Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Dom Doriena

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość


Dorien E. A. Dear

Nieokreślony
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 183
C. szczególne : Złota obrączka
Galeony : 2882
Dodatkowo : Mąż i ojciec
  Liczba postów : 939
http://www.czarodzieje.org/t14237-d-e-a-dear
http://www.czarodzieje.org/t14351-dead#379532
http://www.czarodzieje.org/t14509-lumiere
http://www.czarodzieje.org/t14386-skrzynia-umarlaka#380806
Dom Doriena - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Dom Doriena - Page 4 Empty


PisanieTemat: Dom Doriena   Dom Doriena - Page 4 EmptyNie Lip 02 2017, 20:20

First topic message reminder :


Dom Doriena, Aurory
i Willow



Kilka przecznic od rezydencji Victorii i Jacoba Dearów mieścił się dom ich drugiego syna, Doriena. Jako jedyny z rodzeństwa zadeklarował chęć mieszkania w Brighton, także po ukończeniu szkoły dostał go od rodziców w ramach prezentu. Z zewnątrz wygląda na dość tradycyjny, ale wnętrze jest urządzone bardzo nowocześnie.





Salon na parterze


Za drzwiami frontowymi był bardzo mały przedpokój, a tuż za nim ten piękny salon i schody prowadzące na piętro.



Kuchnia z jadalnią


Duża, przestronna kuchnia z wyspą na środku, stołem i krzesłami. Po prawej stronie umieszczona jest wnęka z kanapą i dużymi poduszkami.



Biblioteka i gabinet


Sercem domu była biblioteka i gabinet, jak na Bestię przystało.



Salon na piętrze


Niewielu gości ma dostęp do drugiego salonu. Dorien zazwyczaj przebywa tam sam, ewentualnie z bardzo bliskimi mu osobami.



Sypialnia


Utrzymana w ciemnej kolorystyce, z dużym łóżkiem, wieloma lustrami i garderobą pełną męskich koszul i marynarek.



Łazienka


Wanna zdecydowanie mogłaby być większa, natomiast doskonale współpracuje z zaklęciami transmutacyjnymi. W łazience jest na tyle ciepło, że nie czuć dyskomfortu po wyjściu z gorącej kąpieli.



Balkon


Już dawno miał wynieść tę drabinę...



______________________


When passion colors everything
I dance entangled with my dear
She pulls my every string
Completely rapt with what I hear
When passion colors everything


Ostatnio zmieniony przez Dorien E. A. Dear dnia Nie Paź 14 2018, 23:37, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online

AutorWiadomość


Dorien E. A. Dear

Nieokreślony
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 183
C. szczególne : Złota obrączka
Galeony : 2882
Dodatkowo : Mąż i ojciec
  Liczba postów : 939
http://www.czarodzieje.org/t14237-d-e-a-dear
http://www.czarodzieje.org/t14351-dead#379532
http://www.czarodzieje.org/t14509-lumiere
http://www.czarodzieje.org/t14386-skrzynia-umarlaka#380806
Dom Doriena - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Dom Doriena - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Doriena   Dom Doriena - Page 4 EmptyWto Kwi 16 2019, 23:37

