Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Studio Piercingu i Tatuażu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8
AutorWiadomość


Cassandra Lancaster

Nauczyciel
Wiek : 29
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 620
Dodatkowo : metamorfomag
  Liczba postów : 1718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t171-cassandra-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6690-thanks-for-loving-me#189323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4274-cass
Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 Empty


PisanieTemat: Studio Piercingu i Tatuażu   Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 EmptySob Cze 12 2010, 20:40

First topic message reminder :


Studio Piercingu i Tatuażu

To mugolskie miejsce... albo raczej na takie wygląda. Można zrobić tutaj również magiczne tatuaże!

Ceny tatuażu:
- Tatuaż zwykły 20G
- Tatuaż zmieniający kolor (trzy kolory) 40 G
- Tatuaż poruszający się w miejscu (jak zdjęcie) 50 G
- Tatuaż poruszający się po całym ciele 70 G
- Tatuaż zmieniający kolor w zależności od nastroju 100 G

Jeśli chcesz np. tatuaż zmieniający kolor i poruszający się w miejscu płacisz 90 G, czyli sumujesz odpowiednie kwoty. Ceny kolczyków są do ustalenia, od 15G do 50G.





Teleportowała się wraz z Ann przed studio, jeszcze trzymając dłonie na jej oczach.
- Kochanie, prawda, że niedawno miałaś urodziny? - rzekła przy jej uchu, dotykając ustami jej płatek - Teraz czas na mój prezent... Chciałam, abyś go zapamiętała... I wydaje mi się, że to dobry pomysł, jednak jeśli się nie zdecydujesz... Zrozumiem - wzięła dłonie z jej oczu, ukazując salon z bilbordem "salon piercingu i tatuażu". Całe wnętrze było zachowane w czerni i czerwieni. Ktoś się musiał nieźle napracować. Po prawej stronie na szklanej ścianie wisiało wiele wzorów na zdobnictwo ciała. Zaś po lewej kolczyki. Na środku pod samą ścianą stały czarne, skórzane sofy. Zastanawiała się, czy lepiej byłoby dać zielone akcenty na uspokojenie zamiast czerwonych. Wszystko było utrzymane w sterylnym porządku, a prace tatuażystów aż zachęcały do odważnego czynu! Uśmiechnęła się do niej, ujmując jej dłoń - I jak?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30540
  Liczba postów : 53029
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 QzgSDG8




Specjalny




Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 Empty


PisanieTemat: Re: Studio Piercingu i Tatuażu   Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 EmptyCzw Wrz 20 2018, 14:51

@Dominik Rowle

Miałeś dziś umówionych kilku klientów w studiu, którym miałeś przedstawić zamówione przez nich projekty tatuaży oraz jednego Pana, któremu miałeś zacząć sesję. Przyszedłeś więc do pracy pełen zapału i pozytywnej energii, gotowy do działania. Gdy tylko skończyłeś kawę i uprzątnąłeś z kurzu miejsce pracy, pojawił się pierwszy z klientów..
Rzuć Kostką!
Możliwe Scenariusze:
1,4 Kobieta, której miałeś przygotować wzór tatuażu na plecy dla męża z okazji rocznicy jej związku przyszła przed czasem. Przeszliście od razu do rzeczy, bo była zniecierpliwiona i chyba się śpieszyła. Pokazałeś jej swoje propozycje, tłumacząc, czemu akurat wykorzystałeś tak mało oczywiste wzory oraz kolory. Długo zastanawiała się, który z trzech szkiców jest najlepszy, jednak wciąż nie przestawała się uśmiechać. Była zachwycona! Klasnęła w dłonie podekscytowana i natychmiast umówiła się na sesję, dając Ci 30 Galeonów dodatkowej zaliczki za tak doskonałe przygotowanie i talent! Widać było, że nie mogła się doczekać! Zgłoś się po nie w odpowiednim temacie!
2,6 Byłeś zdziwiony, jak wielu potencjalnych klientów odwiedziło dziś studio i zagadywało Cię o wolne terminy czy ceny wykonania tatuażu. Notes szybko się wypełniał, a Tobie brakowało rąk i podzielności uwagi, aby dogodzić każdemu. Gdy poprosili Cię o pokazanie swoich szkiców z przykładowymi pracami, zacząłeś grzebać w biurku i pośpiesznie wyciągnąłeś notes, ruszając w ich stronę. Nie zauważyłeś jednak odwiązanej sznurówki, potknąłeś się i poleciałeś jak długi, natomiast Twój drogocenny szkicownik wylądował pod nogami jednego z klientów, uderzając go wcześniej w rękę. Ten wypuścił swoją kawę i cała jej zawartość niestety wylądowała na Twoich zamówieniach! To nie był szczęśliwy dzień, będziesz musiał prosić o więcej czasu, a do tego wszystkiego pościerałeś sobie kolana i ręce.
3,5 Rysowałeś w spokoju, oczekując młodego mężczyzny, z którym byłeś dziś umówiony na sesję. Jegomość zjawił się o czasie, więc od razu zaproponowałeś coś do picia i zabraliście się do pracy. Przyglądał się uważnie Twoim ruchom, zaczynając temat związany ze sztuką. Okazuje się, że Twój klient był rysownikiem komiksów i zaczął Ci o tym opowiadać, udzielając cennych wskazówek na przyszłość! Tatuaż wyszedł doskonale, klient był zadowolony, a Ty nauczyłeś się czegoś nowego! Do Twojego kuferka wpada 1 Punkt DA! Zgłoś się po niego w odpowiednim temacie!

______________________

Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dominik Rowle

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 187
Galeony : 426
  Liczba postów : 129
http://www.czarodzieje.org/t16222-dominik-rowle
http://www.czarodzieje.org/t16224-domino#444511
http://www.czarodzieje.org/t16225-ingrid#444516
http://www.czarodzieje.org/t16223-dominik-rowle
Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 Empty


PisanieTemat: Re: Studio Piercingu i Tatuażu   Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 EmptySro Wrz 26 2018, 21:58

Przeczuwał, że to będzie dobry dzień. Mimo że ledwo wstał z łóżka to miał jednak więcej energii niż zwykle, a jego codzienna kawa momentalnie postawiła go na nogi. Nic nie zapowiadało, że miałoby wydarzyć się coś, co popsuje mu humor! Nie miał dziś zapisanych żadnych kłopotliwych klientów. Przynajmniej do tej pory nie sprawiali mu problemów, wydawali się zdecydowani i uprzejmi. Pogoda była całkiem przyjemna jak na wrzesień, nikt go nie zdenerwował, cóż, żyć nie umierać! Żeby dzień był jeszcze piękniejszy – do studia dotarł nawet wcześniej niż powinien. Wobec tego złapał za szczotkę i trochę ogarnął studio, mimo że zrobił to wczoraj przed wyjściem i zbyt wiele kurzu nie zdążyło osiąść na meblach, nie mówiąc już o czystej podłodze. Zrobił sobie jeszcze jedną kawę, bo ostatnio przyniósł zapas do pracy, w razie gdyby był niewyspany. Dzisiaj raczej mu to nie groziło. Był wyspany, gotowy do pracy, pełen zapału i energii. Spojrzał na zegarek i aż zdziwił się tym, jak szybko się dzisiaj uwinął. Wszystko było czyste i gotowe na przyjęcie pierwszych klientów. Usiadł przy stoliku, oglądając jeszcze raz projekty, które przygotował na dzisiaj dla umówionych przyszłych wytatuowanych. Leniwie pił kawę, rozkoszując się jeszcze ciszą poranka. W momencie kiedy ujrzał dno filiżanki i pomyślał, że dobrze by już było z kimś pogadać i rozpocząć pracę pierwszy klient wszedł do studia. Rzucił jeszcze okiem na zegarek i zdziwił się, że klientem tym była kobieta, której miał przygotować projekt tatuażu. Miała przyjść dopiero za pół godziny. Zmarszczył lekko brwi, zastanawiając się czy wyrobią się w czasie, bo pierwszy zapisany klient miał być już za piętnaście minut.
- Jest pani wcześniej, dzień dobry! – zauważył, posyłając jej uśmiech. Wstał i gestem zaprosił kobietę do stolika. Po pierwszych sekundach rozmowy wiedział już, że powinni zmieścić się w kwadransie, bo kobieta zdawała się spieszyć i była nieco niecierpliwa. Chciała jak najszybciej zobaczyć i wybrać projekt. Swoją drogą pierwszy raz projektował tatuaż na zlecenie innej osoby niż sam tatuowany. Kobieta chciała zrobić mężowi prezent na rocznicę związku. I to nie byle jaki, bo całkiem spory, zajmujący większą część pleców. Dominik uważał, że takie decyzje mąż powinien podjąć sam, ale kobieta tylko machnęła ręką, twierdząc, że mężczyzna wytatuuje sobie wszystko, co ona mu wymyśli. Cóż, nie miał zamiaru z nią dyskutować, pewnie wiedziała co mówiła. Mąż będzie musiał tu przyjść z własnej woli, więc przed rozpoczęciem pracy jeszcze zapyta go czy na pewno chce zrobić tatuaż, który wybrała mu małżonka. Kobieta powiedziała mu ogólnie co by chciała, pokazując kilka tatuaży, którymi chciałaby się zainspirować. Dominik więc przygotował dla niej kilka projektów i wytłumaczył każdy z nich. Kobieta od razu odrzuciła część, zostawiając na koniec trzy, które najbardziej jej się spodobały. Miała spory dylemat, ponieważ każdym z nich była zachwycona. Na sam ich widok uśmiechnęła się i nie przestała aż do wyjścia ze studia. Po dłuższym czasie w końcu zdecydowała się na jeden z nich i już nie mogła się doczekać, aż wręczy mężowi kupon i w końcu zobaczy rysunek na jego plecach. Od razu zarezerwowała dogodny termin na sesję, dając Dominikowi 30 galeonów premii za przygotowanie tak wspaniałych projektów. Chłopak z wdzięcznością przyjął pieniądze i wiedział, że reszta dnia minie mu tak świetnie jak dzień się rozpoczął!

Kostka: 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30540
  Liczba postów : 53029
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 QzgSDG8




Specjalny




Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 Empty


PisanieTemat: Re: Studio Piercingu i Tatuażu   Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 EmptyNie Sty 06 2019, 01:33

@Dominik Rowle

Niezależnie od tego czy planowałeś tego typu zmianę czy okazja sama wpadła ci w ręce, dzisiejszego dnia zaoferowano ci możliwość przyłączenia do studia nowego, zdolnego tatuatora. Nie stoi za nim ani ogromne doświadczenie, ani solidne wykształcenie, lecz jego prace zawsze są staranne i przykuwają uwagę. Jego dzieła nie są do końca zgodne z twoją estetyką, lecz dobre studio musi przyciągać do siebie ich różnorodnością, nieprawdaż? Sprawdź jak poszły ci negocjacje.

