Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Wychowajmy pegaza!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Philip Michael Selwyn
Philip Michael Selwyn

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 55
  Liczba postów : 98
http://www.czarodzieje.org/t15922-philip-michael-selwyn
http://www.czarodzieje.org/t15926-sloneczka-philipa#430566
http://www.czarodzieje.org/t15927-sowki-do-philipa#430567
http://www.czarodzieje.org/t15925-philip-michael-selwyn
Wychowajmy pegaza! QzgSDG8




Gracz




Wychowajmy pegaza! Empty


PisanieTemat: Wychowajmy pegaza!   Wychowajmy pegaza! EmptySob 7 Kwi - 20:14


Wychowajmy pegaza!

Osoby: Philip Michael Selwyn, Lilian Emerald
Miejsce rozgrywki: Hogwart, polana pegazów (głównie)
Rok rozgrywki: wczesna wiosna 2017
Okoliczności: do Hogwartu trafiło źrebię pegaza, którym trzeba się zająć...


Słońce wreszcie zlitowało się nad uczniami Hogwartu i zdecydowało się wyjrzeć zza chmur i poświecić nieco nad zamkiem. Po ostatnich kilku deszczowych dniach była to bardzo miła odmiana... Jednak dla samego Philipa zmiana pogody miała o tyle duże znaczenie, że zyskał wreszcie nową energię do nauki! Nie dało się temu zaprzeczyć, że owutemy nieuchronnie się zbliżały i trzeba było zaciskać poślady. Odbywały się przy tym regularne treningi Quidditcha i to była chyba jedyna okoliczność która sprawiła, że Puchon jednak uchronił się przed zwariowaniem. Większość dni bowiem ślęczał nad książkami ucząc się wraz z kumplami regułek z transmutacji i kując przepisy eliksirów. W każdym razie tak mu się zdawało, że ciągle robił tylko to, bo z tymi przedmiotami miał największy problem. Kompletnie nie rozumiał po co komu zamienianie krzesła w telewizor...

Z tego powodu z wielką ulgą powitał ostatni marcowy poranek, kiedy przynajmniej od lekcji będzie mógł chwilę odsapnąć. Może dzisiaj zrobi sobie przerwę? No przecież nie można się cały czas uczyć! Pójdzie sobie na partyjkę Durnia czy Krwawego Barona albo coś takiego... No, ale w każdym razie najpierw musiał zjeść śniadanie. Zszedł zatem do Wielkiej Sali i najadł się porządnie, następnie nadleciały sowy przynosząc codzienną poranną pocztę. W tłumie ptaków wypatrzył Lucię, sowę swojego starszego brata. Tony dość często do niego pisał, o wiele częściej niż rodzice niezbyt zadowoleni z tego, że najmłodszy syn bardziej kocha Quidditcha niż zwierzęta, nie zdziwił się zatem zbytnio na ten widok. O wiele dziwniejsza była jednak treść wiadomości.

Hej Philip, jak się miewasz? Mam nadzieję że dobrze, chyba owutemy nie wyprały Ci jeszcze mózgu, co? Słuchaj, sprawa jest. W Norwegii znaleźliśmy małego Graniana, najprawdopodobniej się zgubił. Nie znaleźliśmy w pobliżu żadnego wolnego stada, odesłaliśmy go zatem pod opiekę Hogwartowi. Chciałbym jednak, aby dla naszej korzyści zajął się nim ktoś z naszych. Gdybyś się zgodził, znacznie ułatwiłoby nam to sprawę, bo jesteś w końcu na miejscu. Byłoby świetnie, gdyby udało Ci się go oswoić i zaprzyjaźnić się z nim. Oczywiście poinformowaliśmy też profesora, zgodził się abyś to Ty się nim zajmował, przecież doskonale zna i Ciebie i całą naszą rodzinę. Powiedział też, że podeśle jeszcze kogoś od siebie. Nie bardzo mogłem mu odmówić, postaraj się zatem, by ten ktoś nie wychylał się za bardzo i nie gwizdnął nam tego wspaniałego okazu sprzed nosa. Uściski, Tony.

Pegaz? PEGAZ? P E G A Z? Ale czad! Z nimi Philip nigdy jeszcze nie miał do czynienia, a przecież wszystkie latające stworzenia niezmiernie go fascynowały. Skoro zatem ma już zaprzyjaźnione hipogryfy, to dlaczego nie miałby zakumplować się z pegazem? Ogarnięty dzikim podnieceniem pobiegł natychmiast na polanę. Mały już tam był. Miał osiem nóg, jak wszystkie tego podgatunku. Skrzydła dopiero mu rosły i były jeszcze niesprawne. Puchon stał tak przez chwilę w konsternacji, nie bardzo wiedział jak się zachować. Niewiele wiedział o tych stworzeniach, nie wiedział jak się z nimi obchodzić, czym je karmić... Zaryzykował zatem próbę spotkania na wzór powitania hipogryfa.

Szedł więc bardzo pewnie, ale spokojnie przed siebie. Zbliżył się to zwierzęcia dość blisko, tak że musiało go już zauważyć.

- Dzień dobry, kochany - powiedział do niego cicho i ukłonił się lekko - Wyglądasz wspaniale, wiesz o tym? Myślę, że możemy zostać dobrymi przyjaciółmi...

