Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Wesoły autobus

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1072
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1730
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Wesoły autobus   Czw Cze 14 2018, 00:44


El autobús divertido

Przez miejscowych ten niedużych rozmiarów pojazd nazywany jest po prostu "wesołym autobusem" - być może nazwa wzięła się od wesołych przyśpiewek, które zawsze wypełniają pojazd? A może od tego, że nie posiada on rozkładu jazdy; za zaledwie kilkanaście pesos można dojechać w każde miejsce w miasteczku. Nie trzeba nawet stać na przystanku, by złapać podwózkę. Kierowca, widząc turystę, który idzie chodnikiem, sam zwalnia, mruga światłami i trąbi, by tym sposobem zapytać, czy nie potrzebuje on skorzystać z jego usługi.

Rzuć kostką, aby sprawdzić, co Ci się przydarzy:
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 563
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 391
http://www.czarodzieje.org/t15878-daisy-bennett#429065
http://www.czarodzieje.org/t15880-daisy-zaprasza-kwiatuszki-stworzmy-lake
http://www.czarodzieje.org/t15881-poczta-daisy-b#429071
http://www.czarodzieje.org/t15879-daisy-bennett




Gracz






PisanieTemat: Re: Wesoły autobus   Sro Sie 08 2018, 13:32

W związku z tym, że właściwie cały swój czas w Meksyku poświęcała na przesiadywanie na plaży lub ogólnie na wybrzeżu, postanowiła tego popołudnia wybrać się do miasteczka. Może kupi jakąś ciekawą pamiątkę albo po prostu zobaczy ulice miasta? Na wyprawę zabrała @Mia Salvatore, bo jeszcze nie były nigdzie razem w Meksyku, a dodatkowo dziewczyna trafiła do innego pokoju. Ustaliły, że najpierw wybiorą się do kawiarni. Ruszyły w kierunku miasta, ale im dłużej szły, tym bardziej upał dawał im się we znaki. Daisy była ubrana w zwiewną letnią sukienkę, ale i tak było jej potwornie gorąco. A jeszcze ten marsz...
- Ja nie wiem czy to był dobry pomysł - powiedziała z krzywą miną. Nasunęła na oczy okulary przeciwsłoneczne i wcisnęła mocniej kapelusz na głowę.
- Muszę sobie kupić jakiś wachlarz, bo umrę. A dobrze wiesz, że jestem zmarźluchem i uwielbiam gorąco. Jednak dzisiaj to już przesada - powiedziała, spoglądając krótko na palące słońce. Na wybrzeżu, w niedalekim towarzystwie wody i wiatru upał znosiło się dużo lepiej. Daisy nawet uwielbiała tam przesiadywać. Jej skóra bardzo szybko pokryła się ładną, brązową opalenizną, a leżąc na plaży w przyjemnym cieple odpoczywała najlepiej.
W milczeniu przeszły jeszcze parędziesiąt metrów.
- Mógłby jechać jakiś autobus - jęknęła Daisy niespodziewanie, unoszą ręce do nieba, jakby stamtąd miała nadejść pomoc. I nagle usłyszała nadjeżdżający zza pleców pojazd, który zaczął trąbić. Daisy odwróciła się, marszcząc brwi. Może mają tu taki zwyczaj, że trąbią na przechodniów? Kierowca jednak trąbił dalej i świecił na nie światłami, jakby cos od nich chciał. Daisy wzruszyła pytająco ramionami.
- Podwieźć? Wsiadajcie! - zawołał do nich łamanym angielskim. Gryfonka spojrzała ze zdziwieniem na Mię.
- Czyżby działał jak Błędny Rycerz? - zapytała, spoglądając na pojazd nieco nieufnie. Ze środka dobiegały wesołe krzyki i śpiewy, nie wiedziała do końca czego może się tam spodziewać. Czy zawiezie ich tam, gdzie powinien? Dobra, nie spróbują to nie zobaczą, a nie uśmiechało jej się iść pieszo. Złapała Mię za rękę.
- Chodź! - zawołała i pociągnęła koleżankę do autobusu. W środku rzeczywiście był tłumek ludzi, którzy zabawiali się, spiewając wesołe przyśpiewki. Daisy uśmiechnęła się szeroko, bo ich radosny nastrój i jej się udzielił. Zaczęła tupac nogą w rytm muzyki, ale stanowczo odmówiła włączania się w śpiewy.
- Nawet nie znam ich piosenek! - krzyknęła do panny Salvatore. Ktoś chyba usłyszał jej słowa i wcisnął jej w dłonie śpiewnik i kwitnącą trąbkę. Daisy ze zdziwieniem obejrzała oba przedmioty.
- No dobra, niech im bedzie - powiedziała, przewracając oczami.

