Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 dom

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość


Shawn E. Reed

Nieokreślony
Wiek : 28
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 184 cm
C. szczególne : Tatuaże; metalowa proteza ręki (taka sama jaką miał Petegriew);jeśli nie ma na sobie zaklęć maskujących to jest cały w bliznach;
Galeony : 31
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 661
http://www.czarodzieje.org/t13596-shawn-e-reed?highlight=Shawn
http://www.czarodzieje.org/t13598-shawn
http://www.czarodzieje.org/t13600-wrona-shawna
http://www.czarodzieje.org/t13601-shawn-e-reed?highlight=Shawn
dom - Page 2 QzgSDG8




Gracz




dom - Page 2 Empty


PisanieTemat: dom   dom - Page 2 EmptyPią Gru 02 2016, 12:24

First topic message reminder :


dom



Dom Shawna


Jednorodzinny domek z czterema pokojami. Dość obszerny ogród, sam dom stoi na wzgórzu, zaś ogród jest za nim, więc nie wchodząc na posesje Shawna, nie zobaczy się ogrodu. Zabezpieczony wieloma zaklęciami ochronnymi, tymi samymi, które miał na poddaszu w Śmiertelnym Nokturnie.


Ogród:
 

Parter:
 

II piętro:
 



Zanim dom był w takim stanie, Shawn musiał ruszyć do Biura Doradztwa w Zwalczaniu Szkodników, by wyeliminować plagę korniczaków.


Ostatnio zmieniony przez Shawn E. Reed dnia Wto Kwi 16 2019, 18:12, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Shawn E. Reed

Nieokreślony
Wiek : 28
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 184 cm
C. szczególne : Tatuaże; metalowa proteza ręki (taka sama jaką miał Petegriew);jeśli nie ma na sobie zaklęć maskujących to jest cały w bliznach;
Galeony : 31
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 661
http://www.czarodzieje.org/t13596-shawn-e-reed?highlight=Shawn
http://www.czarodzieje.org/t13598-shawn
http://www.czarodzieje.org/t13600-wrona-shawna
http://www.czarodzieje.org/t13601-shawn-e-reed?highlight=Shawn
dom - Page 2 QzgSDG8




Gracz




dom - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: dom   dom - Page 2 EmptyNie Lis 05 2017, 16:48

To wcale nie było tak, żeby Shawn nie widział jakiejkolwiek wartości w Blaithin. Myśląc nad tym, nawet potrafiłby ją polubić. Jednak są wciąż pewne jej cechy, które są, według niego, bardzo wymuszone, przez co rudowłosa traci w oczach mężczyzny. Zaś w samym obrażaniu dziewczyny i wchodzenie jej na odcisk, Shawn nie widział żadnego sensu, a jednak czuł się… zobowiązany? Bo miał świadomość, że ludziom w jej najbliższym gronie to nie przeszkadzało, albo ukrywają to, wiedząc, że mogą ją rozzłościć. Jednym słowem, rozpieszczają ją, żeby nie mieć później problemów. Zaś Reed chciał uzyskać coś zupełnie odwrotnego – poprzez wytykania jej każdego błędu i głupoty z jej strony, miał nadzieje, że Blaithin zrozumie, może nawet zmieni niektóre swoje nawyki i specyficzny instynkt samozachowawczy.
Do Dearów przyczepił się bo należy do tej rodziny, nie dlatego, że go jakkolwiek intryguje ten odłam czarodziejskiego świata.
Tym razem przecież to nie Shawn złamał granice, a Blaithin to zrobiła, napadając na niego. On, spokojnie sobie palił papierosa, a nagle wyskakuje na niego jakiś orangutan i daje po mordzie. On w tej chwili już nie był tym, co zaczynał, a ona była tą osobą.
- Wiem o tobie wystarczająco, żeby wiedzieć co mówić. I nawet jeśli nie chodzi o Ciebie, to o ludzi z którymi przebywasz. – Nie skomentował jej ostatnich słów, bo myśląc o nich, pierwszy raz podczas tej rozmowy nie wiedział co na to odpowiedzieć. Bo to była prawda. O nic go nie prosiła. A jednak jej pomagał, nie było tak, że kazał jej po prostu spierdalać. Zajął się nią i nawet spróbował jakoś pomóc, po ich małej sprzeczce na zewnątrz. Jaki miał w tym cel? Sam nie wiedział.
Widząc, jak dziewczyna się mazia w swojej własnej krwi, Shawn westchnął i przyniósł ręcznik, którym bez słowa pozwolenia otarł twarz Dearowej ze krwi.
Przeprosiny w liście były czymś na pozór prowokacją, która miała doprowadzić do jakiejś konfrontacji między nimi. Chciał wyjaśnić sprawę z festiwalu i w sumie nie spodziewał się, że będzie aż tak „ostro”. W każdym razie, wszystkie jego słowa skierowane do niej, czasem, ale rzadko, były przerysowane, nawet specjalnie irytujące, żeby ją zdenerwować. Lecz zwykle, był sobą i też był pełen podziwu, że Blaithin wytrzymała tak długo. Pewne osoby dałyby mu w twarz już na festiwalu, co nie zmienia faktu, że napaść na Shawna pod jego własnym domem to już co innego i mogła to zrobić inaczej.
Widząc jej nagłą reakcję na uwagę o pierścionku, Shawn zmarszczył czoło, nie spodziewając się aż takiej reakcji. Dobra, aż tak chce ukryć przed nim, że jest zaręczona? A co Shawn ma do tego?
Podniósł ręce w geście „nie moja sprawa” i zostawił ten temat w cholerę. Wolał nie wnikać w kolejną skomplikowaną rzecz, w którą wplątana jest ta dziewczyna.
- Uff, kamień spadł mi z serca. Już miałem testament pisać. – Parsknął i nie zareagował na jej pseudo śmiech, który tylko sprawia jej ból. Skoro jest taką masochistką, to niech się śmieje.
Cóż, raczej nikt w szkole nie wpadłby na to, że Blaithin w wolnym dniu rzuciła się na asystenta zaklęć i ten ją tak załatwił. Będą ją tylko pytać pierwsi lepsi ludzie, a gdy już Gryfonka wymyśli jedną wersję to się odczepią. Zresztą, każdy chyba wiedział, jaki temperament miała Fire i że to na pewno nie jest zwykłe „wpadniecie na słup” albo upadek ze schodów.
- Nie zagwarantuje. Nie mógłbym się na tobie wyżywać psychicznie, zero zabawy. – Ostra atmosfera opadła i teraz Shawni potrafił już obrócić pewne odzywki w żart.
Natomiast bardzo zainteresował się faktem, że rzekomo nie może tego pierścionka zdjąć.
- A dlaczegoż to nie możesz zdjąć? – Oglądnąłby chętnie ten pierścionek. Takie „zagadki” zawsze go interesowały, a tym bardziej, że o Dearach wiedział tyle, że mieli oni kiedyś związek z czarną magią. To może i tym razem tak się właśnie stało?
Ale nie myślał o tym więcej, bo dziewczyna aż drżała od zimna i Reed nie chciał tego od taqk ignorować. Herbata nie dała jej wystarczająco ciepła, więc czy mogła zdjąć wreszcie te cholerne ubrania?
Sama chciała sobie opatrzyć rany, to proszę bardzo.
- To ja popatrzę, jak sprawnie to robisz. – Odsunął się od niej i tylko obserwował jak zakleja sobie ranę, tak prymitywnie jak to tylko się da. Ale Shawn powiedział sobie, że nie będzie po niej poprawiać. Sama będzie się z tym męczyć.

Na jej pytanie, Reed aż uśmiechnął się krzywo, wiedząc jak jednoznacznie to brzmiało. Czy ona faktycznie myślała tylko w tej jednej kategorii? – Ściągaj ciuchy, przez nie tracisz temperaturę, mały geniuszu. – Kiedy ta mądra baba się jeszcze bardziej opatuliła, Reed przewrócił oczami i tylko podszedł do niej, kucnął i delikatnie, lecz stanowczo rozpiął jej zamek, po czym wyjął ręce z rękawów.
|Gdy już została tylko w koszulce i spodniach, bez słowa poszedł po coś, czym mógłby ją okryć.
Wrócił z własną kołdrą, którą owinął rudowłosą, tak żeby wreszcie było jej ciepło.
- Nie chce, żeby zamknęli mnie w Azkabanie, bo tymi zamarzniesz na śmierć w mieszkaniu. – Rzekł tylko i westchnął głęboko, po raz kolejny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin ''Fire'' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1884
  Liczba postów : 2836
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
dom - Page 2 QzgSDG8




Gracz




dom - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: dom   dom - Page 2 EmptySro Lis 08 2017, 00:33

