Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Recepcja

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość




Student Ravenclaw
Wiek : 25
Skąd : Irlandia
Galeony : -17
  Liczba postów : 398




Gracz






PisanieTemat: Recepcja   Sob Cze 12 2010, 19:00

First topic message reminder :


Szpital Świętego Munga - Recepcja
Na przedmieściach Londynu znajduje się stare i opuszczone centrum handlowe, tak naprawdę wewnątrz niego znajduje się największa w kraju Klinika Magicznych Chorób i Urazów. Pracuje tam wielu uzdrowicieli, zawsze mających ręce pełne roboty. W recepcji znajduje się rozpiska jakie działy znajdują się na poszczególnych piętrach tego wysokiego budynku. Można także uzyskać informację od pracujących tam recepcjonistek.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Lille (France)
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1198
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 953
http://www.czarodzieje.org/t8601-sunny-oriana-saltzman#242812
http://www.czarodzieje.org/t8623-chcesz-ze-mna-relacji#243345
http://www.czarodzieje.org/t8622-marudz-az-ci-sie-znudzi#243339
http://www.czarodzieje.org/t8624-sunny-oriana-saltzman#243354




Gracz






PisanieTemat: Re: Recepcja   Pią Wrz 07 2018, 00:45

Panna Saltzman kręciła się po pomieszczeniu kręcąc głową na boki. Gdyby tak teraz ktoś ją zobaczył pomyślałby, że jest chora psychicznie i wysłałby ją do psychologa lub psychiatry. Na szczęście jednak nikt nie odważył się skomentować jej zachowania. Nie przerywając wykonywanej czynności zerknęła na zegar i westchnęła cichutko. Ok, spędziła tu już sporo czasu a mężczyzny ani śladu. A może on jednak tutaj był tyle że dziewczyna go nie rozpoznała? Co jeśli tak było?! Z przerażeniem wymalowanym na twarzy zatrzymała się gwałtownie by rozejrzeć się po pomieszczeniu i właśnie w tym momencie zauważyła mężczyznę stojącego obok niej. Otworzyła szerzej oczy by zaraz zrobić krok w tył. Przyjrzała mu się uważnie by stwierdzić czy to nie czasem ten którego szukała. Właściwie nigdy nie widziała Matthew na oczy. Słyszała tylko opowieści o nim, o jego charakterze i wyglądzie. W sumie wyglądał całkiem podobnie do tego mężczyzny z opowieści. Pytanie wyrwało ją z zamyślenia.
-Tak, znaczy dzień dobry..-wydukała zmieszana i niepewna tego co w tej chwili się działo.
-Czekam na Pana Matthew Alexander. Recepcjonistka powiedziała, ze jest bardzo zajęty. Jednak potrzebuję z nim pilnie porozmawiać. Wie Pan może do której pracuje? Może będzie miał niedługo przerwę czy coś.-wyjaśniła szybciutko i odwróciła wzrok. Jednak rozmowy z lekarzami nie były jej mocną stroną. Wbiła wzrok w podłogę czekając na odpowiedź swojego rozmówcy. Ciekawe czy wiedział coś na temat osoby której szukała. A co jeśli minęła się z Matthew i ten wyszedł już do domu? Powinna być o wiele czujniejsza. "Kurka wodna"-pomyślała marszcząc zabawnie nosek. Ostrożnie uniosła wzrok by zmieszana spojrzeć na lekarza. Odgarnęła z policzka zbłąkany kosmyk kasztanowych włosów po czym wetknęła go za ucho. Może lepiej by było gdyby wysłała mu jakiś list a nie przychodziła do pracy go nękać. A co jeżeli ten nie miał najmniejszej ochoty jej wysłuchać. Jeśli był tak bardzo zajęty jak powiedziała kobieta w recepcji powinna po prostu sobie pójść i się nie narzucać. Mówi się trudno prawda? Gdyby nie rzuciła szkoły nie potrzebowała by pomocy i nie marnowała by cennego czasu uzdrowiciela. A tak? Musi teraz wszystko nadrobić i potrzebowała w tym pomocy eksperta. Słyszała, że właśnie on jest najlepszy z najlepszych dlatego też postanowiła poprosić go o pomoc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 37
Skąd : Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 206
Dodatkowo : depresyjny i autystyczny;
  Liczba postów : 867
http://www.czarodzieje.org/t16392-matthew-alexander#449540
http://www.czarodzieje.org/t16401-matthew-alexander#449750
http://www.czarodzieje.org/t16400-matthew-alexander#449655
http://www.czarodzieje.org/t16387-matthew-alexander




