Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Klasa Zaklęć

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16, 17  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Skąd : Irlandia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 567
  Liczba postów : 209
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13194-nolan-torin-keane?nid=1#352819
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13197-nolan-torin-keane#352823
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13199-poczta-nolana#352826
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13200-nolan-torin-keane#352827




Gracz






PisanieTemat: Klasa Zaklęć   Nie Paź 30 2016, 11:41

First topic message reminder :


Klasa Zaklec i Urokow


W tej przestronnej klasie na trzecim piętrze odbywają się lekcje zaklęć. Dwa rzędy dwuosobowych ławek czekają na uczniów. Duże okna przepuszczają wiele światła, co nadaje klasie przestronny wygląd. Na regałach po prawej stronie znajdują się wszelakie przedmioty na których można ćwiczyć zaklęcia. Na ścianach wiszą natomiast tablice na których są wypisane podstawowe zasady pojedynkowania się.

Opis zadań z OWuTeMów:
 


Spoiler:
 

pierwsza sala zaklęć
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Anglia, York
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 157
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 41
http://www.czarodzieje.org/t16181-behemot-hadley#443000
http://www.czarodzieje.org/t16184-wilkommen-bienvenue-welcome#443008
http://www.czarodzieje.org/t16194-skrzyneczka-hadleya
http://www.czarodzieje.org/t16180-hadley-s




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Sob Cze 02 2018, 01:18

Szedł sam - oczywiście. W dłoni ściskał skórzaną torbę, ostatni krzyk mody prawdopodobnie lat 80-tych, wypełnioną księgami o stronach odpowiednio, klimatycznie pożółkłych. Zanim jeszcze wszedł do pokoju, zdecydował, że będzie dziś skupiony na zajęciach i nie da sobie przeszkadzać. Zaklęcia i Obrona Przed Czarną Magią były  właśnie tym przedmiotem,, który wychodził mu wyśmienicie. Powiódł spojrzeniem po klasie, z niewidzialną aprobatą mrużąc oczy na widok dwóch Ślizgonek, pań z tak bliskiego jego sercu domu.
- ... bry, pani profesor - powiedział głośno i jeszcze raz spojrzał po sali, wybierając miejsce, przy którym usiądzie. Naturalnie dla siebie, ruszyłby w kierunku tylnego rogu sali, z którego  widziałby wszystkich, jednoczenie pozostając w -  powiedzmy -  ukryciu. Od zawsze był przekonany, że to, jakie miejsce człowiek sobie wybiera, bardzo go definiuje. A i większość pewnie już to spostrzegła i zaczęła na tej podstawie oceniać innych, prawda? Behemot kochał fałszować swój wizerunek. Dlatego uśmiechnął się nieco i ruszył w kierunku starszej Ślizgonki, w stronę oświetlonego wpadającym przez okno światłem biurka. Kolistym ruchem dłoni postawił torbę na wolnej połowie ławki. Ruch ten wykonał bardzo swobodnie, jakby wchodził do siebie, bez zbędnej nieuprzejmości, ale jednak pewnie.
- Aye - przywitał się krótko, jakby ucinając zwyczajowe formalności do minimum. - Można? - uniósł brew, nadal lekko krzywiąc wargi w uśmiechu. Rzadko kiedy z własnej woli wybierał obecność innej istoty ludzkiej, ale to była Ślizgonka! Tu sprawy miały się zgoła inaczej. Trzeba było zrobić mały rekonesans. Odsunął krzesło, nie bacząc na wydawany przez jego nogi dźwięk, i usiadł, prostując się, a przy okazji i rzucając okiem na książkę, którą dziewczyna trzymała w dłoni. - Fascynatka omawianego zagadnienia? - spytał półgłosem, by nie naruszać ściszonej atmosfery sali lekcyjnej. Obserwował też nauczycielkę spod jednej, zmarszczone brwi, jakby próbując wydedukować z jej twarzy, jakie rzeczy dziś sobie omówią. Czekał na wykład z prawdziwą niecierpliwością, bębniąc stopą o podłogę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1219
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1851
http://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
http://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
http://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Sob Cze 02 2018, 02:40

Bridget zjawiła się w klasie zaklęć trochę przed czasem i ze zdziwieniem zorientowała się, że jest jedną z pierwszych osób, które w ogóle postanowiły zaszczycić te zajęcia. Dało się wyczytać z jej wyrazu twarzy tuż po przekroczeniu progu sali, że nie czuła się z tym zbyt pewnie, a to dlatego, że w obecnych na sali osobach nie znalazła ani jednej bliskiej sobie. Jasne, że ich kojarzyła, Bridget kojarzyła wiele twarzy i nawet bez większego problemu łączyła je z nazwiskami, dlatego też bez problemów rozpoznała Nessę czy Behemota ze swojego roku. Trzecia osoba, dziewczyna o bardzo wyrazistym, charakterystycznym wyglądzie, niestety nie miała w jej głowie imienia. Niemniej jednak to za nią Puchonka zajęła miejsce, uprzednio oczywiście witając się w uprzejmy sposób z nauczycielką i jednocześnie opiekunką swojego domu, Ursullą Bennett.
- Cześć - mruknęła do @Cecily Rosewood, niekoniecznie świadoma faktu, iż dziewczyna nieszczególnie miała ochotę na zakłócanie jej ciszy i na jakiekolwiek interakcje. Niestety z potylicy bardzo ciężko wyczytać emocje... - Masz bardzo ciekawy kolor włosów. Robiłaś je może tu gdzieś w okolicy, sama? Czy to jakieś super zaklęcie, którego nie znam? - zagaiła jeszcze, korzystając z chwili czasu przed rozpoczęciem faktycznych ćwiczeń. W istocie bardzo podobały jej się włosy koleżanki.

______________________

I might prefer desire to self control
I might prefer crying to being composed
I might prefer chaos to even flow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 311
Dodatkowo : prafdzify faset
  Liczba postów : 309
http://www.czarodzieje.org/t12923-benjamin-rogers#347675
http://www.czarodzieje.org/t12926-jedna-wielka-chodzaca-czekoladowa-zaba?nid=7#347701
http://www.czarodzieje.org/t12928-listy-benia#347689
http://www.czarodzieje.org/t12929-ben-rogers#347723




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Sob Cze 02 2018, 06:15

Ben, jako absolutny fan każdych zaklęć, uroków i wszystkiego, co wymagało wymachiwania różdżką, nie mógł ominąć zajęć organizowanych przez profesor Bennett. To byłoby do niego zwyczajnie niepodobne, gdyby ot tak ominął tę lekcję. Już przemilczmy to, że był na tyle kujonowaty, że by się zwyczajnie obwiniał, gdyby na nią nie przyszedł. W końcu byłby wtedy uboższy o dwa zaklęcia, a to było dużo. To znaczy, nie dużo, ale w jego mniemaniu każde jedno zaklęcie, każda magiczna inkantacja była cenna i po prostu nie chciał jej... Nie umieć. Może przez ambicje, może przez to zacięcie do nauki, nie wiedział. I nie zastanawiał się nad tym, gdy wchodził do klasy.
— Dzień dobry, pani profesor — powiedział uprzejmie, uśmiechając się przyjaźnie i od razu zajął jedno z miejsc. Na lekcji było dopiero kilka osób, w jednej z ławek zauważył Nessę, ale powstrzymał się przed machaniem. Na co by mu było machanie, i tak by go pewnie nie zauważyła. Otworzył więc podręcznik i cicho zacząć coś czytać. Ruszał przy tym ustami, choć wcale nie wymawiał słów na głos, ale to zawsze pomagało mu w nauce. Sam nie był do końca pewien czemu, bo w końcu od kiedy pamiętał tak właśnie robił i jakoś nie potrafił się tego oduczyć, jak i nie minęło mu to z wiekiem, bo miał już dziewiętnaście lat, był coraz starszy, a wciąż robił tak samo. No ale wszystko było okay dopóki nikomu nie szkodził, nie?

