Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Sklep z eliksirami Dearów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1896
  Liczba postów : 1363
http://www.czarodzieje.org/t14309-vivien-o-i-dear
http://www.czarodzieje.org/t14332-w-odchlani#378419
http://www.czarodzieje.org/t14330-poczta-void
http://www.czarodzieje.org/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Sklep z eliksirami Dearów   Pią Lip 14 2017, 00:03


Sklep z eliksirami Dearów

Chociaż cała sieć sklepów z eliksirami rodu Dear składa się z kilkunastu sklepów (większość znajduje się w Wielkiej Brytanii, ale są również placówki zagraniczne) to sklep w Dolinie Godryka jest poniekąd główną siedzibą firmy - ma on najszerszy asortyment ze wszystkich sklepów i właśnie tutaj znajduje się magazyn. Często kręci się tutaj również zarządzająca sklepem Victoria Dear i inni członkowie rodziny.
Eliksiry są sprzedawane w pięknych, ręcznie wykonywanych flakonach.

Eliksiry zwykłe
• Amortencja– 50g
• Animagiczny - 60g
• Eliksir Bujnego Owłosienia - 13g
• Eliksir Euforii – 17g
• Eliksir Postarzający – 14g
• Eliksir Zapomnienia – 24g

Eliksiry lecznicze
• Eliksir Słodkiego Snu – 15g
• Eliksir Spokoju – 15g
• Eliksir Wiggenowy - 20g
• Eliksir Pieprzowy – 10g
• Eliksir Po-zatruciowy – 14 g
• Eliksir Czyszczący Rany – 15 g
• Eliksir Pamięci - 15g
• Morphius - 40 g
• Nopuerun (antykoncepcyjny) - 40g
• Szkiele-Wzro – 18g
• Wywar Tojadowy – 30g

Eliksiry niebezpieczne
Tych eliksirów nie znajdziesz w sklepie, są dostępne jedynie w magazynie. Zakup któregoś z nich wymaga rozegrania gry ze sprzedawcą (jeśli takowego nie ma, to z MG) lub rzutu kostką - jeśli wypadnie 1 albo 6 udało Ci się dokonać zakupu.

• Eliksir Otwartych zmysłów - 50g
• Eliksir Tęczowy - 50g
• Eliksir wczesnoporonny - 100g
• Eliksir wielosokowy - 250g
• Felix Felicis – 300g
• Veritaserum – 240g
• Wywar Żywej Śmierci – 80g


Istnieje również możliwość zamówienia eliksiru przez sowią pocztę.
Eliksiry, których nie znajdziesz w asortymencie możesz są dostępne na życzenie (konieczna gra albo wymiana listów z pracownikiem) Cena eliksiru przyrządzanego na zamówienie zależy od wielu czynników, jednakże zazwyczaj wynosi ona od 10g do 70g, w przypadku trudnych eliksirów może sięgać nawet do 300g.

Członkom rodziny Dear przysługuje 50% rabatu.

Rozliczeń dokonuj w tym temacie.




______________________

Kiss me hard before you go
Sum­mer­time sad­ness
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Skąd : Zurych, Szwajcaria
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 253
  Liczba postów : 142
http://www.czarodzieje.org/t14655-bastian-k-lenz#391428
http://www.czarodzieje.org/t14692-relki-basa#392047
http://www.czarodzieje.org/t14659-kase#391570
http://www.czarodzieje.org/t14656-bastian-kai-lenz#391454




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Wto Sie 08 2017, 21:48

przed wycieczką do Grecji





Szanowni Panstwo,

Chcialbym zamowic u Panstwa eliksiry wylistowane ponizej:
1. antidotum na popularne trucizny x 1
2. eliksir wiggenowy x 1
3. eliksir pieprzowy x 1
4. morphius x 1
5. eliksir leczacy rany x 1
Do listu zostala dolaczona kwota do zaplaty. Adres odbiorcy na odwrocie koperty.
P.S. Nie znalazlem tez w ofercie eliksiru po-zatruciowego.
Czy przewiduja Panstwo dostawe i jesli tak, to na kiedy?


Z powazaniem,
Bastian K. Lenz



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Newcastle, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 3338
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1203
http://www.czarodzieje.org/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://www.czarodzieje.org/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://www.czarodzieje.org/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://www.czarodzieje.org/t12511-naeris-sourwolf#337284




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Sob Sie 12 2017, 18:36

Przed wyjazdem do Grecji

Naeris lubiła chodzić do Dearów. Jak na jej gust ceny były sprawiedliwe, a eliksiry zawsze najwyższej jakości. Zresztą, praktycznie wszyscy czarodzieje, których znała, kupowali właśnie tutaj różne specyfiki. W końcu z tego żył cały ten ród. Nie znała się na eliksirach zbytnio, ale lubiła te lecznicze. Praktycznie prędzej czy później zdarzała się okazja do ich użycia. Naeris postanowiła pewnego dnia uzupełnić zapasy, a konkretnie wpływ na to miało zdarzenie, kiedy w sklepie została pogryziona przez zdziczałego kuguchara i nie miała zapasu wiggenowego. Na szczęście zaklęcia wystarczyły, ale i tak chciała coś kupić. Przyszła do sklepu i przywitała się z rudowłosą ekspedientką, którą kojarzyła z Hogwartu, a która nigdy nie sprawiała wrażenia, jakby widok klienta ją cieszył. Pewnie miała ich wszystkich za ignorantów, ale cóż... Naeris wzięła po fiolce eliksiru wiggenowego i pieprzowego, a do tego dwie fiolki eliksiru leczącego rany. Podeszła do Dearówny, która milczała, ignorując próby zagajenia rozmowy. W końcu przyjęła zapłatę i Sourwolf mogła poczuć, że jej sakiewka jest lżejsza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1112
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 563
http://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Pią Wrz 08 2017, 15:13

/Po grze z Aaronem

Ostatnio zdecydowanie zbyt wiele działo się w jej życiu. Nabierało ono tempa znacznie szybciej niżby dziewczyna sobie tego życzyła. Przygotowania do ślubu, codzienne obowiązki ogóle życie czasem dziewczynę po prostu przemęczało. Na szczęście w pracy zawsze czuła się tak, jakby ogarniał ją spokój i wszystko wokół niej cichło. Dlatego lubiła chodzić do sklepu z eliksirami. Od kiedy tylko pamiętała, zapach warzonego wywaru uspokajał ją i napawał czymś na kształt szczęścia. Obcowania z przeróżnymi eliksirami sprawiało, że Beatrice miała zawsze ochotę na więcej. Każdy kolejny uwarzony kociołek uważała za swój własny, mały sukces, które musiała wciąż powielać. I osiągać nowe sukcesy.
Dlatego, mimo, że pogoda zrobiła się bardzo jesienna, dziewczynie to nie przeszkadzało. Z uśmiechem na ustach, ubrana w jeden ze swoich ulubionych, mugolskich eleganckich zestawów, ruszyła do pracy, aby tam zmierzyć się z kolejnymi wyzwaniami, które miał jej przynieść ten dzień. Jeszcze nie miała pojęcia jak wiele ich miało być.
Nie zdziwił jej fakt, że była pierwsza. Lubiła przychodzić odpowiednio wcześniej, żeby mieć czas na to, aby na spokojnie przygotować sobie wszystko, co jest jej niezbędne. Przypilnować, by wszystko było w należytym porządku, by każdy blat był idealnie czysty, by każda pusta fiolka znajdowała się na swoim miejscu, a każdy składnik, który miałby zostać użyty do eliksiru, odpowiednio przechowywany. I tym właśnie się teraz zajmowała. Był to jeden z jej obowiązków, a przecież od samego rana nigdy nie było na tyle dużo klientów, aby nie mogła znaleźć na to chwili czasu. W końcu zawsze ważne było pierwsze wrażenie i to, aby klient dobrze się czuł od momentu przekroczenia drzwi ich sklepu. Beatrice zawsze dbała, żeby tak faktycznie było.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1896
  Liczba postów : 1363
http://www.czarodzieje.org/t14309-vivien-o-i-dear
http://www.czarodzieje.org/t14332-w-odchlani#378419
http://www.czarodzieje.org/t14330-poczta-void
http://www.czarodzieje.org/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Pią Wrz 08 2017, 15:45

