Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 (Bo) list się nie rumieni

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 434
  Liczba postów : 114
http://www.czarodzieje.org/t15562-lettice-callaghan#418362
http://www.czarodzieje.org/t15577-look-at-the-sky-tonight-all-of-the-stars-have-a-reason#419169
http://www.czarodzieje.org/t15586-salatowa-poczta#419557
http://www.czarodzieje.org/t15563-lettice-callaghan#418367




Gracz






PisanieTemat: (Bo) list się nie rumieni   Nie Mar 11 2018, 21:24


Retrospekcje

Osoby: @Lettice Callaghan i @Riley Fairwyn
Miejsce rozgrywki: Szpital Św. Munga
Rok rozgrywki: od grudnia 2016 do teraz
Okoliczności: Odcięta od świata i zamknięta w izolatce Letti wysyła w eter kilka listów w nadziei, że ktokolwiek odpowie na błaganie, ostatni krzyk umierającego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 434
  Liczba postów : 114
http://www.czarodzieje.org/t15562-lettice-callaghan#418362
http://www.czarodzieje.org/t15577-look-at-the-sky-tonight-all-of-the-stars-have-a-reason#419169
http://www.czarodzieje.org/t15586-salatowa-poczta#419557
http://www.czarodzieje.org/t15563-lettice-callaghan#418367




Gracz






PisanieTemat: Re: (Bo) list się nie rumieni   Nie Mar 11 2018, 21:25





17/12/2016

Drogi odbiorco,
kimkolwiek jesteś mam nadzieje, że dużo lepiej Ci się wiedzie. Święta od zawsze kojarzyły mi się z czymś wspaniałym i naprawdę wyjątkowym; nigdy nie spędzałam ich sama, teraz, chociaż widzę znajomą twarz za szybą izolatki, czuję się całkowicie wyobcowana i totalnie nie wiem co ze sobą począć.
Mama uśmiecha się błagalnie i najwyraźniej pyta pielęgniarki czy mogę, chociaż ugryźć kawałek dyniowego pasztecika; na samą myśl o normalnym jedzeniu czuję napływ śliny do ust i wyobrażam sobie zapach dań podawanych na uczcie w szkole. Co najśmieszniejsze, nigdy nie przepadałam za tym właśnie smakołykiem, ale teraz wydaje mi się, że nie ma nic gorszego od jedzenia w szpitalu. Od kilkunastu miesięcy myślałam, że nic nie pobije kawałeczków pergaminu nasączonych whisky, do których zjedzenia namówił mnie pewien podły kolega, (jak zauważyłeś, po alkoholu jestem skłonna do różnych, dość niekonwencjonalnych wyczynów), ale te bezsmakowe papki dla ludzi bez zębów są nawet gorsze niż złe. Jak tak teraz o tym myślę, to wydaje mi się, że może przez ten pieprzony papier z whisky zachorowałam, nigdy nie wiadomo, czym posługuje się magiczny przemysł celulozowo-papierniczy przy produkcji swych wyrobów.
Czuję, że ten list nie ma najmniejszego sensu, może gdybym siedziała w szkole w swym ciepłym dormitorium, wśród własnoręcznie zasadzonych roślinek sałaty to wszystko byłoby piękniejsze. Chyba nie mam już nawet nadziei; choroba pochłania mnie od środka, podobno me płuca wyglądają jak ser szwajcarski. Nikt nie pokazuje mi wyników, zdjęć organów trawionych przez Kagonotrię — to niesprawiedliwie, chyba mam prawo wiedzieć o tym, czego za niedługi czas już nie będę miała, racja? Mam nadzieje, że również się ze mną zgadzasz, bo jeśli nie to chyba zostałam w tej kwestii całkowicie sama.
Mam nadzieje, że odpiszesz, chociaż się nie znamy; wszystko wskazuje na to, że zostanę tutaj sama w święta, a totalnie obawiam się samotności.
Proszę, potowarzysz, p o m ó ż.
Nadawca

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1345
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 576
http://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
http://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
http://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
http://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn




