Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Klasa Zaklęć

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 15, 16, 17  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Skąd : Irlandia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 567
  Liczba postów : 209
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13194-nolan-torin-keane?nid=1#352819
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13197-nolan-torin-keane#352823
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13199-poczta-nolana#352826
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13200-nolan-torin-keane#352827




Gracz






PisanieTemat: Klasa Zaklęć   Nie Paź 30 2016, 11:41

First topic message reminder :


Klasa Zaklec i Urokow


W tej przestronnej klasie na trzecim piętrze odbywają się lekcje zaklęć. Dwa rzędy dwuosobowych ławek czekają na uczniów. Duże okna przepuszczają wiele światła, co nadaje klasie przestronny wygląd. Na regałach po prawej stronie znajdują się wszelakie przedmioty na których można ćwiczyć zaklęcia. Na ścianach wiszą natomiast tablice na których są wypisane podstawowe zasady pojedynkowania się.

Opis zadań z OWuTeMów:
 


Spoiler:
 

pierwsza sala zaklęć
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Anglia, York
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 157
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 41
http://www.czarodzieje.org/t16181-behemot-hadley#443000
http://www.czarodzieje.org/t16184-wilkommen-bienvenue-welcome#443008
http://www.czarodzieje.org/t16194-skrzyneczka-hadleya
http://www.czarodzieje.org/t16180-hadley-s




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Pon Cze 04 2018, 10:46

Klasa powoli wypełniała się ludźmi, prawdziwą tęczą, jeśli chodziło o domy. Większość kojarzył z widzenia, w końcu ciągle ktoś kogoś mijał na korytarzu szkolnym, ewentualnie czasami wyprawiał się na drobne popijawy. Essentia mirabile było prościutkim, wonnym zaklęciem, którego struktura nie była zbyt skomplikowana i opierała się głównie na wyobrażeniu sobie zapachu, który chce się przywołać. Wyjął różdżkę z torby.

- Essentia mirabile - rzucił jakby od niechcenia, wyobrażając sobie smak ukochanej gorzały na języku. Już po chwili zaklęcie przyjęło się i nozdrza Behemota wypełnił drażniący i pobudzający ślinianki zapach alkoholu i orzechów laskowych. Powiódł wzrokiem po klasie, w której magiczne patyki furkotały w powietrzu z częstotliwością stu na minutę. Trochę zaśmierdziało, ktoś prawie wyprodukował karaoke (nawiasem mówiąc, nie był to taki znowu niedorzeczny pomysł) - Patałachy - powiedział aż za głośno, dosłownie wobec wszystkich, którym nieszczęśliwym łutem przewrotnej magicznej fortuny nie wyszło za pierwszym razem. Spojrzał na @Nessa M. Lanceley, ciekaw, jak poszło koleżance, z którą czasem lubił zalewać smuteczki. Odprężył się, zadowolony z siebie aż za bardzo w stosunku do tego, że jedynym jego osiągnięciem było rzucenie tego jakże prymitywnego zaklęcia. Ale przynajmniej pachniało teraz ładnie! Rozsiadł się wygodnie na krześle, wciągając w płuca różnorodne zapachy, zastanawiając się, co za ludziom podoba się taka feeria dziwacznych perfum.

Kostka: 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 311
Dodatkowo : prafdzify faset
  Liczba postów : 309
http://www.czarodzieje.org/t12923-benjamin-rogers#347675
http://www.czarodzieje.org/t12926-jedna-wielka-chodzaca-czekoladowa-zaba?nid=7#347701
http://www.czarodzieje.org/t12928-listy-benia#347689
http://www.czarodzieje.org/t12929-ben-rogers#347723




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Pon Cze 04 2018, 17:32

W skupieniu czytał podręcznik, nie spodziewając się tego, że ktokolwiek do niego podejdzie. Jednak nie narzekał, gdy usłyszał głos jednej z przyjaciółek, podniósł głowę i zobaczył nie jedną, a dwie swoje przyjaciółki, w tym jeden obiekt głęboko skrywanych westchnień.
— Krótko. Praktycznie dopiero co usiadłem i wyjąłem rzeczy — odpowiedział zaraz po przywitaniu się z @Emily Rowle i @Annie Nemo. Nie chciał wychodzić na kujona nawet wtedy, gdy i tak każdy wiedział, że przecież nim jest. Już miał coś jeszcze mówić, gdy nagle podeszła do niego @Carson Gilliams, do której uśmiechnął się szeroko. — Jasna sprawa, nie musisz nawet pytać, Carrie — powiedział, nie przestając się uśmiechać. Po chwili poczuł, jak ktoś mierzwi mu włosy, więc podniósł wzrok i kiwnął głowa na powitanie @Daisy Bennett. Jednak i jego oczom nie umknęło to, co zaczął odwalać Mefistofeles. Zmrużył lekko oczy, przekrzywił głowę, uważnie go obserwując. Nim się jednak obejrzał, zaczęła się już lekcja, a profesor zaczęła mówić, najpierw do Noxa, potem zaś o pierwszym zaklęciu. Ben czuł dziwną ekscytację, jak zresztą zawsze, gdy miał uczyć się nowego zaklęcia. Co prawda w tym roku... W tym roku szło mu trochę słabo, głównie przez zakłócenia, ale wciąż miał wielkie chęci do nauki i poznawania nowości.
Niestety, dziś też była mu pisana porażka.
— Essentia Mirabile — rzucił pewny siebie, lecz gdy wokół niego rozniosła się przykra woń starych skarpetek Axela, skrzywił się, zakaszlał i zatkał nos. Przeklął w myślach, gdy podeszła do niego nauczycielka. Miał szczerą nadzieję, że zgodzi się, aby spróbował jeszcze raz, ale gdy to zrobił, było tylko gorzej. Odłożył różdżkę na ławkę, oparł na niej łokcie, schował twarz w dłoniach i się najzwyczajniej w świecie załamał. No bo jak tak można było dwa razy po kolei rzucić zaklęcie tak samo żałośnie i skazać wszystkich dookoła na wdychanie smrodu skarpetek jego starszego brata?
Miał nadzieję, że nikt nie zauważy, albo raczej nie poczuje tej jego okropnej kompromitacji, która godziła w jego dumę i wszelkie wypełniające go ambicje, bo, cholera, jak mógł aż dwa razy z rzędu rzucić zaklęcie tak samo? Przecież wypowiedział inkantacje dobrze, ruszył różdżką prawidłowo, był skupiony... Musiały więc zawinić te głupie zakłócenia magii, które tak strasznie go irytowały.

kostki: 2 --> przerzut na 1, druga próba na 1 :'''''')
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Szkocja, Wyspa Skye
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1086
Dodatkowo : Prefekt Fabularny
  Liczba postów : 1082
http://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
http://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
http://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Pon Cze 04 2018, 17:35

Pogrążona w lekturze ignorowała wchodzących do klasy ludzi, przypominając sobie ostatnie zagadnienia i tematy. Ostatnie zajęcia, które u Aidena ominęła, zostawiła w spokoju, na inną okazję. Ciche westchnięcie uciekło spomiędzy warg, gdy przewracała stronę i czytała mozolnie opisane działanie zaklęcia rozbrajającego, chociaż znała je na pamięć. Lubiła być przygotowana. Odgarnęła dłonią kosmyk rudych włosów za ucho, podnosząc wzrok na dźwięk głosu, który dobiegł jej uszu. Zlustrowała właściciela wzrokiem, kiwając głową i posyłając mu spokojny, nieco tylko zadziorny uśmieszek. Przy dyrektorce starała się ograniczać wypływanie jej paskudnie złośliwego charakteru do minimum, nie chcąc się wplątać w kłopoty. Wciąż żywiła nadzieję, że uda się jej uzyskać odznakę prefekta w przyszłym roku i nie mogła pozwolić sobie na popsucie reputacji. Nie lubiła bardzo, gdy ktoś o to pytał, jednocześnie zajmując miejsce, jednak w przypadku Behemota nie przeszkadzało jej to praktycznie wcale.
—Hadley, śmiało. Dawno Cię nie widziałam.—zaczęła, zamykając książkę i odkładając na róg stolika. Splotła dłonie pod biustem, nachylając się do przodu i opierając wygodnie o blat ławki. Przekręciła głowę w stronę ślizgona z ciekawością. Właściwie znali się dość przelotnie, kilkukrotnie rozmawiali i byli razem na lekcjach. Wydawał się jej personą dość sympatyczną, chociaż mającą w sobie coś dziwnego. Niemniej jednak nie była to Nessy sprawa, tak więc wcale nie zwracała na to uwagi. — Hmm.. To mój drugi ulubiony przedmiot, zaraz po Transmutacji. A jak z Tobą? Fascynat zaklęć i uroków?
Odparła na pytanie pytaniem, posyłając mu jeszcze krótkie spojrzenie, które następnie przesunęło się po sali. Aż tyle osób przyszło? Nie zauważyła! Obdarzyła przelotnym uśmiechem wszystkich swoich znajomych, na końcu dostrzegając Enzo i pokazując mu kciuk w górę, że była dumna. Ostatecznie jednak jej uwaga powróciła do jej towarzysza zajęć. Już chciała coś powiedzieć, kiedy to do klasy wszedł Nox, skupiając na sobie uwagę. Miała coś powiedzieć, kiedy to jej partner na wesele rzucił się na Neirina, siadając na nim okrakiem. Była absolutnie zaskoczona, wywołało to uniesione brwi u rudej i delikatnie rozdziawione usta, które zasłoniła w momencie, gdy puchon pociągnął węża za krawat i pocałował. Zamrugała kilka razy, wędrując spojrzeniem pomiędzy siedzącą dyrektorką, a podłogową parą. No kurwa pięknie! Miłości się mu zachciało przy ludziach! I znowu Slytherin oberwie! I na cholerę ona tak pracowała na te punkty?! Jęknęła cicho, zaciskając oczy i kładąc głowę na ławkę. Całe szczęście, chwilę wcześniej nauczycielka powiedziała im, co będą robić i w jaki sposób. Niewiele myśląc, z kolejnym rozczarowanym westchnięciem wyprostowała się i złapała za różdżkę, wykonując odpowiedni ruch ręką.
—Essentia mirabile!—rzuciła cicho, a magiczny kijek posłusznie wykonał polecenie i już po chwili czuła swój ulubiony zapach korzennych przypraw, cynamonu i świeżych ciastek. Od razu uśmiech wpełzł na jej buzię, a głowa ponownie odwróciła się w stronę @Behemot Hadley. O dziwo, on też bardzo ładnie pachniał. Przysunęła się nieco, może zbyt nachalnie, czując zapach orzechów wymieszany z cynamonem i mimowolnie złapała się za brzuch, czując głód. Cofnęła się w końcu, patrząc znów na twarz chłopaka.- Cholera, ale pachniesz. Zjadłabym. W sensie nie Ciebie, nie jestem kanibalem! Jednak ciasto, które czuję, już nie miałoby tyle szczęścia..
Rzuciła z delikatnym wzruszeniem ramion, opierając się wygodniej na krześle i przysuwając do ławki. Miała widocznie dryg do zaklęć, bo gdy rozejrzała się po ko klasie, nie każdemu ów czar wychodził. Całe szczęście, chociaż była pewna, że nawet wszystkie rzucone przez ślizgonów poprawnie czary nie odrobią tego, co straci Mef.

