Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Odległa zatoka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 922
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 670
http://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Moderator






PisanieTemat: Odległa zatoka   Sro Cze 13 2018, 17:48


La bahía distante


Legendy głoszą, że dawien dawno, wielu samobójców wybrało właśnie to miejsce, na dokonanie swojego żywota, a jeszcze więcej zaginęło bez śladu, w ogóle nie planując śmierci. Faktem jest, że jeśli dobrze się tutaj rozejrzeć, można dostrzec echo przeszłości.

Rzuć kostką, aby dowiedzieć się, co przytrafiło się Twojej postaci:
Spoiler:
 



______________________

Are you afraid of blood?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Skąd : Xul-Ha, Meksyk
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 35
  Liczba postów : 31
http://www.czarodzieje.org/t16278-elena-mia-rodriguez-aguil
http://www.czarodzieje.org/t16291-mexicana#446155
http://www.czarodzieje.org/t16294-chula#446160
http://www.czarodzieje.org/t16286-elena-mia-rodriguez-aguil




Gracz






PisanieTemat: Re: Odległa zatoka   Czw Lip 26 2018, 01:36

Dla Eleny Meksyk nie był nowością. W końcu to właśnie w tym kraju spędziła całe swoje dotychczasowe życie. Co prawda nie podróżowała zbyt często, jednak będąc w Tecquala słyszała o wielu ciekawych miejscach, do których czasem zapuszczali się głupi mugole. O La Bahía Distante też słyszała, kiedyś nawet myślała o tym, by wybrać się właśnie w to miejsce z kilkoma osobami, których szczerze nie znosiła. Później wróciłaby sama, zapłakana, mówiąc, że przeżyła jako jedyna, że to jej kompani namawiali ją na bardziej szczegółowe zwiedzanie zatoki. Ostatecznie jednak rozważyła wszystkie za i przeciw, dochodząc do wniosku, że to iście kretyński pomysł, przez który mogłaby zniszczyć życie przede wszystkim swoje, a na tym jej nie zależało. To jednak nie zniechęciło jej do podróży w to miejsce, wiedziała jednak, że będzie musiała zachować ostrożność.
Pływała... Średnio. Nigdy nie ciągnęło jej do morza, w ogóle do jakichkolwiek zbiorników wodnych, począwszy od niedużych basenów. Mimo to zdecydowała się na kąpiel w morzu, zarówno ubranie jak i buty pozostawiając na brzegu. I w sumie pływanie tutaj szło jej całkiem nieźle. Do czasu. Do czasu, aż występujący na tych wodach silny nurt nie pociągnął jej dalej i głębiej, przez co cała znalazła się pod wodą. Próbowała nie wpaść w panikę, jednak na próżno, miotała się w wodzie niczym ryba w sieci. Najważniejszą rzeczą było teraz popłynięcie w prawidłową stronę, w końcu pod wodą, w tak nagłym wypadku jaki zdarzył się Elenie łatwo było pomylić górę z dołem, szczególnie jeśli zamknęło się oczy. Ona jednak tego nie zrobiła, czego po części żałowała, od słonej wody zaczęła odczuwać pieczenie spojówek. Obiła się także o jakieś podwodne skały, co tylko zwiększyło jej chęć znalezienia się z powrotem na ciepłym piasku plaży. Wychylając w końcu głowę ponad poziom wody łapczywie nabrała powietrza w płuca, uczucie duszenia się w końcu ustało, a morze... Tafla wody była gładka niczym lustro.
Psia krew.
Ostrożnie i powoli dopłynęła do brzegu, dopiero tam zauważyła zadrapania pokrywające niemal całe jej ciało. Nie dość, że sączyła się z nich krew, to jeszcze cholernie piekły od soli zawartej w morskiej wodzie. Nie. To nie piekło. To bolało tak, że aż przypomniało jej się, jak ojciec zlał ją kablem po nerkach. Wzdrygnęła się, plując sobie w brodę, że postanowiła wejść do tej wody, że w ogóle postanowiła odwiedzić to miejsce. Ubrała się więc, i opuściła La Bahía Distante z zamiarem omijania tego miejsca szerokim łukiem.

kostki: 2, 1

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 37
Skąd : Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 588
Dodatkowo : depresyjny i autystyczny;
  Liczba postów : 795
http://www.czarodzieje.org/t16392-matthew-alexander#449540
http://www.czarodzieje.org/t16401-matthew-alexander#449750
http://www.czarodzieje.org/t16400-matthew-alexander#449655
http://www.czarodzieje.org/t16387-matthew-alexander