Gracz






PisanieTemat: Re: Recepcja   Pią Wrz 07 2018, 07:52

Matthew osobiście uważał, że nie ma jakiegokolwiek progu co do nauki - możliwość zrezygnowania z nauczania wynika z różnych przyczyn i nie zawsze człowiek jest w stanie pogodzić zbyt wiele rzeczy jednocześnie. Jedyny próg, który uniemożliwia podjęcie się dalszej edukacji, to po prostu głowa, niska samoocena i ogólnie sądzenie, że jeżeli wcześniej się czegoś nie rozpoczęło, to teraz nie ma się czasu na dokończenie własnych marzeń, ich zrealizowanie. Podjęcie się zawodu uzdrowiciela uznawał osobiście za ogromne szaleństwo, jak również i poświęcenie. Wynika to z prostej kalkulacji - brak czasu na własne przyjemności, brak czasu na zakładanie rodziny, chyba że to on się aż tak przepracowywał, bo uznawał Szpital Świętego Munga za jedną z ważniejszych kotwic, która trzyma go przy życiu. Ewentualnie pasożytuje, odbierając resztki energii, aczkolwiek powoduje stabilność w jego życiu, tak cholernie pożądaną, tak cholernie wymaganą. I chociaż na oddziale krążyły pogłoski o jego chorobach natury psychicznej, nikt nie raczył się spytać go wprost o problemy, jakie zasiedlają jego wodospad myśli przemierzający przez kolejne neurony.
Podejście do dziewczyny było proste, aczkolwiek pełne rozwagi, ostrożne, jakby oczekiwał od niej nagłego wybuchu złości. Typowa natura Matthew'a - od zawsze starał się przewidzieć, starał się ostrożnie podejść do tematu, zwyczajnie ostrożnie dobierać słowa, byleby nikogo nie skrzywdzić. Kitel, pod wpływem podmuchu wiatru, delikatnie uniósł się do góry, spojrzenie tęczówek błękitnych zatrzymało się na Puchonce - chociaż po chwili nimi uciekł. Jak cholernie nie lubi korzystać z narządu wzroku do odczytywania intencji, zauważania czegoś, co jest niezauważalne.
- To ja jestem Matthew Alexander. - powiedział, być może powodując u niej niemały szok, że właśnie ten facet o zaroście oraz kędzierzawych włosach może być tym, czego dokładnie szuka, niemniej jednak w żaden sposób jej nie kojarzył, nie wiedział, co przywiało duszyczkę w te strony. Nie każdy lubi sterylną atmosferę szpitala, względny brak jakiegokolwiek wstydu w postaci plam krwi, eliksirów... A tu proszę, dziewczyna o stalowych nerwach. - Obecnie mam wolny czas, więc mogę z panią porozmawiać - wolałbym jednak, zamiast w gwarze, przejść do gabinetu. - zaproponował, rzucając jej słaby uśmiech. Nie mógł się spodziewać, że ona właśnie będzie jedną z tych osób, którą przyjdzie mu nauczać, niemniej jednak zachowywał typową uprzejmość wymaganą przez społeczeństwo w pracy, być może za dużą - niemniej jednak, chciał się dowiedzieć, dlaczego ktoś ma zamiar z nim porozmawiać. Wykonał krok w stronę urazówki magizoologicznej.

______________________

#include <iostream>using namespace std;
int main()
{
cout << "I think there is ";
cout << "a flaw in my code";
return 0;
}
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Lille (France)
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1198
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 953
http://www.czarodzieje.org/t8601-sunny-oriana-saltzman#242812
http://www.czarodzieje.org/t8623-chcesz-ze-mna-relacji#243345
http://www.czarodzieje.org/t8622-marudz-az-ci-sie-znudzi#243339
http://www.czarodzieje.org/t8624-sunny-oriana-saltzman#243354