Kostka: 6

______________________



Growing stronger the voice of my father said
"Don't give up, don't be forgotten"


Pobudzona. Uzależniona od kawy, ciut od alkoholu + bezsenność,zaburzenia żywienia. Rozdwaja się jej obraz, kręci się w głowie, wyłącza się.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Montrose/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 321
Dodatkowo : Kapitan Drużyny Puchonów
  Liczba postów : 343
http://www.czarodzieje.org/t15998-cherry-a-r-eastwood
http://www.czarodzieje.org/t16000-i-swear-i-don-t-care#436296
http://www.czarodzieje.org/t16002-berry#436492
http://www.czarodzieje.org/t15997-cherry-a-r-eastwood




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Pon Cze 04 2018, 19:04

Wiele była gotowa zrobić za odrobinę masła orzechowego. W wyśmienitym humorze czekała na rozpoczęcie lekcji, kończąc sobie kanapkę w błogim spokoju. W międzyczasie odnalazła kilka znajomych twarzy, dzięki czemu jeszcze bardziej się rozpromieniła; zamyślona niemal podskoczyła, gdy do pomieszczenia weszła @Daisy Bennett.
- O! Hej - wyszczerzyła się, tylko trochę pesząc się na widok Gryfonki. Podziękowała, przełknęła ostatni kęs kanapki i zaoferowała towarzyszce swoją herbatę mrożoną. Wiśnia była znana z przyrządzania dobrych napojów właśnie herbacianych, toteż Daisy miała okazję się o tym przekonać. - Truskawkowo-bazyliowa, ostatnio wpadłam na to połączenie i... - Niewinny słowotok wylał się z ust Puchonki, prawdopodobnie nieco zanudzając kuchennymi eksperymentami siedzącą obok dziewczynę. Wyjęła z torby aparat, żeby sprawdzić czy wszystko z nim w porządku (historia zmieniła się i teraz przeszła do ziół rosnących przy Zakazanym Lesie). Trajkotanie nie ustało nawet w momencie, gdy w sali pojawiło się jakieś ciacho ze Slytherinu, które sporo osób próbowało pożreć wzrokiem - gardło Cherry zacisnęło się dopiero wtedy, gdy student usiadł na kolanach @Neirin Vaughn, jakimiś zaczepnymi tekstami chyba rzucając w dyrektorkę. Ryzykownie... Choć chyba nie aż tak, jak transmutowanie czyichś ubrań na oczach całej klasy. W ogóle ta sytuacja była strasznie dziwna, a siedzący w pobliżu @Jack Moment wcale nie wydawał się w to wszystko wtajemniczony. Eastwood nie powstrzymała drobnego uśmiechu, który cisnął jej się na usta - zaraz tam zamarł, by w końcu szczęka osunęła się lekko w dół. Neirin go pocałował?... Kompletnie nie mogła odwrócić wzroku od tej parki, nieświadomie zaciskając palce mocniej na aparacie - nie wiedziała nawet, że przypadkiem zrobiła chłopakom zdjęcie. Przynajmniej żaden flesz nie strzelił wszystkich po oczach... Cherry zaś dalej uparcie gapiła się na Puchona, poszeptującego coś swojemu partnerowi do ucha.
So hot.
Co, że niby dyrektorka coś gadała? Cherry w tym czasie próbowała dyskretnie ściągnąć na siebie uwagę Neirina lub Jacka, byle tylko ktoś poinformował ją chociaż trochę o co chodziło. Czy ten wytatuowany Ślizgon nie leciał przypadkiem na Liama? Od kiedy tak jawnie kleił się do Neirina? No i w sumie, z wzajemniością? Dlaczego nie została poinformowana o NICZYM? Zagryzła wewnętrzną stronę policzka, fangirlując sobie odrobinkę w duchu - pomimo wszelakich wątpliwości, cieszyła się za Puchona, a całą akcję uważała za... no, może trochę nieodpowiednią... ale głównie po prostu wyjątkowo seksowną.
You go, Nei.
Mieli rzucać jakieś zaklęcia, ale Wiśnia była mocno rozproszona. W końcu postanowiła spróbować i chowała już aparat, gdy zorientowała się, że był włączony.
- Oj - mruknęła, kończąc swój przegląd... i wpadając na nowe zdjęcie. Pospiesznie schowała przedmiot do torby, czując jak policzki zalewa gorący rumieniec. No... no to Vaughn będzie miał pamiątkę! O ile tylko Cherry zdobędzie się na odwagę i wywoła tę fotografię. - To my... Essentia mirabile, tak? - Upewniła się jeszcze, nim machnęła różdżką. Efektu żadnego nie uzyskała, ale kto by jej się dziwił? Umierała wewnętrznie z ciekawości i tylko marzyła o tym, by lekcja dobiegła końca. Planowała szybko przechwycić Neirina, żeby się dowiedzieć czegoś więcej...

4

______________________



Birds flying high

You know how I feel.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1608
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1562
http://www.czarodzieje.org/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://www.czarodzieje.org/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://www.czarodzieje.org/t13807-love-letters#365644
http://www.czarodzieje.org/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Pon Cze 04 2018, 22:10

Zamyślił się do tego stopnia, że w pierwszej chwili zupełnie nie zauważył nowej osoby wkraczającej do sali. Dopiero po chwili drgnął z zaskoczeniem, słysząc sympatyczne powitanie w ojczystym języku - no, właśnie tak należało do niego podchodzić! Leonardo uśmiechnął się zaraz szeroko, spoglądając na śliczną Ślizgonkę, która postanowiła zaszczycić go swoją obecnością. Oho, czyli jednak trochę szczęścia w życiu miewał... Odpowiedział jej tylko skinieniem głowy, pozwalając aby usadowiła się wygodnie i pociągnęła konwersację. Zbliżyła się, a on mimowolnie zrobił to samo, zupełnie jakby spodziewał się jakiegoś sekretu szepniętego na ucho. Zaśmiał się krótko.
- A może właśnie takich specjalistów szukam? Amatorów bym narkotykami nie częstował - zażartował zaraz, mrugając do niej wesoło. Kojarzył Allegrę, choć zbyt wiele o niej nie wiedział; tylko czy Vin-Eurico potrzebował wiele informacji poza tym, że cechowała się niebywałą urodą, a w dodatku znała jego ukochany język? Chciał dodać coś jeszcze, ale wtedy w sali pojawiło się trochę zamieszania, kiedy Slytherpuff postanowił podrażnić się z dyrektorką. Leo chwilę nie mógł przestać obserwować ostentacyjnego zachowania dwóch chłopaków, ostatecznie po prostu uśmiechnął się pod nosem i pokręcił lekko głową. Wtedy też napotkał wzrokiem @Heaven O. O. Dear w towarzystwie @Ezra T. Clarke... Dobrze, że miał obok siebie panią, która jego zdaniem wyglądała świetnie również w ciemnych czy zielonych ubraniach.
- Zdradzisz, czym pachnie twoja amortencja? - Zagadnął, unosząc różdżkę, by machnąć nią lekko. Essentia mirabile wcale nie zadziałała, chociaż Gryfon doskonale znał to zaklęcie i używał go kilkakrotnie. Obejrzał się jeszcze raz w stronę tamtej parki, urozmaicającej Bennett lekcję. Nawet muzykę zapodali? No, nastrojowo... - Hm... Chyba zaklęcie mi nie wyszło... Albo po prostu moja amortencja to twoje perfumy?


3 -> 2 -> 3

______________________

One little lesson


is gonna lead to more.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Ecatepec, Meksyk
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 42
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 37
http://www.czarodzieje.org/t12606-allegra-miriam-roseberry
http://www.czarodzieje.org/t12841-umiem-twerkowac#345725
http://www.czarodzieje.org/t12842-ambrozy#345726
http://www.czarodzieje.org/t12843-allegra-miriam-roseberry




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Pon Cze 04 2018, 23:15

Kostka: 6

- Uważaj, Gryfonie - mruknęła, kiedy tak pochylił się w jej stronę. Nie odmówiła sobie odrobinę zawadiackiego uśmiechu, który - współgrając z figlarnymi świetlikami w jej dwukolorowych oczach - tworzył hipnotyzujący obraz. - Częstowanie uczniów narkotykami nie jest do końca legalne. - Wychodziła z założenia, że choć Czerwoni nie należą do najinteligentniejszych uczniów w Hogwarcie, mają jakiś instynkt samozachowawczy. Ten chłopiec albo lubił igrać z ogniem, albo podchodziło to pod nieodpowiedzialność. Ally, nie da się ukryć, lubi ten typ ludzi.
Może dlatego od jakiegoś czasu pałała niewytłumaczalną sympatią do tego uroczego studenta. Chociaż nie znali się zbyt długo i panna Roseberry nie miała okazji, by dowiedzieć się czegoś więcej, pewne informacje znalazła na własną rękę. Nieważne, jak głupio by to nie brzmiało: obserwowała go średnio kilka razy w miesiącu. Nie znaczy to jednak, że stała się stalkerką; co prawda od czasu do czasu czaiła się za jakimś drzewem, mocno ściskając palce na aparacie, po czym bez większych oporów robiła mu kilka, względnie kilkanaście zdjęć, ale nie chodziła za nim krok w krok. Dowiedziała się, że jest modelem (co nieszczególnie ją zdziwiło), dlatego założyła, że nie będzie miał nic przeciwko dodatkowym, niezapowiedzianym sesjom. Najbardziej chciałaby jednak poprosić, by pozował jej świadomie. Nawet nago. Może na jakiejś kwiecistej polanie.
Zamilkła na dłuższą chwilę, przyglądając się klasie i nie pozwalając, by całe to zamieszanie wpłynęło na jej dobry nastrój. Gdyby przez Mefiego Ślizgoni otrzymali punkty ujemne, nie przestałaby się uśmiechać. Bo nie dość, że na zajęciach ma miłe towarzystwo, to plany na popołudnie - w postaci rzucania nożami w Puchonów - kusiły coraz bardziej.
- Co? - zapytała, zbyt zajęta obserwowaniem Noxa, by ogarnąć, że Gryfon coś do niej powiedział. Otrząsła się w końcu, po czym pokręciła głową. Czym pachnie jej amortencja? Ku największemu zdziwieniu Ally - pomarańczami. I choć głęboko w duszy wiedziała, dlaczego akurat te owoce zawróciły jej w głowie, nie chciała się do tego przyznać.
Przyglądała się, jak chłopak próbuje wykonać zaklęcie według wszystkich poleceń dyrektorki, a kiedy ostatecznie mu nie wyszło, cicho się zaśmiała. Ślizgońska natura przebijała nawet przez sympatyczny uśmiech.
- Przekonasz się - powiedziała w końcu, choć wydawało się, że całkowicie zignorowała pytanie. Skoro koniecznie chciał wiedzieć, mogła uchylić rąbka tajemnicy. Na pewno połowa znanych jej ludzi pachnie jak cytrusy. Na pewno. - A teraz obserwuj, jak wyglądają prawdziwe czary. - Wstała, bo w ten sposób zawsze pracowało się jej lepiej, i szturchnęła chłopaka biodrem. Ot, w figlarny sposób, żeby na pewno niczego nie przegapił.
Machnęła różdżką, uśmiechnęła się pięknie i wymruczała słowa, a Essentia mirabile zadziałała co najmniej perfekcyjnie! W powietrzu rozniósł się zapach morskiej bryzy i pomarańczy, a policzki Allegry spłonęły nagłym rumieńcem. Nie do końca świadomie, odwróciła się w stronę Gryfona, przygryzła wargę i musnęła dłonią jego bródkę, zanim ogarnęła, że chyba nie wypada. To wszystko przez to pieprzone zaklęcie, for fuck's sake.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1061
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1727
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Sro Cze 06 2018, 16:14

Początkowo w ogóle nie myślał o tym, by pojawiać się na zaklęciach; bardzo przyjemnie siedziało mu się razem z @Heaven O. O. Dear na jednym z parapetów w Hogwarcie, wypalając Merlinową Strzałę - ostatnio zdecydowanie zbyt dużo wydawał na tę używkę, ale czego się nie robiło dla odrobiny rozweselającego proszku zmieszanego z tytoniem? - i bezwiwdnie obracając w palcach Glob Zaginionych, który niedawno otrzymał w prezencie. Nie używał go zbyt dużo, większość czasu po prostu siedział i z zamglonym wzrokiem patrzył na przedmiot, rozmyślając nad możliwościami, które przed nim otwierał. Na szczęście nie miał (jeszcze) takiej obsesji, by go wykorzystywać do ich urealnienia.
W ostatnim czasie wcale nie zdarzało się tak często, by Ezra obfitował w nadmiary wolnych godzin, toteż był gotowy na odpuszczenie sobie lekcji z dyrektorką. Nie miał nic do zarzucenia swoim umiejętnościom czarodziejskim, a wręcz sądził, że udało mu się osiągnąć dosyć stabilny poziom. Nie chciał osiadać na laurach, ale mała przerwa na wzięcie oddechu nie była chyba niczym złym.
Nie miał jednak wielkiego wyboru, skoro Heaven tak zależało. Przewrócił wymownie oczami, żeby wiedziała, jakie ma zdanie o tej lekcji i profesor Bennett wraz z jej humorami. Zaraz jednak przykrył to uśmiechem, zaciągając się dymem ostatni raz i dogaszając papierosa na murze.
Kiedy weszli do sali, zlustrował zainteresowanym spojrzeniem obecnych. Na nieco dłużej zatrzymał się przy @Emily Rowle oraz @Annie Nemo, którym pomachał. Podobnie ciepło, bo uśmiechem, powitał @Nessa M. Lanceley, @Daisy Bennett oraz @Bridget Hudson, której widok na moment zupełnie go rozproszył, tak że @Carson Gilliams skinął jedynie zdawkowo głową. I być może dzięki temu rozstrojeniu Puchonką, kiedy wzrok Clarke'a powędrował do @Mefistofeles E. A. Nox i tej szopki, którą odstawiał, jedyne co odczuł, to pewnego rodzaju rozbawione zniesmaczenie. Clarke sam nie należał do najbardziej przyzwoitych studentów, ale na lekcjach zachowywał trochę godności. To nie miało nic wspólnego z godnością i bawiło go raczej przez wpływ rozweselającego proszku. Wychwycił jeszcze @Leonardo O. Vin-Eurico w towarzystwie @Allegra Miriam Roseberry, ale po nich wzrokiem jedynie przemknął bez większego zaangażowania. Kompletnie go to nie ruszało. Totalnie.
Jak podejrzewał, Essentia Mirabile nie sprawiło mu żadnego problemu, podobnie jak Heaven (więc w zasadzie mogli dalej chillować na parapecie...). Zaciągnął się przyjemnym zapachem, a na jego wargach zatańczył mały uśmieszek.
- Pomarańczę, głównie. Ze świeżością powietrza po deszczu i dymem papierosowym. I kwiaty, takie przyjemnie słodkie, dziewczęce - wyjawił, a zapach, choć wywoływał melancholię, bardzo korzystnie wpływał na jego humor. Jego oczy zabłyszczały figlarnie; szturchnął Heaven, aby obserwowała jego poczynania.
Ukrył ręce pod ławką i skierował różdżkę na @Blaithin ''Fire'' A. Dear i @Jack Moment, niewerbalnie rzucając Zlep, które miało skleić ze sobą ich ciała. W końcu dokuczanie Gryfonce stanowiło ulubiony sport Ezry i Heaven. Mrugnął do niej, zaraz ponownie rozglądając się po sali, jakby szukając osób, którym mógłby jeszcze wywinąć numer. Jego wzrok niebezpiecznie przesunął się na Allegrę - dobrze że Merlin czuwał nad jego opanowaniem.
- Jakieś inne pomysły? - szepnął do niej ze skorym do psot uśmieszkiem i przygotowaną różdżką.



