Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Cassian Lycus Therrathiél

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Cassian Therrathiel

Nieokreślony
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191
C. szczególne : Znamię na barku
Galeony : 1076
  Liczba postów : 266
http://www.czarodzieje.org/t16132-cassian-lycus-therrathiel
http://www.czarodzieje.org/t16136-cassian
http://www.czarodzieje.org/t16135-linda#451649
http://www.czarodzieje.org/t16131-cassian-therrathiel#451696
Cassian Lycus Therrathiél QzgSDG8




Gracz




Cassian Lycus Therrathiél Empty


PisanieTemat: Cassian Lycus Therrathiél   Cassian Lycus Therrathiél EmptyCzw Maj 24 2018, 17:17


Cassian Lycus Therrathiél

DATA URODZENIA 12.05.1993
CZYSTOŚĆ KRWI 100%
MIEJSCE URODZENIAHrabstwo Inverclyde, Szkocja
MIEJSCE ZAMIESZKANIA Jak wyżej
UKOŃCZONA SZKOŁA Hogwart, Slytherin
WYBRANA POSADA DO OBJĘCIA Auror
PRZEPRACOWANY CZAS W POWYŻSZEJ PRACY 3 lata na tym stanowisku, wcześniej rok jako młodszy auror
WYBRANY WIZERUNEK Liam Hemsworth


Wyglad

WZROST 191 centymetrów
BUDOWA CIAŁA Dobrze zbudowany i umięśniony
KOLOR OCZU Intensywny błękit
KOLOR WŁOSÓW Brąz
ZNAKI SZCZEGÓLNE Poważny wyraz twarzy, który raz na jakiś czas rozświetla promienny, lśniący uśmiech. Mocny zarost, raz na jakiś czas zmieniający się w brodę.
PREFEROWANE UBRANIA Oczywiście zdarza mi się chodzić w t-shircie i jeansach, ale gdy tego wymaga sytuacja chętnie noszę eleganckie koszule i marynarki albo szaty czarodziejskie. Mam nieskrywaną słabość do smoczej skóry.

Charakter


Bez wątpienia nie mogę odmówić sobie ambicji – mimo silnej potrzeby buntu zawsze osiągałem bardzo dobre wyniki nie tylko w szkole I pracy, ale również na wszelkich innych polach. Oprócz wielkiego pragnienia zdobywania wiedzy tlącego się we mnie od najmłodszych lat, równie żywe było pragnienie bycia najlepszym zmuszało mnie do osiągania swoich celów za pomocą ciężkiej pracy i sprytu, który w niektórych sytuacjach pozwalał mi uniknąć wyrywania sobie rękawów. Mimo mojego strategicznego, odrobinę wyrachowanego podejścia do pewnych kwestii, moja obietnica jest warta bardzo wiele  - zdarza mi się kłamać gdy to koniecznie, ale jednak dane komuś słowo jest dla mnie cholerną wartością. Chociaż na co dzień jestem człowiekiem spokojnym i opanowanym, zdarza mi się wybuchnąć – dotyczy to jednak przede wszystkim relacji międzyludzkich oraz wszelkiego rodzaju debat i sprzeczek (swoich racji bronię do samego końca!), w pracy niemal zawsze pozostaje oazą spokoju, bo bardzo cenię sobie profesjonalizm, aczkolwiek jeśli istnieje taka potrzeba jestem w stanie sprzeciwić się zarówno współpracownikom, jak i przełożonym. Mimo wszystko nie jestem szczególnie cierpliwy, często więc chcąc osiągnąć szybciej wymierzony cel korzystam z podstępu czy wpływów rodzinnych.
Po ojcu odziedziczyłem perfekcjonizm i ambicję, jednakże mimo swojej powściągliwości jestem zdecydowanie bardziej otwartą osobą niż on, bez wątpienia brakuje mi w tej kwestii dość sporo do mojej matki. Lubię być w centrum uwagi, szczególnie tego kobiecego, aczkolwiek już wyrosłem z typowego, młodzieńczego imprezowania. Lubię raz na jakiś czas wyjść i trochę zaszaleć, ale na co dzień większej rozrywki dostarcza mi kontakt z najbliższymi przyjaciółmi, wyjście do teatru, czy spokojny wieczór z książką i lampką wina. Mimo trudności w kontaktach z rodziną, Therrathielowie są dla mnie piekielnie ważni. Wiem, ze w moim życiu zrobiłem sporo błędów związanych z relacjami z bliskimi, dlatego rodzinę i przyjaciół stawiam na pierwszym miejscu, wyżej nawet od mojej kariery.
Bywam ironiczny, ale wiem, że w głębi serca jestem wrażliwym facetem z wielkim poczuciem humoru – po prostu ciężko mi się zdobyć na zupełne otwarcie, wśród ludzi, którzy nie są mi bliscy. Mimo wszystko cieszę się popularnością i jestem powszechnie lubiany, mam spore grono znajomych, ale w kwestii przyjaźni od lat trzymam się tych samych osób, które nigdy mnie nie zawiodły.