Na reakcję nie trzeba było długo czekać. Osiem nóg poszło w ruch, a pegaz znalazł się koło niego tak szybko, że Philip nawet nie zdążył się zorientować kiedy. Pędził szybko jak wiatr i z równie zawrotną prędkością biegał i skakał teraz koło niego. Chyba podziałało...

- Wow, nie wiedziałem że pegazy potrafią się teleportować... - zaśmiał się - Pędzisz szybko jak wiatr. Dlatego będziesz Wiatropędem, może być?
Powrót do góry Go down


Lilian Emerald
Lilian Emerald

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 64
  Liczba postów : 124
http://www.czarodzieje.org/t8785-lilian-emerald
http://www.czarodzieje.org/t8787-lilka
http://www.czarodzieje.org/t8788-sophie
http://www.czarodzieje.org/t8789-lilian-emerald
Wychowajmy pegaza! QzgSDG8




Gracz




Wychowajmy pegaza! Empty


PisanieTemat: Re: Wychowajmy pegaza!   Wychowajmy pegaza! EmptyPon 12 Sie - 19:08

Okres przedegzaminacyjny należał do ulubionych momentów życia Lilian w Hogwarcie. Po zakończeniu przyswajania objętych programem tematów, każdy zajmował się szlifowaniem własnego stanu wiedzy, by jak najlepiej wypaść na podsumowujących rok testach. Większość uczniów inicjowała ogarniającą całą szkołę panikę, biegając po korytarzach z nagle rozchwytywanymi egzemplarzami podręczników z biblioteki; te obfitowały bowiem w złote myśli uczniów starszych klas, którzy ucząc się do tych samych egzaminów lata temu pozostawili na marginesach cenne wskazówki dla swoich następców.
W całej tej panice ewidentnie wyróżniała się ciemnowłosa Puchonka, która na wszechogarniające zamieszanie nie zwracała zbytniej uwagi. Nie była to jednak perfidna ignorancja wymierzona przeciwko nauczycielom czy własnej przyszłości, a wrząca ekscytacja wywołana czekającym ją zadaniem. Po wielu miesiącach ciężkiej pracy na zajęciach z opieki nad magicznymi stworzeniami, zdołała wyróżnić się na tle innych uczniów i została wytypowana do uczestnictwa w wyjątkowo istotnym projekcie, który dotychczas pozostawał tajemnicą dla całego rocznika. Dopiero tego ranka otrzymała wskazówkę, iż misja dotyczyć miała opieki nad rzadko spotykanym zwierzęciem, połączonej z analizą jego codziennych zwyczajów i mimowolnych zachowań. Co w takiej sytuacja mogła zrobić Lilian?
Zacząć krzyczeć. Z radości, rzecz jasna. A zaraz po tym rozpocząć bombardowanie profesora przeprosinami z intensywnym burakiem na twarzy.
Faktem była niezaprzeczalna spontaniczność Puchonki, lecz po odzyskaniu rezonu zajęła się dokładną analizą listy rzeczy, które mogły okazać się przydatne w najbliższych dniach. Namiot figurował jako pierwsza pozycja na sfatygowanym pergaminie, który w ferworze pakowania Lilian wygrzebała z drewnianej skrzyni w swoim pokoju. Tuż za nim pojawił się prowiant, zapasowe ubrania, notatnik na obserwacje, uniwersalny przysmak dla magicznych stworzeń (limitowana edycja!) i wiele, wiele innych. Z wypakowanym po brzegi skórzanym workiem dziewczyna opuściła zamek i udała się na wyznaczoną przez swojego naukowego mentora polanę, na której miał znajdować się jej nowy podopieczny. Dziarskim marszem pokonała całą drogę, prawie skutecznie ukrywając własne podniecenie, ale opanowanie wyparowało z niej w ułamku sekundy, gdy zobaczyła na własne oczy cel swojej samozwańczej wyprawy.
Na brodę Merlina! – Wykrzyknęła nie do końca celowo, nieomal upuszczając cały swój dobytek na urokliwy trawnik porastający okolicę. Sam Merlin raczej nie miał jej za złe tego wybuchu euforii, lecz właściwa refleksja dopadła ją w momencie dostrzeżenia przy rozkosznym pegazie… innego ucznia. Stanęła jak wryta, delikatnie zawstydzona tą eksplozją entuzjazmu, po czym odetchnęła głęboko i ruszyła przed siebie. – To znaczy – zaczęła bez większego przekonania, starając się w miarę umiejętnie zakamuflować zakłopotanie. – Miałam na myśli: cześć. To jasne, że właśnie to miałam na myśli, bo przecież nikt normalny nie wita się słowami: „Na brodę Merlina!” – wyrzuciła z siebie jednym tchem, na końcu śmiejąc się krótko i niezręcznie, jakby wyśmiewający ją samą ton niewystarczająco kompromitował ją w oczach nowego znajomego. – Może zapomnij, że cokolwiek mówiłam – zaproponowała po chwili, dochodząc do wniosku, że taka sytuacja względnie pozwoliłaby wymazać z historii ich znajomości ten moment słabości. – Tylko nie tak dosłownie, oczywiście, bo nie zamierzam się teraz nie odzywać czy… No dobra, chyba jednak powinnam przestać się odzywać – dodała, przerywając sobie samej i zaśmiała się raz jeszcze, przez co stojący nieopodal młody pegaz zerknął na nią zaciekawiony. – Jestem Lilian. Od tego powinnam była zacząć, racja? – Z lekkim uśmiechem spojrzała na chłopaka i ruszyła w jego stronę, po drodze witając się należycie ze skrzydlatym stworzeniem. Pegaz wyraźnie szybko pozbywał się wszelkich uprzedzeń, ponieważ w mig podsunął jej pysk pod rękę, domagając się pieszczot. Puchonka bez ogródek podrapała go między uszami i zmierzwiła pieszczotliwie aksamitną czuprynę, nie odwracając jednak spojrzenia od ciemnowłosego chłopaka. Ciekawe, czy już miał ją za wariatkę…
Brawo, Lilian, nikt tak jak ty nie robi dobrego pierwszego wrażenia.
Powrót do góry Go down


