Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Plaża żółwi

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Wyspa Jura, Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 901
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 1341
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox




Moderator






PisanieTemat: Plaża żółwi   Sro Cze 13 2018, 23:48


La Playa de las Tortugas



Niezwykle malownicza, piaszczysta plaża obmywana krystalicznie czystą wodą. Nie trafia tutaj wcale dużo ludzi - Meksykanie nie zachwalają La Playa de las Tortugas. Wiedzą doskonale, że można spotkać tutaj mnóstwo żółwi, a nie chcą by zwierzętom przeszkadzali turyści. Co ciekawe, jest to także ulubione miejsce różeczników! Jeśli tylko będziesz zachowywał się odpowiednio cicho i ostrożnie, to z pewnością uda ci się zaobserwować te niezwykłe magiczne stworzenia. Ponoć nie ma piękniejszego widoku niż zachód słońca na plaży ozdobionej kwiecistymi skorupami wylegujących się na piasku różeczników.

Rzuć kostką, aby zobaczyć co cię tutaj spotka:
 


______________________


I am the werewolf, the creature of the night...
But I am also the creature of passion.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Llanfihangel-yng-Ngwynfa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 560
  Liczba postów : 634
http://www.czarodzieje.org/t15703-neirin-vaughn#423773
http://www.czarodzieje.org/t16512-don-t-do-love-don-t-do-friends#454064
http://www.czarodzieje.org/t15736-kruk-pocztowy#424226
http://www.czarodzieje.org/t15719-neirin-vaughn#423916




Gracz






PisanieTemat: Re: Plaża żółwi   Sro Lip 11 2018, 18:18

Pierwszy dzień zwykle jest przeznaczony na aklimatyzację. Zapoznanie się z otoczeniem, pozbycie się jet-laga, choroby lokomocyjnej albo innych nieprzyjemnych skutków podróży. Zimny prysznic czy napicie się czegoś w barze też wchodzą w grę, zależy od upodobań podróżującego. A do upodobań Neirina należało przebywanie ze zwierzętami.
Względnie się rozpakował, to znaczy - wrzucił większość ubrań do szafy, po czym gro czasu spędził nad ustawianiem terrarium dla węża. Na czas podróży wszystko było uprzątnięte oraz pomniejszone. Teraz zatem z miłym zaskoczeniem zauważył, że żadne z zaklęć powiększających nie sprawiało mu problemów, kiedy przywracał wystrojowi terrarium normalne rozmiary.
Zadbał o odpowiednią wodę, wysypał na półeczkę podłoż, włożył konary. Na koniec wąż oczywiście. Upewnił się jeszcze, że wszystko jest szczelnie zamknięte (Atet już ma za sobą parę spektakularnych ucieczek z terrarium. Z nim trzeba być podwójnie ostrożnym), zanim udał się na spacer po pensjonacie. Chciał rozejrzeć się nieco po budynku.
Właśnie wtedy usłyszał o plaży żółwi. Nie trzeba być geniuszem, aby połączyć fakty oraz dojść do wyjątkowo krótkiej nitce do kłębka. Dobywszy z kufra krem z filtrem, wrzucił parę jeszcze rzeczy do torby, zanim wybył na side quest w poszukiwaniu wspomnianej plaży.
Na sobie miał jasną podkoszulkę oraz krótkie szorty, do szlufek których przyczepił pomniejszony łańcuch Scamandera, tworząc oryginalną i z pewnością przydatną ozdobę. Nie powinien prawdopodobnie straszyć tubylców swoimi bliznami, nie przejmował się jednak ewentualnymi reakcjami. Poza tym... Miał też parasol. Rozłożoną nad sobą, odgradzającą go od wciąż gorącego, popołudniowego słońca cienką płachtę materiału. Zdawałoby się, że o tej porze słupek rtęci winien z wolna spadać. Nic bardziej mylnego. Żar lał się z nieba w dalszym ciągu, a Neirin, cóż... Nie był zbyt odporny na wysokie temperatury. Ani pod względem jego bladej skóry (przynajmniej tych rejonów, które nie były pokryte bliznami), ani głowy, w której potrafiło się zakręcić od zbyt długiego wystawienia na bezpośredni upał. Cień jego zbawieniem.
Wsparł zatem kabłąk parasola o bark, trzymając rączkę dość luźno i przysłaniając się przed palącymi promieniami. Zerknął, czy ma w torbie wszystko, co najbardziej potrzebne - czyli jego standardowy bałagan bandaży, opatrunków, karmy dla przeróżnych zwierząt, jakichś papierów i butelki z wodą - zanim skierował się ku wyjściu z pensjonatu.

Kostki: 3, 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1124
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1604
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Plaża żółwi   Nie Lip 15 2018, 14:02

