Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Dziedziniec

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Ferrara, Włochy
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 80
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 106
http://www.czarodzieje.org/t9479-runa-demetria-grimsdottir#263703
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9490-misfit#263847
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9489-maly-cwaniaczek#263844
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9488-runa-demetria-grimsdottir#263840




Gracz






PisanieTemat: Dziedziniec   Czw Wrz 11 2014, 14:34

First topic message reminder :

Nieważne, jak mocno Eiv wpatrywałaby się w oczy Runy, i tak nie dojrzałaby w nich żadnego z fałszywych uczuć, jakich najprawdopodobniej szukała. Oczywiście, może delikatne zbicie z tropu majaczyło gdzieś pośród pokładów niezmierzonej empatii oraz czystej chęci pomocy, bo dziewczę nigdy by się nie spodziewało, że po względnie krótkiej salwie przekleństw oraz obelg ich ofiara momentalnie się załamie. Wnioskując z całej tej nienawiści, jaką słychać było w opowieściach Gemmy o podszywającej się pod nią osobie, można było pomyśleć, iż ona z wielką chęcią podejmie się takiej szermierki. Zamiast tego, po prostu opadła na ziemię. Grímsdóttir usiłowała wiec w jakiś niebywale błyskotliwy sposób rozpracować zawiłość sytuacji, ale fakt, że musiała to robić w międzyczasie oswajania Henley wcale nie pomagał. Głaskała ją z niemal siostrzaną troskliwością, której w danym momencie u Gemmy próżno było szukać. Dziewczyna powoli chyba zaczęła wierzyć w prawdziwość teorii o dawno zaginionych, nagle odnalezionych bliźniaczkach, sądząc po pełnym wyrzutu pytaniu o nieodzywanie się, ale zamiast takiego chamstwa, mogłaby się przestawić na tryb empatii. Nie pomyślała, że może Cara nie miała żadnego wpływu na ich rozdzielenie? Runa mimowolnie czuła na sobie wzrok Zaharówny, chociaż odwrócona do niej plecami nie miała najmniejszej szansy na zgadnięcie, jakie emocje w nim zawarła. Czy niecierpliwe oczekiwanie, czy nienawiść, czy może zwykłą obojętność i brak wiary w retorykę Włoszki? A może w ogóle nie patrzyła, krążąc tylko w kółko, zaś osiemnastolatce tylko wydawało się, że jest obserwowana? Jeszcze się o tym z pewnością przekona, póki co nadal delikatnie gładziła włosy Gryfonki, aby zaraz ostrożnie odebrać od niej papier wraz ze zdjęciem. Sytuacja zrobiła się trochę mniej wygodna, bo dla pełnej wygody Runa potrzebowałaby obu swoich dłoni, a to oznaczało, że nastał koniec głaskania. Westchnęła cicho, zabierając się do dokładniejszych obserwacji dwóch zadziwiająco ważnych rzeczy, których otrzymania dziewczę w żadnym wypadku się nie spodziewało.
- Gemma, jak miała na imię twoja siostra? To znaczy, na pierwsze i drugie? - spytała głośno, chcąc upewnić się, że adresat pytania dokładnie je usłyszy. Oczyma pochłaniała inicjały N. V. Z. w całej pewności, że "Z" oznacza "Zaharov". Nie chciała jednak podejmować żadnych pochopnych wniosków, więc musiała się upewnić. Rok 2004 również pasował do wersji rozdzielenia w wieku dziewięciu lat.
- W sumie wiesz co? Chodź tu i zobacz sama - dodała, podnosząc się do pionu i wyciągając dłoń ze zwitkiem papieru oraz zdjęciem w stronę dziewczyny, a kiedy ta zabrała podane jej rzeczy, Włoszka znów przykucnęła, aby ponownie zacząć głaskać Henley.
- Wszystko będzie dobrze - powiedziała cicho, nie mając w arsenale nic lepszego, a nie chciała, żeby dziewiętnastolatka miała się tu zaraz popłakać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 124
Dodatkowo : Jasnowidz
  Liczba postów : 49
http://www.czarodzieje.org/t16060-budowa
http://www.czarodzieje.org/t16768-what-are-you-afraid-of#466051
http://www.czarodzieje.org/t16766-hootie#466049
http://www.czarodzieje.org/t16059-budowa




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Wto Lis 20 2018, 20:02

Kartkówka.
Westchnął cicho, nieświadom obłoczka pary, jaki wydobył się z jego ust przy tym manewrze. Nie lubił ich. Zawsze sprawiało mu problem, aby pisać je, gdziekolwiek się znalazł. Tutaj przynajmniej mógł odsunąć się tak, aby nikt nie słyszał. Usiadł po tym na fragmencie kamienia, dostając z torby pergamin i pióro. Possawszy chwilę jego koniec, ustawił stalówkę na papierze.
Dyktował szeptem treść zaklęcia, do momentu, aż nie podszedł doń Riley. Drgnął subtelnie, prostując się i odwracając w stronę, z której nadchodził Krukon.
- U mnie wszystko w porządku - uśmiechnął się do niego, zanim zorientował się, że pióro dalej pisze. - Oh, wykreśl ostatnie zdanie - polecił do samopiszącego przedmiotu. Niestety nieświadom był, że owo zamazało również fragment treści zaklęcia, czyniąc je urwanym w połowie. Zakończył jednak pisanie, uznając, że niewiele więcej tu trzeba. Schował ponownie pióro, zwijając pergamin. Wstał także - od siedzenia na kamieniu zrobiło mu się chłodno.
- Mógłbyś... Dziękuję - podał Rileyowi swoją kartkówkę, nie kończąc nawet zdania. I tak wiedział, że chłopak się zgodzi. Na więcej jednak rozmów sobie nie pozwalał, bowiem nie chciał denerwować nauczycielki. Wsunął ręce do kieszeni, pragnąc je ogrzać.
- Paskudna pogoda - mruknął cicho, przysuwając się do bruneta, aby ochronić się nieco przed nagłym podmuchem wiatru.

3 > 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Wyspa Jura, Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 628
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 1730
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox




Moderator






PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Sro Lis 21 2018, 12:01

Trochę głupio było ominąć lekcję prowadzoną przez dyrektorkę; Mefistofeles uważał, że jego relacja z Bennett wymaga nieustannej pielęgnacji. Wszystko wskazywało na to, że wypada stawić się na dziedzińcu i swoją cudowną osobowością doprawić humor nauczycielki. Szkoda tylko, że szczere chęci Noxa mieszały się z odrobiną względnie nieszkodliwego lenistwa - nie spieszył się, z Pokoju Muzycznego zaglądając do kuchni, potem do dormitorium, a potem w końcu zbierając się do wyjścia. Jakimś cudem dotarł w miarę na czas, albo raczej po prostu przystanął z tyłu i nie rzucał się w oczy. Poprawił swoją grubą skórzaną kurtkę, pobieżnie słuchając profesor. Rozglądał się po ludziach, szukając czegoś, co zwyczajnie go zaciekawi. Dostał kartkę, ale wymyślanie zaklęć nie było nawet w połowie tak intrygujące, jak świeża krew u jednej ze studentek. Oddał pergamin pusty.
- Hemah? - Zagadnął, podchodząc do Gryfonki. Wskazał subtelnie na czerwień rozlaną po jej jasnej skórze, pokusił się nawet o delikatne ujęcie jej dłoni. - Pozwolisz, że pomogę? - Chciał. Tak po prostu, dla pokazania jej, że cokolwiek kiedykolwiek usłyszała od Liama, to Mefisto nie był taki zły. Zresztą, głupio byłoby przetrwać wyprawę przez dziką dżunglę, a potem męczyć się przez byle ranki.
Skoncentrował się na swoim pierścieniu, chociaż dla stworzenia pozorów wyjął różdżkę. Nie uśmiechało mu się tłumaczenie działania obiektu, a zamiast tego mógł udawać zabawę w magię niewerbalną.
Tak czy inaczej, rany zasklepiły się.

