoczenie wyrosłych przed Bergmannem wymagań, skutecznie uszczuplało zasoby wolnego czasu. Pomimo chęci - nie widział jeszcze wszystkiego, dokąd zapragnął skierować nieuchronnie swe kroki, porozmyślać, poobserwować - co najzwyczajniej chciał poznać, odkryć - mniej albo bardziej intuicyjnie. Niektóre punkty znał z opowieści, inne - były w całości nowym, spontanicznym doznaniem, niemniej - niezmiennie upodobał on sobie kontemplację w otoczeniu natury. Milczące, tajemnicze skały i wydrążone cierpliwym działaniem wody siedlisko, zachęcało - aby odkrywać nieznane. Nie zastanawiał się w kwestii magicznych stworzeń, zdolnych ukrywać się - wśród kamiennego schronienia bądź pod zwierciadłem wody; nie rozważał tym bardziej czyja sylwetka zostanie zauważona na drodze. Wiodąca prosto w zagadkowe objęcia ścieżka, była nierówna oraz niekiedy groziła niestabilnością - postrzępiony brzeg jakby ostrzegał przed przekroczeniem dalszej granicy.
Tymczasem, niespodziewanie - w oddali - dojrzał znajomą postać.
Zignorowanie, ucieczka, byłyby błędem; znali się oczywiście zbyt długo - będąc związani w swoistym duecie pracy. Lekki, niewymuszony uśmiech rozświetlił twarz Daniela Bergmanna, zbliżającego się wolno
jeszcze nieświadomego.
- Panna Thìdley - powiedział; w identycznym momencie intuicja zabiła raptownie na alarm, c h o l e r a, coś było nie tak, coś w zupełności nie pasowało. Kilka iskier zatańczyło wśród osobliwych trzasków dookoła postaci mężczyzny - równie wtedy, zaczynał stopniowo się kurczyć, tracić swoje ubranie (pozostawione obok); sylwetka stawała się smukła, ramiona zmieniały w skrzydła.
- Co... - zdążył jedynie wykrztusić, zanim - znalazł się przed nią w swojej animagicznej formie. ...na Merlina!? Instynktownie, nie mając jeszcze pojęcia - zakrakał.
Wzburzona fala - uderzyła o skalną ścianę w pobliżu, rozbryzgując się, ochlapując - zarówno jego jak asystentkę.

______________________

if you are losing your soul and you know it then you still got a soul to lose
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 648
  Liczba postów : 385
http://www.czarodzieje.org/t15607-tilda-thidley#420456
http://www.czarodzieje.org/t15651-tilda-thidley#421488
http://www.czarodzieje.org/t15652-tilda-thidley#421489
http://www.czarodzieje.org/t15637-tilda-thidley




Moderator






PisanieTemat: Re: Siedlisko Prawdy   Sob Sie 04 2018, 22:47

Nie dane było mi cieszyć spokojem.
Cisza i tak zakłócana była dźwiękami odbijającej się od skał wody z wodospadu, który dopiero co przeszłam. Przeczesałam palcami krótkie włosy i zgarnęłam wprawnym ruchem wilgotną powłoczkę z twarzy, by nie zalewała mi oczu i nie zaburzała widzenia. Zamierzałam w końcu odkryć tajemnice tej skrytej za wodną ścianą jaskini. Szum sprawił, że w pierwszej chwili nawet nie usłyszałam sygnałów jego obecności. Delikatnie zdyszana, postanowiłam zdjąć i tak mokrą koszulkę przez głowę. Słysząc jednak znajomy głos za plecami, tak brutalnie burzący moją wewnętrzną harmonię, przycisnęłam ją do piersi, choć i tak była odziana w biustonosz. Początkowy strach zastąpiło zwyczajne zdziwienie - co on tu robił i czego szukał? Miałam nadzieję, że nie mnie i nasze spotkanie było wyłącznie przypadkiem. Delikatny uśmiech na jego wargach zwiastował przyjazne zamiary, a ja nie powinnam przypisywać mu nikczemności, na czym niestety się złapałam. Starałam się go odwzajemnić, może nieco niemrawo, ale ostatecznie zmusiłam kąciki ust do uniesienia się.
- Pan profesor... - To było jedyne, co zdążyło opuścić moje usta, nim wokół postaci nauczyciela zaczęły jawić się iskry, a mych uszu doszło echo odbijających się od ścian jaskimi trzasków. Niezrozumienie ponownie zawitało na mojej twarzy, brwi zmarszczyły się w konsternacji, a z każdą kolejną sekundą sylwetka mężczyzny zaczynała maleć i zmieniać się w jego kruczą postać, już dobrze mi znaną. Dlaczego? Czy to kolejny z jego testów, by sprawdzić i ocenić moje magiczne umiejętności? W głębi duszy poczułam zirytowanie, że po raz kolejny wystawiał mnie na próbę i oczekiwał czegoś ode mnie, nawet poza szkołą, poza czasem poświęconym na ćwiczenia i naukę. - Skoro zmienił się pan w jedną stronę, w drugą też pan potrafi - odpowiedziałam sucho na jego krakanie, choć nie wiedziałam, czy mnie usłyszał, bowiem mocna fala uderzyła w skały, rozbryzgując się na wszystkie strony.