Gracz






PisanieTemat: Re: Recepcja   Pią Wrz 07 2018, 11:37

Zmieszana czekała na jakąkolwiek odpowiedź mężczyzny. Jeżeli minęła się z uzdrowicielem, którego szukała bywa. Przecież nie mogła tego przewidzieć. Jasnowidzem to ona na pewno nie była. Za to uzdrowicielką mogła zostać. Nauczyciele mówili jej, że ma w sobie to coś ale to nie wszystko. Potrzebne były też godziny, dni, miesiące a nawet lata spędzone na uczeniu się i dopracowywaniu zaklęć i eliksirów. Sunny i owszem potrafiła już coś w wybranej dziedzinie. Uczyła się jednak sama, więc przyda jej się pomoc kogoś kto wie o wiele więcej od niej. Mógł by jej coś podpowiedzieć, pokazać czy nawet wytłumaczyć. Na pewno by jej to nie zaszkodziło a raczej pomogło.
Nie oszukujmy się Puchonka na prawdę potrzebowała jego pomocy i to bardzo. W szkole nikt nie zabronił jej dalszego szkolenia się w wybranym przez nią kierunku na przyszłość za to mówili nie mało na ten temat. Twierdzili, że najzwyczajniej w świecie nie ma już szans na karierę uzdrowicielki. Dlaczego? Bo olała szkołę? Naukę? Możliwe iż troszeczkę zaniedbała naukę i treningi z magii uzdrawiającej czy eliksirów uzdrawiających. No ale co z tego? Przecież wróciła i chciała kontynuować nauczanie. To się liczyło prawda? Chęci i motywacja. To pierwsze oczywiście miała z drugim było już troszeczkę gorzej. Kiedyś miała motywację, która nie pozwalała porzucić jej marzeń. Teraz? Teraz było trochę inaczej, sprawy się skomplikowały. Od kiedy dowiedziała się o chorobie ojca postanowiła zostać uzdrowicielką i wyleczyć go. Żaden uzdrowiciel nie mógł a ona chciała tego dokonać? Owszem, chciała pójść w stronę magicznych zakażeń i w końcu wynaleźć eliksir czy coś na jego chorobę. Marzenia ściętej głowy? Możliwe, ale właśnie wyleczenie ojca dało jej tak ogromną motywację. Teraz gdy ojciec był już krok od przejścia na drugą stronę a matka kazała jej przestać dążyć do niemożliwego wszystko się zmieniło. Prócz tego, że chyba polubiła uzdrawianie i wcale nie chciała zmieniać planów na karierę jaką się zajmie. Może i brak jej było tej cholernej motywacji ale jednak lubiła to.
Słowa mężczyzny wyrwały ją z zamyślenia. Kiedy to co powiedział dotarło do niej omal nie doznała szoku. Otworzyła szeroko oczy próbując się uspokoić.
-Ja..ja najmocniej przepraszam. Nie wiedziałam.-wydukała zmieszana. Mężczyzna zaproponował by przenieśli się w spokojniejsze na co Sunny skinęła jedynie głową i podążyła za nim w głąb korytarza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 37
Skąd : Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 206
Dodatkowo : depresyjny i autystyczny;
  Liczba postów : 867
http://www.czarodzieje.org/t16392-matthew-alexander#449540
http://www.czarodzieje.org/t16401-matthew-alexander#449750
http://www.czarodzieje.org/t16400-matthew-alexander#449655
http://www.czarodzieje.org/t16387-matthew-alexander




