Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Kryjówka Blase'a

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Blase Shercliffe

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 83
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 82
http://www.czarodzieje.org/t15817-blase-shercliffe
http://www.czarodzieje.org/t15822-poczta-blase-a#426611
http://www.czarodzieje.org/t15818-blase-shercliffe#426485
Kryjówka Blase'a QzgSDG8




Gracz




Kryjówka Blase'a Empty


PisanieTemat: Kryjówka Blase'a   Kryjówka Blase'a EmptySro Cze 06 2018, 20:41

Kiedyś stała tutaj stodoła, później ktoś zmienił to miejsce w szklarnię... A teraz? Blase korzysta z tego zapomnianego przez wszystkich oazy, do środka przedostała się roślinność, jakby powoli miała pożreć to miejsce. Na tyłach znajduje się staw, z którego często korzystają magicznego stworzenia znajdujące się niedaleko w rezerwacie. Jednak rzadkością jest je spotkać kiedy ktoś(a raczej Blase) znajduje się w środku.

Kryjówka Blase'a F9f30177dff75db5db76086ed7b14522

Kryjówka Blase'a Ef56dca7012f6a4f94ac6abcbfb69423

Kryjówka Blase'a 29d1cbf6f5b2943915a8ce66e89cb480

Kryjówka Blase'a A6ab866fc31fb227a2f32301a46794e3

Kryjówka Blase'a E8a96088953131e76d4f8ce4e1de6154
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marceline Holmes

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1207
  Liczba postów : 1163
http://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
http://www.czarodzieje.org/t15273-sow
http://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes
Kryjówka Blase'a QzgSDG8




Gracz




Kryjówka Blase'a Empty


PisanieTemat: Re: Kryjówka Blase'a   Kryjówka Blase'a EmptyNie Cze 17 2018, 19:10

W jej umyśle panowała czysta pustka. Emocje coraz rzadziej przejmowały kontrolę nad wątłym ciałem Marceline, a sytuacje, które pozbawiały ją zdrowego spojrzenia na rzeczywistość, cóż, jakby nagle przestały mieć sentymentalną wartość.
Nieustannie pogrążała się w nauce, powtarzaniu roli, wymianie korespondencji z ojcem, który informował o zbliżającym się porodzie, ale to akurat najmniej obchodziło nastolatkę. Wolała skupiać się na mniej istotnych sprawach, aniżeli bezwartościowych stwierdzeniach opartych o rodzinie, która miała zaistnieć tuż po pojawieniu się maluszka na świecie. Dla Holmes był to o tyle trudny okres, że w jej życiu dochodziło do komplikacji opartych o strefę uczuciową, która niewątpliwie wydawała się przytłaczająca w swej naturalnej prostocie. Unikała wszelkich zawirowań okraszonych enigmatycznymi powiązaniami zacieśniającymi okowy na jej dziewczęcej duszy, by tylko przetrwać studencki okres bez większych problemów, ale im dalej brnęła w nowe znajomości - tym bardziej pragnęła tego co zakazane.
Wypuściła powietrze ze świstem, kiedy tylko stanęła przed masywnymi drzwiami wielkiej rezydencji. Drobnej postury skrzat (zaskakująco uprzejmy) wskazał dziewczęciu odpowiednią drogę i gdy tylko zmierzali we dwoje ku oddalonej części domostwa, poczęła zastanawiać się - czy robi dobrze. Nie chciała mieszać Shercliffowi w głowie, ale im dłużej o nim myślała - tym bardziej chciała go zobaczyć, jakby było to nazbyt pożądane w obliczu innych, dziewczęcych pragnień. Skinieniem głowy podziękowała stworzeniu za niebywałą pomoc, po czym zapukała dwukrotnie w drzwi azylu Blase’a. W napięciu oczekiwała na jego pojawienie, uśmiech - cokolwiek, co utwierdzi ją w przekonaniu, że tego popołudnia postąpiła właściwie.
Nie wymagała dużo - jedynie szczerości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blase Shercliffe

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 83
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 82
http://www.czarodzieje.org/t15817-blase-shercliffe
http://www.czarodzieje.org/t15822-poczta-blase-a#426611
http://www.czarodzieje.org/t15818-blase-shercliffe#426485
Kryjówka Blase'a QzgSDG8




Gracz




Kryjówka Blase'a Empty


PisanieTemat: Re: Kryjówka Blase'a   Kryjówka Blase'a EmptyNie Cze 17 2018, 19:31