Kostki: 6, potem 3 - nieparzysta
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 34
  Liczba postów : 17
http://www.czarodzieje.org/t16443-mia-salvatore
http://www.czarodzieje.org/t16450-mia-salvatore#452160
http://www.czarodzieje.org/t16452-poczta-mii-salvatore#452166
http://www.czarodzieje.org/t16444-mia-salvatore




Gracz






PisanieTemat: Re: Wesoły autobus   Sro Sie 08 2018, 17:00

Mia już nie mogła się doczekać wyprawy do miasteczka z przyjaciółką. Wszystko robiły wspólnie, a tu nagle osobne pokoje na wakacjach i spędzały razem nieco mniej czasu. Uwielbia wylegiwać się na plaży, ale kocha także zwiedzanie i odkrywanie nowych miejsc, więc na wypad do miasta nie trzeba jej było namawiać. Niestety pogoda była straszna, upał nie do wytrzymania! Popełniła błąd, wybierając szorty i bluzkę na ramiączka zamiast sukienki. Było jej za gorąco, a musiały iść taki kawał drogi, to trochę zmniejszyło jej entuzjazm.
- Na początku myślałam, że to świetny pomysł. Wiesz, jak kocham zwiedzanie i pamiątki! Ale teraz... umrę razem z Tobą. Po co mi te szorty? Mam tyle letnich sukienek! - jęknęła wyczerpana i zaczęła się wachlować obiema rękami. Nic to nie dało.
- Mi tam wachlarz nie pomoże, przydałby się kubeł zimnej wody albo orzeźwiające lody. Dużo lodów. - jęczała dalej.
Nawet odpowiadało jej to, że na chwilę przestały rozmawiać. I tak nie miała na to siły, każdy krok był coraz bardziej wyczerpujący. Niestety ten spokój nie trwał długo. Nie była zadowolona, kiedy Daisy wciągnęła ją do autobusu. Z daleka słyszała ten hałas, śpiewy i krzyki. Nie miała na to ochoty! Była zbyt zmęczona upałem, zła na samą siebie, że nie włożyła którejś ze swoich sukienek. Byłoby jej choć trochę chłodniej. Irytację potęgował fakt, że nie znalazła miejsca siedzącego, a w środku było chyba jeszcze goręcej niż na zewnątrz, powietrze po prostu stało, nie miała czym oddychać. Przyjaciółka bawiła się świetnie, a ona stała z boku i błagała w myślach, by jak najszybciej dotrzeć na miejsce.
- Daisy! Nie mam pieniędzy, ktoś mnie okradł! Patrz, ani grosza, a miałam 20 galeonów! - krzyczała załamana, gdy wysiadły z autobusu. To odkrycie przelało szalę goryczy, usiadła na ziemi i rozpłakała się. To musiało się tak skończyć, ten dzień od początku był beznadziejny.

Kostki: 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 563
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 391
http://www.czarodzieje.org/t15878-daisy-bennett#429065
http://www.czarodzieje.org/t15880-daisy-zaprasza-kwiatuszki-stworzmy-lake
http://www.czarodzieje.org/t15881-poczta-daisy-b#429071
http://www.czarodzieje.org/t15879-daisy-bennett