Fire niestety raczej wolałaby pozostać w swojej bezpiecznej otoczce, gdzie nikt nie będzie uświadamiać jej popełnionych błędów ani podważać faktów, które dotąd uważała za nienaruszalne.
- Jasne. - mruknęła tylko na tę krótką wzmiankę, że wie o niej wystarczająco dużo, żeby wydawać jakiekolwiek osądy. Może i znali się kawał czasu, ale widywali się tylko w sytuacjach, które były narzucone z zewnątrz i stanowiły czysty przypadek. Fire nie wyobrażała sobie, żeby tak po prostu pójść z Shawnem do baru w wolnym czasie, nie umiała określić, czy dobrym pomysłem byłoby wyskoczenie na jakąś imprezkę wspólnie. Nawet, jeśli bardzo starała się nie ujawniać o sobie więcej, niż było to konieczne w tej relacji, Reed musiał znajdować sposób, żeby ją podburzyć.
Na usta dziewczyny cisnęły się pytani o to, dlaczego to robi, ale ich nie zadawała. Gryfonka przywykła do tego, że nie naciskała na nikogo, ale teraz powoli mężczyzna ją swoją nieprzewidywalnością drażnił. Gdyby zostawił Dear samą sobie, przynajmniej wiedziałaby na czym dokładnie stoi. Reed musiał mieć tę świadomość, że się przez niego gubi. Postawił przed nią zadanie domyślenia się o co chodzi w problemie z nią samą, chociaż wzmianka na temat znajomych dziewczyny nie za bardzo pomagała. Co było nie tak z Leo, Biancą czy Etką? Blaithin była przewrażliwiona na punkcie drogich dla siebie osób, dla których zdolna była poświęcić wszystko, więc wolała nie wnikać, żeby Reed nie powiedział czegoś, czego mógłby pożałować.
- Zwykłe "mogę?" byłoby miłą odmianą. - skomentowała szorstko, kiedy ponownie zignorował fakt, że nie powinien naruszać przestrzeni osobistej Fire. Mimo wszystko lepiej się czuła bez brudzenia się czerwienią. Nawet nie syknęła, kiedy ręcznik przesunął się po rozciętym łuku brwiowym. Zacisnęła tylko szczęki. Chyba nie miała wyjścia, jak przyzwyczaić się do tego, że Reed robił, co chciał. Albo dać mu w twarz ponownie. Jeszcze wahała się nad wyborem. Odgarnęła z czoła mokry kosmyk włosów i westchnęła krótko.
- Jeszcze nie jest za późno, Reed. - wtrąciła, gdy wspominał o pisaniu testamentu. Oboje dzielili ten specyficzny, pełen cynizmu i sarkazmu humor. Przynajmniej na tej płaszczyźnie potrafili się jakoś porozumieć bez spięć... - Rzeczywiście, ja się b-bawię wybornie. - przyznała, myśląc o tym, że pewnie będzie wyglądać niezwykle zabawnie z taką opuchlizną, która zejdzie zapewne najszybciej za tydzień. Nad wersją do podania znajomym Fire na razie nie chciała myśleć.
- Ktoś nałożył na p-pierścionek klątwę. - wyjaśniła bez szczegółów, obserwując twarz mężczyzny. Powinien mieć o takich sprawach niemałe pojęcie. Mimo, że Fire też nie była nowicjuszką w sprawach zahaczających o czarną magię to jej próby pozbycia się zaklętego przedmiotu spełzły na niczym. Shawn miał z pewnością większą wiedzę i doświadczenie... Właściwie mogła pójść do niego dużo wcześniej, ale spodziewała się, że w zamian będzie chciał czegoś nie do spełnienia. Albo, że ją zwyczajnie wyśmieje.
- Nie jestem m-mała, kretynie. - odparowała błyskawicznie, nie chcąc myśleć o tym, co ten krzywy uśmiech miał oznaczać. Ani o tym, że tak naprawdę rzeczywiście jest tylko drobną dziewczyną, a każdy doskonale to widzi tylko ona próbuje wmawiać sobie co innego. Fire zamierzała zapytać, czy mu się te pseudocyniczne odzywki jeszcze nie znudziły, ale w życiu nie spodziewałaby się, że po prostu postanowi ją rozebrać. Jak jakąś nieposłuszną dziewczynkę, która sama sobie szkodzi swoim zachowaniem... Jakby uważał, że go za to nie zamorduje, a przecież nigdy nie wydawał się naiwny. Był sens powtarzać Reedowi, że Fire nie chce być dotykana? Odsunęła się na kanapie, patrząc na mężczyznę z mieszanką niedowierzania i konsternacji. Może i byłaby o wiele bardziej zła, gdyby nie to, że w gruncie rzeczy miał rację z tym, że w samej koszulce i spodniach łatwiej będzie się rozgrzać.
- Nie r-rób tego w-więcej. - powiedziała cicho, ale stanowczo. Dlaczego nadal miała wrażenie, że nawet jeśli postawi granicę jasno to i tak Shawn to zignoruje? To rzeczywiście była dla dziewczyny nowość, bo jej przyjaciele zawsze jak najbardziej respektowali komfort Szkotki, chyba, że czasem drażnili ją w żartach. Pozwoliła owinąć się kołdrą, odnajdując w tej miękkości trochę odprężenia na spięte mięśnie. Nawet nie myślała o tym, że Reed codziennie się nią okrywał.
- Nie tłumacz się, wiem, że po p-prostu nie możesz u-utrzymać r-rąk przy sobie. - powiedziała sztywno, znów przyjmując bezbarwny ton, co kontrastowało z tym, że jąkała się przez zimno, które powoli ustępowało. - A ja mogę zapewnić, że umiem używać s-swoich. - dodała, bo to nie był problem, żeby sama zdjęła sobie bluzę, ale swoim poleceniem po prostu sprowokował Blaithin, aby tego nie robić. Coraz bardziej denerwowało Szkotkę to, jak łatwo ulec tym jego sugestiom. Nie chciała przesadnie ciągnąć tego tematu, więc tylko wysunęła spod okrycia rękę, na której lśnił szmaragd.
- Poradzisz coś na ten pierścionek, znawco czarnej magii? - zapytała bezpośrednio. Jeśli miał pozbyć się klątwy, Fire była gotowa nawet wysłuchać ewentualnych warunków.
Bo co jak co, ale Shawna o bezinteresowność nie podejrzewała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Shawn E. Reed

Nieokreślony
Wiek : 28
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 184 cm
C. szczególne : Tatuaże; metalowa proteza ręki (taka sama jaką miał Petegriew);jeśli nie ma na sobie zaklęć maskujących to jest cały w bliznach;
Galeony : 31
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 661
http://www.czarodzieje.org/t13596-shawn-e-reed?highlight=Shawn
http://www.czarodzieje.org/t13598-shawn
http://www.czarodzieje.org/t13600-wrona-shawna
http://www.czarodzieje.org/t13601-shawn-e-reed?highlight=Shawn
dom - Page 2 QzgSDG8




Gracz




dom - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: dom   dom - Page 2 EmptyCzw Lis 09 2017, 21:18

Otaczanie się ludźmi, którzy fałszywie mówią same dobre słowa to tylko iluzja, oszukiwanie samego siebie, że jest się taką nieomylną, wspaniałą osobą. Gdy zwykle rzeczywistość potrafi wskazać na wiele wad, często więcej niż zalet. Shawn nie należał do ludzi, którzy nie mają problemu z lizaniu komuś dupkę. Wolał powiedzieć to, co myśli, a nie wymyślać jakieś tłumaczenia, czy kłamstewka. Po co miałby komuś podbudować ego? Tym bardziej Blaithin. Nie była już chyba małym dzieckiem, które trzeba cały czas chwalić, żeby nie zaczęło płakać? W każdym razie, na pewno nie będzie jej tak traktował.
I na ironię, tylko te krótkie momenty, te sytuacje w życiu, w których los naprowadził ich na siebie wystarczyły, by Shawn mógł już ją ocenić, jej zachowanie – każde jej zachowanie w jego obecności było takie same, wręcz klasyczne. Niczym badass z jakiś powieści. Trzeba być chyba jebanym idiotą, żeby sobie tego nie uzmysłowić. A Reed wbrew pozorom nim nie jest, obojętnie co sobie rudowłosa myśli.
Impreza? Wyjście do baru? Śmieszne, ale po sytuacjach z Naberrie, teraz takie spotykanie się z znajomymi w barach wydawało mu się oklepane i nudne. A alkohol nie pił zbyt często. Można nawet powiedzieć, że rzadko. O ile mówimy o takich ilościach, które są po to, by zwalić człowieka z nóg. Gdyż taki soczek, jakim było wino, Shawn nie zaliczał do alkoholi. Mężczyzna lubił sobie czasem się napić jakiegoś takiego lekkiego trunku, dla samego posmaku. Dlatego na chwile obecną nie wyszedłby z dziewczyną do baru – po prostu by mu się nie chciało. Chętnie by ją jeszcze raz zaprosił, chociaż na pewno nie na kolejny jebany boks, nie chciał bawić się w damskiego boksera.
Był nieprzewidywalny, nieschematyczny i jego zachowania bardzo różniły się od tych, które zwykle spotykała w szkole. To prawda i nic się na pewno nie zmieni. Taki już był i powinna się do tego już przyzwyczaić. Chociaż, obserwując jego przemianę na przestrzeni zaledwie roku, niewyobrażalnie się zmienił – ze wstydem sobie przypominał niektóre słowa, które powiedział i nie chodziło, że kogoś obraził – właśnie odwrotnie, komuś powiedział coś miłego, czego tak naprawdę nie powinien mówić. Ach, Padme…
Co znajomi Blaithin mieli do tego? Shawn bez ogródek by odpowiedział, że nie powinien być pierwszym, który mówi jej jak się zachowywała i zachowuje. Jak udaje taką niedostępną i edgy dziewczynkę. Gdy tak naprawdę jest inna. Jaka jest? Tego Reed nie wiedział. Za to był pewny, że to co teraz przed nim „przedstawia” nie jest z pewnością prawdziwym wizerunkiem dziewczyny.
-Wtedy byś nie pozwoliła. – Wzruszył ramionami, nie przejmując się, że mogłaby się czuć źle… dotykana przez niego. Litości, wycierał jej krew, tak? Cóż, dacie mu w twarz ponownie to jak powtórzenie historii po raz drugi.
Zignorował jej uwagę o testamencie, dopiero uśmiechnął się krzywo o jej „wybornej” zabawie.
- To jestem zaszczycony, że tak bardzo cię zabawiłem. – Oczywiście, czekał aż Fire albo prychnie, albo zaprzeczy, bo właśnie tego się po niej teraz spodziewał. Cóż, nie myślała bo może dla jej znajomych to żadna nowość?
Zmarszczył czoło, kiedy powiedziała, że pierścionek ma w sobie klątwę. Nie widział po niej żadnych syndromów, ani też wokół palca nie było żadnych oznak, żeby to była jakaś czarna magia.
- Wiesz na jakiej zasadzie działa klątwa? – Znał się na tym, ale takie pytania to była podstawa – mógłby szukać każdej klątwy po kolei, albo w sekundę odnaleźć odpowiedź jednym prostym pytaniem. Cóż, jeśli naprawdę było to coś w tej kategorii, to na pewno Shawn tego nie zostawi – miał w pewnym sensie na tym bzika i teraz chętnie tym się zajmie.
- A jaka jesteś? No dawaj, chętnie posłucham jaka to jesteś groźna i kurwa niebezpieczna. – Wywrócił oczami i kontynuował ściąganie bluzy z jej ciała. Zignorował ich bliskość – była przecież jedną z jego uczennic i to jeszcze tą jedną z bardziej denerwujących. Shawn rzadko dopuszczał do siebie myślenie, że jednak te wszystkie sytuacje, ich rozmowy i jego stosunek do jej osoby tak naprawdę kwalifikują się do stosunków przyjacielskich.
- A już mi się tak spodobało. No, ale przecież ja zawsze się ciebie słucham, prawda Płomyczku? – Mrugnął do niej przegryzając wargę. Oczywiście, że zignoruję każdą granicę. Dla niego coś takiego nie istnieje. I żeby tylko się okrywał tą kołdrą. I żeby to tylko on.
Gdy nagle odpowiedziała, Shawn spojrzał na nią jak na kompletną idiotkę. Chyba już drugi raz tego wieczoru.
- Przy tobie? Rude małpy rzadko mam ochotę dotykać.
Zignorował zaś jej zapewnienia, o których wiedział, a mimo wszystko był pewien, że z samego bycia upartą nie rozebrałaby się, bo jak tak można przed NIM?
Złapał delikatnie dłoń, którą wyciągnęła w jego stronę. Muskał jej skórę delikatnie, przyglądając się szmaragdowi i całemu pierścionkowi. Z obecną wiedzą za mało wiedział.
- W sypialni będzie mi łatwiej spojrzeć na ten pierścionek. Wiesz, tam mam narzędzia i takie tam. – Tak naprawdę to nie miał tam niczego, zaś chciał przenieść się do sypialni z niewiadomych powodów. Tak mu mówiła intuicja i Reed wmawiał sobie, że tam jest po prostu lepsze światło.
Znowu naruszył wszelkie jej granice. Szybkim ruchem włożył ręce pod uda dziewczyny i pod głowę, po czym podniósł bez trudu (takie małe dziecko nie mogło dużo ważyć) i ruszył w stronę sypialni po schodach.
Nie reagował na jej słowa, spoglądał tylko od czasu do czasu i gdy akurat na niego patrzyła tym swoim złowieszczym wzrokiem, on nie reagował. Nad czym myślał? Sam nie wiedział, aż do chwili, w której nagle do głowy mu wpadła myśl, że…
- W blond włosach było ci dużo ładniej. – Szepnął jej do ucha, niemal muskając wargami płatek jej ucha. Było to chyba jedyne zdanie Shawna skierowane dzisiejszego wieczoru do dziewczyny, które nie było ani ironiczne, ani na złość.
Położył ją delikatnie na łóżku i wyprostował się, czując, że dodatkowy ciężar dla jego pleców dał się we znaki. Mimo że to była tylko Blaithin. No chociaż patrząc na nią i na niego, można by pomyśleć, że Reed jest totalnym anorektykiem.
Westchnął i odezwał się wreszcie:
- No dobra, to mów. Skąd ta klątwa, ogólnie jak najwięcej informacji. – Zakładał, że wiedziała chociaż coś o tym, skoro zwróciła się do niego. Chyba wiedziała, że zabieranie mu czasu tylko przypuszczeniami, mogło go tylko wkurwić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin ''Fire'' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1884
  Liczba postów : 2836
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
dom - Page 2 QzgSDG8




