Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Kapliczka Matki Bożej z Guadalupe

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Szkocja, Wyspa Skye
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 873
Dodatkowo : Prefekt Fabularny
  Liczba postów : 838
http://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
http://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
http://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995




Gracz






PisanieTemat: Kapliczka Matki Bożej z Guadalupe   Pią Cze 15 2018, 13:36


Matka Boża z Guadalupe


Przechadzając się po centrum, trafiasz na niewielki placyk z ławkami i  piękną, przydrożną kapliczkę. Przedstawia ona wizurek Matki Bożej z Guadalupe, patronki religijnej obydwu Ameryk. Posążek przyozdobiony jest kolorowymi wstążkami oraz świeżymi kwiatami, dookoła palą się świece zapachowe. Miejsce to ma niesamowitą, magiczną wręcz aurę. Widać, że mieszkańcy bardzo dbają o złoty symbol wiary, codziennie przychodząc się i modląc, a także składając dary. Meksyk to kraj bardzo religijny, znany z obecności wielu różnych wiar żyjących dookoła siebie w zgodzie, jednak chrześcijaństwo jest tu najczęściej spotykane.

Uwaga! Kostka przysługuję jednej postaci tylko raz, kolejne wątki tutaj rzutu już nie obejmują.
Rzuć kostką, aby sprawdzić, co Ci się przydarzy:

Kostki:
 

______________________



I’m tough, ambitious and I know exactly what I want.
If that makes me a bitch, o k a y.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 18
Skąd : Croydon
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 35
  Liczba postów : 157
http://www.czarodzieje.org/t16487-charlie-c-chapman#453068
http://www.czarodzieje.org/t16492-charlie-c-chapman
http://www.czarodzieje.org/t16494-chips#453415
http://www.czarodzieje.org/t16488-charlie-c-chapman#453086




Gracz






PisanieTemat: Re: Kapliczka Matki Bożej z Guadalupe   Czw Sie 16 2018, 23:23

Charlie względnie przepadał za zwiedzaniem Meksyku i poznawaniem całkowicie odmiennej dla niego kultury - że nawet nie zwracał już uwagi na to, iż się prędzej czy później zgubi w tym całym gwarze. Może pogoda nie dopisywała i być może poprzednie wydarzenia wyryły na nim delikatną, trudną do zauważenia bliznę, to z łatwością był w stanie stwierdzić - że nawet jeżeli coś złego mu się wydarzyło i został popchnięty do dziwnych, irracjonalnych wydarzeń, to jednak lubił ten kraj. Ludzie to już w ogóle wydawali mu się doskonali - dobra, może nie aż tak, aczkolwiek czuł się w ich towarzystwie po prostu dobrze - mógłby śpiewać dniami i nocami, nawet jeżeli gardło miałoby boleć, a biedne opuszki palców stawać się czerwone pod wpływem szarpania strun gitar. Przynajmniej to mu wychodziło względnie dobrze - nie mógł narzekać na brak sztuki i rozrywki, poza tym, pochłaniał różne piosenki na tyle dobrze, że pozostawały mu w pamięci przez dłuższy czas niż u typowej złotej rybki. Po prostu był w stanie chodzić w rytm muzyki do różnych miejsc oraz mieć dobry humor, niezależnie od tego, co się wydarzy. No właśnie, co się wydarzy.
Teraz trzeba było sprawdzić jego cierpliwość.
Kapliczka wydawała mu się dość prostym obiektem kultu religijnego - tudzież, mając na sobie krzyż Ankh, mógł jakoś źle wpłynąć na dobre moce opanowujące to miejsce. Niemniej jednak, nie wierzył na tyle w Boga, żeby przystanąć do modlitwy, nawet jeżeli szanował ich tradycje i zwyczaje, zwyczajnie odmawiając wspólnej modlitwy. Zbyt długo nie oczekiwał rezultatów swojego działania, albowiem tuż po chwili poczuł, jak coś spływa mu po karku... Nie było to zbyt przyjemne, zbyt przyjemnie też nie pachniało - smród ptasiej kupy zaczął unosić się w powietrzu, kiedy to rozzłoszczony, przysłany przez siły z góry gołąb postanowił, mówiąc wprost - nasrać na oblicze pogodnego i w miarę przyjaźnie nastawionego do życia Puchona.
- Fujfujfuj! - dodał z obrzydzeniem, by następnie ruszyć do jakiegoś opuszczonego miejsca i zwyczajnie użyć zaklęcia Chłoszczyć, kiedy to jednak chusteczka nie dała rady przezwyciężyć gówna, w które się wpakował (i to dosłownie!). Grunt, że zapamiętał zaklęcie, inaczej miałby naprawdę przerypane. Od razu Charlie chwycił też za plecak, skorzystał z wody, by obmyć ten nieszczęsny kark oraz zwyczajnie udać się w dalszą podróż - niemniej jednak narzekając i klnąc odrobinę pod nosem, że to mu się przytrafiło. Być może powinien puścić sobie Totka?