1 i 2 - Nie potrafisz porozumieć się z tym butnym, pyskatym dzieciakiem. Chłopak myśli, że podbił już cały świat, podczas gdy tak naprawdę to ty wiele ryzykujesz biorąc go pod swoje skrzydła. Chce zmusić cię do ofiarowania mu swobody działania, co wydaje ci się nie do przyjęcia w przypadku kogoś, kto nie może poszczycić się bogatym CV. Kiedy wychodzi, masz wrażenie, że to jeszcze nie koniec i nie musisz długo czekać na obsmarowanie twojego studia w mediach społecznościowych. Za słowami idą także czyny - wybite szyby, uszkodzone zamki w drzwiach, a nawet wykradzione projekty. Na szczęście szybko ustają, ale i tak skutecznie podnoszą ci ciśnienie na kilka najbliższych dni.
3 i 4 - Masz pewne obawy, zwłaszcza gdy okazuje się, że staje przed tobą nieśmiały i wycofany chłopak, który broni się jedynie ogromną pasją. Rozmowy idą powoli. Wspólnie wypracowujecie kontrakt, który daje mu możliwości rozwoju, a ciebie zabezpiecza przed ewentualnymi pomyłkami młodego, niedoświadczonego pasjonata. Wkrótce okazuje się, że warto było dać szansę świeżej krwi. Tatuażysta okazuje się być pełen pomysłów i aktywnie prowadząc wizzbooka wkrótce sprowadza do studia mnóstwo nowych klientów, zapełniając wasz grafik niemalże na cały miesiąc wprzód. Wzrost popularności przekłada się na twoją pensję. Tutaj możesz zgłosić się aż po dodatkowe 40G do wypłaty.
5 i 6 - Już na pierwszym spotkaniu okazuje się, że doskonale się dogadujecie. Macie podobne poczucie humoru i podczas, gdy ty chciałbyś zabezpieczyć się przed ewentualnymi skutkami pomyłki niedoświadczonego tatuatora, chłopak jedynie pragnie się uczyć. Bez trudu spisujecie umowę, jaka satysfakcjonuje was oboje, a widząc swojego nowego pracownika w akcji jedynie upewniasz się w tym, że postąpiłeś właściwie. Podczas ostatnich kilku dni udało ci się podpatrzeć mnóstwo nowych technik, z których mogą skorzystać wszyscy pracujący u ciebie tatuatorzy. Zyskujesz punkt z działalności artystycznej, o który możesz upomnieć się w tym temacie.

______________________

Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dominik Rowle

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 187
Galeony : 426
  Liczba postów : 129
http://www.czarodzieje.org/t16222-dominik-rowle
http://www.czarodzieje.org/t16224-domino#444511
http://www.czarodzieje.org/t16225-ingrid#444516
http://www.czarodzieje.org/t16223-dominik-rowle
Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 Empty


PisanieTemat: Re: Studio Piercingu i Tatuażu   Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 EmptyPon Lut 04 2019, 21:41

Od znajomego z branży dowiedział się, że pewien młody, choć podobno zdolny tatuator poszukuje pracy. U niego w studio nie ma już miejsca, ale może Dominik miałby ochotę wnieść powiew świeżości do swojego (nareszcie) studio? Rowle zastanowił się przez chwilę i przyznał, że właściwie dlaczego nie? Może przydałaby się taka świeża krew. Dostał kontakt od znajomego i umówił się z kandydatem na rozmowę. To była pierwsza rozmowa kwalifikacyjna, którą przeprowadzał jako pracodawca, a nie potencjalny pracownik.
Na rozmowie wypytywał chłopaka o najważniejsze rzeczy. Kandydat, co prawda, nie miał ani zbyt ogromnego doświadczenia, ani solidnego wykształcenia, jednak prace, które przyniósł ze sobą były starannie wykonane i na pewno przykuwały uwagę klientów. Zresztą od początku był pozytywnie nastawiony na zatrudnienie go, w końcu każdy przecież kiedyś zaczynał karierę i musiał się wielu rzeczy nauczyć w praktyce. Sam Dominik doskonale o tym wiedział. Portoflio chłopaka nie było do końca w guście Dominika, jednak przecież po to również ma się kilku pracowników, aby klient miał do wyboru różnorodność stylów tatuaży, a nie żeby każdy robił „na jedno kopyto”.
Początkowo rozmowa szła gładko, dopóki nie doszli do warunków zatrudnienia, pracy i wynagrodzenia. Chłopak zachowywał się jakby pozjadał wszystkie rozumy. Dobrze, jasna sprawa, że można być dumnym z własnych prac, ale on ewidentnie uważał, że jego tatuaże są już na najwyższym poziomie i generalnie mało kto jest w stanie mu dorównać. Dominik skwitował to milczeniem. Długo jednak milczeć nie mógł, bo to co wymyślał chłopak było kompletnie nie do przyjęcia. Swoboda działania dla początkującego? No… Nie. Kilka minut rozmowy, a potencjalny pracowników już zaczął snuć wizje, jak to można zmienić to studio i dlaczego to on powinien być kimś w rodzaju kierownika. Dominik już wiedział, że pierwsze wrażenie było mylne i niestety, ale nie może zatrudnić kogoś takiego. Nie mogli się dogadać w żadnej kwestii. Podziękował mu uprzejmie i zaprosił do wyjścia, ale chłopak zdenerwował się okropnie i przez następne dwadzieścia minut Dominik musiał tłumaczyć mu powody swojej decyzji. Gdy chłopak nadal nie mógł się z nią pogodzić Rowle stanowczo uciął temat i po prostu kazał młodziakowi opuścić studio. Chłopak wyszedł, trzaskając drzwiami. Dominik patrzył za nim przez chwilę, ale nie mógł odetchnąć z ulgą, bo coś przeczuwał, że jeszcze zobaczy tego pyskatego młodzieńca.
Długo nie musiał czekać. Jego studio zostało publicznie obsmarowane, a dodatkowo Dominik był zmuszony wymienić szyby w oknach i zamki w drzwiach. Po kilku dniach na szczęście wszystko ustało, bo Dominik miał już zgłosić ten fakt odpowiednim służbom. Jednak młodzik podniósł mu ciśnienie na kilka dni.

Ingerencja styczniowa
Kostki: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Talia L. Vries

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 172cm
Galeony : 159
  Liczba postów : 184
http://www.czarodzieje.org/t17535-talia-l-vries?highlight=talia+l++vries
http://www.czarodzieje.org/t17558-talia-l-vries?highlight=talia+l++vries
http://www.czarodzieje.org/t17559-skrzynka-pocztowa-talii#492366
http://www.czarodzieje.org/t17553-talia-l-vries?highlight=talia+l++vries
Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 Empty


PisanieTemat: Re: Studio Piercingu i Tatuażu   Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 EmptySob Paź 19 2019, 19:14

Nie wiedziała co tutaj robi. Cały czas w głowie mówiła sobie, że to niepotrzebne, że niczego dobrego tym nie wskóra, że tylko rozdrapie rany, które pewnie są już zaleczone. Bo są, prawda? Nie chciała ich otwierać, nie będąc właściwie pewną, dlaczego to robi. Nie chciała brudzić krwią powstałą z ich wspomnień i niedomówień. Wciąż kwestionowała w myślach to, dlaczego znalazła się tu i teraz. Skąpana w deszczu, żalu i tęsknocie. Bo, wbrew wszystkiemu, Lia miała w sobie uczucia. Cały ich zestaw, chociaż czasem wolała chować się w sobie, grać dobrą miną, by później rozbić się na miliony kawałków, kiedy to zostawała sama. W głowie nieprzerwanie dudniło jej wciąż jedno pytanie – czemu to sobie robisz? Dlaczego postanowiłaś wrócić? Dlaczego nie możesz pozwolić, by ten rozdział życia po urwał się w środku, bez odpowiedniego zakończenia? Talia, dlaczego wtedy zniknęłaś, tak po prostu, nad ranem, odchodząc ramię w ramię z nocą? Całe otoczenie zdawało się współgrać z jej nastrojem, ozdabiając okolicę gęstym deszczem, który spływał po jej twarzy i włosach, a także po nagich ramionach i dekolcie, mieniąc się jak malutkie kryształki na prawie białej skórze. Nie wiedziała, że słoneczne przedpołudnie zamieni się w iście angielską pogodę, dlatego gdy wychodziła z domu, ubrana zaledwie w czarną sukienkę, nie zabierała ze sobą wierzchniej szaty. Teraz nieco marzła, drżała, a na jej skórze pojawiła się gęsia skórka. Otoczyła się ramionami, idąc w dół ulicy – jej nogi automatycznie obrały kierunek, jakby decyzyjność dzisiaj leżała w ich roli. Nie oponowała. Wiedziała gdzie go szukać, chociaż nigdy tam nie była. Właściwie Londyn był usłany miejscami, które omijała, więcej ich było niż tych, w których można ją znaleźć. Tak, jakby zostawiała po sobie ślady swoich porażek i złych decyzji. Tym razem jednak chciała coś zmienić i złapać los w ramiona, potrząsnąć nim i zmienić stan rzeczy. W głowie rozgrywała scenariusze tego, co może się wydarzyć. Pierwszy: na jej widok, może się teleportować i tyle po nim. Nie, na pewno nie, nie zrobiłby tego. Znała go za dobrze. Chociaż, przecież minęły lata, mógł się zmienić. Jednak było coś, co na pewno mu zostało, ta wrodzona ciekawość, która tak ją kiedyś pociągała. Na pewno będzie ciekaw co aurorka ma do powiedzenia. Jaką wymówkę sobie usnuła. Druga opcja: naskoczy na nią, trześnie jej drzwiami w twarz, potraktuje jakimś zaklęciem. Niemożliwe. Nawet w największej złości Dominik nie byłby w stanie podnieść ręki na kobietę. Niezależnie, czy byłaby to obca dziewczyna, czy taka, z którą dzielił łóżku. Westchnęła na tą myśl o łóżku, o sypialni, do której zakradali się nad ranem, robiąc wszystko, tylko nie idąc spać. Było w nich tyle życia, a w niej tyle pragnienia zapełnienia pustki. Na siłę chciała go wcisnąć w dziurę w swoim sercu, ślepa na to, że dziura ta ma zupełnie inny kształt, którego nic, nigdy nie zapełni. Jednak myśl o jego cieple była dla niej jak rażenie prądem. Co dziwne, właśnie o tym myślała – nie o pocałunkach, nie o momentach, w których scałowywał świat z jej otwartych ud. O cieple. O oparciu, które jej dawał. O obietnicy wieczności, którą odepchnęła. Jeszcze tylko jeden zakręt do spotkania się z przeznaczeniem. Nieźle musiała się powyginać w ministerstwie, by dowiedzieć się gdzie pracuje. Była to misja złożona z wielu uśmiechów, drobnych przysług i szczypty wilowego uroku, który w sobie miała. 