Gracz




dom - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: dom   dom - Page 2 EmptyNie Lis 12 2017, 01:02

Życie Fire od dawna przesycone było kłamstwami. Przyzwyczaiła się do wymyślania historyjek na odczep, a wręcz używała ich już odruchowo. Nawet własne "imię" miała nieprawdziwe. Wolała udawać, że wszystko zawsze jest w porządku, a własne cierpienie ukrywać głęboko w sobie, czego mimo upływu lat nie mogła się oduczyć. Doszło do tego, że nawet sama przed sobą nie potrafiła już przyznać się do wielu rzeczy. Shawn wyjątkowo niedelikatnie burzył światopogląd Blaithin.
Fire nie uważała Reeda za idiotę, ale za irytującego dupka już tak. Przez sytuacje, w których się zetknęli, również mogła ocenić zachowanie mężczyzny. Nikt bez powodu nie nosił masek obojętności, ale Szkotki i tak nie interesowały pobudki, dlaczego Shawn jest tak beznamiętny i oziębły. Gdyby tylko on również podchodził do tego w identyczny sposób... Może wtedy rzeczywiście mogliby czasem spotkać się w normalnych okolicznościach. Nie chciała tego przyznawać, że mimo wszystko go lubi.
- Zatrudnij się na stałe jako błazen. - skomentowała dalej tym samym szorstkim tonem, mimo że chciała przestać odpowiadać na te jego prowokacje. Nie prychała ani nie zaprzeczała, bo to już najwyraźniej nie miało większego sensu. Zresztą rozmowa zahaczyła o konkretniejszy temat. Pierścionek na pewno był jednym z tych wyjątkowo pięknych i przyciągających wzrok. Nic dziwnego, że ludzie często uśmiechali się do Fire dostrzegając tę ozdobę, nie rozumiejąc dlaczego krzywiła się w odpowiedzi i chowała dłoń do kieszeni.
- Nie do końca. To tylko domysły. - sprecyzowała, zastanawiając się nad tym, czy w ogóle warto z Reedem ten temat poruszać. Dotychczas nikt nie wiedział, dlaczego nie pozbyła się ozdoby z wyjątkiem Leo, któremu zmuszona była to wyznać wbrew sobie. Z drugiej strony, jeśli nie Shawn miał coś na to poradzić to kto?
- Zamknij się. - syknęła na kolejną kpinę ze strony mężczyzny. To było nienormalne, jak szybko sprawiał, że czuła się słaba i bezbronna. Nie mogła zapanować nad poczuciem, że nic mu nie zrobi, nawet jakby bardzo chciała. A w tamtej chwili rzeczywiście czuła powracający gniew, nawet jeśli cały uleciał z Fire wraz z upadkiem na ziemię. Dawno nikt nie był w stosunku do rudowłosej aż tak prowokujący. Przewróciła oczami, gdy tak wymownie do niej mrugnął. Merlinie, musiał czerpać z tego niemałą przyjemność jej kosztem. - Nie dam się znowu sprowokować, Reed, więc możesz już obrać jakąś ciekawszą taktykę wyprowadzania mnie z równowagi- stwierdziła z zimnym spokojem, który łatwo mógł wskazywać na to, że irytuje się własnymi emocjami. Wiele by dała, żeby móc je w pewnych momentach po prostu wyłączyć. Fire wyznaczała wokół siebie tak wiele granic, że rozmowa z nią i tak często przypominała chodzenie po polu minowym. Shawn tego nie respektował... i nie wiedziała, jak go do tego zmusić.
- A rude małpy rzadko mają ochotę być dotykane przez takich dupków, Reed. - odparła, czując się nieco dziwnie z tym, że dalej siedzi w wilgotnych ciuchach, ale nie zamierzała nic wspominać o tym, że mógłby jednym machnięciem różdżki ją wysuszyć. Skoro wolał ją mokrą.
Pierwszy raz to ona zainicjowała kontakt fizyczny i dzięki temu spokojniej przyjęła fakt, że palce Shawna gładzą jej skórę, mimo, że nadal było to dziwnie... drażniące. Fire obserwowała te drobne muśnięcia, skupiając się bardziej na nich niż na problemie pierścionka.
- Eee w sypialni? - powtórzyła, cofając rękę i myśląc nad tym, dlaczego właśnie otrzymała od swojego prawie nauczyciela propozycję pójścia do jego sypialni. W końcu skinęła głową, nie zwracając uwagi na to, że te narzędzia mogą być blefem. Jak już rzeczywiście Blaithin pozwalała Shawnowi na pomoc to nie będzie rezygnować tak szybko. Miała już zamiar wstać, kiedy po raz... nie wiem, który, ale z pewnością zbyt wiele ich już było, jak gdyby nic, Reed wziął ją na ręce. Odruchowo przytrzymała się koszulki mężczyzny, żeby nie upaść. Już i tak była wystarczająco mocno obita, nie potrzebowała kolejnego spotkania z twardym podłożem. Chyba nie spodziewał się, że zupełnie zaakceptuje taki stan rzeczy. Po prostu ciągle ją szokował swoją arogancją.
- No kurwa, co ty robisz? - zapytała, nie rozumiejąc potrzeby niesienia jej do sypialni. No przecież nogi miała sprawne. - Reed, przed chwilą mówiliśmy o trzymaniu łap przy sobie. - przypomniała ze złością, wbijając mu z premedytacją paznokcie w ramię. Przecież umiała chodzić i mogła spokojnie pójść do sypialni mężczyzny o własnych siłach. Widział w niej aż tak nieporadne dziecko? Nie miała pojęcia co odpowiedzieć na komplement, który powiedział tak znikąd. Bardziej zwróciła uwagę na oddech Shawna, tak niebezpiecznie blisko. Merlinie, co za idiota. Miała to traktować jako durny żart?
Fire złapała za leżącą na łóżku poduszkę, zacisnęła dłoń i rzuciła w niego ze złością. Zdawała sobie sprawę z tego, że zbyt mocno tego nie odczuł, ale po prostu musiała. Przebywanie z Reedem wystawiało cierpliwość Fire na naprawdę trudną próbę. Usiadła na łóżku, dalej patrząc na niego nachmurzonym wzrokiem. Ale rzeczywiście, w ciągu roku zmieniła się na tyle, żeby nie obrażać się co chwila, jak typowa nastolatka. Zresztą nie chciała zaczynać nowej bójki, jak jeszcze twarz bolała, a zadrapania dawały o sobie dotkliwie znać.
- Trochę to wstępnie badałam. - przyznała, myśląc o swoich długich poszukiwaniach we wszelkiego rodzaju księgach czarnomagicznych. Nawet, jeśli znalazła sporo wskazówek żadna nie wyszła w praktyce, kiedy próbowała pozbyć się pierścionka. Cóż, ojciec Fire do ignorantów nie należał. A przy tym doskonale wiedział, jak daleko sięgają umiejętności Blaithin. - Związał się nie tylko fizycznie z palcem, ale i całą moją osobą, całym organizmem. Jakbym była jego nośnikiem. Potrafię chyba przewidzieć, co by się stało, gdybym odcięła palec... czego nie chcę. - dodała stanowczo. Reed mógł darować sobie patrzenie na nią, jakby nie miała za grosz rozumu. Nawet jeśli początkowo dziewczynę bardzo korciło, żeby wypróbować ten sposób i po prostu przyszyć sobie później palec to wiedziała, że: - Spodziewał się, że mogę spróbować...
Dodała ostatnie zdanie bardziej sama do siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Shawn E. Reed

Nieokreślony
Wiek : 28
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 184 cm
C. szczególne : Tatuaże; metalowa proteza ręki (taka sama jaką miał Petegriew);jeśli nie ma na sobie zaklęć maskujących to jest cały w bliznach;
Galeony : 31
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 661
http://www.czarodzieje.org/t13596-shawn-e-reed?highlight=Shawn
http://www.czarodzieje.org/t13598-shawn
http://www.czarodzieje.org/t13600-wrona-shawna
http://www.czarodzieje.org/t13601-shawn-e-reed?highlight=Shawn
dom - Page 2 QzgSDG8




Gracz




dom - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: dom   dom - Page 2 EmptyNie Lis 12 2017, 16:12