Gracz






PisanieTemat: Re: Wesoły autobus   Sro Sie 08 2018, 20:49

- Właśnie tak się zastanawiałam dlaczego postawiłaś na szorty, a nie na sukienkę, ale cóż... Pomyślałam, że może tylko ja jestem jakaś upośledzona i mi dzisiaj tak okrutnie gorąco - zaśmiała się, wachlując się ręką, idąc śladem Mii. - Mam nadzieję, że w tej kawiarni, którą wybrałyśmy będzie można zjeść lody. Ja chyba też zjem ich tonę - dodała jeszcze.
Dzięki autobusowi, który pojawił się znienacka na pewno dotrą tam szybciej, ale Daisy widziała, że Mia wcale nie bawi się najlepiej. Cóż, to nie były równeż klimaty Daisy, ale były na wakacjach, dziewczyna lubiła się bawić, więc skorzystała z tutejszych zwyczajów, aby zintegrować się trochę z tubylcami. Jednak rzeczywiście w środku było - o ile to możliwe - jeszcze bardziej gorąco niż na zewnątrz, autobus rzucał się na boki, a one nie miały miejsca siedzącego. Zabawa zabawą, ale mogłaby się ta podróż już skończyć, pomyślała po kilkunastu minutach jazdy. Zaczął ją drażnić tłok i hałas, a nawet sukienka kleiła jej się już do ciała. Odetchnęła z ulgą, kiedy dotarły na miejsce i mogły pożegnać kierowcę i cały ten wesoły autobus. Przystanęły na chwilę, rozglądając się, w którą stronę muszą iść, gdy Mia krzyknęła.
- Co ty mówisz?! - wykrzyknęła oburzona Daisy. - Co za... - Tutaj użyła dość niecenzuralnego słowa dla określenia złodzieja, który śmiał bezczelnie wykorzystać tłum w autobusie i okradł jej przyjaciółkę. Daisy przyskoczyła do Mii, sprawdzając portfel, który dziewczyna podsunęła jej pod nos. Rzeczywiście, był pusty, bezczelny złodziej nie zostawił ani knuta. Daisy oderwała wzrok od portfela, niestety, wpatrywanie się w puste wnętrze nie spowoduje, że pieniądze z powrotem się pojawią. Mia usiadła bezradnie na ziemi, a Daisy mogła zobaczyć łzy płynące po jej policzkach. Szybko ukucnęła obok przyjaciółki i objęła ją ramieniem.
- Hej, trudno, stało się! Nie ma co płakać, choć gdybym przyłapała tego złodzieja to chętnie ucięłabym mu łapy - powiedziała mściwie. Dwadzieśia galeonów to niemało, a to wszystko co Mia wzięła na dzisiejszą wyprawę. - Spokojnie, jesteśmy na wakacjach, nie ma co rozpaczać, pożyczę ci i wszystko będzie w porządku - W pocieszaniu to chyba była słaba, ale chociaż się starała! Nie lubiła rozpamiętywać przeszłości i przejmować się byle czym. Utrata galeonów może nie była najprzyjemniejszym punktem dnia, ale łzami nie sprawi się, że wrócą. Trzeba iśc dalej. Daisy podejrzewała, że Mia nie płacze tylko ze względu na galeony, ale znaczenie miał też jej dzisiejszy humor, upał i męcząca podróż autobusem. Naprawdę to mogło wyssać energię i humor z człowieka, który na dokładkę jeszcze traci pieniądze.
- A żeby się udławił tym, co kupi za te pieniądze - powiedziała jeszcze, wstając energicznie z ziemi. - Idziemy dalej! Zobacz, tam chyba widać już naszą kawiarnie! Zjesz lody czekoladowe i na pewno poprawi ci się humor! Chodź! - powiedziała dziarskim tonem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 34
  Liczba postów : 17
http://www.czarodzieje.org/t16443-mia-salvatore
http://www.czarodzieje.org/t16450-mia-salvatore#452160
http://www.czarodzieje.org/t16452-poczta-mii-salvatore#452166
http://www.czarodzieje.org/t16444-mia-salvatore