To miało być moje pierwsze powakacyjne spotkanie z Beatrice. Rzadko kiedy dyżurowałyśmy w sklepie razem, bo starałam się tak układać grafik byśmy nie wchodziły sobie w drogę, bo mimo że w pracy obie byłyśmy bardzo profesjonalne to ja wolałam pracować z bliższą mi Fire. Poza tym ja z powodów studiów przeprowadziłam się do mieszkania, które otrzymałam od Doriena, więc co za tym idzie niezbyt często bywałam w domu.
Pierwsze spotkanie po wakacjach nie było dla mnie stresujące ze względu na brak sympatii do siostry (w końcu pozornie nasze relacje były bardzo neutralne), a raczej na to, że wciąż wahałam się czy powinnam wyjawić jej sekret skrywany przez Maxa, czy może zostawić to wszystko dla siebie. Z jednej strony mimo, że nieszczególnie zależało mi na siostrze to nie chciałam jej ranić, z drugiej - była członkiem mojej rodziny, więc zasługiwała na prawdę i małżeństwo z kimś porządnym.
Przyszłam do sklepu kilka minut po starszej siostrze ubrana w czarny sweter i spodnie. Chociaż nie wymagano od nas jednolitego ubioru zazwyczaj wszystkie zakładałyśmy czarne, proste ubrania, gdyż w żaden sposób nie raziły one klienta.
- Cześć - powiedziałam w stronę siostry. Mój ton nie był specjalnie zimny, ale również trudno było zaliczyć go do czułych. Mimo że Bea nie była mi bliska, to ze względu na to, że zachowywała się wobec mnie neutralnie zachowywałam podczas naszych rozmów równie neutralny ton.
Kobieta w kilka minut zdążyła już doprowadzić sklep do porządku, więc skontrolowałam tylko czy w gablotach jest odpowiednia liczba eliksirów. Po czym przewróciłam tabliczkę z napisem "Otwarte". O tej godzinie nie było ruchu, jednakże zaczynał się weekend, więc za godzinę albo dwie sklep miał się wypełnić klientami, dlatego czekałyśmy jeszcze na @Blaithin ''Fire'' A. Dear. Wbrew pozorom praca sprzedawcy to nie tylko odbieranie pieniędzy, ale również konsultowanie i doradzanie, stąd w każdym sklepie rodziców zawsze w jednej chwili pracowały minimum dwie, a w weekendy trzy osoby.
Spojrzałam na siostrę i ścisnęło mnie serce - nie byłam pewna czy to dobry moment by jej powiedzieć dlatego poszłam w stronę okna i zaczęłam ścierać małą plamkę, która powstała na szybie.

______________________

Kiss me hard before you go
Sum­mer­time sad­ness
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 867
  Liczba postów : 2456
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Nie Wrz 10 2017, 16:48

Fire nie była stworzona do pracy z ludźmi. Kiedy bywała niewyspana albo miała po prostu kiepski humor, potrafiła samym spojrzeniem uświadomić potencjalnemu klientowi, że podchodzi na własne ryzyko. Już pracując w Oasis przez ponad rok, zdążyła zorientować się, że po prostu ludzi nie cierpi i szybko wyłoniła z tego bezkształtnego tłumu typy, którym bardzo chętnie podmieniłaby fiolki na najgorsze trucizny. Najbardziej Blaithin wpieniali chyba ci niezdecydowani, którzy sterczeli  przy ladzie kilkanaście minut, a jeszcze zdarzało się, że w ogóle się rozmyślali. O Szkotce nie można było powiedzieć, że cechowała ją jakaś wyjątkowa niecierpliwość, ale tacy klienci doprowadzali do tego, że jej magiczny naszyjnik intensywnie czerwieniał, w miarę jak w środku jasnowłosej buzowała złość. Z tego powodu robiła praktycznie wszystko byleby nie musieć pomagać kupującym ludziom. O wiele lepiej nadawała się do tego ułożona Beatrice czy uprzejma Vivien. Fire pokochała za to zaplecze, przygotowywanie zapasów, a także kontrolowanie dostaw. Uwielbiała oglądać nowe towary i je testować, spisy nie były dla Dear problemem i dzięki byciu rozgarniętą po trzech tygodniach pracy w rodzinnym sklepie znała już dokładnie rozmieszczenie każdego działu. Mimo wszystko było w tej pracy więcej minusów niż plusów. Prędzej czy później musiała wywlec się z zaplecza, czasami dostawała niewdzięczne zadanie rozmieszczania w Hogsmeade, Dolinie i Londynie ulotek i ogłoszeń o promocjach czy specjalnych okazjach (oczywiście niewidocznych dla mugoli). Jeszcze częściej Blaithin robiła za dziewczynkę na posyłki, a z racji, że nienawidziła rozkazów nie raz i nie dwa dostawała opieprz za niesłuchanie poleceń. Zostawała tu chyba tylko dlatego, że lepszych perspektyw jako studentka nie miała, dobrze płacili i miała miłe towarzystwo w postaci kuzynek.
Podsumowując, pracownicą roku to ona by nigdy nie została.
Tego dnia Fire wyjątkowo się nie chciało iść tak wcześnie do sklepu, ale można było ją zauważyć już kilkanaście minut po otwarciu sklepu. Ubrana była również na czarno, ale ściągnęła skórzaną kurtkę po wejściu do środka.
- Siemka. - rzuciła bez uśmiechu do dziewczyn, przy czym pozwoliła sobie na ziewnięcie. - Jakby przychodziły jakieś matki z bachorami nie biorę ich na siebie. - to już było niemalże standardowe powitanie. Przeszła na tyły sklepu, po czym zaraz wróciła z o wiele bardziej ożywioną miną. Przypomniało jej się, że miała im opowiedzieć, dlaczego przyszła trochę później. Usiadła za ladą, kręcąc się chwilę na krzesełku.
- W ogóle wiecie co ja przed chwilą widziałam? Ktoś jechał sobie motocyklem, chyba Bravo i nagle stracił swoją moc. Tak jak te miotły na meczu w Grecji, Void, tylko, że teraz zobaczyłam na własne oczy. Prawie rąbnął w drzewo, ale ostatecznie wylądował w czyimś płocie. Zaraz zaroiło się od magomedyków, więc niczego nie zdążyłam podsłuchać. Ale to dziwne, nie?
Wszyscy wiedzieli o zakłóceniach, a Blaithin chętnie poznałaby też jakąś opinię dziewczyn. Taki upadek z wysokości brzmiał nieźle przerażająco dla Gryfonki... Co jakby leciał nie pięć metrów nad ziemią tylko pięćdziesiąt?

______________________


what do you do when you're no longer the hero of your own story?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1112
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 563
http://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Pon Wrz 11 2017, 09:15

Niestety, ale Beatrice nie dane było długi czas napawać się ciszą i spokojem. Zostało to zakłócone wejściem przez jej własną siostrę, Vivien. Ktoś, kto ich nie znał, mógłby pomyśleć, że dziewczyny z pewnością mają dobre relacje. Prawda była natomiast zupełnie inna. Nie można tu było powiedzieć o nienawiści, ale o obopólnej niechęci, zdecydowanie tak. Beatrice nigdy nie miała względem siostry złych intencji i nigdy nie życzyła jej źle. W końcu była rodziną i gdyby było to konieczne na pewno wiele by dla niej zrobiła. Dlatego nie rozumiała, skąd brało się takie nastawienie Vivien względem niej. Osobiście nigdy nie miała sobie nic do zarzucenia i nigdy nie zachowała się otwarcie niegrzecznie czy chamsko względem niej. Mimo to Vivien wyraźnie jej przynajmniej nie trawiła.
Dlatego właśnie, gdy dziewczyna weszła do sklepu, Beatrice zmusiła się do czegoś na kształt uśmiechu.
-Cześć - powiedziała, a ktoś taki jak Viv, kto znał dziewczynę całe życie, z pewnością mógł zauważyć, że uśmiech ten nie jest do końca szczery. Ale lepsze to niż od razu rzucenie się do gardła i wyzwanie od nie wiadomo kogo.
Atmosfera zaczynała się robić napięta i krążące w pomieszczeniu powietrze wyraźnie zaczęło gęstnieć. Beatrice nigdy nie wiedziała na co może sobie pozwolić w obecności siostry, a czego lepiej unikać. Właśnie dlatego zdecydowanie bardziej wolała pracować z Fire niż z Vivien.
-Jak tam wyjazd do Grecji? - zapytała w celu zagajenia rozmowy. Nie mogły przecież milczeć tak cały czas do momentu, jak jakiś klient nie wejdzie do środka, prawda?
Na całe szczęście, chwilę później, zadzwonił mały dzwoneczek nad drzwiami, obwieszczając przybycie kogoś jeszcze. Beatrice z ulgą zobaczyła, że to jej kuzynka. Uśmiechnęła się w jej kierunku, tym razem znacznie bardziej szczerze niż poprzednio i delikatnie popukała w zegarek, który nosiła na lewej dłoni.
-Punktualność nie jest Twoją mocną stroną - powiedziała, z udawaną naganą w głosie. Ale już po pierwszych słowach, dziewczyna mogła wyczuć, że Bea tylko się z nią droczy.
Oparła się o ladę, gdy Fire zaczęła opowiadać o tym co ostatnio ją spotkało. Fakt, było to coś niepokojącego, co ostatnimi czasy zdarzało się nagminnie i wszędzie. Wielokrotnie już spotkała się z tym, że czarodzieje mieli nie małe problemy z używaniem magii. A przecież bez niej niektórzy czuli się niemalże jak bez ręki.
-Fakt, to zdecydowanie niepokojące. - zaczęła spokojnie. - Ostatnio mnie też przydarzyło się coś dziwnego. Moja różdżka odpaliła do tyłu przy zwykłym alohomora, gdzie nigdy wcześniej nic podobnego mi się nie przytrafiło. Gdy zaniosłam ją do specjalisty, w celu zbadania, powiedział, że wszystko jest jak należy, że różdżka jest całkowicie w porządku.