Shawn w ciągu swojego życia miał wiele przeskoków, wiele sytuacji tragicznych i dużo mniej tych szczęśliwych. Od najmłodszego uczył się jak żyć po swojemu, samotnie, nie mogąc liczyć na pomocną dłoń. Dlatego też nigdy nie próbował sobie coś wymyślać, oszukiwać samego siebie o tym, dlaczego jest tak. Jego ojciec był bogatym dupkiem, matka również. I nie miał co tu ukrywać, a jedynie ciągnąć swoje życie dalej, szukając w życiu jakiegoś sensu, dla którego mógłby je przeżyć. Czy odnalazł? Wiele lat temu by powiedział, że tak, od 9 lat jest w branży czarno magicznej i dobrze mu się w niej żyło, kreowało. Znał się na artefaktach, na klątwach i na wielu innych rzeczach, które są niespotykane w życiu powszechnym. Ta wiedza zawsze dawała mu pewną satysfakcję, że nie jest kopią swoich rodziców, pracując w Ministerstwie. Jakby tak było, Reed nie starałby się o inne stanowisko niżby zostanie Ministrem Magii. Inne posady wydawały mu się nudne, auror jedynie coś tam robił. A tak to bida z nędzą.
Shawna w sumie zastanawiało dlaczego po festiwalu Hogwartu nie zawitało grono aurorów, którzy mieliby badać uczniów, obserwować w przypadku kolejnych obskurusów. Na Merlina, jedna uczennica umarła, a szkoła to olała, tak jakby nic się nie stało, zaś sama Nebraska nigdy nie istniała i nie była uczennicą tej szkoły. Nie żeby go to interesowało, a jednak to było dziecko, które chcąc się bawić, umarło, mimo zapewnień bezpieczeństwa podczas festiwalu. Shawn zniknął stamtąd zanim się to piekło rozpoczęło, po kłótni z Blaithin nie miał już szczerze co tam robić – tak jakby to ona dawała mu jakikolwiek sens pojawienia się na imprezie. Merlinie, żeby tylko nie miała na niego taki wpływ za każdym razem. Chociaż czy Fire kiedykolwiek by go zaprosiła na imprezę czy do baru. A jak się zdziwi Shawnik kochany.
- Nie chce ci tworzyć konkurencji w zawodzie, Blaith. – Rzekł chłodnym tonem, którym zwykle się posługiwał w zwyczajnym życiu. Teraz jakoś przy Fire zdarzało mu się mieć jakiekolwiek „poczucie humoru”.
Całe ich spotkanie dotarło do momentu, w którym mieli coś ze sobą wspólnego – Fire zahaczyła o czarną magię, zaś Shawn się na niej znał, na artefaktach również. Dzięki temu mogli się do siebie zbliżyć mogli sprawić, że ich relacje nie będą już tak toksyczne jak były. Chociaż, Shawnowi nigdy to nie przeszkadzało.
Cały pierścionek był niemalże idealnie wygrawerowany, szmaragd w środku idealnie odbijał światło – Reed wiedział, że jak każdy pierścionek zaręczynowy jest pięknie wykonany, a wciąż wydawał się bardziej idealny niż inne. Z reguły tak było, jeśli chodziło o przedmioty z klątwą – bo ci co je rzucają to nieźli spryciarze i zawsze biorą te przedmioty, które są nieporównywalne lepsze i piękniejsze od innych. No po prostu mistrzowie dyskrecji.
-Domysły? A co cię sprawiło, że tak myślisz? Nie widać żadnych objawów, no chyba że odkąd masz pierścionek masz katarek, to faktycznie klątwa jak chuj. – W głębi duszy, Shawn bardzo się cieszył, że poszła do niego – interesowały go takie sprawy i to, że teraz sobie żartuje, nie znaczy, że go to w ogóle nie interesuje.
To było w każdym stopniu normalne, że nie potrafiła odpowiedzieć, wytrzymać psychicznie w jego towarzystwie. Shawn prowokował ją i naginał granicę, które chroniły jej najbardziej podatne wartości. Był pierwszą osobą, która w ten sposób podeszła do jej osoby i dlatego może być nawet zdziwiona, że coś takiego ma miejsce.
- Nie dasz się sprowokować? Nigdy jeszcze nie spotkałem osoby, którą tak łatwo wyprowadzić z równowagi, mimo swojego wizerunku twardej, niezależnej baby. – Wzruszył ramionami po czym dodał: - Zresztą, nie wyglądasz, żebyś była teraz całkowicie odporna na zaczepki. Niemal masz drgawki od tych emocji, skarbie. – Jak za dawnych czasów, Fire znów była dla niego skarbem, bo to też był element, który ją niezmiernie denerwował. Co jak co, ale Shawn o Blaith wie dużo – lecz każda informacja o niej jest o tym, jak zniszczyć jej światopogląd i nastrój.
Dość zabawne, że chwile po tym, jak Dear mówi o tym, jak nie lubi być dotykana, Reed bierze ją na ręce. Całą mokrą, tak jak to mężczyzna lubi.
Już jej nie słuchał, a jedynie wynosząc ją do góry, nie myślał nawet, że to może źle wyglądać, że niemal traktuje ją jak dziecko. Reed nie zastanawiał się nad tym, czym się kierował, po prostu tak poczuł, że zrobi, to to robi. Może nawet chodzi o zwykłe naruszenie jej granic, tak żeby się zdenerwowała. Lecz wtedy komplement, który żartem nie był, nie pasowałby…. Tak więc co siedzi w głowie mężczyzny?
Złapanie go za koszulkę było czymś co zadziwiło Reeda. Byłby pewien, że rudowłosa wolałaby nawet upaść, niż być w jego ramionach, otulona jego oddechem. A tu niespodzianka.
- Co z tego, że mówiliśmy? Mówić możemy sobie zawsze, nigdy nie obiecywałem, że będę się do tego stosować, Blaith.
Syknął cicho, czując jej paznokcie w swojej skórze. Przewrócił oczami, zaciskając szczęki, w obawie, że jak nie wytrzyma to ją zrzuci, a upadek na schody nie może być bez bólu.
Gdy już doniósł ją i położył na łóżko, całe te rzucenie poduszką nie wydało mu się wyładowaniem na nim złości, a jedynie niewinną zabawą. Prychnął, odrzucając w jej stronę tą samą poduszkę.
- Nie zaniosłem cię tutaj, żebyś mogła bawić się ze mną w jakieś romantyczne zabawy. Może tak robiłaś w łóżku ze swoimi chłopcami, ale ja nim nie jestem, nie zapędzaj się za bardzo. – Uśmiechnął się do niej szyderczo, zamykając tym uśmiechem temat. Trzeba było wrócić do ważnego tematu pierścionka.
Usiadł obok niej i poprosił ją o dłoń, na której miała pierścionek, dając w tym czasie dziewczynie powiedzieć to, co chciała. Jej ostatnie słowa dodały sensu całej tej sprawie, ale Shawn po prostu wybuchnął śmiechem.
- Narzeczony rzucił Ci klątwę na pierścionek, bojąc się, że będziesz chciała go ściągać, byś przypadkiem nie mogła go zdradzać BEZ GRZECHU? – Spojrzał na nią, szukając wyjaśnień, ale po chwili ochłonął i zaczął mówić to, co sam uważał o tym pierścionku.
- Podziwiam tego kogoś, że chciało mu się rzucać taką wielopoziomową klątwę dla takiej pierdoły. Chociaż nie, jest kompletnym idiotą. Powodzenia w związku, w ogóle. Ale wracając, tak, mógłbym ci to odczarować, ale to wcale łatwe i szybkie nie będzie. Możliwe, że też bolesne. Nie będzie ci to skarbie przeszkadzać? – Spojrzał głęboko w jej oczy, zaś w jego źrenicach, mimo dość szyderczego tonu, nie było widać chociażby krzty żartu. Był śmiertelnie poważny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin ''Fire'' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1884
  Liczba postów : 2836
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
dom - Page 2 QzgSDG8




Gracz




dom - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: dom   dom - Page 2 EmptyCzw Lis 16 2017, 22:59

Zapewne dużo łatwiej byłoby Fire przewidzieć, co Shawn zrobi lub pomyśli, gdyby wiedziała o nim cokolwiek. Tak naprawdę mężczyzna pozostawał zagadką. Nie znała przeszłości Reeda, jego relacji z innymi ludźmi, powodów dla których zaczął pracować na Nokturnie ani tych dla których zajął stanowisko asystenta. Nie pytała, nie ingerowała i byłaby wdzięczna, gdyby odwdzięczał się tym samym. Ona sama wolała skupiać się na własnych problemach, których też miała mnóstwo. Jedynie ostatnio, kiedy ojciec dał jej teoretycznie spokój, Szkotka mogła odetchnąć. Po powrocie Caspra też powinna być spokojniejsza, ale i tak odczuwała dziwny niepokój. Pamiętny festiwal pozostał w głowie dziewczyny na długo. Nie tylko dlatego, że ktoś zginął, a ona sama musiała ratować Noxa. Pamiętała też, jak ją wtedy wkurzył swoimi słowami. Zignorowała już słowa o zawodzie błazna.
- A ja widzę, że z ciebie znawca jak chuj. Objaw jest taki, kretynie, że nie da się go w żaden sposób zdjąć. I to jest problem, który chcę rozwiązać, a później wymyślić jak go zniszczyć. - wytłumaczyła, jak krowie na miedzy. Nie lubiła tego sposobu, w jaki mówił. Zupełnie jakby nie miała za grosz rozumu ani rozeznania w sprawie czarnej magii. Może i nie chwaliła się swoimi umiejętnościami, ale zakładanie z góry, że jest od niego gorsza zwyczajnie ją ubodło. Najchętniej cofnęłaby moment, w którym powiedziała o klątwie. Mogła poszukać jeszcze pomocy na Nokturnie... Blaithin wolałaby jakoś się z Shawnem dogadać, skoro już znaleźli coś, co ich łączy, ale było ciężko.
- Wydaje ci się, Reed. Za dużo gadasz po prostu. - odparła, zauważając jednak, że miał rację. Trzęsła się, ale to nie była wina gniewu. Drażnił ją, ale bardziej zwracała uwagę na to, jak niemiłe wrażenie pozostawił lodowaty deszcz na jej skórze. Fire przewróciła oczami,  nie znajdując już słów na tego człowieka... To ciche syknięcie natomiast było satysfakcjonujące, zwłaszcza, że dzięki bliskości usłyszała je wyraźnie. Przynajmniej jakkolwiek zareagował na ten ból, jaki w nim wywołała. I tak Shawn powinien dostać go o wiele więcej za swoją arogancję.
- W przeciwieństwie do ciebie ja traktuję niektóre słowa poważnie. - napomknęła, nie zwracając już większej uwagi na to, że zdrobnił jej prawdziwe imię. Za bardzo bolała ją twarz, żeby się od razu ponownie denerwować, zresztą nadal o wiele bardziej skupiała się na rękach mężczyzny i niecierpliwym czekaniu na to, aż je zabierze.
Blaithin nieco zatkało, gdy po uderzeniu poduszką Reeda, powiedział coś takiego. Nikt jej tak bezpośrednio nigdy nie zahaczył o jakiekolwiek sprawy intymne, nawet jeśli miał to być chamski żart. Chciała natychmiast odpyskować, zapytać o niby jakich chłopców chodzi, powiedzieć, że jej łóżko nie jest sprawą Shawna, ale zacięła się.
- Nie... W ogóle nie o to mi chodziło. - powiedziała w końcu zirytowana.
Fire skrzywiła się nieładnie, kiedy tak po prostu zaczął się śmiać i wyrwała swoją dłoń z uścisku. Rozumiała w miarę jego potrzebę wyśmiewania i szydzenia z niej dosłownie w każdej chwili, ale tego się nie dało normalnie znieść. Nawet, jeśli już zaczynali poważny temat, on musiał drwić. To, co powiedział zresztą i tak było idiotyczne. Blaithin nigdy nie myślała o tym, żeby kogokolwiek zdradzać. Wysnuwał wnioski prosto z dupy.
- Nie narzeczony. - zaprotestowała, nie mogąc się powstrzymać przed uświadomieniem tego Shawnowi. Uczepił się Damona, jakby rzeczywiście miał jakiekolwiek znaczenie w całej sprawie. Chodziło tylko o przedmiot, ale oczywiście, że Reed nie mógł sobie odpuścić. Fire zrobiło się gorąco, kiedy życzył jej powodzenia w związku. Odruchowo zacisnęła dłoń, którą jeszcze niedawno uderzyła go w policzek, w pięść, zagarniając między palce kołdrę. Jak miała z nim pracować nad klątwą, jeśli wytrzymywanie w towarzystwie mężczyzny było aż tak trudne? Jeśli zdejmowanie jej i tak miało być męczące.
Blaithin naprawdę bardzo mocno próbowała zachowywać się z opanowaniem emocji, ale kiedy uraczył ją tak intensywnym spojrzeniem lazurowych tęczówek, sama nie zauważyła, kiedy zaczęła mówić.
- Dla ciebie też zaraz okaże się to bolesne, jeśli nie opanujesz w końcu języka. - ton miała mimo wszystko cichy. Może i nadawała mu najbardziej ostrej formy, jaką tylko się dało, ale i tak te słowa nie mogły Shawna zranić. - Nie rozumiesz kiedy po ludzku ci mówię, żebyś się ogarnął, Reed? Co mam zrobić, żeby w końcu to do ciebie dotarło, że nie musisz mi cały czas udowadniać, jakim wkurwiającym dupkiem jesteś? Ja to wiedziałam od chwili, kiedy spotkaliśmy się w tamtym barze. I nie jestem SKARBEM. - podkreśliła, mrużąc oczy i ze zdziwieniem konstatując, że znowu podniósł jej ciśnienie. To idiotyczne zdrobnienie powinno pozostać najwyższej w sferze listów, jakie wymieniali. Powinna się zamknąć, ale prowokowanie Fire przez cały wieczór odniosło swój efekt.
Skrzyżowała ramionami.
- Masz rację, ty nie jesteś moim chłopcem, a ja nie jestem twoją cholerną dziewczynką. Nie baw się mną. - to nie brzmiało jak prośba, a jak rozkaz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Shawn E. Reed