Pierwszy dzień prawdopodobnie był najlepszym, aby wyrwać się gdzieś na zwiedzanie; dopóki wszyscy zajmowali się rozpakowywaniem potężnych kufrów i poznawaniem współlokatorów, można było wyhaczyć ciekawe miejsca i nie musieć dzielić się przestrzenią. Ezra zazwyczaj to wykorzystywał, zostawiając obowiązki na później. W tym roku jednak początkowo nie planował wyłamywać się z przeważającej grupy, ze względu na to, że trafili mu się wyłącznie obcy współlokatorzy. Był przekonany, że miał zajmować pokój samotnie i - co najbardziej komiczne - oni również przedstawiali taki pogląd. Uważał, że tę sprawę za odrobinę dziwną - do zaakceptowania, ale dziwną - i stwierdził, że może warto byłoby zamienić kilka słów z organizatorami. Właśnie z taką motywacją Ezra wyszedł na korytarz pensjonatu i wszelkie późniejsze wydarzenia były jedynie splotem krukońskiej ciekawości i zbiegu okoliczności. Bo tak naprawdę trudno byłoby znaleźć logiczne usprawiedliwienie na to, że Clarke zmienił decyzję pod wpływem widoku wybierającego się na spacer chłopaka z parasolką. Nawet nie rozpoznał sylwetki, by móc zrzucić to na maniakalne prześladowanie swoją obecnością bliskich osób. Lub tych, którzy właśnie chętnie by się go pozbyli. To był zwykły impuls, przebłysk zainteresowania, który przyćmił chwilowo kwestię współlokatorów. Ezra powinien był być nieco rozsądniejszy; słońce nie zdążyło jeszcze zajść z nieba, a on nie zaopatrzył się w żadne nakrycie głowy ani wodę, nie mówiąc już o kremie z filtrem. Gdyby chociaż założył okulary przeciwsłoneczne, mógłby udawać rasowego szpiega, a tak śledzenie było znacznie mniej zabawne. Mimo to starał się zachowywać stosowną odległość za chłopakiem, ciekawy, kiedy Hogwartczyk zorientuje się lub straci cierpliwość do samozwańczego cienia. Gdzieś po drodze Ezra na moment zatrzymał się przy małym sklepiku, zaopatrując się w śmieszne, szerokie sombrero. W tym momencie stracił jednak z oczu chłopaka z parasolką. Z tego miejsca bardzo łatwo było jednak dostać się już na plażę i Clarke ostatecznie właśnie tam się skierował. Sombrero nie było jednak tak idealnym pomysłem, bo co kilka sekund zsuwało mu się na oczy i wstępując na piasek Ezra bardziej zajmował się kombinowaniem z nakryciem głowy niż patrzeniem pod nogi. Cóż, miał nauczkę, kiedy boleśnie uderzył w twardą przeszkodę, skutkiem czego chwilę później zarył twarzą w piach...


Kostka: 2
Twój sposób wygrywa ._.'
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Llanfihangel-yng-Ngwynfa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 560
  Liczba postów : 634
http://www.czarodzieje.org/t15703-neirin-vaughn#423773
http://www.czarodzieje.org/t16512-don-t-do-love-don-t-do-friends#454064
http://www.czarodzieje.org/t15736-kruk-pocztowy#424226
http://www.czarodzieje.org/t15719-neirin-vaughn#423916




Gracz






PisanieTemat: Re: Plaża żółwi   Wto Lip 17 2018, 18:51

Pod względem wyposażenia na pewno Neirin był lepiej przygotowany. Nawet dało się znieść upał. Bez parasola pewnie by szybko zrezygnował i wrócił do pensjonatu jako przykry przegrany w walce z pogodą. A tak dzielnie parł naprzód.
Może "dzielnie" to zbyt mocno powiedziane, bowiem raczej przypominało to leniwe snucie się. Krok za krokiem stawiał na drodze ku plaży, rozglądając się i szukając znaków charakterystycznych, o których mu wspominano. Nie chciał się zgubić i kluczyć potem Bóg wie ile. Niby mógłby rzucić zaklęcie czterech stron świata, ale wioska nie była w pełni magiczna. Gdzieniegdzie są mugole. Wobec tego lepiej nie przesadzać z magią i po prostu zwracać uwagę na otoczenie.
Parę razy w tle mignęła mu sylwetka jakiegoś ucznia czy studenta. Za każdym razem ta sama, idącą parę kroków za nim. Jednak albo nie uznał tego za nic niepokojącego, albo nie zwrócił nawet wielkiej uwagi. Idzie, to idzie. Może w tę samą stronę? Zdarza się i tak przecież. Śledzi go? A proszę bardzo, Neirin nie ma nic do ukrycia. Nawet, jakby miał, pewnie by się nie przejął ewentualnym odkryciem tajemnicy. Wzruszyłby pewnie tylko ramionami.
Dotarł na plażę chyba jako pierwszy. Nikogo poza nim i kilkoma żółwiami nie dostrzegł.
Zatrzymał się na chwilę, aby zdjąć buty. Prędzej wpadnie mu do środka piach i to będzie wszystko, do czego się przydadzą. Pogoda dopisuje, a plaża nie wygląda na zaśmieconą, aby obawiać się dziury w stopie od zdradzieckiego kawałka rozbitej butelki. Przywiązał zatem obuwie do torby, aby nie musieć go nosić, a tę poprawił sobie na ramieniu. Zaczął po tym przechadzać się po ciepłym piasku, układając lepiej parasolkę. Do momentu, aż nie usłyszał miękkiego uderzenia. Odwrócił się w stronę witającego się czule z glebą Ezry. Za moment w skrawku ziemi, który Krukon mógł dostrzec, pojawiły się bose stopy rudzielca.
Kucnął przed nim.
- To ty. Szedłeś za mną - zatem Walijczyk go dostrzegł, tylko zignorował. Przynajmniej ta kwestia się wyjaśniła.
- Zniżyłeś się do poziomu żółwia? Chcesz wczuć się w ich życie? - To w zasadzie nie taka głupia metoda. Jeśli chcesz poznać żółwia, musisz stać się żółwiem.
Usiadł po turecku przed Krukonem, wodząc spojrzeniem po krawędzi jego śmiesznego kapelusza.
- Pomogę - sięgnął po sombrero i zdjął je, aby zaraz po tym dostać różdżkę. Sprawnym zaklęciem zmienił włosy studenta w różowe róże. A potem zbytnio nie wiedział, co zrobić z kapeluszem, więc położył go na łopatkach Ezry, za pomocą Duro zmieniając ją w kamień. W wyposażeniu ujęto nawet skorupę, chociaż różeczniki jej nie mają. Takim jest Clarke pro żółwiem.
- Czujesz się bardziej żółwiowy? - Cień z opartej o bark rudzielca parasolki padał na głowę chłopaka, zatem o oślepienie od słońca nie musiał się obawiać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 36
Skąd : Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 25%
Galeony : -222
  Liczba postów : 256
http://www.czarodzieje.org/t16392-matthew-alexander#449540
http://www.czarodzieje.org/t16401-matthew-alexander#449750
http://www.czarodzieje.org/t16400-matthew-alexander#449655
http://www.czarodzieje.org/t16387-matthew-alexander