Philip Michael Selwyn
Philip Michael Selwyn

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 55
  Liczba postów : 98
http://www.czarodzieje.org/t15922-philip-michael-selwyn
http://www.czarodzieje.org/t15926-sloneczka-philipa#430566
http://www.czarodzieje.org/t15927-sowki-do-philipa#430567
http://www.czarodzieje.org/t15925-philip-michael-selwyn
Wychowajmy pegaza! QzgSDG8




Gracz




Wychowajmy pegaza! Empty


PisanieTemat: Re: Wychowajmy pegaza!   Wychowajmy pegaza! EmptyWto 13 Sie - 10:52

Philip usiadł na ziemi opierając się o nią jedną ręką i patrzył na pegaza. Iście fascynujące z nich stworzenia, choć tak prawdę mówiąc to zbyt wiele o nich nie wiedział. Czeka go wizyta w bibliotece i to bynajmniej nie w celu uczenia się do owutemów. Chociaż, jeśliby na egzaminie z opieki nad magicznymi stworzeniami miał dostać pegaza... Wątpliwe to jednak, bo przecież ich tego nie uczono. No właśnie, a wiedza o tych zwierzętach w tym momencie bardzo by mu się teraz przydała. Pegaz, najwidoczniej nie bardzo mając co ze sobą zrobić w tej chwili, skulił kopyta, usiadł na ziemi obok Philipa i spojrzał w niebo.
- Szukasz tam czegoś, Wiatropędzie? Co, chciałbyś polatać? - pogładził go po grzbiecie, uśmiechając się do niego. - Wydaje mi się, że te skrzydła masz jeszcze trochę za małe...
Siedzieli tak razem przez jakiś czas, zwierzę wydawało z siebie piskliwe dźwięki, kiedy nagle...
- Na brodę Merlina! - tyle tylko Philip usłyszał za swoimi plecami i aż podskoczył ze strachu. Nie żeby ta osoba jakoś bardzo go przestraszyła, ale... na pewno zaskoczyła. No i ostatecznie przecież miał utrzymać obecność pegaza w Hogwarcie w tajemnicy, przynajmniej na tyle, żeby nie dostał się w nieodpowiednie ręce. Wstał zatem tak szybko, jak potrafił i obrócił się, żeby spojrzeć za siebie i sprawdzić kto zakłócił jego pracę. Jego ręka powędrowała w kierunku kieszeni z różdżką, w razie czego będzie musiał wymazać komuś pamięć, ale ostatecznie nie zrobił nic. Była tam jakaś dziewczyna, brunetka, sięgająca mu może do połowy klatki piersiowej. Miała na sobie szaty i szalik z symbolami Hufflepuffu, ale nie mogła być z nim na jednym roku, bo nie wydawało mu się, żeby kiedykolwiek wcześniej rozmawiali. Patrzył więc na nią z nieco wybałuszonymi oczami i rozdziawionymi ustami, nie odzywając się i nie do końca wiedząc jak zareagować, bo jej zachowanie było... co najmniej niecodzienne. Wysłuchał więc tego, co mówiła dziewczyna pozwalając swoim emocjom nieco opaść, a przynajmniej tak mu się wydawało, bo im dalej w las, tym bardziej chciało mu się śmiać.
- Emmm... - zaczął coś mówić, kiedy Puchonka podeszła bliżej i zwróciła się w stronę pegaza. - Jestem Philip. Ale... co ty tutaj robisz? Nie podchodź do niego, bo się spłoszy! - ale Wiatropęd najwidoczniej nie zwracał najmniejszej uwagi na to, że to nie on teraz jest przy nim. Puchon westchnął ciężko, nie bardzo wiedząc, co powinien zrobić. Nigdy jeszcze nie rzucał tego zaklęcia i miał niemal stuprocentową pewność, że mu nie wyjdzie, ale co mu szkodził blef?
- Wiatropęd! Chodź! - zawołał pegaza, a ten teleportował się do niego. Philip zdążył się już z tym oswoić, ale dla tej dziewczyny musiało być to niemałym zaskoczeniem. On również nie wiedział jak właściwie powinien postępować z pegazami, ale skoro miały całą polanę, domyślił się że... - Chcesz sobie pobiegać? No to dawaj!
Kiedy mały zwierz zaczął pędzić dookoła i próbować wznieść się w powietrze (bezskutecznie), Philip odchrząknął, chcąc zwrócić na siebie uwagę tej dziewczyny. Podszedł do niej, położył jej lewą rękę na ramieniu, a prawą sięgnął po różdżkę. Rozejrzał się dookoła upewniając się, że nie ma tu nikogo więcej, a potem wycelował w jej głowę.
- Nie gniewaj się, nie mam złych zamiarów, ale widziałaś trochę za dużo...
Powrót do góry Go down