______________________



You are the hole in my head, you are the space in my bed
You are the silence in between what I thought and what I said

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : utracony Berlin, następnie Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2391
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 1945
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann




Moderator






PisanieTemat: Re: Siedlisko Prawdy   Nie Sie 05 2018, 15:58

To nie był test -
- wbrew pozorom ekscentrycznych zabarwień natury Bergmanna - to nie było absolutnie podobne do charakteru mężczyzny. Zdołał ocenić Thìdley podczas ostatnich ćwiczeń - opanowała obie formuły wybornie - nie potrzebował w tej kwestii bardziej dosadnych potwierdzeń; szczególnie teraz, szczególnie - w takich okolicznościach. Serce zabiło szybciej w przypływie złości - nie rozumiała, sądziła, że to cholerne żarty. Zwierzęca forma była w obecnej chwili kulą u nogi, przeszkadzała, drażniła - przemienił się pod przymusem, nie był już w stanie odzyskać, z powrotem - ludzkiej postaci. Nieszczęścia najwyraźniej uwielbiały ich duet, zjawiały się w różnorakich manifestacjach, podstępne, niespodziewane - od istniejących zakłóceń, dopadły nawet w rozgrzanym od słońca Meksyku. Chociaż głos zniekształcony był przez gwałtowny ruch fali, rozbryzgującej się - roszącej kroplami pióra - postawa asystentki wydawała się jasna; nieświadoma, nieskora wobec podjęcia jakiś konkretnych działań (wydostania się z przeklętego miejsca). Do układanki wypadków, brakowało jedynie - aby był zostawiony - cóż, tak czy inaczej musiał poradzić sobie sam w sytuacji.
Jak? tego jeszcze nie wiedział - miał zamiar dowiedzieć się wkrótce.  
Należało wziąć sprawy w swoje ręce w swoje skrzydła? (Jakże żałośnie to brzmiało.)

Rzuć kością

Spoiler:
 

______________________

if you are losing your soul and you know it then you still got a soul to lose
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 648
  Liczba postów : 385
http://www.czarodzieje.org/t15607-tilda-thidley#420456
http://www.czarodzieje.org/t15651-tilda-thidley#421488
http://www.czarodzieje.org/t15652-tilda-thidley#421489
http://www.czarodzieje.org/t15637-tilda-thidley




Moderator






PisanieTemat: Re: Siedlisko Prawdy   Nie Sie 12 2018, 19:29

Niebieska poświata bijąca z kamiennych ścian jaskini nie wydawała mi się szczególnie dziwna - wiele zjawisk w magicznym świecie nosiło miano większych osobliwości. To, co wydawało mi się istotniejsze, było faktem, iż po raz kolejny spotykałam nauczyciela poza umówionym spotkaniem. W dodatku, jakby tego było mało, jego postać zaczęła zmieniać się w kruczą, opuszczając przy tym wcześniejsze odzienie, które "zsunęło" się na mokry kamień.
Znów?
Mogłabym podejrzewać, że Bergmann odnalazł jakiś specjalny sposób na dręczenie mnie i jednoczesne dawanie upustu swojemu wrodzonemu ekshibicjonizmowi, lecz urywek ostatnich słów, które wypowiedział nim usta zmieniły mu się w dziób, dały mi nieco bardziej do myślenia. Za pierwszym razem, gdy podobna sytuacja miała miejsce w jego gabinecie, zarzekał się, że to wynik zakłóceń magicznych. Byliśmy jednak w Meksyku, to nie był Hogwart, sytuacja w tutejszym świecie magii wyglądała zgoła inaczej. Dlaczego więc po raz kolejny utracił ubrania podczas przemiany? Zmarszczyłam brwi, prawdziwie zafrasowana tematem.
Miało stać się coś złego.
Nie zdążyłam nawet poprawnie zareagować, ruszyć ręką, nogą, czymkolwiek, w głowie kłębiły mi się najczarniejsze z myśli, a kruk wykonał w moim kierunku krok. Z nagła zerwał się silny wiatr - na tyle mocny, że pod jego naporem przywarłam do błyszczącej, wilgotnej ściany jaskini, próbując uczepić się jej opuszkami palców. Skrzywiłam się z bólu, ewidentnie raniąc dłonie o ostre krawędzie skał.

kostka: 6

______________________



You are the hole in my head, you are the space in my bed
You are the silence in between what I thought and what I said

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Wyspa Jura, Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 627
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 1729
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox




Moderator






PisanieTemat: Re: Siedlisko Prawdy   Pon Sie 13 2018, 12:27

/W innym czasie/

Mefistofelesowi podobało się w Meksyku - gdyby jeszcze było trochę mniej słonecznie, to już w ogóle by nie miał na co narzekać. Teraz trochę drażniło go unikanie prażących promieni, od których w dodatku jego tatuaże wydawały się bardziej wyblakłe. Ślizgon był prawie pewny, że to tylko jego paranoja, a jednak nie mógł powstrzymać się przed wgapianiem w tatuaże i planowaniem co z nimi zrobić. Fakt faktem, już teraz wyglądały dość tragicznie, w niektórych miejscach porozrywane i zniekształcone bliznami. Pomysł na festyn miał sprawić, by świeże ślady przestały być widoczne, a kolor - teraz czerwony - mógł chwalony być za niezwykłą intensywność. Głęboki odcień, niemal bordowy, wpadał w bardziej delikatne i różowawe barwy, tworząc na ciele chłopaka upamiętniającą wakacyjne Święto Zmarłych siatkę. Niby nie zamierzał zbyt długo tak zostawać, ale coś mu się w tej zmianie podobało... zresztą, potrzebował pomocy do ogarnięcia niektórych tatuaży, a znajomi (którym zaufałby w kwestii machania różdżką przy bardziej lubianych obrazkach na własnym ciele) niezbyt mieli możliwość go wesprzeć.
Większym problemem było obolałe ramię. Mefisto nie wiedział czy to jego uzdrowiciel nawalił (niby ostrzegał, że będzie się trochę goiło), czy może po prostu łażenie pół nocy sprawiło, że całość wyglądała znacznie gorzej. Jakby tego było mało, festyn wcale nie pomógł. Nox zrezygnował z treningów, dając swojemu ręku tyle odpoczynku, ile tylko potrzebowało; aktywność była mu potrzebna, zatem przerzucił się na spacery. Podobało mu się to, że z miękkiego plażowego piasku przechodził na  wydmy, że zaraz potem już niknął pośród niesamowitej roślinności. Tam było chyba najlepiej - w leśnym zaciszu można było uciec od słońca, odpocząć od gwaru miasteczka...
...wpaść na @Neirin Vaughn...
Chwilę nawet rozważał wycofanie się, żeby spacer kontynuować w samotności. Miał dziwne wrażenie, że przy tym rudzielcu zawsze działy się cholernie dziwne rzeczy, a Mefisto chyba nie był gotowy na spotkanie z meksykańskimi trollami. Z drugiej strony, jakoś niezbyt im się ostatnio składała rozmowa, bo aż głupio było wspominać o wilkołaczym ataku w obecności Silvii, albo chociażby Liama...
- Jak noga? - Zagadnął, nie bawiąc się w owijanie w bawełnę, bo przecież z Neirinem nie musiał.

______________________


Shadows fall over my heart,
I black out the moon, I wait for you to come around.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Llanfihangel-yng-Ngwynfa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 838
  Liczba postów : 908
http://www.czarodzieje.org/t15703-neirin-vaughn#423773
http://www.czarodzieje.org/t16512-don-t-do-love-don-t-do-friends#454064
http://www.czarodzieje.org/t15736-kruk-pocztowy#424226
http://www.czarodzieje.org/t15719-neirin-vaughn#423916




Gracz






PisanieTemat: Re: Siedlisko Prawdy   Wto Sie 14 2018, 23:03

Tamtego dnia było wyjątkowo gorąco. Chłopak nie zliczy, ile na siebie nałożył zaklęć chłodzących, iloma warstwami kremu pokrył skórę i jak bardzo wolałby być w danym (ha ha) momencie na dnie oceanu razem z Jackiem. Ale Moment miał teraz - z resztą dany przez samego Vaughna - szlaban na skrzeloziele. Zatem Neirin posiadał wiele dodatkowego czasu, jaki przeznaczał na zapoznawanie się z tutejszą fauną.
Znalazł małego boa, jednego z popularniejszych tutaj dusicieli. Musi tegoroczny. Gad wolno sobie pełzł po skałach, gdy Neirin siedział obok z książką. Opartą o kamień miał parasolkę, jakiej cień padał na blade ciało chłopaka. Starał się wysyczeć cokolwiek do gada, ale młody boa mocniej był zainteresowany wspięciem się na napotkany głaz aniżeli próbami Walijczyka. Nie trudno się domyślić, że każda spełzła na niczym.
Uniósł wzrok, słysząc chrzęst kamieni pod czyimiś butami. Nie wydawał się zaskoczony, widząc Mefisto. Zły, że zakłóca mu spokój także nie. Tak samo obojętny, jak zawsze, założył podręcznik zakładką i zamknął go.
- Dobrze. Wygoiła się już i mogę pływać - rozprostował kończynę, aby podwinąć szorty, odsłaniając paskudną bliznę. Nie jedną z resztą. Gdy wcześniej spojrzał w górę, można było dostrzec sznyt na szyi. Teraz na szczęście przysłonięty, kiedy tylko głowa została opuszczona, aby zerknąć na własne udo.
- Ale jeszcze wolę poczekać. Twoja ręka też już dobrze? - Znów nań spojrzał, przekręcając lekko głowę do boku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : utracony Berlin, następnie Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2391
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 1945
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann




Moderator






PisanieTemat: Re: Siedlisko Prawdy   Sro Sie 15 2018, 20:09

Nie wiedział, skąd konkretnie - brał źródło - ów przeklinany powiew.
Nie wiedział, dlaczego nadal nie umiał przybrać z powrotem ludzkiej postaci.
Nie wiedział. Po prostu nie wiedział.
Niewielkie serce - skrywane pomiędzy żebrami kruka, wybijało zabójczo prędką melodię - i tak, w stanie spoczynku o wiele żwawszą niż ludzką. W spojrzeniu Daniela Bergmanna, zdało się dostrzec kompletny brak zrozumienia; zanikła bystrość - pozostawały wyłącznie rozszerzone, głodne wyjaśnień przepaści źrenic, przecinające lodowatość błękitu. Próbował się aktualnie zbliżyć do Thìdley, próbował coś zrobić - zaś z każdą chwilą, było po prostu gorzej. Zatrzymał się wreszcie, odsunął - zlękniony zakłóceniami. Czy mógłby stać się ich źródłem? Nie miał przy sobie jakiekolwiek otoczonego magią przedmiotu; żadnych artefaktów nic, kompletne nic - a jednak - wcześniejsze iskry tańczyły dokoła jego sylwetki, wiatr zerwał się właśnie - gdy postanowił postawić kilka niespiesznych kroków.
To wszystko - nie miało sensu.
Zdezorientowany, wściekły, pragnący bez skutku odzyskiwać kontrolę nad sytuacją - wyjątkowo nie miał pojęcia, co robić. Odsunął się tylko, przeszyty przez naostrzony niepokój; nie miał ochoty zabijać swej asystentki.
Dlaczego zawsze, w takich momentach m u s i a ł a być właśnie ona? Całe szczęście, anomalia ustała - wiatr ucichnął, zaś oboje zyskali niewielki ułamek czasu, aby uporządkować myśli (oraz czym prędzej, wydostać się z tego miejsca).
Być może.

Rzuć kostką!
Spoiler:
 

______________________

if you are losing your soul and you know it then you still got a soul to lose
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Wyspa Jura, Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 627
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 1729
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox




Moderator






PisanieTemat: Re: Siedlisko Prawdy   Czw Sie 16 2018, 13:16

Chwilę wpatrywał się w stalowoszare tęczówki chłopaka, siedzącego z książką w cieniu rozłożystych drzew. Mefisto bardzo lubił jego oczy. Podczas gdy całą postawę Neirina mógłby określić na wiele sposobów, od przerażająco obojętnej, przez niepokojącą, aż do irytująco obcej (pewnie z jakimiś bardziej pozytywnymi pomiędzy, bo czy w innym wypadku wytrzymałby z nim tak długo?), tak oczy zawsze emanowały niesamowitym spokojem. Walijczyk mógł robić co chciał, a Nox i tak dalej pamiętał o tych wszystkich momentach, kiedy mu pomógł, albo kiedy sam pomocy potrzebował, ale za każdym razem wszystko łagodziło spojrzenie szarych tęczówek.
Wzrok Ślizgona zsunął się posłusznie, by dostrzec to, co zostało mu ukazane. Zahaczył po drodze o bliznę na szyi, przemknął po klatce piersiowej (tak, tu wystarczyło mu odrobinę wyobraźni, a warto dodać, że wolał sobie w innym kontekście rozbierać chłopaków wzrokiem), aż w końcu - z cichym westchnięciem - zatrzymał się na tym nieszczęsnym udzie. Patrzył na swoje własne dzieło i nie rozumiał, czemu wydaje się tak dziwnie znajome. Chociaż raniąc Puchona nie był tego ani odrobinę świadomy, teraz doskonale rozpoznawał każdy ślad, niemal czując rozrywane mięso pod palcami. Nie mogła przestać dręczyć go myśl, że ta cholerna noga była jednym z poważniejszych obrażeń Neirina i gdyby nie ona - gdyby nie nieuwaga Mefistofelesa - noc potoczyłaby się znacznie mniej dramatycznie.
- No powiem ci, że naprawdę możesz się ludziom chwalić, że przeżyłeś atak wilkołaka - uznał mało optymistycznie, chociaż z nieco cynicznym uśmiechem na ustach. Dowody miał, a te raczej nie były zbyt łatwe do nadrobienia. Na wzmiankę o własnym ręku, poruszył lekko barkiem i ostatecznie pokiwał głową. - Znośnie, chociaż powinienem o niej bardziej myśleć na tamtym festynie. - Podszedł bliżej i wyciągnął do Vaughna rękę; lewą. - Chodź, słyszałem o fajnym wodospadzie w pobliżu. Pokaż mi, że ta noga działa, zanim wyrzuty sumienia mnie zjedzą od środka. - Co z tego, że widział go już chodzącego po tym, ekhm, wypadku? To chyba miało być jego nowe hobby: nieustanne upewnianie się, że Neirin nie został zbyt mocno uszkodzony.