Gracz






PisanieTemat: Re: Plaża żółwi   Pon Sie 06 2018, 22:17

Życie poza pensjonatem w nocy wydawało się być o wiele ciekawsze niż za dnia. Może dlatego, gdyż w budynku było za dużo osób, a tak naprawdę zechciał zaznać spokoju w trwającym strachu przed zepsuciem jakiejkolwiek sprawy? Możliwe. Możliwe też, iż zwątpienie zaczęło okrążać jego ciało, muskać je swoimi charakterystycznymi łuskami, chwytać za dłoń i oplatywać palce, charakterystyczne oraz chirurgiczne. Ciemne niebo pojawiało się w szybszym tempie niż zazwyczaj, zwiastując powoli koniec pory roku, jaką jest lato - przynoszące na myśl wiele pozytywnych wspomnień, choć osobiście uzdrowiciel wolał mieć do czynienia z melancholiczną zimą, odpowiadającą jego nastrojowi. Poza tym, upały należały do jego słabszych stron - nie lubił, gdy ubranie wręcz kleiło się do ciała niemiłosiernie, zaś najtańsza butelka wody na mieście kosztowała wręcz majątek. Doskonale wiedział o tym, iż ludzie muszą jakoś zarobić, jednak dziesięć galeonów za prostą wodę wydawało mu się być czymś kompletnie nienormalnym - tym bardziej, że ma możliwość użycia zaklęcia w celu uzyskania jej w tańszy, lecz bardziej ryzykowny sposób, przez który może znaleźć się w tarapatach. Machnął raz jeszcze ręką w umyśle, chcąc zapomnieć o złych rzeczach, a bardziej skupić się na tych dobrych, przyjemniejszych.
Podniósł jasne tęczówki, kiedy to, praktycznie lunatykując, bo raczej nie zdołał ogarnąć, jakim sposobem się tutaj znalazł, odwiedził kolejną plażę. Mimo nocnego klimatu, znajdowały się tutaj żółwie, których wcześniej nie miał okazji spotkać. Jeszcze ciepły piasek charakterystycznie dostawał się do butów, kiedy to postanowił podejść ciut bliżej, aczkolwiek na tyle ostrożnie, żeby nie wpaść w żadne tarapaty wynikające z gwałtowności jego czynów. Zastanowił się, czy aby na pewno nie będzie jakimś niechcianym gościem, a przede wszystkim czy nie sprawi kłopotów poprzez wtargnięcie na teren teoretycznie należących do tych gadów mieszkających w skorupie. W sumie to mało o nich wiedział, a jednym wiarygodnym źródłem informacji był Neirin, którego kilka dni temu ratował. A minęło już więcej czasu? Pamięć zdawała się go zwodzić za nos, śmiać się prosto w twarz, wytykać jego błędy palcami. Poprzez zamknięcie się na otoczenie kompletnie stracił poczucie doby, a całonocne czytania lektur przy herbacie skutecznie zaburzały percepcję należącą do Matthewa.
Jego wewnętrzny spokój, a przede wszystkim równowagę, zakłócił fakt, iż zauważył, jak jeden z małych towarzyszy postanawia za nim podążyć. Nie wiedział, dlaczego stał się teoretyczną ofiarą żółwia, skoro przecież ten miał o wiele ciekawsze towarzystwo w oddali. Zamiast tego maluch stąpał, maluch podążał, jakoby widząc w nim wzór do naśladowania - nieustannie wymachując odpowiednimi kończynami niezgrabnie na piasku, byleby nadążyć za mężczyzną, który w pewnym momencie się zatrzymał, spoglądając na nieznajomą istotkę. A ta, wbrew wszelkim oczekiwaniom, zaczęła się wręcz łasić do jego stóp, jakoby szukając uwagi. Czyżby psy mu w życiu nie wystarczyły i został zauważony przez różecznika - młodego i kompletnie bez rodziców, jak zdołał wywnioskować? Panował mrok, maluch nie powinien być sam.

Kostki: 3, 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Llanfihangel-yng-Ngwynfa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 560
  Liczba postów : 634
http://www.czarodzieje.org/t15703-neirin-vaughn#423773
http://www.czarodzieje.org/t16512-don-t-do-love-don-t-do-friends#454064
http://www.czarodzieje.org/t15736-kruk-pocztowy#424226
http://www.czarodzieje.org/t15719-neirin-vaughn#423916




Gracz






PisanieTemat: Re: Plaża żółwi   Pon Sie 06 2018, 22:22

Za zgodą użytkownika, dorzucam mu dodatkowe kostki, aby umilić jego pobyt na plaży.

