Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 you're my first

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Elaine D. Selwyn

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 22
  Liczba postów : 41
http://www.czarodzieje.org/t16220-elaine-demetria-selwyn#444975
http://www.czarodzieje.org/t16237-girls-like-me-oh-yeah#444982
http://www.czarodzieje.org/t16238-mala-demi#444983
http://www.czarodzieje.org/t16226-elaine-demetria-selwyn#444575
you're my first QzgSDG8




Gracz




you're my first Empty


PisanieTemat: you're my first   you're my first EmptySob Cze 16 2018, 20:30


Retrospekcje

Osoby: Elaine D. Selwyn, Marceline Holmes
Miejsce rozgrywki: Salka muzyczna, Hogwart
Rok rozgrywki: 2017
Okoliczności: Elaine poddaje się uczuciom skrywanym do Marceline i korzystając ze sposobności, wyznaje jej prawdę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elaine D. Selwyn

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 22
  Liczba postów : 41
http://www.czarodzieje.org/t16220-elaine-demetria-selwyn#444975
http://www.czarodzieje.org/t16237-girls-like-me-oh-yeah#444982
http://www.czarodzieje.org/t16238-mala-demi#444983
http://www.czarodzieje.org/t16226-elaine-demetria-selwyn#444575
you're my first QzgSDG8




Gracz




you're my first Empty


PisanieTemat: Re: you're my first   you're my first EmptySob Cze 16 2018, 20:47

Wcale nie zastanawiała się, gdzie zniknęła Marceline.
Ten dzień był zły, tragiczny i nie do pomyślenia okrutny. Miała ochotę wszystkich udusić, a jeżeli jakiś nieszczęśnik otworzył do niej usta to z góry mógł się pożegnać z życiem. W dodatku nie widziała dzisiaj swojej ulubionej koleżanki i męczyło ją szukanie tej dziewczyny po całym Hogwarcie. Oczywiście mogła sobie odpuścić, czy uciąć pogawędkę z kimś innym, ale to nie byłoby to samo. Zależało jej akurat na Marce i nikt inny nie byłby w stanie poprawić jej humoru czy odwrócić uwagi od tego beznadziejnego przedpołudnia.
Poza tym sama nie wiedziała, co się z nią ostatnio działo, szczególnie w towarzystwie młodszej krukonki. Rozstanie się z nią na koniec dnia było tak trudne, że zajmowało jej to dużo czasu. Rozmowy z nią sprawiały, że Elaine przestawała zwracać uwagę na inne rzeczy. Uśmiech Marceline lub gdy łapała ją za dłoń, gdy biegły pouczyć się w jakieś ustronne miejsce, to wszystko sprawiało, że serce Selwyn biło szybciej. Z początku ją to niepokoiło, a potem myślała, że się po prostu pochorowała, ale ostatnio nie była w stanie myśleć o niczym innym niż M a r c e l i n e. I w końcu to pojęła.
Nie planowała nic z tym robić, a przynajmniej nie na razie. Nie była jakoś przejęta faktem, że mogłaby lubić dziewczyny - w końcu to nic strasznego, prawda? Śmiałaby stwierdzić, że to nawet nieco... ekscytujące? Nie umiała określić tego co czuła względem swojego nowego odkrycia, jak i względem Marce. Jednego była jednak stu procentowo pewna: chciała być z nią na każdy możliwy sposób i miała nadzieję, że nie odstraszy w ten sposób krukonki.
Elaine zaglądała do każdej z sal, ale nigdzie jej nie było, aż w końcu znalazła się na końcu korytarza, gdzie znajdowała się sala muzyczna z pianinem. Kilka kroków przed wejściem, dało się słyszeć cichą melodię, sączącą się z pomieszczenia.
Blondynka uśmiechnęła się do siebie, po czym popchnęła delikatnie drzwi, aby ukradkiem zajrzeć do środka. Gdy ujrzała znajomą postać, zagryzła wargę i weszła do środka, zamykając za sobą cicho drewniane drzwi. Ruszyła w stronę koleżanki, obserwując jak gra i nie mogąc wyjść z zachwytu, jak palce młodszej, przesuwają się sprawnie po klawiszach. Była tym oczarowana i równocześnie zazdrosna, bo sama od zawsze marzyła by móc zagrać na jakimś instrumencie, jednak sama nigdy nie miała do tego rąk. Przysiadła cicho na stołku obok jasnowłosej i bez słowa obserwowała jak gra, co chwila przenosząc wzrok z klawiszy na jej buzię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marceline Holmes

