Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Dom Dearów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość


Liam S. Dear

Nauczyciel
Wiek : 28
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 674
Dodatkowo : animag (nietoperz)
  Liczba postów : 395
http://www.czarodzieje.org/t13244-liam-simon-dear#353836
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13246-liam-s-dear
http://www.czarodzieje.org/t13247-poczta-liama#353858
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13248-liam-s-dear
Dom Dearów - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom Dearów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 4 EmptyPon Lis 21 2016, 23:29

First topic message reminder :


Dom Dearów

Sześciopokojwy, spory dom. Przed plagą akromantul już należał do rodziców Liama, dlatego zaraz po zdobyciu informacji o dostępności Doliny rzucili się, aby odzyskać swoją posesję. Niestety, zamieszkał w niej złośliwy poltergeist i profesor trudził się przez pięć dni, aby odzyskać prywatność. Teraz towarzystwa dotrzymuje mu jedynie skrzatka domowa, Tickle.


Sypialnia Liama


Znajduje się na piętrze, stąd pochyły sufit. Jest to dość duże pomieszczenie, utrzymane w drewnianym stylu podobnie jak reszta domu. Jedna ściana stylizowana jest na ścianę jaskini. To przy niej stoi nieduże biurko i właśnie tam zbiera się największy bałagan - jest to miejsce najbardziej odsunięte od drzwi i przy okazji zasłaniane przez stojące po środku pokoju łóżko. Jest ono z kolei nieco łagodniejsze, miękkie i niskie - właściwie, wygląda jak sam materac. Naprzeciwko niego widnieje ogromne okno z pięknym widokiem na Dolinę. W sypialni Liam ma również mały kominek, jakiś fotel i sporo drobiazgów dodających charakteru. Stary obraz, jeszcze należący do państwa Dearów, jakimś cudem dalej wisi na ścianie nad łóżkiem, a gramofon odpoczywa sobie w kącie. Prawie zawsze leci z niego muzyka.



Sypialnia Fire


Pokój Fire położony jest na poddaszu, podobnie jak ten Liama. Właściwie to sąsiadują ze sobą. Pomieszczenie, w którym dziewczyna spędza całkiem sporo czasu, jeśli nie tkwi w swoim dormitorium, niemal zawsze jest zabałaganione. Panuje tu istny chaos, ale Blaithin świetnie się w nim odnajduje. Trzy ściany noszą biały kolor, a czwarta krwistoczerwony. Jako iż pokój do największych nie należy, można spodziewać się tylko dużego, wygodnego łóżka i biurka, przy którym stoi futerał na skrzypce. W całym pokoju czuć dym papierosowy zmieniony tak, żeby przypominał czekoladę. Nawet nie stara się uporządkować jakoś setki płyt porozwalanych po całym pokoju. Najczęściej którąś właśnie puszcza, żeby rozbrzmiewała bardzo głośno w całym domu. Rzadko rusza się rzucić zaklęcie wyciszające pokój. Często ćwiczy tu zaklęcie, więc nic dziwnego, że w pewnym miejscach obsypał się tynk ze ścian, a okno zacina się tak, że trzeba szarpać za klamkę. Rzuciła czar na drzwi i wie wcześniej, jeśli ktoś zamierza wejść do pokoju. Cały pokój jest przystosowany do osoby Fire, a ona nie lubi, gdy ktokolwiek choćby tu zagląda. Dlatego lepiej nie próbować usiąść na łóżku, bo może magicznie zgiąć się wpół i cię przytrzasnąć. A skrzypce najprawdopodobniej uderzą cię smyczkiem po dłoni. Boleśnie.



Pusty pokój


Coś tu kiedyś będzie. Jak narazie jest to jedyne pomieszczenie, które nie zostało przywrócone do dawnej świetności. Może kolejna sypialnia, a może druga łazienka? Czas pokaże...



Pokój gościnny


Zwykła sypialnia, niezbyt ozdobna. Chwilami służy za składzik niepotrzebnych gratów... W rzeczywistości jednak był to pokój państwa Dearów. Nie przyjeżdżają tu oni zbyt często, dlatego zyskał miano gościnnego.




Łazienka


Duża, przestrzenna łazienka znajduje się na piętrze, pomiędzy sypialnią Liama a Fire. Na samym środku stoi jasna wanna, a w głębi znajduje się szeroki blat z dwiema misami umywalek. Toaleta jest nieco bardziej we wnęce. W kącie znajdują się drzwi prowadzące na nieduży taras, na którym można na spokojne rozwiesić pranie. Łazienka jest pomieszczeniem doskonale oświetlonym, bo poza kilkoma lampkami może poszczycić się wielkimi oknami wychodzącymi przez taras na panoramę Doliny. Na szczęście wiszą tam kotary, które z zewnątrz są zupełnie nieprzezroczyste i chronią prywatność mieszkańców. Z wewnątrz jednak możesz dalej podziwiać widoki!



Salon


Wchodzisz i od razu czujesz się komfortowo. Jest to pomieszczenie niesamowite przytulne, ale przy tym nie takie małe. Wysoki sufit i pokryta oknami ściana sprawiają wrażenie bardzo eleganckich i wytwornych, ale ogromny kominek i ciasno zbite kanapy zasypane poduszkami dodają ciepła. Dużo lamp i świec, dużo pamiątek rodzinnych porozstawianych po stoliczkach... Krótko mówiąc, wszystko co dobre. Idealne miejsce na wypicie porannej kawy, ale również na ogrzanie się w zimowe wieczory przy kubku gorącej czekolady.



Czytelnia


Pomieszczenie na parterze, obok salonu. Również ma wysoki sufit i dlatego przedzielone jest tak, że tworzy dwa pięterka. Oba zastawione są regałami pełnymi książek o najprzeróżniejszej tematyce. Od ukochanych tomiszczy transmutacyjnych Liama, przez historyczne lektury państwa Dearów, do dziecięcych bajek. Każdy znalazłby tu coś dla siebie... Gdyby nie to, że ciężko samemu zorientować się pomiędzy półkami. Łatwo da się "zabłądzić" i zmęczyć pomiędzy regałami, dlatego lepiej poprosić o pomoc skrzati domowej. Ona bez problemu odnajduje książki skryte pod pajęczynami. Dolne pięterko dodatkowo oferuje miękkie kanapy i fotele, gdzie można sobie usiąść i poczytać. Na stoliku zawsze znajdzie się karafka skrzaciego wina, albo innego wytwornego trunku.



Kuchnia


Kuchnia, jak kuchnia. Pełna kolorowych kubków, misek i talerzy. Skrzatka domowa, oczywiście, stara się zapanować nad bałaganem - a jednak zawsze coś znajdzie się na wierzchu. Na długim stole, przy którym ustawiono sześć krzeseł, zawsze stoi talerzyk ze świeżym, pachnącym ciastem. To właśnie w tym pomieszczeniu można zdobyć pyszną gorącą czekoladę i kawy jak z profesjonalnych kawiarenek.




Ogród


Piękny, pewnie zielony i kolorowy. Ciąg dalszy opisu nastąpi. Jak narazie to ważne jest, że można wejść do ogrodu przez salon, albo z boku domu.





Ostatnio zmieniony przez Liam S. Dear dnia Pią Sty 13 2017, 23:03, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Blaithin ''Fire'' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1884
  Liczba postów : 2836
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Dom Dearów - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom Dearów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 4 EmptySob Paź 28 2017, 20:17

Ostatnia nuta zgubiła swoje brzmienie, tonąc w cichym, spokojnym oddechu Fire. Odsunęła od siebie smyczek, przymykając delikatnie oczy i zastanawiając się, dlaczego nie wmusi w siebie eliksiru pomagającemu na sen. Czuła, że nastrój tej nocy, ciemnej i zimnej, dusi ją i nie pozwala zaznać ani odrobiny wypoczynku. Doskonale przyciągał do dziewczyny myśli o przeszłości. Patrzyła przez okno na pogrążoną od kilku godzin w ciemnościach Dolinę i westchnęła cicho. Miasteczko tak tętniące życiem, teraz wydawało się zupełnie nieruchome.
Jednocześnie pragnęła wyjść i znaleźć się gdzieś daleko od tego pokoju i domu, w którym odczuwała olbrzymią pustkę, ale zdecydowała się tylko na parę kroków po pokoju i otworzenie okna na całą jego szerokość. Zadrżała mimowolnie przez napływ chłodnego powietrze. Miała ochotę otulić się ramionami, ale przy lekkim sweterku wiele by to nie dało. Popatrzyła na skrzypce, które nadal trzymała i ponownie je uniosła. Tknięta dziwnym przeczuciem zaczęła grać melodię, której nie słuchała już od... dwóch miesięcy. Zamknęła oczy, skupiając się w pełni na emocjach, jakie niemal natychmiast znalazły ujście w nutach. Grała, pozwalając sobie na myślenie o sprawach, które normalnie spychała na dno świadomości. Ostatnio działo się tak wiele, a nie mogła powiedzieć, że były to przyjemne wydarzenia. Szerzył się niepokój i strach, który Szkotka skutecznie ignorowała, ale nie wiedziała, jak długo to zniesie. Początkowo właśnie w tym kierunku pomknęły myśli Blaithin, jednak już po chwili zaczęły uciekać też w stronę pewnej osoby, osoby, która budziła w Fire tak wiele skrajnych uczuć, że kompletnie nie wiedziała, jak to uporządkować. Pomogła w tym muzyka. Nie wiedziała nawet, jak wiele pasji wkłada w jedną piosenkę, zupełnie nie hamując się przed wyrażeniem siebie. Bez strachu, że zostałaby za to oceniona. Przecież jedynym kto słuchał była Tickle. Pociągnęła smyczkiem mocniej, chcąc wydusić ze starych skrzypiec jeszcze głębszą nutę, najmocniejszą jak tylko się dało. Dopiero kiedy otworzyła oczy, zorientowała się, że oddech miała przyspieszony, a ręce zaczerwienione od nacisku. Przeczesała palcami rozpuszczone do snu włosy i zamrugała szybko, mając dziwaczne wrażenie, że coś ją ukłuło w oczy.
Sentymenty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Casper Angel Tease

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Galeony : 808
  Liczba postów : 358
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163
Dom Dearów - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Dom Dearów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 4 EmptySob Paź 28 2017, 20:35