/jakby ktoś chciał się dosiąść to na luzie, zapraszam!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Eguisheim, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 259
  Liczba postów : 126
http://www.czarodzieje.org/t16150-agnes-lumiere
http://www.czarodzieje.org/t16165-gwardia-sloneczek-agnes?nid=4#442597
http://www.czarodzieje.org/t16269-poczta-agnes-lumiere#445294
http://www.czarodzieje.org/t16161-agnes-lumiere




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Sob Cze 02 2018, 20:44

Agnes szybkim krokiem weszła do klasy, z wypchaną po brzegi, skórzaną torbą, dyndającą na ramieniu. Kilka tomów nie udało jej się upchnąć, więc trzymała je w ręce, przyciskając do piersi. Ramię zdążyło już zesztywnieć pod ciężarem książek, więc dziewczyna chciała jak najszybciej dotrzeć do ławki, na którą mogłaby odłożyć nadprogramowe podręczniki. Mijała właśnie biurko nauczycielki, trącając przy okazji ramieniem stojący na nim przedmiot, o bliżej nieokreślonym zastosowaniu. Zatrzymała się gwałtownie, starając się wolną ręką utrzymać w miejscu chwiejący obiekt. Przez chwilę walczyła z niestabilną konstrukcją, jednak koniec końców udało jej się wprawić ją w bezruch. Posłała nauczycielce przepraszające spojrzenie.
-Dzień dobry pani profesor. - powiedziała lekko zdyszana, czując pojawiający się na jej policzkach rumieniec. Dzięki ci Merlinie, że Ursulla Benett była nie tylko nauczycielką zaklęć, ale także opiekunką domu dziewczyny i doskonale wiedziała, jaką niezdarna potrafi być jej podopieczna. Odwróciła się na pięcie i ruszyła wgłąb pomieszczenia, rozglądając się w poszukiwaniu znajomych twarzy. Część zebranych kojarzyła z widzenia, w końcu uczęszczali na te same zajęcia od ładnych paru lat, jednak z żadnym z nich nie rozmawiała, nie licząc dopytywania się o prace domowe lub pożyczania notatek. Jej wzrok ślizgał się po uczniowskich twarzach, aż wreszcie spoczął na drobnej puchonce, siedzącej z tyłu klasy. Uśmiechnęła się i ruszyła w stronę @Bridget Hudson
-Hej, można? - po czym nie czekając na odpowiedź, rzuciła trzymane w ręku książki na drewniany pulpit i zajęła miejsce obok dziewczyny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 93
  Liczba postów : 342
http://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
http://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
http://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
http://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Sob Cze 02 2018, 21:53

No, właśnie na to czekała. Lekcja zaklęć! To było coś co uwielbiała i na co zawsze warto było zwlec się z łóżka. Choćby miała najbardziej leniwy dzień, nigdy nie rezygnowała z tych zajęć i zawsze dawała z siebie wszystko. Ciekawe jak będzie tym razem, bo chęci to jedno, a to co z tego wszystkiego wychodzi (zwłaszcza przy zakłóceniach) to drugie. Miała nadzieje, że nie będzie aż tak źle. Kolejny naprawdę ciepły dzień, dobrze, że za murami zamku było minimalnie chłodniej i nie dusili się w szatach. Po drodze spotkała @Annie Nemo, razem spokojnie szły korytarzem.
- Hejka. Jak tam, chętnie na zajęcia, czy raczej masz ochotę zawrócić? - spytała rozbawiona, wiedząc, że podejście dziewczyny do nauki nie było aż tak entuzjastyczne, jakby pewnie oczekiwali tego nauczyciele. Może nie w przypadku tej lekcji, ale szerzej patrząc bardzo dobrze to rozumiała. Razem spokojnie wkroczyły do klasy jeszcze trochę przed czasem. Usiadły w jednej z wolnych ławek przed Benem.
- Hej, co za punktualność. Długo już czekasz? - Emily spojrzała na chłopaka, wyciągając wszystkie pergamin i wszystkie potrzebne rzeczy na stół. Nie miała pojęcia, czy te zajęcia będą bardziej praktyczne, czy jednak będzie trzeba coś pisać? Miała nadzieje na to pierwsze, chociaż zdawała sobie sprawę, że i to i to jest potrzebne. Kiwnęła jeszcze głową w kierunku @Nessa M. Lanceley na przywitanie.

______________________




Clear aww
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 106
  Liczba postów : 298
http://www.czarodzieje.org/t16163-carson-o-gilliams
http://www.czarodzieje.org/t16172-dolacz-do-mojej-swity#442693
http://www.czarodzieje.org/t16171-poczta-pantoflowa-carson#442692
http://www.czarodzieje.org/t16162-carson-o-gilliams




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Nie Cze 03 2018, 01:54

Zaklęcia zawsze należały do jednego z moich ulubionych przedmiotów i chodziłam na nie z wielką radością i pokładami pozytywnej energii. Różdżka już od śniadania tkwiła w gotowości w mojej dłoni, a myślami uciekałam do tego, czym ciekawym będziemy się zajmowali pod okiem profesor Bennett. Pod salą zjawiłam się punktualnie, chcąc zająć sobie dobre miejsce i nie przegapić niczego istotnego z instrukcji lub jakiegoś wstępu teoretycznego, jeśli takowy zaistnieje. Przed wejściem do klasy postanowiłam jeszcze zajrzeć do łazienki, by poprawić włosy i zadbać o to, aby moja szata była czysta i wyprasowana. Gdy tylko odhaczyłam te rzeczy z listy do zrobienia, udałam się na zajęcia.
- Dzień dobry - przywitałam się głośno i z uśmiechem jeszcze niemal będąc w progu, po czym rozejrzałam się szybko po klasie, szukając jakiegoś miejsca, by usiąść. Moją uwagę przykuło wolne miejsce obok chłopaka, @Ben Rogers i to w tamtym kierunku ruszyłam. - Cześć - rzuciłam nie tylko do niego, ale także do siedzących przed nimi dziewczyn, które kojarzyłam. @Annie Nemo oraz @Emily Rowle. - Mam nadzieję, że mogę się dosiąść - powiedziałam, zajmując krzesło i wyciągając z torby wszystkie potrzebne przybory.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Montrose/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 402
Dodatkowo : Kapitan Drużyny Puchonów
  Liczba postów : 387
http://www.czarodzieje.org/t15998-cherry-a-r-eastwood
http://www.czarodzieje.org/t16000-i-swear-i-don-t-care#436296
http://www.czarodzieje.org/t16002-berry#436492
http://www.czarodzieje.org/t15997-cherry-a-r-eastwood




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Nie Cze 03 2018, 15:53

Była pewna, że się spóźni - zaczytała się bez granic w nowej książce, którą jej brat podesłał. W tak ciekawy sposób opisywała quidditchowe manewry, że w głowie Cherry rozegrało się już chyba sto różnych meczyków. Najchętniej to wskoczyłaby na miotłę i polatała wokół zamku, ale obiecała sobie bardziej systematyczną naukę Zaklęć... No i głupio byłoby ominąć zajęcia prowadzone przez dyrektorkę. A co, jeśli sobie pomyśli, że Wiśnia dostała odznakę kapitana i teraz wszystko olewa? Bądź co bądź, o nauce nie można było zapomnieć.
Pognała zatem do odpowiedniej klasy... po drodze robiąc sobie jeszcze przystanek w kuchni. To był beznadziejny pomysł, żeby Pokój Wspólny Hufflepuffu ulokować tak blisko kącika z pysznymi smakołykami. Ostatecznie siódmoklasistka skusiła się tylko na kanapkę z masłem orzechowym, przygotowując sobie na szybko truskawkowo-bazyliową mrożoną herbatę. Dobrze, że jej skrzaty pomogły, bo nie było już czasu na ochładzanie napojów zaklęciami... Ostatecznie jednak chłodny napar wyszedł idealnie, słodko pachnąc i poprawiając humor przeżuwającej z zaangażowaniem dziewczynie.
- Dzień dobry - przywitała się kulturalnie, chowając kanapkę na chwilę za sobą, żeby nie wpadła Bennettowej w oko. Bo chyba termosik z herbatką problemu nie robił? Tak czy inaczej, Puchonka wskoczyła do jakiejś wolnej ławki, dyskretnie kończąc swój prowizoryczny posiłek. Fajnie, gdyby ktoś się dosiadł... Miała sporo herbaty i mogła częstować!

Wisienka poszukuje towarzystwa!

______________________



Hang a shining star upon the highest bough

Have yourself a merry little Christmas now!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 619
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 394
http://www.czarodzieje.org/t15878-daisy-bennett#429065
http://www.czarodzieje.org/t15880-daisy-zaprasza-kwiatuszki-stworzmy-lake
http://www.czarodzieje.org/t15881-poczta-daisy-b#429071
http://www.czarodzieje.org/t15879-daisy-bennett




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Nie Cze 03 2018, 17:28

Cieszyła się na kolejną lekcję zaklęć. Serio. W końcu zmobilizowała się do nauki i myślała, że im więcej ćwiczeń, tym lepiej przed egzaminami. Z mocnym postanowieniem przyłożenia się do lekcji i pełnym skupieniem zjawiła się w klasie. Pani profesor już była w sali, ale nie zaczęła jeszcze lekcji, czekając aż uczniowie się zbiorą. Daisy zerknęła na zegarek. Rzeczywiście, było jeszcze trochę czasu. Omiotła wzrokiem klasę. Pomachała do @Nessa M. Lanceley, która jednak już miała towarzystwo. Następnie jej wzrok powędrował do kolejnych osób, w kierunku których ruszyła. Obie ławki jednak były zajęte, a w pobliżu zobaczyła puste miejsce obok @Cherry A. R. Eastwood. W związku z tym przywitała się z @Ben Rogers, mierzwiąc mu fryzurę oraz z @Emily Rowle, @Annie Nemo i @Carson Gilliams*. Po przywitaniu się ruszyła do ławki Cherry**.
- Hej, hej, mogę się dosiąść? - zapytała, siadając jednak obok Puchonki. Gdyby na kogoś czekała to najwyżej Daisy się przesiądzie.
- Smacznego - powiedziała, zerkając na posiłek dziewczyny. Postawiła sobie torbę na kolanach i poczęła wyjmować rzeczy na ławkę. Chyba musiała tam posprzątać, bo miała już problem z wygrzebaniem wszystkiego, co potrzebne. Ale w sumie po co? Zaraz koniec roku i tak będzie musiała torbę opróżnić.