Gracz






PisanieTemat: Re: Recepcja   Sob Wrz 08 2018, 15:31

Uzdrowicielstwo, zawód niezwykle pożądany w dzisiejszych czasach, a tak potężnie szkalowany, kiedy coś pójdzie nie po myśli pacjentów i ich bliskich osób. Aby nim zostać, trzeba było zdać sobie sprawę z powagi sytuacji oraz faktu tego, że nie zawsze można pomóc i własnych możliwości po prostu się nie oszuka. Kagonotria, postrach wśród wszechobecnych chorób, stosunkowo bardzo drogie leczenie i zazwyczaj nieskuteczne. Mówiąc wprost, bez jakiegokolwiek owijania w zbędną wełnę, koloryzowania pracy - trzeba być świadomym tego, iż bardzo często trafiają się przypadki tragiczne, nieraz w stanie wręcz śmierci biologicznej, zaś tylko logiczne myślenie oraz zachowanie trzeźwości umysłu jest w stanie skutecznie zadziałać. Jednak... czy Sunny chciała poświęcać własną psychikę, by zwyczajnie nieść pomoc innym ludziom? Nie zawsze przecież ludzie są skorzy do takich poświęceń, a większość osób siedzących w tym zawodzie zdaje sobie doskonale sprawę ze stałych kontroli psychologicznych, potrzeby monitorowania własnego umysłu oraz pędzących w nim niczym pegazy myśli. Czy była w stanie porzucić własne zdrowie w celu ratowania innych? Bez otrzymania niczego szczególnego w zamian?
- Spokojnie, nic się w związku tym nie dzieje. - postarał się ją uspokoić, kierując spojrzenie jasnych tęczówek w stronę młodej dziewczyny. Podał w jej stronę dłoń, z zamiarem przywitania się, o mało co o tym nie zapomniał. - Studentka, praktyki, staż? Niezbyt wiele młodych osób szuka mnie po oddziale, poza tym nie jestem uzdrowicielem dyżurnym, więc tym bardziej musi być za tym jakiś konkretny powód. - może nie był doskonały w zgadywaniu wieku, co nie zmienia faktu, iż wyglądała po prostu młodo - a może nagły postęp ewolucyjny w postaci wyglądających starzej dziewczyn zwyczajnie weszły mu na łeb? Nie wiedział, zamiast tego, idąc spokojnym krokiem i stawiając je bez jakichkolwiek problemów wzdłuż korytarza, musiał się zastanowić nad tym, o co dokładnie chodzi. Tak naprawdę chciało mu się rzygać od wszechobecnej kultury panującej na oddziale, a każde słowo "pan" wzbudzało w jego głowie mdłości oraz zwyczajną niechęć. Nie wiedział, z czym tym razem ma do czynienia, a raczej z kim - młodą duszą chcącą się dokształcić w zakresie uzdrowicielstwa oraz pójść w jego ślady. Tylko w ciut bezpieczniejszy sposób.

| Przepraszam za zwłokę!

______________________

#include <iostream>using namespace std;
int main()
{
cout << "I think there is ";
cout << "a flaw in my code";
return 0;
}
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Lille (France)
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1198
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 953
http://www.czarodzieje.org/t8601-sunny-oriana-saltzman#242812
http://www.czarodzieje.org/t8623-chcesz-ze-mna-relacji#243345
http://www.czarodzieje.org/t8622-marudz-az-ci-sie-znudzi#243339
http://www.czarodzieje.org/t8624-sunny-oriana-saltzman#243354




Gracz






PisanieTemat: Re: Recepcja   Sob Wrz 08 2018, 19:11

Rozglądała się dookoła idąc przed siebie długim korytarzem. To Matthew ją prowadził więc musiała co jakiś czas na Niego zerkać by upewnić się, że idzie tam gdzie On szedł. Słysząc jego słowa zatrzymała się gwałtownie i nabrała do płuc tyle powietrza ile mogło, powoli wypuściła je i wbiła w mężczyznę swoje czekoladowe tęczówki.
-Jestem tylko studentką w Hogwarcie nic więcej. Przyszłam by o coś Cię poprosić. -wyjaśniła próbując by głos jej nie drżał. Ciekawe co on sobie o niej myślał. Powoli odwróciła wzrok by jednak szybko wrócić do wpatrywania się w mężczyznę.
-Nie wiem jak mam zacząć.. Może i uznasz mnie za głupią, ale muszę o to zapytać.-dodała szybciutko i odetchnęła głęboko. Spuściła wzrok i wbiła go w podłogę. Może nie powinna się zatrzymywać, przecież mogła to powiedzieć gdy szli. Pospiesznie ruszyła przed siebie. Obejrzała się przez ramię by sprawdzić czy Matthew też szedł. Tak w ogóle zaczęła mówić do niego na TY. Czy to był w ogóle dobry pomysł? To tak jak by nie miała do niego szacunku. Oczywiście miała do niego szacunek, w końcu chciała by został jej tak jak by mentorem z uzdrawiania. Nagle mignął jej napis na drzwiach "urazy magizoologiczne". Zatrzymała się i zrobiła kilka kroków w tył by stanąć przed owymi drzwiami. Odwróciła się w stronę Matthew i zatrzymała na nim wzrok.
-To tutaj?-spytała wskazując paluszkiem na drzwi, przed którymi stała. Chciała już jak najszybciej wyjaśnić mu powód swojej wizyty. Bała się jednak, że jej odmówi a to nie było by dla niej dobre.

