Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Park z wypożyczalnią łódek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Szkocja, Wyspa Skye
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1007
Dodatkowo : Prefekt Fabularny
  Liczba postów : 1143
http://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
http://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
http://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995




Gracz






PisanieTemat: Park z wypożyczalnią łódek   Pią Cze 15 2018, 19:00


Libertad Verde



Znajdujące się na zachodnim krańcu miasta, olbrzymie jezioro stworzone przez człowieka. Wykorzystują je jako teren rekreacyjny i propozycję dla rodzin na spędzenie dnia. Otoczone jest parkiem, w którym znaleźć można toalety i małą budkę z jedzeniem, a także pełno ławek w otoczeniu kwietników i palm. Dookoła jeziora są pomosty, a przy jednym z nich znajduje się wypożyczalnia dwu lub czteroosobowych łódek z klasycznymi włosami. Drewniane, porządne konstrukcje pomimo swojego wieku są zadbane i czyste, sprawdzane każdego dnia przed otwarciem należącego do firmy pomostu. Umożliwiają one wycieczkę po jeziorze w promieniach zachodzącego słońca, idealną dla zakochanych par lub paczki przyjaciół. To prawdziwy, zielony raj — pełen kolorowych, występujących w tych rejonach ptaków oraz mniejszych gryzoni.
Na łódkach obowiązuje zakaz alkoholu!

______________________



Growing stronger the voice of my father said
"Don't give up, don't be forgotten"


Wyjechała bez słowa, z dnia na dzień. Obecnie Nessa jest w Ameryce, w Ilvermorny na wymianie studenckiej związanej ze stypendium z transmutacji.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 196
  Liczba postów : 126
http://www.czarodzieje.org/t16355-tyler-alan-woods#448683
http://www.czarodzieje.org/t16358-relki-tajlera#448706
http://www.czarodzieje.org/t16359-skrzynka-pocztowa-tylera#448744
http://www.czarodzieje.org/t16356-tyler-woods#448682




Gracz






PisanieTemat: Re: Park z wypożyczalnią łódek   Pią Lip 13 2018, 22:57

Już od pierwszej chwili Meksyk pochłonął Tylera w całości. Widząc wszechobecne dzieła sztuki, ogrody, w których rośliny pokrywają każdy zakamarek, kolorowe wystroje pokoi i uśmiechy ludzi na ulicach, przekonał się, jak dobrze zapowiadają się te wakacje. Co więcej, w pokoju trafiła mu się rodowita Meksykanka, którą przez cały wyjazd zamierzał męczyć o szczegóły dotyczące kultury tego kraju. Do tej pory zdążył już spróbować paru regionalnych potraw i alkoholi. Choć, już w Wielkiej Brytanii, miał okazję spróbować kilku meksykańskich specjałów znanych na całym świecie, tutejsze guacamole i tequila smakują inaczej, zupełnie jakby meksykańskie awokado i agawy przesiąkły magią tego miejsca, w przeciwieństwie do towarów, jakie można znaleźć w Anglii. No i kakao! Przysiągł sobie, że przed wyjazdem do domu zaopatrzy się w zapas słodyczy z ziarnami kakaowca. Nie zapomniał również o fakcie, że to on jest tutaj turystą i powinien zobligować się do znajomości obcego języka, dlatego zaopatrzył się w niewielki słowniczek podstawowych sformułowań, a w ten sposób, codziennie uczył się czegoś po hiszpańsku. Całkiem się zresztą wkręcił w ten język i teraz poważnie rozmyśla nad tym, by rozpocząć jego naukę w domu. Intuicja co do jego wakacyjnej szafy również go nie zawiodła - na szczęście, zaopatrzył się w większość kolorowych i wzorzystych ciuchów, przez co prawdziwie odczuwa to miejsce.
Do parku wybrał się z jednego powodu - chciał porobić parę ciekawych zdjęć, a przy okazji sprawdzić w akcji nowy zakup. Kupił go już jakieś dwa tygodnie temu, ale chaos związany z podróżą mu to uniemożliwił. Sesja w parku miała na celu zapoznanie się ze sprzętem, a fakt, że Woods wybrał akurat wyjątkowo urokliwe miejsce było drugorzędne. Ślizgon również nie zdawał sobie sprawy z tego, że przy parku znajduje się olbrzymie jezioro z możliwością wypożyczenia łódek. I choć Tyler nie miał przy sobie ani jednej osoby, która wsiadła by z nim razem do kajaka, zdecydował jednego wypożyczyć. Zanim jednak znalazł się w środku lodzi, dojrzał nieopodal płomieniście rudowłosą znajomą, której postanowił zaproponować wspólne spędzenie popołudnia.

@Nessa M. Lanceley


Ostatnio zmieniony przez Tyler Woods dnia Sob Lip 14 2018, 20:12, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Szkocja, Wyspa Skye
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1007
Dodatkowo : Prefekt Fabularny
  Liczba postów : 1143
http://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
http://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
http://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995