*obie VII rok, więc obstawiam, że się znają :)
**j.w.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1608
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1589
http://www.czarodzieje.org/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://www.czarodzieje.org/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://www.czarodzieje.org/t13807-love-letters#365644
http://www.czarodzieje.org/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Nie Cze 03 2018, 18:02

Powoli nadchodził okres wakacyjny, a to poprawiało Leośkowi humor. Grafik dalej miał cholernie napięty, więc znalezienie czasu pomiędzy pracą w klubie, pracą przed obiektywami, a nauką... cóż, było to dość skomplikowane. Rzecz w tym, że Gryfon całkiem nieźle sobie radził, jakimś cudem ciągnąc tę trzecią klasę z przyzwoitymi wynikami - a tak mu się przynajmniej zdawało. Wszystko wskazywało na to, że porażki w życiu prywatnym odbiły się w formie sukcesów na tle zawodowym i szkolnym. Planował nawet odpuścić sobie jedną lekcję z Bennett, żeby sobie troszkę odpocząć; poszedłby na błonia, zachęcony przygrzewającym przyjemnie słoneczkiem. A potem... Cóż, potem przypomniał sobie o tym, że akurat jako prefekt nie prezentował się ostatnio za dobrze, zawodząc dyrektorkę.
Dotelepał się zatem do odpowiedniej sali, poprawiając nieco nerwowo pasek torby na ramieniu. Liczył na coś spokojnego i normalnego. Przemknął zaciekawionym spojrzeniem po pomieszczeniu, witając się krótkim "dzień dobry" z nauczycielką. W końcu podążył do jakiejś wolnej ławki bardziej z tyłu sali (ot, przyzwyczajenie, coby ludziom nie zasłaniać swoją postawną sylwetką), modląc się w duchu o ciekawe towarzystwo. W końcu była jeszcze chwila do rozpoczęcia lekcji... Leonardo bawił się swoją bransoletką z ayahuascą, mało przytomne spojrzenie zawieszając na krajobrazie widocznym przez szybę pobliskiego okna.

Miejsce obok zajęte! <3

______________________

Ahora entro en mi terreno


Y esta lucha te dedicaré.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Ecatepec, Meksyk
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 42
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 37
http://www.czarodzieje.org/t12606-allegra-miriam-roseberry
http://www.czarodzieje.org/t12841-umiem-twerkowac#345725
http://www.czarodzieje.org/t12842-ambrozy#345726
http://www.czarodzieje.org/t12843-allegra-miriam-roseberry




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Nie Cze 03 2018, 18:48

Wbrew powszechnej opinii, jakoby każdy Ślizgon miał olewczy stosunek do większości przedmiotów, panna Roseberry jest całkiem pilną uczennicą. Trudno co prawda porównywać ją do  ambitnych Krukonów, ale naprawdę, naprawdę stara się, jak może. I gdzieś między fotografowaniem pięknych ludzi a bieganiem po łąkach niczym rącza łania, próbuje znaleźć czas na książki. Już w zeszłym roku doszła do wniosku, że wyjdzie jej to na lepsze, jeśli przestanie unikać lekcji, odbębni te kilka godzin codziennej męczarni i pozwoli sobie na całe popołudnie wolnego!
Weszła do Klasy Zaklęć prawie punktualnie, choć większość uczniów zdążyła już zająć swoje miejsca. Była i całkiem nieprzeciętnej urody pani profesor, obok której Ally udało się przemknąć prawie niezauważalnie, wydając z siebie tylko mrukliwe "dzień dobry". Rozejrzała się po sali, przesunęła ciekawskim wzrokiem po twarzach znajomych dzieciaków, by w końcu wybrać sobie miejsce na samym końcu i uradować swoją obecnością samego Leonarda.
- ¡Hola! - rzuciła z przyzwyczajenia, kiedy już jej szanowne cztery litery opadły na miejsce przy imponującej postury mężczyźnie. Nieważne jak Allegra by się starała, za żadne skarby nie da rady dorównać mu wzrostem - nawet na swoich najwyższych szpilkach! Pozostawało więc tylko nadrabiać charakterkiem, co przychodziło jej przecież z zadziwiającą lekkością. - Na twoim miejscu bym uważała. - Pochyliła się w stronę Gryfona, wbijając spojrzenie dwukolorowych tęczówek w bransoletkę na jego nadgarstku. - Ktoś lepiej zaznajomiony z tą rośliną mógłby założyć, że użyjesz jej jak narkotyku - mruknęła, uśmiechając się pod nosem. Widziała to zielone cholerstwo nie raz i nie dwa, bo szamańskie rytuały i rozmawianie ze Wszechświatem to dokładnie to, czym zajmuje się w czasie wolnym. Jeśli akurat nie rzuca nożami w bogu ducha winnych Puchonów, ma się rozumieć! - Bardzo ładna - dodała już nieco poważniej, poprawiając szatę. Nie prezentowała się co prawda najlepiej w ciemnych strojach, których od nich wymagano, a i za zielonym nie przepadała, ale - nieważne, jak bardzo by jej to nie odpowiadało - musiała się dostosować. Albo chociaż spróbować, wyskakując z tych ciuszków tak szybko, jak tylko kończą się zajęcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Llanfihangel-yng-Ngwynfa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 849
  Liczba postów : 913
http://www.czarodzieje.org/t15703-neirin-vaughn#423773
http://www.czarodzieje.org/t16512-don-t-do-love-don-t-do-friends#454064
http://www.czarodzieje.org/t15736-kruk-pocztowy#424226
http://www.czarodzieje.org/t15719-neirin-vaughn#423916




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Nie Cze 03 2018, 20:45

Nie powinien raczej pokazywać się na lekcjach z dyrektorką. A może wręcz przeciwnie, tym mocniej wypadało na nich być, aby udowodnić, że jego reputacja - poza tym jednym wyskokiem - nadal jest względnie niezszargana? Że to dobry uczeń i przykłada się do nauki?
Ha. Zabawne.
Nie śmiał się jednak, wchodząc do klasy. Owutemy się zbliżały i wypadało nieco przyłożyć się do nauki. Szczególnie, że niektóre zaklęcia z "wyższych półek" bardzo mogły mu się przydać w najbliższym czasie. To mocniej go motywowało do pracy niż czające się za rogiem egzaminy.
Zjawił się w klasie pod koniec. Rozejrzał się po twarzach, wyłapując część znajomych, część obcych, w tym kilka żółtych krawatów. Nie czuł jednak potrzeby do nikogo się dosiadać. Może naprawdę chciał przed Bennettową udawać porządnego? Albo nie chciał paść ofiarą czyjegoś żartu czy nieudanych zaklęć. Lekcję organizowaną przez Robina wciąż miał w pamięci... Ale podejrzewał, że tym razem nie będzie aż tak tragicznie.
Usiadł w zupełnie losowym miejscu, nie przejmując się tym, kto będzie w pobliżu. Dostając zaraz po tym różdżkę i kładąc ją na ławce przed sobą. I tylko zerknął w pewnym momencie, czy @Cherry A. R. Eastwood nie ma przypadkiem na sobie jego koszuli, bo nie mógł jej rano znaleźć.

Miejsce losowe, kto chce go zaczepić, niech uzna, że siedzi obok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Genua
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 20
  Liczba postów : 116
http://www.czarodzieje.org/t16042-enzo-zaccaria
http://www.czarodzieje.org/t16055-worki-treningowe
http://www.czarodzieje.org/t16048-poczta-tego-fajnego-slizgona#439055
http://www.czarodzieje.org/t16047-enzo-zaccaria




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Nie Cze 03 2018, 21:29

Zaklęcia.... jedna z niewielu lekcji, na które Enza nie trzeba było namawiać. Lubił zaklęcia, nauczycielka nie była jakoś bardzo irytująca, a chłopak uważał, że to jeden z niewielu naprawdę przydatnych przedmiotów, właśnie to sprawiło, że chłopak wybrał się na lekcje. Nie wiedział, czy spotka tam kogoś znajomego, poza tym jego myśli były zajęte czymś zupełnie innym. Zamyślenie było tak głębokie, że wyrwał się z niego, dopiero stając przed drzwiami klasy. Dotarł aż tu całkowicie bezwiednie, zapominając o całym bożym świecie. Ostatnie dni były dla niego bardzo stresujące, otrzymał kolejny list obwieszający o pogorszeniu się stanu jego babci. Cały świat mógł, by się skończyć, ale jedną z niewielu rzeczy, której by żałował, była jego babcia. Spędził jeszcze dłuższą chwilę przed drzwiami i starał się uspokoić, by nie nikt na lekcji nie zdał sobie sprawy z jego stanu. W końcu otworzył drzwi i zajął najbliższe ściany wolne miejsce i zaczął się rozglądać po klasie, w poszukiwaniu znajomych twarzy. Kilka znajomych ślizgonek, Nessa, Emily, ostatnio poznana Daisy, resztę kojarzył tylko z widzenia, lub nie dostrzegł wszystkich obecnych. Uznawszy, że nie ma ochoty na rozmowę z którąkolwiek ze znajomych osób, wygodniej rozsiadł się na oparciu krzesła i zapatrzył w przestrzeń. Miał nadzieje, że lekcja będzie przyjemna i przebiegnie bez zbędnych komplikacji, o co ostatnimi czasy było trudno, biorąc pod uwagę ostatnio odbytą wycieczkę i lekcje miotlarstwa, Enzo naprawdę chciał wierzyć, że tym razem nic go nie pogryzie, nie zaatakuje, lub po prostu nie osra. Cicho westchnął i zastygł, oczekując na rozpoczęcie lekcji. Mam nadzieje że Gremlin mnie nie zauważył....
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Florencja, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 75
  Liczba postów : 65
http://www.czarodzieje.org/t16166-annie-nemo#442604
http://www.czarodzieje.org/t16169-annie-are-you-okay#442633
http://www.czarodzieje.org/t16174-poczta-annie-nemo#442729
http://www.czarodzieje.org/t16167-annie-nemo#442609