1, 2 - Zaaferowany małym żółwikiem zupełnie nie zwracasz uwagi na jego prawdopodobną matkę. Ogromna, wiekowa żółwica odpoczywała sobie nieopodal, obserwując plażę. Widząc zaś, co czynisz z jej potomkiem, wysunęła swój łeb ze skorupy i zanim zdążyłeś zareagować, papuzi dziób chwycił Twoją kostkę. Ostre krawędzie w połączeniu z siłą szczęk gada sprawiły, iż stopa całkowicie straciła połączenie z resztą ciała. Lepiej odsuń się, zanim odgryzie coś więcej!

3, 4 - Miałeś wyjątkowego pecha. Tako Ty, jak i krążący w okolicy orzeł, upatrzyliście sobie tego samego żółwika. Pochyliłeś się nad stworzonkiem w momencie, w którym drapieżny ptak zapikował. Napotkawszy niespodziewaną przeszkodę na drodze do obiadu w trakcie wykonywanego już ataku, orzeł nie zdążył wyhamować, przejeżdżając ostrymi szponami po Twoich łopatkach. Poczułeś dodatkowo mocne uderzenie skrzydła w głowę, zanim pierzasty koleżka zawrócił, zostawiając Ciebie krwawiącego. Zarobiłeś łącznie 7 głębokich, na szczęście niezbyt dużych (około 10 cm każda) ran na plecach.

5, 6 - Piasek jest zdradliwy. Nawet bardzo. Szczególnie, kiedy zbyt mocno zwraca się uwagę na uroczego różecznika, a nie to, co kryje się w cieniu. Zdążyłeś tylko dostrzec osuwające się z jasnego ciała drobinki, zanim grzechotnik wystrzelił do ataku. Poczułeś ostry ból ugryzienia w łydkę. Na szczęście (albo jego resztki), gad puścił w miarę szybko, odpełzając w stronę pobliskiego lasu. Niestety, przez ten czas, w którym szarpałeś się ze stworzeniem, jad zdążył rozpocząć swoje działanie. Zamgliły Ci się oczy, ograniczając mocno widoczność. Lepiej szybko pozbądź się trucizny z organizmu, zanim całkiem stracisz wzrok! Pomimo to, przez cały następny wątek Twoje oczy nie będą w stanie rozróżniać kształtów ani kolorów, tylko natężenie światła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 36
Skąd : Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 25%
Galeony : -222
  Liczba postów : 256
http://www.czarodzieje.org/t16392-matthew-alexander#449540
http://www.czarodzieje.org/t16401-matthew-alexander#449750
http://www.czarodzieje.org/t16400-matthew-alexander#449655
http://www.czarodzieje.org/t16387-matthew-alexander




Gracz






PisanieTemat: Re: Plaża żółwi   Pon Sie 06 2018, 22:52

Przyjemny szum fal docierał do jego uszu, napawając go w pewnym rodzaju nostalgicznym spokojem. Szczerze powiedziawszy, uwielbiał ten stan, uwielbiał, gdy jego rozpędzone, galopujące myśli zatrzymywał prosty, aczkolwiek błogi dźwięk, który wywoływał u niego con prawda gęsią skórkę, jak również i możliwość odpoczynku od samego siebie. Wtedy nawet zapominał o tym, że gdzieś się znajduje, że gdzieś stoi, że gdzieś po prostu istnieje, jakby czując się wolnym i szczęśliwym człowiekiem. Mógłby nawet tutaj zasnąć, położyć się na przyjemnym piasku, zapomnieć o problemach wynikających ze stresującej pracy, konfliktów oraz wszelkich nieporozumień zachodzących poprzez fakt pracy jako opiekun. Może się do tej roboty nie nadawał, może rzeczywiście go obciążała, jednak teoretycznie było lżej, pomimo sytuacji, jakie go wcześniej spotkały i naraziły umysł na zakażenie jakimiś pasożytami, ich rozrost i ostatecznie zabieranie tego, co najcenniejsze. Nieraz nie wytrzymywał i zamykał się w sobie, jak to wcześniej się zdarzyło, zaś żadne słowa do niego nie docierały, kiedy to znajdował się w swoim własnym świecie. Książki z łatwością przerabiał jedna po drugiej, a oczy czujnie śledziły kolejne wiersze, napawając go optymizmem na kolejne jutro, rozłożywszy emocje na czynniki pierwsze.
Tym razem nie będzie mu dane przeczytać czegokolwiek.
Żółwik rzeczywiście zaintrygował swoją osobą, że aż po chwili Matthew schylił się w jego stronę, chcąc zapoznać się lepiej ze zwierzęciem, które znalazło w nim coś intrygującego. Nowy znajomy wydawał się być ciekawy świata, a przede wszystkim odważny, gdyż nie każde stworzenie chce mieć do czynienia ze człowiekiem - być może należało zwrócić winę głównie na fakt tego, iż było ono młodziutkie i praktycznie bezbronne? Długo jednak się nie zastanowił, kiedy usłyszał szmer, zaś inny had postanowił znaleźć sobie w nim całkiem niezłą ofiarę. Tuż po chwili poczuł, jak kły zwierzęcia zatapiają się w jego przedramię, zaś strach przejmuje kontrolę nad ciałem. W tym natłoku zdarzeń zdołał dość szybko zrzucić z siebie trującego gada, niemalże natychmiastowo zdając sobie sprawę z powagi sytuacji. Grzechotnik - a jak zdołał o nich wyczytać, wytwarzają jad zdolny do zabicia dorosłego człowieka. Długo się nie zastanawiał, wziąwszy ze sobą nowego towarzysza pod pachę oraz różdżkę, przykładając do miejsca, gdzie zaczęła cieknąć powolnym strumieniem krew, a rana dość nieładnie wyglądać. Kiedy jednak chwycił za miłorzębowy kijek, przed oczami pojawiła się mgła, skutecznie odbierając mu widoczność.
- Sugervirus. - oznajmił, skrzywiając się na chwilę z niedogodności procesu, jaki nastąpił. Wyssysanie trucizny nie należało do jednych z najprzyjemniejszych rzeczy, zaś Matt nigdy wcześniej nie miał okazji tego zaklęcia użyć na sobie. Długo to nie trwało, aczkolwiek niesmak pozostał, kiedy to szedł pół oślepiony, zanim trucizna zdołała kompletnie odebrać mu jeden z najważniejszych zmysłów, do pensjonatu. Wiedział, że ma przerąbane, skoro to cholerstwo postanowiło go ukąsić, zatopić swoje ostre kły w jego mięśniach oraz podać odrobinę toksyn wręcz na talerzu. Uzdrowiciel wręcz czuł, że nie obędzie się to bez skutków ubocznych, ale hej, przynajmniej ma nowego towarzysza oraz, kto wie, może go uratował?

