Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Wychowajmy pegaza!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Philip Michael Selwyn

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 45
  Liczba postów : 76
http://www.czarodzieje.org/t15922-philip-michael-selwyn
http://www.czarodzieje.org/t15926-sloneczka-philipa#430566
http://www.czarodzieje.org/t15927-sowki-do-philipa#430567
http://www.czarodzieje.org/t15925-philip-michael-selwyn
Wychowajmy pegaza! QzgSDG8




Gracz




Wychowajmy pegaza! Empty


PisanieTemat: Wychowajmy pegaza!   Wychowajmy pegaza! EmptySob Kwi 07 2018, 20:14


Wychowajmy pegaza!

Osoby: Philip Michael Selwyn, Lilian Emerald
Miejsce rozgrywki: Hogwart, polana pegazów (głównie)
Rok rozgrywki: wczesna wiosna 2017
Okoliczności: do Hogwartu trafiło źrebię pegaza, którym trzeba się zająć...


Słońce wreszcie zlitowało się nad uczniami Hogwartu i zdecydowało się wyjrzeć zza chmur i poświecić nieco nad zamkiem. Po ostatnich kilku deszczowych dniach była to bardzo miła odmiana... Jednak dla samego Philipa zmiana pogody miała o tyle duże znaczenie, że zyskał wreszcie nową energię do nauki! Nie dało się temu zaprzeczyć, że owutemy nieuchronnie się zbliżały i trzeba było zaciskać poślady. Odbywały się przy tym regularne treningi Quidditcha i to była chyba jedyna okoliczność która sprawiła, że Puchon jednak uchronił się przed zwariowaniem. Większość dni bowiem ślęczał nad książkami ucząc się wraz z kumplami regułek z transmutacji i kując przepisy eliksirów. W każdym razie tak mu się zdawało, że ciągle robił tylko to, bo z tymi przedmiotami miał największy problem. Kompletnie nie rozumiał po co komu zamienianie krzesła w telewizor...

Z tego powodu z wielką ulgą powitał ostatni marcowy poranek, kiedy przynajmniej od lekcji będzie mógł chwilę odsapnąć. Może dzisiaj zrobi sobie przerwę? No przecież nie można się cały czas uczyć! Pójdzie sobie na partyjkę Durnia czy Krwawego Barona albo coś takiego... No, ale w każdym razie najpierw musiał zjeść śniadanie. Zszedł zatem do Wielkiej Sali i najadł się porządnie, następnie nadleciały sowy przynosząc codzienną poranną pocztę. W tłumie ptaków wypatrzył Lucię, sowę swojego starszego brata. Tony dość często do niego pisał, o wiele częściej niż rodzice niezbyt zadowoleni z tego, że najmłodszy syn bardziej kocha Quidditcha niż zwierzęta, nie zdziwił się zatem zbytnio na ten widok. O wiele dziwniejsza była jednak treść wiadomości.

Hej Philip, jak się miewasz? Mam nadzieję że dobrze, chyba owutemy nie wyprały Ci jeszcze mózgu, co? Słuchaj, sprawa jest. W Norwegii znaleźliśmy małego Graniana, najprawdopodobniej się zgubił. Nie znaleźliśmy w pobliżu żadnego wolnego stada, odesłaliśmy go zatem pod opiekę Hogwartowi. Chciałbym jednak, aby dla naszej korzyści zajął się nim ktoś z naszych. Gdybyś się zgodził, znacznie ułatwiłoby nam to sprawę, bo jesteś w końcu na miejscu. Byłoby świetnie, gdyby udało Ci się go oswoić i zaprzyjaźnić się z nim. Oczywiście poinformowaliśmy też profesora, zgodził się abyś to Ty się nim zajmował, przecież doskonale zna i Ciebie i całą naszą rodzinę. Powiedział też, że podeśle jeszcze kogoś od siebie. Nie bardzo mogłem mu odmówić, postaraj się zatem, by ten ktoś nie wychylał się za bardzo i nie gwizdnął nam tego wspaniałego okazu sprzed nosa. Uściski, Tony.

Pegaz? PEGAZ? P E G A Z? Ale czad! Z nimi Philip nigdy jeszcze nie miał do czynienia, a przecież wszystkie latające stworzenia niezmiernie go fascynowały. Skoro zatem ma już zaprzyjaźnione hipogryfy, to dlaczego nie miałby zakumplować się z pegazem? Ogarnięty dzikim podnieceniem pobiegł natychmiast na polanę. Mały już tam był. Miał osiem nóg, jak wszystkie tego podgatunku. Skrzydła dopiero mu rosły i były jeszcze niesprawne. Puchon stał tak przez chwilę w konsternacji, nie bardzo wiedział jak się zachować. Niewiele wiedział o tych stworzeniach, nie wiedział jak się z nimi obchodzić, czym je karmić... Zaryzykował zatem próbę spotkania na wzór powitania hipogryfa.

Szedł więc bardzo pewnie, ale spokojnie przed siebie. Zbliżył się to zwierzęcia dość blisko, tak że musiało go już zauważyć.

- Dzień dobry, kochany - powiedział do niego cicho i ukłonił się lekko - Wyglądasz wspaniale, wiesz o tym? Myślę, że możemy zostać dobrymi przyjaciółmi...

Na reakcję nie trzeba było długo czekać. Osiem nóg poszło w ruch, a pegaz znalazł się koło niego tak szybko, że Philip nawet nie zdążył się zorientować kiedy. Pędził szybko jak wiatr i z równie zawrotną prędkością biegał i skakał teraz koło niego. Chyba podziałało...

- Wow, nie wiedziałem że pegazy potrafią się teleportować... - zaśmiał się - Pędzisz szybko jak wiatr. Dlatego będziesz Wiatropędem, może być?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Wychowajmy pegaza!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Wychowajmy pegaza! QCuY7ok :: 
retrospekcje
-