Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 odejście od różdżki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Daniel Bergmann

Nauczyciel
Wiek : 37
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2330
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 2154
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann
odejście od różdżki QzgSDG8




Gracz




odejście od różdżki Empty


PisanieTemat: odejście od różdżki   odejście od różdżki EmptyPią Maj 18 2018, 01:21


Retrospekcje

Osoby: Daniel Bergmann, tym razem absolutnie samotnie
Miejsce rozgrywki: zacisza opuszczonych klas wewnątrz Hogwartu a także własnego mieszkania
Rok rozgrywki: 2017/2018
Okoliczności: na przestrzeni ostatnich miesięcy, Bergmann doskonali swoje zdolności w zaklęciach - w tym, postanawia podjąć się niebywale trudnego treningu opanowania czarów bez używania różdżki
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Daniel Bergmann

Nauczyciel
Wiek : 37
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2330
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 2154
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann
odejście od różdżki QzgSDG8




Gracz




odejście od różdżki Empty


PisanieTemat: Re: odejście od różdżki   odejście od różdżki EmptyPią Maj 18 2018, 01:32

Bezsilność narasta
jak kakofonia nieznośnie rozbrzmiewających dźwięków wydaje z rutyną koncert dokładnie pod niebem czaszki. Melodia przewija się nieustannie wśród codziennego życia - wsiąka w materiał porannych rytmów, popołudniowych oraz wieczornych, rytmów pracy, rytmów prywatnie inwestowanych zasobów czasu. Zresztą, nie tylko jego.
Czuł się zupełnie, jakby ktoś za pomocą masywnej i naostrzonej siekiery odrąbał ponadprzeciętne skrzydła, pozwalające wznosić się i przekształcać. Nie może. Już nie. Porusza się, dusi od swych wewnętrznych oraz stłamszonych ambicji; od zawsze przecież zwykł zmierzać ku czemuś więcej. Nie. Bezsilność dosięgła wszystkich, rozwarła szczęki, uwydatniła szpony, uwydatniła ohydną, ciągnącą się egzystencję.
Wszystko zostało poddane metamorfozie wraz z zaburzeniem magii. Początkowo uznane za błahy oraz chwilowy problem, miały przysparzać w jego mniemaniu ledwie kilkudniowe czekanie na błogą stabilizację użytku i posłuszeństwa różdżek; cóż, w jak ogromnym był błędzie! Mijały miesiące, rozpoczęło się nauczanie w szkole, czas toczył się dalej, zmierzał w nieokreślenie, nie przewidywał końca. Nic. Po prostu nic, żadnych zmian, zamiast tego - pogłębianie tej sytuacji, żałosnej i krępującej ręce. Cały świat magii nie potrafił funkcjonować stuprocentowo poprawnie; on zaś, pozbawiony był sposobności poprowadzenia dalszych, transmutacyjnych badań (przecież w obliczu tak wielu rozpraszających czynników, tej niejasności, rozkapryszenia oraz odwrotnych efektów, każdy z uzyskiwanych wyników oraz wyprowadzonych wniosków, straciłby wiarygodność - zarówno w jego krytycznym spojrzeniu jak również w oczach innych).