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Nie Cze 03 2018, 21:37

Annie nieco zasiedziała się w dormitorium Gryffindoru. Chyba mimowolnie wyrzucała z głowy myśl o zbliżającej się lekcji zaklęć. Nie była z tego przedmiotu najlepsza, a szczerze mówiąc to nie dostawała się nawet  do rangi "przeciętnej" uczennicy. Nie wiedziała nawet jak to jest dostać PO z zaklęć, a profesor Bennett musiała uważać ją za miłą, ale wyjątkowo niechętną do nauki dziewczynę.
Wyszła z niezbyt pewną siebie miną na zewnątrz. Towarzystwo Emily było znakiem, że może jednak nie będzie aż tak źle i nie zrobi z siebie kompletnej ofiary.
- Chętnie na zajęcia? Mówisz do mnie, Ems. - zaśmiała się Annie, idąc razem z przyjaciółką do klasy. Przywitała się z profesor Bennett uprzejmie. Uśmiechnęła się także do @Ben Rogers, zajmując miejsce i zdejmując z ramienia lekką torbę. Zbyt wiele w niej nie miała... jedynie pergamin i pióro. Merlinie, żeby tylko nie było jakiejś wejściówki... albo niezapowiedzianego testu... Odchrząknęła, nie chcąc stresować się zajęciami. Może będzie tylko słuchać i nie zmuszą jej do jakichś popisów?
- Hejo, Carson. - przywitała się ze starszą Krukonką, podobnie jak i z Daisy. - Może jak posiedzę z kimś mądrzejszym od siebie to i na mnie przejdzie trochę wiedzy.
Mrugnęła do Rowle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Skąd : Aberystwyth
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 95
  Liczba postów : 387
http://www.czarodzieje.org/t15713-jack-moment
http://www.czarodzieje.org/t15795-moment#425581
http://www.czarodzieje.org/t15733-moment#424167
http://www.czarodzieje.org/t15720-jack-moment#423917




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Nie Cze 03 2018, 21:44

Wpadł do sali niemalże w ostatniej chwili. Nie przez to, że nie chciał się spóźnić. On w ogóle nie chciał przychodzić na tę lekcję. Był zmęczony. Za dużo ostatnio tych zajęć. Wciąż wyrabia lekcji ponad normę, a i tak czuje, że to za mało. Cały czas powtarzał sobie, że to potrzebne. Że teraz jest łatwiej. Natomiast później będzie to istna tragedia. Zebrał swoje rzeczy z pokoju i pobiegł w stronę sali zaklęć, na schodach niemal nie zwichnąwszy sobie nogi.
- Dzień dobry - Powitał dyrektorkę nieco zdyszanym głosem, starając się uspokoić swój oddech. Chyba jeszcze nie zaczęli? Dobrze. Wręcz fantastycznie. Wyłapał wzrokiem rudego Puchona i pomachał mu lekko dłonią, za moment kierując się w tamtą stronę. Czyżby pająk od Craina zdziałał cuda? Jack wstaje w o wiele lepszym humorze niż dotychczas miał w zwyczaju? To na pewno przejściowe. Póki mu się pluszak nie znudzi, zapewne większość poranków będzie wyglądała w ten sposób. Później wszystko wróci do normy. Zje go rutyna oraz upierdliwe obowiązki, czy ojciec.
- Suń się. - Wręcz przepchnął @Neirin Vaughn na miejsce obok, zajmując jego wygrzane siedzenie. Był zbyt zmęczony biegiem, aby przeciskać się między innymi ławkami i uczniami. - I hej w ogóle. Wcześnie dziś jesteś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 106
  Liczba postów : 61
http://www.czarodzieje.org/t16142-cecily-rosewood
http://www.czarodzieje.org/t16188-i-feed-on-the-fear-that-s-behind-your-eyes
http://www.czarodzieje.org/t16204-hans
http://www.czarodzieje.org/t16143-cecily-rosewood#441977




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Nie Cze 03 2018, 21:57

Cecily powoli podniosła głowę i odgarnęła niepokorne kosmyki, które zasłaniały jej twarz. Spojrzała na dziewczynę, która śmiała zakłócić jej spokój - była to @Bridget Hudson,  Puchonka w podobnym do niej wieku. Nie dość, że nie przepadała za bardzo za Puchonami, bo z jakiegoś powodu większość z nich ubzdurała sobie, że po prostu MUSZĄ się ze wszystkimi przyjaźnić, wtykać nos w nie swoje sprawy i co gorsza - zaczepiać ją z byle powodu. Dodajmy, że wielu z nich nieustannie buja w obłokach i uzyskamy wręcz znienawidzoną przez Ślizgonkę kompozycję. Na widok dziewczyny i jej słowa z całych sił powstrzymała się od przewrócenia oczami i odpowiedziała - Sama robiłam. - po czym z uśmiechem dodała - Myślałam, że wszyscy w naszym wieku już znają to zaklęcie. Przecież jego nauka była najpóźniej na drugim roku. No chyba że zawsze kogoś zagadujesz na zajęciach, to nic dziwnego, że możesz nie pamiętać.
Po tych słowach oparła się wygodniej na krześle. Zaraz miały się zacząć zajęcia, a Cecily pragnęła, by stało się to jak najszybciej, żeby Puchonka nie wpadła kolejny raz na durny pomysł zagadywania jej o błahostki.


Ostatnio zmieniony przez Cecily Rosewood dnia Nie Cze 03 2018, 22:40, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Wyspa Jura, Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 628
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 1730
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Nie Cze 03 2018, 21:59

To w ogóle było wyjątkowo smutne, że Bennett posądziła Mefisto o podżeganie do niebezpiecznych zachowań. Przecież on był taki do rany przyłóż! No nikogo by nie skrzywdził, a już z całą pewnością nie kusiło go wpychanie w łapska trolli biednych, młodszych od niego Puchonów. Niestety dyrektorka widziała w nim chyba jakiegoś diabła - zapomniał o tym do momentu, aż nie usłyszał o jej lekcji. Powinien sobie odpuścić? Wejść cichutko i nie zwracać na siebie w ogóle uwagi? Merlinie, to byłoby całkiem sprytne...
Ale jakie niesatysfakcjonujące.
Założył nawet mundurek, co jak na niego było niezłym wyczynem. Rękawy koszuli podwinął niedbale, ona sama zaś chyba o prasowaniu nie słyszała; był jednak krawat i były ciemne spodnie, toteż Mefisto wyglądał elegancko. Niedbale, acz elegancko. Wparował do środka, poprawiając torbę na ramieniu i przywdziewając na usta szeroki, czarujący uśmiech. Pomimo swoich planów co do odpoczęcia od broszki, teraz przypiął ją do koszuli.
- Dzień dobry, pani dyrektor-profesor! - Przywitał się głośno, spoglądając zaraz jeszcze na klasę, żeby sobie znaleźć jakieś odpowiednie miejsce. Planował nawet wskoczyć do pierwszej ławki, ale wtedy w oko wpadł mu @Neirin Vaughn... oj, biedny Puchonik, którego tak bardzo męczył i deprawował. Nox ruszył w jego stronę z tym samym uśmiechem. - NEIRIN! - Zawołał tak entuzjastycznie, jak chyba jeszcze nigdy. Zaraz "zreflektował się" i rzucił pełne skruchy "oj, przepraszam" do dyrektorki. Dotarł w końcu do ławki siódmoklasistów - no dobra, Jack trochę popsuł mu plany, ale ta dwójka w pakiecie nie była tylko wtedy, kiedy w grę wchodziły trzymetrowe trolle. - Masz jakieś plany na popołudnie? - Zarzucił torbę na pustą ławkę obok, a następnie bez większej krępacji (i zastanowienia, bo po co?) usiadł rudzielcowi okrakiem na kolanach, dłońmi podpierając się o jego ramiona. Mrugnął jeszcze do @Jack Moment. Pochylił się, żeby cmoknąć Neirina w policzek zupełnie niewinnie i bardzo na powitanie. - Robimy dzisiaj coś niebezpiecznego? - Dopytał, wciąż stanowczo zbyt głośno.