Lilian Emerald
Lilian Emerald

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 64
  Liczba postów : 124
http://www.czarodzieje.org/t8785-lilian-emerald
http://www.czarodzieje.org/t8787-lilka
http://www.czarodzieje.org/t8788-sophie
http://www.czarodzieje.org/t8789-lilian-emerald
Wychowajmy pegaza! QzgSDG8




Gracz




Wychowajmy pegaza! Empty


PisanieTemat: Re: Wychowajmy pegaza!   Wychowajmy pegaza! EmptyWto 13 Sie - 17:29

Nieoczekiwany towarzysz pegazowej niewoli okazał się o wiele ostrożniejszy, niż Lilian się spodziewała. Nieomal prychnęła cicho, gdy wyraził swoją obawę o los zwierzęcia, do którego zbliżyła się stosunkowo spokojnie, jak na swój gust. Pegazy w końcu nie były jej obce – całkiem sporo czytała o magicznych stworzeniach, w tym o tych skrzydlatych pięknościach. Mimo to nie zrażała się do wciąż nieznajomego chłopaka, wychodząc z założenia, że każdy zasługuje na szansę do zrobienia dobrego wrażenia. Na przykład ona, rzucająca brodą Merlina na prawo i lewo, zdecydowanie zasługiwała na udowodnienie współopiekunowi pegaza, że nie miała nierówno pod sufitem. Nie, żeby wyjątkowo mocno zależało jej na przekonywaniu otoczenia o swojej normalności, ale sytuacja była nietypowa, bowiem w towarzystwie długowłosego Puchona miała spędzić nieco więcej czasu, czy tego chciał, czy nie. Taka perspektywa budziła w niej chęć nawiązania z nim nici porozumienia, by wspólnie przeżyte godziny nie okazały się katorgą.
Nowo poznany Philip najwyraźniej nie był zachwycony jej towarzystwem, co wprawiło ją w stan lekkiej konsternacji. Pegaz był młody i ufny, więc nie powinien mieć kłopotu z zaakceptowaniem obecności drugiej osoby. Z pewnością nie pogardziłby dodatkową parą rąk do czesania czy choćby głaskania aksamitnego grzbietu, w przeciwieństwie do chłopaka, który traktował ją jak intruza. Czy istniała szansa, że nikt nie wtajemniczył go w szczegóły planowanej opieki nad tym niecodziennym źrebięciem? W chwili, gdy ta myśl zaświtała jej w głowie, brunet zawołał zwierzę po imieniu, a to najzwyczajniej w świecie… rozpłynęło się w powietrzu. Było to o tyle zaskakujące, że Lilian skupiła się na totalnie innej kwestii w momencie teleportacji pegaza i na parę sekund straciła wątek, patrząc tylko tępo przed siebie.
- Wiatropęd? – Mruknęła cicho dziewczyna, unosząc lekko jedną brew ku górze i zapatrzyła się na małego podopiecznego, który wyraźnie usiłował wyegzekwować coś od długowłosego. Spontaniczny uśmiech pojawił się na jej twarzy, gdy pegaz zaczął rozkoszować się chwilą wolności, wzbudzając tym w Puchonce jakieś niewytłumaczalne rozrzewnienie. Szczery podziw wywołany widokiem tego niesamowitego stworzenia pochłonął ją na tyle, że nie zwróciła uwagi na zbliżającego się do niej chłopaka, do momentu, w którym położył dłoń na jej ramieniu. Zaskoczona nieoczekiwanym dotykiem przeniosła na niego pytające spojrzenie, starając się wyczytać z jego twarzy… właściwie to cokolwiek, co tłumaczyłoby ten gest, nieco nietypowy ze strony nowego znajomego. W końcu nieczęsto zdarza się, że przy pierwszym spotkaniu ktoś decyduje się na takie, ekhm, zacieśnianie więzi. Zaskoczenie prędko przeszło w obezwładniając przerażenie, gdy chłopak sięgnął po różdżkę i, co gorsza, wycelował ją w jej własną skroń. Zamrugawszy szybko kilka razy, dziewczyna zaczęła gorączkowo rozglądać się dookoła, po czym zaśmiała się pełnym niedowierzania śmiechem, w którym wprawny słuchacz mógłby doszukać się nutki paniki.
- Hej, Philip, no coś ty? – Wyrzuciła z siebie w końcu, z trudem łapiąc oddech po wypowiedzeniu tych słów. – Przecież… Przecież to ja, Lilian! – Minęło kilka sekund, zanim uświadomiła sobie, że nie tłumaczyło to zbyt wiele i musiała wysilić się nieco bardziej, jeśli chciała uniknąć smutnego końca jako ofiara bliżej nieokreślonego zaklęcia. – Dobra, poczekaj, wszystko ci wyjaśnię, bo ty nic nie wiesz, prawda? Okej, zdecydowanie nic nie wiesz, skoro trzymasz teraz różdżkę, chyba, że wyjątkowo mnie nie polubiłeś i wolisz zająć się projektem w pojedynkę. O, projekt, właśnie! – Przypomniała sobie z nerwową ekscytacją, prędko uspokajając się jednak, by jak najbardziej zrozumiale przedstawić chłopakowi sytuację. – Profesor z ONMS wytypował mnie do udziału w projekcie, którego celem jest opieka nad tym właśnie maluchem. Przyszłam tutaj ze świadomością, że ktoś będzie mi towarzyszył i tym kimś jesteś prawdopodobnie ty, chociaż… Może się mylę? Może wyjątkowo komuś podpadłam i ten tajemniczy osobnik przysłał tutaj przystojnego Puchona, który miał odwrócić moją uwagę, udając wspólnika, a potem… Kaput? Znaczy, ukatrupić mnie? Tak na amen? – Tym optymistycznym akcentem Lilian zakończyła swój monolog i pogrążyła się w pełnym milczeniu rozważaniu własnych słów. Podobne scenariusze zawsze wydawały się jej mało prawdopodobne, ale najwyraźniej za mało wiedziała o świecie i nie miała wcale dowiedzieć się wiele więcej. No to tyle. Żegnaj, piękny pegazie, żegnaj wysoka oceno z ONMS! Czas opuścić magiczny świat i… Właśnie, co zamierzał zrobić z jej zwłokami? Na samą myśl wzdrygnęła się lekko i przymknęła powieki, przygotowując się na najgorsze.
Powrót do góry Go down