– Tak, słyszałem. Nie mam drugiego Cassiana – mruknął pół żartem – pół serio, z lekkim uśmiechem, chcąc nieco rozładować napiętą atmosferę.
Faktem było, że wyciągnął Vivien z sytuacji podobnej do tej, w jakiej jeszcze kilka dni wcześniej znajdowała się Beatrice. Wtedy to Vivien miała zostać obiecana jakiemuś obcemu typowi, tylko po to, by zachować czystość krwi. I Dorien widział w tym sens. Naprawdę. Podążał tymi samymi ideałami, wyznawał te same wartości. Nauczono go szacunku do swojego pochodzenia. Na całe szczęście wyglądało na to, że Vivien i Cassian przypadli sobie do gustu.
– To nie są tylko rodzinne tradycje, Beatrice. Takie zwyczaje praktykuje się od setek lat. A ojciec się boi, po prostu się boi. Świat zmienia się właśnie teraz. To my jesteśmy tym świadomym pokoleniem, które chce mieć możliwość wyboru.
Doskonale rozumiał Jacoba. Co prawda jego czyny mogły być nieodwracalne w skutkach – stracił już troje dzieci. Liamowi się należało, Vilen sam odszedł, nic nikomu nie mówiąc o swoich planach; może wróci. Z Beatrice postąpił zbyt pochopnie, przynajmniej tak uważał Dorien. Nie winił żadnej ze stron. I choć bardzo chciałby pomóc siostrze, to rozumiał pobudki ojca.
– Jesteśmy na skraju wyginięcia. Myślę, że zostały nam jeszcze trzy, może cztery pokolenia. Mugole wśród czarodziejów to jak choroba zakaźna, która niszczy nas od środka. I nie ma na nią lekarstwa.
Widział reakcję siostry, gdy wspomniał o swoim rudym koledze. Odwróciła wzrok i stanowczo zaprzeczyła. Ukrywała coś, na pewno. Wtedy też przez salon przebiegł jeden z kotów Claude'a. Dorien nawet nie próbował zapamiętać imion tych trzech sierściuchów. Do każdego mówił per 'kot' ewentualnie rzucał całkowicie przypadkowymi imionami, tak jakby była jakakolwiek szansa, że na nie zareagują.

______________________


When passion colors everything
I dance entangled with my dear
She pulls my every string
Completely rapt with what I hear
When passion colors everything
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Calum O. L. Dear

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 192cm
Galeony : 751
  Liczba postów : 1274
http://www.czarodzieje.org/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://www.czarodzieje.org/t14140-golum#373559
http://www.czarodzieje.org/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://www.czarodzieje.org/t14139-calum-dear
Dom Doriena - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Dom Doriena - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Doriena   Dom Doriena - Page 4 EmptyNie Lip 21 2019, 16:03

Czas i miejsce akcji to jakiś bliżej nieokreślony początek lipca, po skończeniu przez Caluma szkoły.

Chwała Merlinowi, czy tam komukolwiek, za wymyślenie teleportacji, bo gdybym musiał podróżować tradycyjnymi środkami transportu, chyba bym umarł z gorąca. Choć natura późno zaczęła wchodzić w letnią porę roku, słońce nie próżnowało i przygrzewało z taką siłą, iż z powodzeniem mógłbym smażyć jajko na głowie. Żeby jeszcze powiał jakiś wietrzyk... Zamiast tego powietrze stało i falowało od upału, a mój kark zaczynał tonąć w zbierających się pod włosami kroplach potu. Pokonałem ostatnie stopnie dzielące mnie od drzwi wejściowych domu mojego starszego brata, po czym zastukałem w drewniane wrota kołatką. Poluzowałem kołnierzyk koszulki, a następnie spojrzałem na trzymany w dłoni wiklinowy transporter, w którym zamknięty siedział nieduży, młody jeszcze kociak rasy mi nieznanej, jako że byłem laikiem w kwestii zwierząt czy to magicznych, czy tych niezbyt. Z tego co kojarzyłem, Dorien w ostatnim czasie dość mocno zaprzyjaźnił się z kotami jakiegoś typa i przeżywał teraz z żoną posuchę, bowiem jegomość swój zwierzyniec zabrał. Choć nie popierałem prezentów w postaci żywych istot, czułem, że ten kocur (chyba?) zagości w domostwie Dearów na dłużej i będzie wiódł szczęśliwe życie. Jeszcze przez ten ułamek sekundy, zanim skrzat otworzył mi drzwi, pomyślałem, że mam niesamowitą ochotę zapalić. Przekroczyłem jednak próg, wylewnie witając się z Hardkiem, a następnie podążyłem we wskazanym kierunku, by stanąć z Dorienem twarzą w twarz.
- Wszystkiego najlepszego - rzuciłem, po czym z uśmiechem wyciągnąłem przed siebie koszyk z kotem. Transporter zabujał nieznacznie, jednak na tyle mocno, by zwierzę wyraziło swój dyskomfort przeciągłym miauknięciem, a następnie bezczelnym rzygiem. - Ups, chyba nie lubi teleportacji - skwitowałem, krzywiąc się i oddalając pojemnik na długość ręki od siebie, licząc, że przejmie go albo brat, albo skrzat.