UWAGA!
Sugeruję postarać się o uwzględnienie reakcji na Mefisto w broszce!:
 

______________________


Shadows fall over my heart,
I black out the moon, I wait for you to come around.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1171
  Liczba postów : 2597
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Nie Cze 03 2018, 22:27

Fire nie mogła odpuścić sobie zaklęć. Nie dość, że uważała ten przedmiot za naprawdę istotny, to jeszcze po prostu go lubiła. W ciągu ostatniego roku zdołała znacząco podciągnąć się w tej dziedzinie. Z magią miała jednak do czynienia codziennie od urodzenia, więc w gruncie rzeczy chyba nic nie potrafiło już Blaithin zaskoczyć. Wskoczyła w ciemną szatę z godłem Gryffindoru, pamiętała nawet o odznace prefekta.
Do sali weszła szybko, pamiętając o skinięciu na powitanie Bennettowej. Mimo, że nie lubiła dyrektorki, to nie miała ochoty na jakieś kłótnie na dzień dobry. Była zmęczona i w niezbyt dobrym humorze, więc tylko zwróciła przelotnie uwagę na Mefisto siedzącego okrakiem na jednym z Puchonów... co? Ściągnęła brwi, zastanawiając się co to za idiotyczny pomysł. Zajęła samotne miejsce gdzieś na tyłach klasy, żeby móc w spokoju obserwować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Galeony : 45
  Liczba postów : 151
http://www.czarodzieje.org/t3264-nauczyciele-fabularni
http://www.czarodzieje.org/t15196-poczta-profesor-bennett#405506




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Nie Cze 03 2018, 22:38

Co jakiś czas wychylała głowę znad papierów, żeby przywitać się z kolejnym uczniem wchodzącym do klasy. Powoli zbierało się ich coraz więcej. Może nie będzie tyle spóźnialskich, skoro na tyle przed czasem klasa się zapełniała? Mogła przynajmniej mieć nadzieje, nie zamierzała nikogo wyrzucać z zajęć, ale humoru na znoszenie tłumu spóźnionych uczniów też nie miała. To z całą pewnością wiązałoby się z jakimiś konsekwencjami. Miała dla nich zaplanowane dwa zaklęcia do nauczenia, więc lekcja zapowiadała się dosyć intensywnie. W oczekiwaniu na zajęciach uczniowie trochę gadali, ale było to na tyle ciche, że dyrektorka postanowiła przymknąć na to oko. W końcu nie będą siedzieć w milczeniu kiedy do lekcji zostało jeszcze trochę czasu. A ona umiała pracować i skupić się w każdych warunkach, prawda? Oczywiście jej cierpliwość miała pewne nieprzekraczalne granice. Kiedy @Mefistofeles E. A. Nox wszedł do klasy i zaburzył względną ciszę panującą w pomieszczeniu spojrzała na niego trochę w szoku. Musiała przyznać, że to zachowanie wyjątkowo ją rozbawiło. Starała się powstrzymać śmiech, ale średnio jej to wychodziło, więc można było dostrzec rozbawienie na jej twarzy. Była zasadnicza, ale kiedy trzeba potrafiła mieć bardziej swobodne podejście. W dodatku w chłopaku było coś co ją rozbrajało i sama nie potrafiła powiedzieć dlaczego, ale patrzyła na niego w tej chwili wyjątkowo przychylnie. Na aluzję skierowaną do niej aż pokręciła głową.
- Panie Nox, co to ma być za przedstawienie? Jeżeli chodzi o plany na popołudnie, to nie ma się o co martwić. Już są zapewnione. Oczekuje stawienia się na szlabanie, później przedstawię szczegóły - rzuciła w stronę chłopaka, bo to nie był czas na wymyślanie konkretnej kary dla ucznia. Starała się, żeby jej głos był w miarę surowy, ale nie była pewna, czy to wyszło jak należy. Marne szanse. Przynajmniej wyciągnęła jakieś konsekwencję i nie pozwalała sobie na takie zachowanie. - Proszę zająć normalnie miejsce.  
Odgarnęła włosy i wzięła sporego łyka kawy, zerkając na zegarek. Już najwyższy czas było zaczynać. Domyślała się, że ktoś jeszcze wpadnie, ale nie będzie swojego planu pod to dostosowywać, więc odłożyła papiery na bok i wstała spokojnie.
- Dzień dobry. Dzisiaj nauczymy się dwóch zaklęć. Nie są one specjalnie trudne i pewnie dla części z was mogą okazać się zbyt proste, ale nawet takie umiejętności warto ćwiczyć. Zapewniam więc, że wasza obecność tutaj nie pójdzie na marne. Wszyscy wiemy jak działa amortencja, a przede wszystkim, że jej zapach odczuwa się bardzo indywidualnie. Jednak zawsze jest on wyjątkowo przyjemny. Pewnie słyszeliście o zaklęciu Essentia Mirabile? Podobieństwo do amortencji to właśnie ta woń. Dokładnie tak jak w przypadku eliksiru odczuwa się go indywidualnie, w zależności od tego co lubicie - po krótkim wstępie zaprezentowała wykonanie zaklęcia, z uwagą wymawiając formułkę. Zaklęcie było proste, ale wymagało trochę skupienia i wyobraźni. - Dobrze, teraz wy spróbujcie, śmiało.

Rzucacie kostką:
 

* Zakłócenia magii już są uwzględnione.
* Przerzut za każde 8 punktów z zaklęć.
* Podkreślam, że można się spóźniać, po prostu polecą punkty domów.
* Wynik można zaniżać!
* Czas na pierwszy etap do 7 czerwca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31
  Liczba postów : 409
http://www.czarodzieje.org/t16083-heaven-olive-octavia-dear
http://www.czarodzieje.org/t16084-hood
http://www.czarodzieje.org/t16087-margarita
http://www.czarodzieje.org/t16082-heaven-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Pon Cze 04 2018, 00:35

Siedziałam z @Ezra T. Clarke na jednym z parapetów w zamku i rozmawialiśmy w sumie o wszystkim i o niczym. Za chwilę miały zacząć się zajęcia z zaklęć. Nie byłam może jakąś pilną uczennicą, ale wiedziałam, że z zaklęć kuleje i nie chciałam pogrążać się jeszcze bardziej. Szczególnie, że ten przedmiot niewątpliwie był przydatny w codziennym życiu. Chciałam się doszkolić, bo jak wezme udział w pojedynku, to okaże się, że ilość zaklęć jakie potrafię rzucić można zliczyć na palcach jednej ręki. Oczywiście wolałam rozwiązania siłowe, to nie budziło żadnych wątpliwości, zawsze byłam gotowa wybrać pieść ponad różdżkę. Jednak bywało różnie i nie tylko siła się przydawała, trochę umiejętności też mogło okazać się koniecznych. Czy miałam ochotę wstawać z tego parapetu? Absolutnie nie. Była piękna pogoda, a tutaj mogłam swobodnie rozmawiać z Ezrą i nie przejmować się głupimi poleceniami nauczycielki. Mimo wszystko naciskałam na niego, żeby się tam udać.
- Chodź, chodź. Może akurat Bennettowa ma dobry humor i będzie znośnie? - stwierdziłam, zeskakując z parapetu. Już i tak byliśmy spóźnieni, ale może kobieta ma dobry dzień i wpuści nas mimo to, W końcu udało mi się zmobilizować krukona i poszliśmy w kierunku klasy. Weszliśmy do środka w miarę dyskretnie i zajęliśmy jedną z wolnych ławek. Spojrzałam w kierunku @Cherry A. R. Eastwood i uśmiechnęłam się do niej. Zauważyłam, że siedzi z @Daisy Bennett i do tej również się uśmiechnęłam. Mimo to zdziwiło mnie to trochę, przecież Wiśnia raczej wybierała męskie towarzystwo, z doświadczenia wiedziałam jak zachowuje się przy dziewczynach i było to dosyć niezręczne. W dodatku tak łatwo potrafiła się zauroczyć... Chyba nie podoba jej się gryfonka? Sama nie wiedziałam właściwie dlaczego miałabym się czuć niekomfortowo z tym faktem, ale z jakiegoś powodu co chwilę zerkałam na nie uważnie. Uśmiechnęłam się jeszcze do @Nessa M. Lanceley.
Z zaskoczeniem obserwowałam przedstawienie @Mefistofeles E. A. Nox. Nie miałam pojęcia co mu odbiło, ale zachowywał się co najmniej dziwnie. Zaśmiałam się obserwując to i pokręciłam głową. Na szczęście swojej siostry w pierwszej chwili nawet nie zauważyłam, więc nie zdążył mi jej widok w żaden sposób popsuć nastroju. Przeszliśmy do wykonywania zaklęcia i udało mi się za pierwszym razem. Poczułam przyjemny zapach kawy, cynamonu i cytrusów. Spojrzałam na przyjaciela.
- Jak tam? Co czujesz? - dopytałam, bo jego mina wskazywała na to, że zaklęcie wyszło mu jak należy.