Gracz






PisanieTemat: Re: Odległa zatoka   Pon Sie 06 2018, 16:15

Rozgrywka w Quidditcha podczas rozmowy z innym opiekunem wydawała się być dosłownie błahostką. Kiedy to jego umysł znajdował się w odmętach morskiej piany, myśląc tylko o jednym, znajomy zupełnie nieświadomie uznał go za doskonałą podpórkę pod głowę - wystawiając jego samokontrolę na dość porządną próbę. Pierwszy raz myśli wędrowały tylko wokół tej jednej rzeczy, bezmyślnie spowodowanej przez magię ukrytej plaży, aczkolwiek sytuacja ta nie obyła się bez echa. Wnętrze jego samego ja zostało doszczętnie rozwalone, jakby przeszedł nieznanej siły huragan przez jego serce, pozostawiając po sobie jedynie straty. Teraz Matthew, wbrew wszelkim pozorom, musiał pobyć sam, zdać sobie sprawę z tego, że padł ofiarą głupiego, bardzo niegrzecznego żartu oraz zwyczajnie zapomnieć. Ale pierwsze, niefortunnie, przeżyć te uczucia, wydelektować się nimi, choć bardziej podejrzewał, że prędzej zbliży się do muszli klozetowej, nachylając karku w celu zwymiotowania, pozostawienia sobie resztek potłuczonej jak wazon dumy. Bo tak miał ochotę zareagować na dziwne skręcenia w brzuchu, motylki z karabinkami oraz resztę atrybutów, które przypisywane są zauroczeniu.
Rozeszli się, Matt zmieszany, zaś pewnie Bergmann po chwili odzyskujący dawne siły witalne. Na razie uzdrowiciel nie miał zamiaru powracać do pensjonatu, chcąc pobyć samemu z własnymi, mącącymi w głowie myślami, które ciągnęły go za sznurki, choć same zdawały się być otumanione. Morskie fale powoli docierały do jego uszu, kiedy to zbliżał się do dość niebezpiecznego miejsca, a na pewno takiego, z którym żaden człowiek nie chciałby mieć do czynienia (oczywiście o zdrowej głowie).  Dla niego ten dźwięk był przyjemny, był po prostu błogi, pozwalał mu się oderwać od tego, jaki koszmar zgotował sobie poprzez przyjście na mecz Quidditcha. Nadal był trochę roztrzęsiony, jakoby rozważając poważnie nad tym, czy jego gusta nie zostały w jakikolwiek sposób zmienione, poplątane niczym nitki tego samego koloru, niemożliwe do rozwiązania. Poważny mętlik? Prawdopodobnie.
Przystanął przy brzegu, zostawiając swoje rzeczy w bezpiecznym miejscu. Nikogo tutaj nie było, zaś echo przeszłości rozbrzmiewało w jego głowie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Zatoka posiadała w sobie cząstkę nieznanego napięcia i niebezpieczeństwa, kumulującego się wraz z biegiem czasu, kiedy to postanowił rzucić Patronusa za pomocą własnego patyczka. Pies z łatwością rozświetlił panujący mrok - rozdarł go na dwa kawałki, wpłynął na dalszy przebieg zdarzeń, znajdując się tuż obok czarodzieja, który go wyczarował. Matthew, zanurzywszy się bardziej, czując, jak słona woda muska delikatnie jego kolana, czuł się zwyczajnie wolny. Wziął głębszy wdech, przymknął na chwilę oczy, chowając je za powiekami, wyczulił inne narządy zmysłów, jakoby chcąc zapomnieć o wcześniejszej sytuacji. Przyjemna bryza uderzała o jego twarz, rozwalając delikatnie szatynowe, kręcone włosy - tak charakterystyczne dla wizerunku znajdującego się tutaj uzdrowiciela.
Charakterystyczne szczeknięcie, po jeszcze większym zanurzeniu się, aż do włosów, obudziło go z tego stanu. Spojrzał w dal, jakby chcąc zauważyć strażnika, który najwidoczniej go nawoływał - i się w ogóle nie przesłyszał. Pośród zatoki topielców znalazła się ławica stworzeń, trudno dostrzegalnych, aczkolwiek możliwych poprzez światło bijące ze strony psa. Alexander od razu zrozumiał, że znalazł się w tarapatach, w jak najszybszym tempie wydostając się na brzeg - jeżanki. Nie chciał mieć z nimi do czynienia, nawet jeżeli w głowie rodziło się pytanie dotyczące ich faktycznego znajdowania się w tych wodach. Migiem, by przypadkiem nie znaleźć się w większych kłopotach, dostał się na inny brzeg plaży, z którą miał do czynienia, zadyszany oraz odrobinę zmęczony, zauważając leżące galeony w ilości dwadzieścia. Zdziwiła go taka sumka pieniędzy w tym miejscu, jednak nie mógł narzekać, po chwili biorąc je pod własne skrzydła. Westchnął ciężej, susząc się powoli pomimo nocnego klimatu, czując, jak sól szczypie go delikatnie w skórę, a przynajmniej tam, gdzie wcześniej niefortunnie musiał gdzieś przyhaczyć lub się uderzyć. Odszukał torbę, usiadł na niej na chwilę, przyglądając się gwiazdom, które biły własnym światłem w jego stronę, jeszcze raz powracając myślami do minionego wątku. A może by tak tutaj zasnąć? Nie uznawał tego za bezpieczny pomysł, mimo iż wydawał się być dość odbiegający od rzeczywistości, niesamowity, dlatego, prędzej czy później, zniknął.
z.t