Gracz






PisanieTemat: Re: (Bo) list się nie rumieni   Nie Mar 11 2018, 23:01





Nadawco,

obawiam się, że nie potrafię już pomagać. Jeszcze kilka miesięcy temu rzuciłbym się Tobie na ratunek. Potrafiłbym zapomnieć o własnym cierpieniu i zburzyć ściany więżącego Cię szpitala, chociaż tak naprawdę nie jesteś dla mnie nikim ważnym. Nie znam Cię, nie powinienem się Tobą przejąć, a jednak czuję, że mógłbym. Chciałbym. Teraz Ty piszesz listy i wysyłasz je w eter. Opisujesz coś, co chciałoby chwycić mnie za serce, a mnie wydaje się, że takiego organu już od dawna nie mam. Spłonął, razem ze mną w tamten niepozorny dzień, o którym nie masz, NIKT NIE MA, najmniejszego pojęcia. Chcesz mojej pomocy, a co sama mi oferujesz? Własny ból i smutek, którego nie potrafię już trawić, gdyż mój własny niemalże wciska mnie w szpitalne łóżko każdego dnia. Przewracam się na nim niespokojnie, szukam znajomych ramion, a potem krzyczę, krzywię się i wydrapuje sobie twarz, której tak nienawidzę. Pustka rozsadza mi głowę, na żalu ścieram zęby. Drżę, gdy wyobrażam sobie, że to co mnie spotkało na zawsze odmienia właśnie moje życie. To zupełnie tak jak u Ciebie. Czy my jesteśmy w jakimś cholernym programie pomocy umierającym? Przepraszam, nigdy nie przeklinam… nigdy nie przeklinałem, bo teraz słabość wyzuła mnie z całej mojej osobowości. Mnie już nie ma, zostało tylko puste, zniszczone ciało. Okropnie uparcie bijące serce. Nie będziesz miała płuc i umrzesz. Błagam Cię, zamień się ze mną miejscami.
Nie mam już dla kogo żyć.
Pozwól mi umrzeć.
Chciałbym móc jeść tę szpitalną papkę, ale nie potrafię nawet otworzyć ust. Głowa ugina mi się od lepkich od krwi i osocza bandaży. Karmią mnie zaklęciami, bo czymże innym mogliby w takiej sytuacji? Moje ręce ledwo trzymają pióro. Medyczka podaje mi list, zdziwiona tym, że ktoś pragnie się ze mną skontaktować. Ja jestem zdziwiony, że w ogóle Ci odpisuje, że chce to robić. Może to wyłącznie dlatego, że wiem o czym piszesz, widzę jak cierpisz. Nie mogę Ci pomóc.
Jestem równie bezradny.
Pierdolę te święta.
Chciałbym, aby cały świat spłonął.

Nie oglądaj tych zdjęć. Jeśli umrzesz, ocal się od patrzenia na to. Nie ma nic gorszego niż obserwowanie czyjegoś i swojego końca.
Będziesz świadkiem mojego. Powiesz mi czy Ci się to podoba.

Przepraszam, chyba odrobinę mnie poniosło.
Wcale nie.
Chciałbym znów normalnie żyć.

Odbiorca

______________________



It takes a lot to give, to ask for help, to be yourself, to know and love what you live with.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 434
  Liczba postów : 114
http://www.czarodzieje.org/t15562-lettice-callaghan#418362
http://www.czarodzieje.org/t15577-look-at-the-sky-tonight-all-of-the-stars-have-a-reason#419169
http://www.czarodzieje.org/t15586-salatowa-poczta#419557
http://www.czarodzieje.org/t15563-lettice-callaghan#418367