Historia


Moja rodzina, chociaż od setek lat zamieszkuje tereny Wielkiej Brytanii, ze szczególnym naciskiem na szkockie hrabstwo Iverclyde, pochodzi z Francji. Jeden z założycieli naszego rodu – Jonathan słynął z bycia łowcą magicznych artefaktów i to właśnie poszukiwania zawiodły go aż do Wielkiej Brytanii, gdzie jego usługi cieszyły się wielkim powodzeniem. Jonathan dość szybko zadomowił się na wyspach, co poskutkowało małżeństwem z córką bardzo wpływowego czarodzieja. W krótkim czasie nasza rodzina  osiągnęła wysoką pozycję wśród innych czarodziejskich rodów, dość szybko przystosowując się do tutejszego życia, wciąż jednak pamiętając o francuskich korzeniach i kultywując tamtejsze tradycje.
Mimo upływu wieków członkowie naszej rodziny wciąż zajmują się obrotem rzadkimi ingrediencjami alchemicznymi, cennymi przedmiotami, a nawet czarnomagicznym artefaktami. Wielu z nas praktykuje czarną magię kultywując kontakty w przestępczym półświatku, jednakże oficjalnie jesteśmy postrzegani jako przykładni obywatele, którzy zdobyli swoją pozycję i wpływy dzięki eksportowaniu składników do eliksirów wykorzystywanych w Szpitalu Świętego Munga. Członkowie naszego rodu są aktywni politycznie, często piastują wysokie stanowiska raczej nie wzbudzając wokół siebie wielkich skandali, nie licząc drobnych sytuacji, w których członkowie tej rodziny kultywujący tradycje czystej krwi odmówili współpracy z mugolakami.
Byłem pierworodnym, wyczekiwanym dziedzicem fortuny i dziedzictwa. Od najmłodszych lat rodzice starali się mnie przygotować do tej roli wpajając systemy wartości i oczekiwania. Jako dziecko częściej siedziałem przy nauce, niż przy zabawie, lecz szczególnie mi to nie przeszkadzało – wolałem zgłębiać skomplikowane meandry magicznego świata i na wiele godzin zagłębiać się w literaturze niż spędzać czas na swawolach. Mimo starań i pasji nigdy nie byłem na tyle dobry by spełnić oczekiwania ojca, z czym było mi początkowo bardzo ciężko się pogodzić. Deficyt uczuć ze strony ojca nadrabiała matka, która bezustannie mnie rozpieszczała przymykając oko na wszelkie niedociągnięcia. Mimo to byłem ambitny i zdeterminowany, żeby osiągać jak najlepsze wyniki. W tamtym czasie nie byłem taką duszą towarzystwa jak teraz. Dzieci, poza moją młodszą siostrzyczką, z którą spędzałem większość czasu, zazwyczaj mnie irytowały – zmieniło się to dopiero, gdy poznałem drugiego syna państwa Dear czyli Doriena. W tamtym czasie nie przypuszczałem jeszcze, że mój najlepszy przyjaciel z dzieciństwa stanie się moim przyjacielem po wsze czasy.
Spodziewany, lecz wciąż tak upragniony list z Hogwartu odwrócił moje życie do góry nogami – po pierwsze mój wyjazd był pierwszym rozluźnieniem mojej relacji z siostrą, zaś drugim, istotniejszym aspektem okazała się wolność. Nagle skończyła się żelazna domowa dyscyplina narzucana przez ojca i dziadka, a co za tym idzie zrozumiałem, że można żyć inaczej. W tamtym czasie wykiełkowała we mnie potrzeba buntu, którą mimo wszystko w największym stopniu realizowałem podczas letnich wakacji – w szkole, gdzie nikt nie nakładał na mnie kajdan sztywnej etykiety potrafiłem żyć względnie poprawnie. Z nauką radziłem sobie całkiem nieźle, ale największe pokłady energii wkładałem w Quidditch, który szybko stał się moją największą pasją – przez pierwsze szkolne lata wiązałem nawet z nim przyszłość, z czasem jednak dorosłem na tyle by zrozumieć, że chęć związania życia z tą pasją była spowodowana głównie wyżej wspomnianą potrzebą buntu. Zarówno na korytarzu, jak i na boisku ja i Dorien byliśmy nierozłączni – ten sam dom, znajomi, imprezy, a także jedna pozycja na boisku. Wyczyny dwóch pałkarzy z rocznika ’93 pozostaną w pamięci szkolnych wielbicieli Quidditcha po wsze czasy. Przez te wszystkie lata byliśmy najlepszymi przyjaciółmi i mogę szczerze powiedzieć, że ani razu się na nim nie zawiodłem, chociaż rzecz jasna mieliśmy kilka ostrych kłótni. Nasza przyjaźń została zbudowana na tak silnych fundamentach, że nie nadwyrężyło jej nawet to, że Dorien przerwał swoją edukację po siódmej klasie, ja zaś pozostałem na studiach.