Gracz






PisanieTemat: Re: Park z wypożyczalnią łódek   Sob Lip 14 2018, 17:09

Meksyk był zachwycający. Smaczny, kolorowy, głośny i doskonale współgrał z bezsennością dziewczyny, która notorycznie spędzała noce poza swoim pokojem. Było tak wiele rzeczy do zrobienia! Miała przygotowaną listę miejsc, którą chciała odwiedzić oraz całą listę potraw, których smak koniecznie musiało poznać jej podniebienie. Nie wiedziała przecież, czy kiedyś tu wróci! W przeciwieństwie do bycia kompletnym zerem w orientacji w terenie była doskonała w organizacji czasu przygotowaniu do każdej sytuacji, która mogła w życiu ją zaskoczyć. Magiczna torba, która tkwiła również dzisiejszego dnia na jej ramieniu, wykonana była przez magicznego krawca i nigdy nie zmieniała swojej wagi, niezależnie ile do środka wrzuciła. Była również pojemna. Przechadzała się wolno uliczkami miasta, wspomagając się zakupioną na jednym ze straganów mapką, która włożona była gdzieś między strony podręcznika od zaklęć, który niosła ze sobą. Był czas na atrakcje i zabawę, jednak nie mogła sobie pozwolić na zaniedbanie nauki. Dobre oceny i duża wiedza nie brały się znikąd. Wymagały systematyczności i ciężkiej pracy. Uśmiechnęła się pod nosem, jedną z dłoni poprawiając tkwiące na nosie okulary przeciw słoneczne, które stały się nieodłącznym elementem jej stroju podczas tych wakacji. Skręciła w lewo, wchodząc do parku.
Na całe szczęście nie było aż tak gorąco, a jednak mogła pozwolić sobie na korzystanie z letnich kreacji, które ze sobą zabrała. Dziś postawiła na klasykę. Krótkie spodenki sięgały połowy uda, wykonane były z jeansowego materiału o ciemniejszym kolorze. Do niego dobrała krótki, cienki top z czarnej koronki. Oczywiście na biuście wszyscy był czarny kawałek materiału. Do tego buty na koturnie i swój ulubiony, prosty zegarek na nadgarstku. Magiczny krem z filtrem sprawiał, że jej porcelanowej karnacji nie groziła opalenizna. Szła wolno, relaksując się otaczającym ją światem. Było pełno ludzi, ponieważ miejsce to było chyba jednym z bardziej popularnych w miasteczku do spędzania popołudnia. Słyszała o tutejszym zbiorniku wodnym, nad którym chciała przysiąść i zagłębić się w lekturze. Nuciła coś pod nosem, idąc nieopodal pomostów, gdy jej brązowe ślepia dostrzegły znajomą sylwetkę. Uśmiechnęła się zadziornie, zatrzymując się na chwilę i machając mu. Gdy jednak ten zawołał, aby podeszła — kiwnęła głową, wprawiając w ruch miedziane kosmyki włosów i skierowała się w jego stronę, poprawiając tkwiącą na ramieniu torbę, a podręcznik przytulając do piersi.

— No hej, Woods! Jak tam, wężyku? — rzuciła wesoło na przywitanie, zsuwając z nosa okulary i umieszczając je na głowie tak, aby móc swobodnie prowadzić konwersację. Dla Lanceleyówny kontakt wzrokowy był ważny. Stali nieopodal pomostu, a z niego zerkał niecierpliwie Meksykanin, czekając chyba z przygotowaną dla chłopaka łódką. Zlustrowała wzrokiem mężczyznę i kołyszącą się na wodzie, drewnianą konstrukcję. — Wzięło Cię na aktywne spędzanie popołudnia, co?
Raz jeszcze wychyliła się nieco na bok, zerkając na wypełnione łódkami jezioro. Był to chyba popularny sposób spędzania wolnego czasu, co? Było ich naprawdę sporo, a na każdej z nich przynajmniej dwie osoby. Nie bali się, że wpadną do zbiornika, ktoś ich walnie w głowę wiosłem i się utopią? Westchnęła cicho, prostując się i zadzierając niego głowę, aby spojrzeć na twarz chłopaka. Pomimo wyższych butów, nadal była niższa.
— A właśnie! Mieliśmy iść na piwo po egzaminach. Przepraszam, nie zdążyłam. Miałam mnóstwo rzeczy na głowę i zwyczajnie zabrakło mi czasu. Mam nadzieję, że jednak aktualne, nawet jeśli z realizacją w późniejszym terminie?
Mówiąc to, jej drobna buzia przybrała przepraszającego wyrazu, chociaż nie trwało to długo. Było jej troszkę głupio, że się po ludzku nie wyrobiła. Doba była zdecydowanie zbyt krótka albo powinna zainwestować w poszukiwania zmieniacza czasu, żeby mogła być w dwóch miejscach naraz. Poprawiła książkę w dłoni, stukając w jej okładkę pomalowanymi na czerwono paznokciami, powracając jednocześnie uwagą i myślami do ślizgona. Muzyka roznosząca się echem wśród parkowych alejek i słodki zapach owoców, a także łączący się z tym wszystkim szum wody sprawiał, że nie było prosto skupić się na jednym.

______________________



Growing stronger the voice of my father said
"Don't give up, don't be forgotten"


Wyjechała bez słowa, z dnia na dzień. Obecnie Nessa jest w Ameryce, w Ilvermorny na wymianie studenckiej związanej ze stypendium z transmutacji.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 196
  Liczba postów : 126
http://www.czarodzieje.org/t16355-tyler-alan-woods#448683
http://www.czarodzieje.org/t16358-relki-tajlera#448706
http://www.czarodzieje.org/t16359-skrzynka-pocztowa-tylera#448744
http://www.czarodzieje.org/t16356-tyler-woods#448682




Gracz






PisanieTemat: Re: Park z wypożyczalnią łódek   Sob Lip 14 2018, 22:46

Myśląc o Meksyku, tak samo jak Nessa, miał w głowie wysoki temperatury i prażące słońce, dzięki któremu do Anglii wróci z intensywną opalenizną. Co prawda, nie mija się to znacząco z prawdą, bo dwadzieścia osiem stopni na plusie to dla Tylera już upały, aczkolwiek często spotyka się tutaj mżawki. Zupełnie, jak w domu. Woods skrupulatnie przygotował się na tę podróż, biorąc ze sobą bluzy z kapturem, który ochrania jego starannie ułożoną fryzurę i również przewiewne, zarówno kolorowe, jak i neutralne ubrania. Tym razem miał na sobie czarno-białe trampki, długie czarne spodnie o eleganckim kroju, minimalistyczny, skórzany pasek i czarną koszulę w kwiecistym wzorze. Zdawałoby się, że w stroju opartym o czarny kolor, podczas gdy na dworze upał to samobójstwo, ale Tylerowi nie było za gorąco. A gdyby było, już dawno szukałby czegoś innego w szafie w pensjonacie, albo zdjąłby koszulę.
Trzymając ręce w kieszeniach spodni, obserwował ruchy Ślizgonki, która się do niego zbliżała. Słysząc jej przywitanie, uśmiechnął się i odpowiedział:
- Nessa Lanceley. Ciebie też miło widzieć.
Docenił fakt, że zdjęła z nosa okulary przeciwsłoneczne. W końcu, czego innego mógł się spodziewać od damy z czystokrwistego rodu? On też cenił sobie kontakt wzrokowy w trakcie rozmowy, uznawał go za bardzo istotny element konwersacji. Jeśli ktoś uciekał wzrokiem, był niezainteresowany lub onieśmielony. I tak jak tę drugą reakcję był w stanie zrozumieć, tak lekceważenia i braku szacunku zwyczajnie nie znosił.
- Oj Ness, a Ty nawet na wakacjach z podręcznikiem? - spytał, widząc książkę, którą przytulała do piersi. - Po tych codziennych dawkach czekolady trochę wiosłowania na pewno mi nie zaszkodzi.
Widząc, jak Lanceleyówna przechyla głowę, by zobaczyć jezioro za jego plecami, również się obrócił, napotykając wzrok poirytowanego Meksykanina pilnującego wypożyczalni łodzi.
- No właśnie. Mieliśmy. A Ty nie znalazłaś dla mnie czasu! - powiedział, krzyżując ramiona na klatce piersiowej. - Ale wiesz co? Możesz mi to wynagrodzić, wybierając się ze mną w rejs po jeziorze - wymyślił sprytnie, spoglądając na dziewczynę z uniesionymi w górę brwiami, oczekując na jej decyzję. Stanął bokiem, by zaprezentować Nessie wynajęty przez siebie kajak. Ponownie spojrzał na faceta na pomoście, który gniewnie przeszył go wzrokiem i krzyknął po hiszpańsku:
- ¿Está alquilando o no?*
Tyler, domyślając się, że chodzi o łódź, nie oczekując nawet na słowa jej aprobaty, co do wycieczki, chwycił ją za rękę i pociągnął za sobą, zmierzając w stronę pomostu.