z.t

Kostka: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 36
Skąd : Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 25%
Galeony : -222
  Liczba postów : 256
http://www.czarodzieje.org/t16392-matthew-alexander#449540
http://www.czarodzieje.org/t16401-matthew-alexander#449750
http://www.czarodzieje.org/t16400-matthew-alexander#449655
http://www.czarodzieje.org/t16387-matthew-alexander




Gracz






PisanieTemat: Re: Kapliczka Matki Bożej z Guadalupe   Yesterday at 16:31

Był niczym kot - wędrował własnymi ścieżkami.
Rzadko kiedy pamiętał, żeby było inaczej - nie miał do kogo się przywiązywać. Może pod względem charakteru ewidentnie przedstawia czworonoga, co nie zmienia faktu, iż wybiera typowo samotnicze życie - niczym zwierzę o szpiczastych uszach oraz wysuwanych pazurach. Matthew rzadko kiedy pchał się w relacje, woląc jednak ich uniknąć za mniejszą lub większą cenę - to nie tak, że nienawidzi swoich pobratymców. Po prostu podczas rozmów wydaje się być obojętny na wszystko, niepasujący - niczym nieznany element układanki, który pozostał gdzieś z boku i nie wiadomo, gdzie go wepchnąć. Kompletnie odmienny, wyróżniający się jak na złość pod tym złym aspektem - w sumie, miał już dość ciągłych rozmów i plotek. Wolał pobyć sam, nawet jeżeli się pogodził z Bergmannem - nie znał zbyt wielu opiekunów. Szlajał się własnymi ścieżkami, wydawał się być nieobecnym wśród enigmatycznego kurzu ulic oraz braku słońca, który spowodował, że kolory nagle wyblakły, zniknęły, przestały bić swoim blaskiem w stronę tubylców. Wszystko wydawało się być w pewnym stopniu niewiadomą, ludzie zaś udali się bardziej w stronę plaży, by znajdować skarby wyrzucone na brzeg poprzez falującą, pozostawiającą białą pianę wodę. On zaś odczuł potrzebę odpoczynku od zbiegu osób w jednym miejscu, wydający się zbyteczny i kompletnie niezrozumiały. Chciwość ludzka nie znała granic.
Przystanął przy jednej z malowniczych kapliczek, powracając powoli otumanionym wzrokiem do rzeczywistości, gdy ponownie zanurkował w odmętach swoich myśli. No tak, za często to robił, a potem dziwił się, co robi w danym miejscu oraz skąd się znalazł. Niezbyt wiele myśląc, mrugnął kilka razy oczami, przeszywając otoczenie charakterystycznym, chłodnym spojrzeniem. Nie wiedział, co ma robić, dlatego przystanął przy obiekcie, kolorowym oraz charakterystycznym, nie będąc co prawda do końca osobą wierzącą - niemniej jednak posiadającą szacunek do odmiennych kultur i tradycji. Zbyt sceptycznie podchodził do tematu wiary - może gdzieś jakieś szczątki nadziei miał, jednak wiara została z niego bardzo dawno temu wyprana. I wcale nie wynikało to z przyczyn uzdrowicielskich, gdzie winę za śmierć zwalano na niego, a winę za życie - na Boga.