Na poprzedni etap - 3, 4
Na teraz - 1
(Zalinkuję potem, jak będę na lapku <3)

______________________


Shadows fall over my heart,
I black out the moon, I wait for you to come around.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1614
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1818
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Sro Lis 21 2018, 14:23

Od początku wiedział, że się spóźni - wskazówki zegara w ostatnim czasie lubiły płatać mu figle i zawsze być pięć minut dalej niż Clarke wobec nich oczekiwał. Miał jednak nadzieję, że kto jak kto, ale dyrektora zrozumie ten drobny poślizg, w końcu sama często była w biegu, zajmując się  nie tylko wypełnianiem obowiązków nauczyciela i profesora, ale też organizacją dziesiątek rzeczy. Ezra nie ukrywał, że jego życie toczyło się teraz w szybkim tempie - najważniejsze chyba jednak było, że wciąż w jakiś sposób mu zależało. Mógł przecież odpuścić zajęcia, tym bardziej, że pogoda nie rozpieszczała, zamiast tego jednak dołączył do grupki, starając się nie robić hałasu. Było trochę chłodno, toteż ręce schował do kieszeni - kiedy je potem wyjmował, aby przyjąć pergamin, wytrącił monetę, która potoczyła się gdzieś po dziedzińcu, by czekać na jakiegoś szczęśliwca. Nie zastanawiał się zbyt długo, wypisując (nieco koślawo ze względu na kiepskie warunki) zaklęcie Aexteriorem mające tworzyć barierę przed złymi warunkami atmosferycznymi. Potem przesunął się kilka kroków, dopiero w tym momencie zauważając @Cassius Swansea, któremu najwyraźniej doskwierała samotność. Ezra postanowił więc wykorzystać tę sytuację dla siebie, wszak dobre towarzystwo to podstawa dobrej lekcji. Trącił więc go lekko łokciem, stając być może o ten jeden krok bliżej niż zwyczajowo pozwalała bariera osobista i mając nadzieję, że dzięki temu przechwyci trochę ciepła ciała chłopaka.



zaległy etap: 3,5
kartkówka: 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 2
  Liczba postów : 149
http://www.czarodzieje.org/t16565-help-budowa
http://www.czarodzieje.org/t16591-do-you-need-help#458347
http://www.czarodzieje.org/t16590-help-me-mr-postman#458344
http://www.czarodzieje.org/t16566-help-budowa




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Sro Lis 21 2018, 14:49

Ucieszyła się na wieść o kartkówce niczym skazaniec na informację, że ma już nagrzane krzesło elektryczne. Ostatnio nie chciała opuszczać dormitorium Lwów, zaszyta w sypialni i starająca się zebrać do kupy. Wyjście na tę lekcję miało odciągnąć myśli od dobijających tematów. Miała doszkolić się, trochę poćwiczyć, zająć jakoś głowę... A tu nie dość, ze test, to jeszcze napatoczył się Mefisto.
Uniosła na niego spojrzenie tak różne od tych, jakimi do tej pory raczyła Ślizgona. Nie było we wzroku dziewczyny ani trochę odwagi czy pewności siebie. Wydała się wręcz spłoszona, jakby chciała uciec i nie musieć nawet stać obok studenta.
Zanim zdążyła zareagować, wilkołak ujął jej poranione dłonie. Zamknęła uchylone wcześniej usta i pozwoliła, aby robił z jej rękoma, co chciał. Nie pogorszy na pewno stanu, przynajmniej nie na oczach nauczycielki.
Nie chciała oceniać chłopaka przez pryzmat zasłyszanych plotek i dojrzanych kątem oka scen. Była osobą racjonalną na tyle, aby dać mu szansę; przekonać się na własnej skórze, czy jest dobry, czy zły. Jedynie trafił na nieodpowiedni moment. Po wyprawie nie potrafiła zebrać się do kupy, uciekała przed wszelkimi interakcjami, potrzebując chwili samotności. Szybko zatem spuściła wzrok, ale ręce zabrała dopiero, kiedy ból rozcięć zniknął.
- Dziękuję - powiedziała cicho, nieco głucho, dostając zaraz pergamin z torby, aby napisać kartkówkę.
Skupiła się na niej wyjątkowo mocno. Podobno stres sprzyja myśleniu; najwyraźniej w jej przypadku to się sprawdziło. Nie miała wielkich problemów zapełnić pergamin notatkami oraz opisem zaklęcia. Oddawszy go, stała dłuższy czas w milczeniu, spoglądając na własne ręce i bawiąc się palcami.
- Widziałeś ostatnio Liama? - Nie mówiła głośno i pomimo tego, iż tak wypadało - lepiej nie zwracać na siebie uwagi nauczycielki - odnieść można było wrażenie, że to nie z powodu dyskrecji, a po prostu niepewności, jaka wstąpiła w dziewczynę od powrotu z wyprawy.

5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Llanfihangel-yng-Ngwynfa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 849
  Liczba postów : 913
http://www.czarodzieje.org/t15703-neirin-vaughn#423773
http://www.czarodzieje.org/t16512-don-t-do-love-don-t-do-friends#454064
http://www.czarodzieje.org/t15736-kruk-pocztowy#424226
http://www.czarodzieje.org/t15719-neirin-vaughn#423916




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Sro Lis 21 2018, 15:40

Czy on w ogóle miał pergamin? Albo pióro? Nie, po co? Pff, nosić przybory do pisania na lekcję, kto to widział, pfff... Notować? Na zajęciach? Nie bądźcie śmieszni.
Rozejrzał się, zauważając pośród tłumku zebranego na dziedzińcu dwie puchonie głowy. Liama dziś nie będzie, z braku lepszych osób do pomęczenia, podszedł do @Vinícius Marlow i @Finan Gard.
- Macie zapasową rolkę pergaminu? - Spytał, poprawiając szalik. Najwyżej nie odda nic. Nie przejąłby się nawet, gdyby profesorka zamierzała oceniać ich wypociny.
- ...I pióro - dodał, dostawszy już papier. W jego torbie znajdowało się wszystko, co tylko mogło, ale żadna z tych rzeczy nie nadawała się do a) zapisania tuszem, b) oddania dyrektorce. Lepiej też nie wnikać, co dokładnie ze sobą nosi.
Wsparł kartkę o kamienną ścianę, zanim napisał pierwsze, co mu przyszło do głowy. Trochę źle, trochę wymyślał, trochę przekręcił. W efekcie może oblać nie obleje, ale na geniusza nie wyszedł.
Oddał zwój dyrektorce, zanim pióro wsunął Finowi za ucho w przypływie nagłej, nie do końca rozważnej myśli. Zwrócił się po tym do Marlowa.
- Chcesz trochę karmy dla szczura? - Rzucił, wsuwając ręce w kieszonki.