Philip Michael Selwyn
Philip Michael Selwyn

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 55
  Liczba postów : 98
http://www.czarodzieje.org/t15922-philip-michael-selwyn
http://www.czarodzieje.org/t15926-sloneczka-philipa#430566
http://www.czarodzieje.org/t15927-sowki-do-philipa#430567
http://www.czarodzieje.org/t15925-philip-michael-selwyn
Wychowajmy pegaza! QzgSDG8




Gracz




Wychowajmy pegaza! Empty


PisanieTemat: Re: Wychowajmy pegaza!   Wychowajmy pegaza! EmptyWto 13 Sie - 18:24

- Projekt... - Philipowi nieco mina spoważniała, kiedy o tym wszystkim usłyszał. Nie miał najmniejszego zamiaru jej zabijać, o nie, co to to nie. Chciał tylko wymazać jej z pamięci, że widziała go z pegazem. Nie chciał, żeby ktokolwiek niepowołany się o tym dowiedział, nie chciał żeby ta informacja trafiła zaraz do prasy. Anthony nie byłby zadowolony, gdyby ludzie zaczęli się rzucać Selwynom na głowę, zaraz rozpoczęłaby się wielka awantura, że dlaczego to oni się tym zajmują, przecież Hogwart powinien jakiś konkurs ogłosić, być może będzie ktoś kto się lepiej do tego nada! Zwolnił rękę z ramienia dziewczyny, ale różdżkę cały czas trzymał przy jej głowie. Sięgnął lewą ręką do kieszeni i wydobył stamtąd list od Tony'ego. Przeczytał.

Powiedział też, że podeśle jeszcze kogoś od siebie. Nie bardzo mogłem mu odmówić, postaraj się zatem, by ten ktoś nie wychylał się za bardzo i nie gwizdnął nam tego wspaniałego okazu sprzed nosa.

Syknął cicho i zacisnął oczy w grymasie zawstydzenia. W tym całym natłoku emocji związanych z końcem Hogwartu i samym faktem opieki nad pegazem kompletnie wyleciały mu z głowy takie szczegóły jak ten, że Tony poinformował go o wysłaniu mu pomocnika przez nauczyciela.
- Kurde... - potwornie głupio mu się zrobiło. Wyszedł na jakiegoś... agresora! Może na typa spod ciemnej gwiazdy, a przecież taki nie był. I na pewno nie chciał być takim widziany, i to jeszcze przez koleżankę z jednego domu. - Ja... No, ten tego... Przepraszam cię strasznie. Poniosło mnie... - drżącą ręką odsunął różdżkę od jej skroni, ale jeszcze jej nie chował, lecz uniósł lekko do góry, w powietrze.
- Orchideus! - to zaklęcie miał wyćwiczone jak chyba żadne inne, różdżka słuchała się go i zawsze wypuszczała akurat takie kwiaty, jakie sobie wyobraził. Z końca jego różdżki nagle wystrzeliła wiązka pachnących, żółtych tulipanów. Oderwał je i podał Lilian.
- No... To na przeprosiny. Wybaczysz mi? Nie chciałem tak zareagować, myślałem... - ale kiedy włożył dziewczynie kwiaty do rąk, Wiatropęd natychmiast do niej podbiegł na swoich ośmiu kopytach i w błyskawicznym tempie porwał je pyskiem i zjadł z głośnym chrupaniem. Philip patrzył się na tę scenę zaskoczony nie mniej jak wysłuchując pierwszego monologu Puchonki, ale ty razem za moment to zdziwienie ustąpiło miejsca wielkiemu rozbawieniu. Dostał ataku histerycznego śmiechu tak, że złapał się w pół i upadł na ziemię. Kiedy się już wreszcie uspokoił, wykrztusił:
- To przynajmniej już wiemy, czym go karmić... - podniósł się i usiadł tak, jak wcześniej. - Nie martw się, dam ci nowe! Ale... może już w dormitorium, bo ten mały wygląda na niezłego żarłoka.
Powrót do góry Go down