Odnalazł odmienną drogę.
Zmierzała ona przez pomijane do tego czasu zaklęcia, zarówno dotyczące prozaicznych czynności, wyciągając swe ręce po bardziej skomplikowane uroki, na przeciwczarnomagicznych to wyliczanie kończąc; otaczał się, z dnia na dzień, coraz większą ilością rozprawiających w owych tematach książek. Nie mógł zostawać bierny - poddany był nieustannej potrzebie samorozwoju; jego plany rozrastały się nieustannie, nie zakładając stagnacji. Dlatego, wspólnie z nauką zaklęć, zapragnął również oswobodzić się z konieczności wyprowadzenia ich inkantacji z różdżką; zafascynowany tajnikami rzucanych w ten sposób czarów, najpierw sam - dokształcał się jeszcze w zwykłych, z pokorą nabierał doświadczeń (w końcu, wcześniej wykazywał tendencję wobec spłycania wszystkiego, co nie składało się na transmutację albo na ciekawiącą sztukę). Dopiero, kiedy osiągał w miarę tygodni już dostateczny poziom - wtedy, rozpoczął właściwy etap.
We wszystkim pomagała samotność. Była pomocna jedna z nieuczęszczanych klas podczas przerw w sprawowanym kształceniu, w zadawanych ćwiczeniach i prowadzonych wykładach. Swąd kurzu przepływał w cyklach wymienianych oddechów, choć w miarę czasu przestawał już przywiązywać wagę wobec specyficznego zapachu - zwiastującego zaniedbanie; wyrzucenie tej sali z pamięci.
Teorię znał.
Wiedział - inaczej będzie z praktyką.
- Wingardium Leviosa. - Brzmiało to dość żałośnie - użyć zaklęcia przeznaczonego dla pierwszorocznych w ramach swojej nauki. O wiele bardziej żałośnie był wykonany ruch ręką, nieprzynoszący choć najmniejszego efektu.
Jeszcze raz.
Jeszcze jeden.
I nic. Zaklął pod nosem, czas mijał - zaś on nie czynił postępów. Z drugiej strony, opanowanie skomplikowanej dziedziny, jeszcze bez przewodnika (stary Craine prędzej byłby obdarty ze skóry aniżeli wyjawił któryś z tajników), odgórnie - musiało być czasochłonne. Dopiero później, żmudne ćwiczenia na własnym piórze wprawiły ów przedmiot w ruch, wpierw krótki i chaotyczny, niemniej będący niezaprzeczalnym kamieniem milowym z początku. Ucieszył się - przedwcześnie.
Znowu nic. Nic przy kolejnej próbie.
Nic naprzemiennie z sukcesem (drobnym, lecz ciągle podrygiwaniem ku górze). Koniec końców, ze zmęczenia odpuścił, zakończył w owym dniu trening. Jeszcze tu wróci. Wiedział.