1 > 1 > 1 > 3 > 4 .-. I tried.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 298
  Liczba postów : 1387
http://www.czarodzieje.org/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://www.czarodzieje.org/t12490-ettie#336602
http://www.czarodzieje.org/t12491-poczta-ettie#336603
http://www.czarodzieje.org/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Sro Lis 21 2018, 23:53

Musiała odpłynąć bardziej niż jej się wydawało, bo kiedy ocknęła się gwałtownie, gdy lekko osunęła się po ścianie, Bennett była już na dziedzińcu i nawet coś mówiła. Ettie zrozumiała tyle, że mieli coś napisać. Nie była w nastroju na wejściówki. Nie była w nastroju na nic poza leżeniem w łóżku, najlepiej w skrzydle szpitalnym, ale najwidoczniej nie miała wyjścia. Zdecydowanie w ogóle nie powinna była przychodzić. Czasami jej nadgorliwość zaskakiwała ją samą.
Przyłożyła pióro do pergaminu, zezując na dyrektor, gdy zadawała pytanie. Było wyjątkowo głupie, a przynajmniej takie jej się wydawało, bo nie była w stanie wysilić mózgu, żeby wykazać się kreatywnością.
"Wszystkie" - zapisała treściwie i oddała kartkę. Chyba nie kojarzyła zaklęć, których można było użyć tylko w zamkniętym pomieszczeniu, więc to chyba rozwiązywało problem.

------------------------------------------------
Przepraszam, nie rzucam kostką, bo nie mam myszki, i czasu i cierpliwości na touchpada. Podaję za to taką głupią, wymijającą odpowiedź, żeby nie było. Jakby co, to mogę zmienić na coś tam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Perth, Szkocja
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 152
  Liczba postów : 151
http://www.czarodzieje.org/t16809-plum-bubblegum
http://www.czarodzieje.org/t16813-sliwka-guma-do-zucia#468051
http://www.czarodzieje.org/t16812-sliwka-dynia-guma-do-zucia#468050
http://www.czarodzieje.org/t16810-plum-bubblegum




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Sob Lis 24 2018, 18:52

Brzdęk rozbitej porcelany. Huczny śmiech lewitującego trefnisia zgiętego w pół na cześć tak wykwintnego, humorystycznego wydarzenia. Echo kroków woźnego, który nadszedł akurat w najmniej odpowiednim momencie. Nieistotne tłumaczenie, bezwzględne warknięcie, gorzkie widmo szlabanu wiszącego nad głową niemal tak prominentnie, jak jeszcze chwilę temu falujący w powietrzu Irytek. Winna czy niewinna, to do niej należał obowiązek posprzątania zaistniałego na korytarzu bałaganu. Bez zastanowienia zabrała się zatem do wyznaczonego zadania, w długie, chude palce łapiąc ostro zakończone odłamki i usypując z nich mały kopiec; Craine zabronił jej używania różdżki, argumentując to stwierdzeniem, że skoro szkodę mogła wykonać bez użycia magii, nie powinna potrzebować jej do przywrócenia porządku. Ten to dopiero miał poczucie humoru.

W końcu dotarła później na zajęcia zaklęć, spóźniona, z dłońmi naznaczonymi pajęczymi rankami układających się w wymyślne wiry kształtów, i odetchnęła z ulgą gdy pierwsze krople deszczu padły na zarumienioną od wysiłku skórę. Były niczym błogosławieństwo, prezent od Matki Natury, kojącej nieszczęście swojego kochającego dziecka, a Merlin wie, że Plum i tym razem przyjęła jej dobroć z należytą pokorą. Drobne usta ułożyły się w uśmiechu, podczas gdy dziewczyna zastygła na moment w celebracyjnym bezruchu, by potem ocucić się z szybkim, przepraszającym powitaniem skierowanym do pani dyrektor; a następnie doskoczyła do @Finan Gard i @Vinícius Marlow, uwieszając się niemalże na tym drugim i zabierając mu bez ogródek jedną z kartek potrzebną do odpowiedzi na pytanie, które usłyszała jedynie dzięki błogosławieństwu odnalezionemu w nieszczęściu.

- Dużo przegapiłam? - szepnęła do dwójki zaprzyjaźnionych Puchonów i wskoczyła na pobliski murek, siadając na nim po turecku. W spódnicy. Kawałek pergaminu ułożyła na kolanie i niedbałym pismem nakreśliła odpowiedź, jaka od razu wpadła jej do głowy - zaklęcie Aexteritorem. Tylko te krople krwi, hm, te fikuśne strużki czerwieni plamiące rogi papieru... Zmarszczyła brwi. - Macie może plaster?

_______
Wejście (spóźnione): 2 > 3
Kartkówka: 6 Ing face
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Galeony : 45
  Liczba postów : 151
http://www.czarodzieje.org/t3264-nauczyciele-fabularni
http://www.czarodzieje.org/t15196-poczta-profesor-bennett#405506




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Pią Lis 30 2018, 19:07

Oblicze Ursulli Bennett nie wydawało się zdradzać choć najdrobniejszych emocji. Nie znaczyło to oczywiście, że była wściekła - nie wyśmiewała również ewentualnej (niezbyt radosnej) twórczości, spontanicznie zawartej na wręczonych jej później kawałkach kartek. W milczeniu przejrzała prace, ostatecznie przyznając @Vidari Sinclair, @Ezra T. Clarke, @Plum Bubblegum, @Ariadne T. Fairwyn 5 punktów za każdą perfekcyjną odpowiedź. Wyróżniała osoby bezbłędnie uwzględniające zaklęcie - jakie w rzeczywistości miała aktualnie na myśli. Dotrzymała danego swym podopiecznym słowa - ewentualne braki nie pociągały najmniejszej odpowiedzialności; nawet tej w formie kąśliwych, zapadających uwag.
- Gratuluję! - oznajmiła już wkrótce. - Niektórzy z was rozpoznali właściwie. Miałam na myśli zaklęcie, jakim jest Aexteriorem - przyznała. Ćwiczenie w innej scenerii owego nadmienionego czaru, byłoby nonsensowne - jego istota ograniczała możliwość doboru miejsca. Z drugiej strony, zajęcia wydawały się Bennett - dzięki temu - o wiele bardziej intrygujące, niekonwencjonalne - można powiedzieć; była wręcz przekonana - ściany klasy niekiedy działały usypiająco. Podczas swych zajęć, nie pozwalała jednak na chociaż drobną bezczynność - pragnąc korzystnie wypaść, należało możliwie najbardziej usiłować nadążyć, śledzić dokładnie przebieg i wysłuchiwać wskazówek. Bennett nie miała w zwyczaju - szczególnie się dla każdego powtarzać.
- Chcąc złożyć to wszystko w całość - kontynuowała - Aexteriorem to jedna z nieco trudniejszych formuł, wymagających od rzucającego skupienia. Powoduje przywołanie magicznej bariery, która powstrzymuje działanie niekorzystnych efektów atmosferycznych, takich jak wiatr albo deszcz. - Miała nadzieję, że teraz wszystko stało się jasne - nawet dla mniej uważnych, skupionych na jej przedmiocie jednostek. Oczywiście, jak każdy z nauczycieli, miała w zwyczaju uważać swoją specjalność za najważniejszy przedmiot; w swoim przypadku, nie zwykła się mijać z prawdą. Jakby nie patrzeć - cała magiczna codzienność składała się z poszczególnych zaklęć.
- Rozdzielcie się, aby każdy odnalazł dla siebie miejsce. Teraz będziemy je ćwiczyć - poleciła, obserwując uważnie poczynania swych uczniów i zachęcając opornych.