tutaj płacę za kota, przepraszam, ale nie chce mi się skrobać jednopostówki w menażerii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dorien E. A. Dear

Nieokreślony
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 183
C. szczególne : Złota obrączka
Galeony : 2882
Dodatkowo : Mąż i ojciec
  Liczba postów : 939
http://www.czarodzieje.org/t14237-d-e-a-dear
http://www.czarodzieje.org/t14351-dead#379532
http://www.czarodzieje.org/t14509-lumiere
http://www.czarodzieje.org/t14386-skrzynia-umarlaka#380806
Dom Doriena - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Dom Doriena - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Doriena   Dom Doriena - Page 4 EmptyPon Lip 22 2019, 18:09

Upał faktycznie występował. Ale cóż się dziwić, w końcu był środek lata. Afrykańskie klimaty nadpłynęły wyjątkowo późno, choć i tak wytraciły na mocy nad Francją. Słoneczna pogoda sprzyjała spacerom, Dorien szczególnie upodobał sobie bardzo wczesną (jak na niego) porę na piętnastominutowe wyprowadzanie wózka z zawartością, zaś Willow z radością w oczach wierzgała gołymi nóżkami we wszystkie strony, obserwując głupie miny swojego ojca. Nic dziwnego, że w tak młodym wieku miał już mnóstwo zmarszczek, szczególnie na czole. Żonie chyba nie przeszkadzały, to najważniejsze. Po powrocie ze spaceru Dorien dopił już zimną kawę, a potem obiecał Aurorze, że będzie pilnował ich wspólnego dziecka, kiedy kobieta będzie na zakupach. Na tę jakże leniwą sobotę zaplanował dla siebie i córki leżenie na kanapie i czytanie, na przemian po kilka stron, literatury interesującą jego i ‘Przygody małego różowego zajączka’. To była pierwsza dziecięca książeczka, którą kupili jeszcze gdy Aurora była w ciąży. Czytali ją na zmianę, Dorien szczególnie mocno przytulony do brzucha żony, a potem, tak jak wyczytali w poradnikach, dziecko uspokajało się słysząc znajome słowa.
Czterdziestotrzytygodniowy bąbelek akurat zasuwał na kolanach po salonie, kiedy rozbrzmiało pukanie do drzwi. Nie spodziewali się gości, zatem Dorien uznał, że to zapewne mama. Bardzo często przychodziła bez wcześniejszego zapowiedzenia wizyty, aczkolwiek syn wcale nie miał jej tego za złe. Był ogromnie wdzięczny za pomoc w opiece nad dzieckiem. Ale nie, to nie była mama. To był brat. Jeden z trzech, ten, który się ostał. Do niego Dorien też nie miał pretensji, choć poprzednim razem, gdy przyszedł znienacka, zastał Aurorę niegotową na przyjmowanie gości. Ale to było bardzo dawno temu.
- Co to… - mężczyzna spojrzał na transporter, zamrugał kilkakrotnie powiekami, a po miauknięciu wyraźnie usłyszeli ciche dławienie i ewidentny rzyg - … jest?
No tak, mieli przez pewien czas trzy koty w domu. Trzy koty przez trzy miesiące. A może dłużej. W każdym razie zadomowiły się, nie darły się w środku nocy, nawet nie podrapały za mocno mebli. Aurora usilnie twierdziła, że kotów nie odda. Wielokrotnie mówiła przez sen, że chciałaby kota. I nawet panowie rozmawiali na ten temat, Dorien i Calum, a raczej Dorien mimochodem spytał, zupełnie niewiążąco, czy ewentualnie Calum poszedłby z nim do sklepu czy jakiegoś przytułku i pomógł takiego sierściucha wybrać. Jak widać młodszy Dear postanowił zająć się wszystkim sam. Tylko czy pomyślał o całej reszcie kociego wyposażenia, czy ta mała puchata skiełcząca kulka będzie sikać do miski z piaskiem?
Dorien odebrał od brata kosz ze zwierzątkiem i nawet zajrzał do środka, ale, biorąc pod uwagę treść żołądkową znów widzącą światło dzienne, oddał go skrzatowi i poprosił, by ten najpierw posprzątał rzygowiny. Uścisnął dłoń Caluma w geście przywitania i od razu odwrócił wzrok w stronę dziecka, uświadamiając sobie, że stracił je z oczu na około minutę. To za dużo, jeśli nie przebywała w kojcu.
- Skąd to wziąłeś? Szczepione?