Dolina Godryka była pięknym miasteczkiem. Casper zwykle słyszał o nim od klientów, czasem spotykał kogoś z tych okolic - zjawiał się tylko wtedy, kiedy miał jakieś ważne sprawy. Zawsze należał do pracowitych osób, które nie miały czasu na wycieczki krajoznawcze. Gdy odwiedzał Dolinę, to tylko w celu biznesowym, zatem nie zwracał większej uwagi na takie jej walory jak proste, magiczne piękno.
Teraz szedł powoli z dworca, nie przyspieszając kroku ani na sekundę. Rozglądał się po zaciemnionym miasteczku, pozwalając aby pole widzenia przysłaniał mu wypuszczany spomiędzy lekko rozchylonych warg obłok pary. Było zimno, a on miał na sobie stary płaszcz, który do szczególnie grubych nie należał. Nie kłopotał się jednak z zaklęciami, podobnie jak zrezygnował z teleportacji - czuł, że nie jest w wystarczająco dobrej formie. Nie ryzykował, stawiając na prostą analizę własnych szans i możliwości. Nie lubił popełniać błędów...
Dotarł do części mieszkalnej, zupełnie uśpionej, a przecież wcale nie było aż tak późno. Może to Casper źle postrzegał rzeczywistość? Zawsze burzył idealny harmonogram doby, odmawiając sobie snu i spędzając go z powiek w każdy możliwy sposób. Teraz nawet nie był senny i nie musiał walczyć. Miał wrażenie, że mroźne powietrze otulające go z każdej strony działa wystarczająco pobudzająco, a w dodatku zabiera mu z głowy wszelkie niepotrzebne myśli. Emocje ucichły, ale i tak zapalił papierosa - od mugolskiej zapalniczki, którą znalazł w mieszkaniu. Różdżki dalej nie dotykał. Zaciągnął się Volde-Mortem, którego smak nagle uznał za cierpki i mało uspokajający. Wypalił połowę, aż dotarł pod znajomy dom i uznał, że to już wystarczająco. Zerknął na spowite czernią niebo, dostrzegając kolorowego ptaka przefruwającego na tyły domu.
Też tęskniłeś, Ave?
Ledwo dotknął knykciami grubej powierzchni drzwi, gdy te stanęły otworem. Casper zerknął na skrzatkę, mając szczerą nadzieję, że go rozpozna. Nie zakładał w ogóle możliwości spotkania w tej rezydencji kogokolwiek poza jedną rudowłosą Gryfonką. Do Tickle mówił rzeczowo, a ta bardzo sympatycznie wpuściła go do środka i zaraz dodała, że panienka Fire jest w swoim pokoju. Pobiegła po herbatę mówiąc, że tak zmarznięty nie powinien się w ogóle dziewczynie pokazywać na oczy. Casper oczywiście nie czekał i ruszył cicho po schodach.
Czuł się obco w tym domu. To tajemnicze uczucie doskwierało mu już ostatnio, gdy zajrzał do środka. To był prawdziwy dom, nie jakiś budynek. Tutaj ktoś się wychowywał, stąd ktoś wyjeżdżał. Pomimo plagi akromantul i renowacji, te ściany miały duszę. Tease podążył korytarzem, słysząc przyjemnie znajome nuty. Sam nie wiedział czemu, ale potrzebował chwili na zinterpretowanie ich; przystanął pod drzwiami pokoju Fire, mając wrażenie, że niewidzialna siła ścisnęła go za serce i nie chce puścić. Dostrzegł Ave siedzącego na parapecie i ciekaw był, czy dziewczyna również go zauważyła.
- You're my end, and my beggining, even when I lose I'm winning... 'Cause I give you all of me, and you five me all of you - zanucił, głosem nieco zbyt zachrypniętym, ale mimo wszystko o barwie czystej. Dało się odnaleźć nutę tęsknoty i ulgi, jak gdyby to właśnie te słowa mogły przynieść mu ukojenie - a przecież to widok Gryfonki sprawiał, że bicie serca odzyskało swój normalny, prawidłowy rytm. - Dobry wieczór, Blassie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin ''Fire'' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1884
  Liczba postów : 2836
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Dom Dearów - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom Dearów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 4 EmptySob Paź 28 2017, 21:19

Nie powinna była grać akurat tej melodii. Zdecydowanie za bardzo poruszała barierami, które utworzyła wokół siebie Gryfonka. Wdzierała się przez szczeliny nie tylko do serca Fire, ale do głębi jej duszy. Zawsze wierzyła w to, że muzyka miała ogromną moc, ale przez to była też niebezpieczna. Nie miała nawet szans usłyszeć, że ktoś wszedł do domu, bo słyszała jedynie nuty All of me. Blaithin czuła się dziwnie roztrzęsiona, ale zrzucała to na winę zimna wdzierającego się do pokoju i sprawiającego, że ramiona dziewczyny pokrywały się gęsią skórką.
Przemknęła spojrzeniem po pokoju, ale jeden element tu nie pasował. Piękny, złoty ptak patrzył wprost na rudowłosą, a ona zmarszczyła brwi, odkładając na bok skrzypce. Co tu robił Ave? Jakim cudem tu trafił i co najważniejsze - dlaczego? Okazało się, że powód stał tuż za Fire. Drgnęła, rozpoznając głos, którego nie spodziewała się tej nocy usłyszeć. Odwróciła się powoli, żeby zobaczyć twarz, której nie spodziewała się widzieć. I jeśli Caspra widok Blaithin uspokoił, serce dziewczyny niemal wyrwało się z klatki piersiowej.
Bezwiednie zrobiła jeden krok naprzód, a zaraz potem drugi. Zupełnie jakby chciała sprawdzić, czy to nie iluzja utworzona z jej tęsknoty, która za chwilkę rozpłynie się w nicość. Jednak to było rzeczywiste - Cassie naprawdę stał właśnie w wejściu do jej pokoju, patrzył na nią i najwyraźniej zamierzał coś powiedzieć, a mina Fire wyrażała tylko i wyłącznie zaskoczenie. Szkotka miała wrażenie, że czas nie tylko zwolnił, ale zupełnie się zatrzymał. Myśl, że wrócił, wrócił do niej, napełniała ją radością, a to, że był w jednym kawałku, może i mizernym, ale jednym, przynosiła wielką ulgę. Jednak na pierwszy plan wysunęła się złość, jaka ogarnęła Gryfonkę. Nic nie powiedział o tym, że wróci. Nic nie powiedział o tym, czy wyprawa przyniosła w ogóle jakieś efekty. Nie miała szansy pokazać mu, co myśli o tym, jak nagle ją zostawił i wyjechał na drugi koniec świata, jakby to nie sprawiało mu żadnego problemu. Ale teraz miała szansę pokazać mu, jak ją to bolało.
- Zajebiście dobry. - przyznała zupełnie nieswoim głosem i uniosła rękę, żeby go uderzyć. Nie, nie delikatnie otwartą powierzchnią dłoni, ale mocno zaciśniętą pięścią. Tease miał to poczuć. Miał zrozumieć. Mimo, że rzeczywiście uderzyła Caspra, nadal męczył ją niedosyt. Chciałaby rzucić się na niego, wrzeszczeć, kopać i wyzwać go od najgorszych. Ale zamiast tego uniosła rękę z obolałymi od ciosu knykciami do siebie i popatrzyła w te złote oczy, których wzroku unikała tak długo. Tak często myślała o tym, żeby wysłać list w którym mogłaby podzielić się z nim choć odrobiną swoich problemów.
"Hej, wszyscy wariują, zaatakował mnie wilkołak, a moi przyjaciele nie są bezpieczni. Nie wiem już, co robić."
"Cześć, wydarzyła się kolejna tragedia i mnóstwo osób ucierpiało, a ja po raz pierwszy cieszyłam się, że akurat cię ze mną nie było. Chyba się pogubiłam."
"Hej, wrócisz już? Proszę. Jest źle."

Tyle, że Tease był pieprzonym egoistą, który wolał załatwiać sprawy samodzielnie, nawet jeśli wiedział, że w każdym momencie mogłaby pójść z nim. Nie rozumiała dlaczego tak ją to boli i drażni. Byli dorośli, mieli prawo robić, co uważają za słuszne. Tylko, że odejścia Caspra Blaithin nie potrafiła zaakceptować. Ale teraz, kiedy wreszcie miała go na wyciągnięcie ręki, czuła się jeszcze gorzej.
- Po co wróciłeś? - wydusiła niemal bezgłośnie, nie potrafiąc powiedzieć czegoś głośniejszym tonem. Dlaczego miałaby pozwalać mu tu w ogóle przebywać? Powinna kazać mu wyjść, ale te słowa nie chciały przejść przez gardło Fire.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Casper Angel Tease

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Galeony : 808
  Liczba postów : 358
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163
Dom Dearów - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Dom Dearów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 4 EmptySob Paź 28 2017, 21:43

Nie spodziewał się tej melodii i musiał przyznać, że jej brzmienie zdawało mu się niemal niebiańskie. All of me było zupełnie inne w wykonaniu Fire, na jej eleganckich skrzypcach. Miało w sobie inną moc, niezwykle fascynującą. Casper najchętniej zatraciłby się w tym brzmieniu i słuchał go już do samego końca - o ile ten, oczywiście, miał kiedyś nastąpić.
Odwróciła się do niego i nagle wszystko wydawało się idealne, jak gdyby ktoś w końcu dopasował elementy skomplikowanej układanki. Mężczyzna oddychał spokojnie, napawając się widokiem Gryfonki i drżąc przy każdym jej kroku. Chciał już żeby była bliżej, żeby podeszła. Chciał ją złapać w ramiona, ale coś go sparaliżowało i nie pozwoliło na wyjście z inicjatywą - stał i obserwował. Zanotował w myślach jak pięknie układają się jej rozpuszczone rude włosy, jakie zaskoczenie skrywają błękitne tęczówki. Tęsknił za jej delikatną sylwetką i za szalonym szacunkiem, jaki do niej miał, a jaki długo skrzętnie ukrywał. Nie mógł patrzeć na nią i nie widzieć tego potencjału, który w sobie nosiła. Blaithin Dear była jedną z najbardziej zjawiskowych i intrygujących osób, jakie kiedykolwiek poznał.
I go uderzyła.
Odsunął się odruchowo, przykładając jedną dłoń do pulsującego bólem nosa - od razu powrócił spojrzeniem na dziewczynę, od której oczekiwał przytulenia, czułego uściśnięcia. Kącik ust podjechał mu do góry i Casper Angel Tease odetchnął z ulgą, uśmiechając się po raz pierwszy od paru miesięcy.
- Nawet jeszcze nie wiesz, jak bardzo zasłużyłem - głos mu zadrżał, wyduszony przez ściśnięte emocjami gardło. Widział, że jest wściekła i nawet go to nie dziwiło. Był w stanie przyjąć i tysiąc ciosów, o ile zadawałaby je ona... ale widok Blaithin w takim stanie łamał mu serce. Przysunął się nieco bliżej, narażając na kolejne uderzenie. - Przepraszam - dodał, a było to potwornie ogólnikowe i przypominało jedynie płachtę na byka.
Słodka Morgano, jeśli denerwowanie się na niego miało przynieść Gryfonce ukojenie, to gotów był to wszystko wziąć na siebie. To było nic w porównaniu do piekła, które przeżywał w kółko w swojej głowie podczas swojej nieobecności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin ''Fire'' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1884
  Liczba postów : 2836
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Dom Dearów - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom Dearów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 4 EmptySob Paź 28 2017, 22:10