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1207
  Liczba postów : 1163
http://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
http://www.czarodzieje.org/t15273-sow
http://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes
you're my first QzgSDG8




Gracz




you're my first Empty


PisanieTemat: Re: you're my first   you're my first EmptyNie Cze 17 2018, 17:08

To było trudne.
W s z y s t k o.
Od samego początku, aż do... Teraz.
Przeprowadzka przed kilkoma tygodniami jawiła się jako niezwykła przygoda, która miała rozpocząć się wraz z przekroczeniem progu Hogwartu; nowe mury, nowe twarze, nowi profesorowie, którzy pozwolą rozwijać skrzydła - równocześnie dając zapomnieć o przeszłości.
Dlaczego więc cały scenariusz potoczył się inaczej?
Prawdopodobnie obecność Eli w życiu Marceline pozwalała na pewnego rodzaju dozę spontaniczności, swobody, choć nie umiała całkowicie wyplewić z siebie wizji kolejnego spotkania z nim. Prowadził w szkole lekcje; dodatkowo - z przedmiotu, który przodował w hierarchii Holmes; dlatego coraz częściej rozważała uczęszczanie do drugiego z nauczycieli, byleby nie musieć się z nim spotkać, jakby to miało być najgorszą z realnych teorii w całej siateczce zawiłych perspektyw codzienności. I pomimo przekonań, oczekiwała spotkań z panienką Selwyn, w której pociągała ją pewność siebie i przekorność, na co sama zapewne nigdy się nie zdobędzie, obawiając się porażki, a dodatkowo - jej towarzystwo odciągało ponure wizje opiewające o widma zaprzeszłych zdarzeń.
Po co więc unikała ją tego dnia?
Bez powodu.
Zapewne też - bez celu.
Smukłe palce przesuwały się po śnieżnobiałych klawiszach, na których osiadał kurz, a oniryczna melodia szczelnie wypełniała podniszczone ściany zapomnianej sali. Serce rudowłosej Francuzki zabiło nieznacznie szybciej, kiedy to dźwięki zaczęły przypominać o Perth. Nikły uśmiech przyozdobił piegowate lico, a błękitne tęczówki pokryły się przeźroczystą taflą słonych łez. Musiała wyplewić z siebie emocje zespalające najgorsze wspomnienia, wszak już za kilka minut wróci do dormitorium, by dzisiejszą noc spędzić na terenie szkoły, poddając się najrozsądniejszym decyzjom. Skupiona na dalszej grze - kontynuowała bez zastanowienia czy też pomyślunku nad nutami wygrywanymi na starym pudle, jakby te przestały mieć większą wartość.
Nie słyszała bowiem skrzypnięcia drzwi, dlatego nie obejrzała się za siebie, wszak nie spodziewała się, że Elaine odnajdzie ją pośród tak rozbudowanego pasma korytarzy. Mimowolnie odwróciła na raptem chwilę spojrzenie, a gdy dostrzegła krukonkę, smukłe palce pieszczące klawisze zaniechały swej niesprecyzowanej wędrówki. Szkarłat pokrył poliki Marceline, pozwalając by wszech ogarniający ją wstyd rozpoczął batalię ze świadomością własnego talentu podczas samotnej gry. Nie czekała na czyjekolwiek towarzystwo, a już na pewno nie osoby, przy której czuła się dostatecznie dobrze, by nagle pozwolić własnej nieśmiałości na pełną dominację.
- Nie słyszałam cię... - szept uleciał spomiędzy spierzchniętych warg, a tęczówki wlepiały się w drobne dłonie Francuzki. Pomimo koncertów, recitali i pozostałych artystycznych wystąpień - nadal odczuwała dyskomfort, gdy ktoś przyłapywał ją nagle na pasji, tak ukochanej i tak mocno skrywanej od wielu lat.
Niezmiennie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elaine D. Selwyn