Termin

DO 6.12, 23:59


Zasady

Ostatni etap poświęcony jest właściwemu ćwiczeniu zaklęcia.

Rzuć pięć razy kością. Każde 5 pkt z OPCM i zaklęć, każdy jeden dodatkowy przerzut wynikający z kości to 1 punkt do uzyskanego wyniku. Nie ma już możliwości spóźnień, to już ostatni etap lekcji, dziękuję bardzo za udział!

BARDZO przepraszam również za opóźnienie.



Kości

5-9: niestety, nic się nie dzieje! Nieważne, czy to przez zakłócenia magii czy to przez popełniany ciąg błędów - nie udaje się tobie wytworzyć choćby nikłej bariery. Mokniesz wyłącznie na deszczu, bez skutków wymawiając formułę zaklęcia. Będziesz musiał poćwiczyć we własnym zakresie.

10-15: wytworzona przez ciebie bariera jest niestety zbyt słaba. Dostrzegasz przechodzące przez nią wybiórczo krople; podobnie ogarnia cię strumień chłodnego wiatru. Rzuć jeszcze raz kością! Wynik nieparzysty - udaje się tobie poprawić błąd i wykonujesz zaklęcie poprawnie. Wynik parzysty - nie udaje się tobie usprawnić zaklęcia, będziesz musiał poćwiczyć jeszcze we własnym zakresie.

16-25: niemal idealnie! Zaklęcie jest w gruncie rzeczy poprawne, choć nieco przepuszcza powiewy gwałtowniejszego chłodu. Rzuć jeszcze raz kością! Wynik nieparzysty - udaje się tobie poprawić błąd i wykonujesz zaklęcie poprawnie. Wynik parzysty - nie udaje się tobie usprawnić zaklęcia, będziesz musiał doszlifować je jeszcze we własnym zakresie; mimo wszystko, masz już solidne podstawy.

26-30: zaklęcie wychodzi ci idealnie!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 115
  Liczba postów : 57
http://www.czarodzieje.org/t16769-scoot-ravenwood
http://www.czarodzieje.org/t16772-relacje-s-ravenwooda#466190
http://www.czarodzieje.org/t16771-listy-scoota#466185
http://www.czarodzieje.org/t16770-scoot-albus-ravenwood




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Pią Lis 30 2018, 20:10

Obserwował wszystko jakby przez mgłę, powoli wracając do siebie i do tego, że tak prostej odpowiedzi nie zapisał na pergaminie. Znał to zaklęcie, dlaczego więc tego nie zapisał? Może podróż na te zajęcia i te niespodziewane niby zatrucie mu na to nie pozwoliło? Źle się czuł, miał wytłumaczenie, a w duchu cieszył się, że to nie lekcje Fairwyna. Pewnie poszłoby sporo minusowych punktów, za krzywe spojrzenie, nawet jeśli wydawało mu się, że zaraz ma zemdleć. Teraz jednak stał bardziej wyprostowany i skoncentrowany. Dolegliwości minęły, prawie jak ręką odjął. Miał nadzieje, że tym razem lepiej mu pójdzie, bo przyjście na zajęcia i niezrobienie niczego; to totalna porażka. Pustą kartę już oddał. Nie zamierzał ta łatwo się poddać. Nie Scoot i jego ambicje. Odsunął się nieco od swoich znajomych, znajdując odpowiednie miejsce do rzucenia zaklęcia. W jego głowie padło kilka motywujących myśli, a na twarzy pojawiła się ulga, kiedy zdał sobie sprawę, że nie ma ochoty puścić pawia.
Wypowiedział zaklęcie Aexteriorem i udało się niemal idealnie. Poprawnie to na pewno, ale bariera przepuszczała gwałtowne powiewy chłodu, które zdecydowanie nie dało się przeoczyć. Scoot chciał poprawić, chociaż odrobinę działanie zaklęcia, ale nic z tego. Coś dzisiaj nie chciało sprawić, żeby wyszło idealnie. Ale miał swoje prawie idealnie. To musiało mu wystarczyć.

Kostki: 15
Bonus z kufereka: + 1
Razem: 16
parzysta link
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 15
Skąd : Cardiff, Walia
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 147
  Liczba postów : 128
http://www.czarodzieje.org/t16735-jacqueline-annise-berkeley#464015
http://www.czarodzieje.org/t16746-znajomosci-jack#464655
http://www.czarodzieje.org/t16745-poczta-jack#464647
http://www.czarodzieje.org/t16738-jacqueline-a-berkeley#464108




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Sob Gru 01 2018, 00:12

Oddzieliła się od zajmującej miejsca pod daszkiem grupy, by zająć fragment przestrzeni tylko dla siebie. To zdecydowanie był dobry pomysł, aby oddalić się od pozostałych uczniów, bo zyskiwała zarówno teren, na który nikt inny nie mógł jej wkroczyć pod groźbą wywołania złości dyrektorki, a do tego znalazła się na tyle daleko od pozostałych, by każdego z osobna móc choć trochę poobserwować. Ale to może po czarowanku, aby nie moknąć i nie marznąć.
- Aexteriorem. - skierowała różdżkę w dół, nie bardzo wiedząc, czy powinna nią zrobić wokół siebie okrąg, czy zaklęcie wymagało jeszcze innych szalonych rytuałów. Zadziałało po jej myśli, przynajmniej w dużej mierze. Nadal pozostały jakieś dziury, przez które dostawały się chłodne powiewy wiatru. W ramach próby poprawienia pierwotnych skutków czarowania, tym razem wyciągnęła rękę uzbrojoną w różdżkę ku górze i powtórzyła słowa inkantacji. Zadziałało. Teraz już było bezbłędnie. Deszcz i chłód zniknęły. Błogość. W tym stanie dało się analizować sytuację pozostałych czarowników, bo nic nie zmuszało jej do owijania się po uszy w szalik, a od nosa w górę nie musiał jej zakrywać twarzy kaptur. Piękne.
Był więc facet od roznegliżowanego origami, drugi z DA od Priopriari, pełno Puchonów, z czego najlepiej kojarzyła Vinic'a, Plum i tego nieszczęsnego Vaughna. Oprócz nich Vidari i byczek z Nocy Duchów. Scoot już nawet zdążył poczarować swoją barierę. Ze skutkami takimi, jak pierwotnie wyglądało to u panny Berkeley. Tylko jemu nie poszło z poprawianiem. Przynajmniej nie mókł, zawsze coś. Ciekawe, jak pójdzie pozostałym?