Zmienił się, ale jednocześnie coś w spojrzeniu Tease'a pozostawało identyczne, jak wtedy, kiedy spotkała go niemalże rok temu w Boże Narodzenie. Fire nie potrafiła określić tego, co było w Casprze tak niesamowicie przyciągającego. Nawet jeśli bardzo chciała się odsunąć, jakaś siła wymuszała na dziewczynie zmniejszenie dystansu. Zrzuciłaby to na jakąś klątwę, ale obawiała się, że to mogło być coś o wiele gorszego. Nie znosiła tego, jak niezwykle spokojnie na nią patrzył, jak gdyby był od zawsze gotowy na to spotkanie. Fire nie była i nawet nie umiała tego ukryć, jak bardzo wyprowadził ją z równowagi. Zachowywała się bardziej chaotycznie niż człowiek pełen tików, którego nerwowości nie dało się nie zauważyć. Może w jakiś sposób to od Caspra przejęła?
Nie powinien się uśmiechać. Zapomniała już, że potrafił być aż tak bezczelny, tak nieznośnie arogancki nawet, kiedy Fire szalała przez emocje. Nie dopuściła do siebie myśli, że tęskniła za tym uśmiechem bardziej niż za czymkolwiek innym. Odmawiała sobie przyjemności z odczuwania jego bliskości, słyszenia jego głosu, nawet jeśli wydawał się cięższy niż dawniej. Odruchowo tylko wyłapywała różnice i zmiany w wyglądzie Tease'a, wyciągając szybko wniosek, że mu też nie było lekko w ostatnim czasie. I dobrze. Fire nie wiedziałaby co myśleć, jeśli po rozłące wróciłby odnowiony i pełny życia.
- Dwa miesiące. - powiedziała, krzyżując ramiona i przygryzając wargę do bólu. Kiedy w końcu zdecydowała się mówić, nie było już miejsca na przemyślenie każdego słowa. - Dwa miesiące, a ja nie wiedziałam, czy jesteś bezpieczny czy może już ktoś się zorientował, że szukasz informacji o horkruksach i cię dopadł. Zamiast się pożegnać chociażby krótkim "Było miło, ale już spadam", wysłałeś jedynie nędzny list, który kompletnie nic nie znaczył.
Wzięła głębszy oddech, nie czując w związku z wyrzucaniem mu tego wszystkiego żadnej ulgi. Uniosła wyżej podbródek, chcąc uwierzyć w to, że nie rozpadnie się zaraz na kawałki.
- Mam przynajmniej nadzieję, że coś ten pobyt w Tajlandii przyniósł. Jeśli pozbyłeś się horkruksa to w porządku, bardzo się cieszę. - szorstki ton o tym nie świadczył. - Fajnie. Możesz zacząć normalnie żyć i wrócić do Oasis, ale nie myśl sobie... nie myśl sobie, że ja pójdę z tobą. Chciałam to zrobić wcześniej, ale mi nie pozwoliłeś.
Przetarła dłońmi twarz, na chwilę odrywając wzrok od oczu Caspra. Z każdą sekundą rosła w Fire ochota, żeby się do niego przytulić, ale walczyła z tym. Naprawdę liczyła na to, że poszukiwania przyniosły efekty i przynajmniej nie będzie mieć teraz horkruksa na głowie. Tylko i wyłącznie dlatego potrafiła mu wybaczyć ten wyjazd.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Casper Angel Tease

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Galeony : 808
  Liczba postów : 358
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163
Dom Dearów - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Dom Dearów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 4 EmptySob Paź 28 2017, 22:30

Wiedział, ile okropności Fire przeżyła. Była zdecydowanie za młoda na taki bagaż doświadczenia, jednak Casper sam na własnej skórze przekonał się, że los nie patrzy przez pryzmat przyzwoitości. Działo się to co się działo, a gotowość to sprawa drugorzędna. W tej chwili nie wiedział już, które z nich jest bardziej złamane - ona, z okropnymi wspomnieniami i nieodłącznym bólem; on, z wybrakowaną duszą i umysłem nieodwracalnie skażonym mękami. Casper odnajdywał ukojenie w widoku Blaithin w jednym kawałku, stojącej przed nim i robiącej mu wyrzuty. Prawdę mówiąc nie był w stanie wyobrazić sobie lepszej scenerii i ta chwila była bajką tylko i wyłącznie przez to, że trwała.
Chciał jej przerwać, ale przepełnione irytacją "wiem, ile mnie nie było" zamarło mu w gardle. Przełknął z trudem ślinę, czując jak jego sztuczne opanowanie znika. Pamiętał doskonale każdą sekundę tego horroru, chociaż starał się zapomnieć. Pamiętał jaką walkę toczył sam ze sobą i jakim pocieszeniem była dla niego myśl, że może jeszcze kiedyś zobaczy Dearównę i będzie miał szansę ją przeprosić. Układał sobie wielokrotnie całe monologi, wyobrażał sobie ich wspólny dialog - teraz milczał, pozwalając aby dźwięk jej głosu przypomniał mu o realności zaistniałej sytuacji.
- Możesz mówić co chcesz, ale gdybym mógł cofnąć się w czasie, to i tak nie zabrałbym ciebie ze sobą. - Zaplótł ręce na klatce piersiowej głównie po to, żeby ukryć drżenie rąk. W jednej dłoni zaciśnięty miał złotawy zegarek, którego nie był w stanie nawet odłożyć bez palącego uczucia obezwładniającej pustki. - Ten "nędzny list" miał cię tylko uspokoić. Żałuję, że to się nie udało - nie miałem czasu na wymyślenie niczego lepszego. Kłamałem. - Czuł, że jeszcze chwila i się rozsypie. Nie wiedział jak zachować tę pewną siebie postawę, którą kiedyś nosił na codzień. Mięśnie zaczynały mu nerwowo podrygiwać a oczy szkliły się coraz bardziej - nie chciał płakać i wcale nie zamierzał, ale zwyczajnie nie był w stanie zapanować nad ciałem, które nie mogło wytrzymać ani odrobiny wysiłku. Stał chwiejnie i musiał przestąpić z nogi na nogę, aby jakoś spróbować to zamaskować. W końcu podparł się o framugę drzwi i przymknął powieki, usiłując się skupić na swoim płytkim, nierównomiernym oddechu.
- Nie byłem w Tajlandii - wymamrotał słabo, pozwalając aby zegarek wysunął się spomiędzy jego palców i zakołysał się łagodnie na łańcuszku. - Byłem w Azkabanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin ''Fire'' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1884
  Liczba postów : 2836
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Dom Dearów - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom Dearów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 4 EmptySob Paź 28 2017, 22:54

Wiedzieli o sobie więcej, niż jakakolwiek inna osoba, a ich historie nie miały zbyt wielu szczęśliwych szczegółów. Fire mogła tylko wyobrażać sobie, jak ciężko było Casprowi przez te lata. Myślała czasem o tym momencie, kiedy prawie została mordercą i tym bardziej domyślała się, jak ciężkie potrafi to być brzemię. Problem polegał na tym, że po całym tym czasie spędzonym razem, zapragnęła nosić ich brzmię razem, podzielić się po równo, żeby łatwiej im było znieść niesprawiedliwości życia.
Zrozumiała już, że nieobecność Caspra sprawiała, że sobie nie radziła. Powinna go przekonywać do tego, żeby więcej nie odchodził, ale zamiast tego musiała wyrzucić z siebie całą gorycz. W końcu po wyrzuconym monologu nabrała ochoty, żeby zamknąć się już na zawsze i nie musieć wymawiać kolejnych bolesnych słów. Oboje mieli wystarczająco ran, które się nie goiły.
- No jasne. - mruknęła sarkastycznie, nieudolnie próbując przybrać na twarz obojętność, ale nie panowała nad tym. Nie rozumiała, jak wiadomość, że wyjeżdża i sam nie wie, kiedy wróci, miała ją uspokoić. Fire zacisnęła usta w wąską kreskę i przyjrzała się uważnie Tease'owi, kiedy przyznał, że kłamał. Mimo, że i tak ogarniało ją zimno, teraz stało się to jeszcze bardziej przenikliwe i drażniące. Docierało do niej powoli i stopniowo, że nie opuściłby jej ot tak. Że coś musiało się dziać.
- Cassie... Usiądź. - powiedziała ciszej, upajając się tym, jak dawno nie używała tego zdrobnienia i jak bardzo za tym tęskniła. Wyciągnęła rękę niepewnie, żeby dotknąć ramienia ciemnowłosego i pokierować go w stronę łóżka, ale kolejne informacje wstrząsnęły Blaithin tak, że aż się cofnęła. Otworzyła szeroko oczy i Merlin świadkiem, że bardzo chciałaby, żeby to okazało się kolejnym kłamstwem. Zobaczyła zegarek, który najchętniej wyrzuciłaby teraz przez okno. Wszystko znowu się spieprzyło.
- Naprawdę chcesz, żebym cię teraz zamordowała, żeby mieć święty spokój, prawda? - wymamrotała, przełykając ślinę i opadając na miękką pościel łóżka. Chciałaby powiedzieć coś więcej, ale w tym momencie zjawiła się niezawodna Tickle z dwoma kubkami herbaty i ciastkami na małym talerzyku. Fire nie skomentowała, kiedy skrzatka zamknęła okno z przerażoną miną, ale widząc twarze dwójki, wycofała się i zamknęła drzwi. Blaithin westchnęła cicho, starając się zapomnieć o gniewie, jaki przed chwilą czuła. Niesłusznym.
- Wytłumacz mi, co się stało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Casper Angel Tease

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Galeony : 808
  Liczba postów : 358
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163
Dom Dearów - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Dom Dearów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 4 EmptySob Paź 28 2017, 23:14