Dwa kroki.
Nic nie mogła już zrobić.
Nic nie mogła nic zmienić.
Nie było słów, które pomogą wyłgać jej się z tej sytuacji.


Najpierw zobaczyła jego plecy. Przez sklepową witrynę widziała jak krąży po pomieszczeniu. Szybko podniosła wzrok, by przeczytać szyld, który mówił o studio tatuażu. Artysta. Pięknie skrojony garnitur naprężał się na jego rękach, gdy spinał mięśnie. Coś zaczynało w niej pękać, a umysł bił na alarm – dziewczyno, uciekaj, póki możesz. Uciekaj, dopóki masz przewagę. Nogi jednak twardo stały na ziemi, a obcasy jej butów wydawały się przybite do chodnika. Wpatrywała się w niego jak zaczarowana. W każdym jego ruchu była pewnego rodzaju elegancja. Wydawał jej się jednocześnie obcy i znajomy. Kobieta uniosła dłoń, dotykając szyby na wysokości jego twarzy, przesuwając palcem po szkle, na który wciąż spadały krople deszczu. Jego widok był jak silny odrzut po zaklęciu. Jakby wyleciała w powietrze i z całych sił zderzyła się z ścianą, łamiąc na niej kości. Drugą dłonią odgarnęła kosmyki z twarzy, po czym zawiesiła ją na wysokości piersi, na medalionie, którym bawiła się zawsze, gdy była zdenerwowana. Wdech. Wydech. Wdech. Wydech.


@Dominik Rowle
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dominik Rowle

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 187
Galeony : 426
  Liczba postów : 129
http://www.czarodzieje.org/t16222-dominik-rowle
http://www.czarodzieje.org/t16224-domino#444511
http://www.czarodzieje.org/t16225-ingrid#444516
http://www.czarodzieje.org/t16223-dominik-rowle
Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 Empty


PisanieTemat: Re: Studio Piercingu i Tatuażu   Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 EmptyNie Paź 20 2019, 21:58

Czy coś wskazywało na to, że ten dzień będzie bogaty w takie wydarzenie? Może dlatego niebo płakało od kilku godzin, nie nastrajając do uśmiechu, wprawiając wszystkich w niezbyt wesoły humor? Może dlatego obudził się rano z nieprzyjemnym wrażeniem, że wolałby zostać w łóżku, niż iść do pracy, którą przecież kochał? Naprawdę nie miał ostatnio najlepszych dni. A ten... miał być tego zwieńczeniem. Nigdy nie spodziewałby się tego, co miało się wydarzyć, kogo miał spotkać.
Na szczęście nie miał dziś dużo klientów, więc mógł trochę posiedzieć i odpocząć. Czekał tylko, aż dzień pracy się skończy i będzie mógł iść do domu. Czas jednak wlókł się niemiłosiernie, kiedy tak siedział bezczynnie, zaczął więc sprzątać i układać i tak ułożone już przedmioty w studio. Deszcz bębnił monotonnie w witrynę studia, tworząc jeszcze bardziej senną atmosferę. Dominik zerknął na zegar. Szybciej, błagam, pomyślał i odwrócił się w kierunku wejścia. Za zamazaną deszczem szybą zamajaczyła jakaś postać. Dominik zamarł, bo przypominała mu... ją. Ale przecież to niemożliwe. Ona zniknęła. Nawet jeśli wróciła to nigdy się do niego nie odezwała. Zdołał jakoś uporać się z uczuciami, choć po prawdzie zajęło mu to trochę czasu. To... było w pewnym stopniu podobne do sytuacji z matką. Dał radę zepchnąć uczucia i żal głęboko wgłąb siebie, tak, żeby nie cierpieć znowu. Wystarczył mały impuls, aby wszystkie wypłynęły na zewnątrz. Tak stało się i tym razem, choć nadal nie wierzył, że to ona.
Zamrugał, ale postać nie zniknęła. Czy to duch? Czy świat miał zamiar rozdrapać rany, które wydawały się zagojone ale najmniejszy dotyk sprawiał, że znów krwawiły? Zły był na siebie, że nie potrafi się zdystansować do końca, na zawsze, tak, aby stare wspomnienia nie bolały. Czuł się z tym mało męsko, dlatego zwykle nie okazywał swoich uczuć na zewnątrz, tylko tłumił je w sobie.
Podszedł kilka kroków do przodu, postać za szybą trzymała dłoń na gładkiej tafli szkła i wcale nie miała zamiaru znikać. Im bliżej podchodził, tym bardziej był pewny, że... że to Talia. Dziewczyna, która w myślach stała z nim na ślubnym kobiercu. Nie miał jeszcze dwudziestu lat, kiedy byli razem, ale uczucie było tak silne, że nie wykluczał spędzenia z nią życia. Dziewczyna, która nagle bez słowa, bez wiadomości, kilku zdań wyjaśnienia zniknęła z jego życia i nie odezwała się od tamtej pory nawet słowem. Nie zasługiwał nawet na marny list. Ile dla niej znaczył, że nie zdobyła się nawet na to? Co do niego czuła, skoro bez mrugnięcia okiem opuściła go i nie miała problemu z tym, że więcej go nie zobaczy? I jeśli to była ona... Czemu rozdrapuje te rany? Co chce mu powiedzieć teraz? Co tu robi?
W jego głowie i sercu wybuchł chaos. Kiedy był już bardzo blisko - był pewny. Wpatrywał się w jej oblicze szeroko otwartymi oczami, z wyrazem niedowierzania na twarzy. Jak lunatyk podszedł do drzwi, otworzył je gwałtownie i wyszedł dwa kroki przed studio. Nie zauważył nawet, że zimne krople deszczu spływały mu za marynarkę. Teraz już wyraźnie widział. Ta delikatna twarz, teraz może trochę bardziej dojrzała, blond włosy, zwisające teraz w mokrych kosmykach wokół twarzy i te oczy, których kolor rozpoznałby wszędzie. Czy wydawała mu się obca czy rozpaczliwie znajoma? Chyba i to, i to. A co do niej czuł? Nie miał pojęcia, myślał, że wyzbył się uczucia do niej, ale to chyba nie było takie proste. W jego głowie krążyło wiele myśli, ale nie potrafił ich już uporządkować.
Wpatrywali się w siebie dłuższą chwilę, która wydawała się wiecznością. Bliscy, choć jednocześnie obcy sobie ludzie, dojrzalsi o kilka lat, które mogliby spędzić razem, skąpani w deszczu nie wiedzieli, co powiedzieć. Dominik drgnął lekko i przeniósł wzrok na medalion, którym się bawiła. Zawsze to robiła. Tyle wspólnych wspomnień, tyle wydarzeń... Tyle rozmów, uścisków, pocałunków, nocy... Wszystko przepadło, rozpadło się jak domek z kart w jednej chwili. Uśpione przez lata, teraz brutalnie wyciągnięte na powierzchnię.
- Talia - Dominik w końcu odezwał się cicho. - Dlaczego?
Zadał tylko to pytanie. Co oznaczało? Dlaczego odeszłaś? Dlaczego nie napisałaś? Czy może... dlaczego wróciłaś? Mogło oznaczać każde z pytań.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Talia L. Vries

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 172cm
Galeony : 159
  Liczba postów : 184
http://www.czarodzieje.org/t17535-talia-l-vries?highlight=talia+l++vries
http://www.czarodzieje.org/t17558-talia-l-vries?highlight=talia+l++vries
http://www.czarodzieje.org/t17559-skrzynka-pocztowa-talii#492366
http://www.czarodzieje.org/t17553-talia-l-vries?highlight=talia+l++vries
Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 Empty


PisanieTemat: Re: Studio Piercingu i Tatuażu   Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 EmptySro Paź 23 2019, 14:47

Wydawało jej się, że poradzi sobie z tym wszystkim o wiele lepiej. Że jest już na to gotowa - w końcu przygotowywała się do tego spotkania właściwie od momentu, w którym na palcach opuszczała pokój, patrząc na śpiącego w łóżku mężczyznę. Już w tamtej chwili w myślach wracała do niego, odbywali tę rozmowę, wybaczali sobie złe decyzję, układali swoje życie razem na nowo. Gdyby to tylko było takie proste. Im więcej jednak czasu mijało, tym trudniej było jej zawrócić. Wyrzuty sumienia męczyły ją prawie każdego dnia. Niekiedy wydawało jej się, że w końcu może oddychać i żyć dalej, jednak nie na długo. Wątpliwości wracały, chwytały ją za gardło i zaciskały na krtani kościste palce. Czas mijał, dni zmieniały się w tygodnie, tygodnie w miesiące, a te w lata. Wraz z ich upływem Talia przekształcała się z zagubionej dziewczyny w równie zagubioną kobietę, po drodze tracąc jednak sposobność do wyrażania uczuć, umiejętność angażowania się w cokolwiek, co nie było pracą. Oddała jej resztę siebie.
Stojąc na chodniku przed studio, myślała, że stała się jak trudny do wzruszenia kamień - jednak na dźwięk jego głosu poczuła, jakby ktoś z całej siły uderzył ją w splot słoneczny. Otworzyła usta, głośno nabierając powietrza, a jej usta milczały. W głowie wyrywała się do przodu, rzucając mu się w ramiona i przy okazji rozbijając stojący pomiędzy nimi mur. Zmuszała go do odwzajemnienia gestu, a każdy milimetr jej ciała scalał się z jego w jedność. Czuła się przy nim jak w domu – jakby dom nie był fizycznym miejscem, a jego uściskiem, którego wspomnienie było teraz jak brzemię. W swojej wyobraźni potrafiła mówić, potrafiła opowiadać najpiękniejsze historie, które wyswobodziłyby ją z niezręczności tej sytuacji, potrafiła snuć wiersze o utraconej miłości. Prawda była jednak zupełnie inna. W rzeczywistości drżała – trochę od tego, że była całkowicie przemoczona, ale głównie na widok jego spojrzenia, które nie wyrażało niczego dobrego. Miałaś nadzieję, że się ucieszy, co? Liczyłaś, że powita Cię jak kiedyś, jakbyś wyszła godzinę temu i zwyczajnie wracała ze spaceru? Skup się!
- Ja… - Ty co? Dopiero kiedy się odezwała, poczuła, że cały czas zaciskała mięśnie szczęki, które rozluźnione zaczęły nieprzyjemnie ją łaskotać. Puściła medalion, by pomasować je dłonią, spojrzenia jednak nawet na ułamek sekundy nie odrywała od Dominika. Każde mrugnięcie było jak zmarnowany moment, w którym nie może zjadać go spojrzeniem, jakby łapczywie nadrabiając miniony czas. Zmężniał. Wydawało jej się, że nie ma już niczego z tego chłopca, którym był. Na jego twarzy pojawił się grymas, ciekawiło ją, czy to stały element jego mimiki, czy wręcz nie może się powstrzymać by nie krzywić się na jej widok. W końcu co ona myślała, tak egoistycznie się tu pojawiając bez wcześniejszego powiadomienia. Ale czy gdyby wysłała do niego sowę, zjawiłby się na spotkaniu? Prawda była taka, że całkowicie w to wątpiła. Sama też nie mogła się do tego zebrać – po prostu, pewnego ranka musiała wstać i poczuć, że to jest ten dzień, w którym się rozmówią. W którym uścisną sobie dłonie, kończąc swój rozdział. A może znaczną inny, lepszy? Naiwna dziecinko. Powiedz coś. No powiedz.
- Dominik, wejdźmy proszę do środka. Zmarzniesz. I ja też marznę, pomówmy proszę gdzieś, gdzie nie pada deszcz. – Powiedziała, proponując. Tak dziwnie jest wypowiadać jego imię. To, którego tak bardzo unikałam przez... trzy lata. Właściwie nie czekała na jego reakcję, tylko ominęła go, wsuwając się do pomieszczenia. Przypadkiem jednak jej dłoń musnęła mankiet jego marynarki, a opuszki palców wręcz paliły ją żywym ogniem, jakby zebrały się w nich wszystkie negatywne emocje.