Nieokreślony
Wiek : 28
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 184 cm
C. szczególne : Tatuaże; metalowa proteza ręki (taka sama jaką miał Petegriew);jeśli nie ma na sobie zaklęć maskujących to jest cały w bliznach;
Galeony : 31
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 661
http://www.czarodzieje.org/t13596-shawn-e-reed?highlight=Shawn
http://www.czarodzieje.org/t13598-shawn
http://www.czarodzieje.org/t13600-wrona-shawna
http://www.czarodzieje.org/t13601-shawn-e-reed?highlight=Shawn
dom - Page 2 QzgSDG8




Gracz




dom - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: dom   dom - Page 2 EmptySob Lis 18 2017, 01:29

Zawsze byłoby lepiej, gdyby druga osoba wiedziałaby co ta pierwsza myśli, będzie chciała zrobić. Wiadomo, dlatego też trzeba było trochę tego czasu poświęcić na chociażby obserwację zachowań i nawyków tamtej osoby. No i wchodzi też istotna kwestia poznania. Niektórych rzeczy nie dowiemy się po kilku spotkaniach, kilku godzinach wspólnego przebywania. Trzeba poświęcić na to więcej czasu, dlatego też tak mało osób wie o Shawnie cokolwiek – nie był skory do opowiadania o swoim życiu, nawet w swoim dość dziwnym okresie, kiedy niemalże był z Pandą i dużo jej wyjawiał, co zwykle mu się nie zdarzało.
W przypadku Blaithin, nie potrzebował wiele, żeby określić pewne wydarzenia, które prawdopodobnie zaistniały w jej życiu. Sztuczność i staranie bycie złą i niedobrą niemal wylewa się z niej, co musiało mieć jakiś zalążek w przeszłości, jakiś powód dlaczego tak było. Jak było najczęściej? Ktoś zranił, teraz nie chce się kogokolwiek do siebie dopuścić. Tak zwykle było i Reed też patrzył w taki sposób na Gryfonke.
Nie musiała go znać bo do czego by się to jej przydało? Do zwykłych odpowiedzi na jego irytujące odzywki, ale co to był za powód? Chujowy.
Spojrzał na nią i tylko patrzył. Skupiał się na każdym detalu jej ust, które poruszały się, mówiąc te dobitnie głupie słowa. Przynajmniej dla niego.
- Ach, zjebana jesteś. To, że zdjąć się nie da, nie oznacza, że od razu klątwa, misiu. Zresztą nie rozumiem, dobra chcesz go zdjąć, ale zniszczyć? Przecież taki ładny jest. – Uśmiechnął się, ukazując białe zęby, w pełni świadomy, że tak jak poprzednie wypowiedzi, ta również ją zdenerwuje. Ciekawy był tylko, kiedy nastanie ten moment, w którym będzie chciała za wszelką cenę to ukryć. Bo na razie każda jej wypowiedź nacechowana jest w takim stopniu emocjami, że nie ma opcji by wyparła się irytacji.
Cóż, to chyba normalne, że mógłby uważać ją za gorszą, gdyż gdyby tak nie było, nie szukałaby u niego pomocy. Samo pytanie o pierścionek upewniłoby go, że uważa go za pewien… pewnik, jeśli chodzi o czarną magię.
Albo o desperację?
Pominął już milczeniem jej kolejną negację, że przecież tak nie było, że to on nadinterpretuje pewne zjawiska i tak dalej. Już nie chciało mu się rzucać w tym momencie słów na wiatr, jedynie spojrzał na nią, już nie pokazując jej swoją mimiką żadnej reakcji, niczego.
Gdy już leżała na tym łóżku, widząc jak się zawiesiła po jego słowach, nie ukrywając nawet zagubienia w sytuacji. Reed od razu pomyślał, że wszedł na delikatny temat u rudowłosej, ale nie miał zamiaru go teraz poruszać. Kiedyś może, ale nie dzisiaj.
- No wiadomo, to tylko wina mojej nadinterpretacji, wybacz my lady. – Ukłonił się nisko, niemal teatralnie, robiąc klasyczny ruch dłonią, jaki to robią aktorzy w teatrach.
Shawnowi właśnie zależało tylko na tym, żeby zrozumiała, dlaczego w ogóle tak się dzieje, że się słownie potykali, zaś on w tym ewidentnie dominował, doprowadzając ją do szału. Chciał też, żeby dotarło do niej, że wszystkie jego słowa nie są kłamstwem, nieprawdą wymyśloną tylko po to, by ją sprowokować. Chciał jej uświadomić, że naprawdę tak jest i aktualny wizerunek, jaki utworzyła wśród społeczności bardziej jej szkodzi i nie tylko jej, ale też założeniom, które sobie prawdopodobnie ustaliła, udając taki charakter, a nie inny.
Przewrócił oczami, gdy nagle wyrwała dłoń. To chce w końcu tej pomocy czy nie?
-Wiem, że musisz pokazać, że jesteś niczym każda kobieta na tym paskudnym świecie, ale jeśli naprawdę chcesz tej pomocy, to daj sobie pomagać Blaithin. Ogarnij dupę dziewczyno. – Miał nadzieje, że nie będzie ponownie mówił jak do ściany i da mu jeszcze raz zbadać ten cholerny pierścionek.
Trochę zaskoczył go fakt, że pierścionek zaręczynowy miała… nie od narzeczonego.
-A co, ojciec ci dał w dowodzie wielkiej miłości, kochana? Bo jeśli tak, to chyba załatwię ci taki drugi, ode mnie. – Uśmiechnął się lekko do niej, znów w sposób lekko drwiący, lecz już nie tak bardzo… prowokującym jak wcześniej. Nie zauważył jednak jej zaciśnięcia dłoni, trzymając kołdrę. Wytrzymanie w jego towarzystwie jest banalne. Trzeba znaleźć tylko sposób, jak tu zrobić, żeby Reed się zamknął. Albo żeby każde jego słowo straciło znaczenie. No jak?
Zaczął słuchać w milczeniu jej słów, aż w końcu nie zaczęła prowadzić niemal monologu. Wzdychając, niemal błyskawicznie ją uciszył przy słowach „to do ciebie dotarło…”, przykładając palec przy jej ustach, jednocześnie zbliżając swoją twarz do jej, tak że dzieliło ich zaledwie kilka cali. Istnie romantyczna sytuacja.
-Możemy zająć się pierścionkiem, kochanie? – Szepnął, tak cicho, że na początku miał wątpliwości czy w ogóle go usłyszała. Jego mina była nieokreślona, ni to uśmiech, ni to obojętny wyraz. Coś pomiędzy. Jego oczy zaś były pełne niezbadanego i niezrozumiałego dla niej błysku. O co mu chodziło? Żeby to on sam wiedział.
Ech, kolejne zaczepki, które mimo że on zaczął, powinny się już skończyć. Znaczy się, chciał, żeby w końcu zrozumiała jaki w ogóle był cel tego wszystkiego.
- Dobrze. A ty zacznij wreszcie słuchać i wyciągać wnioski z całego tego spotkania. – Jego zachowanie całkowicie się zmieniło, spoważniał i patrzył na nią badawczo, reagując na każdy jej ruch. Atmosfera między nimi opadła.
- Wspomniałaś, że masz wrażenie, że pierścionek niemal karmi się tobą, jest z tobą powiązany i w przypadku odcięcia go od źródła, jakim jesteś ty, mogłabyś źle skończyć. Czytałaś o tym, czy czysta intuicja? – Pytał bo rzeczywiście mogła być taka możliwość, ale samo to, że wyciągnęła takie czyste wnioski było zadziwiające.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin ''Fire'' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1884
  Liczba postów : 2836
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
dom - Page 2 QzgSDG8




Gracz




dom - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: dom   dom - Page 2 EmptyNie Lis 19 2017, 23:35

