Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Gabinet Thijsa Corbijn

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 25
Skąd : Amsterdam, Holandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 393
  Liczba postów : 283
http://www.czarodzieje.org/t14596-thc
http://www.czarodzieje.org/t14770-listy-do-thc
http://www.czarodzieje.org/t14608-thc




Gracz






PisanieTemat: Gabinet Thijsa Corbijn   Sro Wrz 27 2017, 02:24

First topic message reminder :


Gabinet Thijsa Corbijn

Kącik Holendra, można powiedzieć, że był bardzo spokojnym miejscem. Niewielki rozmiarem pokoik, był wystarczając by zmieści maksymalnie pięć osób i nie udusić się. Do środka zawsze można było wpuścić nieco świeżego powietrza przez okno skierowane na wschód. Słońce nie było tutaj żadnym minusem. Nawet jeśli kilka promieni wpadało z rana, to wszystkie rozbijały się o ścianę i drzwi, które swoją drogą prawie zawsze są otwarte. Kiedy tylko Thijs jest w środku i nie ma nic ważnego do załatwienia to zostawia je delikatnie uchylone dla potrzebujących pomocy uczniów – przy okazji podsłuchuje rozmów na korytarzu.
Ze wszystkich rzeczy, najbardziej rzuca się spore biurko, na którym albo panuje bałagan, albo nic nie ma – nie licząc kilku książek, które są zawsze. Podręczniki do zielarstwa i to co ostatnio wpadło w ręce młodego nauczyciela.
Kiedy Holender musi sprawdzić kartkówki to ciężko tu cokolwiek odnaleźć.
Po zielarzu można było się spodziewać wielu doniczek z kwiatkami – nic bardziej mylnego. Nie licząc jednego, małego Hibiskusa Ognistego, w gabinecie nie było innych roślin. Pilnowanie tego jednego, wymagało od Thijsa sporej uwagi. Nie mógł przecież pozwolić by przez przypadek komuś stała się krzywda.
Dużo większym zaskoczeniem mogło być terrarium z ptasznikiem, postawione na regale gdzie normalni ludzie wciskali książki.
Ściany zostały pomalowane na żółty kolor. Chociaż w ten sposób, Corbijn chciał się zintegrować z Hufflepuff. Nie licząc szalika, który był owinięty na lampce i zwisał na skraju biurka nie było nic, co by wskazywało, że mam do czynienia z opiekunem Borsuków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Elstow, Bedfordshire
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 428
Dodatkowo : vel ENEMA - one man band, prefekt fabularny
  Liczba postów : 788
http://www.czarodzieje.org/t13545-gemma-harper-twisleton
http://www.czarodzieje.org/t13551-gemm-dobry-c#360801
http://www.czarodzieje.org/t13552-najbardziej-poturbowana-sowa-w-hogu#360803
http://www.czarodzieje.org/t13553-gemma-harper-twisleton#360808




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Thijsa Corbijn   Pon Gru 18 2017, 00:40

Chyba powinna była odpisać czy coś, ale doszła do wniosku, że jak się zacznie umawiać na konkretny termin, to jej się odechce przychodzić w ogóle. Zresztą nie chciało jej się pisać. Znalezienie pergaminu, skrobnięcie paru zdań i jeszcze nadanie listu było przecież takie żmudne.
Jej samej przeszło przez myśl, żeby podskoczyć do Corbijna chociażby zaraz po meczu właśnie, ale po porażce jakoś jej to wypadło z głowy. Głupio trochę, że się przejęła, bo jak dla niej mecz i tak był wygrany - mieli pełny i przede wszystkim sprawny skład, fajnie się zgrywali i nawet jej coś wychodziło. A przejęła się tylko jedną, durną obelgą, którą w sumie powinna była od razu puścić w niepamięć.
List zastał ją w wyśmienitym humorze, który teraz w Elstow, prawie jej nie odstępował, więc praktycznie od razu podjęła spontaniczną decyzję, że leci do Hoga. Wykonanie planu trochę się przedłużyło, bo ktoś ją musiał zawieść do najbliższego świstoklika, ale na szczęście nie zdążyła zmienić nastawienia do wieczora i kiedy stanęła pod drzwiami gabinetu opiekuna Hufflepuffu, obwieściła swą obecność wystukaniem wesołej melodyjki. Pora z resztą też była całkiem dobra, bo przynajmniej miała pewność, że Corbijn nie będzie miał akurat zajęć. Miała nadzieję, że mu w niczym innym nie przeszkodzi i nie będzie miał jej za złe, że wbija bez uprzedzenia.