Nie potrafili się zrozumieć. Casper nie chciał oddawać ciężaru wiszącego mu na barkach i wierzył uparcie, że dźwigał go z jakiegoś powodu. Kompletnie nie rozumiał, że miałby kiedykolwiek się z kimś podzielić. Fire i tak dostała od niego wiele, więcej niż ktokolwiek inny - dostała opowieści, dostała tak wiele prawdy i szczerości. Dostała emocje, których normalnie starał się nie okazywać. Dostała wszystko poza tym, czego jej dać nie mógł i nie chciał. To przeżycia, doświadczenia, których nie dałby najgorszemu wrogowi.
Mruknął coś niezrozumiałego, ale pełnego wdzięczności. Mimowolnie odchylił się, kiedy chciała go dotknąć, otwierając przy tym szeroko oczy. Przez ułamek sekundy musiał wyglądać jak wystraszone zwierzę. Dopiero kiedy pozwolił aby nogi ugięły się pod nim w kolanach i opadł na miękki materac, odzyskał nieco spokoju. Zwinął zegarek, ale teraz obracał go w palcach. Nie potrafił go wypuścić, nie mógł, chociaż przecież od kilku lat marzył o pozbyciu się go na dobre. Teraz horkruks nie zostawał nawet schowany do kieszeni.
- Kusząca propozycja - przyznał cicho i zaraz się zamknął, nie patrząc na skrzatkę. Przyjął od niej kubek herbaty, czując się idiotycznie głupio. Ciężko było przywyknąć do widoku służby, kiedy nigdy się jej nie miało. Tease zdecydowanie wolał swoje małe mieszkanko, takie ciche i puste. Tam miał świadomość, że polega tylko na sobie.
Nie chciał, żeby Tickle wychodziła - poważnie rozważał, czy rozlanie herbaty mogłoby ją tutaj zatrzymać. Nie chciał, żeby Fire powiedziała to, co zaraz i tak zrobiła. Casper zerknął jej w oczy z wyraźnym niezadowoleniem. Wiedziała, że nie chce opowiadać.
- Drobna wpadka, Blassie. Zdarzają się w takim biznesie jak handel narkotyków. - Mówił niemalże szeptem, bojąc się podnieść głos. Nie wiedział nawet czemu. Obecność Fire jeszcze przed chwilą go uspokajała, teraz potrzebowałby czegoś zdecydowanie więcej, żeby przestać kulić się w sobie. Dalej nie zdjął płaszcza, mając gdzieś z tyłu głowy myśl, że nie powinno go tutaj być. Mógł się teleportować, uciec gdzieś, gdzie nie narobiłby jej już więcej problemów. Była zła, kiedy wrócił... Ale czy była zła, zanim wrócił?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin ''Fire'' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1884
  Liczba postów : 2836
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Dom Dearów - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom Dearów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 4 EmptyNie Paź 29 2017, 00:15

Blaithin wiedziała, że nie ma już wpływu na to, że zaufała całkowicie Tease'owi i nawet, jeśli by bardzo chciała, nie umiała inaczej. Problem polegał na tym, że rzeczywiście uważała, że Cassie mógłby oddać jej całego siebie, a nie tylko te fragmenty, którymi nie obawiał się dzielić. Tak właśnie brzmiały słowa piosenki...
Ostatni raz, kiedy byli razem w tym pokoju zrobili mnóstwo dziwnych i głupich rzeczy. Blaithin nie wiedziała, czy nie warto byłoby się zmyć gdzie indziej. Czy Cassie w ogóle zdążył zajrzeć do Oasis czy też przyszedł od razu do niej? Słowa, które powiedział były tak wymijające, że z trudem nie wyrzuciła z siebie "Więc ponawiam, po co w ogóle tu jesteś?".
- Napisanie o drobnej wpadce było aż tak problematyczne? - naprawdę wolałaby przestać z ciągnięciem tego, że Cassie kłamał, ale zbyt ciężko było się powstrzymać, ale przynajmniej nie mówiła już pełnym pretensji tonem. Potrząsnęła głową, poprawiając opadające na ramiona kosmyki znów rudych włosów. Nawet nie był świadom, że je przemalowała... - Gdybym wiedziała, spróbowałabym coś zrobić. Nie wiem, poszłabym do kogoś z rodziny... Dearowie mają wpływy w Ministerstwie. Szybciej by cię wypuścili.
Dopiero po tych słowach zaczęła myśleć nad tym, że może właśnie nie chciał, żeby coś robiła. Fire mogła się przez to wpakować w kłopoty, zwłaszcza, jeśli ktoś postronny dowiedziałby się, że chce wyciągnąć z Azkabanu jakiegoś przestępcę. Mogłaby niechcący przenieść uwagę na Caspra.
Tease mówił prawie swobodnie, ale widziała przecież, jak mocno to na niego oddziaływało. Nie pytała o to, jak było w Azkabanie, mimo, że dopadła ją ciekawość. Jak to było stanąć twarzą w twarz z prawdziwym dementorem? Jak ich traktowali, jakie rzeczy widział? Musiało to na ciemnowłosym odcisnąć piętno. Kolejne wspomnienia, które będą prześladować Caspra nocami.
Szkotka pomyślała, że warto byłoby przekierować rozmowę na inny temat. Ale nawet jeśli wcześniej chciała z kimś porozmawiać o tym, co działo się u niej, teraz zauważyła, że nie potrafiłaby. Milczała, obracając w dłoniach kubek gorącej herbaty ogrzewający zmarznięte dłonie. W zamyśleniu muskała pierścionek zaręczynowy.
- Nie jestem już zła. - zaczęła w końcu również szeptem, starając się nie natknąć na wzrok Caspra. - Nie dlatego, że byłeś w więzieniu. Po prostu...
Westchnęła z irytacją, nie mogąc przyznać, że po prostu cieszy się, że teraz jest już po wszystkim. Coś mówiło Fire, że wcale nie. Zerknęła jeszcze na Tease'a ze skrytą obawą, że mógłby zechcieć ponownie uciec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Casper Angel Tease

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Galeony : 808
  Liczba postów : 358
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163
Dom Dearów - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Dom Dearów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 4 EmptyNie Paź 29 2017, 00:27

Nie miał siły rozwodzić się nad tym kto i jak zawinił - istotne było tylko to, że Casper na dwa miesiące zniknął. Cudem udało mu się zachować całą sprawę w tajemnicy i miał teraz cały sztab ludzi czekających na jakąś ciekawą formę podziękowań za fatygę i starania. Zawsze lubił mieć świadomość, że jest komuś potrzebny. Teraz dobitnie poinformowano go, że najzwyczajniej w świecie nie może tak zapaść się pod ziemię.
- Dlatego nie mówiłem - przewrócił oczami czując, że rudowłosa sama już to zrozumiała. Wiedział za dużo o Dearach, żeby dawać Fire pretekst na zbliżanie się do nich. Wiedział jak bolesne może być spłacanie długów i jak niebezpieczne jest proszenie o różne przysługi. Nie wyobrażał sobie zupełnie, że Blaithin miałaby dla niego poświęcić swój własny spokój. Westchnął z niedowierzaniem, spoglądając na zamyśloną Gryfonkę. On był dobrym obserwatorem, czy ona przestała się starać? Upił kilka łyków herbaty, notując przy tym w myślach, że dawno nie pił czegoś tak fenomenalnego. - Nie znoszę, kiedy to robisz. Chcesz o coś pytać, to pytaj. Jeśli nie zadasz pytania, z pewnością nie dostaniesz odpowiedzi.
Jakoś nad sobą panował, a to dawało mu pełne obłudy poczucie kontroli. Pokiwał lekko głową na słowa dziewczyny, przyjmując do wiadomości, że już nie jest zła. Powinien czuć się bezpiecznie, bo więcej go nie uderzy? Jak gdyby kiedykolwiek przeszkadzał mu jej temperament...
- Co mnie ominęło? - Zapytał, wypuszczając całe powietrze z płuc. Chciał pochwycić spojrzenie jej błękitnych tęczówek, dowiedzieć się czegoś prawdziwego. Nie miał pojęcia jak wiele zmian zaszło i czy w życiu Blaithin jeszcze w ogóle znajdowało się dla niego trochę miejsca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin ''Fire'' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1884
  Liczba postów : 2836
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Dom Dearów - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom Dearów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 4 EmptyNie Paź 29 2017, 00:49

Te dwa miesiące to był kawał czasu, zwłaszcza, że w czarodziejskim świecie bez przerwy coś się działo. Brak Tease'a odczuwała mocniej niż powinna.
- Nie lubię wypytywać. - stwierdziła szybko. Zdecydowanie była zwolenniczką opcji pozwolenia aż to druga osoba zechce o czymś powiedzieć. Sama nie tolerowała ludzi próbujących ciągnąć ją za język. Wiele tematów nie odpowiadało Blaithin, więc nic dziwnego, że ciężko się z nią czasami rozmawiało. -Najbardziej brakowało mi, gdy wygłaszałeś takie oczywistości. - mruknęła, nie chcąc, żeby zapadła tak poważna i napięta atmosfera.
Upiła łyk pachnącej ziołami herbaty, próbując ułożyć w głowie odpowiedź na pytanie Caspra. Nie dało się tego nijak streścić, a powracać do świeżo zatartych wspomnień nie było też warto. Odłożyła kubek i wzruszyła lekko ramionami. Dobrze było znów panować nad emocjami, którymi tak nierozsądnie dawała się kierować w nieodpowiednich momentach. Uderzenie Caspra uważała za błąd, ale nie przyznałaby się.
- Nie wiem czy dało się to w Azkabanie zauważyć, ale z magią dzieje się coś bardzo dziwnego. A Ministerstwo odwala bardziej niż zwykle. - chciała mu niewerbalnie przekazać, że powinien na siebie uważać. To, że go wypuścili w okolicznościach, kiedy tylko czekali by kogoś obwinić za wszystkie problemy i wypadki, było niezwykłe. Fire niewiele znała osób, które w ogóle wydostały się z Azkabanu. Tym bardziej zastanawiające było to, jak udało się Tease'owi. Wypisywanie bzdur w Proroku, słuchy o jakichś dziwnych najściach, węszenie wszędzie i zbieranie zeznań... Blaithin zaczęła martwić się, że najgorsze miało dopiero nadejść.
- A u mnie chyba okej. - dodała bez większego przekonania. Gdyby nie Leo pewnie już dawno przygniótłby ją ciężar myśli. - Zaglądałam do Oasis, jak pisałam, i wydaje się, że tam też w porządku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Casper Angel Tease

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Galeony : 808
  Liczba postów : 358
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163
Dom Dearów - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Dom Dearów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 4 EmptyNie Paź 29 2017, 01:03

- Najbardziej brakowało mi wygłaszania ich - odparł z czymś przypominającym uśmiech, ale bardziej ponurym. Było to oczywiście wielkie kłamstwo, ponieważ gadanie głupot znajdowało się na szarym końcu listy rzeczy, za którymi Casper tęsknił. Wiele można było mówić o więzieniach, ale Azkaban należał do miejsc zwyczajnie przerażających. Tease nie został skazany za jakieś wyjątkowo okrutne czyny i domyślał się, że traktowany był całkiem ulgowo. Na jego niekorzyść działała niestety obecność dementorów i świadomość wszystkiego, co w życiu uczynił.
- Prawdę mówiąc, niezbyt mnie to dotknęło - przyznał z namysłem. Ciekaw był, czy faktycznie zaszły jakieś zmiany w tym piekle. Może trafiło mu się lepiej, może gorzej? Od wyjścia nie minęło wcale tak wiele czasu, a już dostrzegł problemy wynikające ze szwankującej magii. A jemu się wydawało, że już w wakacje źle się działo... - To akurat zauważyłem. Chyba nie byłem niczyim priorytetem - uznał zaskakująco spokojnym tonem. Domyślał się, że Ministerstwo miało większe problemy na głowie niż dokładne badanie sprawy z nim związanej, dlatego znalezienie nowych dowodów tak szybko uczyniło z niego człowieka niewinnego. Nie chciał się nawet zastanawiać za ile sznurków musieli pociągnąć jego znajomi.
- Chyba - powtórzył, wychylając się nieco i odstawiając kubek na biurko(/stolik/szafkę/cokolwiek co Fire tam ma). - Ciekawe. - Niby nie naciskał, ale widać było, że chce wiedzieć. Casper sam ledwo rozumiał jakim cudem aż tak mu zależało na tym, aby skoncentrować się na czymś innym. Jednocześnie dalej rozumiał, że Blaithin może nie chcieć wyciągać niektórych spraw i się nimi dzielić. Tease pozwolił sobie na łagodne przechwycenie dłoni swojej rozmówczyni i był to pierwszy prawdziwie zainicjowany kontakt od tak dawna, że dał rady powstrzymać szczerego, pełnego uśmiechu. - Tęskniłaś? - Uniósł nieco prowokująco jedną brew, ciekaw jakim zaprzeczeniem będzie go chciała Gryfonka zbyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin ''Fire'' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1884
  Liczba postów : 2836
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Dom Dearów - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom Dearów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 4 EmptyNie Paź 29 2017, 01:53