______________________


When passion colors everything
I dance entangled with my dear
She pulls my every string
Completely rapt with what I hear
When passion colors everything
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Calum O. L. Dear

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 192cm
Galeony : 751
  Liczba postów : 1274
http://www.czarodzieje.org/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://www.czarodzieje.org/t14140-golum#373559
http://www.czarodzieje.org/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://www.czarodzieje.org/t14139-calum-dear
Dom Doriena - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Dom Doriena - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Doriena   Dom Doriena - Page 4 EmptyCzw Lip 25 2019, 15:16

Ciężko powiedzieć, aby ten "prezent' został przeze mnie przemyślany - dowodem było wymiotujące kocię, które postanowiłem przetransportować tu za pomocą teleportacji, zupełnie nie pomyślawszy wcześniej, czy zwierzęciu aby na pewno się to spodoba. Pojęcia nie miałem o kotach i ich utrzymaniu, a tyle co wiedziałem i o co zapytałem Lottę, zdążyło już skutecznie uciec z mojej głowy, toteż nie, nie przygotowałem dla Doriena całej wyprawki w postaci magicznej kuwety, czarodziejskiego żwirku pochłaniającego przykre zapachy, nie miałem także w kieszeni samolewitujących myszek do zabawy z kociakiem... Chyba uznałem, że skoro posiadali koty przez te trzy miesiące, to coś tam już mieli. Nawet jeśli nie to załatwienie tych pierdół zajmie im na pewno mniej czasu niż takiemu laikowi jak mnie. Już widziałem jak długo myślałbym nad kolorem zabawek...
Oddałem transporter skrzatowi, patrząc najpierw na niego, a później na Doriena przepraszająco. Miałem nadzieję, że nie wyrządziłem trwałych krzywd na psychice tego kociaka, ani że brat nie jest zdenerwowany faktem, iż sprowadziłem mu do mieszkania zwierzę.
- Ze sklepu, chyba wszystko z nim w porządku - odparłem na pytanie, które mi zadał. - Z Pokątnej - dodałem jeszcze, gdyby zależało mu na dokładniejszej lokacji. - Wiesz, matka Lotty współpracuje z menażeriami, Lotta zresztą też ogarnia sprawę. Jak się nadarzyła okazja, to nie chciałem czekać, jeszcze by wam sprzątnęli takiego kota sprzed nosa. A ładny jest - rzuciłem jeszcze, kiwając głową z przekonaniem. Trzeba było mi przyznać, że wybrałem mu urodziwą sztukę...
W domu panowała znacznie przyjemniejsza temperatura niż na zewnątrz, toteż od razu poczułem większy komfort i nie walczyłem już z kołnierzykiem koszulki ani nie wachlowałem się przesadnie. Gdy Hardek zjawił się ponownie w pomieszczeniu, chcąc zapytać o coś do picia, poprosiłem o dużą szklankę wody, a na koniec usadowiłem się wygodnie na kanapie.
- W końcu skończyłem tę zasraną budę - wyrzuciłem z siebie, uśmiechając się przy tym z błogą radością. - Myślałem, że to się nigdy nie skończy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dorien E. A. Dear

Nieokreślony
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 183
C. szczególne : Złota obrączka
Galeony : 2882
Dodatkowo : Mąż i ojciec
  Liczba postów : 939
http://www.czarodzieje.org/t14237-d-e-a-dear
http://www.czarodzieje.org/t14351-dead#379532
http://www.czarodzieje.org/t14509-lumiere
http://www.czarodzieje.org/t14386-skrzynia-umarlaka#380806
Dom Doriena - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Dom Doriena - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Doriena   Dom Doriena - Page 4 EmptySob Sie 03 2019, 18:03

