Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Calum O. L. Dear

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 192cm
Galeony : 493
  Liczba postów : 1244
http://www.czarodzieje.org/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://www.czarodzieje.org/t14140-golum#373559
http://www.czarodzieje.org/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://www.czarodzieje.org/t14139-calum-dear
Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić QzgSDG8




Moderator




Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić Empty


PisanieTemat: Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić   Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić EmptyNie Mar 25 2018, 21:17


Retrospekcje

Osoby: Calum i @Lysander S. Zakrzewski
Miejsce rozgrywki: mieszkanie Lysandra
Rok rozgrywki: 2018
Okoliczności: Calum (niestety) wylądował w łóżku (należącym do Lysandra) z dziewczyną (przyjaciółką Lysandra) po imprezie (urodzinach Lysandra) i następnego ranka obudził się cały obolały (ehe) i z kacem (moralnym). Nie udaje mu się jednak wymknąć, bowiem do chaty wraca Lysander.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Calum O. L. Dear

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 192cm
Galeony : 493
  Liczba postów : 1244
http://www.czarodzieje.org/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://www.czarodzieje.org/t14140-golum#373559
http://www.czarodzieje.org/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://www.czarodzieje.org/t14139-calum-dear
Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić QzgSDG8




Moderator




Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić Empty


PisanieTemat: Re: Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić   Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić EmptyNie Mar 25 2018, 21:29

Nie miałem pojęcia, co się ze mną stało.
Wspomnienia minionej nocy były w moim umyśle tak żywe, że aż mnie to bolało. Obudziłem się ze świadomością, że zrobiłem najgłupszą rzecz na świecie. Coś, czego wcale nie chciałem robić, chociaż wtedy wydawało mi się, że było to jedyne, do czego zostałem stworzony i co było moim przeznaczeniem. Coś, z czego wcale nie byłem dumny i coś, co mogło się okazać bardzo niebezpieczną przygodą.
Jednorazową przygodą.
Gdy otworzyłem oczy, przywitało mnie rażące słońce wkradające się przez nie do końca zasłonięte zasłony w oknach, które świeciło idealnie na moją mordę. Automatycznie przyłożyłem dłoń do twarzy, poświęcając kilka sekund na masaż gałek ocznych, a także chwilę refleksji i zastanowienia. Przede wszystkim chciałem sobie uświadomić, gdzie się znajdowałem. Łóżko nie przypominało mojego własnego, a to naprowadziło mnie na trop, że nie znajdowałem się w moim mieszkaniu. Powoli uchyliłem jedną powiekę, potem drugą, otwierając oczy na szerokość może milimetra i próbując wyostrzyć pole widzenia. Podniosłem głowę na  kilka centymetrów, mrugając mocno i przyzwyczajając się do światła panującego w pomieszczeniu.
W pokoju Lysandra.
Cóż ja tu u diaska robiłem? W pierwszej chwili kompletnie nie byłem w stanie połączyć jakichkolwiek faktów. Spałem tak głęboko, że po obudzeniu musiałem poświęcić minutę na dojście do tego, który mamy rok. Opadłem głową na poduszkę, po czym przekręciłem ciało... By natknąć się na jakieś drugie.
Nagie.
Cudem powstrzymałem się od krzyku, jednak haust powietrza, który nabrałem z wrażenia, sprawił, że zsunąłem się z łóżka i gołym dupskiem pacnąłem o podłogę. Ze zgrozą spojrzałem na to, co jawiło mi się przed oczami i jedyne, co miałem w głowie to: "O żesz kurwa". Nie znalazłszy bardziej adekwatnego określenia, z przerażeniem spojrzałem na nieruchome ciało dziewczyny. Najciszej jak mogłem, podniosłem się i pochyliłem nad nią delikatnie - uf, oddychała, okej. Chociaż tyle. I spała najwyraźniej bardzo mocno, skoro do tej pory się nie obudziła. Pokiwałem głową, przytakując samemu sobie w myślach, po czym wyprostowałem się i zacząłem rozglądać się po pokoju w poszukiwaniu różdżki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lysander S. Zakrzewski

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 197
C. szczególne : Atletyczna budowa, veela vibe
Galeony : 750
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1568
http://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
http://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
http://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628
Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić QzgSDG8




Moderator




Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić Empty


PisanieTemat: Re: Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić   Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić EmptyNie Mar 25 2018, 22:22

To były totalnie przezajebiste urodziny - dawno nie byłem na tak wspaniałej imprezie, w ludźmi na których tak bardzo mi zależało, trudno ukryć, że to co spotkało mnie po samej imprezie równie, a nawet bardziej satysfakcjonujące. Po zjedzeniu późnego śniadania w towarzystwie Padme musiałem jednak w końcu wrócić do domu. Wiedziałem, że Bianca jest u siebie, a Przemek odstawił upitą do cna Tildę do Doliny Godryka (co w praktyce oznaczało, że będzie tam chlał przynajmniej przez kolejny wieczór testując nieprzebyte dotąd bary), trudno było mi zidentyfikować, gdzie w tym wszystkim była Kryśka. Czułem się piekielnie źle, z tym, ze jej nie dopilnowałem miałem jednak nadzieję, że po kilku zdecydowanie zbyt namiętnych pocałunkach z Calumem, Krysia grzecznie wróciła do domu korzystając z moich zapasowych kluczy.
Ku mojemu zdziwieniu, gdy wszedłem do domu nie dostrzegłem śladów bytności mojej przyjaciółki.
- Krychaaa, jesteś tu!? - wykrzyknąłem po polsku nawet nie starając się nie koślawić akcentu. Zajrzałem do salonu, ale tam jej nie było, więc od razu skierowałem kroki do mojej sypialni - po tylu latach przyjaźni pozbawionej seksualnego kontekstu (co objawiało się chociażby w spaniu w jednym łóżku, udawaniu pary w najbardziej przypałowych sytuacjach czy łażeniu pół nago w swoim towarzystwie) wcale nie dziwił mnie fakt, że wolała spać koło mnie, niż zajmować miejsce na niewygodnej kanapie. Jakie było moje zdziwienie, gdy spokojnie otworzyłem drzwi do mojej sypialni i dostrzegłem zupełnie nagą Krysię śpiącą na moim łóżku - zdziwienie wzrosło stukrotnie, gdy zobaczyłem, że z mojego łóżka podnosi się młodzieniec o niewątpliwie ogromnym, wpędzającym mnie w kompleksy przyrodzeniu. Dopiero po chwili (tak jakby nie dowierzając) połączyłem ciało z twarzą i poczułem nagły przypływ mdłości.
- O KURWA - jęknąłem po raz kolejny po polsku, po czym chcąc przerwać ten festiwal niezręczności i porównywania mojego prącia do penisa Krukona pośpiesznie opuściłem pomieszczenie starając się nie zwymiotować.

