Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Boczna Uliczka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Szkocja, Wyspa Skye
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 873
Dodatkowo : Prefekt Fabularny
  Liczba postów : 838
http://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
http://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
http://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995




Gracz






PisanieTemat: Boczna Uliczka   Czw Cze 14 2018, 23:23


Boczna Uliczka


Oddaliłeś się nieco od centrum, gubiąc się wśród pięknych, kolorowych kamienic i krętych uliczek, przypominających labirynt. Znalazłeś się w mniej bezpiecznej części miasta, straciłeś orientację w terenie. Skręciłeś gwałtownie w prawo, wchodząc w jedną z bocznych uliczek, gdzie poza stojącymi śmietnikami i starym, brudnym kominem dostrzegłeś tylko mur od jakiegoś domu, blokując Ci drogę. A to pech, ślepa uliczka! Już chcesz wracać, gdy Twoich uszu dobiegają niepokojące dźwięki..

Rzuć kostką, aby sprawdzić, co Ci się przydarzy:
Kostki:
 

______________________



I’m tough, ambitious and I know exactly what I want.
If that makes me a bitch, o k a y.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 36
Skąd : Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 25%
Galeony : -222
  Liczba postów : 256
http://www.czarodzieje.org/t16392-matthew-alexander#449540
http://www.czarodzieje.org/t16401-matthew-alexander#449750
http://www.czarodzieje.org/t16400-matthew-alexander#449655
http://www.czarodzieje.org/t16387-matthew-alexander