z.t

Kostka: 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1124
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1604
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Plaża żółwi   Wto Sie 07 2018, 19:53

Bycie cieniem najwyraźniej nie było mu pisane, skoro Neirin nawet nie podjął się próby dekonspiracji, a i tak o wszystkim wiedział. Następnym razem Ezra musiał postarać się zdecydowanie bardziej; czapka niewidka znajdowała się w jego kufrze i jakby czekała na podobne okazje. Z drugiej strony, Ezrze wcale nie zależało na tym, aby nie zostać rozpoznanym. Koniec końców i tak zamierzał do chłopaka z parasolką zagadać, gdyby sprawy potoczyły się inaczej.
Nagłe zderzenie z glebą wydusiło z płuc Ezry całe powietrze, pozostawiając go zaskoczonego. Zdezorientowanie wciąż szumiało w jego głowie, a nogi zahaczały o niewzruszoną zdarzeniem przeszkodę, kiedy w obszar widzenia wstąpiła para stóp, zbyt jasnych, aby mogła należeć do tubylca. Potwierdzenie nadeszło wraz z głosem chłopaka - Ezra był przekonany, że poznawał jego barwę, ale bez twarzy tożsamość pozostawała dla niego niestety nieuchwytna. Kilka słów wymienionych na lekcji nie miało szans odbić się tak mocno w jego pamięci.
- Dla uściślenia, szedłem za parasolem. Nie sądziłem, że ktoś na serio go w taki sposób używa - odparł, nie drgając nawet odrobinę, przez co ziemia mogła stłumić jego wypowiedź. Zmarszczył więc brwi, kiedy właściciel jasnych stóp ni stąd ni zowąd zarzucił tematem żółwi; Ezra w końcu nie wiedział, w jakie miejsce został przywiedziony. Przekręcił nieznacznie głowę i wtedy właśnie napotkał dosyć obojętne spojrzenie różecznika, z którym chwilę wcześniej nastąpiła kolizja. - Och, zniżyłem się chyba pod poziom żółwia, patrząc na jego rozmiary... Cześć, gadzi przyjacielu.
Żółw jednak nic na to nie odpowiedział, więc Ezra przeniósł spojrzenie na chłopaka, który przestał być już tylko stopami. Teraz Ezra widział także, między innymi, jego kolana.
Ugryzł się w język nim mało życzliwe "nie trzeba" wymknęło się spomiędzy jego warg wraz z tonem typowej Zosi Samosi. Ezra należał do ludzi chętnie oferujących pomocną dłoń, lecz jej przyjmowanie było już zupełnie inną kwestią. Intuicja podpowiadała mu, że sam zrobi to lepiej, tym bardziej, że pełny naiwnej wiary w ludzi Clarke pomyślał, że Neirin chciał mu pomóc w pozbieraniu siebie i godności, która wmieszała się pomiędzy drobne ziarenka piasku. Nic z tych rzeczy.  Ezra w jednym momencie poczuł, jak pod wpływem magii jego włosy przemieniają się w...coś. Sięgnął do nich dłonią z uczuciem strachu jaki mógł przejawiać wyłącznie w kwestii wyglądu, napotykając dotykiem na delikatne płatki róż (wolał fioletowe, swoją drogą). Krótkie parsknięcie - czyżby ulga? - zaraz przemieniło się w przeciągłe "uff".
- Nawet nie wiesz jak. Skoro już taki pomocny jesteś, to może jeszcze załatwisz mi specjalną żółwią dietę? - Nie było przecież nic lepszego niż ślimak czy mucha o południu... - Ale on... albo ona, ciężko stwierdzić, chyba tego nie kupuje - wskazał na różecznika i uznał jako idealny pretekst, żeby przekręcić się powoli na bok i zrzucić z siebie ciężkie kamienne sombrero, które ze względu na kształt zboczyło nieco z prostego kursu. (Nagaciemerlinamogłomuzmiażdżyćdłóń!)
Podciągnął się do siadu skrzyżnego, spoglądając z zainteresowaniem na rudzielca i nawet w kącikach jego ust dało się wychwycić grymas rozbawienia.
- Na przyszłość może nie przesadzajmy z uczynnością, kolego - zaproponował, przebiegając ponownie po różanych włosach z małą pokusą urwania płatka. Bał się tylko, że potem zostaną mu ubytki na głowie... - To jakiś nowy sposób opalania w stylu... parasol chroni tylko przed dziewięćdziesięcioma ośmioma procentami promieni słonecznych? Bo chyba po to na plażę przychodzisz? - zagaił o parasol, ale w gruncie rzeczy sam chętnie teraz korzystał z jego cienia, dzięki któremu mógł swobodnie przyglądać się rudzielcowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Winchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 50
  Liczba postów : 101
http://www.czarodzieje.org/t15457-anseis-karsinis
http://www.czarodzieje.org/t15458-relki-hansa#415181
http://www.czarodzieje.org/t15468-skrzynka-karsinisa
http://www.czarodzieje.org/t15456-anseis-karsinis