______________________


Shadows fall over my heart,
I black out the moon, I wait for you to come around.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Llanfihangel-yng-Ngwynfa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 838
  Liczba postów : 908
http://www.czarodzieje.org/t15703-neirin-vaughn#423773
http://www.czarodzieje.org/t16512-don-t-do-love-don-t-do-friends#454064
http://www.czarodzieje.org/t15736-kruk-pocztowy#424226
http://www.czarodzieje.org/t15719-neirin-vaughn#423916




Gracz






PisanieTemat: Re: Siedlisko Prawdy   Czw Sie 16 2018, 22:11

Neirin za to dalej żył w błogiej niewiedzy. Nie miał świadomości, że to Mefisto zadał mu rany na udzie. W ferworze walki łapy mieszały się ze sobą, tworząc jedną, pazurzastą kotłowaninę, z której nic dla rudego nie wynikało. Którakolwiek z nich rozorała udo, nie ma to teraz znaczenia. Najważniejsze, że może chodzić. Sznytami i tak się nie przejmuje.
Zakrył udo, spoglądając na pobliskie skały. Tak, jak się spodziewał, boa uciekł. Może przestraszył się wilkołaka, może uznał, że pora załatwić wężowe sprawy. Cokolwiek to było, stracił gada z pola widzenia. Mówi się trudno, szukać go nie będzie. Accio używać także nie. No i jak by je miał rzucić? Accio ten leżący tutaj 5 minut temu wąż? Accio ten gad, który miał jedną niepasującą łuskę na łbie? Accio ten ładny boa, z którym rozmawiałem chwilę temu? Accio ta ciepła, leniwa, wężowa kluska? Mógł spytać go o imię...
Chwycił Mefisto za rękę i wstał, wrzucając po tym książkę do torby. Otrzepał nieco tyłek z drobinek, jakie się przyczepiły do materiału spodenek, zanim zgarnął jeszcze parasolkę. Cienia nigdy dość, warto mieć przenośny cień ze sobą.
- Sam bym nie przeżył. Wychodzi, że teraz ja muszę uratować ci życie? Jak się czujesz ze świadomością, że w pewien dziwny sposób zawiązaliśmy jakiś pakt? - Podrapał się w policzek. Te rzeczy zawsze są zaplątane i nigdy ich do końca nie rozumie.
- Dzięki - tyle chyba musiało wystarczyć z wdzięczności. Nie umie jej za dobrze okazywać. Ale położył rękę na lewym barku Mefisto, ściskając lekko, nim puścił. Oboje ruszyli w stronę wodospadu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 648
  Liczba postów : 385
http://www.czarodzieje.org/t15607-tilda-thidley#420456
http://www.czarodzieje.org/t15651-tilda-thidley#421488
http://www.czarodzieje.org/t15652-tilda-thidley#421489
http://www.czarodzieje.org/t15637-tilda-thidley




Moderator






PisanieTemat: Re: Siedlisko Prawdy   Pią Sie 17 2018, 00:27

Ja również nie rozumiałam tego, co się właśnie działo.
Jeszcze niedawno pomyślałabym, że to kolejny test, kolejny żart z jego strony, lecz wyraz wyraźnego zagubienia na jego... no właśnie, czym? Na dziobie? Musiało być cholernie widoczne, skoro odbierałam owo wrażenie nie mając zupełnego pojęcia o ptakach. Jeszcze nie przeszło mi przez myśl, że szalejący wśród nas wiatr, spychający mnie na ostre skały jaskini był jego sprawką. W moich oczach był ofiarą taką samą jak ja - skazaną na nieprzychylność magicznej aury, uwięziony, narażony na nieokiełznane żywioły.
Syknęłam ponownie, czując, że rana na palcu powiększyła się, gdy tylko posuwistym ruchem dłoni odepchnęłam się od ściany. Wiatr na moment ustał, a przynajmniej osłabł na tyle, bym była w stanie wyprostować się i nie musieć walczyć o pion. Przetarłam oczy wierzchem dłoni, strzepując spod dolnych linii rzęs osiadły tam piach i pył...
Aż nastała ciemność.
Przez ułamek sekundy myślałam, że oślepłam i na oślep, niezdarnie, ponownie przywarłam do pobliskiej skały, drżącą ręką wodząc po materiale ubrań w poszukiwaniu różdżki. Przeklinałam się w myślach, że w ogóle wypuściłam ją z dłoni - od początku powinnam zaciskać na niej pięść, być gotowa do reakcji. A teraz? Byłam spóźniona o tych kilka chwil, które mogły być dla mojego życia kluczowe. W końcu odnalazłam drewniany rdzeń, lecz złapała mnie wątpliwość - czy rzucanie zaklęć w obecnej sytuacji było mądrym posunięciem? Czy powinnam naruszać i tak rozchwianą aurę?
- Lumos Sphaera - wyszeptałam, wypuszczając z różdżki kulę światła, która następnie uniosła się nieco w górę i zawisła nad nami - mną i krukiem.