______________________

Beatrice L. O. O. Dear
"Let's kill tonight, show them all you're not the ordinary type..."

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1896
  Liczba postów : 1363
http://www.czarodzieje.org/t14309-vivien-o-i-dear
http://www.czarodzieje.org/t14332-w-odchlani#378419
http://www.czarodzieje.org/t14330-poczta-void
http://www.czarodzieje.org/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Wto Wrz 12 2017, 17:45

To, że nie lubiłam Beatrice wcale nie znaczyło, że źle jej życzyłam - szczerze powiedziawszy to chciałam, żeby układało jej się w życiu jak najlepiej, tylko żeby nie wchodziła mi w drogę. Właśnie z tego powodu zamierzałam powiedzieć jej o Maxie - nie dlatego, że chciałam żeby ją zranić, ale dlatego że uważałam, iż moja siostra niezależnie od naszych sympatii zasługuje na kogoś lepszego niż jakiś niezbyt inteligentny kobieciarz bez klasy.
- Całkiem nieźle - rzuciłam neutralnym tonem zmuszając się do uśmiechu. Po chwili spoważniałam i powoli obróciłam się w stronę siostry.
- Bea, skoro już jesteśmy przy wakacjach to muszę Ci coś po...
Nie skończyłam, bo w drzwiach pojawiła się Fire. Westchnęłam cicho - wiedziałam, że pojawienie się kuzynki utrudni przeprowadzenie rozmowy z siostrą. Mimo to poczułam się odrobinę swobodniej - prowadzenie rozmowy w trzy osoby było znacznie łatwiejsze, szczególnie biorąc pod uwagę temat, który poruszyła Blaithin.
- Ja to bym w ogóle wprowadziła zakaz wpuszczania dzieci - westchnęłam - Ostatnio jakiś gówniarz wypił z gabloty całą fiolkę amortencji. Nie dość, że nie chciał się odkleić od mojej nogi bezustannie wyznając mi miłość, to jeszcze jego matka nie chciała zwrócić pieniędzy za szkody.
To nie tak, że nie lubiłam dzieci, po prostu w mojej opinii sklep, w którym znajdowała się cała masa niebezpiecznych eliksirów nie był miejscem dla nich.
Usiadłam na krzesełku za ladą obok kuzynki oczekując na pierwszych klientów w międzyczasie wysłuchując opowiedzianej przez nią historii.
- To potworne - powiedziałam z nieskrywanym przerażeniem - Mam nadzieję, ze nic mu się nie stało. W Grecji na szczęście pospadaliśmy do morza, ale gdyby nie Dorien to Liam najprawdopodobniej by się utopił.
W moim głosie dało się wyczuć nutę żalu i smutku, gdy mówiłam o braciach - Dorien strasznie przeżywał rozstanie z Ruth, Liam niemal z dnia na dzień zostawił wszystko i bez prawdziwego pożegnania wyjechał nauczać do Francji.

______________________

Kiss me hard before you go
Sum­mer­time sad­ness
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 867
  Liczba postów : 2456
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Sob Wrz 16 2017, 14:58

- Mam inne mocne strony. - zapewniła Fire, puszczając Beatrice oczko. - Przynajmniej klienci mnie kochają.
To raczej najstarsza Dearówna ogarniała w sklepie najwięcej i nic dziwnego - Fire i Vivien na głowie miały studia, z czego Ślizgonka podobno grywała czasem w różnych miejscach na pianinie. Jeśli już Blaithin chciałaby mieć kogokolwiek nad sobą, na szefa mogłaby wybrać Beatrice. Umiała dobrze gospodarować czasem, a wprowadzanie dyscypliny szło jej nieźle. Szkotka o wiele bardziej wolała usłyszeć tego typu komentarz niż "Nie spóźniaj się".
- Nie on jeden, prawda? - skwitowała anegdotkę Vivien z lekkim uśmieszkiem. Ślizgonka na pewno domyślała się o co chodzi Fire, ale jasnowłosa nie rozwlekała się, w końcu historia o wypadku była dużo ciekawsza. A te docinki dotyczące kolejek do Viv stały się już nudne. Poza tym akurat o tym, jak paskudne są małe dzieci nie trzeba było Blaithin mówić. Cierpliwość miała tylko do swojego najmłodszego brata.
Gryfonka popatrzyła to na Beatrice, która zareagowała jak zwykle ze spokojem na tę dość zaskakującą nowinę i na Vivien, która autentycznie się przestraszyła. Wzięła małą, aksamitną ściereczkę, która leżała obok, po czym zaczęła delikatnie czyścić jedną z fiolek eliksiru tęczowego. Wzruszyła ramionami, bo nie mogła zapewnić, że nic się czarodziejowi nie stało, a ilość ludzi z Munga świadczyła o czymś przeciwnym. Może napiszą o tym w Proroku?
- Bo to nie wina różdżek tylko z magią dzieje się coś niedobrego. - Fire pomyślała o własnym czarnym bzie, który nieraz już poparzył jej dłoń nagłym wybuchem iskier. Zawsze były z nim problemy, ale teraz wyraźnie szwankował. Szkotka mimowolnie zaczęła się zastanawiać co zrobi, kiedy różdżka raz na zawsze odmówi posłuszeństwa... Stanie się mugolem? Straszna wizja.
- A zaraz później go uderzył. - powiedziała chłodno Gryfonka, poprawiając koreczek przy fiolce. Nie było jej tam, ale za to świadkami było mnóstwo innych uczniów. Blaithin nie mogła uwierzyć, że potrafili się tak zachowywać nawet przy publiczności. Liam miał ostatnimi czasy ciężko - Obserwator nie dawał mu spokoju, poza tym męczyło go coś innego, ale Fire nie umiała odgadnąć co takiego, a później to zdarzenie z Dorienem. Ostatecznie wyjechał do Francji... Bardzo chciała, żeby zawarli jakiś rozejm, bo lubiła zarówno jednego jak i drugiego. Jednak skoro oni mieli gdzieś starania Blaithin i Vivien, co do ich pogodzenia to najwyraźniej czas było odpuścić.
- Nie mam pojęcia, o co między nimi poszło, ale skoro Liam wyje...
Westchnęła, słysząc dzwonek przy drzwiach. Odłożyła fiolkę, zsunęła się z krzesełka i wyminęła Ślizgonkę w drodze do wejścia. Może jeśli zajmie się klientami to nie będzie musiała ponownie myśleć o tym, że ktoś, dzięki komu teraz mogła być właśnie w tym sklepie, ją zostawił?
- Ogarnę to.

______________________


what do you do when you're no longer the hero of your own story?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1039
Dodatkowo : Ćwierć wil, Kapitan Drużyny Gryfonów
  Liczba postów : 1346
http://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
http://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
http://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Sob Wrz 23 2017, 22:17

przed festiwalem





Szanowni Panstwo,

Chciałbym zamówić u Państwa eliksir postarzający. Do listu została załączona odpowiednia suma. Adres odbiorcy na odwrocie koperty.