Nie pamiętał już dnia, w którym postanowił opuścić zajęcia i udać się do domu. Czy jego plan nie narodził się w jego głowie zaraz po tym jak zostali wezwani do szpitala? Czy raczej wtedy kiedy wraz z Alexis stali nad łóżkiem ojca, widząc go prawdopodobnie po raz ostatni. A może ten cały plan nie wyszedł od niego, a od osoby trzeciej. Już nie pamiętał.
Wiedział jedynie, że każdy dzień zaczynał powoli mu się zlewać. Nie pamiętał, czy jest to poniedziałek, środa, czy może niedziela. Czas wyznaczony był przez słońce, które jasno wisiało na niebie. To był jego wyznacznik pracy i obowiązków, czasem nawet posiłków, które przyjmował coraz rzadziej, nie mogąc patrzeć na to, co przyniesie domowy skrzat. Wielokrotnie prosił go aby tego nie robił, choć tylko on miał dostęp do tego miejsca. Oczami wyobraźni widział jak kolejna zmarszczka pojawia się na niegdyś pięknym obliczu jego matki, kiedy skrzat zwraca to, co dla niego przygotował. Nikt, nawet Xavier nie zapuszczał się w to miejsce, wiedząc doskonale, że nawet jego obecność była ostatnią, jakiej sobie chłopak życzył. Skoro miał tutaj być, to chociaż żeby było to na jego własnych warunkach.
Pukanie do drzwi go nie obudziło, chociaż znajdował się w stanie półsnu. To raczej ciągnięcie za nogawki spodni sprawiło, że otworzył oczy. Spojrzał na Hugo(którego przypadkiem zabrał ze sobą, choć podświadomie wiedział, że wąż specjalnie wlazł do jego torby, a Blase niespecjalnie ją sprawdzał) i wstał pospiesznie słysząc pukanie. Ciche i jakby przepełnione rezerwą. Poprawił zmiętą i brudną od farby koszulkę, wymyślając w głowie przeróżne frazy dotyczące wtargnięcia na jego teren. Szokiem jednak było kiedy w przeszklonych drzwiach zobaczył postać dziewczyny, której twarzy nie sposób było mu wymazać z pamięci.
Na moment przystanął, orientując się, że przecież mogła go zobaczyć, nieważne jak stare i metłe mogły być szyby. Otworzył drzwi i przyjrzał się jej twarzy.
Czy coś uległo zmianie od ich ostatniego spotkania?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marceline Holmes

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1207
  Liczba postów : 1163
http://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
http://www.czarodzieje.org/t15273-sow
http://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes
Kryjówka Blase'a QzgSDG8




Gracz




Kryjówka Blase'a Empty


PisanieTemat: Re: Kryjówka Blase'a   Kryjówka Blase'a EmptyWto Cze 19 2018, 10:47

Nie była niczego pewna.
Przekroczyła granicę bezpiecznego azylu Blase’a, jakby łudząc się, że to wszystko jest słuszne, właściwe. Chciała po raz kolejny spojrzeć mu w oczy, przekonać się do słuszności własnej decyzji, byleby rozgonić z umysłu wątpliwości, które kierowała pod adresem krukona. Nie rozumiała - z jakiego powodu - on, członek rodu Shercliffe - przedarł się dalej, aniżeli pozwalało serce rudowłosej Francuzk. Nim jednak te niepewności znów miały zawładnąć jej ciałem, duszą i podświadomością, musiała przekroczyć próg jego pokoju.
Drżała.
Drżała w napięciu, kiedy wreszcie znalazła się pod oszklonymi drzwiami, jakby nie dowierzając się, że dobrze robiła. To on miał stać się odpowiedzią na wszystko, dlatego ufnie wierzyła, że niema prośba zostanie spełniona, pomimo dystansu, którym charakteryzował się na codzień.
Wypuściła powietrze ze świstem, kiedy wreszcie drzwi otworzyły się, a ich spojrzenia skrzyżowały się na raptem chwilę, może dwie. Czekała przez jeszcze moment, aż wreszcie odważyła się przekroczyć próg pokoju, który w pierwszej chwili zaparł dziewczęciu dech w piersiach. Nie spodziewała się tylu zieleni i roślinności, ale z pewnością było to coś niezwykłego, o tyle że jej wątłe ciało zastygło w bezruchu.
- Nie chcę ci przeszkadzać - wydusiła z siebie, po czym spuściła wzrok i wbiła go w trampki. Nie zrobiła żadnego kroku więcej, mając cichą nadzieję, że jednak jej nie przepędzi; nie - po ostatnim spotkaniu na wieży, kiedy to ich wargi zetknęły się w ulotnym pocałunku. Dlaczego mu na to pozwoliła? Chciała? A może to ciche pragnienia pchały ją w jego ramiona? Może pragnęła o wszystkim zapomnieć? Odpowiedź wydawała się zbyt trudna, toteż pozostawała w sferze domysłów i upragnionej spontaniczności, za którą tęskniła w obliczu onirycznej siateczki zdarzeń. Poddawała się enigmie, ulegała własnym emocjom, a zarazem nie czyniła nic więcej niż było to odpowiednie.
- Może powinnam cię uprzedzić... Sama nie wiem, czemu tego nie zrobiłam... - szepnęła - nie patrząc na niego. Mętlik w głowie nie pozwalał na trzeźwość, toteż dopiero po upływie kilku minut podeszła do wielkiego okna, które pozwalało na spoglądanie w dal i obserwację terenów, w których mogłaby się ukryć bez większego problemu, ale czy powinna? Coraz częściej myślała o ucieczce, zniknięciu, pozbawieniu tych wszystkich ludzi kontaktu ze sobą. - Zazdroszczę ci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blase Shercliffe

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 83
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 82
http://www.czarodzieje.org/t15817-blase-shercliffe
http://www.czarodzieje.org/t15822-poczta-blase-a#426611
http://www.czarodzieje.org/t15818-blase-shercliffe#426485
Kryjówka Blase'a QzgSDG8




Gracz




Kryjówka Blase'a Empty


PisanieTemat: Re: Kryjówka Blase'a   Kryjówka Blase'a EmptyWto Cze 19 2018, 13:12