( Nie ma sprawy, ja przepraszam że tak beznadziejnie odpisałam. Daje tu z/t dla obojga i odpisz na urazowce ok? )
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29831
  Liczba postów : 46099
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Recepcja   Sro Wrz 19 2018, 17:45

@Everett C. Harrison

To był zwykły dzień w szpitalu, byłeś do takich przyzwyczajony. Co rusz pojawiały się nowe, coraz to dziwniejsze przypadki i mieliście na recepcji pełne ręce roboty. Począwszy od zatruć, aż po złamania czy upadki z wysokości — to w Twoich oraz współpracowników obowiązkach było przydzielenie pacjentów na odpowiedni oddział i zapisanie do właściwego medyka. Ponadto, musieliście również oddzielać przypadki nagłe i wymagające natychmiastowej interwencji od tych, które mogły trochę zaczekać..

Rzuć Kostką!
Możliwe Scenariusze:
1,4 Wysłuchiwałeś przekrzykujących się matek dwójki maluchów. Obydwie chciały być pierwsze i szybciej zaprowadzone do odpowiedniego uzdrowiciela, chociaż wyjątkowo trudno było je zrozumieć przez piskliwe głosy, które wywoływała panika o pociechy. Westchnąłeś, czując, jak drga Ci ze zniecierpliwienia brew, po czym podniesionym tonem poprosiłeś o spokój, upewniając je, że każda otrzyma należną opiekę. Już miałeś wypełniać formularze, kiedy dostrzegłeś siedzącą w milczeniu, półprzytomną staruszkę. Okazało się, że Twoje sokole oko uratowało jej życie i Twoi przełożeni byli dumni z Twojej pracy, przyznają Ci dodatkową premię w wysokości 40 Galeonów za doskonale wykonaną pracę! Zgłoś się po pieniążki w odpowiednim temacie!

2,6 Po aktywnym poranku popołudnie było znacznie spokojniejsze. Miałeś czas napić się kawy, porozmawiać z kolegą z pracy czy przejrzeć papiery, aby upewnić się, że nie brakuje żadnego podpisu czy pieczątki. Wszystko przebiegło naprawdę pomyślnie, miałeś doskonały humor i to był jeden z tych dni, gdy szczęśliwa aura nie opuszczała Cię aż do końca pracy! Oby trafiało Ci się takich jak najwięcej, bo nawet przełożeni byli zadowoleni z Twojej sumienności.

3,5 Panował gwar, mieliście mnóstwo oczekujących pacjentów, ponieważ jeden z błędnych rycerzy spowodował wypadek i byli ranni. Biegałeś pomiędzy gabinetami, zaprowadzałeś rodzinę pokrzywdzonych czy zwyczajnie wypełniałeś formularze, starając się jak najbardziej ułatwić pracę uzdrowicieli. Podczas zgarniania pustych pergaminów z biurka, nie zauważyłeś stojącego kubka z kawą koleżanki i trąciłeś go łokciem, rozlewając wszystko dookoła i niszcząc wcześniej wypełnione przez siebie arkusze. Co za pech! Przed Tobą popołudnie z nadgodzinami, ponieważ musisz zrobić wszystko jeszcze raz!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 112
  Liczba postów : 256
http://www.czarodzieje.org/t16460-thomen-j-wessberg
http://www.czarodzieje.org/t16484-skoro-musisz#452915
http://www.czarodzieje.org/t16485-grozny#452917
http://www.czarodzieje.org/t16467-thomen-j-wessberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Recepcja   Czw Gru 06 2018, 12:29

Pojawienie się w Św. Mungu nie było najłatwiejsze, kiedy musiał przytrzymywać przy kostkach zakrwawiony szalik. Krew płynęła swoim własnym rytmem, a on nie potrafiłby jej nawet zatamować. Idiotyzm. Jednak kiedy już znalazł się w środku, niemalże rzucił się na recepcję, nie mogąc już dłużej wytrzymać. Chyba stracił za dużo krwi.
-Thomen Wessberg do Matthew Alexander... On będzie wiedział, czeka na mnie.-Szybkie kłamstwo, które wypluł z ust. Kobieta nawet nie mogłaby rozpoznać, czy to, co powiedział, mijało się z prawdą. Opadł ciężko na krześle, które rzuciło mu się w oczy. Szalik owinięty wokół jednej kostki przeciekał. Druga była przykryta jedynie nogawką spodni, jednak równie tragicznie to wyglądało. Czemu musiał tam wchodzić? Ba! Nawet nie zajrzał do środka!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 37
Skąd : Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 206
Dodatkowo : depresyjny i autystyczny;
  Liczba postów : 867
http://www.czarodzieje.org/t16392-matthew-alexander#449540
http://www.czarodzieje.org/t16401-matthew-alexander#449750
http://www.czarodzieje.org/t16400-matthew-alexander#449655
http://www.czarodzieje.org/t16387-matthew-alexander