Kostka: 1 > 5
Zlep: 2 -> Fire albo Jack, rzucacie kostką na siłę zaklęcia. Np 1 - zlepiło wam tylko palce, 2 - dłonie, 3 - ramiona i tak dalej <3
Kuferek: 41
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Genua
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 20
  Liczba postów : 116
http://www.czarodzieje.org/t16042-enzo-zaccaria
http://www.czarodzieje.org/t16055-worki-treningowe
http://www.czarodzieje.org/t16048-poczta-tego-fajnego-slizgona#439055
http://www.czarodzieje.org/t16047-enzo-zaccaria




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Sro Cze 06 2018, 18:22

Z nikim nie rozmawiał, przez co mógł się w pełni skupić na słowach, jakie wypowiedziała nauczycielka. Nie miał więc problemu z głównym założeniem zadania, wiedział co i jak ma zrobić. Teraz trzeba było zadbać, o to by wykonanie było równie jasne i proste jak treść. Dość długo wstrzymywał się od wykonania zadania. Kiedy w końcu spróbował rzucić zaklęcie, a efekt był znikomy, przez dłuższą chwilę zastanawiał się, nad tym, co mogło spowodować niepowiedzenie. Tok jego myślenia przyśpieszył widok zbliżającej się nauczycielki. Dość chaotycznie wyrecytował formułkę, niezbyt wierząc w to, że tym razem się uda, jakież było jego zdziwienie, kiedy po jego słowach, wokół rozszedł się niewątpliwie przyjemny zapach morskiej bryzy. Momentalnie, w jego głowie zaczęły się przewijać obrazy. Ogromna Genueńska przystań, widok rozchodzący się z toskańskiego klifu w pobliżu domku jego babci. Oraz wschód słońca widoczna z okna tego samego domku. Tak wiele wspomnień, związanych z tak niepozornym i powszechnym zapachem. Zapach tak go omotał, że zamyślił się do tego stopnia, że nie docierały do niego żadne kontakty i słowa. Myślał i wspominał, zapominając o całym bożym świecie. Miał nadzieje, że nauczycielka nie zobaczy, że nie skupia się lekcji, co prawda skończył zadanie, ale za brak skupienia też można stracić punkty.
Kostki3, 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 563
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 391
http://www.czarodzieje.org/t15878-daisy-bennett#429065
http://www.czarodzieje.org/t15880-daisy-zaprasza-kwiatuszki-stworzmy-lake
http://www.czarodzieje.org/t15881-poczta-daisy-b#429071
http://www.czarodzieje.org/t15879-daisy-bennett




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Czw Cze 07 2018, 21:38

Jeszcze zanim zaczęła się lekcja przywitała się z osobami, które pojawiały się w klasie: Enzo, Heaven, Ezra... i cała reszta. Skierowała wzrok na Cherry.
- Truskawkowo-bazyliowa? - zapytała z ciekawością. - Brzmi intrygująco, chętnie się przekonam jak smakuje - powiedziała i podziękowała za herbatę, którą podała jej Puchonka. Daisy nie miała problemów z próbowaniem nowych smaków, dzięki temu odkryła sporo rzeczy, które brzmiały raczej tak, jakby kompletnie do siebie nie pasowały, a tak naprawdę dawały razem niesamowity efekt. Spróbowała mrożonej herbaty i aż otworzyła szerzej oczy.
- Świetne! - powiedziała z podziwem. - Musisz mnie kiedyś zaprosić na degustację twoich herbat. Ale rozumiem, że wiśniowa jest twoją wizytówką? - zaśmiała się, stosując grę słów, nawiązującą do imienia Puchonki.
Lekcja nie zdążyła się jeszcze zacząć, kiedy Nox zaczął swoje przedstawienie. Rzeczywiście, wyglądał dziś jeszcze bardziej pociągająco niż zwykle i Daisy nie wiedziała, co było tego powodem, ale Neirin... Cóż, Daisy była najpierw zszokowana, a potem ledwo powstrzymywała się od niekontrolowanego śmiechu, bo ta sytuacja wydawała jej się mocno abstrakcyjna. Szczególnie, że w klasie obecna już była pani profesor. Dyrektorka szkoły. Tamci jednak wydawali się nie krępować niczyją obecnością. Bennettowa na początku również chyba była w szoku, ale otrząsnęła się ze zdziwienia, uciszyła uczniów i rozpoczęła lekcję. Daosy z trudem oderwała wzrok od tego spektaklu. Próbowała skupić się na lekcji i tym, co mają zrobić, ale cała ta sytuacja nieco rozproszyła jej uwagę. Potrząsnęła głową i wsłuchała się w słowa nauczycielki.
Przyszedł czas na wypróbowanie zaklęcia. Daisy pomyślała, że to może być całkiem przyjemna lekcja, choć szczerze mówiąc po tym erotycznym ekscesie uczniów to zaklęcie, wywołujące zapach taki jak amortencja mogło ich wszystkich wprowadzić w dość... luźny nastrój. Złapała za różdżkę.
- Essentia Mirabile!
Po chwili poczuła mieszaninę przyjemnych lub kojących zapachów. Świeże powietrze z rana, pergamin, ołówki i kredki (ktoś może sobie mówić co chce, ale to naprawdę ma swój charakterystyczny zapach), jakieś ciastka, czyjeś pergumy... Każdy z tych zapachów z czymś jej się kojarzył, odurzając i nieco uderzając do głowy. Naprawdę nie wiedziała już czy to był dobry pomysł, aby próbowali to zaklęcie na lekcji. Przekręciła głowę w bok, a jej wzrok natrafił na Cherry. Daisy zawsze uważała, że dziewczyna jest bardzo ładna, ale działanie zaklęcia, ten zapach, spowodowały, że jako osoba najbliżej siedząca stała się dla niej jeszcze bardziej atrakcyjna. [i]Co tu się dzisiaj odwala,[i] pomyślała jeszcze i skierowała głowę prosto przed siebie.

Kostka: 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 131
  Liczba postów : 319
http://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
http://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
http://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
http://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Czw Cze 07 2018, 23:48

Przywitała się z krukonką, która do nich dołączyła. Zaśmiała na słowa Annie i już miała nawet otworzyć usta w odpowiedzi, ale nagle zobaczyła jak wpada do sali Nox. Zaczęła obserwować jego bardzo nietypowe zachowanie i robiła coraz większe oczy ze zdziwienia. Kiedy usiadł okrakiem na Neirinie zamrugała kilka razy, zastanawiając się co tutaj się dzieje. To miała być jakaś prowokacja skierowana do dyrektorki? Nie miała pojęcia i zaczęła analizować tę sytuację. Aż do momentu, w którym okazało się, że to dopiero wstęp do dziwnych wydarzeń. Transmutacja ubrania Mefa również ją zaskoczyła, ale to co było potem... Ich pocałunek chyba wprowadził w osłupienie wszystkich w klasie. Nie miała pojęcia co tutaj się dzieje, ale to z pewnością nie było to normalne. Zmarszczyła nos i kompletnie zaniemówiła. Oni się na pewno znajdowali jeszcze na lekcji? Przynajmniej ciałem, bo duchem to na pewno nie. Była ciekawa reakcji dyrektorki, która pewnie była nie mniej rozbita całym wydarzeniem. Po chwili jak gdyby nigdy nic wrócili do zajęć. Emily wykonała zaklęcie bezbłędnie za pierwszym razem, nie sprawiało jej ono większej trudności, ale i tak była zdziwiona, że tak po prostu się udało. Szczególnie patrząc na to, że wymagało ono skupienia, a ona w tej chwili (jak i pewnie większość osób w pomieszczeniu) była nieźle zmieszana.
- Essentia Mirabile - wypowiedziała i poczuła przyjemny zapach bazylii i mięty. Spojrzała na resztę w okół niej. - I jak, co czujecie? - dopytała i zerknęła znowu w kierunku Noxa, któremu chyba było mało wrażeń i tym razem puścił muzykę w sali. Zastanawiała się, czy on już zwariował, czy tylko wziął coś mocniejszego przed tą lekcją. Tak czy inaczej - na miejscu nauczycielki by go chyba udusiła.

Kostki - 2 przerzucone na 5

______________________




Clear aww
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Florencja, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 75
  Liczba postów : 65
http://www.czarodzieje.org/t16166-annie-nemo#442604
http://www.czarodzieje.org/t16169-annie-are-you-okay#442633
http://www.czarodzieje.org/t16174-poczta-annie-nemo#442729
http://www.czarodzieje.org/t16167-annie-nemo#442609




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Pią Cze 08 2018, 00:15

Annie również obserwowała Ślizgona, który robił sporo zamieszania w klasie. Było coś bardzo prowokacyjnego i aroganckiego w jego zachowaniu. Merlinie, pewnie tylko wkurzy tym dyrektorkę i będzie na nich wszystkich cięta... Nemo miała nadzieję, że skończy się na siedzeniu okrakiem, ale nagle chłopaki zaczęli całować się na oczach wszystkich. Nemo nie była uprzedzona do par homoseksualnych, ale nie lubiła takiego obśliniania zarówno, jeśli chodziło o chłopaka i dziewczynę, jak i w tej chwili. No bo serio, mieli wiele innych miejsc, w których mogli okazywać sobie uczucia, a to było po prostu niekomfortowe dla innych osób.
- Znasz ich? - zapytała Emily, bo ona też wydawała się niezbyt zachwycona tą dziwną sytuacją. Nox wydawał się bardzo specyficznym człowiekiem i początkowo Annie nawet nieco niepokoiło to, że jest taki wielki, wytatuowany i pewny siebie. No i to wilkołak! Wilkołaki potrafiły być straszne. Z drugiej strony, nie oceniała po pozorach, a w pewnych momentach z daleka Mefistofeles wydawał się nawet sympatyczny. A teraz niezwykle dobrze wyglądał. Natomiast Neirin był... po prostu dziwny. Gryfonka odnosiła wrażenie, że jest bardzo zobojętniały i żyje we własnym świecie, choć nie pogardziłaby chwilą rozmowy z nim. Może go kiedyś złapie, jak będzie szła do kuchni. To było jedno z nielicznych miejsc, które znała w Hogwarcie naprawdę dobrze, jak i drogę do niego prowadzącą.
W pomieszczeniu zaczęła grać muzyka, więc Annie nuciła melodię, nie wyczuwając jednak żadnej romantycznej atmosfery.
Skoro już tu przyszła to należało to jakoś przeboleć. Nie przejmowała się porażkami aż tak mocno (co tu dużo mówić, po tylu latach już całkiem przywykła do tego, że nie nadążała za grupą), ale i tak wolała nie popisywać się brakiem umiejętności przed wszystkimi. W umyślnie dziewczyny pojawił się więc zalążek optymistycznej nadziei. A nuż może tym razem się uda? Nie znała tego zaklęcia ani o nim nie słyszała, ale nie wydawało się piekielnie trudne... Annie odetchnęła głębiej i wypuściła powietrze z płuc, biorąc do ręki swoją różdżkę z drzewa jabłoniowego. Czekaj, jaki to był ruch? Dyrektorka pokazała go tylko raz i Nemo poczuła ukłucie stresu, bo nie była pewna, jak go odwzorować.
Zanim zdążyła to spokojnie przemyśleć, popatrzyła, jak to robi Emily i rzuciła czar. Od razu wiedziała, że nie zrobiła tego zbyt dokładnie - głos jej zadrżał! Już po pierwszej części inkantacji czuła, że to nie wypali. Do nozdrzy Annie dotarł zapach mocno spalonego jedzenia, do tego zaklęcie wywołało też woń rozgrzanego tłuszczu. Bleubhbhle... Annie wypuściła różdżkę z rąk i zasłoniła się szczelnie długimi rękawami wysłużonej, używanej przez lata przez innych czarodziejów szaty szkolnej. Skrzywiła się, próbując jak najdłużej wstrzymać oddech i nie odczuwać tego smrodu. Na propozycję powtórzenia zaklęcia tylko pokręciła niewyraźne głową. Czy ten zapach miał się do niej przyczepić? Co jeśli później będzie to od niej czuć?! Najsmutniejsze, że Nemo wiedziała, że zakłócenia nie mają tu nic do gadania.
- Sfalenizfę - wymamrotała przez materiał swojego ubioru. Nic dziwnego, że Rowle wyszło bezbłędnie. Annie jęknęła i oparła czoło o blat ławki.