*Wynajmujesz, czy nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Szkocja, Wyspa Skye
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1007
Dodatkowo : Prefekt Fabularny
  Liczba postów : 1143
http://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
http://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
http://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995




Gracz






PisanieTemat: Re: Park z wypożyczalnią łódek   Nie Lip 15 2018, 15:15

Ruda nie lubiła upałów, chociaż zawsze było jej chłodno. Wywołane to było problemami z krążeniem, a te z kolei powstały przez brak odpowiedniej diety, odpoczynku i prawdopodobnie innych rzeczy związanych z dbaniem o siebie. Lepiej szła jej opieka nad resztą świata niż nad samą sobą. Taka chyba była rola małego, Hogwarckiego Lancelota.
Dziewczyna zlustrowała go wzrokiem, nie mogąc powstrzymać drgnięcia kącików warg ku górze, które z pewnością wywołała elegancka koszula, cała obsypana kwiatami. Ona sama uwielbiała wzory florystyczne i miała pełną kolekcję szortów, koszul czy sukienek. Co mogło być bardziej wakacyjnego od owoców i kwiatów, we wszystkich kolorach? Kiwnęła delikatnie głową, tym samym dając mu do zrozumienia, że faktycznie, miło było się spotkać. Zwłaszcza przez to, że wcześniej zabrakło jej czasu. Zawsze starała się być sprawiedliwa i poświęcać jednakową ilość czasu każdemu, kto wyraził chęć spotkania się z nią. Ślizgonka była jednak zbyt ambitna i oceny oraz pracę stawiała jako priorytet, niestety spychając na dalszy tor życie towarzyskie. Starała się w jakiś sposób dogadywać z każdym, szkoda jej było życia na negatywne relacje czy nie daj boże, nienawiść, a ze swoimi wężami była już wyjątkowo blisko. Często chodziła nawet spać do innych pokoi, czy to damskich, czy męskich, jeśli nie znalazła dla kogoś czasu za dnia. Z uwagi na swój nietuzinkowy sposób bycia, nie widziała w tym nic złego. Przecież traktowała się jak kumpla, po męsku.

— Wakacje wcale nie zwalniają z dokształcania się. Poza tym to chyba moje hobby.. Nie wiem, czy wytrzymałabym tydzień bez zajrzenia do podręcznika. Znasz mnie, taki mój wątpliwy urok. — zaczęła z delikatnym wzruszeniem ramion, przenosząc spojrzenie na trzymany w dłoniach podręcznik. Może nie była to najlżejsza lektura i teoretycznie miała opanowany znajdujący się w nim materiał, jednak nigdy nie było zbyt mało powtórzenia zaklęć. Prychnęła cicho, a orzechowe ślepia skierowały się znów na twarz chłopaka. — Ty czekoladę, a ja owoce. Wrócę w formie kulki, jestem pewna. Zmienię się w jakiegoś arbuza..
Jęknęła z rozbawieniem, a przed oczyma pojawił się jej obraz wyżej wspomnianego owocu z burzą rudych włosów, który biegał na małych bucikach na obcasach i zaciskał w rękach torbę. Miał też okulary przeciwsłoneczne. Chwilę milczała z rozdziawioną buzią, kręcąc ostatecznie głową z niedowierzaniem do swojej fantazji, klepiąc się ręką w czoło. Debil. A takie wysokie stopnie! Jak widać, pozory mogły mylić.
Jego głośniejsze wypomnienie o braku spotkania trafiło, że usta wygięły się jej w podkówkę, a spojrzenie znów nabrało przepraszającego wyrazu. Aż tak było mu smutno? Mógł napisać, coś by wymyślili jakoś. Prawda była tak, że przed końcem roku pomagała jeszcze wielu osobom z nauką. Westchnęła, ruchem głowy zgarniając włosy na plecy. Zanim jednak zdążyła zaproponować rekompensatę, Tyler zrobił to za nią. Z ust jej uciekło głośne "Huh?!", a potem już została porwana. Dłoń chłopaka chwyciła jej własną, ciągnąć ją w stronę pomostu, a co z tym idzie, łodzi. I znów nie miała nic do powodzenia. Gdyby nie to, że miała wyrzuty sumienia i mogło być mu przykro, że wcześniej go zignorowała.. Przymknęła oczy, wypuszczając powietrze ze świstem spomiędzy naturalnie różowych ust.

— Wygląda na to, że tak.. — mruknęła cicho, zsuwając plecak z ramion, gdy się zatrzymali i chowając do środka trzymany wcześniej podręcznik. Gdy tobołek wrócił na plecy, oparła dłonie na biodrach i spojrzała na niego z dołu, mając delikatnie uniesione ku górze brwi. — No dobrze Woods, pływałeś tym kiedyś w ogóle?
Zapytała jeszcze, chociaż chwilę później, już siedzieli wewnątrz kołyszącej się na wodzie konstrukcji. Drobna dziewczyna w kajaku wydawała się jeszcze mniejsza niż normalnie. Zgarnęła włosy do tyłu, podążając wzrokiem do ślizgona i wyciągając dłoń, aby wręczył jej jedno z wioseł. Przecież nie będzie sam odwalał całej roboty, prawda? Nie zniosłaby takiej niesprawiedliwości. Największym jednak zaskoczeniem dla niej był brak tej śmiesznej, dmuchanej kamizelki. Nie wiedziała, czy starszy meksykanin zapomniał, czy może na tym zbiorniku to nie zobowiązywało.
— Miałam chyba czuja, żeby zabrać ze sobą jakieś przekąski i napoje, będziemy umierać z głodu po tym treningu, wężyku. Ah! Tak w ogóle, to dziękuje za zaproszenie.
Miała nadzieję, że nie szykował zamachu na je życie i nie zamierzał jej utopić czy coś. Westchnęła cicho, pomimo wszystko zachowując optymizm i próbując cieszyć się z tej wycieczki. Na drobnej, porcelanowej buzi, której lica pokrywało kilka piegów, wciąż błąkał się subtelny uśmiech.