Gracz






PisanieTemat: Re: Recepcja   Czw Gru 06 2018, 15:19

Życie zabraniało mu pewnych czynności - choć tym razem postanowił przełamać delikatnie zasady i zwyczajnie postawić na swoim. Do pracy przyszedł zatem z drobnym towarzyszem; być może nie aż tak drobnym, albowiem byk wielkości łabędzia, co nie zmienia faktu, iż zwyczajnie ciekawym. Zamierzał nie przegapić momentu spalenia; nie bez powodu przygotowywał Euthymiusa, by teraz, przez proste stwierdzenie wykonywania zawodu, zwyczajnie nie towarzyszyć mu w tejże chwili. Kiedy siedział w gabinecie, ptak również zachowywał się spokojnie; im więcej czasu mijało, tym bardziej ich więź stawała się zażyta. Niestety; nie zawsze mógł spędzić przerwę we własnych czterech ścianach, skoro od czasu do czasu witali go mniej lub bardziej wymagający pomocy pacjenci.
Musiał przejść - od jednego oddziału do drugiego. Szedł zatem dość szybkim krokiem, podeszwa uderzała charakterystycznie o wypolerowane podłoże, kiedy to znalazł się w recepcji. Trzymając jakąś teczkę, zdawało się, że są to zwyczajne wyniki; papierologia uderzająca pełną parą w uczestnictwo w życiu szpitalnym. Nie spuszczał jednak oka z ludzi; mury pozornie bezpieczne skrywały w sobie fakt chowania mniejszych lub o wiele większych demonów; skłonnych go pochłonić w mgnieniu oka, by zwyczajnie wtopił się w cień swojego życia. Podeszła do niego pielęgniarka; przywitał ją spokojnym skinieniem, dowiadując tym samym o nietypowym pacjencie.
- Thomen. - wypowiedział z ust, tudzież słowo przebrnęło przez jego wargi z charakterystycznym wydźwiękiem. Krew, którą pozostawił, zdawała się wyjątkowo wpłynąć na organizm studenta. Zastanowiło go to porządnie; nie zmienia to faktu, iż musiał podejść do tego na spokojnie. - Co dokładnie się stało? Dasz radę wstać? - zapytał, choć porządnie w to wątpił. Wyglądało to na obrażenia od... w sumie, od czego? Zobaczył szalik, który miał na zadanie odciąć wypływająca krew z tkanek, choć nie było to zrobione zbyt umiejętnie. - Haermorrhagia Iturus. - wypowiedział, gdy sięgnął po różdżkę oraz tym samym odgarnął materiał; obrażenia nie wyglądały zbyt dobrze. Trzeba było się nimi porządnie zająć.

http://www.czarodzieje.org/t16837p250-kostki#469658
Przerzuty: 1/5

______________________

#include <iostream>using namespace std;
int main()
{
cout << "I think there is ";
cout << "a flaw in my code";
return 0;
}
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 112
  Liczba postów : 256
http://www.czarodzieje.org/t16460-thomen-j-wessberg
http://www.czarodzieje.org/t16484-skoro-musisz#452915
http://www.czarodzieje.org/t16485-grozny#452917
http://www.czarodzieje.org/t16467-thomen-j-wessberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Recepcja   Czw Gru 06 2018, 16:56