Lotta, Lotta… Słyszał już to imię. Tylko gdzie, kiedy i przy jakiej okazji?
- To się dopiero zacznie, Calum. Jeszcze zatęsknisz, jak będziesz dzień w dzień musiał wstawać rano i zapieprzać w robocie, szczególnie, jeśli praca będzie powtarzalna. Śmierć spowodowana monotonią jest długa i bolesna. A ty dokąd, Królewno? - złapał dziewczynkę, która próbowała sama chodzić, trzymając się krawędzi niewysokiego stolika i zachwiała się na nóżkach, chwilowo tracąc równowagę. Przytulił radosnego bombelka i obrócił ją w stronę Caluma, opierając ją pleckami o swoją klatkę piersiową - Wciąż chcesz być niewymownym? Kontaktowałeś się z Segovią czy Scorpiusem, czy zmieniasz plany?  
Departament Tajemnic to trochę jak kupowanie, o ironio, kota w worku. Ci wszyscy niewymowni, przynajmniej w oczach Doriena, snuli się po korytarzach jakby byli w ciężkich depresjach, przytłoczeni, noszący na barkach sekrety, którymi nie mogli się z nikim dzielić. Jak psychiatrzy, którzy nie potrafią się pozbyć problemów swoich pacjentów. Czy tego życzył swojemu młodszemu bratu? No niekoniecznie. Ale skoro chciał, to niech się przekona na własnej skórze - Wiesz, jak ci się tam nie spodoba, to w Katastrofach zawsze jest mnóstwo pracy. Claude jeszcze nie wrócił do pracy, nie wiem czy w ogóle wróci, więc… Póki co odpycham od siebie wszelkich kandydatów na partnerów. Wiesz, pracujemy w grupkach albo w parach, żeby mieć wsparcie - nie, Dorien, nie brnij dalej, nie proponuj mu pracy razem, to nie ma sensu - W każdym razie, pamiętaj o tym.
Willow zacisnęła piąstkę na palcu ojca, który zareagował na jej znaczące wymachiwanie rączką. Kurczę, coś trzeba było zrobić z tym kotem. Najlepiej, gdyby ogarnęli wszystko zanim Aurora wróci do domu, a ponieważ zniknęła niecałą godzinę wcześniej, to mieli kolejne dwie-trzy, zanim uwinie się z zakupami. Mogli albo iść wszyscy razem, albo…
- Zostaniesz z Willow na jakieś trzydzieści minut? Kupiłbym wszystko co potrzebne dla tego sierściucha, karmę, kuwetę i inne pierdolety. Z dzieckiem zejdzie nam dwa razy dłużej. Dasz radę, czy się boisz? - Dorien chyba bał się bardziej, nie do końca ufając Calumowi i jego umiejętnościom opieki nad bobasem, ale to byłoby najrozsądniejsze wyjście.
- Kim jest ta Lotta, gdzie ją znajdę? W ogóle mam wrażenie, że znałem jakąś Lottę, albo ktoś mi o niej mówił. Niespotykane imię, więc chyba chodzi o tę samą.
Nie pamiętał Lotty. Nie pamiętał też imprezy u Lotty, tej, z której odbierał Ruth. Dokładnie ta sytuacja, kiedy Dorien nieomalże dał Calumowi w pysk. To wtedy mu powiedział, że byłby idealnym szwagrem Wittenberg. No cóż.
- A to jest kot czy kotka? Sprawdzałeś czy ma jajka?