Gracz






PisanieTemat: Re: Boczna Uliczka   Nie Sie 05 2018, 19:43

Chciał pobyć sam, chciał uwolnić się od tych więzi, które przytrzymywały go na miękkim, ogrzewanym foteliku w pokoju oznaczonym cyferką jedenaście. Wiedział, że na świecie istnieją dwa typy ludzi - jedni, którzy biorą z niego garściami oraz drudzy, którzy dają tyle, ile mogą. Sam nie wiedział, do których z nich się dokładnie zaliczał, kiedy to postanowił odpocząć psychicznie od stresu otrzymanego podczas wędrówki w ciemnościach. Czas zrobił sobie z nich małe, niewinne przedstawienie, podczas którego na szali znalazło się niefortunnie życie rudzielca, zaatakowanego przez wilkołaka. Jedyne, z czego mógł się tak naprawdę cieszyć, to fakt, iż zdołali go uratować. Nawet gdyby Neirin musiałby się zmagać z wilkołactwem, nie uznawał tego za coś, co należy wytykać, obrażać, odrzucać na bok, bo ktoś jest takim człowiekiem, jakim po prostu jest. Zdarza się. Wywar tojadowy może nie zapobiegnie transmutacji, bolesnej i pozostawiającej rany, aczkolwiek pozwoli zachować świadomość, w przeciwieństwie do tego stworzenia, które postanowiło zabawić się kosztem ucznia. Po tej akcji nadal nie potrafił nienawidzić wilkołaków, po prostu będąc do nich neutralnie nastawionym człowiekiem. Dla wielu czarodziejów to byłoby niedopuszczalne, jednak u niego tolerancja występuje - zawsze i wszędzie. Inaczej nie nadawałby się na uzdrowiciela, czyż nie?
Zdołał już przeżyć, przeżuć, poczuć emocje, które towarzyszyły podczas ratowania chłopaka. Jego dość długie dni bycia niemową ciągnęły się w zastraszającym tempie, nie pozwalały nie dać o sobie znać, współlokatorzy wykazywali mniejsze lub większe zainteresowanie tym, co się z nim odjaniepawla. Swoją postawą Alexander zdołał jednak odtrącić potencjalną chęć rozmowy kogokolwiek z nim, skutecznie wczytując się w kolejne lektury, które znajdowały się w to coraz większej kupce na stoliku. Może z czasem zrobił się z nimi dość nieładny bałagan, jednak osobiście o to nie dbał, czując się w nim jak rybka w wodzie. Gdzieś nieopodal była ta ciągle używana i niemyta szklanka do picia jakiegoś chłodnego napoju, by móc chociaż przez chwilę zaznać ochłody podczas upałów.
Postanowił pobiegać.
I chociaż robił to zazwyczaj w Londynie, teraz ta czynność należała do o wiele trudniejszych - wszechobecne ciepło i duchota bez problemów uderzały w jego twarz, która niemalże w trybie natychmiastowym pokryła się warstwą niemiłosiernego potu. Podobno zamiana aktywności działa kojąco na umysł, dlatego postanowił porzucić wszelkie złe myśli, czyli rzucić je gdzieś w kąt, by następnie oddać się swobodnemu wysiłkowi fizycznemu, trzymając w spodniach różdżkę oraz gdzieś w dłoni chłodną wodę mineralną. Tyle mógł dla siebie zrobić po tych dniach nieaktywności, spędzonych wygodnie na fotelu wśród towarzyszów poetów, z pootwieranymi dookoła egzemplarzami mugolskiej literatury, która wpadła w jego gust. Gdzieś nieopodal miał nawet książki psychologiczne, jednak te unikał przez jakiś czas jak szatańskiego ognia.
Biegając sobie swobodnym truchtem, zagłuszony myślami poprzez muzykę docierającą ze słuchawek, znalazł się w ciut mniej bezpiecznej części miasta znajdującego się w Meksyku. Chwila wystarczyła, by po chwili mężczyzna ściągnął słuchawki, zaniepokojony tajemniczym dźwiękiem wydobywającym się nieopodal miejsca, w którym się obecnie przebywał. Natychmiastowo, wręcz odruchowo, skrył się za jednym ze śmietników, nie chcąc wchodzić w jakąkolwiek konfrontację. Oparł się o niezbyt przyjemny element wystroju, po chwili słysząc krzyki oraz odgłosy ciosów, które zaczęli zadawać Meksykanie jakiejś osobie. Pomógłby, gdyby nie to, że strach bez trudu sparaliżował jego ciało. Czy tak chciałeś skończyć ze swoją empatią? A może po prostu za duży natłok stresu w przeciągu ostatnich dni? Siedział jak idiota, zauważając, jak nieznajomi zaciągają ciało ze sobą, znikając z widoku, na co Matthew wyszedł, jednak to był błąd - gdyż wystarczyło dosłownie parę sekund, by zaczepiła go mugolska policja, zabierając na przesłuchanie.

z.t

Kostka: 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 18
Skąd : Croydon
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 35
  Liczba postów : 157
http://www.czarodzieje.org/t16487-charlie-c-chapman#453068
http://www.czarodzieje.org/t16492-charlie-c-chapman
http://www.czarodzieje.org/t16494-chips#453415
http://www.czarodzieje.org/t16488-charlie-c-chapman#453086