______________________


Ona nago, jestem Modigliani, Modigliani Złote włosy i bordowy stanik, jak Gryffindor. Świeci szyją jestem Modigliani, Modigliani. Zdejmuj suknię, W końcu sami
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Calum O. L. Dear

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 192cm
Galeony : 493
  Liczba postów : 1244
http://www.czarodzieje.org/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://www.czarodzieje.org/t14140-golum#373559
http://www.czarodzieje.org/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://www.czarodzieje.org/t14139-calum-dear
Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić QzgSDG8




Moderator




Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić Empty


PisanieTemat: Re: Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić   Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić EmptyPon Mar 26 2018, 02:05

Sytuacja wydawała się być beznadziejna.
Dopiero gdy rozbudziłem się na poważnie, łącząc nagie ciało dziewczyny z przewijającymi się w mojej głowie obrazami oraz wydarzeniami poprzedniego wieczora, nieco zamazanymi, jednak mimo wszystko obecnymi w mojej podświadomości, poczułem rosnącą w gardle gulę, niemożliwą do przełknięcia. Patrząc na śpiącą Krysię nie mogłem uwierzyć, że to wszystko faktycznie miało miejsce. Że byliśmy tu razem i...
O kurwa.
Zamarłem w bezruchu, gdy usłyszałem dźwięk zatrzaskiwanych drzwi wejściowych. No to byłem w dupie. Bardzo głębokiej, czarnej dupie, bo właśnie do mieszkania wrócił Lysander, a to, co się działo w tym pokoju nie powinno wyjść na światło dzienne. Poderwałem się na równe nogi, spanikowany rozglądając się po pokoju w poszukiwaniu CZEGOKOLWIEK, czym mógłbym się chociażby trochę zakryć lub za czym mógłbym się schować. Nie zdążyłbym wpełznąć pod łóżko, nie było mowy o szafie, zza krzesła jasna sprawa mnie zobaczy... Kurwa!
Usłyszałem, jak wołał Krysię i zmiękły mi kolana. Dźwięk jego kroków sprawiał, że moje serce z każdym kolejnym zaczynało bić coraz szybciej. Gorączkowo rozglądałem się w poszukiwaniu różdżki, która zdawała się przepaść w całym tym rozgardiaszu i bałaganie, który zdążyliśmy zrobić w nocy lub który panował tu na co dzień, ciężko było stwierdzić. Zacząłem rozkopywać pościel, czy przypadkiem gdzieś tam się nie zaszyła (Merlin jeden wie, co nią wczoraj mogłem wyrabiać...), gdy nagle klamka drzwi do pokoju obniżyła się...
Nie wiem, czemu wstałem. Normalnie nie mam pojęcia, dlaczego podniosłem się na nogi, zamiast zostać w łóżku, zamiast przykryć się kołdrą po całą szyję czy nawet czubek głowy i udawać, że mnie tu nie ma. Ze stresu byłem napięty na struna i robiłem zanim myślałem. Gdy moje spojrzenie spotkało się z początkowym brakiem zrozumienia w oczach Lysandra, poczułem przeszywające, paraliżujące mnie zimno. Niemal w zwolnionym tempie widziałem, jak jego wzrok powoli zjeżdżał w dół od mojej twarzy aż po mojego penisa. Moja ręka zdawała się nie być zdolna do ruchu, a ja cały byłem w jakiejś dziwnej pozycji, jakby zastygnięty w połowie gwałtownego ruchu. Lysander wytrzeszczył oczy, a ja spanikowałem i po prostu wrzasnąłem. Jak jakaś baba, którą przyłapało się na przebieraniu ciuchów. Z tym że ja nie miałem żadnych.
Ta sytuacja była traumatyczna dla nas obojga. Lysander wyparował z pokoju jeszcze szybciej, niż się w nim pojawił, natomiast ja stałem jeszcze kilka sekund w tej samej, durnowatej pozycji, po czym poczułem się jak balon, z którego ktoś spuszczał powietrze. Ręce mi opadły, ciało zwiotczało, w głowie mi się zakręciło. Merlinie, nigdy nie przeżyłem tyle upokorzenia naraz. Aż przysiadłem na łóżku z wrażenia, kryjąc twarz w dłoniach.
Za co?!
Jedynym pozytywnym aspektem tych kilku chwil był fakt, że wypatrzyłem na podłodze swoją różdżkę. Sięgnąłem po nią drżącą dłonią.
- Accio moje gacie - powiedziałem zachrypniętym głosem.
A moje majty przyleciały do mnie spoza pokoju, w którym się znajdowałem. Najwyraźniej zaznaczyłem golizną więcej miejsc w mieszkaniu Lysandra...

2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lysander S. Zakrzewski

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 197
C. szczególne : Atletyczna budowa, veela vibe
Galeony : 750
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1568
http://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
http://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
http://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628
Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić QzgSDG8




Moderator




Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić Empty


PisanieTemat: Re: Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić   Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić EmptyPon Mar 26 2018, 16:00

Widok przyrodzenia Caluma był dla mnie piekielnie traumatyczny - dotąd, mimo porównywania się w męskich szatniach byłem przekonany, że jestem bardzo solidnie obdarzony przez los, ale przy TYM CZYMŚ poczułem się jak pierdolony eunuch. Nie pocieszał mnie nawet fakt, że reszta ciała mojego kumpla przypominała raczej pogrzebacz niż mężczyznę.
- Błagam, ubierz się i przyjdź do kuchni - jęknąłem przez drzwi starając za wszelką się wypchnąć z myśli ten jakże traumatyczny widok. W normalnych warunkach zapewne od razu wypierdoliłbym ziomka na zbity pysk, ale oglądanie Krukona pozbawionego gaci było dla mnie tak ciężkim przeżyciem, że nie potrafiłem zdobyć się na ponowne wejście do pokoju.
Mimo mdłości i rozpaczliwego wołania mojej psychiki o rzucenie na siebie Obliviate podążyłem do kuchni - lekki kac dawał mi się we znaki musiałem więc szybko coś ugotować. Planowałem zrobić sobie Omdlałego Merlina, jednak na sam widok bakłażana ponownie mnie zemdliło, postanowiłem więc wybrać coś bardziej neutralnego. Podobno na kaca pomaga ostre jedzenie, dlatego finalnie wybrałem kurczaka z tindą, który wydawał mi się dość szybkim rozwiązaniem biorąc pod uwagę, że niedawno zakupiłem dość sporą ilość tindy, a nasza szafka była wypełniona całą masą hinduskich przypraw, które przywiozłem z wyprawy z Padme.
I tak oto próbując się skupić na krojeniu kurczaka i mieszaniu w garnku starałem się pozbyć traumatycznych myśli. Swoje kompleksy byłem jeszcze w stanie odepchnąć na bok, ale na samą myśl o tym, że ten pussy destroyer obcował z moją małą Krysieńką robiło mi się słabo - dziewczyna była dla mnie jak siostra i chociaż starałem się nie ingerować w jej życie seksualno-uczuciowe, dbałem o nią jak tylko mogłem. To coś, szczególnie w rękach (hehe) kogoś tak niedoświadczonego jak Calum, zdecydowanie było zagrożeniem dla jej zdrowia, życia i godności.