Kostka: Gdzieś daleko stąd - pamiętam, że albo 4, albo 6.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 56
Skąd : Itchen Abbas/Dolina Godryka
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 143
  Liczba postów : 85
http://www.czarodzieje.org/t16102-harold-cromwell-jr#440448
http://www.czarodzieje.org/t16105-you-can-call-me-hal#440519
http://www.czarodzieje.org/t16104-hal-s-ono#440515
http://www.czarodzieje.org/t16101-harold-cromwell-jr#440447




Gracz






PisanieTemat: Re: Kapliczka Matki Bożej z Guadalupe   Yesterday at 19:09

Chyba nie można było, będąc chrześcijaninem, nie zahaczyć o znane żadne miejsce kultu przy okazji bycia w Meksyku. Nie trzeba było być z resztą wierzącym - specyficzne podejście do religii tutejszych mieszkańców sprawiało, że miejsca te przyciągały niemal każdego turystę. Hal, mówiąc szczerze, nie praktykował zbyt gorliwie, a jednak korzystając z okazji postanowił połączyć przyjemne z pożytecznym i przy niedzieli odpuścił terenowe wycieczki, wybierając się zamiast tego do centrum miasta, gdzie stała kapliczka Matki Boskiej z Guadelupe, kupując nawet pod drodze jakiegoś kwiata.
Nie spodziewał się spotkać tam nikogo znajomego, a jednak już z daleka rozpoznał postać Matthew - uzdrowiciela, z którym w czasie wakacji dzielił pokój. Nie miał za bardzo okazji poznać młodszego mężczyzny, bo ten nie był za bardzo duszą towarzystwa. W zasadzie to w ogóle nie był. Hal usiłował go jakoś wciągnąć do rozmowy, ale nigdy nie udawało im się kontynuować jej dłużej niż kilka prostych zdań, więc chociaż Cromwell trochę niezręcznie czuł się milcząc, nie naciskał. I tak większość czasu spędzał poza pokojem, prowadząc przyrodnicze wędrówki lub po prostu zwiedzając. Nadal się jednak nie poddawał się i od czasu do czasu rzucał przy Alexandrze chociaż jakimś grzecznościowym komentarzem o pogodę lub pytaniem co czyta. Widząc go tutaj, naszła go nadzieja, że może w końcu znajdą temat, który chwyci.
- Dzień dobry - stanął obok mężczyzny, uśmiechając się - Potrzeba duchowa czy po prostu zwiedzasz? - skinął nieznacznie kwiatkiem w stronę figurki. Miał tylko nadzieję, że nie przerywa mu w modlitwie.

Kostka: 4, ale absolutnie nie jestem sceptyczny :p
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 36
Skąd : Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 25%
Galeony : -222
  Liczba postów : 256
http://www.czarodzieje.org/t16392-matthew-alexander#449540
http://www.czarodzieje.org/t16401-matthew-alexander#449750
http://www.czarodzieje.org/t16400-matthew-alexander#449655
http://www.czarodzieje.org/t16387-matthew-alexander