Z powazaniem,
Lysander S. Zakrzewski


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1112
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 563
http://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Pon Wrz 25 2017, 09:01

Rozmowa między siostrami była ewidentnie naciągana i nie kleiła się. Cóż, prawda była taka, że często po prostu nie miały one sobie zbyt wiele do powiedzenia. Pewnie to z powodu, że nie rozmawiały ze sobą nazbyt często. Najtrafniejszym było określenie ich relacji jako znajomych, które jeśli muszą to ze sobą porozmawiają. Na pewno nie było między nimi tej typowej, siostrzanej więzi, która powinna łączyć dwie kobiety zrodzone z tej samej matki.
Słysząc słowa Fire, Beatrice mimowolnie parsknęła śmiechem.
- Z całą pewnością Cię uwielbiają. Tylko szkoda, że kazali porozwieszać na witrynach ich petycje dotyczące Twojego zwolnienia. - oczywiście to był tylko żart i dziewczyna z pewnością musiała o tym wiedzieć. Prawda była taka, że gdy było trzeba, była ona świetna w tym co robiła, ale jak każdy, miała czasem słabsze dni.
Słuchała słów obu dziewczyn z rosnącym zainteresowaniem, którego jak zwykle nie dawała po sobie zauważyć. Bo i po co? Tak było wygodniej. Jednak wiedziała, że była to z pewnością swojego rodzaju anomalia, nad którą, miała nadzieję, już ktoś pracował.
To, że w ich rodzinie stosunki między rodzeństwem nie były najlepsze, nie było niczym nadzwyczajnym. Dlatego na wzmiankę kuzynki dotyczącą bójki między Dorienem a Liamem, tylko wzruszyła ramionami, jakby chciała powiedzieć "shit happens".
Jednak kolejne słowa dziewczyny, sprawiły, że jedna brew Beatrice powędrowała wyżej.
-Liam wyjechał? - zapytała szczerze zaskoczona. Nic nie było jej wiadomo na ten temat i z pewnością ta informacja ją zaskoczyła. Nie miała ostatnio większego kontaktu z nikim z rodzeństwa, zbyt zajęta swoimi sprawami. Ale nie sądziła, że Liam nawet nie wspomni o tym, że wyjechał. Albo inaczje: że powie o tym wszystkim, tylko nie Bei.
Gdy Blaithin ruszyła w kierunku pierwszego klienta, Beatrice odwróciła się w kierunku siostry.
-Coś zaczęłaś mówić zanim Fire przyszła. - uśmiechnęła się delikatnie, jakby dla zachęty. W końcu nie często się zdarzało, aby Vivien chciała jej o czymś ważnym mówić. Nie zamierzała jej do siebie zrażać teraz.
Chwilę później wleciała do sklepu sowa z listem. Beatrice podeszła do niej, gdy ta wylądowała zgrabnie na ladzie i odpakowała list. Szybko przebiegła wzrokiem po tekście i wiedziała już co należy robić.
- Zajmę się tym eliksirem, jeśli go nie ma, to zacznę go warzyć. W razie potrzeby, pomóż proszę Blaithin w obsługiwaniu klientów. - po tych słowach ruszyła na zaplecze, aby zająć się wysyłką.

______________________

Beatrice L. O. O. Dear
"Let's kill tonight, show them all you're not the ordinary type..."

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1896
  Liczba postów : 1363
http://www.czarodzieje.org/t14309-vivien-o-i-dear
http://www.czarodzieje.org/t14332-w-odchlani#378419
http://www.czarodzieje.org/t14330-poczta-void
http://www.czarodzieje.org/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Pon Wrz 25 2017, 18:56

Normalnie zareagowałabym na ten komentarz alergicznie, ale biorąc pod uwagę moje ustatkowanie zaśmiałam się (może odrobinę nienaturalnie z racji zdenerwowania) z komentarza Blaithin i rzuciłam:
- Tylko nie mów tego przy Rayu.
W gruncie rzeczy tocząca się rozmowa dotycząca zakłóceń nieszczególnie mnie obchodziła, gdyż byłam bardzo zdenerwowana. Trochę odżyłam gdy temat zszedł na Doriena i Liama.
- To są sprawy między nimi, nie wiadomo, który miał rację - powiedziałam nie chcąc otwarcie stawać po żadnej stronie. Chociaż byłam bliżej z Dorienem to kochałam obu braci i konflikt między nimi strasznie mnie męczył.
Fire podeszła do pierwszego klienta, a ja nachyliłam się w stronę siostry i szepnęłam:
- Ciii, nie mów tego głośno, bo Fire bardzo to przeżywa.
Spojrzałam w stronę Blaithin upewniając się, że kuzynka jest w stu procentach zajęta obsługą klientów, po czym dodałam:
- Dostał kontrakt w Beauxbatons, przyjął go, bo chciał spróbować czegoś nowego - powiedziałam ledwie słyszalnym szeptem, a po chwili zawiesiłam głos nie będąc pewna czy powinnam mówić Beatrice prawdę, w końcu jednak zdecydowałam, że to nasza siostra, więc powinna wiedzieć - Nie wiem ile w tym prawdy, ale chodzą słuchy, że miał dostać dyscyplinarkę za zbytnie spoufalanie się z uczniami.
Już prawie zdobyłam się na to, żeby powiedzieć Beatrice o Maxie, gdy nagle wleciała do sklepu sowa, która wszystko zrujnowała. Westchnęłam cicho i dołączyłam do Fire - po chwili do sklepu wszedł jeszcze jeden klient, więc poszłam go szybko obsłużyć, a gdy było po wszystkim i sklep znów opustoszał zebrałam się na odwagę i poszłam na zaplecze. Serce biło mi jak posrane, ale wiedziałam, że nie mogę więcej ważyć słów, muszę powiedzieć wszystko prosto z mostu, bo nie będzie innej okazji.
Spojrzałam na Beatrice i blednąć wyrzuciłam z siebie starając się mówić prawdę ale ujmując ją w taki sposób, żeby siostra nie zamordowała mnie na miejscu:
- Powinnam była Ci to powiedzieć wcześniej, ale dowiedziałam się, że jesteś z Maxem dopiero gdy się zaręczyliście i nie miałam jak. Potem próbowałam nakłonić go, żeby sam Ci powiedział, ale uznał moje prośby za szantaż, bo to nie moja sprawa.
Wzięłam głęboki wdech i patrząc na siostrę powiedziałam:
- Nie chcę sprawić Ci przykrości, ale uważam, że to jest coś co powinnaś wiedzieć. W marcu Max zarywał do mnie, a krótko po tym spotykał się z Destiny Sharewood i Williamem Olssonem jednocześnie. Może dla Ciebie to nie ma znaczenia, ale jeśli macie być małżeństwem powinnaś to wiedzieć.
Mówiłam to szczerze  - nie chciałam zranić mojej siostry. To, że za nią nie przepadałam nie znaczyło, że źle jej życzyłam - w końcu była członkiem mojej rodziny.

______________________

Kiss me hard before you go
Sum­mer­time sad­ness
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1112
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 563
http://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Czw Wrz 28 2017, 20:20

Beatrice zauważyła sposób w jaki Vivien wypowiadała się na temat rzekomen sprzeczki między ich braćmi. Dosyć oczywiste dla wszystkich były ich wzajemne stosunki. Ciekawym tylk było obserowanie jak inni się do tego odnosili. Też nic dziwnego, że Beatrice się tym interesowała. Lubiła wiedzieć, który z nich wzbudzał więcej zaufania bądź współczucia czy też niechęci.
Kolejne słowa jeszcze bardziej zaskoczyły Beatrice niż to, co wcześniej usłyszała. No bo w końcu nie co dzień można było spotkać się z faktem, że ktoś od tak uciekał do zupełnie innego kraju, aby nauczać tam młodych czarodziejów.
-Byłoby to do niego podobne. - skwitowała tylko ostatnie słowa siostry. Może i nie miała najlepszych stosunków z rodzeństwem, ale niemalże za cel honoru postanowiłą sobie, aby wiedzieć o nich jak najwięcej. W końcu, nigdy nie było wiadome kiedy odpowiednią informacje będzie można wykorzystać.
Zaplecze ją relaksowało. Ład jaki tam panował bardzo jej odpowiadał. Jedna ze ścian była cała zastawiona regałami z przeróżnymi składnikami do eliksirów, które pięktrzyły się od samej podłogi aż po sufit. Od żuków zaczynając, na bezoarze kończąc. Gdzieś dalej było stanowisko, na którym zawsze były ustawione przeróżne kociołki, w zależności od tego, jaki eliksir należało wykonać, taki mógł zostać użyty. W innej części pomieszczenia w idealnym porządku były poukładane gotowe już eliksiry. Jedyne, co było konieczne, to porozlewanie ich w mniejsze pojemniczki, aby móc je sprzedać.
Dziewczyna rozejrzała się po pomieszczeniu i delikatny uśmiech pojawił sie na jej ustach. Uwielbiała to miejsce i każdy, kto ją znał, to doskonale zdawał sobie z tego faktu sprawę. Jeśli należało jej coś ciężkiego powiedzieć, to było to odpowiednim miejscem. Chyba, że ktoś się obawiał o liczne fiolki. Wtedy należało unikać tego pomieszczenia.
Beatrice podeszła do półki z gotowymi eliksirami i zaczęła je przeglądać, szukając odpowiedniego. Niestety, takiego nie zauważyła, więc zaczęła przygotowywać sobie odpowiednie ingerencje, aby móc go zacząć warzyć. Czyli zapowiadało się, że przez najbliższy czas nie będzie narażona na kontakt z klientami.
Stała tyłem do drzwi, gdy Vivien przyszła. Odwróciła się, z fioltką w dłoni i słuchała bez słowa tego, co siostra do niej mówiła. Nie wiedziała, ile czasu tak stała. Mogły to być godziny, minuty a może zaledwie kilka sekund. Nie czuła, jak fiolka wysunęła się z jej dłoni i rozbiła na drobne kawałki na podłodze Nie czuła zupełnie nic. Co było dosyć dziwnym w tej sytuacji.
-Skąd o tym wiesz? - wyszeptała patrząc prosto w oczy Vivien z taką intensywnością, że każdy normalny człowiek wystraszyłby się takiego spojrzenia.
Dopiero, w momencie, gdy te słowa wypłynęły z jej ust, zaczęła czuć, że coś się zmieniło nieodwracalnie. Czuła, jak jej ciało zaczyna opanowywać gniew. Taki, jakiego nigdy w życiu nie czuła i nie sądziła, by miała jeszcze kiedykolwiek poczuć. Nie była w stanie nad tym zapanować, dlatego nic dziwnego, że jej włosy zaczęły się wydłużać w charktarestyczny dla jej zdolności sposób i zmieniać barwę z czarnej, na czerwoną.
Dłonie bewiednie zacisnęły się w pięść, jedna natomiast bardzo mocno otoczyła się wokół jej różdżki.
-Jaką masz pewność, że to prawda? - zapytała, nawet nie próbując się uspokoić. Jej głos był zimny jak ze stali. Zaczęła oddychać szybciej co tylko jeszcze bardziej potęgowało jej gniew. Wszystko potoczyło się nie tak, jak powinno.