______________________


Ona nago, jestem Modigliani, Modigliani Złote włosy i bordowy stanik, jak Gryffindor. Świeci szyją jestem Modigliani, Modigliani. Zdejmuj suknię, W końcu sami
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Calum O. L. Dear

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 192cm
Galeony : 493
  Liczba postów : 1244
http://www.czarodzieje.org/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://www.czarodzieje.org/t14140-golum#373559
http://www.czarodzieje.org/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://www.czarodzieje.org/t14139-calum-dear
Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić QzgSDG8




Moderator




Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić Empty


PisanieTemat: Re: Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić   Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić EmptyCzw Mar 29 2018, 17:06

Trauma dopadła nas oboje.
Przerastał moje pojęcie fakt, że przy tym wszystkim Krystyna wciąż spała - miałem ochotę po raz kolejny sprawdzić, czy na pewno oddychała i czy coś jej się w międzyczasie nie stało, lecz gdy tylko spojrzałem na jej nagie plecy, zakręciło mi się w głowie. Nie mogłem uwierzyć w to wszystko, że TO się stało. O ile się stało.
Czy ja zostałem wykorzystany?
Nie mogłem zebrać myśli, a obecność Lysandra w mieszkaniu nie ułatwiał mi sprawy. Odraza wymalowana na jego twarzy sprawiła, że automatycznie mocno się zawstydziłem. Nie należałem do grona ekshibicjonistów, nigdy nie miałem w planach obnażyć się przed kolegą, tym bardziej przed tym, w którego żyłach płynęła krew wili. Poziom dyskomfortu wzrósł do niebotycznego poziomu. Ja nawet nie byłem pewny, czy byłem w stanie żyć z tą sytuacją. Aż mnie głowa rozbolała z tego wszystkiego.
Gacie przyleciały, ale zorientowałem się, że w samych majtach nie chcę paradować po mieszkaniu Lysandra. Udało mi się przywołać jeszcze moje spodnie, lecz przy kolejnym Accio moja różdżka odmówiła już współpracy. Nie chcąc jej testować, stanąłem na drżących nogach i wzrokiem poszukałem czegoś do zarzucenia na górę. Nie widziałem nigdzie moich ubrań (na Merlina, mam nadzieję, że ja w nich tutaj przyszedłem), więc chwyciłem dosłownie cokolwiek z ziemi. Koszulka, którą wciągnąłem przez głowę, z pewnością była już używana, a w dodatku była na mnie tak szeroka, że zmieściłbym się w niej trzy razy. Trudno, musiało zadziałać.
Tylko jakim cudem ja miałem wyjść z pokoju i spojrzeć Lysandrowi w twarz?
Wahałem się chyba dobrych kilka minut, raz po raz sięgając ręką w kierunku klamki i od razu cofając ją. Nie mogłem tego zrobić, no przecież on mnie chyba zabije. Chociaż może to nie taka zła opcja? Kurwa, ależ ja byłem tchórzem... Najchętniej wyskoczyłbym przez okno. Może miałem przy sobie dywan? Wizja wysokiego mandatu i zawiasy za łamanie prawa czarodziejów wydawała mi się przyjemniejsza niż konfrontacja z kumplem. Czy my w ogóle będziemy się nadal zadawali ze sobą po czymś takim?
Wziąłem się w garść, chociaż było mi z tym bardzo ciężko i ostatecznie nacisnąłem klamkę. Nogi miałem jak z ołowiu, poruszanie się było niemal niemożliwe. Serce waliło mi jak oszalałe, a do tego ciążyło mi ogromne poczucie winy. I wstręt. I możliwe, że jakiś malutki kac. Wkroczyłem do kuchni jak na ścięcie. Szczękościsk niemal uniemożliwiał mi mowę.
- Jeśli chcesz mnie zabić to proszę o coś mało bolesnego - powiedziałem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lysander S. Zakrzewski

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 197
C. szczególne : Atletyczna budowa, veela vibe
Galeony : 750
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1568
http://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
http://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
http://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628
Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić QzgSDG8




Moderator




Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić Empty


PisanieTemat: Re: Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić   Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić EmptyPią Mar 30 2018, 21:30

Calum tak długo doprowadzał się do stanu nienagości, że zdążyłem upichcić moje antykacowe danie
Gdy w końcu pojawił się w drzwiach mojej kuchni z trudem pozostałem poważny - wyglądał jak skończony debil w mojej przeogromnej koszulce i ryju, który wyglądał jakby szykował się co najmniej na powieszenie. Finalnie przypomniałem sobie o Kryśce leżącej w moim łóżku i powstrzymałem się przed śmiechem, jednakże w moim mózgu obudziły się resztki litości - pomyślałem, że ten jebany piździelec mimo zaliczenia mojej przyjaciółki wciąż jest moim kumplem i na dodatek ma zapewne kaca jak stąd do Antananarywy, więc łaskawie nałożyłem mu dużą porcję ryżu z ostrym sosem, po czym drugą wziąłem dla siebie. Byłem na niego wściekły, ale w końcu od dwudziestu jeden lat wyznawałem zasadę bros before hoes, więc nawet jeśli zamierzałem mu zrobić wyrzuty o nockę z Krystyną, nie mogłem go pozostawić na pastwę kaca - no kurwa, bez przesady.
- Żryj - rzuciłem lekko gniewnie ignorując jego prośbę o mało bolesną śmierć, po czym usiadałem przy stole i za wszelką cenę starałem się zapomnieć o widoku jego ogromnej pały.
Po chwili ciszy, której potrzebowałem by zjeść trochę odrobinę i zniwelować niemiły poalkoholowy posmak, w końcu się odezwałem:
- Masz szczęście, że Leonardo faszerował Was wszystkim eliksirem antykoncepcyjnym, bo z Twoim seksualnym wyedukowaniem nie ma nawet co liczyć na pojawienie się prezerwatywy.
Wziąłem głęboki oddech, żeby się na niego nie wydrzeć, po czym zapchałem sobie ryj kurczakiem i złość trochę mi przeszła. Padme była dobrą nauczycielką, więc przyrządzone przeze mnie danie było skromnie mówiąc zajebiste.
- Stary, ja naprawdę wszystko rozumiem - powiedziałem - Nażarłeś i nachlałeś się na mój koszt - spoko, mam w chuj kasy, co moje to Twoje, z wyjątkiem dziewczyny. Zaliczyłeś pierwszy raz w moim własnym łóżku - no niech będzie, mam tylko nadzieję, ze wypierzesz mi pościel. Jestem w stanie znieść nawet fakt, że zaruchałeś mi przyjaciółkę, ale...
Wziąłem głęboki oddech, żeby moja dzika wilowa natura zupełnie mną nie zawładnęła.
- Sprawdziłeś chociaż czy ona przeżyła ten stosunek? - zapytałem  podkurwionym głosem - Ja rozumiem, że szał nocy i inne pierdy, ale jej ostatni facet miał ze trzy razy mniejszą pałę niż ty. Nie chcę się Wam wpierdalać w łóżko, ale jeśli rozorałeś ją tym wielkim czymś to powieszę Cię za jaja i skończy się pobłażanie.