Gracz






PisanieTemat: Re: Plaża żółwi   Pon Sie 13 2018, 20:28

//inny wymiar, po evencie na plaży//

Kiedy Ans będzie stary i przez swoje wnuki zostanie zapytany o Meksyk, to z całej przygody na pewno zapamięta dwie rzeczy - wielkie upały i plaże pełne zółwio kwiatków...albo kwiatko żółwi? Mniejsza z tym, zwierze samo w sobie nie było niczym niezwykłym. Spotykane w wielu domach czarodziejów w Anglii nie budziło większego zainteresowania. Jedyne co było pociągające to spotkanie różecznika w jego naturalnym środowisku. Dodatkowo usłyszał od miłego barmana o mniej uczęszczanym miejscu, gdzie żółwi jest najwięcej. Zaplanował sobie wieczorną wycieczkę, zaprosił @Alise L. Argent którą kojarzył z zafascynowania zwierzętami i ucieszony z towarzystwa(większość zwiedził sam) zjawił się o określonej porze na miejscu. Musiał poczekać na koleżankę, więc zaczął się rozglądać szukając czegoś ciekawego. Przeszedł się blisko brzegu zbytnio nie patrząc pod nogi i przez to wpadł na coś twardego. Przewrócił się jak długi kompletnie nie będąc przygotowanym na zderzenie i skaleczył sobie rękę o ostrą muszlę. Wzdychając wyciągnął różdżkę i uzdrowił rękę oraz napuchnięty paluch, a następnie spojrzał w co wszedł. Uniósł brwi do góry widząc przed sobą różecznika najwidoczniej nie zainteresowanego tym co się przed chwilą stało. Puchon zaczął go obserwować z miną wypowiadającą niemo "łał" i żałować braku aparatu. Usiadł po turecku i pochylił nieco tułów do przodu. Miał wielką ochotę dotknąć stworzenie. Wyciągnął nawet rękę w kierunku jednego z płatków ale cofnął ją nie wiedząc jak rożecznik zareaguje na dotyk. Lepiej zaczekać na Alise i dowiedzieć się, czy nie straci ręki.

Kostka: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 167
  Liczba postów : 112
http://www.czarodzieje.org/t16073-alise-lauren-argent#440125
http://www.czarodzieje.org/t16092-smoki-niesmialki-i-gumochlony#440126
http://www.czarodzieje.org/t16093-shea#440127
http://www.czarodzieje.org/t16089-alise-l-argent#440019




Gracz






PisanieTemat: Re: Plaża żółwi   Pon Sie 13 2018, 20:50

Dochodziło popołudnie, a w związku z tym godzina spotkania. Była zdziwiona, gdy Karsinis zapytał ją o wspólne wyjście, znali się przecież tylko z zajęć! Argentówna nie była jednak nieśmiałą czy niesympatyczną dziewczynę, więc z uśmiechem zgodziła się na wspólne szukanie żółwi. Uwielbiała zwierzęta, niezależnie czy te magiczne, czy pochodzące ze świata mugoli. Nadal nie zdecydowała o swojej przyszłości i o kierunku, w którym pójdzie! Uzdrawianie i magizoolog były u niej na równi. Westchnęła cicho do swojego odbicia w lustrze, narzucając na ramiona niewielki plecak. Upewniła się, że wszystko zabrała i raz jeszcze przeczesała włosy, po czym wyszła z pokoju, kierując się w stronę słynącej z żółwi plaży.
Upewniając się, że dotrze na czas, zwolniła nieco kroku, rozglądając się jeszcze dookoła, podziwiając stare, meksykańskie kamienice. Nie był to długi spacer, bo dziewczyna zaraz skręciła z głównego deptaka w stronę prowadzącą do brzegu oceanu, a następnie za drewnianym znakiem w lewo, wchodząc ostatecznie stopami na piasek. Omiotła błękitnymi ślepiami otoczenie, szukając swojego towarzysza. Wsunęła dłonie w kieszenie krótkich spodenek, ruszając wolno do przodu, w stronę zauważonej wcześniej sylwetki, mając na ustach ten swój nieodłączny, ciepły uśmiech. Musiał coś robić na ziemi, bo przyszła w momencie, gdy wstawał. Zaraz jednak usiadł na ziemi, przyglądając się żółwiowi. Podeszła jak najciszej mogła, nachylając się do przodu i wyglądając przez jego ramię, pozwalając, aby kaskady blond włosów opadły na jego ciało. Posłała mu krótkie spojrzenie, po czym zatrzymała je na dłużej na zwierzęciu, które niewiele sobie robiło z ich obecności. Alise potrafiła jednak obchodzić się ze zwierzętami i wiedziała, że głośny ton czy gwałtowne ruchy nie są wskazane.
- Wygląda, jakby wcale nie przejmował się tym, że patrzysz na niego jak w obrazek. - rzuciła cichutko, wysuwając dłonie z kieszeni i rozluźniając je. Przesunęła się tak, że ukucnęła obok niego, opierając ręce na kolanach. Zawsze lubiła obserwować stworzenia w naturalnym środowisku. - Przepraszam, jeśli się spóźniłam.
Dodała jeszcze na wszelki wypadek z delikatnym, przepraszającym uśmiechem, bo faktycznie, mogła zwolnić aż nadto. Podniosła wzrok z żółwia na tafle oceanu i fale, które z szumem rozbijały się o brzeg.