Na studiach chyba po raz pierwszy zaangażowałem się w relacją uczuciową opartą na czymś więcej niż nastoletnia burza hormonów. Megan Penhallow bez wątpienia była wyjątkową kobietą. Mogę przysiąc na wszelkie świętości świata, że w pewien chory, lekko obsesyjny sposób kochałem ją. Problem w tym, że przywiązanie do tradycji i strach przed otoczeniem były zbyt silne by pozwolić mi na ciągnięcie związku z mugolaczką  – mimo trudnych relacji z rodziną i buntowniczego charakteru nie chciałem zawieść ojca, dziadka, matki, a przede wszystkim Doriena. Nie chciałem z osoby popularnej i powszechnie adorowanej stać się społecznym wyrzutkiem, pozostało mi więc jedno – skończyć z tym. Bałem się, że samo zerwanie nie wystarczy, że dopóki w jej sercu zostanie nadzieja to będę wracał, sięgnąłem więc po drastyczne środki. Złamałem jej serce, w sposób okrutny, tak żeby nienawidziła mnie całym sercem., żeby nawet gdybym się starał nie chciała mnie już widzieć na oczu. Zadziałało. Przeniosła się na studia za granicę i od tamtego dnia już nigdy jej nie widziałem. Wstydzę się tego, ale nie szczególnie żałuję – postąpiłem najsłuszniej jak tylko mogłem, oprócz uratowania swojej reputacji chroniąc również Megan przed wplątaniem się w meandry mojego, jakże bezlitosnego świata.
W ciągu tych trzech lat uświadomiłem sobie, że moje zainteresowanie rodzinną tradycją, choć silne, wciąż nie dorównywało entuzjazmowi mojego rodzeństwa. Początkowo chciałem zostać uzdrowicielem by być bliżej rodzinnego biznesu związanego z dostarczaniem eliksirów do Szpitala Świętego Munga, z czasem jednak stwierdziłem, że wolałbym pracować w Ministerstwie Magii. Nie chciałem jednak siedzieć za biurkiem, nudziło mnie to i wydawało się być poniżej moich możliwości. Zdecydowałem się podjąć jedną z najtrudniejszych ścieżek kariery i w połowie ostatniego roku zacząłem się przygotowywać do egzaminów aurorskich. Kosztowało mnie to wiele wyrzeczeń, ale udało mi się uzyskać oczekiwany efekt. Tuż po studiach wkroczyłem na wymarzoną ścieżkę kariery, która pozytywnie mnie zaskoczyła – oczywiście, że miałem na głowie całą masę papierkowej roboty i głupich, niepotrzebnych interwencji, z drugiej jednak strony praca ta dość często zaspokajała moją potrzebę adrenaliny. Równie wielką satysfakcję dawał mi fakt, że mogłem współpracować z Dorienem pracującym w sąsiednim departamencie. Nawet rodzina była zadowolona z mojego wyboru – posiadanie aurora w rodzie było kolejnym poszerzeniem wpływów, następnym zabezpieczeniem chroniącym nasz rodzinny biznes przed demaskacją.
Pracowałem zbyt dużo, chcąc osiągnąć jak najlepsze wyniki, co znacznie osłabiło moje relacje z ukochaną siostrą. Już na ostatnim roku studiów nie miałem dla niej zbyt wiele czasu, co nasiliło się gdy poszedłem do pracy. Schrzaniłem sprawę – prawie nie istniałem w jej życiu, kiedy przechodziła najgorsze chwile, tak ciężkie do zniesienia nawet dla osoby takiej jak ona - twardej i obdarzonej bezgraniczną siłą skrytą pod powłoką delikatności. Gdy to zrozumiałem było już dość późno – po dziś dzień staram się naprawić to co było między nami.
Moje uporządkowane życie zmieniły aranżowane zaręczyny, które miały miejsce pod koniec roku 2017. Ale to już zupełnie inna opowieść…