Nie przyszedłby tutaj, gdyby nie było to konieczne. Wiedział, że kobieta która znajduje się za recepcją ma tyle lat aby spokojnie pracować tutaj z dwie dekady. Czyli musiała kojarzyć twarz oraz nazwisko chłopaka. To również mu nie pasowało, jakby to, że ktokolwiek mógłby go tutaj rozpoznać niemiłosiernie go drażniło. Nienawidził Munga równie bardzo, jak to miejsce nienawidziło jego. Ich uczucia były wzajemne, dlatego nie wchodzili sobie w drogę za często.
Chyba, że Wessberg specjalnie targnie się na swoje życie, używając do tego czyiś rąk. Była to ostateczność, którą był wstanie wytrzymać. Matthew o tej porze i w taki dzień musiał być w swoim gabinecie, w końcu jako przykłady uzdrowiciel, był dokładnie tam gdzie był potrzebny. Czekał na posterunku aż kolejny idiota coś sobie zrobi...
Zamazanym wzrokiem spojrzał w kierunku głosu, który go wzywał. Zamrugał kilka razy i dopiero po chwili rozpoznał sylwetkę mężczyzny. Poprawił się na krześle, co jedynie wywołało skrzywienie na jego spoconej twarzy. Najwidoczniej upływ krwi dał mu się we znaki.-Ciebie również miło widzieć.-Powiedział, wykrzywiając wargi w nikłym uśmiechu. Nie było w tym jednak żadnej klasy godnej Thomena, żadnej nikczemności czy chłopięcego łobuzerstwa. Pokręcił głową w odpowiedzi, nie, nie był wstanie ustać na nogach.
-Byłem w jakieś opuszczonej szklarni... Taki spacer, rozumiesz, świeże powietrze i inne brednie. Przy wejściu rosła trawa, najwidoczniej dosyć niezwykła, skoro poczułem jej skutki. Może brzytwotrawa? Dziko rosnąca, wyższa od zwykłej. Nic innego nie przychodzi mi do głowy.-Jęknął. Pomimo tego, że krwawienie ustało, uczucie jakie towarzyszyło zabraniu szalika z rany wcale nie było przyjemne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 37
Skąd : Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 206
Dodatkowo : depresyjny i autystyczny;
  Liczba postów : 867
http://www.czarodzieje.org/t16392-matthew-alexander#449540
http://www.czarodzieje.org/t16401-matthew-alexander#449750
http://www.czarodzieje.org/t16400-matthew-alexander#449655
http://www.czarodzieje.org/t16387-matthew-alexander




Gracz






PisanieTemat: Re: Recepcja   Czw Gru 06 2018, 17:22

Matthew wiedział, był świadom, mimo iż bardzo często lunatykował na pograniczu prawdy i świata pozbawionego krzty realizmu, że Wessberg nie przyszedłby do niego bez problemu - a na pewno nie sam. Był to przecież chłopak godny poszanowania pod względem wypraw, samotnych podróży oraz wpakowania się w problemy. Niestety, nawet jeżeli rozumiał to, co się z nim dzieje, wiedział, że ten może bez problemu ciągnąć nitki własnego życia, testując to, kiedy wreszcie pękną, jakoś nie potrafił pozostawić tej myśli gdzieś z boku - byleby go nie trapiła i nie powodowała jeszcze większego obciążenia umysłu dodatkową winą. Niestety, uzdrowiciel potrafił zdać sobie sprawę z tego, że może zapobiegać w jakiś sposób temu, co się chłopakowi przydarza. Nie zmienia to faktu, iż ten jest po prostu dorosłym bytem - bytem pozostawionym samemu sobie; on tylko ma pomagać, gdy zajdzie taka potrzeba. Nie bez powodu zatem, kiedy zauważył go, wiedział, że już wtedy będzie miał do czynienia z czymś kompletnie przykrym w skutkach.
- Brzytwotrawa... - powiedział, spoglądając na niego. No tak, nie mógł raczej się poruszyć; nie miał zamiaru tego nawet sprawdzać. On, w przeciwieństwie do niektórych uzdrowicieli, nie wymuszał konkretnych zachowań; na szczęście całkiem niedawno opanował teleportację łączną. Obejrzał jeszcze ukradkiem ranę, którą posiadał Ślizgon; nie wyglądała ona zbyt ciekawie i wymagała natychmiastowej interwencji, w wyniku czego mężczyzna zmarszczył brwi. - Udamy na oddział zatruć eliksiralnych i roślinnych - tam będę mógł w spokoju Cię uleczyć. - oznajmiwszy, miał nadzieję, że Wessberg rozumiał, dlaczego właśnie tak, a nie inaczej. Gwar ludzi nie pomagał, przemijające sylwetki otaczające się mgłą enigmy - także. Chwycił go zatem za dłoń - prosto, bez problemów, by następnie deportować się wraz z młodszym do innego pomieszczenia, innej strefy szpitala. A nie wyglądał on zbyt dobrze.

| zt x2 - idziemy tutaj!

______________________

#include <iostream>using namespace std;
int main()
{
cout << "I think there is ";
cout << "a flaw in my code";
return 0;
}
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Recepcja   

Powrót do góry Go down
 

Recepcja

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
szpital sw.munga
-