______________________


Don't say, don't you say it


One breath and it'll just break it. So shut your mouth and run me like a river
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Llanfihangel-yng-Ngwynfa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 849
  Liczba postów : 913
http://www.czarodzieje.org/t15703-neirin-vaughn#423773
http://www.czarodzieje.org/t16512-don-t-do-love-don-t-do-friends#454064
http://www.czarodzieje.org/t15736-kruk-pocztowy#424226
http://www.czarodzieje.org/t15719-neirin-vaughn#423916




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Pon Cze 04 2018, 00:46

Pchnięty przez Jacka, przesunął się na wolne miejsce. Ależ on dzisiaj niewyspany... Wygląda, że będzie gorzej marudny niż zwykle. Już miał coś skomentować w stronę Momenta, gdy do sali wszedł Mefisto. "Wszedł" to mało powiedziane. To, co zrobił, było niczym wejście smoka razem z godowym nawoływaniem partnerki partnera.
Nie musiał się nawet odwracać. Chwilę po tym wkroczeniu do sali, Ślizgon znalazł się przy nim, a później... Na nim. Siedząc okrakiem oraz schylając się, by ustami dotknąć policzka Puchona.
W tych okolicznościach nie sposób, aby i na Neirina nie zadziałała broszka. Znalazł się pod jej wpływem niemalże bezpośrednio, a myśli Puchona znacząco odległy od tematu lekcji. Czy w ogóle zapomniał, że znajduje się w sali w otoczeniu innych osób.
Efekt psuła tylko jedna rzecz. Ten strój... Niechlujny i brzydki, zaburzający estetykę. Przesunął palcami po piersi chłopaka, zahaczając niemal o każdą fałdkę, jaka po drodze była. Każde zagniecenie i każdy kant, szpecące koszulę. Sprawnie rzucone zaklęcie transmutacyjne zmieniło ten brzydki mundurek w garnitur. Mefisto wyglądał teraz jak chodzący milioner; pod równym krawatem oraz wyprasowaną koszulą.
Neirin nie cofnął ręki z jego piersi, unosząc ją jeszcze wyżej, na szyję. Wsuwając pod krawat i między guziki koszuli. Zaczepiając o ukrytą pod kołnierzem obrożę. Inni nie muszą wiedzieć, że tam jest. Starczy, że tę świadomość miał Mefisto, którego szyję obejmował skórzany pasek. A także rudzielec, który sam tam ową umieścił. Dla innych to wyglądało, jakby złapał go za krawat.
Przyciągnął do siebie chłopaka, zmuszając go do ponownego pochylenia się i złączenia ust w pocałunku. Nie był długi. Subtelny i zaczepny. Kolejne zaś spięcie mięśni sprawiło, że Mefisto został przyciągnięty mocniej. Teraz policzek przesunął się po policzku.
- I have only one thing to do today... You - mruknął do jego ucha, nim odezwała się dyrektorka, burząc efekt działania spinki. Wyrywając Puchona z jego myśli. Fakt, że Mefisto wyprostował się, aby zejść także dopomógł w otrzeźwieniu Neirina. Przynajmniej na tyle, by mógł skoncentrować się na temacie lekcji.
Zaklęcie podobne do amortencji... Pomimo początkowego rozproszenia, kiedy student nie siedział mu już na kolanach, Walijczyk zdołał zebrać myśli do kupy. Zdecydowanie tak dwuznaczne pozycje pogarszały sytuację. W innych okolicznościach spinka nie zadziałałaby na tyle mocno na obdartego z uczuć Puchona. Był w stanie w większości ignorować jej wpływ. Ale kiedy ktoś robi takie rzeczy z nią na piersi... Nie ma co winić chłopaka w jego wieku, że myśli biegną ku jednemu.
Potarł twarz, cucąc lekko sam siebie. Przyglądając się prezentacji dyrektorki, a potem powtarzając jej ruchy i inkantację. W efekcie urok się udał, a chłopaka otoczyła chmurka słodkiego zapachu.
Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że nie pomoże mu to w skupieniu się na dzisiejszych zajęciach.

Sumptuariae Leges: 4
Kostki: 1 > 3 > 6
Kuferek: 16 + 5 za różdżkę = 21, wykorzystane dwa przerzuty
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Skąd : Aberystwyth
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 95
  Liczba postów : 387
http://www.czarodzieje.org/t15713-jack-moment
http://www.czarodzieje.org/t15795-moment#425581
http://www.czarodzieje.org/t15733-moment#424167
http://www.czarodzieje.org/t15720-jack-moment#423917




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Pon Cze 04 2018, 01:40

Nie sądził, że tak szybko ktoś zniszczy mu dzisiejszy dzień. Obstawiał jakieś upierdliwe zaklęcie w komplecie z zakłóceniami magii, jednak w tym momencie musiał stwierdzić, że się przeliczył. Gapił się na tego dosterydowanego wilkołaka jakby nie wierząc, że można tak solidnie przyćpać. Bo co innego tłumaczyłoby jego nagłe pojawienie się na zajęciach dyrektorki oraz to przedstawienie? Znowu coś go ominęło? Czy to jakieś nowe gody, które dopiero miały rozpocząć serie niewygodnych dlań sytuacji?
Niemniej miał wrażenie, że od tej bliskości wczorajsza pizza zaczyna przewracać się w jego żołądku i ponawiać walkę o życie, próbując ponownie przeciskać się w górę przez cały przewód pokarmowy. Albo tylko tak mu się zdawało. Motyle w brzuchu? Pierdolenie! Z jakiegoś powodu cieszył się, że nigdy nie ma go w pobliżu gdy Mefistofeles zostaje sam z Liamem. Ale to? Jak ma do tego podejść? Nie wiedział. Na dodatek to mrugniecie w jakiś dziwny sposób go sparaliżowało, przytwierdzając do krzesła i każąc dalej się weń wpatrywać. To nie jest uspokajający gest porozumienia!
Druga część spektaklu, którego nawet komentarz dyrektorki nie był w stanie przerwać sprawiła, że poczuł na sobie niewygodny wzrok tuzina par oczu. Czy oni wszyscy czują się tak samo niekomfortowo jak Jack? No cóż... najwyraźniej niektórym ani miejsce, ani czas nie przeszkadzał. Na dodatek kiedy Mef za sprawą Neirina zaczął wyglądać niczym miliony monet, chłopakowi wręcz zrobiło się gorąco. To chyba przez ten garnitur? Jest dość upalnie prawda? Tylko co tu robi ta obroża!
Gdyby nagle przed Momentem pojawiło się lusterko, zapewne zdałby sobie sprawę, że jego twarz wygląda niczym po zderzeniu z płytą chodnikową. Blada, wykrzywiona w dziwnym grymasie bólu żołądka... powinien przynajmniej zamknąć usta, a najlepiej całkiem zejść ze sceny. Właśnie tak... Otrząsnął się gdy chłopcy przerwali swoje przedstawienie i wstał natychmiast.
- Tss... chyba nie dam rady się tu skupić. Zasłaniacie mi tablicę... i w ogóle za dużo was tu. - Rzucił sarkastycznie, zabierając swoje rzeczy - nawet nie zdążył się jeszcze wypakować - i udał się w stronę najdalszego wolnego miejsca. Czyli ławki @Blaithin ''Fire'' A. Dear sadzając się tuż obok dziewczyny, tak jak wcześniej Mefistofeles, wcale nie pytając jej o zdanie. Rzucił swoje rzeczy pod nogi i jak gdyby nigdy nic zajął się czarami. W żadnym wypadku nie chciał być tak blisko centrum tego widowiska. Zresztą... nadal nie jest pełnoletni, aby się na to gapić i przyklaskiwać jak jakiś ograniczony samiec z nadmiarem testosteronu.

Za pierwszym razem nic nie wyszło. W sumie nie wiedział czego powinien się spodziewać? Jakiegoś perfumowanego powietrza? Spróbował jeszcze raz... odrobinę przy tym żałując, że w ogóle tutaj przyszedł. Albo raczej, że to Nox pojawił się na lekcji. Westchnął ciężko i ponownie zebrał myśli. Nie sądził by miał kiedykolwiek używać podobnego zaklęcia ale próbował podejść doń jak należało.
- Essentia Mirabile.
Zadziałało. Wręcz znakomicie, odrobinę podnosząc mu humor i przenosząc na chwilę jego oraz jego myśli ku nieco przyjemniejszym widokom. Cokolwiek to było cieszył się, że nic mu nie zakłóca tej krótkiej wycieczki do strefy wspomnień powiązanych z pięknymi dlań zapachami. Przynajmniej na ten moment.