Kostki: 5, 1

______________________

#include <iostream>using namespace std;
int main()
{
cout << "I think there is ";
cout << "a flaw in my code";
return 0;
}
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Nowy Orlean
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 601
  Liczba postów : 276
http://www.czarodzieje.org/t11832-freya-tulle
http://www.czarodzieje.org/t11867-relacyjki
http://www.czarodzieje.org/t11870-bird-s
http://www.czarodzieje.org/t11869-kuferek-frey-i




Gracz






PisanieTemat: Re: Odległa zatoka   Nie Sie 12 2018, 17:40

Po wypłynięciu z Laguny...

Freya wypłynąwszy z laguny syren dryfowała sobie na wodzie aż dopłynęła do odległej zatoki. To miejsce miało swą historię według której należy to miejsce unikać, lecz Ona lubi ryzyko. Zatrzymała się na chwilę przed brzegiem spoglądając dookoła. - To miejsce jest nudne! Czy to na pewno prawdziwe historie ja usłyszałam w pensjonacie?! - Znużona postanowiła odpłynąć gdzieś gdyż nie miała zamiar jeszcze wracać do pokoju.

z/t

kostki; 5 a potem 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 18
Skąd : Croydon
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 147
  Liczba postów : 345
http://www.czarodzieje.org/t16487-charlie-c-chapman#453068
http://www.czarodzieje.org/t16492-charlie-c-chapman
http://www.czarodzieje.org/t16494-chips#453415
http://www.czarodzieje.org/t16488-charlie-c-chapman#453086




Gracz






PisanieTemat: Re: Odległa zatoka   Czw Sie 16 2018, 01:46

Ok, dobra, przesłuchanie było czymś zbyt długim i zbyt wyczerpującym, przynajmniej w mniemaniu Charliego, który jak najszybciej chciał powrócić do domu i zapomnieć o niezbyt miłej sytuacji, jaka go spotkała. Heh. Kto by w sumie nie chciał zapomnieć o porwaniu? No właśnie. To była zbyt duża trauma, by mógł zwyczajnie o tym rozmyślać bez trzęsących się tak oraz względnego przygaszenia, które jakimś cudem przywiodło go do tego dziwnego oraz dość strasznego miejsca. Czy on kiedykolwiek nie wpakuje się w żadne kłopoty? Oj, jak chciał, jak głupi wierzył, że jakoś uda mu się przezwyciężyć własną niezdarność oraz kiedyś coś osiągnie, jednak na razie potrzebował okresu rekonwalescencji dla psychiki. Może nie wpadł w depresję czy coś, ale po prostu był zszokowany tym, co zobaczył, a co najgorsze - pamiętał, jak tamci faceci bili tego faceta, krew się rozlała, a ciemność nastała, bo postanowił skryć się za śmietnikiem... Nie była to zbyt odważna postawa, Charlie, jednak na tyle dobra, iż sam nie otrzymałeś mordobicia. Możesz być z siebie częściowo dumny, chociaż jakoś nie masz do tego żadnych powodów.
Ostrożnie, zmęczony, bo szukał pensjonatu, przysiadł przy jednej z plaż, zastanawiając się, czy mógłby coś zrobić, jakoś powstrzymać przed porwaniem nieznaną osobę, a przede wszystkim zapobiec temu, jednak nagle poczuł, kiedy spojrzał w odległą zatokę, że to miejsce po prostu go jakimś sposobem wkurza swoją nudnością - no co to ma być! Nic się nie dzieje, nic nie skłania go do podjęcia żadnej akcji! Zamiast myśleć o tym, co wcześniej zobaczył, znajdował się myślami wokół jakże spowitego rutyną miejsca, które niezmiernie zaczęło go irytować swoją prostotą. Zdziwiło go to, jednak nie powstrzymywał się z tym, co umysł przyniósł mu na myśl, dlatego po krótszej chwili wstał, całkowicie nieświadomy tego, iż tak naprawdę nieznana moc wpływa na częstotliwość jego fal mózgowych, by następnie stąd zniknąć i zacząć szukać prawidłowej drogi do pensjonatu.