______________________


When passion colors everything
I dance entangled with my dear
She pulls my every string
Completely rapt with what I hear
When passion colors everything
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Calum O. L. Dear

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 192cm
Galeony : 751
  Liczba postów : 1274
http://www.czarodzieje.org/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://www.czarodzieje.org/t14140-golum#373559
http://www.czarodzieje.org/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://www.czarodzieje.org/t14139-calum-dear
Dom Doriena - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Dom Doriena - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Doriena   Dom Doriena - Page 4 EmptyPon Sie 26 2019, 23:58

Lotta istniała w moim życiu od niemalże zawsze. No, oczywiście "zawsze" odnosiło się do początków szkoły, mojej drugi raz rozpoczynanej pierwszej klasy, kiedy to już w pociągu spiknęliśmy się i tak jakoś zostało. A relacja ta była na tyle trwała i głęboka, że skończyła się czymś więcej niż wyłącznie przyjaźnią. I choć nie wstydziłem się tego, choć przecież odczuwałem dumę, że miałem u boku taką dziewczynę jak Hudson, to jednak było mi nieco głupio wspominać o niej przy Dorienie. Trochę jeszcze nie nawykłem do tego, że interesowaliśmy się nawzajem swoimi życiami. Do niedawna każdy sobie rzepkę skrobał, a teraz nagle pytał o moje poczynania w szkole, o plany co do pracy, o jakieś życie prywatne...
- Nie wiem, czy zatęsknię za Hogwartem, szczerze... To już nie widziałem sensu w tym wszystkim - powiedziałem, wzruszając ramionami. - Większość czasu spędzałem nad moją pracą końcową, na lekcjach nie dowiadywałem się wiele więcej... Jeszcze jak sobie weźmiemy pod uwagę wszystkie te zakłócenia magiczne, ja mam wrażenie, że się cofnąłem w rozwoju - dodałem parskając śmiechem. Dorien pewnie bez wahania potwierdzi, że owszem, cofnąłem się w rozwoju. Za łatwo się podłożyłem. - No w każdym razie teraz przynajmniej będę mógł się zająć czymś, co mnie interesuje, co nie - zakończyłem temat szkoły w nieco naiwnym tonie i byłem tego świadomy, bo będzie musiało minąć jeszcze bardzo dużo czasu, by w ogóle dopuszczono mnie choć do części tego, czym chciałbym się zajmować. Na jego pytanie najpierw skinąłem głową, następnie odrzekłem: - W sumie to nie. Dzięki, że mi załatwiłeś kontakt do tej babeczki z Tajemnic, ale nie znalazłem czasu, a potem to już mi się w sumie nie chciało. Złożyłem za to papiery na staż i się dostałem, więc gdzieś w połowie wakacji może zaczniemy się mijać w Ministerstwie, hehe.
Na pewno o niczym innym nie marzył.
Przyglądałem się Willow, już całkiem wyrośniętej jak na to, ile miała lat. Czy tam miesięcy, co jako przelicznik wieku było dla mnie co najmniej dziwne. Mimowolnie nawet uśmiechnąłem się na widok jej uśmieszku. Ten mój niestety jednak zbladł w chwili, gdy Dorien zapytał, czy zostałbym niańką na pół godziny. Trzydzieści minut nie brzmiało jak wieczność, lecz w mojej głowie zrodziło się natychmiast trzydzieści scenariuszy tego, co mogłoby pójść nie tak jak tylko Dorien teleportuje się poza dom.
- Wiesz... Może... Wolałbym chyba nie - powiedziałem delikatnie i uśmiechnąłem się przepraszająco. - Jestem raczej... Kiepski z dziećmi - Jeszcze Willow złapie jakąś traumę i to przeze mnie, co wtedy?
Temat znów zszedł na Lottę. Najwyraźniej brat nie mógł się szybko pozbyć jej z głowy. Miałem nieco zakłopotaną minę, gdy zaczął o nią wypytywać.
- Lotta to moja dziewczyna - wypaliłem więc w końcu, czerwony jak burak, drapiąc się po karku i uciekając wzrokiem, jakbym właśnie przyznał się do jakiejś strasznej rzeczy. Ta otwartość przed Dorienem wciąż była jednak nowością dla mnie i przeskoczenie budowanych przez lata barier kosztowało mnie wiele wysiłku. - Mogłeś o niej słyszeć. Byliśmy w tej samej klasie przez dziesięć lat, plus pracowała dla Ministerstwa ze smokami - dorzuciłem. Sam już w ogóle nie pamiętałem o imprezie i naszym spotkaniu po niej. To było strasznie dawno, a poza tym po przebytej zimą groszopryszczce mózgu niektóre moje wspomnienia uległy zatarciu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dorien E. A. Dear