Do Blaithin dotarło, że pozwoliłaby nawet Casprowi tutaj z nią zostać, jeśli to pomogłoby mu nieco zapomnieć o wszystkich, co przeżywał przez ostatnie dwa miesiące i chociaż trochę się zrelaksować. Istniały lepsze rzeczy do roboty nocą niż rozmawianie o przygnębiających wspomnieniach... Namiastkę uśmiechu dziewczyna uznała za dobry znak.
- Niektórzy czarodzieje rezygnują z używania różdżek. - przyznała z westchnieniem. Ciężko patrzyło się na ludzi, którzy przestawali ufać czemuś, co było z nimi prawie całe życie. Sama nie zrezygnowałaby z własnej różdżki za nic. - A to nowość. - dodała lekko, bo Casper często pozostawał w centrum uwagi, jeśli chodzi o towarzystwo, w jakim się obracał, a przynajmniej tak to widziała Fire. Z tajemniczymi sprawami najlepiej było iść do niego, narkotyki w Hogsmeade też najłatwiej załatwiało się w Oasis. Teraz pozostawało tylko dziękować Merlinowi, że nikt nie zwracał na niego przesadnej uwagi.
- Powiedzmy, że lepiej byłoby, gdybym miała z kim wychodzić na kawę. - odparła, zaczesując jeden z zagubionych kosmyków za ucho i pozwalając sobie na cień uśmiechu. Tak, dalej pamiętała o tej drobnej obietnicy, a przypominanie sobie o niej od czasu do czasu dawało złudną nadzieję, że wszystko może powrócić do normalności. Takie wydarzenia, jak bycie zaatakowanym przez wilkołaka w sumie dwukrotnie pewnie nie były zbyt interesujące... Tease miał mnóstwo kontaktów i na pewno nie zajmie mu długo dowiedzenie się o różnych wypadkach w Hogwarcie i na festiwalu. Odłożyła swój kubek obok tego Caspra.
- Wnioskujesz z tego, że przywitałam cię pięścią, Cassie? - zaśmiała się cicho, zupełnie machinalnie przysuwając się bliżej. Przygryzła wargę, próbując nie poddawać się hipnotyzującej potrzebie pozwolenia Tease'owi na objęcie jej i przyciągnięcie do siebie. Potrzebie przesunięcia dłonią po jego policzku, przeczesania palcami czarnych włosów, żeby upewnić się, że jest tutaj z nią. Był jedyną osobą, której dotyk nie budził w niej niechęci. A wręcz przeciwnie. - Lepiej przyznaj się, że każdej nocy to ty o mnie myślałeś i usychałeś z tęsknoty.
W Azkabanie ludziom na pewno doskwierała samotność, ale wolałaby siedzieć w jednej celi z Casprem niż być na wolności, ale daleko od niego. Przynajmniej nie byłoby nudno! Dobrze, że o tak poważnych sprawach też umieli rozmawiać swobodniej. Może to przez to, że po prostu mnóstwo już takich przeżyli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Casper Angel Tease

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Galeony : 808
  Liczba postów : 358
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163
Dom Dearów - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Dom Dearów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 4 EmptyNie Paź 29 2017, 02:06

Z niezwykłą łatwością przyjął do świadomości fakt, że z magią dzieją się dziwne rzeczy. Casper zorientował się właściwie od razu po wyjściu na wolność, ale w gruncie rzeczy sporo potrafił zrzucić na swój obecny stan. Nie miał pojęcia czy czary szwankują do tego stopnia, że nie jest w stanie odpalić papierosa od różdżki, czy to może po prostu jego wewnętrzna blokada.
- Nie dziwię się. - Sam zrezygnował z prób teleportacji, chociaż ta forma transportu nigdy nie była mu straszna. Automatycznie zaczynał się zastanawiać na jaką skalę pojawił się problem - czy działanie eliksirów również coś zakłócało? Co z istotami magicznymi? Mężczyzna poddał się na chwilę własnym myślom, z ulgą pozwalając aby umysł się na czymś zafiksował. Ciekaw był co się teraz działo z wilami, jak działają moce hipnotyzerów i czy jasnowidzowie mają pojęcie o zagrożeniu.
- Powiedz mi tylko kiedy - mruknął, przypominając sobie o swojej obietnicy. W końcu mieli wybrać się na jakąś normalną... Randkę. Zupełnie nie mógł sobie wyobrazić ich spotkania niezmąconego życiowymi problemami - z drugiej strony, byli razem na dwóch balach, widzieli się na wakacjach i dzielili igloo na feriach. Może okoliczności mieli szalone, ale nie mogli narzekać na brak wspólnie spędzanego czasu.
- Och, nigdy nie byłaś najlepsza w okazywaniu emocji. Dalej myślę, że to mógł być przejaw radości - oznajmił bezczelnie, przyciągając Fire jeszcze bliżej siebie. Puścił rękę rudowłosej, żeby przyłożyć dłoń do jej policzka i delikatnie pogładzić go kciukiem. - Winny - przytaknął, pochylając się w jej stronę tak, że raptem kilka centymetrów przestrzeni dzieliło ich twarze. To źle, że chciał ją pocałować, choć nie miał pojęcia co w jej życiu uległo zmianom?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin ''Fire'' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1884
  Liczba postów : 2836
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Dom Dearów - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom Dearów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 4 EmptyNie Paź 29 2017, 02:33

Magia była dla Fire tak oczywistym aspektem życia, że to co się działo stanowiło poważny problem. Wiele robiła, żeby czegoś się dowiedzieć i przeciwdziałać temu dziwnemu zjawisku, ale była bezsilna. Patrzeć na to, jak jej własna różdżka traci moc nie miała zamiaru. Podobnie jak pozwolić na to, żeby z eliksirami też się coś działo. Powinna po prostu szukać dalej.
- Wkrótce idę na bal Halloweenowy, ale później znajdę czas. - zapewniła, próbując wyobrazić sobie, że zwyczajnie siedzą w kawiarence i rozmawiają o... no właśnie, o czym rozmawiali zwykli ludzie, których życie nie obrało sobie na cel dręczenia?
- Zaledwie lekkiej aprobaty... - odparła w końcu rozbawiona i oparła dłonie o tors mężczyzny, kiedy została przyciągnięta. Wstrzymała chwilowo oddech, przymykając jednocześnie oczy. Kto by pomyślał, że zwykłe dotknięcie policzka potrafi być aż tak przyjemne. Miała nadzieję, że dłużej będzie mogła się na tym skupiać, ale natrafiła wzrokiem na tęczówki Caspra i na chwilę się w nich zagubiła.
Niesiona niezidentyfikowaną potrzebą przysunęła się jeszcze bliżej, muskając wargami usta Tease'a. Bardzo ostrożnie i wręcz nieśmiało, jak gdyby robiła to po raz pierwszy. A przynajmniej po raz pierwszy od bardzo dawna. Skradła mu krótki pocałunek i oparła się o jego ramię, chowając głowę w zagłębieniu między barkiem a szyją. Wolała, żeby nie widział jej zarumienionej twarzy. Dopiero co wrócił, a ona nie mogła się powstrzymywać?
- Wywiń mi taki numer jeszcze raz, a zrobię ci prawdziwą krzywdę. - wymruczała, nosem drażniąc szyję Caspra. Dłoń leniwie i bez pośpiechu przesuwała niżej, badając jak długi ma zarost i subtelnie zaznaczając palcem linię jego szczęki. Było w tym coś bardzo fascynującego dla kogoś, kto zawsze zachowywał odpowiednią odległość. Coś zupełnie nowego. - Dotkliwą, panie Tease...
Fire zahaczyła o poszczególne guziki płaszcza, który nadal nosił. Dzięki zamkniętemu oknu i dobrze działającemu ogrzewaniu (Tickle dbała o dom nawet, jeśli Fire jej o tym nie przypominała) w pokoju temperatura znacznie wzrosła. I może nie tylko dzięki temu.
- Wiem, że bywam oziębła, ale bez przesady. - zażartowała, mając wrażenie, że z każdą sekundą coraz lżej się jej oddycha i może zachowywać się choć odrobinę swobodniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Casper Angel Tease

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Galeony : 808
  Liczba postów : 358
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163
Dom Dearów - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Dom Dearów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 4 EmptyCzw Lis 09 2017, 23:06

Uśmiechnął się, ulegając abstrakcyjnemu brzmieniu słów Blaithin. Dobrze było posłuchać o czymś takim jak bal szkolny, a myśli Caspra natychmiast pomknęły do tych hogwarckich imprez, w których sam brał udział. Trochę tęsknił za znajomymi murami, choć przecież całe życie wytrwale powtarzał sobie, że sentymenty to głupota. Nie chciał koncentrować się na tym, co znajdowało się w przeszłości; negatywne wspomnienia same wracały, wywołane fobiami, atakami paniki... obecnością dementorów.
- Aż strach pomyśleć co by się stało, gdybym wrócił później. Wielka aprobata to od razu Avada? - Zainteresował się, z zadowoleniem dostrzegając brak problemu u Gryfonki, związanego oczywiście z dotykiem. Wbrew pozorom dalej o tym myślał, dalej pamiętał o jej przyzwyczajeniach. Mógł chwilami podchodzić do jej lęków pobłażliwie, ale koniec końców rozumiał ją jak mało kto. Cieszył się, że z taką łatwością przychodziło jej zapomnienie o własnych problemach w jego obecności. Jemu również o wiele lepiej się spało, kiedy była obok...
Przyjął pocałunek z odrobiną zaskoczenia, przytłumioną ogromną ulgą. Jego ruchy były tylko pytaniem o pozwolenie, bo Casper przecież nie miał pojęcia, czy Fire podczas jego nieobecności nie znalazła sobie jakiegoś partnera. Nie wiedział, czy ten pocałunek jest krótki czy długi - dla niego powinien trwać wieczność, a jednak rudowłosa przerwała pieszczotę, wtulając się w niego. Przez chwilę męczył się z brakiem oddechu, usilnie tę chwilę rozsypki ukrywając. Przytulił ją delikatnie, korzystając z tego, że sama się nie odsuwała.
- To obietnica? - spytał cicho, przekrzywiając lekko głowę z niesamowitym zadowoleniem, odbierając dotyk Dearówny za coś niemalże niebiańskiego. Coś się zmieniło w ich relacji i był tego pewien jeszcze zanim guziki płaszcza weszły dziewczynie w drogę; brew sama podjechała mu do góry, gdy próbował zinterpretować odpowiednio jej subtelne aluzje. - To takie zabezpieczenie, w razie gdybyś jednak chciała mnie wyrzucić - mruknął, rozpinając płaszcz i niedbale zsuwając go z ramion. Gotów był ugotować się w ciepłym materiale okrycia, byle tylko nie odsuwać się od Fire. - Ale chyba po prostu nie dam się wyrzucić i tyle. - Skradł Blaithin jeszcze jeden pocałunek i ten miał być ostatni, poważnie - po prostu nie dał rady się powstrzymać i musiał raz jeszcze wrócić do tych słodkich warg. Pozwolił aby czas przystanął w miejscu, z głowy wyparowały mu wszystkie koszmary i nawet nie czuł wciśniętego w dłoń zegarka. Gdzieś pomiędzy tą rozpaczliwą próbą nawiązania kontaktu wymamrotał dwa jakże wymowne słowa, nie tracąc czasu na nic więcej.
- Dobrze wrócić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin ''Fire'' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1884
  Liczba postów : 2836
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Dom Dearów - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom Dearów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 4 EmptyNie Lis 26 2017, 00:51