______________________


Ona nago, jestem Modigliani, Modigliani Złote włosy i bordowy stanik, jak Gryffindor. Świeci szyją jestem Modigliani, Modigliani. Zdejmuj suknię, W końcu sami
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Calum O. L. Dear

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 192cm
Galeony : 493
  Liczba postów : 1244
http://www.czarodzieje.org/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://www.czarodzieje.org/t14140-golum#373559
http://www.czarodzieje.org/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://www.czarodzieje.org/t14139-calum-dear
Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić QzgSDG8




Moderator




Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić Empty


PisanieTemat: Re: Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić   Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić EmptyNie Kwi 01 2018, 20:08

Najgorsze w tym wszystkim było to, że nie miałem pojęcia, jak naprawdę zareaguje Lysander. Szczerze mówiąc na jego miejscu już bym mnie samego wykastrował, z wielu powodów. Liczyłem, że ziomek będzie w miarę łaskawy. Oferowane przez niego jedzenie już było jakimś przejawem litości, jednak kiedy mój wzrok padł na talerz, nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że Zakrzewski dosypał tam jakiegoś świństwa, chociażby na srakę, żeby nie było mi za dobrze w życiu. I tak wielka gula, która urosła mi w gardle, uniemożliwiła mi spożywanie posiłku. No i pewnie jakbym wpakował teraz coś do ust, szybko bym to zwrócił.
Zakręciło mi się w głowie.
- Dzięki - wymamrotałem, dosiadając się do stołu ze swoją porcją. Grzebałem w niej widelcem przez chwilę, przewartościowując całe moje życie. Panująca między nami cisza była... Krótko mówiąc straszna. Serce waliło mi w piersi jak pojebane. Podniosłem głowę na wzmiankę Vin-Eurico i poczułem wzrastającą wściekłość. - Ale stary, co to w ogóle za poroniony pomysł tak faszerować drinki? No kurwa, zajebiście, że mamy jakieś eliksiry, po których może być dobra zabawa, ale na gacie Merlina, to nie jest pierwszy raz, kiedy Vin-Eurico szprycuje mnie dodatkami do drinków. Nigdy więcej nie wypiję nic zrobionego przez tego od siedmiu boleści barmanika - wylałem swoją frustrację, marszcząc brwi i nie zwracając uwagi, jeśli plułem sobie w talerz. Fakt, że Gryfon postanowił się zabawić moim kosztem sprawił, że zrobiło mi się podwójnie źle. - Dobrze, że w tym jego małym rozumku zaświtało chociaż to - dodałem, bo na samą myśl o braku tego eliksiru antykoncepcyjnego w drinku wszystkie wnętrzności zwinęły mi się w supeł.
A potem zajęło się wyliczanie wszystkich moich przewinień i z każdym kolejnym miałem wrażenie, że kurczyłem się w swoim krześle.
- Mogę oddać - wymamrotałem, gdy mówił o żarciu i piciu na swój koszt. - Wypiorę - dodałem na wspomnienie o pościeli i gotów byłem prać ją w rękach, aby odkupić swoje winy. - Przeproszę - rzekłem, kiedy do gry wkroczyła osoba Krystyny, lecz parę sekund później nie miałem już nic do dodania. Zwyczajnie zabrakło mi słów, słysząc finalny zarzut. Rozdziawiłem usta i wytrzeszczyłem oczy. On tak na poważnie? Nie wyglądał, jakby żartował. - Co? - wydusiłem z siebie, z trudem tłumiąc śmiech.
A jebać.
Zacząłem się naprawdę głośno śmiać.
- Stary, kurwa, z tego wszystkiego najbardziej martwi Cię fakt... Nie wierzę. Skąd w ogóle...? Co? - No nie mogłem się powstrzymać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lysander S. Zakrzewski

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 197
C. szczególne : Atletyczna budowa, veela vibe
Galeony : 750
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1568
http://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
http://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
http://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628
Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić QzgSDG8




Moderator




Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić Empty


PisanieTemat: Re: Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić   Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić EmptyNie Kwi 01 2018, 22:38

- Nie patrz na to jakbym chciał Cię otruć, nałożyłem sobie z tego samego rondla - rzuciłem patrząc na Caluma coraz mocniej zirytowany. Jestem tolerancyjny jak kurwa mogę, ale jeśli ktoś nie potrafi docenić jak zajebistego anty-kacowego kurczaka upichciłem to niech z łaski swojej zrezygnuje z nazywania się moim kumplem.
- Ja pierdolę, zgodnie z umową Leo miał wlać do każdego trochę antykoncepcji i jakieś bekowe eliksirki zmieniające kolor włosów czy inne pierdy - odparłem gdzieś między wpychaniem sobie kurczaka w gębę - Z łaski swojej przestań oskarżać wszystkich wokół. Moim zdaniem po prostu zwyczajnie zachlałeś i wykorzystałeś okazję, że miałeś mniej skrupułów niż zwykle, a inna laska też zachlała i na dodatek miała na Ciebie ochotę.
Po chwili pomyślałem, że Krycha mogła sama go otruć - w końcu nie miała aż tak wielkiego doświadczenia w kwestii relacji damsko-męskich, więc zagadanie do chłopaka, który jej się spodobał wymagało od niej zebranie się w sobie. Może tak bardzo bała się odrzucenia, że sięgnęła po mocniejsze środki? Nie miałem pewności, ze to prawda i wolałem nie mówić tego Calumowi, żeby w razie czego nie zbeształ biednej Kryśki, która i tak została dość ukarana poprzez fakt, że przez najbliższy tydzień mogła mieć problemy z siedzeniem.
Gdy tylko usłyszałem jego kolejne teksty wzięła mnie kurwica i trochę przestałem panować nad sobą
- Ja pierdolę, mówię Ci. Co moje to Twoje, niczego mi oddawać nie musisz, no ale kurwa ziomek szanuj mnie i życie chociaż trochę, bo mnie to wkurwia jak ty nawet gdy ci się coś udało to oskarżasz cały świat tak jakby to była porażka.
Po chwili spojrzałem na niego skonfundowany. Ten debil miał czelność wybuchnąć śmiechem w tej sytuacji. Trzasnąłem pięścią w stół, po czym zacząłem podniesionym głosem:
- Słuchaj, gadanie z Tobą o seksie przypomina mi tłumaczenie mojej babci czym jest gang bang, więc pozwól mi żyć człowieku i nie każ mi dłużej zagłębiać sięw ten jebany festiwal żenady. Naprawdę nie chcę gadać z tobą o byłym Krystyny i o waszych igraszkach, bo jesteś dużym chłopcem i możesz pieprzyć się z kim chcesz, ale skoro już zrobiłeś to w moim łóżku i z moją najlepszą przyjaciółką to logiczne, ze najbardziej będzie mnie martwiło to co jest z nią, bo w przeciwieństwie do ciebie, fajfusie pierdolony, stawiam komfort mojej partnerki trochę wyżej niż zaspokojenie własnej potrzeby spuszczenia się w losowy otwór