Wiem, zę ujowy, ale nie chce mi się myśleć ;p

______________________


THE NAME'S TWISLETON. GEMMA TWISLETON
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 25
Skąd : Amsterdam, Holandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 393
  Liczba postów : 283
http://www.czarodzieje.org/t14596-thc
http://www.czarodzieje.org/t14770-listy-do-thc
http://www.czarodzieje.org/t14608-thc




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Thijsa Corbijn   Wto Gru 26 2017, 18:54

Nudził się. Nie był z tego dumny, ale ostatnio pozwolił sobie na nieco więcej lenistwa, przez co teraz potwornie się nudził. Nie miał żadnych obowiązków. Nie zadawał swoim uczniom prac domowych, ani nie przygotowywał się zbyt mocno do lekcji. Luźniejsze wykłady pozwalały mu na nieco więcej swobody. Może nawet zbyt wiele, bo w gabinecie dosłownie nie miał co ze sobą zrobić. Nie musiał się wcześniej przygotowywać, bo podręczniki wystarczająco ułatwiały mu zadanie. Spacerował od biurka do okna, zerkał w terrarium i oglądał swojego Hibiskusa, któremu ostatnio poświęcał znacznie więcej czasu. Nic nie mogło go zaciekawić na dłużej. No, może z wyjątkiem kilku książek.
Wesoły stukot do drzwi był bardzo przyjemną melodią dla uszu Holendra. Od razu wstał i poprawił koszulę – w gabinecie było zdecydowanie za gorąco na marynarkę. Szybko rozejrzał się dookoła czy nic niepotrzebnego nie poniewierało się na wierzchu. Raczej nie, a nawet jeśli to kilka świątecznych ozdób skutecznie odwracało uwagę.
-Proszę – mruknął, chwilę czekając, aż przez wiecznie uchylone drzwi w końcu ktoś przedzie. Niesamowicie ucieszył go widok Puchonki w progu. Trochę bał się, że po przegranym meczu Gemma nie będzie chętna do zbyt długiego zostawania w Hogwarcie, ale na szczęście gdzieś w tym całym meczowym szaleństwie znalazła chwilę dla niego.
-Cześć Gemmo, co tam u Ciebie? Kawy, herbaty? – niemalże od razu spytał, z typowym dla Thijsa entuzjazmem. Nie traktował jej jak małej uczennicy. Pozwalał sobie na spory luz, oszczędzając przy tym wiele formalności. Była dorosłą kobietą, więc tak też do niej podchodził.
Zakręcił się dookoła w poszukiwaniu jakiś kubeczków. Czasem zadawał sobie pytanie, dlaczego miał taki syf w gabinecie. Do niektórych rzeczy potrzebował mapy. Na szczęście uwielbiał smak parzonych liści i ziaren, wiec nie potrzebował zbyt dużo czasu na odnalezienie dwóch, czystych kubków, które postawił na biurku.
-Na co masz ochotę? – dodał, bo wybór była naprawdę wielki. W końcu Holender był zielarzem. Nie potrafiłby ograniczyć się w kilku gatunkach tego niesamowitego smaku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Elstow, Bedfordshire
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 428
Dodatkowo : vel ENEMA - one man band, prefekt fabularny
  Liczba postów : 788
http://www.czarodzieje.org/t13545-gemma-harper-twisleton
http://www.czarodzieje.org/t13551-gemm-dobry-c#360801
http://www.czarodzieje.org/t13552-najbardziej-poturbowana-sowa-w-hogu#360803
http://www.czarodzieje.org/t13553-gemma-harper-twisleton#360808




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Thijsa Corbijn   Wto Sty 02 2018, 16:19

Pchnęła uchylone drzwi, zastanawiając się czy Corbijn ma w tym swoim gabinecie kiepską wentylację, czy to jakaś nieszkodliwa odmiana ekshibicjonizmu - wszystko oczywiście żartem, bo o Holendrze od początku ich znajomości myślała niemal wyłącznie ciepło, a za ten jeden moment, w którym na chwilę przestała, winiła wyłącznie swoje niedojebanie mózgowe.
- Czołem, psorze! - odpowiedziała wesoło, chociaż na jego widok ścisnęło jej trochę gardło. Przypomniała jej się w jakich okolicznościach widzieli się ostatnio, a przede wszystkim w jakim stanie ona była wtedy. Jej taktyką na radzenie sobie ze wszystkim co nieprzyjemne, było udawanie, że tego nie było, nie ma i nie będzie, toteż czym prędzej odsunęła te myśli na dalszy plan , w czym pomógł sam Thijs zadając jej pytanie i uwalniając od obowiązku znalezienia zastępczego tematu do zajęcia myśli.
- Wszystko gra - odparła zwięźle i klapnęła sobie na fotelu po stronie biurka dla odwiedzających, czując się wystarczająco swobodnie, by nie czekać na zaproszenia - Acha. Herbaty po-oproszę. Jakiejś czarnej.
Również nie bawiła się przy nauczycielu w formalności. Fakt, że te nigdy nie były jej mocne stroną i ze wszystkimi rozmawiała praktycznie tak samo, bez względu na to czy zwracała się do nich po imieniu, czy per "pan". Przy Holendrze przynajmniej nie wyglądało to tak groteskowo, bo miał chyba podobny stosunek.
Rozejrzała się po gabinecie, w którym niewiele zmieniło się od jej ostatniej wizyty. Jej wzrok automatycznie powędrował w stronę terrarium.
- Wymyślił pan już jakie imię? - skinęła w stronę pająka.

