Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Heaven Olive Octavia Dear

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Heaven O. O. Dear
Heaven O. O. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,70
Galeony : 408
  Liczba postów : 666
http://www.czarodzieje.org/t16083-heaven-olive-octavia-dear
http://www.czarodzieje.org/t16084-hood
http://www.czarodzieje.org/t16087-margarita
http://www.czarodzieje.org/t16082-heaven-o-o-dear
Heaven Olive Octavia Dear QzgSDG8




Gracz




Heaven Olive Octavia Dear Empty


PisanieTemat: Heaven Olive Octavia Dear   Heaven Olive Octavia Dear EmptyWto Maj 08 2018, 16:31


Heaven Olive Octavia Dear

DATA URODZENIA25.06.2000r.
CZYSTOŚĆ KRWI  100%
MIEJSCE URODZENIA Wyspa Skye, Szkocja
MIEJSCE ZAMIESZKANIA Wyspa Skye, Szkocja
W HOGWARCIE JEST OD KLASY 1
OBECNIE JEST NA ROKU 7
WYMARZONY DOM Najchętniej dołączę do ślizgonów, może być też inny, byle nie Hufflepuff, siostra i tak już mnie nienawidzi
WYBRANY WIZERUNEK Phoebe Tonkin

Wyglad

Zbyt wysoka to ja nie jestem, na szczęście do niskich też nie należę. Metr siedemdziesiąt wydaje się być całkiem optymalny. Nie mam sobie wiele do zarzucenia, jeżeli chodzi o sylwetkę - szczupła, wysportowana, zdrowa. Pewnie mogłoby być lepiej, ale nie narzekam. Moje włosy są rude.  Żart, jak przystało na czarną owieczkę, jestem brunetką. Włosy sięgają mi mniej więcej do łopatek, chociaż często eksperymentuje z długością. Na szczęście nie mam z nimi wielkich komplikacji, układają się w lekkie falę, a ja po prostu przeczesuje je rano i tyle. Nie lubię bawić się w zbędne fryzury, chyba że naprawdę złapie mnie natchnienie. Mam dosyć ostre rysy twarzy, ale i tak podkreślam wszystko mocnym makijażem. Szczególnie, że prowadzę odwieczną walkę z cieniami pod oczami. Bez przykrycia ich rano nie wychodzę z dormitorium. Makijaż wykonuje raczej ciemny i jedynym odznaczającym się kolorowym elementem są moje zielone oczy. Najwięcej czasu rano poświęcam właśnie na makijaż, dużo mniej na dobór ubrań. Wiecznie mi gorąco, więc raczej są to cienkie rzeczy, ale nigdy nie jest to nic wymyślnego. Moim największym utrapieniem jest czarny przyciągający słońce. Z jednej strony świetny kolor, z drugiej jest nie do wytrzymania latem. Wtedy wybieram coś białego, jak na aniołka przystało. Lubie chodzić na obcasach, bo chociaż niska nie jestem, zawsze warto dodać sobie parę centymetrów. Mam ogromną słabość do eleganckiej biżuterii, ciężko mnie spotkać bez jakiejś ozdoby na szyi, czy dłoni.


Charakter


A o którą osobę pytasz? Przykładną córeczkę, czy dziewczynę poznaną w Hogwarcie?

Jeżeli to pierwsze, nie chcesz tego słuchać. N U D A. Poprawne zachowanie słodkiej, posłusznej dziewczynki. Zawsze przytakuję, nie bawię się w dyskusję, a tym bardziej kłótnie. Stonowana i urocza laleczka na salonach. Swoje zdanie trzymam dla siebie, nigdy cię nie obrażę, zawsze usłyszysz ode mnie  miłe słowo. Zaśmieje się na twój najbardziej żenujący żart, który pewnie znalazłeś w porannej gazecie. Elegancka, dobrze wychowana, sztuczna do bólu. Jeżeli rozmawiasz ze mną przy rodzicach, to jeszcze pewnie przestraszona i zagubiona. Zamienimy trzy zdania, pouśmiechasz się i odejdziesz, nie zapamiętując nawet mojego imienia. Znikam w tłumie.