______________________


Ona nago, jestem Modigliani, Modigliani Złote włosy i bordowy stanik, jak Gryffindor. Świeci szyją jestem Modigliani, Modigliani. Zdejmuj suknię, W końcu sami
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Calum O. L. Dear

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 192cm
Galeony : 493
  Liczba postów : 1244
http://www.czarodzieje.org/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://www.czarodzieje.org/t14140-golum#373559
http://www.czarodzieje.org/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://www.czarodzieje.org/t14139-calum-dear
Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić QzgSDG8




Moderator




Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić Empty


PisanieTemat: Re: Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić   Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić EmptyPon Kwi 02 2018, 23:46

Wzruszyłem ramionami, po czym stwierdziłem, że raz kozie śmierć i ostatecznie wpakowałem sobie do buzi żarcie od Lysandra. Jakbym miał zginąć od jakiejś trucizny, może będzie to szybka śmierć. Przegryzłem i przełknąłem, w myślach chwaląc kuchnię kumpla, ale kilka chwil później zacząłem kwestionować, czy nadal jest moim kumplem, bo bzdury, które gadał, przeszły moje pojęcie. Widelec wypadł mi z dłoni, a sam siedziałem i rozdziawiałem gębę, słuchając jego wywodów.
- Ale co Ty pierdolisz, człowieku - rzuciłem podniesionym tonem, łapiąc się za głowę. - Eliksiry na kolorowe włosy, my ass! To było coś znacznie mocniejszego i kurwa nie gadaj, że nie miałeś na stanie takich specyfików, bo ja idę o zakład, że Vin-Eurico zrobił to specjalnie. Już mnie kiedyś nafaszerował amortencją bez mojej wiedzy i zgody, stary - powiedziałem, nie kryjąc irytacji faktem, że Lysander odbierał moje tłumaczenie w taki, a nie inny sposób. Jasne, robiłem z siebie ofiarę, kto by nie robił w takiej sytuacji? Miałem brać na klatę fakt, że ktoś mnie naćpał bez mojej zgody i pozwolił mi robić głupoty? Co jakby do tych drinków nie był dolewany antykoncepcyjny i właśnie tej nocy spłodziłbym sobie potomka z laską, której imię ledwo jestem w stanie wymówić? - Ale czy Ty sądzisz, że ja CHCIAŁEM to zrobić? - zapytałem, nie wierząc własnym uszom. Zakrzewski myślał, że przygoda na jedną noc z randomową laską była moim celem tego wieczora? Że ja tego PRAGNĄŁEM i CELOWO do tego doprowadziłem?
O ja pierdole.
Po następnych słowach wstałem, chociaż może wyglądało to bardziej jakbym spadał z krzesła. Chwyciłem różdżkę, którą odłożyłem na stole obok swojego talerza i stojąc na drżących nogach po prostu wylecowałem ją w twarz Zakrzewskiego. Dyszałem.
- To już przestaje być, kurwa, śmieszne - stwierdziłem rezolutnie. - Do tej pory myślałem, że jesteśmy kumplami, ale skoro uważasz, że byłbym w stanie celowo wykorzystać twoją najebaną i naćpaną eliksirami przyjaciółkę dla swoich własnych potrzeb i przyjemności, to ja nie chcę mieć z Tobą nic wspólnego - dodałem. Różdżka szybko opadła. Było mi zwyczajnie przykro. Nie był to pierwszy raz w życiu, kiedy otrzymałem podobne oskarżenie, w dodatku oba padły z ust osób, które uważałem za przyjaciół.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lysander S. Zakrzewski

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 197
C. szczególne : Atletyczna budowa, veela vibe
Galeony : 750
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1568
http://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
http://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
http://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628
Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić QzgSDG8




Moderator




Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić Empty


PisanieTemat: Re: Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić   Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić EmptyWto Kwi 03 2018, 17:43

- Ja kupiłem tylko słabe eliksiry i antykoncepcje, jeśli Leo coś tam wpakował to już nie jest mój problem. Równie dobrze eliksiru mogła Ci dolać Krycha albo ktokolwiek kto tam był. Matka cię nie nauczyła, że drinków trzeba pilnować? - odparłem - Jak tak bardzo czujesz się winny nocy z świetną laską to mogę wymazać ci pamięć, ale kurwa wysłów się w końcu o co Ci chodzi.
Ciąg wypowiadanych przez Krukona słów niemalże zwalił mnie z nóg - nie spodziewałem się po Calumie takiej mieszanki złości i agresji, z powodu udanej (w moim mniemaniu) nocy
- Tak stary, uważam, że chciałeś w końcu pozbyć się miana prawiczka - rzuciłem coraz bardziej zirytowany - Nie zachowuj się jakby uprawianie seksu było jakąś nieczystą rzeczą położoną poniżej godności książątka Deara. Nawet Minister Magii, lord Winchester i jebany Merlin mają potrzeby seksualne, więc błagam Cię, przestań zgrywać cnotkę niewydymkę.
Wszystko wskazywało, że moje słowa, które wydawały mi się jedynie szczerą prawdą rozjuszyły Caluma. Gdy w moim własnym domu podniósł na mnie różdżkę zupełnie osłupiałem - poderwałem się z miejsca, lecz w razie rzucenia zaklęcia byłem niemalże bezbronny, gdyż różdżka leżała po drugiej stronie pomieszczenia, zaś moja pięść była jednak odrobinę wolniejsza od ewentualnego zaklęcia rzuconego przez mojego kumpla, który najwidoczniej przez kilka zdań strzelił focha. Osłupiałem wysłuchując jego gniewnego monologu, lecz gdy opuścił różdżkę sam przeszedłem do ataku.
- KURWA MAĆ DEBILU JEBANY - wrzasnąłem tak głośno, że ściany się zatrzęsły - Nie powiedziałem, że ją wykorzystałeś, tylko że wykorzystałeś to, że miała ochotę. I to nie jest kurwa nic złego. JESTEŚCIE JEBANYMI DOROSŁYMI I MACIE PRAWO MIEĆ OCHOTĘ I UPRAWIAĆ SEKS POD WARUNKIEM ŻE TWOJA MONSTRUALNIE WIELKA PAŁA NIE ROZPIERDALA POCHWY MOJEJ NAJLEPSZEJ PRZYJACIÓŁCE, CZEGO DO KURWY NĘDZY NIE ROZUMIESZ?

