Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Promenada

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Szkocja, Wyspa Skye
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 873
Dodatkowo : Prefekt Fabularny
  Liczba postów : 838
http://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
http://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
http://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995




Gracz






PisanieTemat: Promenada    Sro Cze 13 2018, 22:24


El Borde Del Mundo


Bulwar ciągnie się na kilka kilometrów — od północnego krańca miasta aż do południowego. Położony nad samym brzegiem oceanu, stanowi idealne miejsce na wieczorny spacer lub wypicie popołudniowej kawy w promieniach ciepłego słońca. Brukowana droga ma czerwono-szary kolor, a umieszczone na całej długości ławki mają fantazyjne, białe kształty i pokryte są białym lakierem. Co kilkadziesiąt metrów znajdują się wybrzuszenia — małe placyki, gdzie często można spotkać wózki z przekąskami lub napojami, a także wykupić możliwość popatrzenia przez lunetę na dryfujące nieopodal portu statki.

______________________



I’m tough, ambitious and I know exactly what I want.
If that makes me a bitch, o k a y.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Szkocja, Wyspa Skye
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 873
Dodatkowo : Prefekt Fabularny
  Liczba postów : 838
http://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
http://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
http://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995




Gracz






PisanieTemat: Re: Promenada    Nie Lip 29 2018, 19:42

27 Lipca 2018

Westchnęła cicho, wychodząc z pokoju i poprawiając torbę na ramieniu. Było po dwudziestej, księżyc miał niedługo zawitać na niebie. Nadeszła ta faza, na którą wyjątkowo czekała. Pełnia. Była nieco podekscytowana i zdenerwowana, jednak nie opuszczał jej optymizm. Schodząc po schodach i następnie, wychodząc na dwór, odetchnęła głośniej, zaciskając dłonie w pięści. Rozejrzała się dookoła, zastanawiając się, gdzie dziś chciała spędzić noc. Wycieczka do ruin, pub czy może jakaś plaża? Z delikatnym wzruszeniem ramion ruszyła przed siebie, a odgłos kroków Lanceleyówny nikł w muzyce i panującym na uliczkach chaosie. Był piątek, wieczór dopiero się zaczynał i pełno szalonych turystów ruszało na fiestę.
Po trzydziestu minutach dotarła na promenadę, czując na sobie przyjemną, morską bryzę. Było tu znacznie ciszej i spokojniej niż za dnia, życie skupiało się teraz w klubach czy na targach, które mijała. Stały tam ogromne kolejki! Przeczesała palcami pukle rudych, rozpuszczonych włosów, a kąciki ust co chwilę wędrowały ku górze, tworząc subtelny uśmiech. Zastanawiała się, czy to był dobry moment, czy naprawdę była gotowa. Usiadła na ławce, opierając się wygodnie o zimny metal plecami i kładąc torbę na kolanach. Zawiesiła spojrzenie na kołyszącej się tafli oceanu, której zapach wypełnił jej nozdrza. Na szczęście port był daleko i nie mieszał się z rybami czy innymi owocami wody. Miejsce, które zajęła, było usytuowane pod latarnią, więc miała naprawdę jasno. Poprawiła ramiączko od bluzki i wyjęła z torby notes, który po brzegi wypełniony był notatkami z transmutacji. Ostatnia rozmowa z Bergmannem naprawdę dużo jej dała.
Animgia. Jej cel, jedno z największych marzeń, kwintesencja ulubionej dziedziny magicznej. Sunęła wzrokiem po zgrabnych literkach, analizując raz jeszcze zawarte w skrupulatnie przygotowywanych od miesięcy notatkach informacje. Umiejętność teoretycznie mógł posiąść każdy, jednak ważne były predyspozycje psychiczne, jak i odpowiednia znajomość praw i zasad transmutacji. Ryzyko było ogromne, przemiana mogła wyjść tylko częściowo, a nawet zabić kandydata, jeśli nie był odpowiednio przygotowany. Cała sztuczka polegała na malutkim listku mandragory, który w ustach musiał zostać przez równy miesiąc, a wszystko zacząć się miało podczas pełni księżyca. Orzechowe ślepia instynktownie spojrzały na niebo, gdzie pojawił się już cień okrągłej tarczy srebrnego strażnika. Nie można było nawet na sekundę przerwać trzymania go w ustach — żucie, połknięcie czy gryzienie, a co najgorzej wypadnięcie — wszystko to sprawiało, że cały proces musiał zostać rozpoczęty od nowa, podczas kolejnej pełni. Gdy potencjalny animag już z tym się uparł — potencjalnie najłatwiejszą częścią, przyszedł czas na warzenie eliksiru, którego głównym składnikiem miał być właśnie wyżej wspomniany liść. Może nie była to najbardziej skomplikowana mikstura, jednak nadal zalecana była ostrożność i finezja, dokładne stosowanie się do instrukcji. Jeden błąd mógł mieć naprawdę okropne konsekwencje. Potem już wystarczyło powiedzieć odpowiednie słowa, inkantację, niczym zaklęcie i przekonać się na własnej skórze, czy wewnętrzne zwierzę zostało obudzone, a ludzka forma porzucona. Mówiło się, że kształt, który mag przybierze, musi odzwierciedlać jego charakter i sposób bycia, pasować. Teoretycznie niemożliwe było przemienienie w magiczne stworzenie, jednak wielu animagów pozostawało niezarejestrowanych i tak naprawdę nikt nie wiedział, do jakiego etapu w przekształcaniu ciała doszli czarodzieje. Najbardziej przerażało ją to, że nie była gotowa, a jej wiedza była zbyt mała. Wszystkie przygotowania poszłyby na marne, eliksir by nie zadziałał i nie stałoby się nic, a tego duma i ambicja ruda by nie zniosła.
Dziewczyna ponownie zerknęła na niebo. Księżyc w pełni malował się nad oceanem, tworząc przepiękny obraz. Co więcej, dziś było całkowite jego zaćmienie. Nessa przyglądała się temu zjawisku z zaciekawieniem, pogrążona we własnych myślach i we własnym świecie, czując otaczający Meksyk mrok. Srebrna tarcza stała się pomarańczowa, a dziewczyna wyjęła z torebki niewielkie, metalowe pudełeczko, w którym tkwił listek. Otworzyła je i przyglądała się chwilę roślinie, stukając paznokciami o wieczko, czując wiatr na twarzy. Zagryzła dolną wargę, a gdy tylko srebrne światło znów pojawiło się dookoła, wsunęła go do ust. Przymykając oczy, poczuła nieco gorzkawy i specyficzny spać, instynktownie chcąc pozbyć się przedmiotu z ust. Była jednak zbyt zdeterminowana, więc grzecznie przykleiła go do podniebienia, wsuwając notatki, jak i pudełko do torby. Odgarnęła burzę włosów na plecy, wypuszczając powietrze spomiędzy warg z cichym świstem. Niech się dzieje co chce, nie ma odwrotu. Zostanie tym animagiem, nieważne co miałoby się stać. Przynajmniej spróbuje. Patrzyła jeszcze w niebo przez kilka godzin, rozmyślając i wracając do swoich notatek, dokształcając się — chociaż znała ich treść na pamięć. Było grubo po północy, gdy drobna Szkotka ruszyła się z miejsca i leniwym krokiem ruszyła w stronę centrum miasteczka, myśląc o Mefie, dla którego dzisiejsza noc wcale nie była łatwa i przyjemna.

z/t

______________________



I’m tough, ambitious and I know exactly what I want.
If that makes me a bitch, o k a y.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Promenada

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
Meksyk
 :: 
Miasteczko
-