I tyle, po prostu pękła.
Odwróciła się gwałtownie, wpadając na niego, kiedy wchodził do budynku. Przytuliła go z taką siłą, że oboje znowu wypadli na zewnątrz, chwiejąc się w tym stęsknionym uścisku. Nawet jeśli było to tylko jednostronne, to wydawała się tym nie przejmować, nie zmniejszając naporu. Głowę położyła na jego piersi, a blond kosmyki moczyły mężczyźnie materiał koszuli. Było jej z tego powodu wszystko jedno. Bo, wbrew wszystkiemu, to nie było tak, że go nie kochała. Że opuściła go beznamiętnie, zupełnie się tym nie przejmując. Przecież był jej pierwszą miłością, jedyną w którą tak się zaangażowała. Tylko, że... czasem musimy podejmować radykalne kroki. Cholerna, angielska pogoda faktycznie czytała im w myślach, wpasowując się w panujące nastroje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dominik Rowle

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 187
Galeony : 426
  Liczba postów : 129
http://www.czarodzieje.org/t16222-dominik-rowle
http://www.czarodzieje.org/t16224-domino#444511
http://www.czarodzieje.org/t16225-ingrid#444516
http://www.czarodzieje.org/t16223-dominik-rowle
Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 Empty


PisanieTemat: Re: Studio Piercingu i Tatuażu   Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 EmptySob Paź 26 2019, 19:21

On też wielokrotnie wyobrażał sobie powrót Talii. Przynajmniej przez pierwsze miesiące. Najpierw zastanawiał się, co zrobił źle, że zasłużył na opuszczenie go bez słowa, nad ranem... Potem myślał, że może coś jej się stało i niemal szalał ze zmartwienia, kiedy nie odpisywała na jego listy. A później dowiedział się, że wyjechała i to ponownie złamało mu serce i rozbudziło wewnętrzny gniew. Jak mogła? Co takiego zrobił lub co takiego się stało, że postąpiła tak, a nie inaczej? Jeśli nie chciała już z nim być, dlaczego po prostu nie powiedziała? Byłoby trudno, ale jakoś by to przebolał. Jak każdy. A ucieczka bez słowa to było najgorsze, co mogła zrobić... Zwłaszcze, że podobnie potraktowała go matka, zostawiając bez słowa wyjaśnienia. Teraz już nie żyje i nigdy nie będzie miał okazji z nią porozmawiać. Zresztą jak widać, ona wcale nie miała na to ochoty.
Jednak Talia wróciła. Przyszła do niego, do jego studia, to nie było przypadkowe spotkanie. Przyszła specjalnie do niego, aby... No, właśnie. Aby co? Wyjaśnić, przeprosić? Tyle razy w myślach układał sobie, co jej powie, kiedy się do niego odezwie. Scenariusze były różne: radość i wybaczenie, smutek, gniew, wykrzyczenie całej złości... Potem jednak wspomnienie zbladło, rana się zabliźniła, a on przestał o tym myśleć. Bo jaki był sens? Żaden, trzeba było iść dalej.
Teraz? Teraz nie miał pojęcia, co powinien jej powiedzieć, zapomniał wszystkiego o czym myślał wielokrotnie. Zdołał wypowiedzieć tylko jedno słowo: dlaczego?
Kiedy stała tak, lekko drżąc, skruszona wyglądała tak wzruszająco niewinnie. Przyciągnęła go do siebie tą delikatnością, łagodną twarzą i kruchą postacią, jakby potrzebowała schronienia, kogoś, kto ją obroni. Wyszło na to, że to jego ktoś powinien przed nią schronić.
W końcu odezwała się, ale dała radę wypowiedzieć tylko jedno słowo. Dominik czekał, teraz nigdzie mu się nie spieszyło. Sam nie wiedział, co czuje. Po prawdzie to w tej jednej chwili czuł się zupełnie pusty w środku, bez oczekiwań, założeń, potencjalnych scenariuszy. Po prostu czekał na rozwój wypadków, wpatrując się w nią intensywnie, tak jak ona patrzyła na niego. Czas jakby zatrzymał się w miejscu i Dominik nie wiedział czy minęło parę godzin czy zaledwie kilka chwil.
Zaproponowała w końcu, aby weszli do środka. Dominik ocknął się z tego dziwnego letargu i właściwie przyznał jej rację, ale zawahał się chwilę. Moment wykorzystała Talia, wsuwając się do środka, tuż obok  niego, tak, że nie było możliwości, aby nie musnąć się lekko. Poczuł jakby burza rozpętała się między nimi, to było takie dziwne, nowe, a jednocześnie stare i znajome. Przeszła obok niego dziewczyna, która parę lat temu była mu tak bliska, że takie przypadkowe muśnięcia nie robiły już na nich wrażenia. Byli bardzo bliscy i wydawało się wtedy, że bardzo szczęśliwi. Jak widać, jednak nie do końca. Przez parę chwil stał jeszcze odwrócony twarzą do ulicy, aż w końcu odwrócił się powoli.
Nie spodziewał się tego, co się wydarzyło. Talia z impetem wpadła mu w ramionach, a on zaskoczony wytoczył się w tył, z powrotem na chodnik przed studio. Oplotła go rękami, przytulając tak mocno, jakby przez te kilka lat zbierała w sobie całą tęsknotę do niego i w końcu mogła go nią oblać. Dominik początkowo stał zdezorientowany, niezdolny do jakichkolwiek ruchów, niezdecydowany co powinien zrobić. Czy miał ochotę ją odepchnąć? Może na początku... W końcu co ona sobie myśli, zjawiając się tu po kilku latach od zniknięcia i bez słowa wyjaśnienia po prostu wpada mu w ramiona, jak gdyby nigdy nic? Jego serce przeszyła chwilowa wściekłość. Nie ma prawa tego robić! Uciekła, nie są już razem! Czemu rozdrapuje stare rany i jeszcze myśli, że bezkarnie może go przytulać?
Dominik jednak nie był taki. Powinien jej przynajmniej wysłuchać, poznać powody jej wyjazdu. Merlinie, czemu był taki wyrozumiały?! Chyba nie potrafił inaczej zwłaszcza, gdy chodziło o osoby mu bliskie.
W końcu z wahaniem, objął ją rękami, czując w ramionach znajomą postać, te same kształty, które kiedyś należały do niego. Z bezradnym westchnieniem pochylił głowę i zanurzył twarz w jej teraz mokrych włosach. Czy nadal ją kochał? Jeszcze wczoraj powiedziałby, że uczucie minęło. Teraz? Sam nie wiedział, jej pojawienie się tu dzisiaj rozbudziło wszystkie emocje, które skrupulatnie usypiał. Podejrzewał jednak, że zbyt bardzo go zraniła, żeby coś między nimi mogło jeszcze być. Zawsze będzie się obawiał, że pewnego ranka obudzi się z pustym miejscem obok.
Głowa go rozbolała od nadmiaru emocji i sam siebie musiał uspokoić. Zresztą, kto powiedział, że ona chciałaby do niego wrócić? Może przyszła tylko wyjaśnić i przeprosić? Nie dowie się tego, gdy będą tak stać na deszczu, w desperackim uścisku. Musiał zresztą zachować swoją dumę. Odchrząknął i powoli odsunął ją od siebie. Trzymając dłoń na jej plecach wprowadził dziewczynę ponownie do środka. Na szczęście, dziś pracował sam, chwilowo też nie miał umówionego żadnego klienta. Zamknął drzwi i wywiesił kartkę "zaraz wracam. Zwlekał chwilę z powrotem do Talii, krzątał się przy drzwiach, potem nastawił wodę na herbatę, oboje byli przemoczeni. Zewnętrzne ciuchy mogliby osuszyć magią, ale deszcz i zimno są zdradliwe, lepiej rozgrzać się od środka. Zrobił dwie herbaty i dopiero wrócił do Talii. Podał jej pękaty kubek, a swój postawił na stoliku obok. Przysunął sobie krzesło, siadając na wprost dziewczyny i popatrzył na nią.
- Teraz możemy rozmawiać - powiedział, zachęcając ją do rozpoczęcia. Nie miał zamiaru jej pomagać, nie chciał zadawać pytań, które swoją drogą, mogłyby ją tylko wybić z rytmu. Niech sama opowie to, co ma do powiedzenia. Pytania może zadawać później.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Talia L. Vries

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 172cm
Galeony : 159
  Liczba postów : 184
http://www.czarodzieje.org/t17535-talia-l-vries?highlight=talia+l++vries
http://www.czarodzieje.org/t17558-talia-l-vries?highlight=talia+l++vries
http://www.czarodzieje.org/t17559-skrzynka-pocztowa-talii#492366
http://www.czarodzieje.org/t17553-talia-l-vries?highlight=talia+l++vries
Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 Empty


PisanieTemat: Re: Studio Piercingu i Tatuażu   Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 EmptyPon Paź 28 2019, 15:54

Z całą pewnością brała pod uwagę to, że może zostać odepchnięta. Sama pewnie tak by tak na jego miejscu zrobiła – nie ze względu, że nie tego nie chciała, ale urażona duma zwyczajnie nie pozwalałaby jej oddać się takiemu gestowi. A może dla niego zrobiłabyś wyjątek i odrzuciła dumę? Nie mogła tego wiedzieć, w końcu stała po drugiej stronie barykady, ze spuszczoną głową i zaciśniętymi powiekami łaknąc przyjemności jego dotyku. Przez moment czuła, jakby zamiast człowieka przyległa ciałem do marmurowej figury - jednak po chwili ta się ugięła, drgnęła i położyła swoje dłonie na plecach aurorki. Talia uniosła delikatnie głowę, znajdując miejsce pomiędzy podbródkiem Dominika a jego szyją i napełniła płuca znajomym zapachem, jakby na zapas, wiedząc, że zaraz się od siebie odsuną i być może nie będzie już miała drugiej takiej szansy. Woń ta paliła ją od środka, pozostawiając jej w środku piętno, na które sama się zdecydowała. Musieli się od siebie odsunąć – miała wrażenie, że jeszcze sekunda, a całe napięcie jakie jest między nimi wybuchnie, niszcząc wszystko wokół. Niechętnie dała się wprowadzić z powrotem do środka.