Lilian Emerald
Lilian Emerald

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 64
  Liczba postów : 124
http://www.czarodzieje.org/t8785-lilian-emerald
http://www.czarodzieje.org/t8787-lilka
http://www.czarodzieje.org/t8788-sophie
http://www.czarodzieje.org/t8789-lilian-emerald
Wychowajmy pegaza! QzgSDG8




Gracz




Wychowajmy pegaza! Empty


PisanieTemat: Re: Wychowajmy pegaza!   Wychowajmy pegaza! EmptyWto 13 Sie - 21:04

Cichy syk chłopaka był dla Lilian jak uśmiech od losu. Zwiastował bowiem jedną z dwóch możliwości: ktoś ruszył jej na ratunek i ów odgłos był wyrazem bólu napastnika albo długowłosy Puchon w ostatniej chwili się rozmyślił, gdyż postanowił nie brukać swej przeszłości zabójstwem. Drugi scenariusz sprawdził się jedynie połowicznie, ponieważ napastnik okazał się w istocie jej wspólnikiem, który, co ważniejsze, wcale nie planował zakończyć jej nie tak długiej egzystencji. Odetchnęła z ulgą dokładnie w tym samym momencie, w którym różdżka znalazła się w bezpiecznej odległości od jej głowy, choć w teorii wciąż mogła stanowić poważne zagrożenie. Po dłuższym zastanowieniu Lilian stwierdziła jednak, że chłopak nie stanowi poważnego zagrożenia, przynajmniej nie w tej chwili. Jak tylko z jego ust wypłynęły przeprosiny, dziewczyna uśmiechnęła się radośnie, wdzięczna wszelkim nadludzkim siłom za taki obrót wydarzeń. Roześmiała się cicho na widok zawstydzenia malującego się na jego twarzy i pokręciła głową, by pokazać mu, że w żadnym wypadku nie miała mu tego za złe. A to, że była niemal gotowa pożegnać się z życiem… To już historia, całe szczęście.
Nie przejmuj się, chyba oboje nieźle się popisaliśmy jak na pierwsze spotkanie – roześmiała się ponownie, ale zaraz po tym skupiła uwagę na różdżce, dzięki której jej oczom niebawem ukazało się kilka świeżych kwiatów. Magia nigdy nie miała chyba przestać jej zachwycać: to, że w ułamku sekundy można było wyczarować właściwie coś z niczego bezkreśnie ją zachwycało. W innej sytuacji prawdopodobnie gest chłopaka uznałaby za tandetny i przewidywalny, ale tym razem… Nie znała dokładnej przyczyny, ale sprawiło jej to ogromną przyjemność; na dobrą sprawę to nikt wcześniej nie wręczył jej choćby drobnego bukietu, więc tulipany, w dodatku czystym przypadkiem zgodne z barwą jej ukochanego Hufflepuffu, były źródłem wielkiego szczęścia. Miała zamiar zwerbalizować te uczucia, zapewnić Philipa, że bez przeszkód mogą zacząć „od zera”, lecz w tej samej sekundzie Wiatropęd, cóż, pożarł jej przeprosinowy prezent. Późniejszy napad śmiechu chłopaka zaskoczył ją tak samo, jak jego zaskoczyły jej irracjonalne wywody, ale ten widok tylko poszerzył uśmiech na jej twarzy. Bez wahania zajęła miejsce obok niego i oparła się na wyprostowanych za plecami rękach. Po chwili zreflektowała się jednak i zaczęła grzebać w worku w poszukiwaniu notesu.
- To bardzo miłe z twojej strony, zwłaszcza, że same przeprosiny by mi wystarczyły. A kwiatki chętnie przyjmę nawet w dormitorium, bo to pierwszy bukiet, jaki kiedykolwiek dostałam – rzuciła pod nosem z uniesionymi kącikami ust, wreszcie wyławiając z worka poszukiwany przedmiot. – Muszę zapisać ten incydent w raporcie z dzisiejszego dnia. Kto wie, może jego upodobanie do tulipanów okaże się istotnym szczegółem za parę dni? Ciekawe, jak szybko będzie rósł… Myślisz, że to dobre miejsce na rozstawienie namiotu? – Nagle przypomniało jej się, że w planach miała przebywanie u boku młodego pegaza bez ustanku i z tej przyczyny powinna zacząć już myśleć o noclegu. Podniosła głowę i rzuciła pytające spojrzenie brunetowi, choć oczami wyobraźni widziała już swoje nowe stanowisko badawcze pod pobliskim drzewem.
Powrót do góry Go down