Rodzina


Hades Therrathiél – mój dziadek, obecnie głowa rodu. Jest głównym zarządcą rodzinnego biznesu, a nawet Ministerstwo Magii korzysta z jego usług dotyczących identyfikacji różnego rodzaju artefaktów – jest przez nich postrzegany jako znawca i eksporter, nie wiedzą (albo nie chcą wiedzieć) o jego realnych powiązaniach i zdecydowanie zbyt szerokich wpływach. Dziadek niewiele mówi, rzadko się uśmiecha, a w stosunku do nas jest bardzo surowy, co wywołuje respekt, momentami przechodzący w strach. Imponuje mi jego szeroka wiedza, którą całe życie pogłębia, aczkolwiek chyba nigdy nie zrozumiem jego obsesyjnego zainteresowania wróżbiarstwem i kontaktami z jasnowidzami. Nie przepada za Aurorą, w stosunku do mnie jest odrobinę bardziej pobłażliwy, aczkolwiek bezustannie wypomina mi popełnione błędy.
Theseus Therrathiél – mój ojciec. Najstarszy z potomstwa Hadesa, bez wątpienia zbliżony charakterologicznie do swojego ojca. Absolwent Slytherinu, prefekt, dziedzic rodzinnego biznesu i powszechnie szanowany czarodziej. W jego życiu najwyższy priorytet stanowi właśnie on, a co za tym idzie – rodzina, która jest ściśle zrośnięta z tą działalnością.  Chociaż nie ma zażyłych relacji z rodzeństwem, to po śmierci brata zdecydował się wychować jedno z jego dzieci.  Swoją żonę darzy obsesyjną miłością, która z jednej strony sprawia, ze zrobiłby dla kobiety wszystko, zaś z drugiej wywołuje w nim potrzebę kontroli (którą przerzuca również na swoje potomstwo). Nie potrafi okazywać uczuć i wychował nas twardą ręką – jako dziecko szukałem jego uwagi i chociaż nigdy jej nie otrzymałem to mimo wszystko czuje związek z ojcem. Oprócz matki jego lodowe serce jest w stanie skruszyć jedynie moja młodsza siostra. Chociaż wobec niej na co dzień jest również dość mocno zdystansowany to wszyscy mamy świadomość, że dla swojej ukochanej latorośli byłby w stanie zamordować nawet Ministra Magii.
Camille Horan-Therrathiél – mama, nie matka. Choć doświadczona życiem w tak trudnych warunkach wciąż jest dobra i łagodna. Również jest bardzo mocno przywiązana do naszej rodziny, okazuje to jednak zupełnie inaczej, w sposób dobry i łagodny. Chociaż zawsze w pewien sposób dawała mi do zrozumienia, że jestem jej ulubieńcem, to nigdy nie dała poczuć się mojemu rodzeństwu chociaż ciut gorzej. W czasach szkolnych uczęszczała do Hufflepuffu, obecnie pracuje w Ministerstwie Magii, a swój wolny czas wykorzystuje na działalność charytatywną na rzecz magicznych stworzeń. Po swojej rodzinie odziedziczyła zamiłowanie do sztuki - ściany rodzinnej posiadłości zdobią jej obrazy, a pielęgnowany przez nią ogród różany jest słynny w środowiskach czarodziejskich w całej Europie. Bez wątpienia najlepsza osoba jaką znam – nie da się jej nie kochać.
Aurora Therrathiél – młodsza siostra, w pewnym sensie ulubienica ojca. Czasem nie jestem w stanie uwierzyć, że Rora jest prawdziwą osobą, gdyż zwyczajnie tacy ludzie nie istnieją. Po naszych rodzicach odziedziczyła to co najlepsze: matka zostawiła jej dobroć i delikatność, zaś ojciec spryt i twardy charakter. Pod maską niepozorności i niebanalnej urody ukrywa pokłady wielkiej siły, o której posiadanie nikt by jej nie posądzał. Od wczesnych lat dziecinnych byliśmy nierozłączni, z czasem jednak, głównie ze względu na moje zaniedbania nasze relacje się rozluźniły i mam świadomość, że siostra wciąż ma do mnie żal, że w najgorszym momencie jej życia nie było mnie przy niej. Staram się naprawić nasze relacje, choć wiem, że moich błędów nie da się wymazać. Ze względu na okropne przeżycia, które ją dotknęły jestem wobec niej piekielnie nadopiekuńczy, chociaż właściwie mam świadomość, że Aurora radzi sobie z przeciwnościami losu dużo lepiej niż ja. Obecnie pracuje jako zastępczyni szefa Departamentu Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów i aktywnie udziela się w rodzinnym biznesie.
★ Młodszy brat oraz kuzyn/kuzynka, którego Theseus przygarnął po śmierci brata
★ Liczni Therrathielowie oraz Horanowie.