______________________



Growing stronger the voice of my father said
"Don't give up, don't be forgotten"


Wyjechała bez słowa, z dnia na dzień. Obecnie Nessa jest w Ameryce, w Ilvermorny na wymianie studenckiej związanej ze stypendium z transmutacji.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 196
  Liczba postów : 126
http://www.czarodzieje.org/t16355-tyler-alan-woods#448683
http://www.czarodzieje.org/t16358-relki-tajlera#448706
http://www.czarodzieje.org/t16359-skrzynka-pocztowa-tylera#448744
http://www.czarodzieje.org/t16356-tyler-woods#448682




Gracz






PisanieTemat: Re: Park z wypożyczalnią łódek   Pon Lip 23 2018, 19:47

Pomimo tego, że Tyler urodził się w sierpniu, jego ulubioną porą roku jest zima. Choć bardzo lubi, kiedy jest mu ciepło, niezbyt przepada za letnimi upałami wyciskającymi z niego pot. Znacznie bardziej odpowiada mu to ciepło, które płynie z kominka w zimowe wieczory.
Dobrze znał Nessę i jej altruistyczne zachowania, jednak musiał przyznać, że zupełnie nie odczuwał tego braku zadbania o siebie. Rzeczywiście, nie miał zielonego pojęcia o nieregularnej diecie czy rozregulowanym cyklu snu, aczkolwiek pomimo tego, zawsze wyglądała dobrze i olśniewająco, zupełnie nie zdradzając swoich problemów zdrowotnych.
Tyler nigdy nie miewał takich problemów, jak jego dzisiejsza towarzyszka. Ambicje, rzeczywiście, zawsze miał spore, gorzej było z motywacją do nauki. Wychodził też z założenia, że oceny zupełnie nie odzwierciedlają inteligencji, a stanowią jedynie wyznacznik zdobytej wiedzy. Gdyby chciał, też zakuwałby na każdy test, zdobywając wiedzę i równie szybko ją tracąc. Tymczasem, wszystko zdawał, z wynikami miernymi lub dobrymi, które słusznie oddają wiadomości, które usłyszał na lekcji i zdołał zapamiętać aż do egzaminu (a nawet na dłużej!). Przez swoje nieprzejmujące podejście do nauki miał wystarczająco dużo czasu dla swoich znajomych i pasji. A taki układ mu odpowiadał.
- Zdecydowanie, niewątpliwy urok - odpowiedział po chwili, wzmacniając swoje słowa kiwnięciem głowy. Widząc, że wzrok Lanceleówny opadł na trzymaną w dłoniach książkę, również skierował swoje spojrzenie w tym kierunku, przyglądając się przedmiotowi. Dojrzał, że to chyba podręcznik od zaklęć i choć nie znał podstawy programowej, był przekonany, że to coś nadprogramowego, a Nessa pewnie zna go już na pamięć. On nie poświęcał tyle czasu nauce, ale mimo tego, bardzo szanował jej wytrwałość i miłość do hobby.
Słysząc jej przypuszczenia, co do zwiększenia się jej wagi w trakcie meksykańskiej zabawy, uśmiechnął się mrużąc oczy. Jakoś nie potrafił sobie wyobrazić pulchnej Nessy, całkowitego przeciwieństwa jej wiecznie drobnej i filigranowej sylwetki. Takie wyobrażenie o niej miał od pierwszej klasy, kiedy to ją poznał i chyba nie był w stanie go zmienić.
Nie wiedział, czy w ogóle miała ochotę wybierać się z nim w ten rejs po jeziorze. Po jej minie wnioskował nawet, że chętnie by się z tego wymigała, gdyby nie to, że przed wyjazdem do Meksyku mieli się spotkać, a ona nie znalazła dla niego czasu. Cóż, musiała się z nim dziś pomęczyć, choć Woods skrycie liczył, że Ślizgonka nie będzie spisywać tego popołudnia na straty.
Na pomoście, na który zaciągnął Nessę, wciąż siedział zdenerwowany Meksykanin. Widząc, że Tyler wreszcie zamierza wziąć łódź, jakby odetchnął z ulgą, że już nie będzie musiał się z nim użerać. W kajaku leżała juź torba chłopaka, w której miał aparat, jakieś meksykańskie słodycze i Różowego Druzgotka w mniejszej ilości, niż regularne opakowanie. Nie planował jednak pić pływając po jeziorze, przecież nie chciał się zabić, a tym bardziej Nessy! Po prostu był przygotowany, gdyby usłyszał o jakiejś imprezie. W torbie również znajdowała się pomniejszona zaklęciem gitara klasyczna, którą zawsze zabierał ze sobą na wakacje. Być może pojawi się jakaś okazja, by z niej skorzystać, kto wie? Nie odpowiadając na jej pytanie, by się przypadkiem nadto nie zamartwiała, wsiadł do kołyszącej się na wodzie łodzi.
- Może jesteś jasnowidzem? - rzucił, uśmiechając się i przejmując jedno z wioseł. Sądził, że dziewczyna nie będzie wiosłować razem z nim, nawet tego nie proponował, ale widząc jej zapał, niezbyt się temu sprzeciwiał. - Ja też mam coś słodkiego, ale jedyny napój jaki mam ze sobą, to... wino, więc chwała Tobie i Twojemu przeczuciu - powiedział, spoglądając na rudowłosą i zaczynając wiosłować. Na jej twarzy widział subtelny uśmiech, jednak był przekonany, że Ślizgonka stresuje się wycieczką.
- Spokojnie, nie umrzemy. Nawet jeśli nie umiesz pływać, to ja potrafię - zapewnił, widząc niepewność w oczach dziewczyny. Przecież chyba nie będzie aż tak strasznie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Szkocja, Wyspa Skye
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1007
Dodatkowo : Prefekt Fabularny
  Liczba postów : 1143
http://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
http://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
http://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995