Kostki: pierwszy rzut (15) przerzut z kostek (18)
[ten i ten byłyby za punkty kuferkowe, jeżeli za każde 5 mam dodatkowy przerzut (mogłem źle zrozumieć) // anyway, niczego nie zmieniają, bo suma z kostek z nimi to i tak 20]
18 + 3 (kuferek + kostka z dodatkowym przerzutem) = 21
Nieparzysta kostka poprawy zaklęcia tutaj
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 445
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 840
http://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
http://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
http://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
http://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Nie Gru 02 2018, 20:19

Fabien nie zawiódł moich oczekiwań. Odpowiedziawszy w ten sposób na moje pytania, zawsze niezwykle mnie niepokoił. Było coś niezmiernie fascynującego w osobie, jaka jest w stanie myśleć o kilka kroków naprzód, ale irracjonalny lęk przed takim zachowaniem był zdecydowanie zdrową, ludzką reakcją. Niemniej, chyba zaczynałem się przyzwyczajać. Uśmiechnąłem się nieznacznie, stając u jego boku.
- To dobrze - odpowiedziałem, aby jakoś podtrzymać rozmowę i wziąłem jego pergamin, zgodnie z jego przewidywaniami. Nieszczególnie skupiałem się na dalszym przebiegu zajęć, licząc na to, że Fab szturchnie mnie, gdy przyjdzie moja kolej. W głowie buzowało mi tak wiele myśli, że nie potrafiłem uchwycić żadnej z nich, aby poddać ją głębszej analizie. Lekkie naruszenie przestrzeni osobistej jeszcze mi nie przeszkadzało. Niewidomy chłopak nie miał innej możliwości na badanie świata, jeżeli nie za pomocą tych okropnych wizji lub przy pomocy własnych dłoni. Nie mogłem odmawiać mu obu.
- Będzie lepiej? - Zapytałem, jakby Fab był jakaś tanią pogodynką. Trening zaklęcia poszedł mi tak gładko, że aż zastanowiłem się nad istotą tych rozterek. Po co mi ładniejsza pogoda, skoro po prostu mogliśmy się przed nią ochronić? Zakłócenia były łaskawe, jakby chciały nieco złagodzić moją udrękę.

Rzut (22) + przerzut (+1) + punkty (+4) > 26
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Perth, Szkocja
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 152
  Liczba postów : 151
http://www.czarodzieje.org/t16809-plum-bubblegum
http://www.czarodzieje.org/t16813-sliwka-guma-do-zucia#468051
http://www.czarodzieje.org/t16812-sliwka-dynia-guma-do-zucia#468050
http://www.czarodzieje.org/t16810-plum-bubblegum




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Nie Gru 02 2018, 20:20

Punkty piechotą nie chodzą, a Plum, mimo swojej dość beztroskiej natury, lubiła zbierać dodatkowe ich wartości dla domu borsuka. Nawet bardzo. Dlatego też informację o nagrodzeniu wiedzy udowodnionej wejściówką przyjęła dużo lepiej, niż fakt pokiereszowanych dłoni. Dzięki tak miłemu akcentowi - i kilku plastrom znalezionym w odmętach kieszeni szkolnej szaty, które niedbale przykleiła na większe z zacięć - mogła zapomnieć o wcześniejszej niefortunnej sytuacji i w pełni skupić się na powierzonym przez dyrektorkę zadaniu; Puchonka znalazła zatem stosowne dla siebie miejsce, po wcześniejszym zeskoczeniu z chłodnego murka, i wycelowała różdżkę ku deszczu, którego krople póki co spadały na jej policzki.

- Aexteriorem - wypowiedziała nazwę zaklęcia z przekonaniem, obserwując, jak niewidzialna gołym okiem bariera uformowała się tak, by zapewnić jej odrobinę oddechu od opadów atmosferycznych szalejących wokół Hogwartu. Jednakże gdzieniegdzie była niedoskonała, jakby lekko dziurawa, przepuszczając raz po raz te z bardziej zdeterminowanych kropli. Odchrząknęła cicho i obróciła nadgarstek, marszcząc brwi, gdy kropla wylądowała wprost na środku jej czoła. - Aexteriorem! - powtórzyła więc Plum, a wytworzona przez zaklęcie przysłona wypełniła się tym razem dokładnie i szczelnie. Zaklęcie było perfekcyjne, takie, jakiego wymagała pani dyrektor. Może to zagwarantowałoby jeszcze więcej dodatnich punktów dla Hufflepuffu?

____________
Kostki: 21, 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 140
  Liczba postów : 155
http://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
http://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
http://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
http://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Nie Gru 02 2018, 21:13

- Kurwa - warknąłem, kiedy czyiś łokieć trącił mnie w rękę. Tusz spłynął z pióra wprost na mój rysunek, nieodwracalnie go niszcząc. Jakoś tak nie przyszło mi do głowy zebranie nadmiaru różdżką. Zakłócenia skutecznie zniechęcały mnie do korzystania z magii. - Zabije Cię - dodałem, kiedy uniosłem już spojrzenie wyżej i dostrzegłem kto taki ośmielił się na zdewastowanie mojej sztuki. Zmówili się ostatnio czy jak? Szturchnąłem Ezrę w bok, niezbyt mocno, lecz wyłącznie z uwagi na ostatnie... wydarzenia, jakie rozegrały się przy naszym wspólnym udziale. Gdyby nie to, najpewniej nie byłbym tak delikatny. Niemniej, absolutnie nie przeszkadzała mi jego bliskość przy moim boku. Zapewne wyglądaliśmy teraz jak para szczeniaczków dzielących się ciepłem, gdy matki nie było w pobliżu, ale... nie dbałem o to. Cholera, Clarke widział już mnie bez ciuchów, dlaczego więc miałbym pragnąć odepchnąć go od siebie?
- Kogo tym razem czarowałeś? Żeby przyjść nawet później niż ja... - zagadnąłem, chowając pióro do kieszeni płaszcza. Tymczasem swój rysunek właśnie miąłem w palcach. Zaklęcie przećwiczyłem naprawdę od niechcenia. Ledwo machnąłem różdżką, nieszczególnie zdziwiony, że moja bariera okazała się być za słaba. Zlekceważyłem wszystkie poprawki, woląc skupić się na obserwacji przystojnego profilu Ezry.

Rzut (14) + punkty (+1) = 15 + parzysta
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Palermo
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 481
  Liczba postów : 405
http://www.czarodzieje.org/t16300-silvia-valenti#446874
http://www.czarodzieje.org/t16303-amami-o-odiami#446878
http://www.czarodzieje.org/t16304-romo#446901
http://www.czarodzieje.org/t16302-silvia-valenti




Moderator






PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Nie Gru 02 2018, 21:32

Oczywiście, że nie znała poprawnej odpowiedzi na zadane przez nauczycielkę pytanie! W końcu w ogóle nie znała się na zaklęciach. To, że w ostatnim czasie trochę się z tej dziedziny magii podciągnęła, nie znaczyło wcale, że teraz już zawsze będzie idealnie. Miała pełną świadomość tego, że na pewno nie będzie. Nie zdziwiła się więc, kiedy Bennett nie pochwaliła jej odpowiedzi na pytanie czy w ogóle nawet nic na ten temat nie wspomniała. Trudno się mówi, należało przejść do zadania.
A nie było ono łatwe. Pierwszy raz słyszała o podobnym zaklęciu. Co dziwne, bo było naprawdę ciekawe! Powinna natknąć się na nie gdzieś wcześniej, ale tak się nie stało. Zamierzała to nadrobić teraz.
Odeszła nieco dalej od całej reszty. Może po to, aby nie stresować się ewentualnymi niepowodzeniami? Najprawdopodobniej. Deszcz zacinał mocno, więc już była przemoczona do suchej nitki, ale jej dobry nastrój nadal nie znikał. Była jakimś dziwnym trafem pozytywnie nastawiona względem tego wszystkiego. Więc czym prędzej chciała sprawdzić skuteczność tego zaklęcia.
-Aexteriorem - powiedziała spokojnym i pewnym głosem. I wokół niej zrobiło się nagle... sucho. Nie padało na jej głowę, nie wiało z każdej strony i dopiero teraz poczuła jak bardzo przemarzła przez ten niedługi okres czasu. Spróbowała poprawić zaklęcie, bo niekiedy przepuszczało ono gwałtowniejsze podmuchy wiatru, ale niestety, nie udało jej się doprowadzić tego do idealnego stanu. Ale i tak była zadowolona ze swoich postępów! Kto by pomyślał, że ona, Silvia, będzie tak sobie radzić z dosyć trudnymi zaklęciami?