______________________


Ona nago, jestem Modigliani, Modigliani Złote włosy i bordowy stanik, jak Gryffindor. Świeci szyją jestem Modigliani, Modigliani. Zdejmuj suknię, W końcu sami
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Czarodziejowa Dusza

Nieokreślony
Galeony : 284
  Liczba postów : 249
http://www.czarodzieje.org/t10816-czarodziejowa-poczta
Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić QzgSDG8




Specjalny




Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić Empty


PisanieTemat: Re: Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić   Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić EmptySro Kwi 04 2018, 11:52

Krystyna przewróciła się leniwie na drugi bok, szukając dla siebie odpowiedniej pozycji. Tępy ból ożywiający jej mięśnie nie przywrócił jej do rzeczywistości tak od razu. Ręka, którą do niedawna podpierała głowę, teraz znalazła dla siebie odpowiedniejsze miejsce. Przysłoniła nią oczy, odgradzając się od wiszącej na niebie jasnej kuli. Na rany Merlina, jej głowa chyba jeszcze nigdy nie była tak ciężka jak teraz. Chciała westchnąć, ale jedynie jęknęła cicho. Kiedy leżała, jeszcze nie było tak źle. Problem pojawił się dopiero wówczas, gdy Krysia postanowiła zasięgnąć pomocy łazienki, a konkretniej zlewu z bieżącą wodą. Wydawało jej się, że gardle wyrósł jej jeden wielki strup - tak było wyschnięte po wczorajszych wojażach. Wraz z tą myślą, na jej twarzy rozlał się rozespany uśmiech. Pamiętała to trochę jak przez mgłę. Zabawa, drinki, taniec. Calum u jej boku, dotyk jego warg na jej ustach. Jego spodnie opadające na podłogę… Wstała. Chwiejnie, bo chwiejnie, ale wyprostowała się dzielnie. Dopiero wówczas zorientowała się, że nie ma nic na sobie. No tak, kto w takich chwilach myślał o ubieraniu się do snu. Zaczęła szukać w pokoju Lysandra czegoś do ubrania się i włożyła pierwsze co tylko wpadło jej w ręce. Tajemnica zaginionej koszulki Caluma Deara została rozwiązana. Krystyna Holmes na tropie. Co prawda, koszulka ledwie okrywała jej pośladki, ale wiedziała, że nie musi się tym przejmować. Nie w tym domu, nie przy Lysie, ani tym bardziej przy Calumie, który wczorajszego wieczoru widział zdecydowanie więcej, niż jedynie nagie pośladki. Głowa tak jej pękała, że musiała zmrużyć oczy, gdy nacisnęła klamkę i wyszła na otulony blaskiem słońca korytarz. Podniesione głosy dobiegające z kuchni niezwykle ją zaintrygowały. Na tyle, że aż porzuciła pomysł z wycieczką do łazienki. Dlaczego oni się kłócą? Skacowana Krysia kompletnie nie pojmowała, dlaczego ktokolwiek mógł awanturować się z powodu jej cudownie spędzonej nocy. Co prawda, wspomniana przez Lysa „monstrualnie wielka pała”, dała jej wczoraj nieźle popalić, ale nie było to nic nieprzyjemnego. Ba, Kryśka pomimo całej swojej skromności, miała ochotę na więcej. Najgorzej, że gdy zaczęła powoli iść w stronę kuchni, czuła się dość… nietypowo. Okolice krocza miała dość wrażliwe po tak intensywnej penetracji, a mięśnie ud zdążyły zesztywnieć tak silnie, że bardziej przypominało to kuśtykanie niż pełnoprawny spacer. Na szczęście im dalej, tym było lepiej.
- Co się dzieje? Czemu tak krzyczycie? - Spytała Krystyna, gdy pojawiła się na progu kuchni. Ubrana jedynie w t-shirt, z włosami skołtunionymi w wielkie blond gniazdo z kacem gigantem, ale za to naprawdę szczęśliwa. Niestety, to szczęście nie odnalazło drogi na jej twarz, a jedynie samo zaniepokojenie odcisnęło na Krystynowym obliczu wyraźny ślad. Zrozumiała, że kłócili się o nią… o nich, ale nie wiedziała dlaczego. Czy zrobiłam coś nie tak?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Calum O. L. Dear

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 192cm
Galeony : 493
  Liczba postów : 1244
http://www.czarodzieje.org/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://www.czarodzieje.org/t14140-golum#373559
http://www.czarodzieje.org/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://www.czarodzieje.org/t14139-calum-dear
Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić QzgSDG8




Moderator




Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić Empty


PisanieTemat: Re: Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić   Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić EmptySob Kwi 21 2018, 00:17