Kostki (w ramach sugerowania się): 6, 6, 4, 6, 2, 5
dalej jednak nie będę ich wstawiać, ponieważ to istny ciąg numerów zwiastujących porażkę, podobnie jak liczne próby
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Daniel Bergmann

Nauczyciel
Wiek : 37
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2330
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 2154
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann
odejście od różdżki QzgSDG8




Gracz




odejście od różdżki Empty


PisanieTemat: Re: odejście od różdżki   odejście od różdżki EmptyPią Maj 18 2018, 01:39

Jedna z cech była w nim krystaliczna.
Można jej było bezproblemowo zazdrościć, można podziwiać, można uznawać za dobro - nawet, przy rozproszeniu mgły ukrywanych tajemnic, prawdziwej formy, pozbawionej złudnego, sprowadzonego do ideału p o z o r u nauczyciela. Determinacja. Dzięki niej - ulokował się na obecnej pozycji, mimo wszystko ceniony za posiadane zdolności, głównie przejawiających się w transmutacji. Działały one niczym najwydajniejsze paliwo, nie ustawały w prośbach (składanych już lata temu) profesorowi w Trausnitz, napędzały Bergmanna podczas skomplikowanej drogi osiągnięcia a później - doskonalenia się w animagii. Nie znał terminu poddać się bądź odpuścić.
Dlatego znalazł się tutaj. Znowu. Dlatego, w ostatnich dniach, z powtarzalnością zjawiał się niemal codziennie - ile wyłącznie zdołał wydobyć czasu.
Druzgocące porażki, nieprzyjemnie odznaczające się w wielu próbach, nie zwykły zrażać Bergmanna. Wręcz przeciwnie, próbował dalej - przy nieudanym zaklęciu, przy jego zupełnie odwrotnym niż zamierzony efekcie, przy braku, choć namiastki kontroli nad aktualnym przebiegiem. Ujarzmianie magii bez używania różdżki przysparzało mężczyźnie sporej liczby problemów, było ogromnie trudną i wyboistą ścieżką - choć nagradzało, jak żadna inna przy wywalczonych sukcesach. Wiedział, że prędzej czy później dosięgnie już dojrzałego owocu celu. Był cierpliwy. Skoncentrowany. Oddany swoim czynnościom, sam, usuwając gromady pobocznych myśli, skupiony na utrzymaniu kontroli nad niepoznaną materią. Nieuchwytną. Płynną. Pełną niestabilności.
Droga do osiągnięcia tego rodzaju zaklęć prowadziła przez liczne błędy i wyciąganie wniosków; teraz jednak nadeszła właściwa pora realizacji - niegdyś plany mężczyzny w tej kwestii były rozmyte. Co za ironia losu, ćwiczyć - przez zakłócenia. Walczyć z zakłóceniami. Męczyć się dodatkowo, a jednak, widząc punkt jaśniejący przed sobą niczym blask światła, gaszącego w tunelu mroki.
Niemniej - wczuwał się coraz lepiej, rozpoczynał powoli pojmować esencję żywiołu i poruszanie się w nim, czysto intuicyjnie badał tę niepojętą naturę. Był dobrze obyty z magią, w związku ze swoim zawodem, w związku z poświęcaniem się zawsze naukowym sprawom. Dzień za dniem, formowane w liczniejszą całość sprowadzały postępy - już teraz, w ramach ćwiczeń był w stanie zmusić pióro do lewitacji. Podnosił systematycznie poprzeczkę. Zwiększał stopień trudności, zróżnicowanie zaklęć - w odpowiednim momencie, poniekąd męcząc się z analogią na nowo.
Błędy. Upadki.
Podnoszenie się cały czas.
Zaczynanie od nowa.
- Glacius Opis - uszło spomiędzy ust, choć początkowo nic nie zdołało się zdarzyć; później - w związku z zakłóceniami ptaki te były z ognia, jeden nawet poparzył czerwonym, bolesnym szlakiem skórę tuż przy nadgarstku; kolejne fruwały, uderzały o siebie, inne - rozpadały się szybko, jak szło zderzone raptownie z twardą, ochłodzoną podłogą.
Z kolei inne wychodziły poprawnie. Najpierw - bez większej reguły, choć w miarę prób stawał się coraz lepszy. Z radością skończył kolejny cykl, kolejny kamień milowy w osobistej nauce, w nie (!) marnowanych chwilach układających się już w tygodnie.
Ćwiczyć. Ćwiczyć. Do upadłego, do bólu (w metaforycznym znaczeniu), pulsującego pod skórą od narastania frustracji. Tak naturalnej a jednak, która nie potrafiła zwyciężyć.
Cały czas ćwiczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Daniel Bergmann

Nauczyciel
Wiek : 37
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2330
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 2154
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann
odejście od różdżki QzgSDG8




Gracz




odejście od różdżki Empty


PisanieTemat: Re: odejście od różdżki   odejście od różdżki EmptyPią Maj 18 2018, 01:50