Wybieram 1, bo Annie jest słaba i nic nie umie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 107
  Liczba postów : 117
http://www.czarodzieje.org/t16073-alise-lauren-argent#440125
http://www.czarodzieje.org/t16092-smoki-niesmialki-i-gumochlony#440126
http://www.czarodzieje.org/t16093-shea#440127
http://www.czarodzieje.org/t16089-alise-l-argent#440019




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Pią Cze 08 2018, 19:39

Alise truchtem biegła od wieży krukonów aż do klasy, w której odbyć się miały zajęcia z zaklęć, o których dziewczyna całkiem zapomniała. Niczym ta bajkowa za białym królikiem! Była wściekła, pluła sobie w twarz i z trudem utrzymywała torbę na ramieniu, wypełnioną po brzegi książkami. Zatrzymała się przed drzwiami od sali, łapiąc oddech i przymykając oczy, chcąc pozbyć się natrętnych rumieńców na policzkach, które wywołał wysiłek. Upewniła się też, że wygląda dobrze, a mundurek nie zagiął się lub nie pobrudził w najmniej odpowiednim miejscu. Przecież były to zajęcia z samą dyrektorką. Z kamienną twarzą i błyszczącymi, lazurowymi ślepiami zapukała trzykrotnie w drzwi i weszła do klasy, niemal natychmiast skupiając spojrzenie na nauczycielkę. Kiwnęła głową, podchodząc do jej biurka i uśmiechając się nieśmiało, zupełnie jakby była przestraszona. Nie miała w zwyczaju spóźniania się, zawsze była perfekcjonistką pod tym względem.
- Dzień dobry Pani Bennett! Bardzo przepraszam za spóźnienie! - rzuciła cicho, nie chcąc przeszkadzać reszcie uczniów i widząc zielone światło na twarzy sympatycznej kobiety, ruszyła w stronę środka klasy, gdzie zajęła jedną z ławek. Wyjęła potrzebne rzeczy z torby oraz ułożyła na blacie różdżkę. Korzystając z pomocy jednej z życzliwszych dziewcząt, dowiedziała się, co takiego się wydarzyło i jakie zaklęcie omawiali, bo to ją najbardziej interesowało. Plotki i jakieś ekscesy towarzyskie nie były jej sprawą. Dostrzegła też swoją najlepszą przyjaciółkę, @Carson Gilliams, do której uśmiechnęła się przepraszająco i wzruszyła niewinnie ramionami. Po przeczytaniu krótkiej teorii na temat uroku złapała za różdżkę i wykonała odpowiedni gest, inkantując pod nosem wyraźne i czyste Essentia Mirabile. Zaklęcie udało się, z końca magicznego kija wydobyło się delikatne drżenie, a krukonka uśmiechnęła się promiennie pod nosem, gdy poczuła zapach bzu, jaśminu i świeżej, majowej konwalii. Uwielbiała delikatne zapachy kwiatów. Zadowolona z siebie zarumieniła się nieco, przymykając oczy i udając się wraz z wyobraźnią na kilkanaście dłuższych sekund prosto do letniego ogrodu, tak bujnie porośniętego kwieciem. Wiedziała jednak, że nie ma to czasu. Poprawiła się więc na krześle, odłożyła różdżkę obok i oparła dłonie wygodnie o blat stołu, podnosząc spokojne i ciepłe spojrzenie na Panią Bennett. Była bardzo ciekawa, jak miał wyglądać dalszy etap lekcji.

Kostka: 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1508
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1382
http://www.czarodzieje.org/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://www.czarodzieje.org/t7534-kat-russeau
http://www.czarodzieje.org/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://www.czarodzieje.org/t7535-katherine-nadia-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Pią Cze 08 2018, 21:01

Katherine wpadła do sali w momencie, gdy jeszcze profesor nie przekazała uczniom zadania. Miała szczęście i w samą porę starała się wręcz niezauważona usiąść w ławce. Przez jakiś czas miała jakąś dziwną taryfę ulgową u naczycieli, podobno ojciec o czymś z nimi rozmawiał. Mimo wszytko ona starała się być raczej na zajęciach. Miała na sobie dość schludny szkolny mundurek, ale jej włosy były rozwiane, jakby przeszło obok nich tornado. Na jej twarzy nie było uśmiechu ale usiadła na ławce obok @Mefistofeles E. A. Nox . Od razu poczuła jakiś dziwny pociąg do tego mężczyzny. Wydawał jej się cholernie atrakcyjny a dałaby przysiąc na serce smoka, że nigdy jej nie kręcił aż tak bardzo. Położyła mu rękę na ramieniu i przesunęła po nim delikatnie, ale za moment ją zdjęła.
-Przepraszam- powiedziała tylko i odwróciła się w stronę tablicy odrobinę zmieszana, bo nie czuła się zbytnio w tym momencie sobą. Wysłuchała słów profesor i zabrała się do rzucenia zaklęcia.
- Essentia Mirabile- wypowiedziała poprawnie słowa, udało się za pierwszym razem. Wiedziała, że się jej uda, zaklęcia nigdy nie sprawiały jej żadnej trudności, tak samo jak latanie na miotle. To od tego miała tak wyrobione mięśnie, ale ostatnio przez swoje nałogi niestety troszkę spadła jej forma. Mimo wszystko była zadowolona z siebie, dodatkowo otrzymała pochwałę. Uwielbiała je otrzymywać od grona wyższych. Czuła zapach świeżo zmielonej kawy i werbeny. To było przyjemne uczucie, uznała, że chyba będzie musiała częściej używać tego zaklęcia do poprawy własnego samopoczucia. Przymknęła oczy i rozpłynęła się odrobinę na swoim krześle.

kostka: 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Galeony : 41
  Liczba postów : 110
http://www.czarodzieje.org/t3264-nauczyciele-fabularni
http://www.czarodzieje.org/t15196-poczta-profesor-bennett#405506




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Pią Cze 08 2018, 21:34

Profesor Bennett uważała się za cierpliwą kobietę. Wydawało jej się, że niejedno już widziała, znała masę sztuczek i sposób na wyprowadzenie jej z równowagi i potrafiła przewidzieć głupie i nieodpowiednie zachowanie uczniów. Z każdym rokiem ta praca była dla niej coraz bardziej stabilna i zwyczajnie przewidywalna. Wprowadzenie jej w osłupienie było nie lada wyzwaniem, a jednak własnie przed chwilą okazało się, że jest to w stanie zrobić spontanicznie dwójka uczniów na jej własnej lekcji. Zachowanie Noxa skwitowała jeszcze względnym rozbawieniem i już myślała, że temat zamknięty, a tutaj nagle okazało się, że to dopiero początek niesłychanie dziwnego rozwoju wydarzeń. @Neirin Vaughn przetransmutował szatę chłopaka w garnitur. To było naprawdę dziwne i już miałam otwierać usta, żeby go skarcić i odjąć punkty domowi, jednak po chwili zastygła w bezruchu widząc, jak ich usta niebezpiecznie się do siebie zbliżają. Puchon bezceremonialnie przyciągnął do siebie chłopaka i pocałował go. Tutaj, w klasie, podczas jej zajęć! Nigdy jeszcze nie znalazła się w takiej sytuacji i w pierwszej chwili wszyscy mogli zobaczyć jej zagubione spojrzenie. To był niecodzienny widok.
Nawet im nie przerwała. Obserwowała to wszystko próbując to przeanalizować i wymyślić odpowiednią reakcję. Kiedy w końcu Neirin odsunął się od Mefistofelesa, wzięła głębszy wdech i spojrzała na nich.
- Panie Vaughn, zdaje pan sobie sprawę, że to jest lekcja? Proponuje następnym razem przed przyjściem wziąć jakiś zimny prysznic. To się zresztą tyczy was obojga.  - powinna dodać, że osobno? - Dołączy pan do pana Noxa na szlabanie. Proszę się skupić na zajęciach.
Szlaban był chyba wystarczającą konsekwencją. Jej nadzieja, że nie spóźni się zbyt wiele osób była bardzo daremna, więc każdemu przychodzącemu po czasie odejmowała pięć punktów. Nie spotkali się jednak oni ze specjalną dezaprobatą z jej strony, chyba na tle obecnych wydarzeń nie miała siły się z nimi użerać. Nawet nie skomentowała przeniesienia się @Jack Moment, pewnie normalnie zwróciłaby uwagę, że należy ją zapytać o zgodę, ale trudno się było dziwić chłopakowi, że postanowił się ewakuować. Natomiast dużo mniej przychylnie spojrzała na @Katherine Russeau, która zajęła miejsce na kolanach Neirina. Co oni dzisiaj wyprawiali? Odjęła dziewczynie 10 punktów.
- I proszę zająć normalne miejsce. Panu Vaughn chyba wystarczy wrażeń na dzisiaj.
Po chwili uczniowie zaczęli wykonywać swoje zadanie. Jednym szło lepiej, drugim gorzej. Tym, którym całkowicie się nie udało posyłała pokrzepiający uśmiech i nie odejmowała im punktów. Potrafiła być wyrozumiała i wiedziała, że przy obecnych zakłóceniach nie ma sensu nikogo szkalować za drobne porażki. Innym razem.
Była zaskoczona, że Nox wciąż ma nastrój do kolejnych żartów. Spojrzała na niego bez słowa, kiedy postanowił uraczyć ich muzyką w sali. Nie miała pojęcia co ten chłopak miał w sobie, ale nie potrafiła tak po prostu wyrzucić go z klasy, a niewątpliwie powinna.
- Panie Nox, wydaje mi się, że klimat tutaj jest bardzo sprzyjający sam w sobie. Minus 20 punktów dla domu. Proszę się w końcu opanować - powiedziała spokojnie i sięgnęła po różdżkę - Finite - rzuciła zaklęcie, ale niestety nic z tego nie wyszło. Westchnęła i powtórzyła. -Finite. Finite. Finite! Finite! Finite! FINITE - dopiero jak wykrzyknęła to już w złości za siódmym razem muzyka ucichła. Musiała wywołać niemałe rozbawienie w klasie, sama była już sfrustrowana lekcją, która teoretycznie dopiero się zaczęła. Cudowny przykład, kiedy dyrektorka i nauczycielka od zaklęć nie umie rzucić prostego Finite. Te zakłócenia męczyły chyba już wszystkich i powoli miała dosyć.
- Dobrze, gratuluje tym, którym się udało. Reszcie na pewno pójdzie lepiej następnym razem, jak widzicie, zakłócenia potrafią uprzykrzyć życie wszystkim, więc niekoniecznie jest to wasza wina. Pora przejść do kolejnej części lekcji. Obiecałam wam przyjemne zajęcia, więc kolejne zaklęcie również nie będzie należało do najtrudniejszych. Colovaria to zaklęcie dzięki któremu możemy zmienić kolor włosów osoby wskazanej przez nas różdżką. Po formułce colovaria dodajemy nazwę koloru po łacinie. Już prezentuje - sięgnęła po własną różdżkę, mając szczerą nadzieje, że tym razem będzie ona z nią bardziej współpracować. Wycelowała ją w @Mefistofeles E. A. Nox. W końcu jak już rozbija jej lekcję to może chociaż przydać się w roli modela. Za pierwszym razem jej nie wyszło, co skwitowała tylko westchnięciem. Na szczęście za drugim razem włosy chłopaka przybrały niebieski kolor - Colovaria lividus. Dobrze, teraz wasza kolej, powodzenia. Próbujcie na sobie wzajemnie, na kim chcecie.