Nieokreślony
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 183
C. szczególne : Złota obrączka
Galeony : 2882
Dodatkowo : Mąż i ojciec
  Liczba postów : 939
http://www.czarodzieje.org/t14237-d-e-a-dear
http://www.czarodzieje.org/t14351-dead#379532
http://www.czarodzieje.org/t14509-lumiere
http://www.czarodzieje.org/t14386-skrzynia-umarlaka#380806
Dom Doriena - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Dom Doriena - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Doriena   Dom Doriena - Page 4 EmptyNie Wrz 08 2019, 19:01

Parsknął tylko cicho i pokręcił głową, już nie komentując stwierdzenia o rzekomym ‘cofnięciu się w rozwoju’. Calum doskonale wiedział, o czym pomyślał jego brat. Nie mylił się.
– Poproszę ją, żeby cię wzięła pod swoje skrzydła. Jest bardzo w porządku, mniej więcej w moim wieku, także będziecie mieli o czym pogadać i na pewno wszystkiego cię nauczy. No i zawsze możesz do mnie przyjść, jeśli coś będzie nie tak.
Potem tylko mruknął coś do swojego dziecka, narzekając, że wujek nie chciał się nią zajmować i co z niego za ojciec chrzestny, jeśli boi się zmiany pieluch, ale to wszystko zdawało się rozpłynąć we mgle, gdy młodszy z mężczyzn przyznał, kim dla niego była ta wyżej wymieniona Lotta.
Chwila, co? CALUM MIAŁ DZIEWCZYNĘ???
Łał. ŁAŁ. To dopiero informacja. Mało kto wierzył w zdolności interpersonalne Caluma, a już szczególnie jeśli chodziło o płeć piękną i kogoś więcej, niż sprzedawczynię z piekarni, dodatkowo biorąc pod uwagę ten niewypał z aranżowaną narzeczoną… niebywałe. Calum dawno nie widział swojego brata aż tak zaskoczonego. Temat nowego zwierzątka, które wciąż siedziało w klatce, zszedł na dużo dalszy plan.
– Zaraz… Ale to nie ta, którą zaprosiłeś na mój ślub, prawda? – ‘oby to nie była ona, oby to nie była ona’ powtarzał w myślach, przypominając sobie niemiłe spotkanie w trakcie balu noworocznego w ministerstwie. Kurde, może powinien chociaż pogratulować bratu, że w końcu ma w kim ulokować uczucia i dać upust popędom, zamiast spekulować, czy przypadkiem sam nie miał z ową delikwentką scysji na imprezie.
– Noo, to już spore osiągnięcie. Mój mały braciszek dorasta, jestem wzruszony. Gratulacje. Tylko bądź uważniejszy niż ja – objął dłonią małe, gołe stópki Willow, sprawdzając, czy przypadkiem nie zmarzła – Mama opowiadała ci historię o pszczółkach i tak dalej?
Absolutnie nie mógł się powstrzymać przed gnębieniem Caluma, chociaż teraz, z przyjaznym nastawieniem, wydźwięk i odbiór reakcji Doriena był zupełnie inny niż jeszcze kilka lat wcześniej.

______________________


When passion colors everything
I dance entangled with my dear
She pulls my every string
Completely rapt with what I hear
When passion colors everything
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Calum O. L. Dear

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 192cm
Galeony : 751
  Liczba postów : 1274
http://www.czarodzieje.org/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://www.czarodzieje.org/t14140-golum#373559
http://www.czarodzieje.org/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://www.czarodzieje.org/t14139-calum-dear
Dom Doriena - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Dom Doriena - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Doriena   Dom Doriena - Page 4 EmptyYesterday at 23:23