W przeciwieństwie do Dominika, w głowie aurorki zaczynał powoli panować spokój. W końcu to, co uważała za najgorsze miała już za sobą. Przyszła tu. Zobaczyła go na własne oczy. Teraz już nie mogła (i nie chciała) zawrócić, więc dodatkowe emocje na nic jej się nie zdadzą. Przymknęła więc powieki, oddychając głęboko, próbując całkiem skutecznie odepchnąć od siebie wszystkie te uczucia, które jej nie służyły. Słyszała, że mężczyzna coś robił, więc w oczekiwaniu na niego usiadła w fotelu, znajdującym w rogu pomieszczenia. Krople wody ściekały jej z włosów wprost na policzki, podążając trasą przez jej długą szyję, by w końcu zatrzymać się na materiale sukienki. Zadrżała – cholerna jesień przyszła szybciej, niż się tego spodziewała, pokazując na co ją stać. Sięgnęła do paska, wysunęła zza niego swoją różdżkę i wycelowała ją wprost na siebie, mrucząc pod nosem silverto. Ogarnęło ją przyjemne ciepło, a z mokrej kupki nieszczęścia, stała się znowu sobą. Mimo to przyjęła herbatę z wdzięcznością, przytulając kubek w dłoniach. Zanim zaczęła mówić, upiła łyk, jakby płyn miał otworzyć tajemne przejście, z którego zaraz wyleją się słowa.
- Pamiętałeś, że nie słodzę. – Mruknęła bardziej do siebie, niż do niego. Musiała nieco oswoić się z dźwiękiem swojego głosu, który wydawał jej się teraz obcy, kanciasty, a wymawiane słowa zdawały się być nie jej. Mimo to, kontynuowała. Zapatrzyła się w ścianę, jakiś mały punkt nad ramieniem mężczyzny, nie mogąc mu jeszcze patrzeć w twarz. Muszę do niego przywyknąć. Może po prostu łatwiej było jej w ten sposób sklejać słowa, wiedząc, że nie potknie się, kiedy zobaczy w jego spojrzeniu te wszystkie uczucia.
Nie było w tym Twojej winy. To zrodziło się we mnie. Banał, prawda? Wszyscy tak mówią. Ale naprawdę tak było. Na początku przybrało kształt obawy, a z każdym dniem rosło i rosło, w końcu zamieniając się w pewność. To uczucie było pierwszym, co miałam w głowie, gdy się budziłam. I ostatnim o czym myślałam, gdy zasypiałam przytulona do Twoich pleców. To było… to było jak obsesja. Nie potrafiłam wyrzucić tego z… - Uniosła dłoń i palcem wskazującym popukała się po czole. Z każdym słowem jej głos brzmiał pewniej, w pewnym momencie wypełniał całe pomieszczenie, wibrował w powietrzu, nacierając na tę dwójkę. Ktoś mógłby pomyśleć, że budzi się w niej gen wily, że czaruje biednego chłopaka swoimi słowami, ale to nieprawda. Te słowa rosły w niej tak długo, że w końcu uwolnione, miały w sobie moc, której nie mogła logicznie wytłumaczyć.
Pewnie uznasz, że to głupie. Już wtedy bałam się, że tego nie zrozumiesz. – Rzuciła pośpiesznie, jeszcze zanim przeszła do meritum. Zerknęła na jego twarz, wprost w jego oczy, próbując dodać sobie odwagi. Dopiero teraz zobaczyła, że czas odcisnął ślad na jego twarzy. Miała ochotę wyciągnąć dłoń i dotknąć jego policzka. Zbadać fakturę jego skóry, zmierzwić palcami jego włosy. Wiedziała jednak, że odepchnąłby jej rękę. I dobrze, nie może być taka egoistyczna w tych popędach. Powinna mu dziękować, że w ogóle siedzi tu przed nią, próbując zrozumieć jej bełkot. Przesunęła spojrzenie z jego twarzy na witrynę studio. Leniwe, jesienne słońce kłaniało się ku zachodowi, zalewając pomieszczenie ostatnimi promieniami dnia. Lia odstawiła kubek na stoliczek i kontynuowała swoją opowieść.

- Nigdy nie opowiadałam Ci o moim ojcu. Nigdy nie mówiłam Ci o tym, co przeszłam. Wiem, że mogłam, że zawsze to ja urywałam ten temat, ale nie potrafiłam, nadal jest mi ciężko. – Przełknęła gulę, która rosła w jej gardle i od razu pożałowała, że siedzą tak blisko. Że może dostrzec w jej spojrzeniu ogniki, małe iskierki pojawiające się za każdym razem, gdy zaczynała ten temat. Z boku mogło to wyglądać na czające się w kącikach łzy, ale tak naprawdę była to czysta złość. Chęć zemsty, czająca się by przejąć kontrolę nad kruchą psychiką swojej właścicielki. Nie była tego świadoma, ale jej dłonie zaciskały się tak kurczowo na podłokietnikach fotela, a paznokcie żłobiły ślady w drewnie. Historia morderstwa Theodore’a Vries miała w sobie więcej niewiadomych, niż wiadomych. Pewnego dnia, jak codziennie, teleportował się do swojej księgarni, tej samej, którą obiecał przekazać swojej córce. Ot, zwykły dzień. Rano jeszcze zaczął pisać do córki list, w końcu kończyła za kilka dni szesnaście lat. Kilka tygodni wcześniej, podczas ostatnich dni lata, rozpracowała jego skrytkę na prezent. W wyciętej dziurze w jednej ze starych, nieprzydatnych ksiąg schował złoty wisiorek. Nie był on zwyczajny – od wieków przekazywany był on najstarszym córą rodu Vries. Wiecznie kwitnący asfodelus widniał kiedyś w ich herbie. Nie był na nią zły, raczej dumny, że jak zwykle była zbyt sprytna na jego pomysły. Jak zwykle, nic się przed nią nie ukryło. No, może tylko to, że moment, w którym zapinał jej wisiorek na szyi, będzie jednym z ostatnich, które razem spędzą. Że będzie to jego ostatni, najszczęśliwszy moment w życiu. Widok jej, duma jaka go rozpierała. Listu nigdy nie skończył. Talia nigdy nie dowiedziała się, jaką myśl chciał przekazać jej po samotnej kropce, na pergaminie, który znalazła w jego gabinecie. Część osób mówiła, że znalazł się w złym miejscu i w złym czasie. Inni, że miał porachunki z bandą przemytników i właśnie Ci, postanowili obrać go sobie za cel, kiedy zamykał starą księgarnie. Nie było to piękne morderstwo. Nie było delikatne. Nie obyło się bez cierpienia. Ktoś był zły i tej złości dał upust. Kiedy dziewczyna została wezwana do gabinetu dyrektora, który przekazał jej wieść o tragicznej śmierci ojca, załamała się jej świat. Prawie trzy miesiące spędziła w domu, z dala od wszystkich. Umierała wtedy na własny sposób, dzień po dniu. Ojciec był dla niej najważniejszą osobą, miała z nim kontakt o wiele bardziej zażyły i szczególny, niż z matką. Była dla niego całym światem, a myśl, że nigdy nie mogli się pożegnać całkowicie ją rozstroiła. Wtedy też uświadomiła sobie, jak namacalna jest śmierć. Że cały czas masz ją przy sobie, może właśnie teraz opiera się o Twoje ramię, gotowa wyjść z cienia – skończyła, przełykając ślinę. Miała wrażenie, że słowa latają po pokoju, próbując znaleźć ujście. Ze złością wytarła samotną łzę, która spłynęła jej po policzku.