To teraz może przejdźmy do tej ciekawszej części. Hogwart. Nie daje sobą pomiatać. Zawsze mam swoje zdanie i nawet się nie zawaham, żeby głośno i dobitnie je wyrazić. Stawiam na swoim i walczę, nawet jeżeli od dawna już nie warto. Czerpie satysfakcję z bycia górą, z tego uczucia, że wbiłam się komuś w pamięć. Mało mnie obchodzi, że to negatywne wrażenie. Właściwie w ogóle mało obchodzi mnie twoje zdanie na mój temat. Lubię manipulację, staram się różnymi drogami wyciągnąć od ludzi to, na co mam ochotę. Często nie dbam o konsekwencję, działam, a potem martwię się co dalej. Nie lubię oglądać się za siebie, przepraszać, żałować. Było to było, koniec historii. Pora na kolejny rozdział.

Lubie ludzi. Potrafię być dobrą przyjaciółką, czasami nawet stanę w twojej obronie. Jednak jasno i wyraźnie ostrzegam - nie wskakuje w ogień. Jeżeli będziemy razem uciekać przed śmiercią, najpierw uratuje siebie. Potem owszem, pomyślę o tobie, jednak dopiero, kiedy będę miała pewną pozycję. Nie oczekuje od przyjaciół, że będą mieli inną postawę. Rozumiem egoizm i szanuje go. Stawianie siebie na pierwszym miejscu jest zdrowe. Znam osobę, która zawsze ignoruje swoje zdanie, swoje potrzeby i robi wszystko dla innych. Jednak to moje alter ego zamykam za drzwiami rodzinnego domu i nigdy nie mieszam tych dwóch zupełnie różnych osobowości. Z doświadczenia ci powiem - wcale nie chciałbyś znać tej drugiej mnie. Chce być kojarzona z silną, nieustraszoną osobą. Nie pozwalam sobie na chwile słabości, nie dopuszczam do tego, żeby inni znali moje czułe punkty. Szczególnie, że jest ich cała masa. Nie zwierzam się, bo nie chce żebyś miał w swojej głowie obraz mnie słabej i bezbronnej. Nie na kogoś takiego się kreuje.

Dobra zabawa to to co kocham. Jestem świetnym kompanem na imprezę, albo na zwykły wypad do baru. Uwielbiam tańczyć i właśnie w tym momencie przechodzimy do mojej słabości wobec sportu. Zarówno bieganie, quidditch, jak i taniec sprawiają mi wyjątkową przyjemność. Pozwalają mi się wyłączyć, oderwać od myśli, chwilę pobyć sobą. To właściwie jedyna chwila, kiedy ja to naprawdę ja, bo te dwie wyżej poznane osoby, które przed chwilą ci opisałam,nie mają z tym nic wspólnego. Taniec to moja pasja i coś, co wyjątkowo mi wychodzi. Wyjścia na parkiet nigdy nie odmówię, mam do tego ogromną słabość. Lubię hazard i fascynując mnie nielegalne wyścigi. Kocham adrenalinę pod każdą postacią, pod jej wpływem czuję że żyje.

W przeciwieństwie do mojej siostry, kocham dotyk. Zawsze ciągnęło mnie do bliskości z innymi, z radością cię przytulę, chętnie siądę na kolanach.  Komplementy przyjmuje z przyjemnością, ale nie na nich jest zbudowana moja pewność siebie. Jestem świadoma siebie, swojej urody, swojego ciała. Lubię to wszystko i akceptuje. Dlatego trudno mnie obrazić, skrzywdzić słownie, o ile nie zejdzie się na temat rodziny. Jednak niewiele osób o tym wie, więc niewielu ma tę broń w zasięgu ręki.