Ciekawostki


★ Tak jak reszta rodzeństwa mam znamię w kształcie listka w górnej części barku
★ Wszyscy członkowie naszej rodziny posiadają imiona pochodzące z mitologii greckiej i rzymskiej. Jeden z naszych przodków usłyszał u Proroka Imienia, że tylko to może przynieść nam szczęście. Odnoszę się do wróżby sceptycznie, ale mimo to uważam tę tradycję za istotną.
★ Nie cierpię wróżbiarstwa. Inne przedmioty nigdy nie sprawiały mi trudności, ale zawsze najbardziej lubiłem zaklęcia i obroną przed czarną magią
★ Moja matka, tak bardzo zakochana w sztuce nauczyła mnie gry na pianinie i podstaw malarstwa. Nie jestem w tych dziedzinach biegły, ale jakąś wiedzę posiadam.
★ Biegle mówię po francusku, gdyż od najmłodszych lat rodzice dbali, żebyśmy poznali język naszych przodków. Niestety to jedyny język, który znam. Chociaż wychowałem się w Szkocji to zazwyczaj mówię czystą angielszczyzną
★ Kocham Qudditch. W czasach szkolnych grałem na stanowisku pałkarza i trudno ukryć, że byłem naprawdę dobry.
★ Jestem raczej typem intelektualisty, a nie sportowca, ale mimo to dzięki Quidditchowi udało mi się osiągnąć sportową sylwetkę.
★ Lubię wypić dobry alkohol, albo zapalić dla odstresowania, ale nie nadużywam tego typu środków
★ Nie przepadam za palącymi kobietami 
★ Mimo, ze jestem czarodziejem, to posiadam dwa mugolskie psy, które przygarnąłem z ulicy. Dopiero od koleżanki pół krwi dowiedziałem się, że Rovena to labradoodle, zaś Lumos miał krewnego wśród pitbulli. Nie znam się zupełnie na rasach mugolskich psów i mało mnie to obchodzi, ale wiem, że część ludzi to interesuje.
★ Ogólnie rzecz biorąc - mam całkiem niezłą rękę do zwierząt. Oprócz psów posiadam jeszcze sowę Lindę.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassian Therrathiel

Nieokreślony
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191
C. szczególne : Znamię na barku
Galeony : 1076
  Liczba postów : 266
http://www.czarodzieje.org/t16132-cassian-lycus-therrathiel
http://www.czarodzieje.org/t16136-cassian
http://www.czarodzieje.org/t16135-linda#451649
http://www.czarodzieje.org/t16131-cassian-therrathiel#451696
Cassian Lycus Therrathiél QzgSDG8




Gracz




Cassian Lycus Therrathiél Empty


PisanieTemat: Re: Cassian Lycus Therrathiél   Cassian Lycus Therrathiél EmptyCzw Maj 24 2018, 17:34

Karta i kuferek gotowe do sprawdzenia. Proszę o zmianę nicku na Cassian Therrathiél.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bridget Hudson

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 167cm
Galeony : 1183
Dodatkowo : Fabularny Prefekt Naczelny
  Liczba postów : 2088
http://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
http://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
http://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson
Cassian Lycus Therrathiél QzgSDG8




Moderator




Cassian Lycus Therrathiél Empty


PisanieTemat: Re: Cassian Lycus Therrathiél   Cassian Lycus Therrathiél EmptyCzw Maj 24 2018, 22:43



DOROSŁY!

Witamy Cię na Czarodziejach! Twoja karta zostaje zaakceptowana, dostajesz więc uprawnienia do gry. Poniżej znajdziesz przydatne w dalszych krokach na forum linki, z którymi warto abyś się zapoznał!

zdobądź posadę
stwórz pocztę
załóż relacje
zacznij grę
kup dom


Życzymy

miłej gry!

Uzupełnij szybciutko pola w profilu I love you

______________________

I might prefer desire to self control
I might prefer crying to being composed
I might prefer chaos to even flow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Cassian Lycus Therrathiél QzgSDG8








Cassian Lycus Therrathiél Empty


PisanieTemat: Re: Cassian Lycus Therrathiél   Cassian Lycus Therrathiél Empty

Powrót do góry Go down
 

Cassian Lycus Therrathiél

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Cassian Lycus Therrathiél QCuY7ok :: 
karty postaci
 :: 
karty doroslych
-