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 22
  Liczba postów : 41
http://www.czarodzieje.org/t16220-elaine-demetria-selwyn#444975
http://www.czarodzieje.org/t16237-girls-like-me-oh-yeah#444982
http://www.czarodzieje.org/t16238-mala-demi#444983
http://www.czarodzieje.org/t16226-elaine-demetria-selwyn#444575
you're my first QzgSDG8




Gracz




you're my first Empty


PisanieTemat: Re: you're my first   you're my first EmptySob Cze 23 2018, 10:02

Skłamałaby twierdząc, że zrobiło jej się głupio.
Bo nie zrobiło. Nie czuła się absolutnie zawstydzona swoim nagłym wtargnięciem.
To by nie było w jej stylu.
Czuła za to ciepło, rozlewające się w okolicach jej serca i takie miłe uczucie, gdy spoglądała na tą piękną i delikatną krukonkę. Melodia, która wydobywała się spod opuszków palców Marceline sprawiała, że Elaine, gdyby mogła, to zatrzymałaby czas na długo, jak nie na wieczność, by tylko we dwie mogły siedzieć przy tym pianinie. Blondynka znieruchomiała, gdy jej towarzyszka przestała grać; popatrzyła na nią z dezorientacją. Nie umknęły jej, szkarłatne poliki panienki Holmes, które tylko sprawiły, że starsza z nich, uśmiechnęła się delikatnie. Nierozsądnie uniosła dłoń, żeby wierzchem dłoni, musnąć zaczerwienione lica Marce, przy okazji wsuwając kosmyk rudych włosów za ucho.
- Przepraszam, że ci przerwałam, Marceline - wyszeptała Elaine, opuszczając dłoń na klawisze. Nacisnęła jeden z nich, a potem kolejny, jednak nie wydobywała się już z nich tak piękna melodia jak wtedy, gdy robiła to dziewczyna. - Zastanawia mnie czemu ukrywasz swój talent - dodała po dłuższej chwili, jakby pozwalając aby cisza zalała całe pomieszczenie i ją całą, jakby przygotowując do tego, do czego dążyła. - Mogłabym słuchać godzinami jak grasz, wiesz?
Blondynka z wolna podniosła się i usiadła okrakiem na stołku, by móc siedzieć twarzą w twarz do Marceline, która swój wzrok skupiła na własnych dłoniach. Elaine nie lubiła być ostrożna; często miała tak, że najpierw robiła, a potem myślała i mało kiedy przejmowała się sutkami, ale tym razem... Tym razem trochę się bała. Wizja stracenia Marceline była dla niej straszna, więc była znacznie ostrożniejsza niż w innych przypadkach.
Nie miała zamiaru zrobić coś szalonego, czy sprzecznego z normami rudowłosej. Nie była głupia i z drugiej strony, mimo swoich nie raz głupich czynów, wiedziała, gdy nie przekraczać granicy. Właśnie dlatego teraz, pozwoliła sobie na ogromną dozę delikatności.
- Uciekałaś przede mną, panienko Holmes? - zapytała nieco kąśliwie, unosząc pytająco brwi. - Znalazłabym cię, nawet gdybyś schowała się w jednym z gabinetów profesorów lub w zawiłych korytarzach szkoły. - Zmarszczyła nos, a potem zagryzła niepewnie wargę. - Czy w jakiś sposób, mogłam cię urazić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marceline Holmes