- Nigdy nikogo tak nie kochałam. Nikt nie był dla mnie tak ważny. Przynajmniej nie do momentu, w którym poznałam Ciebie. Wiesz, że na początku za Tobą nie przepadałam? – Rzuciła, a z jej ust wydobyło się ciche prychnięcie, które miało w sobie tyle samo smutku, co radości. Trudno jej było wrócić do normalnego tonu. Czuła się odsłonięta, bardziej naga, niż kiedykolwiek wcześniej. Chociaż znał jej ciało na pamięć, chociaż widział ją bez ubrań niezliczoną ilość raz, to nigdy wcześniej nie czuła się z nim tak intymnie, jak teraz, kiedy pozwoliła mu wejść do tej części swojego życiorysu, o którym wiedzą nieliczni.
Trochę ze sobą walczyłam, żebyś mi się nie spodobał. Udawałam, że to co tak mnie w Tobie pociągało, tak naprawdę mnie denerwuje.Ta dobroć, którą w sobie masz, brałam ją za słabość. To ciepło, szczerość, oddania. Wszystko próbowałam odwrócić na drugą stronę. Chyba średnio mi to wszyło, prawda? – Zamyśliła się, odpływając na chwilę gdzieś daleko. Nie było jej kilka sekund, chociaż w tej sytuacji wydawały się one minutami. Kiedy wróciła jej ton przybrał inną barwę, słychać było inny rodzaj smutku, jakby nie mieszał się już ze złością, a z rezygnacją. Rozczarowaniem samą sobą.
- Myślałam, że nikogo już tak nie pokocham. Że tamte uczucia były zbyt czyste, zarezerwowane tylko dla jednej osoby. Całkowicie się myliłam. Miłość do Ciebie mnie uratowała – Kiwnęła głową, jakby dodając mocy swoim słowom. – Dlatego tak bardzo bałam się, że Cię stracę. Że ktoś mi Ciebie zabierze, albo co gorsza, sam się zabierzesz. Widziałam jak Ci zależało. Ale wiedziałam też, jak trudno było Ci zaakceptować to, że nie potrafię się całkowicie otworzyć. Myśl, że pewnego dnia obudzę się bez Ciebie jeszcze bardziej mnie blokowała.Nie, nie blokowała. To było o wiele intensywniejsze.
 – Nie mogłam sobie z tym poradzić, to… to naprawdę było jak obsesja. Nie poradziłabym sobie z tą stratą, więc próbowałam ją ubiec. Dominik, zrozum, ja… kurwa, ja wtedy nie umiałam inaczej. Myślałam, że lepiej to przeżyję, jeśli ja będę podejmować decyzję. Że łatwiej mi będzie, jeśli to ja odejdę, jeśli to ode mnie będzie zależało. Wiem, że z perspektywy czasu to było najgorsze co zrobiłam. Nie chciałam, żeby tak wyszło. Każdego dnia chciałam do Ciebie wrócić, ale czułam, że mi nie wybaczysz. Naprawdę nie chciałam zachować się jak Ona. – Ona. Kobieta–echo, której widmo zawsze im towarzyszyło. Chociaż Talia tak bardzo nią gardziła, w pewnym momencie zrobiła dokładnie to samo co matka Dominika. Kiedy sobie to uświadomiła, załamała się jeszcze bardziej. Pamięta ten moment, gdy na środku ulicy dotarło do jej świadomości to jak go skrzywdziła. Wpadła w tak spanikowany szloch, że zebrała wokół siebie gapiów. Jedna z obserwujących ją czarownic krzyczała, że to urok, że zaraz się biedna odwodni od tych hektolitrów łez, które spływały na chodnik w małej, francuskiej mieścinie. Zamilkła, zawieszając głos. Dopiero teraz poczuła, jak drętwieją jej dłonie, wciąż zaciśnięte na oparciu. Chociaż wiele miała jeszcze do powiedzenia, to była gotowa na wszystko, co miało zaraz nadejść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dominik Rowle

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 187
Galeony : 426
  Liczba postów : 129
http://www.czarodzieje.org/t16222-dominik-rowle
http://www.czarodzieje.org/t16224-domino#444511
http://www.czarodzieje.org/t16225-ingrid#444516
http://www.czarodzieje.org/t16223-dominik-rowle
Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 Empty


PisanieTemat: Re: Studio Piercingu i Tatuażu   Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 EmptyNie Lis 03 2019, 15:42

Ujął w dłonie kubek, po to oczywiście, aby upić łyk rozgrzewającego napoju, ale też, żeby zająć czymś ręce. Gorące naczynie w dłoniach dawało mu niejako poczucie rzeczywistości i stabilności. Co i raz przekładał tylko kubek z jednej ręki do drugiej, aż herbata nie ostygła na tyle, aby nie parzyć mu skóry. Uśmiechnął się lekko, kiedy powiedziała, że pamięta, że nie słodzi.
- Odruch - powiedział. - Tyle razy robiłem ci herbatę, że chyba to już się we mnie zapisało na zawsze - uśmiechnął się nieco gorzko. Kiedy odwiedzała go w domu, sam lubił robić jej herbatę, nie potrzebował pomocy skrzata. Na początku odruchowo chciał wrzucać do jej filiżanki choć jedną łyżeczkę cukru, ale ona cierpliwie poprawiała go, że nie słodzi. Potem się nauczył, dzięki temu nawet sam ograniczył słodkość swojej herbaty. Kiedy szli gdzieś do kawiarni czy cukierni zawsze dodawała "bez cukru". Normalne więc, że wyrobił sobie taki odruch. Nawet po tych kilku latach machinalnie przygotował jej taką herbatę, jaką najbardziej lubiła. Na co dzień nie zwraca się uwagi na takie szczególy. Dopiero, kiedy tego zabraknie widzimy jak wiele różnic widać między ludźmi, jakie mają przyzwyczajenia, zwyczaje... Dopiero wtedy wiemy, jak dobrze znamy innego człowieka.
Spiął się lekko, kiedy nadszedł czas rozmowy, z którą tu przyszła. Pierwszy szok minał, uprzejmości mieli za sobą. Dominik spoglądał na twarz dziewczyny, tak bardzo mu kiedyś bliskiej. W końcu zaczęła opowiadać.
Dziwnym uśmiechem przytaknął, kiedy wypowiedziała pierwsze zdania. Banał, to fakt. Ale widocznie taka była prawda, choć Dominik wtedy i nawet dzisiaj poczuwał się do jakiejś części winy tej sytuacji. Przecież, gdyby było dobrze to by go nie zostawiła, prawda?  Nie była to miła myśl, że kiedy on był szczęśliwy prawdziwie to ona tylko z zewnątrz. Że kiedy przytulała się do niego to już myślała, że coś jest nie tak, jak powinno być. Zacisnął lekko szczęki, czekając na dalszą część. Nie chciał jej przerywać.
Zwykle trochę raził go fakt, gdy słyszał w swoim kierunku "bałam/bałem się, że nie zrozumiesz". Czy naprawdę tak złe sprawiał wrażenie, że ludzie nie wierzyli, że jest w stanie cokolwiek zrozumieć? Owszem, był wtedy nastolatkiem, ale szybko musiał dorosnąć. Jednak jej opowieść, która nastąpiła tak niespodziewanie, przybliżyła go nieco do tego, co Talia musiała czuć. Nie wiedział czy wtedy zrozumiałby powód jej odejścia. Teraz by starszy, a miał problem, żeby nie wykrzyczeć swoich uczuć tylko w spokoju wysłuchać i starać się zrozumieć.
Historia jej ojca wstrząsnęła nim do głębi. Biedna dziewczyna! I tyle lat dusiła to w sobie, nawet jemu, który był jej najbliższy nie powiedziała o swoich przeżyciach. Choć pytał. Nie chciała mówić, a on nie naciskał. Byli ze sobą blisko, ale Dominik szanował tematy, o których nie chciała rozmawiać, nie chciał psuć tego, co było między nimi. Tak głębokie, ale jednocześnie świeże. I znowu to gdybanie... Gdyby mu powiedziała wtedy... To co? Zrozumiałby powód odejścia? Czy nie uznałby, że w ich przypadku będzie inaczej? Skąd mógł wiedzieć, jak będzie wyglądała przyszłość? Co mógł jej obiecać?
Zaśmiał się krótko, było to raczej ciche prychnięcie rozciągniętych kącików ust. Czy wiedział? Jasne, że tak!
- Zauważyłem. Tak jednak mnie zaczarowałaś, że walczyłem o to, żebyś w końcu zobaczyła, że mam w sobie coś wartościowego. Byłaś dla mnie niezłym wyzwaniem, ale też kimś, kto warty jest tego trudu - nagle w jego głosie zabrzmiał cień smutku. - Fakt, średnio - uśmiechnął się znowu, myślami wracając do tamtych chwil, czując się znowu jak ten nastoletni chłopiec, zakochany bez pamięci w nieco straszej dziewczynie. Tej, która wydawała mu się ideałem, którą pokochał całym sercem i o którą chciał walczyć. I która w końcu pokochała jego. Był wtedy najszczęśliwszy na świecie.
Nie pamiętał już, że siedzą w tak zwykłym studio tatuażu, w tym szarym, deszczowym Londynie. Byli tylko oni, dwie zranione osoby ze wspólną przeszłością. Kiedy myślał o jej powrocie wydawało mu się, że nie da rady normalnie z nią rozmawiać. Okazało się jednak, że czuł, jakby te parę lat wcale się nie wydarzyło, jakby widzieli się ostatni raz wczoraj. Owszem, było inaczej, to nieuniknione, ale nadal czuł, że jest jedną z bliższych mu osób. Nie powinien, nie może znów się przywiązać i codziennie zastanawiać się, czy znów nie przyjdzie mu cierpieć. Co zrobić jednak z głupim sercem?
Nie znaczy to, że wybaczył wszystko, ot tak i wszystko jest w porządku. Za dużo się wydarzyło, żeby to miało tak zadziałać. Zresztą co mógł wiedzieć o tym, jaka Talia jest teraz? Te lata musiały zmienić ją, tak jak i zmieniły jego. Nad tym, co będzie później - później będzie się zastanawiał.
Nie wiedział co czuł, kiedy wyznała mu, że go kochała. Własnie tego się bał i w to wierzył przez te lata. Że on oddał jej całego siebie, całą miłość, na którą było go stać, a ona tak naprawdę traktowała go jak dobrego przyjaciela. Dlatego tak bardzo przestraszyła się tej sytuacji, że zostawiła go bez słowa. Bo go nie kochała. Teraz wiedział, że kochała go za bardzo. Trochę to pokrętne, ale starał się nadążyć za jej tokiem rozumowania, za jej emocjami i tym, co czuła wtedy. Tak bardzo nie chciała stracić Dominika, że wolała sama podjąć tę decyzję. Aby nie cierpieć, jak wtedy, gdy zmarł jej ojciec. Może to ma jakiś sens, może nie. Dominik nie do końca kupował tę wersję, choć nawet potrafił to zrozumieć, w pewnym stopniu. On raczej wychodził z założenia, że miłość wszystko pokona. Jednak co jeśli miłość by umarła? Z jego strony? Tego bała się Talia. Bała się, że ją zostawi ze złamanym sercem, więc zrobiła to sama, aby nie przeżywać czegoś podobnego jeszcze raz. Ludzki umysł jest jednak zawiły. Szkoda, że nie pomyślała, że teraz to on będzie się tak czuł. A może pomyślała, ale odsuwała tę myśl od siebie? Człowiek może potrzebuje być czasami egositą, podejmować decyzje, które kogoś zranią.
Zrozum. Czy rozumiał? W pewnym stopniu tak. Kiedy pierwszy szok, złość i smutek minęły, był w stanie nawet spojrzeć na tę sytuację chłodno i logicznie. Próbował zrozumieć jej rozumowanie, ból z powodu straty ojca i strach o inna stratę, której nie chciała przeżywać. Próbował tłumaczyć, że zrobiła to impulsywnie, że żałowała i bała się wrócić. Pytanie tylko czy prędzej wybaczyłby jej wtedy czy teraz? Sam nie wiedział, obie opcje są możliwe.
Drgnął lekko, kiedy wspomniała o jego matce. Och, czyli zdawała sobie sprawę z tego, że postąpiła tak samo? Dominik, uważając ją za nabliższą mu osobę, opowiedział jej sytuację w domu, z powodu której wychowywał ich ojciec. Dlatego jej odejście tak bardzo go bolało. I chyba w tym momencie wydawało mu się, że dobrze, że przyszła do niego dopiero teraz. Kiedy zaczął zapominać, kiedy rany już tak nie piekły. Kiedy mógł wszystko sobie przemyśleć i poukładać. Wtedy kierowało nim zbyt dużo emocji. Może nie chciałby jej wysłuchać, zbyt zdenerwowany i urażony, kiedy rany były jeszcze zbyt świeże? Nie wiadomo, co by z tego wynikło. Westchnął ciężko i odstawił na stolik kubek z zimną już herbatą. Kiedy skończyła przetarł oczy i zakrył je na chwilę dłonią. W końcu spojrzał na nią i przez parę momentów trwał w milczeniu.
- Przykro mi z powodu twojego ojca - odezwał się w końcu. - Straszna historia - pokręcił głową ze współczuciem. - Rozumiem, że trudno było ci o tym mówić... - przerwał, bo chciał dopowiedzieć ale szkoda, że nie miałaś do mnie tyle zaufania, aby opowiedzieć właśnie mi, ale ugryzł się w język. Akurat tu nie ma co wypominać. On też nie rozpowiadał o swojej sytuacji na prawo i lewo, a jego matka przecież żyła.
- Szczerze, nie bardzo wiem, jak mam się teraz zachować - powiedział cicho, a głowa dokuczała mu coraz bardziej z nadmiaru emocji. - Nie mam zamiaru krzyczeć, obwiniać cię, choć były momenty, że miałem ochotę - uśmiechnął się gorzko. - Jednak... minęło parę lat, dorośliśmy, to wszystko się wydarzyło i czasu nie cofniemy. Rozjaśniłaś mi trochę fakt, że jednak nie byłem ci obojętny, bo przez długi czas szukałem w sobie tego, czym cię do siebie zniechęciłem, że musiałaś postąpić w ten sposób. Szukałem winy w sobie, tak samo, jak robiłem to, gdy odeszła od nas matka - chrząknął, bo jego głos zaczynał się łamać z kumulowanych emocji. - W końcu jednak uznałem, że to nie ma sensu, że muszę zapomnieć. Cieszę się...? Może i mogę tak powiedzieć. Cieszę się, że zdecydowałaś się wrócić i o wszystkim mi opowiedzieć. To trochę jak dokończenie książki, której ostatni rozdział ktoś pisał przez kilka lat. Wierzę ci, że tego nie chciałaś - podjął wątek, bo po ostatnim zdaniu zawiesiłsię na chwilę. - Inaczej nie przyszłabyś tutaj.
Widział jak kurczowo zaciska dłonie na oparciu i z chwilowym wahaniem nachylił się i oderwał je od krzesła. Znowu poczuł w swoich dłoniach jej delikatne dłonie, teraz lodowate i spięte od zaciskania. Nagle poczuł się zupełnie pusty, a jednocześnie... wolny? Ich historia była taka urwana, nie wiedział, dlaczego go zostawiła, gdzie jest i co się z nią dzieje. Wszystkie emocje, choć uśpione nadal w nim tkwiły, a teraz... Teraz już wiedział. Jeśli mówiła prawdę to sam czuł się jakiś oczyszczony, odczuwając ulgę, że to jednak nie on, nie jego wina. Dobrze zrobiła ta przerwa, teraz już wiedział, że wtedy nie umiałby do tego podejść w ten sposób. Nie widział powodu, aby jej nie wierzyć. Nawet najlepsza aktorka nie odegrałaby tak dobrze takich emocji, widział, że dziewczyna ledwo nad sobą panuje.
- Byłaś zagubiona i nie umiałaś sobie z tym poradzić, rozumiem to - powiedział i westchnął ciężko. - Szkoda, że nie sprawdziłaś, czy mógłbym ci pomóc. Paradoksalnie pewnie lepiej bym sobie z tym poradził, gdybyś po prostu zerwała. Cierpiałem - musiał jej to powiedzieć, choć z trudem przychodziło mu mówienie o swoich uczuciach. - Ale, jak to mówią, było, minęło. Czas pomógł mi się z tym uporać i naprawdę jestem wdzięczny, że postanowiłaś jednak wszystko mi wytłumaczyć - powiedział szczerze. Puścił jej dłonie i odchylił się do tyłu, opierając o oparcie krzesła. Co będzie dalej? Nie wiedział Sprawa była świeża, a raczej "odświeżona". Na pewno muszą się z tym oswoić, ale domyślał się, że Talia mogła czuć ulgę z wyjaśnienia całej sytuacji, tak samo jak on. Nie oznacza to oczywiście, że czuł się cudownie uspokojny i z uśmiechem obudzi się jutrzejszego dnia. To nie jest takie proste. Musi ponownie przeżywać tamtą sytuację i wszystko sobie przetrawić. Nie spodziewał się takiego wydarzenia dzisiejszego dnia i trochę wybiło go to z rytmu i równowagi. Zwłaszcza, że sam nie wiedział, czy dobrze robi, czy mówi to, co powinien? Może powinien zareagować złością? Ale to nie w jego stylu...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nessa M. Lanceley