Nie no, tego było już za wiele.
Naprawdę nie byłem w nastroju do prowadzenia tej rozmowy z Lysandrem. Zacznijmy od tego, że w ogóle nie byłem w nastroju na prowadzenie jakiejkolwiek rozmowy, a jeśli takowa miała dotyczyć seksu, Krystyny, eliksirowego upojenia i moich własnych uczuć, czułem rychło zbliżające się zwarcie na przewodach. Nie dowierzałem, że Zakrzewski mógł patrzeć na tę sytuację i nie dostrzegać jej głębi. Przeciwnie, widział wyłącznie płyciznę, próbując wmówić mi, że celowo "skorzystałem z okazji, że miała ochotę". Oczywiste było to, że nie miałaby jej, gdyby nie dolane do drinka eliksiry - nie umiałem tego inaczej wyjaśnić. A jako że spisek brał pod uwagę nas oboje, wylądowaliśmy tak, jak wylądowaliśmy - razem w łóżku.
I nie, wbrew temu, co mówił Lysander, nie było mi z tym dobrze. Wcale nie chciałem "pozbyć się łatki", wcale nie chciałem zmieniać stanu rzeczy sprzed... No, sprzed nocy. Nie miałem takich zamiarów, a nawet jeśli miałbym, nie dokonałbym tego w tak żałosny sposób. Co niby miałbym tym udowodnić przed innymi i przed samym sobą? Gdybym był niesamowity w podrywaniu dziewczyn i zaciąganiu ich do łóżka, nie musiałaby migdalić się ze mną pod wpływem. Prawdopodobnie gdybym miał trochę bardziej wyjebane, uznałbym, że było spoko, mimo że chuja pamiętałem z tej nocy poza kilkoma przebłyskami targanej ekstazą twarzy blondynki, ale nie miałem wyjebane.
Wręcz czułem się skrzywdzony.
Ale Zakrzewski by tego nie zrozumiał. Jakkolwiek na wielu innych polach potrafiliśmy się zrozumieć, to jedno chyba miało pozostać naszym polem bitwy, gdzie dwa zupełnie różne spojrzenie, inne perspektywy i odmienne zdania miały się ścierać.
Jego słowa zagotowały mi krew, a moje ciało zadziałało szybciej niż myśli. Mimo wszechogarniającego mnie osłabienia, zaskakująco szybko ręka, która nie trzymała różdżki, wystrzeliła do przodu, boleśnie konfrontując się z gładkim policzkiem blondyna.
- Nie mierz mnie swoją miarą - wysapałem, niemal odskakując od niego (nieco w emocjach, trochę bardziej z powodu resztek instynktu zachowawczego - łapa Zakrzewskiego była trzy razy większa od mojej i mogła wyrządzić większe krzywdy). Oddychałem szybko, zszokowany tym, co zrobiłem, ale jednocześnie w głębi duszy było mi z tym... Zaskakująco dobrze. W moim mniemaniu zasłużył na to. Starałem się ignorować palący ból w dłoni, podświadomie zastanawiając się, ile kości sobie przemieściłem tym impulsywnym ruchem.
I dosłownie na ten moment weszła do kuchni sama Krystyna, zaspana, rozkosznie rozczochrana i kompletnie nie mająca pojęcia, co się dzieje. Ślina stanęła mi w gardle i niemal się nią zakrztusiłem, gdy zorientowałem się, że koszulka zasłaniająca jej ciało należała do mnie. Rzuciłem szybkie spojrzenie na Lysandra, który chyba jeszcze wciąż przetwarzał w umyśle informację, że przyfasoliłem mu w mordę, po czym rzuciłem szybkie i krótkie:
- Nic.
Opuściłem rękę z różdżką, bowiem bojowa postawa wcale nie potwierdzała moich zapewnień. Minę miałem nietęgą, w głowie gryzłem się z wieloma myślami. Przede wszystkim - GDZIE DO CHUJA JASNEGO KRYSTYNA PODZIAŁA MAJTKI?!
Miałem nadzieję, że pijany ja nie wysłałem ich mamie pocztą na dowód, że z jej synem jest wszystko w jak najlepszym porządku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lysander S. Zakrzewski

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 197
C. szczególne : Atletyczna budowa, veela vibe
Galeony : 750
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1568
http://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
http://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
http://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628
Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić QzgSDG8




Moderator




Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić Empty


PisanieTemat: Re: Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić   Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić EmptyPią Kwi 27 2018, 15:27

- JA PIERDOLĘ - wrzasnąłem po polsku, gdy tylko pięść Caluma trafiła w mój policzek. Mimo wszystko Krukon zajebiście dobrze wymierzył cios, więc mimo przewagi silowej bez wątpienia ucierpiałem. Już miałem się odmachnąć, gdy nagle resztki moralności przypomniały mi, że stojący przede mną Krukon jest jednym z moich najlepszych ziomków i nie mogę go napierdalać po mordzie jak jakby miał na nazwisko Mondragón. Byłem wściekły, martwiłem się o Kryśkę i zupełnie nie byłem w stanie zrozumieć toku myślenia tego krukońskiego padalca, ale mimo to wiedziałem, że nie mogę dać matczynym genom przejąć całkowitej kontroli, bo potem będę tego bardzo żałował. Rozmasowałem stłuczony policzek i wziąłem głęboki oddech by chociaż odrobinę powściągnąć rozhulane do granic możliwości emocje. Zamierzałem już rzucić na niego jakąś klątwę, albo przynajmniej go zwyzywać, gdy w drzwiach pojawiła się Krysia, ktora automatycznie ostudziła mój zapał do przemocy. Mimo, że łaziła z gołą dupą i była najwyraźniej piekielnie mocno skacowana, na jej twarzy widniał szeroki uśmiech. Spojrzałem na nią mocno zdezorientowany dziwiąc się, że po spotkaniu z tym jebanym monstrum jest w stanie nie tylko chodzić, ale również uśmiechać się. Po chwili jednak uśmiech zszedł z jej twarzy, jakby wyraźnie zrozumiała o co poszło.
- Nic się nie dzieje - odparłem spokojnym tonem, po czym spojrzałem na nią z troską - Dobrze się czujesz?
Widząc zażenowanie Caluma na widok gołego tyłka Krychy z trudem powstrzymałem jakże nieodpowiedni w tej sytuacji chichot - podczas seksu jakoś nie przeszkadzało mu oglądanie jej bez majtek.
Sięgnąłem po różdżkę i niewerbalnie wezwałem majtki Krystyny do przylotu, po czym rzuciłem je w stronę dziewczyny dając jej do zrozumienia, że wypadłoby je założyć. W pomieszczeniu nastała niezręczna cisza.

Kostka: Accio
Punkty w kuferku:
• z zaklęć - 79 (+5)
Liczba możliwych przerzutów w wątku:
• wg statystyki z zaklęć - 8
Wykorzystane przerzuty:
• wg statystyki z zaklęć - 0

______________________


Ona nago, jestem Modigliani, Modigliani Złote włosy i bordowy stanik, jak Gryffindor. Świeci szyją jestem Modigliani, Modigliani. Zdejmuj suknię, W końcu sami
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Czarodziejowa Dusza

Nieokreślony
Galeony : 284
  Liczba postów : 249
http://www.czarodzieje.org/t10816-czarodziejowa-poczta
Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić QzgSDG8




Specjalny




Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić Empty


PisanieTemat: Re: Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić   Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić EmptyNie Maj 06 2018, 17:34

Krystyna ściągnęła wargi, przyglądając się uważnie policzkowi Lysandra. Rozmasowanie go niewiele dało, wciąż odznaczały się na nim zaczerwienione ślady palców i ani trochę nie podobał jej się ten widok. Wyraźnie nie wiedziała co powinna teraz uczynić. Przestąpiwszy z nogi na nogę, na wysokości łona splotła przed sobą palce obu dłoni. Język przylepił jej się do wyschniętego podniebienia, ale zdołała na kilka chwil go oddzielić - akurat na tyle, aby odpowiedzieć na pytanie przyjaciela. Nie rozumiała, dlaczego wyglądał na tak zatroskanego, więc ściągnęła brwi, pragnąc się nad tym zastanowić. Niestety, tępe pulsowanie pod czaszką kompletnie ją do tego zniechęciło.
- Tak… tylko trochę mi niedobrze - odpowiedziała, przyznając się jednocześnie, że zdecydowanie przesadziła wczoraj z alkoholem, ale to już raczej oboje zauważyli. Calum w sypialni, Lysander… cóż, jeśli nie wcześniej to teraz. Chwyciła z wdzięcznością lecące w jej stronę majtki i natychmiast lekko pochyliła plecy, aby móc wsunąć je na tyłek. Kiedy jej kobiece miejsca były już okryte, poczuła się na tyle pewnie, aby móc zmierzyć spojrzeniem wyraźnie zmieszanego Caluma. Wyglądał tak, jakby żałował, że w ogóle się tutaj znalazł. Pomiędzy brwiami Krysi pojawiła się zmarszczka niepokoju. Była tak bardzo spragniona, że ciężko było się jej skupić, a jednak starała się wymusić na swoim mózgu aktywację chociażby kilku pojedynczych szarych komórek, aby sklecić sensowne zdanie. To, co musiało zostać powiedziane, powoli zaczęło wydostawać się z jej ust. - Dzięki za tę noc. Było świetnie… ja… czy ty… mogłabym Ci wysłać sowę? - Zapytała, wbijając w Deara uważne spojrzenie. Jej policzki powlekły delikatne rumieńce i nawet przelotnie zerknęła na Gryfona, aby upewnić się czy nie mówi czegoś niewłaściwego. - No wiesz, żebyśmy mogli… utrzymać kontakt? - Zastygła w bezruchu, tak bardzo pragnąc usłyszeć, że Krukon pragnie tego samego co ona - aby ta noc nie była ostatnią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Calum O. L. Dear