______________________


THE NAME'S TWISLETON. GEMMA TWISLETON
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 25
Skąd : Amsterdam, Holandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 393
  Liczba postów : 283
http://www.czarodzieje.org/t14596-thc
http://www.czarodzieje.org/t14770-listy-do-thc
http://www.czarodzieje.org/t14608-thc




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Thijsa Corbijn   Wto Sty 02 2018, 22:19

Odpowiedź Puchnoki do najbardziej wyczerpujących nie należała. Proste „wszystko gra”, a i tak wystarczyło, by sprawić nią nieco radości Corbijnowi. Nie wiedział ile było w tym prawdy. Pod żadnym względem nie miał zamiaru oceniać rudowłosej, więc zwyczajnie jej wierzył. Raczej nie miała powodu do kłamania. Cieszył się, że nie dręczyły jej żadne problemy, a przynajmniej nie na samym wstępie.
-To dobrze. Następnym razem możesz pozdrowić rodziców. – rzucił lekko z uśmiechem na twarzy. Co prawda nic o nich nie wiedział. No, prawie nic. W każdym razie nie chciał by się niepotrzebnie martwili. Bacznie czuwał nad wynikami Gemmy i skrycie starał się śledzić jej szkolne poczynania. Jedni nazwą go stalkerem, ale w rzeczywistości był takim dobrym duszkiem czuwającym nad dziewczyną, gotowy do pomocy, kiedy tylko będzie tego potrzebowała.
-Dobry wybór. – Zaśmiał się zalewając niewielki dzbanek ciepłą wodą. Był wielkim fanem herbaty i zdecydowanie wolał ją od kawy. Od siebie dodał kilka kropel z hibiskusa. Dodawał nieco słodkości i przyjemnie rozgrzewał w mroźne dni, a nie zmieniał zbyt mocno smaku. Miał nadzieję, że jego napój przypadnie do gustu Twisleton. Wszystko zalał do dwóch kubeczków. Niestety nie miał porcelanowych filiżanek i eleganckich talerzyków, wiec musiała się zadowolić dosyć prostym wyposażeniem gabinetu. Na wszelki wypadek w małym pudełeczku podsunął dziewczynie cukier w kostkach.
-Ja nie, ale ktoś kiedyś rzucił, że Gacuś, a inni uczniowie to podłapali i tak już zostało – wzruszył lekko ramionami. Nie miał tutaj żadnego zdania, nie żeby mu to jakoś przeszkadzało. Może nawet trochę pasowało do pająka. Nie mu to było oceniać. –Śmiało możesz obejrzeć go z bliska – dodał z lekkim skinieniem głowy. Jakoś już się do tego przyzwyczaił. Niektórzy uczniowie przychodzili, by tylko posiedzieć chwile przed terrarium i czasem dorzucić coś do środka. Nie miał zamiaru odcinać go od ludzi.
-No ale opowiadaj. Odpoczęłaś coś i jak w domu? Mam nadzieję, że niedługo do nas wrócisz – zagadnął, upijając łyka herbaty. Nie chciał straszyć Puchonki, ale miał nadzieję, że pojawi się na styczniowym zaliczeniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Elstow, Bedfordshire
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 428
Dodatkowo : vel ENEMA - one man band, prefekt fabularny
  Liczba postów : 788
http://www.czarodzieje.org/t13545-gemma-harper-twisleton
http://www.czarodzieje.org/t13551-gemm-dobry-c#360801
http://www.czarodzieje.org/t13552-najbardziej-poturbowana-sowa-w-hogu#360803
http://www.czarodzieje.org/t13553-gemma-harper-twisleton#360808




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Thijsa Corbijn   Sob Sty 06 2018, 23:01