Czy wpuszczenie jej do miejsca, która tak wiele dla niego znaczyło, było dobrym pomysłem? Byłoby, gdyby tylko był pewny jej drobnej postaci, tego, co siedzi pod kopułą rdzawych włosów. Miewał destrukcyjne myśli i często nie kierował się niczym innym niż swoim instynktem. To chyba była jedna z tych sytuacji, w której Blase pomimo głosu rozsądku, który zapala czerwoną lampkę i każe być ostrożnym, idzie do przodu. Dlatego też, bez słowa odsunął się od drzwi, wypuszczając dziewczynę do środka. I nagle naszła go myśl, że w tym momencie zobaczy więcej jego odbić, niż kiedykolwiek on będzie miał odwagę się im przyjrzeć.
Przyglądał się jej z boku, nie doszukując się niczego szczególnego. Jednak nie mógł powstrzymać grymasu uśmiechu, widząc reakcje na miejsce, które bez zająknięcia mógł nazywać swoim domem.
-Spałem.-Wzruszył lekko ramionami, chowając dłonie do kieszeni spranych dżinsów .-A raczej przysypiałem. To więc żadne produktywne zajęcie. - Dodał spokojnie, nie przekraczając tej granicy, której mógł dosięgnąć jeszcze nie tak dawno temu. Choć w jego wyobrażeniu było to wieki temu. Może w innym życiu. Z innym Blase'm. Zacisnął mocniej dłoń, która chciała unieść jej podbródek, chcąc zobaczyć wyraz jej twarzy. Aby spojrzała na niego, na miejsce, w którym się znajduje. Tutaj nie musiała odwracać wzroku.
Wybrał je dlatego, że tylko tutaj mógł poczuć, jak każdy mięsień w jego ciele się rozluźnia. Tak jak w gnieździe na terenie rezerwatu, tak tutaj mógł poczuć się swobodnie. Nie dosięgał to świat i to, co sobą oferował. A może to jednak to miejsce wybrało jego?
-Myślisz, że wtedy bym się nie zgodził?-Spytał, choć to pytanie nie miało na celu poznanie odpowiedzi. Poszedł za nią, otwierając okno obok. Bluszcz jeszcze nie przeszkadzał w tym procesie, co niebawem zapewne ulegnie zmianie. -Przecież napisałaś. A ja Ci odpowiedziałem.-Usiadł na wąskim parapecie i spojrzała na to, co oferował mu rezerwat. Teraz jednak przeniósł swoje spojrzenie i utkwił je w Marceline.-I mnie znalazłaś -Uśmiechnął się jednym kącikiem ust, za którym kryło się zbyt wiele, aby móc jednoznacznie go interpretować.
Zmarszczył lekko brwi i omiótł spojrzeniem to miejsce. Owszem, czasem czuł się szczęściarzem. -Jako dzieciak się tutaj ukrywałem. To, co widzisz, to moje przygotowania do stałego zamieszkania tutaj.-Powiedział spokojnie, nawet jego robocze ubranie wskazywało, ze był w trakcie przygotowywanie wszystkiego. Nagle wstał i oparł ręce na biodrach, z takim dziwnym błyskiem w oku.-Mogę pokazać Ci moje włości. Uwierz mi, nie widziałaś jeszcze niczego.-Ukłonił się lekko, wyciągając w jej kierunku dłoń. Jak rasowy dżentelmenem, jak ktoś, kto powinien dumnie nosić nazwisko jednego ze znanych czarodziejskich rodów.
To było zaproszeniem. To była jej odpowiedź na wszystkie możliwe wątpliwości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marceline Holmes

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1207
  Liczba postów : 1163
http://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
http://www.czarodzieje.org/t15273-sow
http://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes
Kryjówka Blase'a QzgSDG8




Gracz




Kryjówka Blase'a Empty


PisanieTemat: Re: Kryjówka Blase'a   Kryjówka Blase'a EmptyCzw Cze 21 2018, 10:06

Pewne rzeczy musiały mieć miejsce, dokładnie tak jak ich spotkanie, nie do końca zaplanowane. Przyszła tutaj, bo choć targana sprzecznymi emocjami poczuwała się do odnalezienia odpowiedzi na nigdy niewypowiedziane pytania, tak obawiała się przebiegu choćby szczątkowej rozmowy. Bywał nieprzewidywalny, konstrukcja jego umysłu pozostawała zagadką, a mimo to brnęła dalej w tę relację, byle odkryć wszelkie sekrety owiane enigmatyczną mgiełką. Zaskakująca spontaniczność sprzed kilku tygodni doprowadziła ich na skraj niepewności, dokładnie takich jakim ulegała od zawsze, bo czy tajemnice nie plasowały się wyżej, aniżeli oczywistości płynące z otwartych rozdań w grze jaką była przesiąknięta szarością egzystencja?
N i e i s t o t n e.
- Zatem może chcesz dokończyć drzemkę? - zapytała i przygryzła z nerwowością policzek od środka. Oddech spłycił się gwałtownie, podobnie jak serce przyspieszyło rytmu. Rozdroża, na których w tej chwili stała, przypominały o absurdalności wyborów, a przecież jedyne o czym myślała Holmes to jak najszybszy powrót do domu - tego prawdziwego, we Francji. Chciała zdać egzaminy, otrzymać potwierdzenie ukończenia kolejnego roku (tym razem studenckiego) i z pełnym spokojem ruszyć na przód, z dala od Anglii, z dala od Hogwartu, z dala od wszystkiego, co przyczyniło się do bezapelacyjnego stłamszenia jej pokiereszowanej duszy.
- Nie jestem pewna - odpowiedziała zgodnie z prawdą, bo czy planowali to spotkanie? Było raczej niespodziewane, bo Marceline dzisiejszego poranka nie przypuszczała, że zdobędzie się na odwagę i uda się do domu Shercliffe’a, by raz jeszcze dostrzec jego spojrzenie, poczuć jego obecność i pogodzić z własnymi decyzjami. - Czy to wszystko powinno się tak potoczyć... - szepnęła, a wypowiedź ta była owiana oniryczną niepewnością. Nie zamierzała rozzłościć Blase’a, ale z pewnością musiała liczyć się z jego dezaprobatą względem słów, które właśnie padły. Może to i lepiej, że stała odwrócona do niego plecami? Może nie słyszał? Może nie zareaguje? Pierdolone może.
- Ja jako dzieciak nie miałam swoich kryjówek, dopiero teraz perfekcyjnie potrafię ukryć się przed światem, zniknąć... Zastanawiałam się nawet, czy nie powtórzyć tego, tak jak dwa lata temu... - wydukała na jednym wydechu, a następnie uśmiechnęła się kącikiem ust. Do tej pory nie miała odwagi, by w pajęczej sieci iluzji wydusić z siebie tak szczere wyznanie, które mogło być ostatnim na jakie zebrała się prawie nieświadomie.
Propozycja oprowadzenia po jego terenach była dostatecznie ciekawa. Chciała zobaczyć, gdzie mieszka i jak to wszystko wygląda, by przez moment zapomnieć o swoich problemach, które tłamsiły ją od dawna.
- Bardzo chętnie - od razu odpowiedziała i to bez namysłu. Przeczuwała, że ten spacer może być ich ostatnim, ale przecież nie miało to teraz żadnej wartości, jak po prostu udać się na przechadzkę i docenić chęć otwarcia przez Blase’a.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blase Shercliffe