Gracz






PisanieTemat: Re: Wesoły autobus   Sro Sie 08 2018, 21:36

Na Daisy zawsze można liczyć, dlatego Mia nie była zaskoczona, gdy usłyszała, co przyjaciółka mówi o tym bezczelnym złodzieju. Niecenzuralne słowa? - nic nowego, gdy ktoś z nimi zadrze! Co prawda, w niczym im to nie pomogło, pieniądze przepadły, ale przynajmniej mogły dać upust emocjom.
- Masz rację, głupi... - również użyła niecenzuralnego słowa - nie chce mu się uczciwie zarobić, tylko żeruje na innych! - krzyknęła, nie przestając płakać. Była wściekła, zirytowana i obwiniała się o brak ostrożności.Przecież w takim tłumie, zawsze znajdzie się ktoś chcący wykorzystać okazję, a ja okazałam się idealnym celem, zganiła się w myślach. Obiecała sobie, że nigdy więcej nie dopuści do takiej sytuacji i będzie lepiej pilnować torebki.
- I dlatego tak dobrze się rozumiemy, zero tolerancji dla takich typków! - uśmiechnęła się lekko, wciąż czując gniew.
- Jesteś kochana, dziękuję, na pewno oddam - powiedziała z wdzięcznością. Naprawdę miała ochotę na te lody, teraz nawet jeszcze bardziej, ale przecież uśmiechem nie zapłaci, potrzebne są pieniądze.
- A może nawet nie zdąży nic kupić, w końcu co stoi na przeszkodzie, żeby złodziej również został okradziony? Dobrze by mu tak było! - burknęła drwiąco, już mając ten obraz przed oczami. Tak, bardzo mu tego życzyła. Czy też jej, bo dlaczego miałaby z góry zakładać, że był to mężczyzna? Wokół widziała jednak większość kobiet.
- Masz rację, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, bo czasu nie cofniemy. Chodźmy szybko, bo odnoszę wrażenie, że zaczynam się już roztapiać - wreszcie zaśmiała się wesoło, myśląc już tylko o zimnych lodach czekoladowych, które prawie zawsze poprawiały jej humor.
Postanowiły zapomnieć o tej przykrej sytuacji i w podskokach ruszyły w stronę kawiarni - ich wybawieniu.
- Wezmę największą porcję, za jaką dasz radę zapłacić - chichotała do przyjaciółki. Nie była pewna, ile ostatecznie pieniędzy wzięła na tę podróż Daisy. - Czekoladowe to chyba za mało na taki upał, przydałoby się jeszcze coś orzeźwiającego - zastanawiała się głośno, jakiego dokonać wyboru.
Wreszcie dotarły do upragnionego celu, na co Mia zareagowała bardzo entuzjastycznie - zje te lody, o których marzy od rana!
- Nie wiem, jak Ty, ale ja biorę czekoladowe i sorbet z mango - powiedziała wesołym tonem.
Dzięki klimatyzacji kawiarnia stanowiła idealne miejsce dla spragnionych chłodu osób. Przyjemny powiew pozwalał odpocząć, zrelaksować się i zapomnieć o tym potwornym upale na zewnątrz. Mia wybrała stolik z widokiem na miasteczko, a gdy tylko pojawiła się kelnerka, złożyła zamówienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 563
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 391
http://www.czarodzieje.org/t15878-daisy-bennett#429065
http://www.czarodzieje.org/t15880-daisy-zaprasza-kwiatuszki-stworzmy-lake
http://www.czarodzieje.org/t15881-poczta-daisy-b#429071
http://www.czarodzieje.org/t15879-daisy-bennett




Gracz






PisanieTemat: Re: Wesoły autobus   Pon Sie 13 2018, 13:00

Teraz tu
/zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 105
  Liczba postów : 296
http://www.czarodzieje.org/t16163-carson-o-gilliams
http://www.czarodzieje.org/t16172-dolacz-do-mojej-swity#442693
http://www.czarodzieje.org/t16171-poczta-pantoflowa-carson#442692
http://www.czarodzieje.org/t16162-carson-o-gilliams




Moderator






PisanieTemat: Re: Wesoły autobus   Sob Wrz 01 2018, 03:07

Jedną z ostatnich atrakcji, której postanowiła spróbować Carson, była przejażdżka takim specjalnym autobusem, do którego miejscowi odnosili się jako "wesoły autobus". Ciężko było stwierdzić, dlaczego akurat tak nazywali pojazd, lecz jeśli miało być wesoło, dziewczyna pisała się na zabawę obiema rękami! Dowiedziała się jednak o czymś bardzo istotnym w ostatniej chwili - autobus ten nie posiadał rozkładu, wobec czego musiała czekać i liczyć na łut szczęścia, że w przeciągu kolejnej godziny znajdzie się on w zasięgu jej wzroku, głosu i wyciągniętej z pieniędzmi ręką. Niestety wysiedziała się dość sporo i gdy już miała rezygnować z całej tej przejażdżki, usłyszała, jak nadjechał! Czym prędzej podała kierowcy kilkanaście pesos i wpakowała się do środka. Niestety wewnątrz okazało się być strasznie tłoczno i duszno. Po drodze kierowca zbierał coraz to nowych przechodniów, oferując podwózkę autobusem - szkoda, że jej w ten sposób nie zgarnął, tylko czekała jak durna na przystanku, co nie? Pojazd szarpał mocno, a jako że nie miała się gdzie zbytnio trzymać, kołysała się i wpadała na ludzi, nieustannie przepraszając. Całe to bujanie doprowadziło wyłącznie do nagłego napadu mdłości - i tak czuła się nieco słabo, ponieważ wczoraj skosztowała na plaży żółwi czegoś nie do końca dobrego, więc nie trzeba było jechać daleko w tym bujającym akwarium, by czym prędzej zapragnęła świeżego powietrza. Uciekła z autobusu i dopiero parę chwil później, podskoczywszy do pobliskiego sklepu po butelkę wody, zorientowała się, że z jej kieszeni zniknęły galeony! Dawno nie była tak zła - nie dość, że chora, to jeszcze okradziona.
Okropny był ten Meksyk!
/zt