Gracz






PisanieTemat: Re: Park z wypożyczalnią łódek   Nie Lip 29 2018, 18:24

Lance uwielbiała wiosnę, chociaż wszystkie pory roku miały w sobie coś niesamowitego i coś pięknego, czego nie dało się zastąpić. Zimą było pięknie i biało, świat wydawał się niewinny, a kakao było napojem idealnym — zwłaszcza z piankami! Wiosną budziły się kwiaty i zwierzęta, pojawiało się słońce, a dni były coraz dłuższe. Lato czarowało plażą, morzem i zachodami słońca na pomostach. Jesień za to tonęła w złotach i czerwieniach, które uwielbiała. Była jarzębina, kolorowe listki i święto duchów, a wszyscy ubierali zabawne kostiumy.
Była dziewczyną, która nie pokazywała, że sobie nie radzi albo nie dba o siebie. Zawsze była nienagannie elegancka, pełna energii i entuzjazmu, zachęcając do wspólnej nauki, kogo popadnie. Nauczyła się perfekcyjnie maskować wory czy cienie przed oczyma. Nie lubiła, gdy ktoś się nią przejmował czy martwił, nie było sensu.
Woods mógł być pewien, że ruda weźmie go w obroty razem z nadchodzącym rokiem akademickim, bo oceny chłopaka mogły być znacznie lepsze. Nie był głupi, jednak lenistwo wszystko mu utrudniało, zniechęcając do odrobienia głupiej pracy domowej czy brania udziału w lekcjach. Miał rację, nie odzwierciedlały inteligencji, ale stanowiły jednocześnie klucz do lepszej przyszłości. Nikt go na dobrą posadę nie weźmie z miernym dyplomem. Chociaż była to też kwestia tego, czym właściwie Tyler chciał się zajmować! Każdy był jednak inny, co Nessa szanowała i akceptowała, nie chcąc zmieniać ludzi i zmuszać do czegokolwiek. Nikomu jednak nie zaszkodzi odrobina zachęty. Ona po prostu lubiła się uczyć, doskonale odnajdowała się wśród podręczników.
Zaśmiała się na jego słowa, kręcąc głową. Nie miał racji. Uroku było w niej tyle, co nic!

— Wątpliwy, wątpliwy! Już mi tak nie słodź skarbie, pomogę Ci z transmutacją i bez tego. — odparła z uśmiechem, puszczając mu oczko. Rozejrzała się dookoła, lustrując wzrokiem stojącego na pomostku wąsatego Meksykanina. Wyglądał na poirytowanego i zniecierpliwionego, dzierżąc w dłoni sznur od łódki, która kołysała się leniwie na tafli jeziora. To na szczęście było względnie spokojne, fale delikatnie rozbijały się o drewniane pale, utrzymujące konstrukcję.
Nessa nie potrafiła sobie sama wyobrazić siebie puszystej, chociaż była święcie przekonana, że tak się skończy. Ilość owoców, a zwłaszcza arbuzów, które jadła, była naprawdę ogromna! Rudy arbuz wciąż pojawiał się w jej głowie, sprawiając, że kąciki ust unosiły się jej ku górze. Tak też było teraz. Posłała chłopakowi krótkie, zaciekawione spojrzenie.

— A jaki jest Twój ulubiony, tutejszy przysmak? Znalazłeś już coś? — zapytała z ciekawością, pozwalając sobie na ciche westchnięcie i przesunięcie spojrzenia na niebo, gdzie słońce skryło się pomiędzy obłokami. Chwila wytchnienia! I tak mieli szczęście, bo temperatura nie była aż tak okropna, było znośnie.
Ani towarzystwo Tylera, ani rejs jej nie przeszkadzał. Podchodziła do wody nieco sceptycznie, ale była odważna i ciężko byłoby ją zniechęcić. Plan na popołudnie był przyjemny, a dodatkowo mogła faktycznie wynagrodzić mu brak czas przed końcem roku, przez co do tej pory było jej głupio. Był sympatyczny, zawsze dobrze się im rozmawiało, nawet za czasów, gdy była schowana w książkach i bibliotece, odcinając się od życia towarzyskiego. Zawsze dbała o swoje kontakty z wężami.
Poprawiła się w łódce, prostując nogi. Była drobna i niska, a zsunięcie butów ze stóp sprawiło, że miejsca miała jeszcze więcej. Ułożyła wygodnie plecak, złapała za wiosło, chwilę przyglądała mu się badawczo, zaciskając dłonie na drewnie. Rozejrzała się dookoła, patrząc, jak radzą sobie inni klienci wypożyczalni, po czym zanurzyła koniec wiosła w wodzie.

— Jasnowidzem? — zaczęła z parsknięciem rozbawienia, zerkając na niego kątem oka. To raczej nie był dar dla niej. Zawsze ją przerażali ludzie, którzy mieli wizję tego, co mogło stać się w przyszłości i jakoś nie do końca w to wierzyła. Przecież wystarczyła jedna, inaczej podjęta decyzja i ich scenariusz nie mógł się już ziścić! Na wzmiankę o winie z jej ust wydobyło się "uuu", a brwi na chwilę uniosły się ku górze, opadając tak szybko, jak się wzniosły. — Ty i wino? Zaskakujesz mnie, wężyku. Zimne byłoby doskonałe na dziś, jednak na jeziorze faktycznie lepiej nie pić, w słońcu szybko łapie. A co masz słodkiego? Gdybyś coś potrzebował, to mów! Plecak mam przy sobie.
Zaczęli płynąć, a ona była wyjątkowo skupiona na wiosłach. Na twarzy błąkał się uśmiech, chociaż gdzieś z tyłu głowy miała zakodowane, że na pewno nie ma tu gruntu i woda jest przeraźliwie zimna. Potrafiła jakiś czas się na niej utrzymać, nie panikować.. Jednak nie dopłynęłaby do brzegu. Faktycznie, w pewien sposób ją to stresowało, jednak starała się dobrze bawić.
— Nie umrzemy, oczywiście.. To nie tak, że panikuje! Jakoś pływam. — zaczęła z westchnięciem, trzymając wiosło w górze. Obróciła głowę w jego stronę, lustrując jego twarz wzrokiem, uśmiechając się delikatnie i wzruszając ramionami. — Czyli w razie czego, nie utoniemy?