kostka: 1

______________________



You are the hole in my head, you are the space in my bed
You are the silence in between what I thought and what I said

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Wyspa Jura, Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 627
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 1729
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox




Moderator






PisanieTemat: Re: Siedlisko Prawdy   Pią Sie 17 2018, 00:29

Czemu wydawało mu się, że ta rana na nodze Neirina to swoisty podpis? W jaki wielki egocentryzm musiał Mefisto wpaść, skoro nawet przez głowę mu nie przemknęło, że sama - jakże w tym wszystkim nieświadoma i nieszczęsna - ofiara nie miała pojęcia, kto ją skrzywdził? Podszedł z taką pewnością, nie zważając nawet na jakieś błahe powitanie, byle tylko otrzymać choćby drobne zapewnienie, że może uspokoić swoje zszargane nerwy. Nie chciał czuć się winny, skoro tak prawdę mówiąc doskonale wiedział, że on w tym wszystkim nieszczególnie zawinił. Powtarzał wielokrotnie o zbliżającej się pełni, prosił wszystkich o ostrożność, a przecież nie miał styczności z nierozumnymi dzieciakami, które i bez takich przypomnień powinny zwyczajnie o wszystkim mieć świadomość.
Wiedział, że pomógł. Wiedział, że bez tego Neirin raczej nie miałby co opowiadać, albo raczej nie miałby jak opowiadać. Szkoda tylko, że Mefisto szybko rekompensował sobie radość takimi drobnymi problemami, jak chociażby mało elegancka blizna.
- Nie ratuj - palnął bez zastanowienia, by zaraz uciec nieco wzrokiem w bok, jak gdyby przypadkiem powiedział coś zbyt szczerego i nie wiedział nawet jak to ukryć. - To jest, nie musisz. Nie robiłbym z tego żadnego paktu... Zresztą, ty też wielokrotnie mi pomogłeś. - Zbierał go z podłogi podczas drobnego wypadku Liama z zakłóceniami magicznymi podczas pojedynku; przyszedł pod las po pełni i zapewnił mu wsparcie po ataku kłusowników; z pewnością Mefisto miał znacznie więcej podziękowań, których nie potrafił zbyt jasno przekazać.
- Wybacz - rzucił zatem, bo on również miał to jedno słówko, które miało wszystko magicznie wyrazić. Przynajmniej uśmiechnął się szerzej, zerkając na dłoń Neirina, nim ruszyli w bliżej nieokreślonym kierunku. - Szkoda, że twoja heroiczna historia ma tak żałosne zakończenie... - "I żyli długo i szczęśliwie" nie brzmiałoby dobrze, gdyby smoka zamiast pokonać, dopiero co wykastrowano.
Nox przyspieszył odrobinę, słysząc już delikatny szum płynącej wody i widząc pierwsze prześwity pomiędzy drzewami. Rzeczywiście było blisko, a kiedy tylko przeszli te kolejne kilkanaście kroków, to musieli zgodnie przyznać, że rzeczywiście było też magicznie.

______________________


Shadows fall over my heart,
I black out the moon, I wait for you to come around.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : utracony Berlin, następnie Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2391
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 1945
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann




Moderator






PisanieTemat: Re: Siedlisko Prawdy   Sob Sie 25 2018, 21:48

Przez moment - do rozszerzonych źrenic ogarniętego przez konsternację kruka - wdarła się wszechobecna ciemność; gęsta, nieprzenikniona niczym zrzucony materiał, niczym zasłony odbierające prawdziwość lustrowanego widoku. Zdławił ją jednak krzyk światła, krzyk jasnej sfery wyczarowanej z właściwym refleksem - Tilda nie omieszkała się odpowiedzieć już na kolejny symptom nieprzewidywalnej zasadzki - w której zostali zamknięci (niejako z jego powodu; choć oczywiście błądził w nieświadomości). Promienie przedarły się przez kurtynę mroku, umożliwiały im rozróżnienie kształtów - choć prędko później
kolejna zmiana.
Co się u licha dzieje? Wrzeszczał w rozpaczy; wewnętrznie, umysł Bergmanna wzburzał się wśród rozgrzanej wściekłości - bezsilnej, niemej - nie pomagały intencje wobec odmiany, nie pomagało n i c, było gorzej, o wiele gorzej - kulista konstrukcja rozbłysła, zaklęcie przyjęło efekt oślepiający, przeraźliwie zakłuło w oczy. W identycznym momencie, zebrała się wielka fala, która jak gdyby żując ich - w swojej wilgotnej gębie, ostatecznie wypluła - wyrzuciła obie postaci z jaskini - wdzięcznie wracając, gdy osiągnęła swój najwyraźniej zamiar. Wylądowali już na piaszczystym podłożu - przy wejściu do tajemniczej jaskini, całe szczęście - ochronieni przez magię, praktycznie bez znacznych uszkodzeń. Był niemniej jednak - obolały i słaby, praktycznie stracił poczucie miejsca, czasu a także przybranej formy.
- Cho…lera - zdołał jedynie wykrztusić na sam początek.