______________________

Beatrice L. O. O. Dear
"Let's kill tonight, show them all you're not the ordinary type..."

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1896
  Liczba postów : 1363
http://www.czarodzieje.org/t14309-vivien-o-i-dear
http://www.czarodzieje.org/t14332-w-odchlani#378419
http://www.czarodzieje.org/t14330-poczta-void
http://www.czarodzieje.org/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Czw Wrz 28 2017, 22:12

Trudno ukryć, że chociaż na co dzień byłam mistrzynią w kwestii kontaktów z klientem to dzisiaj nie szło mi za dobrze. Byłam tak przejęta nadchodzącą rozmową z Beatrice, że stałam się roztrzepana i niedokładna, co dotąd nigdy mi się nie zdarzało.
Miałam rację, że bałam się jej reakcji. Gdy tylko jej powiedziałam kobieta upuściła fiolkę i zaczęła dokonywać częściowej przemiany, co było zupełnie nie w jej stylu. Beatrice doskonale panowała nad swoją metamorfomagią i nie zdarzały jej się takie przemiany. Nie ukrywam, że trochę mnie przeraziła i zaczynałam żałować, że wniknęłam w jej życie.
- Kiedyś byliśmy bliskimi znajomymi - powiedziałam w gruncie rzeczy zgodnie z prawdą, po chwili wahania czy na pewno powinnam to mówić dodałam: - Ale widocznie nie na tyle bliskimi by powiedział mi o tym, że jest z moją siostrą. O nim i o Destiny wiedzieli prawie wszyscy, o Williamie dowiedziałam się od przyjaciółki, która widziała ich razem... w dość niedwuznacznej sytuacji.
Widząc reakcję kobiety odsunęłam się w tył - trudno ukryć, że trochę się bałam, bo Beatrice nigdy nie była szczególnie wybuchową albo agresywną osobą. Różdżkę miałam w zanadrzu, ale nie trzymałam jej - nie chciałam, żeby siostra myślała, że chcę zrobić jej krzywdę.
- Poza tym gdy byłam go poprosić, żeby Ci o tym powiedział to sam potwierdził obie sytuacje. I stwierdził, że nie zamierza Ci mówić, bo to nie ma dla niego i Ciebie żadnego znaczenia. I że nie mam go straszyć - wydukałam z trudem, bo byłam naprawdę przerażona, że siostra mnie skrzywdzi, by po chwili wyrzucić z siebie niemalże z płaczem - Nie mamy dobrych relacji i do niedawna nawet nie wiedziałam, że jesteś z Maxem. Ale Bea, mimo wszystko jesteśmy siostrami. Życzę Ci szczęścia i powiedziałam Ci to tylko dla Twojego dobra. Jeśli uważasz, że to nie ma znaczenia to możemy o tym już nigdy nie rozmawiać.
Byłam prawie pewna, że ma znaczenie - już nie chodzi o to, że uganiał się za innymi dziewczynami, czy nawet że zatajał związek z nią przed swoimi znajomymi. W tym przypadku najistotniejsze były kontakty homoseksualne - ja osobiście nie miałam nic do gejów, wiedziałam jednak, że w przypadku Beatrice i rodziców jest zupełnie inaczej. Po pierwsze - Bea miała raczej negatywny stosunek do osób odmiennych niż ogólnie przyjęta norma, po drugie - liczyła się ze zdaniem rodziców, którzy w życiu nie chcieli by ich córeczka wyszła za kogoś takiego. Już i tak z trudem znosili jego nieokrzesane zachowanie i fakt, że pracuje na tak podrzędnej posadzie.

______________________

Kiss me hard before you go
Sum­mer­time sad­ness
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1112
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 563
http://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Pią Wrz 29 2017, 19:38

Słowa, które od niej słyszała, jakby w ogóle do niej nie docierały. Tak naprawdę, miała świadomość, że to nie od niej wyjaśnieina są jej potrzebne. Tylko od mężczyzny, o którym myślała, że nigdy w życiu by jej nie skrzywdził. Jak łatwo było się pomylić, dopiero teraz była tego świadoma. Czasami, można było sądzić, że zna się kogoś całe życie, a potem okazywało się, że to jedna wielka iluzja. Że tak naprawdę nic nie jest prawdziwe i wszystko, jak widać, dozwolone.
Dopiero w momencie, gdy Beatrice usłyszała płaczliwy ton siostry, skoncentrowała na niej swój wzrok. Widziała strach wymalowany w jej oczach. Jej wzrok złagodniał, stał się jakby nieobecny, czuła się w chwili obecnej jak zranione, wystraszone zwierze. Spojrzała na swoje zaciśnięte w pięści dłonie i szybko je rozluźniła oglądając, jakby nie naależy nigdy wcześniej do niej. Nie wiedziała, co się z nią dzieje, nie potrafiła tego zrozumieć. Wiedziała tylko, że nigdy w życiu nie chciała skrzywdzić tej istoty stojącej przed nią. Nie jej należała się kara.
-Widocznie zapomniał o tym powiedzieć mnie. - wyszeptała. Więcej nie była w stanie powiedzieć, bo głos się jej załamał. Czuła ból, który promieniował od jej serca w każdy możliwy rejon jej ciała i umysłu. Czuła łzy, które napływały do jej oczu i których nie chciała powstrzymywać. Chciała tylko, by wszystko to, co właśnie usłyszała, nie było prawdą. By jej świat nie załamał się, tak jak miało to miejsce w tym momencie.
Cofnęła się kilka kroków słuchając dalszych słów siostry i operając się plecami o ścianę. Czuła, że nie jest w stanie dalej stać o własnych siłach, porzebowała czegoś stabilnego, co nie miało zniknąć niczym bańka mydlana.
-Viv, wybacz, nie chciałam Cię wystraszyć. - wyszeptała przez łzy, gdy zrozumiała jak właśnie musiała czuć się jej siostra. - Ja po prostu... - nie wiedziała co powiedzieć. Otarła wierzchem dłoni łzy, które zgromadziły się na jej policzkach, ale za chwilę powróciły ze zdwojoną siłą. -Ja nie mam pojęcia co mam robić. - wydukała pomiędzy szlochami z rozbrajającą wręcz szczerością.
Po raz pierwszy w swoim życiu nie umiała zapanować nad sytuacją, która ją spotkała. Nie wiedziała, jak powinna na nią zareagować a tym bardziej, dlaczego się ona wydarzyała. Nie wiedziała, czy zrobiła coś, co mogło skłonić Maxa do takich skoków w bok, czy może raczej wina leżała po jego stronie. Nie wiedziała nic. Nawet tak proste czynności, jak oddychanie, w chwili obecnej były dla niej jak najcięższe zaklęcie.
-Dlaczego mnie to spotkało. - wyrwało się z jej ust, gdy zdołała się chociaż trochę uspokoić. Nie liczyła na żadną odpowiedź, czy pocieszenie. Przyzwyczaiła się przez wiele lat swojego życia, że z bólem musiała radzić sobie w samotności. Wiedziała, że w tej sytuacji raczej nikt nie pospieszy jej z pomocą. Nie liczyła na takie cuda.

______________________

Beatrice L. O. O. Dear
"Let's kill tonight, show them all you're not the ordinary type..."