Zmienił się. Zaostrzona w ostatnio przezeń zaznanych, rozgrywających się dniach nauka, wzmagała swoje efekty (także uboczne), a on - na przekór - jakby wydawał się walczyć o wiele bardziej zaciekle, o utrzymanie odpowiedniego poziomu, o zwycięstwo, o zdobywanie umiejętności, poddanie jej w określonym stopniu. Podejmowany ciąg trudów (wspólnie rzecz jasna z pracą) odcisnął na twarzy mężczyzny znacznie wyraźniej zmarszczki, powiększył kilkudniowe oszronienie policzków zarostem (pilnowanym zazwyczaj do przekroczenia wydumanej granicy, teraz puszczonym wolno, intensywniej odznaczającym się rdzawą barwą). Wydaje się być zmęczony - owszem, wydaje, ponieważ w jasnych, niebieskich oczach skrywa się niewymuszone jakkolwiek oddanie, poświęcenie czynnościom, z nieznanych dotąd pokładów wydobywa kolejną siłę. Próbuje nadal.
Próbuje.
I zbiera, w miarę czasu efekty.
- Protego. - Odpowiednio wyprowadzony ruch dłoni przywołał magiczną tarczę, w pojedynkowych warunkach odbijającą smugi kierowanego przez przeciwnika zaklęcia. Uśmiechnął się, lekko. Prostsze już umiał. - Wingardium Leviosa - powtarza jednak do upadłego, nie chce zatracić zdolności, nie chce się rozzuchwalić; idealne zaklęcie do utrzymania i kierowania przedmiotem, do okiełznania chaosu w bardziej poukładaną postać. Pióro przemieszcza się, zgodnie z wolą (pamięta o dodatkowych, właściwych ruchach swej dłoni, wpierw nietypowych, znacznie trudniejszych do uzyskania precyzji niźli z dzierżoną różdżką). Daniel Bergmann trenuje więc dalej.  
Nie opuszcza zaklęć transmutacyjnych; te są o wiele trudniejsze, już nawet prostsze domagają się sporych poświęceń czasu; to jego jednak nie zraża. W owym momencie, wybrał jednakże urok, w których się również kształci, które podobnie - chciał doprowadzić na określony poziom. Spełnia nauki zawarte w poznanych księgach, spisane skomplikowanym językiem i równie nietuzinkowo dostępne. Najważniejsza - zawsze była praktyka. Wie o tym. Przecież naucza w ten sposób, odwiecznie powtarza uczniom.
Silniejszy wdech szczelnie wypełnia przestrzenie płuc.
- Serpensortia. - Wraz z odpowiednim przemierzaniem powietrza, posłusznie, bezbłędnie przez męski nadgarstek, powstaje sylwetka węża. Ciche syczenie rozlega się w opuszczonej klasie, choć Bergmann dłużej nie czeka, nie przywoływał go w celu sprawowania ataku (w końcu nie było nikogo).
- Vipera Evanesca. - Spalił się. Wcześniej, pokrywana przez łuski postać, wijąca się, wzbudzająca lęk w wielu - jest już bezużytecznym prochem. Powtórzył kilkukrotnie tę czynność z wyczarowaniem i odwołaniem, stopniował, w miarę czasu (w tym dni) przechodził ku bardziej skomplikowanym zaklęciom. Nie wszystkie nadawały się uskuteczniać, bezpiecznie być wykonane podczas samotnych treningów - resztę zweryfikuje czas, a stopniowo, przenosi bezróżdżkowe zaklęcia na swój własny żywioł, prawdziwy; na transmutację.  
Ciągle rozwija tę zdolność - ciągle nie może być pewny, że jego wyprowadzone zaklęcie zostanie rzucone z sukcesem (nie tylko przez zakłócenia). Magia bezróżdżkowa wymaga niebywałego skoncentrowania, obycia się z nietypową, nieokrzesaną magią, o wiele bardziej trudniejszą w opanowaniu do zamierzonych skutków. Porażki stają się coraz rzadsze; niemniej istnieją. Rozwija się, chociaż wie -
- dokonał. Obecnie jest w stanie się posługiwać.
Jeszcze dokona więcej. Z pewnością.
W końcu ambicje nie pozwoliłyby się zatrzymać. (Tak samo, jak jemu nie pozwoliły teraz.)

| koniec
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

odejście od różdżki QzgSDG8








odejście od różdżki Empty


PisanieTemat: Re: odejście od różdżki   odejście od różdżki Empty

Powrót do góry Go down
 

odejście od różdżki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: odejście od różdżki QCuY7ok :: 
retrospekcje
-