Nie potrafię odpuścić wrogom. Kiedy kogoś nienawidzę, kopię, aż padnie. Potrafię być bardzo mściwa, naprawdę okrutna, kiedy ktoś naciśnie mi na odcisk. Często sięgam się do tych mugolskich metod, lubię i umiem się bić. Mam sporo siły i mało hamulców. Czasami też wybieram knucie, planuje zemstę po cichu i  potrafi być ona bolesna. Czasami sięgam wtedy po jakieś ciekawe eliksiry (to zdecydowanie moja ulubiona dziedzina magii). Nigdy nie dotykam się czarnej magii, nie ważne jak jestem na kogoś zła. Nie chcę i nie będę się tego uczyć, nie, jeżeli nie jestem zmuszona.  Bez obaw - i bez tego może być bardzo ciekawie i naprawdę nieprzyjemnie. Na pocieszenie - miejsce mojego największego wroga jest zajęte do końca moich dni, więc zawsze możesz założyć, że mogło być gorzej.


Historia


Droga rodzinko. *
Zawsze lubiłam spełniać wasze oczekiwania. Bądź dobra, lepsza, idealna. Jeszcze jeden krok. A potem kolejny i tak bez końca.  Chciałam zasłużyć na waszą miłość. Teraz już wiem, że była ona nic nie warta. Wydawało mi się, że jeżeli kolejny dzień ani nie pisnę, nie wychylę się, nie zrobię niewłaściwego kroku, to zostanę doceniona. Pragnęłam waszej akceptacji. To obrzydliwe jak bardzo chciałam być poklepana po głowie, niczym grzeczny piesek. Przytakiwanie i wykonywanie poleceń wydawało się takie proste i przyjemne. Intuicyjne. Robiłam to, dostosowywałam się.
Moja kochana siostrzyczko, zawsze myślałaś, że to droga na skróty. Uważałaś mnie za słabą, zmanipulowaną, głupią. Gardziłaś tym. Wydawało ci się, że jesteś taka odważna, taka stanowcza, taka buntownicza. Miałaś w sobie ten ogień, którego nic nie potrafiło ugasić. Były momenty, kiedy ci zazdrościłam. Były takie, kiedy współczułam. Jednak przez cały czas cię za to nienawidziłam. Zdobywałaś się na coś, na co nie miałam odwagi. A może nawet nie chciałam jej mieć? Dobrze było słuchać przychylnych słów rodziców, pochwał za zachowanie. Kąt z tyłu pokoju był bezpiecznym i ciepłym miejscem, z daleka od naszego żałosnego ojca. Udawanie przychodziło mi z łatwością. Wciąż nie mogę uwierzyć, że ludzie nazywają aktorstwo zawodem. To bułka z masłem. Udawanie damy, bycie zawsze grzeczną i pokorną, przytakiwanie najgłupszym i przyprawiającym o mdłości poglądom były dla mnie niczym chleb powszedni.
Ojciec przelewał swoje chore ambicję na każdego z nas po kolei, chociaż sam był zerem. Mógł być zdolny, lubiany, charyzmatyczny i niesłychanie ujmujący. Jednak był przy tym nikim. Kruchy i słaby. Alkohol zrobił z nim co chciał, sponiewierał nim i zrobił z niego człowieka, którym pogardzało każde z nas. Mamo, słyszałam, jak na ciebie krzyczał. Jak cię wyzywał i znęcał się nad tobą. Nigdy nie reagowałam. Leżałam w łóżku i nawet nie drgnęłam. Strach? Obojętność? Nie wiem. Może to i to. Czasami kiedy mam do siebie o to żal, przypominam sobie, że to ty byłaś naszą matką. Ty powinnaś się nami opiekować i obronić nas przed nim. Pozwalałaś na to. Byłaś słaba, dokładnie tak jak ja. Tylko ja byłam wtedy dzieckiem.