Fire doskonale rozumiała potrzebę zachowywania pewnych sekretów i tajemnic wyłącznie na wyłączność. Nawet najbliższy przyjaciel dziewczyny nie miał okazji dowiedzieć się czegokolwiek o Szkotce, dopóki most prawdy nie wymusił z niej wyznań. Otworzenie się było tak skomplikowanym procesem, że dziewczyna nie była pewna, czy umiałaby spojrzeć w oczy komuś, kto wiedziałby o niej wszystko.
W podobny sposób podchodziła do Reeda, spodziewając się, że jego chłód wynika z osobistej bariery, która ma go chronić przed innymi ludźmi. Kim był naprawdę pozostawało zagadką, której nie wiedziała, czy chce się podejmować. Zresztą, wątpiła, żeby w ogóle dał jej na to szansę. Oboje powinni być zadowoleni ze stanu, w którym jedno z nich nie wiedziało więcej niż drugie. Marszczyła brwi, przypatrując się Reedowi i próbując odczytywać coś więcej poza tą maską ironii.
- Mogę ci oddać, jeśli tak wpadł ci w oko, misiu. - odpowiedziała, uśmiechając się również, mimo że ani odrobiny sympatii w tym grymasie nie było. Użyła tego zdrobnienia tylko po to, żeby przekonać się, jak idiotycznie brzmi w jej ustach i jak głupio się je wymawia w stosunku do Reeda. Pierścionek owszem był piękny i z pewnością wyjątkowy, ale na Fire nie robiło to wrażenia. - Zniszczyć, wyrzucić, sprzedać, obojętne mi to, byleby zniknął.
Możliwe, że Reed rzeczywiście chciał dobrze, ale zabierał się do uświadamiania Gryfonki w taki sposób, że nie doszukiwała się w kpinach większego sensu. Nie rozumiała, dlaczego wszystko bierze tak do siebie, ale chyba taki już miał na nią wpływ Shawn. Bezczelnie to wykorzystujący.
- Niczym każda kobieta? Aż tak zaszła ci płeć piękna za skórę, Reed? - spytała ironicznie. Dla Fire pozwolenie na pomoc było i tak ogromnym wyzwaniem. Nie dość, że odmawiała jej innym ludziom, to samej sobie tym bardziej. Ciężko było wyzbyć się głupiego przekonania, jakie wbił jej do głowy ojciec, że musi być niezależna i samodzielna w każdej sytuacji. Ale starała się. Choćby dlatego jeszcze nie powiedziała Shawnowi, żeby się wypchał, a z nikłą cierpliwością znosiła jego słowa. Dotychczas Blaithin miała do czynienia z ludźmi, którzy specjalnie byli w stosunku do niej ostrożni, traktując ją jak dzikie, nieoswojone zwierzątko, które trzeba oswajać powoli.
- Niepotrzebne mi dowody twojej miłości, romantyku. - spięła się na słowa o jej ojcu, ale spróbowała nie dać po sobie niczego poznać. Mogła powiedzieć Shawnowi, żeby o nim nie wspominał, ale jaki to miało sens, jeśli później robiłby jej na złość? W tak krótkim czasie potrafił odnaleźć wrażliwe punkty u Fire, że teraz musiała się lepiej pilnować. Dlatego tylko wzruszyła z trudem ramieniem i zwróciła uwagę na inną część wypowiedzi. Shawn wygadywał głupoty, ale powoli się przyzwyczajała do tego poczucia humoru. Natomiast dalej nie potrafiła wymyślić tego sposobu na zamknięcie mu ust... Do głowy Blaithin przychodziły tylko pewne paskudne zaklęcia, ale szkoda było go aż tak uszkadzać. Chociaż w miarę jak bardziej się denerwowała, tym mniej odległymi planami się wydawały. Natomiast Reed chyba posiadał większą wiedzę co do uciszania dziewczyn.
Nie trzeba dodawać, że nie spodziewała się położenia palca na jej ustach, mimo że to było tak niewinnym gestem. Odsunięcie się było odruchem, którego się nauczyła już bardzo dawno temu. Teraz jednak nie miała zbyt wielkiego pola do ucieczki, bo gdy tylko Fire się cofnęła, poczuła za sobą poduszki i ścianę. Z otwartymi szeroko oczami zapomniała o tym, że powinna ukryć w tamtym momencie swoje emocje. Gest Shawna był zbyt śmiały, żeby być prawdziwym... Jednocześnie ta subtelność pozostawiła w głowie dziewczyny mętlik. Uciekła wzrokiem od oczu, których nie mogła odczytać, ale które mogły czytać z niej. Miała wrażenie, że zastawił na nią pułapkę, a ona dała się tak łatwo złapać.
- Mmt-tak. - wymamrotała niezrozumiale, odsuwając dłoń mężczyzny i przelotnie dotykając swoich warg, jakby chciała sprawdzić, czy nie wypalił na nich śladu. Wypuściła wstrzymywane w płucach powietrze. W końcu parsknęła pod nosem z rezygnacją. - Jesteś nieznośny w każdym możliwym tego słowa znaczeniu, Reed.
Wyprostowała się trochę, spodziewając raczej kolejnego wybuchu śmiechu albo najwyżej kilku sarkastycznych komentarzy. Fire ulżyło, kiedy ciemnowłosy znalazł w sobie jednak trochę powagi. Do czego to doszło, żeby doceniała tak drobne szczegóły.
- Wyciągam wnioski. - dotknęła swojego opuchniętego policzka wymownie. Następnym razem pomyśli dwa razy zanim rzuci się na niego z pięściami, tego mógł być pewien. Fire nie chciała się przyznawać do tego, że twarz nadal boli, zresztą miała niezłą wprawę w bagatelizowaniu własnych ran. - I słucham cię, nawet jeśli nie umiesz się praktycznie wypowiadać bez kpiny.
Obserwowała Shawna równie uważnie, chociaż odczuwała zmęczenie tym wszystkim. Było późno, a deszcz zdawał się dalej bębnić o szyby okien. Uspokajał swoim miarowym szumem, ale Blaithin nie pozwalała sobie na rozproszenie. Westchnęła cicho. Jak ona wróci do domu? Nie zauważyła nawet, kiedy przeszła taki kawał Doliny Godryka. Tutaj przynajmniej było cieplej.
- Karmi to raczej złe określenie. Bardziej kojarzy mi się to z rodzajem przysięgi wieczystej, z tym, że moją teoretyczną zgodą było włożenie go na palec... To się jakoś czuje. - odpowiedziała powoli, spoglądając na pierścionek, który jak zawsze nieruchomo tkwił na palcu dziewczyny. - Nie jestem laikiem, czytałam sporo na temat zaklętych przedmiotów, a pewien człowiek wysłał mi nawet czarnomagiczny przedmiot w zeszłe Boże Narodzenie. Poza tym pierścionek nie wywiera na mnie żadnego wpływu... Albo tego nie zauważam. - odchrząknęła głośniej i spojrzała w oczy Shawna, czekając na ewentualne pytania. Nie wątpiła, że będzie zainteresowany. Ona sama mimo nienawiści do tego prostego przedmiotu, ciekawiła się tym, w jaki sposób to wszystko działało. Jakby się tak zastanowić, czarna magia wzbudzała w niej niezdrowe zainteresowanie nawet, jeśli tego nie chciała...
- Czego chcesz w zamian za przysługę? - zapytała, przekrzywiając głowę na bok i obejmując się ramionami. Musiała się zastanowić czy cena będzie warta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Shawn E. Reed

Nieokreślony
Wiek : 28
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 184 cm
C. szczególne : Tatuaże; metalowa proteza ręki (taka sama jaką miał Petegriew);jeśli nie ma na sobie zaklęć maskujących to jest cały w bliznach;
Galeony : 31
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 661
http://www.czarodzieje.org/t13596-shawn-e-reed?highlight=Shawn
http://www.czarodzieje.org/t13598-shawn
http://www.czarodzieje.org/t13600-wrona-shawna
http://www.czarodzieje.org/t13601-shawn-e-reed?highlight=Shawn
dom - Page 2 QzgSDG8




Gracz




dom - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: dom   dom - Page 2 EmptyWto Lis 21 2017, 15:45

Osoba znająca cię od podszewki, byłaby to najbardziej niebezpieczna dla ciebie osoba. Shawn nawet nie myślał, żeby ktokolwiek zdołał zdobyć o nim aż tak dużą wiedzę, gdyż było to wręcz niemożliwe. Jego rodzice go niemal nie znali – zawsze wychowywał się sam, bez ich ingerencji. Im było to na rękę, z biegiem czasu małemu Reedowi też to pasowało. Później jego przyjaciele, z którymi przeżył dość imprezowe życie – oni też znali tylko niektóre cechy mężczyzny i nie potrafili powiedzieć o nim za dużo.
To wszystko składało się do jednej myśli – ktoś, kto wiedziałby dla niego nie istniał, a jakby istniał, nie unikałby tej osoby… a próbowałby się jej pozbyć. W każdy sposób.
Z Blaithin było tak, że on nie chciał znać jej sekretów. Niech sobie tam się bije z ojcem, czy co ona tam robi – on nie chce wiedzieć o jej przeszłości, o jej szczegółach życia, które jest ukryte pod tą denną maską, którą zakłada, licząc, że nikt nie zauważy. Motyw Shawna jest prosty – niech przestanie zgrywać inną osobę, bo go to nadzwyczajnie irytuje. Sztuczność w ludziach jest jedną z rzeczy, za które on ich tępi. Jeśli ktoś się boi być sobą, to jakim prawem chcą być kimś innym?
Zignorował jej propozycję oddania jemu pierścionka. Patrzył tylko wyrywkowo na jej twarz, widząc jej uśmieszek, który miał być drwiący, cyniczny. I możliwe, że taki właśnie był. Szkoda tylko, że właśnie tego się Reed spodziewa. Najtrudniej okłamać człowieka, który się tego kłamstwa spodziewa, co się niestety rudowłosej nie udało. No, ale to też mężczyzna przewidział.
Odetchnął głęboko i rozłożył się wygodniej na łóżku, patrząc na nią spokojnym już wzrokiem, który emanował pewną tajemniczą mocą, czymś niespotykanym. To już nie było coś, co miało ją zirytować, nie był to zabieg, który miał sprawić, że znowu rzuci się na niego z pazurami. Tu już chodziło o niego samego.
Żeby nie obudzić w sobie gniewu i irytacji, które czasami przychodziły znikąd. Jej słowa, słodkości, które brzmiały dość zabawnie, wywołały w nim pewne uczucie złości, lecz nie przez sam fakt wypowiedzenia tego słowa w sposób drwiący, a przez wspomnienia, które nie wiadomo dlaczego wróciły właśnie teraz. Mężczyzna chętnie rzuciłby na siebie obliviate, żeby raz na zawsze zapomnieć co było wcześniej, z kim zdarzało mu się żyć. Może nawet Blaithin miała później rację, że płeć piękna zaszła mu za skórę, co wywnioskowała z jego błędu wypowiedzi, niedomówienia. Na pewno nie chciał, żeby takie wnioski wyciągała i brak jednego słowa „nie” całkowicie zmieniło znaczenie dialogu… na jego niekorzyść.
- Może zniknie. A może nie? Jesteś gotowa poświęcić naprawdę tak dużo czasu, żeby tylko zrobić komuś na złość i dowieść swego, nie potrafiąc się przyzwyczaić? To tylko pierścionek. – Unoszenie się honorem to była jedna z najbardziej idiotycznych rzeczy, które Shawn szczerze potępiał, zaraz obok sztuczności i udawania kogoś innego. Z tego wynikało, że na razie dziewczyna ma wszystkie cechy, których on nie znosił? A co sprawiało, że ona go w pewien sposób… przyciągała? Nie, to złe słowo. Interesowała swoją głupotą i tępotą. Tak.
Reed przejęzyczył się i chciał dodać, że Blafin przecież zachowywała się, jakby chcąc wyróżnić się od każdej kobiety, co czyniło ją w pewien sposób wyjątkową (w negatywnym sensie) i inną. Chciał się poprawić, jednakże nie miało to sensu, Dearowa skutecznie złapała go za ten błąd, nawet nie zdając sobie pojęcia. Dlatego też nie odpowiedział na pytanie, nie patrząc na nią nawet, tak że mogło się wydawać, jakby nie słyszał słów dziewczyny. Dopiero po chwili zareagował, kładąc się na łóżku, patrząc w sufit, nie myśląc nawet o tym, że obok jest najbardziej sztywna osoba, jaką kiedykolwiek poznał. Cóż przynajmniej, gdyby słyszał jej myśli, wiedziałby, że wina jej spierdolenia jest w jej ojcu, który jej nakazywał posiadać tak debilne cechy. Z pewnymi wyjątkami, zawsze uważał, że Dearowie to najgorszy odłam czarodziejskiego świata.
- Nie potrzebujesz? Ty po prostu jesteś pewna mojego wielkiego uczucia względem ciebie? – Uśmiechnął się do jej pleców. Czuł się dziwnie. Z jednej strony nienawidził jej. Denerwowała go pod każdym względem, chętnie by się jej pozbył, usunął jej ze swojego życia. A z drugiej strony… chciał, żeby została, czując, pewne powiązanie z jej osobą. Miał mętlik w głowie. Teraz czuł dziwne uczucie, chcąc, żeby odwróciła się, położyła obok. Podświadomie chciał, a jednocześnie chciał żeby się odsunęła, żeby się nie zbliżała. Że jest lepiej, że nie widzi jej twarzy. I czego się słuchać?
Jak zamknąć mu usta? Po francusku. Sprawdzony sposób.
Zanim położył jej palec na ustach, wstał na chwile, żeby ją po prostu uciszyć. Do czego to miało doprowadzić? Nie był pewien, kierowała w nim całkowita intuicja. I spodziewał się, że czegokolwiek, kolejnego napadu złości u dziewczyny… lecz nie zdezorientowania się, ucieknięcia wzroku i takiej… uległości?
-Ty za to jesteś dość ciekawa. W każdym możliwym tego słowa znaczeniu, Blaithin.
Atmosfera między nimi automatycznie się zmieniła, całe spięcie między nimi zniknęło. Przynajmniej tak się czuł.
Przegryzając wargę, zbliżył się do niej bez słowa i pogładził policzek, gdzie miała ranę i nawet po samym jej wyglądzie widać było, że na pewno dziewczyna odczuwała skutek całego zajścia.
- To dobrze kochana. Będzie nam się dobrze współpracować. – Puścił jej oczko, po czym odsunął się, wracając na poprzednie miejsce. Zaczął słuchać ją uważnie, w głowie tworzyć wstępny ogląd, jak to musiało wyglądać. Ten jej tatuś to naprawdę jakiś chory był.
Jego odpowiedzią było wstanie i wyjście z pokoju, żeby zaraz wrócić z butelką w ręce. Trzymał tam whisky, mugolskie, gdyż Ognistej on personalnie od jakiegoś czasu nie mógł znieść.
- Na dzień dzisiejszy tylko to ci pomoże. Żeby zdjąć klątwę, będę musiał pewne rzeczy przygotować, tak więc nic tej nocy nie zdziałamy. A to cię może rozweseli. Nie krępuj się. – Dodał jeszcze ostatnie zdanie, tak jakby miała być skrępowana. Ona? Blaithin Ej Dear? Ten badass?
Jej ostatnie pytanie było dość śmieszne. Całkowicie o tym zapomniał, a nie zdarzało mu się pomagać komuś bezinteresownie. Tym razem tak było. I teraz też nie zamierzał jej oszczędzić ironicznych odzywek.
- Miłości, kotku. – Mrugnął do niej i wyszczerzył się, w zupełnie inny sposób niż za każdym razem tego dnia – ten grymas naprawdę wyglądał jak… realny.
Usiadł obok niej, opierając się o ścianę, będąc bliżej niż wcześniej, jakby zapominając, że ona ma jakieś bariery. No żeby czasem. Shawn miałby się do nich jeszcze stosować? Nie licz na to.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin ''Fire'' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1884
  Liczba postów : 2836
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
dom - Page 2 QzgSDG8