Gracz






PisanieTemat: Re: (Bo) list się nie rumieni   Nie Mar 11 2018, 23:45





17/12/2016

Drogi odbiorco,
Zabawne; dopiero teraz przekonuje się, jak bardzo słaba psychicznie jestem i byłam.
Na początku pobytu w Mungu, nie zamknęli mnie w klatce ze szkła i żyłam w istnym luksusie; przebywałam w sali z pewną, dotąd nieznajomą mi dziewczyną, podobno chorowała na to samo gówno i wiesz, musiałam patrzeć na to, jak powoli traci przepiękne pukle złotych loków. Przerażające; obserwowałam kolejne wyczesywane pasma włosów, phi, wyciągnięte delikatnym ruchem przez dłoń pielęgniarki. I wiedziałam, że czeka mnie to samo; wszyscy zapewniali o tym, że przywyknę, w końcu włosy to nie wszystko, wtedy jeszcze miałam nadzieje na życie, a pocieszająca gadanina i zaręczanie o powrocie do dawnej formy, miały być równie piękne i takie same, ale to wszystko nieprawda; chusta noszona, by nikt nie mógł dostrzec gołej głowy, nie ukryje mej twarzy; matka przyniosła perukę, podobno jest z ludzkich włosów, ale nie potrafię przyzwyczaić samej siebie do swędzącego dotyku nieznajomego mi materiału na skalpie.
Nie chciałbyś być na moim miejscu, lepiej jest umrzeć nagle; leki dobijają, bywają dni, w których czasie nie mogę podnieść do góry powiek i popatrzeć przed siebie w sufit. To, czym karmią moje guzy jest trujące, jedna z pielęgniarek przez przypadek wylała odrobinę na swą własną rękę, panika, w jaką wpadła była zabawnie tragiczna — oczy rozszerzyły się maksymalnie, a ona sama pędem ruszyła do umywalki, by zmyć z siebie świństwo. Do dziś widzę wyraźnie odznaczający ślad na bladej skórze, w miejscu zetknięcia tkanki z mazią, to była dosłownie k r o p e l k a. To samo wstrzykują piętnastego każdego miesiąca do mego krwiobiegu, a ja zastanawiam się, jak to możliwe, że jeszcze nie wypaliło mi żył.
Śmierć w takim przypadku jest zbawieniem; dotychczas największy strach budziła możliwości upadku z miotły i złamania karku, teraz ten sam przepis na śmierć wygląda przepięknie i bardzo romantycznie. Zginęłabym w walce o honor swej drużyny, szczęśliwa, robiąc to, co kocham całym sercem; teraz gniję od środka, jestem za bardzo świadoma tego, co wkrótce nastąpi i nie mogę zrobić zupełnie nic.
Nigdy nie byłam aż tak bezsilna, nie chce być taka bezsilna. To takie nie w moim stylu.
Nadawca

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1345
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 576
http://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
http://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
http://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
http://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn




Gracz






PisanieTemat: Re: (Bo) list się nie rumieni   Pon Mar 12 2018, 23:53





Nadawco,

chciałbym móc powiedzieć Ci co było, jest, będzie w moim stylu. Zamiast tego, nieco sprostuję: nigdy już nie będę tego bliżej. Tej odprężającej chwili, gdy wiem, że straciłem tak wiele i zaraz umrę. Nie ma nic gorszego, niż zmaganie się z cierpieniem w prawdziwej radości wszystkich wokół.
„Super, Odbiorco, że żyjesz.”
„Jak Ci się udało z tego wyjść?”
„Miałeś wiele szczęścia.”
Wcale nie.
Chciałbym móc powiedzieć, że wiem co Cię dręczy. Powolny rozpad ciała, sztuczne twarze wszystkich wokół. Tyle rozumiem. Sam rozbijam się teraz na części pierwsze, a każdy dodatkowy strup na mojej skórze jest tylko kolejnym symbolem mojej porażki.
Nie wyobrażam sobie jakby to było, gdybym od początku umierał tylko ja. Gdybym widział wychodzące garściami włosy i walczył z ostatecznym terminem śmiercionośnymi medykamentami. Nie zrozumiem swędzenia peruki, ani nostalgii jaką żywisz do tej gry. Co Cię w to wpędziło? DLACZEGO chorujesz? Odpowiedzieli Ci chociaż na to pytanie? Ja wiedziałem od początku. Tylko dlaczego to nie sprawia, że jest z tym jakoś tak… łatwiej?
Nie bądź bezsilna, Nadawco. Tak bardzo zazdroszczę Ci Twojej mamy. Wydaje mi się, że ją ta sytuacja dotyka równie mocno, jeżeli nie bardziej. To zabawne, ale wiesz, że ja teraz też nie mam włosów? Ojciec nawet nie zapytał mnie czy nie powinien sprawić mi peruki. Dlaczego mnie nie obudzili? Odwiedził mnie raz, gdy byłem nieprzytomny. Więcej już nie wrócił.
Spędzam całe dnie na myśleniu, drapaniu okropnie zmienionej skóry i wspominaniu. Teraz jeszcze piszę. Ból w ręce, gdy skrobię po pergaminie jest niedogodnością, ale jestem w stanie ją znieść. Ty możesz jeść to palące świństwo, ja poradzę sobie z kilkoma listami.
Czuje się taki dzielny, a zarazem cienki niczym wiosenna gałązka. Liść miotany wiatrem.
Nadawco, które z nas szybciej opadnie i zwiędnie?  

Odbiorca

______________________



It takes a lot to give, to ask for help, to be yourself, to know and love what you live with.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: (Bo) list się nie rumieni   

Powrót do góry Go down
 

(Bo) list się nie rumieni

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Rozwód - wszystko na ten temat
» Pierwszy "papież" LINUS

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
retrospekcje
-