- Pozdrowię - obiecała wesoło, podczas gdy w myśli obiecała sobie, że tego nie zrobi. Rodzice mieli wszelkie prawo, żeby trochę się na nią wkurzyć, kiedy po miesiącach listownych zapewnień, że wszystko u niej okej, zobaczyli ją w takim a nie innym stanie, zamiast jednak słusznie opieprzyć ją, upatrzyli sobie kozła ofiarnego w postaci Corbijna. Teoretycznie Gemm nic o tym nie wiedziała, ale raz podsłuchała tatę mówiącego, że "po cholerę w Hogwarcie jacyś opiekunowie domów, skoro nie ma z nich pożytku". Gemm chciała to jakoś wyprostować, ale to był może trzeci raz w życiu, kiedy widziała Aleca Twisletona naprawdę złego i mówiąc szczerze, spanikowała. Na szczęście mama go jakoś ogarnęła i wszystko rozeszło się po kościach. Gemm nie miała do Corbijna najmniejszych pretensji i jej rodzice po tym jak ochłonęli i zaczęli bardziej przejrzyście patrzeć na sprawę zapewne też już nie, ale dla bezpieczeństwa wolała już nic o nim nigdy przy nich nie mówić. Miała jednak wyrzuty sumienia i może także po trochu dlatego tak szybko odpowiedziała na jego zaproszenie.
Przyglądała się profesorowi dojącemu hibiskusa i dopiero uświadomiła sobie, że herbata to też zielsko i prawdopodobnie dostanie zaraz najlepszą, jaką w życiu piła, skoro przyrządzał ją specjalista. Boooy, to był dobry wybór! (Fakt, że kawa też była rośliną jeszcze nie dotarł.)
- Jak nietoperz? - rozdziawiła się w szerokim uśmiechu, słysząc imię pająka. Wszystkie zwierzęta, które ona kiedykolwiek ochrzciła nazywały się jak inny gatunek, co ku jej uciesze powodowało mnóstwo niedomówień w jej przepełnionym zwierzętami domu (- Zamów karmę dla Kota? - Którego? - Papugi. - Od kiedy on je jakąś karmę? - Kota-papugi, nie żółwia-Papugi! - A, ok. A reszta kotów jeszcze ma? - W sensie, że rybki? - No Rybka, Chomik, Królik... - A, myślałam, że mówisz o rybkach-rybkach... zresztą dla papugi miałeś zamówić, nie dla kota - Ale papuga to... Jezu, nie wiem! Sama zamów. GEMMA! NASTĘPNE NAZYWASZ NORMALNIE!).
- Mama leczyła kilka nietoperzy - zaczęła od razu opowiadać - We wsi często znajdują i już wiedzą, żeby do niej przynosić, chociaż niektórzy nadal zabijają. Ale to trudna sprawa z nietoperzami - odkąd się wprowadziłam uda-ało jej się wypuścić tylko G-gekona - w ten właśnie sposób rozprzestrzeniał po świecie zwierzęco-nomenklatoryczny choas, co z jakiś chorych nieznanych nawet sobie sposobów uwielbiała.
- Może później - uśmiechnęła się na zaproszenie do obejrzenia pająka i wzięła sobie kubek. Nawet wolała to od filiżanek i talerzyków. Bez przesady... może i byli Brytolami, ale chyba tylko Dearowie, czy Fairwynowie raczyli się herbatą z porcelanowej zestawy, omawiając wielkość posagu czy inne takie nadęte sprawy. Chociaż co ona tam wiedziała - u nich w domu w herbacie pływał kociowłos, a w cukrze siedział czasem jakiś zbłąkany karaczan. Chyba nie byli za bardzo "typową brytyjską rodziną".
- Mhm - mruknęła do siebie, upijając łyk gorącej herbaty, po czym zwróciła się do nauczyciela - Robiąc taką herbatę o Brexit pan się martwić nie musi - wyszczerzyła zęby.
- Jest super - przyznała całkiem szczerze. Nebraska prawie już jej się nie śniła i przestała mieć z tego powodu wyrzuty sumienia. Napisanie do jej rodziców i wypłakanie się nad tym listem naprawdę jej pomogło. Tabsy też robiły swoje - Dawno nie byłam w domu tak wcześnie przed Bożym Narodzeniem. Dzisiaj wypróbowujemy jakiś nowy przepis na pierniczki, wiem pan, żeby nie spieprzyć w Święta, a tak na serio, to nie możemy się doczekać. Wrócę chyba po Nowym Roku. Dużo mnie ominęło?

______________________


THE NAME'S TWISLETON. GEMMA TWISLETON
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Elstow, Bedfordshire
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 428
Dodatkowo : vel ENEMA - one man band, prefekt fabularny
  Liczba postów : 788
http://www.czarodzieje.org/t13545-gemma-harper-twisleton
http://www.czarodzieje.org/t13551-gemm-dobry-c#360801
http://www.czarodzieje.org/t13552-najbardziej-poturbowana-sowa-w-hogu#360803
http://www.czarodzieje.org/t13553-gemma-harper-twisleton#360808




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Thijsa Corbijn   Sob Paź 20 2018, 15:47