Kiedyś nie chodziła na bale, bo po prostu nie widziała w nich niczego interesującego. Tłumy ludzi, muzyka zupełnie nie do słuchania, urocze parki i ona, tak zupełnie niepasująca do klimatu. Punkt widzenia Fire powolutku się zmieniał, chociaż nie do końca wiedziała, dlaczego. Może po prostu wyrastała z tego wieku, kiedy wszystkiemu mówiła "nie"?
- Najpierw seria Cruciatusów, a dopiero później Avada. - dopowiedziała, zastanawiając się, czy rozmawianie o zaklęciach niewybaczalnych, które przyczyniły się do tak wielu krzywd, wydaje się w jakikolwiek sposób dziwne w ich relacji. Nie, oczywiście, że nie. W gruncie rzeczy, specyficznie się czuła, wiedząc, że może sobie pozwolić na taką swobodę... Zatarła granice, ale nie była pewna, czy mogłaby znów je sobie wyznaczyć. Od kiedy jedno spojrzenie w tęczówki Caspra potrafiło aż tak zamącić myśli? Może po prostu była już zmęczona, a tego, że wrócił nagle po tak długiej nieobecności też nie umiała przyjąć w pełni spokojnie. Właściwie to wewnętrznie dalej odczuwała pewien niepokój. Czy Casper kiedykolwiek opowie jej o tym przez co przechodził czy może po prostu kolejny raz uznają, że to nigdy nie miało miejsca? Czy się zmienił? Z pewnością takie wydarzenie musiało odcisnąć na nim piętno. Fire chciałaby pomóc, ale jeśli nie chciał dać jej do tego możliwości...
Zwykłe przytulenie, zagarnięcie ramion Tease'a potrafiło Blaithin uspokoić, ale też nie usunęło wszystkich wątpliwości dręczących Szkotkę.
- Może. - odparła, drażniąc się tą grą słowną z mężczyzną. - Prawie na pewno tego nie zrobię, spokojnie. - powiedziała, bo nawet Fire nie była aż tak nieludzka, żeby wyrzucić Caspra za drzwi. Wrócił z Azkabanu i miał odwagę przyjść właśnie do niej, nawet jeśli mogła przywitać go w o wiele gorszy sposób. Nawet, jeśli mogła mu nie wybaczyć. Kłamstw, zmartwień i tego bólu, który odczuwała, kiedy nie mogła mieć go gdzieś w pobliżu. Fire sama siebie nie podejrzewałaby o taką empatię.
Uśmiechnęła się pod nosem, pozwalając na kolejny pocałunek. Wszystko było tak, jak być powinno... prawda?
- Mhm... - zgodziła się ze słowami Tease'a, opierając o jego klatkę piersiową i chłonąc bijącego od niego ciepło. Wpatrywała się w ciemność za oknem i próbowała domyślić się, co nadejdzie. - Czuję, że wszystko się poukłada. - dodała szeptem. Fire nie miała pojęcia jak to jest dopiero co wrócić z więzienia, ale zapewne potrzeba było czasu na dojście do siebie.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; umięśniony
Galeony : 1050
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2033
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
Dom Dearów - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Dom Dearów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 4 EmptySro Lut 21 2018, 19:18

Normalni ludzie raczej nie zjawiali się po otrzymaniu takiego listu, który teraz Mefisto trzymał w dłoni - z drugiej strony, normalni ludzie nie mieli znajomych, którzy by coś podobnego napisali i wysłali. Ślizgon nie zastanawiał się ani przez chwilę, błyskawicznie porzucając żmudne prace remontowe (kominek jednak cholernie się przydawał i warto było spędzić trochę czasu nad naprawą go). Z tego wszystkiego postanowił po prostu zaryzykować wszystkim i skorzystać ze swojej marnej umiejętności teleportacji. Zarzucił na ramiona wojskową kurtkę, upewnił się czy różdżka spoczywa w kieszeni spodni... Poprawił jeszcze broszkę, przypiętą pomiędzy kilkoma bardziej żartobliwymi przypinkami.
Jakimś cudem udało mu się przetransportować do Doliny Godryka bez najmniejszego problemu - Mefisto chyba nawet trochę liczył na drobne rozszczepienie, służące za wstęp do intrygującego popołudnia. Fakt faktem nie miał pojęcia czego się po Fire spodziewać i to chyba było najwspanialsze. Niespiesznym krokiem przemierzał alejki Doliny, nie chcąc wyjść na aż takiego desperata. Nie ma co się jednak oszukiwać, bo niczym wierne szczenię przybiegł na pierwsze wołanie znudzonej Gryfonki... Cały rozedrgany i z dziwnymi emocjami, kłębiącymi się w nim od jakiegoś czasu, niezbyt wiedział do czego może dojść na tym spotkaniu. Głównie dlatego pozwolił sobie najpierw zapalić papierosa, wypełniając płuca mentolowym dymem dla odrobiny ukojenia, choćby pozornego. Dopiero kiedy niedopałek odnalazł swoje miejsce na czyjejś bardzo ładnie przystrzyżonej grządce kwiatowej, Nox przyspieszył kroku i z większą werwą wskoczył na ganek domu panny Dear. Uniósł dłoń, aby zapukać, ale...
No nie, to byłoby zbyt miłe. I proste.
Nacisnął klamkę leciutko, na próbę - zamek uskoczył grzecznie. Najwyraźniej nikt nie spodziewał się włamywaczy, albo wszystkim się wydawało, że niespostrzeżenie i tak nie da się wejść. Nox, oczywiście, postanowił spróbować swoich szans; wemknął się, cicho zamykając za sobą drzwi i omiatając czujnym spojrzeniem pomieszczenie, w którym się znalazł. Przedpokój nie był zbyt duży i Mefisto stanął przed trudnym wyborem, czy udać się schodami na górę, czy zakręcić się na dole. Idąc za intuicją, zajrzał do sporego salonu - i słusznie.
- Wiesz jak mnie zachęcić, Dear - rzucił na powitanie, opierając się beztrosko ramieniem o framugę.

______________________


Got teeth like razor blades
And you know that we're out for blood.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin ''Fire'' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1884
  Liczba postów : 2836
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Dom Dearów - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom Dearów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 4 EmptySro Lut 21 2018, 19:51

Do kogo mogła się zwrócić, gdy ochota użycia czarnej magii stawała się wręcz nieznośna? Kto w ogóle wiedział o tym, czym dziewczyna zajmuje się w wolnym czasie, a co coraz częściej sprawiało jej satysfakcję? Kto nie uważał tego za coś, z czym należy natychmiast skończyć zanim za bardzo to Fire pochłonie?
Oczywiście, że Mefisto.
Parę minut spędziła siedząc przy otwartym oknie w swoim pokoju, wypatrując odpowiedzi, ale Dzióbek wrócił bez listu zwrotnego. Przez chwilę Blaithin myślała, że Nox nie zamierza podjąć jej "wyzwania" albo był zajęty czymś lepszym. Zaraz jednak do rudowłosej dotarło, że nie było lepszego zajęcia niż ćwiczenie czarnej magii, a Mefisto odpuścić sobie tak jawnego zaproszenia nie mógł. Uspokojona skierowała się do salonu, żeby trochę sprzątnąć. Wolała nie stłuc żadnych ozdobnych naczyń, bo gdyby Liam postanowił nagle wrócić do Doliny, zapewne by ją zatłukł. Wyręczyła w tym Tickle, którą uprzedziła, że będzie z kolegą uczyć się różnych zaklęć i żeby nie obawiała się jakichś dziwnych odgłosów. Skrzatka znała Fire wystarczająco, żeby wiedzieć, że będą to prędzej krzyki bólu niż... coś innego, gdy zaprasza się chłopaka do swojego domu.
Na niewielkim stoliku naprzeciwko kanapy położyła dwa pióra - jedno o czarnych lotkach, drugie o szmaragdowych. Ich ostre końce zdawały się wprost zachęcać do zapisania czegoś na pergaminie ułożonym obok. Blaithin zadbała też o to, żeby mieli też alkohol - butelka ognistej whisky, którą otrzymała jako prezent świąteczny, grzecznie spoczywała obok paru bandaży. Oczywiście, musiała być przygotowana, bo nie zamierzała przerywać zbyt szybko tych zajęć. Wpatrywała się w ogień kominka, kiedy usłyszała za sobą głos Mefisto. Drgnęła lekko.
Oczywiście, że wiem.
- Jeśli jeszcze raz wejdziesz bez pukania do mojego domu... - normalnie dodałaby to połamię ci rękę, ale jedynie dodała ciszej: - To siłą wleję ci do gardła eliksir znieczulający.
Odwróciła się powoli, mierząc Mefisto spojrzeniem błękitnych tęczówek. Wyglądał przystojniej niż zwykle czy... to efekt przypiętej broszki? Musiała przyznać, że zapatrzyła się o parę sekund dłużej niż powinna, zanim skierowała do niego swoje kroki.
- Wiesz jak to jest prosić na kolanach, nie, wręcz błagać kogoś o koniec? - zaczęła całkiem znudzonym tonem, chociaż w jej oczach można było dopatrzeć się ekscytacji. Przeszła obok stolika i kanapy. - O upragnioną śmierć? Kajać się i być gotowym na wszystko, byleby ktoś po prostu przestał? Marzyć tylko i wyłącznie o tym jednym?
Stanęła przed Noxem, z tylnej kieszeni spodni wyciągając flakonik wielkością dorównujący dwóm kciukom. Cieniutkie szkło kryło w sobie jasnej barwy eliksir. Dłoń wyciągnęła ku Ślizgonowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; umięśniony
Galeony : 1050
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2033
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
Dom Dearów - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Dom Dearów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 4 EmptySro Lut 21 2018, 20:08