Pamiętam Fire, jak leżałaś w szpitalu. Płakałam wtedy w poduszkę, ale kiedy przychodziłam, nie odzywałam się nawet słowem. Wlepiałam w ciebie spojrzenie i nie odpowiadałam nawet na pytania. Nigdy nie mogłam cię zrozumieć, złapać tej nici porozumienia. Wolałam cię ignorować i udawać, że nie istniejesz.
Scorp, jako jedyny zawsze mnie rozumiałeś. Chociaż bliżej ci było do postawy Fire, niż mojej, to wiem, że nie gardziłeś mną. Jakimś cudem wiedziałeś co się dzieje w mojej głowie. Nigdy nie lubiłam się zwierzać i przy tobie też rzadko opowiadałam o emocjach, a jednak zawsze czułam, że wiesz co się dzieje. Nie zasługiwałeś na taki dom. Wiem, że czułeś się za nas odpowiedzialny. Może nawet winny. Nie powinieneś. To nie była twoja rola.
Ojcze, zawsze traktowałeś mnie jako tę słabszą i naiwną. W Fire widziałeś siłę i potencjał, wiem to. Nawet jeżeli to ja byłam tym posłusznym dzieckiem, starającym się otrzymać chociaż trochę twojej uwagi. To ja nawet nie pisnęłam, kiedy przekraczałeś kolejne granice. Łudziłam się, że moja postawa jest coś warta, ale ty uważałeś ją po prostu za żałosną. Przekonałam się o tym pewnej nocy, kiedy postawiłeś mnie na przeciwko niej. To ze mnie zrobiłeś ofiarę. Wtedy zrozumiałam, że byłam w tej rodzinie małpką. Tresowana, nagradzana, ale nigdy nie potraktowaną poważnie.
Fire, nigdy nie zapomnę nocy, kiedy stałam przed tobą a ty mierzyłaś we mnie różdżką. Słyszałam, czego oczekuje od ciebie nasz ojciec. Bałam się. Ba, byłam przerażona, ale wiedziałam, że tego nie zrobisz. Znałam cię. Nie potrafiłaś ulegać. Widziałam twoje spojrzenie. Nie byłaś do tego zdolna i naraziłaś się tym ojcu. Mimo to, właśnie od tego momentu naprawdę cię znienawidziłam. Ta sytuacja uświadomiła mi moje położenie, a ty byłaś po przeciwnej stronie różdżki. Nigdy nie wyprę tego z pamięci.
W szkole stałam się zupełnie kimś innym. Już od pierwszego dnia wiedziałam, że nie pozwolę sobie na bycie znowu słabą i cichą. Nikomu nie ulegałam. Nie nabierałam się. Nie pozwalałam sobie na byciem naiwną, łatwowierną. Żadne z was by mnie pewnie nie poznało. Stałam się kolejnym Dearem, sięgającym po to, na co ma ochotę, nie patrząc na konsekwencję. Nikt z was tego nie widział, dopóki nie wysłali tu ciebie, Fire. Przestałam cię unikać, tak jak udawało mi się to robić w domu. Zaczęłam robić wszystko, żeby uczynić twoje życie piekłem. Nienawiść między nami się podsyciła, a ja tutaj nigdy nie odpuszczałam.
Nie próbowałam ratować ojca, bo nie chciałam ratunku dla tej rodziny. Ona nie powinna istnieć. Zawsze będę w tym gronie słaba i nic nie warta. Będę popychadłem, uległą córeczką, którą wszyscy mają gdzieś.
Na szczęście doszłam do momentu, kiedy mi też jest już wszystko jedno. Nie chce was znać. Nie chce was widzieć. Nie chce być częścią tej rodziny.
Wasza, HOOD
*Nie wysłane nigdy