kostka: 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 37
Skąd : Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 366
Dodatkowo : depresyjny i autystyczny; impotencja do 03.12.2018
  Liczba postów : 493
http://www.czarodzieje.org/t16392-matthew-alexander#449540
http://www.czarodzieje.org/t16401-matthew-alexander#449750
http://www.czarodzieje.org/t16400-matthew-alexander#449655
http://www.czarodzieje.org/t16387-matthew-alexander




Gracz






PisanieTemat: Re: Wesoły autobus   Sob Wrz 01 2018, 11:03

Nigdy jakoś szczególnie nie korzystałem z komunikacji miejskiej.
Zawsze wydawało mi się to być zbyt duże zbiorowisko braku prywatności, przestrzeni osobistej - zdecydowanie lgnąłem bardziej do zdrowszych metod podróżowania. Może nie zawsze to było korzystne i zwyczajnie w Wielkiej Brytanii byłem zmuszony do korzystania z taksówek, co nie zmienia faktu, iż teraz musiałem skusić się, by skorzystać z jakiejś nowej metody podróżowania po Meksyku. Dziwny autobus przystanął w miejscu, ja zaś, ku uciesze grupy znajdującej się w środku, zwyczajnie wszedłem do środka, mając nadzieję na beztroską i dość przyjemną podróż po uliczkach miasteczka, w którym przyszło nam jeszcze mieszkać. No właśnie - jeszcze, bo dni swobodne kończyły się, zaś człowiek musiał ostatecznie powoli pożegnać się z miejscem, do którego zdołał przywyknąć. Na szczęście nie tworzę jakichś poszczególnych relacji z miejscem, które po części stało się demonami przeszłości, dlatego nie przyszło mi się smucić, kiedy to kolejne doby wskazywały na zdecydowany koniec pracy jako opiekun (a raczej jako uzdrowiciel - nie oszukujmy się). Bardziej w tym fachu czułem się jak medyk polowy, niosący pomoc podczas trwającej wojny, starający się zadbać o swoich żołnierzy, nie doprowadzić do ich śmierci. Może nie przeszkadzało mi to aż tak, bo lubiłem pomagać, co nie zmienia faktu, iż opieka nad uczniami również wydawała się być iście męcząca. Daniel chyba miał rację - może nie dosłownie, aczkolwiek porwałem się z motyką na słońce.
Długo nie było mi dane zaznać spokoju - lokalne przyśpiewki rozbrzmiały w powietrzu, zaś niedługo po tym poczułem delikatne szturchnięcie - przyjazne, pozbawione negatywnego wydźwięku, który bym od razu wyczuł. Odwróciwszy głowę, zauważyłem Meksykanów korzystających z wolnego czasu w dość kreatywny, niespodziewany ku temu sposób. Zamrugałem oczami, marszcząc brwi, kiedy to zostałem wyrwany do wspólnego korzystania z uroków trwającej prawdopodobnie sjesty - wciągnięto mnie do wspólnego spędzania czasu jak papier robi to samo z odkurzaczem. Jednocześnie nie wiedziałem, co o tym sądzić - to wszystko wydawało się znajdować na pograniczu rzeczywistości zatapianej w skrajne, nieokiełznane szaleństwo. Mnie? Zapraszać taką osobę do takich rzeczy? Huh, nie spodziewałem się, jakby ktoś zdołał mnie zaskoczyć w jakiś dziwny, aczkolwiek przyjazny sposób. A może jednak powinienem? Rytmicznie zacząłem uderzać palcami, dołączając do zabawy, chociaż ze mnie śpiewak był kompletnie nijaki. Niemniej jednak, miło było jakoś tak się otworzyć artystycznie, nawet jeżeli mój śpiew pewnie był nieznośny, a bębenki okolicznych wołały o pomstę do nieba. Zamiast tego - wyszedłem z pojazdu przyjemnie wyczerpany.