______________________



Growing stronger the voice of my father said
"Don't give up, don't be forgotten"


Wyjechała bez słowa, z dnia na dzień. Obecnie Nessa jest w Ameryce, w Ilvermorny na wymianie studenckiej związanej ze stypendium z transmutacji.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 196
  Liczba postów : 126
http://www.czarodzieje.org/t16355-tyler-alan-woods#448683
http://www.czarodzieje.org/t16358-relki-tajlera#448706
http://www.czarodzieje.org/t16359-skrzynka-pocztowa-tylera#448744
http://www.czarodzieje.org/t16356-tyler-woods#448682




Gracz






PisanieTemat: Re: Park z wypożyczalnią łódek   Pon Sie 27 2018, 19:25

Ciężko jest się nie zgodzić, że każda pora roku przynosi coś nowego i interesującego. W teorii Tyler powinien uwielbiać wiosnę, kiedy to wszystkie rośliny budzą się do życia, a świat nareszcie nabiera kolorów po ponurej zimie. Być może w innych miejscach na świecie biała pora roku potrafi wzbudzić zachwyt, jednak w Wielkiej Brytanii, zwłaszcza w Londynie, gdzie chłopak spędza święta z rodziną, zwykle bywa mokro i smutno. Mimo tego, ma pewien sentyment do tego okresu, docenia fakt, że wiążą się z nim tak miłe wspomnienia.
Zawsze podziwiał osoby, które potrafiły zamaskować dręczące je problemy. On nie zawsze sobie z tym radził. Co prawda, nie ma możliwości zatuszowania tego, że sobie nie radzi makijażem, ale jego słaby charakter nie zezwala mu nawet na psychiczne udawanie. Jeśli się go dobrze zna, to bez problemu da się stwierdzić, że coś jest na rzeczy.
Jeśli zapewnienia dziewczyny miały się spełnić, już mógł mieć obawy. Od nowego roku szkolnego miał w planach, jak co roku, trzymać się swojego ścisłego planu nauki, który obejmował tylko interesujące go zajęcia. Nie miał również w planach poświęcać tym wybranym lekcjom zbyt wiele uwagi, w końcu nie mierzył wysoko i nie potrzebował dobrych stopni. Intensywnie zastanawiał się nad karierą fotografa, w której rozwijał się ostatnimi czasy bardzo prężnie. A jeśli nie fotograf, to ktoś ostatnio mówił mu o pracy modela. Nie był pewien, czy by się do tego nadawał, ale z drugiej strony Woods od zawsze jest świadom swego ciała i jakkolwiek narcystycznie to brzmi, zdaje sobie sprawę, że jest atrakcyjny. Plus, to zawsze praca przed obiektywem, a w końcu już nieraz sam robił sobie zdjęcia...
- Akurat transmutacja ostatnio niezbyt mnie interesuje... - powiedział cicho, rozmyślając o swoich ostatnich zainteresowaniach, które z pewnością zacznie rozwijać wraz z powrotem do szkoły. Nie był nawet do końca przekonany, czy rudowłosa usłyszała jego słowa.
- Quesadilla to mój codzienny grzeszek. A Ty znalazłaś coś oprócz owoców? - Od dziecka lubił podróże do nowych, nieznanych mu dotychczas miejsc, w których zawsze był ciekaw lokalnej kuchni. O dziwo, choć na takiego nie wygląda, Ślizgon lubi i potrafi całkiem nieźle gotować. Teraz jednak nie ma jeszcze okazji do nadmiernych popisów kulinarnych, ale jak wreszcie kupi swoje własne mieszkanie w Hogsmeade, z pewnością się to zmieni. Od września znów powróci do pracy baristy w Kawiarni Francuski Pocałunek, a może dodatkowo uda mu się wykonać parę zleceń jako fotograf, tutaj w Meksyku? Tak czy siak, od razu jak zarobi trochę kasy, to zainwestuje i najbardziej wypasioną kuchnię na całym osiedlu. Ano i znajdzie dobry przepis na quesadillas.
- Wiesz, jakby się uprzeć, to nawet trochę wyglądasz na jasnowidza... - powiedział, zerkając na nią podejrzliwym spojrzeniem z przekornym uśmiechem.
- Zupełnie nie rozumiem reakcji na wino... Zawsze trzeba być przygotowanym, gdyby pojawiła się jakaś niewiasta w okolicy, chętna na romantyczny piknik w plenerze - oznajmił z nutą rozbawienia w głosie. - Mam jakieś czekoladki, ale pod wpływem tej temperatury na pewno zmieniły już stan skupienia - odpowiedział prędko, wiosłując i spoglądając na swoją towarzyszkę, siedzącą naprzeciwko. Widział zakłopotanie w jej wyrazie twarzy, ale chyba nie miała się o co obawiać. Woods potrafił pływać, a wbrew przewidywaniom dziewczyny, zdawało mu się, że woda wcale nie jest taka chłodna.
- Wyluzuj. Będzie w porządku - zapewnił, z ciepłym tonem w głosie, próbując dodać jej otuchy.
Podróż łodzią przebiegała zgodnie z planem, mniej więcej do momentu, w którym znaleźli się na środku jeziora. Nieco się już ściemniło, jednak nie na tyle, by było to jakimkolwiek problemem. W pewnym momencie jednak Tyler zmienił położenie jednej nogi, gdyż ta zdążyła już zdrętwieć. Mimo braku czucia w niej, natychmiast zauważył niepokojącą rzecz - całkiem już sporą kałużę. Przez podeszwę buta zaczęła już przesiąkać woda. Automatycznie zwrócił swoje spojrzenie ku dziewczynie i zapytał cichym głosem:
- Nessa, co tu tak mokro? Czy my trafiliśmy na dziurawą łódź?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Szkocja, Wyspa Skye
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1007
Dodatkowo : Prefekt Fabularny
  Liczba postów : 1143
http://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
http://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
http://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995