*Przerzut za każde 10 punktów z zaklęć
*Liczy się ostatnia przerzucona kostka
*Czas macie do 15 czerwca.

Kostki:
 

Kostki finite : 1-->3-->3-->3, 5, 6, 3, 3, 6, 2.
Kostki colovaria: 5, 4


Ostatnio zmieniony przez Ursulla Bennett dnia Nie Cze 10 2018, 00:30, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Anglia, York
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 157
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 41
http://www.czarodzieje.org/t16181-behemot-hadley#443000
http://www.czarodzieje.org/t16184-wilkommen-bienvenue-welcome#443008
http://www.czarodzieje.org/t16194-skrzyneczka-hadleya
http://www.czarodzieje.org/t16180-hadley-s




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Sob Cze 09 2018, 11:16

Hadley był gburem i samotnikiem, nie można mieć co do tego wątpliwości, a za obiekcje też żadnych dodatkowych punktów nie będzie. Nigdy nie miał dziewczyny, nigdy nawet nie był zainteresowany żadną dziewczyną. Ani chłopakiem, jeśli już o tym mowa. Jego ojczym był na tym punkcie przeczulony jak mysz na punkcie sera. Zawsze był pewny, że styl ubierania się Behemota, jego zachowanie w domu i wiele innych rzeczy - chociażby takich, jak nakładanie ciemnego pudru na policzki albo rysowanie sobie wzorków po rękach, szczytem wszystkiego już był biały tatuaż w koronkę. Matka patrzyła na to wszystko z lekkim przerażeniem - a mówimy tu tylko o momentach, kiedy przestawała udawać, że nic nie widzi. Miał dziwaczną rodzinę. Nie mówiąc o ojcu, który zdał się po prostu zniknąć z tego świata, nie wiadomo, w jaki sposób ani dlaczego, o ile takie pytanie jest tu w ogóle właściwe. Nie mając do czynienia z normalnym modelem rodziny, nie nauczył się, jak powinno się robić rzeczy i rozmawiać z ludźmi. Dlatego na zadziorny uśmieszek Lanceley odpowiedział tylko minimalnym zmarszczeniem czarnych chmurek brwi, zastanawiając się, co jej grymas mógł oznaczać.
Dawno mnie nie widziałaś, bo nie chciałem cię widzieć, pomyślał w głębi zepsutego serca. Jej radosna aura, która z pewnością cieszyła wszystkich w około i pozwalała im czerpać energię, jego doprowadzała do migreny. A mimo to, usiadł dziś obok niej, i to bez wahania. A przecież stało tyle wolnych ławek. Kto wie, co siedziało w jego głowie?
- Obrona przed czarną magią zdecydowanie góruje nad obroną pracy magisterskiej - oznajmił, wykrzywiając lekko kącik ust w uśmieszku. Niby są jeszcze dwa lata, ale on myślał o wszystkim na zapas. Nie chodzi o to, że się martwił, po prostu już miał ochotę podjąć takie wyzwanie. - Zebrał się niezły tłum - rzucił, rozglądając się bez zainteresowania. Chyba właśnie w ten sposób ludzie prowadzą niezobowiązujące rozmowy? Komentując oczywiste wydarzenia, które obserwują dookoła siebie? Jak na przykład występowanie światła słonecznego, do którego, jak można by przypuszczać, przez lifetime człowiek jest w stanie się przyzwyczaić, a tu, niespodzianka, co poniektórych to nadal szokuje.
On już się nie szokował kompletnie niczym. Nawet tymi ludźmi obściskującymi się na podłodze. Po prostu o to nie dbał. Pufnął lekko pod nosem, krzywiąc wargi w rozbawioną parabolę, gdy ruda melodramatycznie zareagowała na perspektywę odjęcia punktów domu. O to też nie dbał. W zasadzie, nie było rzeczy, o którą dbał. Taki ziomek.
Nie miał teraz pojęcia, co jej odpowiedzieć. Zjadłaby go? Pachnie ciastem? Czy to był komplement, czy go obraziła, czy do niego zarywa, czy po prostu jest głodna? Powinien ją teraz uderzyć, a może zaprosić na kanapki z chlebem czy inne rarytasy?
Matko magiczna, jakie relacje w społeczeństwie są w chuj trudne. A potem ruda się przysunęła i on też wyczuł, jak dobrze zapach cynamonu współgra z orzechami i alkoholem. Wciągnął nozdrzami powietrze dookoła nich. Pachnie jak ciastowy romans.
- Lubisz ciasto korzenne? - zapytał podejrzliwie, jakby był to sekret z podgatunku tych mroczniejszych. Ponieważ on ubóstwiał ciasto korzenne.
Na kolejne słowa Bennett, Hadley wyjął kija i wycelował w Nessę.
Coloravia viridi!
- Kurwa, przepraszam - powiedział i nie powstrzymał rozbawionego prychnięcia, gdy jej piękne włosy w kolorze lisiego futra ordynarnie znikają, pozbawiając ją największego atutu. - Zemścisz się za chwilę, daj mi spróbować jeszcze raz - przykazał.
Coloravia viridi!
Teraz świeżo odzyskane dla świata włosy Nessy nabrały pięknego, nasyconego koloru błyszczących szmaragdów.
- No - mruknął, zadowolony z siebie. - Teraz jesteś chodzącym +100 punktów dla Slytherinu - powiedział jej, kontemplując swoje dzieło (i ją, dziewczynę jeszcze bardziej w barwach domu niż poprzednio).

Kostki: 1, 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Genua
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 20
  Liczba postów : 116
http://www.czarodzieje.org/t16042-enzo-zaccaria
http://www.czarodzieje.org/t16055-worki-treningowe
http://www.czarodzieje.org/t16048-poczta-tego-fajnego-slizgona#439055
http://www.czarodzieje.org/t16047-enzo-zaccaria




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Nie Cze 10 2018, 00:03

Całe szczęście, nauczycielka nie zauważyła tego, że nie udało mu się za pierwszym razem, w sumie nic dziwnego, była zajęta czymś innym. Włoch nie miał co do tego obiekcji, pozwalało mu to zająć się sobą, a raczej nic nierobieniem. Nim pani profesor w końcu była w stanie wrócić do prowadzenia, lekcji, zdążył popaść w dość głęboką zadumę i po raz kolejny ominęło go dobieranie się w pary i główna część "zabawy", jakże wielkim zaskoczeniem było to, że nikt z własnej woli nie wybrał go do pary, przecież był taki miły i entuzjastyczny. Zdobył się jedynie, na krzywy uśmiech wyrażający cały smutek z tym związany, a także na delikatny ruch różdżka, w kierunku swojej skroni. Kiedy badyl znalazł się już na swoim miejscu, chłopak wyszeptał Coloravia Alba. Jakież było jego zaskoczenie, kiedy okazało się, że jego włosy naprawdę przybrały śnieżno białą barwe, a pani profesor posłała mu pochwalające spojrzenie. Niby nic, niby miał w dupie lekcje, a i tak ten drobny fakt znacząco wpłynął na jego samopoczucie. Od razu delikatnie uniósł kąciki ust, by wrócić do nic nie robienia, choć odrobinę szczęśliwszym. Kątem oka dostrzegł, że Nessa w parze z jakimś nieznanym mu ślizgonem, zabarwiła swe włosy na zielono, sprawiło to, że jego uśmiech jeszcze bardziej się poszerzył, a wątpliwości, nad którymi się rozwodził, prawie całkiem się rozwiały. Może ten dzień nie będzie taki zły? Pomyślał, lecz już po chwili zganił się za naiwny optymizm. Choć jego włosy zmieniły barwę, to oczy pozostały takie same, butelkowo zielone, czujne i badawcze, właśnie nimi biegał po klasie, obserwując każdego ucznia z osobna, raz po raz stukając palcami w blat ławki i czekając na dalszą część lub zakończenie lekcji.
Kostki 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 106
  Liczba postów : 61
http://www.czarodzieje.org/t16142-cecily-rosewood
http://www.czarodzieje.org/t16188-i-feed-on-the-fear-that-s-behind-your-eyes
http://www.czarodzieje.org/t16204-hans
http://www.czarodzieje.org/t16143-cecily-rosewood#441977




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Nie Cze 10 2018, 19:00

*odpis z pierwszej części z opóźnieniem, bo mi się partnerka z ławki wykruszyła*

Uczniowie pozajmowali miejsca, jedni w ciszy, inni (jak Mefistofeles) robiąc wokół siebie tyle szumu, ile się tylko dało. W końcu jednak ruszyła lekcja, co dziewczyna przyjęła z wielką ulgą. Zaklęcie, które mieli dziś ćwiczyć, nie było zbyt trudne. Powinna bez większych problemów sobie z nim poradzić. Cecily wzięła głęboki oddech i wymówiła formułę zaklęcia. Wiedziała, że przez zakłócenia magii równie dobrze mogłaby tym zaklęciem wyczarować zapach łajnobomby, a nie swoją ukochaną woń, jednak tym razem los był dla niej łaskawy. Z satysfakcją poczuła w nozdrzach zapach mocnej kawy zmieszany z cynamonem i nutą słodkiego mango. Uśmiechnęła się i wyprostowała na krześle, obserwując zmagania innych. Różnie ludziom szło - inni od razu osiągnęli zamierzony efekt, inni nie, ktoś nawet zaklęciem zaczął odtwarzać muzykę - szopka na całego, czyli normalna lekcja w Hogwarcie.

Kostka: 6

Kolejne zaklęcie, które mieli ćwiczyć, zapowiadało się interesująco. Najlepszą częścią jednak było to, że mogli przećwiczyć je na dowolnej osobie. Cecily szybko rozejrzała się po sali. Bridget, siedząca z nią w ławce, i tak już się wycofała, więc nie było sensu się nad nią pastwić. Na innych Ślizgonach też wolała nie próbować, w końcu trzeba zachować solidarność w obrębie domu. W końcu w gąszczu twarzy dostrzegła @Carson Gilliams. Nie żałowałaby, gdyby tamtej stało się coś złego z włosami w przypadku zakłóceń magii, a jak się uda, to dziewczyna zyska nowy, oryginalny kolor, z którego z pewnością nie będzie zadowolona, pomyślała z satysfakcją. Podniosła różdżkę i wyszeptała - Coloravia viridi.
Z zadowoleniem zauważyła, że włosy Carson zaczynają zmieniać barwę. Co prawda nie na zielony, lecz na morski kolor, ale dla Cecily taki efekt był całkowicie satysfakcjonujący. Żeby Krukonka nie miała wątpliwości, kto jej sprezentował taką fryzuję, ostentacyjnie odwróciła się w jej kierunki i posłała oczko z kpiącym uśmieszkiem. "1:0, Carson", pomyślała, kierując swój wzrok ponownie ku tablicy i nauczycielki.