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1896
  Liczba postów : 1363
http://www.czarodzieje.org/t14309-vivien-o-i-dear
http://www.czarodzieje.org/t14332-w-odchlani#378419
http://www.czarodzieje.org/t14330-poczta-void
http://www.czarodzieje.org/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Nie Paź 01 2017, 00:15

Gdy siostra się uspokoiła odetchnęłam z ulgą - poczułam się bezpieczna, a co za tym idzie - mogłam w spokoju kontynuować rozmowę. Zamierzałam wyjaśnić Beatrice coś jeszcze, jednakże z racji tego, że kobieta miała wyraźnie zajęte myśli, zrezygnowałam. Nie czułam się winna temu, że w tamtym czasie nieszczególnie starałam się odpychać zaloty Maxa - w gruncie rzeczy mnie również okłamał nie mówiąc mi, że spotyka się z moją siostrą. Stwierdziłam, że spokojnie mogę to przemilczeć - przecież nie okłamałam siostry.
Po raz pierwszy widziałam Beatrice tak rozchwianą - wcześniej nigdy nie wyrażała przy mnie emocji w sposób tak intensywny. Najpierw wielki wybuch złości, potem rozpacz. Nie do końca docierało do mnie co tutaj się stało, ale gorąca atmosfera zaczęła powoli stygnąć.
- Wiem - szepnęłam z autentycznym współczuciem - Nie musisz przepraszać.
W tym momencie coś we mnie pękło. Zbliżyłam się do siostry i przez moment ją uścisnęłam. Trwało to zaledwie kilka sekund, ale biorąc pod uwagę nasze relacje ten gest i tak był wyjątkowo czuły. Po chwili się zreflektowałam i zrobiłam krok w tył. Podałam jej chusteczkę i zapadła między nami niezręczna cisza.
- Muszę wracać do pracy, przepraszam - powiedziałam cicho. Już nawet nie chodziło o to, że nie wiedziałam jak się zachować, ale o to, ze Fire została sama z klientami i musiałam jej pomóc. Wolałam, żeby Bea została chwilę tutaj i się otrząsnęła, więc musiałam wziąć jej pracę na siebie.
Reszta dnia w pracy minęła dość nerwowo i chyba po raz pierwszy w życiu odliczałam minuty do końca dnia pracy. Późnym popołudniem opuszczałam budynek sklepu z nieskrywaną ulgą.

/zt ja i Fire

______________________

Kiss me hard before you go
Sum­mer­time sad­ness
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1112
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 563
http://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Wto Paź 03 2017, 20:45

Nie potrafiła poradzić sobie z uczuciami, które ogarnęły jej ciało i duszę. Niby jedna informacja, ale taka, która zmieniła całkowicie jej patrzenie na wiele ważnych kwestii w jej życiu. To nie tak powinno wyglądać. Wszystko powinno być prostsze. A niestety nigdy takim nie było.
To, co zrobiła Vivien, zupełnie zastoczyło Beatrice. Nie spodziewała się po niej takiego gestu zrozumienia. Wiedziała, jaka jest jej siostra, ale nie sądziła, że w stosunku do niej również może taka być. Sądziła, że uraza, którą gdzieś w sobie trzymała, była zbyt duża. To mimo wszystko było miłym zaskoczeniem. Pozwoliło się Beatrice trochę uspokoić.
-Dziękuję - wyszeptała tylko, gdy siostra ją puściła.
Gdy wróciła na sklep, chwila minęła nim Bea była w stanie znów sprowadzić swój wygląd do takiego, jakim być powinien. Wiedziała jedno, mimo że dzień był młody, nie mogła spędzić tutaj więcej czasu. Musiała iść gdzieś, przemyśleć to wszystko, a potem pewnie rozmówić się z Maxem. Musiała to wyjaśnić.
-Przepraszam, ale muszę coś załatwić. Nie wrócę już dzisiaj. - powiedziała wychodząc na sklep w kierunku dwóch kobiet. Po czym bez chociażby jednego słowa więcej, wyszła.

/Zt.

______________________

Beatrice L. O. O. Dear
"Let's kill tonight, show them all you're not the ordinary type..."

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Wrocław, Polska
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 493
  Liczba postów : 298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14988-clary-fajfer#399015
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14998-znajomosci-fajfer#399175
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14997-poczta-fajfer#399173
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14996-clary-fajfer#399172




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Sro Paź 04 2017, 18:06

Clary po znalezieniu kamienia postanowiła dalej wyruszyć na spacer. Nie miała co ze sobą zrobić a zwiedzenia Doliny Godryka zawsze dawało jej trochę otuchy. Ciągle myślała o tym co się wydarzyło, miała ochotę kupić coś co pozwoli jej chociaż na chwile zapomnieć. Alkohol odpadał, nie chciała się upijać gdy w jej życiu było tyle niejasności. Mogłaby zaszkodzić po pierwsze sobie a po drugie dziecku, które możliwe w niej jest. Spacerowała więc między uliczkami aż w końcu dotarła do centrum miasteczka. Dopiero teraz uświadomiła sobie jak tu jest pięknie. Większość czasu jaki tu spędzała był pod wpływem alkoholu albo innych używek albo była po prostu bardzo mała. Teraz gdy jest tutaj całkowicie na trzeźwo dostrzega piękno tego miejsca. Rozglądała się na boki gdzie by tu mogła się udać aż zauważyła sklep z eliksirami. Miała trochę wątpliwości czy powinna wejść do tego sklepu ostatniego spotkanie jej, Fire i eliksirów nie skończyło się na miłych pogaduszkach. No ale może uda się, że dziewczyny akurat nie będzie w tym czasie w sklepie. Podeszła pod drzwi zastanawiając się pięć razy czy powinna tu wejść. W końcu zdecydowanym ruchem otworzyła drzwi i weszła do środka. - Dzień dobry - powiedziała głośno żeby ktoś ją usłyszał bo nie widziała nikogo w zasięgu wzroku. Zaczęła więc spacerować po sklepie rozglądając się za czymś co może mogłaby kupić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 867
  Liczba postów : 2456
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Sob Paź 07 2017, 22:22

/przed festiwalem

Fire ostatnio miała wielką ochotę gdzieś wyjechać. Opcji miała właściwie wiele - mogła odnaleźć Liama we Francji, gdzie zawsze pragnęła zamieszkać. Czuła mimo to, że w Beauxbatons nie potrafiłaby się odnaleźć, zwłaszcza, że wychowywała ją żelazna dyscyplina Durmstrangu. Po głowie od bardzo dawna chodził też jasnowłosej pomysł, żeby wyruszyć do Tajlandii w ślad za Casprem, ale przecież doskonale wiedziała o tym, że on nie chciał być znaleziony. Nie mogła jednak nic poradzić na to, że zwyczajnie czuła się w zamku... osamotniona? Nagle okazało się, że liczba osób, którym ufała drastycznie się skurczyła. Leo natomiast więcej czasu poświęcał swojemu chłopakowi, co było całkowicie zrozumiałe. Blaithin nawet na swój sposób cieszyła się szczęściem przyjaciela.
W pracy czas spędzała na wykonywaniu obowiązków, a od czasu do czasu zamykała się na zapleczu, wyciągała papierosa i przeglądała stare listy. Robiło jej się milej na sercu, kiedy widziała napisane starannym pismem "Moja Blassie" i z niepokojem zauważyła, że słabo pamięta już, jak brzmiało to zdrobnienie w jego ustach. Tamtego dnia nie miała zbyt wiele czasu dla siebie - ciągle musiała się kimś zajmować, ale klienci wyjątkowo nie byli aż tak irytujący. Pomagała w doborze odpowiedniego wywaru, wysłuchując problemów ludzi i niekiedy odsyłając ich do apteki. Najbardziej lubiła, kiedy okazywało się, że czegoś jest za mało na stanie, więc rozkładała swój kociołek i przybory. Każdy eliksir warzyła starannie, wiedząc, że drobny błąd może kosztować reputację sklepu i Dearów. Oczywiście, na pracę Fire dało się narzekać, zwłaszcza, gdy w podłym humorze musiała zajmować się irytującymi klientami, ale tym razem zostało jej to oszczędzone. Rankiem przetarła szyby, po czym odkurzyła zaklęciami półki. Tylko raz zdarzył się drobny wypadek. W dziale eliksirów leczniczych dwóch Francuzów przeglądało ceny tojadowych, kiedy jednemu z nich niespodziewanie odpaliła różdżka. W efekcie kilka fiolek się potłukło, a Blaithin musiała wszystko posprzątać. Po uregulowaniu zapłaty za szkody wróciła do lady ubrudzona jasnymi plamami i pachnąca jak oddział św. Munga. Ale mimo to wcale nie zdenerwowana.
- Już idę! - rzuciła, bo usłyszała od strony wejścia czyjś głos. Przetarła ściereczką rękaw i wychyliła się zza półki wypełnionej różnymi rodzajami trujących wywarów (oczywiście, bez zakazanych, zakazane były do indywidualnego zamówienia). - Ach, Fajfer.
Nawet posłała w jej stronę zdawkowy uśmiech. Nie miała nic do tej dziewczyny, jeśli nie chodziło o rywalizację na lekcjach. Poza tym wydawała się całkiem w porządku.
- Służę pomocą. - zapewniła z lekką drwiną i podeszła bliżej. Mimo wszystko Clary pozostawała klientką, więc powinna zachowywać się, jak przystało. Fire przetarła nos rękawem, myśląc nad tym, czy może jednak przyszła tu w jakimś innym celu niż kupieniu którejś fiolki. Pamiętała, że Gryfonka była obecna w czasie ataku wilkołaka i przyjrzała jej się uważnie. - Jak tam samopoczucie?
Były same jak na razie, ale i tak zadała to pytanie ściszonym tonem. Od kilku dni miała wrażenie, że coś jest bardzo nie w porządku. Zresztą, nie wyrażała żadnego zmartwienia czy współczucia. Owszem, zemdlała, ale więcej osób ucierpiało poważniej.