Gracz






PisanieTemat: Re: Park z wypożyczalnią łódek   Nie Wrz 02 2018, 16:58

Gdyby Nessa wiedziała, że Woods zajmuje się fotografią z pewnością, uznałaby, że w oczach chłopaka każda pora roku jest interesująca i wyjątkowa. Każde przejśc1ie z jednej w drugą dawało mu olbrzymie możliwości artystyczne. Mógł uchwycić niesamowite momenty, które większość z dorosłych ludzi omijała, zajęta własnym życiem i pędzącym czasem. To było w zdjęciach rzeczą najlepszą i najciekawszą! Zawsze mogłeś wrócić, do tego, co było i obudzić wspomnienia, które sądziłeś, że przepadły.
Faktycznie, Wielka Brytania była smutna w święta, podobnie zresztą jak Szkocja. Mokre, mgliste, wietrzne. Za to na wyspie Skye, gdzie Nessa wyjeżdżała podczas przerwy zimowej — było cudownie i biało. Dziadkowie mieli rezydencję oddaloną od miasteczka, położoną w malowniczym miejscu i pełno było śniegu, co umożliwiało skorzystanie z niemalże wszystkich zimowych atrakcji. Dla rudej jednak nie było niczego lepszego, jak siedzenie nad książką z gorącym kakaem robionym przez babcię, które do towarzystwa miało jakiś sernik albo ciasteczka z cynamonem, imbirem albo pomarańczą.
Lance od małego uczona była samozaparcia i siły. Za każdym razem, gdy się przewróciła, mówili jej, aby wstała, otrzepała kolana i szła dalej, bo nie ma co płakać. Każdy upada, a sztuką jest wyciąganie z tego wniosków i niepowielanie błędów. Była też ambitna i pomimo tego, że porażki rozpamiętywała, starała się aż tak emocjonalnie w to nie angażować. Trzymała się zasady, że sama sobie życia nie będzie utrudniała, jak robiła to większość znanych jej osób. Przecież wszystko było takie proste i oczywiste, a wszyscy poszukiwali skomplikowanych rozwiązań.

— Naprawdę? A jaki jest Twój ulubiony przedmiot? — odparła z ciekawością, wyrwana z zamyślenia dźwiękiem jego głosu. Pomimo szeptu, echo roznosiło się na wodzie i nawet rozbijająca się o drewniany przedmiot woda nie zagłuszała słów. Bystre, orzechowe ślepia powędrowały w jego stronę niemalże natychmiast, jak głowa obróciła się w taki sposób, aby spoglądać przez ramię. Drobne dłonie zaciskała na wiośle, opierając je o krańce łódki. Dla rudej temat przyszłości był również skomplikowany. Cały czas wahała się pomiędzy tym, czego rzeczywiście chciała, a tym, co powinna jako przedstawicielka magicznej szlachty, jedyne dziecko swoich rodziców. — Właściwie to wszystko jest doskonałe! Lubię wyraziste potrawy. I uważam, że Tacos są doskonałą przekąską. Nadal jednak arbuzy wygrywają w moim rankingu.
Dodała jeszcze z delikatnym wzruszeniem ramion, posyłając mu subtelny uśmieszek, zawierający w sobie iskierkę zadziorności. Jej naprawdę nie było potrzeba wiele do szczęścia. Westchnęła bezgłośnie, ruchem głowy odrzucając rude kosmyki do tyłu. Omiotła spojrzeniem brzeg widoczny z perspektywy jeziora. Wciąż kolorowy, tłoczny, od którego roznosiło się echo rozbrzmiewającej w głośnikach muzyki i śmiechu. Jak to, co widzisz, bardzo zależało od miejsca, w którym się znajdujesz! Ona wcale nie potrafiła gotować czy piec, jej umiejętności ograniczały się do tostów i jajecznicy. Zawsze była pod wrażeniem osób, które odnajdywały się w kuchni i potrafiły zaangażować się w coś tak rzekomo banalnego i prostego, jak gotowanie. Jej samej sztuka ta przypominała alchemię, tylko była bardziej skomplikowana!
— Huh? Naprawdę...? — zamrugała kilkakrotnie, zdziwiona jego wyznaniem, marszcząc zaraz czoło i nos, niespecjalnie wierząc w słowa ślizgona. Nigdy nie była dobra w przewidywaniu przeszłości, nawet nie potrafiła dokładnie określić materiału, który nauczyciel wykorzysta na zbliżającej się kartkówce. Czując na sobie jego spojrzenie, odwzajemniła je. Roześmiała się pogodnie na jego wyznanie, kiwając z uznaniem głową. To na swój sposób sprawiało, że byli do siebie podobni. Ona też zawsze nosiła przy sobie więcej, niż ktokolwiek podejrzewał, starając się być gotową na każdy z możliwych scenariuszy. — Niewiasta, którą kopnie zaszczyt na to wino z pewnością będzie Ci wdzięczna. Chociaż faktycznie słońce, noszenie czekoladek w tym upale jest dość ryzykowne. Oby płynna czekolada nie zalała Ci rzeczy.
Zakończyła z rozbrajającą szczerością, wędrując spojrzeniem po jego twarzy i zatrzymując spojrzenie na wiośle. Wydała z siebie głośniejsze "oh", zaraz zabierając się do wiosłowania. Rytmicznie zanurzając kawałek drewna w wodzie, zaczęła nucić coś pod nosem. Bardzo łatwo było złapać rytm i utrzymać jedno tempo, a dodatkowo było to doskonałym ćwiczeniem. Zwłaszcza dla kogoś, kto więcej czasu czytał, niż się ruszał. Chociaż po korytarzach biegała jak mało kto! Kiwnęła głową na jego słowa, dając im wiary i uśmiechając się przy tym delikatnie. Ogólnie rzecz biorąc Lanceley zwykle była pogodnym stworzeniem, a w dzisiejszym popołudniu nie było niczego, co mógłby wprawić ją w posępny nastrój..
Czas na łodzi mijał im na konwersacji, a ona całkiem straciła poczucie czasu. Słońce z wolna zaczynało chylić się ku zachodowi, barwiąc niebo na brzoskwiniowe -różowe odcienie. Powędrowała ku niemu wzrokiem, mrużąc przez chwilę oczy, na które napadły ostatnie z promieni dzisiejszego słońca. Podmuch wiatru zakołysał łodzią w tym samym momencie, w którym Tyler poruszył nogą, wzmacniając kołysanie. Złapała mocniej za leżące na kolanach wiosło tak, aby nie wpadło do wody. I wtedy właśnie stało się coś, czego biedna Nessa w ogóle się nie spodziewała. Jego słowa sprawiły, że zbladła nieco, odruchowo spuszczając głowę i wpatrując się w znajdującą się na środku drewnianej łaby, kałużę. Wędrowała spojrzeniem pomiędzy nim a mokrą plamą.