Kostka: 6, 3

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 106
  Liczba postów : 298
http://www.czarodzieje.org/t16163-carson-o-gilliams
http://www.czarodzieje.org/t16172-dolacz-do-mojej-swity#442693
http://www.czarodzieje.org/t16171-poczta-pantoflowa-carson#442692
http://www.czarodzieje.org/t16162-carson-o-gilliams




Gracz






PisanieTemat: Re: Odległa zatoka   Sob Wrz 01 2018, 02:21

Carson powinna była się nauczyć, że samotne pływanie w nieznanych wodach, szczególnie w takim miejscu jak jakaś odległa, nieuczęszczana zatoka, to nie był zbyt dobry pomysł na spędzanie czasu. Po ostatniej przygodzie w lagunie, do której też trafiła przypadkiem, było to przejawem wyjątkowej nieodpowiedzialności. Może wtedy uderzyła głową w jakąś skałę w podwodnej jaskini? Kto wie... Bo chyba sam Merlin nie miał pojęcia, dlaczego Krukonka postanowiła pójść popływać i oddalić się na aż tak wielką odległość od brzegu!?
Zorientowała się już trochę za późno, łudząc się, że tylko jej się zdawało. Cóż, wcale nie. Była bardzo daleko, a w dodatku wypłynęła na wody charakteryzujące się bardzo silnym nurtem, który w szybkim tempie zaczął zwodzić ją z obieranej przez nią drogi powrotnej. W pewnym momencie poważnie zaczęła się obawiać o swoje dalsze życie - wskutek nagłego zastrzyku adrenaliny udało jej się pokonać tłamszące ją prądy i ostatecznie dotarła do piaszczystego wybrzeża. Opadła bez sił na piasek i leżała tak blisko pół godziny, aż w końcu odnalazła resztki sił, by wstać i udać się z powrotem do pensjonatu. Dziś nie był jej szczęśliwy dzień...

kostki: 1, 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Llanfihangel-yng-Ngwynfa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 838
  Liczba postów : 908
http://www.czarodzieje.org/t15703-neirin-vaughn#423773
http://www.czarodzieje.org/t16512-don-t-do-love-don-t-do-friends#454064
http://www.czarodzieje.org/t15736-kruk-pocztowy#424226
http://www.czarodzieje.org/t15719-neirin-vaughn#423916




Gracz






PisanieTemat: Re: Odległa zatoka   Nie Wrz 02 2018, 13:13

Wybranie zatoki samobójców na punkt końcowy wycieczki nie było celowe. Niemniej cóż może pójść źle?
Zaczęło się niewinnie, od wdrapania się na jeden z większych klifów niedaleko popularnej plaży i mniej więcej równoczesnego skoku. Zanurzyli się w chłodną wodę, nie obawiając się spotkania z dnem. Było tu na tyle głęboko, a lokacja tak często wykorzystywana przez śmiałków, że mieli pewność co do jej bezpieczeństwa. Skorzystali jednak ze skrzeloziela, zamierzając po tym skoku popłynąć głębiej. Wody były przyjemnie spokojne, nie wydawało się, aby jakiś nagły prąd miał ich zepchnąć czy fale porwać. Wyszło nieco słońca spomiędzy chmur i jednego z ostatnich dni wakacji zrobiło się cieplej.
Neirin jak zawsze kontrolował czas. Trzymali się także linii brzegowej, nie chcąc oddalić się za mocno. W każdej chwili znów może zerwać się sztorm, lepiej zachować bezpieczeństwo. Gdy została im minuta, klepnął Jacka w ramię i wskazał zegarek. Skierował się po tym w górę, wynurzając oraz kaszląc, gdy skrzela znikały. Utrzymując się na powierzchni, splunął słoną wodą i odgarnął włosy z oczu. Chciał rozejrzeć się, gdzie skończyli oraz czy Jack zdążył na czas. Szybko jednak co innego zwróciło uwagę rudzielca.
Szept był cichy. Dopiero, gdy wszelkie pluski obu Walijczyków przebrzmiały, mógł zrozumieć słowa. Prośba. Nienachalna. Dziwna, zimna obecność, oczy wlepione w dwie postacie.
- Hej... Słyszysz? - Spytał cicho, podpływając do Momenta. - To nie jest ta zatoka samobójców? Opłynęliśmy ładny kawałek... - Skomentował, nim wsłuchał się znów w głosy zmarłych.
- Chodźmy stąd. Lepiej nie denerwujmy duchów - Neirin był pierwszą osobą, która skora była do posłuchania bezcielesnych szeptów. Nic zatem dziwnego, że chwycił Jacka za rękę i pociągnął w stronę brzegu. Wszak nie zjawili się tutaj, aby rabować groby, a wspomniane skarby mogły dość niezdrowo zadziałać na szatyna. Jak Vaughn nie czuł żadnej chciwości, Moment to zupełnie inna bajka. Lepiej mieć go pod kontrolą.
Czy tego chciał, czy nie, oboje znaleźli się na brzegu. Jednak szepty ani obca obecność ich jeszcze nie odpuszczała. Wszystko wyjaśniło się, kiedy stanęli na suchym lądzie. Duchy wypowiedziały jeszcze słowa podzięki, zanim odeszły, zostawiając po sobie leżące na kamieniach dwa krzyże.
Neirin spojrzał w stronę zatoki, zanim wziął jeden, drugi podając Jackowi.
- To były miłe duchy - skomentował, oglądając znalezisko.