______________________


what do you do when you're no longer the hero of your own story?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Wrocław, Polska
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 493
  Liczba postów : 298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14988-clary-fajfer#399015
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14998-znajomosci-fajfer#399175
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14997-poczta-fajfer#399173
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14996-clary-fajfer#399172




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Wto Paź 10 2017, 20:53

Może by tak rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady? Nie no chociaż do Wrocławia. Clary tęskniła strasznie za rodziną. Rok czasu już ich nie widziała. Może to odpowiedni moment żeby zrobić sobie przerwę? Tyle ostatnio się dzieję w życiu dziewczyny, że odpoczynek dobrze by jej zrobił. Ale przecież teraz masa zajęć i tego wszystkiego, pewnie po powrocie miałaby masę zaległości. Pewnie nie długo usiądzie i przemyśli sobie całą sprawę. Bo jednak nie widzieć rodziny dwa lata, gdyby miała pojechać dopiero na następne wakacje to zdecydowanie za długo. Ostatecznie może namówić mamę, żeby pojechały na święta do Polski. Mama już dawno nie odwiedzała dziadków, a oni ciągle o nią pytali. Kiedy przyjedzie, nie odzywa się nie dzwoni. To chyba sprawa tego, że mama nie potrafi. Nie potrafi okłamywać ich o swoim pochodzeniu. To prawda Clary też było trudno nie raz nie dwa chciała im powiedzieć, że nie jest taka jak oni, że ma "moc" jakby to oni nazwali. Jednak siedziała cicho i gdy chciała już komuś o tym powiedzieć to szła na cmentarz i rozmawiała z tatą. Może jej nie odpowiadał, ale wiedziała, że ją rozumiał i słuchał.
Jednak jak na razie jest tu i teraz. Trzeba żyć iść przed siebie i cieszyć się z tego co się ma. Dzisiaj miała jeden z tych dni, w których nawet się uśmiechała. Pomimo strachu i smutku wewnątrz potrafiła namalować na swojej twarzy chociaż delikatny uśmiech. Nie wiedziała sama dlaczego w końcu weszła do sklepu Dear'ów. Pewnie eliksiry ją tutaj przyciągnęły i nic innego. Co mogłoby ją tutaj innej przyciągnąć? Nagle usłyszała w tle głos Fire. O nie, to na pewno nie będzie miłe spotkanie. W końcu ich spotkania nigdy nie kończą się pozytywnie. Jednak to zawsze chodziło o lekcje, naukę. Może na prywacie uda im się normalnie porozmawiać. W końcu rywalizowały tylko na szczeblu naukowym. - W porządku, fizycznie nic mi nie jest. Gorzej z psychiką. Ostatnio, źle znoszę takie sytuację. A Ty? Za dużo nie pamiętam co się komu stało - Clary sama nie wiedziała dlaczego to wszystko powiedziała. Może załamanie, które ostatnio przechodzi sprawiło, że stała się bardziej otwarta i wylewna? Miała tylko nadzieję, że to wszystko przejdzie bo naprawdę nie poznawała samej siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1896
  Liczba postów : 1363
http://www.czarodzieje.org/t14309-vivien-o-i-dear
http://www.czarodzieje.org/t14332-w-odchlani#378419
http://www.czarodzieje.org/t14330-poczta-void
http://www.czarodzieje.org/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Sob Paź 14 2017, 13:27

(nie przeszkadzajcie sobie, post niezależny :D)

Mimo ostatnich zdarzeń moje relacje z Beatrice nieszczególnie się poprawiły dlatego wciąż unikałam pracy z nią – czasem miałyśmy razem zmiany, ale zazwyczaj brałam dyżury z Fire albo pracownikami spoza rodziny. Tamtego dnia było jednak inaczej – dziewczyny siedziały w sklepie, a ja dostałam specjalne zajęcie – kontrolę pozostałych sklepów. Niestety zazwyczaj to zadanie dostawało się Beatrice albo wykonywała je osobiście mama, a ja naprawdę to uwielbiałam! Gdy pracowałam w głównej siedzibie sklepu byłam tylko sprzedawczynią, a gdy jeździłam do pozostałych sklepów byłam traktowana jako ktoś ważniejszy, bo byłam dzieckiem szefowej czyli jedną z najważniejszych osób w firmie. Rozpoczęłam kontrolę od sklepu w Hogsmeade – nieszczególnie przepadałam za tą filią, bo w porównaniu do naszej siedziby panował tutaj nieokiełznany bałagan. Ten sklepik nie był nawet w jednej trzeciej tak duży jak nasza siedziba, a niemal zawsze panował tam ogromny rozgardiasz, mimo że nie przyrządzali oni eliksirów, a jedynie je sprzedawali. Pracowali tam głównie studenci, którym ja osobiście nie powierzyłabym ugotowania zupy, a co dopiero warzenia eliksirów, ale mimo to sklep przynosił duże dochody. Tego dnia mieli wyjątkowy porządek, więc postawiłam parafkę na liście kontrolnej i teleportowałam się do Londynu.
Sklep na Tojadowej przeszedł inspekcję bez problemu, gorzej jednak było na Pokątnej. Wobec tego sklepu w Londynie mieliśmy znacznie większe wymagania ze względu na dość dużą konkurencję panująca w tej okolicy. Zazwyczaj ten sklep spełniał najwyższe standardy i jedyne w czym ustępował siedzibie w Dolinie to to, że nie przyrządzano tam eliksirów na miejscu, a sprowadzono je od nas. Tego dnia było jednak inaczej – w magazynie panował rozgardiasz, w sklepie było tylu nieobsłużonych klientów, że musiałam pomóc innym sprzedawcom, a na dodatek przyłapałam jednego z pracowników jak palił papierosa na zapleczu. W naszej firmie panował zakaz palenia podczas pracy ze względu na odstraszanie klientów. Przymykaliśmy jednak oko, gdy ktoś robił to na dworze, jednakże palenie na zapleczu było zupełnie innym przypadkiem, gdyż nie dość, że zapach nie miał szansy wywietrzeć, to było to niebezpieczne ze względu na obecność łatwopalnych i niebezpiecznych eliksirów. Nie miałam wyboru – napisałam list do mamy o zachowaniu pracownika. Byłam niemal pewna, że go wyrzuci, ale to już nie była moja sprawa. Bardziej obchodziło mnie to, że przez ten cały bałagan nie byłam w stanie skontrolować większej liczby placówek.