Gracz






PisanieTemat: Re: Kapliczka Matki Bożej z Guadalupe   Yesterday at 19:31

Matthew ewidentnie wolał zwiedzać niż znajdować się ciągle w jednym i tym samym pomieszczeniu - pomijając fakt, kiedy to zwyczajnie musiał pozbierać emocje, których się wyzbył rzutem w ścianę. Ten czas rekonwalescencji mógł rzucić trochę mroku na jego postać, albowiem z góry każdy, kto spędzał przy nim choć odrobinę, choć chwilkę poświęconą innym rzeczom, był w stanie stwierdzić jedno - że oprócz koszmarów trapią go cholerne wyrzuty sumienia. Nie bez powodu zatem, niczym kot, udawał się na tułaczki do miejsc, z którymi nie miał wcześniej do czynienia - chcąc zapoznać się z odrobiną kultury meksykańskiej. Z góry wiedział i z góry zakładał, że są to ludzie nad wyraz religijni - oczywiście nie posądzał ich o żaden fanatyzm, albowiem nie w jego oczach wystawianie oceny biegłych, kiedy to sam zmagał się z większymi dla jego serca problemami. Niedziela dla niego nie była czasem, kiedy oddawał się wyżaleniu Bogu z własnych grzechów - zamiast tego pracował nawet w ten dzień na oddziale urazów magizoologicznych, nie pozwalając sobie na żaden dzień zwłoki. Jednocześnie, będąc teraz opiekunem, brakowało mu względnie atrakcji - może Meksyk był odpowiednim miejscem na wakacje, jednak, nawet jeżeli uczniowie zdawali się mieć coś za uszami i wprawiać ich w mniejsze lub większe kłopoty, nie czuł tego napięcia wynikającego z ciągłej pracy. Zamiast tego dziwna pustka opanowywała jego ciało - nie wiedząc, co dokładnie ze sobą zrobić. Książki już przerobił, nawet odrobinę poszukał o okulemencji i leglimencji w bibliotece, aczkolwiek bezskutecznie. Stał, być może oddając się modlitwie - jego oczy nie potrafiły jednak wskazać dokładnie tego, na czym się skupia - pozbawione blasku charakterystyczne tęczówki penetrowały zebranych, odsłaniając z nich najcięższe kurtyny. Nie zdążył jednak zarejestrować przybycia innego opiekuna, z którym zarejestrował tylko kilka pobieżnych zdań.
- Dobry. - nigdy nie używał "dzień". Praca skutecznie odbierała mu poczucie doby - dlatego zawsze stawiał na "dobry". Przynajmniej nie pomyli się z tym, jaka trwa obecnie pora dnia, nie wystawi się na ośmieszenie, choć wcale nie zapowiadało się na to, aby nieboskłon przyjął barwę iście pomarańczową, przeszytą delikatnie fioletowym. Pozbawiony emocji, pozbawiony krzty jakiegokolwiek człowieczeństwa - zdawał się być kimś wypranym z uczuć, pozbawionym - a być może sam się od nich odgradzał? Rzucił zielonymi oczami w stronę kwiatu trzymanego przez Hala - pobieżnie jego spojrzenie mogło przybierać naprawdę różne barwy. W zależności od oświetlenia, tęczówki przybierały kolor szarości, nieraz podchodzący pod delikatny srebrny, aczkolwiek tylko pobieżnie - innym razem stawały się oazą spokoju, stabilne, niebieskie. - Myślę, że prędzej zwiedzanie. Nigdy nie jakoś nie ciągnęło do wiary w Boga - zgaduję jednak, iż Ty raczej podążasz za potrzebą duchową. - skinął głową, patrząc na roślinę trzymaną przez Cromwella - jakoby niemo wskazując na to, co go zdradziło. Nie znał go, choć mógł jedynie snuć pozbawione sensu przypuszczenia - niemniej jednak nie potrafił jakoś połączyć inaczej kwiatostanu z przyjściem do miejsca kultu i chrzci wiary. Wziął głębszy wdech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Kapliczka Matki Bożej z Guadalupe   

Powrót do góry Go down
 

Kapliczka Matki Bożej z Guadalupe

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Zniszczona kapliczka
» Czy 300 rocznica koronacji obrazu "Królowej Polski" w 2017 roku spodoba się Bogu?

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
Meksyk
 :: 
Miasteczko
-