Kostki: 4


Ostatnio zmieniony przez Cecily Rosewood dnia Nie Cze 10 2018, 22:31, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Szkocja, Wyspa Skye
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1086
Dodatkowo : Prefekt Fabularny
  Liczba postów : 1082
http://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
http://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
http://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Nie Cze 10 2018, 22:24

Hadleya było bardzo ciężko określić. Niby tu się śmiał, żartował, niby sympatyczny, a jednak pozostawał w tym wszystkim taki niedostępny, obcy, chłodny. Pełen dystansu do wszystkiego i wszystkich, chociaż usilnie próbował to zamaskować. Rudej nigdy nie przeszkadzał, chociaż znali się tylko przelotnie. Zdawała sobie sprawę, że jej jestestwo może być raczej irytujące i męczące, nie miała więc nikomu za złe, gdy jej unikano. Stawał się po prostu wtedy dla niej kimś obojętnym, bo osób, których nie lubiła, raczej nie było. Była doprawdy dziwnym stworzeniem. Może właśnie dlatego się do niej przysiadł, chociaż w głębi siebie wcale nie chciał? Czasem robiliśmy rzeczy impulsywnie, bez pomyślunku. Elegancki Potwór z Loch Ness i Gburowaty dziwak, który nie lubił chyba nikogo poza sobą — duet wymarzony, komiczny. Nie dość, że kontrastowali karnacją, to jeszcze byli skrajnie różni. Niczym flip i flap, mogli się lepiej dobrać?
— Uuuu, ambitnie. Szkoda, że tak mało zajęć mamy..—rzuciła cicho, odwzajemniając uśmiech, po czym rozejrzała się po sali. Faktycznie, ławki zapełniały się jak szalone nadchodzącymi uczniami, podchodzącymi z entuzjazmem i nadzieją do zbliżających się zajęć. Niesmak po Aidenie został, nawet jak był to całkiem inny przedmiot. Kiwnęła głową na jego słowa, odgarniając kosmyk rudych włosów za ucho i poprawiając podręcznik na blacie, przysuwając go do siebie. Konwersacje były w porządku, o ile wychodziły naturalnie i nie były wymuszone. Nessa w całym swoim irytującym jestestwie była osobą niewątpliwie łatwą w rozmowie i obchodzeniu, swoją nieco męską postawą odwalała za wszystkich całą robotę.
Na jego pufnięcię dotyczące całej scenki na środku klasy machnęła ręką, wzdychając teatralnie, z rezygnacją. Mleko się rozlało, nic nie mogła z tym zrobić i z Mefiisto porozmawia sobie później, w pokoju wspólnym ślizgonów. Z początku rudej bardziej zależało na zdobyciu pucharu i aktywnym uczestniczeniu mieszkańców jej domu w zajęciach, jednak teraz cała nadzieja była w tym, aby mieli honorowy tysiąc, bo byli po prostu na dnie. Tak źle chyba nie było dawno. Nadzieją był puchar Quidditcha, na który ich dom miał szansę. Zawsze jakaś rekompensata. Nie mogłaby wyjść z podziwu, gdyby wiedziała, że nie ma rzeczy, o którą czarnoskóry chłopak dbał. Ona miała ich tak wiele! I rzeczy i ludzi! Przecież była jej ferajna, skrzypce, motor... Teraz jeszcze zaangażowała się w perkusję, myślała o gitarze! Westchnęła cicho, skupiając się dyrektorce, która pomimo sceny niczym z telenoweli, kontynuowała zajęcia. Widziała jego minę, gdy się przysunęła, więc jedynie wzruszyła ramionami. To było silniejsze od niej, pachniał naprawdę dobrze. Cholera, strasznie fajnie i przydatne zaklęcie. Oczywiście, że jej słowa powinien uznać za komplement! Halo, no przecież orzechy, ciastka i cynamon! I relacje wcale nie były aż tak trudne, jak sądził. Ona też na początku tak sądziła, a potem pojawiły się persony dziwne i wyjątkowe, zajmujące jej szare dnie, dające powody do śmiechu i do złości. Całą paletę emocji. Rozejrzała się po sali, dostrzegając Enzo, któremu posłała krótki uśmiech, zaraz jednak jej wzrok powrócił do Behemota.

— Uwielbiam. Ty też?—odparła szeptem, jakby faktycznie poruszali sprawę wagi państwowej. I jeszcze te spojrzenie i ton głosu, który jej podarował? Rudzielec zmarszczył nos i brwi, posyłając mu krótkie, aczkolwiek intensywne spojrzenie. Widząc, że wycelował w nią różdżką, szykując się do rzucenia zaklęcia. Kiwnęła głową, dając mu nieme pozwolenie i czekając z ciekawością wymalowaną na bladej, drobnej buzi. Gdy zobaczyła, że jej piękne, długie włosy o płomiennej barwie zniknęły, uniosła dłoń i przejechała palcami po łysej głowie, z początku rozdziawiając buzię w akcie zaskoczenia, po czym wybuchnęła gromkim, melodyjnym śmiechem. Miała dużo dystansu do siebie jak na tak małą osóbkę.
— Chyba nie powinnam kupować łysej peruki, co? Nie ma sprawy, zaraz ja Cię pięknie urządzę! Chociaż bladość pewnie podkreśla brąz moich oczu..—rzuciła ze śmiechem, machając ostentacyjnie dłonią w powietrzu, że przecież nic się nie stało. Musiała wyglądać komicznie niczym osoba chora na nowotwór. Wciąż chichocząc, wlepiała w niego wzrok i czekała aż ponowni zaklęcie, drżąc na samą myśl efektu, który mógł wywołać. Wydała z siebie ciche "łii" gdy jej włosy powróciły do świata, łapiąc w palce kosmyki. Były piękne, szmaragdowo zielone, długie. Zupełnie jakby cała jej głowa była drogocennym klejnotem. Podniosła na niego zadowolone spojrzenie, w którym krył się jednak cień zaskoczenia. Nie był personą, którą podejrzewałaby o jakiekolwiek komplementy.
— Uuuu.... Z Twoich ust takie słowa, to naprawdę muszę wyglądać szałowo. Myślisz, że powinnam się przefarbować?—rzuciła cicho, odrzucając włosy na plecy i uśmiechając się rozbrajająco, niczym udawana modelka na wybiegu. Złapała w końcu za swoją różdżkę, zaciskając na drewnianej rękojeści swoje drobne, blade palce. Wykonała odpowiedni gest, mówiąc cicho, aczkolwiek wyraźnie
"Coloravi Argenteus". Zaklęcie wyszło jej perfekcyjnie, a głowę chłopaka pokrył piękny, srebrny kolor. Uśmiechnęła się zadziornie, łobuzersko pod nosem i złapała za szmaragdowy kosmyk swoich włosów, przysuwając je do głowy chłopaka.

— Salazar byłby dumny. Zgranie idealne, kolory perfekcyjnie i razem + 200 dla Slytherinu!

Kostki: 6

______________________



Growing stronger the voice of my father said
"Don't give up, don't be forgotten"


Pobudzona. Uzależniona od kawy, ciut od alkoholu + bezsenność,zaburzenia żywienia. Rozdwaja się jej obraz, kręci się w głowie, wyłącza się.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Llanfihangel-yng-Ngwynfa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1013
  Liczba postów : 761
http://www.czarodzieje.org/t15703-neirin-vaughn#423773
http://www.czarodzieje.org/t16512-don-t-do-love-don-t-do-friends#454064
http://www.czarodzieje.org/t15736-kruk-pocztowy#424226
http://www.czarodzieje.org/t15719-neirin-vaughn#423916




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Pon Cze 11 2018, 17:54

Mefisto odsunął się dość szybko, siadając na wolnym krześle. W tym momencie rudzielec zauważył, że obok nie ma Jacka. Spojrzał za nim, nic jednak nie mówiąc, jedynie przelotnie wyłapując rozemocjonowane spojrzenie Cherry, kiedy wracał uwagą do własnej ławki.
Już czuł się na celowniku Puchonki. I dopiero szturchnięcie łokciem oraz miękkie słowa Mefisto sprawiły, że przeniósł spojrzenie na studenta.
- Rwy'n iawn, hanwylyd - rzadko uciekał się do walijskiego, w szkole niemal całkowicie przestawiając się na angielski nie gorszy niż rodowici Brytyjczycy. Możliwe, że całkowicie zagubiony w myślach użył rodzimego języka, rozproszony na tyle, by nie pomyśleć o czymś bardziej zrozumiałym dla blondyna? To jedno trzeba przyznać - kiedy zniknął efekt broszki, pojawiły się też wątpliwości, mieszające się z nostalgią wywołaną słodkim zapachem. Duchem przeniósł się znów na swą wieś, ciałem niestety nadal siedząc w sali. Muzyka jeszcze mocniej pogrążyła go we wspomnieniach, budując zgoła przyjemną atmosferę.
Uniósł na powrót spojrzenie na Ślizgona, wyłapując jego uważny wzrok. Patrzyli na siebie chwilę, zanim Walijczyk schylił się, przysuwając lekko i zaciągając mocniej zapachem chłopaka. Kątem oka, wciąż tak przysunięty, spojrzał po studencie. Starał się wyczuć, czym on może pachnieć, zaklęcie jednak nie pozwalało. Czuł tylko ten sam, słodki zapach jak od własnego uroku.
Już miał coś więcej zrobić, kiedy pojawiła się spóźnialska osoba, od razu zbliżając się do ich ławki. Najwidoczniej zapach zaklęcia uderzył i ją, nadzwyczaj silnie, jęła bowiem sunąć sugestywnie palcami po jego ramieniu. Rudzielec wyprostował się tylko po to, aby zauważalnie zagubiona i zmieszana @Katherine Russeau wylądowała mu na kolanach. Do zapachu słodyczy, krwi i Mefisto dołączyła jeszcze woń alkoholu. Piła? Przyszła pijana na zajęcia?
- Proszę o wybaczenie pani dyrektor - odezwał się, wychylając zza pleców dziewczyny. Nie było sensu prosić o pozwolenie. Jak to mawiają, lepiej zrobić i przepraszać niż czekać na łaskę bądź niełaskę. Wobec tego po tych słowach odsunął się z Katherine na kolanach, zanim wziął dziewczynę na ręce, prostując się.
Chwyt miał mocny, pewny. Wolałby przerzucić ją sobie przez ramię, niestety z wyjściowej pozycji, w której siedziała, było dość niewygodnie. Musiał wziąć ją niby "księżniczkę". Z resztą, nie była też za ciężka. Może tyle, co dwa wiadra z paszą. Nie sprawiło mu zatem wiele problemu przenieść Ślizgonkę do jednej z wolnych ławek. Padło akurat na krzesło obok @Harriette Wykeham. Posadził tam Kathrerine, rozważając, czy życzyć obu paniom dobrej zabawy. Koniec końców nie powiedział jednak nic, wracając na swoje poprzednie miejsce.
Kiedy nauczycielka wkroczyła, ochłonąwszy po wytrąceniu z równowagi przez obu panów, wpierw zmieniła spokojną muzykę w kakofonię hałasów. Dopiero któreś z kolei Finite przyniosło pożądany skutek. I proszę, ma szlaban. Czego się spodziewał? Niemniej to ciekawe, że ma go razem z Mefisto. Po tym, co zrobili, logicznym by było, aby dostali osobne kary na jak najdalszych krańcach zamku. Niemniej kimże on jest, aby podważać słowa dyrektorki? Wygląda, że będzie zabawnie.
Wziął różdżkę, skończywszy słuchać poleceń nauczycielki. Za pierwszym jednak razem nic się nie stało, a za drugim... Za drugim tradycji stało się zadość. Jak to, Puszek nie podpaliłby czegoś na lekcji zaklęć? Niemożliwe.
Patrzył się chwilę na płomyczki na końcach kosmyków Ślizgona. Teraz moi państwo jest ruletka. Uda się rzucić Aquamenti? Nie uda? Ku zaskoczeniu wszystkich - wyszło. Struga zimnej wody chlusnęła na Mefisto, gasząc niewielkie ognisko. Tyle dobrego, że zdjął wcześniej marynarkę, inaczej delikatny materiał zostałby zniszczony. Teraz strugi wody spłynęły po ciele studenta, mocząc jego koszulę. Materiał nasiąknął bardzo chętnie płynem, przyklejając się do skóry, opinając tors studenta i uwidaczniając skryte pod nim tatuaże. Lekko przezroczysta, biała i mokra koszula uwidoczniła także kolczyki w piersiach, jaki blondyn posiadał.
Neirin upewnił się, że nic już nie grozi towarzyszowi, nim rzucił ostatni raz zaklęcie, tym razem skutecznie zmieniając mokre kosmyki w ciemny ciemny, kruczy granat, wpadający w czerń.
Co prawda miały być zielone jak symbol jego domu... A może były? Teraz jak są wilgotne, ciężko to ocenić.
- Zdążyliśmy się tylko raz pocałować, a ty już taki mokry... Co to będzie na wspólnym szlabanie? - Spytał cicho, mrukliwie, na wpół-żartobliwie komentując obecną sytuację. Chyba efekt działania broszki schodził bardzo wolno, potęgowany przez wszechobecny przyjemny zapach zaklęcia.