Kostka: 3 > 1 ;<
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 18
Skąd : Croydon
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 35
  Liczba postów : 157
http://www.czarodzieje.org/t16487-charlie-c-chapman#453068
http://www.czarodzieje.org/t16492-charlie-c-chapman
http://www.czarodzieje.org/t16494-chips#453415
http://www.czarodzieje.org/t16488-charlie-c-chapman#453086




Gracz






PisanieTemat: Re: Plaża żółwi   Wto Sie 14 2018, 20:38

Mimo że pogoda nie dopisywała, Charlie bawił się wprost świetnie - nie mógł uwierzyć, że wcześniej spotkał tak dziwne i zarazem pełne uroku miejsce jak altanka, w której, niczym dobrowolnie, postanowiła wyświetlić się historia zaklęć użytych do zabezpieczenia tego miejsca. Co prawda na początku miał względne trudności w zapoznaniu się z informacjami, jakie postanowiła przedstawić mu ta budowla, niemniej jednak coś chyba zostało w jego pełnej niebieskich migdałów głowie, która od teraz kipiała nową wiedzą. Ha! Nikt nie pokona Puchona w zdobywaniu kolejnych ciekawostek na temat tych miejsc! Być może nie odwiedził jeszcze żadnych lokali, gdzie z łatwością otrzymałby alkohol (halo, on już może, pomimo niskiego wzrostu!), aczkolwiek radość sprawiały mu lokalne zabawy oraz muzyka, nawet jeżeli zdawało się, że nawałnica ponownie postanowi nawiedzić okoliczne plaże. No właśnie, plaże. Nogi Chapmana kierowały go w stronę plaży - plaży, gdzie mógłby się uciszyć i uspokoić, ze względu na to, że było tam w sumie mało ludzi i mało kto odważył się podejść do żółwi, które miały na sobie zamiast skorupy piękne, okazałe kwiaty... Co?
Młodzieniec przetarł ze zachwytu oczy - na tych piaskach poruszały się mniejsze i większe stworzenia, łudząco przypominające żółwie. Niemniej jednak, nie mógł sobie za nic przypomnieć ich nazwy - gdzieś w tyle głowy pojawił się dziwny obrazek przedstawiający ów gada, aczkolwiek nie potrafił przypisać do niego żadnego słowa. Podszedł ostrożniej, byleby na nic i na nikogo nie nadepnąć (naprawę jest słaby i raczej zwierzęta za nim nie przepadają - prędzej czy później), zachwycając się ogromnymi okazami zachwycających swoimi barwami futrzaków - no dobra, nie są to futrzaki, no ale wiadomo, o co dokładnie chodzi! Uśmiechnął się szerzej, mając nadzieję, że w żaden sposób ich nie przestraszy. Zatrzymawszy się przed kępką nieznanych kwiatów, doszedł on, głupi i naiwny, do wniosku, że jest to maluch. Jak się okazało, ku jego wiecznemu zdziwieniu i braku głowy do rzeczy, ten postanowił do niego dołączyć. Na początku Charlie odwrócił się na pięcie, nie zwracając zbyt szczególnej uwagi - bo to go jeszcze zje i połknie w całości - niemniej jednak, trudno było zignorować pełzającego po piachu różecznika, który znalazł w nim towarzysza.
- Heej, malutki... - powiedział dosyć niepewnie, podając w jego stronę dłoń. Ten, jak na rozkaz, wszedł na nią, z zamiarem zwiedzenia nie tylko jego paliczków, ale także innych części ciała. Zdziwił się ogromnie Puszek, bo zwyczajnie w tym momencie, a nawet wcześniej, pupile śmiały na niego warczeć, wydawać dziwne odgłosy - nieraz zatapiać swoje kły w jego delikatnej skórze. A ten oto nowy przyjaciel? - Nie zamierasz mnie ugryźć, zjeść, pociąć na kawałki, podsmażyć na ogniu w oliwie oraz podać z makaronem? - zapytawszy się jakże absurdalnych rzeczy, zdał sobie sprawę, że ma do czynienia z niegroźnym stworzeniem, które najwidoczniej nie chciało go pozostawić. Uśmiechnął się szerzej, że być może coś jeszcze z niego będzie, ciesząc się na duchu, iż ten maluch nie ma zamiaru zrobić mu jakiejkolwiek krzywdy.
A to sobie go przygarnął.
Należy tylko liczyć na to, że matka jakoś nie będzie wkurzona o to, że ktoś porwał jej dziecko.

z.t

Kostki: 3, 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Winchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 50
  Liczba postów : 101
http://www.czarodzieje.org/t15457-anseis-karsinis
http://www.czarodzieje.org/t15458-relki-hansa#415181
http://www.czarodzieje.org/t15468-skrzynka-karsinisa
http://www.czarodzieje.org/t15456-anseis-karsinis