Gracz




dom - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: dom   dom - Page 2 EmptyPią Lis 24 2017, 18:27

Fire nie potrafiłaby nigdy pozwolić komuś poznać każdy jej sekret i każde wspomnienie. Przyzwyczaiła się do tajenia praktycznie wszystkich faktów z przeszłości, do okłamywania przyjaciół i wymyślania historyjek, które lepiej pasowały do wizerunku normalnej dziewczyny, jaki próbowała stworzyć. Wielu rzeczy się bała, chociaż oczywiście nie mogła się do tego przyznać. Ale świadomości, że ktoś mógłby wiedzieć wszystko nienawidziła najbardziej. Dlatego też wolałaby umrzeć niż wypić veritaserum, dlatego sama odsuwała od siebie ludzi nieprzyjemną osobowością, jeśli chcieli być zbyt blisko, dlatego decydowała się na samotność. Niewiele było osób, które nie pytały, a jeszcze mnie takich które nie pytały, ale jednocześnie rozumiały.
- To nie twoja sprawa. Jestem gotowa poświęcić więcej niż tylko czas. - powiedziała zirytowana tym, że tak dopytywał nawet, jeśli gówno go powinny obchodzić powody. To nie był tylko pierścionek, ale możliwe, że Reed nie potrafił widzieć w przedmiotach głębszego znaczenia. Blaithin przypominał nie tylko o ojcu i swojej popierzonej rodzinie, ale także o tym, że tak naprawdę była bezwolną marionetką w ich rękach. Na nic zdawał się każdy bunt i każde "nie". Nigdy nie chciała do tego wracać, a pierścionek dalej stanowił pomost między przeszłością, a teraźniejszością. Nie potrafiła i nie zamierzała się do niego przyzwyczajać. To było zbyt prywatne, żeby opowiadać o tym Shawnowi. Niech sobie myśli, co chce.
Zauważyła zignorowanie pytania dotyczącego płci pięknej i dla Blaithin to był jasny sygnał, że w końcu ona też odnalazła jakiś trop. Niewątpliwie nadarzy się jeszcze okazja, żeby podenerwować tym tematem Reeda, ale na razie odpuściła. Kątem oka patrzyła na mężczyznę, gdy położył się obok. To była chora sytuacja, że się tutaj znaleźli. Cała ich relacja była chora.
- Nie, po prostu nie obchodzi mnie to, co czujesz. - odparła, wzruszając ramieniem. To była czysta, szczera prawda. Fire mogłaby wyliczyć bez zająknięcia momenty, w których chciała Reeda po prostu zamordować albo chociaż poważnie skrzywdzić. W których patrząc w lazurowe oczy mężczyzny, ogarniało ją tak silne uczucie, że nad sobą nie panowała. Bez wątpienia był niebezpieczny, był niebezpieczny dla Blaithin. Jakimś cudem posiadał nad nią jakąś cząstkę władzy, której nie wahał się wykorzystywać. Też go nienawidziła, ale nie umiała po prostu wyjść z tego domu i nigdy więcej się do niego nie odezwać. Chciała potrząsnąć Shawnem, ale jednocześnie go nie dotykać. Uderzyć, ale później pogładzić po policzku. Czy nie robił tego samego?
- Fire. - poprawiła Shawna odruchowo. - Czy ty mnie właśnie skomplementowałeś? - zmrużyła oczy. Jeszcze chwilę wcześniej mówił wprost, że jest zjebana, teraz, że ciekawa. Co prawda, to się nie musiało wykluczać, ale o co tu chodziło? Nie musiała się przynajmniej wściekać i irytować, kiedy napięcie opadło.
Patrzyła mu w oczy intensywnie, jakby chciała z nich wyczytać prawdziwe intencje i myśli. Odpowiedź na pytanie "Dlaczego?". Lepsze to niż skupianie się na palcach Shawna muskających policzek, który miała przez niego spuchnięty. Dupek. Dziwne mrowienie zniknęło, gdy Fire w końcu odsunęła jego dłoń, ale uniosła rękę, żeby dotknąć tego samego miejsca, nie rozumiejąc, jak ludzie mogą coś takiego lubić. Umyślnie próbował dziewczynę rozproszyć, ale nie tym razem. Musiała mu pokazać, że też umie być opanowana.
- Chciałabym być tego równie pewna. - westchnęła, ignorując już po prostu te wszystkie słodkie słówka. Po podzieleniu się informacjami o pierścionku, czekała na jakieś podsumowanie, ale Reed po prostu wyszedł. Odprowadziła go pytającym spojrzeniem, ale dalej siedziała w jego łóżku. Może poszedł po te narzędzia o których wspominał. Okazało się, że przyniósł coś innego.
- Rozumiem. - Blaithin skinęła głową, zbyt zmęczona, żeby ekscytować się perspektywą pracy nad tą klątwą. Mieli przynajmniej wymówkę dotyczącą "dawania korepetycji", jeśli ktoś zainteresuje się, czemu spędzają razem czas poza lekcjami. Blaithin może i zastanawiałaby się, czy warto cokolwiek brać od Reeda, a zwłaszcza mugolski alkohol... ale trochę jej już było wszystko jedno. W ogóle słowa mężczyzny zabrzmiały tak, jakby chciał jej wynagrodzić to całe zamieszanie. - Cóż, nie odmówię ci. Mam nadzieję, że nie ma w tym jakichś środków usypiających.
Kto wie co mógłby tam dodać... Fire wyprostowała się i wzięła butelkę, przyglądając się tylko krótko etykiecie zanim spróbowała.
- Miłości? - zakrztusiła się łykiem whisky, który zapiekł w gardle żywym ogniem. Opanowała odruch kaszlu i spojrzała na Reeda, doszukując się w wyrazie twarzy mężczyzny zapewnienia, że to jedynie głupi żart. Odetchnęła w końcu, dziwiąc się samej sobie, że przez ułamek sekundy była aż tak zdezorientowana. Pfff.
- Nawet, gdybym chciała, a nie chcę - położyła na te słowa nacisk, żeby sobie nie myślał. Blaithin obserwowała jednocześnie to, jak Shawn skraca dzielący ich dystans, ale ani drgnęła. Uniosła za to lekko kącik ust. - to nie mogę tego zapewnić. Jestem w końcu zaręczona.
Pomachała krótko pierścionkiem przed twarzą Reeda. Mogło się to stać dla niego motywacją do opracowania, jak się go pozbyć. W ślad za nim, Fire pozwoliła sobie na rozluźnienie mięśni i oparła się o ścianę, osuwając nieco na poduszkę podłożoną pod plecy. Trochę dziwiła się, że jeszcze nie nadszedł moment, w którym Shawn wskaże jej drzwi i powie "No, pogadaliśmy, to teraz możesz spadać". A deszcz nie ustępował.
Zamoczyła usta w cierpkim smaku whisky ponownie. Nie musiała sięgać daleko, żeby przekazać butelkę Reedowi. W końcu był tak blisko.
- Za naszą owocną współpracę, Reed? - uśmiechnęła się nieco szerzej, przygryzając dolną wargę. Kiedy nie obrażał jej bez przerwy, dało się z nim nawet jakoś porozumieć.
Spędzili tak noc, chociaż oczywiście - nic wielkiego się nie wydarzyło.

zt


Ostatnio zmieniony przez Blaithin ''Fire'' A. Dear dnia Czw Sty 04 2018, 21:18, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Shawn E. Reed