Och, odpowiedź listowna była czymś wyjątkowo przewidywalnym i zbędnym. Mefistofeles nie chciał tracić czasu, aż sowa dostarczy świstek pergaminu, na który najpierw będzie musiał przelać jakieś wielce złośliwe myśli; po prostu zebrał się w sobie i wyruszył do Doliny, dopóki nie dotarło do niego, jak idiotycznym pomysłem była nauka czegoś takiego. Śmiał twierdzić, że nie były im potrzebne czarnomagiczne zaklęcia... ale cholera. Łatwo było zatracić się w bólu sprawianym przez trudne do złamania uroki.
Skrzywił się na tę groźbę, wychwytując moment, w którym Fire zorientowała się, że standardowa odzywka jedynie go rozbawi. Zanotował jednak w pamięci, że być może ten okaz chamstwa faktycznie mógł wyeliminować. Co mógł poradzić na to, że chciał klimatycznie rozpocząć ich spotkanie? Zdjął kurtkę i rzucił ją na stojący niedaleko fotel. Pod nią miał jedynie koszulkę na ramiączka z przetartym już nadrukiem logo mugolskiego zespołu rockowego, stylizacji dopełniały broszki i przypinki, połyskujące łagodnie z jego torsu. Jeśli Fire zapatrzyła się na niego ze względu na magiczny artefakt, on nie był w stanie oderwać od niej wzroku przez fascynację połyskującą w błękitnych tęczówkach.
- Wiem - mruknął, przyglądając jej się czujnie. Uwielbiał ból, a jednak nie korciło go wcale, aby przesadzić; sytuacja, w której pragnął śmierci jak niczego innego, otwierała mu oczy. Patrzył potem na świat zupełnie inaczej i nie, to nie było nic dobrego.
Powinien się wycofać?
- Czy to jest to, o czym myślę? - Odsunął dłoń Blaithin z tajemniczym flakonikiem, dostrzegając tajemnicze pióra leżące na stoliku; pewnie i napój go zainteresował, ale Mefistofeles trochę się na czarnomagicznych obiektach znał. Pióra wyglądały podejrzanie zwyczajnie, jednak przecież byli w domu Fire... - Bo jeśli chcesz mi wcisnąć veritaserum i zapisać wszystkie moje sekrety, to chyba jednak się nie zgodzę. - Zachęcony brakiem kałamarza, pochwycił szmaragdowe pióro w dłoń i obrócił je delikatnie w palcach, pochylając się nad stolikiem. Zanim stracił zapał, nabazgrał u góry pergaminu swoje krótkie, trzyliterowe nazwisko - jedynie po to, aby zaraz dostrzec czerwony "atrament" i poczuć znaczące ukłucie na wierzchu dłoni.
Cudo.

______________________


Got teeth like razor blades
And you know that we're out for blood.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin ''Fire'' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1884
  Liczba postów : 2836
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Dom Dearów - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom Dearów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 4 EmptySro Lut 21 2018, 21:03

Fire wiedziała, że Mefisto wie. Nie byli ludźmi, którym obce było dotarcie do granicy, gdzie tylko jeden krok dzielił ich od śmierci bądź szaleństwa. Blaithin nie zapraszałby do siebie Noxa, gdyby ich to nie łączyło. Cierpienie było tak oczywistym aspektem ich życia, że raczej nie umiałaby odnaleźć się w świecie, w którym miałoby go brakować. Ale nie chodziło tu tylko o to, żeby się skrzywdzić.
Chciała też dowiedzieć się więcej o czarach, które tak chaotycznie rzucała. Musiała w pełni kontrolować dawkę bólu, musiała świetnie się w nich odnajdywać, żeby działały jak najlepiej. Potrzebowała praktyki, żeby stać się silniejszą i lepszą czarownicą. Lubiła naukę poprzez tak interesujący sposób, a czarna magia kryła w sobie bardzo wiele. Powolutku to odkrywała.
- Nie schlebiaj sobie, do tego stopnia mnie nie interesujesz. - prychnęła. Mefisto mógł się na razie nie obawiać o swoje sekrety. Wzrok dziewczyny prześlizgnął się po tatuażach, które zdobili odkryte ramiona Ślizgona. Za każdym razem wydawały się równie fascynujące. Coraz częściej myślała o tym, żeby również mieć coś więcej niż tylko tygrysa, który tkwił na łopatce Gryfonki. - Prędzej mógłbyś liczyć na truciznę.
W gruncie rzeczy ciekawiło ją, czy byłby zdolny do zrezygnowania i nienarażania się na przekroczenie bariery, gdzie to wszystko nie było już żadną zabawą. Sama nie była pewna właściwie niczego. Nie wiedziała, do czego dojdzie ani jak to się skończy, ale miała ochotę to sprawdzić. Skoro Mefisto tutaj był to zapewne on także. Mógł się nadal wycofać, raczej nie zatrzymałaby go siłą, ale... czułaby się rozczarowana. Nie chowając eliksiru, wolną ręką pióro z czarnymi lotkami.
- Krwawe pióra. Kurzą się u mnie od dawna. - zapisała powoli Dear obok nazwiska Ślizgona na miękkim pergaminie, żeby zobaczyć pojawiające się na dłoni zaczerwienione litery. Napięła i rozluźniła palce, a ranki zniknęły z bladej skóry. Kciukiem starła maleńką kropelkę krwi. - Używane do tortur. Może zostać ci po tym blizna, jeśli przesadzisz. Podobają ci się?
Fire popatrzyła na Mefisto, unosząc delikatnie brew. Miała wrażenie, że nie wykorzystuje w pełni potencjału tych czarnomagicznych cacek, a przecież okazji nie brakowało. Pióra, które raniły właściciela zdawały się wprost stworzone dla Noxa, dlatego uniosła kącik ust pewna, że będzie jedno chciał zatrzymać. Miała jeszcze świecę mroku, ale ta zdawała się mniej ciekawa. Fire powróciła do tematu eliksiru, stawiając flakonik na stoliku.
- Zaburza postrzeganie i orientację na tyle, że wszystko odczuwasz dwa razy mocniej i wyraźniej. - wyjęła szczelny koreczek. - Otwiera zmysły. No nie mów, że mi nie ufasz? Albo, że się boisz.
Uśmiechnęła się szerzej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; umięśniony
Galeony : 1050
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2033
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
Dom Dearów - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Dom Dearów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 4 EmptySro Lut 21 2018, 21:25

Prawdę powiedziawszy, veritaserum chyba również by wypił. W momencie, w którym jego słowa ucichły, doszedł do wniosku jak bardzo były błędne - Mefisto chętnie zwilżyłby przełyk kilkoma kroplami veritaserum, sprawdzając do czego mogłoby to doprowadzić. Nie poprawił się jednak, uniósł za to brew z zaciekawieniem na wzmiankę o truciźnie. To brzmiało jeszcze ciekawiej... Tak obeznana w eliksirach Fire z pewnością mogła zaproponować coś ciekawego.
- Niesamowite - westchnął z zachwytem, przesuwając palcem po zielonych lotkach pióra. Delikatnie wbił stalówkę w opuszek jednego palca, obserwując jak czerwona kropla pojawia się zarówno na nim, jak i na wierzchu dłoni; och, nad tą zabawką mógłby stracić mnóstwo czasu. Jak szybko nauczyciele zorientowaliby się, że jego prace nie są pisane standardowym atramentem? Gdy obserwował zapisane litery widział, jak przybierają ciemną barwę i wsiąkają w pergamin tak, jak zupełnie normalny tusz. Może gdyby bardziej się przyjrzeć, dałoby się dostrzec tajemniczy połysk, jakiś... Znak. Przeczucie robiło swoje. - Znam je tylko z książek - wyjaśnił, niczym w transie zaraz przechodząc do bazgrania po papierze. Nieco chaotyczne wzory kreślił coraz pewniej, choć pieczenie na dłoni jedynie się wzmagało. Rany otwierały się z każdą nową linią, a czerwień przebiła się ponad czerń tatuaży. Mefisto nie przerwał, słuchając o eliksirze, którym chciała go poczęstować... Dopiero wtedy oderwał się od nowej zabawy.
- Nie przestajesz mnie zaskakiwać, Dear - oznajmił, biorąc fiolkę. Przez głowę przemknęła mu myśl, że jest wkręcany i faktycznie wypije coś innego... Ale czy było coś, co by mu nie pasowało? Zarówno trucizna, jak i veritaserum, jak i amortencja czy inne cudo, brzmiały kusząco. - Ile powinienem wypić? - Zainteresował się, aby zaraz potem - bez najmniejszego zawahania - właśnie tyle zażyć. Zamrugał kilkakrotnie, niemal błyskawicznie czując, jak przebiega go dziwny dreszcz. Czyżby przejechał się na tym pseudozaufaniu?
- Och - wyrwało mu się, gdy odstawił flakonik na stolik. Czuł się dziwnie, niczym po jakimś narkotyku... Nie było tutaj aż takiego oszołomienia, jakiego spodziewałby się po równie odurzającym środku. Spoglądał na swoje dłonie i miał wrażenie, że widzi je pierwszy raz w życiu; przeniósł wzrok na swą rudowłosą towarzyszkę i zadrżał, dostrzegając szczegóły tak drobne, jak ledwie zauważalna plamka na tęczówce, czy też mocniej zagięta rzęsa. Oddech uciekł mu spomiędzy lekko rozchylonych warg i Mefisto był tego świadom, jak chyba niczego.
Znał to uczucie - miał wrażenie, że jego zmysły rozwinęły się tak, jak podczas przemiany.