— Może nachlapaliśmy wodą, gdy wiosłowaliśmy? Tyler... Masz ze sobą różdżkę, prawda? — rzuciła równie cicho, starając się brzmieć spokojnie i z opanowaniem. Nie była panikarą, mocno stąpała po ziemi — prawda była jednak taka, że jej wewnętrzna harmonia została zakłócona brakiem kapoka na środku ogromnego jeziora.

______________________



Growing stronger the voice of my father said
"Don't give up, don't be forgotten"


Wyjechała bez słowa, z dnia na dzień. Obecnie Nessa jest w Ameryce, w Ilvermorny na wymianie studenckiej związanej ze stypendium z transmutacji.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 196
  Liczba postów : 126
http://www.czarodzieje.org/t16355-tyler-alan-woods#448683
http://www.czarodzieje.org/t16358-relki-tajlera#448706
http://www.czarodzieje.org/t16359-skrzynka-pocztowa-tylera#448744
http://www.czarodzieje.org/t16356-tyler-woods#448682




Gracz






PisanieTemat: Re: Park z wypożyczalnią łódek   Sob Wrz 08 2018, 18:36

Film i fotografia pozwalały uchwycić każdą ulotną chwilę, istotny moment w życiu, czy piękno oraz niepowtarzalność otaczającej go natury. I choć niejednokrotnie miał szansę uwiecznić przemiany krajobrazu, zdecydowanie bardziej preferował sesje zdjęciowe z udziałem osób. Jeśli nie miał żadnego chętnego początkującego modela czy modelki, sam potrafił stanąć za obiektywem. Wtedy posługiwał się funkcją samowyzwalacza, a jako statywu na aparat używał każdych możliwych elementów miejskiej zabudowy. Właśnie w ten sposób udało mu się zrobić całkiem sporo zdjęć w Meksyku.
Tyler psychiczne czuje się źle, tylko wtedy, kiedy ma w życiu jakieś poważne problemy, a zwłaszcza wtedy, gdy odnosi porażki w czymś, w co włożył wiele pracy i zaangażowania. Najczęściej było po nim widać, że jest przygnębiony, kiedy spotkał go jakikolwiek zawód. Niegdyś, bardzo emocjonalnie przeżywał rozstania albo utratę jakiejś bliskiej mu osoby, przez co nabrał dystansu do budowania nowych relacji. Stara się też być stonowany w uczuciach, nie podejmować zbyt pochopnych decyzji, stopniowo poznawać ludzi, w obawie przed rozczarowaniem. Mimo tego, nie zamknął się całkowicie na ludzi i nadal jest charyzmatycznym i ekscentrycznym człowiekiem.
- Eliksiry są całkiem... ciekawe, ale jednak wszystko to, co powiązane ze sztuką jest najbliższe mojemu sercu - odpowiedział bez chwili namysłu. Ostatnio też w koło jego zainteresowań wpisała się, owiana złą opinią wśród czarodziei, czarna magia, którą zaczął się interesować ze zwykłej ciekawości. Nie widzi z tym problemu, w końcu nie robi tego, by kogoś skrzywdzić albo zawładnąć światem.
Mocno trzymał dłońmi drewniane wiosło, co jakiś czas poprawiając opadające rękawy swojej kwiecistej koszuli. Trochę jednak źle czuł się z faktem, że jego towarzyszka również przejęła ster i wiosłuje równie intensywnie, co on. W końcu, jak to na mężczyznę przystało, powinien kategorycznie zabrać damie drewniany przedmiot, przejmując inicjatywę. Z drugiej strony, znał różne kobiety, a przez to miał świadomość o różnorodnych poglądach, promujących równość płci. Wiedział, z jakiej rodziny pochodzi Nessa i prędzej spodziewałby się po niej tej pierwszej postawy; z drugiej jednak sama, bez słowa, chwyciła za wiosło, nie mając nic przeciwko. Jej pomoc z pewnością przyspieszyła tempo płynięcia, dzięki czemu przebyli sporą część jeziora w niedługim czasie. Mimo tego, mieli wystarczająco dużo czasu do podziwiania przyjemnych dla oka widoków.
Gotowanie Woods mógł porównać do eliksirów, z czego więcej korzyści znajdywał w gotowaniu. Wraz z wiekiem, zaczął interesować się kuchnią. Podkradał książki kucharskie od babć i mamy, bo choć pochodzi z bogatej rodziny, w jego domu nigdy nie było skrzatów domowych. Czerpał ogromną przyjemność z jedzenia, dlatego od młodych lat zdobywał wiedzę na temat samodzielnego przyrządzania potraw. Znacznie lepiej idzie mu w przygotowaniu słonego jedzenia - w pieczeniu ciast nie jest aż tak dobry, nie ma do tego takiej cierpliwości.
- Wiesz, czasem trzeba sobie pomagać jakimiś innymi sposobami, jeśli urok osobisty nie wystarcza - skomentował, z subtelnym uśmieszkiem na twarzy. Szczerze powiedziawszy, rzadko kiedy zdarzało mu się rzeczywiście podrywać jakąś dziewczynę. Stawiał raczej na rozmowę i poznawanie się nawzajem, niż nieustanne komplementowanie. Co prawda uśmiechał się do wielu, ale to chyba jeszcze nie był grzech?
Nie chciał martwić jej na zaś, ale nie sądził, żeby aż tyle wody nachlapali do środka. Kałuża była całkiem pokaźna, zważywszy na to, że zajmowała każdy cal dna łajby. Chwilowo zaprzestał wiosłować, wstrzymując od tego również Lanceley'ównę. Zatrzymali się w jednym miejscu, a jedyny ruch, jaki wykonywali to naturalne kołysanie się łódki, która powolnie obracała się wokół własnej osi.
- Spokojnie Ness, obserwuj, czy wody robi się coraz więcej - powiedział ciepłym tonem. Założył również swój plecak, w obawie, żeby jego aparat się nie zmoczył. Z kieszeni spodni wyjął różdżkę i cicho wypowiedział formułkę:
- Silverto - czar sprawił, że woda w łajbie zupełnie wyparowała, sprawiając, że dno zupełnie wyschło.
- Miejmy nadzieję, że jednak nie jest dziurawa... - powiedział, obserwując, szukając prawdopodobnego strużka wody wpadającego do łodzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Park z wypożyczalnią łódek   

Powrót do góry Go down
 

Park z wypożyczalnią łódek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
Meksyk
 :: 
Miasteczko
-