Gracz






PisanieTemat: Re: Boczna Uliczka   Czw Sie 16 2018, 00:10

Powoli zbliżały się godziny nocne - godziny, których zwyczajnie chłopak wolał uniknąć. Wtedy właśnie wychodziły na światło dzienne najgorsze z fobii, pełne strachu oraz wszelkiego paranoidalnego zachowania. Ciemność... ewidentnie nie była jego sprzymierzeńcem, no ba, bał się jej cholernie. Na tyle, iż starał się chodzić bardziej oświetlonymi uliczkami, byleby dotrzeć do pensjonatu na tyle, by nie wzbudzić u nikogo większej ciekawości niż jest to wymagane. Przechadzał się przez ścieżki meksykańskiego miasteczka, które ucichło wraz z nadejściem wieczornej pory - niby wcześniej był bal, ale coś było za cicho, żeby móc jednoznacznie stwierdzić, iż wszystko jest jak najbardziej w porządku. Szkoda tylko, że Charlie nie zdawał sobie sprawy, w jakie bagno wszedł, a przede wszystkim jak cholernie głupią drogę wybrał, która mogła go kosztować więcej niż tylko traumatyczne przeżycie. No ale... to jest on, prawda? Przecież tam, gdzie są kłopoty, tam też musi być Chapman. Tego był doskonale świadomy, jednak nie wiedział, co go dokładnie spotka, kiedy postanowi wejść w uliczkę mniej uczęszczaną przez przechodniów niż zwykle - ku swojemu zdziwieniu oczywiście. A mówiła mama, żeby zawsze chodził tam, gdzie jest po prostu ładniej i przyjemniej!
Idąc jedną z bardziej opustoszałych dróżek, w mgnieniu oka jego pozytywny umysł wychwycił podejrzane dźwięki, których się po prostu przestraszył. Spanikowany chłopak postanowił ukryć się gdzieś w bezpiecznym miejscu, kiedy to krzyki zaczęły stawać się coraz głośniejsze i głośniejsze, mając nadzieję na to, że stary, niezbyt ładnie pachnący śmietnik będzie doskonałym partnerem w podsłuchiwaniu - czego zazwyczaj nie robił. Nie lubił tarmosić prywatności innych osób, niemniej jednak czuł, że sprawa jest na tyle poważna, iż pozostanie na widoku nie wchodzi w grę. W sumie, długo nie musiał czekać, kiedy to w ruch poszło paru mężczyzn bijących innego, a do tego ciemność zawładnęła na tyle, iż Charlie zaczął jeszcze bardziej panikować niż bardziej, a przede wszystkim się stresować. Do tego doszedł fakt pojawiającej się krwi, kiedy, wbrew własnym zasadom, nie mógł oderwać wzroku od tego, co się tam działo - serce przyspieszyło, ciśnienie podskoczyło, zaś Chapman oparł się bardziej, czując, jak jest mu zwyczajnie słabo. Nie chciał się znaleźć w sytuacji mężczyzny, a przede wszystkim nie chciał, żeby został znaleziony. Płytkie, nieregularne oddechy zawładnęły jego płucami, by następnie umysł młodzieńca osunął się w cierpką ciemność i zwyczajnie... stracił przytomność. Przed tym poczuł delikatny ucisk w klatce piersiowej, zawrót głowy i... bah! Niekomunikatywny. Nieosiągalny na żaden z możliwych sposobów.
Blady jak ściana, nie mógł się uspokoić, zatem ciało przybrało dość specyficzny mechanizm obronny - postanowiło go na chwilę wyłączyć, na chwilę pozwolić mu odpocząć, choć na pewno nie zapomni na długi okres czasu o tym, co się wydarzyło. Długo to jednak nie trwało - chwilowe niedotlenienie z łatwością zostało wyregulowane, kiedy jego emocje się uspokoiły i otworzył oczy. Pamiętał? Trochę zostało w jego głowie. Wyprostował się ostrożnie, aczkolwiek nikogo tam nie było, oprócz śladów krwi. Okej, Charlie, nie może być aż tak źle, czyż nie? Wyjdź ostrożnie, omiń ślady, po prostu Ciebie tutaj nie było... I bęc, natrafił na policjantów, kiedy to chciał opuścić miejsce zdarzenia. Zestresował się, być może odegrał swoją rolę doskonale, by uświadomić stróżom prawa, że nie ma z tym nic wspólnego, poczuł się niezwykle słabo, odmówił pomocy, co nie oznacza, że nie został zabrany na posterunek o dość późnej porze - zbyt późnej, by mógł marnować cenne minuty. Składanie zeznań, kiedy mało się wie, nie jest zbyt dobrym doświadczeniem - a co gorsza, gdy zwyczajnie nie ma się wiedzy dotyczącej miejsca, do którego się trafiło przy pomocy radiowozu.
Heh, on to ma pecha.
I jeszcze o tak późnej godzinie wracać do domu.
Chryste.

z.t

Kostka: 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Boczna Uliczka   

Powrót do góry Go down
 

Boczna Uliczka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Boczna uliczka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
Meksyk
 :: 
Miasteczko
-