Kostki: 4, 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1171
  Liczba postów : 2597
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Pon Cze 04 2018, 02:49

Patrzyła na to, co się działo i wręcz czuła ból przez marszczenie brwi w zaskoczeniu. Zorientowała się jednak w porę, że musi pohamować zdziwienie. Przybrała więc neutralną minę, jak gdyby wcale nie przejmowała się tym, że Nox siedział okrakiem na Neirinie, który go całował. Przed dyrektorką. Za to od razu zaczęła to analizować, co już było jej zwyczajem. Dlaczego zachowywali się, jak naćpani? Czy Mefisto został czymś otumaniony? Ale czy Vaughn wtedy także? Prześlizgnęła wzrokiem po Ślizgonie i znów spojrzała na tę broszkę. Niesamowicie przyciągała wzrok. Tak było w szklarniach, tak było w jej domu, tak było zawsze, kiedy ją po prostu nosił... Co z nią było nie tak? Bo to, że oddziaływała na ludzi to już podejrzliwość Fire potwierdzała stuprocentowo. Czy tylko ona nabrała wtedy ochoty, żeby wyjść z klasy? Zobaczyła, że @Jack Moment podnosi się ze swojego siedzenia i wtedy pomyślała, że on także. Nie potwierdził jednak przypuszczeń Gryfonki, bo skierował swoje kroki wprost do niej. A liczyła, że nikt jej nie zaczepi na tym szarym końcu. Zobaczyła jego minę i wcale się nie dziwiła. Tylko dlatego nie warknęła na niego, żeby spadał, a nawet podsunęła się nieco ze swoim krzesełkiem, żeby nie musieć być zbyt blisko Puchona.
I nagle poczuła coś nieznajomego i kłującego gdzieś w środku. O dziwo, nie była to nie do końca przetrawiona kanapka, ale pozostawiało równie nieprzyjemny posmak. To było współczucie. Fire nie pamiętała, kiedy ostatni raz komuś współczuła, ale w tej chwili żałowała, że Jack musiał być świadkiem właśnie tego i to z tak niewielkiej odległości. Nietrudno było wywnioskować, że za Noxem zbytnio nie przepadał - w przeciwieństwie do Puchonów, z którymi najczęściej gdzieś go mimochodem widywała. Zarówno Liam, jak i Neirin zdawali się pozostawać z Mefisto w bliższych stosunkach (teraz to już nie była nawet pewna, jak bliskich). Ją też niesamowicie denerwowało, kiedy ktoś kogo nie tolerowała, przyczepiał się do jej znajomych (ale miała wtedy tendencję do odpuszczania ich sobie i cierpienia w ciszy). Dziwnie się z Jackiem w tym momencie utożsamiała.
No i oczywiście ogólnie uważała to za coś strasznie dziwnego, bo przecież również całowała Noxa... Fire ukradkiem zerknęła na Puchona obok, ale nie powiedziała nic. Zresztą, nie uśmiechało jej się komentowanie tej sytuacji i obgadywanie obu chłopaków. Jedyne, co jej przychodziło na myśl to "naszych znajomych srogo pojebało". Gryfonka oparła się o krzesło, wysłuchała Bennett i zabrała za czar. Znała go już i uważała za całkiem banalny, więc wątpiła, że coś się nie uda.
- Essentia Mirabile - rzuciła gładko, wykonując zaskakująco łagodny ruch różdżką z czarnego drewna. I od razu poczuła mieszankę bardzo specyficznych zapachów, które przyjemnie ją otumaniły. Wyczuwała przede wszystkim świeżo zaparzoną herbatę z ziołami. Blaithin oparła się o ławkę, przymykając oczy i poddając złudnemu uczuciu, że to dlatego, że po prostu lubi herbatę, a nie dlatego, że ten zapach kojarzył jej się zawsze z jedną osobą... Gdzieś w głębi wyczuła też cierpki zapach dymu tytoniowego, wiedziała oczywiście, jaka to konkretnie marka. Także czekolada, którą Fire sama często pachniała przez palenie Wiz-Wizów o tym smaku, znalazła swoje miejsce w magicznej mieszance.
I choć bardzo potrzebowała dłużej zatracać się w przyjemności, robiło jej się coraz ciężej na sercu. Nie chciała wdychać tych oparów, nie chciała sobie przypominać. Nie chciała tęsknić za tym, żeby nie wywoływać ich za pomocą różdżki, a po prostu poczuć obok. Przerwała szybko czar, a wtedy wszystkie pozytywne emocje zniknęły, pozostawiając jedynie... pustkę. Przetarła twarz i westchnęła cicho.

Kostki: 2>1>2>5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Wyspa Jura, Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 628
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 1730
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Pon Cze 04 2018, 03:14

Mefistofeles był chyba po prostu głupi - smutne, ale prawdziwe. Po raz kolejny założył tajemniczą broszkę, której mocy nie znał i nie rozumiał. Bazował jedynie na domysłach, w dodatku jeszcze wmawiał sobie, że nad wszystkim panuje. Lubił wiedzieć, analizować, rozważać... Jakimś cudem doszedł do wniosku, że wcale nie musi ostrożniej podchodzić do potężnego artefaktu. Bagatelizował moc zaklętą w przedmiocie, chociaż widział jak wpływa nawet na takie stworzenia jak troll górski. Skoro tępa, gruboskórna istota próbowała się do niego zalecać, to co dopiero biedni ludzie, których dodatkowo prowokował durnymi żartami? Gdyby tylko nie zachłysnął się własną pychą, to pewnie szybciej dostrzegłby swój błąd.
A tak, to po prostu siedział sobie dalej, spoglądając na przesuwający się po jego ciele materiał, szybko zmieniający się pod wpływem transmutacyjnego zaklęcia. Przez jego głowę przemknęło kilka durnych pomysłów, ale zupełnie nie wziął pod uwagę, że może skończyć w, o słodka Morgano, garniturze. Cóż, nie był to jego styl, więc teoretycznie śmiało mógłby stwierdzić, że Neirin minął się z jego gustem... A jednak, było w tej sytuacji coś, co się Mefistofelesowi podobało. Zaśmiał się chyba nawet cicho, zupełnie nie zwracając uwagi na dotyk dłoni siódmoklasisty, przesuwający się wzdłuż jego torsu. Dopiero zahaczenie palcami o ukrytą pod kołnierzykiem obrożę trochę jakby ocuciło studenta. To już było zbyt dokładne, zbyt szczegółowe, zbyt... zbyt zmysłowe?... Uśmiech zamarł na ustach Noxa, chociaż serce zabiło dwukrotnie szybciej i to jeszcze wcale nie ze zdenerwowania, a raczej podekscytowania. Żartowali sobie, oczywiście, ale jakie te żarty były przyjemne!
Pozostał zupełnie bierny, kiedy Neirin go do siebie przyciągnął. Mefisto nie wpadł na to, że sytuacja mogłaby potoczyć się w tym kierunku; grzecznie poleciał do przodu, zatrzymując się dopiero wtedy, kiedy jego wargi zetknęły się z tymi należącymi do Puchona. I chociaż coś w środku aż krzyczało, żeby odsunął się najszybciej jak tylko mógł, to po prostu tego nie zrobił. Sparaliżowany z zaskoczenia wcale nie pokazał chłopakowi, że coś mu w tym wszystkim nie odpowiada. Zamiast tego przymknął lekko powieki, fiksując się wokół myśli, że przyciągnięty został - och - za obrożę. I zaraz potem znowu, przez co (dzięki czemu?) niemalże wtulał się już w rudzielca, palce zaciskając na jego ramionach chyba trochę zbyt mocno. Wyrwało mu się zaskoczone i ciche westchnięcie, podyktowane nagłą zmianą pozycji i słowami Vaughna, które pomimo braku jakiejś finezji, po prostu miały w sobie to coś. On miał w sobie to coś. Ta sytuacja miała w sobie to coś?
Zszedł z niego szybko i już bez większej gracji, byle tylko wylądować na pustym krześle - zaraz, pustym krześle? Nie była potrzebna uwaga Bennett, którą normalnie skwitowałby śmiechem. Teraz Mefistofeles podążył półprzytomnym spojrzeniem za Jackiem, którego słowa wcześniej do niego w ogóle nie dotarły, odnajdując go obok Fire. To dopiero było niezręczne...
Poczucie winy dopadło studenta chyba trochę za późno. Ledwo słuchał dyrektorki, kątem oka pozerkując na swojego towarzysza z ławki. Wyszło dziwnie, nawet bardzo - nie planował tego. Jakimś cudem wykorzystał broszkę zupełnie nie tak, jak tego chciał; zmusił siódmoklasistę do czegoś, czego normalnie by nie zrobił. W dodatku nie był to byle jaki Puchon, to był Neirin. Ten sam, który składał go i po pojedynku, i po pełni. Ten sam, który w całym swoim opanowaniu i obojętności potrafił wykazać się niebywałą troską. Ten sam, który przyjaźnił się z Liamem. Wszystko wskazywało na to, że Mefistofeles był nic nie wartym śmieciem, który nie potrafił nawet wzbudzić w kimś prawdziwego uczucia, toteż korzystał z pomocy podejrzanych obiektów - i krzywdził przy okazji wszystkich, nie wyłączając siebie samego. W tej chwili to nawet Momenta mu było szkoda za zmuszanie do oglądania takich szopek, a normalnie chętnie by przecież chłopaka trochę podręczył (znaczy, tak niewinnie! Ze względu na mecz, bo to przez Jacka i puchońską kapitan Mefisto nie wykazał się w roli obrońcy...).
Odpiął broszkę dość dyskretnie, po prostu poprawiając sobie marynarkę od garnituru. Wrzucił drobiazg do kieszeni, wyciągając różdżkę i obserwując prowadzącą zajęcia nauczycielkę. Czekał, aż otaczająca go magiczna aura wyczaruje, jednocześnie tonął w wyrzutach sumienia. Z drugiej strony, czy wydarzyło się coś poważnego? No, może trochę trauma dla ewentualnych uczniów o homofobicznych zapędach, ale takimi to już Ślizgon w ogóle sobie głowy nie zawracał.
- Wszystko w porządku, skarbie? - Zagadnął miękko i wesoło, jakby naprawdę nic przed chwilą między nimi nie zaszło. Mefisto uśmiechnął się całkiem pewnie, szturchając rudzielca łokciem, byle zmniejszyć napięcie między nimi.
Gdyby nie wiedział, że to kwestia broszki...
Machnął lekko różdżką, ale wcale nie po to, żeby rzucić zaklęcie Essentia mirabile. Zamiast tego niewerbalnie wypowiedział Cantusi mucisa, pozwalając aby ciche dźwięki pianina i skrzypiec rozbrzmiały w pomieszczeniu, podbudowując jakże romantyczną atmosferę związaną z Mefistofelesowym pokazem i zapachem amortencji.
- Pani profesor, to tak dla dla podtrzymania klimatu... - Wzruszył niewinnie ramionami, bardzo chwytając się żartów. Następnie spróbował już wykonania rzeczywistego polecenia zadanego przez dyrektorkę - wyszło bezbłędnie. Spodziewał się zapachu liści i wilgotnej trawy, bo to była najmocniejsza nuta w jego amortencji... No, jeszcze gdzieś w tym wszystkim znajdowała się mięta. Zamiast tego w powietrzu zaczęła unosić się charakterystyczna woń krwi, drażniąca w nozdrza i odciągająca myśli Mefisto od wszelkich obecnych drobnych problemów.
Pachniało pięknie i kusząco - nie, Neirin pachniał pięknie i kusząco, o czym uświadomić mogło Puchona zaintrygowane spojrzenie Noxa.