Philip Michael Selwyn
Philip Michael Selwyn

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 55
  Liczba postów : 98
http://www.czarodzieje.org/t15922-philip-michael-selwyn
http://www.czarodzieje.org/t15926-sloneczka-philipa#430566
http://www.czarodzieje.org/t15927-sowki-do-philipa#430567
http://www.czarodzieje.org/t15925-philip-michael-selwyn
Wychowajmy pegaza! QzgSDG8




Gracz




Wychowajmy pegaza! Empty


PisanieTemat: Re: Wychowajmy pegaza!   Wychowajmy pegaza! EmptyWto 13 Sie - 21:43

- No nie, nie wierzę! Serio nikomu nie przyszło to wcześniej do głowy? - faktycznie trudno mu było uwierzyć, że nikt nie dał jej wcześniej kwiatów. Cóż, dla niego tego typu rzeczy były tak niesamowicie naturalne, że nawet nie musiał się długo nad tym zastanawiać, to była po prostu pierwsza rzecz jaka przyszła mu do głowy. Położył się na trawie i obserwował, co Lilian robi.
Nieco zaskoczyła go skrupulatność dziewczyny, on nawet nie pomyślałby o niczym takim. Rzeczy takie jak upodobanie pegaza do wyżerania tulipanów z całą pewnością zostaną w jego głowie, w końcu sam dopiero co zastanawiał się czym powinien Wiatropęda karmić. Cóż, przynajmniej część odpowiedzi już miał. Ale...
- Namiot? - ten pomysł tak go zdziwił, że aż wstał i przeszedł z powrotem do pozycji siedzącej. - Chcesz tu spać? Przecież... To jest Hogwart, a my mamy swoje dormitoria! Te stworzonka wydają się na tyle bystre, że nie potrzebują chyba naszej całodobowej pomocy! A jeśli on naprawdę zżera kwiaty, to znajdzie ich tu całe mnóstwo! Możemy przychodzić tu co jakiś czas, nawet jakoś tak raz dziennie na godzinę czy dwie i wszystko będzie w porządku. Chcesz tu koczować?
Pegaz zrobił jeszcze rundkę dookoła polany, podskakując i próbując machać skrzydłami.
- Chyba próbuje polecieć... Ale jest jeszcze za mały. Może... może powinniśmy poszukać w bibliotece czegoś o pegazach? - zaproponował. Wstał na równe nogi i chyba dopiero teraz zdał sobie sprawę z tego jak duża jest różnica wzrostu między nimi. - Poza tym nie mogę tu tyle siedzieć, mam owutemy niedługo i treningi Quidditcha, kończy się sezon, więc walczymy o Puchar no i...
Powrót do góry Go down


Lilian Emerald
Lilian Emerald

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 64
  Liczba postów : 124
http://www.czarodzieje.org/t8785-lilian-emerald
http://www.czarodzieje.org/t8787-lilka
http://www.czarodzieje.org/t8788-sophie
http://www.czarodzieje.org/t8789-lilian-emerald
Wychowajmy pegaza! QzgSDG8




Gracz




Wychowajmy pegaza! Empty


PisanieTemat: Re: Wychowajmy pegaza!   Wychowajmy pegaza! EmptyWto 13 Sie - 23:42

Ciemnowłosa wzruszyła delikatnie ramionami i uśmiechnęła się, patrząc wymownie na Philipa. Prawda była taka, że może ktoś wpadł kiedyś na pomysł obdarowania Lilian kwiatami, ale dziewczyna nie była tego świadoma bądź sama perspektywa takiego zdarzenia napawała ją swoistym zażenowaniem. Gest chłopaka był z kolei całkowicie naturalny, niewymuszony i zakończony spontaniczną konsumpcją ze strony wielbiciela kwiatów, co tylko mocniej zakotwiczyło go w pamięci Puchonki. Czyli nie na darmo powtarzała ciągle te ludowe mądrości o zaoferowaniu komuś drugiej szansy na zrobienie dobrego wrażenia. Odrobinę podniosło ją to na duchu.
Poświęciła kilkanaście cennych sekund na tworzenie prowizorycznego schematu, a następnie zapisanie istotnych szczegółów o pegazie z minionych chwil. Zdolność teleportacji, ufność, zamiłowanie do żółtych tulipanów. Ciekawe, czy ta zasada odnosiła się również do pozostałych kwiatów? Wiedziona tą myślą zerknęła z rozrzewnieniem na malucha, który cieszył się aktualnie nieposkromioną wolnością. Zajęła się następnie chowaniem notesu na miejsce, w międzyczasie obserwując z zaciekawieniem, jak osobliwie Philip reaguje na jej pomysł urządzenia przy pegazie prowizorycznego biwaku. Zaśmiała się cicho, kiedy tak niespokojnie zmieniał pozycje, a później rozpoczął próbę przemówienia jej do rozsądku. Istniało duże prawdopodobieństwo, że miał rację, lecz Lilian nie zamierzała przegapić okazji do spędzenia kilku dodatkowych chwil z magicznym źrebięciem kosztem odrobinę wygodniejszego posłania.
- Och, Philip, naprawdę nie widzisz, że to jeszcze maleństwo? – Zapytała go w końcu, podnosząc się niechętnie z ziemi i wodząc wzrokiem za pegazem. – Poza tym, jest tak niesamowicie uroczy, że mogłabym wyłącznie patrzeć na niego godzinami. A jeśli przegapimy coś ważnego, bo nie będzie nas przy nim w ciągu nocy? Może źle zareagować na inne stworzenia, niespodziewaną pogodę… albo po prostu wymyślam to wszystko, byle móc się nim odrobinę dłużej zajmować – dokończyła z cichym śmiechem, zarzucając worek na ramię. Jak tylko chłopak stanął przed nią, zadarła lekko głowę, orientując się, iż jest o wiele wyższy, niż początkowo się jej wydawało. – Myślę, że bez problemu znajdziemy coś o pegazach, jeśli zajmiemy się tym we dwójkę – stwierdziła wreszcie, przestępując z nogi na nogę. – Mogę pomóc ci w nauce do owutemów, jeśli chcesz. Ten etap na szczęście mam już za sobą – mruknęła rozbawiona, na moment wracając myślami do szalonego okresu poprzedzającego jedne z najważniejszych egzaminów. – O, jesteś w drużynie? Gdyby wszystkie miotły świata nie pałały do mnie niewyjaśnioną nienawiścią, pewnie poznalibyśmy się na jakimś treningu wiele lat temu i nigdy nie pomyślałabym, że możesz być anonimowym skrytobójcą. To dopiero byłaby strata okazji na osobliwe okoliczności poznania siebie nawzajem…
Powrót do góry Go down