Kostki: Wyszło 23 więc dorzuciłam , co niewiele pomogło. Z bonusów mam całe 0, więc ostatecznie w sumie prawie mi wychodzi zaklęcie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Llanfihangel-yng-Ngwynfa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 849
  Liczba postów : 913
http://www.czarodzieje.org/t15703-neirin-vaughn#423773
http://www.czarodzieje.org/t16512-don-t-do-love-don-t-do-friends#454064
http://www.czarodzieje.org/t15736-kruk-pocztowy#424226
http://www.czarodzieje.org/t15719-neirin-vaughn#423916




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Pon Gru 03 2018, 15:26

Zastanawiał się, czy to zaklęcie można wykorzystać też przeciwko palącym promieniom słońca... Chociaż na razie miał na głowie po prostu zimno. Wiatr zacinał niemiłosiernie, a on chował się tylko za szalikiem.
Domyślił się? Nie? Nie pamięta. Zdążyła mu własna odpowiedź na kartkówce wypaść z głowy. Zdarza się. Nie pierwszy i nie ostatni raz. Jego umysł był jak sito, które zachowywało tylko te informacje, jakie się mu spodobały.
Zerknął po stojącej obok Pucholandii, zanim uznał, że nie ma co przeciągać sprawy. Rzucił własne zaklęcie, otaczając się przyjemną bańką ciepła. Mógł rozluźnić się i potrzeć zmarznięte ręce. Bo przecież po co komu rękawiczki, eh?
Zerknął na różdżkę. Tym razem zadziałała dobrze. Za pierwszym razem. Może Riley miał rację, że należy ją czyścić? Chyba logiczne, że się znał. Sam podobne patyczki robił.

17 (kości), po przerzucie było 21 + 5 (kuferek) = 26
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 124
Dodatkowo : Jasnowidz
  Liczba postów : 49
http://www.czarodzieje.org/t16060-budowa
http://www.czarodzieje.org/t16768-what-are-you-afraid-of#466051
http://www.czarodzieje.org/t16766-hootie#466049
http://www.czarodzieje.org/t16059-budowa




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Pon Gru 03 2018, 15:55

Nie do końca zdawał sobie sprawę, iż chłopak się go obawia. Dla Fabiena rzeczywistość często mieszała się z ulotnymi wizjami oraz snami, a brak wzroku nie pomagał rozróżniać jednego świata od drugiego. To było trudne. Mylące. Niemniej nauczył się wykorzystywać narzędzia, jakie los mu dał; przestał gubić się pomiędzy zawiłymi ścieżkami losu. Ale to, co dla blondyna było codziennością, w innych budziło niepokój lub wręcz strach. Ten najbardziej prymitywny, przed nieznanymi. Niezrozumiałym. Acz sam chłopak nie pojmował, co jest w tym przerażającego. Tak ma od zawsze. Tak wygląda jego życie.
Uśmiechnął się lekko, słysząc pytanie Rileya.
- Doprecyzuj pytanie. Przyszłość jest kapryśna. Co chciałbyś wiedzieć? - Spytał, nieco drocząc się. Bawiąc we wróżkę rodem z mugolskich stereotypów. Taką ezoteryczną i mówiącą zagadkami, które każdy sobie samodzielnie zinterpretuje pod to, co się mu podoba.
- Brawo - pogratulował, kiedy chłopak rzucił perfekcyjne zaklęcie. Podjął próbę zaraz po nim i nawet uśmiechnął się, sądząc, iż mu wyszło. Szybko jednak pogoda pokazała niewidomemu, jak słabą postawił barierę. Ostrzejszy wiatr, przebił przezeń, owiewając obu Krukonów zimnem. Blondyn skulił się lekko, odruchem biorąc Rileya pod rękę.
- Wybacz - przeprosił, uśmiechając się zakłopotany i odsuwając. Spróbował poprawić zaklęcie, niestety nie udało mu się. Wręcz przeciwnie, rozbił niewidzialny mur całkiem, wystawiając studentów na działanie pogody.
- Muszę jeszcze poćwiczyć - ocenił, biorąc różdżkę za oba końce i obracając w palcach.

22 (1 za przerzut, 1 za kuferek i 20 za kostki)
Dorzut na 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1614
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1818
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Pon Gru 03 2018, 19:37

- Bez przesady, nie pamiętam, żebyś mi zapłacił - szepnął z rozbawieniem, w pierwszej chwili nie robiąc sobie nic ze złości Cassiusa; przeciwnie, jego twarz rozświetlał uśmiech wypełniony samouwielbieniem. Choć w istocie poczuł odrobinę skruchy, gdy zerknął na rysunek splamiony brzydkim kleksem z tuszu. Wydął zatem przepraszająco wargi - któż nie uwierzyłby w skrzącą się w żywej zieleni niewinność? Ezra z pewnością nie zasługiwał na bycie zabijanym! To lekkie trącenie w odwecie mógł jednak zaakceptować; porzucił nawet skruszoną minę na rzecz małego uśmiechu. Co wcześniej nie było wcale takie częste. Clarke nigdy nie pałał do ślizgona nienawiścią, nie mniej potrafili na siebie od czasu do czasu powarczeć. Kto by pomyślał, że jedno zbliżenie wystarczy, by tak znacząco zmieniło się ich wzajemne nastawienie.
Make love, not war, czyż nie?
- Jeśli usłyszysz o jakimś dzieciaku podwieszonym za płaszcz przy suficie, to absolutnie nie byłem to ja - zażartował, odwołując się do innego rodzaju czarowania. Ezrę można było spotkać w obu tych wydaniach i trudno było przewidywać, na co akurat się trafi. - Hej, hej, hej, co ty robisz? - oburzył się, łapiąc go za rękę i rozprostowując palce, by wyciągnąć kartkę. - To się da naprawić, ciołku. - Ezra nie miał jednak na to czasu, bo przyszło im ćwiczyć zaklęcie, o którym napisali. Schował więc kartkę do kieszeni płaszcza z myślą, że zrobi to później. Widząc mizerny efekt zaklęcia Cassa, przewrócił oczami i złapał go pod ramię, przyciągając bliżej, aby jego własny czar objął również ślizgona. I cóż, nie było nowością, że wyszedł idealnie.