Wiadomość o odejściu Corbijna z powodu choroby początkowo bardzo nią nie wstrząsnęła. Owszem lubiła go - właściwie to by jej ulubionym nauczycielem prawdopodobnie w historii wszystkich nauczycieli, których miała, nawet mimo tego, że nie miała za bardzo ręki do roślin - nie przyszło jej jednak do głowy, że to może być coś bardzo poważnego. Właściwie to oczekiwała szybkiego powrotu Holendra, kiedy jednak nie było go już przez miesiąc, a po dwóch ludzie nawet przestali spekulować na temat tego, czemu zniknął, zajęci jakimś innym nowym tematem, zaczęła się martwić. Próbowała wyciągnąć jakieś informacje od wszystkich znajomych, którzy mieli rodzinę pracującą w Mungu, co okazało się trudniejsze niż by się zdawało, bo tajemnica uzdrowicielska czy coś takiego. Gemma zaczęła nawet podejrzewać, że psor zaraził się jakąś wenerą i dlatego nie chcą tak o tym mówić. Zanim w to jednak do końca uwierzyła, zwróciła się też do nie-do-końca znajomych, którzy mieli rodzinę pracującą w Mungu i w końcu od gryfońskiej pałkarki dowiedziała się przynajmniej tyle, na jakim oddziale leżał zielarz i który jednoznaczenie wskazywał co mu było.
Widza Gemma o magicznej wersji raka była znikoma i nie bardzo wiedziała na ile powinna być przerażona. To nie tak, że od razu wsadziła psora do grobu - jej własny brat walczył z białaczką i mimo że wykonywał stresujący zawód od ponad 20 lat, nowotwór był w remisji. Mimo wszystko zdjęcia Johana z tamtego okresu były przerażające, a Gemma była przekonana, że wszystkie magiczne choroby są ze dziesięć razy bardziej koksiaste od tych normalnych. W każdym razie miała nadzieję, że w razie gdyby... to ktoś ich poinformuje, a więc póki żadnych wiadomości o Thijsie nie było,mogła uważać, to za dobry znak.
Aż w końcu wieści przeszły i były lepsze niż o tym marzyła. Corbijn był znów w szkole. Dowiedziawszy niemal natychmiast popędziła na pierwsze piętro, jakby chciała się upewnić, po drodze przygotowując się na wszelki wypadek na zawód. Sceptycyzm pękł jak bańka, kiedy z końca korytarza zobaczyła uchylone drzwi do starego gabinetu psora. Nie mogła powstrzymać uśmiechu, kiedy pośpiesznie kroczyła w ich stronę, mimowolnie poprawiając odznakę prefekta, o której zwykle zapominała. Jadnak im bliżej była, tym bardziej ponownie narastały w niej wątpliwości. Mogło być przecież milion powodów, dla których akurat ten pokój był otwarty. Może ktoś tam sprzątał. Tak czy siak, trzeba było sprawdzić.
Uchyliła drzwi bardziej i wślizgnęła się przez nie niepewnie, pukając we framugę.

______________________


THE NAME'S TWISLETON. GEMMA TWISLETON


Ostatnio zmieniony przez Gemma Twisleton dnia Nie Paź 21 2018, 13:30, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 25
Skąd : Amsterdam, Holandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 393
  Liczba postów : 283
http://www.czarodzieje.org/t14596-thc
http://www.czarodzieje.org/t14770-listy-do-thc
http://www.czarodzieje.org/t14608-thc




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Thijsa Corbijn   Sob Paź 20 2018, 17:24

Pomimo tego, że Holender dopiero co wyszedł z poważnej choroby, to do gabinetu wszedł, jakby nigdy nic się nie stało. Tuż po przekroczeniu progu na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech i wróciły miłe wspomnienia. Fajnie było znowu tutaj być. To trochę jak powrót do rodzinnego domu po wielu latach - z tą różnicą, że dla Thijsa było to kilka ciężkich miesięcy. Na lekko zakurzonym biurku wciąż leżał szalik w barwach Hufflepuffu. Jego widok kuł w serce. Przypominał o porażce, którą Corbijn poniósł rok temu. Zostawił biedny dom borsuka na pastwę losu i nie odbiło się to na nich zbyt dobrze. W sercu przyrzekał sobie, że tym razem będzie inaczej. Nie zawiedzie.
Stare nawyki chyba nigdy się nie zmieniały. Po rogach gabinetu jeszcze stały nierozpakowane pudła, ale Holendrowi nie przeszkadzało to, żeby zostawić otwarte drzwi dla uczniów. Mimo wszystko, nie spodziewał się żadnych wizyt już pierwszego dnia.
Z pomocą kilku zaklęć, Zielarz doprowadził gabinet do lekkiego porządku. Przez uchylone okno wpadało świeże powietrze, chociaż było przyćmione przez zapach dopiero zmielonej i zaparzonej kawy z kubka Holendra. Wraz z nią, unosił się przyjemny waniliowy aromat. Jednak wiedza na temat roślin zawsze się przydawała.
-Chwilkę. - mruknął zaskoczony, kiedy ktoś zapukał do drzwi. Odwrócony do nich plecami, nie mógł zobaczyć kogo naszła ochota, żeby go odwiedzić. Z dłonią wsadzoną do terrarium całą uwagę poświęcał Gacusiowi. Pająk chyba nie był zbyt zadowolony z powrotu do Hogwartu. Lekko popychany w odwłok, w końcu zdecydował się na współpracę.
-O, hej Gemma! - rzucił ze sporym entuzjazmem na widok Puchonki. Na twarzy młodego nauczyciela zagościł szeroki uśmiech Miło było ją tutaj widzieć. W końcu musiało to znaczyć, że jednak nie rzuciła szkoły, ani nie robiła sobie przerwy. Jakby tego było mało, to z dumą nosiła odznakę prefekta. Bardzo dobrze, bo w oczach Thijsa bez wątpienia na nią zasługiwała.
-Co tam słychać w Hogwarcie? - spytał chcąc jak najszybciej narzucić im jakiś temat. Tak było najłatwiej uniknąć rozmowy na temat choroby, o której Holender nie chciał rozmawiać. Ponura przeszłość Corbijna nie powinna nikogo interesować. Lekko machnął dłonią, zapraszając dziewczynę do środka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Elstow, Bedfordshire
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 428
Dodatkowo : vel ENEMA - one man band, prefekt fabularny
  Liczba postów : 788
http://www.czarodzieje.org/t13545-gemma-harper-twisleton
http://www.czarodzieje.org/t13551-gemm-dobry-c#360801
http://www.czarodzieje.org/t13552-najbardziej-poturbowana-sowa-w-hogu#360803
http://www.czarodzieje.org/t13553-gemma-harper-twisleton#360808