z.t

______________________



Take me to church
I'll worship like a dog at the shrine of your lies
I'll tell you my sins so you can sharpen your knife
Offer me that deathless death
Good God, let me give you my life

| Do 03.12.2018 jest impotentem i mu nie stanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 18
Skąd : Croydon
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 147
  Liczba postów : 345
http://www.czarodzieje.org/t16487-charlie-c-chapman#453068
http://www.czarodzieje.org/t16492-charlie-c-chapman
http://www.czarodzieje.org/t16494-chips#453415
http://www.czarodzieje.org/t16488-charlie-c-chapman#453086




Gracz






PisanieTemat: Re: Wesoły autobus   Sob Wrz 01 2018, 11:22

Może nie cierpiałem za Meksykiem, kiedy trafiały mi się wszystkie złe i niedobre rzeczy, ale hej! Kultura ta była niezwykle nietypowa, niesamowita, niespodziewana, kompletnie szokująca, ale w tym pozytywnym aspekcie! Może rzeczywiście zdecydowałem się za późno na wyjazd, kiedy to rodzice próbowali mnie od niego odwieść? Ewidentnie żałowałem jednej rzeczy - że wcześniej nie postanowiłem tutaj wyruszyć, skoro ludność była po prostu... no, kurde, kocham ich! Może jestem zbyt otwarty na wszystkich, jednak każdy z mieszkańców miasteczka, w którym znajdował się nasz pensjonat, co mnie znał, co chwilę brał do okolicznych przyśpiewek oraz gry na instrumentach. Co prawda nie sprawiało mi to żadnego kłopotu, niemniej jednak stałem się wśród nich pewnego rodzaju ikoną, którą można wyrwać na parę godzin ku chwale i wolności wolnej muzyki wolnej duszy artystycznej wolnego umysłu. Festyn to już w ogóle, może trafiłem na dość specyficzne towarzystwo, co nie zmienia faktu, że i tak się nieźle bawiłem, nawet jeżeli potem obudziłem się kompletnie przybity gwoźdźmi w pokoju, pod wpływem nieustannego zabójcy dusz zwanego potocznie kacem. Nie dałem tym razem najlepszego przykładu, ale chyba źle nie było, skoro do większej tragedii nie doszło, a wszelkie smutki poszły w zapomnienie, w morze łez, w morze zabawy oferowanej przez mieszkańców. Nikt mnie chyba nie widział pijanego, za przeproszeniem, w trzy dupy, dlatego mogłem w miarę swobodnie poruszać się po uliczkach, ku własnej uciesze.
Wtem, idąc jedną z nich, zauważyłem, jak kolorowy autobus zatrzymuje się tuż obok mnie, ubranego w białą koszulę, jak zwykle elegancką, no i czarne spodnie. Zdziwiłem się mocno, a może to jakiś porywacz? Jak się okazało, kierowca pojazdu był tak miły, że pozwolił mi skorzystać z nieznanego wówczas środku transportu - jak to możliwe, że wcześniej nie miałem z nim do czynienia? Albo miałem, jeżeli okaże się, że kompletnie znowu niczego nie pamiętam. Na szczęście ostatnio postanowiłem prowadzić krótkie dzienniki, opisujące moje dni i odbyte sytuacje, więc czułem się w miarę stabilnie. Wszedłem zadowolony do środka, spoglądając na grupę znanych mi odrobinkę twarzyczek. Od razu, bez zastanowienia, zostałem porwany do lokalnych przyśpiewek, ku uciesze przebywających tutaj osób. No tak, znali mnie, ja ich tylko kojarzyłem. Bez trudu oddałem się działalności artystycznej, śpiewając przyjaźnie i pogodnie w rytm muzyki charakterystycznej dla tego regionu. No ba, nawet otrzymałem wskazówki tego, jak powinienem wymawiać hiszpańskie słowa! Tyle dobrego, chociaż trochę sporo czasu straciłem (?) na podróżowaniu pojazdem, nie odczuwając jego nadmiernego upływu. Niemniej jednak, wyszedłem i podziękowałem, pozytywnie zmęczony, wędrując ponownie do pensjonatu. Tym razem nie w nocy, nie chciałem powielać błędów przeszłości.

z.t

Kostki: 6, 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Wesoły autobus   

Powrót do góry Go down
 

Wesoły autobus

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
Meksyk
 :: 
Miasteczko
-