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1207
  Liczba postów : 1163
http://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
http://www.czarodzieje.org/t15273-sow
http://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes
you're my first QzgSDG8




Gracz




you're my first Empty


PisanieTemat: Re: you're my first   you're my first EmptyCzw Cze 28 2018, 19:27

Kochała ciszę i spokój.
Była uzależniona od introwertycznych terenów okraszonych enigmą, jak gdyby tylko to dawało względne poczucie bezpieczeństwa. Pewnie dlatego ukrywała się przemykając korytarzami Hogwartu, byleby nikt nie podjął się próby odnalezienia jej, coraz to częściej natrafiając na nowe pomieszczenia, w których zaszywała się na długie godziny.
Tak samo było dzisiaj, gdy uciekła po zajęciach i zamknęła się w czterech ścianach muzycznego pokoju. Fortepian przyozdobiony przez podniszczoną, dębową korę nadal pozwalał na tworzenie onirycznych melodii, które wygrywała na śnieżnobiałych klawiszach oszronionych kurzem. Jednak to obecność panny Selwyn sprawiła, że zastygła w bezruchu i nie miała pojęcia - co czynić, tracąc pewność siebie, którą posiadała w trakcie gry.
- Nie przepraszaj - szepnęła cicho, po czym przygryzła policzek od środka. Nie mogła do końca uwierzyć w to, że ktoś z takim spokojem poddaje się enigmie wykreowanej przez aspekt sztuki, ale nie była w stanie odebrać tego Elaine. Cień uśmiechu przyozdobił karminowe wargi Holmes, gdy smukłe palce starszej krukonki zaczęły wędrówką po klawiszach, a na poszczególnych zatrzymując się na dłużej. - W takim razie, zagram kiedyś dla ciebie, o ile będziesz chciała mnie w ten czas posłuchać - zaproponowała całkiem szczerze, po czym spuściła błękitne tęczówki. Problem wynikający z nieśmiałości wiązał się z kolejnymi potyczkami w kontaktach towarzyskich, które w przypadku rudowłosej Francuzki były w niezwykle opłakanym staniem. Otworzenie się na płaszczyznach jakiegoś spoufalania z ludźmi, których nie znała, jawiło się jako egoistyczna zachcianka nie będąca możliwą do realizacji. Strach przed rozmową z nieznajomymi był jak bogin, który po traumatycznych wydarzeniach w Trausnitz wypalił w Marceline Holmes zalążek pewności siebie, przez co stała się teraz cieniem samej siebie.
Czy wszystko wróci do normy?
Jak długo to potrwa?
Zaufanie jakim obdarzyła Selwyn było ogromem zdolności na ten konkretny moment. Efemeryczne chwile otulały ich iluzoryczną siateczką tajemnic, gdzie to w swym towarzystwie spędzały zbyt wiele czasu. Zaszywały się pomiędzy regałami ksiąg w bibliotece i w dormitorium, wędrowały po terenach Hogwartu i odwiedzały okoliczną wioskę Hogsmeade. Tego jednego dnia jednak - rudowłosa chciała być sama. Ocean wspomnień zalał ją chłodem i odebrał racjonalność myślenia.
- Nie, skąd... - mruknęła niewyraźnie pod nosem. - Chciałam pomyśleć w samotności, ale to nie ma związku z tobą; nie myśl w ten sposób, dobrze? - zagaiła jeszcze, a ich spojrzenia spotkały się nieoczekiwanie. Nie wiedziała jak wytłumaczyć bezradność emocjonalną, ale teraz było lepiej, inaczej. - Jak minął ci dzień?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

you're my first QzgSDG8








you're my first Empty


PisanieTemat: Re: you're my first   you're my first Empty

Powrót do góry Go down
 

you're my first

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: you're my first QCuY7ok :: 
retrospekcje
-