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 157
C. szczególne : drobna budowa ciała, burza rudych włosów
Galeony : 434
Dodatkowo : Prefekt Naczelny, animag (ryś)
  Liczba postów : 1733
http://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
http://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
http://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 Empty


PisanieTemat: Re: Studio Piercingu i Tatuażu   Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 EmptySro Sty 08 2020, 21:21

@Dominik Rowle

Kompletnie zapomniała, że pisała do brata przyjaciółki o termin na magiczny tatuaż, który właściwie chciała zrobić już od dawna. Ruda jak zwykle tonęła w obowiązkach, więc w pierwszej chwili, gdy odczytała list od Rowle'a, uznała go za jakiś żart. Dopiero kilka minut później, przeglądając w kalendarzu spis książek do przerobienia przed końcem miesiąca, wróciła jej pamięć. Odpisała szybko na wiadomość, potwierdzając dalszą chęć uzyskania tatuażu, szukając w starym dzienniku jakichś wzorów, które miała przygotowane. Najgorszym problemem było jednak miejsce i tu liczyła na pomoc zawodowca, który po latach doświadczeń wiedział, gdzie dany wzór będzie dobrze wyglądał.
Nastał wtorek, a Lance wzięła wolne od wieczornego patrolu i teleportowała się po obiedzie do domu, aby wziąć więcej pieniędzy oraz skorzystać z pięknej, aczkolwiek chłodnej pogody na wypad motorem. Śnieg odbijał światło, niebo było bezchmurne, a wiatr wyjątkowo ograniczył swoje dmuchnięcia, dając wszystkim piękny, zimowy dzień. Na zwykły ubiór wciągnęła kombinezon, założyła czarny plecak i wygodne, ciepłe buty. Ku niezadowoleniu rodziców, ruszyła w drogę nazbyt krótko przed czasem, aby pozwolić sobie na wolne delektowanie się jazdą. Nie wspomniała też o dwóch Irlandzkich kawach z odrobiną whiskey, które wypiła od rana na ukojenie nerwów lub też ekscytacji.
Zaparkowała przed studiem, gasząc maszynę i zabezpieczając przed ewentualną kradzieżą, aby następnie zgrabnym ruchem z niej zejść. Dostrzegając obok kawiarnie, wstąpiła po trzy kawy — jedną dla siebie i dwie do wyboru dla Dominika, bo nie była pewna, jaką lubi. Podeszła do właściwych drzwi, wchodząc i zamykając je szybko za sobą nogą, aby nie wpuścić zbyt dużo zimnego powietrza. Odłożyła tackę z napojami na bok, ściągając kask i rozglądając się z ciekawością dookoła, aż karmelowe ślepia natrafiły na właściciela. Emily nie wspomniała, że jej brat wygląda aż tak dobrze, przez co Nessa może nazbyt bezczelnie lustrowała go wzrokiem. Cóż, po jej opowieściach miała w głowie zapracowanego, nieco siwego od stresu pączuszka.

- Dzień dobry. Cześć. Przepraszam za spóźnienie, mam nadzieję, że niebyt długie.- zaczęła z uśmiechem, odkładając kask na wieszak i zdejmując kombinezon do jazdy, aby ostatecznie wygładzić materiał białego, miękkiego swetra. Podniosła tackę, wrzucając wcześniej plecak na ramię i podeszła do niego, wyciągając ręce w jego stronę. - Kawy? Latte lub podwójna z piernikową pianką. Nie oddam Irlandzkiej, przykro mi. Ah, jestem Nessa.
Zakończyła, uświadamiając sobie, ze w ogóle się nie przedstawiła, co było niegrzeczne. Nie była typem onieśmielonej i rumieniącej się dziewczyny, chociaż widać było w jej spojrzeniu odrobinę zdenerwowania — głównie przez to, że nie była pewna, który z dwóch wzorów i gdzie go umieścić. A ona bardzo źle znosiła utratę kontroli. Nie wiedziała, czego się spodziewać ani po tym tatuażu, ani po samym Dominiku, mając obecnie w głowie męska wersję Emily, bo raczej nie wyglądał jak nabuzowany energią i całkowicie nieodpowiedzialny Charlie. Nie skojarzyła też jeszcze faktu, że Beatrice mogła kiedyś o nim wspominać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dominik Rowle

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 187
Galeony : 426
  Liczba postów : 129
http://www.czarodzieje.org/t16222-dominik-rowle
http://www.czarodzieje.org/t16224-domino#444511
http://www.czarodzieje.org/t16225-ingrid#444516
http://www.czarodzieje.org/t16223-dominik-rowle
Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 Empty


PisanieTemat: Re: Studio Piercingu i Tatuażu   Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 EmptyNie Sty 12 2020, 01:11