5, 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Skąd : Aberystwyth
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 95
  Liczba postów : 387
http://www.czarodzieje.org/t15713-jack-moment
http://www.czarodzieje.org/t15795-moment#425581
http://www.czarodzieje.org/t15733-moment#424167
http://www.czarodzieje.org/t15720-jack-moment#423917




Gracz






PisanieTemat: Re: Odległa zatoka   Nie Wrz 02 2018, 16:03

Miał szczerą nadzieję, że nie będą jednymi z tych osób, którzy własnej śmierci nie zaplanowało. Z jednej strony to dość ironiczne, że tyle w tym kraju wesołych ludzi, a jednak tyle jest miejsc na śmierć. Czyżby zabawowe życie się kiedyś nudziło? Niemniej chociaż legendy i pogłoski kolejny raz nie były jakoś za specjalnie przychylne, Jack bardzo chciał zobaczyć jakiś szkielet. Przeżyć delikatny dreszczyk adrenaliny. Niech mu udowodnią, że tu naprawdę jest strasznie, a nie tylko można nogę skręcić i rozbić głowę na klifie. Z taką genezą legend to i chodnik przed jego domem w Londynie mógłby straszyć. Jakby go nazwano? Piekielna płyta chodnikowa? Mordercza wycieraczka? Wystaje zaledwie dwa centymetry nad resztę podłoża, a i tak każdy przechodzień musi o nią zaczepić.
Pozwolił Neirinowi prowadzić. Z jakiś względów rudzielec nie miał takich dziwnych popędów do sprawdzania każdej dziury oraz błyszczącego kawałka szkła, czy fikuśnej muszelki w toni, przez co nie ryzykował tyle co Moment i miał na uwadze ilość czasu jaką jest w stanie przebywać pod wodą. Na znak, brunet wypłynął tuż za nim i jął rozglądać się po okolicy. Jakieś wraki statków? Albo może liny wisielców? Klimat? Oj tak... ten był dość mocny. Moment sam nie wiedział w którą stronę winien spoglądać i na co. Uczucie niepokoju oraz bycia obserwowanym nie schodziło zeń ani na chwilę.
- Co? Emm... tak... chyba tak. - Neirin wywołał w nim chyba większy niepokój jak te duchy, ale miał rację. Lepiej będzie się wycofać. Są ciut za daleko od brzegu, aby ryzykować z tak niewielką ilością skrzeloziela. Pozwolił się odciągnąć od nawiedzonego miejsca, nie nalegając zbytnio na penetracje szczątków i grobów.
Na brzegu natomiast, Jack nadal wpatrywał się przed siebie. W tamtą stronę. Sądził, ze te duchy czy też zjawy będą nieco inne. Takie bardziej swojskie, zamkowe. Nic z tego. A i ich rzekoma dobroć była nieco odrobinę podejrzana.
- Ah tak? - Chyba nie będę mieć po tym koszmarów? - To bardzo miło z ich strony. - Odparł biorąc krzyż od rudzielca, oglądając go z każdej strony. - Ale chodźmy już stąd. Jestem głodny.

Kostki: 5,2

zt/x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Odległa zatoka   

Powrót do góry Go down
 

Odległa zatoka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
Meksyk
 :: 
Wybrzeże
-