Nieokreślony
Wiek : 28
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 184 cm
C. szczególne : Tatuaże; metalowa proteza ręki (taka sama jaką miał Petegriew);jeśli nie ma na sobie zaklęć maskujących to jest cały w bliznach;
Galeony : 31
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 661
http://www.czarodzieje.org/t13596-shawn-e-reed?highlight=Shawn
http://www.czarodzieje.org/t13598-shawn
http://www.czarodzieje.org/t13600-wrona-shawna
http://www.czarodzieje.org/t13601-shawn-e-reed?highlight=Shawn
dom - Page 2 QzgSDG8




Gracz




dom - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: dom   dom - Page 2 EmptyNie Gru 03 2017, 19:30

Dlatego też, skoro od zawsze się okłamywało swoich przyjaciół… to czy oni faktycznie nimi byli? Czy to tylko złudne uczucie, które jest barierą, która w każdej chwili może pęknąć jak bańka mydlana? Czy tak właśnie nie było? Czy można się określić przyjacielem dla osoby, która wie o tobie jedynie historię, które samemu się wymyśliło? Niektórych zdaniem owszem, można. Mimo że to wciąż oszukiwanie świata przed własnym charakterem i własnym życiem.
Shawn na jej odpowiedź podniósł jedynie ręce do góry w geście znaczącym poddanie się i zakończył ten temat:
-Nie moja, a jednak przyszłaś z tym do mnie, ingerując mnie w twoją sprawę. Czy nie oznacza to, że od teraz jest to również i moja sprawa, chociażby w kilku procentach? Mimo to, nieważne jakby było, nie obchodzi mnie to. Skoro jesteś gotów produkować się dla nijakiego efektu, tak też się stanie.
Owszem, to był tylko pierścionek, który zyskał w jej oczach wielką wartość, tylko dlatego, że zaczęła dąsać się jak paw, czyli zrobiła to, co chciała ta osoba, którą tą klątwę nałożyła. Pierścień miał być pewną przypominajką i na pewno taką rolę odgrywał, ale czy nie lepiej było przyzwyczaić się do tego, a nawet wykorzystać to na swoją korzyść? Na pewno nie w rozumowaniu Blaithin.
Przeszłość zawsze będzie, niezależnie od wszystkiego. Można było ją zatajać, jednakże zawsze stanowiła część bytu danej osoby. Można było się jej wyprzeć, albo pogodzić się z nią, uznając za coś, czego się nie zmieni i wyciągnąć wnioski, które wynikały z niej. Reed w przeciągu ostatnich miesięcy zrobił wiele głupot, jego psychika całkowicie się zmieniła w ciągu tego czasu. Był to okres, który mógłby chcieć od siebie oddalić jak najdalej, a jednak wciąż sobie o tym przypominał i nie starał się wypierać wielu faktom, które się wydarzyły. Wolał jednak wciąż sobie o nim przypominać, jako przestrogę przed własnymi słabościami i uległością, która w jego życiu nie może pojawić się po raz kolejny.
Chora relacja, a może abstrakcyjna i oryginalna? Może przełamująca schematy, które występują? A może… prawdziwa? Nie ukrywająca żadnych zbędnych uczuć, które pojawiały się w relacjach ludzkich. Wielu ludzi dąży do właśnie takich uczuć – przejrzystych jak łza. Jak się okazuje, rzeczywistość takiej więzi między dwoma osobami zdaje się być zupełnie inna niż przewidywania.
- A co jeśli mnie obchodzi, co ty czujesz? – Odpowiedział pytaniem, przenikając rudowłosą wzrokiem, przyglądając się głębi jej tęczówek.
Potrafiłaby wyliczyć? To znaczy, że było ich zdecydowanie za mało, Shawn dążył by było ich tak wiele, że nie potrafiłaby wrócić pamięcią do każdego. Owszem, był niebezpieczny, tym bardziej dla niej. Jak się okazało jakiś czas temu, jej płeć nie darowała jej żadnej taryfy ulgowej, ani też fakt, że go „zna”. Posiadał cząstkę wiedzy, która narodziła się jedynie z intuicji, która zakwitła w jego głowie po festiwalu, jak to uciekła naprawdę wzburzona. Od tamtego czasu miał wiele chwil, by przemyśleć jej zachowanie i wyciągnąć wnioski. Natomiast ona, mimo że była świadoma swoich słabości, starała się je pokazać i eksponować, zamiast przeobrazić w silną obronę, bądź się ich wyzbyć. Czy to właśnie nie była głupota całego postępowania Dearowej?
-Blaithin. – Poprawił dziewczynę z kpiącym uśmiechem na twarzy. – Interpretowanie moich słów należy do ciebie, inni uznaliby to za zniewagę. Interesujące są przecież również przedmioty, a jakimże to byłbym dupkiem, uprzedmiotowiając cię? – Znów odpowiedział pytaniem na pytanie, skłaniając dziewczynę do refleksji, tak że mogłoby się wydawać, że są na jakiejś pieprzonej lekcji, podczas której Reed przedstawia dziewczynie wartości świata. Istna filozofia.
Była ciekawą osobą, ale jednocześnie głupią, nierozważną i tępo wpatrzoną w honor i własne cierpienie. Jednak, gdyby zabrakło jej tych negatywnych cech, nie byłaby już dalej „ciekawą” osobą, gdyż to wszystko kreowało się w jedną całość.
Przechwycił wzrok jej oczu i utrzymywał kontakt, czuł w tym swobodę i w żadnym w stopniu nie zawstydzało go to. Także sam dotyk nie czynił niczego, co mogłoby było po nim widać. Na jego twarzy malowała się obojętność i zimno, którego aura przenikała jego duszę. Poetycko.
Patrzył na jej palce, które dotykały tam, gdzie sekundę temu znajdowały się jego własne palce i kąciki jego ust podniosły się lekko, wiedząc co to oznaczało. Wiedział, że poczuła coś, co jej nie przeszkadzało, a wręcz odwrotnie i wzbudziło to pewne poczucie… dumy w umyśle mężczyzny.
Zignorował jej odpowiedź i skierował się po ten alkohol i gdy wrócił do pokoju i usłyszał jej odpowiedź, podał jej butelkę, już otwartą i gotową do opróżnienia zawartości.
-No a czego innego? Przecież od samego początku tego spotkania to uczucie niemal wyrywa się z mojej piersi, chcąc wniknąć w ciebie, Blaithin. – Spojrzał na nią poważnym wzrokiem, tak żeby myślała, że mówi prawdę, mimo że wszelkie te słowa już same w sobie były idiotyczne.
Zbliżył się do takiego stopnia, że niemal stykali się ramionami, on zaś wpatrywał się w pierścionek z uniesioną brwią.
- Czyli dlatego chcesz się go pozbyć? – Zapytał, przegryzając dolną wargę i ostatecznie parskając krótkim śmiechem, który kwitował całą tą rozmowę. Zapadło chwilowe milczenie, kiedy upił łyk alkoholu, czując jednocześnie przyjemne ciepło w przełyk.
Ten moment nie nadejdzie, po co miałby to robić? Nie miał planów na dzisiejszy wieczór, a wizja spędzenia go w towarzystwie bardziej mu się uśmiechała, niż w samotności, mimo że to była właśnie ta pani Dear. A może to właśnie dlatego, że to TA pani Dear, nie wyrzucił jej z domu?
- Owocną? Zależy jak to rozumiesz. Ale powiedzmy, że tak. – Upił ponownie łyk alkoholu, kiedy rudowłosa przekazała mu butelkę, po czym położył ją na udach dziewczyny, opierając ją o jej brzuch, okazyjnie muskając jej skórę, nie specjalnie, w żadnym wypadku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Shawn E. Reed

Nieokreślony
Wiek : 28
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 184 cm
C. szczególne : Tatuaże; metalowa proteza ręki (taka sama jaką miał Petegriew);jeśli nie ma na sobie zaklęć maskujących to jest cały w bliznach;
Galeony : 31
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 661
http://www.czarodzieje.org/t13596-shawn-e-reed?highlight=Shawn
http://www.czarodzieje.org/t13598-shawn
http://www.czarodzieje.org/t13600-wrona-shawna
http://www.czarodzieje.org/t13601-shawn-e-reed?highlight=Shawn
dom - Page 2 QzgSDG8




Gracz




dom - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: dom   dom - Page 2 EmptyWto Kwi 16 2019, 18:31

Shawn znów się złapał na tym, że chciał coś złapać lewą ręką. Oczywiście dana rzecz się podnosiła, lecz swoją własną siłą woli i magią. Nie potrafił się przyzwyczaić do własnego odbicia w lustrze. Tam gdzie kiedyś była ręka w tatuażach, tak teraz towarzyszy mu pustka w tym miejscu. Nicość. Niczego nie ma.
Moment, w którym stracił rękę jest dla niego spowity mgłą, pamiętał go, jednak niedokładnie i nie potrafiłby przypomnieć sobie każdego szczegółu. Co ciekawe, w ogóle nie pamiętał bólu, jakby go wtedy nie było. Najbardziej zakodował się w jego głowie moment, w którym Blaithin podnosi nóż i pierwszy raz, z całej siły, wbija go w bark Shawna.
Otrząsnął się i napił się łyk z szklanki do połowy wypełnionej whisky, która lewitowała przy brodzie mężczyzny. Opierał się na jednej ręce, cały czas czując jak brakuje mu czegoś istotnego i razem stanowiącego całość. Coś, jak jeden brakujący kawałek puzzli całej układanki.
Jak wrócili z Islandii, chwile później okazało się, że magia ponownie powróciła do normy, nic się większego nie wydarzyło. Nie było rewolucji, szczerze to Shawn był lekko skonsternowany całą tą sytuacją. Nie poznał motywów tego, kto stworzył tak potężny artefakt, nic nie pociągnęło się dalej. Wyglądało to, jakby dziecko boga stworzyło sobie zabawkę, która zakłóciła życie na ziemi, lecz znudziła mu się i ją pozostawił samej sobie, co ludzie wykorzystali i przywrócili normalny stan rzeczy, taki jaki był. I życie dalej się ciągnie, tak jakby całe te zakłócenia nigdy nie istniały.
Dzisiaj zaś postanowił już coś zrobić z tą ręką, której mu brakuje. Do tego potrzebował tylko osoby, która nie tylko zna się na czarnej magii, ale też poniekąd na transmutacji, a on sam nigdy nie specjalizował się w tej dziedzinie. I o ile sam mógłby się pouczyć i postarać zdobyć zamierzony efekt, tak poproszenie o to Blaithin wydaje mu się lepszą opcją. Dlatego też wysłał wcześniej do niej list i zaprosił do siebie.
Nie do końca wiedział jak miał ją przyjąć? Jako towarzyszkę w cierpieniu? On może stracił rękę, lecz z tego co mu wiadomo, ona miała przebitą całą macicę. To też jest jakaś strata. Zresztą, Reed może mieć metalową rękę, Dear metalową macicę już chyba nie tak bardzo,
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

dom - Page 2 QzgSDG8








dom - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: dom   dom - Page 2 Empty

Powrót do góry Go down
 

dom

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: dom - Page 2 JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
 :: 
Domy i mieszkania
-