Zacząłem się nieco krzywić, ni to uśmiechać, ni to wyrażać sprzeciw swoją miną, gdy Dorien wspomniał o tym "braniu pod skrzydła". Strasznie nie chciałem wychodzić na niewdzięcznego, w końcu już sam fakt, że brat kontaktował się z jakąś znajomą z Ministerstwa i próbował załatwić mi dostęp do informacji o warunkach pracy w Departamencie, świadczył o jego zaangażowaniu w moją przyszłość i moją pracę, za co oczywiście miałem zamiar mu jeszcze wielokrotnie dziękować. Jednocześnie jakaś część mnie podpowiadała mi, że byłbym głupi odmawiając takim możliwościom - jeśli je już miałem, dlaczego miałbym z nich nie korzystać? Nie każdy był na tyle uprzywilejowany jak ja, by miał rodzinę o tym nazwisku, o takich zasięgach i podobnych wpływach. Nie każdy był takim szczęściarzem, by załapać się na staż w Tajemnicach od razu po szkole. I no właśnie... W tym tkwił sęk moich wątpliwości. Choć połowa mnie nalegała, bym nie odtrącał karmiącej mnie ręki, ta druga połowa pragnęła odcięcia się od dóbr spływających na mnie za sam fakt urodzenia się w rodzinie Dear. Myślałem nieustannie, że dożywszy dwudziestu jeden lat powinienem zacząć pracować na swój sukces samodzielnie, a nie iść wiecznie po linii najmniejszego oporu.
- Dzięki - rzuciłem najpierw, by nie przedłużać za bardzo ciszy i tego żenującego pokazu grymasów. Kiwnąłem głową i westchnąłem cicho. - Z przyjemnością dam się wziąć pod skrzydła - dodałem, siląc się na uśmiech, który w gruncie rzeczy wyrażał rzeczywiste zadowolenie z faktu, że nie musiałem wszystkiego robić sam. Gdzieś w środku resztki mojej dumy zwinęły się w ciemnym kącie - na nie przyjdzie jeszcze kiedyś pora.
Wywróciłem oczami słysząc te gadki o byciu złym chrzestnym i parsknąłem śmiechem przy tym zmienianiu pieluch. No bo czego Dorien się spodziewał? Pewny byłem do tej pory, że nie powierzyłby mi w opiece gumochłona, a nagle miałem zostawać sam na sam z jego małą córeczką, jego oczkiem w głowie? Tacierzyństwo poważnie zawróciło mu w głowie! I najwyraźniej informacja o zmianach w moim życiu uczuciowym była tak ogromnym zaskoczeniem, że zrobił minę, jakbym właśnie obwieścił mu, że zabiłem naszą matkę widelcem. Jego zdumienie wyłącznie spotęgowało moje zakłopotanie i teraz byłem już pewny, że emanowałem z twarzy tak jaskrawą czerwienią, że blask mojego rumieńca widziano już w samym Londynie.
- Nie, to była Harriette - odparłem na pytanie o dziewczynę z wesela. Zacząłem przeglądać w pamięci wspomnienia, których po groszopryszczce mózgu nie miałem znowuż aż tak wiele, by spróbować przypomnieć sobie, czy Dorien w ogóle mógł mieć okazję poznać Lottę. Poza wzmiankami chyba nie - a to z kolei dało mi do myślenia, jak niewiele moja rodzina musiała o mnie wiedzieć w ogóle, skoro moja najlepsza przyjaciółka od dziesięciu lat, a teraz również dziewczyna, była dla nich wyłącznie imieniem pozbawionym twarzy i osobowości. Jeszcze zdążyłbym się tym faktem zasmucić, gdyby nie fakt, iż Dorien zaczął się droczyć ze mną mówiąc o "pszczółkach".
- Z pewnością słuchałem ich z większą uwagą niż Ty - odgryzłem się, wręcz płonąc z zawstydzenia, jednak starałem się zachować nie tylko twarz w tej konwersacji, ale także pogodę ducha i dobry nastrój. Wierzyłem, że Dorien również kierował do mnie te słowa z przyjaznym nastawieniem do całej tej sprawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Dom Doriena - Page 4 QzgSDG8








Dom Doriena - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Doriena   Dom Doriena - Page 4 Empty

Powrót do góry Go down
 

Dom Doriena

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Dom Doriena - Page 4 JHTDsR7 :: 
reszta świata
 :: 
Świstokliki
 :: 
Mieszkania
-