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 83
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 82
http://www.czarodzieje.org/t15817-blase-shercliffe
http://www.czarodzieje.org/t15822-poczta-blase-a#426611
http://www.czarodzieje.org/t15818-blase-shercliffe#426485
Kryjówka Blase'a QzgSDG8




Gracz




Kryjówka Blase'a Empty


PisanieTemat: Re: Kryjówka Blase'a   Kryjówka Blase'a EmptyPią Cze 22 2018, 10:10

Jeszcze chyba nie było rzeczy, której żałowałby w swoim życiu. Gorzkich i godzących słów, których efektem był nieprzyjemny siniak pod okiem, który bladł z każdym dniem. Czy tego pocałunku na wieży. Zrobił to, podświadomie wiedząc, że to może być ich ostatnie spotkanie. Nie tylko ze względu na tajemniczość, którą wokół siebie wytwarzała. Sam nie był przecież lepszy. Więcej rzeczy próbowali się domyślić, niżeli wprost powiedzieć. Jakby słowa miały moc wiążącą, czego prawdopodobnie obydwoje nie potrzebowali. Czemu ostatnie spotkanie? A czy każde nie miało takiego charakteru? Nie pozbył się myśli z tylu głowy, że jej obraz zniknie równie nagle, jak się pojawił.
Nie zaszczycił jej odpowiedzią. Nie proponowałby jej podróży po jego włościach, gdyby jej tutaj nie chciał. Wiedział, że sen i tak by nie przyszedł. Wciąż znajdowałby się w tym stanie półsnu, który to bardziej męczył, niżeli pomagał.
Był Shercliffe'm, słuch miał bardziej niż wyczulony. To miejsce było tak wyciszony, że usłyszałby myśli swojej matki.-Marceline... Wydaje mi się, że jeżeli nie jesteś pewna, nie stałabyś tutaj. Ja Ci nie powiem, czy tak powinno być, czy nie.-Powiedział spokojnie, choć same słowa miały chłodny wydźwięk. Musiała wiedzieć, że nie rościł sobie wobec niej żadnych praw. Żadnych zobowiązań czy śmiesznych obietnic. Wszystkie jej decyzje są podejmowanie wyłącznie przez nią. W końcu nikt inny nie może tego zrobić, prawda?
Czemu mu to robiła?
-Skoro chcesz zniknąć, nic nie stoi na przeszkodzie, prawda?-Przekrzywił lekko głowę w bok, jak zaciekawione zwierzę.-Tylko czy tak właśnie chcesz żyć? Ucieczka to jak pułapka, którą sami sobie tworzymy. Oglądanie się przez ramie w pewnym momencie zwyczajnie Cię wykończy.-Wzruszył lekko ramionami. A może raczej paranoja... Nie powinien być tym, który wypowiada się na ten temat. Co sam właśnie robił? Dlaczego urządził to miejsce? Ty pieprzony hipokryto.
Pomimo tego, jak powinien reagować na obecność obcej osoby w jego azylu, nie było tak tragicznie. Jakby całe napięcie zniknęło i dało miejsce jego naturalnej postawie. Cóż, w końcu naprawdę byli na jego terytorium. Uśmiechnął się, słysząc jej odpowiedź. Poszli wzdłuż "salonu", mijając zamknięte drzwi i kierując się do zamkniętego patio, a przynajmniej on tak to nazywał.-Jak widzisz, pozwalam pożreć naturze resztki tego miejsca.-Powiedział, dotykając bluszczu.-Jedyne co zrobiłem, to wstawiłem kilka mebli, trochę odmalowałem niektóre miejsca. I to tyle jeżeli o moją ingerencję. -Wzruszył ramionami, nie był zwolennikiem przeszkadzania naturze w jej naturalnym środowisku. Chciała ten budynek? Proszę bardzo. -Kuchni nie mam, za to na zewnątrz jest prowizoryczna lodówka, gdybyś chciała się czegoś napić -Powiedział, otwierając drzwi prowadzące na tylu tego miejsca. "Lodówka" czyli baniak z zimna woda, w której znajdują się napoje. Od razu po prawej znajdowała się wanno-prysznic.-Jak widzisz mam i łazienkę. Pokaże Ci jednak, co naprawdę jest warte zobaczenia.-Jego usta rozszerzyły się w szerokim uśmiechu, delektując się jej niewiedzą dotycząca tego, co może ją czekać. Delikatnie chwycił jej dłoń i poprowadził dalej, musieli przejść spory kawałek przez wysoką trawę i zarośla. Jednak kiedy już doszli na miejsce, przystanął.
Ten widok zawsze zabierał mu dech w piersi. Nieważne jak wiele razy mógł to oglądać i jak dobrze mógł znać ten zakątek... zawsze czymś zaskakiwało. Dzisiaj to chyba była obecność osoby, która mogłaby podziwiać wraz z nim ten widok. Stanął przy zniszczonym pomoście. Oparł dłonie na biodrach i odwrócił się, aby spojrzeć na swoją towarzyszkę.-Witaj w moim małym prywatnym raju.-Wszelkie wątpliwości ominęły go w momencie, w którym się tutaj znalazł. Nie potrzebował potwierdzeń, czy pewności... Nawet fakt, że odsłonił się przed kimś na wiele sposobów, mu nie przeszkadzał. Jakby coś spadło mu z serce i w końcu pozwoliło oddychać. Tutaj nie było miejsca na takie pierdoły...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marceline Holmes