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Thijsa Corbijn   Sob Paź 20 2018, 21:56

Zobaczyła go w tej samej chwili, gdy się odezwał. Oparła się o próg, przyglądając mu się wnikliwie i oceniając czy bardzo zmizerniał przez chorobę, co było w zasadzie trudne, bo stały tyłem. Gdy się obrócił automatycznie spuściła wzrok zmieszana, czym w gruncie rzeczy zmieszała się jeszcze bardziej. Nie chciała się w niego wgapiać, ani o nic wypytywać. Nie powinna była nawet znać powodu jego nieobecności, a nawet pomijając ten fakt, to jej starą, sprawdzoną metodą radzenia sobie z trudnymi tematami, było ich przemilczanie.
Pod przymkniętymi powiekami wywróciła oczami na samą siebie i ponownie zwróciła na niego wzrok, tym razem z szerokim uśmiechem.
- Czyli naprawdę pan wrócił - stwierdziła oczywiste.
Poprawiła torbę na ramieniu i weszła do środka. Zastanawiając się nad odpowiedzią, rozglądała się po pomieszczeniu, w którym teraz głównym wyposażeniem były pudła.
- Hmmm... władze szkolne zwariowały - odpowiedziała wesoło, wskazując kciukami na odznakę na piersi - A Bri jest naczelnym, także "naprzód, Hufflepuff!" O, i mamy nowego kapitana drużyny - Cherry. Zdążył pan w samą porę, bo w weekend będzie mecz. W sumie to dogrywka, bo mecz-mecz przegraliśmy i dość szybko, ale ponoć coś było nie tak ze zniczem, czy coś. W sumie to nie wiem. W każdym razie, gramy znowu.  A tak poza... U, złotook!
Przez całe to sprawozdanie rozglądała się trochę po pomieszczeniu, a kiedy dojrzała pod sufitem owada, które zbierał Cromwell bez chwili namysłu wlazła z butami najpierw na krzesło, a potem na biurko Thijsa i ściągnęła owada. Było ich pełno w dormitoriach i w sumie wszędzie, Gemma jednak nigdy nie miała w co je złapać. Tym razem jednak będąc praktycznie w sąsiedztwie gabinetu profesora od ONMSu, dłoń powinna była wystarczać.
- Praca domowa - wyjaśniła, zeskakując z biurka - Zaraz wrócę.
Wybiegła na korytarz z nadzieją, że Cromwell będzie u siebie. Kiedy zaprosił ją do gabinetu, z szerokim uśmiechem i życzeniami miłego dnia, oddała mu z ręki do ręki owada, po czym wróciła do Holendra.
- No a tak poza tym - przechodząc przez drzwi podjęła temat dokładnie tam, gdzie skończyła - W zeszłym roku zwolnili jednego nauczyciela za rzucanie czarnomagicznych zaklęć w uczniów na lekcji - swobodnie usiadła sobie na biurku, na którym jeszcze chwilę temu stała i machając nogami opowiadała dalej - O dziwo nie był to Craine. Ponoć nawet poszedł siedzieć. O, i Corteza też przymknęli - wie pan, tego dzbana ze Slythu. Podobno zaatakował jakiegoś magimilicjanta na służbie. Mówili, że wyleciał ze szkoły, ale znowu się tu pałęta, więc chyba tak nie do końca - wzruszyła ramionami - Mmmm... - zamyśliła się jakie jeszcze plotki lub informacji mogłaby mu sprzedać - Puchar domów wygrał Gryffindor - podjęła wyliczankę, chociaż już bez większego entuzjazmu - Chociaż nikt nie wie jak, bo ponoć mieli jakieś wewnętrzne zakłady, kto straci więcej punków. A quidditcha Ravenclaw i w to też nikt nie chce uwierzyć, bo ponoć kapitan jeszcze rok temu ledwie się na miotle utrzymywał - zmarszczyła brwi; dopiero to sprawozdanie uświadomiło jej, że w tej szkole odmerliniały się naprawdę dziwne rzeczy - Huh... - mruknęła sama do siebie, gdy w jej głowie układała się teoria spiskowa o tym, że zakłócenia magii, tak naprawdę nie dotyczą tylko zaklęć i magicznych przedmiotów, ale również mieszają w głowach czarodziejów, powodując zbiorowe halucynacje i takie tam.
- Potrzebuje pan z tym pomocy? - spytała zupełnie z innej beczki, wskazując na stojące pod ścianami kartony. Głupio było jej tak po prostu siedzieć, a on być może też chciał się czym prędzej wypakować.