Gracz






PisanieTemat: Re: Plaża żółwi   Czw Sie 16 2018, 14:20

Skupiony całym sobą na żółwiu dostrzegł Alise dopiero kiedy jej głowa pojawiła się tuż obok jego. Wzdrygnął się przestraszony i złapał za klatkę piersiową, parskając śmiechem w tym samym momencie. Dobrze, ze krukonka nie była mordercą, bo już by leżał martwy. Skoro dziewczyna się spoufala zaglądając mu przez ramię, to on stuknął ją delikatnie głową. Najwidoczniej nie spodobało się to Alise, bo przesunęła się w bok. Szkoda, bardzo ładnie pachniała miała miękkie włosy. Będzie musiał powstrzymać swój fetysz bawienia się długimi włosami coby nie zrazić swojej towarzyszki do siebie na start.
-Skoro się nie zraził jak go kopnąłem i się przewróciłem, to raczej gapienie się też ma daleko gdzieś. Nic się nie dzieje, równie dobrze to ja mogłem przyjść nieco wcześniej, gubię czasami poczucie czasu.
Odwrócił swój wzrok od żółwia i spojrzał na dziewczynę. Zawsze podziwiał jej wiedzę o zwierzętach, a i w uzdrawianiu nie było gorsza od niego. Była typowym krukonem, ale zaraz czymś więcej. Szczerze mówiąc nie pamiętał, by spotkał tak sympatycznego i miłego ucznia z Ravenclaw.
-Powiedz mi, bo się wcześniej zastanawiałem - mogę go dotknąć? Ma bardzo ładne kwiatki i chciałbym się im bliżej przyglądnąć, ale boje się utraty ręki.
Żałował, że w swoim domu nie może używać magii ani trzymać magicznych zwierząt. Od chwili otrzymania ostrzeżenia, że mugolski sprzęt przestanie działać, na wypadach do domu i wakacjach musiał żyć bez wszelkim udogodnień. Dzięki współczesnej technologii dużo nie tracił, a niektóre rzeczy załatwiał nawet szybciej, mimo wszystko chciałby kupić sobie psidwaka czy żmijoptaka a do opuszczeni domu rodzinnego nie wchodziło to w grę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 167
  Liczba postów : 112
http://www.czarodzieje.org/t16073-alise-lauren-argent#440125
http://www.czarodzieje.org/t16092-smoki-niesmialki-i-gumochlony#440126
http://www.czarodzieje.org/t16093-shea#440127
http://www.czarodzieje.org/t16089-alise-l-argent#440019




Gracz






PisanieTemat: Re: Plaża żółwi   Yesterday at 21:02

Uśmiechnęła się pod nosem, gdy puchon się roześmiał i obdarzyła go jeszcze krótkim, przelotnym spojrzeniem, by zaraz wrócić uwagą do tkwiącego na piasku żółwia. Zwierzę wyglądało na zrelaksowane i zdrowe, pomimo kilku zadrapań na skorupie, wydawało się, że wszystko jest z nim w porządku. Podrapała się palcami po szyi, następnie sunąc dłonią do góry i odgarniając niesforny kosmyk jasnych włosów za ucho, odwracając głowę w jego stronę, gdy zaczął mówić. Zawsze starała się patrzeć na rozmówcę, utrzymywać kontakt wzrokowy. Ojciec zawsze powtarzał, że tak jest po prostu grzecznie i kulturalnie, a zresztą - Alise wierzyła, że oczy są zwierciadłem duszy i ich wyraz mówił znacznie więcej niż słowa, podobnie jak mimika twarzy. Uwielbiała patrzeć na ludzi i ich słuchać, próbować zgadnąć i dostrzec w nich coś więcej.
- To silny żółw, nie poczuł pewnie.. A może lubi być obserwowany czy coś? Zobacz, jakie łapie dostojne miny. Może tak, a może to ja się spóźniłam. Mniejsza. Najważniejsze, że słońce wciąż na niebie i pełno żółwi dookoła. - odparła z delikatnym wzruszeniem ramion, odchylając głowę nieco do tyłu i patrząc na niebo. Cofnęła się pół kroku i usiadła na ziemi, kładąc ręce na kolanach. Przecież nigdzie się nie śpieszyli, prawda?
- Hmmmmm... Wiesz, że żółwie mają jedne z najsilniejszych szczęk? Żebyś nie stracił faktycznie kilku palców. - zaczęła, unosząc dłoń do góry i przykładając sobie palec do ust, wydając z siebie ciche mruknięcie zamyślenie. Znów przekręciła głowę nieco w jego stronę, obdarzając go tym razem dłuższym spojrzeniem, nieco może zbyt bezczelnie lustrującym jego twarz.- Z drugiej strony wygląda na zrelaksowanego.. Może zacznij od skorupy, nie wykonując gwałtownych ruchów? Nie jest zbyt szybki i teoretycznie dotknięcie łap też powinno się udać, jednak może uderzyć. Nigdy nie wiem, czy nazywać to płetwą, czy jednak łapą.
Zakończyła z cichym westchnięciem na swój brak wiedzy, uśmiechając się jedynie pod nosem. Nadal wiele ksiąg miała do przeczytania. W końcu blondynka drgnęła, nieco nieśmiało wysuwając palce do przodu i opuszkami dotykając chłodnej, starej skorupy. Robiła to tak delikatnie i ostrożnie, że obiekt ich zainteresowań zdawał się nawet nie czuć jej dotyku, albo może głaskania?
- To takie kochane stworzenia. Ehh, powinniśmy bardziej dbać o środowisko. Ocean taki brudny, plaże podobnie. Nie rozumiem, czemu nie możemy pomóc im swoją magią w czyszczeniu planety. Niemniej jednak, skąd pomysł na przyjście tutaj?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Plaża żółwi   

Powrót do góry Go down
 

Plaża żółwi

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
Meksyk
 :: 
Wybrzeże
-