Philip Michael Selwyn
Philip Michael Selwyn

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 55
  Liczba postów : 98
http://www.czarodzieje.org/t15922-philip-michael-selwyn
http://www.czarodzieje.org/t15926-sloneczka-philipa#430566
http://www.czarodzieje.org/t15927-sowki-do-philipa#430567
http://www.czarodzieje.org/t15925-philip-michael-selwyn
Wychowajmy pegaza! QzgSDG8




Gracz




Wychowajmy pegaza! Empty


PisanieTemat: Re: Wychowajmy pegaza!   Wychowajmy pegaza! EmptySro 14 Sie - 14:59

Philip słuchał jej z zaciekawieniem, zadając sobie w duchu pytanie czy to może jakaś jego zaginiona kuzynka. I tak o tym myślał, że aż w końcu... wypowiedział to pytanie na głos.
- Czy ty przypadkiem nie jesteś zaginionym Selwynem? - zarechotał pod nosem. - Jesteś dokładnie taka jak Miranda, moja siostra, kiedy dostała na jedenaste urodziny model małego hipogryfa. Był jak żywy, tylko niegroźny i nie paskudził. Nie mogła oderwać od niego wzroku, nie chciała nawet pójść spać... A co jeśli coś mu się stanie? A co jeśli złoży jajka, a ja tego nie zobaczę? Cóż, to była tylko miniaturka, ale prawdziwy hipogryf w życiu by jej nie polubił, a sama wiesz... no, wiesz jakie one są. Lepiej nie nadepnąć im na odcisk... - mówił to podchodząc do pegaza, który niesamowicie ucieszył się na jego widok i zaczął łasić się do niego jak pies. Puchon jakby odczytał myśli dziewczyny, bo ponownie chwycił różdżkę i tym razem wyczarował wiązkę żonkili. Wiatropęd i te niemal wyrwał i zjadł ze smakiem. Trzecią próbą były fioletowe krokusy, ale tych mały pegaz nie tknął, choć uważnie się im przyglądał.
- Czyli że co, on tylko żółte wyżera? No, skoro tak... - urwał wiązkę krokusów ze swojej różdżki i podał je Lilian. - to tych ci już chyba nie pożre, nie?
Uśmiechnął się do niej, chowając różdżkę do kieszeni.
- No, ale to biblioteka sama raczej do nas nie przyleci, nie? Musimy tam iść używając naszych własnych nóg... - powiedział, wyciągając do niej rękę, by pomóc jej wstać. - To gdybyś mi pomogła w eliksirach i zielarstwie byłbym twoim dłużnikiem do końca życia, bo jeśli to zdam, to będzie można mówić o cudzie... - już sobie wyobraził minę Browna, kiedy zobaczy jego wyniki. Zobaczył wyraz jego nieco złośliwej satysfakcji. On i stary profesor jakoś za sobą nie przepadali... - To wiele wyjaśnia... - powiedział słysząc, że dziewczyna nie lubi Quidditcha. No bo jak niby mogłaby nie znać ścigającego swojej własnej reprezentacji, który aktualnie góruje w tabeli strzelców? Ale nie rozwinął tej myśli, w porę gryząc się w język. Nie chciał wyjść na zarozumialca, chociaż... pewnie i tak już za późno. - To co, idziemy? Jemu raczej się nic nie stanie, tutaj go zastałem i raczej stąd nie zwieje...
Powrót do góry Go down


Sponsored content

Wychowajmy pegaza! QzgSDG8








Wychowajmy pegaza! Empty


PisanieTemat: Re: Wychowajmy pegaza!   Wychowajmy pegaza! Empty

Powrót do góry Go down
 

Wychowajmy pegaza!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Wychowajmy pegaza! QCuY7ok :: 
retrospekcje
-