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 192cm
Galeony : 493
  Liczba postów : 1244
http://www.czarodzieje.org/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://www.czarodzieje.org/t14140-golum#373559
http://www.czarodzieje.org/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://www.czarodzieje.org/t14139-calum-dear
Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić QzgSDG8




Moderator




Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić Empty


PisanieTemat: Re: Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić   Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić EmptyNie Maj 06 2018, 19:01

Byłem w takim szoku, że w ogóle to zrobiłem... Normalnie by mi to do głowy nie przyszło, nigdy w życiu nie podniósłbym ręki na Zakrzewskiego. W równie wielki szok wprawił mnie fakt, że nie otrzymałem zaraz po tym luty w pysk. Opanowanie Lysandra zaimponowało mi, bowiem myślałem, że wkurzyłem go już do granic wytrzymałości, a jednak był on w stanie pohamować intensywne emocje. Kilka głębszych wdechów i wyglądał, jakby nic go nie ruszyło, podczas gdy ja dyszałem, jakbym właśnie przebiegł maraton. Ręce mi się trzęsły i miałem mętlik w głowie.
Co teraz?
Obecność Krystyny wcale nie ułatwiała mi zadania. Z wielką ulgą dostrzegłem, że jednak dostała z powrotem swoją bieliznę (jakoś tak było mi lepiej, że przyleciała ona z pokoju obok, nie z Brighton). Nie wiem, na ile normalne było to dla Zakrzewskiego, żeby oglądać swoje koleżanki nago (chociaż sądząc po jego licznych podbojach tego typu ekscesy wcale by mnie nie zdziwiły), dla mnie jednak było to... Co najmniej dziwne, stąd moja reakcja, odwrócenie wzroku. Intymne części ciała nie bez powodu zostały w ten sposób nazwane, co nie?
Chciałem coś wybąkać, ale z tego wszystkiego zapomniałem języka w gębie. Myślałem o bolącej dłoni, a jednocześnie o tym, jak mógłbym się wykręcić z tej kurewsko krępującej sytuacji. Miło było słyszeć, że Krystynie nic nie było - może w końcu Zakrzewski przestanie schizować, jakobym ją "rozorał" i trochę się uspokoi. W innych warunkach fakt, że tak bardzo przeżywał rozmiar mojego penisa byłby dla mnie całkiem zabawny - teraz jednak nie potrafiłem zmusić się do żadnego uśmiechu.
I nagle Krystyna przemówiła.
Gdyby jeszcze wzięła mnie gdzieś na bok, gdyby powiedziała mi to na osobności - może potraktowałbym to jakoś... Inaczej. Jej słowa sprawiły, że spięły mi się wszystkie mięśnie, a serce podleciało do gardła. W dodatku wszystko słyszał Lysander, który wciąż stał obok mnie i najwyraźniej wyczekiwał mojej odpowiedzi. Kurwa mać, co ja miałem zrobić?! Czy jeśli się zgodzę, dostanę od niego wpierdol? A jak się nie zgodzę to mi nie wpierdoli, bo złamałem jej serce? Między młotem a kowadłem, starałem się wymyślić cokolwiek, COKOLWIEK, co mogłoby odwlec udzielenie odpowiedzi na to jakże istotne pytanie. Podrapałem się po karku, robiąc zaskoczoną minę.
- A bo wiesz co... Sowa mi niedawno zdechła.
Zabierzcie mnie stąd.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lysander S. Zakrzewski

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 197
C. szczególne : Atletyczna budowa, veela vibe
Galeony : 750
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1568
http://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
http://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
http://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628
Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić QzgSDG8




Moderator




Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić Empty


PisanieTemat: Re: Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić   Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić EmptySob Maj 12 2018, 22:31

Mimo, że udało mi się opanować emocje, to gdy usłyszałam, że Krycha chce się umówić z Calumem na korespondencję to zrobiło mi się niemal słabo. Przyjaciółka wprawdzie nie ucierpiała (przynajmniej na razie), ale jeśli mam być szczery to wolałem jednak, żeby jej znajomość z Krukonem nie rozwijała się dalej - po minie chłopaka mogłem wywnioskować, że on mimo udanego bolcowanka również nie ma ochoty na głębszą (hehe) znajomość z polską przyjaciółką. Gdy rzucił tym tekstem o sowie myślałem, że zesram się ze śmiechu - mimo iż wiedziałem, że ta odpowiedź może zranić Kryśkę to w gruncie rzeczy w całej mojej złości cieszyłem się, że Calum chociaż minimalnie poszedł po rozum do głowy. Mimo to powściągnąłem emocje i nie pokazałem żadnemu z tej dwójki, że jestem równocześnie wściekły, zażenowany i rozbawiony.
- Calum, zobacz, która godzina - rzuciłem siląc się na neutralny ton - Jesteś spóźniony do roboty.
Liczyłem, ze tym kłamstwem uda mi się wyjebać go z chaty. Po odwróceniu uwagi Krystyny i krótkiej wymianie gestów z Dearem, która miała dać mu do zrozumienia, że policzymy się później udało mi się wywalić go z mieszkania zupełnie nie przejmując się faktem, że Krukon zajebał mi jedną z fajniejszych koszulek, a Kryśka wciąż paraduje po kuchni w samych gaciach i jego bluzce. To był ciężki poranek - już chyba nigdy więcej nie zrobię urodzin!

/zt

______________________


Ona nago, jestem Modigliani, Modigliani Złote włosy i bordowy stanik, jak Gryffindor. Świeci szyją jestem Modigliani, Modigliani. Zdejmuj suknię, W końcu sami
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić QzgSDG8








Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić Empty


PisanieTemat: Re: Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić   Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić Empty

Powrót do góry Go down
 

Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Ta-Noc-O-Której-Nie-Wolno-Mówić QCuY7ok :: 
retrospekcje
-