21 + 7 za kuferek = 28
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 298
  Liczba postów : 1387
http://www.czarodzieje.org/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://www.czarodzieje.org/t12490-ettie#336602
http://www.czarodzieje.org/t12491-poczta-ettie#336603
http://www.czarodzieje.org/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Czw Gru 06 2018, 03:37

"Aexteriorem, blablablabla, bariera, blablablabla swoje miejsce, cośtamcośtam". Słowa nauczycielki docierały do niej tak jakby były wiatrem, a ona rzuciła już zaklęcie. Założyła jednak, że nie chodziło o nic bardziej skomplikowanego niż rzucenie czaru, a to akurat mogła zrobić z bólem głowy równie dobrze, co bez. Wyjęła różdżkę, łypiąc groźnie na każdego kto zbliżał się w jej stronę, aby dać do zrozumienia, że nie zamierza się ruszać ze swojego miejsca, a rozchodzić mogą się inni.
Z powodzeniem rzuciła zaklęcie niewerbalnie i oparła się z powrotem o ścianę, przymykając oczy. Czy skoro już zrobiła co miała, to mogła sobie stąd iść? Wszyscy wkoło byli okropnie głośni, a jej wprost rozsadzało czaszkę.

18 z kostek + 14 kuferek = 32
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Hrabstwo Somerset, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 51
  Liczba postów : 55
http://www.czarodzieje.org/t16781-vinicius-oliver-marlow-budowa#466597
http://www.czarodzieje.org/t16785-vini-da-vinci?nid=2#466756
http://www.czarodzieje.org/t16786-vini-da-vinci#466765
http://www.czarodzieje.org/t16784-vinicius-marlow




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Czw Gru 06 2018, 16:35

Zacisnął wargi, by szerokim uśmiechem nie zdradzić rozbawienia jakie go ogarnęło. Widział po nim, że był gotów się sprzeczać, lecz profesor Bennett skutecznie mu to uniemożliwiła – całe szczęście. Finn bywał uparty, choć trzeba przyznać, że pod tym względem wciąż mógł wiele uczyć się od Viníego, on bowiem twardo trzymał się swego aż do samego końca. Mogliby się o to kłócić i do końca zajęć, nie miał co do tego najmniejszych wątpliwości. Starał się nie obnosić zanadto ze swoją wygraną, choć i tak widać było po nim, że czuje z jej powodu sporą satysfakcję.
Hmm, mam chyba jakiś ołówek... – pogrzebał chwilę w torbie i po kilku chwilach marszczenia brwi wyciągnął z niego niej żółty ołówek z nieco obgryzioną końcówką. Uśmiechnął się przepraszająco, ale mimo wszystko podał go @Neirin Vaughn. Lepszy rydz niż nic, prawda? Kartką, stety-niestety, musiał poratować go Finn. Zaśmiał się gdy @Plum Bubblegum się na nim uwiesiła.
Prawie przegapiłaś gimnastykę umysłu, dobrze, że jednak zdążyłaś. – zajął się w końcu swoją kartkówką, która nie poszła najlepiej. A kiedy Puchonka zapytała go o plastry, pokręcił głową, patrząc z nadzieją na Finna – z ich dwójki to raczej on nosił przy sobie tego typu gadżety. Vinci nie miał tego nawyku ze względu na posługiwanie się magią leczniczą... której unikał ostatnimi czasy ze względu na psikusy, jakie lubiła wyrządzać magia. Nie uśmiechała mu się nagła zmiana działania zaklęcia w chwili gdy próbuje wyleczyć komuś ranę. Pomyślał, że mimo wszystko mógłby spróbować, jednak zanim zdążył jej to zaproponować, ona już odsunęła się na stosowną odległość, celem ćwiczenia zaklęcia. Ale... jakiego zaklęcia? Podrapał się po głowie i spojrzał na Finna pytająco, uświadamiając sobie, że zupełnie nie słuchał co mówi dyrektorka.
Kiedy otrzymał od niego odpowiedź, znalazł sobie skrawek przestrzeni i wyciągnął różdżkę. Wziął głęboki wdech, odkaszlnął i rzucił zaklęcie, po czym podniósł głowę do góry, jakby chcąc sprawdzić czy deszcz wciąż będzie kapał na chłodne policzki. Kapał, cholera. Jeszcze jeden głęboki wdech i druga próba.
Aexteriorem – starał się to wymówić staranniej, a ruch nadgarstka nieco upłynnić i najwyraźniej zadziałało. Uśmiechnął się do siebie, zadowolony z efektów swojej pracy, bowiem deszcz moczący loki i lodowaty wiatr owiewający pozbawioną szalika szyję przestały mu dokuczać.


Kostki: 12 + 1 + 1 = 14
Dodatkowa kostka: 3 -> nieparzysta -> udało się I love you

/Wybaczcie mi poślizg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Szwed, zamieszkuje od lat Glasgow.
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 67
  Liczba postów : 60
http://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
http://www.czarodzieje.org/t16788-panicz-gard#466769
http://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
http://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Czw Gru 06 2018, 19:36

- Kartki, plastry, wedle życzenia. - podzielił się uprzejmie papierem wydzierając go z samego tyłu zeszytu, a paczkę plastrów wyciągnął z głębokiej kieszeni płaszcza. Przezorny zawsze ubezpieczony. Nie rozstawał się z nimi na dłużej niż parę dni, a więc podał Plum co trzeba i próbował skupić się na tym, co mówi nauczycielka. Okazało się, że faktycznie pomylił inkantację, co sobie zapamiętał, by w przyszłości pamięć go nie zawiodła. Co tylko zerkał na zgromadzonych wokół siebie Puchonów, kącik jego ust mimowolnie drgał. Niezwykłe osobne indywidua, każde charakterystyczne na swój oryginalny sposób. Poprawił szal na ramionach i czując na sobie wzrok Viniciusa, popatrzył pytająco. Nachylił się ku niemu, szepnął podpowiedź i od razu się wyprostował. Nie mógł powstrzymać rozbawienia. O czym u licha myślał, skoro nie słuchał profesorki?
Bardzo niechętnie wyszedł spod zadaszenia, znalazł sobie miejsce, które pozwoli mu rzucić zaklęcie. Wyciągnął różdżkę, rozmasował kciukiem jej rdzeń jakby chcąc przygotować na magię.
- Aexteriorem. - wypowiedział czyniąc odpowiedni ruch nadgarstkiem. Przymrużał oczy, gdy na jego twarz osiadły kropelki zimnego deszczu. Na całe szczęście poszło mu całkiem nieźle, choć nie do końca. Niby miał przed sobą zasłonę, ale nie utrzymał jej za długo, a co za tym idzie i tak po chwili zmókł.