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1207
  Liczba postów : 1163
http://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
http://www.czarodzieje.org/t15273-sow
http://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes
Kryjówka Blase'a QzgSDG8




Gracz




Kryjówka Blase'a Empty


PisanieTemat: Re: Kryjówka Blase'a   Kryjówka Blase'a EmptyWto Cze 26 2018, 20:10

Ona natomiast żałowała wielu słów, które padły, podobnie jak zachowań, które nie miały racji bytu, a mimo to - ciągle popełniała te same błędy. Tym razem wszystko jednak układało się inaczej, wszak podejmowała decyzje, o których nie zamierzała nikogo informować, wiedząc - co się wydarzy. Musiała odebrać ludziom prawo do oceniania jej, podobnie jak zabronić wyciągania pochopnych wniosków. Blase nie był w tym wyjątkiem, gdyż relacja łącząca ich, doprowadzała Holmes do swoistego rodzaju niepewności, dokładnie tak samo jak w przypadku Daniela, ale im dłużej lawirowała pomiędzy nimi, tym mocniej utwierdzała się w przeświadczeniu, że postępuje słusznie. Żaden wszak nie wiedział o tym, co tkwi w odmętach jej duszy, bo gdyby tak było, stałaby się nic niewartym przedmiotem pozbawionym racjonalnych uczuć. Tego chciała? Nie, nie w przypadku osób, które roznieciły w niej potrzebę pielęgnowania emocjonalnej siateczki.
Shercliffe był w końcu młodym mężczyzną, który nie uczynił jej nic złego, a ona sama nie powinna zadawać mu niepotrzebnych ciosów.
Bergmann natomiast był człowiekiem, z którym łączyła ją specyficzna zależność, nietypowe słowa i enigmatyczny sekret, do którego nikt nie miał dostępu.
Jak długo?
- Po prostu... Nie mówmy o tym, dobrze? - poprosiła głucho, a następnie przygryzła nerwowo dolną wargę. Nie wiedziała, co dokładnie winna mówić, jakich słów używać, by wszystko stało się jasne, toteż milczenie musiało stać się w tym jednym momencie wybawieniem, dającym szansę na powrót do dawnej egzystencji, w której to spomiędzy karminowych ust nie padały żadne frazy.
- To nie jest ucieczka, Blase - zaprotestowała jeszcze, po czym wzruszyła lekko ramionami. Powrót do Beauxbatons nie zamykał się w ramach typowego zniknięcia, to raczej jak szansa na rozpoczęcie nauki w innym miejscu; miejscu, które lepiej znała niż Hogwart czy Anglię.
- Zazdroszczę ci, bo jest tu naprawdę pięknie, ale zdążyłam też zauważyć, że domy w Dolinie są nad wyraz nietypowe, a roślinność tutaj króluje niemal wszędzie - stwierdziła, aniżeli spytała. Ostatnim razem, gdy udała się na spacer po tej niedużej, magicznej dzielnicy, zdołała doświadczyć wielu nietypowych sytuacji, gdzie to poznawała poziom czarodziejskiej siły ukrytej pomiędzy szczelinami kostki brukowej czy wśród krzewów.
Serce zakołowało w piersi rudowłosej, gdy ujął jej drobną dłoń, ale nie zaprotestowała. Odwróciła natomiast wzrok, kiedy kroczyła obok krukona i poznawała teren, na którym nigdy wcześniej nie była, zaś uśmiech przyozdobił jej bladą buzię oszronioną piegami.
- Tutaj chowasz się przed światem i takimi jak ja? - zapytała, całkowicie niekontrolowanie, jakby sentencje uleciała szybciej niż mózg zdążył przetworzyć ów słowa. Dotarło to do niej po upływie kilku chwil, przez co wbiła tęczówki w postać Shercliffa i wypuściła powietrze ze świstem. - Przepraszam, nie miałam tego na myśli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blase Shercliffe

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 83
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 82
http://www.czarodzieje.org/t15817-blase-shercliffe
http://www.czarodzieje.org/t15822-poczta-blase-a#426611
http://www.czarodzieje.org/t15818-blase-shercliffe#426485
Kryjówka Blase'a QzgSDG8