______________________


THE NAME'S TWISLETON. GEMMA TWISLETON
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 25
Skąd : Amsterdam, Holandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 393
  Liczba postów : 283
http://www.czarodzieje.org/t14596-thc
http://www.czarodzieje.org/t14770-listy-do-thc
http://www.czarodzieje.org/t14608-thc




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Thijsa Corbijn   Sob Paź 20 2018, 23:12

Holender zdecydowanie nie był jeszcze w takiej formie, jak przed chorobą. Wyraźnie schudł kilka kilo i potrzebował jeszcze trochę czasu na odbudowanie starej sylwetki. Miesiąc to trochę za mało, żeby nadrobić ponad pół roku w dosyć ciężkim stanie. W każdym razie, był na bardzo dobrej drodze. Przede wszystkim wyszedł z największego magicznego bagna. Wiary i samozaparcia mu nie brakowało. Po prostu kwestia czasu.
-Noo… Miałem kilka prywatnych problemów, ale przecież nie mogłem zostawić was samych, nie? - odparł z lekkim uśmiechem. Thijs nie do końca był pewny, jak wiele o jego chorobie wiedzieli uczniowie. Sprawnie starał się unikać tego tematu. Wyzdrowiał, więc nie było to już takie istotne. Powrót do Hogwartu był nieunikniony. W końcu Hufflepuff w pewnym sensie też był jego prywatnym problemem. Każdy uczeń z domu Helgi był dla niego trochę jak dziecko, albo młodsze rodzeństwo dla którego mógł wskoczyć w ogień.
-Uważam, że lepiej wybrać nie mogli. - lekki uśmiech zagościł na twarzy Holendra. Czuł jak duma go ogarnia na widok odznaki. Pewnie gdyby tylko mógł, to osobiście by ją wręczył dziewczynie. Zasługiwała na tytuł prefekta jak mało kto, a dyrekcja bez dwóch zdań wiedziała co robi. Awans Bridget był równie dobrą wiadomością.
-Zrezygnowałaś? - spytał chociaż było to oczywiste i skrzywił się przy tym delikatnie. Twisleton była dobrym kapitanem. Starał się, a to chyba najważniejsze. -A grasz jeszcze? - dodał, ciekaw czy rudowłosa całkiem odpuściła sobie magiczny sport. Miał nadzieję, że nie. Doskonale zdawał sobie sprawę, jak wiele problemów miała rok temu Gemma i nie chciał, żeby Cherry również się z nimi zmagała.
-Postaram się przyjść. Tym razem już wygracie. - uśmiechnął się zerkając na szalik na biurku, a później na Gemmę, która na nie wlazła. Otworzył nieco szerzej oczy i nie do końca wiedział jak to skomentować. Zdecydowanie zaskoczyła go.
-E… Kawy, herbaty? - zapytał łapiąc za swój kubek. Nie chciał, żeby Puchonka rozlała jego zawartość. Upijając odrobinę, przyglądał się jak zgarnia coś spod sufitu i zaraz po tym wybiegła z gabinetu. Thijs parsknął śmiechem, kiedy dziewczyny nie było. Zwariowana, ale i przy tym bardzo zabawna osoba. Przez ten szpital, chyba już trochę zapomniał jak to tutaj było.
-Kogo? - zapytał z zaciekawieniem. Tej historii akurat nie miał okazji usłyszeć, więc wyraźnie był zainteresowany. Usiadł na swoim krześle i zarzucił nogę na nogę. Lekko siorbiąc swój napój czekał na dalszy ciąg tej opowieści.
-Szkoda, nie? - zaśmiał się na komentarz o Crainie. Nie żeby źle życzył swojemu “koledze” z pracy, ale doskonale pamiętał jaki Puchonka miała do niego stosunek. Zresztą nie była jedyna. Patton był nauczycielem, który nie należał do grona uwielbianych przez uczniów.
-Ale słabo. - mruknął cicho, potakując przy tym lekko głową. Oczywiście, że wolałby, żeby to Puchoni wygrali, ale niestety nie miał takiej mocy. -To do dupy. A wam jak poszło? - spytał, ciekawe jak poradziła sobie drużyna Twisleton. Obiło mu się o uszy, że Puchoni wypadli najsłabiej, jeśli chodzi o puchar domów, ale nie wiedział, jak był z quidditchem. Miał cichą nadzieję, że tutaj było lepiej i może rudowłosa pochwali się jakimś drugim miejscem.
-Nie, spoko. Dam sobie radę. Lepiej mów, co tam jeszcze u Ciebie? Jak Enema?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Elstow, Bedfordshire
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 428
Dodatkowo : vel ENEMA - one man band, prefekt fabularny
  Liczba postów : 788
http://www.czarodzieje.org/t13545-gemma-harper-twisleton
http://www.czarodzieje.org/t13551-gemm-dobry-c#360801
http://www.czarodzieje.org/t13552-najbardziej-poturbowana-sowa-w-hogu#360803
http://www.czarodzieje.org/t13553-gemma-harper-twisleton#360808