Kostki: 4,5,4,4,5
Kuferek: + 1
Wynik: 23
Dorzut: parzysta (4) - ten sam link co wyżej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Wyspa Jura, Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 628
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 1730
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox




Moderator






PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Czw Gru 06 2018, 19:47

Wydawało mu się, że Hemah nie ma zbyt dobrego humoru; ciężko stwierdzić, czy to ze względu na drobne obrażenia, czy może wydarzyło się coś innego. Być może dalej męczyły ją wspomnienia z wyprawy, która nie miała szczególnie przyjemnego przebiegu... W szczególności dla Gryfonki, chociaż Nox znał jedynie połowę powodów. Nie zamierzał się narzucać, przystanął sobie grzecznie obok i jedynie skinął lekko głową na jej podziękowania. Przynajmniej nie musieli na siebie powarkiwać, jakby sobie wzajemnie narobili problemów - dziewczyna miała własny rozum i albo nie przekonały jej powodu Liama, albo nie zamierzała jeszcze swojej złości przekierowywać na Ślizgona. Tak czy inaczej... Jemu to pasowało.
- Huh? - Odrobinę go zatkało, kiedy nagle zadała mu pytanie. W pierwszym odruchu spojrzał na nią, jednak gdy dotarł do niego sens słów, spuścił wzrok. - Nie. Nie mieliśmy za bardzo okazji się spotkać. - Kłamstwo. Oczywiście, że mieli mnóstwo okazji, przecież uczyli się w tej samej szkole. - Myślę, że Liam z tego powodu nie narzeka.
Och, miał plan to wszystko naprawić, albo chociaż wyjaśnić. Nie podobało mu się to tkwienie w zawieszeniu, w niewiedzy - potrzebował konkretnych informacji, żeby starać się Puchona udobruchać. Rzecz w tym, że tchórzył przed poważną rozmową i wmawiał sobie uparcie, że lepiej dać chłopakowi nieco czasu... Co jeśli chodziło o coś, czego nie mógłby naprawić?
Odsunął się, żeby przećwiczyć zadane zaklęcie. Znał Aexteriorem, ale nie wyszło mu wcale bezbłędnie. Odrobina chłodu przedarła się przez barierę, zachęcona rozproszeniem Mefistofelesa. Kolejna próba zakończyła się podobnie, a na następną nie miał już ochoty. Wie, o co chodzi, więc kiedyś sobie poćwiczy... Albo coś.

20, a potem 6

______________________


Shadows fall over my heart,
I black out the moon, I wait for you to come around.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 2
  Liczba postów : 149
http://www.czarodzieje.org/t16565-help-budowa
http://www.czarodzieje.org/t16591-do-you-need-help#458347
http://www.czarodzieje.org/t16590-help-me-mr-postman#458344
http://www.czarodzieje.org/t16566-help-budowa




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Czw Gru 06 2018, 23:24

Przeszedł ją lekki dreszcz, kiedy wilkołak spojrzał na nią takim wzrokiem. A potem skinęła lekko głową, słysząc odpowiedź. Rozluźniając się na powrót, upewniając, że to nie była jej wina. Powinna przestać tak obawiać się każdego.
Trochę dziewczynie ulżyło, że student nie rozmawiał z Liamem od tamtego momentu. Oboje go unikali, jak się zabawnie złożyło. Uśmiechnęła się subtelnie, dość blado.
- Tak... Myślę tak samo - za chwilę dodała, aby nie pomyślał czegoś niestosownego. - Względem mojego spotkania z nim.
Ona z kolei nie miała żadnego planu na naprawienie relacji z Liamem. Czekała. Na co? Aż zapomni? O tym nie da się zapomnieć. Więc? Może niech minie pierwszy szok? Aż będą oboje gotowi? Chyba woli odłożyć rozmowę w czasie. Jak przed wizytą u dentysty. Pragniesz odsuwać ją w czasie, acz ból zęba tylko narasta. Nie da się uciekać w nieskończoność. Któregoś dnia weźmiesz głęboki oddech i udasz się do gabinetu. Ale to jeszcze nie teraz. Jeszcze musi poczekać. Dojrzeć do tej decyzji. Na razie sięgnęła po własną różdżkę i śladem Ślizgona rzuciła zaklęcie. Równie nieudane. Z tą tylko różnicą, że ona się poprawiła, uszczelniając barierę tak, że żaden chłód nie sięgał już bladej skóry.

20, dorzut 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 169
  Liczba postów : 147
http://www.czarodzieje.org/t15786-vidari
http://www.czarodzieje.org/t15877-ten-starszy-blizniak#428988
http://www.czarodzieje.org/t15875-vidari-sinclair#428974
http://www.czarodzieje.org/t15794-vidari-sinclair#425558




Gracz






PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Pią Gru 07 2018, 19:59

Po oddaniu kartki postanowił jedynie poczekać w ciszy na kolejny etap dzisiejszej lekcji. Chwilowo nie wymagała ona byt wiele od szatyna, albo może zwyczajnie był przygotowany? Niemniej uśmiechnął się zadowolony, gdy usłyszał wyjaśnienie nauczycielki, kątem oka obserwując oddaloną @Harriette Wykeham. Wyglądała na zmęczoną, albo znudzoną, kto wie? Wciąż jednak zastanawiało go, co strzeliło jej do głowy z przyznaniem się do żartu na runach. Aż tak nienawidziła tej lekcji, czy coś?
Dopiero gdy usłyszał kolejne polecenie dyrektorki postanowił, że zagada ją o to kiedy indziej, skupiając się na poprawnym wykonaniu zaklęcia.
- Aexteriorem - mruknął cicho, wykonując odpowiedni ruch różdżką. W gruncie rzeczy mógłby być zadowolony z wyniku zaklęcia, gdyby nie to, że coś niezbyt szczelna bariera mu wyszła i pomimo próby naprawienia jej - upierała się w swej nieszczelności. Jak baran jakiś. Niestety jednak nie miał całego dnia na naprawę tego jednego zaklęcia, więc zapewne będzie musiał porobić coś w domu. Czy jeśli przetestuje to w dormitorium to go ukarają czy raczej pochwalą? Hm, zawsze można to sprawdzić - opiekun gryfonów już powinien przywyknąć do dziwnych wybryków swojej młodzieży. Nie?

Kości: 23 + przerzut(+1) + kuferek(+1) = 25 (so close)
Dorzut: Parzysty, nie wyszło
//Daniel pozwolił to piszę szybkiego pościka
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 569
  Liczba postów : 297
http://www.czarodzieje.org/t16556-ariadne-t-fairwyn
http://www.czarodzieje.org/t16572-you-don-t-know-my-mind
http://www.czarodzieje.org/t16575-verheyen
http://www.czarodzieje.org/t16555-ariadne-t-fairwyn




Moderator






PisanieTemat: Re: Dziedziniec   Pią Gru 07 2018, 22:31

Wiatr natarczywie - jak zawsze - igra z kaskadą włosów, oddycha gwałtownie, oddycha chłodem zanurzającym się w pory skóry. Deszcz okazuje się dziś zrządzeniem niezwykle, paradoksalnie korzystnym; o zgrozo, ulatujący płacz z nieba, krople sączące się z pięter chmur zagęszczonych w szarości - pozwalają nam wdrożyć i wypróbować zaklęcie. Nie jestem zbyt przekonana do swojej passy; szło mi stanowczo zbyt dobrze. Moje zwątpienie nie chce dotykać samych umiejętności, ląduje raczej na zaburzeniach magii.
Miałam rację. Cóż - przynajmniej byłam przygotowana. (Tak pragnę sądzić).
Marszczę brwi, kiedy na własnej skórze dostrzegam wady swojej bariery. Wydaje się ażurowa, przepełniona od niewidzialnych rys, forsowanych przez negatywne zjawiska. Dotyk wilgotnych kropel uderza mnie raz. Drugi. Trzeci. Koncentruję się znacznie bardziej - usiłuję poprawić działanie zastosowanej formuły. Niestety - nie udaje mi się poprawić zaklęcia.
Odchodzę, planując w głowie ciąg ćwiczeń.

Wynik: 13 + 1 za kuferek + 1 za dodatkowy przerzut = 15, parzysta dowód

| zt

______________________

it was me on that road
but you couldn't see me
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Dziedziniec   

Powrót do góry Go down
 

Dziedziniec

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Parter
 :: 
dziedziniec
-