CANTUS MUSICA: 2
ESSENTIA MIRABILE: 2 -> 1 - > 5!

W POMIESZCZENIU GRA MUZYKA!

______________________


Shadows fall over my heart,
I black out the moon, I wait for you to come around.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 298
  Liczba postów : 1387
http://www.czarodzieje.org/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://www.czarodzieje.org/t12490-ettie#336602
http://www.czarodzieje.org/t12491-poczta-ettie#336603
http://www.czarodzieje.org/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Pon Cze 04 2018, 03:28

Bardzo chciała nie przejmować się listem od Bennett, ale bardzo chciała unikać jej do końca świata. Albo chociaż do wakacji. Ostatecznie doszła jednak do wniosku, że jeżeli chce ocieplić swój wizerunek, to wręcz powinna chodzić na zaklęcia. Jakby nie patrzeć była w tej dziedzinie niezwykle uzdolniona i mogła przecież wysiedzieć jedną godzinę spokojnie, żeby udowodnić, że wcale nie jest taka do cna zła. Żeby mieć pewność, że nie spartoli tego drugiego włożyła nawet list od dyrektorki do kieszeni. Znała go niemal na pamięć i sam dotyk pergaminu pod palcami sprawiał, że miała jego treść przed nosem.
Plan był dobry, niestety kiedy dotarła na trzecie piętro, drzwi do klasy były już zamknięte. Spóźnienie raczej nie poprawiłoby jej reputacji. Wściekła kopnęła w ścianę obok i już miała zwijać się i przeczekać godzinę w bibliotece, kiedy zobaczyła schodzącą po schodach grupkę trzecioklasistów i ciągnącą się trochę z tyłu, walczącą z książką, której nie mogła upchnąć w torbie...
- Carson vol. 2! - zawołała, biegnąc w stronę młodszej siostry swojej eksprzyjaciółki - Wiesz, że zawsze wolałam cię od twojej siostry. Słuchaj, mam sprawę. Kupię ci nową torbę i dorzucę 20 galeonów, jeżeli mi pomożesz...

Chwilę później stały ramię w ramię przed drzwiami klasy do zaklęć. Na ramieniu młodej dyndała pęknięta torbą (którą Ettie własnymi rękami przed momentem rozerwała) i obie trzymały w rękach jej podręczniki i szkolne przybory. Krukonka zapukała i obie weszły do klasy.
- Przepraszamy za spóźnienie - plan Ettie polegał z grubsza na tym, żeby nie tylko wynaleźć sobie usprawiedliwienie na przyjście po czasie, lecz także wyjść przy tym na dobrą, pomocną, starszą koleżankę. Oczywiście miała zamiar przez cały ten czas wyglądać na bardzo skruszoną, ale nie miała pojęcia, że przyjdzie jej to tak łatwo. Kiedy tylko napotkała wzrok profesorki poczuła, że się rumieni i spuściła wzrok. Nie chodziło jednak o spóźnienie. "Gdyby to była tylko jej decyzja" chyba wydalili by ją ze szkoły. Wyrzucenie ze szkoły było oczywiście straszną perspektywą, ale Ettie jeszcze bardziej bolał fakt, że to właśnie Bennett uważała, że na to zasłużyła. Jeszcze kilka miesięcy temu była jedną z najbardziej podziwianych przez dziewczynę osób. Gdzieś po drodze jej się o tym zapomniało, ale teraz była nawet w stanie wybaczyć dyrektorce to jak niesprawiedliwie potraktowała ją (jej zdaniem) w kwestii Limiera. Tylko żeby ona też przestała na nią patrzeć jak na kompletnego wykolejeńca. Nie pomagał fakt, że właśnie planowała skłamać. Być może porzuciła by ten zamiar w ogóle, gdyby nie para ogromnym, wlepionych w nią, brązowych oczu.
- Eeeem - otrząsnęła się - Flynn porwała się torba i pomogłam się jej pozbierać, żeby też zdążyła - wymamrotała, po czym oddała dziewczynce jej rzeczy i usiadła w pierwszej lepszej ławce. Miała tylko nadzieję, że szybko zaczął rzucać zaklęcia.
Essentia Mirable było banalnym zaklęciem i w normalnych okolicznościach Ette wywracałaby na nie oczami, ale teraz akurat było jej to na rękę. Nie zwlekając machnęła różdżką, nie wypowiadając inkantacji na głos i już po chwili poczuła uspokajającą ją wewnętrznie woń świeczek i czarnej herbaty. Na ten moment było to wszystko czego jej było trzeba.

Kostka: 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 14
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 7
  Liczba postów : 285
http://www.czarodzieje.org/t15453-finnegan-u-g-gilliams
http://www.czarodzieje.org/t15480-ebin-frindshibs-hir-ddddd#415786
http://www.czarodzieje.org/t15481-jakas-fest-szybka-szkolna-sowa#415787
http://www.czarodzieje.org/t15479-finnegan-u-g-gilliams




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   Pon Cze 04 2018, 03:29

Wracała właśnie z klasą z mugoloznawstwa, zostając trochę w tyle i usiłując wepchnąć do torby podręcznik, tak żeby nie urwać zamka, kiedy usłyszała swoje imię... Wróć! To nie było, kurwa, jej imię! Już miała impertynenta cholernego ostentacyjnie zignorować, kiedy wrzeszcząca durna Gryfonka dopadła ją i zaczęła wciskać wazelinę. Finn nie miała ani ochoty, ani potrzeby pchać się na lekcję zaklęć z ewidentnie starszymi i bardziej doświadczonymi ludźmi, ale obietnica zupełnie nowej torby była bardzo kusząca. Trochę też dlatego, że tak naprawdę nie umiała odmawiać i trochę bała się tej psychicznej laski przed sobą.
Tak więc już po chwili, w której została zdewastowana jej torba, stały pod klasą zaklęć. Plan był prosty: Finn puka, Gryfonka mówi, Finn potakuje i jutro ma nową, skórzaną, porządną torbę z wyszytymi kwiatami. Tę, którą widziała ostatnio na wystawię w Hogsmeade. Problem był tylko taki, że nagle, po przeprosinach, jeszcze chwilę temu pewna siebie Gryfonka się zacięła. Finn wbiła nią wyczekujące i przestraszone spojrzenie. Stały tak maksymalnie dwie sekundy, ale w tym czasie przez głowę Finn zdążyło przelecieć milion czarnych scenariuszy. Co z tą laską było nie tak?!
W końcu Gryfonka się odblokowała i kontynuowała, a Finn kamień spadł z serca wraz z rękami, które nie opadły znikąd, tylko tak ogólnie.
- Finn - poprawiła, mówiąc nadzwyczaj jak na nią pewnie i dobitnie. Dosłownie trzy minuty temu się typiarze przedstawiała, ale to przecież było takie trudne - Ale dziękuję.
Odłożyła na ławkę trzymane przedmioty i wyciągnęła resztę swoich rzeczy z rąk Gryfonki, przysięgając sobie, że jak tylko dostanie torbę, nie chce mieć z nią nigdy nic wspólnego. Jebnięta jakaś była i denerwująca, a w ogóle to płaciła stanowczo za mało za sterczenie jak debil na środku sali, na zajęciach, na które nic się nie umiało.
Najgorsze było jednak jeszcze przed nią, czyli rzucanie zaklęć. Na lekcjach dla młodszych roczników miała problem, to co dopiero teraz. Mimo to rzuciła Essentia Mirabile i tak jak podejrzewała poszło jej tragicznie. Skrzywiła się, zakrywając nos rękawem i próbując odizolować się od okropnego dławiącego smrodu amoniaku zmieszanego dodatkowo z czymś, co chyba było drożdżami. No świetnie. Jeszcze nie wiadomo po co profesor pozwoliła jej powtórzyć zaklęcie, które za drugim podejściem zadziałało tak samo.

Kostki: nie rzucam, bo nie mam pkt na to zaklęcie + chcę wypaść gorzej od siostry ;p
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   

Powrót do góry Go down
 

Klasa Zaklęć

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 15 z 17Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16, 17  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
trzecie pietro
-