Gracz




Kryjówka Blase'a Empty


PisanieTemat: Re: Kryjówka Blase'a   Kryjówka Blase'a EmptyNie Lip 15 2018, 20:23

Pytanie. Czy on był tym błędem? Czy to słów skierowanych do jego osoby żałowała? Jeżeli tak, co tutaj jeszcze robiła? I bez jaj, bez owijania w bawełnę, liczyła się okrutna prawda, którą był w stanie znieść. Nie był ze szkła, nie musiała obawiać się jego reakcji(choć czy to prawda? Nie musiała się obawiać niczego z jego strony?)
Blase nigdy się nie bawił. Był raczej kimś, kto twardo stąpa po ziemi, wie co go czeka... Wie, czego dokładnie chce. Dlaczego więc kiedy na horyzoncie pojawił się ktoś tak niewielki, wręcz przeźroczysty w swoim obyciu... Tak wielkie wrażenie potrafił na nim wywrzeć? Sprawiając, że wszystko co posiadał i z czego był niemalże dumny, zaczynało tracić swoje znaczenie.
-Oczywiście. Tak dobrze idzie nam niekomunikowanie się, prawda?-Uniósł wysoko brwi, jednak nie zamierzał kontynuować dalej tematu. W końcu nie tego chciała, sama to zaznaczyła. Nie zamierzał robić niczego, co mogłoby być przeciwko niej... Choć czy naprawdę tak bardzo miał to na uwadze? Czy jednak on sam nie chciał wchodzić w rejony, które mogłyby powiedzieć coś więcej o nim samym.
Przez moment się jej przyglądał, w głowie co jakiś czas powtarzając jej słowa, wysoką nutę, która zaalarmowała jego zmysły. Powiedziała to zbyt szybko i zbyt pewnie, mógłby nawet w to uwierzyć. Nie skomentował jednak tego, w końcu nie wyglądała jakby chciała dalej rozwinąć temat. I co takiego mógł wiedzieć o jej planach? Jak inaczej je nazwać, jak nie ucieczką, skoro niczego mu nie mówiła? Jakby świetnie bawiła się z tego, jaką tajemnicę sobie stworzyła... I jedynie czekała aż zada jej te konkretne pytania... Nie.
Ona nie czekała na nic z jego strony. Tak samo jak on nie mógł żądać niczego od niej.
-To jest rezerwat. To co widziałaś w Dolinie może i jest niesamowitą i nietypową roślinnością... Znajdujesz się jednak w miejscu, które jest najbardziej dzikie z możliwych.-Powiedział spokojnie, wzruszając lekko ramionami. Nie preferowali ingerencji w naturę, oni jedynie wspomagali magiczną zwierzynę w jej normalnym funkcjonowaniu. To chyba jedna z podstawowych zasad jakich nauczył go Xavier i których się trzymał. Pomimo tego, jak bardzo nie czuł się tutaj jak w domu... Nie będzie mu łatwo opuścić tego miejsca. Tego, co tutaj posiadał... A choć był to niewielki budynek, powoli zjadany przez malownicze otoczenie. Było to wszystko, co miał.
Zmarszczył mocno brwi kiedy doszedł do niego sens jej słów. Pozwolił sobie na utkwienie swojego uważnego i surowego spojrzenia w jej drobnej postaci. -Jeżeli powiem Ci, że próbuje ochronić to miejsce przed innymi, to mi uwierzysz?-Nie chciał odpowiedzieć na jej słowa. Niczego by to nie zmieniło, zapewne niczego by to nie rozwiązało. Odwrócił wzrok, widząc jak nieswojo mogła czuć się pod jego intensywnością. Wolał skupić wzrok na zieleni, na żywym kolorze wody, której dno przysłaniała wodna roślinność. Położył się wygodnie, czując na skórze słońce, które próbuje przedostać się do niego przez grube liście drzewa.
-Boisz się mnie?-Spytał spokojnie, a choć jabłko Adama zadrżało niebezpiecznie kiedy przełykał ślinę, po jego obliczu nie mogła wywnioskować jak wiele odwagi przyszło mu zapłacić przy wypuszczeniu tego pytania z ust.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marceline Holmes

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1207
  Liczba postów : 1163
http://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
http://www.czarodzieje.org/t15273-sow
http://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes
Kryjówka Blase'a QzgSDG8




Gracz




Kryjówka Blase'a Empty


PisanieTemat: Re: Kryjówka Blase'a   Kryjówka Blase'a EmptyNie Lip 22 2018, 20:01