Kostki: 3, 2, 4
Aquamenti: 4


Ostatnio zmieniony przez Neirin Vaughn dnia Wto Cze 12 2018, 15:50, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Skąd : Aberystwyth
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 91
  Liczba postów : 378
http://www.czarodzieje.org/t15713-jack-moment
http://www.czarodzieje.org/t15795-moment#425581
http://www.czarodzieje.org/t15733-moment#424167
http://www.czarodzieje.org/t15720-jack-moment#423917




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Pon Cze 11 2018, 22:53

Zdarzały się dni, jakby cały świat chciał zasadzić Momentowi solidnego kopa od życia, patrząc jak chłopak się krzywi i narzeka na wszystko wokół. Oraz takie, w których brutalność losu tylko pozornie usypiała jego czujność, aby następnie uderzyć weń ze zdwojoną siłą. To był właśnie ten dzień. Początek owszem, nie najlepszy. Kolega Neirin mógł mu oszczędzić podobnych widoków. Nie od dziś wiadomo, że Jack nie przepada za Mefisto. Może to nie jest personalne. Jednak jest w nim coś co Jacka od podobnego towarzystwa odpychało - kłopoty. Śmierdział kłopotami nie gorzej od perfum Liama, które dawało się niekiedy wyczuć nawet podczas samotnego spaceru z miotłą po błoniach. Wilkołactwo było co najwyżej jednym z wielu argumentów na zachowanie dystansu, którego jak widać jego koledzy ani trochę nie brali pod uwagę. Z drugiej strony... Zaskakujące, że Jack miewał więcej zaufania do niezbyt roztropnego Neirina aniżeli do starszego ślizgona. Niemniej i rudzielec zdawał się ostatnio go zawodzić. Jeśli kiedykolwiek dojdzie miedzy nim, a Liamem do kłótni, tak raczej Moment nie będzie się w to mieszał. Co gorsza, właśnie ta sytuacja zdawała się pociągać za sobą podobne konsekwencje... ALE... Jack miał to gdzieś i miał nadzieję, że nikt nigdy nie będzie go w takie sprawy wplątywać! Co za upierdliwa sprawa. Lęgli się wokół Noxa jak koty na marcówce. Jeden za drugim, nawet nie zauważając, że obok siedzi puchon. Cieszył się, że zwiał stamtąd póki pora. Aczkolwiek wewnątrz dalej czuł dziwne rozdrażnienie i nawet zapach słodkich i orzeźwiających zapachów, jakie udało mu się przywołać nie był w stanie do końca stłumić owego uczucia.
Starając się nie spoglądać w tamtą stronę - na przedzie kolejny raz dochodziło do żenujących wydarzeń - wybijał palcami cichy rytm do jednej z arkadowych melodyjek zasłyszanych w salonie gier. Lubił chodzić w takie miejsca, chociaż się do tego nikomu nie przyznawał. Komputera nie miał, to chociaż tam mógł sobie pozwolić na odrobinę zapomnienia. Choćby w myślach, bowiem za chwilę profesor Bennet zadała swoim uczniom kolejne zadanie, przerywając mu wykreowaną rundkę na DDR.
Włosy? Przefarbować? To już nawet tego czarodzieje nie potrafią robić tradycyjnie? Przestał się podpierać o blat, unosząc głowę i zabierając rękę. Musiał przez przypadek trącić osobę siedzącą obok, bowiem nagle jego dłoń została spowolniona i zatrzymana. Prawdę mówiąc wcześniej nawet na nią nie spojrzał i dopiero teraz zorientował się z kim przyszło mu dzielić ławkę.
- Fire, kiedy się dosiadłaś? Możesz mnie puścić? - Jęknął, niezbyt mając ochotę na wszelkie zbliżenia z kimkolwiek. - Kolejny raz utrudniasz mi pracę. - Wyciągnął różdżkę drugą ręką, starając się rzucić zadane zaklęcie -  Colovaria NIGER.
O dziwo wyszło mu całkiem nieźle. Już po chwili włosy Fire zaczęły ciemnieć. Zupełnie jakby niewidzialny ogień wypalał się wraz z jej naturalnym odcieniem, pozostawiając na jej głowie jedynie wspomnienie dawnego żywiołu.
- Proszę. Rudy kolor już nie będzie twoim problemem, leć i znajdź sobie jakiś przyjaciół. - Byle nie mnie. Uniósł jej dłoń, skoro i tak ich palce były ze sobą złączone, po czym pociągnął lekko chcąc pomóc jej wstać. Niemal jak dżentelmen - którym nie był - proszący damę do tańca. W ostateczności, maruder utrudniający starej babie zajęcie miejsca w tramwaju - wiekowy feniks spłonął więc nic tu po nim.

Kostka:6
Zlep:1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1157
  Liczba postów : 2561
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Wto Cze 12 2018, 01:47

Słuchała Bennett ze znudzeniem. Ile oni mieli lat, żeby bawić się w czarowanie zapachów i kolorowanie włosów. Może jeszcze nauczą się tego zaklęcia z muzyką, którego użył Nox? Fire westchnęła cierpiętniczo i nagle Moment wyrwał ją z rozmyślań.
- Co? To ty się dosiadłeś, ślepy kretynie. - zmarszczyła brwi, wyrzucając z siebie wyzwisko całkowicie mimowolnie. Przywykła do obrażania ludzi, a pytanie Jacka brzmiało idiotycznie. Zresztą bardziej zaaferowana była tym, że jakimś cudem złapał ją za rękę i nawet błyskawiczne cofnięcie jej nie pomogło wyrwać się z uścisku. Żarty sobie robił, palant jeden? Co to miało być? Pociągnęła znowu, czując ukłucie niepokoju. Nie znosiła kontaktu fizycznego i ograniczała go praktycznie do minimum. Miała już wściec się, żeby ją puścił, kiedy do Gryfonki dotarło, że to musiało być rzucone zaklęcie. Ani Moment nie miałby ochoty jej dotykać, ani tym bardziej ona jego. Przestała się szarpać, bo to było bezcelowe. - Wcale nie - fuknęła ze złością na zarzut utrudniania pracy. No bo... z jakiej paki do cholery? Brakowało mu piątej klepki czy jak? Najpierw zepsuł eliksir, a teraz się jej znowu czepia!
Drgnęła niespokojnie, jak za każdym razem, gdy ktoś wyciągał różdżkę i w nią celował. Przez sekundę łudziła się, że po prostu zdejmie działanie czaru, ale ten uparł się na głupie zadanie Bennett. Chyba do niego nie dotarło, że Fire nie dotykała go dla własnej wątpliwej przyjemności. Nie zdążyła powiedzieć, że nie zgadza się na bycie jego parą w każdym możliwym znaczeniu tego słowa. Nie ufała mu, nie ufała tak bardzo, że odruchowo zasłoniła się wolną ręką, skrywając za ramieniem przed różdżką. Głupi instynkt, który kazał jej kryć się, jakby była przestraszona, a przecież wcale nie była. Nic wielkiego się nie stało, bo Momentowi rzeczywiście wyszło i Dear zauważyła, jak czerń pochłania jej rudość. Po ogniu został węgiel. Nic nie mówiąc, opuściła rękę i popatrzyła na Jacka.
Mógł pozbyć się płomienia z jej włosów, ale nie pozbył się tego, który żarzył się niebezpieczne w błękitnych tęczówkach i ujawniał, jak bardzo była już poirytowana. Ten żywioł potrafił stanowić poważne zagrożenie, choć Fire wiedziała, że Moment jest zbyt głupi, żeby to zrozumieć.
- Colovaria aurum. - machnęła wolną ręką z różdżką, żeby zmienić włosy Puchona w połyskujące złotym blaskiem kosmyki. Wyglądały, jakby pochłonęły w jednej chwili całą energię słońca. Gdyby je tak ściąć i wmówić, że to naprawdę pozłacane to pewnie ktoś by się nabrał...
- Ty z kolei możesz się poczuć, jakbyś jednak miał jakąś wartość. - mruknęła ściszonym tonem, a Jack mógł dosłyszeć wyraźne rozdrażnienie wibrujące w chłodnym tonie Gryfonki. Dlaczego mu wcześniej współczuła? Zachowywał się arogancko i bezmyślnie. A potem to i tak Fire wychodziła na tę złą... - Mówi to ktoś, kto uciekł od swojego. Mi nie są potrzebni przyjaciele.  
W jakim on świecie żył, że nadal uważał rudych za dyskryminowanych? Odruchowo wręcz zacisnęła ręce mocniej, gdy tylko poczuła lekkie szarpnięcie. Choć miała ochotę go przy okazji uderzyć, stłumiła to pragnienie. Zabawne, że odkąd tylko podjęła próbę panowania nad własnymi burzliwymi emocjami, życie wystawiało ją na coraz mniej przyjemne sytuacje, w których nigdy nie chciała brać udziału. Zacisnęła usta w wąską linię, podnosząc się sztywno.
Jack nie był dżentelmenem, a Blaithin nie była damą. Szarpnęła niezbyt delikatnie za rękę chłopaka, zmuszając go do uniesienia jej wysoko. Chciała przyjrzeć się ich złączonym magicznie palcom, po czym wycelowała w ich stronę różdżkę. Kusiło, żeby strzelić w Puchona jakimiś iskrami, ale zrezygnowała. Niewerbalnie rzucone Finite natychmiast przerwało niewygodny czar, a Fire szybko cofnęła rękę i wytarła o własną szatę.
- Bardzo źle się czuję, pójdę do pielęgniarki, profesor Bennett. - powiedziała zaraz po tym, siląc się na obojętny ton, kiedy wsunęła różdżkę do torby, razem z resztą swoich rzeczy. Nie czekała na niczyją reakcję; ani Momenta, ani dyrektorki. Przelotnie jeszcze tylko powiodła spojrzeniem po uczniach w klasie, choć najdłużej zatrzymała je na ławce, którą dzieliła jej siostra i pewien Krukon.
A potem po prostu wyszła z sali i zamknęła za sobą cicho drzwi.

Colovaria: 3>2>1>5
Finite: 1>2

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Wyspa Jura, Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 330
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 1537
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Wto Cze 12 2018, 15:38

Wspólny szlaban? Słodka Morgano, Bennettowa kompletnie tego nie przewidziała. Mefistofeles wyszedł już z ogólnego szoku, zatem mógł spokojnie przywołać na twarz wyraz nonszalancji i subtelnego rozbawienia, przyczajonego w postaci nikłego uśmieszku. Kąciki ust drgały ku górze, gdy obserwował dyrektorkę i czerpał satysfakcję z tego, jak wyprowadził ją z równowagi. W gruncie rzeczy nie zależało mu na traceniu punktów Slytherinu (nie zależało mu też na zdobywaniu ich), podobnie jak i do samej nauczycielki nic nie miał. Nawet możnaby zaryzykować stwierdzenie, że ją lubił - chodziło jedynie o to, że nie lubił być karany za niewinność. Skoro szastała tak szlabanami, to wolał sobie na niego zapracować, właśnie poprzez nieodpowiednie zachowanie na lekcji.
Tylko trochę głupio, że wykorzystał - i wkopał - Neirina. Odsunął od siebie poczucie winy, pocieszając się jedynie tym, że Hufflepuff nijak nie ucierpiał. A przynajmniej panowie mieli już plany na popołudnie! Niekoniecznie trafi im się coś niebezpiecznego, ale wspólny szlaban nie brzmiał źle. Nox miał coś nawet w tym temacie zagadnąć, - i dopytać o dziwny bełkot - kiedy znikąd pojawiła się w pobliżu @Katherine Russeau, naruszając jego przestrzeń osobistą; jak normalnie mu to nie przeszkadzało, teraz aż wzdrygnął się zaskoczony. Być może rozstroiło go odrobinę zajście z Puchonem? Odruchowo chciał sięgnąć po broszkę, aby czym prędzej oderwać ją od materiału - nie było takiej potrzeby, bo już spoczywała w kieszeni.
- Subtelnie, Russeau. - Modlił się w myślach o szybsze zniknięcie aury tajemniczego artefaktu. Powinien wygasać, a tymczasem Ślizgonkę i tak do niego przygnało; to było o tyle martwiące, że Katherine raczej nie należała do bliższych znajomych Mefisto i tego typu gierki stanowiły większe ryzyko, niż żarty z Neirinem. Wilkołak zmarszczył brwi, spoglądając na dziewczynę, która jakimś cudem wylądowała na kolanach Vaughna - nie to, żeby się dziwił. Jemu też było tam całkiem wygodnie...
Ale, no właśnie, jemu. Cięty komentarz cisnął się na usta studenta, ale nie został wypuszczony - zamarł na języku, zduszony poprzez zaskoczenie. Mefistofeles obserwował poczynania siódmoklasisty, ostatecznie po prostu parskając śmiechem. Nie denerwował już Bennett, siląc się na subtelność. Fakt faktem, miło było się przekonać, że nawet nie musiał osobiście walczyć o "swoje" miejsce. Gdzieś w międzyczasie zdjął marynarkę swojego nowiutkiego garnituru - raczej by tu nie zmarzł, a niezręcznie mu było i bez pełnego stroju.
Przeczesał palcami włosy, z inkantacji dyrektorki domyślając się, że przybrały niebieską barwę. Sam tego nie zobaczył, wyszczerzył się tylko do Bennettowej. Mógłby być i różowy.
- Problemy z koncentracją? - Zagadnął Puchona, kiedy za pierwszym razem urok mu nie wyszedł. Pewnie nie powinien go dodatkowo prowokować, bo zaraz został za to pokarany. Mefisto miał krótkie włosy, po bokach i z tyłu wygolone blisko skóry, by nie zakrywać tatuaży. Płomienie tańczące po "końcówkach" przyszły zatem w akompaniamencie nieprzyjemnego ciepła liżącego skórę. Nie trzymał różdżki w dłoni, idiotycznie po prostu ufając - teraz sięgnął po nią gwałtownie, drugą dłoń unosząc w jakimś bliżej nieokreślonym odruchu. Jego szybka reakcja była niczym w porównaniu do tej Neirina.
Ciche przekleństwo dosłownie utonęło, zalane strumieniem chłodnej wody. Nox spuścił lekko głowę, zaciskając powieki i wcale nie chowając się przed obmywającą go falą. Parsknął jeszcze, żeby nie zadławić się tym, co wpadło mu do ust nim zdołał je zamknąć. W końcu zaczesał mokre włosy do tyłu (i przekonał się przy okazji, że nie spłonęły!), łypnął na Puchona i uniósł wyżej kącik ust. Oj, mokro.
- Skoro tak na mnie działasz, to chyba powinienem się bać... Ale cholera, doczekać się nie mogę - oznajmił słodko, a następnie rozejrzał się w celu sprawdzenia, czy nie utopili całej sali. Na całe szczęście mokry był jedynie on sam i jego koszula, teraz zjawiskowo prezentująca pokrywające tors tatuaże. Pewnie powinien zaryzykować z zaklęciem suszącym, ale zamiast tego mruknął "Coloravia niger". Miedziane kosmyki wychowanka Hufflepuffu najwyraźniej bardzo nie chciały przybrać kruczoczarnej barwy. Zamiast tego rozjaśniły się gwałtownie. Mefistofeles spojrzał krytycznie na chłodną biel, by zaraz przesunąć po niej dalej wilgotną dłonią.
- Nie masz żadnej wili w rodzinie? Pasuje ci. - Mrugnął do chłopaka żartobliwie, zabierając rękę i odkładając różdżkę na ławkę. Kątem oka zarejestrował poruszenie, ale ciemnowłose dziewczę opuszczające klasę nie skojarzyło mu się wcale z Fire; nie zareagował, bardziej zaabsorbowany wodą ściekającą prosto do torby.