Rzuć kością
Spoiler:
 

______________________

if you are losing your soul and you know it then you still got a soul to lose
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 648
  Liczba postów : 385
http://www.czarodzieje.org/t15607-tilda-thidley#420456
http://www.czarodzieje.org/t15651-tilda-thidley#421488
http://www.czarodzieje.org/t15652-tilda-thidley#421489
http://www.czarodzieje.org/t15637-tilda-thidley




Moderator






PisanieTemat: Re: Siedlisko Prawdy   Sro Sie 29 2018, 00:52

Rzuciłam zaklęcie instynktownie, nie chcąc pozwolić, by dziwna magia tego miejsca zamknęła mnie w okowach ciemności, nie pozwalając mi dostrzec każdych kolejnych zagrożeń, które na mnie czyhały. Coś tu było nie tak i powoli przypisywałam odpowiedzialność za te wydarzenia połowicznie czarnemu krukowi, połowicznie mnie samej. Może nie powinnam tu w ogóle wchodzić - okej, to było raczej jasne. Może rzucone przeze mnie czary wyłącznie potęgowały ogólnie panujące rozchwianie w tym miejscu? Pozostawało mi tylko zastanawianie się, a niestety nie miałam na nie zbyt wiele czasu, jako że ciekawszym i znacznie bardziej pożytecznym zajęciem było utrzymywanie się przy życiu w obliczu szalejących wkoło żywiołów.
Nim się spostrzegłam, wyrosła przede mną wielka fala. Zdążyłam zaczerpnąć płytki wdech, gdy zimna woda nakryła mnie i zmiotła z nóg. Rozpaczliwie machałam rękoma, chcąc czym prędzej wypłynąć na powierzchnię, święcie przekonana, że jaskinia pragnie mnie utopić. Zaciskałam mocno powieki, w jednej z dłoni wciąż ściskałam różdżkę. Trochę wody wlało mi się do nozdrzy, po czym zaczęła mnie piec niemalże cała twarz ze względu na zalane zatoki. Pulsowanie w uszach przybrało na sile...
Aż nagle poczułam mocne zderzenie z piaszczystym podłożem.
Piasek w zębach skojarzył mi się z przeprawą przez pustynię - w pozycji rzygającego kota starałam się wypluć jak najwięcej drobin z ust, jednocześnie starałam się nie zatrzeć nim oczu, wciąż zaciśniętych. Uchyliwszy powieki spróbowałam zorientować się w swoim położeniu - byłam przed jaskinią. To dobrze. Miałam różdżkę - to jeszcze lepiej. Ogólny rozrachunek zepsuł jednak fakt, iż Daniel Bergmann, który wylądował nieopodal, pokryty był dużą ilością piasku - i niczym więcej.
- Proszę - rzuciłam słabym głosem, podrzucając w jego kierunku przemoczone ubrania. Nawet nie miałam siły komentować tego zdarzenia.

______________________



You are the hole in my head, you are the space in my bed
You are the silence in between what I thought and what I said

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : utracony Berlin, następnie Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2391
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 1945
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann




Moderator






PisanieTemat: Re: Siedlisko Prawdy   Pią Sie 31 2018, 00:09

Oddychał - nieregularnie, głęboko, uzewnętrzniając cykliczność tej standardowej czynności rozejściem to zawężeniem żeber. Żeber - widocznych wszak doskonale pod nagą skórą, przyprószoną nieznacznie przez szczypty złotego piasku; szczupła sylwetka z łatwością uwidaczniała szczegóły, które niemniej - nie były (zapewne) jakkolwiek intrygujące
były nieadekwatne.
Znowu - otumaniony, bez jakiejkolwiek pruderii nie zdołał się jakkolwiek zasłonić; nie wydawał się przerażony tą sytuacją - prędzej przybity przeszłością, wciąż nie mający pojęcia. Odkrztusił kilka zbłąkanych drobin, drapiących nieustępliwie w gardło; podniósł się oraz usiadł. Z trudem pochwycił wcześniej ubrania, ofiarowane wspaniałomyślnie przez Tildę; odnalazł pomiędzy nimi swą różdżkę (miał absolutnie dość aberracji magii) oraz kolejno - rzucił zaklęcie osuszające materiał.
- To miejsce - przyznał, zakładając w obecnej chwili bokserki; znów bez pośpiechu - jest bez wątpienia przeklęte. - Dodał. Nie umiał uwierzyć w odmienną wersję - gdyby usłyszał nazwę Siedlisko prawdy z pewnością parsknąłby ironicznym śmiechem.
- Nic tobie nie jest? - Niezwykła chwila, troska w wydaniu Daniela Bergmanna (sięgającego wówczas po resztę spoczywających ubrań).