Rodzina


★ Blaithin Astrid Dear - znienawidzona, starsza siostra. Nigdy nie było i nigdy nie będzie między nami dobrze. Uprzykrzamy sobie życie na każdym kroku. Szukamy okazji, żeby sobie dokopać. Tyle żalu, niewypowiedzianych oskarżeń, oraz tych wyplutych w momencie największej złości słów. To wszystko zbudowało między nami mur, którego żadna z nas nie chce zburzyć. Nie myl tego z siostrzanymi przekomarzankami. To znacznie więcej, niż ci się wydaje.
★ Julius Arhur Dear - ojciec, pijak i sadysta. Przelewał na nas swoje chore ambicję, traktuje mnie jak zero i na nikim mu nie zależy. Dosięgnął dna. Nigdy mu nic z tego nie powiem.
★ Thalia Dear - matka, słaba tak jak ja. Nigdy nie potrafiła postawić się naszemu ojcu, zawsze robił z nią co chciał. Cieszy się, kiedy bezrefleksyjnie wykonuje jej polecenia.
★ Scorpius Alex Dear -starszy brat, jedyny normalny w tej rodzinie. Silny i stanowczy, ale pełen zrozumienia.

Ciekawostki


★ Kocham eliksiry i za wszelką cenę staram się dorównać, a raczej przebić w nich Fire, niestety daleka do tego droga. Łatwo sprowokować mnie na tym polu.
★ Jedzenie traktuje raczej jako konieczność, nie głodzę się, ale robię wszystko tylko żeby zaspokoić głód i nic więcej.
★ Mam uczulenie na dynie. Najmniejsza jej ilość potrafi wywołać u mnie okropne skutki
★ Codziennie staram się ćwiczyć, często wybieram taniec.
★ Nigdy nie odmawiam zakładom, wyzwaniom, grom. Nie ważne, czy boje się jej skutków, po prostu nie umiem powiedzieć nie. Po pierwsze - dlatego, że to lubię. Po drugie - dlatego, że byłaby to oznaka tchórzostwa.
★ Lubię się bić. Może to dziwne, ale zawsze wybiorę pięść, ponad różdżkę. Chętnie potrenowałabym jakieś mugolskie sztuki walki.
★ Moja lista wad jest długa  i bogata, ale wbrew pozorom, nie znajduje się na niej żadna forma dyskryminacji. Jeżeli widziałeś kiedyś na spotkaniu rodzinnym, jak przytakuje jakimś głupim teorią dotyczącym plamienia czystej krwi czarodziei, to nie wierz w to ślepo. W gronie rodzinnym nigdy się z tym nie kłócę, ale w rzeczywistości mam gdzieś, jak czysta jest twoja krew. Jak błękitna by nie była -nie jest to dla mnie wyznacznik niczego.
★ Poza tańcem lubię też śpiew, z aktorstwem nie miałam wiele do czynienia, ale jestem otwarta na nowe doświadczenia
★ Mój ulubiony zespół to The Veels
★ Bardzo nieoficjalne - zaczytuje się w książkach z serii "Zbrodnia na obcasach"



Powrót do góry Go down


Cherry A. R. Eastwood
Cherry A. R. Eastwood

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : Ok. 160
Galeony : 305
Dodatkowo : Kapitan Drużyny Puchonów
  Liczba postów : 487
http://www.czarodzieje.org/t15998-cherry-a-r-eastwood
http://www.czarodzieje.org/t16000-i-swear-i-don-t-care#436296
http://www.czarodzieje.org/t16002-berry#436492
http://www.czarodzieje.org/t15997-cherry-a-r-eastwood
Heaven Olive Octavia Dear QzgSDG8




Moderator




Heaven Olive Octavia Dear Empty


PisanieTemat: Re: Heaven Olive Octavia Dear   Heaven Olive Octavia Dear EmptyWto Maj 08 2018, 18:00



SLYTHERIN!

Witamy Cię na Czarodziejach! Twoja karta zostaje zaakceptowana, dostajesz więc uprawnienia do gry. Poniżej znajdziesz przydatne w dalszych krokach na forum linki, z którymi warto abyś się zapoznał!


stwórz pocztę
załóż relacje
zacznij grę




Życzymy

miłej gry!


______________________



Hit me like a ray of sun

Burning through my darkest night
Powrót do góry Go down
 

Heaven Olive Octavia Dear

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Heaven Olive Octavia Dear QCuY7ok :: 
karty postaci
 :: 
karty studentow
-