/zt

______________________

Kiss me hard before you go
Sum­mer­time sad­ness
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1669
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1515
http://www.czarodzieje.org/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://www.czarodzieje.org/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://www.czarodzieje.org/t13807-love-letters#365644
http://www.czarodzieje.org/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Sob Paź 21 2017, 11:29





Szanowni Państwo,

chciałbym złożyć zamówienie na parę eliksirów z Państwa sklepu. Adres znajduje się na odwrocie koperty, pieniądze również dołączam.
- Eliksir Euforii x1
- Amortencja x1
- Eliksir Bełkotu x1
- Eliksir Neonowy x1
Z poważaniem,
Leonardo O. Vin-Eurico

______________________

WE GOT NO TROUBLES


LIFE IS THE BUBBLES!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1112
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 563
http://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Sro Paź 25 2017, 20:46

Za zgodą Fire, nie zwracajcie na tą grę uwagi

Czym była dla Beatrice praca? Idealnym sposobem na oderwanie się od rzeczywistości i skupieniem na tym, co naprawdę dla niej było ważne. Nic więc dziwnego, że nawet w trudnych dla siebie momentach po prostu lubiła przesiadywać w sklepie. Czuć specyficzny zapach rozchodzących się po całym pomieszczeniu aromatów. Móc spróbować zmierzyć się z każdą z najtrudniejszych do ujarzmienia substancji.
Dziś miała to szczęście, że z racji spodziewanego mniejszego ruchu, mogła przebywać tutaj sama. Nie była jej potrzebna do pomocy kuzynka, czy siostra. Mogła napawać się spokojem i nie niepokoić niepotrzebną, kurtuazyjną rozmową. Lubiła takie dni. Mogła sobie wtedy pozwolić na czytanie książek za kontuarem lub prowadzeniem małych eksperymentów w ramach "badań naukowych", jak ładnie tłumaczyła mamie. Prawda była natomiast taka, że po prostu była ciekawa, czy uda jej się wymyślić coś, czego żaden inny czarodziej nie wynalazł. Ale nie liczyła na aż takie powodzenie.
Z racji tego, że ostatnimi czasy czuła się raczej kiepsko, tego dnia odpuściła sobie eksperymenty z eliksirami. Postanowiła zamiast tego poczytać książkę, która zawsze poprawiała jej nastrój w ciężkich chwilach. Bo czymże byłby świat bez poezji? Straciłby wiele na swojej wartości. Dlatego Beatrice doceniała poetów i pisarzy, chociaż nigdy nie zamierzała udawać, że rozumie ich zachowanie. Co to to nie.
Były raczej poranne godziny. Sklep był otwarty od dłuższego czasu, jednak żaden potencjalny klient nie zdecydował się go odwiedzić. I dobrze, pomyślała Beatrice. Nie miała dzisiaj szczególnej ochoty na kontakt z ludźmi a tym bardziej na użeranie się z nimi i tłumaczenie rzeczy tak oczywistych, że naprawdę wstyd było o nie pytać. Zamiast tego siedziała sobie wygodnie na stołku, opierając się plecami o półkę z pewnymi eliksirami, odwrócona twarzą w kierunku drzwi wejściowych tak, aby w razie czego, klienci jej nie zaskoczyli. Wyciągnęła swoje długi nogi przed siebie i z ociąganiem przerzucała kolejne karty powieści. Historia tutaj przedstawiona zdecydowanie ją zaciekawiła i pozwoliła skupić się na czymś innym niż ostatnie wydarzenia. I dobrze. Właśnie to było jej szczególnie potrzebne w tym momencie.

______________________

Beatrice L. O. O. Dear
"Let's kill tonight, show them all you're not the ordinary type..."

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Skąd : Francja, Paryż
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -142
  Liczba postów : 38
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15229-jeremiah-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15238-jeremiah-lacroix#406954
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15234-jeremiah-lacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Czw Paź 26 2017, 19:32

Nie miewał kupować w sklepach. Już nie pamięta, kiedy ostatni raz kupił coś dla siebie, w normalnych sklepie... Za normalne pieniądze. Pewnie było to za czasów szczeniaka, kiedy kazano zrobić mu zakupy dla reszty dzieciaków. Dziwne, że kobiety, które się nimi zajmowały miały odwagę powierzyć mu te pieniądze. Co z tego, że i tak zawsze wychodził na tym lepiej... O czym, oczywiście, nie miały zielonego pojęcia.
Zaparkował gdzieś obok sklepu z eliksirami, tak, aby mieć szybki dostęp do transportu i nie tłuc się uliczkami bez sensu. Miał dzisiaj podły dzień, który od rana zmuszał go do robienia rzeczy, na które nie miał szczególnej ochoty. Jednak z racji profesji i zleceń, musiał je wykonać. Gdyby tak po prostu sobie odpuścić, zaszyć się gdzieś w miłym miejscu... I przeczekać to wszystko.
Jak na przyzwoitego przemytnika przystało, musiał dopilnować interesu, coby później jego renoma nie spadła. Gdyby miał zostawić robotę osobie drugiej, zapewne i tak chwyciłby za sznurki i sam zrobił wszystko. Tak jak powinno być, tak, jak on sobie tego życzył. Nie było chyba nic gorszego od roboty, która nie była zrobiona tak, jak należy. Czyli włożone sto procent, to zdecydowanie za mało. Przynajmniej jak na jego standardy. Dlatego musiał udać się do Dear'ów. Po pierwsze, po pewne składniki, bez których nie upichci sobie niczego dobrego a po drugie, po pakunek, który zawierał już niezbyt strawne specyfiki.
Westchnął i wszedł do pomieszczenie, czekając na to, co może przynieść ten dzień oraz ta urocza Pani, która sobie siedziała za ladą. Uwielbiał zapach, który unosił się w tym budynku. Choć zdawał sobie sprawę, że to nic w porównaniu z tym, co może się dziać w miejscu, gdzie były wytwarzane wszystkie te eliksiry.
Swoją drogą, bardzo nie ładna postawa pracownika, chyba będzie musiał to gdzieś zgłosić... Ktoś na pewno przekłada się w grobie widząc zaangażowanie w wykonywany zawód. On jednak uśmiechnął się leniwie i podszedł do lady, aby po chwili oprzeć się o nią i tak obserwować kobietę. Raz, dwa, trzy...
Jak się okazuje, człowiek może wytworzyć naprawdę sporą ilość czasu, jeżeli tylko znajdzie odpowiedni powód do tego.
Beatrice.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1112
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 563
http://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   Czw Paź 26 2017, 21:51

Czas, w odczuciu czarowłosej, mijał powoli i spokojnie. Dzisiejszego dnia nie musiała się z niczym śpieszyć a tymbardziej przejmować niepotrzebnymi sprawami. Bo czas lubił być przewrotny. Ofiarowywać siebie najwięcej tym, którzy najbardziej chcieli go przyspieszyć. Przewrotność życia była niekiedy niezmierzona.
Każda sekunda w odczuciu Beatrice mijała o wiele za długo niż powinna w rzeczywistości. Minuty zamieniały się w godziny, a godziny były niedoścignione jak wieki. Dziewczyna czuła się tak, jakby siedziała na kolejnej lekcji historii magii próbując nie zasnąć nad stertą notatek, które gdzieś się rozpierzchły po blacie. Tyle, że tym razem notatki zastąpione były książką, która nie była już tak fascynująca, jak na początku. Bo przecież ile można było siedzieć bez ruchu, czekając na cudze zbawienie?
Właśnie w momencie, gdy oczy powoli zaczynały chować się pod zasłoną powiek, w pomieszczeniu rozległ się dźwięk małego dzwoneczka umieszczonego w niedużej odległości od drzwi wejściowych. On mógł obwieszczać tylko jedno, przybycie kogoś do sklepu.
Dziewczyna bardzo niespiesznie odłożyła książkę pod ladę, nie zawracając sobie uwagi zaznaczeniem miejsca, gdzie skończyła ją czytać. I tak nie zamierzała do niej wrócić dzisiejszego dnia. Ani nigdy później. Chyba.
-Witam serdecznie, w czym mogę pomóc? - powiedziała monotonnym głosem, zmuszając się, aby na usta wydostać coś na kształt uśmiechu.
I dopiero wtedy podniosła wzrok, z nad książki, którą odłożyła, aby nie przeszkadzała jej w podejmowaniu klienta. Momentalnie się rozbudziła. Przecież znała bardzo dobrze osobę, która właśnie zawitała w progi sklepu jej matki. Uśmiechnęła się szerzej delikatnie przy tym mrużąc oczy. Ktoś, kto jej nie znał, mógłby pomyśleć, że ten wyraz twarzy nie wróży nic dobrego. Ale przecież Jeremiah nie mógł tak myśleć.
- Czyżby mnie mój własny wzrok okłamywał? – powiedziała cicho, opierając się łokciami o ladę i podpierając brodę na dłoniach.
-Jeremiah Lacroix, jak żyw. Aż ciężko uwierzyć w to, że można Cię spotkać w tak normalnym miejscu i to w środku dnia. - czy była ironiczna? Jak najbardziej. Czy zamierzała się tym przejmować. Zdecydowanie nie. Wiedziała, że Jeremiah nie powinien mieć problemu z tonem jej wypowiedzi. W końcu nie od dziś potrafiła się tak zachowywać. A ze względu na niedawne wydarzenia, niemiły żarcik mógł jej się delikatnie wyostrzyć. Nie ona ponosiła za to odpowiedzialność.

______________________

Beatrice L. O. O. Dear
"Let's kill tonight, show them all you're not the ordinary type..."

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Sklep z eliksirami Dearów   

Powrót do góry Go down
 

Sklep z eliksirami Dearów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 5Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next

 Similar topics

-
» Sklep z protezami
» Sklep z drobiazgami
» Sklep Gaya
» Sklep spożywczy.
» Sklep Ollivandera

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
Dolina Godryka
 :: 
Centrum miasteczka
-