______________________


Got teeth like razor blades
And you know that we're out for blood.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin ''Fire'' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1884
  Liczba postów : 2836
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Dom Dearów - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom Dearów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 4 EmptySro Lut 21 2018, 23:09

Patrzyła na pojawiające się na pergaminie znaki i rozbawiło ją to. Bawił się jak dzieciak, który dostał nową miotełkę do przetestowania albo inny drobiazg. Z każdym momentem do Blaithin docierało, jak bardzo umysł Mefisto musi być pokręcony i jak dziwnie ją to przyciągało. Bo kto zdrowy psychicznie zachwycałby się przedmiotem, który stworzono do torturowania ludzi? Te pióra pozostawiły po sobie mnóstwo blizn... Przytaknęła skinieniem głowy, gdy stwierdził, że są niesamowite. Fire o przedmiotach czarnomagicznych chciałaby wiedzieć dużo, dużo więcej. Co prawda, miała okazję zetknąć się z horkruksem, a to już była rzadkość w świecie czarodziejów. - Uwierzysz, że oba były prezentami świątecznymi? - uśmiechnęła się kpiąco.
Rzeczywiście, mogła mu podać naprawdę wiele. W posiadaniu Blaithin były zapewne eliksiry o których Nox nawet nie słyszał... Ale postawiła na coś stosunkowo niegroźnego.
- Siebie też nie przestaję zaskakiwać. - powiedziała całkiem szczerze. Bo wiele razy robiła coś, o czego robieniu nie pomyślałaby nigdy wcześniej. Starała się nie żałować podejmowanych wyborów. Bo, gdyby ktoś powiedział Blaithin, że będzie tu teraz z Mefisto, żeby ćwiczyć czarną magię czy nie uznałaby tego za coś zdecydowanie mało prawdopodobnego?
- Połowę. - poinstruowała ostrożnie. Kiedy ktoś wziął zbyt wiele mógł nieźle odjechać. Słyszała o przypadkach, kiedy eliksir uszkadzał ośrodek mózgu odpowiedzialny za odbieranie bodźców nerwowych, a cóż, nie za bardzo chciała by przytrafiło się to Mefisto. Świat, którego nie mógł w żaden sposób czuć, mógł być dla niego koszmarem.
Sama złapała eliksir zaraz po nim i wypiła do dna. Znała to oczyszczające uczucie, które elektryzowało cały organizm. Przymknęła oczy, poddając się rozlewającej po ciele fali przyjemnego ciepła wymieszanego z zimnem. Długie westchnienie wyrwało się spomiędzy warg Blaithin. Eliksiry był czymś niesamowitym, czymś, co nie mogło jej się kiedykolwiek znudzić. Podniosła wzrok na Ślizgona, odnajdując w jego oczach podobne wrażenia.
I wiedziała, że to doskonały moment na subtelne wyciągnięcie różdżki i szepnięcie "Orbis". Zdawała się perfekcyjnie odczuwać ten drobny przepływ mocy między jej palcami, a drewnem czarnego bzu. Wcześniej nie używała różdżki po zażyciu tego eliksiru... Przed oczami Fire kilka świetlistych promieni pomknęło prostu ku Mefisto, gwałtownie w niego uderzając i zaciskając się silnie, jak węże. Rudowłosa cofnęła się o parę kroków, oddychając głęboko i spokojnie. Uwielbiała używać magii.
- Uwolnij się. - powiedziała wręcz nieswoim tonem, nadal kierując różdżką tak, aby promienie wpijały się w skórę Ślizgona na ramionach i klatce piersiowej, przy czym jeden niebezpiecznie zaczepił się o szyję Noxa, zapewne nieco go podduszając. To nie było nic wielkiego, a Mefisto nadal pozostawał na tyle silny, żeby zwyciężyć walkę z tym zaklęciem, ale... mogła przynajmniej popatrzeć.

Kostka: 6
Punkty w kuferku:
• z zaklęć - 25
Liczba możliwych przerzutów w wątku:
• wg statystyki z zaklęć - 2
Wykorzystane przerzuty:
• wg statystyki z zaklęć - 0
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; umięśniony
Galeony : 1050
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2033
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
Dom Dearów - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Dom Dearów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 4 EmptySro Lut 21 2018, 23:34

- Ciekawych masz znajomych... - To faktycznie brzmiało dość zabawnie, jeśli patrzyło się na to z tej perspektywy, że on sam dostał puchatego kotka. Fakt faktem należał do osób, które takie ciekawe prezenty dawały - ciekaw był, czy Ezra rozgryzł działanie duszalika, czy może wpadł na to, aby prezentu od Mefisto nie testować na własnej szyi. W każdym razie nie został o to zaczepiony, więc... Najwyraźniej Krukon nie miał problemu z morderczym materiałem.
Dawno nie czuł się tak dobrze; rozluźnienie, które go dopadło, niemal odbierało możliwość racjonalnego myślenia. Nox na chwilę zupełnie stracił głowę, aby zaraz niesamowicie się za to zganić. Odnalazł swoją różdżkę, chcąc poczuć przyjemny impuls, który zwykle wyczuwał między palcami. Teraz to uczucie przywodziło na myśl niezwyciężoną moc, czekającą na wyciągnięcie ręki.
I w tej całej swojej głupocie pozwolił, aby Fire pierwsza rzuciła zaklęcie - niezbyt nawet żałował, gdy połyskujące sznury owinęły się wokół jego ciała. Pierwszy dotyk zupełnie wyprowadził go z równowagi i Mefisto runął jak długi na ziemię, tyłem głowy uderzając o pobliską kanapę; wszystko czuł tak dokładnie, jak gdyby czas zwolnił. Każda komórka ciała miała perfekcyjnie dużo czasu, by zarejestrować dyskomfort pętający chłopaka. Przymknął powieki, pozwalając aby ciche syknięcie wyrwało mu się z gardła w momencie, w którym ucisk jedynie się zwiększył. Miał wrażenie, że liny nie tylko go ściskają, ale i palą; czuł każde najdrobniejsze otarcie, które pokonywały bezlitosne węże. Na jego twarzy powoli zaczął pojawiać się uśmiech, a gdy podniósł wzrok na swoją towarzyszkę, z pewnością nie wyglądał jakby szczególnie cierpiał.
- Czemu? Podoba mi się - palnął bezczelnie, choć samo uniesienie klatki piersiowej w celu wzięcia oddechu było wyzwaniem. Nim inne pnącze zacisnęło się mocniej wokół jego szyi, wymamrotał jeszcze zaklęcie "Terra mora vantis" - dopiero gdy strużka energii pomknęła w stronę Gryfonki, odkaszlnął z trudem. - Embracio - wykrztusił i choć był niemal pewien, że poczuje gorzki smak porażki, liny grzecznie poluzowały się i opadły na ziemię, pozostawiając go ciężko dyszącego w półleżącej pozycji.
- Chyba nie lubię rozkazów - poinformował swoją towarzyszkę. Pewnie powinien zatroszczyć się o Finite, ale wspaniałomyślnie uznał, że pozwoli najpierw jej spróbować; sam podciągnął się tak, aby siedzieć opartym o kanapę, z nieco szaleńczym uśmieszkiem tańczącym na ustach. Jak potwornie musiała się czuć panna Dear, skoro skosztowała tego eliksiru?

Kostka: 4 (Terra) i 6 (Embracio)
Punkty w kuferku:
• z zaklęć - 14
• z czarnej magii - 10 +10 za broszkę!
Liczba możliwych przerzutów w wątku:
• wg statystyki z zaklęć - 1
• wg statystkyki z cm - 2 (z broszką)
Wykorzystane przerzuty:
• wg statystyki z zaklęć - 0
• wg statystyki z cm - 0

______________________


Got teeth like razor blades
And you know that we're out for blood.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin ''Fire'' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1884
  Liczba postów : 2836
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Dom Dearów - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom Dearów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 4 EmptyCzw Lut 22 2018, 00:45

Wzruszyła ramionami. Oczywiście, że miała ciekawych znajomych - nieciekawych ludzi po prostu ignorowała. Mogła pochwalić się znajomością z animagiem ćwierćolbrzymem, ćwierćwilami, wilkołakami, hipnotyzerami, legilimentami... Wszyscy musieli być trochę nienormalni, żeby się z Blaithin zadawać. A Shawn i Beatrice z pewnością mieli swoje za uszami.
Przewróciła oczami na uśmiech chłopaka. Otarcia i zaczerwienienia po linach były jedynie przedsmakiem. Prowokował Fire do użycia czegoś mocniejszego, a ona nigdy nie była zbyt dobra w radzeniu sobie z asertywnością w tej kwestii. Zwłaszcza, gdy był tak przekonujący. idziała w zielonych tęczówkach Mefisto zachętę do pokazania na co ją stać. Ale zanim zdążyła rzucić jakimś zgryźliwym komentarzem, poczuła, że dosięgło ją nowe zaklęcie. Ćwiczenia pełną parą...
Miała wrażenie, że strumień energii, który wydostał się z różdżki Mefisto, wywołał kompletny chaos w komórkach jej organizmu. Nie był to stricte ból, ale uczucie wyjątkowo nieprzyjemne. Fire nie mogła utrzymać się na nogach, nad którymi traciła kontrolę. Nie zdziwiłaby się, gdyby pozostała z niej tylko kupka byle jak ułożonych kończyn na podłodze, bo doskonale czuła, że zamienia się w proszek. Dodatkowo, słowa Mefisto zdawały się wręcz krzykiem, który utkwił w głowie Gryfonki. Efekt eliksiru wzmógł działanie zaklęcia i nie do końca wiedziała, czy stoi, czy leży, czy oddycha czy też może już nie, czy nadal zaciska palce na różdżce czy już ją dawno upuściła, czy patrzy czy tylko wyobraża sobie to, co ma przed oczami. Wcześniej miała ogromną świadomość siebie, teraz pozostał jedynie rozpad. Bezsilność i kompletna dezorientacja - dwa uczucia, których połączenia rudowłosa po prostu nienawidziła.
- F... - wyjąkała, z całych sił próbując odnaleźć się w tej okropnej sytuacji. Odrętwiałe wargi dziewczyny uparcie nie chciały ułożyć się w inkantację zaklęcia. Kurwa mać! - F-f-finite... - cholernie ciężko było jej skupić się na mówieniu, a nie na paskudnym uroku Noxa. Kolejny raz Fire uratował tylko upór. I złość, która była główną motywacją dziewczyny.
Zorientowała się, że leży na podłodze na dywanie niedaleko kominka, ale była już zdeterminowana, żeby szybko się otrząsnąć.
- Pieprz się, Nox. - wycedziła, zbierając się w sobie i opierając o kamienną podbudowę kominka w którym bił ogień. Wycelowała w chłopaka różdżką, wkładając w czarnomagiczne zaklęcie swój gniew. Paliło ją gardło, ale wypowiedziała je wyraźnie. - Artus Versavi!
Szarpnęła krótko różdżką w prawo i nieco w dół, kierując siłę czaru prosto na lewe przedramię Mefisto. Głośny trzask utwierdził Fire w przekonaniu, że skutecznie złamała mu kość i przemieściła pod skórą na tyle, że przebiła się na zewnątrz. Wiedziała, że musiało to koszmarnie boleć, bo sam widok był już odrażający. Zwłaszcza, że polała się krew.
- Sam to sobie napraw, draniu. I nie poplam mi dywanu.

Kostka: 5,1,2 (Finite), 1,2 (Artus Versavi)
Punkty w kuferku:
• z zaklęć - 25
• z czarnej magii - 25
Liczba możliwych przerzutów w wątku:
• wg statystyki z zaklęć - 2
• wg statystyki z czarnej magii - 2
Wykorzystane przerzuty:
• wg statystyki z zaklęć - 2
• wg statystyki z czarnej magii - 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Dom Dearów - Page 4 QzgSDG8








Dom Dearów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Dom Dearów   Dom Dearów - Page 4 Empty

Powrót do góry Go down
 

Dom Dearów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Dom Dearów - Page 4 JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
 :: 
Domy i mieszkania
-