______________________

if you are losing your soul and you know it then you still got a soul to lose
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 648
  Liczba postów : 385
http://www.czarodzieje.org/t15607-tilda-thidley#420456
http://www.czarodzieje.org/t15651-tilda-thidley#421488
http://www.czarodzieje.org/t15652-tilda-thidley#421489
http://www.czarodzieje.org/t15637-tilda-thidley




Moderator






PisanieTemat: Re: Siedlisko Prawdy   Pią Sie 31 2018, 15:53

Powoli przestawałam zadawać sobie to nieustannie dręczące mnie pytania - dlaczego ja, dlaczego on, dlaczego my? Spośród tylu ludzi żyjących na tym globie, dlaczego los związał akurat nas dwoje, tak różne od siebie jednostki wzajemnie potrafiące doprowadzić się do szału? Czy był to swojego rodzaju test od jakiejś siły wyższej, czy byłam w stanie sprostać trudom mojego życia i pokonać stawiane mi na drodze przeszkody? Podobne myśli obudziły się w mojej głowie wyłącznie na ułamek sekundy, gdy mój wzrok spoczął na nagim ciele mężczyzny i na jego rękach wykonujących tak opieszałe ruchy, że chyba tylko siłą woli zwalczyłam przemożną chęć podniesienia się i własnoręcznego wciągnięcia majtek na jego odsłonięte przyrodzenie. Zamiast tego odwróciłam jednak wzrok, skupiając się bardziej na fakcie, że oto ja znajdowałam się przed nim bez koszulki, wyłącznie w górze od kostiumu kąpielowego, wyjątkowo mocno podkreślającej mój brak jakichkolwiek kobiecych walorów.
- Bez wątpienia - powtórzyłam głucho, kiwając głową, po czym podniosłam się do pozycji siedzącej. Szybko oceniłam wzrokowo ewentualne obrażenia - ot, otarcie na dłoniach, kiedy wiatr zepchnął mnie na ostrą, kamienną ścianę jaskini.- Nic mi nie jest - odparłam, sięgając po mokrą koszulkę leżącą nieopodal, zupełnie pokrytą piaskiem. - Ja... - Nawet nie wiedziałam, co miałabym mu powiedzieć. Przez kilka sekund patrzyłam na niego w milczeniu, po czym prychnęłam cicho. To wszystko było zbędne.
Wstałam, prostując nieco obolałe nogi, po czym przerzuciłam koszulkę przez ramię. Odeszłam kilka kroków i teleportowałam się do ogrodu w pensjonacie, mając nadzieję nie spotkać po drodze nikogo, kto chciałby zadawać mi pytania. W przeciwnym wypadku chyba wybuchłabym.

/zt

______________________



You are the hole in my head, you are the space in my bed
You are the silence in between what I thought and what I said

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : utracony Berlin, następnie Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2391
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 1945
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann




Moderator






PisanieTemat: Re: Siedlisko Prawdy   Wto Wrz 04 2018, 19:40

Zatrzymywanie byłoby nonsensowne - nie zaszywał się w gąszczach ignorancji do (aż tak) drastycznego stopnia - aby pozostać ślepcem. Powolne, rytualne niemalże wkładanie ubrań wiązało się z brakiem wstydu; chociaż świadomość, paradoksalnie została na swoim miejscu. Paradoksalnie - doskonale odczuwał zaciskającą się pętlę, owijającą się wokół szyi - stworzoną z wiązek tak duszącego klimatu. W atmosferze pomiędzy nimi dyfundowała trucizna, przekraczająca bariery tkanek, płynąca wśród korytarzy skomplikowanych wzorów - tworzonych przez odchodzące naczynia. Westchnął, ostatecznie, widząc odwracającą się - jej sylwetkę - po chwili, nieuchronnie zanikającą w powietrzu. Nieszczęścia wydawały się wiecznie im towarzyszyć; nie sądził, aby kolejny incydent drastycznie wpłynął na ich współpracę - teatr pozorów, podczas nauczania musiał być zachowany - kobieta, miała najpewniej o tym wyborne pojęcie. Westchnął cicho, przyodziewając się już do końca - znajdował się aktualnie sam, nakreślony w scenerii złocistej plaży i skalistego wejścia, w stronę przeklętej jaskini. Nigdy więcej - nie miał zamiaru tutaj powracać, w złowieszcze objęcia magii, nagle - jak gdyby - ulegającej wpływom wszechobecnego obłędu.
Odpędzając natrętne myśli, teleportował się wreszcie w obręb murów pensjonatu, przynajmniej pozornie bezpiecznych; powolnym krokiem przemierzał zapamiętaną ścieżkę w stronę swojego pokoju
potrzebował odpocząć.

| zt

______________________

if you are losing your soul and you know it then you still got a soul to lose
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Siedlisko Prawdy   

Powrót do góry Go down
 

Siedlisko Prawdy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Zwalczanie Biblii, blogi promujące fałszywe doktryny i klamstwa.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
Meksyk
 :: 
Wybrzeże
-