3 -> 3 -> 4

______________________


Let go of the light
Fall in to the darkside.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wielka Brytania
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 107
  Liczba postów : 117
http://www.czarodzieje.org/t16073-alise-lauren-argent#440125
http://www.czarodzieje.org/t16092-smoki-niesmialki-i-gumochlony#440126
http://www.czarodzieje.org/t16093-shea#440127
http://www.czarodzieje.org/t16089-alise-l-argent#440019




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Sro Cze 13 2018, 12:09

Blond włosa krukonka nie zwracała uwagi na to, co działo się w klasie. Uśmiechnęła się jedynie łagodnie pod nosem. Młodość miała swoje prawa, a w dzisiejszych czasach okazywanie uczuć w miejscach publicznych wydawało się czymś normalnym. Zamiast skupiać się na zamieszaniu, pisała na swoim pergaminie, ładnie podkreślając i ozdabiając notatki dotyczące zaklęć, o których mieli dziś zajęcia. Ala musiała przyznać, że były dość użyteczne, zapach z pewnością działał doskonale na poprawę humoru, a drugie z zaklęć zawsze mogło urozmaicić nieco, strój wyjściowy i odświeżyć wygląd, chociaż ona do farbowania swoich złotych, prostych włosów wcale nie była przekonana. Poprawiła rękawy od koszuli i wyprostowała się, rozglądając po sali z ciekawością. Działo się naprawdę wiele rzeczy! Jedni mieli kolorowe włosy, a drugim wręcz przeciwnie, płonęły. Zaśmiała się cicho pod nosem z nieporadności rudego, całuśnego puchona, gdy podpalił czuprynę swojego kolegi. Następnie zatrzymała się na Carson, posyłając jej długie i ciepłe spojrzenie. Jej popularna przyjaciółka, gwiazda szkoły jak zwykle była w centrum wydarzeń. I po jej minie wywnioskowała, że sprawiało jej to niewymowną wręcz radość. Oczy brunetki aż lśniły z zadowolenia. Może trochę przesadzała, ale znała dziewczynę na tyle, że była w stanie się domyślić. Napotkała też wzrokiem samotną @Finnegan Gilliams, jej młodszą siostrę. Nie wiedziała, czemu dziewczynka siedzi sama. Korzystając z okazji i zamieszania, zaangażowanej w tłumaczenie czegoś jakieś uczennicy dyrektorce, zebrała swoje rzeczy i czmychnęła w jej stronę, siadając obok z sympatycznym, charakterystycznym dla siebie uśmiechem. Zgarnęła kosmyk włosów za ucho i obróciła twarz w jej stronę, rozkładając rzeczy na blacie biurka. Różdżkę zostawiła w ręku.
- Cześć Finn! Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko, żebyśmy razem popracowały nad tym zaklęciem? Przepraszam, że dosiadłam się bez pytania! - szepnęła w jej stronę, wcale nie zmieniając wyrazu twarzy. Gdy młoda zgodziła się, Alise wycelowała w nią różdżkę i wypowiedziała pewnie inkantacje. Niestety, nie wydarzyło się nic. Uniosła brew w akcie zaskoczenia, nie zamierzając się jednak zniechęcać. To pewnie przez te zakłócenia! Wzruszyła delikatnie, próbując raz jeszcze.
- Coloravia Callainus- tym razem wszystko się udało, a ciemne włosy dziewczyny zaczęły zmieniać swój kolor na piękny, pastelowy turkus. Blondynka kiwnęła głową z zadowoleniem, odkładając różdżkę i krzyżując ręce pod biustem. Wlepiła w nią spojrzenie jasnych oczu. - Pasuje Ci! Podkreśla Twoje oczy Finn. Myślę, że powinnaś zacząć nosić turkus! Twoja kolej.. Ciekawa jestem, jaki kolor wybierzesz. Ewentualnie skończę łysa.
Dodała z rozbawieniem, przekręcając głowę na bok. Osobiście widziałaby się w jakimś różu czy fiolecie, które idealnie oddawałyby jej ciepłe usposobienie.

Kostki: 3>5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 311
Dodatkowo : prafdzify faset
  Liczba postów : 309
http://www.czarodzieje.org/t12923-benjamin-rogers#347675
http://www.czarodzieje.org/t12926-jedna-wielka-chodzaca-czekoladowa-zaba?nid=7#347701
http://www.czarodzieje.org/t12928-listy-benia#347689
http://www.czarodzieje.org/t12929-ben-rogers#347723




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Czw Cze 14 2018, 21:37

— Ja czuję skarpetki mojego brata idioty — odpowiedział cicho, po usłyszeniu pytania @Emily Rowle o to, co czują. Z początku miał nie odpowiadać, bo w gruncie nie wiedział, czy przyjaciółka zadała je tak o, ogólnie, czy tylko do Annie lub kogoś innego, ale postanowił zaryzykować. Chyba nie będzie się na niego gniewać, skoro się przyjaźnią, nie? Zerknął na @Annie Nemo i zatkał nos. — Połączenie zapachu spalenizny ze skarpetami Axela wcale nie jest przyjemne... — mruknął, załamując się nad swoją niekompetencją w sprawie tego rzuconego zaklęcia. Naprawdę nienawidził tych głupich, okropnych i utrudniających życie zakłóceń magii. Szczerze mówiąc, był tak pochłonięty zaklęciem, że wcześniej nie zwrócił większej uwagi na Neirina i dopiero po chwili zaczaił, że jego przyjaciel całował się z Mefisto, a teraz na jego kolanach siedziała ta Ślizgonka, która go przerażała za każdym razem, gdy tylko mijał ją na korytarzu. Miał ochotę na głos rzucić pytanie „co tu się odwala?”, ale dobrze, że tego nie zrobił. Jeszcze straciłby punkty, a tego... Tego zwyczajnie nie chciał.
Gdy profesor Bennett zaczęła mówić o tym, że następnym razem im się uda, zrobił naburmuszoną minę. Szczerze wątpił, że i jemu się uda cokolwiek następnym razem, bo zakłócenia sprawiały, że w zaklęciach był po prostu do bani, a zawsze były one jego konikiem i naprawdę je kochał. Nawet nie liczył na to, że tym razem cokolwiek mu wyjdzie. Gdy usłyszał, jakie jest kolejne zaklęcie, westchnął ciężko, bez żadnego entuzjazmu. Spojrzał po chwili na @Carson Gilliams, uśmiechając się słabo i już, gdy miał pytać, czy rzucają na siebie wzajemnie, zauważył, że jej włosy zmieniły swój kolor na morski. Zmarszczył lekko brwi, stwierdzając, że lepiej, jeśli nie będzie jej już męczył. Skierował różdżkę na siebie i odchrząknął. Nie wiedział, na jaki kolor chce zmienić swoje włosy, ale i tak sądził, że mu się to nie uda, więc nieważne co to będzie, byleby było.
Coloravia hyacinthum — rzucił, odpowiednio ruszając dłonią i już nastawił się na klęskę. Zacisnął powieki, skrzywił się, a gdy w końcu zaryzykował otworzenie oczu i zobaczenie koloru, jaki wyszedł, uśmiechnął się wesoło. Błękitny, tak jak planował. Jednak zamierzał pochodzić w nim dzień, może ewentualnie tydzień i potem wrócić do swojego typowego, brązowego koloru, który mimo wszystko podobał mu się najbardziej. Poza tym nie wiedział, czy mu niebieski pasuje. Musiał przekonać się o tym w dormitorium lub w łazience.

kostka: 2 z przerzutem na 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 168
  Liczba postów : 355
http://www.czarodzieje.org/t16083-heaven-olive-octavia-dear
http://www.czarodzieje.org/t16084-hood
http://www.czarodzieje.org/t16087-margarita
http://www.czarodzieje.org/t16082-heaven-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Pią Cze 15 2018, 22:07

Aż dziwnie poczułam się z tym, że to ja zmotywowałam nas do pójścia na lekcję. Z tej dwójki to zdecydowanie nie ja byłam tą sumienną uczennicą. Mimo to uznałam, że warto od czasu do czasu się przemóc, a skoro miałam siedzieć w klasie to chociaż z dobrym towarzystwem. Faktycznie, pierwsze zaklęcie obojgu nam poszło świetnie. Nawet się zdziwiłam - rzucałam je pierwszy raz i nie spodziewałam się, że dobrze pójdzie. A jednak poczułam bardzo przyjemny zapach, więc może to był mój dobry dzień. Ezrze też poszło jak należy, co było już znacznie mniej zaskakujące. Spojrzałam na niego, kiedy wykonywał zaklęcie i uśmiechnęłam się pod nosem. Niestety Fire złączyła się z puchonem w minimalny sposób, ale domyślałam się, że to wystarczy, żeby ją zdenerwować. Atmosfera w klasie faktycznie prosiła się o to, żeby nie siedzieć bezczynnie. Dostrzegłam spojrzenie chłopaka w kierunku @Allegra Miriam Roseberry i @Leonardo O. Vin-Eurico. Chyba kusiło go trochę zaburzyć im spokój, ale mimo wszystko się powstrzymał. Ja nie musiałam. Skierowałam dyskretnie różdżkę w stronę chłopaka i wypowiedziałam niewerbalne immobilus. Udało się, chłopakowi najmniejszy ruch zaczął wyjątkowo się przeciągać. Wykorzystałam dobrą passe i rzuciłam te same zaklęcie na Allegre. Tym razem także zadziałało. Oboje teraz poruszali się w zwolnionym tempie.
Za chwilę przeszliśmy do kolejnej części lekcji. Byłam pewna, że dalej trzyma się mnie szczęście więc skierowałam różdżkę na Ezrę i wymówiłam Coloravia aureus. Niestety z tego farta to chyba byłoby na tyle, bo zamiast zmiany koloru włosy chłopaka zwyczajnie...zniknęły. Nagle zrobił się łysy i ten widok był naprawdę dziwny. Zamrugałam kilka razy patrząc na niego.
- Ups? - spytałam niewinnie, starając się ze wszystkich sił powstrzymać śmiech. Nie było to proste, więc uśmiechałam się jak nienormalna i zakryłam usta dłonią. Kiedy włosy wróciły na miejsce odetchnęłam i zanim chłopak zdążył zaprotestować ponowiłam zaklęcie. Tym razem się udało. No, powiedzmy, nie do końca wyszedł złoty, raczej intensywnie żółty, ale lepsze to niż być łysym, prawda? - O, widzisz, teraz jest okej...

Kostki na immobilus: 4 na Leo, 6 na Allegre
Kostki na zajęcia: 1, 4

______________________


Don't say, don't you say it


One breath and it'll just break it. So shut your mouth and run me like a river
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   

Powrót do góry Go down
 

Klasa Zaklęć

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 16 z 17Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 15, 16, 17  Next

 Similar topics

-
» Podręcznik do Zaklęć Podstawowych
» Księga zaklęć i uroków
» Zaklęcia i uroki
» Klasa Wróżbiarstwa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
trzecie pietro
-