Gracz






PisanieTemat: Re: Gabinet Thijsa Corbijn   Wto Lis 06 2018, 00:29

Thijs i tak wyglądał lepiej niż się na to nastawiała. Jej boginem był chory Johan, przez co sama wizja wychodzonego, zszarzałego i zapadniętego w sobie człowieka napawała ją strachem. Szczególnie jeżeli miał tak wyglądać ktoś jej znajomy. Na szczęście profesor w miarę się trzymał się nie najgorzej i nie wzbudzał w niej lęku samym swoim wyglądem, dzięki czemu od razu była spokojniejsza.
Wzruszyła ramionami na jego komplement. Osobiście uważała, że jest oszukanym Puchonem w ogóle, a co dopiero prefektem. Helga ponoć nie tolerowała lenistwa, a Gemmie wiecznie się nie chciało. Faktycznie dawała z siebie wszystko, gdy na czymś jej zależało, ale wyłącznie wtedy. Dawało to kiepski efekt, bo nie zależało jej ani na ocenach, ani pewnej dobrze płatnej pracy, ani innych rzeczach, którymi głównie przejmowali się młodzi ludzie określani jako pracowici. Gemma praktycznie wcale nie myślała o przyszłości w związku z czym nie zaprzątała sobie głowy pracą nad nią. Dyskusja z Thijsem była tu jednak zbędna, bo i tak nie dałby się przekonać, a jej z resztą to nie przeszkadzało.
- Z korzyścią dla każdego - ucięła temat swojej rezygnacji z funkcji kapitana. Nigdy nie planowała grzać na tej pozycji długo i uważała, że i tak się zasiedziała. Cherry była zdecydowanie lepsza i bardziej skoncentrowana na celu. Gemm była od sytuacji kryzysowych. Kiedy wszystko zaczynało się już układać, odechciewało jej się wysilać, a prowadzenie drużyny było bardzo absorbujące. Persja odpowiedzialności również była nie do zniesienia.
- Oczywiście - uśmiechnęła się - I teraz znów mam z tego rozrywkę.
Jak każde chyba dziecko z niepełnosprawnościami marzyła o uprawianiu sportu. Coby się nie działo nie mogła z tego zrezygnować. Zdradziłaby nie tylko drużynę, lecz także przede wszystkim dwunastoletnią siebie. Latanie na miotle zbyt długo było jej celem, by tak po prostu je odpuściła.
- Herbaty! - rzuciła przez ramię, wybiegając z gabinetu ze złotookiem w dłoni. Nie zastanawiała się nawet czy było to niegrzeczne. Nigdy nie kryła się ze swoim towarzyskim nieobyciem.
Wróciwszy usiadła na przeciwko Holendra bujając się lekko na krześle.
- Morgain... albo jakoś tak. Nie chodziłam do niego za bardzo - czasami lenistwo się opłacało - Mhm... chociaż można go nienawidzić, ale na coś takiego jest za inteligentny - skomentowała postać Craine'a, sama nie wierząc we własne słowa - Gdyby on używał czarnej magii na uczniach, nikt by się o tym nie dowidział, a z nich by nic nie zostało.
Zawahała się na chwilę i zamilkła, przypominając sobie znikający przed jej nosem pion szachowy i wykrzywiony uśmiech profesora transmutacji. Przez rok, trochę wyleciało jej z głowy, że jej żarty mogły wcale nie być aż tak dalekie od prawdy. Może jednak powinna była komuś wtedy o tym powiedzieć? W każdym razie teraz było już za późno.
- Co? - podniosła wzrok, wracając do świata żywych - Ach... emmm... - niezręczny temat - No ten... byliśmy w pierwszej piątce.
Niewątpliwie była to wina tego, że większość roku mieli beznadziejnego kapitana - ją. I nie była to skromność, a fakt. Gemma miała zbyt dużo problemów na własnej głowie, by jeszcze podtrzymywać drużynę. Żałowała, że Cherry nie przejęła drużyny wcześniej. Nie tylko ze względu na wynik, lecz także po to, by ona nie musiała teraz świecić oczami. Nie chciała usprawiedliwiać się kłopotami z własnym zdrowiem. Nie chciała się do nich w ogóle przyznawać. Pozostawało jej tylko wzruszanie ramionami i zapewnienie, że olewała robienie treningów, bo jej się nie chciało.
Ożywiła się natychmiast, gdy Thijs wspomniał o Enemie
- Miałam koncert! - prawie krzyknęła, lądując czterema nogami krzesła na podłodze i wychylając się do przodu - Na festiwalu. Gościnnie z Łajnobombami! - Nie mogła powstrzymać szerokiego uśmiechu, gdy tylko o tym myślała; zresztą nawet nie próbowała - Znaczy Enema jest teraz zespołem jednoosobowym i tak jest coś takiego - zaśmiała się.

//sory, że tak późno i sory za jakość ._.

______________________


THE NAME'S TWISLETON. GEMMA TWISLETON
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Gabinet Thijsa Corbijn   

Powrót do góry Go down
 

Gabinet Thijsa Corbijn

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Gabinet Banshee

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
pierwsze pietro
 :: 
gabinety na I piętrze
-