Jeżeli dała mu kiedykolwiek odczuć, że był błędem - nie chciała. Lawirowała na pograniczu niepewności, ale mimo wszystko lubiła relację z Blasem, która okraszona była milionem niedomówień. Niedorzecznych perspektyw, które mogły mieć swoje odbicie w rzeczywistym świecie, gdyby tylko wzięli to za cel.
Był gotowy na emocjonalne poświęcenie?
Marceline uwielbiała grę domysłów, niewypowiedzianych fraz, które były zawarte w enigmatycznych spojrzeniach. Nie wiedziała na ile mogłaby posunąć się w tej znajomości, byleby Shercliffe nie poddawał jej osoby analizie, dość wątpliwej jakości, wszak była nieodgadnioną personą o nietuzinkowej wielowarstwowości. Potrzebowali zatem dużo czasu, by przyzwyczaić się do swoich specyficznych upodobań, ale bynajmniej - Holmes nie zamierzała rezygnować z kontaktów z chłopakiem, który kilka tygodni temu zasiał w niej ziarno niepewności.
- Nie lubię trudnych tematów - odpowiedziała bez zastanowienia, po czym posłała krukonowi przepraszające spojrzenie. Czuła się absurdalnie winna temu, że otwartość była jej zakazaną sferą, która stanowiła niebywały problem w wielu kontaktach. Ludzie wymagali szczerości, dzięki której łatwiej byłoby im dotrzeć do wnętrza pogrzebanego między liniami żeber.
Wypuściła powietrze ze świstem, dając sobie jeszcze chwilę czasu, jak gdyby pragnąc zaskarbić sobie moment przemyśleń, tych najbardziej odległych. Dlatego po upływie kilku sekund wbiła wzrok w chłopaka, obdarzając go onirycznym uśmiechem skąpanym na karminowych wargach. Rozważała wiele perspektyw na dalszy przebieg tego spotkania, ale Blase skutecznie odwiódł jej myśli od pierwotnego postępowania (ucieczki), wszak doprowadził ją do miejsca, które nadawałoby sensu jej codzienności. Widziałaby siebie pośród roślinności, podobnie jak zyskałaby kolejne motywy do popędu twórczego, w którym szaleńcze tempo zaszkodziłoby nawet ją.
Powinien to ofiarować Marceline Holmes
- swoją samotnię?
- Naprawdę? To niezwykłe... Nie sądziłam, że tutaj może być jeszcze piękniej... - mruknęła ledwie słyszalnie, po czym przygryzła wargę. Zachwyt otępił umysł rudowłosej istoty, przez co zrobiła śmielsze kroki w przód, nieustannie napawając się widokiem wspaniałego terenu. Nieświadomie wyswobodziła też dłoń z uścisku Shercliffa, by zaraz potem przejść jeszcze dalej, zapamiętując przy okazji każdy możliwy szczegół tego miejsca. Początkowo nie zarejestrowała również sensu wypowiadanych słów, które dotarły do niej dopiero po chwili, dlatego też odwróciła się do rozmówcy, jak gdyby utwierdzić się w prawdziwości wypowiedzianej frazy.
- Chcesz mi powiedzieć, że teren rezerwatu jest aż tak zagrożony? Inni próbują się tu notorycznie przedrzeć? - szepnęła ledwie słyszalnie, wszak nie pojmowała takowej bestialskości; jakiż mogli mieć powód? Rudowłosa odczuwała nawet coś na wzór smutku, bo przecież z introwertycznej natury serce podpowiadało jej, że taki akt wdarcia się na tak piękny teren byłby niczym wydany na siebie wyrok. Któż mógł mieć pewność, że otaczająca magiczna flora była jakkolwiek przyjazna? Dopiero pytanie Blase’a ściągnęło ją na ziemię, bo zaskoczył ją tym bardziej niż pocałunkiem na wieży.
- Nie - odparła bez namysłu i stanęła od razu na wprost, jak gdyby wycofując się z terenu, który bez reszty ją pochłonął. Miała nadzieję, że jej uwierzy, bo pomimo, iż nie odczuwała strachu - nieustannie towarzyszyło jej poczucie, że nie będzie w stanie mu tego udowodnić przez dystans, który odgradzał ją niemal od każdego. - Dlaczego tak myślisz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blase Shercliffe

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 83
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 82
http://www.czarodzieje.org/t15817-blase-shercliffe
http://www.czarodzieje.org/t15822-poczta-blase-a#426611
http://www.czarodzieje.org/t15818-blase-shercliffe#426485
Kryjówka Blase'a QzgSDG8




Gracz




Kryjówka Blase'a Empty


PisanieTemat: Re: Kryjówka Blase'a   Kryjówka Blase'a EmptyWto Lip 24 2018, 10:12