Cieszył się, że mógł jednak pracować tego dnia. Wcześniej klient odwołał całodzienną sesję, co zwykle było dość problematyczne, z tego względu, że cały dzień był stracony. Więc panna Lanceley, która pytała o termin była dla niego jak zbawienie. Dobrze się złożyło też ze względu na to, że mieli omówić wzór i urządzić ogólną burze mózgów jak tatuaż ma wyglądać. Jako że cały dzień miał wolny mogli to zrobić bez pospiechu. Zdążą wprowadzić do wzoru poprawki, wybrać miejsce, Dominik będzie mógł na bieżąco go rysować i w ostatecznej wersji zacząć dzisiaj tatuowanie. Jeżeli tatuaż nie będzie obejmował większości ciała to prawdopodobnie tego samego dnia mogą go też skończyć.
Przedpołudnie spędził na porządkowaniu studio, skoro nie miał w tym czasie żadnych klientów. Ktoś co i raz wchodził z jakimś pytaniem, ale generalnie był to spokojny dzień i Dominik czekał tylko, aż przyjdzie umówiona panna Lanceley. Usłyszał dźwięk motocykla, więc z zaciekawieniem wyjrzał przez okno. Maszyna zaparkowała tuż pod jego salonem. Schodzący z niej motocyklista miał drobną sylwetkę, więc Dominik trafnie zgadywał, że była to kobieta. Zrobił minę, wyrażającą uznanie i przeszedł wgłąb studia, bo postać zniknęła w pobliskiej kawiarni. Ostatnio z ciekawością przyglądał się motocyklom na ulicach, bo prezent kupiony Charliemu na urodziny rozpalił w nim chęć posiadania takiego samego.
W końcu usłyszał dźwięk otwieranych drzwi i wstał z krzesła, wychodząc naprzeciw gościowi. Jakie było jego zdumienie, kiedy dostrzegł drobną motocyklistkę, którą obserwował wcześniej przez okno. Dziewczyna odłożyła na bok kawy, które z pewnością kupiła w kawiarni, do której weszła i zdjęła kask. Oczom Dominika ukazała się śliczna twarz otoczona burzą rudych włosów. Nie wiedział właściwie kogo się spodziewać, ale nie sądził, że ten dzień rozjaśni mu taka piękność. Dziewczyna przyglądała się mu karmelowymi oczami, aż zaczął się zastanawiać czy wygląda jakoś dziwnie, czy co... Gdyby wiedział zaciekawiłby się pewnie niezmiernie w jaki sposób mówi o nim Emily, że ludzie wyobrażają go sobie jako przyprószonego siwizną pączka. Ciekawy był też czy Beatrice mówiła o nim tylko w kontekście tatuażu czy może czegoś więcej, skoro - jak wynikało z listu Nessy - dziewczęta były przyjaciółkami.
- Cześć - uśmiechnął się serdecznie i machnął ręką. - Właściwie to żadne spóźnienie, widziałem cię przez okno - powiedział, spoglądając wymownie na zaparkowany motocykl. Zdjęła kombinezon i pozostała w ładnym, białym sweterku, który zdecydowanie kontrastował z ostrzejszym wizerunkiem motocyklistki. Wygląd dziewczyny od razu zdawał się być delikatniejszy. Jak to ciuchy wpływają na odbiór innych ludzi.
Za tę kawę aż miał ochotę ją ucałować! Już jakiś czas temu poczuł, że kofeina nie płynie już w jego żyłach i myśli coraz częściej odlatywały w stronę szafki z kawą.
- Bardzo chętnie! Ta piernikowa pianka brzmi zachęcająco. A jaka to jest Irlandzka, że nie chcesz się podzielić? - uśmiechnął się, odbierając od niej odpowiedni kubek. Dotarł do niego przyjemny kawowy aromat. Tak, zdecydowanie było to jego uzależnienie.
- Dominik - przedstawił się, spoglądając w oczy swojej nowej klientce i wyciągnął dłoń. Zabrał jeden kubek, więc dziewczyna miała możliwość utrzymania tacki w jednej ręce i Dominik mógł po chwili uścisnąć jej drobną dłoń. - Piękne imię - zauważył. - Takie niespotykane. A przynajmniej ja nie spotkałem - zaśmiał się krótko, zapraszając ją gestem do stolika. Upił łyk kawy.
- Pyszna, można jeszcze poczuć święta - powiedział, mając na myśli piernikowy posmak. Odstawił kubek na stolik. - Pozwól jednak, że kolejną kawę ja stawiam - zaoferował się, bo to może być długi dzień i jeszcze jedna kawa z pewnością im się przyda.
- Powiedz mi o swojej wizji i wątpliwościach, co do wzoru - powiedział, przechodząc od razu do rzeczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nessa M. Lanceley

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 157
C. szczególne : drobna budowa ciała, burza rudych włosów
Galeony : 434
Dodatkowo : Prefekt Naczelny, animag (ryś)
  Liczba postów : 1733
http://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
http://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
http://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 Empty


PisanieTemat: Re: Studio Piercingu i Tatuażu   Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 EmptyWto Sty 14 2020, 15:04

Doskonale znała pojęcia takie jak pracoholizm i ucieczka w pracę z autopsji. Sama nie lubiła marnować dni, a robienie czegoś pożytecznego sprawiało, że łatwiej było jej ogarnąć myśli. Różnica między nimi była taka, że Dominik zarabiał galeony, a Nessa zwiększała wiedzę lub przypominała sobie wcześniej znane fakty. Była trochę zdenerwowana. Od dawna myślała o ozdobieniu magicznym tatuażem jakieś części swojego ciała, co z pewnością nie uzyskałoby aprobaty w oczach rodziców. Sugerując się tym, wybrała miejsca raczej ustronne, skryte przed wścibskim okiem — no, może poza karkiem, który również znajdował się na liście. Nie miała pojęcia, ile taka sesja trwa — doliczając obrady, decyzję i czas na konwersację, która w takich przypadkach zawsze się nawiązywała. Wolała więc skorzystać z możliwości przesunięcia obowiązków, biorąc wolne popołudnie i wieczór, mówiąc, że być może wróci dopiero na patrol przed ciszą nocną.
Maszyna zgasła, a ona odetchnęła głębiej, rozglądając się dookoła. Szyld studia sprawił, że uśmiech przemknął po twarzy rudzielca, a gdy spojrzenie dostrzegło informację o kawiarni — co lepszego mogło się wydarzyć? Nic więc dziwnego, że po zabezpieczeniu maszyny, jej kroki poszły tam. Irlandzka kawa była lekiem na każde zło, a z tatuażystą było, jak z lekarzem — lepiej utrzymywać dobre stosunki. Po załatwieniu im krótkiej przyjemności poszła od razu do studia. Myśl, że Dominik jest bratem Emily sprawiała, że automatycznie miała do niego więcej zaufania, nie mówiąc już o relacji z Beatrice. Były dla siebie jak siostry. Odłożyła kask, rozglądając się z ciekawością po mieszczeniu w trakcie zdejmowania ocieplanego kombinezonu. W końcu napotkała właściciela, co poza zdziwieniem, wywołało jeszcze uśmiech. Widząc jednak jego minę, odwróciła spojrzenie, aby skorzystać z okazji i podnieść tackę z kofeiną i ruszyć razem z nią w jego stronę. Była znacznie niższa, przez co, gdy znalazła się na tyle blisko, musiała nieco odchylić głowę do tyłu.

- Trochę ryczy, nie? Coś mi chyba tłumik uszkodziło, muszę się tym zająć, jak będzie cieplej. - wzruszyła ramionami, marszcząc na chwilę brwi i odwracając głowę w stronę okna, aby faktycznie z łatwością dostrzec zaparkowany przed studio motor. Nie znała się aż tak na mechanice, jak na samym prowadzeniu magicznych pojazdów, jednak lubiła próbować nowych rzeczy. Ruchem głowy zgarnęła włosy na plecy, znów na niego patrząc.- Więc wybaczone? Kawę i tak masz na rozpoczęcie nowej znajomości. To nie przekupstwo!
Zachęciła go, potrząsając tacką, a następnie tłumacząc, która kawa, była jaka. Widząc błysk w spojrzeniu mężczyzny, przez myśl jej przeszło, że darzy brązowe ziarenka o pięknym zapachu, równie silnym uczuciem co ona i nie wyobraża sobie życia bez nich w równym stopniu, co bez magii.
- Piernikowa pianka jest pyszna, polecam. Mają ją tylko do końca stycznia w ofertach! Irlandzka? Z Whiskey, naturalnie. To dopiero napój bogów! Gdyby nie to, że pracujesz i to tak jakby — na mnie, też bym Ci wzięła. Mogę dać Ci jednak łyka spróbować.
Powiedziała ze spokojem, wyjmując kubeczek, a zostawioną samotnie, trzecią opcję, odłożyła na stojący nieopodal mebel. Zacisnęła ręce dookoła naczynia, czując w nozdrzach zapach bitej śmietany, irlandzkiego alkoholu i królowej kawy. Przedstawił się, chociaż od dawna znała jego imię i uścisnęli dłonie, a Nessa westchnęła cicho z nutą rozbawienia.
- Moich rodziców chyba poniosło w miłości do Ojczyzny i potwora z jeziora, ale dziękuje. - zaczęła, idąc za jego wskazówką i kierując się do stolika, aby zająć jedno z miejsc. Usiadła wygodnie, zakładając nogę na nogę, kładąc kubek na kolanie. - Święta zawsze brzmią smacznie, to raj dla fanów korzennych smaków. Okey, następna jest w Twoim geście. - kontynuowała dość beztrosko, przesuwając paznokciami po tekturowym kubeczku. Najgorsze było to, jak bardzo była niezdecydowana odnośnie do tego, co chciała zrobić. Wiedziała, że rada ze strony Rowle'a była niezbędna, chociaż nie bardzo wiedziała, jak zacząć ów wizję przedstawiać. Spomiędzy warg uciekło ciche "hmm", a następnie rudzielec wbił w niego wzrok, kiwając wcześniej głową.
- Zaczniemy może od początku? Miejsce. Wybrałam aż cztery, które by się nadały, chociaż jedno lub dwa z nich mogą być dość oklepane. Bea mówiła, że będziesz umiał mi doradzić, bo jesteś świetny w tym, co robisz. -przerwała, unosząc napój i robiąc łyka. Przyjemne ciepło rozeszło się po ciele, a ona zwilżyła usta, pozbywając się z nich resztek bitej śmietany. Cholera, pyszna była ta kawa. - Wymyśliłam sobie kark, kość biodrową, łopatkę lub coś hmm — pomiędzy lub pod piersiami.
Mówiąc, uniosła wolną dłoń i palcem wskazała miejsce zaraz pod biustem, zahaczając jednak palcem o miejsce, gdzie była odrobina przerwy i tworzył się dekolt — tyle że niżej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 QzgSDG8








Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 Empty


PisanieTemat: Re: Studio Piercingu i Tatuażu   Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 Empty

Powrót do góry Go down
 

Studio Piercingu i Tatuażu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 8 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Studio Piercingu i Tatuażu - Page 8 JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
Mugolskie miejsca
-