To w sumie nawet zabawne(lub nie, zwyczajnie zależy od tego z jakiej strony na to patrzysz), że nie wiedział już jak miał jej pokazać swoje zaangażowanie... Bo wszak Blase Shercliffe nie angażował się w nic, co w jego mniemaniu pozbawione było sensu... To brak sensu sprawiał, że chciał aby to dłużej trwało. Brak logiki i zrozumienia, to coś, czego nienawidził najbardziej... A jednak. Siedział tutaj z nią, nie chciał aby to się kiedykolwiek skończyło... Z obawy przed tym, że to właśnie mógłby być koniec, o którym żadne z nich by nie rozmawiało. Po prostu przestaliby robić to, co do tej pory.
Jak długo zamierzała go zwodzić? Poddawać go jakieś chorej próbie, która na celu miała sprawdzenie go? Jak wiele obaw sprawi, że stracą zmysły? Bo on już tracił. Powoli i bezboleśnie, nawet nie wiedział, w którym dokładnie momencie ten proces się rozpoczął... Była czymś nieznanym, wywoływała w nim emocje, których nie znał i myślał, że nie potrzebował. Tak kompletnie zaburzała jego spokój i ład, że nie mógł przestać o tym myśleć...
On wymagał szczerości. Sam nigdy nie kłamał. Taki po prostu już był. -Rozumiem. Po prostu nie zaczynaj trudnego tematu, jeżeli nie chcesz go rozwinąć. Nie dawaj mi czegoś, nad czym usilnie się zastanawiam, aby potem uciąć mi ten dostęp. To okrutne Marceline.-Powiedział spokojnie, a choć jego słowa nie miały być ostre... Ton jego głosu ciął jak brzytwa, może nawet ostrzejsza od tej, której wciąż używa jego ojciec. Spojrzał na nią, nie tylko na to, jak wyglądała wśród tej zieleni i kolorów, których nazw zapewne jeszcze nie wymyślona. Pasowała tu bardziej od niego, wtapiała się w tło, tworząc z tym miejscem całość, której on nigdy nie mógłby być częścią. Teraz wizja ochrony tego miejsca stała się żywsza i bardziej namacalna... Jakby nie tylko chodziło o bogatą faunę i florę, ale i o Marceline, którą musiał chronić... Przed czym? Zapewne przed samym sobą.
Czasem wystarczy poprosić. Miała na tyle odwagi?
Przez moment obserwował zmiany widoczne na jej twarzy, na błąkającym się po wargach uśmiechu, który rejestrował każdy nowy obiekt w tym miejscu. Nie potrzebował wiedzieć co dokładnie obserwowała, aby wiedzieć co wywołało taką reakcję. Chwycił dwa kamienie, które leżały obok i przekręcił je w palcach.
-Prawda jest taka, że nawet Ty i ja stanowimy dla tego miejsca zagrożenie. Każdy nasz oddech, każda wydeptana ścieżka...-Mruknął, a coś w jego słowach zabolało go bardziej niżeli by tego chciał. -Są ludzie, którzy chcieliby posiąść to, co się tutaj znajduje. Tu żyją istoty, które są cenne pod każdym możliwym względem... Czasem pojawiają się takie, które swoje istnienie skrupulatnie ukrywają. Zielarze, handlarze, łowcy... Fanatycy.-Wzruszył lekko ramionami. Jednak to nie był powód, dla którego został. To nie był powód, dla którego wstawił tych kilka podniszczonych mebli i stary materac...
Podszedł do niej na tyle blisko aby czuć zapach jej włosów. Widzieć najdrobniejsze piegi zdobiące jej nos oraz ten dziwny błysk w oku, który informował go, że myślała więcej, niżeli chciała mu powiedzieć. Wsunął dłonie do kieszeni spodni, powstrzymują dłonie przed czymś, co chciał zrobić.
-Bo powinnaś.-Powiedział.
Pierwszy raz zgadzał się z Royal, która jeszcze nie tak dawno temu powiedziała mu coś bardzo istotne. Coś, co nagle rozświetliło wszystkie jego domysły i wątpliwości.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marceline Holmes

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1207
  Liczba postów : 1163
http://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
http://www.czarodzieje.org/t15273-sow
http://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes
Kryjówka Blase'a QzgSDG8




Gracz




Kryjówka Blase'a Empty


PisanieTemat: Re: Kryjówka Blase'a   Kryjówka Blase'a EmptyPon Sie 13 2018, 19:46

Tego popołudnia, gdy postanowiła przyjść do Blase’a – nie spodziewała się, że będzie to koniec. Ba!, nie sądziła, że widzą się po raz ostatni, jak gdyby to pożegnanie miało być tylko przypieczętowaniem, że ów relacja nie jest szczególnie znacząca. A może była tylko dla niej? Wiedziała, że nie jest w stanie ofiarować zbyt wiele Shercliffowi, który zasługiwał na coś więcej, aniżeli stertę niedomówień. Dla Holmes było to jednak niewykonalne w tym czasie, gdy to ich ścieżki skrzyżowały się, a spojrzenia poszukiwały siebie nawzajem w odmętach zakręconych korytarzy.
Obserwowała przenikliwym spojrzeniem postać chłopaka, gdy tak mówił, zaś w jej głowie pojawiały się przeróżne scenariusze. Chciałaby tu zostać na zawsze, korzystać z towarzystwa krukona, rozkoszować się nim, a zarazem pragnęła uciec, jak gdyby przeczuwając, że to wszystko skończy się źle.
- Przepraszam – szepnęła ledwie słyszalnie i przygryzła wargę od środka. Liczyła, że uda jej się wydusić coś jeszcze, aczkolwiek nie była do tego zdolna. Dopiero po upływie kilku dłuższych sekund, odsunęła się od Shercliffe’a. Wiedziała, że powinna teraz odejść, dać mu spokój; jemu i światu, do którego wtargnęła nieproszona, bo czy to co zrobiła było w porządku? Po raz kolejny przekraczała granicę, dając wątpliwą nadzieję, rozkoszując się jego osobą, by potem zniknąć i być może nigdy nie wrócić. Jaka szkoda, że nie brała pod uwagę, że on pierwszy odejdzie.
- Pojmuję zatem, dlaczego tak dbasz o ten teren… – powiedziała ledwie słyszalnym szeptem, a zaraz potem obdarzyła go cieniem uśmiechu. Potwierdzenie, że powinna się go obawiać utwierdziło rudowłosą w przekonaniu, że ich wspólne popołudnie dobiegło końca, bo nie zamierzała zaprzeczać, a już tym bardziej przyznawać mu rację. Pieprzył głupoty, których ona nie była w stanie zdzierżyć.
- Muszę wracać, Blase – rzuciła cichutko, odwracając się przy tym na pięcie. - Mam nadzieję, że spotkamy się na wakacjach – dodała z nadzieją w głosie, po czym zniknęła, jak senna mara, której nigdy tutaj nie było.

Zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Kryjówka Blase'a QzgSDG8








Kryjówka Blase'a Empty


PisanieTemat: Re: Kryjówka Blase'a   Kryjówka Blase'a Empty

Powrót do góry Go down
 

Kryjówka Blase'a

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Kryjówka Blase'a JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
 :: 
Domy i mieszkania
 :: 
Dom Shercliffe'ow
-